Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą New Adult. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą New Adult. Pokaż wszystkie posty

Przedpremierowo: Najlepszy powód, by żyć, Augusta Docher // Odnaleźć sens życia



Odnaleźć sens życia


Czasem wystarczy chwila, by stracić chęć do życia, a przyszłość zaczęła rysować się w bardzo ciemnych barwach. Trudno wtedy odnaleźć powód, który pozwoliłby na uśmiech i cieszenie się drobnostkami, z którego składa się szczęście. 
Czytaj dalej...

Nie zapomnij mnie, Anna Bellon // Stara miłość nie rdzewieje


Stara miłość nie rdzewieje

Długo musieliśmy czekać na kolejną część z serii The Last Regret, młodziutkiej autorki i jak wskazuje napis na okładce, polskiej sensacji Wattpada. Czy Anna Bellon ponownie chwyci za serce i wyciśnie łzy z oczu? (moja opinia Uratuj mnie)
Czytaj dalej...

Tysiąc pięter, Katharine McGee #5



Sekrety, tajemnice sprawiają, że życie z jednej strony, staje się ciekawe, ale z drugiej dają możliwość manipulacji i niosą spore niebezpieczeństwo poważnych strat, bólu i cierpienia. 

Głównymi bohaterkami powieści są cztery nastoletnie dziewczyny: Avery, Leda, Eris i Rylin. (Mieliście okazję poznać je w poprzednich wpisach ☺) Żyją w niedalekiej przyszłości, w tysiąc piętrowej Wieży, która definiuje ich pozycję, prestiż, bogactwo. Na każdej z kondygnacji rozgrywają się radości i dramaty rozstrzygające o przyszłości, charakterze każdej z postaci. 

Rodzina Avery jest najbogatsza, a co za tym idzie najbardziej wpływowa. Mogli pozwolić sobie na ingerencję genetyczną. W taki sposób narodziła się dziewczynka idealna pod każdym względem. Jednak Avery nie może spełnić swojego największego marzenia. Szczerze kocha, podziwia swojego przyrodniego brata i to miłością romantyczną, która nie ma prawa się ziścić. Leda pochodzi z mniej szacownej rodziny, ale przyjaźń łącząca ją z Avery zaciera wszelkie granice. Łączy je również uczucie do Atlasa, o czym nie wiedzą i nie chcą zauważyć. Równie ta miłość nie jest spełniona i prowadzi do uzależnień, z których trudno się wyleczyć, otrząsnąć, zapomnieć.
Na pierwszy rzut oka Eris jest okropną snobką. Przy bliższym poznaniu okazuje się najbardziej szczerą dziewczyną w Wieży. Jej status gwałtownie się zmienia i musi opuścić wygodne życie, co pozwala jej znaleźć nowe ścieżki, nowe doznania i nowe przyjaźnie. Rylin zmaga się z niedoborem pieniędzy. Codziennie walczy o godziwe warunki życia dla siebie i siostry, którą opiekuje się po śmierci mamy. 

Dziewczyny są różne. Spokojne, wyważone, romantyczne, albo odwrotnie pełne wigoru, chęci smakowania życia, gotowe na nowe wyzwania. Dzielą je granice sztywno wyznaczane przez Wieżę, ale łączą tajemnice, które na zawsze zmienią ich plany i marzenia. Okazuje się również, że ich sekrety stają się narzędziem manipulacji, początkowo o niewielkim rażeniu, ale rosnącą z każdą godziną. 

„Tysiąc pięter” to debiut literacki Katharine McGee. Uważam, że bardzo udany. Powieść od początku pobudza ciekawość, akcja rozkręca się miarowo, a poznawane sekrety jeszcze bardziej ją nakręcają. Autorka z niespodziewaną wprawą zwodzi czytelnika i prowokuje sytuacje, które zmuszają do refleksji. Już sam pomysł na tysiąc piętrową Wieżę, która zamiast łączyć, dzieli ludność na bogatych i biednych, zyskał w moich oczach literacką aprobatę. Z takiej tezy można zbudować nietuzinkową historię, w której objawi się cały ludzki arsenał emocji i charakterów. Katharine McGee udała się ta sztuka. Pokazała nam bohaterów, którym bogactwo nie uderzyło do głowy, którzy pozostali ludzcy, empatyczni, sympatyczni. Bieda z kolei może prowadzić do wyborów trudnych do zaakceptowania moralnie, ale ze zrozumiałych względów jesteśmy w stanie je zrozumieć i nie potępiać jednoznacznie, kategorycznie.
Wątek miłosny, choć ważny, nie jest nachalny. Staje się bardziej, po pierwsze powodem dla etycznych rozważań, po drugie trampoliną dla rozwoju akcji, która nie ukrywam nabiera rumieńców. 

Każdy z rozdziałów dotyczy jednego z bohaterów. Dzięki temu zabiegowi możemy poznać ich lepiej, dokładniej. Obserwujemy towarzyszące im emocje, wpływ na podejmowane decyzje i jej skutki. Pozwala także obdarzyć sympatią, ocenić zachowania i postawy w konkretnych sytuacjach lub skonfrontować sporne zdarzenia. 

„Tysiąc pięter” to powieść godna uwagi. Interesująca, intrygująca, wciągająca. Umożliwia zajrzenie w przyszłość i sprawdzić w jaką stronę rozwija się ówcześnie dostępna technologia. U  Katharine McGee zmierza w bardzo niebezpieczną stronę, dającą możliwość inwigilacji, manipulacji, podziałów sprzyjających nienawiści, rasizmowi, nietolerancji. Co być może uświadomi czytelnikowi zagrożenia, ryzyko i uzbroi w potrzebną wiedzę by w każdym momencie życia pozostać człowiekiem.







„Tysiąc pięter” Katharine McGee, tł. Mariusz Gądek, Otwarte, Kraków 2017






Czytaj dalej...

Tysiąc pięter, Katharine McGee #4

Cześć.

Mam na imię Rylin. Mieszkam na 32 piętrze Wieży. Dobrze kojarzycie, otacza mnie bieda i brak perspektyw. Od śmierci mamy opiekuję się młodszą siostrą. Muszę być odpowiedzialna, samodzielna i nie dać się przyłapać na żadnym głupstwie. Mam problemy finansowe, grozi mi eksmisja. Na szczęście udało mi się podłapać niezłą fuchę. Sprzątam u jednego z bogaczy na szczycie Wieży. Chyba mu się podobam... A może on próbuje zabawić się moim kosztem? Nie szkodzi, może romans to dobry sposób na moje problemy... Jak myślicie? 



Czytaj dalej...

Tysiąc pięter, Katharine McGee #3

Halo!

Tu Eris. Zakupy, ploteczki, chłopcy, imprezy i słodkie lenistwo. Tak spędzam niemal każdy dzień. Pewnie myślicie, że jestem pustą lalą i snobką, a ja po prostu nie lubię przeciętności. Jednak kilka dni temu wydarzyła się prawdziwa katastrofa. Rozwód rodziców i przeprowadzka na 103 piętro Wieży... Ale widzę szansę na poprawę swojego statusu. Pieniądze i prezenty od ojca Ledy pomogą odzyskać należne mi miejsce. Jak wysoka będzie za to cena? Nic mnie to nie obchodzi...



Czytaj dalej...

Tysiąc pięter, Katharine McGee #2

Witajcie.

Jestem Leda. Nie lubię opowiadać o sobie więc będzie krótko i konkretnie. Jestem najlepszą przyjaciółką Avery, ale tak naprawdę interesuje mnie wyłącznie Atlas. To dla niego, dla jednego spojrzenia, uśmiechu, słowa znoszę towarzystwo moich rówieśników. Niestety. Atlas wykorzystał mnie i porzucił, a ja topię żal oraz upokorzenie w alkoholu i narkotykach. Właśnie wróciłam z kolejnego odwyku, ale ciiiiii... To mój największy sekret...






Czytaj dalej...

Uratuj mnie, Anna Bellon


„Przyjęcie oferowanej pomocy wcale nie oznacza, że się poddajesz. Czasem jest wręcz przeciwnie. Oznacza, że nie poddasz się bez walki.”

Książka „Uratuj mnie” została okrzyknięta polską sensacją Wattpada. Mnie bardziej zajęła wiadomość, że autorka powieści ma zaledwie dziewiętnaście lat, a już jest nadzieją, a nawet krajową odpowiedniczką znanej i cenionej twórczyni New Adult, Colleen Hoover. Czy to sprytny chwyt marketingowy, czy prawdziwy brylant literatury? 


„Ludzie umierają, Maiu. Codziennie. Ale nie ma nic gorszego niż umierać od środka (...) Umierać od środka to zgubić elementy układanki, która kiedyś była całością. Stopniowo przestawać czuć cokolwiek poza zionącą pustką, by stać się tylko bezużyteczną skorupką.”


Maia bardzo cierpi po tragicznej śmierci swojego starszego brata. Zamyka się w sobie, odsuwa od rodziny i przyjaciół i otacza się muzyką, która jako jedyna trzyma ją przy życiu. Do czasu. Nowy uczeń, Kyler, pomału robi wyrwę w murze samotności, wyciąga ją z klatki traumatycznych wspomnień, poczucia winy i na nowo uczy ją radości oraz pomaga spełnić marzenia. Czy teraz czeka ich jedynie słodkie szczęście?


„W czytaniu najlepsze jest to, że przestajesz żyć swoim życiem, a zaczynasz żyć życiem bohaterów.” 


Dokładnie tak było w przypadku książki „Uratuj mnie”. Szybko zapomniałam o rzeczywistości i wciągnęłam się w świat bólu i traumy, którą przeżywali młodzi bohaterowie. Maia nie może odzyskać spokoju i wrócić do względnej równowagi po śmierci brata. Nie zauważa, że nie tylko ona straciła najbliższą osobę i nie tylko ona cierpi każdego dnia przeżywając w koszmarach tragiczny wypadek. Nie dostrzega też ile życzliwych osób wokół niej stara się ułatwić jej życie. Dopiero uparty i nieugięty Kyler sprawia, że w jej sercu topi się lód zobojętnienia. Chłopak szybko zdobył moje zaufanie i od pierwszej chwili zaczęłam kibicować mu w misji ratowania zagubionej dziewczyny. Jego wytrwałość, cierpliwość, poczucie humoru i mądrość, o którą nie podejrzewałam tak młodego człowieka, wzbudza ogrom sympatii oraz pozytywnych emocji☺

Anna Bellon uwielbia literaturę gatunku New Adult, co doskonale odbija się w jej powieści. Liczne nawiązania do światowych bestsellerów, a także podobna konstrukcja, problematyka, bohaterzy sprawia, że „Uratuj mnie” czyta się niezwykle przyjemnie. Owszem, mogłoby być bardziej głęboko, precyzyjnie i jeszcze bardziej szczegółowo, ale nie jest to powód by książki nie przeczytać i nie polubić. 

„Czasami coś nas przeraża, ale jeśli tak jest... Wtedy częstokroć warto spróbować i wykorzystać każdą szansę, by niczego nie żałować.”

Jednym słowem mogę powiedzieć, że jestem zaskoczona. I dojrzałością autorki, i jej umiejętnościami, a najbardziej historią, której tok zmieniał się, ewoluował i dotykał coraz to nowych, ważnych problemów. Nie spodziewałam się takiego ciekawego połączenia tematycznego oraz tak spójnej koncepcji i prowadzenia narracji. Jestem ciekawa co też Anna Bellon szykuje dla nas w kolejnych częściach serii The Last Regret. Oczekuję niecierpliwie☺

„Gdy życie daje nam drugą szansę, nie możemy jeszcze raz przeżyć przeszłości i naprawić swoich błędów. Możemy za to przeżyć resztę życia tak, jak tego chcemy. Tak, by już niczego nie żałować.”







„Uratuj mnie” Anna Bellon, Znak, Kraków 2016






Czytaj dalej...

Zapowiedź: Uratuj mnie, Anna Bellon



Normalne życie Mai skończyło się, gdy zginął jej ukochany brat. Pogrążyła się w żałobie, zerwała kontakty z wszystkimi przyjaciółmi. Liczyły się tylko książki i muzyka.
Prawdziwe życie Kylera może się dopiero zacząć. Gdy skończy liceum, przestanie się przeprowadzać, zmieniać szkoły, gdy uwolni się od toksycznego ojca. Na razie jedyną ucieczką pozostaje muzyka. I prowokowanie otoczenia napisami na koszulkach.

„A później nauczyłam się wszystkiego od nowa. Pojawił się ktoś, kto przebił się przez wzniesiony przeze mnie mur. Wziął go szturmem i nie pozwolił mi się z powrotem za nim schować. Wszedł w moje życie, śpiewając lekko zachrypniętym głosem o dziewczynie ulotnej jak papierosowy dym”.

W nowej szkole Kyler poznaje Maię. I postanawia się z nią zaprzyjaźnić. Ale czy dziewczyna, która odtrąca od siebie wszystkich, jest na to gotowa? Czy Kyler ma w sobie tyle siły, by nie odpuścić? I czy to na pewno przyjaźń?

„Uratuj mnie” to pierwsza część serii „The Last Regret”, opowiadającej o grupie przyjaciół z liceum, którzy zakładają zespół rockowy. Książka w zmienionej wersji była publikowana na Wattpadzie, gdzie uzyskała ponad milion odsłon.



Blog Aleksandrowe myśli został Ambasadorem powieści „Uratuj mnie” Anny Bellon, za co serdecznie dziękuję wydawnictwu :)



Czytaj dalej...

Przedpremierowo: Jak powietrze, Agata Czykierda- Grabowska

Premiera: 20 lipiec




Czytałam debiut literacki Agaty Czykierdy- Grabowskiej i muszę przyznać, że zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Dlatego do lektury "Jak powietrze" przystąpiłam z dość wysokimi oczekiwaniami i nadzieją. Pewnie jesteście ciekawi jak wypadła konfrontacja pomiędzy pragnieniami, a wrażeniami? Odrobinę cierpliwości ;) 

Oliwię i Dominika dzieli wszystko. Na pewno? Przypadek, który ich połączył dowodzi, że  maski przywdziewane na co dzień skrywają podobieństwa, które łączą  niepołączalne na pierwszy rzut oka... I stają się początkiem wielkich emocji. Koniecznie musicie przeczytać co przytrafiło się Oliwii i Dominikowi oraz poznać finał tej historii.

Bohaterami "Jak powietrze" są młodzi ludzie, którzy mimo swojego wieku wiele doświadczyli. Oliwia pochodzi z bogatej rodziny. Mieszka w luksusowym domu i nie musi przejmować się swoimi wydatkami. Zamożność nie uczyniła z niej zarozumialca. O nie. To dziewczyna z sercem na dłoni, umiejąca dostrzegać ból i okropności życia codziennego. Tym bardziej dziwi czytelnika chłodna relacja z ojcem. Dominik natomiast jest zupełnym przeciwieństwem Oliwii. Mieszka w dzielnicy okrytej złą sławą, samotnie wychowuje swoje rodzeństwo- niesforne bliźnięta i zmaga się z prozą życia. Ich przypadkowe i dość nieprzyjemne spotkanie staje się punktem zwrotnym, które wywraca ich świat do góry nogami. 

Wierzycie w miłość od pierwszego wejrzenia? Agata Czykierda- Grabowska udowadnia, że każdego może trafić grom z jasnego nieba. Czy to przeznaczenie, karma czy splot zdarzeń, to nie ma żadnego znaczenia. Ważniejsze jest to, jak wykorzystamy szansę, którą niespodziewanie otrzymaliśmy. W przypadku naszych bohaterów nie wszystko jest jasne i proste. Pani Agata zadbała żeby czytelnik zaangażował się w lekturę całym sercem. Najpierw spełnia nasze nadzieje i oczekiwania, a potem wszystko komplikuje, czym burzy spokój, a krew płynącą nam w żyłach doprowadza do wrzenia.  
Mimo wieku dzielącego mnie od bohaterów, dość szybko udało mi się "wejść" w opisywaną historię. Przeżywałam ją na wielu poziomach. Na przykład przypomniałam sobie własne miłosne doświadczenia sprzed lat czy poszukiwanie własnej drogi, swojego miejsca na ziemi. Postawiłam się też po drugiej stronie, w roli rodzica, co poruszyło mnie najbardziej i doprowadziło do wzruszenia. 
Jak widzicie, "Jak powietrze" nie jest powieścią skierowaną wyłącznie do młodzieży. Spodoba się każdemu, dla którego miłość jest najważniejsza.

"Tak długo był nikim, tak długo był niewidzialny, ale ona go dostrzegła. Zobaczyła go tak samo, jak on zobaczył ją."

Możecie powiedzieć, że zarys fabuły i jej bohaterowie, to coś co znacie, co już było. Może i tak. Jednak tyle jest ludzi, tyle charakterów, tyle sytuacji, że żadna z historii nie jest powtarzalna i dokładnie taka sama. Agata Czykierda- Grabowska ma talent czarowania słowem, którym buduje ciekawość, wynosi na wyżyny emocji i pozostaje przy tym blisko człowieka oraz przy tym co jest ważne. 

"Zrozumiał, że przebywanie z kimś, kto cię akceptuje, kto dzieli z tobą wspomnienia albo pasje, to prawdziwy klucz do szczęścia."









"Jak powietrze" Agata Czykierda- Grabowska, Znak, Kraków 2016










Czytaj dalej...

Book Tour: Maybe Someday, Colleen Hoover


O twórczości Colleen Hoover jest głośno od wielu miesięcy za sprawą poruszającej powieści Hopeless. Każde kolejne dzieło autorki jest przyjmowane z wielką niecierpliwością i jeszcze większym entuzjazmem. Przyznam szczerze, że nie miałam do tej pory styczności z jej książkami. Dopiero Book Tour zorganizowany przez wydawnictwo Otwarte dało mi szansę zapoznania się z tą popularną autorką. Dostałam do ręki "Maybe Someday" i już rozumiem skąd to wszechobecne uwielbienie... 

Ta książka jest historią przyjaźni dwójki młodych ludzi, Sydney i Ridge' a. Początkowo łączy ich fascynacja i muzyka. Ridge jest gitarzystą, który swoimi utworami chwyta za serce, wprawia je w drżenie i nie pozwala o nich zapomnieć. Sydney zaś to zwyczajna studentka, która pragnie odrobiny niezależności. Jeden sms zmienia ich życie i bezlitośnie je komplikuje. 

Nie doświadczyłem jeszcze w swoim życiu niczego, co byłoby równie dobre, będąc zarazem tak strasznie bolesne. 

Moglibyście powiedzieć, że to kolejny ckliwy romans dla młodszego czytelnika. Jednak bylibyście w błędzie. To poruszająca historia o pragnieniach, pasji i realizacji marzeń okraszona nutą romantycznego uniesienia. Bohaterowie "Maybe Someday" nie mają łatwego życia. Od dziecięcych lat zmagają się z okrutnym, niezrozumiałym światem dorosłych. Z tym, że doświadczenia Ridge' a są nieporównywalnie większe od przeżyć Sydney. Ale to wrażliwość na niepowodzenia i nieszczęścia tworzy pomiędzy nimi nić porozumienia. Wspólne rozmowy, zwierzenia prowadzą do czegoś więcej, do uczucia, na które nie są gotowi, które może zepsuć inne relacje, w które są zaplątani. 

Nie chcę zdradzać zbyt dużo, by nie odbierać Wam przyjemności poznawania. Zdradzę jedynie, że Ridge jest postacią niecodzienną, ogromnie utalentowaną, mającą trudną, traumatyczną przeszłość, w której udało mu się nie pogubić. Znalazł rozwiązanie niosące zadowolenie, radość dla niego i jego otoczenia. Jest gentlemenem starej daty, dbającym o konwenanse i zasady rzadko już respektowane we współczesnym świecie. To czyni z niego chłopaka, za którym warto skoczyć w ogień. Choć jego zachowanie przy finale opowieści zburzyło idealny obraz. Ta niekonsekwencja lekko mnie rozczarowała. 

Nadzwyczajną zaletą "Maybe Someday" jest playlista dołączona do powieści, i którą można odsłuchać dzięki specjalnej aplikacji bądź też odszukać na stronie autorki. Dla Colleen Hoover to pewien eksperyment, a dla mnie konieczność skoro akcja książki rozgrywa się wokół muzyki. To doświadczenie bardzo wpłynęło na odbiór powieści i dodało jej tego czegoś, nieuchwytnego, niewytłumaczalnego charakteru i klimatu. 

"Maybe Someday" to sposób na odgonienie jesiennej chandry i refleksji nad własnym życiem, własną pasją i marzeniami. 





"Maybe Someday" Colleen Hoover, tł. Piotr Grzegorzewski, Otwarte, Kraków 2015




Książkę przeczytałam w ramach akcji Book Tour rozpoczętego przez wydawnictwo Otwarte, a do której zaprosiła mnie Lexiss, autorki bloga Łowczyni Książek :)



Tutaj zasady Book Tour:
1. Każdy bloger, do którego dotrze książka, wpisuje swoje imię/nick i adres bloga na stronie tytułowej.
2. W ciągu tygodnia od otrzymania książki należy ją zrecenzować i opublikować recenzję na blogu (w tytule wpisu uwzględnij hasło BOOK TOUR). Mile widziane wstawienie opinii na stronę księgarni Empik.com.
3. W recenzji należy zawrzeć informację, że jest ona częścią akcji Book Tour oraz wstawić zdjęcie egzemplarza z ukazaną stroną z podpisami i zasady :)
4. I w końcu trzeba szybko przesłać książkę kolejnej osobie, przy której jesteście pewni, że pośle ją potem dalej :) (Najlepiej listem poleconym, by nigdzie nie zaginęła, a lepiej dodatkowo priorytetem, by była szybciej na miejscu.) Nie musicie ogłaszać, do kogo wysyłacie. Przede wszystkim uzgodnijcie wcześniej z tą osobą, czy na pewno chce książkę.
5. Książka musi wrócić do Wydawnictwa Otwartego do 15 października 2015 r.
6. W akcji mogą brać udział blogi, które działają od co najmniej 6 miesięcy i w każdym miesiącu opublikowane mają co najmniej 4 wpisy.



Czytaj dalej...

Book Tour: Utrata, Rachel Van Dyken

Trudno jest żyć-  łatwiej jest umrzeć. Zamykasz oczy i więcej ich nie otwierasz. Co w tym trudnego? Nic- tyle tylko, że tak cholernie trudno zostawić tych, których się kocha.

Trudno jest pogodzić się ze utratą bliskich osób. Żałoba, tęsknota, poczucie pustki, przemijania, samotność przyciska ciężarem tych doznań jeszcze długo po ceremonii pogrzebowej. To naturalny stan i trzeba dużo wyczucia, taktu by pomóc osobie doświadczonej w ten okrutny sposób. Przychodzi jednak czas kiedy życie na nowo zaczyna cieszyć, kiedy zaczyna dostrzegać się jego jasne strony, kiedy jest się gotowym ponownie wyjść do ludzi, bawić się, śmiać, kochać.

Rzeczy nigdy nie są takie, jakimi się wydają- nigdy.

Kiersten rozpoczyna pierwszy rok na studiach. Unika kontaktów z rówieśnikami, ale one coraz bardziej na nią napierają. Najpierw zaprzyjaźnia się z przebojową współlokatorką, potem poznaje fantastycznego faceta, obiekt westchnień całej żeńskiej studenckiej społeczności. Weston próbuje zacieśnić więzi. Kiersten potrzebuje czasu... Nie wie, że oboje mają go bardzo niewiele...

Wszyscy się czegoś boimy.

Jestem już poważną żoną i matką, ale ta książka skierowana do młodzieży, skradła mi serce. Doświadczona przez los młoda dziewczyna i dotknięty chorobą młody mężczyzna. Oboje chcą przeżyć coś niezwykłego, ale wydaje się nie być im to dane. Przynajmniej nie w prostej drodze, takiej jak jest udziałem ich rówieśników. Relacja między chłopakiem a dziewczyną musi przebiegać szybciej, dogłębniej, zatracając się, przeżywając do samego końca.

W rzeczywistości chciałem czegoś więcej. Sęk w tym, że ludzie nie zawsze dostają to, czego chcą.

Główni bohaterowie "Utraty", Kiersten i Weston od pierwszej strony budzą sympatię i ze szczerą ciekawością ma się ochotę śledzić ich losy. Po części sprawia to współczucie, żal, które wywołują swoim  cierpieniami, a po części ich charaktery, które docenilibyśmy w realnym życiu. I dziewczyna, i chłopak są takimi ludźmi, z którymi chce się przyjaźnić.

Wszyscy jesteśmy trochę szaleni, dzięki temu jesteśmy ludźmi.

Rachel Van Dyken dobrze przemyślała swoją opowieść. Począwszy od prostych , szczerych dialogów, poprzez minimalizm opisowy po emocje, które kipią z każdego słowa. Autorka bardzo czytelnie, prosto, przystępnie opowiada o stracie, żałobie, rozpoczynaniu życia po tragedii, wykorzystanych szansach. Bohaterowie uświadamiają czytelnikowi, że życie jest kruche i trzeba czerpać z niego pełnymi garściami, bo nie wiadomo kiedy przyjdzie koniec, kiedy opadnie kurtyna.

Czasami trzeba przejść przez piekło, żeby dosięgnąć nieba.

"Utrata" wciągnęła mnie bez reszty, zmusiła do opętanego przewracania kartek, do nieograniczania się czasem i przestrzenią. Weszłam w historię jak stałam, zmęczona, zdezorientowana, wyszłam z niej z nadzieją, że wszelkie trudności można pokonać i przekonaniem, że życie ma dla nas jeszcze wiele niespodzianek.





"Utrata" Rachel Van Dyken, tł. Anna Dobrzańska, Feeria 2015



Książka bierze udział w akcji Book Tour, który zapoczątkowała Michalina z bloga Książkowy świat, a do której zaprosiła mnie Patrycja z Magii książek :) Dziękuję dziewczynom za to, że mogłam zaczytać się w "Utracie" :)



 Zdjęcie zrobiła dla mnie Aga z Nie teraz- właśnie czytam :)




Czytaj dalej...

Paranormal romance po polsku czyli... Odnaleziona odwaga, Dragona Rock


Od jakiegoś czasu nosiłam się z chęcią przeczytania lekkiej, zabawnej, romantycznej książki. Najlepiej w stylu i duchu paranormal romance, który mógłby być wytchnieniem po ciężkiej, szarpiącej emocje i nerwy lekturze, jakie dotąd wybierałam. Zdecydowałam się na "Odnalezioną odwagę" Dragony Rock gdyż lubię sięgać po rodzimych autorów, a nie przypominam sobie bym poznała jakiegoś w tym konkretnym gatunku :)

Główną bohaterką książki jest dwudziestosześcioletnia schizofreniczka Lina Kusakabe. Dziewczyna ma bardzo niską samoocenę i poczucie własnej wartości.
Kiedy umiera Xena, ukochany pies, Lina trafia do szpitala psychiatrycznego w stanie załamania i bezdennej rozpaczy. Tam poznaje Subaru Soldat, psychologa kryminalnego, który jako pierwszy dostrzega w niej zwyczajną dziewczynę. Jego zainteresowanie pozwala jej na pierwsze, nieśmiałe próby zaakceptowania swojej choroby, swoich niedoskonałości i uwierzenia w siebie. Pomiędzy nimi rodzi się uczucie, silne, gwałtowne, namiętne i wychodzą na jaw tajemnice, które zmącą umysł Liny i nie będzie pewna czy to wytwór jej wyobraźni czy trudna do zdefiniowania rzeczywistość.

"Jej życie od dawna było nudne i puste. Ludzie przychodzili i odchodzili, najczęściej zostawiając w jej sercu rany lub pustkę po swym odejściu (...) Czy jej przeznaczeniem było tułanie się po świecie samotnie, bez bratniej duszy, przyjaciół, kogoś bliskiego, z kim mogłaby porozmawiać o byle czym."

W mniemaniu Liny to choroba zepchnęła ją na margines życia, oddaliła od ludzi, pozbawiła kontaktów z rówieśnikami, wpędziła w kompleksy. Ale to nie schizofrenia, a niedojrzałość ludzka, brak akceptacji, nietolerancja, niekompetentność nauczycieli i dorosłych w jej otoczeniu wyrządziły wiele złego i zakorzeniły w umyśle dziewczyny poczucie osamotnienia, pustki, niepewności, nieśmiałości. Była przekonana, że nie zasługuje na samodzielność, na zainteresowanie ani na miłość. Kiedy poznaje Subaru z początku nie dowierza w jego przyjaźń i rodzące się uczucie. Na każdym kroku podważa jego zamiary i po każdym emocjonalnym obnażeniu coraz głębiej chowa się w skorupie, pancerzu, który tworzyła latami. Jednak nieustępliwość, cierpliwość, determinacja i erotyczny magnetyzm pociąga Linę jak nic dotąd i w końcu pozwala sobie na nieskrępowaną bliskość.

Jak wspomniałam wcześniej "Odnaleziona odwaga" jest romansem paranormalnym. Jednak zarys magicznych zdolności dopiero się kształtuje. Bo, jak mam powody sądzić, książka ta jest dopiero początkiem większej serii. Zdradzę jedynie, że Dragona Rock odcięła się od mocno eksploatowanego tematu wampirów, demonów, aniołów a postawiła na białą magię i pełnowymiarowe porozumienie ze światem zwierzęcym. Miłośnicy czworonogów doskonale odnajdą się w lekturze i będą przytakiwać niezwykłemu związkowi, jaki może się narodzić pomiędzy pupilem a człowiekiem.

Spodziewałam się, że "Odnaleziona odwaga" będzie lekkim, spokojnym, młodzieżowym romansem. Dlatego sceny erotyczne bardzo mnie zaskoczyły, ale nie zniesmaczyły, czy odrzuciły. Skala uczuć Subaru i Liny osiągnęła temperaturę wrzenia i utrzymuje swój stan na stałym poziomie pobudzenia, zmysłowości, żądzy, spełnienia. Związek tych dwojga jest mieszanką wybuchową z odpalonym lontem. Nie jest pewne jak się zachowają, o co posprzeczają i jak pogodzą. Oboje cechuje dominujący charakter i żadne z nich nie chce odpuścić w spornych momentach.

Dragona Rock jest debiutantką i nie wszystko wyszło jej tak, by z miejsca zachwycić czytelnika i rzucić go na kolana. Dialogi są zabawne, treść dynamiczna jednak nie zawsze brzmiąca wiarygodnie. Zmieniłabym także kilka wyrazów i fraz by dodać im lekkości i nie dopuścić do powtórzeń. Zastanawia mnie także dlaczego bohaterowie noszą obcobrzmiące imiona. Czy nie prościej było użyć polskich odpowiedników? Łatwiej byłoby je odmieniać i zdrabniać... Podobało mi się natomiast, że autorka niemal zrezygnowała z opisów, które by się dłużyły, znudziły, spowolniły akcję czy nie wnosiły do powieści nic świeżego i odkrywczego. Fabułę tworzą plusy i minusy, które nie odebrały mi ciekawości poznania dalszych losów Liny i Subaru.

"Odnaleziona odwaga" to smaczny romans paranormalny z nutą erotyzmu. Ale mnie urzekła przemiana dziewczyny w obliczu miłości, która wyzwala z kompleksów, pozwala uwierzyć w siebie i daje milion powodów by być szczęśliwym.





"Odnaleziona odwaga" Dragona Rock, Psychoskok, Konin 2014




Książkę miałam przyjemność przeczytać dzięki uprzejmości Pani Justyny reprezentującej wydawnictwo Psychoskok :))) Dziękuję za okazane zaufanie :)


Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka