Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hachette. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hachette. Pokaż wszystkie posty

"Nie płacz, kochanie" Cathy Glass

"W idealnym świecie żadne dziecko nie doznałoby cierpienia czy nie byłoby zaniedbywane przez rodziców ani nikt nie rozdzielałby rodzin. Żaden rodzic nigdy nie straciłby dziecka. W idealnym świecie każdy dzień byłby dla dziecka Bożym Narodzeniem, budziłoby się ono w ciepłym łóżeczku, dookoła leżałyby prezenty, a w pokoju obok spałaby para kochających rodziców. Niestety, nie żyjemy w idealnym świecie i nigdy nie będziemy żyć."

Najlepiej wie o tym Cathy Glass, pełniąca rolę rodziny zastępczej, pracownica brytyjskiej opieki społecznej i opiekunka dzieci trudnych i porzuconych a także autorka wielu bestsellerowych powieści. To ona, na co dzień jest świadkiem wielu rodzinnych dramatów, patologii, zaniedbań i przemocy względem dzieci. To ona, jest często ostatnią deską ratunku dla maltretowanych maluchów. To ona, jest także tymczasową mamą dla dzieci oddanych czy porzuconych i bezpieczną przystanią na drodze ku szczęśliwej adopcji. "Nie płacz, kochanie" opisuje losy jednego z wielu podopiecznych Cathy Glass.

Cathy zostaje poproszona o zaopiekowanie się noworodkiem, którego matka chce dobrowolnie oddać do adopcji.  Jest jednocześnie podekscytowana i przerażona. Nie wie czy podoła trudnemu zadaniu, jakim jest opieka nad takim maluszkiem. Jednak jej zawodowa ambicja, poczucie obowiązku a także wrodzona empatia nie pozwalają na długie rozważania. Zgadza się zostać rodziną zastępczą dla małego Harrisona Smitha. Cathy odbiera chłopczyka ze szpitala już w dobę po jego narodzeniu. Zapewnia mu komfortowe, bezpieczne warunki i opiekę. Harrison jest ślicznym i mało wymagającym niemowlakiem i Cathy nie może zrozumieć dlaczego został porzucony. Kiedy próbuje się tego dowiedzieć, napotyka mur milczenia i tajemnic. Co zmusiło matkę Harrisona do tak drastycznego kroku? Dlaczego nie może sama wychowywać swojego synka?

Książka "Nie płacz, kochanie" jest przede wszystkim o podejmowaniu trudnych decyzji i ich konsekwencjach. Rodzicielstwo, macierzyństwo, wychowanie to jedne z najtrudniejszych ról jakie przyszło odgrywać człowiekowi w teatrze życia. Nie warto przystępować do ich odtwarzania bez gruntownego przygotowania i odpowiedzi na pytania czy podołamy nowym zadaniom. Ciąża i narodziny to okresy czysto fizjologiczne i rzadko jest heroicznym wyczynem (wyjątek- ciąże zagrożone i zagrażające życiu). Dopiero gotowość bądź rezygnacja z podjęcia opieki nad dzieckiem, zadbanie o jego wychowanie jest sprawdzianem naszych umiejętności, doświadczeń, uczuć, emocji...
Zrzeczenie się miłości, praw do dziecka w imię jego bezpieczeństwa czy lepszego startu jest prawdziwym egzaminem z dojrzałości.

"Nie płacz, kochanie" nie jest tylko i wyłącznie historią małego Harrisona. Poznajemy jeszcze jedno dziecko, które przez swoje trudne położenie, los zetknął z Cathy Glass. Tym dzieckiem jest mała sześcioletnia Ellie. Dziewczynka w swoim krótkim życiu była świadkiem wielu brutalnych scen, przemocy fizycznej i psychicznej. Dzięki Cathy przysłuchujemy się opowieściom jeżącym włos na karku i powodujące uczucie nienawiści do rzeszy ludzi- kobiet i mężczyzn wychowujących i dorastających w patologii, nie umiejącym okazać zrozumienia, czułości, miłości swoim dzieciom, nie potrafiącym zadbać o ich bezpieczeństwo. Na szczęście odpowiednie organy państwowe ukróciły męki Ellie i dziewczynka powoli przystosowuje się do życia bez przemocy.

Książkę Cathy Glass nie sposób czytać na zimno, bez emocji. Krzywda dzieci jest tematem, który porusza nawet najtwardsze serca i uruchamia ogromne pokłady empatii. Lecz kiedy porządnie się wzruszymy, popomstujemy na bezwzględnych ludzkich potworów, odnajdziemy smak nadziei. Są ludzie i organizacje, które pomagają skrzywdzonym dzieciom. Dzięki ich wsparciu, pomocy psychologa można postarać się odwrócić zło, które przeżyły...
Kochani zwróćcie uwagę czy w Waszym otoczeniu nie żyją cierpiące dzieci. Tyle teraz słyszymy i oglądamy o rodzinnych tragediach, śmiertelnych pobiciach maluchów...Nie bądźmy obojętni na ich krzywdę, usłyszmy wołanie o pomoc.



Cathy Glass "Nie płacz, kochanie", tł. Patryk Dobrowolski, Hachette 2013, ISBN: 978-83-7739-876-0


bez oceny



Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Pani Annie reprezentującej wydawnictwo Hachette :))) Bardzo dziękuję za zaufanie :))))



Czytaj dalej...

"Oszustwo znad Morza Martwego" Adam Blake


"Wszystko, co wiemy o śmierci Chrystusa, to kłamstwo ...."

Od momentu kiedy "Kod Leonarda da Vinci" Dana Browna ukazał się na rynku i stał się hitem, bestsellerem, najgorętszą powieścią dekady, nieustannie przybywa jej sobowtórów- książek dotykające tematyki Jezusa, Biblii, Ewangelii a dokładniej próbujące obnażyć ukryte prawdy, zakłamanie patryiarchów Kościoła i całego Chrześcijaństwa.
Nie powiem, ja również stałam się fanką tego typu książek. Traktuję je z przymrużeniem oka. Mają one na celu dostarczenia efektownej rozrywki, i jako takie nie są w stanie podważyć podstaw mojej i Waszej wiary :) Możecie odetchnąć w spokoju i cieszyć się porządnym thrillerem spod skrzydeł wydawnictwa Hachette :)

Heather Kennedy podczas rutynowego śledztwa przypadkowej śmierci  profesora uniwersytetu wpada na trop kolejnych powiązanych ze sobą zbrodni. Ofiarami są wykładowcy uczelni i historycy, którzy chcieli wyjaśnić, odczytać pozornie drobne i nieistotne informacje z Kodeksu Rumowego. Każdy kolejny ślad i wskazówka prowadzą Heather Kennedy w głąb tajemniczych wydarzeń, który swój poczatek miały nad Morzem Martwym. Zagadka jest trudna do rozwiązania ale do akcji wkracza były najemnik Leo Tillman.
Czym jest Kodeks Rumowy? Dlaczego z jego powodu dochodzi do katastrofy lotniczej? Dlaczego bez śladu giną trzyosobowe rodziny- zawsze matka i dwoje dzieci? Za każdą z tych tragedii stoi Michael Brand- kim jest i do czego jest zdolny? Wszystkich ciekawych odpowiedzi na zadane pytania odsyłam do książki "Oszustwo znad Morza Martwego".

"Oszustwo znad Morza Martwego" jest pierwszą z dwóch książek (jak do tej pory), w serii Leo Tillman & Heather Kennedy (kolejna to "Kod Demona"- której premiera jest zapowiedziana na lipiec tego roku). To duet niemal doskonały. Ona policjantka- surowo przestrzega reguł zawodowych i moralnych. Jej świat jest złożony z dwóch barw: czarnej i białej. Oczywiście takie zachowanie ma swój początek w dzieciństwie, kiedy to ojciec Heather, też policjant, zmusza całą rodzinę do życia w kłamstwie.
Jej postępowanie nie jest dobrze widziane ani odbierane przez współpracowników. Daje im to pretekst to typowo szowinistycznych zachowań, do mobbingu, do słownej agresji i psychicznej przemocy.
Heather Kennedy zadziwiająco spokojnie przyjmuje razy. Nie obraża się, nie płacze, nie jest zastraszona, nie biegnie na skargę. Jest niebywale silna i odporna na krzywdy pochodzące z zewnatrz. Z drugiej strony nie jest żadnym emocjonalnym robotem- cieszy się ze zwycięstw, marnieje podcza porażek, rozpacza po stracie.
Leo Tillman równeż jest "emocjonalnym wrakiem". On także doświadczył traumy, która wyznacza cel jego przyszłych zadań. Jest świetnie wyszkolonym żołnierzem, zaznajomiony z wszelkimi sztukami walki, bronią i ma niesamowity instynkt i intuicję.
Leo Tillman & Heather Kennedy razem mogą góry przenosić i żaden terror nie jest im straszny. 

Sama historia Kodeksu Rumowego, zaginionych bądź odrzuconych zwojów i Ewangelii choć eksploatowana  na wszelkie możliwe strony, jest ciekawa, pobudza do poszukiwań oraz ciągłej gotowości na niespodzianki. Przepastne Tajne Archiwa Watykanu budzą niezdrową ciekawość czy teorie spiskowe wielu zwyczajnych ludzi, bo to co ukryte jest najbardziej pożądane :) Tak więc książki o tematyce religijno- historycznych połączone z różnego typu kontrowersjami powstawały, powstają i będą powstawać, ku uciesze czytelnika. 

"Oszustwo znad Morza Martwego" to ciekawie skonstruowany thriller. Adam Blake umiejętnie stopniuje napięcie i odkrywa karty wielkiej, globalnej tajemnicy, która może zrujnować i podważyć podwaliny religii chrześcijańskiej. Kim są Ci, którzy ją ukrywają i dlaczego to robią? 
Akcja powieści dynamiczna, pełna zwrotów, a to jest coś, co lubię i na co zwracam uwagę. Historia opisana spójnie, rzetelnie i prawdopodobnie. Adam Blake z wielką wprawą przedstwił bohaterów, opisał ich charaktery, przeszłość, cele. Z takim samym zaangażowaniem skupił się opisach walk, miejsc zbrodni czy otoczenia. Bardzo łatwo można było odwzorować jego słowa we własnej wyobraźni i dzięki temu jeszcze lepiej przeżywać poznawaną historię. 

Będę śledzić kolejne książki Adama Blake a Wam polecam "Oszustwo znad Morza Martwego" :)





Adam Blake "Oszustwo znad Mozra Martwego", Tł. Marlena Dąbrowska, Hachette 2012, ISBN: 978-83-7739-874-6



5/6

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Pani Katarzynie reprezentującej wydawnictwo Hachette :))) Dziękuję za zaufanie :)))


Czytaj dalej...

"Kaszmirowy szal" Rosie Thomas

Jeżeli w powieść wkomponowana jest egzotyka, powiew orientu, szczypta nieznanej kultury i odkrywanie tajemnic z przeszłości pewne jest, że książka trafi w moje ręce. "Kaszmirowy szal" od pierwszej chwili ucieszył moje oczy przepiękną okładką a wraz z postępem lektury odkryłam również jej perfekcyjne dopasowanie do fabuły. Poza tym przepiękny krajobraz pobudza wyobraźnię i tęsknotę za nieznaną krainą, możliwością podróżowania i zdobywania nowych doświadczeń.

Jak dobrze wiecie okładka nie jest miarą wartości książki. Na szczęście treść także mnie nie zawiodła i bez przeszkód mogłam oddać się przyjemności czytania.

Rosie Thomas jest zapalonym podróżnikiem i alpinistką. Przez lata wpinała się w Alpach i Himalajach, startowała w rajdzie samochodowym Pekin- Paryż, przebywała na maleńkiej bułgarskiej stacji doświadczalnej w Antarktydzie i przemierzyła Jedwabny Szlak.  Nic dziwnego, że egzotyczne podróże i krajobrazy stały się tłem dla wielu jej książek. 

Mair Ellis żyje chwilą, dniem teraźniejszym. Jej życia nie wiążą zobowiązania, może pozwolić sobie na szaleństwa. Jako siedemnastolatka opuściła rodzinę i wstąpiła do cyrku. Potem imała się jeszcze wielu innych zawodów. Była "sprzedawczynią w modnym butiku, wokalistką w zespole, recepcjonistką, specjalistką PR, asystentką w przedszkolu, sprzedawczynią książek...". Dopiero opieka nad chorym ojcem a potem jego śmierć zmusiła ją do refleksji nad swoim życiem. Podczas przeglądania rzeczy po zamarłych rodzicach Mair znajduje tajemnicze zawiniątko należące do babci, a w nim zjawiskowo piękny szal z najdelikatniejszego włókna i pukiel dziecięcych włosów. Znalezisko zafascynowało ja na tyle, że postanawia podążyć śladem dziadków i jedzie do Indii. To właśnie tam, przed wojną, w same serce Kaszmiru trafił jej dziadek misjonarz i jego młoda żona. 
Mair odtwarza ich wędrówkę, ich losy i trafia na ślad rodzinnej tajemnicy...

Akcja powieści rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych. Pierwsza dzieje się współcześnie i jest historią życia, poszukiwań, dokonań i przemyśleń Mair, a druga rozpoczyna się w 1939 roku kiedy Nerys Watkins i jej mąż Evan, wyznania prezbiteriańskiego udają się z misją w rozległe rejony Indii. 
Naprzemiennie poznajemy historię tych dwóch kobiet, połączonych więzami krwi. Spodobało mi się to, że autorka ukazuje czytelnikowi te same szlaki jakie przeszły Nerys i Mair. Mamy okazję porównać Indie te z przed kilkudziesięciu lat z tymi współczesnymi. Porównujemy je z perspektywy dwóch różnych spojrzeń: dawniej- kobiety uwikłanej w sieć konwenansów, stereotypów, ograniczeń kulturalnych i obyczajowych, przynależności towarzyskiej oraz obecnie- kobiety wyzwolonej i niezależnej. 

Historia Nerys zrobiła na mnie o wiele większe wrażenie niż historia Mair. Może dlatego, że z Mair mogę się utożsamić, jest do mnie podobna a więc jej życie nie wnosi do mojej wyobraźni niczego nowego. Z kolei Nerys nie należy do mojego pokolenia, bardzo się ode mnie różni. Jej wychowanie, dojrzewanie, dorastanie, otoczenie i czasy w których się wychowała są mi obce i dlatego takie fascynujące. 
Wyszła za mąż bardzo młodo i od razu po ślubie wyruszyła w daleką misję. W powieści nie jest jednoznacznie określone czy poślubiła Evana z miłości czy był to związek zaaranżowany. Na początku rezerwa Nerys w stosunku do męża jest wyczuwalna, ale w miarę trwania związku uczucia tych dwojga ulegają ociepleniu, mimo to wydawało mi się, że kobieta nie jest szczęśliwa. Nerys ma większe oczekiwania od życia niż może jej zaproponować skromny misjonarz. Kobieta rozkwita gdy za zgodą męża zamieszkuje u przyjaciółki.
Jak się z czasem okazuje babcię i wnuczkę o wiele więcej łączy niż dzieli. Mair odkrywa nieznaną twarz Nerys a jej życie daje dziewczynie wskazówki odnośnie jej własnego losu. 

Rosie Thomas ciekawie przedstawiła także codzienne życie kobiet, żon brytyjskich emigrantów w 1940 roku. Kiedy mężowie walczyli o pokój na świecie w jednej z najokrutniejszych wojen, kobiety umilały sobie czas spotkaniami towarzyskimi, ploteczkami, alkoholem, romansami. 

Na ogromne uznanie zasługują cudowne opisy krajobrazów Indii, Kaszmiru, Śrinagaru. Językiem niezwykle plastycznym i urokliwym oddaje hołd tym egzotycznym miejscowościom. Obrazy, które podpowiada nam wyobraźnia zapierają dech w piersi i powodują zazdrosne pytania- dlaczego mnie tam nie ma?
Z książki dowiemy się także jak wyglądał proces tworzenia szali z kaszmiru, jakie było jego znaczenie i wartość oraz jak ta produkcja wygląda w obecnych czasach. Jak wiele dawnych tradycji przetrwało do dnia dzisiejszego? Odpowiedzi w "Kaszmirowym szalu" :)

Powieść Rosie Thomas spełniła moje oczekiwania. Zanurzyłam się w świecie kompletnie mi obcym i jednocześnie bardzo fascynującym. Odkryłam na nowo czar Indii, mądrości tradycji, samorealizacji i potęgę miłości :)






Rosie Thomas "Kaszmirowy szal", tł. Katarzyna Łuniewska, Hachette 2013, ISBN: 978-83-7739-996-5

5/6



Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Pani Katarzynie z wydawnictwa Hachette :))) Dziękuję za zaufanie :)))


Czytaj dalej...

"Dzień kłamstwa" William Brodrick

Po fascynującej lekturze "Szóstej lamentacji" z entuzjazmem sięgnęłam po kolejną książkę Williama Brodricka "Dzień kłamstwa". Z radością donoszę, że było to udane spotkanie a autora zapisuję do grona swoich ulubionych pisarzy. Obie książki są napisane z pasją, dopracowane w szczegółach i czuć w nich drobiazgowe rozpatrzenie tematu. W "Dzień kłamstwa" autor włożył ogrom pracy w zapoznanie się z historią Polski, naszej mentalności- wzbudziło to mój ogromny szacunek i podziw, bo książka przez to nabiera poważniejszego wymiaru, w pełni oddaje realia świata, który minął i heroizm ludzi, którzy oddali swoje życie by przyszłe pokolenia wychowywali się w wolnym i demokratycznym kraju.

Ojciec Anselm nie jest pospolitym mnichem. Zanim wszedł w szeregi braci zakonu gilbertynów, był znakomitym prawnikiem walczącym najostrzejszym orężem jakim jest prawda. Pewnego dnia odwiedza go przyjaciel z dawnych lat, John. Prosi o niezwykłą przysługę, o pomoc dla Róży Mojeskiej, zdradzonej przez historię i kogoś bliskiego w okrutnych czasach PRL- u, stalinizmu, ubeków, zdrajców i donosicieli.
Ojciec Anselm wyrusza do Warszawy...

Różą Mojewską interesuje się także Sebastian Voight, pracownik IPN- u. Mężczyzna jest zaintrygowany osobą "Szewca" tajemniczego pisarza i twórcy legendarnej, podziemnej gazety "Wolność i niezależność". Dowiedział się, że Róża jest jedną z grona jego "Przyjaciół". Chce poznać historię kobiety, sekrety które skrywa przed światem a nawet przed samą sobą i doprowadzić by sprawiedliwość zatriumfowała. Czy mu się uda? Czy pozna przeżycia Róży? Kim dla Róży jest Otto Brack?

William Brodrick stworzył cudowne postacie, złożone, niejednoznaczne, bohaterskie, zdradzieckie, dobre, złe...Róża jest kobietą, która przeżyła najstraszniejszy okres naszej historii. Dorastała i kształtowała swoją osobowość, poglądy preferencje podczas okupacji niemieckiej, widziała nienawiść okupanta, ich mordercze instynkty, uległość w stosunku do Hitlera i ich ślepą wiarę we własną wyjątkowość. Nie akceptuje tych obrazów, bierze udział w Powstaniu Warszawskiem, jest świadkiem ogromnego zniszczenia Warszawy i wreszcie wyzwolenia. Niestety czas terroru nazistowskiego zostaje zastąpiony stalinowskim. Nie chce tego zaakceptować, chce prawdziwej wolności, demokracji. Angażuje się w publikację i rozpowszechnianie podziemnej gazety, chce dać swoim rodakom nadzieję na lepsze jutro...Kiedy zostaje zdradzona, uwięziona,  bita, torturowana. Kiedy traci przyjaciół, męża, bliskich nie poddaje się. Walczy dalej, świadoma, że tym razem nic jej już nie mogą odebrać.

Naprzeciw tej niezłomnej, walecznej i prawej kobiety stoi Otto Brack. Człowiek bezkompromisowy, zawzięty, okrutny i piekielnie inteligentny. Doskonale przystosowany do nowej rzeczywistości. Wykorzystuje ludzi do własnych celów i nie ważne jest czy są nimi obcy czy bliscy. Traktuje ich jak pionki w grze, w której nie liczy się ofiara, nieważne uczucia a efekt i bezprecedensowe zwycięstwa. Otto Brack jest idealnym uczniem stalinowskiego terroru, doskonale stosuje ubeckie sztuczki, szafuje uczuciami, poczuciem winy czy przyzwoitości.

A jak w tym wszystkim odnajduje się ojciec Anselm? Próbuje zrozumieć ludzi, ich wybory, ich życie w czasach zimnej wojny. Z początku ocenia i rozlicza. Z czasem jednak dochodzi do wniosku, że nie można mierzyć wszystkich jedną miarą. Byli ludzie, którzy świadomie, z własnego wyboru, z chęci pobierania różnych korzyści decydowali się donosić na sąsiadów, znajomych, przyjaciół czy bliskich. Istnieje także grupa ludzi, którzy zostali do tego zmuszeni. Różne były formy nacisku, czasami trzeba było dokonać bardzo trudnego wyboru, w szczególności gdy było zagrożone zdrowie i życie bliskich.

Akcja "Dnia kłamstwa" rozgrywa się na trzech płaszczyznach czasowych- stalinizmu, stanu wojennego i współcześnie. Jednocześnie poznajemy genezę wydarzeń, uczestniczymy podczas przesłuchań, tortur, wyroków i razem z bohaterami próbujemy rozliczyć się z historią, wyciągnąć wnioski, ukarać zbrodniarzy oraz poszukać odpowiedzi na pytanie: Czym jest sprawiedliwość i jak jej użyć, by ci, którzy na nią zasługują w pełni odczuli jej karzącą dłoń, odczuli jej ciężar.

William Brodrick z wprawą rozdawał wskazówki w drodze do odkrycia prawdy i zdrajcy. Jednak nie prowadziły one wprost do celu. Autor umiejętnie kluczył wśród faktów, wprowadzał nowe postacie i wiadomości, które zmieniały bieg akcji i w konsekwencji wyprowadzały na manowce. William Brodrick niejednokrotnie wystawił moją cierpliwość a raczej niecierpliwość na próbę. Już, już byłam blisko rozwiązania, już miałam dopaść zdrajcę gdy gwałtownie zmieniał się czas, miejsce akcji. Potęgowało to moją ciekawość i trzymało nerwy na postronkach. Muszę ogłosić, że William Brodrick to mistrz suspensu.

"Dzień kłamstwa" to nie jest powieść historyczna choć dotyczy trudnego okresu w dziejach Polski. To opowieść o ludziach ich wyborach, które zmieniały ich życie i świat. Jeżeli macie ochotę poznać ciekawe osobowości, ludzi wielkich duchem zapraszam do lektury książki :)





William Brodrick "Dzień kłamstwa", tł. Anna Wolna, Hachette 2012, ISBN: 978-83-7739-912-5





5+/6



Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Pani Katarzynie z wydawnictwa Hachette :))))




Czytaj dalej...

Przedpremierowo: "Szósta lamentacja" William Brodrick

"Szósta lamentacja" to moje pierwsze spotkanie z Williamem Brodrick- iem i już wiem, że na pewno nie ostatnie. Jestem zachwycona lekkim ale nie banalnym stylem autora, który nie tylko potrafi zaciekawić snutą przez siebie historią ale wciągnąć w nią czytelnika na długi, długi czas.

"Szósta lamentacja" to druga po "Dniu kłamstwa" książka autora wydana w Polsce. Obie są połączone postacią ojca Anselma ale są dwie zupełnie różne i odrębne historie. W żadnym wypadku nie trzeba ich czytać chronologicznie, ale jestem pewna że tak jak ja ulegniecie magii słowa Williama Brodrick-a i będziecie chcieli poznać je obie :)
A tak na marginesie dodam, że "Szósta lamentacja" to debiut literacki Williama Brodrick- a.

Do opactwa gilbertynów zgłasza się Eduard Schwermann z prośbą o schronienie. Kiedy okazuje się, że jest to hitlerowski zbrodniarz wojenny, któremu udało się umknąć machinie wymiaru sprawiedliwości, mnisi wraz z ojcem Anselmem sprzeciwiają się udzieleniu zbiegowi azylu w klasztorze. Jednak wysłannicy papiescy zmuszają ich do zmiany decyzji. Dlaczego? Jakie tajemnice skrywa Kościół i co go łączy z wydarzeniami , które rozegrały się w Paryżu podczas II wojny światowej? Ojciec Anselm rozpoczyna prywatne śledztwo i próbuje odkryć tajemnicę tamtych czasów.

Postać ojca Anselma, który na własną rękę chce doszukać się dowodów winy hitlerowskiego zbrodniarza, jest bardzo pozytywna i wzbudza sympatię. Nie zawsze łatwo mu znaleźć odpowiednie tropy ale nie poddaje się zniechęceniu i drąży wytrwale, tak jak woda skałę. Po malutku, krok po kroku dokopuje się do prawdy. Ojciec Anselm oprócz swoich detektywistycznych zdolności jest bardzo ciepłym, wyrozumiałym i wrażliwym mężczyzną. Nic dziwnego, że skupia wokół siebie ludzi cierpiących, drążonych osobistymi rozterkami. Dzięki temu, przypadkiem znajduje się w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie.
Choć ojciec Anselm to postać wiodąca, to nie przyćmiewa swoją osobą innych bohaterów. W "Szóstej lamentacji" na uwagę zasługuje również Agnes. To starsza pani zmagająca się z ciężką chorobą- stwardnieniem zanikowym bocznym. Wie, że jej dni są policzone, i że nadszedł czas rozliczyć się z przeszłością. Pomaga jej w tym wnuczka, Lucy- ona jako jedyna potrafi porozumieć się z babcią. Relacje łączące tę rodzinę są bardzo zawiłe i trudne dla każdej ze stron, a początku problemów należy poszukać w czasach II wojny światowej i niemieckiej okupacji. Agnes nigdy nie opowiadała o swoich przeżyciach z okresu wojny, bliscy wiedzieli jedynie, że przebywała w obozie zagłady Auschwitz a potem została przeniesiona do obozu Ravensbrück, resztę kobieta skryła za zasłoną milczenia. Dopiero pojawienie się Eduarda Schwermanna zmuszają ją do ujawnienia swoich przeżyć, tyle że prawda zburzy dotychczasowe życie Lucy. Jak dziewczyna poradzi sobie z tajemnicą z przeszłości? Zachęcam do zapoznania się z "Szóstą lamentacją".
W powieści pojawia się też tajemnicza postać. Nie wiadomo skąd przyjechał, po co i jakie ma zamiary. Bacznie za to obserwuje proces hitlerowskiego zbrodniarza, zaprzyjaźnia się z jego wnukiem i z Lucy. Co chce przez to osiągnąć?

William Brodrick zwraca naszą uwagę na wciąż żywą ranę jaką była II wojna światowa, okupacja, Holokaust. Jak ważną sprawą, do tej pory, jest podciągnięcie do odpowiedzialności wszystkich jeszcze żyjących hitlerowskich zbrodniarzy, poczucie sprawiedliwości, rozliczenie się z historią, możliwości przebaczenia.
Jest jeszcze duża wola i potrzeba mówienia o Holokauście, a naszym obowiązkiem jest tych słów wysłuchać i zapamiętać. 

William Brodrick potrafił mnie zaskoczyć. Kiedy już myślałam, że wiem wszystko, że wyprzedziłam i rozszyfrowałam autora, nagle następował zwrot akcji a kolejny poznany szczegół, wskazówka zupełnie nie pasowała do mojej teorii i wyprowadzała mnie w pole. Tak więc finał jest zaskakujący i nieoczekiwany, co oczywiście bardzo mnie usatysfakcjonowało :) Powieść zasysa czytelnika już od pierwszej strony, podsyca ciekawość, utrzymuje zainteresowanie i lotem błyskawicy doprowadza do finiszu. Moim zdaniem za szybko! Chciałam książkę smakować bez końca, zagłębiać się w niej w nieskończoność.
W "Szóstej lamentacji" poznać można fachowe rozeznanie autora w sprawach wiary, Kościoła czy zagadnieniach prawnych. Nie przypadkiem zresztą, jest to główną zaletą książki. William Brodrick czerpał te doświadczenia ze swojego życia osobistego. Przez pięć lat przebywał w nowicjacie w klasztorze augustianów, a kiedy opuścił zakon, pracował jako adwokat. Pomysły, wskazówki, wiadomości, arkana zawodowe- mamy z pierwszej ręki. I choć w "Szóstej lamentacji " prawda miesza się z fikcją, to jest wyczuwalny ogrom pracy jaki włożył autor, aby opisywane wydarzenia
historyczne były jak najwierniejsze i jak najbliższe rzeczywistości.

"Szósta lamentacja" posiada wszystkie, moim zdaniem, cechy idealnej książki. Jest historia przez duże H, tajemnice skrywane przez Kościół, wyraziści bohaterowie, dopracowanie każdego szczegółu, nieoczekiwane zwroty akcji, nieodgadniony finał, brak miejsca na nudę.

Polecam!



William Brodrick "Szósta lamentacja", Hachette 2013, ISBN: 978-83-7739-978-1



Premiera: 23 styczeń 2013



5+/6



Książkę poznałam dzięki uprzejmości Pani Katarzyny z wydawnictwa Hachette. Bardzo, bardzo dziękuję :)))


Czytaj dalej...

"Mroczna kolekcja" Ted Dekker

Dzięki wydawnictwu Hachette mogłam zapoznać się z najnowszą powieścią amerykańskiego pisarza Teda Dekkera. To nazwisko jest mi zupełnie nieznane, choć autor ma na swoim koncie wiele książek wydanych po polsku, zbierające całkiem pozytywne recenzje. Przeszukałam więc sieć w poszukiwaniu informacji na jego temat. Co znalazłam? Ted Dekker jest znanym autorem thrillerów i powieści, które podwyższają u czytelnika poziom adrenaliny, zaskakują nieoczekiwanymi zwrotami akcji, niesamowitymi postaciami i niezapomnianymi konfrontacjami między dobrem i złem.

Tyle w teorii, a jak było w praktyce?  

Amerykańskie miasto Denver staje się areną makabrycznych wydarzeń. Seryjny morderca, nazwany Kolekcjonerem Panien Młodych poszukuje kolejnych ofiar. Uważa, że działa zgodnie z dziełem bożym i na jego wyraźne polecenie. Wynajduje boskie oblubienice, by przypodobać się Bogu. Agent FBI Brad Raines przy pomocy psycholog Nikki Holden próbuje pokrzyżować mu szyki. Muszą się spieszyć gdyż czasu jest niewiele. Czy uda im się odnaleźć mordercę?

Ted Dekker powoli wprowadza nas w swoja historię. Bardzo dokładnie nakreśla sylwetki głównych bohaterów. Znamy ich rysopis, upodobania, przeszłość oraz ich portret psychologiczny. Równie dobrze zaznajamiamy się z topografią miasta. Ted Dekker czyni to tak sugestywnie, że od początku miałam wrażenie uczestnictwa w kreowanych sytuacjach a występujące postacie łatwo mogłam sobie wyimaginować. Oprócz policjantów, psychologów policyjnych i patologów poznajemy również samego mordercę. Jego również poznajemy bardzo dobrze. Znamy jego zachowanie, umysł, skłonności, plan dnia, podążamy z nim krok w krok a mimo to dalszym ciągu jest dla nas zagadką. Zaskakuje nas z minutę na minutę. Im bardziej zaznajamiamy się z jego pokrętnym umysłem tym bardziej wprowadza nas w tak zwane maliny. Trudno zorientować się gdzie jest, gdzie uderzy, kogo zaatakuje. Równie sprytnie wyślizguje się wymiarom ścigania jak i czytelnikowi. Bardzo chciałam rozwikłać zagadkę przed Bradem Rainesem ale było to niezwykle trudne.
Agent wraz z Nikki Holden dość szybko domyślają się, że morderca to człowiek z genialnym umysłem ale uszkodzoną psychiką. Kto najlepiej zrozumie jednego chorego jak nie inny chory? Do gry, do pościgu za Kolekcjonerem Panien Młodych przystępuje Paradise, pacjentka nietypowego ośrodka dla umysłowo chorych. Czy wraz z Paradise śledztwo nabierze tempa? Odpowiedź na to pytanie musicie znaleźć sami. 

Morderców z manią wielkości, przekonanych o swoim geniuszu jest wielu. Mimo to Ted Dekker przekonał mnie, że jego Kolekcjoner Panien Młodych jest wyjątkowy, że tylko on zna boży plan, że jest jego ziemskim wysłannikiem. Jest przekonany, że Bóg wyznaczył go na swojego swata i wybiera dla niego najlepszą oblubienicę. Morderca to bardzo inteligentny człowiek z wyborną intuicją. Potrafi przewidzieć ruch przeciwnika i wyjść mu na przeciw lub wywieźć w pole. Jego technika mordowani, rytuał jest równie intrygujący jak on sam. 
Muszę się Wam przyznać, że Kolekcjonera polubiłam bardziej niż ścigającego go agenta. Przydarzyła Wam się kiedyś taka sytuacja?
Brad Raines jest młody, przystojny, inteligentny. boryka się z poczuciem winy z przeszłości, które wpływa na jego życie uczuciowe. Jest przedstawiony bardzo przyzwoicie, wzbudza jako taka sympatię, trochę wzrusza ale dla mnie jest zbyt delikatny, zbyt wrażliwy, zbyt idealny.  

Moje serce bezkrytycznie zdobyli  pensjonariusze ośrodka dla umysłowo chorych. Zmieniają oni nasze wyobrażenia o ludziach borykających się z różnymi chorobami psychicznymi. Często są to jednostki wybitnie uzdolnione, ale zaszufladkowane przez swoją chorobę. Paradise, Roudy, Allison są dużą atrakcją "Mrocznej kolekcji". Bawią, rozśmieszają, uczą tolerancji, zmieniają nasz sposób myślenia, zaczynamy ich szanować i podziwiać. Ich szalone pomysły wnoszą więcej do śledztwa niż burze mózgów urządzane przez agentów FBI.  

W "Mroczną kolekcję" został wplątany również kontrowersyjny wątek miłosny. Przez wielu będzie uważany za niestosowny, niemożliwy do zrealizowania. Jednak połączy dwie osoby, które rozpaczliwie poszukują i potrzebują miłości. Chcą pokonać swoje bariery i swoje wewnętrzne demony, które wyciągają łapy po ich dusze.

"Mroczną kolekcję" czytało mi się wyśmienicie. Zagłębiałam się w moralne dylematy, odwieczna walkę dobra ze złem, gorączkowe poszukiwania mordercy przewlekane zwrotami akcji, które pobudzały ciekawość i nie pozwalały odłożyć książki ani na minutę. 



Cytaty z książki: 

1. "Rozbawiło go to, że trudniej było zabić bezrozumne zwierzę niż istotę ludzką."

2. "Wszyscy mamy swoje tajemnice. Pozwalamy innym dojrzeć w nas tylko to, co chcemy, żeby zobaczyli."
3. "Szaleństwo od geniuszu dzieli bardzo cienka linia."


Ted Dekker "Mroczna kolekcja", Hachette 2012, ISBN: 978-83-7739-920-0


5/6



Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Pani Katarzynie z wydawnictwa Hachette :)



Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka