Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemoc domowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemoc domowa. Pokaż wszystkie posty

Uwolnij mnie, Daria Skiba // Miłość jest ślepa


Miłość jest ślepa

Przemoc domowa w dalszym ciągu jest tematem tabu. Przez kilkadziesiąt lat może i zmieniła się świadomość o agresji słownej, psychicznej, seksualnej, ale syndrom wstydu i strachu przed stygmatyzacją  pozostał niezmienny. Ofiary obawiają się wykluczenia ze swojego środowiska, boją się  życia po, którego kompletnie nie znają, a także litościwych spojrzeń, które kłują prosto w serce. 

Diana przez wiele lat znosiła pijaństwo, narkomanię i złodziejstwo swojego partnera. Z pokorą znosiła wyzwiska, bolesne razy, gwałty. Choć dostrzegała swoje beznadziejne położenie, to z wiarą ufała, że takie zachowanie się skończy, że Patryk w końcu przejrzy na oczy, zmieni się, ustatkuje, wreszcie pokocha ją, tak jak na to zasługuje. Niestety. Chłopak robi się coraz bardziej agresywny, co uzmysławia Dianie, że ma niewiele czasu, by zmienić swoje życie. Czy uda jej się uciec spod jarzma tyrani? 

Diana jest mądrą, wykształconą dziewczyną. Kocha literaturę i często oddaje się swojej pasji czytania. Z pewnością zna z książek schemat działania prześladowcy. Nie do końca potrafi przełożyć to na rzeczywistość, a ta  przytłacza ją z dnia na dzień. Narzeczony pod wpływem alkoholu i narkotyków podnosi na nią rękę i kradnie ciężko zarobione pieniądze, by mieć na używki. Potem przeprasza, kupuje kwiaty, jest miły i romantyczny. Dalej jak w błędnym kole każdy z elementów pojawia się idealnie zsynchronizowany. Jak długo można znosić podłość, okrucieństwo, ból fizyczny i psychiczny? Na przykładzie Diany widzimy, że długo, o wiele za długo. Patryk zdążył już zachłysnąć się swoją władzą i nie chce odpuścić choćby na sekundę. 

Główna bohaterka Uwolnij mnie chwyta za serce i wciąga w bardzo pozytywną relację z czytelnikiem. Z uwagą śledziłam jej losy, z radością obserwowałam próby wyrwania się z matni, z ulgą dostrzegałam każdy krok ku normalności, z obawą dostrzegałam symptomy burzy, po życiodajnym deszczu. Ta feria emocji i doznań uwierzytelniło jedynie w moich oczach postać Diany.

Daria Skiba równie rzetelnie zbudowała postać tyrana. Brutalnego, bezdusznego, obleśnego, z szaleńczym obłędem. Włosy jeżą się na głowie, gdy czytamy jakie pomysły roją się w chorej głowie Patryka. Ze zwykłego agresora, staje się psychopatą, który już dawno przekroczył granicę pomiędzy dobrem i złem.

Na szczęście Dianie udaje się wyrwać z więzów i wreszcie zacząć żyć pełną piersią. Okazuje się, że codzienność może stać się kolorowa, może być miło, słonecznie, pięknie. Dziewczyna odkrywa także, że miłość, prawdziwa miłość była na wyciągnięcie ręki. 

I wydaje się, że dalej historia ciągnie się słodko i tęczowo. I tu się zdziwicie. Nad Dianę nadciągnęły burzowe chmury, które po raz kolejny wpędzają ją na mroczna stronę życia. 

Uwolnij mnie to przejmujący debiut literacki młodej mamy, blogerki,  miłośniczki dobrej literatury. Każdy, kto zna blogowe alter ego Darii Skiby, wie że ma wysokie wymagania wobec słowa pisanego oraz jest doskonałym krytykiem polskiej i zagranicznej prozy. W swojej książce doskonale spożytkowała wiedzę, którą nabyła przez lata blogowania. Autorka doskonale zna trendy i wie, co może błyskawicznie pochłonąć czytelnika. Akcja Uwolnij mnie może nie jest jakoś spektakularnie dynamiczna, ale zaskakuje kilkoma mocnymi zwrotami, które mogą wbić w fotel. A finał jest mistrzowski. Już teraz nie mogę doczekać się kontynuacji, by poznać dalsze losy Diany. 

Uwolnij mnie to książka, która pokazuje, jak tragiczna bywa przemoc domowa i jakie niesie za sobą konsekwencje. To kolejny głos, który dołącza do chóru o walkę o swoje życie, siebie i swoje marzenia. Może też dać siłę dziewczynom, kobietom, które boją się przyznać, w jakim piekle żyją, co przeżywają każdego dnia i o czym myślą, gdy słyszą zgrzyt  klucza w zamku. 

Zdecydowanie warto sięgnąć po debiut Darii Skiby. 







Uwolnij mnie, Daria Skiba, Agencja Reklamowo- Wydawnicza Vectra 2018




Czytaj dalej...

Patronat: Milczenie matki, Kelly Rimmer // Zaborcza miłość


Zaborcza miłość

Małżeństwo to symbioza dwojga ludzi często o całkiem różnych charakterach, temperamencie i  oczekiwaniach. Przeważnie doskonale się uzupełniają i ich współzależność przynosi obfite owoce tj. jedność, bliskość, miłość, zaufanie, szczęście. Czasem związki tylko na zewnątrz, tylko ze względu na wzrok osób postronnych, wydają się być spełnione. Jednak w domowym zaciszu wychodzi na wierzch prawdziwa natura i ujawnia się całe skryte cierpienie.

Mąż Olivii odebrał sobie życie. Pozostawił załamaną żonę, rodziców i maleńką córeczkę. Niewielkie miasteczko, w którym mieszkał, huczy od plotek. Olivia musi uporać się ze stratą i na nowo odbudować własne życie.
Ivy równie mocno przeżywa śmierć syna. Nie wierzy, że David mógłby popełnić samobójstwo, a za zaistniałą sytuację obwinia swoją synową. Czy kobietom uda się porozumieć?

Kelly Rimmer oddała głos dwóm postaciom, dwóm kobietom, które połączyła miłość do jednego mężczyzny. Autorka pozwoliła tym samym poznać czytelnikowi skomplikowaną historię rodziny naznaczonej brutalnością, zaborczością, przemocą. Co jest ważne, opowieści kobiet diametralnie się różnią, co wzbudza szereg gwałtownych emocji.

Olivia to młoda kobieta, żona, matka. Teraz także wdowa. Okropnie przeżywa swój stan. I to nie dlatego, że straciła męża, ale straciła szansę na wyjawienie okrutnej prawdy o swoim życiu. Mieszkańcy Milton Falls mają ją za wzorową żonę przystojnego, prominentnego i charyzmatycznego radnego. Prawda jest o wiele bardziej złożona. David w domowym zaciszu znęca się psychicznie i fizycznie na swojej partnerce. Udaje mu się zasiać w jej głowie niepewność, wstyd i przekonanie, że sama jest sobie winna i to ona generuje wszelką przemoc. Kobieta ukrywa więc dowody swojego poniżenia, odsuwa się od bliskich i w ciszy oczekuje kolejnych razów. David coraz bardziej kontroluje jej codzienność. Szpieguje, podsłuchuje i siłą zmusza do porzucenia pracy oraz do macierzyństwa. Jego brutalność nie ustaje nawet wtedy, gdy Olivia jest w ciąży. Narodziny Zoe stają się kolejną kartą przetargową do wymuszenia uległości. 
Kiedy wreszcie Olivia jest gotowa odejść, David wyciąga najostrzejszą broń. Jego samobójstwo zamyka wszystkim usta, a kobieta pogrąża się w depresji.

Ivy jest typem matki, która bardzo gloryfikuje swoje potomstwo. Uważa, że David jest chodzącym cudem, ideałem i nikt nie dorównuje mu inteligencją, aparycją, charyzmą, przedsiębiorczością itd. Kompletnie nie dostrzega jego wad i symptomów, które w późniejszym czasie przeistoczą się sadystyczną naturę. Co więcej, za każdym razem tłumaczy jego błędy, a to nieuwaga, a to silnymi emocjami czy głupotą innych ludzi. Nic więc dziwnego, że od początku nie polubiła Olivii. Uważała wręcz, że dziewczyna nie zasługuje na tak fantastycznego faceta, jak David. To zaślepienie prowadzi do wielu tragedii. 

Jak wspomniałam wcześniej, śledzimy historię z dwóch punktów widzenia. Każdy wywołuje w czytelniku inne emocje i wrażenia. Niezmiennie są tak silne i dojmujące, że powodują wiele refleksji, często smutnych, bo nasza rzeczywistość pełna jest podobnych dramatów. Przemoc fizyczna i psychiczna jest wszechobecna w naszym otoczeniu, pracy, szkołach. Nie potrafimy sobie z nią radzić, często próbujemy nie zauważać, przez co cierpią najsłabsi. Kelly Rimmer uświadamia, że łatwo stać się ofiarą, a wychowanie, charakter, wiedza nie ustrzegą nas przed popełnieniem błędu i pozwolenia przejęcia kontroli nad własnym życiem. Poczucie wstydu i winy to dwa potężne narzędzia, które trzymają w szachu i nie pozwalają odetchnąć pełną piersią. 

Kelly Rimmer rzetelnie opracowała bohatera naznaczonego zaborczością i sadyzmem. Bardzo realnie przedstawiła proces przejmowania władzy i uzależnienia od siebie drugiej osoby. Równie drobiazgowo potraktowała jego ofiarę i ukazała spektrum zachowań osoby nękanej fizycznie oraz psychicznie. 
Ciekawi Was pewnie, co na to rodzina Olivii i Davida. Oprawca doskonale opanował maskowania swojej prawdziwej twarzy i natury. Przy znacznym ograniczeniu kontaktów  z bliskimi, łatwo ukryć swoje brudne żądze i sadystyczne zapędy. Bardziej martwiło mnie zachowanie Ivy, która zauważyła problem, ale odwróciła wzrok dając tym samym  przyzwolenie na przemoc. 

„Milczenie matki” to mocna powieść o wielkiej miłości i jeszcze większym cierpieniu, ale także o sekretach, które wyniszczają psychicznie i prowadzą do wielkiej tragedii. Miałam przeczucie, że ta książka będzie dobra. Ale już sam fragment utwierdził mnie w przekonaniu, że się myliłam. Powieść jest rewelacyjna. Kelly Rimmer brutalnie trafia w serce, rozrywa je na strzępy, by na koniec dać nadzieję na zabliźnienie rany. 

I już tylko na sam koniec dodam, że okładka książki wydaje się być zbyt nijaka i taka trochę nie na miejscu. A jednak ma swoje odzwierciedlenie w tekście, a zrozumienie przynosi ukłucie gdzieś tam głęboko w środku nas. 









„Milczenie matki” Kelly Rimmer, tł. Ewa Spirydowicz, wydawnictwo Amber, Warszawa 2017



Czytaj dalej...

Book Tour: Z twojej winy, Krystyna Śmigielska

Czy szczęście budowane na gruzach życia to jedynie mozolny wysiłek czy trwała relacja przynosząca dumę i satysfakcję? Krystyna Śmigielska w swojej powieści „Z twojej winy” próbuje rozwiązać to zagadnienie, a przy okazji daje czytelnikowi pogląd na definicję miłości, trwałości związków, wpływu przemocy na wzajemne stosunki i chęć zemsty jako wynagrodzenie win. 
Czytaj dalej...

Wielkie kłamstewka, Liane Moriarty

Małe sekreciki i kłamstewka urastają do wielkich rozmiarów, które poruszają lawinę niedomówień, nieporozumień, nieszczęść i w konsekwencji prowadzą do tragedii. Liane Moriarty w "Wielkich kłamstewkach" z godną uwagi drobiazgowością rysuje przed czytelnikiem czarny scenariusz zdominowany przez tajemnice niosące niszczycielską siłę.

Mała, sielska miejscowość na przedmieściach Sydney staje się sceną nieszczęśliwych wydarzeń. Pomówienia, bezpodstawne oskarżenia, traumatyczna przeszłość i tajemnice ukrywane we własnych czterech ścianach, to punkt wyjścia pod szkolne awantury, bezlitosną konfrontację i śmierć na wieczorku integracyjnym. Kto jest ofiarą, kto oprawcą? Tego dowiesz się, drogi czytelniku, dopiero na ostatnich kartach książki i gwarantuję, że rozwiązanie będzie zaskoczeniem, bez możliwości jednoznacznej oceny, za to pozostawiające z kłębiącymi myślami na temat przemocy, od tej bezmyślnej w wykonaniu dzieci po tę bardzo przemyślaną i okrutną pomiędzy dorosłymi.

Trzy kobiety, trzy przedstawicielki pozycji społecznej i modelu rodziny odnajdują wspólny język i zaprzyjaźniają się. Szybko muszą zweryfikować swoją znajomość oraz opowiedzieć się po jednej ze stron. Synek jednej z nich, Jane, zostaje oskarżony o  dręczenie klasowej koleżanki. Informacja ta nie zostaje jednoznacznie potwierdzona, ale lawina oskarżeń ruszyła, a matki uczniów podzieliły się na dwa obozy, te, które wierzą w winę pięcioletniego Ziggy' ego i te, które w nią nie wierzą. To doprowadza do wielu skrajnych, nieodpowiedzialnych zachowań godzące w dobre imię dziecka, matki, nauczycielki, szkoły, instytucji państwowej.

W naszym życiu doświadczamy coraz więcej brutalności i agresji, począwszy od telewizji na języku nienawiści i bezpośredniej napaści skończywszy. Hejt, poniżanie, szykany to także problem współczesnych szkół, a także (co jest straszne) przedszkoli. Nie zdajemy sobie sprawy, że wyzwiska, niewinne popchnięcie, uszczypnięcie czy ugryzienie może prowadzić do przemocy w agresywniejszej formie w przyszłości. Nie uświadamiamy sobie także, że to sytuacje domowe, choćby najlepiej ukrywane, są podstawą zachowania naszych latorośli.

Jednak matki przedstawione w "Wielkich kłamstewkach" zafokusowane na temacie przemocy, zapomniały że jest się niewinnym aż do udowodnienia winy ponad wszelką wątpliwość. Tutaj wpływowe panie zatruły życie młodej, samotnej matki i same wykazały się agresją, z którą tak efektownie walczyły.

"Wielkie kłamstewka" to opowieść o wielu wymiarach nienawiści i brutalności, którą spotykamy w codziennym życiu, a której często nie dostrzegamy zaaferowani własnymi problemami. Liane Moriarty udowodniła, że agresja, znęcanie fizyczne, psychiczne może dotyczyć każdego, zarówno rodziny z tak zwanego marginesu społecznego, ale także ludzi na stanowiskach, na świeczniku.

"Wielkie kłamstewka" to także historia różnych koligacji rodzinnych, od samotnego macierzyństwa, poprzez "normalny" dom, po rodziny patchworkowe. Każda z nich musi mierzyć się z problemami dnia codziennego dotyczącą utrzymania ale i z wychowaniem dzieci i relacjami z bliskimi.

Powieść Liane Moriarty to zajmująca opowieść z ważnym tematem i głosem w dyskusji o przemocy domowej. Prosty język, narrator przemawiający z kilku perspektyw, niespieszne ale wciągające tempo akcji i podsumowujący każdy rozdział chór głosów, obserwatorów wydarzeń daje poczucie dobrze spędzonego czasu z lekturą.




"Wielkie kłamstewka" Liane Moriarty, tł. Magdalena Moltzan-Małkowska, Prószyński i s- ka, Warszawa 2015




Czytaj dalej...

Pozwolę ci odejść, Clare Mackintosh


Życie wali się w gruzy w jednej chwili


Czy dobrze znasz osobę, którą masz u swego boku? Poznałeś jej przeszłość i wiesz, że nie zaskoczy Cię niczym w przyszłości? Jesteś jej pewien i ręczysz za nią własną głową?

Kobieta w tragicznym wypadku samochodowym traci ukochane dziecko. Współczujesz jej, współodczuwasz żal i cierpienie, rozumiesz potrzebę zniknięcia, zaszycia sie gdzieś na końcu świata oraz samotności, w której może ponownie odnaleźć sens istnienia. Jednak dochodzi do sytuacji kiedy przestajesz utożsamiać się z bohaterką i zaczynasz żywić do niej coraz bardziej nienawistne uczucia. Co się stało i dlaczego? 

Śmierć dziecka to największy dramat matki. Rozpacz, przejmujący żal i ból straty jest nie do zniesienia i nic nie jest w stanie wynagrodzić braku potomka, który jest cząstką siebie. Każdy inaczej przeżywa żałobę i potrafię zrozumieć zachowanie Jenny. Otula się swoim cierpieniem i w samotności odbudowuje zburzony obraz swojej kobiecości, jestestwa.  Z uwagą śledziłam jej poczynania, podnoszenie się z kryzysu, zawieranie nowych znajomości i powrót do życia.

Równocześnie obserwujemy policyjne śledztwo, próbę rekonstrukcji wydarzeń feralnego wypadku samochodowego i poszukiwanie zbiegłego sprawcy zabójstwa małego chłopca. Nieustępliwość śledczych, którzy za cenę relacji partnerskich w swoich związkach nie poddają się i prą do przodu, do rozwikłania zawiłej zagadki. 

Za sprawą osobistych doświadczeń w zawodzie policjanta autorki książki "Pozwolę Ci odejść" możemy poznać pracę detektywów od kuchni. Towarzyszymy im podczas zbierania dowodów, ich analizy i metod pozyskiwania świadków, informacji, rozwiązania. Uczestniczymy także w osobistych rozterkach policjantów, próbie łączenia życia prywatnego z niełatwym życiem zawodowym.

Z początku wydawało mi się, że przypisanie powieści do gatunku thrillera jest przesadzona i trochę na wyrost. Pierwsze rozdziały to psychologiczny eksploracja człowieka będącego pod wpływem szoku, straty bliskiej osoby, przeżywania żałoby i wychodzenie na prostą. Ale już druga część książki zmusiła mnie do weryfikacji poglądów. Tutaj na prawdę dzieją się przerażające rzeczy i co gorsza to nie koszmary senne a rzeczywistość, która dotyka coraz więcej ludzi: przemoc fizyczna i psychiczna. Udziela się niecierpliwe oczekiwanie bohaterów, ich strach, przerażenie i ciche godzenie się z nieuniknionym. Sytuacja postaci komplikuje się, a rozwiązanie zwala z nóg. 

Clare Mackintosh przejmująco pisze o żalu, poczuciu strachu, poczuciu winy i przerażająco o przemianie człowieka w potwora mogącego skrzywdzić swoich bliskich. Uwolnienie się od przemocy domowej, codziennego poniżenia, upokorzenia to nie jest łatwa droga i niewielu potrafi do końca wyzwolić się spod wpływu swoich katów. Ale jest granica ludzkiej wytrzymałości, która daje impuls do radykalnych zmian.

"Pozwolę ci odejść" to poruszająca historia o stratach, które całkowicie zmieniają człowieka, jego poglądy, punkt widzenia, perspektywę oraz  odnajdywanie okruchów szczęścia gdy nie spodziewasz się od życia już niczego przyjemnego. 








"Pozwolę ci odejść" Clare Mackintosh, tł. Magdalena Rychlik, Prószyński i s- ka, Warszawa 2015





Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Prószyński i s- ka :)



Czytaj dalej...

Kobiety z podciętymi skrzydłami, czyli... Szklane skrzydła, Gina Holmes


Codziennie kilkadziesiąt tysięcy kobiet na całym świecie doświadcza przemocy fizycznej lub psychicznej. Takie życie wydaje im się czymś normalnym... bo często nie znają innego. Przemoc wrosła w ich codzienność i tylko bezsilnie przyglądają się swoim oprawcom, modląc się o bezpieczeństwo swoich pociech. Mieszanina strachu, wstydu, miłości i skrępowania nie pozwala na obiektywna ocenę sytuacji, zrobienie decydującego kroku, wyrwania się z błędnego koła, spirali brutalności. Czy bezstronny obserwator może wyrwać te kobiety z domowego piekła?

"Najlepszym sposobem na to, aby nie powtarzać historii, jest ją poznać."

Gina Holmes opowiada historię Penny, by otworzyć oczy ludzi na przemoc wokół nich, ale także by dodać otuchy kobietom, które znajdują się w oku cyklonu, które codziennie cierpią jak bohaterka książki "Szklane skrzydła."

Siedemnastoletnia Penny ucieka z domu z dojrzałym mężczyzną, który obiecał jej miłość i szczęście. Nie wywiązał się ze swoich obietnic. Co więcej skazał ją na domowe piekło przemocy i brutalności. W cierpieniu i bezsilności mija dziesięć lat. Kiedy Trent w wypadku przy pracy traci wzrok, dla Penny otwiera się furtka wolności. Czy ją wykorzysta?

"Miłość to nie rejestr krzywd, ale Trent był mistrzem ewidencji."

Penny z nieśmiałością i niedowierzaniem wychodzi do ludzi. Zaczyna zawierać znajomości, decydować o swoim losie, zaczyna być szczęśliwa. Powoli dociera do niej, że jej codzienność naznaczona brutalnością nie jest normą, czymś oczywistym. Dostrzega swoją ułomność w stosunkach społecznych. Nie potrafi rozróżnić kto działa na jej korzyść, czy deklarujący miłość mąż czy przyjaciółki, które z bezwzględnością otwierają jej oczy na prawdziwy obraz jej małżeństwa. Prawda jej nie wyzwala, a wpędza w zakłopotanie i cementuje lojalność wobec kata. Dziwi Was to? Takie zachowanie charakteryzuje kobiety, które żyły w związkach opartych na przemocy. Kłamstwo, ochrona oprawcy, wybielanie jego brutalności, szukanie wymówek to naturalny odruch, którego nauczyły się poprzez lata cierpień. Kobiety tak brutalnie doświadczone przez los paradoksalnie bardzo kochają swoich dręczycieli i przez długi czas wierzą, że potrafią zmienić swoich partnerów, nauczyć ich miłości.

"Nie ruszysz z miejsca do przodu, jeśli obiema rękami będziesz się trzymała przeszłości."

Gina Holmes na przykładzie Penny obnaża kolejne fazy bycia ofiara przemocy i powolne wychodzenie z zaklętego kręgu uległości, bólu, cierpienia. Kobieta uczy się zdrowych relacji międzyludzkich, odkrywa swoją wartość, moc wiary, poznaje czym jest bezwarunkowa miłość. Zaczyna odróżniać kłamstwo od prawdy i iluzję od rzeczywistości. Przy wsparciu dwóch silnych, doświadczonych, spełnionych przyjaciółek rozpoczyna walkę o siebie.

"Izolacja jest najlepszą bronią oprawcy. Jeśli kobieta nie ma w pobliżu żadnych przyjaciół czy rodziny, kto ma jej powiedzieć, że to, co znosi w domu, nie jest normalne?"

Gina Holmes szarpie serce i burzy krew. Trudno czytać o bestialstwie i przemocy silniejszego wobec słabszych. Autorka nie oszczędza czytelnika, ale też nie wystawia jego spokoju, emocjonalności na ekstremalne akty przemocy. Płynnie i wytrwanie prowadzi ku zamierzonemu celowi i stawia bardzo ważne pytania i jeszcze ważniejsze odpowiedzi.

"Szklane skrzydła" to oprócz poruszających obrazów przemocy domowej instrukcja zmiany własnego życia, poszukiwania, akceptacja samej siebie i konfrontacja z rzeczywistością.









"Szklane skrzydła" Gina Holmes, tł. Iwona Janiak, Wydawnictwo Święty Wojciech, Poznań 2015





Czytaj dalej...

Ponownie wkręcona w tryby nienawiści, czyli...Oddychając z trudem, Rebecca Donovan


"Powód by oddychać" to książka, która poruszyła serca wielu czytelniczek. Otworzyła oczy na cierpienie, którego często w pędzie życia nie dostrzegamy wokół siebie. Dała nadzieję, że miłość i przyjaźń nie są tylko pustym słowem, a uczuciem, które przynosi wsparcie, pomoc, siłę nawet wtedy, gdy happy endu nie widać na horyzoncie.
Dlatego na kolejny tom trylogii Oddechy czekałam z ogromną niecierpliwością ale i dużymi oczekiwaniami.

I może dlatego pierwsze rozdziały "Oddychając z trudem" przygnębiły mnie, znudziły i rozczarowały. Niestety... Bo choć ucieszyło mnie, ze Emmie udało się ujść cało z okrutnych rąk ciotki, to ubodło mnie, że mocno poturbowana fizycznie i pokiereszowana psychicznie żyje jak wiele nastolatek. Zamiast podbudować się wewnętrznie, skupia się na miłości do Evana i bezkarnie, swobodnie korzysta z uroków życia. Pełną piersią zdobywa świat, flirtuje i imprezuje jakby nie pamiętała niedawnych traumatycznych wydarzeń. Jest tak upojona wolnością, że nie dostrzega nowych kłopotów, niebezpiecznych pułapek zastawionych przez los w dalszym ciągu żądny krwi i cierpienia. Zgoda na zamieszkanie z matką, która dopiero co przypomniała sobie o jej istnieniu, jest delikatnie mówiąc niefortunną decyzją. Mimo ostrzeżeń Emma ufnie oddaje się w ręce rodzicielki.

Ten krok wydaje się nie zrozumiały dla tych, którzy posiadają szczęśliwą rodzinę. Emma pragnie mieć to, co jej przyjaciele. Miłość, zaufanie i oparcie bliskich. Wydaje jej się, że skoro matka próbuje się do niej zbliżyć, to należy dać jej kolejną szansę. Jest gotowa przymknąć oko na nałogi i dostrzegalne niezrównoważenie psychiczne Rachel, byleby zakosztować zwyczajnego, spokojnego życia. Wydaje nam się, ze możemy zmienić czyjś charakter, przyzwyczajenia. Ale to często jest walka z wiatrakami, która przynosi więcej smutku i cierpienia niż relatywnych, wymiernych korzyści.

"Czasami ludzie ranią innych mocniej, niż ci są w stanie znieść. I bywa też, że nie potrafią poprosić o pomoc. Są tak omotani własnym bólem, że zadają ciosy wszystkim wokół."

To właśnie próba ułożenia sobie stosunków z matką napędzają akcję, która zaczyna ewoluować  w kierunku psychodelicznej huśtawki kołyszącej pomiędzy euforią, radością, strachem, bólem, poczuciem winy, tęsknotą. Emma mimowolnie budzi uśpione demony i sprowadza na siebie niebezpieczeństwo. I tym razem dziewczyna nie potrafi poprosić o pomoc, jest bezbronna i zapada się w swojej niemocy, naiwności i wiary w to, że nie zasługuje na dobro, spokój, stabilizację, szczęście, miłość.  Nie chce być ciężarem dla swoich przyjaciół więc w skrytości cierpi niewyobrażalne katusze. Życie z matką alkoholiczką, która dawnymi żalami obarcza swoje dziecko, nie może być harmonijne, nie może przynieść nic konstruktywnego.

Żal mi Emmy, której nikt nie nauczył wiary we własne siły i swoją wartość, piękno. Jest skazana na samozagładę, pokonana własnymi słabościami i nieufnością. Aż strach pomyśleć co przyniesie jej życie i kolejny, finałowy już tom trylogii.

W całkowitym rozrachunku, "Oddychając z trudem" uważam za pouczającą lekturę. Po pierwsze nie należy z góry zakładać co może się wydarzyć i oceniać nie znając całości. Po drugie nie zawsze warto dawać drugą szansę, nawet jeśli jest to ktoś, kto z założenia powinien być nam bliski. Po trzecie dobrymi radami nie tylko piekło jest wybrukowane ale serca tych, dla których ważny jest nasz los.

Tak na marginesie tylko dodam, że fabuła zyskałaby, gdyby zmniejszyć jej objętość, skrócić przegadaną nastoletnią rzeczywistość, a rozwinąć bardziej konflikt na linii matka- córka. Wtedy rzeczywiście można by było bez reszty zachłysnąć się opowieścią i zapomnieć o oddechu do końca lektury.





"Oddychając z trudem" Rebecca Donovan, tł. Ernest Kacperski, Feeria, Łódź 2015




Trylogia Oddechy:

2. Oddychając z trudem





Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Moniki reprezentującej wydawnictwo Feeria :)) Dziękuję za okazane zaufanie :)


Czytaj dalej...

"Powód by oddychać" Rebecca Donovan


Frustracje, choroby psychiczne, problemy emocjonalne, rosnąca fala agresji jest w tej chwili aktualnym zjawiskiem dotykającym coraz większy odsetek dzieci, kobiet, mężczyzn, rodzin. Przemoc dosięga nas każdego dnia w miejscach, które już z nazwy powinny być oazą spokoju i bezpieczeństwa. Czym jest przemoc i dlaczego tak trudno bronić się przed nienawiścią, przed obelgami, przed razami? Na kim najbardziej się skupia i dlaczego? Co czuje maltretowany psychicznie i fizycznie nastolatek mamy okazję prześledzić na kartach powieści Rebeccy Donovan "Powód by oddychać". Powieść ta jest jednocześnie otwarciem nowej porażającej emocjonalnie serii Oddechy skierowanej przede wszystkim do młodzieży i lekturą skłaniającym do rozmów, które mogą zmienić przyszłość, życie i oddalić widmo śmierci od tych, którzy tego potrzebują, a którzy zamknięci w skorupie strachu, boją się poprosić o pomoc.

Wydawać by się mogło, że Emily jest typową nastolatką. Nic bardziej mylnego. Ona jedynie dba by tak odbierało ją otoczenie. Prawda, którą skrywa w swoim wnętrzu jest dużo bardziej złożona i przerażająca. Emily straciła ojca, a matka zdominowana chorobą alkoholową nie potrafiła wywiązać się ze swoich macierzyńskich obowiązków. Opiekę nad dziewczyną przejęła ciocia Carol i wujek George. Niestety jej życie nie jest sielanką. Wyczerpujące domowe obowiązki oraz systematyczna przemoc fizyczna sprawia, ze Emily nie myśli o niczym innym jak wytrwać ból, cierpienie i wyrwać się z tego domowego piekła. Czasem zmian ma być wyjazd na studia, które rozpocznie niebawem.

Jedynym jasnym promykiem w ciemności agresji i poniżenia jest Sara, najlepsza i jedyna przyjaciółka Emily. Tylko ona zna niemal całą prawdę o jej prawdziwym losie. Resztę kolegów i koleżanek trzyma na dystans i nie przejmuje się opinią niedostępnej kujonki. Kiedy w szkole pojawia się nowy uczeń Evan, Emily odkrywa emocje i siłę by się otworzyć i zacząć zmieniać swoje życie.

'"Nikt nie chciał się specjalnie ze mną zadawać, więc trzymałam się z boku. Tak miało być bezpieczniej i łatwiej."

Emily to młodziutka dziewczyna złamana psychicznie i fizycznie przez niewyżytego domowego kata. Nie wierzy we własne siły, nie jest świadoma własnej wartości i nie akceptuje kreowanej w ten sposób rzeczywistości. Nie ma pomysłu jak ją zmienić. Ratuje się kłamstwami, które są jedynie tymczasowym rozwiązaniem. Emily żyje pomiędzy dwiema skrajnymi osobowościami swojego kata. Z jednej strony jest okrutny, mściwy i agresywny a z drugiej jest cnotliwym rodzicem, w sposób szczególny dbający o własne potomstwo. To rozdwojenie jaźni oprawcy jest dezorientujące i wywołujące takie uczucia, dla których Emily postanawia wytrwać i znajdować kolejne powody by łapać oddech. Nie chce pozbawiać swojego kuzynostwa pełnej rodziny i tylko dla nich jest skłonna do poświęceń.

"Narastające napięcie spowodowane usilnym powstrzymywaniem się od krzyku wywoływało wściekły ból głowy. Całe moje ciało było jednym wielkim bólem."

Sytuacji, w której znajduje się dziewczyna nie polepszają narodziny romantycznego uczucia. Nastolatka jest jeszcze bardziej zdezorientowana i zagubiona. Miłość wymaga zaufania, wyrzeczeń, na które nie jest gotowa, a których pragnie jej obolałe serce.

Rebecca Donovan bardzo realistycznie i momentami naturalistycznie oddała sceny znęcania się i przemocy. Równie przekonująco i przejmująco nakreśliła charakter i uczucia poniżanej, stłamszonej, zastraszonej, znajdującej się na granicy życia i śmierci młodej dziewczyny kompletnie opuszczonej i samotnej w swoim cierpieniu. Tak samotnej, bo mimo dobrych chęci i Sary i Evana, nie jest i nie są w stanie wyjść na przeciw przemocy, które przewyższa ich wyobrażenia. Jednak to świat dorosłych zawiódł młodą bohaterkę. To najbliżsi, nauczyciele, lekarze powinni zareagować, wyciągnąć pomocną dłoń albo chociaż zauważyć problem. Stres w jakim żyje Emma, pojawiające się systematyczne zwolnienia, wypadki muszą choćby zaniepokoić, a w książce Rebeccy Donovan były zamiatane pod dywan :/

Mimo wszystko lektura tej książki, jej ładunek emocjonalny, naiwni ale prawdziwi bohaterowie zostaną ze mną na zawsze.

"Powód by oddychać" to wartościowa, wstrząsająca i przejmująca opowieść o dziewczynie zdanej na łaskę okrutnego szaleńca, sile przyjaźni będącej wsparciem i miłości, która jest filarem podtrzymującym życie.





Rebecca Donovan "Powód by oddychać", tł. Ernest Kacperski, Feeria, Łódź 2014





Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Moniki reprezentującej wydawnictwo Feeria :)) Dziękuję za okazane zaufanie :)


Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka