Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leniwa niedziela. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leniwa niedziela. Pokaż wszystkie posty

Przypadkowe spotkanie, które staje się punktem zwrotnym, czyli... Przy mnie będziesz bezpieczna, Amy Hatvany


Choroba i śmierć dziecka to największy dramat dla rodzica bo przecież najbardziej w świecie pragniemy szczęścia i długiego życia naszych pociech. Robimy wszystko by dać im poczucie miłości, bezpieczeństwa i umożliwić im spełnianie marzeń. Jak żyć kiedy zabraknie ich w naszym życiu?Jak na nowo poskładać codzienną rzeczywistość?

W powieści Amy Hatvany poznajemy losy dwóch rodzin, w których bezpieczeństwo dzieci jest zagrożone. Córeczka Hannah umiera w nieszczęśliwym wypadku samochodowym, a córka Olivii zmaga się z autoimmunologicznym zapaleniem wątroby i jedynie przeszczep da jej szansę na zdrowie, a przede wszystkim życie. Ścieżki tych dwóch rodzin łączą się w tragiczno- szczęśliwej operacji transplantacji. Choć nic o sobie nie wiedzą, nieoczekiwane zrządzenie losu stawia ich twarzą w twarz. Czy poznają prawdę o sobie? Jak na nią zareagują? Co będzie dalej?

Styl narracji w "Przy mnie będziesz bezpieczna" jest podobny jak w powieściach Jodi Picoult i Diane Chamberlain. Autorka daje głos trzem postaciom, z której wyłania się obraz rodzin zdominowanych przez chorobę i żałobę. Poznajemy odczucia, emocje każdej z nich i tajemnie, które przed sobą skrywają. Tym sposobem z każdej opada maska obojętności i codziennej uprzejmości. To, co dzieje się w ich sercach trzymają tylko dla siebie i tylko w samotności dają upust prawdziwym uczuciom.

Od śmierci córeczki Hannah minął rok. Kobieta na zewnątrz próbuje być twarda, żyć jak wcześniej, pokazać że się pozbierała i nie potrzebuje pomocy i opieki. Jednak ból po stracie jest ciągle żywy i spala jej wrażliwe serce.
Olivia żyje w toksycznym związku. Mąż znęca się nad nią psychicznie i fizycznie. Jest wpływowym biznesmenem i tylko dlatego kobieta boi się konfrontacji. Wie, że rozwód równa się utracie praw do córki. Poza tym dziewczyna zmaga się z bardzo trudną i ciężką chorobą. To nie jest czas na radykalne zmiany. Nie wtedy, kiedy ważą się jej losy.
Maddie od szóstego roku życia więcej czasu przebywa w szpitalu niż w domu. Nie ma przyjaciół, nie chodzi do szkoły. Jest zamknięta w sobie, ma niską samoocenę. Pocieszenie znajduje w wirtualnej rzeczywistości. W internecie może być kimś zupełnie innym.
Przeszczep staje się punktem zwrotnym w życiu bohaterek. Hannah wie, że uchroniła kilka osób od widma śmierci, i że w nich żyje część jej ukochanej córeczki. Olivia ma szansę zmienić swoje życie, a Maddie może wreszcie odetchnąć z ulgą i zachowywać się jak każdy nastolatek. Czy podejmą wyzwanie?

Amy Hatvany pisze o trudnych sytuacjach, trudnych wyborach i trudnych emocjach. Nie żeruje jednak na uczuciach czytelników i nie goni za tanią sensacją. Skupia się na odczuciach swoich bohaterów, a oni stają się nam bliscy.
Wydarzenia przedstawione w książce nie są przejaskrawione, wyolbrzymione, wynaturzone. Tak dzieje się w wielu rodzinach na całym świecie. Przemoc nie dotyczy już tylko rodzin patologicznych, marginesu społecznego. Agresorem są także ludzie na stanowiskach, z tytułami, z pieniędzmi. Zachowanie Olivii jest dla mnie zrozumiałe i jestem w stanie ją zrozumieć. Prześladowca rozwija swoją sieć uzależnień, że nie sposób się z niej uwolnić, a obawa przed utratą dziecka najbardziej osłabia wolę walki. Z kolei wyobcowanie, brak poczucie własnej wartości i uzależnienie od internetu idzie ze sobą w parze. Współcześnie młodzież żyje w sieci zatracając tym samym poczucie rzeczywistości. Co jest niestety znakiem naszych czasów.

"Przy mnie będziesz bezpieczna" to wielowątkowa powieść obyczajowa, która porusza i wzrusza. Znajdziemy w niej moc prawdziwej przyjaźni i to pomiędzy obcymi ludźmi, jak i na linii matka- córka, siostra- brat. Historia Hannah, Olivii i Maddie pokazuje, że nawet największa tragedia może przynieść pierwiastek dobra. Powieść w piękny sposób pokazuje również zalety transplantologii i zgody na pobranie narządów do przeszczepu.

"Chociaż nieszczęście może w jednej chwili zrujnować życie, to przejaw dobroci, prosty, zwyczajny akt przebaczenia, może je równie szybko uratować."









"Przy mnie będziesz bezpieczna" Amy Hatvany, tł. Magdalena Słysz, Świat Książki, Warszawa 2015








zBLOGowani.pl


źródło zdjęcia: https://www.facebook.com/LeniwaNiedziela/




Czytaj dalej...

Miłość wystawiona na ciężką próbę

"I ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że cię nie opuszczę aż do śmierci." Tak brzmi przysięga małżeńska w polskim Kościele. Jednak z literatury i kina jest nam znana zupełnie inna formułka: "Czy chcecie wytrwać w tym związku w zdrowiu i w chorobie, w dobrej i złej doli, aż do końca życia?"
Jak słowa wypowiadane w chwili wielkiego uniesienia i w rozkwicie uczucia mają się do rzeczywistych, realnych problemów jakie niesie za sobą życie? Czy po wielu latach często niełatwych dialogów, kompromisów miłość jest w stanie przetrwać każdą burzę?

Mel Taylor ma kochającego męża Adama, słodką córeczkę Mayę, piękny dom i pracę, w której się spełnia. Nic więcej do szczęścia jej nie potrzeba. Jednak kobieta żyje w ciągłym strachu przed utratą wszystkiego co do tej pory osiągnęła. Wierzy, że każdy ma swoja porcję kłopotów do przeżycia, a ona jest przecież taka szczęśliwa...
Kobieca intuicja jej nie myli... W przededniu dziesiątej rocznicy ślubu Adam ulega wypadkowi. Trafia do szpitala z rozległym urazem mózgu, jest nieprzytomny. Potrzebna jest natychmiastowa interwencja neurochirurga.  Po operacji mężczyzna pozostaje w śpiączce, a rokowania nie są pomyślne. Lekarze dają mu minimalne szanse na wybudzenie.
Po uzgodnieniu z lekarzami, Mel zabiera męża do domu by tam się nim opiekować i pielęgnować go.
Ta sytuacja niestety źle wpływa na rozwój Mayi. Mel staje przed trudnym wyborem. Komu jest bardziej potrzebna: bezwładnemu mężczyźnie czy małemu, bezbronnemu dziecku?


Mel jest zwykłą trzudziestotrzylatką, której nie obce są porażki i sukcesy, rozterki, śmiech, płacz, niepewność, miłość. Łatwiej jest jej przejść przez niepowodzenia gdyż ma przy sobie mężczyznę, któremu bezgranicznie ufa i na którego może liczyć w każdej sytuacji. Są małżeństwem od dziesięciu lat ale parą stali się już jako nastolatkowie. Od tamtej pory wszystko wokół nich się zmieniło ale nie uczucie, które ich połączyło. Miłość jest ich konstans, ostoją, jedyną pewną wśród niepewności. Irytującą Adama wadą Mel jest jej silna wiara w to, że kiedyś przyjdzie im rozliczyć się ze swojego szczęścia.
Adam jest mężczyzną idealnym ale nie nierzeczywistym. To ucieleśnienie faceta, o którym marzy każda kobieta. Opiekuńczy, czuły, obowiązkowy, przedkłada swoje dobro nad dobro innych, potrafi zaskoczyć, umie zaopiekować się swoją córeczką, potrafi ciekawie rozmawiać ale i pomilczeć przy nim jest niezwykle miło.
Maya to cudowna dziewczynka pełna życia, wigoru, rozgadana, rozemocjonowana, milusińska... i długo można wymieniać :)
Ogromnie polubiłam całą rodzinkę Taylor i mocno zaangażowałam się w ich życie. Bardzo przeżyłam wypadek Adama i dzieliłam emocje jego rodziny oraz towarzyszyłam im na każdym etapie w tym trudnym czasie. Choć dobrze wiedziałam, że to fikcja literacka, to Linda Green tak opisała i skonstruowała swoją opowieść, że nie mogłam nie wejść w nią całą sobą.

Narracja powieści jest naprzemienna. Wydarzenia poznajemy z perspektywy głównych bohaterów. Zatem mamy spojrzenie kobiety i mężczyzny, które pięknie ze sobą współgrają i dopełniają się. Linda Green pokusiła się również na dwojakość narracji nawet w obliczu śpiączki Adama. Jednak w posłowiu uprzedza, że to co chcemy uznać za słowa Adama nie koniecznie nimi są. To jak odbierzemy te rozdziały zależy od naszej wrażliwości, wyboru i wiary.

"I wtedy to się stało" dotyka trudnej tematyki jakimi są: ciężka, długotrwała choroba bliskiej osoby, zaufanie do lekarzy i opieki medycznej, poświęcenie drugiemu człowiekowi, rezygnacja z części swojego życia, salomonowe wybory między złym i gorszym.
Dzięki Mel i Adamowi poznajemy, oswajamy śpiączkę i uczymy się, że warto ufać swojej intuicji nawet wtedy, a zwłaszcza wtedy gdy wszyscy przestają wierzyć, starać się.

Autorka przyznaje, że inspiracją do książki były prawdziwe dramaty rodzin, które poznała zbierając materiały do swojego reportażu, w tym historia Jean- Dominique Bauby' ego zawarta w książce "Motyl i skafander" (którą czytałam i polecam pamięci). Poruszenie czułością, miłością i oddaniem w opiece nad chorymi wymusiły niejako, wyklarowały postacie jakimi stali się Mel i Adam. To co los dla nich przygotował było okrutne, bolesne, traumatyczne, ale to z jakim efektem przetrwali ten czas budzi nadzieję, że miłość rzeczywiście może przenosić góry.

Wizualnie powieść Lindy Green idealnie wpisuje się w lekki, bezpretensjonalny klimat serii Leniwa Niedziela. Treść z kolei zaskakuje świetnie napisaną i głęboko przemyślaną historią o miłości wystawionej na ciężką próbę. "I wtedy to się stało" z oczekiwanej łatwej rozrywki przemieniła się w opowieść, która długo pozostanie w moim sercu ku pokrzepieniu, ku pamięci, ku wierze i nadziei.





Linda Green "I wtedy to się stało", tł. Wojciech Nerkowski, Świat Książki, Warszawa 2014



Tę piękną książkę o miłości na długo zapamiętam dzięki Pani Katarzynie reprezentującej wydawnictwo Świat Książki :)))) Dziękuję za okazane zaufanie :)



Czytaj dalej...

Mściwe trio

Książki z serii Leniwa Niedziela wydawnictwa Świat Książki dają możliwość wypoczynku, relaksu, złapania drugiego oddechu z typowo kobiecą powieścią w ręku. Nurzają w obcym a mimo to dobrze znanym świecie, pobudzają emocje, skłaniają do uśmiechu, ale i popychają do refleksji.

Spotkanie klasowe z okazji dwudziestopięciolecia matury jest dobrą okazją do wszelakich podsumowań. Evi, Beatrice i Katharina kiedyś najlepsze przyjaciółki, mają zamiar porównać własne osiągnięcia z sukcesami swoich kolegów i koleżanek. Niczym na targu próżności przechwalają się zachowaną urodą, stanem kont, karierą zawodową, partnerami, dziećmi. Dopiero szampan, a dokładniej kilka butelek szampana zrywa kurtynę niedomówień i ukazuje prawdziwe oblicze oraz życie czterdziestokilkulatek. Okazuje się, że dawne przyjaciółki są tłamszone, oszukiwane i wykorzystywane przez mężczyzn. Tak dłużej być nie może! Evi, Beatrice i Katharina postanawiają odnowić przyjaźń i poprzysięgają zemstę swym ciemiężycielom.

Zacznę od bohaterek, które choć charakterne i wyraziste nie zdobyły mojej sympatii. Z początku krzykliwie, z jarmarczną butą czyli ostentacyjnie próbują wzbudzić zainteresowanie, są wyzywające i ze wzgardą traktują wszystkich naokoło. Beatrice oraz Katharina osiągnęły sukces zawodowy i to daje im możliwość wywyższać się, obnosić swoją zaradnością. Do szału doprowadzały mnie angielskie zwroty i wtrącenia cytowane przez Beatrice- wrrr...Również Evi, choć najmniej kontrowersyjna nie wzbudza zachwytu. Zakompleksiona i wtłoczona w rolę, której nie miała zamiaru grać. Dopiero kiedy opadły maski i ukazały swoją prawdziwą twarz, przestały tak strasznie irytować. Męskie postacie sztampowe i bazujące na stereotypach.

Zemsta jaką poprzysięgły przyjaciółki na swoich partnerach- niewiernych oszustach jest dość spektakularna i mocno bijąca w męską dumę. Jednak plan, który opracowują i przeprowadzają jest możliwy i prawdopodobny chyba jedynie w literaturze lub filmie. W sumie nie przeszkadzało mi to tak bardzo gdyż autorka zadbała by wszystkie etapy działań były ze sobą spójne, wytłumaczalne oraz wniosły dozę tajemnicy, sensacji, zaskoczenia i dramatycznych zwrotów akcji.

Dużym plusem jest poczucie humoru Ellen Berg. Autorka podsuwa swoim bohaterkom rekwizyty, narzędzia i sytuacje, które pobudzają do śmiechu. Bo czy trzy czterdziestokilkulatki uciekające przed policją w negliżu na zepsutym rowerze i hulajnodze bądź skaczące przez płoty dzielące ogródki, nie brzmi śmiesznie?

Tak jak i w każdej książce z serii Leniwa Niedziela tak i w tej znalazłam temat pod zadumę i dyskusję. A mianowicie: kobiety, które wchodząc w związek pozwalają odebrać sobie poczucie własnej wartości, które pozwalają sobą kierować, które przez lata przywdziewają maski i już nie potrafią w lustrze rozpoznać własnej twarzy. "Pomimo emancypacji kobietom nadal nie jest łatwo. Zwłaszcza tym opuszczonym, zdradzonym i szykanowanym."

"Słodka zemsta" wprowadziła mnie w przyjemny nastrój i dała poczucie relaksu, mimo iż nie zachwyciła bohaterami. To miła lektura nie tylko na leniwą niedzielę :)




Ellen Berg "Słodka zemsta", tł. Ryszard Turczyn, Świat Książki, Warszawa 2014



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Katarzyny reprezentującej wydawnictwo Świat Książki :)))) Dziękuję za okazane zaufanie :)


Czytaj dalej...

Pułapka spełnionych marzeń

Marzenia się spełniają, ale bywa że ich rezultaty nie są zgodne z naszymi oczekiwaniami.

Marta tkwi w pułapce dobrych wyborów. Niby ma wszystko, ale paradoksalnie nie ma nic. Ma wykształcenie, którego nie wykorzystuje w pełni. Ma rodzinę, której nie docenia. Ma męża, którego nie lubi. Ma pracę, która przyprawia ją o dreszcze. Marta ma dopiero trzydzieści lat, a jest sterana życiem niczym staruszka u schyłku życia. Kilka incydentów sprawia, że jest gotowa walczyć o siebie i poczucie spełnienia. W specyficznym, ale jakże klimatycznym barze o przewrotnej nazwie "Grupa wsparcia" poznaje ludzi, którzy w sposób szczególny przysłużą się w odkrywaniu granic własnego ja.

"Kto, jeśli nie on, i jaka praca, jeśli nie ta? Odmawiasz zatem te codzienne modły dziękczynne za to, że masz aż tak wiele i że nie wolno tego zaniedbać. Bo albo dasz radę, albo będziesz nikim."

Hmmm...Marta jest bohaterką, którą trudno było mi polubić i w sumie długo trwało żebym ją po prostu zaakceptowała. Wydaje się, że kobieta jest na "nie" z całym światem. No ok, mąż rzeczywiście dziwny, praca też mało ambitna, ale stosunki, relacje rodzinne mogłaby podtrzymywać. Tym bardziej, że rodzice i rodzeństwo wydaje się być bardzo sympatyczne. Przynajmniej tak to wywnioskowałam z tekstu. Marta jest dorosła, dojrzała do podejmowania decyzji, ale boi się zmian, ryzyka. Tkwi w martwym punkcie zdeprymowana, zniewolona, samotna. Wreszcie kiedy decyduje się na rewolucję, to działa konsekwentnie. Zmiany są radykalne i nieodwracalne.

W nowej rzeczywistości pomagają jej nowi nietypowi znajomi: barmanka z baru "Grupa wsparcia", kolekcjonerki staroci, ksiądz, gołębiarz, lalkarz, Mateusz i inni. To dzięki nim odkrywa jak ważna w życiu jest pasja, wiedza o własnych korzeniach, własna przeszłość, relacje rodzinne, poczucie własnej wartości, umiejętność wybaczania, bezinteresownego pomagania, akceptacja słabości i inności, dostrzeganie niezauważalnego, pochylenia się nad szczególikami życia. Marta odkrywa radość prostych czynności, bliskości, czułości, oddania.

Odkrywanie tych wartości, odbywało się mimochodem, niezauważalnie. Marta wchłaniała je poprzez wytwarzana przez swoich przyjaciół sprzyjającą atmosferę. Absorbowała je przez dotyk, słuch, wchłanianie, obserwowanie.

Nie wszystko w tej powieści mi się podobało. Nie rozumiem zasadności bytu kilku bohaterów. Nie wszyscy też zapadli mi w pamięć czy serce. Nie rozumiem ich postępowania, zachowania, słów, przemyśleń...Niektórzy wydają się też tacy nierzeczywiści, oderwani od realnego świata.

Styl Domańskiej jest specyficzny, metaforyczny, okraszony cytatami i odniesieniami do "wielkiej" literatury. Niespieszna akcja, powolne układanie myśli daje czas na refleksje i zadumanie nad własnym życiem i własnymi spełnionymi marzeniami. Uprzedzam lojalnie, nie wszystkim może to przypaść do gustu. Mnie pozostawiła w wielkim niedosycie. Zabrakło mi jakiegoś mocniejszego akcentu, który poruszyłby emocje, wcisnął w fotel i pozwolił zapamiętać się na dłużej.




Aleksandra Domańska "Ulica Pogodna", Świat Książki, Warszawa 2014




Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Katarzyny reprezentującej wydawnictwo Świat Książki :))) Dziękuję za okazane zaufanie :)



Czytaj dalej...

Grzechy przodków

Poszukiwanie korzeni, badanie drzewa genealogicznego i historii własnej rodziny to bardzo ekscytujące i ciekawe doświadczenie. Znalezione informacje bywają są często pozytywnym zaskoczeniem ale bywa, że odbiegają od tego, czego oczekujemy. Przeszłość może skrywać również tragedię, która nieodkryta, nie zadośćuczyniona mści się na kolejnych niczego nieświadomych pokoleniach.

Umiera nestorka rodziny. To wydarzenie wpływa na dalsze losy Renaty i jej wnuczki Anieli. Pierwsza z nich musi kompletnie przeorganizować swoje życie. Do tej pory opiekowała się jedynie swoją schorowaną matką i była na każde jej zawołanie. Dzwoniąca w uszach cisza i wszechogarniająca pustka wzbudza w niej lęk, niepokój ale i niepewność oraz pewną nieporadność.
Aniela z kolei śni bardzo realistyczne sny, w których widzi okrutne skrawki z przeszłość swojej prababki. Jest jednocześnie zafascynowana i przerażona tymi wizjami. Chciałaby odnaleźć w nich sens ale i prawdę o pochodzeniu swojej rodziny. W ty celu namawia Renatę na terapię ustawień rodzinnych Hellingera. Do czego je to doprowadzi? Czy wyjaśnią się senne koszmary? Co skrywa przeszłość?

Już sam pomysł na fabułę wzbudził mój entuzjazm. Lubię nieoczekiwane połączenia wątków, gatunków, przeszłości z teraźniejszością i odkrywanie rodzinnych sekretów, grzeszków ukrywanych przez całe pokolenia. Karolinie Monkiewicz- Święcickiej udało się połączyć te składniki w odpowiednich proporcjach. Fabuła nie tylko pobudza ciekawość, jeży włos na głowie ale zmusza do refleksji nad tym co jest ukryte przed naszymi oczami, oczami żyjących. Autorka pozwala nam zastanowić się nad tym, co dzieje się z człowiekiem po śmierci i czy można mieć wpływ na losy bliskich zza grobu...Metafizyka, ezoteryka w takim wydaniu jest bardzo lekkostrawna i inspirująca. Mam ochotę skorzystać ze źródeł, z których wiadomości do książki czerpała Pani Karolina :)

Niezaprzeczalnie moim faworytem wśród składników powieści jest pamiętnik zesłańca. Wywózki, transport bydlęcymi wagonami, surowy klimat Syberii i trudne często tragiczne losy polskich rodzin od lat należą do kręgu moich zainteresowań. I choć opisane wydarzenia pochodzą tylko i wyłącznie z wyobraźni autorki, to czerpała ona wiedzę z tych czasów z opowiadań, wspomnień i doświadczeń swojego dziadka, babci i ojca.

Również bohaterowie przypadli mi do gustu. Szeroki wachlarz postaci pozwoli czytelnikowi na różnorodne emocje. Razem z Renatą odszukamy własną tożsamość przez lata tłamszoną i fałszowaną przez matkę. Odkryjemy także przewrotną próbę uchronienia dziecka przed własną miłością. Aniela pozwoli nam dotknąć świat niematerialny, sferą duchową i niekonwencjonalne metody leczenia relacji rodzinnych. Diana uosabia hipokryzję współczesności, pęd za pieniądzem i ułudę szczęścia. Tadeusz w całej okazałości ukaże wpływ poranionego dziecka na przyszłość, dorosłość, dojrzałość. Okazuje się także, że autorka jest doskonałą obserwatorką życia. Nie tylko dostrzega choroby cywilizacyjne naszych czasów ale potrafi swoje obserwacje, spostrzeżenia przelać na papier.
"Taniec z przeszłością" odkrywa wszystkie pułapki i błędy życia, niewłaściwych decyzji, uczuć i emocji. To co dzieje się w przeszłości, ma wpływ na przyszłość. Warto więc zastanowić się nad każdym kolejnym krokiem.

"Taniec z przeszłością" to książka, którą mogę polecić każdemu. Znajdziecie w niej złożone relacje rodzinne i damsko- męskie, okrutny los zesłańców, metafizykę, ezoterykę oraz lekki wątek kryminalny. Jednak najważniejsze jest to, że Karolina Monkiewicz- Święcicka porusza serce i duszę czytelnika.



Karolina Monkiewicz- Święcicka "Taniec z przeszłością", Świat Książki, Warszawa 2013


Podsumowanie

Plusy:
- doskonały pomysł na fabułę
- wplecone wspomnienia z wywózki, doli, przetrwania na Sybirze
- idealne wkomponowanie treści metafiki, ezoteryki, seansów spirytystycznych
- rodzinne sekrety
- trudne relacje rodzinne
- poczucie odrzucenia i jego wpływ na przyszłość bohaterów
- nieszczęśliwa miłość
- trujące związki
- różnorodne postawy matek
- wpływ dzieciństwa na dorosłość
- tajemnicze zaginięcia
- delikatny wątek kryminalny
- pełna napięcia i zwrotów akcji
- ciekawe sylwetki bohaterów
- alkoholizm, hipokryzja, ludzkie maski

Minusy:
- jak dla mnie autorka mogłaby bardziej rozwinąć wątek Syberii i Sybiraków

Jednym zdaniem:
Karolina Monkiewicz- Święcicka ujęła mnie umiejętnym połączeniem wątków: zesłańczo- miłosno- metafizyczno- kryminalnych .

Za cudowne chwile z książką "Taniec z przeszłością" dziękuję Pani Zofii reprezentującej wydawnictwo Świat Książki :)))) Dziękuję za okazane zaufanie :))



Czytaj dalej...

Zły czas i miejsce

Do lektury tej książki skutecznie zachęciła mnie rekomendacja Jodi Picoult. Opinia mojej ulubionej powieściopisarki jest dla mnie ważna, choć wiem, że takie cytowanie na okładce bywa czasem zabiegiem czysto komercyjnym.

Pewne niespodziewane spotkanie, nieodpowiednia chwila, zły czas i miejsce zmienia nieodwracalnie życie dwóch rodzin. Łączy ich losy na całe życie i wywołuje uczucia, z którymi będą musieli sobie radzić dzień po dniu i ciągle od nowa.

Młoda matka, zwariowana i nieprzewidywalna April bez słowa ucieka od swojego dotychczasowego życia. Porzuca męża i małego synka Sama. Spokojna i skryta Isabelle także odchodzi od męża ale z zupełnie innych powodów. Obie panie dzieli wszystko: marzenia, rodzina, sposób i styl życia. Łączy je chęć realizacji własnych ukrywanych i niespełnionych potrzeb. Drogi April i Isabelli gwałtownie się krzyżują i tworzą grunt pod jedną wspólną naznaczoną tragedią historię.

Opowieść Caroline Leavitt rozpoczyna się właśnie od zderzenia się dwóch światów: April i Isabelli. Poznajemy skutki tego spotkania a dopiero z czasem i biegiem słów odkrywamy drogę, która do niego doprowadziła. Zbiegi okoliczności, karma, przewrotny los i boska ręka prowadzi ścieżki ludzkiego istnienia w zaskakujących kierunkach. Nigdy tak do końca nie wiemy co nas spotka. Wystarczy jeden niewłaściwy krok, decyzja i lądujemy na manowcach życia, zmagając się często z przykrymi, bolesnymi konsekwencjami.
April żyje iluzją miłości i szczęśliwej rodziny. Nie jest rozumiana przez otoczenie, męża, teściów. W dzieciństwie czuła się odtrącona przez rodziców, nie zaznała rodzicielskiej troski i uczucia. Wydawało się, że odnalazła te emocje w swoim mężu. Jednak gdy rodzi się syn Sam, potem jego ciężka choroba- to on staje się najważniejszy a April ponownie czuje się odrzucona. Nie może znieść tej sytuacji.
Isabelle pochodzi z rozbitej rodziny. Mieszka ze zgorzkniałą matką, która na każdym kroku przestrzega córkę przed zakusami miłości. Na nic się to zdaje. Dziewczyna bardzo szybko wychodzi za mąż, wbrew własnej matce. Dla tego uczucia porzuca swoje marzenia i aspiracje. Z początku małżeństwo wydaje się być udane, dopiero starania o dziecko i druzgocząca wiadomość o bezpłodności, zaczyna powoli rozbijać ten związek.

Obie bohaterki na naszych oczach zmieniają się i ewoluuają, choć każda w innym tempie i kierunku. Jak do Isabelle zapałałam sympatią, tak April nie mogłam znieść. Rozumiem jej trudne doświadczenia ale nie akceptuję jej zachłanności na miłość, która niszczy przynajmniej dwa ludzkie istnienia, w tym małego,chorego, bezbronnego dziecka. Nie pojumuję także takiej krótkowzroczności jej męża. To on widząc dziwne zachowania żony powinien zapewnić, znaleźć dla niej fachową pomoc. Mężczyzna okazał się słaby. Jego późniejsze zachowanie także wzbudziło moją niechęć.

Tak jak napisałam na początku tragedia jaka spotkała rodziny April i Isabelle napiętnowała ich na całe życie. Czy strata jak ich dotknęła może zostać odkupiona? Jak tego dokonać? Śmierć, żałoba to wydarzenia, które trzeba w pełni przeżyć i rozważyć w wielu wymiarach. Zastanawiam się dlaczego Caroline Leavitt sięgnęła po tak trudny temat, a potem potraktowała go tak powierzchownie... Dlaczego nie pozwoliła zabrzmieć wszystkim towarzyszącym żałobie uczuciom: pustki, niedowierzania, rozpaczy, bólu, złości, złorzeczeniu... a niemal od razu uwikłała bohaterów w nowe związki? Dlaczego połączyła sprawcę tragedii z jej ofiarami? Wiem, wiem, że taki zabieg dodał powieści dramaturgii i nowe pole do działań literackich...To samo wykonanie i kreacja nie wzbudziła mojego aplauzu. Również dalsze perturbacje nowego tworu jest w moim odczuciu dalekie od ideału.

Reasumując, zalety książki przeważają nad jej wadami. Dlatego nie żałuję, że przeczytałam "Szczęście w twoich oczach" i nie skreślam autorki na przyszłość. Ciekawie wykreowała bohaterów, użyła przeciwstawieństw, jasno określiła granice, wzrusza, porusza, dała możliwość własnej oceny, refleksji, w żadnym wypadku nie moralizuje. Powiedziałabym nawet, że ta powieść podąża w stronę kontrowersji, szokuje.



Caroline Leavitt "Szczęście w twoich oczach", tł. Maria Zawadzka, Świat Książki, Warszawa 2013


Podsumowanie

Plusy:
- ciekawe kreacje bohaterów
- trudne relacje rodzinne i ich wpływ na dalsze życie
- ukazanie kilku wzorców miłości
- użyte przeciwstawieństwa
- jasko określone granice
- wzrusza, porusza
- zmusza do refleksji
- nie moralizuje
- daje możliwośc włąsnej oceny
- szokuje

Minusy:
- trudny temat potraktowany zbyt powierzchowanie
- uwikłanie bohaterów w kontrowersyjne realcje

Jednym zdaniem:
W twórczości Caroline Leavitt dostrzegam spory potencjał.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Zofii reprezentującej wydawnictwo Świat Książki :))) Dziękuję za okazane zaufanie :))


Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka