Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą e-book. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą e-book. Pokaż wszystkie posty

Dekada Biblioteki Akustycznej

Dekadę temu rynek audiobooków w Polsce praktycznie nie istniał. Dziś do słuchania książek przyznaje się kilka milionów Polaków. Swoje 10-lecie obchodzi właśnie pionier rynku, Biblioteka Akustyczna. W 2008 roku udało się jej nagrać 31 audiobooków, dziś ma na koncie aż pół tysiąca książek do słuchania.

Kiedy powstawaliśmy mało kto wiedział, czym jest audiobook. Ten termin jeszcze nie funkcjonował. W księgarniach nie było odpowiednich półek. Sprzedawcy nie wiedzieli, czy nasz produkt ustawiać obok książek, czy może płyt. Wiele odtwarzaczy nie obsługiwało jeszcze formatu mp3, opowiada o początku rynku audiobooków w Polsce Anna Kotlonek-Kowalik, Dyrektor Wydawniczy Biblioteki Akustycznej.  Przełomem było pojawienie się smartfonów, pozwalające na słuchanie audiobooka w każdych warunkach. Cyfryzacja i rozwój technologii wzmocniły pozycję audiobooków umożliwiając czytelnikom dostęp do książek tu i teraz, bez konieczności stania w kolejkach czy oczekiwania na dostawę, dodaje Martyna Bednarczyk z Biblioteki Akustycznej. Te spostrzeżenia potwierdzają również badania przeprowadzone pod koniec 2016 roku przez ARC Rynek i Opinia na zlecenie Virtualo. Wynika z nich, że najczęściej stosowanym formatem audiobooka są pliki mp3,  z płyt CD korzysta co czwarty badany użytkownik audiobooków. Aż 74% respondentów słucha audiobooków podczas podróży, 72% podczas codziennego przemieszczania się środkami transportu miejskiego.


Aktualnie Biblioteka Akustyczna ma w swoim dorobku pół tysiąca nagranych audiobooków. Szczególnie intensywny pod względem liczby nowych tytułów był rok 2017, w którym Biblioteka Akustyczna nagrała aż 150 audiobooków. Plany na 2018 r. są równie ambitne. Studio nagraniowe funkcjonuje 24 godziny na dobę, wyposażone jest nie tylko w sprzęt do nagrań i obróbki dźwięku, ale także w kuchnię, sofy i prysznic. Aby nagrać jedną godzinę książki potrzeba aż trzech godzin pracy aktora i zespołu realizatorskiego. Najdłuższą książką nagraną przez Bibliotekę Akustyczną jest Suma wszystkich strachów Toma Clancy'ego - to aż dwie doby nieustanego słuchania, czyli aż 144 godziny pracy nad nagraniem materiału.

Dekadę działania Biblioteki Akustycznej można nazwać od zera do bohatera. Siłą napędową był upór i pasja pierwszych wydawców. Z trzyosobowej działalności miłośników dobrej literatury, robiących nowe rzeczy, Biblioteka Akustyczna stała się jednym z głównych twórców i uczestników rynku, pozostając nadal grupą pasjonatów, tyle że obecnie kilkudziesięcioosobową. Po połączeniu w 2016 r. z Virtualo, głównym dystrybutorem ebooków i audiobooków na polskim rynku, dostała zastrzyk dodatkowej energii, ogromne zasoby wiedzy i dodatkową chęć działania.


W ciągu ostatniej dekady audiobooki przestały być postrzegane wyłącznie przez pryzmat lektur dla dzieci. Trend użytkowania pokazuje, że coraz częściej sięgają po nie też dorośli wielbiciele literatury pięknej, fantastyki czy kryminałów. Potwierdzają to badania ARC Rynek i Opinia z końca 2016 roku, z których wynika, że najpopularniejsze kategorie wśród słuchaczy audiobooków, to: sensacja i kryminał (38% wskazań dla plików mp3, 36% dla CD), fantastyka (32% wskazań dla mp3 i 20% dla CD) oraz horror i thriller (31% mp3, 22% CD).

Obecnie Biblioteka Akustyczna współpracuje z kilkudziesięcioma wydawcami, nagrywając i wydając kilkanaście tytułów miesięcznie. Nakładem wydawnictwa w wersji audio ukazały się m.in. Rzeczy, których nie wyrzuciłem autorstwa Marcina Wichy, tegorocznego laureata Paszportu Polityki, czy jeden z największych bestsellerów ostatnich lat Sekretne życie drzew Petera Wohllebena. Biblioteka Akustyczna zajmuje się również produkcją audiobooków dla innych wydawnictw. W taki sposób nagrana została książka Jak zawsze Zygmunta Miłoszewskiego (Wydawnictwo W.A.B.) czy Już mnie nie oszukasz Harlana Cobena (Wydawnictwo Albatros).  Nie stroni również od projektów specjalnych, czego efektem było wydanie w ubiegłym roku książki i płyty Moje miasto Warszawa, które w 2017 roku trafiły do ponad 20 tys. dzieci rozpoczynających edukację w miejskich przedszkolach, czy też realizacja nagrań do edukacyjnej serii książek z interaktywnym długopisem TING. Z wydawnictwem od lat współpracują uznani lektorzy, bez których sukces Biblioteki Akustycznej nie byłby możliwy.


Z okazji 10-lecia Biblioteka Akustyczna prezentuje swój odświeżony logotyp, w którym zmieniony został nie tylko krój liter czy kolorystyka. Sam logotyp został skonstruowany tak, aby większy nacisk kłaść na słowo akustyczna kojarzące się ze słuchaniem i nawiązujące bezpośrednio do działalności wydawniczej firmy.



Czytaj dalej...

Chłopak, który pokazał mi jak żyć, Samanta Louis pod patronatem medialnym Aleksandrowych myśli

Dziś mam zaszczyt przedstawić Wam książkę, którą blog Aleksandrowe myśli objął patronatem medialnym. Na razie możecie zakupić e- book ale już niebawem zostanie wydana w papierowej wersji :)



Tak o książce pisze wydawca:


Anastasia była zamkniętą w swojej bańce mydlanej wokalistką, która nie darzyła sympatią mężczyzn. Powoli wspinała się po szczeblach kariery, ale nigdy nie chciała rozgłosu. Żyła w cieniu i chroniła swoją prywatność, by poza muzycznym światem zachować swoje zwyczajne życie. Wszystko zmieniło się podczas koncertu, który był zwiastunem nadchodzących problemów. 

Nate był tancerzem dziewczyny, któremu nie wolno było naruszyć jej prywatnej przestrzeni osobistej, poza tańcem. Podczas zakończenia jednego z koncertów, postanawia złamać zasady, nie zdając sobie sprawy z tego, że wywoła tym lawinę zdarzeń, która zakończy się tragicznie. Jednak chłopak nie ma zamiaru odpuścić. 

Mówi się, że miłość to lekarstwo, które jest w stanie uleczyć nawet najgłębsze rany, ale czy tylko?
Przyznać się! Kto słyszał już o książce? A kto chce przeczytać?
Czytaj dalej...

Świętuj Dzień Babci i Dziadka inaczej niż zwykle ♥

Podaruj babci i dziadkowi e-książkę

Badania czytelnictwa Biblioteki Narodowej z 2012 roku pokazują, że odsetek osób sięgających po książki maleje wraz z rosnącym wiekiem badanych. W przypadku seniorów istnieje szereg barier, które ów dostęp realnie ograniczają. Na ratunek przychodzi Virtualo, które udostępnia książki w wersji cyfrowej. Duża czytelność, niewielka waga urządzenia, dostępność – tym właśnie kierują się eksperci Virtualo, którzy prowadzą e-czytelnicze kampanie edukacyjne dla seniorów i polecają e-booki oraz audiobooki jako świetny upominek na zbliżający się Dzień Babci i Dzień Dziadka. 

Wielu seniorów sceptycznie podchodzi do technologii, ale według danych Instytutu Badawczego ARC Rynek i Opinia, 20% czytelników zainteresowało się e-czytaniem po otrzymaniu czytnika w formie prezentu. Dla nich mała czcionka nie będzie już stanowić problemu – e-książki pozwalają na regulowanie wielkość liter i jasność wyświetlacza, a także zwiększać odstępy pomiędzy liniami tekstu. Jest to świetne udogodnienie dla osób mających problem ze wzrokiem. W razie większych problemów z widzeniem dobrym rozwiązaniem są audiobooki, które jednocześnie umożliwiają słuchanie książek przy każdej domowej czynności, np. gotowaniu obiadu, prasowaniu czy robieniu szalika na drutach dla wnuka.


Kolejną, ale bardzo znaczącą barierą dla osób starszych jest dostęp do nowości literackich – często zakup nowej książki ulubionego autora okupiony jest męczącą wyprawą do księgarni. Teraz każdy ma możliwość zakupienia nowego tytułu bez wychodzenia z domu – wystarczy odwiedzić stronę Virtualo, wybrać tytuł i wrzucić go do wirtualnego koszyka, a książka w mgnieniu oka dostępna będzie w naszej bibliotece, skąd możemy je pobrać lub wysłać na dowolne urządzenie – nawet w środku nocy. Jest to oszczędność czasu, sił i kręgosłupa – książki, jak wiadomo, mało nie ważą. 


W trakcie wyjścia na zakupy nie trzeba już przerywać lektury – audiobooków można słuchać z mobilnych urządzeń przez słuchawki w drodze na pocztę czy na spacerze z psem, a czytniki e-booków są na tyle małe i lekkie, że zmieszczą się w każdej torebce, a nawet kieszeni. Dodatkowo jeden czytnik pomieści nawet kilkaset tytułów – czyli problem braku miejsca na półkach jest rozwiązany. Co więcej, korzystanie z książek elektronicznych ma aspekt proekologiczny – ochrony środowiska i drzew. Nie trzeba się także martwić o baterię – czytniki wykorzystują energię tylko przy zmianie strony i korzystaniu z menu, jedno ładowanie pozwala na miesiąc czytania, a nawigacja jest niezwykle prosta.


Korzystanie z e-książek i audiobooków pozwala pokonać wiele barier, także fizycznych. Działania Virtualo wpierające e-czytelnictwo wśród seniorów to także szansa na wsparcia tej grupy odbiorców w sprawnym poruszaniu się w nowych technologiach.

Virtualo – platforma książek elektronicznych z największą bazą dostępnych tytułów – 50 tytułów e-booków i audiobooków. Virtualo promuje e-czytelnictwo, organizuje kampanie społeczne aktywizujące m.in. starsze osoby w świecie nowin książkowych.






Więcej informacji w linku poniżej:
http://virtualo.pl/ebooki-audiobooki-dla-babci-i-dziadka/





 
Czytaj dalej...

EmpikGO

Podczas biegania, w podróży, na plaży i w trakcie sprzątania – teraz ulubiona lektura może towarzyszyć książkomaniakom zawsze i wszędzie. Empik stworzył innowacyjną aplikację, dzięki której miłośnicy książek będą mieli do nich niemal nieograniczony dostęp, a limity wagowe bagażu, pojemność torby czy konieczność korzystania z trybu samolotowego nie będą mieć znaczenia przy wyborze tytułu. Aplikacja EmpikGO to rozwiązanie dla wszystkich, którzy nie lubią rozstawać się z e-bookiem i audiobookiem. Aplikacja jest już do pobrania na systemy Android i iOS.

Na początek dostępnych jest aż 50 000 tytułów e-booków i 6000 audiobooków, a wśród nich nowości i premiery na wyłączność np. audiobook „Początek” Dana Browna, „Labirynt Duchów” Carlosa Ruiza Zafóna, „Mirror Mirror” Cary Delevingne czy e-book i audiobook „Jak zawsze” Zygmunta Miłoszewskiego. Aplikacja EmpikGO łączy czytnik audiobooków i e-booków oraz wirtualną księgarnię. – W przypadku niektórych tytułów udział e-booków sięga 10% sprzedaży. Obserwujemy wzrosty sprzedaży e-booków na poziomie 30% i 100% w przypadku audiobooków – stwierdza Beniamin Schön, który w Grupie Empik kieruje Virtualo oraz Biblioteką Akustyczną. W odpowiedzi na coraz większe zapotrzebowanie na książki w wersji elektronicznej, Empik oddaje w ręce klientów aplikację, dzięki której mogą słuchać audiobooki i czytać e-booki na swoim telefonie czy tablecie. Dodatkowym atutem aplikacji jest synchronizacja z kontem w serwisie Empik.com. Oprócz dostępu do najszerszej oferty e-booków i audiobooków w Polsce, oznacza to, że wybrane tytuły automatycznie zasilają biblioteczkę EmpikGO, a do wirtualnego księgozbioru trafią wszystkie wcześniej zakupione na empik.com ebooki i/lub audiobooki. Ponadto w wersji na urządzenia android EmpikGO oferuje możliwość zakupu bezpośrednio z poziomu aplikacji. Dla Użytkowników przewidziane są specjalne promocje a klienci programu Mój Empik mogą liczyć na dodatkową atrakcyjną ofertę.

EmpikGO z łatwością można dopasować do własnych potrzeb, to znaczy wybrać tempo czytanego przez lektora tekstu oraz rozmiar czcionki czy kolor tła, ale także zdecydować się na streaming lub tryb offline, przydatny szczególnie w samolocie czy podczas podróży zagranicznej, gdzie koszt transmisji danych jest bardzo wysoki. Ciekawą funkcją jest też możliwość udostępniania cytatów w mediach społecznościowych bezpośrednio z aplikacji. Beniamin Schön zapowiada, że funkcjonalności aplikacji będą się na pewno rozwijać w odpowiedzi na sugestie i zapotrzebowanie ze strony Użytkowników. Wkrótce w EmpikGO pojawi się również usługa subskrypcji. – Wyniki badań i analiza oczekiwań klientów jednoznacznie wskazują, że subskrypcja jest coraz chętniej używana, nie tylko w branży muzycznej czy filmowej, ale również w segmencie książek – tłumaczy szef Virtualo i Biblioteki Akustycznej.

Aplikację EmpikGO w całości stworzyła firma Miquido, która kompleksowo projektuje oraz wdraża aplikacje mobilne i webowe kierując się ideą mobile-first. Marka uznana przez Deloitte Technology Fast 50 Central Europe 2016 za najszybciej rozwijającą się firmę w kategorii mobile design & development. Wyróżniona w 2016 roku przez Google, TIME Magazine oraz Webit Awards. Członek Google Developers Agency Program. Pracuje głównie dla branży finansowej, telekomunikacyjnej, medycznej, muzycznej i turystycznej.


Bezpłatna aplikacja EmpikGO dostępna jest w App Store i Google Play.
Więcej o aplikacji: http://www.empik.com/go





Czytaj dalej...

Patronat: Godzina diabła- praca zbiorowa


Czy w ciągu doby jest czas, w którym demony wychodzą z piekła i próbują opętać człowieka? Czy tzw. godzina diabła to część pradawnych wierzeń, zabobon, czy tylko okrutne omamy ludzi wyjątkowo wrażliwych, wierzących? 

W antologii „Godzina Diabła” będziemy mogli doświadczyć dwudziestu spojrzeń na piekło, opętanie i nadnaturalne zjawiska, które mogą zjeżyć włos na głowie.

Opisywana antologia to wynik konkursu literackiego skierowany do młodych pisarzy. Zwycięskie utwory zostały opublikowane, dzięki czemu mogli nie tylko sprawdzić swoje umiejętności, ale także dać się poznać czytelnikom. Antologia „Godzina Diabła” to zbiór dwudziestu jeden opowiadań, które nawiązują do najgorszych nocnych koszmarów, w dowolnym gatunku i formie.

Spojrzenie na tematykę jest tak różne, jak różnorodni są autorzy poszczególnych opowiadań. Możemy obserwować dosłowną interpretację, gdzie jest piekło, diabeł i kilka odmian opętania. Jest też bardziej intuicyjne przedstawienie zła, które może objawiać się w wielu różnych strefach życia. Diabeł przybiera różne formy, które czasem, patrząc jedynie powierzchownie, zupełnie nie pasują do zagadnienia. Jednak z czasem okazuje się, że to jeszcze bardziej podkreśla skalę zła i budzi jeszcze większy strach. Demon może być uczuciem godnym pożądania, miłością, spełnieniem marzenia, tęsknotą, zemstą, poczuciem sprawiedliwości. Zanim ktokolwiek zorientuje się, co tak naprawdę się wydarzyło, krzywda już stała się faktem.

„Godzina diabła” to opowiadania o różnym temperamencie, stopniu tajemniczości, napięcia i przerażenia
. Nie wszystkie porwały mnie jednakowo. Kilka wprawiło mnie w osłupienie i wywołało ten pożądany dreszcz grozy. Opowiadania, które zwróciły moją uwagę to: „To tylko stary zegar” Zuzanny Bukowskiej (zwycięska praca), „Maska Demona” Agaty Głowacz, „Mandy” Moniki Pawliczak, „Najgorszy” A.M. Juna, „Czarny Anioł” Ewy Pirce i „Alison” Tomasza Kilan. Każda z powyższych opowieści wciągnęła mnie w swój świat, przy których nie liczył się czas ani przestrzeń. Pozwoliłam sobie oderwać od stereotypów, przekonań i w pełni oddać się we władanie pierwotnych odruchów, instynktu i zdać się wyłącznie na emocje, które wyrywały się z zakamarków podświadomości obawą, strachem i poczuciem zagrożenia.
Lektura dobitnie uświadomiła mi, że świat nie jest nam całkowicie znany i potrafi zaskoczyć w najmniej oczekiwanym momencie. Wychowanie, wiara, wiedza nie jest w stanie uchronić nas przed tym, co skryte w ciemności nocy. Wtedy, gdy jesteśmy najbardziej bezbronni, ujawnia się moc, która potrafi niszczyć, nawet gdy nie jesteśmy świadomi zagrożenia.

„Godzina Diabła” to lektura, którą czyta się łatwo i przyjemnie, dopóki nie przejdzie po karku dreszcz grozy. Wtedy publikacja nie jest już tylko zwykłą rozrywką, ale drogą do całkiem innego wymiaru, w którym mnożą się pytania, na które odpowiedzi można odszukać tylko we własnym sercu. Każdy czytelnik zrozumie antologię inaczej, każdy znajdzie w niej własną prawdę, każdy odkryje w niej swój własny słaby punkt.

„Godzinę Diabła” szczególnie polecam miłośnikom krótkich form i tym, którzy lubią zaskoczenia, lubią się bać i nie obawiają się zjawisk nadprzyrodzonych, niewyjaśnionych albo sytuacji, w których sprawiedliwość jest brana we własne ręce...










„Godzina Diabła”, e- bookowo.pl 2017





Czytaj dalej...

Przedpremierowo: Początek wszystkiego, Robyn Schneider

Premiera: 14 czerwiec 2017




Życie potrafi całkowicie zaskoczyć. To, co wydaje się katastrofą, końcem planów i marzeń może okazać się początkiem całkiem innej ścieżki, innego sposobu na osiągnięcie szczęścia.

Ezra Faulkner jest dobrze zapowiadającym się sportowcem, a jego uroda, dowcip, styl bycia, charyzma przyciąga zarówno męską i żeńską część szkoły. Po prostu jest lubiany i popularny w swoim środowisku. Wypadek samochodowy, kalectwo wszystko zmienia. Ezra w jednej chwili traci dziewczynę, przyjaciół i widoki na sportową karierę. Staje się szkolnym odludkiem. Cassidy Thorpe to dziewczyna, która z przebojem wkracza w życie Ezry i na nowo rozbudza nadzieję na spełnienie.

Przy pierwszym spotkaniu, Ezra nie wyróżnia się niczym pośród nastolatków, którzy go otaczają. Jest wesoły, beztroski i czerpie z życia pełnymi garściami. Nie obawia się o jutro i jest pewny, że to co go spotyka zwyczajnie mu się należy. Nie przejmuje się drobnymi potknięciami, nie zastanawia go nawet rozstanie z najlepszym przyjacielem. Wypadek samochodowy wszystko zmienia. Chłopak ze szkolnej gwiazdy zmienia się w odludka, a samotność pozwala wciąż na nowo rozpamiętywać bolesne straty. Nie zależy mu na zmianach, w swoich rozmyślaniach i planach nie wychodzi daleko naprzód. Dopiero pojawienie się nowej uczennicy, Cassidy zmienia jego stosunek do życia. Dziewczyna jest pełna optymizmu, energii, ciekawa świata i na wszystko ma odpowiedź, często w postaci cytatów z książek. Porywa Ezrę i narzuca mu swój styl bycia. Namawia go na nowe doświadczenia, wyciąga ze skorupy samotności. Okazuje się, ze kalectwo nie musi zamykać mu drogi do szczęścia, że zawsze można odnaleźć ścieżkę, która może i prowadzi w inne miejsce, ale równie ciekawe i satysfakcjonujące.

Ezra i Cassidy doskonale się uzupełniają. Oboje mają nauczyć siebie czegoś o życiu. Ezra to doskonały przykład nastolatka, który miał wszystko, ale też wszystko stracił w jednej chwili. Jego emocje są przedstawione bardzo realnie, a gorycz straty dotyka najczulszych strun naszego serca. Przecież każdy z nas ma taki etap za sobą, kiedy wydawało się, że to już koniec i żadnych więcej szans na nas nie czeka. Cassidy to wulkan energii, która wnosi do książki ożywienie, radość, ekscytację. Nosi w sobie jednak pewien sekret, który sprawia, że jej postawa staje się bardziej znacząca, warta zauważenia.

Nie wszystkie postaci występujące w „Początek wszystkiego” przypadły mi do gustu. Autorce nie udało się uniknąć czarno- białego schematu. Gwiazdy football'u to dość tępi mięśniacy, a ich partnerki to dziewczyny pragnące być w centrum uwagi bez względu na uczucia, oczekiwania. Na szczęście są to role drugoplanowe, które mają zadanie wyłuszczyć pewne wartości, a oni sami nie mają większego znaczenia.

Robyn Schneider stawia na miłość i przyjaźń. W swojej powieści doskonale je łączy i uzupełnia. Udowadnia, że trwałe fundamenty są budowane na emocjach, na wspólnych przeżyciach, bliskości, a nie statusu, pochodzenia czy popularności. Ezra na własnej skórze przekonał się, że przyjacielem nie jest ten, który ogrzewa się w naszym blasku, ale ten, który w najcięższych chwilach potrafi wyciągnąć rękę i podnieść z dna rozpaczy.

„Początek wszystkiego”  to historia nastolatków dotkniętych bólem, cierpieniem, bezsilnością. Mimo młodego wieku ich bagaż doświadczeń może przygnieść nie jednego dorosłego. A jednak  Robyn Schneider z wysmakowanym dowcipem, lekkością pióra pozwala natchnąć nadzieją, a smutek przemienia w gotowość do działania, energię i ekscytujące oczekiwanie na kolejną szansę.


„Początek wszystkiego” to doskonała lektura dla każdego i na każdym etapie życia. Pozwala otrząsnąć się z codziennej rzeczywistości i popycha do poszukiwań nowych, nieoczywistych celów.








„Początek wszystkiego” Robyn Schneider, tł. Aga Zano, Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2017





Mam dla Was specjalny, przedpremierowy fragment powieści „Początek wszystkiego” :) Miłego zaczytania ♥




Czytaj dalej...

Bliźniaczka, Dominika Dudziak



Różnie bywa z debiutami. Jedne nużą i stają się literacką torturą, inne sugerują, że dostrzegany potencjał rozbudzi się po dopracowaniu warsztatu, inne wbijają w fotel i intrygują od pierwszej strony. Jaką powieścią okazała debiutancka „Bliźniaczka” Dominiki Dudziak? Nie zdradzę Wam od razu, nie ma tak łatwo ;) Najpierw poznajcie zarys fabuły, a ocenę zostawię na sam koniec :)

Katarzyna i Ewa były bliźniaczkami jednojajowymi. Współistniały i egzystowały w ogromnej bliskości. Razem cieszyły się, razem cierpiały. Jedna za drugą oddałaby serce. Kiedy miały osiem lat, zdarzyła się tragedia. Ewa została zamordowana, a za jej śmierć została oskarżona mama dziewczynek. Katarzyna była świadkiem tej zbrodni, ale jej podświadomość zepchnęła widziane obrazy w odmęty niepamięci.
Czytaj dalej...

Pamiętnik Mary Berg

19 kwietnia obchodziliśmy 73 rocznicę wybuchu Powstania w gettcie warszawskim. Uczciliśmy pamięć Powstańców, wspominaliśmy ich bohaterstwo, poświęcenie i męczeńską śmierć. Będąc w tych czasach, tych emocjach sięgnęłam po wyjątkowy pamiętnik, wyjątkowej dziewczyny Mary Berg, która dorastała, dojrzewała w gettcie warszawskim. W sposób bardzo szczegółowy zapisywała swoje przeżycia, obserwacje by opowiedzieć światu o swoich pobratymcach, pomścić ich walkę, cierpienie, upokorzenie oraz upomnieć się o zemstę dla nazistowskich potworów. 

"Teraz, kiedy wszyscy już znają ostateczny los getta, jeszcze większe znaczenie ma dla nas poznanie szczegółów życia jego społeczności, które trwało, a nawet niekiedy kwitło, mimo strasznych warunków egzystencji."

Mary Berg (Mary Wittenberg) była córką bogatych i wpływowych Żydów z Łodzi. Jej matka była amerykanką, projektantką mody, a ojciec znanym malarzem i handlarzem antykami. Zawierucha wojenna zaprowadziła ich do okupowanej Warszawy, a nazistowska polityka zamknęła w gettcie. Sytuacja Mary i jej rodziny była nietypowa bo amerykańskie pochodzenie matki stało się ochroną i przepustką do uprzywilejowanych warunków życia. Nie oszukujmy się. Nie gwarantowało wygód i dobrobytu, ale dawało szansę na przetrwanie. Omijały ich przesiedlenia i wywózki, a koneksje i zgromadzone przed wojną bogactwo pozwoliło uniknąć głodu. Jednak nie zamknęło oczu na okrucieństwo, bestialstwo nazistów wobec ich pobratymców, sąsiadów, przyjaciół. Mary skrupulatnie zapisywał obserwowane, często drastyczne i ekstremalne sytuacje, eskalację nienawiści. Co więcej Mary zauważała różnice i nierówności, które biednym Żydom niosą śmierć, a bogatym względny spokój i pełny żołądek. Na miarę własnych możliwości starała się pomóc mniej uprzywilejowanym krewnym i znajomym, ale to wciąż za mało. Irytowała się na brak wsparcia Polaków czy państw neutralnych, nie biorących udziału w wojnie, którzy zdawali się nie widzieć cierpienia Żydów w gettcie i obozach zagłady. 



Ze względu na amerykański paszport matki, Mary Berg i jej rodzinie udało się opuścić getto tuż przed jego likwidacją i największymi wywózkami do Auschwitz- Birkenau. Trafili do obozu przejściowego w Vittel we Francji, a potem do Ameryki. Jej zapiski ukazały się drukiem już w lutym 1945 roku, a sama Mary nie ustawała w próbach otwarcia światu oczu na tragedię, cierpienie i śmierć Żydów. 

Nie ukrywam, że lektura "Pamiętnika Mary Berg" jest trudna, a to ze względu na ogrom cierpienia ofiar i bestialstwa katów. Pomiędzy tym co bolesne opisuje codzienne życie getta, które nie było pozbawione rozrywek, przyjemności, nauki, radości i miłości. To właśnie ta plątanina szczęścia, niepewności przyszłości, ogromnego bólu fizycznego i psychicznego sprawia, że od pamiętnika nie można się oderwać, mimo igieł wbijanych w serce, mimo lodowych obręczy zaciskających rozum. Przekaz Mary jest bardzo prosty i czytelny. Dziewczyna nie próbuje niczego ubarwiać, ani niczego pomijać. Relacjonuje z rzetelnością i sumiennością nawet te najbardziej drastyczne, traumatyczne wydarzenia. Rysuje obraz ludzi przejętych swym położeniem, pełnych strachu, niepewności, swojego rodzaju otępienia, a czasem też pogodzenia z losem i zgodą na śmierć. Zauważa też, co mnie najbardziej zabolało, polski antysemityzm, brak chęci w niesieniu pomocy czy próby bogacenia się na krzywdzie prześladowanych Żydów. Co prawda wspomniała o tych Polakach co pomagali, ale w jej oczach były to jednostki. 

"Dla ludzi getto to jak w kinie: ciągła, nieustająca groza. A to nie tak. Groza otaczała nas wciąż, ale normalne życie toczyło się obok. W getcie były flirty, miłostki, koncerty, teatr. Ludzie chodzili do restauracji. A za restauracją ktoś umierał z głodu. Normalność i nienormalność splatały się nieustająco."

Spojrzenie na wojnę, nazizm, getto oczami  młodej dziewczyny daje niewiarygodny rezultat i burzę emocji. Daje nam dostrzec to, co do tej pory nam umykało, co zostało przemilczane czy niezauważone. Jesteśmy również świadkami emocjonalnej bitwy w sercu Mary, która obwinia się o swoje uprzywilejowane położenie, o swoje przetrwanie, o swoje życie. 

Myślę, że kanon lektur szkolnych powinien wzbogacić się o "Pamiętnik Mary Berg"!









"Pamiętnik Mary Berg", tł. Adam Tuz, wyd. IV,  Prószyński i s- ka, Warszawa 2016






* zdjęcia pochodzą z książki "Pamiętnik Mary Berg"












Czytaj dalej...

Spalić wiedźmę, Magdalena Kubasiewicz


Powieści debiutujących autorów są jedną wielką niewiadomą. Czasem przynoszą rozczarowanie, ale częściej zapraszają w podróż pełną niespodzianek. 

Sara Weronika Sokolska, zwana Saniką jest Pierwszą Czarownicą Polanii i zaufaną przyjaciółką króla. Kiedy w Krakowie wybuchają zamieszki, a władzę próbują przejąć demony to Sara przejmuje na siebie ciężar obrony kraju i jego niewinnych mieszkańców. Niestety, nie udaje jej się znaleźć sojuszników, a pozostali magowie liczą na porażkę, by z łatwością przejąć jeden z najważniejszych urzędów oraz przynależny splendor. Czy Sarze uda się ocalić Polanię i zaszczytne stanowisko?

Bardzo spodobała mi się główna bohaterka, buńczuczna, niesforna, bezczelna, obdarzona niewyparzonym językiem. Nie przejmuje się ani swoim wyglądem, ani zachowaniem nawet w towarzystwie króla. Prawdopodobnie wynika to z jej przeszłości, a także z tego, że nie jest akceptowana w swoim magicznym środowisku. Sara jest samoukiem, nie uczęszczała do elitarnych szkół i nie pozwoliła szkolić się wpływowym czarodziejom. Dlatego jej stanowisko, Pierwszej Czarownicy Polanii, jest przedmiotem zazdrości i ogólnego zdziwienia. Sara musiała nauczyć się nie przejmować plotkami i pułapkami, w które często jest popychana, tak żeby zniesławić jej imię, zrzucić z piedestału. Zamieszki w Krakowie są idealnym pretekstem do zastawienia zasadzek i zarzucenia sieci intryg. Na szczęście dziewczyna jest na tyle inteligentna i zdeterminowana by dojrzeć podstęp i skupić się na tym , co najważniejsze.
Co jest zadziwiające (obserwując ówczesne trendy na rynku wydawniczym), główna bohaterka nie zakochuje się i tym samym nie rozprasza zawiłymi uczuciami.  Dla ocieplenia jej wizerunku wprowadzona została przyjaźń, trochę szorstka i chłodna, ale dająca oparcie w najtrudniejszych chwilach.

Świat, w którym poruszają się bohaterowie to idealne połączenie współczesności i dawnych czasów. Na każdym kroku doświadczamy bogatej krakowskiej kultury, historii, legend, podane w sposób bardziej demoniczny, tajemniczy, magiczny. Magdalena Kubasiewicz odkrywa alternatywną rzeczywistość, w której np.: mistrz Twardowski czy Smok Wawelski odgrywają dużo ważniejszą, przerażającą rolę. Autorka doskonale poradziła sobie w tej materii czyniąc Kraków jeszcze bardziej klimatycznym miejscem, w którym historia przeplata się ze współczesnością, a szara codzienność z  barwną feerią magicznych mocy. 

Akcja powieści "Spalić wiedźmę" jest bardzo dynamiczna, pełna zaklęć, demonicznych potyczek, walki dobra ze złem. Losy bohaterów nie są przesądzone. Zmieniają się ze sceny na scenę, z sytuacji na sytuację, czym budzą coraz większe zainteresowanie i niecierpliwe oczekiwanie. 

"Spalić wiedźmę" to udany debiut Magdaleny Kubasiewicz. Pozwoliła mi odkryć Kraków na  nowo i spojrzeć na niego przez pryzmat fantastycznej wyobraźni autorki. Połączenia płaszczyzn czasowych, współczesności i średniowiecznego anturażu, etykiety to coś co może się podobać. Ja jestem zadowolona z lektury i chętnie poczytałabym o kolejnych przygodach awanturniczej Saniki.







"Spalić wiedźmę" Magdalena Kubasiewicz, Genius Creations







Czytaj dalej...

Były sobie świnki trzy, Olga Rudnicka



"Facet to świnia.
Mówisz, że ty o tym wiesz..."*

Olga Rudnicka zasłynęła z barwnych kryminałów okraszonych pokaźną szczyptą czarnego humoru. Uwielbiam takie połączenia więc nie mogłam odmówić sobie przyjemności lektury najnowszej powieści autorki "Były sobie świnki trzy".

Tadeusz, Tobiasz i Maciej  to wpływowi obywatele Warszawy. W życiu zawodowym radzą sobie doskonale, a wśród współpracowników budzą jednocześnie strach i podziw. W życiu prywatnym natomiast ponieśli spektakularną klapę, co gorsza wydają się tego nie zauważać. Ich żony Jolanta, Kama i Martusia nie zamierzają tracić u ich boku kolejnych lat życia. Niestety, rozwód nie jest dla nich korzystny, szczególnie pod względem materialnym. Panie rozważają zatem inną możliwość pozbycia się mężów. Tak, pozbycia się, w dosłownym tego słowa znaczeniu...

Trzy bohaterki w średnim wieku, znudzone małżeństwem, rodziną, szarą, nudną rzeczywistością, która diametralnie różni się od ich wyobrażeń o życiu to może przejaskrawiony ale prawdziwy obraz wielu przedstawicielek kobiecej płci. Nie czują się na siłach zaczynać wszystkiego od początku, a nie wyobrażają sobie trwania w obecnym marazmie. Co zrobić by coś zmienić, a jednak pozostawić bez wyraźnych różnic? Jak pozbyć się męża i jednocześnie nie narazić się wymiarowi sprawiedliwości? Czy można popełnić zbrodnię doskonałą?
Czytając rozważania Joli, Kamy i Martusi można by pomyśleć, że nie grzeszą rozumem. Jednak jakimś dziwnym zrządzeniem losu, ich plany nabierają kształtów, zaskakujących, przerażających, rozbawiających. To połączenie zbrodni i komedii wyszło Pani Oldze idealnie. Nie mogłam się oprzeć chęci poznania tej historii od samego początku do ostatniej kropki, a każda chwila przystanku czy rozkojarzenia była przyjmowana z groźnym pomrukiem niezadowolenia. 

"Życie jest takie niesprawiedliwe dla sponiewieranych żon. Ile wyrzeczeń, ile poświęcenia trzeba włożyć w małżeństwo, a i tak jedyne, co można dostać w zamian, to kopniak w tyłek na odchodne."

Podobali mi się barwni bohaterowie. Co prawda cechy ich charakteru były przerysowane i wyolbrzymione, ale idealnie pasowały do pomysłu i konwencji powieści. Tacy mają być by historia trzymała się kupy i wywołała określone emocje. Tadeusz, Tobiasz i Maciej to tacy mężczyźni, których strata nie byłaby bolesna. Więcej, jest westchnieniem ulgi dla wielu osób, począwszy od rodziny, na współpracownikach i klientach kończąc. Ich czarne charaktery, materialistyczne podejście do życia i obłudne postępowanie sprawia, że czujemy sympatię do potencjalnych zbrodniarek. I nie chodzi tu jedynie o współczucie ale i kobiecą solidarność.

Przedstawione w powieści pomysły na pozbycie się mężów to nie jakieś skomplikowane plany, które trudno wprowadzić w czyn. Są dość powszednie, żeby nie powiedzieć oklepane. Ale sposób w jaki przedstawia je Olga Rudnicka niesie multum komplikacji i pobocznych scenariuszy, które pobudzają wyobraźnię i wywołują różnorodne emocje. 

"Jolka miała rację, ta świnia jest pozbawiona wszelkich ludzkich odruchów. Gdyby miał choć odrobinę przyzwoitości, po prostu zszedłby nam z drogi – powiedziała z urazą. – Nie dość, że zdradza i chce się rozwieść, to jeszcze nie potrafi umrzeć jak należy. W dodatku już drugi raz."

Pani Olgo! Pochłaniałam książkę z wypiekami na policzkach i ogromnym uśmiechem :D Ba! Wybuchając śmiechem, który okropnie zaciekawił mojego męża. Moje tłumaczenie, że przyuczam się do zbrodni doskonałej, przyjął z zaskoczeniem, które jeszcze bardziej mnie rozbawiło ;)

"Były sobie świnki trzy" to powieść na niebanalną rozrywkę i sposób na mile spędzone popołudnie. 








"Były sobie świnki trzy" Olga Rudnicka, Prószyński i s- ka, Warszawa 2016





* cytat z piosenki Big Cyc "Facet to świnia"




Czytaj dalej...

Samulka, Kinga Facon



Życie potrafi przygnieść swoim ciężarem. I kiedy wydaje się już, że wszystko jest ok, już nic złego nie może się przytrafić, dopada nas, przytrzymuje mackami i pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Może moje słowa są zbyt mocne, dosadne i złowróżebne... Może... Jestem w takim momencie, kiedy wszystko wali mi się na głowę, jakby zostały na mnie spuszczone wszystkie plagi dociskające nieszczęściem... I może właśnie dlatego tak dobrze rozumiałam bohaterkę najnowszej powieści z oferty wydawnictwa Otwarte, "Samulka" Kingi Facon. Kobieta po przejściach, w średnim wieku, z traumą, z tajemnicą z przeszłości, wiedząca czym grozi życie... Sama we wszechświecie? Samulka? Samotna?

Ewa przeprowadza się do małej miejscowości, gdzieś na końcu świata, by na nowo odnaleźć sens życia. Wydarzenia z przeszłości na dobre zagubiły w niej radość, szczęście, poczucie bezpieczeństwa i własnej wartości. Spokój przywracają jej codzienne rytuały, książki z klasyki literatury i ich bohaterowie, z którymi przeprowadza ciekawe konwersacje. Z czasem podobne znaczenie mają dla niej spacery z psem, rozmowy z miejscowymi bibliotekarkami i pracownikami kawiarenki parafialnej "Pod Aniołami". 

Ewka, to dla mnie bohaterka inna niż jej podobne ze współczesnej powieści obyczajowej. Nie wystarczy jej kilka dobrych słów i uśmiechów by zmienić swoje życie i poukładać je czy zacząć od początku. W "Samulce" obserwujemy powolny, niespieszny rozwój kobiety, jej dostosowywanie się i zapoznawanie z nową rzeczywistością. Postępy Ewy nie zawsze są jednoznaczne, spektakularne. Często cofa się, chowa w swojej skorupie i całą drogę musi rozpoczynać od początku. Jednak to właśnie ta niepewność, strach przed życiem, przyszłością czyni ją postacią realną, bliską, prawdziwą. Zachwyca w niej także ironia z jaką patrzy na siebie, swoje otoczenie, bliskich, znajomych, uczucia i przeżycia. Mimo zawirowań z przeszłości, wynikającej z niej depresji, jakiegoś oderwania od rzeczywistości, Ewa stoi twardo na ziemi i z dużą dozą wiarygodności ocenia, podsumowuje codzienność szarą, zwykłą, ale i tę nietypową, nietuzinkową, wyjątkową.  

Kinga Facon jest niezwykłą obserwatorką życia i umiejętnie przelewa swoje obserwacje na papier. Wciąga czytelnika w swój świat i potrafi go zatrzymać na długo. Zaciekawia tajemnicą z przeszłości, pozwala rozczulić się nad bardzo intymnymi rozmowami z bohaterami z książek, najwybitniejszych tytułów z klasyki literatury oraz jej współczesnych zdobyczy. Autorka pozwala również na odrobinę współczucia, złości, radości, łez, śmiechu w dobrze dobranych proporcjach. 

Samulka, jej mieszkańcy, ich dobra energia, ogrom ludzkiej życzliwości i serca pomogły mi zapomnieć o własnych problemach, choć na kilka godzin. 








"Samulka" Kinga Facon, Otwarte, Kraków 2016








* zdjęcie zaczerpnięte z fanpage' a wydawnictwa.







Czytaj dalej...

Mam na imię Freedom, Jax Miller



Jedna chwila, zauroczenie, nieprzemyślana decyzja może tworzyć ciąg wydarzeń, na którego końcu czai się tragedia. 

Tak właśnie było w przypadku Nessy, bohaterki powieści "Mam na imię Freedom" pióra debiutującej Jax Miller. Młodzieńcza miłość, zaślepienie i nieumiejętność wyjścia z patowej sytuacji skutkuje morderstwem, więzieniem, utratą dzieci. Jednak kto tak na prawdę jest winny tej zbrodni? Nieśmiała i skryta Nessy, obsesyjnie w niej zakochany szwagier, a może poniewierany i przez lata tłamszony kaleki członek rodziny? 

Całą prawdę i jej następstwa poznajemy dzięki Freedom Oliver. Ta zadziorna, arogancka i często w sztok pijana pracownica rockandrollowego baru, skrywa wiele tajemnic. Nikt nie zna jej przeszłości, z nikim nie dzieli swoich trosk i zmartwień. Jedynym pocieszycielem jest butelka whisky, miejscowy policjant i charyzmatyczny pastor z Kościoła Adwentystów Dnia Trzeciego. Co ją łączy z Nessy i dlaczego jej historia jest dla niej taka ważna. Żeby rozwiązać zagadkę jest w stanie poświęcić swoje życie i wolność. I rzeczywiście droga do poznania prawdy jest kręta i bardzo niebezpieczna. Pościgi, bójki, uprowadzenia, znęcanie, pobicie, gwałt i postrzelenia przeplatają się by na samym końcu wybuchnąć feerią nienawiści. 

Jax Miller to nowy głos w gatunku sensacja/ thriller i to wielce obiecujący. W każdym napisanym słowie można dostrzec ogrom pracy w nie włożony i dobry research. Fabuła jest przemyślana i tak skonstruowana by jak najmniej odsłonić i wzbudzić jak największą ciekawość. Ja z łatwością dałam się złapać na ten haczyk i połykałam kolejne rozdziały w tempie pendolino, raz przecierając oczy ze zdumienia, raz z oburzenia. Autorka bowiem łączy w swojej powieści kilka kontrowersyjnych wątków: przemoc w rodzinie, wykorzystanie władzy, niewzruszoną biurokrację ośrodków adopcyjnych czy fanatyzm religijny, wpływ pseudo pastorów na wiernych i okrutną działalność sekt. Te tematy śmiało można wykorzystać oddzielnie. Jednak Jax Miller udało się je połączyć w jedną spójną, wciągającą i przerażającą całość. 

Jak już wcześniej wspomniałam akcja jest utrzymana w szybkim tempie, pełna zwrotów akcji, co osobiście uwielbiam. Jest także nieprzewidywalna bo nie wszystkie wątki kończą się według oczekiwań, co nie znaczy że rozczarowują. Nie, dają większe pole do przemyśleń, tworzą kolejne pytania. Bohaterowie są wyraziści, bardzo dobrze sportretowani. Znamy ich przeszłość, wybory, możemy domniemywać kolejnych decyzji. Potrafią również zaskoczyć nietypowym zachowaniem czy skrywaną umiejętnością. Bardzo fajnie sie uzupełniają i doskonale wpisują się w ton i klimat powieści. 

Nie pozostało mi nic innego jak polecić Wam "Mam na imię Freedom" i życzyć wrażeń i emocji podobnych do moich :)







"Mam na imię Freedom" Jax Miller, tł. , Prószyński i s- ka, Warszawa 2015







Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa :)




Czytaj dalej...

Szukając szczęścia, Aneta Krasińska

Rodzicielstwo, a w szczególności opieka nad chorym dzieckiem to swoisty sprawdzian dla małżeństwa. Właśnie w takich sytuacjach wyłania się prawdziwa twarz partnera i jego charakter. 

Malwina i Artur stanęli przed takim sprawdzianem. Ich wymarzone dziecko rodzi się z wadą genetyczną. Lekarze diagnozują u małej Dagusi zespół Pierre' a Robina, co powoduje szereg mikropęknięć prowadzących do rozluźnienia więzi i rozpadu rodziny. Malwina zatem sama musi zmagać się z konsekwencjami choroby córki, kolejnymi etapami rozwoju dziecka, jej rehabilitacji. Artur zaś znika z oczu swoich bliskich i zupełnie nie interesuje się dalszym losem swojego potomka. 

Aneta Krasińska nie boi się trudnych, kontrowersyjnych tematów. W poprzedniej książce zwróciła naszą uwagę na zakazaną miłość pomiędzy kobietą, a księdzem i zmusiła do refleksji nad zasadnością istnienia celibatu. W swojej najnowszej powieści "Szukając szczęścia" ukazuje rodzinę nieidealną, obarczoną chorobą i nieumiejętnością radzenia sobie z bólem, cierpieniem bliskich oraz brakiem dojrzałości czy ponoszenia odpowiedzialności za własne czyny, wybory. 


Chcielibyśmy wierzyć, że rodzina to więź nierozerwalna i nic, i nikt nie może naruszyć jej fundamentu. Niestety... Z każdym dniem poznajemy nowe dowody na to, że rodzina staje się jedynie kontraktem, który można zerwać w każdym momencie... Artur jest tego doskonałym przykładem. Choroba córki w pełni jego słaby charakter i skostaniałe serce. Okropnie irytowała mnie ta postać. Nie potrafię zrozumieć takich ludzi i nie chcę mieć ich w gronie swoich przyjciół i znajomych. Odpowiedzialność za drugiego człowieka, a zwłaszcza za życie swojego dzieka jest jedną z najważniejszych wartości określających nas jako ludzi. 

Podziwiam za to postawę Malwiny, która podołała wyzwaniu, choć nie było łatwe w pojedynkę wychować, leczyć i utrzymać córkę. Podoba mi się również to, że Aneta Krasińska nie gloryfikuje jej i nie stworzyła z niej pomnika Chwalebnej Matki Polki, a pokazała prawdziwą walkę kobiety o dobro dziecka, z całym zmęczeniem, frustracją, negatywnymi emocjami, które harmonijnie przeplatają się z pięknymi chwilami, miłością i cierpliwością. 

"Szukając szczęścia" to powieść prawdziwa, w której ukazane są i cienie i blaski macierzyństwa oraz małżeństwa. Aneta Krasińska nie koloryzuje, nie ubarwia, nie polewa lukrem. Za to z dużym wyczuciem tworzy historię, w której przeplata się cierpienie i radość, nienawiść i miłość, śmiech i łzy. 


Tak na zakończenie mała uwaga. Chciałabym jednak przeczytać trochę więcej o samej chorobie małej Dagusi, zespole Pierre' a Robina, która do tej pory nie była mi znana. Owszem, słyszałam o rozszczepie podniebienia, ale nie miałam pojęcia o jego konsekwencjach i towarzyszących dolegliwościach. 






"Szukając szczęścia" Aneta Krasińska, Novae Res, Gdynia 2015







Książkę przeczytałam dzięki urzejmości autorki- Anety Krasińskiej. Pięknie dziękuję za zaufanie :)







Czytaj dalej...

Alastors, Michał Cieczko



Czasem, w wyniku różnych okoliczności, trafiają do mnie książki, po które sama nigdy bym nie sięgnęła. "Alastors" jest jedną z nich. Gatunkowo to fantastyka cięższego kalibru, która nie do końca do mnie przemawia. Jednak Michałowi Cieczko udało się pociągnąć wątłą nić ciekawości i lekturę powieści ukończyłam z poczuciem satysfakcji.

Tytułowy Alastor to mężczyzna samotny, niosący pękaty bagaż doświadczeń i tajemnic. Najmuje się do kompanii Wiernych , wykonuje zlecone kontrakty i jednocześnie poszukuje własnej drogi, którą mógłby pójść zgodnie ze swoim przeznaczeniem. 

Michał Cieczko prezentuje bogactwo swojej wyobraźni. Tworzy spójny obraz świata fantasy i samotnego wojownika zmagającego się z przeszłością i próbującego nakreślić przyszłość bez ograniczeń. "Alastors" to męska proza i dużo w niej karkołomnych podróży, zwiadów, spektakularnych pościgów, mordobicia i brutalnych pojedynków. 

Aran, główny bohater powieści, to mężczyzna zaprawiony w walce, nieustraszony, odważny i umiejący wziąć odpowiedzialność za swoje czyny. Jest w nim jakaś tajemnica, którą chce się odkryć, a która umyka w kulminacyjnych momentach. Trzeba ją ścigać aż do samego końca, a i tak odpowiedź nie jest jednoznaczna i zamknięta w sztywne ramy. 

Sama fabuła, widać że przemyślana, zgodnie zazębia się w akcję i intrygi, w które to "Alastors" obfituje. Czytelnik nie ma czasu na nudę i może dlatego lektura książki tak szybko i płynnie postępuje. Drobnym minusem są wątki, które śmiało można byłoby pominąć bez szkody dla całości powieści.

Po "Alastors" śmiało może sięgać miłośnik fantasy, który lubi historie w średniowiecznym anturażu, majestatycznych zamków, królewskich intryg, tajemniczych postaci o nieodgadnionych mocach i sekretów, które trzeba odkrywać po kawałku.






"Alastors" Michał Cieczko, Witanet 2015
Czytaj dalej...

Promujmy czytelnictwo- Wielka akcja CZYTAJ PL :D


Trzysta wypożyczalni darmowych e-booków pojawiło się już 1 października na ulicach największych polskich miast. W każdym z nich będzie można na miesiąc wypożyczyć jedną z dwunastu książek, m.in. najnowszą powieść Marka Krajewskiego, bestsellerową opowieść o designie Marcina Wichy i zabawne opowiastki dla dzieci Marcina Prokopa. Czytaj PL! to pierwsza tego rodzaju akcja na świecie organizowana na taką skalę.
W wypożyczalnie e-booków zostały zamienione nośniki reklamowe na przystankach komunikacji miejskiej w Krakowie, Gdańsku, Katowicach Poznaniu, Warszawie, i Wrocławiu. Aby wypożyczyć książkę wystarczy pobrać aplikację mobilną Czytaj PL!, a następnie zeskanować przy jej pomocy kod QR umieszczony na plakacie przy okładce danej książki. E-książki będzie można czytać na smartfonie lub tablecie. - Czytaj PL! Promuje na wcześniej nie znaną w Polsce i Europie skalę korzystanie z literatury przy użyciu nowych technologii. Zakładamy, że z darmowych wypożyczalni skorzysta nawet 100 tysięcy osób – mówi Izabela Helbin, dyrektor Krakowskiego Biura Festiwalowego organizującego kampanię. Patronem merytorycznym akcji został Instytut Książki, a jej ogólnopolski zasięg stał się możliwy dzięki zaangażowaniu partnerskich miast. – To bodaj pierwszy przypadek takiej współpracy z innymi miastami. Połączyliśmy siły w pięknej sprawie i wierzymy, że wspólnie zdziałamy wiele dobrego – dodaje Izabela Helbin.
Kampania miała już wcześniejsze odsłony wyłącznie w Krakowie. Wtedy z wypożyczalni darmowych e-booków skorzystało kilkanaście tysięcy osób. - To sukces poprzednich edycji zachęcił nas do wyjścia z projektem poza obszar Krakowa. Naszą ambicją było sprawić, aby projekt stał się ogólnopolską akcją promującą czytelnictwo w nowoczesnej i przyjaznej odsłonie. Mamy nadzieję, że to dopiero początek i kolejne edycje akcji będą jeszcze ciekawsze – mówi Mateusz Tobiczyk z platformy e-bookowej Woblink.com, która organizuje akcję wraz z Krakowskim Biurem Festiwalowym.
Wśród tytułów, które będzie można wypożyczyć w trzystu e-bibliotekach znalazły się zarówno bestsellery, jak i bardziej ambitne publikacje. Do dyspozycji miłośników nowych technologii i kryminału będą powieści: „Arena szczurów” Marka Krajewskiego, „Kasacja” Remigiusza Mroza i „Inna dusza” Łukasza Orbitowskiego. Także dla fanów mocnych historii w e-bookowych wypożyczalniach umieszczono bezkompromisowe rozmowy Patryka Vegi z policjantami – „Złe psy. W imię zasad” i pierwszy thriller 2.0 - „Notebook” Tomasza Lipko. Miłośnicy wielkiej literatury będą mogli przeczytać jedną z najważniejszych skandynawskich powieści XX wieku – „Kolosa” Finna Alnaesa. W wypożyczalniach Czytaj PL! nie zabrakło też głośnej pozycji „Jak przestałem kochać design” Marcina Wichy. Listę dostępnych pozycji zamykają: ostatnia powieść z serii Uniwersum Metro 2033 – „Otchłań” Roberta J. Szmidta, zabawna czeska powieść „Ostatnia Arystokratka” Evžena Bočka, reportaże o trzydziestolatkach pochodzących z małych miasteczek zebrane w tomie „Zaduch” Marty Szarejko, a także „Obietnica Łucji” Doroty Gąsiorowskiej.
Darmową aplikację Czytaj PL! można pobrać w sklepach App Store i Google Play. Akcja Czytaj PL! będzie trwała od 1 do 31 października. Więcej informacji o akcji można znaleźć na stronie www.czytajPL.pl. We wszystkich miastach drogę do ciytylightów z najlepszymi książkami pomoże czytelnikom znaleźć aplikacja mobilna jakdojade.pl.
Organizatorzy: Krakowskie Biuro Festiwalowe - operator programu Kraków Miasto Literatury UNESCO oraz platforma e-bookowa Woblink.com.
Miasta Partnerskie: Gdańsk, Katowice, Poznań, Wrocław.
Wydawnictwa Partnerskie: Czwarta Strona, Dom Wydawniczy PWN, Insignis Media, Karakter, Od deski do deski, Stara Szkoła, Wielka Litera, Wydawnictwo Literackie, Wydawnictwo Otwarte, Znak, Znak Emotikon i Znak Literanova
Projekt dofinansowany ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Promocja Czytelnictwa.



Czytaj dalej...

Pośmiertny ucisk- Spadek, Kazimierz Stachowicz

Rummelsburg dzisiejsze Miastko na Pomorzu Zachodnim, za niemieckiej okupacji dał początek wydarzeniom, które odbiły się echem i po kilkudziesięciu latach stały się eksplozją chciwości nieodwołanie prowadzącej do zbrodni. 

W Rummelsburgu, w jednej przestrzeni musieli mieszkać Polacy i Niemcy. Nie zawsze łączyła ich nienawiść. Czasem pomiędzy zwaśnionymi narodami pojawiała się miłość komplikująca życie każdej ze stron, będąca powodem potępienia, wrogiego nastawienia, pogardy i odtrącenia. Koniec wojny, ucieczki, wysiedlenia, żelazna kurtyna rozdzielały takie rodziny, skazując je na kolejne niedogodności, często biedę i ogromną tęsknotę. 

Jednak książka rozgrywa się w czasach gdy upada komunizm i zostaje przywrócona "łączność ze światem". Właśnie wtedy wychodzą na jaw rodzinne tajemnice, niechciane koligacje i obowiązek dzielenia rodowym majątkiem. Czy cudem odnaleziony brat będzie podporą na przyszłość czy wrogiem pretendującym do bogactwa?

Marek i Tereska podczas sentymentalnej podróży do rodzinnego miasteczka, poznają historię Edgara Schlawinera przedwojennego właściciela fabryki sukienniczej. Odwiedzając stare kąty postanawiają poszukać ruin przedsiębiorstwa. Udaje im się nazbyt dobrze. Natrafiają na piwniczkę i zmasakrowane zwłoki. Aktywnie włączają się w śledztwa.

Marek i Tereska to bardzo fajna para. Są sobie bardzo oddani, z lubością oddają się swoim nałogom i przy okazji wpadają w kłopoty. Strach, niepewność, niebezpieczeństwo nie przerażają ich, a napędzają spragnione adrenaliny serca. Bez wielkiego wysiłku gromadzą zeznania, świadków, dokumenty, poszlaki i interpretują fakty. 

Intryga kryminalna nie jest zawiła, powiedziałabym, że dość prosta i jak dla mnie niewystarczająco rozbudowana, krwista, przerażająca. Jednak jak na lekką powieść z aspiracjami kryminalnymi może się podobać. Kazimierz Stachowicz wykorzystuje sprawdzone szablony i nie wychodzi przed szereg. Wykorzystuje ludzką namiętność jaką jest chciwość i splata losy trzech rodzin, dwóch narodowości i nie pogubił się w swojej roli. Daje jasne wskazówki, logiczne wytłumaczenie i parę domorosłych detektywów, którzy przypadkiem pakują się w kłopoty. 

"Pośmiertny ucisk- Spadek" to książka dobra na lekką, jesienną, niezobowiązującą rozrywkę. 





"Pośmiertny ucisk- Spadek" Kazimierz Stachowicz, Witanet 2015




Czytaj dalej...

Wielkie kłamstewka, Liane Moriarty

Małe sekreciki i kłamstewka urastają do wielkich rozmiarów, które poruszają lawinę niedomówień, nieporozumień, nieszczęść i w konsekwencji prowadzą do tragedii. Liane Moriarty w "Wielkich kłamstewkach" z godną uwagi drobiazgowością rysuje przed czytelnikiem czarny scenariusz zdominowany przez tajemnice niosące niszczycielską siłę.

Mała, sielska miejscowość na przedmieściach Sydney staje się sceną nieszczęśliwych wydarzeń. Pomówienia, bezpodstawne oskarżenia, traumatyczna przeszłość i tajemnice ukrywane we własnych czterech ścianach, to punkt wyjścia pod szkolne awantury, bezlitosną konfrontację i śmierć na wieczorku integracyjnym. Kto jest ofiarą, kto oprawcą? Tego dowiesz się, drogi czytelniku, dopiero na ostatnich kartach książki i gwarantuję, że rozwiązanie będzie zaskoczeniem, bez możliwości jednoznacznej oceny, za to pozostawiające z kłębiącymi myślami na temat przemocy, od tej bezmyślnej w wykonaniu dzieci po tę bardzo przemyślaną i okrutną pomiędzy dorosłymi.

Trzy kobiety, trzy przedstawicielki pozycji społecznej i modelu rodziny odnajdują wspólny język i zaprzyjaźniają się. Szybko muszą zweryfikować swoją znajomość oraz opowiedzieć się po jednej ze stron. Synek jednej z nich, Jane, zostaje oskarżony o  dręczenie klasowej koleżanki. Informacja ta nie zostaje jednoznacznie potwierdzona, ale lawina oskarżeń ruszyła, a matki uczniów podzieliły się na dwa obozy, te, które wierzą w winę pięcioletniego Ziggy' ego i te, które w nią nie wierzą. To doprowadza do wielu skrajnych, nieodpowiedzialnych zachowań godzące w dobre imię dziecka, matki, nauczycielki, szkoły, instytucji państwowej.

W naszym życiu doświadczamy coraz więcej brutalności i agresji, począwszy od telewizji na języku nienawiści i bezpośredniej napaści skończywszy. Hejt, poniżanie, szykany to także problem współczesnych szkół, a także (co jest straszne) przedszkoli. Nie zdajemy sobie sprawy, że wyzwiska, niewinne popchnięcie, uszczypnięcie czy ugryzienie może prowadzić do przemocy w agresywniejszej formie w przyszłości. Nie uświadamiamy sobie także, że to sytuacje domowe, choćby najlepiej ukrywane, są podstawą zachowania naszych latorośli.

Jednak matki przedstawione w "Wielkich kłamstewkach" zafokusowane na temacie przemocy, zapomniały że jest się niewinnym aż do udowodnienia winy ponad wszelką wątpliwość. Tutaj wpływowe panie zatruły życie młodej, samotnej matki i same wykazały się agresją, z którą tak efektownie walczyły.

"Wielkie kłamstewka" to opowieść o wielu wymiarach nienawiści i brutalności, którą spotykamy w codziennym życiu, a której często nie dostrzegamy zaaferowani własnymi problemami. Liane Moriarty udowodniła, że agresja, znęcanie fizyczne, psychiczne może dotyczyć każdego, zarówno rodziny z tak zwanego marginesu społecznego, ale także ludzi na stanowiskach, na świeczniku.

"Wielkie kłamstewka" to także historia różnych koligacji rodzinnych, od samotnego macierzyństwa, poprzez "normalny" dom, po rodziny patchworkowe. Każda z nich musi mierzyć się z problemami dnia codziennego dotyczącą utrzymania ale i z wychowaniem dzieci i relacjami z bliskimi.

Powieść Liane Moriarty to zajmująca opowieść z ważnym tematem i głosem w dyskusji o przemocy domowej. Prosty język, narrator przemawiający z kilku perspektyw, niespieszne ale wciągające tempo akcji i podsumowujący każdy rozdział chór głosów, obserwatorów wydarzeń daje poczucie dobrze spędzonego czasu z lekturą.




"Wielkie kłamstewka" Liane Moriarty, tł. Magdalena Moltzan-Małkowska, Prószyński i s- ka, Warszawa 2015




Czytaj dalej...

Dzieciństwo. Czyli byłam molestowana seksualnie, Milena Kamińska

Krzywd zaznanych w dzieciństwie się nie zapomina.

Książka, którą właśnie skończyłam czytać, ma działanie terapeutyczne dla jej autorki Mileny Kamińskiej. To przede wszystkim jej ścieżka terapii, która pomogła uporać się z demonami z dzieciństwa i wielką krzywdą, której zaznała od swoich bliskich. Rozpoczęło ją molestowanie, a później dołączyła samotność, brak poczucia bezpieczeństwa, niska samoocena, wewnętrzny ból rozdzierający do trzewi, ból psychiczny i w końcu samookaleczanie, bulimia, próba samobójcza, która miała uśmierzyć cierpienie, a stało się krzykiem o pomoc. Krzykiem, który wreszcie został usłyszany.

Z reguły dzieciństwo kojarzy się z przyjemnością, bliskością, miłością. To miłe wspomnienie waty cukrowej na patyku z rodzinnych wypadów do lunaparku. To czuła ręka mamy na głowie podczas choroby. To radosne zabawy z tatą w parku. Niestety zdarzają się domy, w których króluje złość, nienawiść, zły dotyk. Właśnie w takim Milena dorastała, tam cierpiała, tam ją skrzywdzono.

Milena to ciche, nieśmiałe dziecko, którą życie zmusiło do szybszego dojrzewania. Przez co w dziecinnym ciałku zamieszkała mocno doświadczona dusza, które nijak mogły się ze sobą porozumieć. Z jednego złego wydarzenia wynikają kolejne, kumulując się w nieznośny konflikt pomiędzy sercem a rozumem, między miłością a nienawiścią, pomiędzy tym co trzeba a tym co powinno.

Milena Kamińska pisała tę książkę podczas terapii by wyrzuć i oczyścić się ze złych, negatywnych emocji i zdobyć upragniony spokój, zgodę z własnym ja. To bardzo poruszający pamiętnik. Z jej słów bije ogrom cierpień, niezrozumienia dla świata, otoczenia, panujących norm. Dotykają one sumienie czytelnika, w którym budzi się solidarność dla Mileny i chęć stanięcia za jej plecami w obronnej postawie. Budzi się również agresja do ludzi, którzy bez mrugnięcia okiem krzywdzą swoich bliskich.

 Czasami człowiek gubi światło w tunelu, nie wie, jak daleko zaszedł, w którą stronę się powinien kierować, często właśnie przez to nieumyślnie wraca, zamiast iść do przodu.
"Dzieciństwo" to książka, która powstała z potrzeby serca, a która może pomóc także innym. Tym, którzy milczą w obawie przed swoim oprawcą, otoczeniem, zemstą. Być może Milena doda im sił i zmusi do zrobienia odważnego kroku. Być może pokaże im, że jest nadzieja, i że wbrew ograniczeniom uda się zawalczyć o siebie.




"Dzieciństwo. Czyli byłam molestowana seksualnie" Milena Kamińska, Psychoskok, Konin 2015 






Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka