Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moon Drive. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moon Drive. Pokaż wszystkie posty

Replika, Lauren Oliver


Znam twórczość Lauren Oliver i niezmiennie trafiają one do mojego serca. Nie tylko ja jedna jestem pod urokiem jej powieści. Autorka zebrała już pokaźne grono fanów, które rośnie z każdym dniem i każdą podejmowaną historią. 

Gemma jest zwyczajną nastolatką, ale żyje inaczej niż jej rówieśnicy. Jako dziecko więcej czasu spędziła w szpitalu niż w domu. Poważna wada serca  spowodowała, że rodzice zamknęli ją pod kloszem. Pozwalają jedynie na naukę w szkole, ale wszystkie wyjścia do kina, na imprezy czy wyjazdy szkolne i wakacyjne są surowo zakazane. Z tego powodu dziewczyna jest szykanowana i wyśmiewana w szkole. Wygłupy, dowcipy są coraz bardziej dołujące. Na szczęście Gemma ma przyjaciółkę, która rozjaśnia doskwierające samotnością chwile. To właśnie z nią ma wyjechać na pierwszą, zupełnie samodzielną wycieczkę. W ostatniej chwili rodzice zabraniają jej udziału w eskapadzie. Ma to związek z tajemniczą kliniką. Zaciekawiona Gemma wbrew woli opiekunów postanawia prawdziwą przyczynę zakazu. 

Żal mi było Gemmy. Nie dość, że dotknięta ciężką chorobą, dokuczliwymi badaniami i leczeniem, to zamknięta pod kloszem obaw i strachu rodziców przed zagrożeniami świata zewnętrznego. To przede wszystkim oni są odpowiedzialni za samotność córki i ciężkie chwile, jakie znosi na korytarzach szkolnych. Dziewczyna nigdy nie żali się na swój los, ale mocno zaczyna doskwierać jej troska opiekunów. Czarę goryczy przelewa zakaz wyjazdu na ferie. To miała być pierwsza samodzielna eskapada i jedna z niewielu przyjemności. Przyjaciółki przemyślały i zaplanowały każdy dzień. Okazuje się, że za zakazem skrywa się tajemnica z przeszłości. Wiadomo, że takie sekrety rozpalają wyobraźnię, a chęć rozwiązania zagadki na tyle silna, że nic nie może powstrzymać rozbudzonej ciekawości. 
Gemma całkiem  nieźle odnajduje się w sytuacji. Jak na zamkniętą w sobie, zakompleksioną dziewczynę bez trudu dociera do kliniki i zgrabnie rozwiązuje kolejne zadania. Tak dociera do Liry, która ma z nią wiele wspólnego.
Jeszcze bardziej żal mi Liry. Nie miała łatwego życia, które oparte jest na kłamstwie i zmuszaniu do uległości. Z tego wszystkiego nie uważa się za człowieka...

Prawdę mówiąc, trudno pisać o fabule książki niczego nie zdradzając. Dlatego od razu przejdę do uczuć, jakie pozostawiła we mnie jej lektura. 

„Replika” wyróżnia się tym, że można ją czytać z obu stron. Co to znaczy? Z jednej strony poznajemy historię widzianą oczami Gemmy. Po odwróceniu książki, te same wydarzenia obserwujemy z perspektywy Liry. To od czytelnika zależy, jak będzie śledził bieg wydarzeń. Może czytać pojedynczo lub na zmianę. Opowieści doskonale się uzupełniają i dają możliwość przyjrzenia się sytuacji w szerszej perspektywie. Obie dziewczyny łączy przeszłość, która niestety nie daje im wytchnienia. Muszą połączyć siły, żeby dać upust sprawiedliwości, ale również, żeby poznać prawdę o sobie samej, swoich korzeniach oraz czy wychowanie ma wpływ na to, jakim jest się człowiekiem.

Klinika jest ważnym elementem powieści. Tam dochodzi do eksperymentów, które zmuszają do przemyśleń dotyczących moralności i człowieczeństwa. Można zrozumieć naukowców, którzy dążą do jak najlepszego poznania świata, trudniej zrozumieć ludzi, który wykorzystują ich pracę, by napchać sobie kieszenie, nie licząc się z nikim i z niczym.

Lauren Oliver ma dar lekkiego operowania piórem. Jej powieści czyta się płynnie, łatwo, ale niezmiennie z zapartym tchem i drżącym sercem. Z „Repliką” było tak samo. Z ogromnym zainteresowaniem śledziłam perypetie dziewczyn, których poplątane losy, poplątały się jeszcze bardziej. Akcja powieści jest wartka i wyjątkowo zmienna. Nie wiadomo jak i kiedy zmieni bieg. Zwroty są gwałtowne i często zaskakujące. Lubię, kiedy lektura jest tak ekscytująca, że adrenalina buzuje w żyłach.
Niestety nie wszystko zostało wyjaśnione. Owszem jedna zagadka dość szybko się rozwiązała, ale dodatkowo skomplikowała sytuację. Pomniejsze wątki towarzyszące w ogóle nie zostały zakończone, a finał nie był tym, czego oczekiwałam. Jeżeli to początek serii, to ok. Jeżeli nie, to trochę mnie to rozczarowało.

„Sekret wyszedł na jaw. Była dziwolągiem i potworem. Teraz już nie miała co do tego wątpliwości.”

Książki Lauren Oliver nie mogłyby się obejść bez wątku miłosnego. W „Replice” jest dość delikatnie zarysowany i nie przysłania najważniejszych zagadnień. 

„Replika” to ciekawa powieść młodzieżowa. Jej zaskakująca konstrukcja dodaje atrakcyjności. Tematyka medycznych eksperymentów daje wiele powodów do refleksji. Takie sytuacje mogą mieć miejsce i to już w najbliższej przyszłości.  Czy jesteśmy na to gotowi fizycznie i psychicznie?








„Replika” Lauren Oliver, tł.Monika Bukowska, Otwarte, Kraków 2017



Czytaj dalej...

Przedpremierowo: Początek wszystkiego, Robyn Schneider

Premiera: 14 czerwiec 2017




Życie potrafi całkowicie zaskoczyć. To, co wydaje się katastrofą, końcem planów i marzeń może okazać się początkiem całkiem innej ścieżki, innego sposobu na osiągnięcie szczęścia.

Ezra Faulkner jest dobrze zapowiadającym się sportowcem, a jego uroda, dowcip, styl bycia, charyzma przyciąga zarówno męską i żeńską część szkoły. Po prostu jest lubiany i popularny w swoim środowisku. Wypadek samochodowy, kalectwo wszystko zmienia. Ezra w jednej chwili traci dziewczynę, przyjaciół i widoki na sportową karierę. Staje się szkolnym odludkiem. Cassidy Thorpe to dziewczyna, która z przebojem wkracza w życie Ezry i na nowo rozbudza nadzieję na spełnienie.

Przy pierwszym spotkaniu, Ezra nie wyróżnia się niczym pośród nastolatków, którzy go otaczają. Jest wesoły, beztroski i czerpie z życia pełnymi garściami. Nie obawia się o jutro i jest pewny, że to co go spotyka zwyczajnie mu się należy. Nie przejmuje się drobnymi potknięciami, nie zastanawia go nawet rozstanie z najlepszym przyjacielem. Wypadek samochodowy wszystko zmienia. Chłopak ze szkolnej gwiazdy zmienia się w odludka, a samotność pozwala wciąż na nowo rozpamiętywać bolesne straty. Nie zależy mu na zmianach, w swoich rozmyślaniach i planach nie wychodzi daleko naprzód. Dopiero pojawienie się nowej uczennicy, Cassidy zmienia jego stosunek do życia. Dziewczyna jest pełna optymizmu, energii, ciekawa świata i na wszystko ma odpowiedź, często w postaci cytatów z książek. Porywa Ezrę i narzuca mu swój styl bycia. Namawia go na nowe doświadczenia, wyciąga ze skorupy samotności. Okazuje się, ze kalectwo nie musi zamykać mu drogi do szczęścia, że zawsze można odnaleźć ścieżkę, która może i prowadzi w inne miejsce, ale równie ciekawe i satysfakcjonujące.

Ezra i Cassidy doskonale się uzupełniają. Oboje mają nauczyć siebie czegoś o życiu. Ezra to doskonały przykład nastolatka, który miał wszystko, ale też wszystko stracił w jednej chwili. Jego emocje są przedstawione bardzo realnie, a gorycz straty dotyka najczulszych strun naszego serca. Przecież każdy z nas ma taki etap za sobą, kiedy wydawało się, że to już koniec i żadnych więcej szans na nas nie czeka. Cassidy to wulkan energii, która wnosi do książki ożywienie, radość, ekscytację. Nosi w sobie jednak pewien sekret, który sprawia, że jej postawa staje się bardziej znacząca, warta zauważenia.

Nie wszystkie postaci występujące w „Początek wszystkiego” przypadły mi do gustu. Autorce nie udało się uniknąć czarno- białego schematu. Gwiazdy football'u to dość tępi mięśniacy, a ich partnerki to dziewczyny pragnące być w centrum uwagi bez względu na uczucia, oczekiwania. Na szczęście są to role drugoplanowe, które mają zadanie wyłuszczyć pewne wartości, a oni sami nie mają większego znaczenia.

Robyn Schneider stawia na miłość i przyjaźń. W swojej powieści doskonale je łączy i uzupełnia. Udowadnia, że trwałe fundamenty są budowane na emocjach, na wspólnych przeżyciach, bliskości, a nie statusu, pochodzenia czy popularności. Ezra na własnej skórze przekonał się, że przyjacielem nie jest ten, który ogrzewa się w naszym blasku, ale ten, który w najcięższych chwilach potrafi wyciągnąć rękę i podnieść z dna rozpaczy.

„Początek wszystkiego”  to historia nastolatków dotkniętych bólem, cierpieniem, bezsilnością. Mimo młodego wieku ich bagaż doświadczeń może przygnieść nie jednego dorosłego. A jednak  Robyn Schneider z wysmakowanym dowcipem, lekkością pióra pozwala natchnąć nadzieją, a smutek przemienia w gotowość do działania, energię i ekscytujące oczekiwanie na kolejną szansę.


„Początek wszystkiego” to doskonała lektura dla każdego i na każdym etapie życia. Pozwala otrząsnąć się z codziennej rzeczywistości i popycha do poszukiwań nowych, nieoczywistych celów.








„Początek wszystkiego” Robyn Schneider, tł. Aga Zano, Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2017





Mam dla Was specjalny, przedpremierowy fragment powieści „Początek wszystkiego” :) Miłego zaczytania ♥




Czytaj dalej...

Tysiąc pięter, Katharine McGee #5



Sekrety, tajemnice sprawiają, że życie z jednej strony, staje się ciekawe, ale z drugiej dają możliwość manipulacji i niosą spore niebezpieczeństwo poważnych strat, bólu i cierpienia. 

Głównymi bohaterkami powieści są cztery nastoletnie dziewczyny: Avery, Leda, Eris i Rylin. (Mieliście okazję poznać je w poprzednich wpisach ☺) Żyją w niedalekiej przyszłości, w tysiąc piętrowej Wieży, która definiuje ich pozycję, prestiż, bogactwo. Na każdej z kondygnacji rozgrywają się radości i dramaty rozstrzygające o przyszłości, charakterze każdej z postaci. 

Rodzina Avery jest najbogatsza, a co za tym idzie najbardziej wpływowa. Mogli pozwolić sobie na ingerencję genetyczną. W taki sposób narodziła się dziewczynka idealna pod każdym względem. Jednak Avery nie może spełnić swojego największego marzenia. Szczerze kocha, podziwia swojego przyrodniego brata i to miłością romantyczną, która nie ma prawa się ziścić. Leda pochodzi z mniej szacownej rodziny, ale przyjaźń łącząca ją z Avery zaciera wszelkie granice. Łączy je również uczucie do Atlasa, o czym nie wiedzą i nie chcą zauważyć. Równie ta miłość nie jest spełniona i prowadzi do uzależnień, z których trudno się wyleczyć, otrząsnąć, zapomnieć.
Na pierwszy rzut oka Eris jest okropną snobką. Przy bliższym poznaniu okazuje się najbardziej szczerą dziewczyną w Wieży. Jej status gwałtownie się zmienia i musi opuścić wygodne życie, co pozwala jej znaleźć nowe ścieżki, nowe doznania i nowe przyjaźnie. Rylin zmaga się z niedoborem pieniędzy. Codziennie walczy o godziwe warunki życia dla siebie i siostry, którą opiekuje się po śmierci mamy. 

Dziewczyny są różne. Spokojne, wyważone, romantyczne, albo odwrotnie pełne wigoru, chęci smakowania życia, gotowe na nowe wyzwania. Dzielą je granice sztywno wyznaczane przez Wieżę, ale łączą tajemnice, które na zawsze zmienią ich plany i marzenia. Okazuje się również, że ich sekrety stają się narzędziem manipulacji, początkowo o niewielkim rażeniu, ale rosnącą z każdą godziną. 

„Tysiąc pięter” to debiut literacki Katharine McGee. Uważam, że bardzo udany. Powieść od początku pobudza ciekawość, akcja rozkręca się miarowo, a poznawane sekrety jeszcze bardziej ją nakręcają. Autorka z niespodziewaną wprawą zwodzi czytelnika i prowokuje sytuacje, które zmuszają do refleksji. Już sam pomysł na tysiąc piętrową Wieżę, która zamiast łączyć, dzieli ludność na bogatych i biednych, zyskał w moich oczach literacką aprobatę. Z takiej tezy można zbudować nietuzinkową historię, w której objawi się cały ludzki arsenał emocji i charakterów. Katharine McGee udała się ta sztuka. Pokazała nam bohaterów, którym bogactwo nie uderzyło do głowy, którzy pozostali ludzcy, empatyczni, sympatyczni. Bieda z kolei może prowadzić do wyborów trudnych do zaakceptowania moralnie, ale ze zrozumiałych względów jesteśmy w stanie je zrozumieć i nie potępiać jednoznacznie, kategorycznie.
Wątek miłosny, choć ważny, nie jest nachalny. Staje się bardziej, po pierwsze powodem dla etycznych rozważań, po drugie trampoliną dla rozwoju akcji, która nie ukrywam nabiera rumieńców. 

Każdy z rozdziałów dotyczy jednego z bohaterów. Dzięki temu zabiegowi możemy poznać ich lepiej, dokładniej. Obserwujemy towarzyszące im emocje, wpływ na podejmowane decyzje i jej skutki. Pozwala także obdarzyć sympatią, ocenić zachowania i postawy w konkretnych sytuacjach lub skonfrontować sporne zdarzenia. 

„Tysiąc pięter” to powieść godna uwagi. Interesująca, intrygująca, wciągająca. Umożliwia zajrzenie w przyszłość i sprawdzić w jaką stronę rozwija się ówcześnie dostępna technologia. U  Katharine McGee zmierza w bardzo niebezpieczną stronę, dającą możliwość inwigilacji, manipulacji, podziałów sprzyjających nienawiści, rasizmowi, nietolerancji. Co być może uświadomi czytelnikowi zagrożenia, ryzyko i uzbroi w potrzebną wiedzę by w każdym momencie życia pozostać człowiekiem.







„Tysiąc pięter” Katharine McGee, tł. Mariusz Gądek, Otwarte, Kraków 2017






Czytaj dalej...

Tysiąc pięter, Katharine McGee #4

Cześć.

Mam na imię Rylin. Mieszkam na 32 piętrze Wieży. Dobrze kojarzycie, otacza mnie bieda i brak perspektyw. Od śmierci mamy opiekuję się młodszą siostrą. Muszę być odpowiedzialna, samodzielna i nie dać się przyłapać na żadnym głupstwie. Mam problemy finansowe, grozi mi eksmisja. Na szczęście udało mi się podłapać niezłą fuchę. Sprzątam u jednego z bogaczy na szczycie Wieży. Chyba mu się podobam... A może on próbuje zabawić się moim kosztem? Nie szkodzi, może romans to dobry sposób na moje problemy... Jak myślicie? 



Czytaj dalej...

Tysiąc pięter, Katharine McGee #3

Halo!

Tu Eris. Zakupy, ploteczki, chłopcy, imprezy i słodkie lenistwo. Tak spędzam niemal każdy dzień. Pewnie myślicie, że jestem pustą lalą i snobką, a ja po prostu nie lubię przeciętności. Jednak kilka dni temu wydarzyła się prawdziwa katastrofa. Rozwód rodziców i przeprowadzka na 103 piętro Wieży... Ale widzę szansę na poprawę swojego statusu. Pieniądze i prezenty od ojca Ledy pomogą odzyskać należne mi miejsce. Jak wysoka będzie za to cena? Nic mnie to nie obchodzi...



Czytaj dalej...

Tysiąc pięter, Katharine McGee #2

Witajcie.

Jestem Leda. Nie lubię opowiadać o sobie więc będzie krótko i konkretnie. Jestem najlepszą przyjaciółką Avery, ale tak naprawdę interesuje mnie wyłącznie Atlas. To dla niego, dla jednego spojrzenia, uśmiechu, słowa znoszę towarzystwo moich rówieśników. Niestety. Atlas wykorzystał mnie i porzucił, a ja topię żal oraz upokorzenie w alkoholu i narkotykach. Właśnie wróciłam z kolejnego odwyku, ale ciiiiii... To mój największy sekret...






Czytaj dalej...

Tysiąc pięter, Katharine McGee #1

Cześć,

Mam na imię Avery i mam 17 lat. Mieszkam na tysięcznym piętrze nowojorskiej Wieży, co znaczy że moja rodzina jest najbogatsza, najbardziej wpływowa, najbardziej popularna. Nie jestem zwykłą nastolatką. Jestem idealna pod każdym względem. Mam doskonałą cerę, figurę, włosy, oczy. Jestem inteligentna, bystra i mam wszelkie powody sądzić, że nie tylko pieniądze, ale moja aparycja i osobowość pozwoli mi osiągnąć w przyszłości sukces. Mam wielu przyjaciół, a każdy chłopiec kocha się we mnie... Urządzam najlepsze imprezy i każdy, kto chce się liczyć w elitarnym środowisku, musi choć raz się ze mną pokazać. Nie, nie jestem  zarozumiała i przemądrzała. Technologia inżynierii genetycznej pozwoliła moim rodzicom uchwycić w zarodku wszystkie swoje najlepsze cechy. Tak powstałam. Z zimnej, wyrachowanej kalkulacji... Ale nie wszystko idzie gładko i jak po sznurku. Moje życie uczuciowe to jedna wielka katastrofa. Kocham swojego przyrodniego brata Atlasa i wiem, że nigdy nie będziemy mogli być razem... Cała reszta nie ma dla mnie znaczenia... 





Czytaj dalej...

Book Tour: Never Never, Colleen Hoover, Tarryn Fisher

Colleen Hoover ma wielu zwolenników. Sama do nich należę i każda jej książka, która trafiła w moje ręce, przyniosła mi wiele emocji i czytelniczej przyjemności. „Never Never” poznałam w ramach akcji Book Tour, zorganizowanej przez EM z bloga Książkowa czarno_biała em. Z tego miejsca serdecznie jej dziękuję za kolejną przygodę z ulubioną  autorką :)
Czytaj dalej...

Diabolika, S.J. Kincaid

Życie jest tym, co mamy najcenniejsze. W dobie wzrastającej agresji, coraz to częstszych ataków terrorystycznych i coraz gwałtowniejszych, dotkliwszych anomalii pogodowych, ochrona naszego jestestwa staje się konieczna, staje się celem samym w sobie. I właśnie ten motyw wybrała S.J. Kincaid w swojej powieści „Diabolika”. Czy udało jej się uchwycić prawdę o człowieczeństwie i przekazać wartości, którymi warto się kierować każdego dnia?
Czytaj dalej...

Fobos, Victor Dixen



Istnieje grupa ludzi, która stara się zarobić pieniądze na wszystkim i na wszystkich bez względu na konsekwencje. Istnieje też grupa ludzi, która próbuje uciec przed przeszłością i problemami tak daleko, jak tylko się da. Przedstawicieli obu tych grup znajdziecie w gorącej premierze ostatnich dni "Fobos" Victora Dixena.

Genesis to pierwszy kosmiczny i kontrowersyjny program typy reality show. Bierze w niej udział dwanaścioro młodych ludzi, którzy mają założyć pierwszą ludzką kolonię na Marsie. Ogólnoświatowe castingi wygrywają Leonor, Fangfang, Elizabeth, Kirsten, Safia, Kelly, Tao, Aleksiej, Kenji, Mozart, Samson i Marcus. Czy program odniesie spodziewany sukces? Czy możliwe jest utworzenie sześciu zgodnych par? Czy połączy ich nić miłości? i najważniejsze, czy możliwe jest bezpieczne życie na planecie tak odległej od Ziemi?

Młodych bohaterów poznajemy w dniu rozpoczęcia emisji programu i startu promu kosmicznego w kierunku Marsa. Na początku nic o nich nie wiemy. Nie znamy kryteriów ich wyboru, ich przeszłości i impulsu do podjęcia tak ryzykownej decyzji. Niemal wszystkie tajemnice rozwiązują się wraz z postępem fabuły. Poznajemy okoliczności, które zapoczątkowały powstanie programu, jego twórców i manipulacje, którym zostali poddani uczestnicy. Okazuje się, że ich wybór nie był przypadkowy, a ich los z góry i jasno określony. 
Przeraziło mnie to, że my jako naród, jako istoty ziemskie nie potrafimy uczyć się na błędach. Serwujemy swoim braciom zgubę opakowaną w iluzję poprawy sytuacji, lepszego życia, sławy i bogactwa. 

O ile historie nastolatków są bardzo poruszające, to już ich zachowanie dość przewidywalne i szablonowe. Dość szybko ustaliłam co może się wydarzyć, jak rozkładają swoje szanse i jakie stworzą układy. Bardziej zainteresowała mnie część książki poświęcona manipulacjom około programowym i jego twórców. Te fragmenty autentycznie mnie wciągnęły i skłoniły do przemyśleń nie tylko na temat materializacji współczesnego świata, wyzbywania się wszelkiej moralności i zagłuszania sumienia, ale także na efekty wychowywania dzieci, a raczej jego brak. Nie wystarczy tylko zaspokajać potrzeb fizycznych, o te emocjonalne trzeba dbać o wiele bardziej.  Jeżeli tego nie zmienimy, to nie wróżę nam świetlanej przyszłości...

Victor Dixen dobrze przemyślał swoją historię i sposób jej przedstawienia. Naprzemiennie poznajemy wydarzenia rozgrywające się w kapsule kosmicznej, uczestniczymy w codzienności młodych kosmonautów i obserwujemy życie toczące się na ziemi, które z każdym dniem przynosi nowe komplikacje oraz drastyczne rozwiązania. Zawiązana intryga mająca przynieść jak największy dochód staje się bardzo ryzykowna, a jej zdemaskowanie może zakończyć się śmiercią... 
Bardzo lubię ten sposób narracji gdyż potęgują tylko zainteresowanie i niecierpliwość. "Fobos" jest rozpoczęciem kosmicznej serii. Wiedziałam, że nie poznam wszystkich odpowiedzi, a pewnie pod koniec książki stanie się coś nieoczekiwanego. I tak się stało. Może i nie jestem w pełni usatysfakcjonowana lekturą, ale autorowi udało się zasiać w mojej głowie ziarno ciekawości :) Kiełkuje ono teraz i podsycane oczekiwaniem domaga się kontynuacji :)

"Fobos" z pewnością trafi do młodego czytelnika i na pewno go oczaruje. Ma szansę spodobać się dorosłym, którzy nie powinni oczekiwać więcej niż prosta historia miłosna, zaczątek ciekawej intrygi i solidarność wobec zagrożenia. 

"Kochać to walczyć o to, co uważamy za najlepsze dla tego, kogo kochamy."









"Fobos" Victor Dixen, tł. Eliza Kasprzak- Kozikowska, Otwarte, Kraków 2016







Recenzja napisana dla BookMaster :)

Książki w BookMaster







Czytaj dalej...

Fangirl, Rainbow Rowell



Rainbow Rowell zauroczyła mnie swoją książką "Eleonora & Park". Byłam pewna, że nie uda jej się ponownie wciągnąć mnie w swój świat. Pomyliłam się. "Fangirl" również zdobyła moje serce. Co prawda nie jest tak idealna jak E&P, ale ma swój urok, ma swoją moc, ma to coś... Po prostu...

Bliźniaczki Wren i Cath rozpoczynają naukę w college' u. Każda zamierza inaczej spędzić ten czas. Wren jest otwarta, rozrywkowa. Chce imprezować i doświadczyć wszystkiego w jak najkrótszym czasie. Cath jest zamknięta w sobie, skupiona na swojej pasji. Pisze fanfiction inspirowane ukochaną serią książek. Marzy by zajęcia z pisania  rozwinęły jej talent. 
Nowe miejsce i nowi znajomi zmieniają obie siostry. Każda z nich stanie u progu odmiennych wyzwań, które dadzą odpowiedź na to, co jest najważniejsze w życiu.

Cath od razu przypadła mi do serca. Kocha książki i sama próbuje pisać własne teksty, które publikuje w internecie. Ma wierne grono czytelniczek wielbiących jej talent. Jej hobby izoluje ją jednak od realnego świata. Dziewczyna angażuje się w swoje historie, zapominając o życiu toczącym się wokół. Skutkuje to brakiem znajomych, brakiem chęci na wyjścia, rozrywki. Po zapoznaniu się z historią Cath, szybko weryfikujemy swoje opinie. Siostry zostały w dzieciństwie porzucone przez matkę. Wychowywał je ojciec, z którym zżyły się bardzo mocno. Cath trudno odnaleźć się w nowym miejscu, a pisanie fanfików to sposób na samotność, na zagubienie, na niepewność, na nieśmiałość oraz wyrażenie swoich emocji. 

Wren z kolei mocno mnie irytowała. Jej zachowanie psa spuszczonego ze smyczy, mocno kontrastuje z postępowaniem siostry. Imprezowanie, niekontrolowanie się podczas picia alkoholu czy nieostrożne flirty sprowadzają na nią coraz to nowe kłopoty. Jest przy tym bardziej tolerancyjna i potrafi wybaczyć więcej. 

Rainbow Rowell pokazuje nam spory kawałek życia studenckiego amerykańskiej młodzieży, które to nie różni się zbytnio od naszego, swojskiego, polskiego. Nie są to tylko beztroskie chwile ubarwione zabawą. To cały mechanizm dojrzewania i przeobrażania się z dziecka w młodą osobę gotową podejmować decyzje decydujące o całym przyszłym życiu. Ten proces nie jest łatwy, przyjemny i z góry obarczony wieloma porażkami. Jednak to właśnie one uczą nas jak żyć, czego wymagać, kiedy odpuszczać... Czynią nas ludźmi takimi, jakimi jesteśmy w chwili obecnej. 

"Fangirl" to oprócz historii trudnego dorastania, opowieść o narodzinach przyjaźni, która na pierwszy rzut oka nie miała prawa się rozpocząć. Cath, Levi i Reagan są potwierdzeniem znanego powiedzenia, że przeciwieństwa się przyciągają. Między nimi iskrzy, żarzy, bucha ogniem, rozgrzewając czytelnika ciepłem uczuć i emocji. Świetne trio, które skłoni do śmiechu, do zadumy i zabierze w sentymentalną podróż w przeszłość, w czasy szkolne kiedy wszystkie trudności były znośniejsze, gdy u boku stał wierny przyjaciel. 

"Fangirl" to książka, która z pewnością spodoba się miłośnikom Rainbow Rowell, zapalonym książkoholiczkom, młodym, starszym, z wiosną w sercu :) Polecam :)






"Fangirl" Rainbow Rowell, tł. Magdalena Zielińska, Otwarte, Kraków 2015







Książka przeczytana w ramach akcji Book Tour, którą zapoczątkowała Natalia z bloga Książkowe kocha, nie kocha :)







Czytaj dalej...

Emigrantka, emigrantka...


Czy chcielibyście przeczytać "Oddam ci słońce"? Mam taka propozycję...


Zasady zabawy: 

1. Zainteresowanych proszę o przesłanie swoich pełnych danych adresowych i adresu bloga na mail: aleksnadra@interia.eu, w temacie wpisując "Oddam ci słońce"- Emigrantka. 
2. Na zgłoszenia czekam do 26 sierpnia. 
3. Kolejność otrzymania książki przez daną osobę, będzie wybierana poprzez losowanie.
4. W ciągu tygodnia, maksymalnie dwóch od otrzymania książki należy ją zrecenzować i opublikować recenzję na blogu.
5. Każda osoba, która skończy lekturę, otrzyma ode mnie w wiadomości e- mail z adresem kolejnej osoby, do której powinna ją wysłać.
6. Każdy bloger, do którego dotrze książka może wpisać adres bloga na stronie tytułowej. Jeżeli macie ochotę na ostatniej stronie możecie także skrobnąć kilka słów do mnie. Mogą to być dedykacje, Wasze przemyślenia z lektury albo zabawny rysunek :) Przyjmę z zachwytem również wszystkie odręczne listy. Wasza wola, wolny wybór :)
7. W recenzji należy zawrzeć informację, że jest ona częścią zabawy Emigrantka. Miło mi będzie jeżeli zrobicie zdjęcie Emigrantki i wstawicie je na swojej stronie :)
8. Zabawa jest określona w czasie. Kiedy książka będzie musiała do mnie wrócić określę po zliczeniu Waszych zgłoszeń :)
9. Z osób wpisanych na stronie tytułowej wybiorę jedna, która dostanie ode mnie mały upominek :)
10. W razie jakichkolwiek pytań i problemów, napisz do mnie na adres: aleksnadra@interia.eu lub skorzystaj z formularza na pasku bocznym bloga. 


Serdecznie zapraszam :)

Czytaj dalej...

Premierowo: Oddam ci słońce, Jandy Nelson


Bliźnięta są połączone niezwykle silną więzią, którą trudno zlekceważyć i zniszczyć. Tylko tajemnice, które jątrzą wnętrze mogą naruszyć niewidzialną nić bliskości i rozluźnić relacje.

Jude i Noah to bliźnięta obdarzone zmysłem i zdolnościami artystycznymi. Przygotowują się do egzaminów do elitarnego liceum plastycznego. Zazdrość, urażone uczucia i chęć zwrócenie na siebie uwagi matki, kłamstwo sprawia, że tylko jedno z nich ma szansę spełnić  marzenia. Jednak decyzja podjęta pod wpływem impulsu zmienia wszystko. Dzieli rodzeństwo i zmienia ich los.

Chłopak jest zamknięty w sobie. Jest samotnikiem, introwertykiem, wierny swoim ideałom. Emocje uzewnętrznia za pomocą farb. Świat widzi za pomocą kolorów, a jego obrazy nie wypływają z głowy i ręki lecz maluje sercem. To sztuka, którą opanowali nieliczni. Jude to zbuntowana, impulsywna i bardzo przesądna nastolatka. Nie poddaje się schematom, regułom, a równocześnie zamknięta w kokonie zabobonów. Usilnie poszukuje czterolistnej koniczyny, nosi w kieszeni cebulę i muszelki. Nie rozstaje się także z księgą, pamiętnikiem zmarłej babci, w której dopisuje swoje spojrzenie na świat. Otoczona wianuszkiem przyjaciół i adoratorów korzysta z życia pełnymi garściami. To co jednocześnie dzieli i łączy Jude i Noah to relacje rodzinne. Chłopak ma dobre stosunki z mamą, dziewczyna z tatą. Oboje zabiegają o uwagę mniej dostępnego rodzica.

W każdej parze bliźniąt jest diabeł i anioł.
"Oddam ci słońce" to bardzo klimatyczna opowieść o rodzinie podzielonej uczuciami, naznaczonej kłamstwem, z którego wynikają tragedie trudne do opanowania, zmieniające trajektorię losów wszystkich jej członków. Jandy Nelson potrafi przytrzymać ciekawość czytelnika na wodzy. Prowadzi historię z dwóch perspektyw, chłopca i dziewczyny, ale i z dwóch czasoprzestrzeni. Razem z Jude znajdujemy się w teraźniejszości, poznajemy pewne konsekwencje wyborów, które w swojej opowieści przybliża nam Noah i nie są to retrospekcje. Razem z nastolatkiem robimy krok w tył i śledzimy przeszłość pełną tajemnic, dramatu i rozczarowań.

Musisz dostrzec cuda, żeby się działy cuda.
"Oddam ci słońce" to bardzo oryginalna książka. Z jednej strony wydaje się być zwykłą opowieścią jakich tysiące, dopiero jej wnętrze pełne kolorów, faktur, zapachów, emocji sprawia, że powieść nabiera innego znaczenia. Rozlewa się w głowie paletą barw, które jednym pociągnięciem pędzla trafia prosto w serce. Bohaterowie, młodzi ludzie, doświadczeni, przygnieceni ciężarem życia próbują naprawić siebie, rodzinę, marzenia, świat. Ich próba doścignięcia ideału, szarpanie się z poczuciem winy sprawia, że wilgotnieją oczy i mięknie serce.

"Oddam ci słońce" jest skierowana do młodego czytelnika ale jej uniwersalna, ponadczasowa tematyka przemówi do każdego. Raz otwarta książka nie da się zamknąć, nie odklei się od rąk, a wzrok nie skieruje się w inną stronę dopóki ta historia nie zostanie wymalowana do końca, do ostatniej kropli farby...




"Oddam ci słońce" Jandy Nelson, tł. Dominika Cieśla- Szymańska, Otwarte, Kraków 2015






Czytaj dalej...

BOOK TOUR: W gościnnych progach, czyli... Eleonora & Park, Rainbow Rowell


"Eleonorę & Parka" miałam ochotę poznać, jak tylko wypatrzyłam ich w zapowiedziach wydawnictwa. Niestety nie było nam razem po drodze, aż do tej pory. Dzięki pomysłowi Natalii, jej Book Tour, a potem Irence mogłam oddać się lekturze wymarzonej książki.

Eleonora & Park. Dziewczyna & chłopak. Punk rock & komiksy. Przyjaźń & miłość. Pierwsze sercowe rozterki & pierwsze poważne decyzje. Tak mniej więcej można skrócić treść tej książki, by za dużo nie zdradzić, a jednocześnie coś o niej napisać :)

Wydaje się, że Eleonora & Parka różnią się tak bardzo, że nijak można byłoby ich połączyć w zgrany duet. Na początku również oni sami podkreślają swoją odmienność i negują możliwość bliższej znajomości. Różni ich pochodzenie, rodzina, doświadczenia. Dziewczyna ma problemy w domu, ojczyma alkoholika i damskiego boksera, brak oparcia w matce i ojcu. Sama musi zmagać się ze swoim dorastaniem, problemami ale i małymi radościami. Chłopak z kolei ma stabilny dom. Trochę zwariowany, czasami nudnawy, ale wie, że rodzice stoją za nim murem i nie pozwolą zrobić mu krzywdy.
Wspólna droga do i ze szkoły może wiele zmienić. Im pozwoliła odkryć w sobie to, co nieoczywiste i niedostrzegalne na pierwszy rzut oka. Zaczynają zaglądać głębiej i doszukiwać się piękna skrytego głęboko w sercu. Kiedy zaczynają się poznawać, odkrywać, zdzierać maski jedna po drugiej okazuje się łączy ich to, co wielu przed nimi, i wielu po nich. Poszukiwanie bliskości, bratniej duszy, drugiej połówki i zapewnienia, że samotność nigdy nie będzie ich przyszłością.

Bohaterowie powieści są bardzo wiarygodni, rzeczywiści, wielowymiarowi. Co ważne Rainbow Rowell nie idealizuje ich na żadnym poziomie i nie pakuje w żaden schemat. Nie daje im idealnych ciał, pozwala im popełniać błędy, zmieniać upodobania, mieć własne zdanie. Eleonora & Park na każdym kroku manifestują swój charakter, ścierają się ze sobą, z otoczeniem, nie zawsze rozumieją swoje uczucia, ulegają emocjom i z całych sił starają się odnaleźć swoją drogę, swoje miejsce na ziemi.

Dzięki Eleonorze & Parkowi w jednej sekundzie wróciła do mnie cała młodość i na poważnie zaangażowałam się w ich życie. Tak jak oni niecierpliwie oczekiwałam kolejnego dnia i kolejnego banalnego przejazdu szkolnym autobusem, by mogli być razem choć przez chwilę, by wspólnie poczytać komiksy, posłuchać muzyki, delektować się swoim towarzystwem, nieśmiałym dotykiem, delikatnym pocałunkiem. Nie wiem jak Eleonora ale w moim brzuchu trzepotały motyle... Zakochałam się w tej historii... Pięknej, mądrej, wzruszającej. Rainbow Rowell pokazała, że oprócz miłości ważna jest przyjaźń i wsparcie jakie może okazać drugi człowiek. Jak łatwo dzięki niemu łatwo jest się otworzyć i wyjść z kokonu uprzedzeń i konwenansów, jak łatwo przejść trudy i znoje życia, jak łatwo przy nim zapomnieć o niewygodach i krzywdach oraz pozwolić sobie na luz, relaks, spokój, uśmiech.

Rainbow Rowell z prędkością światła przeniosła mnie w nastoletnią rzeczywistość, troski i problemy młodzieńczego wieku. I nie powiem, podróż była nie tylko ekscytująca ale i bardzo, bardzo sentymentalna. W pewnym wieku wspomnienia szczeniackich wygłupów, pierwszych miłości i dylematów, które urastają do rangi kataklizmów są na porządku dziennym i taką pauzą od nudnej, szarej, monotonnej codzienności. Książka trafiła do mnie w odpowiednim czasie i miejscu :)

Eleonora & Park to powieść dla młodzieży, ale nie sztampowa i przewidywalna, taka jak wszystkie. To nie tylko subtelny romans, ale przejmująca opowieść o szansach jakie otrzymujemy, lojalności i przyjaźni, dla której warto ryzykować własne szczęście, docenieniu tego co mamy bo życie to nie tylko och i wow, to codzienność czasem pełna wyrzeczeń, bólu, cierpienia i łez ale także małych radości, wzruszenia i satysfakcji, które wszystko wynagradzają.








"Eleonora & Park" Rainbow Rowell, tł. Magdalena Zielińska, Otwarte, Kraków 2015







Zasady akcji Book Tour:
1. Każdy bloger, do którego dotrze książka, wpisuje swoje imię/nick i adres bloga na stronie tytułowej. 
2. W ciągu tygodnia od otrzymania książki należy ją zrecenzować i opublikować recenzję na blogu. Mile widziane wstawienie opinii na portal LubimyCzytac.pl oraz stronę księgarni Empik.com.
3. W recenzji należy zawrzeć informację, że jest ona częścią akcji Book Tour i wstawić zdjęcie egzemplarza :)
4. I w końcu trzeba szybko przesłać książkę kolejnej osobie, przy której jesteście pewni, że pośle ją potem dalej :) (Najlepiej listem poleconym, by nigdzie nie zaginęła, a lepiej dodatkowo priorytetem, by była szybciej na miejscu.) Nie musicie ogłaszać, do kogo wysyłacie. Przede wszystkim uzgodnijcie wcześniej z tą osobą, czy na pewno chce książkę.

Egzemplarz z adresami musi wrócić do Natalii do 30 czerwca 2015. 







zBLOGowani.pl


Czytaj dalej...

Dziewuszka od błyskawic...czyli Czerwona królowa, Victoria Aveyard

ALEKSANDROWE MYŚLI POLECA* ALEKSANDROWE MYŚLI POLECA* ALEKSANDROWE MYŚLI POLECA


Premiera: 18 luty 2015



Nienawiść, rasizm, terroryzm, katastrofy, żywioły, wojny niszczą nasz współczesną rzeczywistość i prowadzą do miejsca, z którego nie ma odwrotu. Gdzie czeka jedynie ruina, kres naszej cywilizacji i zagłada. Jednak koniec świata dla nas ludzi, nie oznacza końca dla wszechświata. Na gruzach dawnych miast i państw tworzy się nowy początek, życie dla jednostek gotowych rozpocząć i rozwinąć  świat raz jeszcze. Ale czy są lepsi od nas? Czy uczyli się na naszych błędach? Czy są bardziej świadomi zagrożeń wynikających z jakości bytu? Czy unikną pułapek, które niesie za sobą chęć władzy, manipulacji, potęgi?

"Wcześniej sądziłam, że istnieje tylko jeden podział na Srebrnych i Czerwonych, bogatych i biednych, królów i niewolników."

Przyszłość. Rok 320 Nowej Ery. Mieszkańców ziemi dzieli się na dwie kategorie: Srebrnych, obdarzonych nadnaturalnymi mocami, którym przeznaczone jest wieść żywot pośród bogactw i luksusów oraz Czerwonych, którzy w pocie czoła, cierpieniu, brudzie i głodzie spełniają zachcianki swych możnowładców. Niestety tym światem również rządzi strach, niepokój i niemal od początku stworzenia jego tereny toczy terror i wojna: o ziemię,  pożywienie, wodę, władzę. Do walki staje każdy Czerwony w dniu swoich osiemnastych urodzin, bez względu na płeć, atrybuty fizyczne czy psychiczne. Obowiązkowego poboru może uniknąć tylko ten, który poprzez pracę udowodni swoją niezastąpioną przydatność.

"Tak jest urządzony ten świat. Czerwoni służą, Czerwoni pracują, Czerwoni walczą. Do tego się nadają. Do tego są stworzeni."

Jest jednak osoba, która może odwrócić los i uratować swoich towarzyszy niedoli. To Mare Barrow, siedemnastoletnia buntowniczka, przemytniczka i złodziejka. Jej życie zmienia się w jednej chwili gdy z marazmu, złości i obezwładniającego strachu przed poborem trafia wprost do pałacu króla. Tam, zupełnie przypadkiem, poznaje ukryte w sobie moce. Dla wielu Czerwonych staje się nadzieją na lepsze jutro i nadzieją na powstanie niczym czerwony świt.

"Czerwona królowa" została oparta na sprawdzonym schemacie: ruina świata, podział ludności na kategorie, brak poszanowania dla jednostki, narastająca żądza buntu, zemsty oraz megalomania i histeryczne trzymanie się ustalonego porządku świata. Mogłaby to być  sztampowa, szeregowa dystopia jakich wiele, ale nie jest. Victorii Aveyard udało się zaczerpnąć dobre wzory i stworzyć z nich świeżą, atrakcyjną, tajemniczą furtkę do świata, w którym, broń Boże, nie chciałoby się zamieszkać, ale w którym mamy przyjaciół potrzebujących naszej uwagi, zainteresowania, wsparcia.
Mare Barrow polubiłam od pierwszej chwili. To dziewczyna, która aż za dobrze zna swoje położenie. Wie, że za kilka miesięcy pójdzie na wojnę i nic ja przed tym nie uchroni. Więc po co się starać. Ostatnie chwile przed poborem próbuje wykorzystać na organizację życia swoich najbliższych, na zapewnienie im pieniędzy i żywności. Faktem jest, że kradnie i ona zdaje sobie sprawę, że to nieuczciwa, niemoralna postawa. Na drogę przestępstwa spycha ją niska samoocena i brak poczucia własnej wartości. Wydaje jej się, że to jedyny sposób na to, by stała się użyteczna, była potrzebna, była podziwiana. Przez całe swoje życie nie uświadamia sobie, że jest wyjątkowa, że w jej ciele drzemie dar, który może stać się bramą do wolności.
Najbardziej ujęła mnie w niej bezinteresowność oraz gotowość do poświęceń w imię miłości i przyjaźni. Gdy jej przyjaciel Kilorn traci pracę, a tym samym bezpieczeństwo, nie waha się ani chwili, naraża się na śmierć byle tylko uchronić go przed wojskiem.

Taka lojalność wobec bliskich i przyjaciół powinna przynieść jej laury i zaszczyty, ale ją  spotyka niepewność, ból, cierpienie, zaskoczenie. Trafia do pałacu króla, pośród Srebrnych, którzy z jednej strony okazują jej pogardę i nienawiść, a z drugiej strony zainteresowanie i oferty przyjaźni. Mare przekonuje się, że także Srebrnych dzieli niezgoda co do podziału świata czy niesprawiedliwego traktowania. Dziewczyna znajduje sojuszników i siłę by się zbuntować, zagrzać Czerwonych do walki o swoje prawa, zapoczątkować rewolucję.

"Dawno temu tata nazwał nas mrówkami, czerwonymi mrówkami prażącymi się w srebrnym słońcu. Niszczy nas potęga innych, przegrywamy walkę o nasze prawa, ponieważ nie jesteśmy nadzwyczajni."

Najpoważniejszym sojusznikiem Mare jest jeden z synów króla, Maven, ale to jego starszy brat Cal zawrócił jej w głowie. Nastolatka jest pod jego urokiem i po raz pierwszy jest gotowa oddać swoje serce. Uczucie miłości walczy w niej z poczuciem zdrady własnych korzeni, wychowania, rodziny. Choć zaczyna łączyć ich romantyczna nić, na przeszkodzie stają obopólne uprzedzenia, strach przed konsekwencjami i komplikacjami jakie to uczucie może przynieść planowanej misji.

Victoria Aveyard z łatwością wprowadza nas do krainy swojej wyobraźni. Zaprasza do świata ogarniętego szałem totalitarnej ideologii gdzie gwarancją odpowiedniego zachowania jest ucisk, cierpienie, poniżenie, szantaż, zastraszanie, manipulacja, niewolnicza praca, pokaz siły, aresztowania, egzekucje.


"Ten świat jest równie piękny, co niebezpieczny. Ludzi, którzy popełniają błędy, po prostu się eliminuje."

Jak długo ludzie są w stanie żyć w permanentnym strachu, głodzie, biedzie? Jak długo będą przyglądać się wojnie, w której giną ich dzieci? By wydobyć się z matni, zacząć walczyć o swoje potrzeby, potrzebna jest iskra...

"Czerwona Królowa" to pierwszy tom bardzo obiecującej trylogii dystopicznej ze skomplikowanym wątkiem miłosnym, ze spektakularnymi pojedynkami i nierówną walką pomiędzy uciśnionymi a ciemiężcami oraz braterską rywalizacją, która zmieni losy opisywanego świata.






Victoria Aveyard "Czerwona królowa", tł. Adriana Sokołowska, Otwarte, Kraków 2015





Za możliwość poznania przygód Mare i to przed światową i polską premierą, dziękuję Pani Monice reprezentującej wydawnictwo Otwarte :))) Dziękuję za zaufanie :)



Czytaj dalej...

Black Ice, Becca Fitzpatrick


Becca Fitzpatrick, autorka bestsellerowej sagi Szeptem, powraca z nową powieścią "Black Ice". Przygotujcie się na przygodę wśród zimowo-lodowej zamieci. 

Nie znam poprzednich utworów pisarki, więc do lektury tej książki podeszłam z czystym sercem i umysłem. Przez co miałam szansę ocenić jej treść bez sentymentalnych podszeptów i porównań do popularnych poprzedniczek. Myślę, że ten eksperyment wyszedł na dobre bohaterom powieści "Black Ice", ale również udowodnił bezdyskusyjny talent Beccy Fitzpatrick, który zawładnął moją wyobraźnią, romantyczną duszą i tęsknotą za mrocznym, nieokiełznanym siłom natury, ludzkiej podłości i psychopatycznym zapędom.

Na terenie Wyoming grasuje seryjny morderca. Jego ofiarami zostały trzy młode, samotne  kobiety. Britt i Korbie nie zrażone dramatycznymi wiadomościami, zamierzają spędzić feerie w górskim domku letniskowym w Parku Narodowym Grand Teton. Niespodziewanie ma do nich dołączyć Calvin, który jest byłym chłopakiem pierwszej, a bratem drugiej dziewczyny. Obie nie są zachwycone jego towarzystwem. Britt w dalszym ciągu darzy go romantycznym uczuciem, którego on niestety nie odwzajemnia. Podróż na wymarzony odpoczynek przerywa gwałtowna i obfita burza śnieżna. Dziewczyny są zmuszone szukać ratunku. Chronią się w pobliskim domku i zdają na łaskę dwóch nieznajomych i jak się później okazuje, niebezpiecznych mężczyzn. Britt i Korbie zostają zakładniczkami. Muszą walczyć o swoje życie.

Dziewczyny są naiwnymi, beztroskimi, niedoświadczonymi nastolatkami, które po raz pierwszy, bez opieki dorosłych mają spędzić wiosenną przerwę. Ich wybór pada na rodzinny domek letniskowy położony w urokliwym górskim zakątku. Britt sumiennie przygotowała się do wyprawy: ćwiczyła, czytała mapy i przewodniki, skompletowała potrzebny sprzęt. Korbie miała w planach leniuchowanie przed telewizorem, więc nie interesowała się ani planami, ani poczynaniami przyjaciółki. Humory psuje im tylko przymusowy opiekun, Calvin. Mimo całej wiedzy, dziewczęta nie są przygotowane na warunki pogodowe, które gwałtownie zmieniały się z każdą chwilą ich podróży i które zapoczątkowały traumatyczne wydarzenia. Britt i Korbie muszą liczyć wyłącznie na siebie, na siłę swoich ciał, bystrości umysłu i gotowości do zaryzykowania własnym bezpieczeństwem, zdrowiem, życiem.

Nie jest łatwo z beztroskiej pannicy przeistoczyć się w odpowiedzialną i świadomą swoich kroków wojowniczkę. Nie można przewidzieć kiedy los wystawi nas na ciężką próbę, na zawzięty bój o wygórowaną stawkę. Okazało się, że Britt jest gotowa przezwyciężyć swoje słabości. Okazuje się także, że nie jest taką dziewczyną, na jaką pozuje. Do tej pory pokazywała swoją bezradność, ufność, bezkrytyczność. W obliczu zagrożenia wychodzi z niej prawdziwe oblicze: siła, twardość, odporność, nieustępliwość. Jednak czy to wystarczy by pokonać przeciwnika i warunki pogodowe, które niwelują wszelkie plany ucieczki?

W górach Britt zmierzyła się nie tylko z bezpośrednim zagrożeniem życia. Musiała również rozliczyć wartość przyjaźni z Korbie, miłości do Calvina, zawierzyć swojej intuicji oraz zważyć swoje zaufanie pomiędzy bliskimi a całkiem obcymi osobami. Słowa można zafałszować, ale czynów nie da się kontrolować w nieskończoność. Czy bystry wzrok Britt zauważy drobne różnice i czy naprowadzą ją na trop prawdy?

Becca Fitzpatrick wciągnęła mnie w swoją opowieść od pierwszego słowa. Bardzo ciekawie rozrysowała sylwetki swoich bohaterów, nadając im dwie twarze, podwójne osobowości i moralność, które w idealnej symbiozie zwodzą czytelnika ze strony na stronę. Nikt nie jest jednoznacznie dobry i jednoznacznie zły. Ich niecne uczynki są zakończeniem drogi pełnej wybojów, trudnych decyzji, silnych bodźców wewnętrznych i zewnętrznych takich jak: brak oparcia, poczucia własnej wartości, znęcanie psychiczne i fizyczne, przemoc, zbrodnia. Ich dobra strona jest z kolei sumą wychowania i doświadczeń zbieranych przez całe życie. Autorka zadbała, by czytelnik nie zorientował się zbyt szybko, po której stronie się opowiedzieć, komu kibicować, kogo się obawiać. Żal i litość miesza się przerażeniem, łzy szczęścia z rozpaczą, bólem, rozczarowaniem, zawodem, a miłość z nienawiścią.

Jak się pewnie domyślacie w "Black Ice" występuje wątek romantyczny. Jest dobrze przemyślany i tak wkomponowany, by przyniósł jak najwięcej wrażeń czytelnikowi, a bohaterom maksimum komplikacji w morderczym wyścigu o życie. Autorka daje nam również powód do przemyśleń. Czy miłość narodzona w tak traumatycznych warunkach może być obietnicą czegoś trwałego? A może jest wymyślną grą mającą zmylić przeciwnika?

Dużą zaletą powieści jest zimowy anturaż, który wymusza nierówną walkę z czasem, aurą i jest doskonałą okolicznością do zmiany przebiegu akcji, jej dramatycznych zwrotów. Plastyczne opisy przyrody udzielają się mimochodem i przyprawiają o dreszcze. I sama nie wiem czy były wynikiem mroźnego klimatu czy rozbuchanych emocji.

"Black Ice" to czyste survivalowe doświadczenie zalewające falami różnorodnych doznań. Szybko wciąga, pochłania bez reszty, a jej słowa zapisują się złotymi zgłoskami w sercu i pamięci.





Becca Fitzpatrick "Black Ice", tł. Mariusz Gądek, Otwarte, Kraków 2014




Recenzja napisana dla serwisu DlaLejdis, któremu dziękuję za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego książki :)))


Czytaj dalej...

Żądza władzy

Ostatnimi czasy powieść dystopijna stała się niezwykle popularna. Nie wiem jakie jest Wasze zdanie, ale według mnie popyt na takie książki napędza niezaspokojona potrzeba pozytywnych wzorców, zwycięstwa dobra nad złem, współczesnych bohaterów podnoszących świat z ruin czy herosów ratujących niewiniątka od zagłady.
"Mroczne umysły" idealnie wpisuje się w ten trend. Lektura jest tajemnicza, mroczna, niejednoznaczna, a skromni superbohaterowie muszą się wykazać nie lada inteligencją i sprytem by przeżyć i móc ratować innych.

Dzieciaki ze zdolnościami psionicznymi są przerażające, ale jeszcze bardziej przerażające są działania mające na celu ich izolację od "zdrowego" społeczeństwa, zamykanie ich w ośrodkach repatriacyjnych czy więzienie celem kontroli ich umysłów i zachowania.

Amerykańskie dzieci i młodzież dziesiątkuje tajemnicza choroba OMNI- ostra młodzieńcza neurodegeneracja idiopatyczna, która ujawnia się w okresie dojrzewania. Ci, którym udało się przeżyć odkrywają w sobie paranormalne umiejętności: telekineza, władza nad siecią elektryczną, zaglądanie do umysłów, wymazywanie wspomnień. Rząd, społeczeństwo, dorośli, rodzice boją się własnych dzieci i z ulgą przyjmują projekt utworzenia obozów, w których mają być grupowani i leczeni. W zależności od zdolności obozowiczów określa się kolorami: Zielonym, Niebieskim, Żółtym, Pomarańczowym i Czerwonym. Do jednego z takich ośrodków, do Thurmond trafia Ruby- wystraszona dziesięciolatka- Pomarańczowa. Udaje jej się przechytrzyć selekcjonera i zostaje przydzielona do Zielonych. Wkrótce okazuje się , że ta manipulacja ratuje jej życie. Podczas pobytu w obozie musi pilnie strzec swej tajemnicy.

Bohaterami "Mrocznych umysłów" to w większości nastolatkowie Ruby, Zu, Liam, Pulpet, Clancy, którzy muszą zmagać się nie tylko z ogromną traumą, ale i codzienną szkołą przetrwania, której stawką jest życie. Choroba i psioniczne umiejętności naznaczyła ich piętnem, który trudno udźwignąć. Historie rodzinne, relacje z rodzicami nie zawsze były poprawne, a nie wszyscy dorośli stanęli na wysokości zadania. Strach przed nieznanym wymusza sytuacje ekstremalne, gdzie to sami najbliżsi dziecka denuncjują go władzom, skazując na piekło obozów, eksperymentów, śmierci. Tym, którym udało się uciec z tzw. "ośrodków rehabilitacyjnych" nie łatwo się ukrywać. Przetrwanie utrudnia im pogarszająca się sytuacja ekonomiczna Stanów Zjednoczonych- brak jedzenia, leków, pieniędzy, a także wysokie nagrody, które kuszą wszelkiej maści Łowców nagród i specjalne jednostki SSP. Dzieciaki są skazane wyłącznie na siebie. Młodzieńcze ciała skrywające dorosłą duszę szybko zdobywają zaufanie i sympatię czytelnika. Sylwetki bohaterów nie są idealizowane. Każda z postaci skrywa swoje tajemnice i słabości. Nie obca im jest nieśmiałość, skrytość, osamotnienie, niezrozumienie, zazdrość. W rzeczywistości, w której trudno zaufać nieznajomemu, nie tak łatwo o rodzą się przyjaźnie i układy. Nie sposób odróżnić prawdziwe uczucie od tego wywołanego za pomocą paranormalnych umiejętności. Jednak kiedy już zawiązują się sympatie, to warto za nie oddać życie.

Oprócz odwagi, lojalności, bohaterstwa, współzależności, tolerancji i akceptacji Alexandra Bracken porusza temat odwiecznego dążenia jednostki do władzy, kontroli ale też nakreśla warunki i skutki degradacji ludzkiej przyzwoitości oraz uczuć wyższych. Miłość macierzyńska, rodzicielska, empatia i uczciwość zostaje zastąpiona wszechobecną nienawiścią i strachem.
Niepohamowana żądza władzy doprowadza do sytuacji, gdzie tysiące dzieci ginie w imię fałszywej troski o ich zdrowie i dbania o bezpieczeństwo społeczeństwa. Pod płaszczem podszytym hipokryzją skrywają się najniższe, najbrudniejsze ludzkie namiętności.  

"Mroczne umysły" z samego początku przytłacza nagromadzonymi faktami, które  nie sposób zrozumieć od razu. To może odstręczyć od lektury niecierpliwego czytelnika. Jednak jeżeli dasz książce szansę, to gwarantuję że wciągnie Cię w swój nietuzinkowy, niejednoznaczny, mroczny, okrutny i niebezpieczny świat.

Alexandra Bracken potrafi przykuć uwagę, stopniować napięcie, zmieniać niczym w kalejdoskopie losy swoich bohaterów. "Mroczne umysły" zaskakują z kartki na kartkę i przerażają rozwiązaniami i poczynaniami tych, którzy mają wpływ na nasze życie.




Alexandra Bracken "Mroczne umysły", tł. Maria Borzobohata- Sawicka, Otwarte, Kraków 2014





Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Moniki reprezentującej wydawnictwo Otwarte :)))) Dziękuję za okazane zaufanie :)


Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka