Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Adam Węgłowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Adam Węgłowski. Pokaż wszystkie posty

Noc sztyletników, Adam Węgłowski

Historia Kuby Rozpruwacza, a zwłaszcza zagadka jego tożsamości i motywów działania, choć znana i oficjalnie potwierdzona, to w dalszym ciągu budzi ciekawość oraz staje się inspiracją dla kolejnych książek. Jedną z nich jest „Noc sztyletników” Adama Węgłowskiego, autora który dał się już poznać czytelnikom w „Przypadku Ritterów” (moja opinia).

Kamil Kord w poszukiwaniu natchnienia wyrusza w podróż do Londynu, by z bliska przyjrzeć się pracy prowadzonej przez Scotland Yard, w sprawie mordercy działającego w okolicach Whitechapel. Razem z dawnym przyjacielem Nikodemem Ponarem  próbują dołożyć do śledztwa swoje trzy grosze, ale zamiast uchwycić budzącego panikę zbrodniarza, odkrywają całkiem inną, nie mniej ciekawą intrygę, która zahacza o Polskę, Polaków i Powstanie Styczniowe.

Zarówno Kamila Korda jak i Nikodema Ponara znałam z „Przypadku Ritterów” gdzie dali się poznać z jak najlepszej strony. Może i są odrobinę zarozumiali, pewni siebie, ale to nie umniejsza ich zasług w dziedzinie dedukcji, szybkiego kojarzenia faktów i gotowości do poświęceń czy poszukiwaniu prawdy bez względu na konsekwencje. Sporo ryzykują podążając szlakiem kolejnych mordów i szukając wskazówek w miejscach, gdzie panicz dobrego urodzenia nie powinien się zapuszczać. Ciekawość wypiera zdrowy rozsądek, co pomaga odkryć zaskakującą prawdę o polskich emigrantach.

Adam Węgłowski odkrywa przed czytelnikiem historię sztyletników, tajną organizację utworzoną podczas Powstania Styczniowego. Przyznam szczerze, że nigdy nie interesowałam się tym okresem dziejów Polski. Dzięki autorowi poszerzyłam nieco horyzonty, a przedstawiona opowieść całkiem przypadła mi do gustu. Tajemnicza organizacja, konspiracja, tajni likwidatorzy od razu pobudzają apetyt zainteresowania, dociekliwości i poszukiwacza. Adam Węgłowski sprytnie wkomponował swoją intrygę w znaną, głośną, londyńską sprawę Kuby Rozpruwacza, co pozwoliło z elegancja i zgrabnością nawiązać do losów polskich emigrantów. Jeden z nich, skromny, rodzinny, nie rzucający się w oczy  starzec, staje się postacią wyrachowaną, bezlitosną z ogromnym bagażem z przeszłości, o którą upomniała się sprawiedliwość i zemsta. A co najbardziej mnie zaskoczyło? To, że powód tej wendety jest tak prozaiczny, jak samo życie. 

Podobało mi się, że Adam Węgłowski wielkiego trudu przykuwa uwagę i wabi czytelnika dokładnie zaplanowaną przez siebie drogą. Kroczymy po niej niepewni, ale gotowi odkryć, co zastaniemy na jej końcu. Autor próbuje rozproszyć uwagę delikatnym miłosnym wątkiem, ale okazuje się że to tylko etap podróży, mający swoje ukryte znaczenie. W przypadku kryminału retro, nie mniej ważne od ciekawej intrygi, jest określenie ówczesnych realiów. Wydaje mi się, że Adam Węgłowski i w tym aspekcie dobrze się spisał. Gęsta atmosfera strachu, brud i trudne warunki bytowe dzielnicy nędzy, kobiety sprzedające własne ciało, często odurzone, spowite tanim alkoholem i drobni rzezimieszcy oddają klimat Belle époque. 

„Nie wszyscy ludzie są potworami, choć jest ich wśród nas więcej niż byśmy chcieli.”

„Noc sztyletników” to intrygująca pozycja w gatunku kryminał retro. Polecam miłośnikom XIX wiecznego Londynu oraz zagadek kryminalnych zahaczających o polską historię.








„Noc sztyletników” Adam Węgłowski, Oficynka, Gdańsk 2016




Czytaj dalej...

"Przypadek Ritterów" Adam Węgłowski

Wydawnictwo: Szara Godzina
Data wydania: luty 2012
ISBN: 978-83-933462-3-3
Liczba stron: 240
Oprawa: miękka
Wymiary: 145 x 205
Moja ocena: 5+/6 

Po co wymyślać groźnych psychopatów i bestialskie morderstwa kiedy nasza historia obfituje w zagadkowe i niewiarygodne a czasem nawet nierozwiązane zbrodnie. Są one tym straszniejsze, że  prawdziwe. Wystarczy tylko po nie sięgnąć i wydobyć je z zakamarków niepamięci. Adam Węgłowski oparł swoją powieść na jednej z takich zapomnianych spraw kryminalnych.

W małej galicyjskiej wiosce Lutczy zostaje odnaleziona martwa i okaleczona kobieta. Szybko udaje się ją zidentyfikować, ofiarą jest Franciszka Mnichówna. Okazuje się, że zmarła w wyniku podcięcia gardła a z jej brzucha morderca wyciął 3-4 miesięczny płód. Fakt ten skojarzono z zabobonnymi wierzeniami jakoby Żydzi mieli praktykować podobne rytuały. Miejscowa ludność i prowadzący śledztwo od razu znaleźli kozły ofiarne w żydowskiej rodzinie Ritter, w której Franciszka była służącą. Bardzo szybko doszło do aresztowania mimo, iż nie znaleziono jednoznacznie obciążających dowodów ich winy. Powszechny nastroje antysemickie, poszlaki i pomówienia pozwoliły oskarżyć ludzi i wydać na nich wyroki śmierci. W latach osiemdziesiątych XIX w. sprawa ta długo bulwersowała galicyjskich polityków, dziennikarzy, środowisko lekarzy, społeczeństwo.
Znalazł się jeden człowiek, który chciał poznać prawdę bez względu na konsekwencje. Kamil Kord, znudzony panicz, dziennikarz rozpoczyna prywatne śledztwo. Pomaga mu w tym stary przyjaciel jego ojca Ernest Ochorowicz i Norbert Ponar- oficer policji w Lutczy. Znajdują nowoczesny (na tamte czasy) sposób- porównanie odcisków palców, aby dowieść winę lub niewinność Ritterów. Niestety ta próba się nie udaje, A Kamil Kord i Norbert Ponar zostają aresztowani. Mają jeszcze jeden pomysł. Ale czy zdążą go zrealizować?

Adam Węgłowski jest dziennikarzem i entuzjastą kryminałów retro. Do tej pory tylko je czytywał ale nadszedł czas, że sam postanowił napisać powieść. Adam Węgłowski sam przyznaje, że tworząc swoją książkę inspirował się wieloma autorami literatury kryminalnej. Jego autorytetami musieli być najwybitniejsi twórcy tego gatunku gdyż opowieść Adama Węgłowskiego wciągnęła mnie już od pierwszej strony i ten stan utrzymywał się do ostatnich słów.
"Przypadek Ritterów" jest to ciekawe, niebanalne połączenie prawdziwych wydarzeń z fikcją literacką. Język, opisy a nawet atmosfera idealnie oddaje klimat i wkomponowuje się w czasy kiedy Polska znajdowała się pod zaborami. Autor umiejętnie oddaje nastroje Polaków w tamtych czasach. Bez zbędnego wysiłku Adam Węgłowski wkomponował w swoją powieść prawdziwe wydarzenia typu występy Heleny Modrzejewskiej czy głośny proces Jana Matejki, co jeszcze bardziej urealniło całą historię opisaną w książce. Po fabule widać wielkie zainteresowanie autora tą sprawą, widać również wnikliwą wiedzę czego dowodem są liczne przypisy zawarte w powieści.
Książka pozwoliła na obserwację XIX wiecznych metod śledczych,  autopsji czy działanie ówczesnych sądów.

"Przypadek Ritterów" ukazał również wciąż ważną i obecną prawdę. Wtedy i dziś łatwo ferować wyroki na podstawie plotki lub ze względu na wiarę czy narodowość. Tylko od nas zależy jak będziemy postępować. Czy będziemy ufać zabobonom i piętnować inność czy postawimy na tolerancję i życie w zgodzie.
Adam Węgłowski z dużą starannością i wyczuciem dozuje napięcie i odkrywa przed nami nowe fakty. Nie umiałam przewidzieć kolejnych kroków bohaterów ani rozwiązań kolejnych wątków. To w powieści ujęło mnie najbardziej.

Postacie są ciekawe. Jedne są irytujące inne sympatyczne. Kamil Kord na początku budził we mnie sprzeczne uczucia. Najpierw zbulwersowały mnie jego poglądy i antysemityzm. Potem kiedy pod wpływem miłości zmienił swoje postępowanie, myślenie zaczęłam go szanować, a nawet podziwiać za za jego zaangażowanie w wyjaśnienie sprawy Ritterów.
Postać Ernesta Ochorowicza wzbudziła we mnie największy entuzjazm. Jest to człowiek bardzo inteligentny, oczytany, w lot rozgryza trudne zagadki. To on podpowiadał Kamilowi jakie ma podjąć kroki, na co zwrócić uwagę.

Jestem rozczarowana jedynie zakończeniem. Chociaż można powiedzieć, że jest szczęśliwe to niestety ukryte częściowo przed czytelnikiem. Kamil Kord poznał prawdę dotyczącą winy lub niewinności Ritterów. Podzielił się tą wiedzą  jedynie z Sądem Najwyższym, dla reszty zostanie tajemnicą...Ostatnie strony powieści sugerują jej kontynuację. Ja z niecierpliwością czekam na każdą propozycję Adama Węgłowskiego.
Książkę polecam i wielbicielom kryminałów i miłośnikom historii.


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję panu Ireneuszowi z wydawnictwa Szara Godzina

Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka