Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty

Oblubienica morza, Michelle Cohen Corasanti, Jamal Kanj // Miłość i nienawiść o smaku pomarańczy


„Jeśli chcesz coś zmienić, wejdź tak wysoko, jak tylko jesteś w stanie, a potem zapal światło.”
Nienawiść to pierwszy stopień do utraty człowieczeństwa i początek drogi do samego piekła. Wystarczy przejrzeć najświeższe newsy w internecie, obejrzeć serwisy informacyjne, aby znaleźć dowody potwierdzające tę tezę. Nie trzeba długo szukać, nie trzeba kopać za głęboko...

Jednakże akcja Oblubienicy morza rozpoczyna się w  przeszłości, kiedy to nienawiść stała się początkiem najbardziej krwawych i brutalnych zbrodni i wojny, której echa jeszcze brzmią w uszach naszych dziadków, a czasem też rodziców. Lata czterdzieste XX wieku, bo o nich mowa, a przede wszystkim wydarzenia, które miały wtedy miejsce są tłem dla przepięknej historii miłosnej bezlitośnie zdeptanej i rzuconej w krew rozlaną za rodzinę, za solidarność, za wolność, za sprawiedliwość. Czy bohaterom uda im się zbudować szczęśliwą przystań na lata, na przyszłość?

Z książką Oblubienica morza po raz pierwszy poznaję się z Michelle Cohen Corasanti, której debiutancka powieść przyniosła wiele pozytywnych słów na miarę światowego bestsellera. Drzewo migdałowe poza tym po raz pierwszy, dobitnie, bezkompromisowo ukazuje relacje Palestyńczyków z Syjonistami i ich konflikt, który obfituje konsekwencjami o okrutnym zabarwieniu. Oblubienica morza również dotyka tej tematyki. Bezlitośnie obnaża skutki nienawiści, która toczy się od kilkudziesięciu lat. 

Michelle Cohen Corasanti i Jamal Kanj bardzo obrazowo malują swoją historię. Raz oczami wyobraźni przenosimy się do klimatycznej Jafy i plantację pomarańczy gdzie wszystko przesyca się zapachem tych słodkich owoców. W tej sielskiej atmosferze rodzi się miłość piękna, pierwsza, delikatna, ale też silna, niewzruszona i fundamentalna. Raz jesteśmy świadkami bestialskiej rzezi, której ofiarami są niewinne dzieci, starcy, kobiety i mężczyźni, którzy próbowali odnaleźć swoje miejsce w ojczyźnie zagrabionej przez wroga. Ogrom przemocy poraża, szokuje i wzbudza tyle negatywnych emocji, że powieść staje się skałą przyduszającą serce i niepozwalającą na swobodny oddech. Dla równowagi jest też opowieścią o słodkiej mocy miłości, która ukryta bezpiecznie w głębi duszy trwa i trwa, przynosząc niespodziewane efekty. 

Oblubienica morza to powieść, którą dość trudno recenzować, bo wywołuje szereg skrajnych uczuć, które drgają w głowie jeszcze długo po zakończeniu lektury. Plastyczny język wyraziście kreśli obrazy, które nie chcą zniknąć sprzed oczu, a sielskość krajobrazu w obliczu potworności, które dotykają niewinnych ludzi są jak policzek, zmuszający do rozwagi. 

Książka ta, jak każda inna dotykająca tematu wojny, niesprawiedliwości, obojętności na przemoc, jest lekturą trudną i wymagającą. To nie jest historia, którą z przyjemnością przeczytasz na beztroskim urlopie. To powieść, która wstrząsa, zmusza do przemyśleń, która zburzy Twój spokój, sprawi, że po policzku spłynie łza. Słona kropla pojawi się raz ze wzruszenia, z poczuciem nadziei, raz z bezsilności, z którą obserwujemy toczące się wydarzenia. 

Oblubienica morza i Michelle Cohen Corasanti to moje lipcowe odkrycie. Gorąco polecam Waszej uwadze.








Oblubienica morza, Michelle Cohen Corasanti, Jamal Kanj, tł. Monika Wiśniewska, wydawnictwo SQN, Kraków 2018






Czytaj dalej...

Antologia- MDS. Miłosne rewolucje pod patronatem Aleksandrowych myśli

21 marca będzie miała premierę Antologia Grupy Literackiej Ailes „MDS. Miłosne rewolucje”. Blog Aleksandrowe myśli ma ogromną przyjemność patronować medialnie tej publikacji :)



Co może łączyć hakerkę, parę szpiegów, zombie, seryjnego mordercę, czarownicę i boksera? By poznać odpowiedź na to pytanie, wyrusz z nami w podróż po meandrach romansu i erotyki w opowiadaniach zawartych w niniejszej antologii. MDS: Miłosne Rewolucje to reedycja wydanego już wcześniej zbioru. Znajdziecie w nim odświeżoną wersję dawnych prac, jak również zupełnie nowe, wyjątkowe historie. Wspólnym mianownikiem dla wszystkich tekstów niech będzie skrót MDS, którego rozwinięcie pozostanie tymczasowo naszą słodką tajemnicą. Jesteście ciekawi, czym jest ów sekret? Cóż, przekonajcie się sami, smakując przy okazji mieszanki słodyczy pierwszych uniesień, pikanterii zakazanych uczuć, goryczy utraconej miłości. 

Spis treści:
M. L. „Dla E.” – La Noir
Agata Głowacz „Karmelowy Chłopiec” – Ailes
Lilianna Garden „Poryw Namiętności” – Ailes
Er & Luca „Niewypowiedziane” – La Noir
Ludmiła Skrzydlewska „Miłosna Gorączka” – Ailes
Noemi Vain „Na Twój Obraz” – Ailes
D. B. Foryś „Lacrimosa” – Ailes
Monika Pawliczak „W Obiektywie” – Gościnnie
Ada Katarzyna Szewczyk „Serce Miasta” – Ailes
Meg Adams „Symfonia Znaków” – Ailes
Agnieszka Koc „Piętno Szaleńca” – La Noir
Natalia Wojtasik „Przekraczając Granicę Przyjaźni” – Ailes
Grażyna Białas „Masaż Serca” – Ailes
Ewa Pirce „Wszystko, Czego Chcę” – Gościnnie
Renata Kamińska „Inwersja” – La Noir
Margo Shaw „Igrając Z Ogniem” – Ailes
Alicja Krawiec „Mniszka. Historia Kariny” – Gościnnie
Kamila Zielińska „Shadow - początek zemsty” – Ailes
Lilianna Garden „Niebezpieczny Romans” – Ailes
Magdalena Rewers „Miranda” – Gościnnie
Anna Tuziak „Opal” – Ailes
Monika Bochenko „Trzydzieści Cztery Kroki” – Ailes
Anonim „Wszystko...” – La Noir


 Grupa zysk ze sprzedaży przeznaczyła na Fundację Hospicjum dla kotów bezdomnych.




Jesteście zainteresowani tym tytułem? Lubicie krótkie formy? Co sądzicie o tematyce antologii?







 
Czytaj dalej...

Nasza miłość, Moja zdrada, Twoja śmierć, Ray Kluun // Zapowiedź

 
Premiera w Wydawnictwie Amber 7 listopada

Stijn i Carmen to młode małżeństwo, któremu znakomicie się powodzi. Pieniądze płyną nieprzerwanym strumieniem, przyjaciół w bród, córeczka Luna jest kochana i zdrowa. Kiedy Carmen odkrywa guzek w piersi, lekarz uspokaja ją, że to tylko niezłośliwe zwyrodnienie. Pół roku później okazuje się  jednak,  że  to  niezwykle  rzadka  i  agresywna  odmiana  raka. Chemioterapia, naświetlania, mastektomia – wszystko na próżno. Po roku następują przerzuty do wątroby. Od tego momentu wszelkie  działania  mają  charakter  wyłącznie  paliatywny... Stijn zawsze miał skłonności do zdradzania Carmen, ale teraz, w wyniku wściekłości i niemożności poradzenia sobie z tragedią, przekracza wszelkie granice. Wprawdzie sumiennie towarzyszy Carmen w szpitalu przy zabiegach i w czasie wizyt lekarskich, ale wieczorami i nocami – kiedy Carmen przebywa w domu – wdaje się w kolejne romanse. Sprawy prowadzonej przez niego agencji reklamowej schodzą na plan dalszy. W pewnym momencie Stijn wiąże się z Roos. Chociaż obydwoje doskonale czują, że to nie w porządku, Stijn cały czas jest rozdarty między uczuciem, jakie połączyło go z Roos, a miłością do coraz bardziej cierpiącej Carmen. Roos zapewnia mu to, czego nie może już znaleźć w domu i uspokaja jego myśli. Przeczuwając zbliżający się koniec, Carmen skupia się głównie na tym, by pozostawić jak najwięcej wspomnień dla Luny, tak żeby córka nie zapomniała jej po śmierci. Kiedy ból staje się nie do zniesienia,  Carmen  decyduje  się  na  eutanazję...


Nasza MIŁOŚĆ, moja ZDRADA, twoja ŚMIERĆ to fabularyzowana autobiografia autora z okresu, kiedy jego żona zachorowała na raka – dwa lata życia małżeńskiego, od momentu diagnozy do śmierci żony. Nasza MIŁOŚĆ, moja ZDRADA, twoja ŚMIERĆ to fabularyzowana autobiografia autora z okresu, kiedy jego żona zachorowała na raka – dwa lata życia małżeńskiego, od momentu diagnozy do śmierci żony.


O swojej książce Ray Kluun opowiada w wywiadzie, jakiego udzielił w 2007 roku „Marie Claire”: Marie Claire: Niewierność to jedno, sypianie z kim popadnie, kiedy twojej żonie zostały dwa lata życia, to zupełnie inna sprawa. Wystarczy spytać Raya Kluuna, holenderskiego specjalistę od strategii marketingowych i pisarza, który właśnie to robił, podczas gdy jego żona umierała na raka piersi w 2001 roku. Jego fabularyzowana autobiografia A przecież cię kochałem to brutalnie szczere spojrzenie na najciemniejsze zakamarki ludzkiego serca, ale także, jak twierdzi Kluun, „kontrowersyjna love story XXI wieku”. 

Marie Claire: Nazywasz swoją książkę love story, ale przez całą fabułę twój bohater – twoje alter ego – na okrągło zdradza żonę. Wyjaśnisz nam to? 

Ray Kluun: Bardzo kochałem moją żonę i z jednej strony byłem partnerem idealnym. Rzuciłem pracę, chodziłem na te wszystkie chemie, robiłem, co mogłem, żeby przy niej być. Psychologowie twierdzą, że kiedy ludzie poświęcają choremu na raka partnerowi całą miłość i energię, uciekają w swoje słabości. I tak pracoholicy będą pracować po 80 godzin tygodniowo, inni będą się upijać czy brać narkotyki. Coś, co wydawało mi się zupełnie niewinne – seks z inną kobietą mniej więcej raz na rok – stało się obsesją. 

MC: Zdrada to coś trochę poważniejszego niż upijanie się… 

RK: Nie próbuję się usprawiedliwiać, ale ludzie robią czasem dziwne rzeczy, kiedy nie mogą sobie poradzić. 

MC: Żałujesz? 

RK: Nie. Powiedziałem mojej pierwszej żonie wszystko w ostatnich wspólnych tygodniach. Zrozumiała i mogłem być przy niej. Jestem bardzo wdzięczny za tę szczerość i miłość, jaką dzieliliśmy. 

MC: Dziś jesteś żonaty z jedną ze swoich byłych kochanek. Jak wam się układa? 

RK: Jesteśmy bardziej realistyczni i bardzo otwarci, jeśli chodzi o uczucia. Nauczyłem się, że nie powinno się ukrywać przed partnerem swoich najgłębszych uczuć. 

MC: Twoja książka jest bestsellerem w Holandii, gdzie ludzie na ogół są tolerancyjni. Martwisz się o reakcję, z jaką spotka się w Stanach Zjednoczonych? 

RK: Miasta takie jak Nowy Jork czy Los Angeles nie różną się od Holandii. Ale nie jestem pewien, czy książka będzie bardzo popularna w Alabamie...


A jak będzie w Polsce? W krajach zachodnich, a nawet w Chinach, książka Kluuna wywołała wielki oddźwięk. Jak polscy czytelnicy zareagują na taki temat – temat tabu, trudny i szokujący?... 


Kochani, 

Jak Wy zapatrujecie się na książkę? Chcecie przeczytać? Czy tematyka książki jest kontrowersyjna?  Co sądzicie na temat postępowania Ray' a Kluun?

Będę wdzięczna za wszystkie komentarze. 




Czytaj dalej...

Postaw na miłość, Karolina Kubilus // Sama miłość nie wystarczy



Sama miłość nie wystarczy

Miłość jest wszystkim i dla niej jesteśmy gotowi na wszelkie wyzwania, nawet te najtrudniejsze. Jednak czasami sama miłość nie wystarczy. Kiedy brakuje zaufania, poczucia bezpieczeństwa, bliskości, to nawet najmocniejsze uczucie, nie ma szans z zawiedzionymi nadziejami, złudnym szczęściem.
Czytaj dalej...

Wojenne związki, Maren Röger

II wojnę światową najczęściej rozpatrujemy od strony represji okupanta, walk narodowościowych, wywiadu, świadectw obozowych czy Powstania Warszawskiego. Maren Röger, niemiecka historyk i kulturoznawca, postanowiła spojrzeć na ten okres historii z zupełnie innej perspektywy. Założyła sobie temat bardzo kontrowersyjny, bo opisuje związki miłosne pomiędzy Polakami a Niemcami, pomiędzy ofiarą, a katem. Nie było łatwo zebrać dokumentację, bo ta jest niepełna i fragmentaryczna. Jednak zebrane informacje pozwoliły postawić tezy dotyczące rodzaju wojennych związków oraz ocenę ówczesnego społeczeństwa.
Czytaj dalej...

Book Tour: Urodzeni, by przegrać, Iga Wiśniewska


„Urodzony, by przegrać, żyję, by wygrać.” 

Miłość to uczucie, o które warto walczyć i ponieść cenę, nawet jeśli jest zbyt wygórowana. 

Karol i Diana byli kiedyś parą. Ich traumy odsunęły od siebie na długie lata. Przypadkowe spotkanie na nowo wiąże ich serca i być może stanie się opatrunkiem na stare, ale nie do końca zabliźnione rany. Czy razem uda im się odnaleźć szczęście i uwierzyć w wygrany los?

Diana jest przykładną studentką, która stroni od ludzi i z własnej woli wybiera samotność. To jej broń przeciwko wścibskim pytaniom i dość nieudolna próba odseparowania od trudnej przeszłości. Nieudolna, bo dziewczyna wciąż od nowa rozpamiętuje zamierzchłe wydarzenia, analizuje, obwinia się i poddaje depresji.
Karol to typ niegrzecznego chłopaka, który nie stroni od bójek, agresji i pakowania się w kłopoty. Jednak to tylko poza, która pozwala mu zachować wyłącznie dla siebie prawdziwą osobowość. Tak dzieje się do czasu. 
Przypadkowe spotkanie Diany i Karola wyłuskuje ich ze skorup, w które zamknęli się na własne życzenie. Staje się punktem zwrotnym, które otwiera drogę albo ku całkowitej katastrofie, albo świetlanej przyszłości. Od nich zależy, w którą stronę zrobią krok.

„Każdy nosi w sobie sporo złości. Grunt to pozbyć się jej odpowiednio wcześnie.”

To pierwsza książka Igi Wiśniewskiej, którą miałam okazję czytać. Autorka bardzo ciekawie przedstawiła nam głównych bohaterów. Postawiła na kontrasty, które jak to w życiu bywa, okazują się jedyną linią porozumienia. Traumy z przeszłości dodatkowo dają im nić porozumienia i argumenty do spędzenia wspólnej przyszłości. Trudności, katastrofy i następstwa jakie dosięgły Karola i Dianę są wiarygodne i spójnie, konsekwentnie po sobie następują. Życie tej dwójki młodych ludzi nie jest łatwe i dosięgają ich problemy, z którymi nie radzą sobie nawet dorośli. Pokazują, że z każdej sytuacji jest wyjście, ale trzeba się zaangażować, trzeba się otworzyć na ludzi, nowe doświadczenia, uczucia.

„Pogodziłem się sam ze sobą. Pogodziłem się ze wszystkim, co zrobiłem, ze wszystkimi głupimi i nieodpowiedzialnymi rzeczami. Z czynami gorszymi niż głupie i nieodpowiedzialne. A kiedy już to zrobiłem, odnalazłem spokój.”

Iga Wiśniewska zgrabnie operuje słowem i pozwala czytelnikowi cieszyć się płynną lekturą, łatwą w użyciu, ale ciężką i skomplikowaną od emocji. Bez trudu przychodzi utożsamienie się z bohaterami i spojrzenie na życie ich oczami. Obserwowanie niegodziwości, nienawiści i ludzkiej podłości zmusza do refleksji na temat rodziny, macierzyństwa, ojcostwa, rodzicielstwa i odpowiedzialności za swoje poczynania, decyzje czy rozliczenie ze swoimi grzechami i słabościami.

„Sprawiedliwość  nie istniała, był tylko ból.”
 
„  Urodzeni, by przegrać” to powieść, która śmiało może konkurować z największymi światowymi bestsellerami gatunku Young Adult. Młodzi bohaterowie u progu życia walczący z demonami z przeszłości- to musi się podobać :)





Książkę przeczytałam w ramach Book Tour zorganizowanego przez Cyrysię (tutaj szczegóły akcji), której serdecznie dziękuję za tę możliwość :D




 
Czytaj dalej...

Po drugiej stronie, Ewa Czajkowska


Dzieciństwo, wychowanie, relacje na linii dziecko- rodzic są bardzo ważne w budowaniu tożsamości i własnej wartości. W  rodzinie bohaterki książki Ewy Czajkowskiej „Po drugiej stronie”, zabrakło wielu czynników, prozaicznych czynności, ale przede wszystkim zabrakło miłości, która byłaby dla  niej drogowskazem na życie. 


Kinga to młoda dziewczyna, która próbuje sobie ułożyć życie z dala od bliskich, którzy dali jej tylko pustkę i samotność. Rodzice poświęcili swoje życie młodszej, kalekiej córce, a od starszej wymagali jedynie posłuszeństwa, wyrozumiałości i samodzielności, skąpiąc jej czułości i bliskości. Okrutne wyszydzanie i ocenianie sprawiły, że Kinga czuje się niepewna własnej wartości, a swoją samoocenę i poczucie przynależności próbuje potwierdzać związkami z mężczyznami dużo starszymi i dużo bardziej wymagającymi. Przypadkowa znajomość, szybki rozwód i jeszcze szybszy kolejny ślub oraz przeprowadzka na drugi koniec świata, ma jej przynieść upragniony spokój i długo wyczekiwane szczęście. Czy takie działanie ma szansę powodzenia? 

„Emigracja wypala. To ciągła walka. Nierzadko to walka ze sobą. Wygrywają najsilniejsi, najbardziej wytrwali desperaci.”

Takie emocjonalne rany, a także nierozmyślna emigracja muszą przynieść kłopoty. I przynoszą. Dużo szybciej, niż ktokolwiek by przypuszczał. Melbourne przynosi Kindze szereg rozczarowań, począwszy od prozaicznych problemów z asymilacją, poprzez trudności z porozumieniem się z córką swojego ukochanego, po problemy małżeńskie, które dość szybko dopadają tę parę z przypadku. Decyzja o emigracji podjęta pod wpływem impulsu okazuje się dużo bardziej bolesna, niż rozstanie z ojczyzną rozsądnie przemyślane. Dziewczyna popada w coraz większą pustkę, która zdaje się nie mieć dna. Kolejne kłody rzucane pod nogi, dodatkowe przykre komentarze rozbudzają emocje trudne do opanowania. 

„Narastał w niej coraz większy żal, frustracja i poczucie niesprawiedliwości, ponieważ nie znajdowała wyjaśnienia zjawisk, które działy się wokół niej.”

Ewa Czajkowska to niezła obserwatorka życia. Problematyczne tematy nurtujące współczesne społeczeństwo, ujęła w prosty ale bardzo sugestywny sposób doskonale oddziałujący na czytelnika. Zachowanie Kingi, jej wewnętrzna emocjonalna wojna dobrze uchwycone i celujące w serce. Choć bohaterka nie do końca trafiła w moje gusta, to szybko weszłam w jej historię. Okrutnie rozsierdzili mnie rodzice dziewczyny i młodsza siostra, która okazała się niezłą manipulatorką. Nie rozumiem jak można faworyzować jedno dziecko, a drugie skazywać na rodzinny ostracyzm. Dla mnie, jako matki, jest to nie do pomyślenia. Niestety, zdarzają się takie sytuacje, z których tworzą się prawdziwe ludzkie dramaty. 

Podobało mi się jak Ewa Czajkowska przedstawiła życie dziewczyny rzuconej na głęboką wodę, inny klimat, inną kulturę, inne doświadczenia. W pełni ukazała jej walkę o akceptację, formy emigracji i emocje z nią związane na przestrzeni kilku, a także kilkunastu lat. Zawsze ciekawiło mnie jak ludzie radzą sobie w nowych miejscach uznanych za dom, z tęsknotą za ojczyzna, za bliskimi. Okazuje się, że jest na to wiele sposobów, nie wszystkie godne naśladowania. 

„Po drugiej stronie” to debiut literacki Ewy Czajkowskiej, który odkrywa kolejny, acz trochę jeszcze nie dopracowany talent, naszych rodzimych, polskich twórców :) Życzę możliwości szlifowania warsztatu :)


A na koniec zostawiam Was z pytaniem do przemyślenia: „Jeśli życia nie sposób zaplanować od początku do końca, czy nie lepiej od razu pozbawić go pragnień? Wyeliminować element pożądania i godzić się bezwolnie na przypadek? Na ślepy los?”








„Po drugiej stronie” Ewa Czajkowska, Wydawnictwo Witanet 2016







Czytaj dalej...

Skazani na ból, Agnieszka Lingas- Łoniewska



Miałam już do czynienia z książkami Agnieszki Lingas- Łoniewskiej. Czytałam korpo- komedię „W szpilkach od Manolo” i zmysłowe fantasy „Obrońca nocy”. Wiedziałam więc na co mogę liczyć i na co się decyduję. A jednak, jak naiwne dziewczę, dałam się zaskoczyć i poturbować emocjonalnie.

On i ona. Aleks i Amelia. Skin ns i panienka z dobrego domu. Dali się ponieść emocjom, które dla wszystkich, nawet dla nich, było uczuciem zakazanym, niemożliwym, a już na pewno mocno kontrowersyjnym. Czy przekonania, wiara, przeszłość pomoże im utrzymać związek, a może wręcz przeciwnie, stanie się przysłowiowym gwoździem do trumny? 

Agnieszka Lingas- Łoniewska bez ostrzeżenia rzuca czytelnika na głęboką wodę i nurza go w brutalności i nazistowskiej ideologii Aleksa, który jest skinem i jest z tego dumny. Na każdym kroku podkreśla wierność zasadom swojej subkultury, co powinno jednoznacznie określić jego miejsce w sercu i umyśle, nas, postronnych obserwatorów. Jednak z jakieś niewiadomej przyczyny chłopak nie tylko daje się lubić ale i zdobywa serce nieśmiałej, wrażliwej, delikatnej dziewczyny. Może dlatego, że równocześnie z bezwzględnością Aleksa poznajemy jego drugie oblicze, łagodne, wierne, przejmujące. Dowiadujemy się także o jego trudnej przeszłości, pogmatwanych, pourywanych, skomplikowanych relacjach rodzinnych. Jednak czy to wystarczy by usprawiedliwiać jego wybuchy agresji, skłonności do bójek i okrutnych neonazistowskich poglądów?
Dla równowagi autorka przedstawia nam maturzystkę z tzw. dobrego domu. Amelia dobrze się uczy i na pierwszy rzut oka nie sprawia większych problemów wychowawczych. Bardzo szybko zaskarbia naszą sympatię i nawet tragedia z jej przeszłości i zrozumiałe poczucie winy nie zmienia zdania o tej kruchej, złamanej traumą dziewczynie. Czy miłość ma być lekarstwem dla jej chorej duszy i złamane serce?

I tu dochodzimy do sedna. Miłość w „Skazanych na ból” z założenia jest uczuciem kontrowersyjnym, budzącym wiele sprzecznych emocji. Aleksa i Amelię nie powinno nic połączyć, a jednak... Więź jaka się rodzi pomiędzy nimi jest zaskakująca, ale silna i gwałtowna. To nie tylko namiętność i fascynacja, ale głębokie porozumienie duszy i ciała. Wiedzą, że ich związek nie ma prawa się obronić, a mimo to zachłystują się sobą do utraty zmysłów. Och, jak ja dobrze ich rozumiem. Swego czasu miałam podobne doświadczenia. Mój chłopak również wywodził się ze środowiska skinów, choć nie tak radykalnych. Mój związek nie był aż tak kontrowersyjny, ale również był źle postrzegany przez otoczenie. Wiem jak łatwo dać się opętać namiętności i jak boli zranione serce. Momentalnie, na skrzydłach sentymentów, weszłam w rolę Amelii i pozostałam z nią sercem, duszą, odpłynęłam w kreowana rzeczywistość i dałam się porwać fali niesamowitej i skomplikowanej historii. Bardzo mocno przeżywałam miłosne wzloty i upadki bohaterów, a ich emocje przyjmowałam jak własne. 

Agnieszka Lingas- Łoniewska rozdarła moje serce, połatała je, skropiła słonymi łzami wzruszenia, natchnęła grozą i nadzieją a na koniec pozostawiła w odrętwieniu i nie pozwoliła spokojnie zasnąć w nocy. Dawno, bardzo dawno nie czytałam książki, która obudziła we mnie tyle uczuć, weszła we mnie tak głęboko, i której z pewnością nie pozwolę opuścić moich myśli. 

„Skazani na ból” to niebezpiecznie wciągająca historia o miłości pięknej, silnej, wiernej, która wzrasta na niepewnym podłożu rasistowskich ideologii, neonazizmu, okrucieństwa i brutalności, właściwych wyborów, czasem wbrew wszystkiemu. 






„Skazani na ból” Agnieszka Lingas- Łoniewska, Novae Res, Gdynia 2015





Recenzja napisana dla księgarni BookMaster :)

Książki w BookMaster



Czytaj dalej...

Do trzech razy sztuka, Izabella Frączyk


Czasami nie potrafimy zmienić tego, co nas uwiera i hamuje na drodze ku szczęściu. Bywa tak z wygody, asekuranctwa albo braku pewności siebie. Jednak wystarczy impuls, jeden incydent by się otrząsnąć i śmiało wyjść na przeciw niewiadomej.

"Do trzech razy sztuka" Izabelli Frączyk to powieść o wychodzeniu z kokonu i odwadze rozpoczynaniu wszystkiego od początku.

Anna w jednej chwili traci narzeczonego i pracę. Mimo początkowego żalu i cierpienia odkrywa, że w obecnej sytuacji czuje się szczęśliwsza. Szybko znajduje nową pracę, ale i nowe kłopoty. Zaaklimatyzowanie się w nowym środowisku utrudnia jej korporacyjny reżim, wewnętrzne intrygi i walka o stołki oraz pewien bardzo przystojny mężczyzna. Czy tytułowe powiedzenie DO trzech razy sztuka to tylko czcze gadanie czy praktyczny sposób na rozwiązywanie problemów?

Izabella Frączyk lekko i płynnie wciąga nas w świat Anny. Już na początku wywołuje falę współczucia i zaprzyjaźnia z tą miłą, wrażliwą, obdarzoną poczuciem humoru kobietą. Mimo powierzchownej kruchości, Anna jest silną babką, która potrafi zadbać o swoje. Szybko to udowadnia i pokazuje swoje zalety, o których sama do tej pory nie miała pojęcia. Z wielką przyjemnością uczestniczyłam w życiu Anny i kibicowałam jej wyborom. Nie zawsze były trafne. Co pozwoliło nie tylko jeszcze lepiej ją poznać, ale również wyciągnąć ciekawe wnioski.


Anna będąc na rozdrożu, poznała moc i siłę płynącą z przyjaźni. To jeden z filarów trzymających człowieka w pionie. Dobry, ciepły, pomocny towarzysz potrafi wyciągnąć z czarnej dziury, w którą spychamy się po każdym niepowodzeniu. Lucyna podtrzymywała na duchu, użyczała cierpliwego ramienia, taktownie podsuwała nowe kierunki i podbudowywała samoocenę. To opłaciło się także jej. Ale o tym musicie poczytać sami.

Izabella Frączyk dużo  miejsca w książce poświęciła "życiu" korporacyjnemu. Razem z Anną uczestniczymy w typowym wyścigu szczurów, walce o wyniki, statystyki, uznanie, a w końcu intrygi dające się we znaki nawet najbardziej opanowanym pracownikom. Autorka zwróciła uwagę na to, jak łatwo jest zniszczyć komuś dobrą opinię lub jak łatwo dać się wmanewrować w sytuacje naganne i moralnie, i kryminalnie.

"Do trzech razy sztuka" to powieść napisana lekko, z finezją i dużą porcją dobrego humoru. Nieskomplikowana historia, z nutką romansu oraz skłaniająca do zadumy to idealna kompozycja na letni wypoczynek albo wysmakowany pakiet relaksacyjny po ciężkim dniu.







"Do trzech razy sztuka" Izabella Frączyk, Prószyński i s- ka, Warszawa 2016






Recenzja napisana dla serwisu DlaLejdis. 










Czytaj dalej...

Zaginione, Magdalena Zimny- Louis

Pomysł na podróż życia i książkę może się przyśnić. Doskonałym tego przykładem jest Magdalena Zimny- Louis, która zainspirowana sennym marzeniem, napisała powieść: piękną, sentymentalną, poruszającą, odrobinę egzotyczną, a jednak mocno tkwiącą w naszych polskich realiach. 

Helena dojrzała do decyzji, aby poszukać matki, która porzuciła ją w dzieciństwie. Nie ma wsparcia w bliskich. Z kilku drobiazgów musi złożyć historię przeszłości swojej i kobiety, która ją urodziła. Jeden ze śladów prowadzi ją do Armenii. Gdzie doprowadzi ją podróż? Czy ją wzmocni, czy zniszczy? Co przyniesie prawda?

Trudno zrozumieć kobietę, która porzuca własne dziecko. Jednak z poznanych strzępów informacji, Anna nie wydaje się być złym człowiekiem, pozbawionym moralności i sumienia, a jaką próbuje przedstawić ją Wiktor- ojciec Heleny. Owszem kobieta uciekła z mężczyzną, za miłością, ale jej zachowanie spowodowane jest głęboką samotnością i poczuciem beznadzieja. Anna nie jest postacią jednoznaczną. Możemy ją poznać jedynie przez pryzmat opowieści jej męża i siostry. I jak pewnie się spodziewacie, są to całkowicie sprzeczne historie. Dopóki nie nauczymy się, któremu bohaterowi zaufać, miotamy się pomiędzy niedowierzaniem, a współczuciem. Takie same emocje towarzyszą nam podczas podróży z Heleną i poszukiwaniu prawdy o losie zaginionej. 
Równie tajemniczą postacią jest Albina, ciotka dziewczyny. Początkowo nie mogłam zrozumieć jej zachowania, a ukrywanie prawdy przed siostrzenicą, na początku wzbudził mój ogromny gniew. Jednak z czasem polubiłam ją i zaczęłam dostrzegać jej dobrą wolę. 
Za to mężczyźni przedstawieni w powieści wzbudzili we mnie jedynie pogardę. Okropni, egoistyczni, nastawieni na spełnienie jedynie własnych ambicji. No może jeden całkowicie się od  ich różnił, ale nie był zbyt mocno eksponowany. 

Armenia widziana oczami Magdaleny Zimny- Louis jest piękna, magiczna ale jednocześnie naznaczona tragediami i trudną historią, którą można wyczuć w zachowaniu i postępowaniu opisanych postaci. Autorka sięga po autentyczne wydarzenia i opisuje prawdziwe emocje im towarzyszące. Przez co jeszcze mocniej porusza serce czytelnika. Choć to tutaj buduje się sedno powieści, to powracamy też do Polski, do Rzeszowa w czasy powstawania Solidarności, demokracji i ewolucji kapitalizmu, który podstępnie zniszczył rodzinę Heleny i doprowadził do zerwania więzi.  

Trzy kobiety, trzy historie, trzy postawy głęboko zapadają w pamięć. Życie każdej z nich nie było łatwe i musiały wykorzystać karty jakie rozdał im los. Czy wyszły zwycięsko ze swojej  próby, czego się nauczyły, czy odnalazły spokój i szczęście?

"Zaginione" to trzecia powieść Magdaleny Zimny- Louis, którą udało mi się przeczytać. Każda zagnieździła się w moim sercu i nie zamierza go opuszczać. 
"Zaginione" to opowieść relacjach rodzinnych wystawionych na ciężką próbę, o prawdziwej miłości, ucieczce choć łamiącej serce, to ratującej życie przed obłudą, ignorancją, nienawiścią. 

Serdecznie polecam.









"Zaginione" Magdalena Zimny- Louis, Świat Książki, Warszawa 2016




Recenzja napisana dla BookMaster :)

Książki w BookMaster






Czytaj dalej...

Ugly love, Colleen Hoover



Jeżeli masz ochotę na wzruszenie i doznania szarpiące serce, to jest jedna autorka, która spełni Twoje oczekiwania i to z gwarancją satysfakcji. Jest nią Colleen Hoover!

"Ugly love" to druga powieść pisarki, którą miałam okazję przeczytać i szczerze przyznaję, że po raz kolejny dałam się uwieść jej słowom, ponieść fali emocji, wygodnie umościć się w historii i głęboko przeżywać ją razem z bohaterami.

Pierwsze spotkanie Tate i Milesa nie należało do przyjemnych. Jednak każde kolejne rozbudza w nich iskrę, fascynację i gorące pragnienia.  O ile Tate jest gotowa poddać się rodzącemu uczuciu, o tyle Miles nie zamierza dać więcej niż swoją męskość, swoją seksualność. Proponuje dziewczynie układ: seks bez zobowiązań i jedną wiążącą zasadę: "nie pytaj mnie o przeszłość i nie licz na przyszłość"... Czy ten układ ma szansę przetrwać? Czy ich połączy, a może zniszczy?

Od pierwszej chwili polubiłam Tate i Milesa. Mają w sobie coś, co nie pozwala przejść obok nich obojętnie. Młodzi, piękni, otwarci, trochę zagubieni, cierpiący, pełni nadziei... Dziewczyna jest uroczo naiwna ale i zdeterminowana, gotowa na walkę, która może zniszczyć jej kruche serce. Chłopak z kolei boryka się z ogromną traumą z przeszłości nie dającą spokoju i nie pozwalającą odnaleźć szczęścia. I chociaż układ, ktory ich łączy denerwuje mnie okropnie, wiem że i w rzeczywistości są pary, które gonią za ułudą miłości, gotowi zapłacić za nią zbyt wysoką cenę.

Colleen Hoover intuicyjnie ale i z doświadczeniem angażuje czytelnika w swoją historię. Pozwala zajrzeć w przeszłość, zrozumieć zachowania bohaterów, pozkazać ich od tej strony, która porusza i rozbudza współczucie. I mimo, że nie akceptujemy niektórych wyborów to szaleńczo kibicujemy im na każdym kroku i bezwiednie podpowiadamy rozwiązania albo szeptem pełnym goryczy komentujemy niepowodzenia. 

Książka wpisuje się w gatunek Young Adult, ale doskonale odnajdą się w niej i dużo starsi czytelnicy. "Ugly love" to powieść o miłości, która przecież dotyczy każdego z nas. Jest tu miejsce na delikatne uniesienia, poczucie satysfakcji, nieprzypadkowe akty spełnienia oraz cierpienie mogące zniszczyć zebrane emocje. Miłość to nie tylko tęcza i różowe okulary, to gama uczuć, często będących swoim przeciwieństwem i dojrzałość w umiejętnym ich selekcjonowaniu. 

"Miłość nie zawsze jest piękna. Czasami przez lata masz nadzieję, że okaże się czymś innym. Czymś lepszym. A potem, zanim się spostrzeżesz, wracasz do punktu wyjścia i zostajesz z niczym."

"Ugly love" i Colleen Hoover porwała mnie w niezapomnianą podróż, pozostawiła z  uczuciem satysfakcji, wspomnieniami zapierającymi dech w piersi i oczekiwaniem na kolejną wyprawę, już niebawem :)








"Ugly love" Colleen Hoover, tł. Piotr Grzegorzewski, Otwarte, Kraków 2016




Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Księgarni Tania Książka :)









Czytaj dalej...

Bez słów, Mia Sheridan



Miłość nie potrzebuje słów ale czynów, które udowodnią i podkreślą prawdziwość oraz rangę uczucia.

Dwoje zagubionych ludzi odnajduje się w małej, sennej miejscowości niemal gdzieś na końcu świata. Rany z przeszłości nie pozwalają im w pełni rozwinąć skrzydeł, ale razem są gotowi pokonać wszelkie trudności. Czy Archer i Bree próbując odnaleźć spokój, odnaleźli miłość?

Archer jest outsiderem, a przez mieszkańców traktowany jest jak niespełna rozumu pustelnik. Prawda o jego życiu jest zaskakująca. To inteligentny, czarujący ale zamknięty w sobie chłopak, którego przeszłość odizolowała od świata i zamknęła mu drogę do szczęścia. Archer jako dziecko stracił rodziców, głos i poczucie bezpieczeństwa, poczucie własnej wartości. 
Przeszłość Bree również jest naznaczona cierpieniem. Wyjazd do Pelion miał być ucieczką przed rzeczywistością, a wydaje się że okazała się wyczekiwanym zbawieniem.
Jak to często bywa, spotkanie Bree i Archera nastąpiło całkiem przypadkowo, ale od pierwszej chwili wyryło się w ich sercu złotymi zgłoskami. Od tej pory wszystko się zmieniło, nabrało znaczenia, stało się początkiem ukojenia. 

Mia Sheridan od pierwszej strony rozbudza ciekawość i nie pozwala jej tak łatwo zaspokoić. Podążając za rozwiązaniem tajemnicy, wprowadza nas w świat miłości, choć ograniczonej ciszą i gestami dłoni, to wymownie bogatej w emocje i doznania. Z lubością obserwowałam jak Archer z zakompleksionego, zahukanego i niepewnego siebie chłopca zmienia się w mężczyznę gotowego na wiele poświęceń w imię miłości. Bliskość Bree jest pożywką otwierającą go niczym kwiat. To również dzięki Bree mieszkańcy Pelion dostrzegają w nim wrażliwego człowieka i znikają wszelkie uprzedzenia. 

"Bez słów" to nie tylko opowieść o miłości szarpiącej najczulsze struny serca, ale i historia zranionych uczuć, ambicji, nienawiści oraz manipulacji, która niszczy więzi, doprowadza do tragedii i izolacji.  

Odkryj z Mią Sheridan wszystkie odcienie miłości i sprawdź jak wiele można powiedzieć nie używając słów.









"Bez słów" Mia Sheridan, tł. Martyna Tomczak, Otwarte, Kraków 2016





Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Księgarni Tania Książka :)









Czytaj dalej...

Zacznij od nowa, Susan Sussman



Nie tak łatwo jest zacząć od nowa, kiedy serce obciążają nam lata doświadczeń, zobowiązań i oczekiwań. Susan Sussman z lekkim dowcipem, ironią ale i brutalną szczerością opisuje drogę i rezultat zmian kobiety zmuszonej do działania.

Barbara chce uczcić pamięć niedawno zmarłej przyjaciółki. W tym celu rzuca palenie, które przez wiele, wiele lat było jej jedynym ukojeniem i gwarancją spokojnego, szczęśliwego życia. Od tego momentu jej uregulowany, poukładany świat staje na głowie. Przybieranie na wadze, kolejne diety, osamotnienie, odsunięcie się męża, dzieci i przyjaciół, plotki. Barbara nie była na to przygotowana i teraz staje w obliczu zmian, które mają wszystko naprawić. Czy to możliwe?

Barbara to kobieta pełna ciepła, troskliwa matka i czuła żona. Co za tym idzie jest bardzo emocjonalna. Utrata bliskiej przyjaciółki całkowicie potrząsa jej światem. Czuje się zagubiona i osamotniona.  Rzucenie nałogu jest dla niej formą hołdu, ale i próbą odnalezienia się w nowej rzeczywistości. Niestety, nic nie idzie po jej myśli, a co więcej wprowadza zamęt i konsekwencje, których się nie spodziewała. Okazuje się, że miłość w tej rodzinie jest oparta na chwiejnym fundamencie. Pierwsze nadwyżkowe kilogramy budzą zdziwienie, ale już kolejne ochłodzenie relacji na linii mąż- żona i matka- dzieci. W tym momencie zrobiło mi się przykro i bardzo żal Barbary. Niewybredne żarty, aluzje, ostracyzm nie pomagały jej ani w żałobie, ani w walce z nałogiem, tym bardziej nie podbudowywały jej psychiki, wiary w siebie i samooceny.  Za to przeszywały jej serce zatrutymi jadem strzałami i utkwiły głęboko w głowie.

Rzucenie palenia to bardzo trudne zadanie. Każdy nałogowy palacz to przyzna. Barbara zamieniła jeden nałóg w drugi. Papierosy zamieniła na jedzenie, które szybko odcisnęło się na jej ciele. Walka z nadprogramowymi kilogramami także do najłatwiejszych nie należy. Susan Sussman zafundowała swojej bohaterce huśtawkę nastrojów, nadmierne łaknienie, poczucie winy, zawstydzenie swoim wyglądem i głód diety cud. Razem z Barbarą testujemy najnowsze trendy dietetyczne, cudowne leki, wyszczuplające seanse i hipnozę. Jak one wpływają na organizm przeciętnej kobiety, jakie są ich skutki uboczne? I najważniejsze, poznamy odpowiedź na pytanie: czy kilogramy są wyznacznikiem szczęścia? Czy smukła linia jest gwarantem miłości, idealnego życia? Co powoduje, że czujemy się dobrze w swoim ciele? Jak naprawdę widzą nas inni?

"Czy zauważyłyście, że tak wiele z nas, otyłych, przejmuje się tym, co powiedzą lub pomyślą inni? Wydaje nam się, że ludzie ciągle o nas mówią, obserwują nas i osądzają."

"Zacznij od nowa" Susan Sussman to powieść, która trochę ironicznie, dowcipnie, trochę na poważnie traktuje o tym, co dla nas kobiet jest ważne. Przyjaźń, miłość, rodzina powinna być kompasem prowadzącym przez życie. Czasem wskazówka niebezpiecznie odchyla się w jedną czy drugą stronę, ale zawsze prowadzi do celu. Dzięki Barbarze możemy ustrzec się przed kilkoma wpadkami i jeszcze raz zastanowić się nad decyzjami. Okazuje się, że nie zawsze warto uganiać się za ideałami, które tak naprawdę istnieją tylko w naszej głowie, naszej wyobraźni.

W książce znajdziemy również kwestie dotyczące małżeńskiej lojalności, walki o władzę, męską manipulację, kulisy zawodu dziennikarza, relacje damsko- męskie typu: mężczyzna z przeszłością- kobieta po przejściach, defraudacja, anoreksja. Pomyślicie pewnie, czy to nie za dużo? Nie, absolutnie. Susan Sussman bardzo sprawnie skomponowała wszystko w jedną spójną, zadziwiającą i ciekawą całość. Wątki płynnie się łączą, wprowadzają element zaskoczenia i pozwalają zdobywać doświadczenia i dojrzewać bohaterom do koniecznych zmian.

"Zacznij od nowa" to powieść przede wszystkim dla kobiet. One odnajdą się w niej doskonale i odnajdą jeden z przepisów na szczęście. Bo nie ma złej pory za zmiany. W każdym momencie, w każdym wieku, wszędzie można, a nawet trzeba żyć w zgodzie ze sobą i próbować wyłapać z życia to, co najlepsze.







"Zacznij od nowa" Susan Sussman, tł. Xenia Wiśniewska, Prószyński i s- ka, Warszawa 2016








Recenzja napisana dla serwisu DlaLejdis :)





Czytaj dalej...

Szkoła latania, Sylwia Trojanowska

Żeby być szczęśliwym trzeba tylko uwierzyć w siebie. Niby proste, ale jak to zrobić kiedy codzienność nie nastraja optymistycznie, kiedy z nienawiścią patrzysz na swoje ciało, kiedy pozwalasz by inni oceniali Cię po wyglądzie...

Katarzyna Laska jest zakompleksioną nastolatką. Jej tusza nie pozwala rozwinąć skrzydeł i w pełni cieszyć się swoją młodością. Decyzja o zmianie żywienia i przejścia na dietę wzbudza wokół wiele komentarzy, zwłaszcza wśród rodziny, w której kultywuje się przyjemność jedzenia i puszyste ciało. Kaśka ma oparcie jedynie w mamie, która pomaga jej znaleźć odpowiedniego terapeutę i motywuje ją do walki. Wraz z gubionymi kilogramami, odnajduje się pewność siebie, która pozwala coraz śmielej myśleć o miłości.

Nie zrobiłam jeszcze kompletu badań, ale wiele wskazuje na to, że jesteś zdrowa, dziewczyno! Nadwagę masz w głowie! Tylko tam!

Kaśka to bardzo wdzięczna bohaterka. Czytelnik od samego początku czuje współczucie i przywiązanie do zagubionej dziewczyny, z której drwią nawet najbliżsi. Każdy kolejny docinek, każda uwaga wzbudza bunt i doprowadza do radykalnych decyzji. Wtedy Kaśka staje się jeszcze bliższa i pobudza do uważnego śledzenia jej poczynań i dalszych losów. Z przyjemnością przyglądamy się jak z uporem i determinacją pozbywa się zewnętrznej, niezbyt korzystnej powłoki, nabiera śmiałości, odwagi i jak z zaniedbanego kopciuszka przeistacza się w powabną księżniczkę. Podbudowana samoocena pozwala jej także zauważyć męskie zainteresowanie i szansę na miłosną przygodę.

Nie wiesz, jak bardzo potrzebujesz pomocy, dopóki z niej nie skorzystasz.

"Szkoła latania" na równi z duchową, cielesną przemianą kładzie nacisk na relacje uczuciowe głównej bohaterki. Na naszych oczach rozwija się najpierw delikatne porozumienie, romantyczne uniesienie, do pierwszych całkiem namiętnych porywów serca. Żeby nie było zbyt słodko, w świat nastoletnich uczuć wkrada się zazdrość, psychotyczna wielbicielka próbująca rozdzielić zakochane gołąbki.

Sylwia Trojanowska pokazuje nam jak akceptacja, zainteresowanie wspomaga w walce z osobistymi demonami i jak pozytywnie wpływa na samoocenę. A to właśnie od tych czynników uzależnione jest dobre samopoczucie i gotowość na szukanie szczęścia, własnej drogi życiowej, swojego miejsca na ziemi.

"Szkoła latania" to zaskakująca i porywająca lektura o walce ze słabościami, o własne marzenia i przeciwstawieniu się rodzinnemu kultowi otyłego ciała. Nie jest to opowieść o dietach cud i nie poznacie magicznej recepty na sukces. Dowiecie się natomiast, że łatwo jest zmienić swoje życie, wystarczy tego chcieć, wystarczy przyznać się do tego przed samym sobą i podnieść pupę z fotela. Polecam tę optymistyczną i niosącą nadzieję opowieść o Kaśce, o dziewczynie takiej jak Ty!






"Szkoła latania" Sylwia Trojanowska, Videograf, Chorzów 2015





Recenzja zostałam napisana dla serwisu DlaLejdis :)



Czytaj dalej...

Book Tour: Maybe Someday, Colleen Hoover


O twórczości Colleen Hoover jest głośno od wielu miesięcy za sprawą poruszającej powieści Hopeless. Każde kolejne dzieło autorki jest przyjmowane z wielką niecierpliwością i jeszcze większym entuzjazmem. Przyznam szczerze, że nie miałam do tej pory styczności z jej książkami. Dopiero Book Tour zorganizowany przez wydawnictwo Otwarte dało mi szansę zapoznania się z tą popularną autorką. Dostałam do ręki "Maybe Someday" i już rozumiem skąd to wszechobecne uwielbienie... 

Ta książka jest historią przyjaźni dwójki młodych ludzi, Sydney i Ridge' a. Początkowo łączy ich fascynacja i muzyka. Ridge jest gitarzystą, który swoimi utworami chwyta za serce, wprawia je w drżenie i nie pozwala o nich zapomnieć. Sydney zaś to zwyczajna studentka, która pragnie odrobiny niezależności. Jeden sms zmienia ich życie i bezlitośnie je komplikuje. 

Nie doświadczyłem jeszcze w swoim życiu niczego, co byłoby równie dobre, będąc zarazem tak strasznie bolesne. 

Moglibyście powiedzieć, że to kolejny ckliwy romans dla młodszego czytelnika. Jednak bylibyście w błędzie. To poruszająca historia o pragnieniach, pasji i realizacji marzeń okraszona nutą romantycznego uniesienia. Bohaterowie "Maybe Someday" nie mają łatwego życia. Od dziecięcych lat zmagają się z okrutnym, niezrozumiałym światem dorosłych. Z tym, że doświadczenia Ridge' a są nieporównywalnie większe od przeżyć Sydney. Ale to wrażliwość na niepowodzenia i nieszczęścia tworzy pomiędzy nimi nić porozumienia. Wspólne rozmowy, zwierzenia prowadzą do czegoś więcej, do uczucia, na które nie są gotowi, które może zepsuć inne relacje, w które są zaplątani. 

Nie chcę zdradzać zbyt dużo, by nie odbierać Wam przyjemności poznawania. Zdradzę jedynie, że Ridge jest postacią niecodzienną, ogromnie utalentowaną, mającą trudną, traumatyczną przeszłość, w której udało mu się nie pogubić. Znalazł rozwiązanie niosące zadowolenie, radość dla niego i jego otoczenia. Jest gentlemenem starej daty, dbającym o konwenanse i zasady rzadko już respektowane we współczesnym świecie. To czyni z niego chłopaka, za którym warto skoczyć w ogień. Choć jego zachowanie przy finale opowieści zburzyło idealny obraz. Ta niekonsekwencja lekko mnie rozczarowała. 

Nadzwyczajną zaletą "Maybe Someday" jest playlista dołączona do powieści, i którą można odsłuchać dzięki specjalnej aplikacji bądź też odszukać na stronie autorki. Dla Colleen Hoover to pewien eksperyment, a dla mnie konieczność skoro akcja książki rozgrywa się wokół muzyki. To doświadczenie bardzo wpłynęło na odbiór powieści i dodało jej tego czegoś, nieuchwytnego, niewytłumaczalnego charakteru i klimatu. 

"Maybe Someday" to sposób na odgonienie jesiennej chandry i refleksji nad własnym życiem, własną pasją i marzeniami. 





"Maybe Someday" Colleen Hoover, tł. Piotr Grzegorzewski, Otwarte, Kraków 2015




Książkę przeczytałam w ramach akcji Book Tour rozpoczętego przez wydawnictwo Otwarte, a do której zaprosiła mnie Lexiss, autorki bloga Łowczyni Książek :)



Tutaj zasady Book Tour:
1. Każdy bloger, do którego dotrze książka, wpisuje swoje imię/nick i adres bloga na stronie tytułowej.
2. W ciągu tygodnia od otrzymania książki należy ją zrecenzować i opublikować recenzję na blogu (w tytule wpisu uwzględnij hasło BOOK TOUR). Mile widziane wstawienie opinii na stronę księgarni Empik.com.
3. W recenzji należy zawrzeć informację, że jest ona częścią akcji Book Tour oraz wstawić zdjęcie egzemplarza z ukazaną stroną z podpisami i zasady :)
4. I w końcu trzeba szybko przesłać książkę kolejnej osobie, przy której jesteście pewni, że pośle ją potem dalej :) (Najlepiej listem poleconym, by nigdzie nie zaginęła, a lepiej dodatkowo priorytetem, by była szybciej na miejscu.) Nie musicie ogłaszać, do kogo wysyłacie. Przede wszystkim uzgodnijcie wcześniej z tą osobą, czy na pewno chce książkę.
5. Książka musi wrócić do Wydawnictwa Otwartego do 15 października 2015 r.
6. W akcji mogą brać udział blogi, które działają od co najmniej 6 miesięcy i w każdym miesiącu opublikowane mają co najmniej 4 wpisy.



Czytaj dalej...

Book Tour: Co jeśli... Rebecca Donovan


Miałam przyjemność czytać trylogię Oddechy Rebeccy Donovan i dobrze wiecie, że nie do końca mnie zachwyciła. Nie uprzedzam się zbyt szybko więc z ogromnym zainteresowaniem ugościłam w swoim domu Book Tour z książką Co jeśli... Byłam ciekawa w jakim kierunku rozwinął się talent autorki, czy dopracowała swój warsztat, czy wróciła z historią, która może zachwycić...

Ścieżki czwórki przyjaciół z dzieciństwa Cala, Nicole, Rae i Rechelle rozchodzą się wraz z wyborem college. Zastanawiające jest to, że ustają między nimi również wszelkie kontakty. Jakby nic dla siebie nie znaczyli. Niespodziewanie Cal spotyka Nicole, ale szybko okazuje się, że to dziewczyna tylko łudząco do niej podobna. Nyelle z wyglądu przypomina jego przyjaciółkę, charakterem różni się od niej diametralnie. Jest żywiołowa, wybuchowa, drażliwa, impulsywna, agresywna, szalona, skryta, tajemnicza. Przypadkowa znajomość rozwija się w gorące uczucie, a Cal krok po kroku odkrywa wszystkie sekrety swojej dziewczyny. 

Nawet jeśli się wydaje, że nic się nie stało, wciąż jest to tak samo realne.

Rebecca Donovan miota czytelnikiem pomiędzy teraźniejszością a przeszłością, potęguje napięcie, niecierpliwe oczekiwanie na rozwiązanie wszystkich tajemnic. Zadaje pytania, stawia tezy, pozostawia w niepewności, wplata retrospekcje, które mają naprowadzić na odpowiedzi, ale tym samym jeszcze mocniej wikła losy bohaterów i otwiera worek z jeszcze większą ilością sekretów. Ten zabieg bardzo mi odpowiadał. Jak każdy wolę pogłówkować nad rozwiązaniami, niż mieć je podane na tacy. Rebecca Donovan splotła tę historię, miała kontrolę nad jej wynikiem i w logicznej formie zaserwowała czytelnikowi. 

Co jeśli... jest moim zdaniem powieścią bardziej dopracowaną i porywającą niż wspomniana wyżej trylogia. Jest opowieścią zamkniętą w jednym tomie z wyraźnymi bohaterami, realnymi problemami bez nadmuchiwania i rozciągania w nieskończoność.

Co jeśli... to książka o przyjaźni, takiej prawdziwej która trwa w szczęściu i cierpieniu, która jest siłą, ostoją, pomocą. To również historia o dawaniu i wykorzystywaniu szansy, odnajdywaniu swojego miejsca na ziemi, poszukiwaniu swojej tożsamości, swojej seksualności, narodzinach miłości, starcie, relacjach rodzinnych, więzi z rodzicami. 

Cieszę się, że dałam szansę autorce. Inaczej mogłaby mnie ominąć wartościowa lektura. 




"Co jeśli..." Rebecca Donovan, tł. Andrzej Goździkowski, Feeria 2015




Książkę przeczytałam w ramach akcji Book Tour zapoczątkowanej przez autorkę bloga Blask Książek, a do której bezpośrednio zaprosiła mnie Isabel z bloga Isabel czyta :) Dziewczyny, serdecznie dziękuję :)





Trylogia Oddechy:

1. Powód by oddychać- moja recenzja
2. Oddychając z trudem- moja recenzja
3. Biorąc oddech- moja recenzja


Czytaj dalej...

Book Tour: Utrata, Rachel Van Dyken

Trudno jest żyć-  łatwiej jest umrzeć. Zamykasz oczy i więcej ich nie otwierasz. Co w tym trudnego? Nic- tyle tylko, że tak cholernie trudno zostawić tych, których się kocha.

Trudno jest pogodzić się ze utratą bliskich osób. Żałoba, tęsknota, poczucie pustki, przemijania, samotność przyciska ciężarem tych doznań jeszcze długo po ceremonii pogrzebowej. To naturalny stan i trzeba dużo wyczucia, taktu by pomóc osobie doświadczonej w ten okrutny sposób. Przychodzi jednak czas kiedy życie na nowo zaczyna cieszyć, kiedy zaczyna dostrzegać się jego jasne strony, kiedy jest się gotowym ponownie wyjść do ludzi, bawić się, śmiać, kochać.

Rzeczy nigdy nie są takie, jakimi się wydają- nigdy.

Kiersten rozpoczyna pierwszy rok na studiach. Unika kontaktów z rówieśnikami, ale one coraz bardziej na nią napierają. Najpierw zaprzyjaźnia się z przebojową współlokatorką, potem poznaje fantastycznego faceta, obiekt westchnień całej żeńskiej studenckiej społeczności. Weston próbuje zacieśnić więzi. Kiersten potrzebuje czasu... Nie wie, że oboje mają go bardzo niewiele...

Wszyscy się czegoś boimy.

Jestem już poważną żoną i matką, ale ta książka skierowana do młodzieży, skradła mi serce. Doświadczona przez los młoda dziewczyna i dotknięty chorobą młody mężczyzna. Oboje chcą przeżyć coś niezwykłego, ale wydaje się nie być im to dane. Przynajmniej nie w prostej drodze, takiej jak jest udziałem ich rówieśników. Relacja między chłopakiem a dziewczyną musi przebiegać szybciej, dogłębniej, zatracając się, przeżywając do samego końca.

W rzeczywistości chciałem czegoś więcej. Sęk w tym, że ludzie nie zawsze dostają to, czego chcą.

Główni bohaterowie "Utraty", Kiersten i Weston od pierwszej strony budzą sympatię i ze szczerą ciekawością ma się ochotę śledzić ich losy. Po części sprawia to współczucie, żal, które wywołują swoim  cierpieniami, a po części ich charaktery, które docenilibyśmy w realnym życiu. I dziewczyna, i chłopak są takimi ludźmi, z którymi chce się przyjaźnić.

Wszyscy jesteśmy trochę szaleni, dzięki temu jesteśmy ludźmi.

Rachel Van Dyken dobrze przemyślała swoją opowieść. Począwszy od prostych , szczerych dialogów, poprzez minimalizm opisowy po emocje, które kipią z każdego słowa. Autorka bardzo czytelnie, prosto, przystępnie opowiada o stracie, żałobie, rozpoczynaniu życia po tragedii, wykorzystanych szansach. Bohaterowie uświadamiają czytelnikowi, że życie jest kruche i trzeba czerpać z niego pełnymi garściami, bo nie wiadomo kiedy przyjdzie koniec, kiedy opadnie kurtyna.

Czasami trzeba przejść przez piekło, żeby dosięgnąć nieba.

"Utrata" wciągnęła mnie bez reszty, zmusiła do opętanego przewracania kartek, do nieograniczania się czasem i przestrzenią. Weszłam w historię jak stałam, zmęczona, zdezorientowana, wyszłam z niej z nadzieją, że wszelkie trudności można pokonać i przekonaniem, że życie ma dla nas jeszcze wiele niespodzianek.





"Utrata" Rachel Van Dyken, tł. Anna Dobrzańska, Feeria 2015



Książka bierze udział w akcji Book Tour, który zapoczątkowała Michalina z bloga Książkowy świat, a do której zaprosiła mnie Patrycja z Magii książek :) Dziękuję dziewczynom za to, że mogłam zaczytać się w "Utracie" :)



 Zdjęcie zrobiła dla mnie Aga z Nie teraz- właśnie czytam :)




Czytaj dalej...

Na morfinie, Anna Zacharzewska

Miłość uzależnia. Miłość odurza. Miłość zmienia tok myślenia, perspektywę. Miłość daje energię. Miłość dowartościowuje. Miłość realizuje marzenia.

Tematem przewodnim książki Anny Zacharzewskiej jest miłość, która jak narkotyk uzależnia, pobudza i sprawia, że pragniesz więcej. 

Bohaterka powieści, Ola rozlicza swoje życie uczuciowe i dochodzi do zaskakujących wniosków. To kobieta po przejściach, nieudanym małżeństwie, depresji, próbie samobójczej. Odważyła się poukładać swój świat na nowo, na własnych zasadach, całkiem od początku zbudować siebie, odnaleźć swoją wartość i ponownie zaufać mężczyźnie.

Młode dziewczyny często ulegają podszeptom rodziców, rodziny i z obawy przed samotnością godzą się na związki, które nie rokują na przyszłość. Pary nie łączy głębokie uczucie, więź, oddanie, zaufanie, a to ich brak powoduje późniejsze zatargi, sprzeczki, kłótnie. Ola w obawie przed utratą miłości godzi się na lekceważenie, na chamstwo, rozbudzającą się agresję. Dopiero bliskość śmierci pobudza ją do życia, rozbudza z uśpienia. Ożywia w niej również potrzebę powrotu do marzeń i pogoni za ideałami. Nie każdy ma odwagę zmienić swoje życie. To nie dotyczy bohaterki tej książki. Ola odnalazła siłę by stawić czoło światu, a przede wszystkim sobie.

W pewnym perwersyjnym sensie rozwód nie oznaczał w naszym świecie życiowej porażki. Był dowodem na bezkompromisowość, odwagę i upór w dążeniu do celu.

Na podstawie wspomnień bohaterki możemy także prześledzić jej karierę, dochodzenie do statusu kobiety niezależnej, spełnionej, pełnej wiary w siebie, we własne możliwości. Ta droga nie była łatwa i okupiona wieloma wyrzeczeniami, upokorzeń. samotności. Czy droga okraszona wybojami może przynieść satysfakcję? Czy w życiu najważniejsze są pieniądze i pozycja?

Nie zawsze myślenie i analizowanie życia pomaga w osiągnięciu szczęścia. 

Anna Zacharzewska to doceniona blogerka znana z ciętego języka, celnej riposty i ironicznego podsumowania otaczającego ją świata. Fani nie będą zawiedzeni. Wszystko to, za co lubią Panią Annę znajdą w książce "Na morfinie". Historia Oli to oprócz sarkastycznej nuty, tekst przepełniony metaforami, które trafiają w sedno. Lekkość prowadzenia fabuły, błyskotliwość, inteligencja to dodatkowe zalety, dla których warto poznać ten bardzo obiecujący debiut. 

"Na morfinie" to odważna propozycja dla kobiet, które poszukują odpowiedzi na pytania dotyczące miłości, sukcesu, złożonych decyzji. To również opowieść o destrukcyjnych tajemnicach i poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi, przejmowaniu kontroli nad życiem.




"Na morfinie" Anna Zacharzewska, Pascal, Bielsko- Biała 2015




Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa :)
 




Czytaj dalej...

We dwoje, Katarzyna Woźniczka

Szczęśliwe pożycie małżeńskie to nie utopia i temat jedynie na przesłodzone harlequinowe romanse. Zdarza się częściej niż myślisz.

Pełne oddanie drugiej osobie, wspólne patrzenie w jednym kierunku, wzajemne spełnianie marzeń i spełnienie we własnym towarzystwie charakteryzuje bohaterów powieści Katarzyny Woźniczki "We dwoje". Jednak szczęście bywa ulotne, a radość miesza się z rozpaczą.

Karolina i Krzysztof to zgodne małżeństwo, któremu po kolei spełniają się marzenia. Dobre zawody, satysfakcjonujące etaty, godziwe zarobki, własne mieszkanie, samochód i oszczędności procentujące na lokatach. Do pełni szczęścia brakuje im jedynie potomka. Starają się o niego w klinice niepłodności. Są na etapie badań i diagnozowania problemu z prokreacją. Kiedy wreszcie Karolina widzi upragnione dwie kreski na teście ciążowym,  dochodzi do tragedii. W wypadku samochodowym ginie Krzysztof. Kobieta musi sobie poradzić z niepokojami przyszłej matki, żałobą, rozpaczą i roszczeniami zaborczych teściów.

Karolinę i Krzysztofa obdarzyłam sympatią od pierwszej strony. Ich sylwetki nie są przesłodzone, choć można byłoby się tego spodziewać. To inteligentni młodzi ludzie, którzy po prostu mają w życiu fart. Potrafią to docenić i nie wywyższają się swoimi osiągnięciami i nie epatują szczęściem. Tę wzajemną miłość, oddanie, bliskość, zaufanie łatwo wyczytać ze sposobu w jakim się do siebie odnoszą, jak na siebie patrzą i razem stawiają czoło niepowodzeniom. Owszem zdarzają im się kłótnie, nieporozumienia ale szybko wyjaśniają sobie sporne kwestie. Również ich dążenie do powiększenia rodziny nie są desperackie. Rozumieją swoją trudną sytuację, ale ich życie nie kończy się na klinice. Twierdzą, że bez dziecka też nauczą się być szczęśliwym, przecież mają siebie. A to o wiele więcej niż mogliby sobie wymarzyć. Dlatego wypadek i śmierć Krzysztofa tak mnie poruszyła i wydała się tak niesprawiedliwa w obliczu spełnienia największego pragnienia. Karolina pogrąża się w rozpaczy, którą trudno ukoić. Jedynie rozwijające się w niej dziecko podtrzymuje ją przy życiu.

Śmierć bliskiej osoby, żałoba to jedno z najbardziej traumatycznych przeżyć. Każdy inaczej przechodzi ten stan. Karolina zaszywa się w mieszkaniu i wspomina ukochanego męża. Nie chce współczucia i pomocy bliskich. Tym bardziej, że chcą kierować jej życiem, jej wyborami, chcą decydować o jej przeszłości. Dopiero nieoczekiwane spotkanie po latach, z ekscentryczną koleżanką ze szkoły pozwala jej stanąć na nogi, choć na chwilę zapomnieć o cierpieniu.
Postać Marty ogromnie przypadła mi do gustu. Szalona, nieokiełznana, wygadana całkowicie zawładnęła Karoliną i pozwoliła jej cieszyć się nieoczekiwanym macierzyństwem. Marta to taki promyczek słoneczka, który wywołuje uśmiech na twarzy i lepsze samopoczucie nawet w najtrudniejszych sytuacjach.

Za to największą irytację budzili teściowie Karoliny. To bardzo roszczeniowi, bezwzględni i zazdrości ludzie. Ich zachowanie wołało o pomstę do nieba. Grażyna wykorzystuje śmierć syna by wzbudzić zainteresowanie, litość, współczucie wśród rodziny, przyjaciół i znajomych. Jednocześnie jest niesprawiedliwa, obcesowa w stosunku do synowej i wymusza na niej określone zachowania. Okropna baba. Jej mąż nie lepszy. Ślepo posłuszny żonie krzywdzi i tak pokiereszowaną już przez los Karolinę... Okropne... A poniżej próbka Grażynkowej manipulacji...

– Wyniki, wyniki... – żachnęła się z ignorancją Grażyna. – Serce matki wie lepiej. A może poszedłbyś do naszego lekarza?– A co internista może tu pomóc? – zapytał Krzysztof, nie kryjąc ironii. – Nie tym tonem do matki! – znów oburzył się Kazimierz. No tak, pomyślała Karolina. Co klinika leczenia niepłodności może wiedzieć o problemie Krzysztofa, skoro w kontrze ma osiedlowego internistę i serce matki?

– Ja wiem, że pozbierałaś się po stracie Krzyśka. Był dla ciebie obcą osobą, ale dla nas… Z nami był całe życie. A teraz chcesz czuć się wolna i bez obowiązków kosztem zdrowia dziecka! Zapomniałaś już, jak długo się o nie staraliście?! – Krzyk teściowej paraliżował Karolinę. Nie potrafiła zrozumieć, czemu Grażyna tak ją ocenia. – Masz prawo układać sobie życie, ale nie pozwolę skrzywdzić tego niewinnego maleństwa! – ciągnęła. – Proszę, opamiętaj się. Zrozum, że to jest mój wnuk! Straciłam syna, nie możesz odebrać mi wnuka... – Jej krzyk przeszedł w szloch.

– I pomyślałam – ciągnęła Grażyna – że jak już się do nas przeprowadzisz, to twoje mieszkanie można by było wynająć. Zawsze to dodatkowy grosz. Twoje nowe mieszkanie może zająć Dominika. Myślę też, że nie poskąpisz pieniędzy z tego firmowego funduszu z korporacji...

Katarzynie Woźniczce udało się w dość przewrotny sposób opowiedzieć z pozoru zwykłą, banalną historię o miłości. Pisze lekko i zabawnie o  perypetiach młodych małżonków, ich docieraniu się, wspólnym życiu, okresowej ingerencji jednych czy drugich teściów. Z przejmującą prostotą opisuje także rzeczywistość, w której załamuje się filar spokojnej egzystencji. Pani Katarzyna rozkłada wachlarz pełen buzujących emocji, które udzielają się czytelnikowi. Z zaangażowaniem śledziłam rozwój wypadków, z pobłażaniem i przymrużeniem oka obserwowałam niektóre sceny, inne wywoływały we mnie sprzeciw i bunt, a jeszcze inne rozczulały i wzruszały.

"We dwoje" to udany powieść młodej pisarki. Wciągająca, inspirująca, zaskakująca, naturalna, nieszablonowa opowieść o podnoszeniu się z kryzysu, odnajdywaniu kolejnej ścieżki do szczęścia i spełnieniu marzeń mimo wysokiej ceny.




"We dwoje" Katarzyna Woźniczka, Pruszyński i s- ka, Warszawa 2015




Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka