Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PRL. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PRL. Pokaż wszystkie posty

Dziewczyny Wyklęte 2, Szymon Nowak



Był czas kiedy walka, bohaterstwo, heroizm polskich żołnierzy były piętnowane, karane, wymazane z pamięci społeczeństwa.

Szymon Nowak staje na straży ich dobrego imienia i odgruzowuje ich sylwetki, dokonania z odmętów historii.

"Kiedy wybuchła wojna, wszystkie miały silne przeświadczenie o konieczności zaangażowania się w walkę z okupantem."

Szymon Nowak w "Dziewczynach Wyklętych 2" skupia się na życiorysach kobiet i dziewcząt, które podczas II wojny światowej były sanitariuszkami, łączniczkami, kolporterkami, żonami, narzeczonymi, siostrami Żołnierzy Wyklętych, a tuż po niej w czasach stalinizmu i PRL wrogami ludu, bandytkami i zbrodniarkami.

Poprzez biografie Ireny Grzywacz, Elżbiety Zawackiej, Władysławy Gwóźdź, Ireny Lidii Gröger, Heleny Wardal Józefy Podubnej, Zofii Pelczarskiej, Eugenii Prauss, Ruty Czaplińskiej, Janiny Wasiłojć, Krystyny Łapińskiej, Danuty Osińskiej, Zofii Rojuk, Stanisławy Kowalewskiej i Haliny Pikulskiej możemy poznać niezwykłe losy napiętnowane bólem, cierpieniem, niesprawiedliwością, więzieniem, śmiercią. Taką cenę zapłaciły za swoją walkę, za ideały, za patriotyzm, za wolną Polskę.

Przez kilkadziesiąt lat ich poświęcenie zostało skazane na zapomnienie, a ich nazwiska wymazane z historii. Dopiero niedawno rodziny, historycy, a także fascynaci  tacy jak Szymon Nowak przywracają ich dobre imię, rehabilitują i ukazują w świetle dziennym  patriotyzm i ogromne zaangażowanie w walkę o ojczyznę.

Działania i decyzje bohaterek "Dziewczyn Wyklętych 2" są różne, ale konsekwencje niemal identyczne. Początkowy entuzjazm, konspirację, trudy wojny musiały łączyć z zadaniami żołnierza z rolą kobiety, narzeczonej, żony, matki. 9 maja 1945 roku miał być wybawieniem, zwycięstwem, radością, a okazał się datą, z którą rósł strach przed zdemaskowaniem i represjami. Kobiety prędzej czy później zapłaciły za swój udział w wojnie. Bezwzględność podczas przesłuchań, brutalność i poniżenia, brak zasad i moralności to wstęp do kar niewspółmiernych do wykroczenia. Wieloletnie odsiadki, zesłania i ta najbardziej okrutna- śmierć. Najbardziej poruszająca jest lojalność Dziewczyn Wyklętych, nieugiętość wobec kata i wyrok przyjęty z podniesioną głową. Bohaterki książki to w większości młode kobiety, nastolatki, młode matki, a nie dały satysfakcji swoim oprawcom, z godnością przyjmowały swój los.

"- Dlaczego nie krzyczałaś, kiedy cię bito? Zacisnęła tylko zęby, ale kiedy jeszcze raz powtórzył pytanie, wycedziła:- Tak zostałam wychowana."

Jestem poruszona lekturą "Dziewczyn Wyklętych 2" i rozgoryczona czasami, w których przyszło im żyć. Zamiast podziękowań torturowano je w więzieniach, zamiast chwały czekało je poniżenie, zamiast czci, pamięci czekała je kulka w łeb i zapomnienie.

Szymon Nowak rzetelnie przygotował swoją książkę. Dotarł do niepublikowanych zdjęć z archiwów rodzinnych, dokumentów z przesłuchań, wyroków, prywatnych listów. Miał również okazję porozmawiać osobiście z niektórymi opisywanymi bohaterkami. Czym samym przedstawione historie robią na czytelniku jeszcze większe wrażenie. Mogą sami przekonać się o niesprawiedliwości, fałszowaniu rzeczywistości i zawisłości komunistycznych urzędów i urzędników.

"Dziewczyny Wyklęte 2" to lektura obowiązkowa dla miłośników historii i sylwetek kobiet silnych jak skała oraz gołębim sercu, dla których ponad wszystko liczyły się Bóg, honor, ojczyzna.






"Dziewczyny Wyklęte 2" Szymon Nowak, Fronda, Warszawa 2016







Recenzja napisana dla serwisu DlaLejdis :)















Czytaj dalej...

Zbrodnia i śledztwo w cieniu PRL- u, czyli... Śpij, malutka, Przemysław Koza

PRL to czasy kiedy manipulacja społeczeństwem, pojedynczymi jednostkami sięgnęła szczytu i pozwoliła na zachowania bulwersujące, kontrowersyjne, obrazoburcze.

Starszy sierżant sztabowy Milicji Obywatelskiej w małej miejscowości Smętorzowie, Józef Krzepicki, staje się ofiarą komunistycznego systemu. Epizody prywatnego życia blokują karierę, a służbowe rujnuje rodzinę. Milicjant topi problemu w morzu alkoholu i polowaniu na wrony. Podczas jednej z wypraw do pobliskiego lasu Krzepicki dowiaduje się, że po pijaku postrzelił swoją siedmioletnią córeczkę. Grozi mu przykładne aresztowanie i surowy wyrok. Podczas śledztwa okazuje się, ze nic nie jest takie na jakie wygląda. A za śmiercią dziewczynki kryje się mistyfikacja na najwyższych szczeblach władzy.

Lubię kryminały. I lubię okres PRL- u w literaturze, który może być doskonałą areną pod, wydawałoby się, nierealne wydarzenia. Jednak nie wszystkich udaje się w pełni wykorzystać potencjał czasów i możliwości jakie oferuje. Przemysław Koza nie wypadł najgorzej. Udało mu się uchwycić absurdy epoki, mechanizmy manipulacji, zależności pomiędzy władzą, partią, a ich marionetkami i zwykłymi obywatelami. Ciekawie poprowadził kryminalną grę. Kluczył, wprowadzał mylne tropy, zafałszowane zeznania długo pozostawiając czytelnika w nieświadomości i ciekawości.

Z całą resztą było trochę gorzej. Po pierwsze postaci. Sztampowi, schematyczni a ich zachowania tendencyjne i przewidywalne. Józef Krzepicki, alkoholik, którego śmierć córki wyzwala pompatyczne wyznania i przyrzeczenia: "Nie spocznę, dopóki nie dorwę tego skurwysyna, który zabił mi dziecko, aż nie zobaczę jego nędznego końca." Żałoba i prywatne śledztwo nie przeszkadza mu zupełnie w życiu towarzyskim i w myśleniu rozporkiem zamiast mózgiem. Zachowanie jego żony dla mnie zupełnie niezrozumiałe. Nie chce utrzymywać kontaktu z Józefem, nie obwinia go o śmierć córeczki, chociaż całe Smętorzowo już wydało na niego wyrok. Wpada za to do knajpy, w której raczy się alkoholem i oskarża o niedopełnienie obowiązku pochówku. Przecież nawet z nimi nie mieszkał, nie interesował się rodziną, a miał załatwiać pogrzeb?????? Inni bohaterzy również za mocno odrealnieni, tak jak sytuacje, które ich spotykają. Milicjant, który pilnuje rannego człowieka w samochodzie i nie orientuje się, ze to manekin?!

Nie podobało mi się również to, że autor usilnie i topornie wpychał w tekst PRL- owskie produkty, np. "w dwóch woreczkach po krówkach ze spółdzielni cukierniczej "Jedność"". Mam wrażenie, że Przemysław Koza bardzo chciał na każdym kroku przypomnieć w jakich czasach rozgrywa się akcja jego książki, ale mógł to zrobić bardziej naturalnie.

Cała powieść "Śpij, malutka" zgrzyta. Okładka ma się nijak do historii. Tekst czyta się opornie, brak jej lekkości, dynamizmu, spektakularnych zwrotów akcji. Biorę to na karb braku doświadczenia i niecierpliwości.

Reasumując, książkę Przemysława Kozy można przeczytać w jedno popołudnie, o ile przymknie się oko na pewne niedociągnięcia. Praca czyni mistrza i wierzę, że kolejne dzieła autora będą coraz lepsze.









"Śpij, malutka" Przemysław Koza, Novae Res, Gdynia 2015





Recenzja napisana dla serwisu DużeKa, któremu dziękuję za egzemplarz recenzyjny książki :)





Czytaj dalej...

Dawno, dawno temu?, czyli... Życie w PRL, Iwona Kienzler

"Co by było w Polsce, gdyby nie było PRL?
Wszystko."

Okres PRL- u to czas, którzy jedni chcieliby zapomnieć, inni powspominać z sentymentem, a jeszcze inni poznać by wreszcie się dowiedzieć, o co cały ten szum.

W czasach PRL- u byłam dzieckiem. Z mojej perspektywy był to całkiem przyjemny i zabawny okres. Uwielbiałam stać z rodzicami w kolejkach. Oni zdenerwowani pilnowali swojego miejsca, martwili się czy starczy dla nich towaru, a ja miałam okazję poznać inne dzieci i nieźle z nimi dokazywać. Z innych moich ówczesnych przyjemności były naleśniki z serem oraz pierogi w barze mlecznym Syrena we Wrzeszczu i okazjonalne wizyty w Pewexie. Te zapachy, kolorowe zabawki, słodycze, muzyka i obiekt moich westchnień... Barbie... Jako dziecko nie dostrzegałam pułapek PRL- u. Pochody pierwszomajowe były dla mnie czasem spędzonym z rodziną, osłodzonym lodami i wodą sodową z sokiem, a nie politycznymi manifestacjami wymuszającymi poparcie dla socjalistycznej władzy.

Dopiero dojrzewanie i zdobywanie wiedzy uświadomiło mi i moim rówieśnikom w jakich czasach żyliśmy i co na prawdę działo się w Polsce, a co troskliwi rodzice zacierali przed niewinnym wzrokiem i sercem dziecka.

Katastroficzny stan gospodarki, reglamentacja towarów, zadłużenie, zakłamanie, hipokryzja, brak demokracji, wolności słowa, prześladowania, aresztowania ludzi, którzy mogliby skruszyć mury władzy, morderstwa w imię prawa i za przyzwoleniem socjalistycznych przywódców.

PRL to czas reżimu, strachu, rozpaczy ale i przedsiębiorczości statystycznego Polaka. Mimo braku ciekawych ubrań w sklepach, materiałów, pasmanterii to Polki uchodziły za najlepiej ubrane kobiety. Wykorzystywanie zagranicznych wyjazdów na handel, szmuglowanie chodliwych towarów, zaaranżowane przyjaźnie z kierownikami sklepów, rodzina na wsi... Kto miał głowę na karku i odwagi, niczego mu nie brakowało.

Jedną z niewielu zalet PRL- u była praca i edukacja dla wszystkich.

Książka Iwony Kienzler to PRL w pigułce, wzbogacona anegdotami i żartami z tamtych czasów. Doskonale one portretują ówczesną atmosferę strachu i buntu, rozpaczy i szczęścia. Autorka nie odnalazła żadnych nowych faktów, opracowała materiał, który jest już dobrze znany. Skontrowanie polityki z życiem codziennym, ukazanie roli kobiety i Kościoła w czasie komunizmu, zadania szkoły i edukacji, cenzura, Milicja Obywatelska, ORMO, ZOMO, Urząd Bezpieczeństwa, motoryzacja, papierosy i alkohol, wybory czy festiwale piosenki.

Dla zaangażowanych odkrywców PRL- u, książka nie wniesie nic nowego. Laicy znajdą ciekawie opisaną i dobrze udokumentowaną, znamienną dla Polski historię. Brakowało mi jedynie zdjęć z tamtego okresu, które zawsze są znakomitym dopełnieniem tekstu.

"Siedem cudów PRL- u
1. Każdy miał pracę.
2. Mimo że każdy miał pracę, nikt nie pracował.
3. Nawet mimo tego, że nikt nie pracował, plan był zawsze wykonany w ponad 100 %
4. Nawet mimo tego, że plan był wykonany w ponad 100 %, nie można było niczego kupić.
5. Nawet mimo tego, że nie można było niczego kupić, wszyscy mieli wszystko.
6. Nawet mimo tego, że wszyscy mieli wszystko, wszyscy kradli.
7. Nawet mimo tego, że wszyscy kradli, ostatecznie nigdy niczego nie brakowało."




"Życie w PRL. I strasznie. I śmieszie" Iwona Kienzler, Bellona, Warszawa 2015





Czytaj dalej...

Bolesne dzieciństwo, czyli...Klucz, Elżbieta Wardęszkiewicz

Przemoc fizyczna i psychiczna jest najgorszym występkiem, przewinieniem jakim dorosły może obciążyć własne dziecko. Rodzic swoim bezwzględnym, bezlitosnym zachowaniem na zawsze piętnuje i zaniża poczucie własnej wartości oraz stawia w pozycji ofiary na całe przyszłe życie prywatne i zawodowe. Utrwala również schematy i model wychowawczy oparty na bólu, strachu, poniżeniu. Współcześnie staramy się wychwycić i zamknąć błędne koło przemocy. Jednak był czas kiedy zasady silnej ręki były jedynym znanym i stosowanym narzędziem władzy rodzicielskiej wymuszającej posłuszeństwo i szacunek. Tuż po wojnie, w czasach PRL- u zimny chów połączony z karami cielesnymi był na porządku dziennym, promowanym także w poradnikach, publikacjach dla rodziców, wychowawców i nauczycieli.

Właśnie w tym okresie rozgrywa się akcja powieści "Klucz" Elżbiety Wardęszkiewicz i opisuje losy zwykłej rodziny naznaczonej traumami wojny, obozów koncentracyjnych, stalinowskiego reżimu i komunizmu. Bolesne doświadczenia przekładają się na kolejne pokolenia, wzrastające w obliczu przemocy fizycznej i psychicznej.

Podczas lektury nie czułam się zbulwersowana słowami autorki, choć powieść traktuje o zbyt swawolnym podejściu do karania dzieci za pomocą regularnego bicia. Bardziej przejął mnie sadyzm ojca objawiający się regularnym słownym poniżaniem, obarczaniem małej dziewczynki obowiązkami ponad jej możliwości oraz bierną postawę jej matki w obliczu okrucieństwa i permanentnego cierpienia córeczki.W blurbie możemy przeczytać, że trudne doświadczenia życiowe dziewczyny oprócz traumy, którą pozostawiła przemoc fizyczna, zahartowały ją również na niepowodzenia, które niesie życie. Co do siły i mocnego charakteru nie mam zastrzeżeń bo ojciec rzeczywiście sprawił, że Mela nie boi się wyzwań i kłopoty nie stanowią dla niej żadnej przeszkody. Co więcej motywują ją do cięższej pracy i poszukiwania alternatyw, tam gdzie nikt nie spodziewa się znaleźć szczęścia. Co do traumy, którą przeżywa, nie do końca się zgadzam. Nie jestem ekspertką w tym temacie, ale z obrazu kreowanego przez Elżbietę Wardęszkiewicz nie wynika by dziewczyna, a potem kobieta cierpiała dłużej niż trwał ból fizyczny zadany ręką, paskiem czy słowem. Mela jest harda i ma swoje za uszami. Jej zachowanie, kolejne kroki i decyzje sprawiają, że nie potrafię jej współczuć, ani zaprzyjaźnić się z nią. Ona ma plan na swoje życie i nie pozwala by coś stanęło jej na przeszkodzie. Jest zimna, nieprzystępna, nie budzi sympatii.

Nie zachwycił i przekonał mnie także styl autorki. Zdania są proste, czasami zbyt naiwne, suche, bez emocji. Co prawda poznajemy w całkiem przystępny sposób warunki życia, możliwości, wady i zalety czasów PRL- u oraz wpływ komunizmu na plany, marzenia, przyszłość... To co w powieści mnie zaintrygowało pomówienia, ludzka zawiść, zazdrość oraz mobbing nie został w pełni rozwinięty, wykorzystany. Temat pojawia się znienacka i zostaje gwałtownie urwany bez możliwości ustosunkowania się i zadumania. Naprawdę rzetelnie i wiarygodnie zostały opisane wątki związane z medycyną i podróżami. To pewnie za sprawą wykształcenia i pasji Pani Elżbiety.  Kolejne akapity bardziej przypominają postrzępione fragmenty wyrwane z nudnawego pamiętnika niż spójną, wartką, pobudzającą wyobraźnię powieść na miarę naszych czasów. Nie sięgałam po nią z zainteresowaniem, przez co jej lektura mocno wydłużyła się w czasie. Na koniec okazało się, że historia poznana w Kluczu będzie kontynuowana w powieści zatytułowanej "Bez czci i bez wiary". Jak dla mnie to za wiele...

Miałam duże oczekiwania co do tej powieści, bo pozytywnie jest oceniana w sieci. I może to był mój największy błąd?! Liczyłam na emocjonalną huśtawkę, a dostałam przeciętne czytadło, które już zaciera się w mojej pamięci....







"Klucz" Elżbieta Wardęszkiewicz, Novae Res, Gdynia 2015





Recenzja napisana dla serwisu Zaczytajsie.pl. Gosi oraz wydawnictwu Novae Res dziękuję za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego książki :)




Czytaj dalej...

Losy pewnej rodziny, a w tle barwna historia miasta czyli...Skazy, Izabela Żukowska


"Skazy" to książka, która przedstawia losy rodziny, w której jedna decyzja powoduje reperkusje uderzające we współcześnie żyjących członków. 


Johanna i Henrietta to bliźniaczki wychowujące się w bogatej i wpływowej rodzinie Hollenbach, wywodzących się z Wolnego Miasta Gdańsk. Są trzymane pod kloszem i kształtowane na damy, którym nie przystoi samodzielne myślenie i realizacja własnych pasji. Ich głównym celem ma być korzystny mariaż i niesienie rodowego nazwiska z pokolenia na pokolenie. Ale Johanna i Henrietta nie podzielają planów rodziców. Podejmują własne decyzje, które odbijają się echem jeszcze długo po ich śmierci.

Przychodzi taki czas, że tajemnice rodzinne wychodzą na światło dzienne i znajduje się ktoś, kto zaczyna zadawać trudne pytania. Znajomość własnych korzeni jest fundamentalną potrzeba każdego człowieka do budowania własnej tożsamości, własnej wartości, nadania sensu własnej egzystencji. Katarina próbuje odkryć co w przeszłości podzieliło jej rodzinę, co skłoniło siostry bliźniaczki do zerwania więzów i zatarcie śladów swojego istnienia na długie lata. W atmosferze skandalu wyjeżdża do Hamburga, gdzie krok po kroku odkrywa podwaliny dawnych waśni. Odnaleziona cioteczna babka rysuje przed nią losy rodziny Hollenbach na tle burzliwej historii Polski.

Oprócz tajemnic rodzinnych dużą rolę w powieści odgrywa Danzig czyli dzisiejszy Gdańsk. Ponad stuletnia historia miasta jest jednocześnie ukazaniem niełatwych relacji pomiędzy Polakami a Niemcami, otwartego konfliktu roszczeniowo-terytorialnego, fascynacji totalitaryzmem i tragedii II wojny światowej.

Dość wyraźnie zaznaczony jest konflikt pomiędzy Niemcami a Polakami, którzy z nieufnością patrzyli sobie na ręce i trzymali się na dystans.

Zatem romans zrodzony pomiędzy Niemką a Polakiem musiał być nie tylko mezaliansem, ale rozpatrywany w ramach zdrady przekonań, rodziny, narodu i tworzyć teorie spiskowe.

Tło historyczne to główny atut tej opowieści i ukazany niemal jeden do jednego. Izabela Żukowska nie po raz pierwszy udowadnia znajomość i umiłowanie tamtych czasów i miejsc. Autorka nie tylko zaprezentowała wielkość międzywojennego Gdańska, życie ówczesnych mieszkańców od elity po slamsy, ich radości i bolączki, ale wplotła w tekst wydarzenia, którymi żyli Gdańszczanie, które były ważne również z punktu widzenia historii, które wpłynęły, między innymi, na ekspansję nazistowskiej ideologii, antysemityzmu.

Nie wiem jedynie jak ustosunkować się do mnogości niemieckojęzycznych nazw własnych miast czy ulic. Z jednej strony było to ciekawe przeżycie a z drugiej irytujące doświadczenie. Ciągłe sprawdzanie w przypisach ich znaczeń wybijały z rytmu.

Na wielkie uznanie zasługuje zaś umiejętność z jaką autorka porusza się pomiędzy przeszłością a teraźniejszością i jak barwnie opisuje skomplikowane relacje międzyludzkie. Izabela Żukowska hipnotyzuje, wciąga i nie wypuszcza z rąk do ostatniej strony powieści.

"Skazy" to skomplikowana opowieść o zwykłych ludziach uwikłanych w Wielką Historię, wtłoczonych w tryby wojny, nienawiści i obopólnych uprzedzeń, zmuszonych wybierać pomiędzy rodziną a miłością, przeszłością a przyszłością, w końcu pomiędzy złym a niemożliwym.





Izabela Żukowska "Skazy", Prószyński i s-ka, Warszawa 2014




Recenzja napisana dla serwisu Dlalejdis, któremu dziękuję za egzemplarz recenzyjny książki :))


Czytaj dalej...

Trzy odbicia w lustrze, Zbigniew Zborowski

Na życie nie można patrzeć tylko i wyłącznie przez pryzmat własnych przeżyć i  emocji, ale rozszerzyć kąt widzenia o los przodków. Wizerunek w lustrze to suma rodzinnych doświadczeń zbieranych z pokolenia na pokolenie, przenoszonych wartkim nurtem krwi i zlepku różnych kodów DNA. Należy pamiętać, że przeszłość ma ogromny wpływ na teraźniejsze i przyszłe czasy. Nawet nie kultywowana upomni się o swoje prędzej, czy później. 

Zbigniew Zborowski prezentuje w swojej najnowszej powieści "Trzy odbicia w lustrze" wizerunki trzech pokoleń kobiet, które łączy tajemnica z przeszłości, i których życie ściśle splata się z trudną historią Polski na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat.

Lata trzydzieste XX wieku. Zosia odrzuca uczucie i zaręczyny zakochanego w niej mężczyzny. Za swoją odmowę czekają ją obelgi i klątwa rzucona w nienawiści: "Nigdy szczęścia nie zaznasz! Ani w życiu, ani w miłości. Twoje bachory też. Tfu, tfu, tfu! Pluję na ciebie trzy razy. Będziesz cierpieć zawsze , kiedy pokochasz." Słowa przemijają i pamięć o nich również. Do Zosi wróciły w dniu kiedy myślała, że złapała szczęście za nogi i zdobyła miłość młodego dziedzica. Niestety zamiast spokoju i błogości czeka ją poniżenie i cierpienie. Ale na tym nie koniec. Do Polski wkraczają wrogie wojska, które przewartościują jej życie i nadadzą jemu zupełnie inny, zaskakujący sens. 

Powieść Zbigniewa Zborowskiego stoi trzema silnymi kobiecymi postawami, które są filarem i drogowskazem na życie dla otaczających ich ludzi. Bohaterki książki są wyraziste i mogą stać się bliskie każdemu czytelnikowi. Odnajdujemy w nich własne emocje, problemy, życie. Mimo odrobiny patosu, postaci są naturalne, bliskie rzeczywistości i nie boją się sięgać po swoje nawet jeśli cena, jaką muszą zapłacić okazuje się za wysoka.  

Zosia, uboga dziewczyna ze szlacheckim rodowodem. Chce zmienić swój los i żyć w godnych warunkach, nie martwić się o przyszłość. Jej priorytetem jest zdobyć wykształcenie, a żeby na nie zarobić udziela korepetycji w ziemiańskich majątkach na Kresach. Niestety jest bardzo naiwna i wierzy we wszystko, co usłyszy. Jest zatem łatwym miłosnym łupem i składa na ołtarzu obłudy swoją niewinność. Za chwile przyjemności los wystawi jej wysoki rachunek: wykluczenie, wstyd, niechcianą ciążę oraz ogrom samotności. 

Wanda jest nieślubną córką Zosi. Jej dzieciństwo przypadło na najcięższy okres w historii Polski: piekło wojny, okupacji niemieckiej i sowieckiej, rzezi na Wołyniu, Powstania Warszawskiego, Zimnej Wojny, czasów PRL- u. Karmiona komunistyczną propagandą, trwająca w strachu wojennej zawieruchy i brutalnej postawy matki  w obliczu zagrożenia życia, widzi świat na opak. Nie dostrzega znamion macierzyńskiej miłości, czułości, troski, a jedynie hologram stworzony na użytek ówczesnej władzy wychowującej naród w strachu, hipokryzji i braku szacunku dla najwyższych wartości. 

Anna jest córką Wandy. Przez dekadę mieszkała w domu dziecka, pozbawiona rodziny, uczuć a obdarowana złem, brudem i brutalnością tego świata. Dorastając zapatrzyła się w możliwości jakie daje kapitalizm i pieniądze, nie zawsze zdobyte legalną drogą. Jej największym atutem jest zmysł przedsiębiorczości, a wszystko czego się dotknie zamienia się złoto. Jednak czy bogactwo przyniesie jej szczęście czy tak jak mityczny Midas pogrąży się w swym przeznaczeniu? 

"Przekleństwo zawsze coś człowiekowi odbiera. Coś z czekającej go przyszłości. Wybija dziurę w przeznaczeniu. Ale wszechświat nie może opierać się na dziurach, więc puste miejsce zawsze zostaje zapełnione (...) Zło równoważy dobro. Przekleństwo przyciąga błogosławieństwo. "

Jaka prawda skrywa się w słowach szeptuchy. Czy rzeczywiście można odwrócić moc rzuconego przekleństwa? Co musi uczynić Zosia by zdjąć klątwę ze swojej rodziny? Jaką cenę zapłaci za chwile szczęścia?

Mocną stroną powieści jest tło historyczne przedstawione bardzo skrupulatnie i drobiazgowo. Dużą zasługą wiarygodności przeszłych faktów jest zaczerpnięcie wiedzy u samego źródła. Autor przyznaje, że inspirował się własnymi doświadczeniami, losami swoich przodków oraz ludzi, których spotkał na swojej drodze. W doskonały sposób udało mu się przenieść na papier zarówno emocje i uczucia towarzyszące wojennemu strachowi, niepewności, obaw, cierpieniu, bólu, stracie oraz brutalne obrazy okupacyjnej rzeczywistości, bezlitosne piekło walk o zachowanie zdrowia, człowieczeństwa, życia i heroicznych wysiłków matki ratującej swoje dziecko przed zagładą. Autor równie realistycznie oddał powojenne losy wielu Polaków: przesiedlenie, czasy komunizmu, działalność Urzędu Bezpieczeństwa, aresztowania, tortury, więzienie, po czasy obecne nie pozbawione trosk i problemów błahych i takich, które stygmatyzują społeczeństwo.

"Trzy odbicia w lustrze" to książka, której nie daje się łatwo sklasyfikować gdyż zawiera w sobie elementy wielu gatunków literackich. Po części jest to powieść historyczna, obyczajowa, saga rodzinna z odrobiną romansu, przygody, psychologii, sensacji i kryminału. Cechuje ją niebywale wartka, zmienna, zaskakująca akcja, przyprószona tajemnicą, która okrywa kolejne pokolenia warstewką metafizyczności. 

"Trzy odbicia w lustrze" to intrygująca opowieść o ludziach, ich postawach w kontekście historii, w obliczu zagrożenia, zdrady, choroby, przez pryzmat emocji i kilku słów rzuconych w nienawiści.    





Zbigniew Zborowski "Trzy odbicia w lustrze", Zysk i s- ka, Poznań 2014





Recenzja napisana dla serwisu DużeKa :) Wiktorii i wydawnictwu Zysk i s- ka pięknie dziękuję za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego książki :)


Czytaj dalej...

Małgorzata Szyszko- Kondej "Sześć córek"



Umierający Wiktor Krasowski, na łożu śmierci pisze listy do swoich sześciu córek. Chce zapłacić za swoje winy i za brak zainteresowania dziś już dorosłymi kobietami. W każdym z nich wyznacza zadanie, które ma zmienić postrzeganie życia i w ten pobudzić je do działania, zmian, właściwych wyborów, zacieśnienia rodzinnych relacji.

Bohaterkami "Sześciu córek", jak sam tytuł wskazuje jest sześć kobiet. Grażynę, Alicję, Elżbietę, Martynę, Agnieszkę i Milenę dzieli wszystko, począwszy od wieku, stanu cywilnego, poprzez zainteresowania, miejsce zamieszkania, oczekiwania od życia po stosunek do ojca. Dla jednych Wiktor był nieosiągalnym mirażem, ukochanym tatusiem bądź obcym mężczyzną, który wyznaczył w ich życiu powtarzający się schemat. Łączy je natomiast niezadowolenie z własnego losu. Śmierć Wiktora i listy od niego dają im pretekst do przemyślenia drogi, którą podążają i czas na zmianę decyzji, podjęcia walki o szczęście.

Historię każdej z sióstr poznajemy osobno. Grażyna jest głęboko zakompleksioną i niepewną siebie kobietą. Opiekuje się schorowaną, pełną żalu i złości matką. Nie może liczyć na pomoc egoistycznej córki, a jej duszę szarpią traumatyczne wspomnienia z PRL- u.
Alicja i Elżbieta są siostrami, których nie łączy typowo siostrzana bliskość. Alicja jest temperamentną artystką, niepokorną poetką Solidarności, a Elżbieta wiecznie niepewną i rozdartą emigrantką. Kurczowo trzyma się tego co ma, boi się stracić wizerunek, na który tak ciężko pracowała.
Martyna żyje pracą w korporacji. Nie ma czasu na stałego partnera, ale pragnie mieć obok siebie bliską, kochaną osobę. Dlatego stara się o dziecko, by zapełnić tę pustkę w sercu.
Agnieszka- zamknięta w toksycznym związku. Bita, hańbiona, pozbawiona własnej wartości.
Milena jest najmłodszą z sióstr. Jej życiem rządzą nastoletnie problemy z rodzicami, miłością, chłopakiem i facebook, bez którego nie potrafi już żyć.

Małgorzata Szyszko- Kondej bardzo realistycznie naszkicowała sylwetki swoich bohaterów. Uchwyciła całe sedno trudnej miłości, zdrady, zmagania się z samotnym macierzyństwem, budowania relacji międzyludzkich naznaczonych nieobecnością ojca, życia na emigracji, znaczenie przeszłości dla naszej przyszłości, wartości narodowe w trudnych momentach dla historii Polski.

Autorka doskonale przeniosła na papier zmieniającą się sytuację społeczną, polityczną, ekonomiczną naszego kraju na przestrzeni dziejów. Czytelniczki w różnym wieku znajdą w powieści odniesienia do własnego życia: godzina milicyjna w stanie wojennym, kartki na żywność, brak możliwości swobodnego podróżowania, Pewex pachnący kapitalistycznym światem, marzenie każdej dziewczynki- lalka Barbie, albo klocki Lego dla chłopców, śmierć papieża Jana Pawła II, katastrofa samolotu prezydenckiego w Smoleńsku, manifestacje pod krzyżem przed Pałacem Prezydenckim i ekspansja portali społecznościowych z najpopularniejszym fejsem na czele.

"Sześć córek" byłoby idealną powieścią obyczajową gdyby nie jeden mankament. Klamrą spinającą losy sześciu córek jest testament ich ojca. I to jest właśnie najsłabsze ogniwo powieści. W polskim prawie spadkowym nie można warunkować dziedziczenia, tzn. otrzymać spadek jeżeli wykona się jakieś zadanie. Rozumiem, że inni mogą przymknąć na to oko. Ja nie lubię kiedy wprowadza się czytelnika w błąd. Po prostu...

Powieść Małgorzaty Szyszko- Kondej jest skierowana do kobiet bez wieku. Każda z nas znajdzie w niej coś dla siebie. Jest tu miejsce na uśmiech, na smutek, na łzy, wzruszenie i zadumę.






Małgorzata Szyszko- Kondej "Sześć córek", Świat Książki, Warszawa 2014




Recenzja napisana dla serwisu Dlalejdis, któremu dziękuję za egzemplarz recenzyjny książki :)))))


Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka