Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą autorem jest celebryta/gwiazda/postać znana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą autorem jest celebryta/gwiazda/postać znana. Pokaż wszystkie posty

Wszystko się stało, Joanna Mucha


Po tę książkę sięgnęłam z kilku powodów. Pierwszy najważniejszy, bardzo lubię ten gatunek. Dystopia, postapokaliptyczna wizja świata, która nie wróży przyszłości niczego dobrego. Drugim powodem jest znane z politycznej areny nazwisko. Joannę Muchę zna chyba każdy. Posłanka na Sejm, Minister Sportu i Turystyki. Trzecim powodem jest zaskakujące połączenie pierwszego i drugiego oraz ciekawość czy książka i autor mają coś do zaproponowania, czy to tani chwyt marketingowy mający nakręcać sprzedaż. Wy też jesteście tego ciekawi? 

Anna jest czterdziestopięcioletnią rozwódką, matką dwóch pełnoletnich synów i zastępcą burmistrza w niewielkim miasteczku. Żyje normalnie, spokojnie, jak inni, do czasu katastrofy. Po niej już nic nie jest takie samo. Ludzie stracili zdrowy rozsądek, swoje umiejętności, zdobycze kultury i nauki. Zaczęli żyć zgodnie z naturą, pierwotnymi instynktami, bez sumienia, wiary, miłości. Jedynie kilkoro zachowało świadomość, w tym Anna. Czy uda jej się przetrwać w nowym drapieżnym, niebezpiecznym świecie? 

Nie zdajemy sobie sprawy, że w zagrożeniu jakiejkolwiek katastrofy, która zmusiłaby ludzi do życia bez prądu, bez maszyn, bez technologii, do których zdążyli się przyzwyczaić, ludzkość czeka zagłada i powolne konanie w bólu i strachu. Anna typowa mieszczanka nie potrafi uprawiać roli, nie wie, jak i kiedy sadzić warzywa, jak przechowywać jedzenie, a w szczególności mięso bez użycia lodówki. A niestety nowy świat stawia przed nią takie wymagania. Cała żywność, którą udało jej się zebrać, w końcu straci ważność, zepsuje się i nie będzie zdatna do użytku. Co wtedy? Jak przeżyć? Nie ma już rolników, młynów, fabryk. Zastąpili ich zwarte grupy ludzi, którzy stracili świadomość, których zdominował instynkt, przemoc. Walczą między sobą o przywództwo, o jedzenie. Kopulują bez skrępowania, bez moralności, jedynie po to, by zapewnić genom przetrwanie, nie rozumiejąc po co, dlaczego? 
W swojej samotności i nieszczęściu pamięci Anna spotyka Teresę. We dwie stawiają czoło okrutnemu losowi. Żyją w opuszczonym gospodarstwie, ciężko pracują ręka w rękę, aż dochodzi do kolejnego nieszczęścia. Teresa umiera, a Anna pozostawiona sama sobie wspomina życie przed katastrofą i próbuje zrozumieć cel swojego istnienia. 

Akcję książki poznajemy z kilku perspektyw, przed katastrofą, po katastrofie i świat widziany oczami Anny, Teresy i jeszcze kilku bohaterów. Ich rzeczywistość jest brutalna. Proste życie opisane jeszcze prostszymi słowami, przez co bez przeszkód trafiającymi w tryby naszego umysłu. Nie sposób nie zgodzić się z tezami stawianymi przez Annę. Podważanie solidarności, sprawiedliwości i prawości współczesnego człowieka, który odrzuca wiarę, wychowanie, zasady moralne na rzecz mamony,  nieodwracalnie zmienia świat i prowadzi go do zguby.
Postapokaliptyczna wizja niedalekiej przyszłości Joanny Muchy nasiąknięta jest bólem, cierpieniem, samotnością i niestety przemocą, która zatacza coraz większe kręgi. Śmierć już nie jest straszna, bardziej przerażająca jest codzienna przemoc fizyczna, psychiczna, seksualna, od której trudno się odciąć, zapomnieć. Najgorsze, że staje się częścią życia, coraz bardziej akceptowalną. Resztki ludzkiej godności są chowane głęboko w siebie w imię przetrwania. 

Jak już wcześniej pisałam, język powieści jest prosty, a użyte wulgaryzmy, potoczność wypowiedzi podkreślają brutalizm i grozę sytuacji. Akcja powieści jest dość płynna, a egzystencjalne rozważania na temat ludzkiej natury, moralności, człowieczeństwa w żadnym stopniu jej nie spowalniają. Dają natomiast wytchnienie od scen jeżących włos na głowie, przesiąkniętych okrucieństwem, gwałtem, pierwotną siłą miażdżącą okruchy dobroci.
Zakończenie powaliło mnie na kolana. Nie spodziewałam się takiego obrotu sytuacji. Chociaż w czasie kiedy człowiek przestał się liczyć, a rządzi instynkt i chęć przetrwania za wszelką cenę, mogłam się na to nastawić.
Zabrakło mi jedynie informacji o samej katastrofie. Co tak naprawdę się wydarzyło. Odrobinę w niej również chaosu, co można zwalić na karb debiutu. Jednak nie wpływa, nie umniejsza przekazu, wartości powieści.

„Wszystko się stało” należy do tych książek, które pozytywnie mnie zaskoczyły. Nie spodziewałam się niczego wielkiego, a otrzymałam historię, która czy chcesz, czy nie zmusza do myślenia. Tym bardziej że spostrzeżenia, obrazy w niej zawarte są tak trafne, tak bliskie temu, co dzieje się wokół nas. Po prostu strach się bać...











„Wszystko się stało” Joanna Mucha, W.A.B., Warszawa 2017




Czytaj dalej...

Biblia Mody po australijsku, czyli... Vogue, Kirstie Clements

Od kiedy przeczytałam książkę "Diabeł ubiera się u Prady" Lauren Weisberger zaciekawił mnie świat mody. Z tym, że nie interesują mnie najnowsze kolekcje znanych kreatorów, ich inspiracje i życie, ale szczere opowieści zza kulis rozgrzały moją wyobraźnię. U amerykańskiej pisarki ten świat jest bardzo zmienny, zafałszowany, pełen intryg i kontrowersyjnych decyzji. A jak wygląda w rzeczywistości?

Doniesienia prasy bulwarowej i wyniosłość, niedostępność Anny Wintour naczelnej tzw. Biblii Mody (a która rzekomo była pierwowzorem postaci Mirandy z wyżej wspomnianej powieści) karze przypuszczać, że w tej fikcji literackiej jest wiele z prawdy. Swoje pięć groszy dołożyła ostatnio Kirstie Clements, redaktor naczelna australijskiej edycji "Vogue'a".

Z lubością i z dużymi oczekiwaniami sięgnęłam po wspomnienia/ biografię dziennikarki.

Życie Kirstie Clements jest dowodem na to, że marzenia spełniają się pod warunkiem ciężkiej, rzetelnej pracy i cierpliwości, wytrwałości w swoich postanowieniach. Kirstie jako siedemnastoletnia dziewczyna podjęła odważną decyzję. Wyprowadziła się z rodzinnego domu i postanowiła zmienić swój los. Otrzymała niesamowitą szansę zatrudnienia w prestiżowym i ekskluzywnym magazynie o modzie, dla kobiet- VOGUE. Zaczęła od posady recepcjonistki, a jej zapał pozwolił piąć się po drabinie kariery, aż osiągnęła stołek redaktor naczelnej. Dwadzieścia pięć lat doświadczeń zawarła w swojej autobiografii, w której dzieli się prywatnością, swoimi przemyśleniami i anegdotami z pokazów mody, sesji fotograficznych, wyjazdów służbowych i ze spotkań z osobami, które w największym stopniu wpłynęły na jej życie.

Jedną z nich jest światowej sławy projektant Karl Lagerfeld, Cate Blanchett, Estee Lauder czy księżna Danii Mary. Kirstie odnalazła w nich zwyczajnych, przyjaznych i serdecznych ludzi, którzy mimo swojej sławy, nieokreślonego bogactwa pomogli jej na drodze kariery i dzięki ich zaangażowaniu wynieśli australijską edycję "Vogue'a" na wyżyny.

Przyznam szczerze, że liczyłam na drobne uszczypliwości wobec świata mody i jej kreatorów, soczyste skandale i kontrowersje wynikające z tej niestandardowej pozycji. No cóż... Przeliczyłam się. Kirstie Clements nie ujawnia nic, czego do tej pory nie znaliśmy. Wypowiada się co prawda na temat modelek, ich bezwzględnego dążenia do uzyskania figury idealnej, zajadaniu chusteczek higienicznych na zmianę z liściem sałaty, czy zastępowanie posiłków paczkami papierosów oraz odpowiada na zarzuty o kreowanie anoreksji w środowisku mody, ale nie dodaje nic od siebie. Próbuje rozgrzeszyć media, spychając winę na projektantów. Nie znalazłam też w książce żadnych informacji, niesnasek, dyskusji, nieporozumień związanych z przepychankami modeli wokół pokazów mody, ich wysiłkach o uzyskanie angażu... Za to Kirstie Clements podzieliła się wspomnieniami z ekskluzywnych promocji kosmetyków, ciuchów, dodatków i opisała zabawne, a czasami przerażające sytuacje z nimi związane.
W książce można znaleźć również wiele zdjęć dokumentujących pracę dziennikarki, jak i jej życie osobiste.

"Vogue. Za kulisami świata mody" to w większym stopniu biografia ciekawej kobiety, której spełnił się amerykański sen- od pucybuta do milionera, niż barwna spowiedź redaktor naczelnej najważniejszego pisma o modzie. Dlatego jeżeli lubicie wspomnienia osób, które mogą podzielić się czymś istotnym, to warto chwycić za książkę, jeżeli liczycie na skandale- żadnego tu nie znajdziecie :)





"Vogue. Za kulisami świata mody" Kirstie Clements, tł. Agnieszka Sobolewska, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2015



Czytaj dalej...

Między nami?

Coraz częściej osoby znane ze świata show-biznesu czy polityki piszą i publikują książki: Danuta Wałęsa, Danuta Stenka, Maryla Rodowicz. Pragną podzielić się z czytelnikiem nie tylko swoimi wspomnieniami, spostrzeżeniami, przemyśleniami ale chcą przybliżyć swoje dokonania, obnażyć swoje słabości, uchylić rąbka prywatności, która do tej pory była jedynie ich własna.
Do tego szacownego grona dołączyła ostatnio także Pani Małgorzata Tusk, żona polskiego premiera Donalda Tuska, która wywołała wiele szumu i kontrowersji w plotkarskich portalach i prasie.
Muszę się przyznać, że sięgnęłam po tę pozycję z czystej ciekawości. Prywatnie lubię, szanuję i podziwiam Donalda Tuska. Chciałam się dowiedzieć co ma do powiedzenia jego żona, która na co dzień rzadko udziela się publicznie i raczej kryje się w cieniu swojego sławnego męża. Co się takiego stało, że postanowiła zabrać głos i to, co powiedziała wyjdzie rodzinie Tusk na dobre? Czy będzie kolejnym czynnikiem w rozgrywce politycznej- nieczystej, plotkarskiej?

Muszę pogratulować Małgorzacie Tusk odwagi i szczerości jaką odznaczyła się publikując swoją książkę "Między nami". Przyznała się nie tylko do własnych słabości, ograniczeń, niedojrzałości w pewnych kwestiach i na pewnym etapie swojego życia, ale i podzieliła się z czytelnikiem swoją depresją poporodową oraz kryzysami małżeńskimi, które w postawiły jej związek na ostrzu noża. Można by było dywagować po co i dlaczego powstała ta książka. Ja mam wrażenie, że jest ona takim ostrzeżeniem, że problemy i kłopoty są ludzkie i dotykają każdego bez względu na wiek, wykształcenie, pozycję czy status majątkowy. Nawet sławni i bogaci borykają się z trudnościami, które mogą ich przerosnąć. Ważne natomiast jest to, jak sobie radzimy z tymi problemami. Czy łatwo się poddajemy, czy decydujemy się na żmudny ale budujący proces zmian, mający na celu wyprostować zakrzywione dróżki naszego życia.

Małgorzata Tusk przyznała także jak trudną przeciwniczką do serca bliskiej osoby jest pasja, w tym przypadku polityka. To głównie przez nią, przez ciągłe poświęcanie czasu, ciągłą nieobecność mogło rozpaść się małżeństwo państwa Tusk. Z obu stron potrzeba było wiele zrozumienia i kompromisów by scalić związek i budować go trwale przez ponad trzydzieści lat. "Życie z moim mężem często przypomina ostry rajd z przeszkodami, ale ja zachowuję w tym wszystkim własną przestrzeń". I być może to właśnie takie ustępstwo i pielęgnowanie własnych zainteresowań i pasji jest najlepszą drogą do sukcesu? Pani Małgorzata znalazła swoje miejsce na ziemi i cel, w którym spełniając się jest szczęśliwa.

W "Między nami" możemy znaleźć także wiele anegdot z życia państwa Tusk: śmiesznych, smutnych, refleksyjnych. Z sentymentem powróciłam do ciężkich ale i obfitujących w zabawne sytuacje lat PRL- u, najważniejszych momentów najnowszej historii Polski, wspomnień o największym Polaku- Janie Pawle II. Z ciekawością czytałam także o zakulisowych zachowaniach znanych polityków oraz o emocjach towarzyszących kolejnym wyborom parlamentarnym i prezydenckim.
Szkoda tylko, że tak mało miejsca Pani Małgorzata poświęciła ciekawostkom z oficjalnych wizyt zagranicznych polityków i członków rodzin królewskich. To co zostało udostępnione bardzo mnie zaintrygowało i pobudziło ciekawość.
Dużym plusem natomiast jest szeroka dokumentacja fotograficzna. Zdjęcia czarno- białe i kolorowe doskonale odzwierciedlają czasy i etapy życia Pani Małgorzaty. Jeszcze lepsze wrażenie zrobiłyby te fotki, gdyby zebrano w jednym miejscu i wydrukowano na grubszym i błyszczącym papierze. Nie zawsze podobały mi się za to podpisy umieszczone pod fotografiami. Niektóre były zbyt intymne i prywatne jak na mój gust.
Dodatkowym smaczkiem dla mnie była wycieczka po Trójmieście, moich rodzinnych stronach, które dobrze znam i kocham :)

Podsumowując "Między nami" spodoba się czytelnikowi, który lubi czytać biografie i wspomnienia sprzed lat. Poszukujących tanich sensacji mogę uspokoić, nie znajdziecie tu nic co mogłoby połechtać Wasze niecne pragnienia ;)




Małgorzata Tusk "Między nami", Znak, Kraków 2013




Podsumowanie


Plusy:
- dokładna dokumentacja fotograficzna
- twarda oprawa
- niezbyt wydumana okładka
- przyjazny dla oka druk
- indeks nazwisk
- podzielona tematycznie
- odważna
- zdradza wiele z prywatności państwa Tusk
- zawiera anegdoty
- oprowadza po najważniejszych wydarzeniach Polski XX wieku
- wędrówka po Trójmieście
- ciekawostki z życia sfery politycznej Polski i poza jej granic

Minusy:
- niektóre zdjęcia ze zbyt prywatnymi dopiskami
- momentami zbyt chaotyczna

Jednym zdaniem:
Książkę "Między nami" polecam tylko tym autentycznie zainteresowanym życiem Małgorzaty Tusk.


Książkę miałam przyjemność przeczytać dzięki Panu Pawłowi reprezentującego Księgarnię Tania Książka  oraz bloga Kochamy Książki  :)) Dziękuję za okazane zaufanie :)


Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka