Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uroboros. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uroboros. Pokaż wszystkie posty

Premierowo: Genetyka przyczyną upadku świata, czyli... Nieludzie, Kat Fall

Wyobraźnia ludzka nie zna granic, tak samo jak chęć eksperymentowania, bycia sławnym i podziwianym. Niektórzy ludzie dla podniesienia samooceny, własnej wartości, dla poczucia adrenaliny i władzy są w stanie zrobić wszystko. Nawet przymknąć oko na zdrowie, bezpieczeństwo swoje, bliskich i otoczenia. Inni zrobią wszystko by temu przeciwdziałać. Gdzieś pośrodku spotyka się ich ego i doprowadza do totalnej zagłady człowieczeństwa oraz świata jaki znamy. Z kart powieści "Nieludzie" Kat Falls znajdziemy odpowiedź na pytanie:  czym kończy się zabawa w Boga i manipulowanie ludzkim, zwierzęcym DNA.

"Bezpieczeństwo i szczęście nie zawsze idą w parze."

Stany Zjednoczone zostały podzielone na dwie strefy, sterylny, bezpieczny od wirusa Ferae zachód i dziki, tajemniczy, nieokiełznany, niezbadany wschód. Strefy są odgrodzone wysokim murem zwieńczonym drutem kolczastym pod napięciem. Przekroczenie granicy skutkuje natychmiastowym uwięzieniem i egzekucją.
Niespełna siedemnastoletnia Delaney Park McEvoy zostaje aresztowana przez agentów bioprewencji. Podczas przesłuchania dowiaduje się, że jej ojciec jest szmuglerem, przekroczył mur i tym samym naruszył granicę kwarantanny. Po powrocie czeka go śmierć, chyba że z terenu zagrożonego zmutowanym wirusem przyniesie dla Taryn Spurling, dyrektor służb Ochrony Zdrowia pewną rzecz... sentymentalny drobiazg. Dziewczyna nie waha się zaryzykować swojego zdrowia by ocalić ojca. Czy go odnajdzie? Co ją spotka w Dzikiej Strefie? Czy przeżyje? Z pomocą przychodzi jej żyjący na wschodzie Rafe i strażnik muru Everson.

Czym jest farae i dlaczego budzi strach, histerię, panikę? Farae to wirus, który został uwolniony podczas przeprowadzania badań genetycznych i próbie wskrzeszenia wymarłych gatunków. Farae przenosi obce DNA, jest jak wścieklizna  i można się nim zarazić poprzez ukąszenie zakażonego ssaka, w tym człowieka. Pierwszym objawem choroby jest wysoka gorączka. "Potem wirus zaczyna powolne przejęcie ciała i u pacjenta zaczynają się pojawiać oznaki fizyczne infekcji (...) Deformacje anatomiczne. (...) Trzecie i ostatnie stadium farae to szaleństwo. Wirus przejmuje mózg, a wtedy pacjent przejawia zachowania zwierzęce i wysoki poziom agresji (...) Intubacja, mutacja, psychoza..."

Jedynym ratunkiem dla zarażonych jest wynalezienie szczepionki, ale dopóki nie pojawi się śmiałek, który w Dzikiej Strefie nie odnajdzie pięćdziesięciu różnych szczepów farae,  ludzkość czeka bezlitosna zagłada.

"Żeby chronić społeczeństwo, musicie przestać dostrzegać ludzi." 

Kat Fall bardzo ciekawie, ale z dużą dozą brutalności wykreowała świat, w której liczy się instynkt, a nie ludzkie odruchy serca. Każda sekunda spędzona w Dzikiej Strefie jest wyczynem, jest sukcesem ale przede wszystkim walką o życie. Krew, wnętrzności, agresja to obraz, którego nie unikniesz. Nie oczekujcie, że zmutowane potwory okażą litość, ich zezwierzęcenie, pierwotny instynkt polowania i mordu na zawsze zatarły mieszkające w nich człowieczeństwo, uczucia, emocje. Delaney i jej towarzysze muszą myśleć szybko, działać błyskawicznie i wziąć nogi za pas na każdy szelest liści, pękniętej gałązki czy pojawiającego się znikąd niebezpiecznego cienia.

Podczas tej karkołomnej, wyniszczającej psychicznie i fizycznie wędrówki zacieśniają się więzy i tworzą sympatie. Tak jest również i w przypadku naszych bohaterów. Wiele ich różni np. miejsce zamieszkania i stopień ryzyka zarażenia się wirusem. Lane żyje w spokojnej enklawie, gdzie farae nie jest bezpośrednim zagrożeniem. Chodzi do szkoły, na imprezy, zawiera przyjaźnie. Lane jest typem dziewczyny z sąsiedztwa. Z każdym znajdzie wspólny język, ale kiedy trzeba potrafi walczyć o swoje. Everson pilnuje by wirus nie wyszedł poza mury Tytanu. Jest doskonale wyszkolony i uzbrojony. Nie boi się choroby. To miły, sympatyczny i uczynny chłopak. Rafe to mieszkaniec Dzikiej Strefy. Na własnej skórze doświadczył skutków farae. Najlepiej z całej trójki rozumie jakie niebezpieczeństwa na nich czyhają. Wie czego się wystrzegać, jak się bronić. Jest przewodnikiem grupy, pełen pasji, buty, odrobiny arogancji. Razem tworzą udany, zgrany, zabawny, buzujący od emocji trójkąt. Kat Falls delikatnie muśnie bohaterów iskrą miłości, ze smakiem, z harmonią tak by dodać rumieńców wyprawie.

"Dobrze wiedzieć, że ludzie są tacy sami niezależnie od tego, z której strony muru pochodzą."

Kat Falls bardzo rzetelnie nakreśliła postaci. Te zwyczajne, ludzkie, jak i te, które są wynikiem jej własnej wyobraźni. Brutalny świat wschodu jest odwzorowaniem codziennych rozterek współczesnego człowieka, wyborów kształtujących jego wizerunek, budujących twierdze jego emocjonalności, który na każdym kroku może stać się potworem pozbawionym uczuć lub esencją empatii, niosącą ratunek. Ile można poświęcić i co uczynić by zachować swoją ludzką powłokę i człowieczeństwo? Czy w pogoni za iluzją nie stracisz czegoś więcej?
Ale nie dopatrujmy się w utworze jakiś ukrytych znaczeń, wzorów, planów. "Nieludzie" to przecież powieść rozrywkowa. I jako taka spełniła swoją rolę. Autorka wystawia na różne próby i pokuszenia swoich bohaterów. Ich przygody czyta się z autentycznym zainteresowaniem i zaangażowaniem. Siedząc w fotelu, w bezpiecznej fortecy swojego domu uczestniczymy w historii na miarę Jurassic Park. Gotowi na przerażającą historię?

I króciutko na sam koniec. Zakończenie sugeruje kontynuację... Najchętniej już, teraz poznałabym dalsze losy Lane, Eversona i Rafe- mojego ulubieńca :)







"Nieludzie" Kat Fall, tł. Małgorzata Koczańska, Uroboros, Warszawa 2015













Czytaj dalej...

Człowieczeństwo a Sztuczna Inteligencja, czyli...Data Ważności, William Campbell Powell

Przyszłość. Tak odległa, a jednak tak bliska.

To oczekiwania, niewiadoma, strach pobudza ciągłe rozmyślania na jej temat. Równie częstym inicjatorem jest lektura, obraz science fiction, który pobudza wyobraźnię i generuje pytania. Co czeka ludzkość w przyszłości? Czy mechanizacja, robotyka, Sztuczna Inteligencja to właściwa ścieżka? Czy android jest w stanie przekazać kolejnym pokoleniom kaganek doświadczeń, zdobyczy, kultury?

Część odpowiedzi możemy znaleźć w debiutanckiej powieści angielskiego programisty i informatyka Williama Campbella Powella. Kolejne pytania powstaną wraz z przeczytanymi kartami i będą się mnożyć, aż do zdradliwego dygotania serca i pojawiającej się ukradkiem łzy wzruszenia i solidarności.

Akcja powieści "Data ważności" rozgrywa się w wiosce Green Zone niedaleko Londynu w 2049 roku. Jej bohaterką i jednocześnie narratorką jest Tanya Annette Deeley, córka miejscowego pastora. Kiedy ją poznajemy ma zaledwie jedenaście lat. Jednak świat, w którym przyszło jej żyć, przyspieszył jej proces dojrzewania i zmusił do obiektywnego spojrzenia na trudną, traumatyczną wręcz rzeczywistość.

"Dla dobra ludzkości ludzi są trzymani w niewiedzy na temat tego, ile wolności stracili."

Świat w 2049 roku to smutne miejsce, zniszczone czasem Niepokojów i wojen Sabińskich, a ludzkość została pozbawiona przywileju naturalnego rozmnażania. Tylko nieliczni zachowali płodność. Niewiele kobiet może donosić ciążę. Żeby zachować pokój, nie dopuścić do zamieszek i rozlewu krwi, parom sprzedaje się teknoidy, roboty łudząco przypominające ludzkie dzieci, z osiemnastoletnim terminem ważności. Po tym czasie teknoidy zostają utylizowane bądź oddane do recyklingu. Dla Tanyi, która dostrzegła w androidach człowieka te działania są barbarzyństwem i spróbuje wszystkiego, by zmienić ich los. Czy jej się uda?

Historia Tanyi i jej przyjaciół jest spisana w formie pamiętnika. To oczami jedenastolatki, a potem dojrzewającej panienki obserwujemy ten nowy świat pełen sprzeczności, moralnych zaułków, niesprawiedliwości. Doświadczamy także osobistej przemiany bohaterki, która z obojętnej dziewczynki zmienia się w nastolatkę, której zależy na poznaniu prawdy i dostrzeżeniu w mechanicznych dzieciach czegoś więcej niż tylko pociesznej zabawki, nieskomplikowanej rozrywki. Co więcej Tanya udowadnia, że człowieczeństwo to nie zbitek genów, żył pełnych krwi, ale świadomość swojego istnienia i celów, do których dążymy. Można być najprawdziwszym człowiekiem, ale marnować swój potencjał, snując się bezmyślnie z kąta w kąt. Można być maszyną i przeżywać, doświadczać świat każdym zmysłem, każdym oddechem, każdą cząsteczką.

"Życie zawsze szuka nowych opcji. Śmierć przeciwnie, stara się ogłupić cię i przekonać, że nie masz wyboru. Póki żyjesz dokonuj wyborów i zawsze staraj się, by te wybory wzbogaciły twój świat."

Teknoidy opisane przez Williama Campbella Powella wizualnie niczym nie różnią się od ludzi. Jedzą, śpią, żyją, uczą się, czują, płaczą, kochają. Dlaczego więc trzeba je ograniczać? Czy androidy mogą zepchnąć nas ze szczytu łańcucha pokarmowego? Czy człowiek, aż tak bardzo boi się o swoją pozycję?  A może boimy się, że staną się bardziej ludzkie niż my sami?
Autor doskonale przedstawił wizję postapokaliptycznego świata. Zaznaczył ważne wydarzenia z historii, które wpłynęły na ten stan, wskazał punkty zapalne i skazał na godzące w ludzkość konsekwencje. Na ruinach tego, co znamy odbudował rzeczywistość, która jest sennym koszmarem lub tematem horrorów ze świata fantasy. Niby życie toczy się dalej, ale nie pozostały żadne złudzenia.

William Campbell Powell bardzo sumiennie prowadził dziennik Tanyi i modyfikował go wraz z jej dorastaniem, zdobytymi doświadczeniami, uzmysłowieniem prawdy. Wzbogacał go także o wspomnienia, ocenę, przemyślenia, twórczość własną, emocje... Przez co uczynił historię bardzo realną, a wydarzenia spójnie i z narastającym napięciem prowadzą do mocno poruszającego finału.

Bohaterzy "Daty ważności" są mieszaniną gatunków. Poznajemy punkt widzenia teknoidów, ostatnich ludzkich dzieci, naukowców, wystraszonych rodziców, pełnych pasji nauczycieli, melancholijnych artystów i pastora, który odważył się pojedynkować z wielkim koncernem informatycznym. Autor udziela im głosu i nie podważa praw do istnienia.

"Data ważności" to bardzo udany, przemyślany, dopracowany debiut. Do tego stawia ważne pytania dotyczące człowieczeństwa.





"Data wążności" William Campbell Powell, tł. Maciej Franaszek, Uroboros, Warszawa 2014




Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka