Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Weltbild. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Weltbild. Pokaż wszystkie posty

"Błękitny dym" Nora Roberts

Osoby Nory Roberts chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Większość z czytelników miał, ma lub będzie miał do czynienia z dziełami tej autorki.    A jest w czym wybierać. W dorobku Nory Roberts znajduje się kilkadziesiąt tytułów z prawie każdego gatunku literackiego, są w nich romanse, kryminały czy thrillery. Każdy znajdzie coś dla siebie.

"Błękitny dym" przedstawia historię Reeny Hale, najmłodszej latorośli amerykańsko- włoskiego małżeństwa Bianki i Gibsona. Reena jako jedenastoletnia dziewczynka była świadkiem pożaru rodzinnej pizzerii. Taniec tańczących, liżących budynek płomieni tak ją zafascynował, że postanowiła podporządkować temu swoje życie. Nie straszne jej były mordercze treningi i trudy wieloletniej nauki. W końcu dopięła swego, została oficerem śledczym do spraw podpaleń. Ogień towarzyszy jej na każdym polu życia. W pracy jest żywiołem, który nie tylko potrafi okiełznać ale i bezbłędnie wskazuje miejsce jego powstania. W życiu osobistym jest niszczycielem zabierającym bliskie sercu osoby i pragnie jej śmierci. Kiedy kobieta spotyka Bo- bratnią duszę, czułego kochanka i wybranka serca, Reena postanawia walczyć z tajemniczym podpalaczem. Czy Bo uda się przeżyć? Czy Reena wreszcie odnajdzie spokój i wytchnienie? Kto w tak okrutny sposób chce zniszczyć jej życie? I dlaczego?

"Błękitny dym" jest ciekawym połączeniem namiętnego romansu z ciekawą i wciągającą intrygą kryminalną. Naprzemiennie rozpala zmysły, pozwala cieszyć się pięknem miłości, ogrzewać się w jej blasku i intryguje sprawnie prowadzoną akcją, niezwykle wartką, gnającą na złamanie karku, jej nagłe zwroty nie pozwalają na nudę, a podążanie śladem Reeny czyni książkę niezwykle ekscytującą.

Główna bohaterka książki Reena Hale skradła moje serce. Wygadana, odważna, nie poddaje się, nic jej nie może złamać, z fenomenalną pamięcią, twarda i bezkompromisowa w pracy a w domu czuła i kochająca. Każdy znajdzie u niej pociechę i radę ale nie warto jej podpaść, potrafi walczyć w obronie swoich bliskich i zawsze wygrywa. Muszę przyznać, że nie tylko Reena ale cała rodzina Hale mnie urzekła. Tyle między nimi ciepła, miłości i zaufania, aż chciało się przebywać między nimi, żyć ich radościami i problemami. Matka i ojciec nie narzucają dzieciom swojej woli, akceptują wybory, pozwalają popełniać błędy za co dzieci odpłacają się bezgraniczną miłością i lojalnością. Chciałabym w rzeczywistości stworzyć podobną rodzinę.

Jednak książka nie skupia się jedynie na więzach rodzinnych. Nora Roberts przedstawia trudy związane z pracą i życiem strażaków oraz śledczych, którzy muszą znaleźć miejsce zapłonu, przebieg pożaru, sprawdzić czy nie było podpalenia i odszukać ewentualnego sprawcy. To ciężka praca i fizycznie i emocjonalnie. Reena i jej koledzy często byli świadkami okrutnej śmierci w płomieniach, straty całego dobytku wielu rodzin, utraty nadziei, marzeń. Trudno sobie poradzić z takim natłokiem emocji, uczuć, wrażeń.

Jesteśmy również świadkami rodzącego się uczucia między Reeną a Bo. Ich związek rozpoczyna się jak z bajki, niewiarygodnie niemożliwy a jednak...Od samego początku jest między nimi pasja, przyciąganie, namiętność. Nie zawsze jest słodko, bywają nieporozumienia i kłótnie, potrafią jednak ze sobą rozmawiać i zawsze są skłonni do kompromisów. Dzięki temu zostaje zaspokojona większość oczekiwań czytelników. Jest miłośnie, realnie, bosko :)

Nora Roberts pozwoliła nam również zajrzeć na drugą stronę medalu. Obserwujemy niszczącą moc nienawiści i chęci zemsty. Czy te uczucia mogą przetrwać wiele lat, nieustannie podsycane? Ile tak naprawdę tracimy, planując zemstę i niszcząc czyjeś życie? W tej części książki autorka mocno trzyma czytelnika na wodzy tajemniczości i niecierpliwości. Niby znamy sprawcę ale nie wiadome jest kiedy i jak uderzy, by bolało najbardziej.

"Błękitny dym" to naprawdę dobra książka w gatunku romantycznego thrillera. Nie ma w niej miejsca na nudę, jedynie na niezapomniane wrażenia i rozrywkę na najwyższym stopniu.




Nora Roberts "Błękitny dym", tł. Elżbieta Kowalewska i Michał Wroczyński, Świat Książki 2013, wyd. II, ISBN: 978-83-273-0074-4



5/6



Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Pani Agnieszce z wydawnictwa Świat Książki :))))



Czytaj dalej...

"Pieśń kolibra" Ana Veloso

Plemiona afrykańskie uznane za dzikie, nieokrzesane, niebezpieczne nie miały łatwej drogi w procesie cywilizacji. Niepiśmienność, brak umiejętności czytania, barbarzyńskie praktyki i rytuały, w odczuciu białego człowieka skazywały ich na role podludzi, niewolników wykorzystywanych do wykonywania najcięższych prac czy usługiwaniu panom. Traktowani jak zwierzęta, zmuszani do pracy ponad miarę, często aż do śmierci. Poprzez stosowanie wymyślnych kar cielesnych, morzenie głodem byli zmuszani porzucić ojczystą mowę, wierzenia, tradycje, tożsamość. To osłabienie ich ducha powodowało, że poddawali się swej nowej roli i tracili wiarę na inne, lepsze, godniejsze życie.

Ana Veloso w swojej książce "Pieśń kolibra" opisała jedną z historii, która mogła być udziałem Afrykańczyków w tym haniebnym dla kultury Zachodu czasie.
XVIII wiek, przenosimy się do Brazylii, na plantację trzciny cukrowej Sao Fidelio. Głównymi bohaterami są: Lua- młoda domowa niewolnica, Ze- czarny pracownik polowy, buntownik marzący o lepszym życiu i Kasinda- afrykańska staruszka budząca lęk u współtowarzyszy niedoli i białych właścicieli plantacji. Losy tych trojga łączą się i przeplatają w zupełnie niespodziewany i zaskakujący sposób.

Dzięki ich sylwetkom mamy mamy szanse poznać cały przebieg  zniewolenia Afrykańczyków od momentu uprowadzenia poprzez wszelkie trudy podróży po proces kształtowania  i formowania ich na "białą modłę". Nie jest to tylko suchy, czysto informacyjny przekaz. To przepełniona emocjami i bohaterów i czytelnika relacja z zagłady człowieczeństwa i tożsamości.
Jesteśmy świadkami ogromnego festiwalu wszelakich uczuć: bólu, tęsknoty,uporu, zrywu do walki, obrony, poddania się,  otępienia, niedowierzania, złości i wielu, wielu innych.
Historia Kasindy jest brutalna, odziera ze złudzeń ale jednocześnie daje nadzieje, że jej los wreszcie się odmieni, że jej udręka nie poszła na marne a Lua i Ze spełnią jej testament miłości.
Na podstawie doświadczeń Kasindy podglądamy także przebieg i sposób asymilacji Afrykańczyków w nowej rzeczywistości. Jak odbierają zmianę religii, jak odnajdują się w chrześcijańskich obrzędach, nauce języka. Obserwujemy ich podczas pracy, buntów, ucieczek. Jesteśmy przy nich gdy kochają, nienawidzą, żenią się, rodzą dzieci, opłakują zmarłych.

Ana Veloso poszła o krok dalej i pokazała nam inny odcień tej samej strony medalu, a jest nią spełnienie i radość z wykonywania niewolniczej pracy, pobieranie z niej wymiernych korzyści, pewnej stabilności, braku zmartwień. Rodzi się jednak pytanie: Czy taki stan względnej szczęśliwości może trwać wiecznie? Jakie wydarzenie może zniszczyć obraz obecnego życia, spowodować zmianę myślenia i chęć spektakularnych transformacji?
Autorka pokrótce ukazuje nam również trud życia białej kobiety, zdanej na łaskę swojego ojca, brata czy męża. I chociaż było to bytowanie w bogactwie, beztroskie to mimo wszystko nosi znamiona życia na uwięzi, w złotej klatce. Kobiety nie miały prawa głosu były jedynie ozdobą i zabawką mężczyzn.

Powieść Any Veloso to książka wielowymiarowa, opisująca różne rodzaje zniewolenia. Te dosłowne i budzące ogromny sprzeciw jak i te mentalne często niedostrzegalne. W "Pieśni kolibra" odnajdziemy prawdę na temat prawdziwej wolności i ciała i ducha.
Książka jest pełna dylematów rozterek, rozgrywek z własnym sumieniem, wolą i rozumem. Doszukuje się znaczenia wyborów na własne życie i na całe otoczenie.

Ana Veloso stworzyła bardzo klimatyczną opowieść z czasów kiedy biały człowiek okazał się największym oprawcą i tyranem.





Ana Veloso "Pieśń kolibra", tł. Magdalena Jatowska, Świat Książki 2012, ISBN: 978-83-7799-725-3



5/6



Recenzja napisana dla serwisu Zaczytaj się.,a Pani Małgorzacie serdecznie dziękuję za egzemplarz recenzyjny książki :)



Czytaj dalej...

"Dom z pyłu i snów" Brenda Reid

Książka zainteresowała mnie przede wszystkim tym, że jej akcja jest umiejscowiona na Krecie w czasach II wojny światowej. Miałam nadzieję na historię przypominającą swą wnikliwością, wrażliwością, dramatyzmem inną książkę "Kapitana Corelli", którego fabuła rozgrywa się w niemal identycznym miejscu i czasie. No cóż nadzieja bywa zgubna.

"Dom z pyłu i snów" rozpoczyna się w 1937 roku. Młody brytyjski dyplomata zostaje z żoną oddelegowany na Kretę. Zatrzymują się w zrujnowanym domu. Urok greckiej wyspy, jej mieszkańcy, jedzenie tak zachwycają Heavenly, że zostaje na Krecie nawet wtedy gdy mąż wraca do Aten. Kobieta przy pomocy miejscowych cieśli odbudowuje dom, który staje się jej azylem i bezpieczną przystanią. Na początku Heavenly jest atrakcją dla tubylców, powodem do plotek. Jednak z każdym kolejnym dniem, w którym, poznają tę egzotyczną Brytyjkę, przekonują się do niej i przyjmują jak rodaczkę. Najlepszą przyjaciółką Heavenly staje się Anti- młoda acz sterana już niełatwym życiem i małżeństwem kobieta. Obie doskonale się rozumieją i mogą na sobie polegać. Kiedy w życie Heavenly wkracza charyzmatyczny, przedsiębiorczy i pewny siebie Christo, wszystko się zmienia i nabiera barw.

Historia Heavenly, Christo i ich romansu, zakazanej miłości jest sztampowa to granic możliwości,  odmieniona już wiele razy przez wszystkie przypadki, czasy i miejsca. Samotna kobieta nie znajdująca szczęścia u boku męża zatraca się w grzesznym uczuciu z młodym seksownym mężczyzną, odkrywa moc pożądania i  rozkoszy. Udaje im się zachować swój związek w tajemnicy dzięki czemu życie Heavenly toczy się miło, sielsko i beztrosko. Do czasu. Romans ma swoje następstwa a u brzegu wyspy czai się nieprzyjaciel.

Życie Anti jest o wiele ciekawsze i bardziej godne uwagi niż los Heavenly. Ta młoda Greczynka wraz ze śmiercią ojca została pozbawiona marzeń i przyszłości. Zostaje wplątana w zaaranżowane małżeństwo z dużo starszym i bogatszym mężczyzną. Jak się domyślacie jej życie nie jest sielanką. Wyniszczająca praca, noce pełne strachu, kolejne ciąże, dzieci. Dopiero wiecznie szczęśliwa i roześmiana Heavenly uczy ją wiary we własne siły a sama odkrywa drzemiące w sobie pokłady hartu ducha i silnego charakteru.

Narracja jest pierwszoosobowa a opowieść naprzemiennie snuje Heavenly i Anti. Doskonale się uzupełniają i dzięki temu poznajemy pełny obraz wydarzeń z życia ich samych, ich rodzin i wszystkich mieszkańców Krety. Muszę przyznać, że rozdziałów tworzonych słowami Heavenly nie czytałam zbyt uważnie ale historię Anti śledziłam w skupieniu i z zainteresowaniem.

Brenda Reid miała ciekawy pomysł na książkę ale nie udało się jej go obronić. Ważne tematy takie jak molestowanie seksualne dzieci, okrucieństwo okupanta, bestialstwo wojny potraktowała po macoszemu, powierzchownie a skupiła się na miłosnym życiu Heavenly i jego konsekwencjach. I nawet to opisała w sposób nużący i mało oryginalny.

Na obronę "Domu z pyłu i snów" zasługuje za to bardzo plastyczny język, dzięki któremu łatwo jest przenieść się na Kretę, poczuć ciepły wiatr od morza, pot spływający po plecach przy zbiorze tytoniu, zapach pomidorów i oliwy z oliwek.

"Dom z pyłu i snów" to mało wymagająca obyczajówka pena miłości i przyjaźni  z odrobinką wojny, bohaterów i honoru.
Dla mnie emocjonalnie niewydolna, dlatego ani jej nie polecam ani nie odradzam, a o ewentualnej lekturze tej książki zdecydować musicie sami.




Brenda Reid "Dom z pyłu i snów", Świat Książki 2011, ISBN: 978-83-7799-010-0



3+/6


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Pani Agnieszce z wydawnictwa Świat Książki :)))



Czytaj dalej...

"Cwaniary" Sylwia Chutnik

Od jakiegoś czasu nosiłam się z myślą żeby poznać jedną z książek Sylwii Chutnik. Jednak zawsze coś stało na przeszkodzie, a to w bibliotece książki nie były dostępne a to wybór padał na inną pozycję. Kiedy w ofercie Świata Książki ukazały się "Cwaniary" wiedziałam, że tym razem nie odpuszczę. Jakie są moje wrażenia? Jestem zaskoczona i w sumie sama nie wiem czy pozytywnie, negatywnie czy obojętnie. W każdym bądź razie "Cwaniary" zmuszają do refleksji, a to już ogromny plus.

Bohaterkami książki są cztery kobiety: Halina, Celina, Stefania i Bronka z warszawskiego Mokotowa, które mają już dość męskiego szowinizmu, cwaniactwa, brutalności i braku wrażliwości ekologicznej. Postanawiają z tym walczyć na własną rękę. Zemstę warunkuje również fakt, że jedna z naszych fighterek właśnie straciła narzeczonego i ojca dla swojego nienarodzonego dziecka. Mężczyzna został śmiertelnie pobity bo stanął w obronie niewinnych i oszukanych mieszkańców pewnego warszawskiego osiedla. Halina poprzysięga sprawcy srogą zemstę...

Tytułowe cwaniary to nie żadne małolaty, które bójki i krwawe zemsty traktują jak zabawę. Nasze chuliganki to kobiety w różnym wieku, sytuacji życiowej czy statusie społecznym. Każda jednak zmaga się z własną tragedią. Halina jest młodą wdową, która poprzysięgła zemstę mordercy narzeczonego. Chce mu odpłacić za samotność swoją i nienarodzonego dziecka. Celina wiecznie nieszczęśliwie zakochana. Mści się na mężczyznach, którzy odrzucili jej miłość. Stefania jest z pozoru szczęśliwą żoną i matką. Niestety we własnych czterech ścianach jest katowana przez męża. Bronka zmaga się z chorobą nowotworową. Nie chce biernie poddać się śmierci, walczy i z rakiem i wszelką niesprawiedliwością. 

Czy zemsta jest remedium na wszystko? Czy ukoi ból jaki tkwi w głębi naszego serca? Czy przywróci życie, odegna chorobę? Czy prawo pięści to jedyna słuszna droga? 
Nasze bohaterki za dnia są zwykłymi kobietami- pracują, robią zakupy, gotują. Za to w nocy przeobrażają się silne i bezkompromisowe bojowniczki. Jedna ustawka prowadzi do drugiej, małe wykroczenia urastają do ogromnych przestępstw gdzie koniec z góry można przewidzieć. Działania kobiet nie pozostają bez echa, efektem domina rozsypuje się ich świat i życie.

Książka jest szczera, brutalna i dosadnym. Językiem na wskroś współczesnym przedstawia bolączki dzisiejszego społeczeństwa takie jak przemoc w rodzinie, alkoholizm czy nieuczciwi developerzy. Bardzo trafnie ukazuje rzeczywistość, którą nie zawsze chcemy dostrzec. Skoro nas nie dotyczy, tego nie ma. 

Atrakcyjności książce dodają ilustracje Marty Zabłockiej, które idealnie podsumowują treść.






 Cytaty z książki :

1. "Bo to się trzeba jednoczyć przeciwko chamstwu i znieczulicy społecznej w komunikacji miejskiej."
2. "Bo Warszawa jest jak kromka chleba. Smaczna, zapychająca, ale niezdrowa."



Sylwia Chutnik "Cwaniary", Świat Książki 2012, ISBN: 978-83-273-0187-1


4+/6


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Pani Agnieszce z wydawnictwa Świat Książki :))))))


Czytaj dalej...

"Okrutne oskarżenie" Fern Michaels

Fern Michaels to znana i lubiana amerykańska autorka romansów i powieści dla kobiet, które z miejsca stają się bestsellerami. Miałam już okazję poznać styl Fern Michaels przy okazji lektury "Gorąca wiadomość". Nie byłam nią zachwycona. Takie lekkie czytadło, o którym szybko się zapomina. Wychodzę z założenia, żeby nie oceniać autora po jednej książce, nawet najbardziej nieudanej.  Dlatego kiedy w ofercie wydawnictwa Świat Książki zauważyłam "Okrutne oskarżenie" o bardzo intrygującym opisie, postanowiłam dać autorce jeszcze jedną szansę. To była bardzo dobra decyzja. "Okrutne oskarżenie" jakimś magicznym sposobem przykleiło się do moich rąk a oczy nie mogły się oderwać od jej słów.

Tym razem Fern Michaels sięgnęła po bardzo trudny temat wzbudzający wiele kontrowersji, emocji i refleksji. Jesteśmy świadkami tego, jak łatwo jest zniszczyć ludzkie życie jednym słowem, okrutnym oskarżeniem.

Alex i Kate Rocket to małżeństwo z długoletnim stażem. Są ze sobą bardzo szczęśliwi i kochają się tak gorąco jak na początku swojego związku. On jest hodowcą psów a ona spełnioną gospodynią domową z ogromnym talentem kulinarnym i pasją tworząca ceramiczne rękodzieła. Do pełnej harmonii brakuje im jedynie dziecka. Niestety, mimo wielu prób pozostawało tylko rozczarowanie. Dlatego tak bardzo pokochali i zżyli się z Sarą i Emily- córkami Dana, długoletniego przyjaciela Alexa i jego żony Debbie. Dziewczynki spędzały u "wujostwa" dwa tygodnie wiosennych ferii, a w tym czasie ich rodzice wypływali w różne rejsy wycieczkowe. Tym razem wizyta nie przebiega bezproblemowo a dziwne zachowanie dwunastoletniej Sary wzbudza zainteresowanie i podejrzliwość Kate. Nie chce jednak wchodzić w kompetencje rodziców i pozostawia zauważone sytuacje tylko dla siebie. I to był ogromny błąd.
Sara oskarża Alexa o zły dotyk o molestowanie seksualne. W jednej chwili życie Rocketów rozsypuje się jak domek z kart. Tylko Kate wierzy w niewinność swojego męża i postanawia to udowodnić. Czy jej się uda? Czy przywróci swojej rodzinie dobre imię?

Postacie w tej książce są przedstawione na podstawie kontrastu. Alex, Kate, Emily to pozytywni bohaterowie, z zasadami moralnymi są za pan brat. Kochają zwierzęta, szanują cudzą własność, prywatną przestrzeń. Starają się być prawi, zawsze służą pomocą, nie wywyższają się. Z kolei Don, Debbie i Sara to postacie negatywne. Zapatrzone w siebie, dbają jedynie o własne wygody i korzyści. Zmagają się z wewnętrznymi demonami, które nie tylko czynią ich nieprzyjaznymi, niedostępnymi, niesympatycznymi ale powoli z dnia na dzień niszczą ich życie prywatne i zawodowe.
Z reguły nie lubię takiego czarno- białego przedstawienia bohaterów. W tym przypadku jest inaczej. Mam wrażenie, że autorka chciała skupić się na temacie i w ten sposób jeszcze bardziej go wyeksponować, podkreślić wagę dramatu.

Od pierwszej chwili Debbie wzbudziła moją pogardę a Sara żal pomieszany ze złością. Za zachowanie dziewczyny w pełni odpowiedzialna jest matka. To ona nie okazywała dzieciom miłości, czułości i nie interesowała się ich problemami czy sukcesami, lekceważyła ich dokonania. Najbardziej zbulwersował mnie fakt, że nie zauważyła psychiczno- emocjonalnych problemów własnej córki a do tego w karygodny i niedopuszczalny sposób wykorzystała jej ułomność. Już same słowa jakim zwraca się do córek wzbudza złość i przerażenie. Miałam ochotę porządnie potrząsnąć Debbie i wykrzyczeć jej w twarz, że upośledza życie i psychikę własnych dzieci!!! Co z niej za matka!!!
Sara to złośliwa, opryskliwa i zbuntowana dziewczynka pragnąca tylko uwagi i miłości swoich rodziców. Zauważa dysproporcje w wychowaniu, faworyzację siostry i czuje ogromny żal, frustrację i zazdrość. Jednak swoim zachowaniem zamiast wzmacniać więzi rodzinne, odpycha swoich bliskich i w konsekwencji całe otoczenie.

Jednak historię śledzimy nie z punktu skrzywdzonego dziecka a  z punktu widzenia mężczyzny oskarżonego o molestowanie seksualne. Obserwujemy jaki wpływ mają słowa na życie jego i Kate. Śledzimy trudną drogę od momentu aresztowania do wydania wyroku. Fern Michaels pozwala nam również podejrzeć kulisy przygotowania obrony i samej rozprawy sądowej. Czy jedno słowo dziewczynki może zniszczyć życie dorosłego mężczyzny? Przekonajcie się sami.

Zły dotyk, molestowanie seksualne dzieci to bardzo trudny acz ważny temat. W tej chwili wiele słyszy się o skrzywdzonych dzieciach. Każdego ogarnia wówczas żal, gniew, współczucie, niedowierzanie, chęć zemsty. Nikt nie zastanawia się czy oskarżenia są prawdziwe. Przecież dziecko nie wymyśliłoby takiego okropnego, drastycznego scenariusza. A jeśli?

"Okrutne oskarżenie" to książka, którą czyta się jednym tchem, a jej przesłanie roztrząsa się jeszcze długo po zakończeniu lektury. W dalszym ciągu analizuję niektóre sytuacje, zastanawiam się co by było gdyby. Rozważam winę poszczególnych osób i rozkładam na czynniki pierwsze zaistniałe sytuacje.

Cały czas żyję "Okrutnym oskarżeniem".


Cytaty z książki:

1. "Pieniądze zmieniają ludzi"
2. "Czasem człowiek popełnia błąd, jeden mały błąd. I ten błąd zmienia całe jego życie."



Fern Michaels "Okrutne oskarżenie", Świat Książki 2012, ISBN: 978-83-7799-411-5


5/6


Za możliwość przeczytania książki, bardzo dziękuję Pani Agnieszce z wydawnictwa Świat Książki :))))

Czytaj dalej...

"Francuski ogrodnik" Santa Montefiore

Santa Montefiore tuż obok Jodi Picoult jest moją ulubioną powieściopisarką. Jej twórczość znam już około dziesięciu lat. I od tamtej pory, raz na jakiś czas pozwalam sobie na poznanie jednej z wielu jej powieści. Pytacie czemu dozuję sobie książki tej autorki? Przyjemność płynąca ze słów pisarki jest dla mnie ogromna i nie chcę przeczytać wszystkiego za jednym zamachem, a potem niecierpliwić się w oczekiwaniu na kolejne dzieła. Wolę z rozwagą i systematycznością rozpływać się w marzeniach, na nowo uwierzyć w miłość, ulec historiom snutym z niezwykłą subtelnością i delikatnością.

Tym razem spotkałam się z „Francuskim ogrodnikiem”. Książka przedstawia nam historię pewnej angielskiej rodziny. Miranda i David są małżeństwem z kilkuletnim stażem i rodzicami dwojga uroczych smyków: ośmioletniego Gusa i pięcioletniej Storm. Ich status społeczny jest imponujący, zamożni, cenieni w towarzystwie, błyskotliwi i przystojni. Dla jeszcze większego podbudowania swojej opinii, wartości i podniesienia prestiżu przeprowadzają się z Londynu do pięknego domu w Hartington na angielskiej prowincji. Miranda nie jest zachwycona przeprowadzką, ale dla dobra swojego męża i dzieci próbuje zaaklimatyzować się w nowym miejscu.

Na początku nie czuje się dobrze w wiejskim anturażu. Brakuje jej wielkomiejskich wygód, współczesnych standardów i sławnych domów mody, a do tego mąż bywa w domu jedynie w weekendy. Aby oszukać samotność postanawia doprowadzić do dawnej świetności zapuszczony i zapomniany przydomowy ogród. Pomaga jej w tym francuski ogrodnik, który pojawia się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Jean- Paul tworzy przepiękny, pełen uroku kwiatowo- warzywny raj ale przy okazji zmienia życie Mirandy i jej rodziny.

Na samym początku Miranda to beztroska i powiem wprost płytka kobieta. Interesują ją jedynie modne ciuchy, kawa w ulubionej kafejce, plotki z przyjaciółkami, kariera dziennikarsko- pisarska oraz uczucie i ciągłe zainteresowanie męża. Dzieci są na dalszym planie. Nie interesuje się nimi, nie spędza z nimi czasu. Jej rodzicielskość zamyka się w wieczornym pocałunku i poklepaniu po dziecięcych główkach. Dopiero po przeprowadzce na wieś kobieta jest zmuszona do całodobowej opieki nad swoimi pociechami. Ten wcześniejszy brak zainteresowania bardzo negatywnie wpłynął na postępowanie ośmioletniego Gusa. Jest agresywny, nadpobudliwy, dręczy bezbronnych znajomych, siostrę i zwierzęta. Miranda nie może sobie poradzić z trudnym dzieckiem. Chce wysłać Gusa do szkoły z internatem i pozbyć się problemu. Mąż również nie wspiera jej w wychowaniu i nie ma dobrego kontaktu ani z synem ani z córką. Szkoda mi było tych maluchów. Tak rozpaczliwie potrzebowały uwagi swoich rodziców, zabiegały o miłość.

Dopiero praca w ogrodzie wraz z tajemniczym ogrodnikiem zmienia Mirandę. Wydaje się jakby jej serce stopniało. Zaczyna dostrzegać swoje błędy i chce je naprawić. Kobieta przechodzi osobliwą metamorfozę, zaczyna budzić sympatię. I choć nie wszystkie jej zachowania i decyzje rozumiałam i akceptowałam, to trzymałam za nią kciuki w dążeniach do poprawy relacji rodzinnych i samorealizacji.
Kolejnym bohaterem, który nie przypadł mi do gustu jest David. Gbur nie liczący się z uczuciami innych. Chciał mieć wszystko. Czy to mu się udało?

Inne postacie występujące w książce są bardzo interesujące. Wpływają na życie naszej pary na różne sposoby. Jedne się z nimi zaprzyjaźniają, inne próbują zamieszać w tym związku jeszcze bardziej. Sylwetki są bardzo realistyczne, każda ma indywidualny zestaw cech osobowości, charakteru. Każda z nich ma własne problemy, takie zwykłe, ludzkie, nasze, przez co wydają się bardzo autentyczni. Cierpią na chroniczną zazdrość, nadwagę, brak akceptacji i miłości. Od jednych usłyszymy słowa zatrute jadem, drudzy będą śmiać się ze swoich skłonności, a jeszcze inni nie wierzą w swoje możliwości. Tworzą cudowną mieszaninę indywidualności.

„Francuski ogrodnik” to dwie odrębne opowieści o miłości: Mirandy i Davida oraz Jean- Paula i Avy. Tę drugą śledzimy z ukrycia, poprzez pamiętnik, który znalazła i czyta Miranda. Obie historie łączą się w zachwycający sposób, poprzez ogród. Ci ludzie udowadniają nam, że każdy ma prawo do szczęścia i miłości. Jak silne bywa pożądanie i jak silniejsze jest uczucie odpowiedzialności. Z poruszeniem i wzruszeniem, łzą w oku poznawałam świat Avy. Jej uwielbienie do kwiatów, do natury. Podobało mi się też z jakim oddaniem i pasją oddaje się wychowaniu swoich dzieci. Zawsze mogły liczyć na jej wsparcie i miłość. Dzięki temu mogły bez lęku patrzeć w przyszłość, znały swoją wartość, umiały cieszyć się życiem. Ava dla swoich dzieci nie bała się poświęcić miłości, a było to największe wyrzeczenie.

„Francuski ogrodnik” jak i inne powieści Santy Montefiore przysporzyły mi doznań takich, jakich oczekiwałam. Fabuła obudziła we mnie wszelkie możliwe uczucia i emocje, od złości, bólu poprzez radość i śmiech po wzruszenie. Na dwa wieczory zanurzyłam się w sentymentalną historię o miłości jak z bajki, która trwa aż do śmierci. „Francuski ogrodnik” odkrywa też drugie oblicze miłości, codzienne, z chwilowymi uniesieniami i momentami kryzysowymi, która jest bliższa realnemu życiu. Obie tkwią w książce na zasadzie kontrastu ale i przestrogi, ku pamięci.

Na koniec chcę pochwalić oprawę graficzną „Francuskiego ogrodnika”. Bardzo cenię wydawnictwo Świat Książki za to, że wkłada wiele wysiłku w kompozycje okładek swoich książek. Są one bardzo estetyczne, przyciągają wzrok i idealnie współgrają z zawartą w sobie treścią.


Cytaty z książki:

1. "Cate nie bardzo umiała rozmawiać z obcymi, była jak czujne zwierzę, które oznacza swoje terytorium mieszaniną słodyczy i zjadliwości."
2. "Ludzie, którzy uważają, że pieniądze szczęścia nie dają, po prostu nie wiedzą, dokąd wybrać się na zakupy."
3. "Piękno, które masz w sobie, jest dla ciebie niedostrzegalne."
4. "Magia to miłość, moja droga. Gdy kogoś kochasz, obdarzona uczuciem osoba staje się coraz piękniejsza i pewniejsza siebie, dosłownie rozkwita na twoich oczach."
5. "Słowa nic nie znaczą, jeśli nie stoją za nimi czyny."


Santa Montefiore "Francuski ogrodnik", Świat Książki 2012, ISBN: 978-83-7799-663-8

6/6


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Małgorzaty z serwisu Zaczytajsię.pl



Czytaj dalej...

"Wrześniowe dziewczynki" Maureen Lee

Maureen Lee jest cenioną autorką ponad dwudziestu powieści obyczajowych. W Polsce do tej pory wydano pięć z nich. "Wrześniowe dziewczynki" szczęśliwie znalazły się w tej grupie.
Po wielu bardzo pozytywnych opiniach o twórczości Maureen Lee, sama chciałam się przekonać o jej walorach.

"Wrześniowe dziewczynki" przenoszą nas w przeszłość, w lata dwudzieste XX wieku. Poznajemy dwie zupełnie różne kobiety. Eleanor jest bogata, należy do tak zwanej śmietanki towarzyskiej. Dystyngowana, z klasą, zajęta wyłącznie sobą. Może pozwolić sobie na zbytki i nie martwi się o przyszłość. Mieszka w pięknym domu otoczona służbą ale nie układa jej się w związku małżeńskim.
Brenna to zupełne przeciwieństwo Eleanor. Pochodzi z klasy robotniczej. Dla poprawy sytuacji życiowej przenosi się z Irlandii do Liverpoolu. Choć trudno jej związać koniec z końcem i czeka ją niepewne jutro, to jest szczęśliwa. Ma oddanego, kochającego męża i urocze dzieci. Brenna jest kobietą czynu, zawsze bierze los w swoje ręce. Nie próżnuje i potrafi zrobić coś z niczego i nalać z próżnego.
Zrządzeniem losu podczas burzliwej wrześniowej nocy Brenna i Eleanor, w tym samym domu, w jednym czasie rodzą córki: Carę i Sybil. Dziewczynki już na zawsze połączą losy obu rodzin. Pozornie wszystko je dzieli ale cierpienie, ból, rozpacz i codzienna walka o przetrwanie to łącznik, który zmieni wszystko.
Mija dziewiętnaście lat. Wybucha II wojna światowa. Cara i Sybil zaciągają się do wojska, razem stacjonują na Malcie. Wojenne przeżycia jeszcze bardziej połączą obie rodziny, zmienią całkowicie ich życie.

Powieść "Wrześniowe dziewczynki" jest podzielona na dwie części. W pierwszej poznajemy historię obu rodzin. Zaznajamiamy się ze wspomnieniami z czasów narzeczeństwa, zawierania małżeństw, pojawiania się na świecie kolejnych dzieci. Obserwujemy też początki i organizację życia na emigracji, walkę o codzienne przetrwane w obcym środowisku, dążenie do podreperowania bytu rodziny, zawiązujące się przyjaźnie i animozje, skutki kryzysu gospodarczego, ruchy polityczne.
Autorka zwraca nam uwagę i jednocześnie potwierdza regułę, że "pieniądze szczęścia nie dają". Bogaci też mogą być udręczeni swym losem i nie widzą przed sobą żadnych perspektyw.
Nie warto też ulegać stereotypom. Wierzchnia, błyszcząca warstwa może kryć zepsucie a pod połatanym płaszczem można odnaleźć prawdziwy brylant.
Z kolei w drugiej części poznajemy świat tuż przed wybuchem II wojny światowej i w czasie jej trwania. Bohaterowie przybliżają nam ten przerażający, okrutny, nieludzki czas. Dzięki nim mamy też okazję poobserwować proces szkolenia kobiet w wojsku, późniejsze zadania i służbę.
Cara i Sybil ukazują nam swoje myśli, pragnienia i obawy. Na ich przykładzie poznajemy wpływ wojny na życie, postępowanie, wybory. Czy wojna zbliża ludzi i zaciera między nimi wszystkie granice? A może obdziera z godności i człowieczeństwa?

Maureen Lee stworzyła bardzo ciepłą i urokliwą sagę rodzinną na tle bardzo ważnych historycznych wydarzeń. Problemy bohaterów są zaczerpnięte z życia co dodaje opowieści wyjątkowej realności i autentyczności.
Bardzo podobały mi się kreacje postaci, które nie są jednoznaczne. Nie można ich zaszufladkować ani przyczepić konkretnej łatki. Zmieniały się, kształtowały, dorastały na naszych oczach. Raz podjęte decyzje nie zawsze były słuszne a bohaterki potrafiły przyznać się do błędu i w odpowiednim czasie zmienić swoje postępowanie. Potrafiły również bronić swoich racji i nie było łatwo ich podporządkować.

Maureen Lee bardzo plastycznie i obrazowo opisała wszelkie skrajności: czas spokoju, wolności i czas wojny; biedotę, nędzę i ogromne bogactwo; dobro i zło; miłość i nienawiść w końcu rozpacz i nadzieję. Mnogość wątków występujących w książce spójnie i z sensem skleiła w jedną atrakcyjną całość. Akcja z każdą stroną staje się bardziej dynamiczna a losy bohaterów jeszcze ciekawsze i bardziej wciągające. Bardzo zżyłam się z Brenną, Eleanor, Nancy, Carą i Sybil. Przeżywałam ich rozterki, momenty zwątpienia i cieszyłam się drobnymi sukcesami i chwilami prawdziwego triumfu. Powieść jest bogata w doznania i informacje. Opowiadana historia to mnie wzruszała to bawiła, innym razem irytowały pewne zachowania, wypowiedzi. "Wrześniowe dziewczynki" wzbudzają wiele, często skrajnych uczuć i emocji.

Książka ta, to bardzo ciekawe i mądre spojrzenie na więzi łączące ludzi i tych sobie bliskich i tych całkiem sobie dalekich. Co na nie wpływa, jak się rozwijają i jak się kończą.
Zapraszam do lektury "Wrześniowych dziewczynek".


Cytaty z książki:

1. "Ten idiota Hitler całą Europę powywracał do góry nogami, co? Warto by go przełożyć przez kolano i spuścić mu porządne lanie- sama chętnie bym to zrobiła , gdyby tylko wpadł w moje ręce."
2. "Och, chciałabym, żeby to kobiety rządziły światem, a nie mężczyźni. Gdyby to od nas zależało, nikt nie znałby nawet słowa "wojna"".
3. "Niepewność jutra, świadomość niebezpieczeństwa wzniecały w ludziach potrzebę pośpiechu, tak iż decyzje, które normalnie wymagałyby tygodni, podejmowano w ciągu godziny, a zaloty, ciągnące się w mniej gorączkowych czasach przez cały rok, teraz trwały najwyżej miesiąc. Każdy chciał wiedzieć, na czym stoi."



Maureen Lee "Wrześniowe dziewczynki", Świat Książki 2012, ISBN: 978-83-7799-080-3


5+/6


Za możliwość przeczytania książki, bardzo dziękuję Pani Agnieszce z wydawnictwa Świat Książki :)


Czytaj dalej...

"Ostatni kucharz chiński" Nicole Mones

W kulturze chińskiej, kolor czerwony przynosi szczęście, powodzenie i miłość. Zastanawiacie się pewnie, czemu o tym wspominam? Ze względu na okładkę, która jest barwy czerwonej, przepięknie zdobionej ornamentami.
Jeżeli ten kolor miał przynieść powieści sukces, to udało się. Jednak nie sama okładka na to zapracowała a treść, która z łatwością przenosi nas w odległe, egzotyczne rejony ale jednocześnie bliskie naszym sercom poprzez emocje, które znamy i jakie wywołuje w czytelniku.

Odkąd pamiętam, sięgam po lektury, które mogą mi pomóc w odbyciu  podróży poprzez orientalne smaki, zachowania i wierzenia.
Kultura Dalekiego Wschodu jest całkiem odmienna do tego co znamy, szanujemy i co reprezentują typowi Europejczycy czy Amerykanie. Tworzy bajeczny, tajemniczy i nieznany nam świat.  Dlatego ta inność tak mnie pociąga i chcę ją poznać najlepiej jak potrafię, poprzez literaturę.
"Ostatni kucharz chiński" zapewnił mi z nawiązką to, czego oczekiwałam.

Książkę napisała  Nicole Mones, która jest cenioną znawczynią kultury chińskiej. Przez osiemnaście lat prowadziła interesy w branży tekstylnej w Chinach. W tym czasie bardzo dobrze poznała chińską mentalność, zachowania, dążenia, słabości i siłę jaką jest chińska kuchnia. To o niej Nicole Mones publikuje liczne artykuły w czasopiśmie "Gourmet". Napisała również trzy powieści, z których każda prezentuje różne aspekty chińskiej cywilizacji. Wszystkie książki tej autorki cieszyły się dużym powodzeniem u czytelników.

Czy może być coś gorszego, bardziej traumatycznego niż śmierć ukochanego męża? Okazuje się, że tak! Gorsza jest informacja o jego oszustwie, zdradzie, domniemanym ojcostwie, która wychodzi na jaw kiedy ból i żal po stracie zaczyna pomalutku przemijać. Gorsze jest przekonanie się, że bliska naszemu sercu  osoba, okazuje się kimś zupełnie innym, niż do tej pory nam się wydawało.
Co robić w takiej sytuacji, jak się zachować?

Maggie McElroy jest autorką felietonów kulinarnych dla czasopisma "Table" . Uwielbia swoją pracę, gdyż kocha jeść. To jedyna rzecz, z której nie potrafi zrezygnować, dla nikogo. Blisko rok temu w tragicznym wypadku straciła ukochanego męża. Do tej pory nie może się pozbierać po tej starcie. Kiedy powoli zaczyna wychodzić na prostą, jej życie wstrząsa wiadomość: jej nieskazitelny małżonek dopuścił się zdrady a do sądu wpłynął wniosek o uznanie jego ojcostwa.
Maggie wyrusza do Chin, poznać prawdę. Przy okazji przyjmuje propozycję napisania reportażu o młodym chińskim kucharzu-Samie Liangu, który gotuje według starych tradycji i właśnie otwiera samodzielną restaurację...
Czy Matt okaże się ojcem dziecka? Czy Maggie rozsmakuje się w chińskiej kuchni? Czy Sam otworzy restaurację? Odpowiedzi na te pytania, znajdziecie w powieści "Ostatni kucharz chiński", która ukazała się nakładem wydawnictwa Świat Książki.

Nicole Mones połączyła w swojej książce i tematy trudne i te odrobinę lżejsze, tworząc i odwzorowując w ten sposób życie, które bardzo dobrze znamy z rzeczywistości. I tu i tu, szczęście przeplata się z płaczem, żalem i zgryzotą, miłość z nienawiścią, a bogactwo z biedą.
Opisana historia jest niewiarygodnie prawdziwa, namacalna a jednocześnie wydaje się niedostępna, niezwykła, poprzez umiejscowienie akcji w Chinach, w miejscu pełnym orientu, bajkowości i tajemniczości.

Na przykładzie Maggie możemy prześledzić, jak znieść najtrudniejszy okres w życiu każdego człowieka- przeżywanie żałoby. Możemy również zaobserwować drogę ku odzyskaniu równowagi. Kolejny raz przekonuję się jak pasja, rozwój zainteresowań pozwala przetrwać ciężki czas po stracie bliskiej osoby.
Bohaterka książki jest również dowodem na to, że wdowieństwo nie musi być stanem wiecznym. Kobiety nie muszą tracić żadnej przyjemności, które oferuje jej życie i świat.

Od pierwszej chwili postać Maggie przypadła mi do gustu. Poznajemy ją kiedy zmaga się z żałobą, żalem, poczuciem pustki i samotnością. Jednak nie daje się złamać tym uczuciom. Jest silna i pomału wychodzi z emocjonalnego impasu. Kiedy dopada ją wiadomość o zdradzie męża, nie załamuje się, choć trudno jej uwierzyć w tę informację. Co więcej, wyjeżdża w daleką podróż aby zadbać o interesy i dobre imię zmarłego.
Podobnie silną jednostką jest Sam Liang. Postawione są przed nim równie trudne zadania, szczególnie jego pochodzenie przysparza mu wielu kłopotów. Jest pół Chińczykiem, pół Amerykaninem i w żadnym kraju nie czuje się "jak u siebie". W Ameryce jest Chińczykiem, w Chinach- Amerykaninem, zawsze kimś obcym, nie godnym zaufania.
Jego niezłomne dążenie do perfekcji w sztuce kulinarnej budzi mój ogromny respekt i jeszcze większy podziw.

A skoro już jesteśmy przy jedzeniu..."Ostatni kucharz chiński" obfituje w smakowite opisy potraw, które podczas lektury skutkowały nieustannym napływem ślinki do ust. Do tej pory jak przypomnę sobie co oryginalniejsze przepisy, wzmaga się mój apetyt. Uprzedzam, że trudno było czytać książkę z pustym żołądkiem. Dlatego zanim brałam ją do ręki, konieczne było przygotowanie kilku małych przekąsek.
W książce przepięknie zostało opisane misterium przygotowania potraw, tradycje z nimi związane. Dowiedziałam się jak dużo dla Chińczyków znaczą rodzinne więzy, wspólne posiłki, smak, wygląd, konsystencja pokarmów. W tych słowach czytelnik może odkryć część dalekowschodniej magii. Podczas lektury, ma się wrażenie, że zostaliśmy dopuszczeni do tajemnic, które nie wszyscy mogą poznać, że zostaliśmy członkami mistycznego przymierza dawnych kucharzy :)

Książkę pochłonęłam błyskawicznie i stałam się pełna nowych prawd, przepisów i wiary w ludzkie możliwości. "Ostatni kucharz chiński" to kopalnia wiedzy o sztuce gotowania, gdzie jedzenie jest traktowane jak lek dla ciała, ducha i rozumu. Powieść obfituje również w filozofie, które pozwolą zrozumieć, że w życiu jest najważniejsze: przyjaźń, rodzina, miłość.

Polecam :)

Cytaty z książki:

1. "Dobrze wychowany człowiek to znaczy Chińczyk."
2. "W pijanych krewetkach po szanghajsku jeszcze w trakcie jedzenia krewetki nie były całkiem martwe, lecz odurzone moczeniem w winie, i dlatego nie ruszały się nabierane pałeczkami. A żaden posilający się nimi Chińczyk nawet się nie wzdrygnie, czując, że jedzenie czasem porusza mu się w ustach. Przeciwnie. Dla meishija, smakosza, oznacza to największą świeżość. "
3. "Ludzie cenią to, co jest drogie. To instynkt. Jedzenie chińskie uważają za tanie, więc myślą, że nie może być wykwintne."
4. "Kobiety nie stoją bezczynnie, widząc, jak inna kobieta jest terroryzowana. "


Nicole Mones "Ostatni kucharz chiński", Świat Książki 2012, ISBN: 978-83-7799-437-5


5/6


Za możliwość przeczytania książki, bardzo dziękuję Pani Agnieszce z wydawnictwa Świat Książki


Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka