Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rebecca Donovan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rebecca Donovan. Pokaż wszystkie posty

Book Tour: Co jeśli... Rebecca Donovan


Miałam przyjemność czytać trylogię Oddechy Rebeccy Donovan i dobrze wiecie, że nie do końca mnie zachwyciła. Nie uprzedzam się zbyt szybko więc z ogromnym zainteresowaniem ugościłam w swoim domu Book Tour z książką Co jeśli... Byłam ciekawa w jakim kierunku rozwinął się talent autorki, czy dopracowała swój warsztat, czy wróciła z historią, która może zachwycić...

Ścieżki czwórki przyjaciół z dzieciństwa Cala, Nicole, Rae i Rechelle rozchodzą się wraz z wyborem college. Zastanawiające jest to, że ustają między nimi również wszelkie kontakty. Jakby nic dla siebie nie znaczyli. Niespodziewanie Cal spotyka Nicole, ale szybko okazuje się, że to dziewczyna tylko łudząco do niej podobna. Nyelle z wyglądu przypomina jego przyjaciółkę, charakterem różni się od niej diametralnie. Jest żywiołowa, wybuchowa, drażliwa, impulsywna, agresywna, szalona, skryta, tajemnicza. Przypadkowa znajomość rozwija się w gorące uczucie, a Cal krok po kroku odkrywa wszystkie sekrety swojej dziewczyny. 

Nawet jeśli się wydaje, że nic się nie stało, wciąż jest to tak samo realne.

Rebecca Donovan miota czytelnikiem pomiędzy teraźniejszością a przeszłością, potęguje napięcie, niecierpliwe oczekiwanie na rozwiązanie wszystkich tajemnic. Zadaje pytania, stawia tezy, pozostawia w niepewności, wplata retrospekcje, które mają naprowadzić na odpowiedzi, ale tym samym jeszcze mocniej wikła losy bohaterów i otwiera worek z jeszcze większą ilością sekretów. Ten zabieg bardzo mi odpowiadał. Jak każdy wolę pogłówkować nad rozwiązaniami, niż mieć je podane na tacy. Rebecca Donovan splotła tę historię, miała kontrolę nad jej wynikiem i w logicznej formie zaserwowała czytelnikowi. 

Co jeśli... jest moim zdaniem powieścią bardziej dopracowaną i porywającą niż wspomniana wyżej trylogia. Jest opowieścią zamkniętą w jednym tomie z wyraźnymi bohaterami, realnymi problemami bez nadmuchiwania i rozciągania w nieskończoność.

Co jeśli... to książka o przyjaźni, takiej prawdziwej która trwa w szczęściu i cierpieniu, która jest siłą, ostoją, pomocą. To również historia o dawaniu i wykorzystywaniu szansy, odnajdywaniu swojego miejsca na ziemi, poszukiwaniu swojej tożsamości, swojej seksualności, narodzinach miłości, starcie, relacjach rodzinnych, więzi z rodzicami. 

Cieszę się, że dałam szansę autorce. Inaczej mogłaby mnie ominąć wartościowa lektura. 




"Co jeśli..." Rebecca Donovan, tł. Andrzej Goździkowski, Feeria 2015




Książkę przeczytałam w ramach akcji Book Tour zapoczątkowanej przez autorkę bloga Blask Książek, a do której bezpośrednio zaprosiła mnie Isabel z bloga Isabel czyta :) Dziewczyny, serdecznie dziękuję :)





Trylogia Oddechy:

1. Powód by oddychać- moja recenzja
2. Oddychając z trudem- moja recenzja
3. Biorąc oddech- moja recenzja


Czytaj dalej...

Zacząć od nowa, czyli... Biorąc oddech, Rebecca Donovan

"Biorąc oddech" to finałowa część trylogii Oddechy amerykańskiej pisarki Rebeccy Donovan. Ładnie łączy, scala wątki, rozwiązuje tajemnice i zamyka najważniejszy temat: życie pogubionej i skrzywdzonej nastolatki.

Pomiędzy "Oddychając z trudem", a "Biorąc oddech" mijają około dwa lata. W tym czasie Emma porzuciła znajomych, miłość, Weslyn i rozpoczęła życie na własny rachunek. Studiuje i próbuje zapomnieć o matce alkoholiczce, mrocznych tajemnicach Jonathana i ukochanym Evanie. Jedyną osobą, z którą utrzymuje kontakt, to Sara. Niestety dziewczyny dzieli ocean i nie mogą wspierać się tak, jakby tego chciały. Ale to jeszcze nie koniec. Niepokorny los jeszcze nie skończył z Emmą brutalnego tańca zwanego życiem. Zbliża się kolejna fala, która może zmieść ją w morze otchłani. Kto tym razem poda jej pomocną dłoń?

"Zastanawiałam się, co mogę zrobić, by znów zepchnąć tę udrękę w mroki niepamięci i powrócić do dawnego stanu odrętwienia."

Ugh... Trudno mi będzie pisać o tej książce... bo nie jestem nią zachwycona... Nie wiem jak to się stało, że moje współczucie, żal, wsparcie, chęć pomocy skrzywdzonej nastolatce, które pojawiło się po przeczytaniu pierwszego tomu, przemieniło się w obojętność i złość po lekturze ostatniego. Irytowało mnie zachowanie bohaterów niemal na każdej stronie. Emmę jeszcze potrafię wytłumaczyć, bo pogubiła się w życiu, a jej doświadczenia kazały jej uwierzyć, że nie jest godna miłości, czułości, bliskości, szczęścia. Zapomnienia szuka w alkoholu. I kilkukrotnie udaje jej się w znacznym stopniu otępić umysł i ciało, co wykorzystują obcy faceci. I tu rozpoczyna się lista moich zarzutów! Co z koleżankami, które miały dbać o jej bezpieczeństwo? Nie tylko nie ustrzegły jej przed piciem, to jeszcze podsuwały alkohol i chłopaków, którzy mieli ukoić jej ból... Peyton brylowała w tym zadaniu.

"Opróżniłam szklankę zaledwie do połowy, a one były już przy drugim piwie! Może piłam za wolno? A może po prostu powinnam wziąć się w garść i przestać popadać w paranoję."

Kiedy wreszcie Emma otrząsnęła się z alkoholowego ciągu popadła w uzależnienie od Cole' a  i seksu. Wydawało jej się, że tylko w taki sposób zapełni pustkę, którą czuje w sercu. Choć sama podkreśla wielokrotnie, ze nie chce nikogo krzywdzić, robi to na każdym kroku i zdaje sobie z tego sprawę. Nie potrafi albo nie chce tego zmienić. Gdy na jej drodze ponowne staje Evan, jej życie jeszcze raz wali się w gruzy.

Rebecca Donovan poczyniła znaczne postępy z każdą kolejną powieścią. Jej warsztat stał się przystępniejszy, łatwiejszy w lekturze i przyjemniejszy w odbiorze. Udało jej się wykończyć wszystkie wątki i ukoić ciekawość w wielu kwestiach. Jednak moim zdaniem za bardzo skomplikowała losy Emmy, za dużo zrzuciła na jej młode barki i nie dała nikogo kto mógłby jej pomóc w trudnych chwilach. Owszem jest Sara, ale ona ma własne problemy, a do tego jest dostępna jedynie pod telefonem. Inne koleżanki pozwalają jej się zatracić, otępić, odsunąć od życia. Emma z wystraszonego, zastraszonego, zmanipulowanego, skrzywdzonego dzieciaka zmienia się w jakąś karykaturę człowieka, który pielęgnuje swoje lęki, nie godzi się na terapię i nie pozwala sobie pomóc. I o to mam największy żal do autorki. Bo tylu mądrych dorosłych otaczało dziewczynę, a żaden nie postąpił jak należy. Biernie przypatrywali się wyborom...

Cieszę się, że seria Oddechy już za mną, i że Rebecca Donovan zamknęła historię tylko w trzech tomach. Mam nadzieję, że kolejna jej książka (Co jeśli...) okaże się bardziej dopracowaną historią.








"Biorąc oddech" Rebecca Donovan, tł. Robert Kędzierski, Feeria, Łódź 2015




Czytaj dalej...

Ponownie wkręcona w tryby nienawiści, czyli...Oddychając z trudem, Rebecca Donovan


"Powód by oddychać" to książka, która poruszyła serca wielu czytelniczek. Otworzyła oczy na cierpienie, którego często w pędzie życia nie dostrzegamy wokół siebie. Dała nadzieję, że miłość i przyjaźń nie są tylko pustym słowem, a uczuciem, które przynosi wsparcie, pomoc, siłę nawet wtedy, gdy happy endu nie widać na horyzoncie.
Dlatego na kolejny tom trylogii Oddechy czekałam z ogromną niecierpliwością ale i dużymi oczekiwaniami.

I może dlatego pierwsze rozdziały "Oddychając z trudem" przygnębiły mnie, znudziły i rozczarowały. Niestety... Bo choć ucieszyło mnie, ze Emmie udało się ujść cało z okrutnych rąk ciotki, to ubodło mnie, że mocno poturbowana fizycznie i pokiereszowana psychicznie żyje jak wiele nastolatek. Zamiast podbudować się wewnętrznie, skupia się na miłości do Evana i bezkarnie, swobodnie korzysta z uroków życia. Pełną piersią zdobywa świat, flirtuje i imprezuje jakby nie pamiętała niedawnych traumatycznych wydarzeń. Jest tak upojona wolnością, że nie dostrzega nowych kłopotów, niebezpiecznych pułapek zastawionych przez los w dalszym ciągu żądny krwi i cierpienia. Zgoda na zamieszkanie z matką, która dopiero co przypomniała sobie o jej istnieniu, jest delikatnie mówiąc niefortunną decyzją. Mimo ostrzeżeń Emma ufnie oddaje się w ręce rodzicielki.

Ten krok wydaje się nie zrozumiały dla tych, którzy posiadają szczęśliwą rodzinę. Emma pragnie mieć to, co jej przyjaciele. Miłość, zaufanie i oparcie bliskich. Wydaje jej się, że skoro matka próbuje się do niej zbliżyć, to należy dać jej kolejną szansę. Jest gotowa przymknąć oko na nałogi i dostrzegalne niezrównoważenie psychiczne Rachel, byleby zakosztować zwyczajnego, spokojnego życia. Wydaje nam się, ze możemy zmienić czyjś charakter, przyzwyczajenia. Ale to często jest walka z wiatrakami, która przynosi więcej smutku i cierpienia niż relatywnych, wymiernych korzyści.

"Czasami ludzie ranią innych mocniej, niż ci są w stanie znieść. I bywa też, że nie potrafią poprosić o pomoc. Są tak omotani własnym bólem, że zadają ciosy wszystkim wokół."

To właśnie próba ułożenia sobie stosunków z matką napędzają akcję, która zaczyna ewoluować  w kierunku psychodelicznej huśtawki kołyszącej pomiędzy euforią, radością, strachem, bólem, poczuciem winy, tęsknotą. Emma mimowolnie budzi uśpione demony i sprowadza na siebie niebezpieczeństwo. I tym razem dziewczyna nie potrafi poprosić o pomoc, jest bezbronna i zapada się w swojej niemocy, naiwności i wiary w to, że nie zasługuje na dobro, spokój, stabilizację, szczęście, miłość.  Nie chce być ciężarem dla swoich przyjaciół więc w skrytości cierpi niewyobrażalne katusze. Życie z matką alkoholiczką, która dawnymi żalami obarcza swoje dziecko, nie może być harmonijne, nie może przynieść nic konstruktywnego.

Żal mi Emmy, której nikt nie nauczył wiary we własne siły i swoją wartość, piękno. Jest skazana na samozagładę, pokonana własnymi słabościami i nieufnością. Aż strach pomyśleć co przyniesie jej życie i kolejny, finałowy już tom trylogii.

W całkowitym rozrachunku, "Oddychając z trudem" uważam za pouczającą lekturę. Po pierwsze nie należy z góry zakładać co może się wydarzyć i oceniać nie znając całości. Po drugie nie zawsze warto dawać drugą szansę, nawet jeśli jest to ktoś, kto z założenia powinien być nam bliski. Po trzecie dobrymi radami nie tylko piekło jest wybrukowane ale serca tych, dla których ważny jest nasz los.

Tak na marginesie tylko dodam, że fabuła zyskałaby, gdyby zmniejszyć jej objętość, skrócić przegadaną nastoletnią rzeczywistość, a rozwinąć bardziej konflikt na linii matka- córka. Wtedy rzeczywiście można by było bez reszty zachłysnąć się opowieścią i zapomnieć o oddechu do końca lektury.





"Oddychając z trudem" Rebecca Donovan, tł. Ernest Kacperski, Feeria, Łódź 2015




Trylogia Oddechy:

2. Oddychając z trudem





Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Moniki reprezentującej wydawnictwo Feeria :)) Dziękuję za okazane zaufanie :)


Czytaj dalej...

"Powód by oddychać" Rebecca Donovan


Frustracje, choroby psychiczne, problemy emocjonalne, rosnąca fala agresji jest w tej chwili aktualnym zjawiskiem dotykającym coraz większy odsetek dzieci, kobiet, mężczyzn, rodzin. Przemoc dosięga nas każdego dnia w miejscach, które już z nazwy powinny być oazą spokoju i bezpieczeństwa. Czym jest przemoc i dlaczego tak trudno bronić się przed nienawiścią, przed obelgami, przed razami? Na kim najbardziej się skupia i dlaczego? Co czuje maltretowany psychicznie i fizycznie nastolatek mamy okazję prześledzić na kartach powieści Rebeccy Donovan "Powód by oddychać". Powieść ta jest jednocześnie otwarciem nowej porażającej emocjonalnie serii Oddechy skierowanej przede wszystkim do młodzieży i lekturą skłaniającym do rozmów, które mogą zmienić przyszłość, życie i oddalić widmo śmierci od tych, którzy tego potrzebują, a którzy zamknięci w skorupie strachu, boją się poprosić o pomoc.

Wydawać by się mogło, że Emily jest typową nastolatką. Nic bardziej mylnego. Ona jedynie dba by tak odbierało ją otoczenie. Prawda, którą skrywa w swoim wnętrzu jest dużo bardziej złożona i przerażająca. Emily straciła ojca, a matka zdominowana chorobą alkoholową nie potrafiła wywiązać się ze swoich macierzyńskich obowiązków. Opiekę nad dziewczyną przejęła ciocia Carol i wujek George. Niestety jej życie nie jest sielanką. Wyczerpujące domowe obowiązki oraz systematyczna przemoc fizyczna sprawia, ze Emily nie myśli o niczym innym jak wytrwać ból, cierpienie i wyrwać się z tego domowego piekła. Czasem zmian ma być wyjazd na studia, które rozpocznie niebawem.

Jedynym jasnym promykiem w ciemności agresji i poniżenia jest Sara, najlepsza i jedyna przyjaciółka Emily. Tylko ona zna niemal całą prawdę o jej prawdziwym losie. Resztę kolegów i koleżanek trzyma na dystans i nie przejmuje się opinią niedostępnej kujonki. Kiedy w szkole pojawia się nowy uczeń Evan, Emily odkrywa emocje i siłę by się otworzyć i zacząć zmieniać swoje życie.

'"Nikt nie chciał się specjalnie ze mną zadawać, więc trzymałam się z boku. Tak miało być bezpieczniej i łatwiej."

Emily to młodziutka dziewczyna złamana psychicznie i fizycznie przez niewyżytego domowego kata. Nie wierzy we własne siły, nie jest świadoma własnej wartości i nie akceptuje kreowanej w ten sposób rzeczywistości. Nie ma pomysłu jak ją zmienić. Ratuje się kłamstwami, które są jedynie tymczasowym rozwiązaniem. Emily żyje pomiędzy dwiema skrajnymi osobowościami swojego kata. Z jednej strony jest okrutny, mściwy i agresywny a z drugiej jest cnotliwym rodzicem, w sposób szczególny dbający o własne potomstwo. To rozdwojenie jaźni oprawcy jest dezorientujące i wywołujące takie uczucia, dla których Emily postanawia wytrwać i znajdować kolejne powody by łapać oddech. Nie chce pozbawiać swojego kuzynostwa pełnej rodziny i tylko dla nich jest skłonna do poświęceń.

"Narastające napięcie spowodowane usilnym powstrzymywaniem się od krzyku wywoływało wściekły ból głowy. Całe moje ciało było jednym wielkim bólem."

Sytuacji, w której znajduje się dziewczyna nie polepszają narodziny romantycznego uczucia. Nastolatka jest jeszcze bardziej zdezorientowana i zagubiona. Miłość wymaga zaufania, wyrzeczeń, na które nie jest gotowa, a których pragnie jej obolałe serce.

Rebecca Donovan bardzo realistycznie i momentami naturalistycznie oddała sceny znęcania się i przemocy. Równie przekonująco i przejmująco nakreśliła charakter i uczucia poniżanej, stłamszonej, zastraszonej, znajdującej się na granicy życia i śmierci młodej dziewczyny kompletnie opuszczonej i samotnej w swoim cierpieniu. Tak samotnej, bo mimo dobrych chęci i Sary i Evana, nie jest i nie są w stanie wyjść na przeciw przemocy, które przewyższa ich wyobrażenia. Jednak to świat dorosłych zawiódł młodą bohaterkę. To najbliżsi, nauczyciele, lekarze powinni zareagować, wyciągnąć pomocną dłoń albo chociaż zauważyć problem. Stres w jakim żyje Emma, pojawiające się systematyczne zwolnienia, wypadki muszą choćby zaniepokoić, a w książce Rebeccy Donovan były zamiatane pod dywan :/

Mimo wszystko lektura tej książki, jej ładunek emocjonalny, naiwni ale prawdziwi bohaterowie zostaną ze mną na zawsze.

"Powód by oddychać" to wartościowa, wstrząsająca i przejmująca opowieść o dziewczynie zdanej na łaskę okrutnego szaleńca, sile przyjaźni będącej wsparciem i miłości, która jest filarem podtrzymującym życie.





Rebecca Donovan "Powód by oddychać", tł. Ernest Kacperski, Feeria, Łódź 2014





Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Moniki reprezentującej wydawnictwo Feeria :)) Dziękuję za okazane zaufanie :)


Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka