Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poza czasem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poza czasem. Pokaż wszystkie posty

Marie Lucas "Między teraz a wiecznością"

Czy istnieje życie pozagrobowe i czy po śmierci mamy jakiś wpływ na naszych bliskich? Pewnie nie raz zastanawialiście się nad odpowiedziami na te pytania. Życie po życiu jest niezbadaną tajemnicą i dla każdego człowieka, w oparciu o wiarę i doświadczenia, oznacza co innego. Również wielu pisarzy nurtuje to zagadnienie, co daje swoje odzwierciedlenie w ich twórczości. Do tego grona dołączyła niedawno niemiecka powieściopisarka Marie Lucas.

"Między teraz a wiecznością" to powieść skierowana do młodzieży traktująca o nadnaturalnych zdolnościach pewnego nastolatka oraz wynikająca z nich izolacja i ostracyzm rówieśników. Na czym polega "dar" Nikiego? Może on porozumiewać się ze zmarłymi i pośredniczyć w dialogu pomiędzy światem żywych i umarłych. Jego koledzy boją się i nie rozumieją w pełni tych umiejętności przez co spychają go na margines szkolnego życia. Pozycja Nikiego zmienia się wraz z pojawieniem się nowej uczennicy, Julii. Szesnastolatka skrywa tajemnicę, której rozwiązanie zna tylko zmarły dziadek i chłopak potrafiący rozmawiać z duchami...

Blurb książki zapowiada niesamowitą historię trącącą dreszczykiem pochodzącym prosto z krainy umarłych. Niestety jej lektura okazała się rozrywką na podrzędnym poziomie. Marie Lucas miała ciekawy pomysł na swoją powieść ale poniosła klęskę w jej wykonaniu. Co mnie zraziło?

Po pierwsze: bohaterowie. Niki, outsider wyposażony w mroczną tajemnicę. Z pozoru intrygująca postać. Z pozoru. Poznając go bliżej w pełni zrozumiałam obawy i strach jego rówieśników. Chłopak ma tendencję do obwieszczania śmierci bliskich swoich kolegów prosto z mostu, bez owijania w bawełnę, nie zważając na okoliczności i miejsce, w którym się znajdują. Drażnił mnie też brak wrażliwości, empatii czy choćby zwykłego współczucia. Nie podobało mi się również jego podejście do swojego "daru". Przez szesnaście lat porozumiewał się ze zmarłymi i w żadnym momencie nie zainteresował się dlaczego on został nim obdarowany, jakie ma możliwości, jakie zadania, czy tylko on i dlaczego to potrafi. Jedynie jego uczucia względem Julii są szczere, ale czy to wystarczy by go polubić? Dla mnie to za mało.
Drugą irytującą postacią jest sama Julia i jej materialistyczne podejście do życia. Wychowywała się w niepełnej ale zamożnej rodzinie. Niestety śmierć ojca wymusiła pewne zmiany: przeprowadzkę i konieczność rozsądnego gospodarowania oszczędnościami. Nastolatka nie może pogodzić się ze swoim nowym statusem i nie przyznaje się do niego również wśród nowych przyjaciół. Ci  z kolei robią tak samo niemiłe wrażenie jak Julia :/

Po drugie: fabuła. O ile nadnaturalne wątki potrafią wciągnąć od czasu do czasu, tak elementy powieści typowo obyczajowe są nużące, płytkie i nie niosą za sobą żadnej głębszej wartości.

Po trzecie: akcja. A właściwie jej brak. Niemal nic się nie dzieje, a jak już zaczyna to szybko gaśnie. Jak iskra nie podsycana podmuchem wiatru.

Być może książka "Między teraz a wiecznością" nie spodobała mi się ze względu na mój wiek i nie wykluczam, że zupełnie inaczej odbiorą ją nastolatki (ale te młodsze 13- 15 lat).






Marie Lucas "Między teraz a wiecznością", tł.Agnieszka Hofmann, Egmont, Warszawa 2014




Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Macieja :)



Czytaj dalej...

"Królestwo łabędzi" Zoë Marriott

Moja mama za pomocą regionalnych i rodzimych legend, baśni Andersena czy braci Grimm, czytanych przed snem, w nastrojowym świetle nocnej lampki, łagodnym tonem,  próbowała obudzić moją miłość i zainteresowanie do książek. Udało jej się to wyśmienicie. Jestem nałogowym książkoholikiem z wiecznym pragnieniem- więcej. Jednak te piękne a nie rzadko tragiczne historie, śliczne księżniczki, przystojni książęta, wredne macochy i Baby Jagi rozbudziły nie tylko moja ciekawość świata ale i moją wrażliwość, ukształtowały mój charakter, osobowość i pozwoliły na lepsze poznanie i pojmowania świata wokół mnie.

Czy czytanie bajek i baśni jest zarezerwowane jedynie na okres naszego dzieciństwa?
Zoë Marriott próbuje łamać te stereotypy i przedstawia swoim czytelnikom powieść "Królestwo łabędzi".

Aleksandra jest królewską córką, wraz z rodzicami i trzema braćmi mieszka w Królestwie. Księżniczka jest ojcu całkowicie obojętna, co dziewczyna przyjmuje z ogromnym żalem i przygnębieniem. Te doświadczenia zbliżają ją z kolei do matki i braci. Królowa jest jedną z Bystrych, mądrych wiedźm, od najmłodszych lat przekazuje swoją tajemną wiedzę córce. Wkrótce i ona zaczyna widzieć i czuć więcej niż przeciętny człowiek. Beztroskie choć nie pozbawione kolców życie rodziny zmienia się wraz ze śmiercią Królowej. Kobieta ginie z łap okrutnej bestii. Wkrótce Król powtórnie się żeni, a los pasierbów zmienia się diametralnie. Bracia Aleksandry zostają wygnani z Królestwa a ona sama odesłana do ciotki. W nieznanym sobie otoczeniu musi zmierzyć się z własnymi myślami, rozumem i odkryć co w życiu jest najważniejsze.

"Królestwo łabędzi" nawiązuje do jednej z najpiękniejszych baśni Hansa Christiana Andersena "Dzikie łabędzie". Zoë Marriott odświeżyła ją i dodała do niej nuty pewnej oryginalności, własne przemyślenia i doświadczenia. "Królestwo łabędzi" jest książką pełną magii, i tej w dosłownym znaczeniu jak i magicznej sile uczuć, które mogą odmienić ludzki los. Siłą tej książki jest przyjaźń i miłość. Uczucie łączące Aleksandrę z braćmi, z matką dają jej moc aby przetrwać ciężki czas, zregenerować siły i powrócić z gotowymi rozwiązaniami, które przywrócą odpowiedni stan, ład i porządek.
W "Królestwie łabędzi" oprócz miłości rodzicielskiej i siostrzano- braterskiej występuje miłość romantyczna. Zastanawiałam się w jaki sposób autorka rozwinie ten wątek. Bałam się, że romans zostanie opisany z ogromna naiwnością bądź rozczaruje mnie zbyt szybkim tempem postępowania. Jednak nie. Zoë Marriott rozpoczęła związek dwojga ludzi od przyjaźni i od porozumienia dwóch dusz i serc.

Strona czysto magiczna trafia w mój gust, choć nie powiem rozwiązania są schematyczne. Młoda, niedoświadczona czarownica musiała zmierzyć się z siłą wieku i wiedzy potężnej wiedźmy. Ale własnie to niedoświadczenie, pewna naiwność i jednocześnie czystość intencji może stać się wielkim atutem księżniczki Aleksandry w walce życia i o życie.

W książce rozdrażniła mnie jedynie pewna niekonsekwencja autorki. Od samego początku sprawnie i z wyczuciem budowała napięcie i magiczną atmosferę. Jednak w finałowym momencie, kiedy ciekawość czytelnika jest trzymana na ostrzu noża, niepokój, nastrój, klimat po prostu siada a zakończenie nie przynosi przynależnego odprężenia...

Prawdy i wartości zawarte w baśniach są godne polecania nie tylko dzieciom. Warto je sobie przypominać na każdym etapie życia. Zdarza się bardzo często, że zapominamy o najprostszych zasadach chociażby dobrego wychowania, prawidłowej hierarchii wartości. Zatracamy się w gonitwie za rozrywkami, pieniędzmi, własnymi wygodami, że w ogóle już nie zwracamy uwagi co wokół nas się dzieje.
Już choćby dlatego warto przeczytać "Królestwo łabędzi".





Zoë Marriott "Królestwo łabędzi", tł. Monika Walendowska, Egmont 2013, ISBN: 978-83-237-5035-2




4+/6


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Panu Maciejowi :))) Dziękuję za zaufanie :)))


Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka