Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą autobiografia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą autobiografia. Pokaż wszystkie posty

Patronat // Nasza miłość, Moja zdrada, Twoja śmierć, Ray Kluun // Lekcja toleracji?


Lekcja tolerancji?

Zdrada jest dla mnie niedopuszczalna i to bez znaczenia czy chodzi o wyjawienie powierzonej tajemnicy, wbicie komuś w plecy przysłowiowego noża czy miłosny skok w bok. Od dzieciństwa wpajano we mnie wartości, którym jestem wierna po dzień dzisiejszy i mojego nastawienia nic nie zmieni. Jednak pośród nas żyją ludzie, którzy mają kompletnie inne nastawienie do życia. Jednym z nich jest autor książki „Nasza miłość, Moja zdrada, Twoja śmierć” Ray Kluun. Gwarantuję Wam, że w Waszych żyłach zawrze krew i będziecie mieli ochotę podyskutować o przeczytanej treści. 

„Nasza miłość, Moja zdrada, Twoja śmierć” to fabularyzowana autobiografia. Ray Kluun opisuje w niej dwa lata swojego małżeństwa, chorobę żony i jej śmierć. Nie byłoby w niej nic dziwnego, bo wiele książek powstało po przeżyciu traumatycznych chwil i stały się niejako ścieżką terapii dla ich autorów. W tej bulwersujący jest fakt przyznania się do zdrady, gdy partner leży na łożu śmierci, niejako chełpienie się tym i czerpanie zysków ze sprzedaży swojej publikacji. Książka wywołała burzę medialną w wielu krajach, w których została wydana i skłoniła do dyskusji na wiele tematów w tym tolerancję i eutanazję. 

Ray Kluun jest Holendrem i nie od dziś wiadomo, że kraj ten jest bardzo liberalny pod wieloma względami, także tych dotyczących używek, seksualności, miłości czy śmierci. Ludziom wychowanym w innej kulturze, innych wartościach, autorytetach, trudno będzie czytać tę książkę i zrozumieć zachowanie bohaterów. Ray notorycznie doprowadzał mnie do pasji, gdzie krew już nie tylko wrzała, ale kipiała od emocji. Owszem uczestniczył w wizytach u lekarza, skomplikowanych badaniach, operacjach i rehabilitacji. Jednocześnie dawał sobie przyzwolenie na odreagowanie złych, smutnych doświadczeń w ramionach przygodnych kobiet. I robił to świadomie, z pełną odpowiedzialnością w myśl zasady „Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal”. Również postępowanie jego żony, dla mnie osobiście, było niepojęte. Kobieta nie tylko akceptuje rozwiązłość seksualną, ale niejako ją akceptuje. Uważa jego erotyczny popęd jako wadę, nawyk, który nie w żadnym stopniu nie niszczy ich relacji. Czytając te wspomnienia, doszłam do całkiem innych wniosków i tylko żal mi, że nie umiała tego dostrzec. Nie wspomnę już jak bardzo fałszywi okazali się wspólni znajomi, mieniący się przyjaciółmi. 

Zdrada to nie jedyny temat, który został poruszony w tej książce. Dużo ważniejszym jest eutanazja, o której coraz więcej się dyskutuje nie tylko w liberalnych środowiskach, ale też tam, gdzie człowieczeństwo i godność ma istotne znaczenie. Ray Kluun dość dokładnie opisał, jak to wygląda w Holandii. Chory ma całkowitą kontrolę nad swoim życiem i śmiercią. Może w każdym momencie zrezygnować, ale i odejść ze świata na własnych warunkach. I chociaż jestem wierzącą i praktykującą katoliczką, będę popierać próby dążące do legalizacji eutanazji. Może nie ze względu na mnie, ale na tych, którzy chorują, cierpią i chcą żyć i umierać po swojemu.

Książki „Nasza miłość, Moja zdrada, Twoja śmierć” nie będę oceniać przez pryzmat stylu, czy innych wartości literackich, bo ważniejsza jest dyskusja, którą ona wywołuje. O tematach trudnych nie rozmawia się na co dzień przy kawie i ciastu. O tematach trudnych rozmawiamy, jak zapoczątkuje ją impuls. I taki właśnie otrzymaliśmy wraz z publikacją autobiografii Kluun' a. 

Porozmawiajmy o tym. Podzielcie się w komentarzach Waszymi przemyśleniami. 










„Nasza miłość, Moja zdrada, Twoja śmierć” Ray Kluun, tł. Ryszard Turczyn, wydawnictwo Amber, Warszawa 2017



Czytaj dalej...

Fragmenty Nasza miłość, Moja zdrada, Twoja śmierć, Ray Kluun



Jestem hedonistą, a zarazem ciężkim przypadkiem //monofobii.// Hedonistyczną część mnie Carmen uważała za wspaniałą – od razu stworzyło to naszą więź. Co do mojego panicznego strachu przed monogamią, to od samego początku już mniej jej to odpowiadało. Na początku uważała, że jakoś się to ułoży. Moje opowieści o poprzednich związkach, zawsze wiążące się ze zdradami, traktowała jak coś zabawnego, widząc w tym bardziej emocjonujący dodatek niż ostrzeżenie. 

    Aż do momentu, kiedy grubo ponad rok później – mieszkaliśmy już wtedy razem – odkryła, że przespałem się z Sharon, recepcjonistką BBDvW&R/Bernilvy, biura reklamowego, w którym wtedy pracowałem. Wtedy już wiedziała, że nigdy nie będę jej wierny i że nawet nie spróbuję nic zrobić w tym kierunku. Parę lat potem powiedziała mi, że po tej historii z Sharon zastanawiała się nawet, czy mnie nie zostawić, ale jednak za bardzo mnie kochała. Zamiast tego postanowiła więc milcząco pogodzić się z moimi zdradami i uznać je po prostu za brzydką cechę. Jedni faceci dłubią w nosie, inni zdradzają. Coś w tym sensie. W ten sposób emocjonalnie odgrodziła się od myśli, że jej mąż „z dużą regularnością wsadza fiuta w cipy innych kobiet”.

********

Kiedy idziemy korytarzem, trzymam Carmen za rękę i na nikogo nie patrzę. Czuję na plecach spojrzenia ludzi czekających na korytarzu na swoją kolej. Zupełnie tak samo, jak kiedy człowiek przechodzi z ostrą laską w zbyt krótkiej spódniczce obok kawiarnianych ogródków – wiesz, że wszyscy się gapią, chociaż każdy udaje, że to nieprawda. Carmen nie ma na sobie zbyt krótkiej spódniczki, tylko zaczerwienione oczy i chusteczkę w dłoni. Ja obejmuję ją ramieniem, wzrok mam wbity w koniec korytarza. Oni pewnie trącają się nawzajem łokciami, pokazują ruchem głowy w naszym kierunku, szepczą coś do siebie. Boże jedyny, ta kobieta, jeszcze taka młoda i tak pięknie wygląda, a patrzcie jak ona idzie. Pewnie właśnie się dowiedziała, że ma raka. I popatrzcie na tego młodzieńca przy niej, jaki on biedny. Odczuwam ich współczucie i żądzę sensacji. Szkoda, że ci ludzie nie widzą, jak to jest, kiedy mamy ze sobą Lunę. Obraz byłby wtedy jeszcze piękniejszy.

********

Nasz lekarz rodzinny wchodzi na górę z torbą lekarską w ręku. Jest w świetnym humorze i pogodnie ściska dłoń Carmen i mnie.
    – No – mówi i siada na krześle przy naszym łóżku.
    –  Już trochę lepiej z plecami? – pyta Carmen.
    Lekarz zaczyna się rozwodzić nad tym, co jest nie tak z jego kręgosłupem i jak długo to jeszcze potrwa, zanim mu przejdzie, no i w ogóle jakie to uciążliwe. Carmen słucha z zainteresowaniem. Ten jeden raz pozwalam mu się wygadać. Trochę łagodzi to napięcie.
    – No ale przecież tu nie chodzi o mnie, młoda damo – zmienia nagle temat. – Taka odmiana raka w tak młodym wieku, to ogromna rzadkość. Miałaś straszliwego pecha, nie ma co...
    – Pewnie tak... – mówi Carmen, patrząc na mnie.
    Nie wierzymy w pecha. Coś takiego jak pech nie istnieje. Nie ma też czegoś takiego, jak przypadek. Wiara w przypadek to obraza dla życia. Stało się, jak się stało. Nigdy już się nie dowiemy, dlaczego. Za godzinę Carmen może się dowie. Prawie jej tego zazdroszczę. 

********


Kochani, 
Jak Wy zapatrujecie się na książkę? Chcecie przeczytać? Czy tematyka książki jest kontrowersyjna?  Co sądzicie na temat postępowania Ray' a Kluun?

Będę wdzięczna za wszystkie komentarze. 



Czytaj dalej...

Nasza miłość, Moja zdrada, Twoja śmierć, Ray Kluun // Zapowiedź

 
Premiera w Wydawnictwie Amber 7 listopada

Stijn i Carmen to młode małżeństwo, któremu znakomicie się powodzi. Pieniądze płyną nieprzerwanym strumieniem, przyjaciół w bród, córeczka Luna jest kochana i zdrowa. Kiedy Carmen odkrywa guzek w piersi, lekarz uspokaja ją, że to tylko niezłośliwe zwyrodnienie. Pół roku później okazuje się  jednak,  że  to  niezwykle  rzadka  i  agresywna  odmiana  raka. Chemioterapia, naświetlania, mastektomia – wszystko na próżno. Po roku następują przerzuty do wątroby. Od tego momentu wszelkie  działania  mają  charakter  wyłącznie  paliatywny... Stijn zawsze miał skłonności do zdradzania Carmen, ale teraz, w wyniku wściekłości i niemożności poradzenia sobie z tragedią, przekracza wszelkie granice. Wprawdzie sumiennie towarzyszy Carmen w szpitalu przy zabiegach i w czasie wizyt lekarskich, ale wieczorami i nocami – kiedy Carmen przebywa w domu – wdaje się w kolejne romanse. Sprawy prowadzonej przez niego agencji reklamowej schodzą na plan dalszy. W pewnym momencie Stijn wiąże się z Roos. Chociaż obydwoje doskonale czują, że to nie w porządku, Stijn cały czas jest rozdarty między uczuciem, jakie połączyło go z Roos, a miłością do coraz bardziej cierpiącej Carmen. Roos zapewnia mu to, czego nie może już znaleźć w domu i uspokaja jego myśli. Przeczuwając zbliżający się koniec, Carmen skupia się głównie na tym, by pozostawić jak najwięcej wspomnień dla Luny, tak żeby córka nie zapomniała jej po śmierci. Kiedy ból staje się nie do zniesienia,  Carmen  decyduje  się  na  eutanazję...


Nasza MIŁOŚĆ, moja ZDRADA, twoja ŚMIERĆ to fabularyzowana autobiografia autora z okresu, kiedy jego żona zachorowała na raka – dwa lata życia małżeńskiego, od momentu diagnozy do śmierci żony. Nasza MIŁOŚĆ, moja ZDRADA, twoja ŚMIERĆ to fabularyzowana autobiografia autora z okresu, kiedy jego żona zachorowała na raka – dwa lata życia małżeńskiego, od momentu diagnozy do śmierci żony.


O swojej książce Ray Kluun opowiada w wywiadzie, jakiego udzielił w 2007 roku „Marie Claire”: Marie Claire: Niewierność to jedno, sypianie z kim popadnie, kiedy twojej żonie zostały dwa lata życia, to zupełnie inna sprawa. Wystarczy spytać Raya Kluuna, holenderskiego specjalistę od strategii marketingowych i pisarza, który właśnie to robił, podczas gdy jego żona umierała na raka piersi w 2001 roku. Jego fabularyzowana autobiografia A przecież cię kochałem to brutalnie szczere spojrzenie na najciemniejsze zakamarki ludzkiego serca, ale także, jak twierdzi Kluun, „kontrowersyjna love story XXI wieku”. 

Marie Claire: Nazywasz swoją książkę love story, ale przez całą fabułę twój bohater – twoje alter ego – na okrągło zdradza żonę. Wyjaśnisz nam to? 

Ray Kluun: Bardzo kochałem moją żonę i z jednej strony byłem partnerem idealnym. Rzuciłem pracę, chodziłem na te wszystkie chemie, robiłem, co mogłem, żeby przy niej być. Psychologowie twierdzą, że kiedy ludzie poświęcają choremu na raka partnerowi całą miłość i energię, uciekają w swoje słabości. I tak pracoholicy będą pracować po 80 godzin tygodniowo, inni będą się upijać czy brać narkotyki. Coś, co wydawało mi się zupełnie niewinne – seks z inną kobietą mniej więcej raz na rok – stało się obsesją. 

MC: Zdrada to coś trochę poważniejszego niż upijanie się… 

RK: Nie próbuję się usprawiedliwiać, ale ludzie robią czasem dziwne rzeczy, kiedy nie mogą sobie poradzić. 

MC: Żałujesz? 

RK: Nie. Powiedziałem mojej pierwszej żonie wszystko w ostatnich wspólnych tygodniach. Zrozumiała i mogłem być przy niej. Jestem bardzo wdzięczny za tę szczerość i miłość, jaką dzieliliśmy. 

MC: Dziś jesteś żonaty z jedną ze swoich byłych kochanek. Jak wam się układa? 

RK: Jesteśmy bardziej realistyczni i bardzo otwarci, jeśli chodzi o uczucia. Nauczyłem się, że nie powinno się ukrywać przed partnerem swoich najgłębszych uczuć. 

MC: Twoja książka jest bestsellerem w Holandii, gdzie ludzie na ogół są tolerancyjni. Martwisz się o reakcję, z jaką spotka się w Stanach Zjednoczonych? 

RK: Miasta takie jak Nowy Jork czy Los Angeles nie różną się od Holandii. Ale nie jestem pewien, czy książka będzie bardzo popularna w Alabamie...


A jak będzie w Polsce? W krajach zachodnich, a nawet w Chinach, książka Kluuna wywołała wielki oddźwięk. Jak polscy czytelnicy zareagują na taki temat – temat tabu, trudny i szokujący?... 


Kochani, 

Jak Wy zapatrujecie się na książkę? Chcecie przeczytać? Czy tematyka książki jest kontrowersyjna?  Co sądzicie na temat postępowania Ray' a Kluun?

Będę wdzięczna za wszystkie komentarze. 




Czytaj dalej...

Przedpremierowo: Kadry z życia, czyli... Te chwile, Herbjørg Wassmo

Premiera: 3 czerwiec 2015 


Herbjørg Wassmo to wybitna norweska pisarka, która zasłynęła jako autorka znakomitych powieści, w tym trylogii poświęconych dwóm bohaterkom: Torze i Dinie. Wielokrotnie nagradzana, otrzymała między innymi prestiżową nagrodę literacką Rady Nordyckiej, Nagrodę Krytyków, Nagrodę Księgarzy oraz Nagrodę im. Amalie Skram. Najbardziej znanym jej dziełem jest „Księga Diny”, która została zekranizowana w 2002 roku. Herbjørg Wassmo napisała również wiele nowel i sztuk teatralnych. Jej książki zostały przetłumaczone na dwadzieścia sześć języków. Dzięki wydawnictwu Smak Słowa polscy czytelnicy mieli okazję zapoznać się i rozsmakować w powieściach Norweżki: Stulecie i wspomnianej już Księdze Diny. Szczerze przyznam, że jeszcze nie miałam okazji ich przeczytać, ale to tylko kwestia czasu.

"Stoję pod drzwiami
wszystkie chwile
godziny nie są moje
wszystko jest nierzeczywiste
ludzie mnie mijają
biorę się w garść
pukam
i wchodzę
do świata, w którym nikt
nie zna nikogo"

"Te chwile" to autobiograficzna powieść Herbjørg Wassmo, w której dzieli się doświadczeniem niełatwego życia i drogi na szczyt pisarskiej kariery.

Bezimienna bohaterka powieści w znaczących kadrach wspomina swoją przeszłość: biedę w dzieciństwie, niełatwe relacje z ojcem, milczenie matki, przedwczesne macierzyństwo, skomplikowane stosunki z rówieśnikami, trud związany z założeniem i utrzymaniem rodziny, dojrzewaniem do roli matki, żony, ścieżkę wykształcenia, kariery  oraz poszukiwanie swojego miejsca na ziemi, wyrwanie się z kajdan tradycji, wzorca rodziny tworzonego przez pokolenia, zasad, konwenansów i społecznych zależności.

Życie kobiety dawniej jak i we współczesnym świecie nie jest łatwe. W dalszym ciągu trwamy w niewidzialnych okowach płci, dawnych tradycji, zwyczajów, konserwatywnego wychowania, strachu przed opiniami, oceną, bez wiary we własne siły pozwalamy zamykać się w sztywne ramy tego co wypada, tego co należy. Powieść "Te chwile" uświadamia, że nie warto cierpieć i skazywać się na byt bez spełniania własnych marzeń i realizowania pasji. Bo to, co nas określa to odwaga w wyrażaniu siebie. Emocje skryte głęboko w sercu, w duszy nie pozwolą na osiągnięcie pełni szczęścia. Życie życiem innych również. Co więcej powodować będzie frustracje i generować konflikty, które w krótkim czasie prowadzić mogą do rozpadu uczuć, związków, relacji, poczucia własnej wartości.

"Warto jest robić coś dla sprawy,w którą się wierzy."

Nasza bohaterka próbuje żyć jak inni, pod linijkę, bez wychodzenia przed szereg. Przyjmuje zasady utworzone przez innych, chce spełniać oczekiwania bliskich i jednocześnie zamyka się w swojej skorupie nieśmiałości, cierpi w samotności. Żyje w poczuciu winy, że pragnie coś osiągnąć, że w skrytości wychodzi jej natura wrażliwca, literatki, poetki, pisarki. W tajemnicy bierze życie we własne ręce, realizuje swoje marzenia, staje się spełniona.

"Nie wiesz, że bez marzeń i ambicji nikomu nie uda się zrobić niczego ze swoim życiem."

Herbjørg Wassmo z niezwykłą wrażliwością, subtelnością, szczerością powraca w przeszłość, życie w tak samo zimnym klimacie jak i chłodnych, wykalkulowanych uczuciach bez pozostawienia miejsca na margines niespodzianych, nietypowych sytuacji. Wyjątkowo realistycznie kreśli sylwetki bohaterów, wskazuje wady i zalety, uwikłanie w społeczne zależności, którzy w obawie przed stygmatyzacją zapomnieli jak żyć pełnią piersi.

"Te chwile" to powieść o prawdziwym życiu, prawdziwych ludziach i czerpaniu radości z nielicznych chwil wartych upamiętnienia.









"Te chwile" Herbjørg Wassmo, tł. Ewa M. Bilińska, Smak Słowa, Sopot 2015







Czytaj dalej...

Premierowo: Każdy może być rodzicem?, czyli... Milczenie chłopców, Casey Watson

Dzieci są darem, o który należy dbać z całych sił i stworzyć im warunki do beztroskiego i szczęśliwego wzrastania. Niestety nie każdy rodzic zasługuje by nim być. Egoizm, brutalność lub niedojrzałość rozbija rodziny, a dzieci skazuje na tułaczkę po instytucjach państwowych lub rodzinach zastępczych. W jakim stanie tam trafiają, czy łatwo im pomóc? Na te pytania doskonale zna odpowiedzi Casey Watson, mistrzyni biografii skrzywdzonych dzieci i autorki równie bestsellerowych powieści, podobnie jak popularna Cathy Glass. Obie panie prowadzą rodziny zastępcze i przygarniają maluchy szczególnie doświadczone przez los, z problemami psychologicznymi i wychowawczymi.

"Jeśli chciałbyś założyć rodzinę zastępczą, powinieneś uświadomić sobie jedno: zawsze spodziewaj się niespodziewanego."

W "Milczeniu chłopców" prezentuje swoich kolejnych wychowanków, dwóch dziewięcioletnich chłopców. Oboje trafiają do jej domu niespodzianie. Jensona przyprowadza opiekunka społeczna, bo matka zostawiła go samego i wyjechała na wakacje ze swoim nowym chłopakiem. Georgie do przeprowadzki zmusiła likwidacja domu dziecka, w którym mieszkał od urodzenia. To chłopiec z autyzmem, który bardzo źle znosi wszelkie zmiany, a wszelki stres pogłębia tylko jego chorobę. Jenson i Georgie  nie mogą się porozumieć. Agresja, okrucieństwo, prześladowanie to relacja jak ich łączy. Czy Casey uda się naprawić stosunki między chłopcami, czy podda się i przekaże innym opiekę nad swoimi wychowankami?

Casey Watson ma duże doświadczenie ze skrzywdzonymi dziećmi. Zanim zdecydowała się prowadzić rodzinę zastępczą, pracowała z trudną młodzieżą w dużej szkole. Nie obce są jej agresywne zachowania i znęcanie nad słabszymi. Doskonale wie jak sobie radzić z takimi problemami. Jednak opieka nad dwójką dziewięciolatków wydaje się ją przerastać. Georgie chorujący na autyzm szybko zdobywa jej serce. Jest w nim coś rozczulającego i zmuszającego do ochrony za wszelką cenę. Chłopiec przypomina jej własne doświadczenia rodzinne. Jej syn Kieron, dziś dorosły mężczyzna, sam zmaga się z syndromem Aspergera, łagodną formę autyzmu. Wie jak bolesne mogą być słowa, gesty obcych ludzi. Przez co postrzega Jensona jedynie przez pryzmat matki chorego dziecka i nie dopuszcza do siebie myśli, że agresywne zachowanie dziewięciolatka jest spowodowane zupełnie czym innym.

"Żadne dziecko nie powinno aż tak odczuwać braku matczynej miłości, by chwytać się nawet najbardziej żałosnych ochłapów, które mu rzucano. "

Okrutnie los potraktował Jensona. Egoistyczna matka i rodzinna tragedia, spycha chłopca na margines życia rodziny. Jest kimś na doczepkę, którego się toleruje kiedy trzeba, ale się nim nie interesuje i nie zaspokaja jego potrzeb emocjonalnych, osobistych, fizycznych, finansowych. Chłopiec tak bardzo chce zwrócić na siebie uwagę, że jego zachowanie staje się coraz bardziej wymowne, dominujące, agresywne. Dopiero pomoc Casey , wyznaczenie pewnych granic i konsekwencja wyciąga na wierzch jego prawdziwą naturę, zdolności, talenty.

Georgie zamknięty w swojej chorobie niespecjalnie odczuwa zawirowania w swoim życiu. Choć wszelkie gwałtowne zmiany zaburzają jego spokój, jego poczucie bezpieczeństwa, to w porę przeprowadzone przygotowania całkowicie eliminują zagrożenie.

Początkowo trudno jest sprawować opiekę nad chłopcami. Jednak to oni są dla siebie najlepszym lekarstwem i dają Casey możliwość jeszcze lepszego rozwinięcia się w swoim zawodzie i nauki pokory. Okazuje się, że zmiana perspektywy przynosi niebotyczne korzyści dla całej rodziny.
Łatwo jest trwać przy swoim, w swojej nieomylności. Trudniej jest przyznać się do błędu i dokonać rozrachunku z własnymi uprzedzeniami i schematami. Uczciwość popłaca, nawet jeżeli trzeba przełknąć gorzka pigułkę samokrytyki.

 "Skrzywdzeni rodzice mogą krzywdzić swoje dzieci na tysiące sposobów, ale wynik jest zawsze ten sam – dziecko zaczyna wierzyć, że na to wszystko zasłużyło. "

Książka "Milczenie chłopców" to taki nietypowy pamiętnik, w którym wspomnienia rodziny Watson, ich osobiste doświadczenia krzyżują się z historiami pokrzywdzonych dzieci przyjmowanych pod dach pełen ciepła i miłości. Są one namacalnym dowodem na to, jak  na siebie oddziałują i czego uczą się od siebie nawzajem. Bo każda historia, to oddzielny rozdział, z własnym zakończeniem (nie zawsze szczęśliwym) i morałem, z którego należy korzystać.
Język prosty, niewyszukany, szczery, tym bardziej podkreśla emocje, wyłuszcza dysproporcje pomiędzy tym co powinno być, a co jest w rzeczywistości i wpływa na odbiór przez czytelnika, w którym gotują się uczucia gotowe do wybuchu.

"Milczenie chłopców" to poruszająca historia chłopców usilnie zabiegających o miłość, poszukujących ciepła, bezpieczeństwa i uwagi. To wstrząsające koleje losu Jensena, który przez bezmyślność dorosłych traci uroki beztroskiego dzieciństwa. To również wzruszająca opowieść o przyjaźni, która narodziła się we łzach i cierpieniu. To także mądra wskazówka dla czytelnika, by porzucił schematyczne myślenie i starał się patrzeć na życie z kilku perspektyw. Wtedy wszystko stanie się prostsze i łatwiejsze do naprawienia.









"Milczenie chłopców" Casey Watson, tł. Agnieszka Kowalska, Amber, Warszawa 2015







Czytaj dalej...

Biblia Mody po australijsku, czyli... Vogue, Kirstie Clements

Od kiedy przeczytałam książkę "Diabeł ubiera się u Prady" Lauren Weisberger zaciekawił mnie świat mody. Z tym, że nie interesują mnie najnowsze kolekcje znanych kreatorów, ich inspiracje i życie, ale szczere opowieści zza kulis rozgrzały moją wyobraźnię. U amerykańskiej pisarki ten świat jest bardzo zmienny, zafałszowany, pełen intryg i kontrowersyjnych decyzji. A jak wygląda w rzeczywistości?

Doniesienia prasy bulwarowej i wyniosłość, niedostępność Anny Wintour naczelnej tzw. Biblii Mody (a która rzekomo była pierwowzorem postaci Mirandy z wyżej wspomnianej powieści) karze przypuszczać, że w tej fikcji literackiej jest wiele z prawdy. Swoje pięć groszy dołożyła ostatnio Kirstie Clements, redaktor naczelna australijskiej edycji "Vogue'a".

Z lubością i z dużymi oczekiwaniami sięgnęłam po wspomnienia/ biografię dziennikarki.

Życie Kirstie Clements jest dowodem na to, że marzenia spełniają się pod warunkiem ciężkiej, rzetelnej pracy i cierpliwości, wytrwałości w swoich postanowieniach. Kirstie jako siedemnastoletnia dziewczyna podjęła odważną decyzję. Wyprowadziła się z rodzinnego domu i postanowiła zmienić swój los. Otrzymała niesamowitą szansę zatrudnienia w prestiżowym i ekskluzywnym magazynie o modzie, dla kobiet- VOGUE. Zaczęła od posady recepcjonistki, a jej zapał pozwolił piąć się po drabinie kariery, aż osiągnęła stołek redaktor naczelnej. Dwadzieścia pięć lat doświadczeń zawarła w swojej autobiografii, w której dzieli się prywatnością, swoimi przemyśleniami i anegdotami z pokazów mody, sesji fotograficznych, wyjazdów służbowych i ze spotkań z osobami, które w największym stopniu wpłynęły na jej życie.

Jedną z nich jest światowej sławy projektant Karl Lagerfeld, Cate Blanchett, Estee Lauder czy księżna Danii Mary. Kirstie odnalazła w nich zwyczajnych, przyjaznych i serdecznych ludzi, którzy mimo swojej sławy, nieokreślonego bogactwa pomogli jej na drodze kariery i dzięki ich zaangażowaniu wynieśli australijską edycję "Vogue'a" na wyżyny.

Przyznam szczerze, że liczyłam na drobne uszczypliwości wobec świata mody i jej kreatorów, soczyste skandale i kontrowersje wynikające z tej niestandardowej pozycji. No cóż... Przeliczyłam się. Kirstie Clements nie ujawnia nic, czego do tej pory nie znaliśmy. Wypowiada się co prawda na temat modelek, ich bezwzględnego dążenia do uzyskania figury idealnej, zajadaniu chusteczek higienicznych na zmianę z liściem sałaty, czy zastępowanie posiłków paczkami papierosów oraz odpowiada na zarzuty o kreowanie anoreksji w środowisku mody, ale nie dodaje nic od siebie. Próbuje rozgrzeszyć media, spychając winę na projektantów. Nie znalazłam też w książce żadnych informacji, niesnasek, dyskusji, nieporozumień związanych z przepychankami modeli wokół pokazów mody, ich wysiłkach o uzyskanie angażu... Za to Kirstie Clements podzieliła się wspomnieniami z ekskluzywnych promocji kosmetyków, ciuchów, dodatków i opisała zabawne, a czasami przerażające sytuacje z nimi związane.
W książce można znaleźć również wiele zdjęć dokumentujących pracę dziennikarki, jak i jej życie osobiste.

"Vogue. Za kulisami świata mody" to w większym stopniu biografia ciekawej kobiety, której spełnił się amerykański sen- od pucybuta do milionera, niż barwna spowiedź redaktor naczelnej najważniejszego pisma o modzie. Dlatego jeżeli lubicie wspomnienia osób, które mogą podzielić się czymś istotnym, to warto chwycić za książkę, jeżeli liczycie na skandale- żadnego tu nie znajdziecie :)





"Vogue. Za kulisami świata mody" Kirstie Clements, tł. Agnieszka Sobolewska, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2015



Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka