Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nasza Księgarnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nasza Księgarnia. Pokaż wszystkie posty

Wrześniowa zachęta :)



Igraszki z losem, Agata Kołakowska, Prószyński i s- ka

Czterdziestoletni Leszek prowadzi sklep z ciastkami i pieczywem w hali targowej. Jest kawalerem, mieszka sam, wiedzie proste życie. Uznaje, że dla niego widocznie przewidziano taki właśnie plan. Jest szczery i otwarty, serdeczny. Wrodzona życzliwość sprawia, że na powiernika wybierają go znajome kobiety:
Ada – nieco sfrustrowana brakiem partnera trzydziestoletnia singielka, marząca o rodzinie i miłości rodem jak z komedii romantycznych.
Czterdziestoletnia Mirela – żona zapracowanego męża, matka idealna i kobieta realizująca się zawodowo.
Wreszcie Irena – pięćdziesięcioletnia gospodyni domowa, nieszczęśliwa z powodu syndromu pustego gniazda.
Leszek nie próbuje ich zbywać. Interesuje się ich życiem i służy dobrym słowem. Pewnego dnia spotyka Cygankę, która nieproszona mówi mu o Przeznaczeniu. Mężczyzna orientuje się, że staje przed nim odpowiedzialne zadanie. Jednak życie bywa przewrotne. Czy igraszki z losem wyjdą wszystkim na dobre? Czy sami decydujemy o własnym życiu, czy możemy jedynie reagować na następujące w nim zmiany?


Niezwykły talent Iris Grace,  Arabella Carter- Johnson, Nasza Księgarnia

Iris ma sześć lat i cierpi na autyzm głęboki – przez pierwszych pięć lat niemal nie nawiązywała kontaktów z otoczeniem, rzadko śmiała się i mówiła. Jej matka była w rozpaczy – wszystko wskazywało na to, że dziewczynka nigdy nie opuści świata ciszy.

Cudem, który odmienił życie Iris, był jej odkryty przypadkiem talent malarski. Niezwykłymi obrazami dziecka, porównywanego do Renoira i Moneta, zachwycają się dziś kolekcjonerzy, właściciele największych domów aukcyjnych i krytycy sztuki.

A jednak najważniejszy wyłom w milczącym świecie Iris uczyniła Thula – kotka, z którą dziewczynkę połączyła jedyna w swoim rodzaju więź. Rodzice patrzyli ze zdumieniem, jak Iris „rozmawia” z ufną i cierpliwą Thulą, jak zaczyna śmiać się, wychodzić do ogrodu, otwierać się na innych ludzi, a także – w jej towarzystwie – malować.

Ta niezwykła, bardzo intymna książka, pełna poruszających zdjęć dziewczynki i jej kotki, została napisana przez matkę Iris, Arabellę. To opowieść o wspólnym życiu Iris i Thuli, a także o tym, że za sprawą przyjaźni i sztuki można zburzyć nawet najgrubszy mur.


Czarne światło, Marta Guzowska, Burda

Każde małe miasteczko skrywa swoje mroczne tajemnice.
Przed złożeniem ciała do grobu ktoś je związał w kostkach. Grubym sznurem. Tam, gdzie kiedyś biło serce, teraz tkwiły kawałki po drewnianym kołku. Zmarły był garbusem i kulał. Dałbym sobie uciąć obie dłonie, że był wampirem.
Tyle udało mi się ustalić, dopóki ktoś nie podpieprzył szkieletu. Podobnie jak wcześniej czterech innych.
To miały być zwykłe wykopaliska w małym miasteczku pod Warszawą. Archeolodzy odkryli jednak bardzo ciekawe antywampiryczne pochówki. Nie podoba się to proboszczowi, który podburza mieszkańców i oskarża naukowców, twierdząc, że obudzili Złego. A w takiej niewielkiej społeczności ludzie wolą pozostać ze swoimi grzechami w cieniu, niewiele trzeba, by zasiać zamęt i panikę.
Zanim szczątki zostają przebadane, wszystkie odkopane szkielety znikają... Jakby tego było mało, na pobliskim cmentarzu ktoś nocą rozkopuje groby i wypisuje na nich satanistyczne hasła.
Podejrzenia mieszkańców spadają na tajemniczego chłopaka, Maurycego, który cierpi na rzadką chorobę i musi – jak wampir – unikać światła słonecznego. Gdy ktoś podrzuca na wykopaliska szkielet ze świeżo rozkopanego grobu, okazuje się jednak, że Maurycy zniknął...
Profesor Mario Ybl, cyniczny i nieustępliwy geniusz antropologii, który bezbłędnie potrafi wyczytać z kości historię zmarłego, postanawia rozwikłać zagadkę. Jego chorobliwy lęk przed ciemnością będzie najmniejszym problemem w czasie śledztwa.
"Czarne światło" to fascynujący, mroczny thriller z akcją osadzoną w małym miasteczku, niczym w powieściach Stephena Kinga, i ze sprawą, która mogłaby trafić do serialu "Kości".


To, co nam zostaje, Sally Hepworth, Filia

 To obok "Motyla", Lisy Genovy, najpiękniejsza powieść o sednie człowieczeństwa, godności i mierzeniu się z nieuleczalną chorobą.
Miłość nigdy nie zapomina...
Anna Foster ma trzydzieści sześć lat i jest we wczesnym stadium choroby Alzheimera. Wie, że rodzina posyła ją do domu opieki Rosalind House dla jej własnego dobra. Spotyka tam Luke'a, jedynego rezydenta w wieku zbliżonym do niej. Anna nie spodziewa się, że kiedy ona będzie się buntować przeciw temu, jak teraz wygląda jej życie, ono połączy ją z Lukiem więzami miłości. I chociaż choroba zabiera jej coraz więcej wspomnień, Anna walczy, próbując zachować jak najwięcej – w tym nowe, piękne uczucie.
Eve Bennett z dnia na dzień zostaje samotną matką i zmuszona jest zrobić użytek ze swojego kulinarnego wykształcenia. Gdy w Rosalind House poznaje Annę i Luke'a, jest głęboko poruszona łączącym tych dwoje uczuciem. Tragiczny wypadek sprawia, że rodziny zakochanych postanawiają ich rozdzielić, natomiast Eve zaczyna się zastanawiać, jak wiele jest skłonna zaryzykować, aby temu zapobiec.

Diabelski owoc, Tom Hillenbrand, Smak Słowa

Kryminał dla smakoszy!

Xavier Kieffer, niegdyś mistrz kuchni pracujący w wyśmienitych restauracjach, wyrzekł się haute cuisine i prowadzi w Luksemburgu, w Dolnym Mieście, malutką restaurację, gdzie serwuje swoim gościom potrawkę z zająca, zupę luksemburską i paszteciki podlewane rieslingiem. Jednak pewnego dnia w jego lokalu umiera znany paryski krytyk kulinarny – i nagle na Kieffera pada podejrzenie o popełnienie morderstwa.

Gdy później bez śladu znika jeszcze mistrz kuchni, u którego kiedyś się uczył, restaurator postanawia na własną rękę przeprowadzić śledztwo. Natrafia przy tym na tajemniczy, niezwykle smaczny owoc, na pozbawione skrupułów koncerny spożywcze i na chorobliwie egoistycznych kucharzy prowadzących programy telewizyjne. Kieffer coraz bardziej zagłębia się w świat wykwintnej kuchni, zdominowany przez bezwzględną walkę z konkurencją i presję jakości, i tym sposobem odkrywa, o co toczy się ta gra.

Pierwszy z wyjątkowej serii kryminałów kulinarnych zdobył bardzo duże uznanie wśród niemieckich czytelników. Przygody kucharza Xawiera Kieffera wkrótce na ekranach europejskich kin. Tom drugi już wkrótce.




 Która z wrześniowych zapowiedzi Was zaciekawiła?

Czytaj dalej...

Zanim umrę, Jenny Downham

Trudno jest zrozumieć i pogodzić się ze śmiercią. Obojętnie czy w ciężkiej chorobie czekasz na swoją ostatnią godzinę czy jesteś osobą bliską, postronną, biernym obserwatorem. 

Szesnastoletnia Tessa ma białaczkę. Choroba szybko się rozprzestrzenia i jest oporna na wszystkie metody leczenia. Dziewczynie wie, że zostało jej kilka miesięcy życia. Postanawia zrobić spis rzeczy, których chce doświadczyć przed śmiercią, np.: seks, narkotyki, złamanie prawa, jazda motorem, miłość. Czy zdąży? Ile emocji przyniesie jej spełnianie kolejnych punktów listy?

Tessa mieszka z tatą i młodszym bratem. Mama zostawił ich na kilka miesięcy przed postawieniem okrutnej diagnozy. Choroba sprawia, że dziewczyna musi szybko dorosnąć. Zna swoje ograniczenia i wie czym grozi niestosowanie się do poleceń lekarzy i dorosłych, ale buntuje się przeciwko nadopiekuńczości taty, sprawiając mu tym samym sporo problemów. Zupełnie nie dziwię się takiemu zachowaniu. Tessa zdaje sobie sprawę z tego, że wiele ją ominie, że wielu rzeczy nie doświadczy. Dlatego postanawia spełnić największe i najbardziej niebezpieczne marzenia. Pomaga jej w tym przyjaciółka. Całkiem nieodpowiedzialna, nieprzewidywalna, beztroska, ale pozwalająca całkowicie zapomnieć o cierpieniu, o chorobie, o czyhającej śmierci. Początkowo lista pragnień zawiera dziesięć pozycji. Jednak z każdym spełnionym życzeniem i pogarszającym się stanem zdrowia oczekiwania rosną, a marzenia stają się bardziej codzienne, zwykłe, dla nas wręcz niezauważalne, a dla Tessy nieosiągalne. 

Narratorką powieści "Zanim umrę" jest sama Tessa. Poznajemy jej codzienność, problemy, przebieg choroby, towarzyszący jej ból, przemyślenia, marzenia. Swoją rzeczywistość opisuje prosto i szczerze, tak jak tylko dzieci to potrafią. Bo Tessa mimo, że jest nastolatką, która musiała bardzo szybko dojrzeć, w głębi jest dzieckiem owładniętym strachem przed tym, co je czeka. Spełnianie punktów z tajemnej listy to tarcza obronna, za którą próbuje się schować albo próba odsunięcia od siebie bliskiego końca, najdalej jak tylko się da. Po części się to udaje i Tessa doświadcza wiele emocji, i tych pozytywnych, i tych negatywnych. Dzięki nim odnajduje w sobie zrozumienie dla uczuć bliskich jej osób, siłę do walki i moc miłości. 

"To się stanie naprawdę. Uprzedzali, że tak będzie, ale nastąpi szybciej, niż się spodziewali. Nie wrócę do szkoły. Nigdy. Nigdy nie będę sławna ani nie pozostawię po sobie nic wartościowego. Nie pójdę do college' u i nie podejmę pracy. Nie zobaczę, jak mój brat dorasta. Nie będę podróżować, zarabiać, prowadzić samochodu, nie zakocham się i nie wyprowadzę z domu." 

To, że to właśnie Tessa jest narratorem, sprawia że książka mocniej wkrada się w serce. Jej przemyślenia niejednokrotnie poruszyły mnie do żywego i ścisnęły w dołku. Podczas lektury "Zanim umrę" nie można wyłączyć uczuć, nie można przestać analizować, gdybać, zadumać się nad ulotnością życia, swoich osiągnięć i swoich niespełnionych marzeń. 
Wydaje się nam, że mamy nieograniczoną ilość czasu, i że uda nam się zrealizować swoje pragnienia, zbliżyć się do szczęścia. Ale Jenny Downham dobitnie pokazuje, że nie znamy dnia ani godziny kiedy wszystko się skończy. Dlatego nie warto odkładać marzeń na później i należy je spełniać kiedy tylko jest to możliwe.

"Zanim umrę" to piękna i wzruszająca książka o życiu, spełnieniu, umieraniu i żegnaniu się ze światem i ukochanymi osobami. Polecam.

"Uświadamiam sobie, że życie składa się z szeregu chwil, z których każda jest podróżą do kresu."








"Zanim umrę" Jenny Downham, tł. Monika Gajdzińska, Nasza Księgarnia, Warszawa 2016





Czytaj dalej...

Dzienniki z lat wojny 1939- 1945, Astrid Lindgren

Interesuję się literaturą wojenną i obozową. Czytam wspomnienia, biografie, książki historyczne, a także powieści inspirowane tą tematyką. Po raz pierwszy jednak miałam okazję poznać bezstronny, obiektywny głos tamtych czasów. Poznałam opinie kobiety mieszkającej w państwie neutralnym, nie biorącym bezpośredniego udziału w zawierusze II wojny światowej. Tą kobietą jest Astrid Lindgren, znana czytelnikom z jej cudownych książek zaliczających się już do kanonu i klasyki literatury dziecięcej. Jednak kiedy Hitler doszedł do władzy i ruszył na podbój świata, Astrid była najzwyklejszą mężatką, matką i gospodynią domową. Zadziwiające się skąd w niej tak wielka ciekawość polityczna i skrupulatność w dokumentowaniu wydarzeń tamtych okropnych czasów. Niemniej jednak, "Dzienniki z lat wojny 1939- 1945" to dokładny i szczegółowy zapis ruchów wojskowych, przebieg bitew, archiwizacja wycinków prasowych, map operacji wojskowych, wypowiedzi ówczesnych prezydentów, polityków, to także ocena ich działań, opis przykrych konsekwencji i uwiecznienie codzienności szwedzkich obywateli, co prawda trudnej i dokuczliwej ale wolnej od okupacji i nazistowskiego ciemiężyciela. 

Dziennik Astrid Lindgren rozpoczyna się wraz z wybuchem II wojny światowej, 1 września 1939 roku. Szwedka jest oburzona hitlerowskim żądaniom i przerażona inwazją, która z dnia na dzień zatacza coraz większe kręgi. Pamiętnik, który miał być miejscem wyładowania frustracji i strachu, staje się raportem, pełną dokumentacją wojenną, z której można czerpać wiedzę z zupełnie innej perspektywy. Astrid Lindgren w wojenny, polityczny zapis, żądania nazistów oraz aliantów, ogromne rozgoryczenie wywołane skutkami wojny, oraz stronę w którą ona się posuwa, wtrąca opisy życia w Sztokholmie, swoje obawy o przyszłość, o los dzieci, męża, swojej ojczyzny, cały świat. Wspomina trudności z robieniem zakupów, ograniczenia spożycia wybranych produktów, powołania wojskowe i strach przed bombardowaniem i odgłosów wystrzałów słyszanych z daleka... oraz bezsilność i rozpacz bestialstwa, o której czytała w gazetach. 

Z "Dzienników z lat wojny 1939- 1945" wyłania się obraz kobiety dojrzałej, empatycznej, odpowiedzialnej, pełnej ambicji, nie bojącej się spełniać swoje marzenia. Także kobiety zdeterminowanej, poszukującej prawdy, nie godzącej się na półśrodki, niedopowiedzenia. Jej ciekawość prowadzi do skutecznego odnajdywania rzeczywistego obrazu wojny. Nie jest bezwzględna w swoich osądach i nie używa jednej miary do bohaterów tego wojennego dramatu. 

"Dzienniki z lat wojny 1939- 1945" to specyficzna, ale bardzo ciekawa i wciągająca lektura. Dla miłośników biografii i historii to pozycja obowiązkowa. Książka została wzbogacona o niepublikowane do tej pory zdjęcia z prywatnego archiwum szwedzkiej autorki oraz kserokopie niektórych stron dziennika. 








"Dzienniki z lat wojny 1939- 1945" Astrid Lindgren, tł. Anna Węgleńska, Nasza Księgarnia, Warszawa 2016





Czytaj dalej...

Noc nad Samborzewem, Wiesława Bancarzewska

Jeżeli moglibyście się cofnąć w czasie... To w gdzie chcielibyście wrócić, co zobaczyć, czego doświadczyć?

Anna Duszkowska ma możliwość podróżowania między światami. Stary obraz z modrzewiem pozwala jej cofać się w czasie, powracać w swoje rodzinne strony i spotykać się z dawno zmarłymi członkami swojej familii. "Noc nad Samborzewem" to trzecia część historii Anki i jej wędrówki pomiędzy czasami. W tej książce bohaterka będzie miała okazję przeżyć okrucieństwa II wojny światowej i sprawić by losy jej bliskich były znośniejsze, godniejsze, mniej nieludzkie i bezlitosne. Czy uda jej się zachować życie, ochronić rodzinę i własne serce?

Jest 1 wrzesień 1939 roku. Mąż Anny idzie na wojnę. Do Annopola, w którym do tej pory mieszkała z rodziną wprowadza się nowy właściciel. Kobieta jest zmuszona wyprowadzić się. Znajduje schronienie w małym mieszkanku w Samborzewie. Szybko zaprzyjaźnia się z lokatorami kamienicy, z którymi przyjdzie jej znieść wojenną zawieruchę. W tym samym budynku kryjówkę znalazł Dominik, były naczelnik i obrońca stacji. Jest poszukiwany przez nazistów. Anna i Dominik zbliżają się do siebie i tworzą ciekawy duet w walce z okupantem.

Wiesława Bancarzewska bardzo wiernie oddała realia historyczne wojennej Polski i klimat małego miasteczka zdanego na łaskę okupanta. Okrucieństwa nazistów równie mocno odcisnęły swoje piętno w każdym zakątku naszego kraju, nie tylko w dużych aglomeracjach. Autorka przybliżyła  mało znane fakty z okresu II wojny światowej i widać, że dużo pracy włożyła w wiarygodność i autentyczność swojej powieści. Na dowód przytacza źródła swojej wiedzy i poszukiwań. Wkomponowanie wątków historycznych w poruszającą opowieść o poszukiwaniu bliskości i więzi rodzinnych udało się wyśmienicie. Idealnie ze sobą współgrają, budują dramaturgię, pobudzają ciekawość i zmuszają do poszukiwań zapomnianych wspomnień, wydarzeń z czasów okrutnej wojny.

Są takie bochenki, które dostaje się w potrzebie, bez pieniędzy, tylko za Bóg zapłać. I na zawsze pozostają we wdzięcznej pamięci.

Anna wie, że lata 40- ste XX wieku były dla Polaków czasem gehenny, wielkiego głodu i walki o życie, każdego dnia, każdego miesiąca, każdego roku. Chce pomóc swoim bliskim i przyjaciołom. Raz w tygodniu powraca do rzeczywistości, robi zakupy i powraca do Samborzewa. W tym miejscu jestem odrobinę zaniepokojona. Nikt z bohaterów książki nie dziwi się skąd kobieta bierze jedzenie. Choć nie są to żadne frykasy ani nie jest tego za dużo, to jednak taka regularność powinna zastanowić. Tym bardziej, że Anna pracuje dla Niemca, a w tamtych czasach każdy komu lepiej się powodziło był podejrzewany o kolaboracje. Poza tym autorka nie wzięła pod uwagę wpływu, manipulacji, modyfikacji przeszłości na przyszłość. Mała zmiana w historii może okazać się wielka katastrofą w dalszej perspektywie. Ale to taka uszczypliwość, którą można pominąć gdy fabuła jest tak zachwycająca i dopracowana jak ta w "Nocy nad Samborzewem".

Bardziej denerwowało mnie lokowanie produktu...

Akcja książki rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych: w czasie wojny i w 2011 roku. Brutalność okupacji miesza się ze spokojem i wolnością teraźniejszości. Dla bohaterów, szczególnie Dominika, szokujące jest porównanie tych dwóch epok. Wiesława Bancarzewska zestawia bezduszność, bezlitosność, bestialstwo okupacji, ale ogromną ludzką solidarność ze spokojem, stagnacją, równowagą, ale i przejawami znieczulicy, obojętności. Takie przedstawienie sprawy daje wiele powodów do przemyśleń i poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: czego nauczyło nas doświadczenie wojny i czy nie zaprzepaściliśmy ofiary naszych przodków?

"Noc nad Samborzewem" to bardzo emocjonująca podróż w przeszłość. To również dowód na to, że naszą trudną historię można wykorzystać w tak ciekawy, kreatywny sposób.




"Noc nad Samborzewem" Wiesława Bancarzewska, Nasza Księgarnia, Warszawa 2015





Czytaj dalej...

Warmińskie tajemnice, czyli... Kołysanka dla Rosalie, Renata Kosin



Jakiś czas temu czytałam książkę "Tajemnice Luizy Bein" (moja opinia) pióra Renaty Kosin. Powieść zrobiła na mnie ogromne wrażenie, które nie zatarło się w pamięci po dzień dzisiejszy. Wtedy nie przypuszczałam, że autorka ma w planie kontynuację losów Klary, Jakuba, Alexa, Anny, Łucji, Sary... Dlatego ze zdumieniem, ale i ekscytacją sięgnęłam po "Kołysankę dla Rosalie" po cichu licząc na podobne, zaznane już wcześniej emocje.

Od wydarzeń poznanych w "Tajemnicach Luizy Bein" minęło siedem lat. Wartemborski pałac został zaadaptowany na pensjonat dla miłośników historii i wypoczynku na nieskażonym cywilizacją prowincji Olsztyna. Przybywają pierwsi dość ekscentryczni goście: niemal widmowi wędkarze, sympatyczne starsze małżeństwo, pisarz dokumentujący wydarzenia sięgające II wojny światowej, emerytowany architekt oraz arogancka pani Róża z milczącym, wiernym, podporządkowanym mężem. W odwiedziny przyjeżdża również Alex z rodziną. Pewnego dnia z pałacowej kuchni znika córeczka Alexa, Rosalie i jej niania. Co się stało z dziewczynką? Czy ktoś ją porwał? Dlaczego? Klara ponownie staje na wysokości zadania i odnajduje kolejne ślady, które jednoznacznie łączą się z historią jej rodziny i potomków rodziny Bein.

Zaskoczyło mnie jak bardzo zmienił się Alex. Poznałam go jako zadziornego, pełnego pasji i zaangażowania młodego mężczyznę, a teraz objawił się jako zasiedziały tatuś bez większych ambicji. W duecie z Klarą mógł góry przenosić i rozwiązać każdą zagadkę. Teraz nawet zaginięcie jego córki nie mobilizuje go do działania. Szkoda, że w tej części serii nie wybił się, nie dał się zapamiętać i zagubił się pomiędzy bohaterami. Klara natomiast nic się nie zmieniła. Może stała się bardziej apodyktyczna i krytyczna szczególnie w stosunku do Kuby. Każdy jego krok, gest, działanie, zachowanie wzbudzał w niej burzę uczuć i emocji.  Na szczęście jest tego rozsądne wytłumaczenie... ale to musicie odkryć sami.
Zaskakujące są postaci pensjonariuszy. Zdaje się łączyć ich wspólna tajemnica i cel, ale kto ma coś na sumieniu, a kto jest całkiem niewinny zweryfikuje nie kto inny, jak Klara.
Ulubienicą tej części stała się pani Kazia, która jest niezwykłym obserwatorem życia i ludzi, skarbnicą wiedzy o dawnym Olsztynie, plotek o jego mieszkańcach i księgą ludowych mądrości, które zawsze trafiają w punkt.

"Człowiek jest istotą całkowicie zależną od natury. Bo właśnie w niej zawiera się cała wiedza i mądrość świata. Wobec przyrody każdy wydaje się maluczki i nieistotny, choć przecież z niej się rodzi i na końcu do niej wraca." 

Renata Kosin zabiera nas w podróż w czasy II wojny światowej, narodzin ideologi nazistowskiej, Lebensborn, początków wolnomularstwa, noetyki i jej ekspansji na terenach Olsztyna. Co z tymi górnolotnymi hasłami pełnego metafizyki ma wspólnego mała dziewczynka, jednorożec i kołysanka Brahmsa?
Autorka bardzo rzetelnie zebrała materiał i umiejętnie wplątała mistyczną wiedzę w treść opowieści. Wątki ładnie się zazębiają, historia i teraźniejszość doskonale współpracują zmuszając do pilnego śledzenia akcji i systematycznego zmierzania do atrakcyjnego finału.

Co prawda początek był przydługi i odrobinę nużący ale Renata Kosin szybko to zrekompensowała i dała dużo radości z lektury.

"Kołysanka dla Rosalie" to połączenie tajemniczej intrygi sięgającej początków masonerii, Bractwie Różokrzyżowców, rytuałów, okultyzmu, historii regionu, głęboko skrywanych rodzinnych sekretów z wątkami obyczajowymi dotyczącymi młodego, docierającego się małżeństwa, w którym jeszcze iskrzą emocje :)







"Kołysanka dla Rosalie" Renata Kosin, Nasza Księgarnia, Warszawa 2015



   
Czytaj dalej...

Od zabawy do matematyki, czyli... Bractwo- piractwo, Natalia Usenko



Minęły czasy kiedy bajka była tylko bajką i niczym więcej :) Teraz żeby odwrócić uwagę malucha od telewizora, komputera trzeba zaproponować mu coś na prawdę atrakcyjnego, gdzie będzie mógł się wykazać i poczuć się dumnym. My rodzice również czujemy się spełnieni kiedy oprócz zwykłej rozrywki przekazujemy dzieciom wiedzę, która przyda mu się i zaprocentuje w przyszłości.

"Bractwo- piractwo. Przygoda matematyczna" daje nam takie poczucie dobrze spełnionego obowiązku :) Książeczka Natalii Usenko to produkt 2 w 1. Zajmująca, interesująca, śmieszna opowieść o współczesnej rodzinie, której znudziło się zwykłe życie i postanawia je zmienić, spełnić swoje skryte marzenia. Od tej pory stają się piratami i mieszkają na bezludnej wyspie. Zmienili swoje imiona na bardziej pirackie i całymi dniami oddają się ulubionym rozrywkom. W krótkich opowiadaniach, rymowanych wierszykach przemycone są nieskomplikowane zagadki matematyczne, na które dziecko musi znaleźć odpowiedź. Przy innych historyjkach musi dorysować odpowiednie narzędzie, połączyć kropeczki, policzyć wskazane przedmioty czy znaleźć wyjście z labiryntu.

Doskonałym uzupełnieniem bajek, wierszyków i zabawy są ilustracje Elżbiety Kidackiej. Obrazki są wyraźne, duże, szczegółowe i do tego bajecznie kolorowe. Każdy dzieciak będzie chciał je oglądać i wykonać wskazane zadania. Testowane na moich synach. Nie mogli się doczekać co czeka ich na następnej stronie i jaką zagadkę będą musieli rozwiązać. Po każdej dobrej odpowiedzi prężyli się dumnie z ogromnym uśmiechem na buzi. To chyba najlepsza rekomendacja :)

"Bractwo- piractwo" będzie najlepsza dla dziecka w wieku przedszkolnym oraz wczesnoszkolnym. Delikatnie wprowadzi go w świat matematyczny i usprawni jego wiedzę bez świadomości, że to pewien rodzaj, narzędzie nauki. Czas, który spędzicie przy książeczce będzie bezcenny :) Polecam :)










"Bractwo- piractwo. Przygoda matematyczna" Natalia Usenko, Nasza Księgarnia, Warszawa 2015



Czytaj dalej...

Nie/ Zwyczajna rodzina, czyli... Wszystko świetnie, Beata Wróblewska




Rodzina jest najważniejsza. Każdy o tym wie. Mimo wszystkich różnic, odmiennych marzeń, celów, priorytetów, umiejętności, zdolności, rodzinę łączy miłość. To ona jest podporą podczas trudnych dni, kiedy znienacka dopada nieszczęście. Jest ostoją, w której znaleźć można schronienie i azylem, który zawsze zapewnia bezpieczeństwo.

Dobrze o tym wiedzą bohaterki książeczki dla młodzieży "Wszystko świetnie". W skład zupełnie zwyczajnej rodzinki wchodzi Tatuś, Pysiak, Malwina, Klara i Anula. Każdy z nich ma własny świat, który umiejętnie łączą na wspólnej przestrzeni, w rodzinnym domu. Siostry łączy silna więź, mimo różnic wieku, a rodzice są dla nich autorytetami i nauczycielami życia.

Tej rodziny nie omijają trudy, nieszczęścia i szarości codziennego życia. Umieją oni jednak z humorem i dystansem przesiewać przez sito to, co jest ważne od tego, co nieprzydatne. Dlatego rodziców nie martwią jednorazowe wybryki córek. Umieją im sugestywnie wytłumaczyć wady i zalety podejrzanego zachowania. Dzieci za to obdarzają dorosłych szacunkiem i nie obawiają się zwierzać im ze swoim problemów. Książka nie jest oderwana od rzeczywistości.  W żadnym razie. Zdarzają się w tej rodzinie niedomówienia, kłótnie i dysputy, ale zaufanie które ich łączy sprawia, że nie mają one większego znaczenia dla relacji, która ich łączy. Można dopatrzyć się wśród nich różnic pokoleniowych, tj. nieobycie z nowinkami technologicznymi, portale społecznościowe, stosunek do używek i płci przeciwnej. Stawarza to jednak zabawną kombinację rodzicielskich możliwości i dziecięcych wybryków, testowania granic.

Beata Wróblewska podjęła również temat ludzi skrzywdzonych w dzieciństwie, a w codziennej walce próbujących stworzyć rodzinę idealną. Tatuś z powieści nie miał łatwego życia, nie potrafi okazywać emocji ale dla swoich dzieci jest ważną postacią, opiekunem, parasolem ochronnym, z którego czasem się żartuje, ale którego kocha nad życie.

W "Wszystko świetnie" poczytamy również o narodzinach młodzieńczej miłości. Jej subtelnej, romantycznej naturze i burzy hormonów wynikającej z tego emocjonalnego dorastania.

Książkę warto polecić pociechom, by uzmysłowić im, że rodzina nie stoi na przeszkodzie ich planów osobistych, ich zdobywania wiedzy i doświadczeń. Więcej rodzina może być motorem napędzającym i poduszką powietrzną w gratisie :)






"Wszystko świetnie" Beata Wróblewska, Nasza Księgarnia, Warszawa 2015




Czytaj dalej...

Sztuka relaksacji, czyli...Inwazja Bazgrołów, Kerby Rosanes




Ostatnio zauważyłam nową modę na kolorowanie w ramach odreagowywania negatywnych emocji. Koloroterapia jest znanym, lubianym i bardzo przyjemnym, a przede wszystkim mało wymagającym sposobem na walkę ze stresem. Ale co kolorować? W sklepach znaleźć można wiele książeczek z obrazkami do kolorowania. Jednak żadna z nich nie spełni wysokich wymagań i oczekiwań dojrzałego osobnika. Na szczęście nie zapomniano o nas. Wydawnictwa wychodzą na przeciw. Proponują ksiażki, bloki z obrazkami złożonymi z wielu drobnych elementów, które należy pokolorować z wyjątkową dbałością. Narzędzia są mniej istotne. Przydadzą się kredki, pastele, flamastry, a nawet kolorowe długopisy.


Nasza Księgarnia ma Inwazję Bazgrołów. To niezwykły blok dla dzieci i dorosłych mających lat od 5 do 105. Przedstawia on czarno- białe światy,  które aż krzyczą by zapełnić je kolorami. Grube kartki dają dużą swobodę ekspresji. Nie trzeba martwić się, że kredki czy pisaki podziurawią je lub co gorsza odbija się na kolejnych stronach. By nasze kolorowanki były jeszcze bezpieczniejsze, można użyć dołączonej grubej, kartonowej przekładki. 100 % gwarancji jakości :)

Obrazki są różnorodne i każdy z domowników znajdzie taki, który chciałby pokolorować. Zaopatrzcie się więc w dobre kredki, temperówkę i do dzieła!

"Teraz tylko od Ciebie zależy, jak barwne będzie życie tajemniczych bazgrołów."







"Inwazja Bazgrołów" Kerby Rosanes. Nasza Księgarnia 2015







Czytaj dalej...

Kobiety uparcie podążające za swoimi marzeniami, czyli... Fortuna i namiętności. Klątwa, Małgorzata Gutowska- Adamczyk



Do tej pory jedynie słyszałam i czytałam pochwały na temat twórczości Małgorzaty Gutowskiej- Adamczyk. Wraz z powieścią "Fortuna i namiętności. Klątwa" mogłam osobiście zakosztować kunsztu literackiego autorki i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki przenieść się w czasie do świata pełnego blichtru, potęgi, solidarności, ale i bogatego w skandale, spiski oraz żądzę bogactw tak wielkich, że przysłaniających uczucia rodzinne, przynależność klasową, własne sumienie.

Małgorzata Gutowska- Adamczyk wręcza nam bilet w jedną stronę na Litwę XVIII wieku, w czasy zaciętej walki o tron pomiędzy największymi dynastiami książęcymi: Sasami i Piastami. Na tle tych burzliwych wydarzeń toczy się równie barwna i gwałtowna historia dwóch kobiet szlacheckiego stanu, które próbują ułożyć sobie życie wbrew panującym obyczajom.

Cecylia i Zofia choć dorastały na jednym dworze, dzieli głęboka przepaść. Pierwsza jest namiętną bałamutką nie potrafiącą dochować wierności żadnemu mężczyźnie. Jest głodna miłości cielesnej, ryzyka, rozrywek i poszukuje ich nie bacząc  na swoją reputację. Uważa, że jej ugruntowanej pozycji- wdowy i córki Kasztelana, nie może naruszyć byle plotka, a każdy skandal da się szybko, łatwo uciszyć.
Zofia również jest młodą wdową, ale jej natura jest całkiem inna. To romantyczka, skromna domatorka. Bardzo dba o swój wizerunek bo wie, że tylko nienaganna opinia pozwoli jej rodzinie żyć w spokoju i dobrobycie. Nie poszukuje przygód, ale czeka na prawdziwą miłość i przywileje, które ona za sobą niesie.

Rola kobiety w XVIII wieku była niezmiennie rolą matki i żony. Każda próba wyswobodzenia się z przyjętych norm i zasad, skutkowały przerażającymi konsekwencjami. Najlżejszą karą był ostracyzm ówczesnych elit czy pozbawienie tytułu i majątku. Najgorszym zaś oskarżenie o czary i spalenie na stosie przy aplauzie bogobojnego społeczeństwa.
Nasze bohaterki wykazały się więc nie lada odwagą próbując żyć, słuchając głosu własnego serca. Dla jednej ochroną są pieniądze, drugiej szczerość i trwałość więzów rodzinnych. Ale jak długo można przymykać oko na rozwiązłość? Czy można tolerować uczciwość kiedy samemu jest się oszustem? Czy bierne oczekiwanie nie sprawi, że umknie coś wartościowego? Obie kobiety muszą wziąć się z losem za bary i zdecydować co jest ważne, za co warto ryzykować życie.

Małgorzata Gutowska- Adamczyk jest znana z rzetelnego odwzorowania realiów życia epok branych na warsztat. Potwierdzam. Autorka doskonale oddała nastroje szlachty na wieść o śmierci króla Augusta II i poruszenie, spory podczas wolnej elekcji. W sposób wybitny skonstruowała możliwe spiski, układy, kupczenie swoim poparciem, wywłaszczanie, rozboje w imię źle pojętego prawa, solidarności, patriotyzmu itd. Jestem zachwycona wiernym odwzorowaniem życia codziennego polskiej szlachty. Te wystawne bale, stoły uginające się od strawy, konne przejażdżki, jarmarki, kościelne obrzędy, wizyty w zaprzyjaźnionych dworach...

Równie barwnie, pełne pasji i żaru zostało odmalowane życie uczuciowe bohaterów. Zaślepienie namiętnością, prawdziwa miłość, korzystne mariaże, gotowość do popełnienia mezaliansu oraz awanturnicze sąsiedzkie zatargi, w których jedynym argumentem jest ziemia i brzęczące monety. Wśród ułudy, kłamstwa, hipokryzji trudno podjąć właściwe wybory. Cecylia i Zofia muszą szybko nauczyć się odróżniać przyjaciela od wroga i wiedzieć kiedy pomocna dłoń może okazać się przysłowiowym gwoździem do trumny.

"Klątwa" to fascynujący obraz buńczucznego szlachcica i godne podziwu kobiety uparcie podążające za swoimi marzeniami, które choć będące w kontrze do panujących czasów i obyczajów, to tak bliskie współczesnym czytelniczkom.

Ciężko mi znieść myśl, że na kolejny tom serii Fortuna i namiętności muszę czekać okrągły rok....







"Fortuna i namiętności. Klątwa" Małgorzata Gutowska- Adamczyk, Nasza Księgarnia, Warszawa 2015










Czytaj dalej...

Dzieci to koszmarne zwierzątka domowe, Peter Brown

ALEKSANDROWE MYŚLI POLECA* ALEKSANDRROWE MYŚLI POLECA* ALEKSANDROWE MYŚLI POLECA



Każdy rodzic choć raz usłyszał pytanie: "Mamo/tato możemy zatrzymać tego kotka/ pieska/ rybkę/ jeża/ myszkę/węzą/ jaszczurkę/ żabę/ itd..." Trudno jest odmówić, powiedzieć nie kiedy nasze dziecko robi słodkie oczy i obiecuje, że zajmie się zwierzakiem tak by nie narobiło żadnych kłopotów. A jak się okazuje całe życie przewraca się do góry nogami, są szkody, wzrastają koszty, ujawniają się alergie...

Wtedy warto podsunąć dziecku książeczkę Petera Browna "Dzieci to koszmarne zwierzątka domowe". 

Autor tworząc tę opowiastkę skorzystał ze swoich doświadczeń i odpowiedzi jakiej udzieliła mu mama gdy był dzieckiem. Mały Peter przyniósł do domu żabę i chciał ją zatrzymać. Mama powiedziała wtedy: "A ty, byłbyś szczęśliwy. gdyby jakieś dzikie stworzenie zrobiło sobie z ciebie zwierzątko domowe?"


Każde zwierzę czy człowiek ma inne upodobania, inne obyczaje, inny sposób na życie i przetrwanie. Często nie udaje ich się połączyć z naszymi wymaganiami i oczekiwaniami. Nie warto więc na siłę oswajać dzikiego zwierzaka bo sprawimy mu jedynie ból i cierpienie, a nawet niespecjalnie możemy doprowadzić do jego śmierci. Tak, tak. Dzieci nie zrozumieją takich logicznych argumentów. One żyją emocjami, chwilą i pragnieniem zdobywania nowych doświadczeń. Dlatego ta książeczka może pomóc nam wytłumaczyć pociechom, jak źle zwierzątko może czuć się w obcym otoczeniu.


"Dzieci to koszmarne zwierzątka domowe" przeznaczona jest do najmłodszej grupy wiekowej. Peter Brown prostymi słowami i obrazami pokazuje początkową dobrą zabawę, nawyki, na które nie wrażamy zgody, złe zachowanie, tęsknotę. Jak każda bajka, tak i ta posiada morał. Odnajdzie go ze swoimi maluchami.


Muszę pochwalić wizualną część książeczki. Twarda oprawa, kremowy, grupy papier, duża czcionka, kolor, staranność- to już wizytówka i godny podziwu standard wydawnictwa w publikacjach dla dzieci. Ilustracje do tej opowieści są piękne, bardzo kolorowe, dopieszczone w szczegółach, wyjątkowe. Kilka razy przeglądałam książeczkę od początku do końca i z powrotem. Tak bardzo podobały mi się te rysunki. Jestem pewna, że dzieci również je pokochają. Tak samo jak bohaterów: niedźwiedzicę Lusię i chłopczyka Piskacza.






"Dzieci to koszmarne zwierzątka domowe" Peter Brown, tł. Joanna Wajs, Nasza Księgarnia, Warszawa 2015



Czytaj dalej...

Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, czyli... Wróć, jeśli pamiętasz, Gayle Forman



Jesienią moim sercem zawładnęła książka "Zostań, jeśli kochasz" autorstwa Gayle Forman. Powieść dotyczyła ogromnej straty, żałoby i miłości, która może wyciągnąć nawet z nad przysłowiowej przepaści. Zupełnie nie spodziewałam się, że zaplanowana jest kontynuacja tej historii. A tu proszę. Początek roku i szansa na kolejną emocjonalną podróż.

Od wydarzeń, które poznaliśmy w pierwszej książce minęły trzy lata. Adam i Mia nie są już parą. Ich drogi rozeszły się i nie mają odwagi ponownie spojrzeć sobie w oczy. Tragiczny wypadek jaki dotknął Mię, słowa jakie padły podczas jej śpiączki i okres rekonwalescencji zmienił ich diametralnie. Nie są już tymi samymi nastolatkami. Dotknęła ich dramatyczna rzeczywistość i opadły maski ułudy. Jednak uczucie, które ich połączyło działa jak magnes i ponownie splata ścieżki tych młodych ludzi.

Gayle Forman jest entuzjastką bezpośredniej narracji. Pozwala swoim bohaterom wypowiedzieć się we własnym imieniu. Tym razem obserwujemy wydarzenia z perspektywy Adama. Towarzyszymy mu w rozpaczy po stracie ukochanej i próbie odbudowania swojego życia. Chłopak nie przypomina tej postaci, znanej nam z poprzedniej książki. Empatycznego, czułego, troskliwego młodzieńca. Teraz jest zestresowany, zalękniony, samotny i funkcjonuje w żalu do bliskich, przyjaciół, znajomych, całego otoczenia, a w szczególności do Mii. Oddał jej całe serce, poświęcił dla niej swoje plany i pasje, a ona rzuciła go przy pierwszej nadarzającej się okazji, bez słowa, bez wyjaśnienia. Nie potrafi zrozumieć dlaczego, ale nie chce pierwszy opuścić gardy, wystawić się na cios. Trwa więc w takim zawieszeniu pomiędzy przeszłością a przyszłością, pomiędzy pamięcią a zapomnieniem.

Splot niespodziewanych zdarzeń ponownie styka ścieżki Mii i Adama. Wzbogaceni nowymi doświadczeniami są wreszcie gotowi na konfrontację. I tu poznać można ich młody wiek, nastoletnią naiwność i łatwość godzenia się z faktami, nawet tymi najbardziej nieprzyjemnymi.

Sposób prowadzenia fabuły również się nie zmienił. W dalszym ciągu retrospekcje przeplatają się z teraźniejszością. Jednak wspomnienia nie są już tak odkrywcze, nie rozwiązują zagadek, nie rozplatają sekretów i nie dowiadujemy się z nich nic więcej, niż to co przekazała nam Mia w poprzedniej książce. To co najbardziej mnie zainteresowało to przyczyna rozpadu tego związku, nierozerwalnego zdawało się. I otrzymałam odpowiedź, która zamiast chwytać za serce, okazała się dziwna, zbyt prosta i w pewnym sensie oczekiwana.

"Wróć, jeśli pamiętasz" to jedna z tych książek, do których trudno mi się ustosunkować. Bo z jednej strony przyjemnie i płynnie się ją czyta, a Gayle Forman nie oszczędza się i nie skąpi swojego talentu. To z drugiej strony ta historia nie ubogaciła mnie, nie odkryła żadnych tajemnic, to nie rozdrapała ran duszy, nie sprawiła, że łzy cisnęły się do oczu i ukradkiem spłynęły po rozpalonych emocjami policzkach.






"Wróć, jeśli pamiętasz" Gayle Forman, tł. Hanna Pasierska, Nasza Księgarnia, Warszawa 2015





2. Wróć, jeśli pamiętasz






Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Dagmary reprezentującej wydawnictwo Nasza Księgarnia :)))) Dziękuję za okazane zaufanie :)



Czytaj dalej...

Posłaniec, Markus Zusak

"Jesteś uosobieniem przeciętności, Ed. A jeżeli facet taki jak ty potrafi się podnieść i zrobić to, co ty zrobiłeś dla tych ludzi, to może każdy będzie w stanie. Może każdy zdoła się wznieść ponad swoje ograniczenia."

Czy robisz w życiu to, o czym zawsze marzyłeś? Czy żyjesz pełną piersią, w pełni wykorzystujesz swój potencjał? Żyjesz tylko dla siebie, czy dajesz coś od siebie? Jak zostaniesz zapamiętany?
W dobie kryzysu, chorób cywilizacyjnych, nieudolności, niekompetencji ludzie pogrążają  się w marazmie lub ciągłej gonitwie o lepsze jutro. Często zapominamy o człowieku, który żyje obok nas, a który być może potrzebuje naszej pomocy. Nie koniecznie takiej, która wymaga wielu wyrzeczeń, nakładów pieniężnych, ale takiej skromnej, podstawowej jak na przykład: rozmowa, chęć wysłuchania, obecność, poczucie wspólnoty, przynależności do społeczeństwa.

"Posłaniec" Markusa Zusak dotyczy właśnie takiej bezinteresownej uwagi na potrzeby innych, spojrzenie na człowieka przeciętnego, ale gotowego poświęcić część swojego czasu by przynieść ulgę tym, którzy nie potrafią, nie mogą tego zrobić osobiście, który jest przykładem także dla nas.

Bohaterem i jednocześnie narratorem "Posłańca" jest Ed Kennedy. Zwykły dziewiętnastolatek, który nie ma konkretnego pomysłu na życie. Choć uwielbia czytać książki, nauka nie szła mu za dobrze i nie ma ochoty na studiowanie. Zawód wybiera impulsywnie, nie dlatego że jest jego największą pasją, ale szybką ucieczką przed despotyczną, trochę wulgarną matką i ojcem alkoholikiem. Relacje rodzinne chłopaka nie są zbyt zażyłe, a wiernym towarzyszem jest mu pies imieniem Odźwierny, koledzy Marv i Ritchie oraz w skrytości kochana i hołubiona Audrey. Ed żyje z dnia na dzień, zwyczajnie, nudno bez większych emocji i wrażeń. Do czasu. Zwykła wizyta w banku może odmienić życie. Nastolatek jest świadkiem napadu. Z początku biernie obserwuje rozwój wypadków. Później zaś, całkiem przypadkiem, role odwracają się. Ed z bezimiennej ofiary przeistacza się w bohatera. Co niesie za sobą niecodzienne konsekwencje. Staje się Posłańcem, który ma nieść wybawienie, ulgę, radość, śmiech i akceptację wśród mieszkańców swojej społeczności. Jakie będą jego zadania i czego nauczy go to doświadczenie? Czy czytelnik odczyta morał zawarty w tej opowieści?

Moim zdaniem "Posłaniec" wyróżnia się na tle książek o bezinteresownych mścicielach, niosących zarówno zemstę, jak i pomoc pokrzywdzonym, w naszym bądź co bądź brutalnym świecie.  Markus Zusak w bardzo ciekawy sposób ujął, ubrał i rozwinął swój pomysł. Mamy przeciętnego nastolatka, wywodzącego się z patologicznej rodziny, trochę zakompleksionego, nie wierzącego we własne siły. Nie zdradza czytelnikowi swoich emocji, marzeń, planów oprócz jednego, skrytej i nieodwzajemnionej miłości do koleżanki z pracy. Każdy jego dzień jest do siebie podobny. Praca, dom, pies, gra w karty, sen, praca, dom...Z tym, że nie spełnia się w żadnej z tych dziedzin. Zawód taksówkarza nie jest pasjonujący, nie rozwija go, nie daje perspektyw na spokojną przyszłość. Mieszka w najgorszej dzielnicy miasta, w starym, rozpadającym się budynku. Nawet karty, jego jedyna rozrywka, nie daje mu poczucia szczęścia czy spełnienia. Dlaczego to właśnie on został wybrany do delikatnej misji Posłańca? Czy ktoś miał na celu rzeczywiste niesienie pomocy wśród lokalnej społeczności, a bohaterski Ed był pod ręką? Czy to miała być nietypowa lekcja samoświadomości, otwarcia na życie, jego wielowarstwowości, jego potencjał?

Ed Kennedy to miły chłopak, który z łatwością przyciąga uwagę, i z którym przyjemnie wędruje się ulicami jego rodzinnego miasteczka, niosąc pomoc potrzebującym. W chłopaku drzemią ogromne pokłady empatii, które są pomocne przy wykonywaniu kolejnych zadań. Potrafi odnaleźć się jako towarzysz starszej pani, oparcie niepewnej nastolatki, dobry duch dla  samotnej matki i przyjazny sąsiad dla emigrantów, współczujący ale i popychający we właściwym kierunku przyjaciel. Nieprzystępny, lokalny koloryt środowiska obserwujemy jego oczami i tylko z jego perspektywy. Ale nie są to tylko problemy młodego pokolenia. Odnajdujemy przekrój nieszczęść jakie dotyka całe społeczeństwo, każda warstwa społeczna, każdy człowiek.

"Posłaniec" oprócz rozrywkowego charakteru, skrywa w sobie ważną naukę. Odkryj ją, przemyśl i zastosuj we własnym życiu. Odnajdziesz tym samym spokój, radość, szczęście, a także zawoalowaną wiadomość zarezerwowaną tylko dla ciebie.





Markus Zusak "Posłaniec", tł. Anna Studniarek, Nasza Księgarnia, Warszawa 2014





Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Dagmary reprezentującej wydawnictwo  Nasza księgarnia :))) Dziękuję za okazane zaufanie :)



Czytaj dalej...

Ucieczka z tajemniczego ogrodu, Rafał Witek

Dzieci są wymagającymi czytelnikami i byle opowiastka  nie jest w stanie utrzymać ich zainteresowania na długi czas. Jakie warunki musi spełniać taka powieść by być atrakcyjną i chętnie wybieraną? Dobry humor, zabawne ilustracje i dynamiczna, nieskomplikowana  akcja to podstawa. Wszystkie wymienione elementy zawiera najnowsza propozycja Rafała Witka "Ucieczka z tajemniczego ogrodu".

Nilson, najlepszy przyjaciel Gabrysi Bzik, jest wściekły z powodu kolejnego odwołanego spotkania z ojcem. Dawno się z nim nie widział i bardzo liczył na obiecane wspólne wakacje. Kiedy złość mija, chłopak postanawia namówić tatę na rekompensatę w postaci drogich prezentów. Ku jego zdziwieniu, tata się zgadza. Niestety gigantyczna pomyłka przynosi nie tylko niechciane gadżety ale i zabiera Gabrysię i Nilsona w podróż do przeszłości...

Zupełnie nie spodziewałam się, że dziesięcioletni bohaterowie książki wciągną mnie w swoje niesamowite perypetie, które będę śledzić z zainteresowaniem i uśmiechem na twarzy.  Wydaje się, ze tak dawno miałam dziesięć lat i tak obce stały mi się dziecięce problemy....Ale nie....Szybko cofnęłam się w czasie, zrzuciłam maskę nudnego dorosłego i pozwoliłam sobie na swobodny i nieskrępowany relaks w rytm wymierzony słowami Rafała Witka.

Dzieciaki są fantastyczne. Stoją na niewyraźnej granicy, na której nie są jeszcze nastolatkami ale już nie dziećmi. Dużo już wiedzą o otaczającej nas rzeczywistości, ale są tak po dziecięcemu naiwni, tak że rozczulają swoją postawą w obliczu nierealnej przygody, która stała się ich udziałem. Zaskakująco dobrze radzą sobie w budzącej wiele emocji przeszłości i z humorem pochodzą do kolejnych zadań. To właśnie ten humor to największy walor powieści. Zabawny jest tekst i ilustracje Magdy Wosik, które doskonale obrazują i podkreślają słowa.
Rafał Witek doskonale wyważył tekst. Pozostawił ważne informacje, samą esencję, a pominął wszelkie zbędne opisy, przemyślenia, dywagacje, które mogłyby znudzić młodych czytelników i przyczynić się do odłożenia lektury.

Oprócz oryginalnej podróży pomiędzy czasami, w książce można odnaleźć inspiracje  klasykami dziecięcej literatury: Mały książę, Mała księżniczka, Tajemniczy ogród. Autor bardzo ciekawie wkomponował we współczesność postać wielkiej angielskiej pisarki  Frances Hodgson Burnett.

"Ucieczka z tajemniczego ogrodu" uczy i bawi, jest doskonałą mieszaniną powieści i komiksu oraz jest idealną alternatywą dla komputera :)





Rafał Witek "Ucieczka z tajemniczego ogrodu", Nasza Księgarnia, Warszawa 2014




Za wzruszenia przy lekturze dziękuję Pani Dagmarze reprezentującej wydawnictwo Nasza Księgarnia :)))) Dziękuję za okazane zaufanie :)


Czytaj dalej...

Zostań, jeśli kochasz, Gayle Forman


"Umieranie jest proste. To życie jest trudne." 

Taka myśl rodzi się w głowie siedemnastoletniej dziewczyny Mii, która w tragicznym wypadku samochodowym traci całą rodzinę: mamę, tatę i młodszego brata. W oparciu o jej doświadczenia i opisywaną traumę, muszę przyznać jej rację. Życie ze świadomością okrutnej straty może być nie do zniesienia. Życie w przeraźliwej pustce, bez najbliższych jest nie do wyobrażenia i nie do przeżycia. W takim wypadku śmierć, rozpatrywana w kategorii dołączenia do rodziny, wydaje się być łatwą decyzją, prostą drogą i jedynym sensownym wyjściem z bólu i cierpienia.

Mia trwa w stanie śpiączki, dziwnego, nierealistycznego zawieszenia pomiędzy życiem, a śmiercią, gdzie w czysto metafizycznym sensie musi rozpatrzyć swoją pozycję i dokonać zupełnie realnego wyboru: pozostać wśród żywych czy połączyć się z rodziną w krainie wiecznej szczęśliwości.

"Nie tak miało być. Nie tak miało wyglądać moje życie."

Życie Mii poznajemy w dwóch płaszczyznach, jako wspomnienia szczęśliwego dzieciństwa, ukwieconego miłością, akceptacją, harmonią i muzyką oraz poprzez tragiczny obraz rzeczywistości, w której przyszłość spływa z krwią tragicznie zmarłych bliskich. Dziewczyna musi rozstrzygnąć co będzie dla niej najlepsze, musi podjąć najtrudniejszą decyzję swojego nastoletniego życia. Na jej podświadomą decyzję próbuje wpłynąć dalsza rodzina, która stawia się w szpitalu u jej boku. Próbują namówić ją do walki, uświadamiają jej jak ważna jest dla nich, co może jeszcze osiągnąć i czego pragnęliby dla niej rodzice. Jest jeszcze jedna osobą, której wsparcie może okazać się decydujące. To chłopak Mii, Adam. Czy poradzi sobie z tak trudnym zadaniem? Czy namówi Mię do pozostania we własnym ciele i własnym życiu?

Gayle Forman wywołuje u czytelnika emocje przez duże E. Podczas lektury książki "Zostań, jeśli kochasz" bardzo mocno zaangażowałam się w opowieść Mii i ogromnie przeżywałam jej poczucie straty, żałoby, bólu, cierpienia, strachu przed wzięciem odpowiedzialności za swoje okaleczone życie. Towarzyszyłam jej w trudnej drodze wyboru i byłabym w stanie zaakceptować każdą, absolutnie każdą decyzję. W empatycznym porozumieniu bardzo dobrze wyobraziłam sobie targające nią uczucia i dylematy.

Gayle Forman jest dość oszczędna w słowie (ale nie w przekazie), przez co powieść jest bardzo skoncentrowana i nastawiona wyłącznie na uświadomieniu czytelnikowi jak wiele zależy od miłości, przyjaźni, wsparcia rodziny i umiejętności przyjmowania życia takim, jakie jest z całym jego bagażem złych, okrutnych oraz dobrych i wspaniałych doświadczeń i emocji. Nie każdy przeżyje dokładnie to co Mija, ale każdy zostanie postawiony przed trudnymi wyborami, które zdefiniują nas jako członka społeczeństwa, jako człowieka.

"Zostań, jeśli kochasz" to przejmująca opowieść o prawdziwym życiu, prawdziwych problemach, trudnych wyborach i potędze miłości.







Gayle Forman "Zostań, jeśli kochasz", tł. Hanna Pasierska, Nasza Księgarnia, Warszawa 2014





Za wzruszenia przy lekturze dziękuję Pani Dagmarze reprezentującej wydawnictwo Nasza Księgarnia :)))) Dziękuję za okazane zaufanie :)



Czytaj dalej...

Konkurs z wydawnictwem Nasza Księgarnia

Mam przyjemność zaprosić na kolejny konkurs, w którym do wygrania są dwie książki z oferty wydawnictwa Nasza Księgarnia :)

Nagrody:




Zadanie konkursowe:

Za co, Twoim zdaniem, życie jest piękne?



Regulamin konkursu:  

1. Organizatorem konkursu jest właściciel bloga Aleksandrowe myśli
2. Fundatorem nagrody jest wydawnictwo Nasza Księgarnia
3. Nagrodą w konkursie jest do wyboru: "Zostań, jeśli kochasz" Gayle Forman i "Ucieczka z tajemniczego ogrodu" Rafał Witek
4. Konkurs trwa od 23.10.2014 do 31.10.2014 do godz. 23:59.
5. Biorąc udział w konkursie uczestnik akceptuje niniejszy regulamin.
6. Aby wziąć udział w konkursie użytkownik musi w komentarzu pod tym postem wybrać tytuł książki, którą chciałby otrzymać i odpowiedzieć na pytanie: Za co, Twoim zdaniem
, życie jest piękne?, podać swój nick bądź imię oraz podać swój adres e- mail. 
* będzie mi bardzo miło jeżeli zostaniesz obserwatorem bloga Aleksandrowe myśli
* możesz polubić fanpage bloga na Facebooku *polubić fanpage wydawnictwa Nasza Księgarnia
* możesz umieścić informacje o konkursie na swoim blogu  :)
7. Konkurs skierowany jest do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
8. Zwyciężą dwie osoby, których odpowiedzi 
najbardziej mi się spodobają.  
9. Ogłoszenie wyników nastąpi około 05.11. 2014 r.
10. Po ogłoszeniu wyników konkursu, skontaktuję się z laureatami i poproszę o przesłanie danych osobowych. Nagrody zostaną wysłane do zwycięzcy w ciągu 21 dni roboczych na adres wskazany przez laureata konkursu.
11. W konkursie można wziąć udział tylko raz.
12. W razie jakichkolwiek pytań proszę o kontakt pod adres mail: aleksnadra@interia.eu




Czytaj dalej...

Tajemnice Luizy Bein


Odkrywanie tajemnic rodzinnych, zagubionych pamiątek, odnajdywanie starych dokumentów, poszukiwanie własnych korzeni w historii swojego rodu i regionu, który zamieszkujemy staje się potrzebą ale i pasją dzisiejszych czasów. Budowanie własnej tożsamości zależne jest od znajomości rodzinnych przeżyć, dziejów, czasem grzeszków naszych przodków. Nagrodą jest znajomość ówczesnych wydarzeń, konotacji ale również możliwość odnalezienia i połączenia na nowo wcześniej zerwanych więzi.
Dla Renaty Kosin tajemnica z przeszłości stała się punktem wyjścia, zaczepienia, początkiem powieści "Tajemnice Luizy Bein".

Podczas rewitalizacji starówki w warmińskim miasteczku archeologowie odkrywają cmentarzysko mnichów. Wśród zakonników znajdują się również szczątki kobiety z dzieckiem w objęciach. Wszystko wskazuje na to, że w tym miejscu została pochowana Luiza Bein, miejscowa filantropka, której miejsce pochówku było do tej pory nieznane. Największą tajemnicą okazuje się szkielet dziecka, gdyż ze wszelkich odnalezionych dokumentów wynika, że Luiza miała tylko jednego syna, który dożył spokojnej starości. Sensacyjnym odkryciem zainteresowana jest młodziutka dziennikarka, która przy współpracy krewnego Luizy Bein, Alexandra próbuje rozszyfrować tożsamość znalezionych szczątków. Jej ciekawość nie jest przypadkowa. Co łączy ją z tą rodziną? Co uda im się odkryć?

Zacznę od bohaterów, którzy sprawili że cała historia od samego początku przyciąga uwagę i jest rumiana niczym polskie jabłko. Klara jest fantastyczną, odważną, ambitną, spontaniczną, ekspresyjną, impulsywną  ale nieco roztrzepaną i nierozważną dziewczyną. O czym pomyśli natychmiast realizuje bez przewidywania czy to odpowiedni i bezpieczny krok. Zjawia się u Alexandra Beina w Szwajcarii bez zapowiedzi, uzbrojona jedynie w nadzieję na wspólne działanie i odkrycie tajemnicy. Alex z kolei to zupełne przeciwieństwo Klary. Jest pedantem, który musi mieć kontrolę nad życiem, całym swoim otoczeniem, a nawet nad poprawnością swoich wypowiedzi. Nie jest zainteresowany propozycją Polki, mimo to ulega jej presji. Dochodzi między nimi do starć niemal na każdym kroku, słowie, decyzji. Jakimś cudem udaje im się krok po kroku zbliżać do upragnionego celu. Szybko okazuje się, że nie tylko im zależy na odnalezieniu prawdy i klucza do sejfu sekretów rodziny Bein. Ktoś śledzi każdy ich krok i próbuje zdyskwalifikować ich w tym wyścigu z historią.

Akcja "Tajemnic Luizy Bein" jest dynamiczna i zaskakująca. Wraz z bohaterami powieści podróżujemy pomiędzy Polską a Szwajcarią, między przeszłością a teraźniejszością, miłością a nienawiścią, konwenansami a potrzebami serca. I jest to podróż, która zapewnia zaspokojenie wszelkich emocji i potrzeb. Książka pani Renaty Kosin jest połączeniem przygodówki, powieści historycznej, kryminału, sensacji, odrobiny thrillera i kropli miłości w odpowiedniej proporcji.

Renata Kosin udowodniła, że potrafi snuć intrygę przez wiele stron i zwodzić czytelnika niemal na każdym kroku. W powieści roi się od sekretów, które w miarę rozwiązywania, nawarstwiają się niczym popularne niegdyś rosyjskie laleczki matrioszki. Uwielbiam to. Mimo tego zapętlenie tajemnic, autorka spójnie i logicznie prowadzi fabułę. Każdy dokument, każdy znaleziony przedmiot ma wytłumaczenie kompatybilne z założonymi faktami. Odkrycie kart, rozwiązanie zagadki sprawiło mi prawdziwą czytelniczą rozkosz.

Podejrzewałam jak ta historia może się zakończyć, a mimo to autorce udało się mnie zaskoczyć :) Brawo!
Jednym słowem jestem zachwycona najnowszą powieścią Renaty Kosin. "Tajemnice Luizy Bein" intrygują, inspirują i wzmagają apetyt. Aż chciałoby się powiedzieć: "Cudze chwalicie, swego nie znacie"! Z całą odpowiedzialnością polecam :)





Renata Kosin "Tajemnice Luizy Bein", Nasza Księgarnia, Warszawa 2014





Recenzja napisana dla serwisu DużeKa. Pani Kasi i wydawnictwu Nasza Księgarnia dziękuję za egzemplarz recenzyjny książki :)))



Czytaj dalej...

Być matką

Coraz bardziej rozwinięta cywilizacja, używki, wszechobecna chemia, konserwanty, zanieczyszczenie środowiska, styl życia wpływa na naszą płodność. Nie zdajemy sobie z tego sprawy, dopóki nie rozpoczynamy starań o dziecko. Kiedy kolejny raz nie udaje się zajść w upragnioną ciążę, pojawia się niepokój i szereg pytań. Na szczęście współczesna medycyna jest w stanie poradzić sobie z problemem niepłodności. Jest wiele sposobów i kuracji  stymulujących i przygotowujących organizm do przyjęcia i donoszenia nowego życia. "Surogatka" jest książką, w której została opisana żmudna, trudna, wyboista droga do macierzyństwa i miłość, która nie zna granic, i której nie dotyczą żadne ograniczenia.

Sara i Bill Connell są zgodnym dobrze sytuowanym małżeństwem, któremu do pełni szczęścia brakuje jedynie potomka. Odstawiają wszelkie środki antykoncepcyjne i z ufnością oczekują na upragnioną ciążę. Niestety każdy kolejny miesiąc przynosi rozczarowanie i rosnące uczucie niepokoju. Małżonkowie decydują się na kontrolę u lekarza, która choć daje odpowiedź to przynosi i rozczarowanie. Sara nie miesiączkuje i tym samym nie owuluje. Lekarze proponują jej terapię hormonalną i stymulującą jajniki do wytworzenia komórek jajowych. Kuracja nie przynosi oczekiwanych efektów. Kolejnym krokiem jest zapłodnienie in vitro.
Leczenie Sary i Billa trwało siedem lat. Przez ten czas przeszli szereg zabiegów począwszy od akupunktury poprzez bolesne zastrzyki po sztuczne zapłodnienie. Stracili bliźnięta w wyniku przedwczesnego porodu, doświadczyli traumy śmierci dzieci i wczesnego poronienia. Niemal porzucili nadzieję na rodzicielstwo, kiedy swój brzuch zaproponowała im mama Sary, Kristine Casey. Szcześćdziesięciolatka została surogatką i urodziła Finneana- swojego wnuka.

Wydaje się nieprawdopodobne? A jednak. Ta historia wydarzyła się naprawdę i poruszyła serca wielu ludzi. Sara z niezwykłą szczerością opowiada nie tylko o swojej niepłodności, ale i o swoim życiu, problemach, obawach, traumach, relacjach rodzinnych- szczególnie z matką, pasjach, miłości. Kobieta nie próbuje w żaden sposób szokować, wyolbrzymiać swoich trudności z poczęciem dziecka, stać się popularną czy uczknąć z tej sytuacji jakiekolwiek profity. Nie stawia się także w roli ofiary, nie wymusza współczucia.
Prosto, intymnie, z wyczuciem przedstawia medyczną stronę leczenia niepłodności, krok po kroku, czasami z pełnią emocji lub z chłodną rzeczowością i drobiazgowością kolejnych czynności: niekończące się wizyty u lekarza, skomplikowane i bolesne badania, mnogość medykamentów. Pisze także o uczuciach, z którymi musiała zmierzyć się w tym czasie: wstyd, obawa, niepewność, zaufanie, nadzieja, oczekiwanie, radość, niecierpliwość, fascynacja, a po stracie dzieci- ból, cierpienie, odrętwienie, zawód, złość, nienawiść, zazdrość, wycofanie, tęsknota. "Ból był niczym paliwo podsycające żar tęsknoty."

Sara jest dyplomowanym refleksologiem, a także doradcą i terapeutą. Przez dwa lata naturalnymi metodami- medytacją, ziołami, akupunkturą próbowała leczyć swoją niepłodność, była stuprocentowo przekonana o skuteczności tych sposobów. Doskonale zdaję sobie sprawę, że Stany Zjednoczone są bardzo liberalnym narodem. Mimo to zaskoczyło mnie jak bardzo Amerykanie są otwarci na medycynę niekonwencjonalną, holistyczną i jak jest ona akceptowana przez lekarzy tradycyjnych. Co więcej niektórzy medycy łączą w swoim zawodzie wiedzę z obu dziedzin, by jeszcze bardziej przysłużyć się parom, małżeństwom, rodzinom w drodze do rodzicielstwa.

Sara Connell w swojej książce chce opowiedzieć historię nie tyle o poczęciu dziecka, ale o miłości jaką matka może obdarzyć córkę. Problemy z zajściem w ciążę i jej donoszeniem zbliżają Sarę do mamy. Wcześniej ich relacje nie były podtrzymywane i możne by je nazwać chłodnymi. Wynika to z traum przeszłości, które poznacie czytając książkę. Wracając do Sary, niepowodzenia, cierpienie, niepewność popychają ją w ramiona matki, gdzie znajduje ukojenie. Te relacje jeszcze bardziej się zacieśniają, kiedy Kristine decyduje się urodzić dziecko za swoją córkę. Wydawałoby się, że menopauza wyklucza macierzyństwo. Jednak w tym przypadku chodziło jedynie o "użyczenie" macicy, a ta jest taka sama zarówno u młodej jak i starej kobiety. Zachowanie  Kristine wzbudza wśród ludzi różne odczucia. Jedni gratulują, inni nie rozumieją i nie akceptują tego kroku, nawet wśród lekarzy. Dla Sary i Billa ta decyzja jest nietypowym, ale szczerym wyznaniem miłości oraz dowodem na to, że nie ma rzeczy niemożliwych i granic kiedy się kogoś prawdziwie kocha. Podziwiam Kristine i myślę, że byłabym gotowa podążyć jej drogą.

"Surogatka" to lektura wzruszająca, poruszająca i kontrowersyjna dla polskiego czytelnika. Decyzje i terapie podejmowane przez Sarę i jej matkę w Stanach Zjednoczonych są dość popularne. W naszym kraju in vitro i macierzyństwo zastępcze jest dostępne na innych zasadach, w ograniczonym stopniu i w dalszym ciągu piętnowane z ambon kościołów, a kobiety zmuszane są do salomonowych wyborów pomiędzy opinią publiczną, zasadami etycznymi i wiarą.
Dla mnie książka była cudowną, pełną nadziei opowieścią o ludziach z krwi i kości, którzy umieją kochać i umieją to pięknie okazać.




Sara Connell "Surogatka. Jak moja mama urodziła mi syna", tł. Anna Nowak, Nasza Księgarnia, Warszawa 2014






Recenzja napisana dla serwisu DużeKa. Pani Kasi i wydawnictwu Nasza Księgarnia pięknie dziękuję za egzemplarz recenzyjny książki :)))





Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka