Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemoc fizyczna wobec dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemoc fizyczna wobec dzieci. Pokaż wszystkie posty

Co się stało z moją siostrą, Elizabeth Flock

Dziecko nie jest przedmiotem, które można przesuwać z kąta w kąt. To żywa istota, której należy się miłość, szacunek, opieka, uwaga. Czy trzeba ciągle przypominać, że dziecko czuje, boi się, cierpi???? Czy trzeba uświadamiać dorosłym, że o swoje potomstwo trzeba dbać, karmić je, zaspokajać potrzeby fizyczne i psychiczne????

Dziewięcioletnia Carrie żyje w domu pełnym nałogów i przemocy. Nie może patrzeć jak ojczym bije mamę. Pewnego dnia kiedy mężczyzna jest wyjątkowo okrutny, dziewczynka wyciąga broń i strzela. Nagła, brutalna śmierć nie okazuje się wybawieniem dla rodziny Carrie. Matka ma jej za złe zabójstwo ojczyma, obwinia ją o rozpad rodziny, pogorszenie statusu materialnego, a mieszkańcy małej miejscowości z niechęcią obserwują ich dalsze poczynania. Libby nie może znieść tych spojrzeń, zabiera córkę i przeprowadza się do małej mieściny Hartsville w Karolinie Północnej. Dziewczynka przypadkiem poznaje Ruth, Honor i Cricket Chaplin. Wzajemnie niosą sobie ukojenie. Ciepło, bliskość i rozmowy prowadzą do wyjawienia tajemnic, które tkwiły głęboko w sercu i niosły ogromne cierpienie.

Libby jest niedojrzała, egoistyczna i skłonna do nałogów. Wiąże się z nieodpowiednimi mężczyznami, silnymi, brutalnymi. Nie widzi, że krzywdzi swoje dziecko. Nie dba o nie, nie karmi, znęca się fizycznie i psychicznie oraz zrzuca na jej barki ciężar, którego nie może udźwignąć. Zmusza córkę do kłamstw i tajemnic, które mogłyby wszystko zmienić. Dla Carrie mama jest wszystkim. Usilnie próbuje ją zadowolić. Jest cichutka, nieśmiała, posłuszna. Nie ma pojęcia, że nie tak powinna wyglądać rodzina, i że takie uczucia powinny łączyć matkę i córkę. Namiastkę rodzinnego ciepła poznaje dzięki przyjaźni z Cricket, która wraz z matką i babką otaczają Carrie czułą opieką.

Rodzinę Carrie Parker niszczą tajemnice, prawda może przynieść ukojenie i ulgę dziecku, któremu miesza się w głowie, wmawia kłamstwa, każe za próbę samodzielnego myślenia. Ich sekret, choć przez większość fabuły jest dla czytelnika jedynie przypuszczeniem, bulwersuje i wzmaga negatywne emocje. Elizabeth Flock kluczy, wikła losy bohaterów, plącze ich ścieżki, zacieśnia więzy. Rozszyfrowanie zagadki jest trudne, bo autorka podsyca ciekawość ale nie daje jednoznacznych wskazówek, rozwiązania. (być może to tylko moje odczucie,  bo nie czytałam Emmy i ja, a ta książka jest jej kontynuacją) Zakończenie, które powinno wszystko wyjaśnić, nie zadowoliło mnie. Jest za szybkie, pospieszne. Nie daje szczegółowych odpowiedzi, a rodzi kolejne...

"Co się stało z moją siostrą" to powieść o wielkich tajemnicach niszczących życie, mniejszych sekretach zmuszających do zdecydowanych poczynań i kłamstwach, które burzą spokój i zaufanie. To powieść także o relacjach na linii matka- córka. Dojrzałych stosunkach opartych na wzajemnej bliskości, ale nie pozbawionej kryzysów, kłótni, pretensji. Typowych związkach mamy i nastolatki okraszonej elementami buntu i codziennych życiowych trudności oraz patologicznych stosunkach naznaczonych nieodpowiedzialnością, bezwzględnością, okrucieństwem, brutalnością.

Elizabeth Flock potrafi chwycić za serce, poruszyć, wydobyć z czytelnika silne emocje, potrząsnąć nim i zastanowić się nad słowami, wydarzeniami, relacjami zawartymi w książce. 






"Co się stało z moją siostrą" Elizabeth Flock, tł. Hanna Kulczycka- Tonderska, Świat Książki, Warszawa 2015








Czytaj dalej...

Popękane miejsca, Michele Phoenix

Skrzywdzone dzieci to cierpiący dorośli


Traumatyczne przeżycia z dzieciństwa mają ogromny wpływ na zachowanie, na emocje, na całe dorosłe życie. Czasami doświadczenia przytłaczają swoim ciężarem, a czasem daje wyzwolenie, otwiera nową furtę i jest obietnicą zapomnianego szczęścia.

Shelby dorastała w rodzinie, w której ojciec był agresorem. Stosował przemoc fizyczną i psychiczną zarówno w stosunku do żony jak i dzieci. Wspólne przeżycia początkują szczególną więź pomiędzy rodzeństwem, która jest dla nich podporą, siłą, ucieczką od strachu, bólu i cierpienia.
Mijają lata. Shelby wiedzie pozornie ustabilizowane życie. Tylko Trey, jej brat widzi jak wiele wysiłku kosztuje ją spokój i opanowanie. Jej misternie poukładany świat zachwieje się w posadach, gdy na mocy testamentu ojca, Shelby ma zaopiekować się swoją czteroletnią przyrodnią siostrą. Czy opieka nad dziewczynką pozwoli jej zrozumieć własne dzieciństwo i uporać się z demonami przeszłości?

Poznajemy Shelby kiedy jest dorosłą kobietą. Jest 35- letnią nauczycielką z dużym dystansem do świata i ludzi. Boi się zmian, odgradza grubym murem, nie pozwala sobie na opuszczenie gardy i cały czas boksuje się z życiem o każdą chwilę szczęścia. Tak samo pokiereszowany wewnętrznie jest Trey, a jego demony z równą siłą toczą walkę o jego duszę. Dopiero razem czują się pewnie, cieszą się siłą, nadzieją i po cichu liczą na happy end. Ich życie można porównać do biernej egzystencji. Nie ucztują przy stole zabawy, flirtu i miłości. Oboje nie mają zaufania do obcych i trudno im nawiązywać znajomości. Najlepiej czują się w swoim towarzystwie i wzajemnie pielęgnują rany duszy.

W retrospekcjach poznajemy pełny obraz okrucieństw jakich dopuścił się ich ojciec. Dzieci były zastraszane, tresowane, bite niemal za każde przewinienie, a czasem i ono nie było potrzebne. Matka rzadko stawała w ich obronie, a nawet kiedy wreszcie odezwała się, to nie wywierała na kacie największego wrażenia. Nie dziwi więc dziecięca solidarność i silne więzy jakie połączyły rodzeństwo.

Ta część książki "Popękane miejsca" jest bardzo poruszająca bo nikt o zdrowych zmysłach nie może przejść obojętnie wobec krzywdy dziecka. Zachowanie ojca woła o pomstę do nieba, ale i zmusza do refleksji. Jak wiele z nas nie zauważa przemocy, która coraz częściej zdarza się pod naszym nosem. Dlaczego kobiety, matki, babki pozwalają krzywdzić swoje pociechy, swoje wnuki? Dlaczego nauczyciele, lekarze nie reagują na powtarzające się zwolnienia, siniaki? Czemu nie widzą strachu i cierpienia w wielkich oczach dzieci? Czemu biernie przyzwalają na przemoc, a dziwią się kiedy dochodzi do tragedii, które coraz częściej nagłaśniają media?

Przeszłość lubi się objawiać w najmniej oczekiwanym momencie. Tak jest również w życiu bohaterów tej książki. Zepchnięty w czeluść zapomnienia ojciec powraca i nawet po swojej śmierci sieje zamęt w życiu swoich starszych dzieci. W swojej ostatniej woli wraża prośbę o opiekę nad czteroletnią córeczką. Shelby choć boi się poważnego zobowiązania i powrotu wypartych z pamięci wspomnień. Jednak urocza, anielska buzia dziewczynki nie pozwala jej wycofać się i występuje o przyznanie jej statusu rodziny zastępczej. Shelby chce rozpocząć swoje życie od nowa. Dziecko daje jej tą szansę. Zabiera małą do Niemiec i po raz kolejny odcina się od wspomnień. Ale i tu nic nie będzie proste. Wychowanie Shayli to ciężka praca, tak jak i problemy życia na emigracji.

Michele Phoenix ciekawie przedstawiła trudności z jakimi boryka się Shelby. Przecież nieoczekiwane macierzyństwo to wielkie i niezwykłe przedsięwzięcie. Kobieta nie jest obeznana z rozwojem małego dziecka. Wszystko ją zaskakuje i nie zna żadnych wskazówek wychowawczych, które pomogłyby jej utemperować zadziorny charakterek Shayli. Do tego próby przystosowania się do nowych warunków życia nie ułatwiają sprawy. Nowy dom, nowi znajomi, nowy język...

A na horyzoncie pojawia się mężczyzna, który mimo oporu nie poddaje się i walczy o serce Shelby.

I w tym momencie "Popękane miejsca" odrobinę się "rozlazły". Wątek miłosny jest niedopracowany. Zabrakło w nim lekkości, powabu, subtelności, delikatności, ale także powoli rodzącej się pasji i namiętności. Nie wiedziałam kiedy ich uczucie z zauroczenia przeszło w poważniejszy etap. Zabrakło mi również wewnętrznej walki z pojawiającymi się emocjami, przeżywania nowych doświadczeń i przemyśleń, które pozwoliły by zrozumieć świat miłosny i świat rozterek Shelby.

"Popękane miejsca" to kolejna książka, która dotyka problemu przemocy w rodzinie i wpływ traumatycznych doświadczeń na dorosłe życie bitych dzieci. Michele Phoenix pokazuje, że życie bywa trudne, a pokrętny los wywraca je do góry nogami. Jednak wyzwania jakie stawia mogą przywrócić porządek, niesie nadzieję i stanowi pierwszy krok do odnalezienia szczęścia.






"Popękane miejsca" Michele Phoenix, Wydawnictwo Święty Wojciech, Poznań 2015






Recenzja napisana dla serwisu DużeKa :)




Czytaj dalej...

Premierowo: Każdy może być rodzicem?, czyli... Milczenie chłopców, Casey Watson

Dzieci są darem, o który należy dbać z całych sił i stworzyć im warunki do beztroskiego i szczęśliwego wzrastania. Niestety nie każdy rodzic zasługuje by nim być. Egoizm, brutalność lub niedojrzałość rozbija rodziny, a dzieci skazuje na tułaczkę po instytucjach państwowych lub rodzinach zastępczych. W jakim stanie tam trafiają, czy łatwo im pomóc? Na te pytania doskonale zna odpowiedzi Casey Watson, mistrzyni biografii skrzywdzonych dzieci i autorki równie bestsellerowych powieści, podobnie jak popularna Cathy Glass. Obie panie prowadzą rodziny zastępcze i przygarniają maluchy szczególnie doświadczone przez los, z problemami psychologicznymi i wychowawczymi.

"Jeśli chciałbyś założyć rodzinę zastępczą, powinieneś uświadomić sobie jedno: zawsze spodziewaj się niespodziewanego."

W "Milczeniu chłopców" prezentuje swoich kolejnych wychowanków, dwóch dziewięcioletnich chłopców. Oboje trafiają do jej domu niespodzianie. Jensona przyprowadza opiekunka społeczna, bo matka zostawiła go samego i wyjechała na wakacje ze swoim nowym chłopakiem. Georgie do przeprowadzki zmusiła likwidacja domu dziecka, w którym mieszkał od urodzenia. To chłopiec z autyzmem, który bardzo źle znosi wszelkie zmiany, a wszelki stres pogłębia tylko jego chorobę. Jenson i Georgie  nie mogą się porozumieć. Agresja, okrucieństwo, prześladowanie to relacja jak ich łączy. Czy Casey uda się naprawić stosunki między chłopcami, czy podda się i przekaże innym opiekę nad swoimi wychowankami?

Casey Watson ma duże doświadczenie ze skrzywdzonymi dziećmi. Zanim zdecydowała się prowadzić rodzinę zastępczą, pracowała z trudną młodzieżą w dużej szkole. Nie obce są jej agresywne zachowania i znęcanie nad słabszymi. Doskonale wie jak sobie radzić z takimi problemami. Jednak opieka nad dwójką dziewięciolatków wydaje się ją przerastać. Georgie chorujący na autyzm szybko zdobywa jej serce. Jest w nim coś rozczulającego i zmuszającego do ochrony za wszelką cenę. Chłopiec przypomina jej własne doświadczenia rodzinne. Jej syn Kieron, dziś dorosły mężczyzna, sam zmaga się z syndromem Aspergera, łagodną formę autyzmu. Wie jak bolesne mogą być słowa, gesty obcych ludzi. Przez co postrzega Jensona jedynie przez pryzmat matki chorego dziecka i nie dopuszcza do siebie myśli, że agresywne zachowanie dziewięciolatka jest spowodowane zupełnie czym innym.

"Żadne dziecko nie powinno aż tak odczuwać braku matczynej miłości, by chwytać się nawet najbardziej żałosnych ochłapów, które mu rzucano. "

Okrutnie los potraktował Jensona. Egoistyczna matka i rodzinna tragedia, spycha chłopca na margines życia rodziny. Jest kimś na doczepkę, którego się toleruje kiedy trzeba, ale się nim nie interesuje i nie zaspokaja jego potrzeb emocjonalnych, osobistych, fizycznych, finansowych. Chłopiec tak bardzo chce zwrócić na siebie uwagę, że jego zachowanie staje się coraz bardziej wymowne, dominujące, agresywne. Dopiero pomoc Casey , wyznaczenie pewnych granic i konsekwencja wyciąga na wierzch jego prawdziwą naturę, zdolności, talenty.

Georgie zamknięty w swojej chorobie niespecjalnie odczuwa zawirowania w swoim życiu. Choć wszelkie gwałtowne zmiany zaburzają jego spokój, jego poczucie bezpieczeństwa, to w porę przeprowadzone przygotowania całkowicie eliminują zagrożenie.

Początkowo trudno jest sprawować opiekę nad chłopcami. Jednak to oni są dla siebie najlepszym lekarstwem i dają Casey możliwość jeszcze lepszego rozwinięcia się w swoim zawodzie i nauki pokory. Okazuje się, że zmiana perspektywy przynosi niebotyczne korzyści dla całej rodziny.
Łatwo jest trwać przy swoim, w swojej nieomylności. Trudniej jest przyznać się do błędu i dokonać rozrachunku z własnymi uprzedzeniami i schematami. Uczciwość popłaca, nawet jeżeli trzeba przełknąć gorzka pigułkę samokrytyki.

 "Skrzywdzeni rodzice mogą krzywdzić swoje dzieci na tysiące sposobów, ale wynik jest zawsze ten sam – dziecko zaczyna wierzyć, że na to wszystko zasłużyło. "

Książka "Milczenie chłopców" to taki nietypowy pamiętnik, w którym wspomnienia rodziny Watson, ich osobiste doświadczenia krzyżują się z historiami pokrzywdzonych dzieci przyjmowanych pod dach pełen ciepła i miłości. Są one namacalnym dowodem na to, jak  na siebie oddziałują i czego uczą się od siebie nawzajem. Bo każda historia, to oddzielny rozdział, z własnym zakończeniem (nie zawsze szczęśliwym) i morałem, z którego należy korzystać.
Język prosty, niewyszukany, szczery, tym bardziej podkreśla emocje, wyłuszcza dysproporcje pomiędzy tym co powinno być, a co jest w rzeczywistości i wpływa na odbiór przez czytelnika, w którym gotują się uczucia gotowe do wybuchu.

"Milczenie chłopców" to poruszająca historia chłopców usilnie zabiegających o miłość, poszukujących ciepła, bezpieczeństwa i uwagi. To wstrząsające koleje losu Jensena, który przez bezmyślność dorosłych traci uroki beztroskiego dzieciństwa. To również wzruszająca opowieść o przyjaźni, która narodziła się we łzach i cierpieniu. To także mądra wskazówka dla czytelnika, by porzucił schematyczne myślenie i starał się patrzeć na życie z kilku perspektyw. Wtedy wszystko stanie się prostsze i łatwiejsze do naprawienia.









"Milczenie chłopców" Casey Watson, tł. Agnieszka Kowalska, Amber, Warszawa 2015







Czytaj dalej...

Przeszłość ma znaczenie?, czyli... 33 dni prawdy, Thomas Arnold


Przeszłość ma wielkie znaczenie w przeżywaniu teraźniejszości i planów na przyszłość. Dobre doświadczenia są inwestycją, która z pewnością zaprocentuje. Złe wspomnienia, choćby nie wiadomo jak wypierane z pamięci powrócą. I to z pewnością w najmniej oczekiwanym momencie.

Donę Jonson, bohaterkę powieści Thomasa Arnolda, przeszłość dogoniła gdy jej życie wreszcie ustabilizowało się, a traumatyczne przeżycia zostały głęboko zakopane w zakamarkach świadomości. Odpowiedzią na nią mogła być jedynie śmierć. Policjanci, którzy odnajdują ciało Dony, stwierdzają samobójstwo. Jednak kilka faktów wygrzebanych w jej przeszłości zmusza detektywów Jamesa Adamsa i Davida Rossa do wnikliwszego śledztwa. Trop prowadzi do starego, przyklasztornego sierocińca...

"Bezczynność wobec zła jest najgorszą zbrodnią i najcięższym grzechem."

Bardzo lubię wielowątkowe kryminały, w których historie z gruntu niemożliwe do powiązania, kluczą, zazębiają się i tworzą zatrważającą całość. Nie jest łatwo panować nad odnogami takiej opowieści, ale są autorzy którym udaje się ta sztuka. Tak było również w przypadku Thomasa Arnolda. Co cieszy mnie podwójnie, gdyż sukces mogę świętować z naszym rodakiem :)
Thomas Arnold sam jest fanem thrillerów i kryminałów oraz autorów takich jak: B. Haig, R. Ludlum, D. Brown, C. Cussler, H. Coben, M. Palmer, J. Patterson. Inspiracje tymi wielkimi światowymi nazwiskami można odczuć w jego najnowszej książce "33 dni prawdy". Wartka akcja, nagłe jej zwroty, kontrowersyjny temat, gęsto ścielący się trup, wnikliwe śledztwo i zgrany duet policjantów.

To właśnie bohaterowie są największym atutem książki. Postaci zranione fizycznie i psychicznie, nękani traumatycznymi wspomnieniami, zmuszani do czynów, których nie akceptują. Nie umiejący poradzić sobie z przemocą, której doświadczyli i świadomie lub nie, przenoszą ją na własne życie i rodziny.

"Dalej czuł poddenerwowanie. Był niezadowolony ze swojej pobłażliwości. Schodząc do chłopców, miał nadzieję, że któryś da mu okazję do wyładowania złości. Niestety, tym razem zwiódł się. Robią się coraz grzeczniejsi, pomyślał. Kiedyś zaglądał do nich regularnie, nawet dwa razy dziennie. Teraz zaczynało mu tego brakować."

Chociaż z czasem pamięć zaciera nawet największe upokorzenie, to cała dusza i serce żąda zadośćuczynienia. Ale czy permanentna krzywda usprawiedliwia dążenie do samosądu i wymierzenia sprawiedliwości na własną rękę? Jak daleko można się posunąć w rozliczaniu błędów i grzechów ciemiężycieli?

Odpowiedzią na ofiary przemocy i i ich oprawców jest profesjonalny policyjny duet Adams- Ross. Doskonale uzupełniają się wiedzą, umiejętnościami, a kiedy trzeba nadstawiają za siebie życie. Są mistrzami głębokich analiz śledczych, czułej intuicji i ciętej riposty. Z chęcią poznałabym ich jeszcze bliżej, ich życie prywatne, relacje z kobietami i to co ukształtowało ich charaktery.  Z uwagą obserwowałam grę prowadzoną pomiędzy złem- dobrem, ofiara- katem oraz winą- karą.

"33 dni prawdy" to książka, którą mogę polecać z czystym sumieniem. Szczególnie miłośnikom zawiłych zagadek kryminalnych i zaskakujących zwrotów akcji. A nazwisko Thomas Arnold będę miała na uwadze i celowniku by upolować kolejną kryminalną okazję :)





I jeszcze oficjalny trailer promujący książkę :)





"33 dni prawdy" Thomas Arnold, ARW Vectra, Czerwionka- Leszczyny 2015





Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości jej autora- Thomasa Arnolda :) I ARW Vectra :) Bardzo dziękuję za zaufanie :)







Czytaj dalej...

Bolesne dzieciństwo, czyli...Klucz, Elżbieta Wardęszkiewicz

Przemoc fizyczna i psychiczna jest najgorszym występkiem, przewinieniem jakim dorosły może obciążyć własne dziecko. Rodzic swoim bezwzględnym, bezlitosnym zachowaniem na zawsze piętnuje i zaniża poczucie własnej wartości oraz stawia w pozycji ofiary na całe przyszłe życie prywatne i zawodowe. Utrwala również schematy i model wychowawczy oparty na bólu, strachu, poniżeniu. Współcześnie staramy się wychwycić i zamknąć błędne koło przemocy. Jednak był czas kiedy zasady silnej ręki były jedynym znanym i stosowanym narzędziem władzy rodzicielskiej wymuszającej posłuszeństwo i szacunek. Tuż po wojnie, w czasach PRL- u zimny chów połączony z karami cielesnymi był na porządku dziennym, promowanym także w poradnikach, publikacjach dla rodziców, wychowawców i nauczycieli.

Właśnie w tym okresie rozgrywa się akcja powieści "Klucz" Elżbiety Wardęszkiewicz i opisuje losy zwykłej rodziny naznaczonej traumami wojny, obozów koncentracyjnych, stalinowskiego reżimu i komunizmu. Bolesne doświadczenia przekładają się na kolejne pokolenia, wzrastające w obliczu przemocy fizycznej i psychicznej.

Podczas lektury nie czułam się zbulwersowana słowami autorki, choć powieść traktuje o zbyt swawolnym podejściu do karania dzieci za pomocą regularnego bicia. Bardziej przejął mnie sadyzm ojca objawiający się regularnym słownym poniżaniem, obarczaniem małej dziewczynki obowiązkami ponad jej możliwości oraz bierną postawę jej matki w obliczu okrucieństwa i permanentnego cierpienia córeczki.W blurbie możemy przeczytać, że trudne doświadczenia życiowe dziewczyny oprócz traumy, którą pozostawiła przemoc fizyczna, zahartowały ją również na niepowodzenia, które niesie życie. Co do siły i mocnego charakteru nie mam zastrzeżeń bo ojciec rzeczywiście sprawił, że Mela nie boi się wyzwań i kłopoty nie stanowią dla niej żadnej przeszkody. Co więcej motywują ją do cięższej pracy i poszukiwania alternatyw, tam gdzie nikt nie spodziewa się znaleźć szczęścia. Co do traumy, którą przeżywa, nie do końca się zgadzam. Nie jestem ekspertką w tym temacie, ale z obrazu kreowanego przez Elżbietę Wardęszkiewicz nie wynika by dziewczyna, a potem kobieta cierpiała dłużej niż trwał ból fizyczny zadany ręką, paskiem czy słowem. Mela jest harda i ma swoje za uszami. Jej zachowanie, kolejne kroki i decyzje sprawiają, że nie potrafię jej współczuć, ani zaprzyjaźnić się z nią. Ona ma plan na swoje życie i nie pozwala by coś stanęło jej na przeszkodzie. Jest zimna, nieprzystępna, nie budzi sympatii.

Nie zachwycił i przekonał mnie także styl autorki. Zdania są proste, czasami zbyt naiwne, suche, bez emocji. Co prawda poznajemy w całkiem przystępny sposób warunki życia, możliwości, wady i zalety czasów PRL- u oraz wpływ komunizmu na plany, marzenia, przyszłość... To co w powieści mnie zaintrygowało pomówienia, ludzka zawiść, zazdrość oraz mobbing nie został w pełni rozwinięty, wykorzystany. Temat pojawia się znienacka i zostaje gwałtownie urwany bez możliwości ustosunkowania się i zadumania. Naprawdę rzetelnie i wiarygodnie zostały opisane wątki związane z medycyną i podróżami. To pewnie za sprawą wykształcenia i pasji Pani Elżbiety.  Kolejne akapity bardziej przypominają postrzępione fragmenty wyrwane z nudnawego pamiętnika niż spójną, wartką, pobudzającą wyobraźnię powieść na miarę naszych czasów. Nie sięgałam po nią z zainteresowaniem, przez co jej lektura mocno wydłużyła się w czasie. Na koniec okazało się, że historia poznana w Kluczu będzie kontynuowana w powieści zatytułowanej "Bez czci i bez wiary". Jak dla mnie to za wiele...

Miałam duże oczekiwania co do tej powieści, bo pozytywnie jest oceniana w sieci. I może to był mój największy błąd?! Liczyłam na emocjonalną huśtawkę, a dostałam przeciętne czytadło, które już zaciera się w mojej pamięci....







"Klucz" Elżbieta Wardęszkiewicz, Novae Res, Gdynia 2015





Recenzja napisana dla serwisu Zaczytajsie.pl. Gosi oraz wydawnictwu Novae Res dziękuję za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego książki :)




Czytaj dalej...

Ponownie wkręcona w tryby nienawiści, czyli...Oddychając z trudem, Rebecca Donovan


"Powód by oddychać" to książka, która poruszyła serca wielu czytelniczek. Otworzyła oczy na cierpienie, którego często w pędzie życia nie dostrzegamy wokół siebie. Dała nadzieję, że miłość i przyjaźń nie są tylko pustym słowem, a uczuciem, które przynosi wsparcie, pomoc, siłę nawet wtedy, gdy happy endu nie widać na horyzoncie.
Dlatego na kolejny tom trylogii Oddechy czekałam z ogromną niecierpliwością ale i dużymi oczekiwaniami.

I może dlatego pierwsze rozdziały "Oddychając z trudem" przygnębiły mnie, znudziły i rozczarowały. Niestety... Bo choć ucieszyło mnie, ze Emmie udało się ujść cało z okrutnych rąk ciotki, to ubodło mnie, że mocno poturbowana fizycznie i pokiereszowana psychicznie żyje jak wiele nastolatek. Zamiast podbudować się wewnętrznie, skupia się na miłości do Evana i bezkarnie, swobodnie korzysta z uroków życia. Pełną piersią zdobywa świat, flirtuje i imprezuje jakby nie pamiętała niedawnych traumatycznych wydarzeń. Jest tak upojona wolnością, że nie dostrzega nowych kłopotów, niebezpiecznych pułapek zastawionych przez los w dalszym ciągu żądny krwi i cierpienia. Zgoda na zamieszkanie z matką, która dopiero co przypomniała sobie o jej istnieniu, jest delikatnie mówiąc niefortunną decyzją. Mimo ostrzeżeń Emma ufnie oddaje się w ręce rodzicielki.

Ten krok wydaje się nie zrozumiały dla tych, którzy posiadają szczęśliwą rodzinę. Emma pragnie mieć to, co jej przyjaciele. Miłość, zaufanie i oparcie bliskich. Wydaje jej się, że skoro matka próbuje się do niej zbliżyć, to należy dać jej kolejną szansę. Jest gotowa przymknąć oko na nałogi i dostrzegalne niezrównoważenie psychiczne Rachel, byleby zakosztować zwyczajnego, spokojnego życia. Wydaje nam się, ze możemy zmienić czyjś charakter, przyzwyczajenia. Ale to często jest walka z wiatrakami, która przynosi więcej smutku i cierpienia niż relatywnych, wymiernych korzyści.

"Czasami ludzie ranią innych mocniej, niż ci są w stanie znieść. I bywa też, że nie potrafią poprosić o pomoc. Są tak omotani własnym bólem, że zadają ciosy wszystkim wokół."

To właśnie próba ułożenia sobie stosunków z matką napędzają akcję, która zaczyna ewoluować  w kierunku psychodelicznej huśtawki kołyszącej pomiędzy euforią, radością, strachem, bólem, poczuciem winy, tęsknotą. Emma mimowolnie budzi uśpione demony i sprowadza na siebie niebezpieczeństwo. I tym razem dziewczyna nie potrafi poprosić o pomoc, jest bezbronna i zapada się w swojej niemocy, naiwności i wiary w to, że nie zasługuje na dobro, spokój, stabilizację, szczęście, miłość.  Nie chce być ciężarem dla swoich przyjaciół więc w skrytości cierpi niewyobrażalne katusze. Życie z matką alkoholiczką, która dawnymi żalami obarcza swoje dziecko, nie może być harmonijne, nie może przynieść nic konstruktywnego.

Żal mi Emmy, której nikt nie nauczył wiary we własne siły i swoją wartość, piękno. Jest skazana na samozagładę, pokonana własnymi słabościami i nieufnością. Aż strach pomyśleć co przyniesie jej życie i kolejny, finałowy już tom trylogii.

W całkowitym rozrachunku, "Oddychając z trudem" uważam za pouczającą lekturę. Po pierwsze nie należy z góry zakładać co może się wydarzyć i oceniać nie znając całości. Po drugie nie zawsze warto dawać drugą szansę, nawet jeśli jest to ktoś, kto z założenia powinien być nam bliski. Po trzecie dobrymi radami nie tylko piekło jest wybrukowane ale serca tych, dla których ważny jest nasz los.

Tak na marginesie tylko dodam, że fabuła zyskałaby, gdyby zmniejszyć jej objętość, skrócić przegadaną nastoletnią rzeczywistość, a rozwinąć bardziej konflikt na linii matka- córka. Wtedy rzeczywiście można by było bez reszty zachłysnąć się opowieścią i zapomnieć o oddechu do końca lektury.





"Oddychając z trudem" Rebecca Donovan, tł. Ernest Kacperski, Feeria, Łódź 2015




Trylogia Oddechy:

2. Oddychając z trudem





Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Moniki reprezentującej wydawnictwo Feeria :)) Dziękuję za okazane zaufanie :)


Czytaj dalej...

Człowiek człowiekowi wilkiem


Odważ się uchylić drzwi przedsionka do piekła. Poznaj Robbiego i inne dzieci, którym odebrano głos, prawo do szczęśliwego dzieciństwa i godnego życia.


Robbie wraz z rodzicami i trojgiem rodzeństwa mieszkał na Devonshire Place w St Helier, stolicy Jersey. Matka chłopca była zajęta wyłącznie kolejnymi kochankami. Nie dbała o swoje potomstwo, o dom, o jedzenie, wychowanie. Ojciec z kolei zajęty pracą zarobkową także nie poświęcał rodzinie zbyt wiele uwagi. Z czasem życie go przerosło i podjął próbę samobójczą. Został uratowany i zamknięty w szpitalu psychiatrycznym. W tym samym czasie matka porzuciła swoje dzieci skazując je tym samym na sierociniec.

Katolicka ochronka Sacre-Coeur, prowadzona przez siostry zakonne oraz wiktoriański budynek domu dziecka Haut de la Garenne na wyspie Jersey, miał stworzyć bezpieczną przystań dla dzieci porzuconych, opuszczonych, maltretowanych, cierpiących, które "bardziej niż inne potrzebowały miłości, zrozumienia i ochrony". Niestety, nie znalazły tego. Niewinne i bezbronne doświadczyły bestialskiego okrucieństwa, były torturowane, katowane, gwałcone... Książka „Nikt nie przyjdzie” przeraża.

Robbie Garner przez wiele lat wypierał z pamięci swoje wspomnienia z dzieciństwa. Nie chciał wracać do chwil, które na zawsze zmieniły i napiętnowały jego życie. Pracował, podróżował i starał się zapomnieć o traumatycznych przeżyciach. Kiedy wydawało się, że mężczyzna pogodził się ze swoją przeszłością, ona niczym bumerang powraca a z nią ogrom strachu, bólu, cierpienia... Prawda o tym, co działo się za murami domów dziecka na wyspie Jersey, wyszła na jaw.

"Nikt nie przyjdzie" jest przerażającym i bulwersującą historią dziecka, które przeszło przez piekło. Los Robbiego, jego braci i kolegów z Sacre- Coeur i Haut de la Garenne uderza prosto w serce i zapada w pamięć na bardzo długo. Strony książki są przesiąknięte emocjami maltretowanych dzieci, ich łzami, cierpieniem, uczuciem osamotnienia, poniżenia i w końcu obojętności. Drastyczne sceny przemocy głęboko poruszają, wywołują wściekłość, protest i ogromne pokłady współczucia.

Książka łamie także stereotypy i wyobrażenia o dobroci, bezinteresowności, pobożności, miłosierdzia sióstr zakonnych, którym pod opiekę zostały oddane dzieci potrzebujące wsparcia, spokoju, ochrony. Ta hipokryzja, zakłamanie, przymykanie oczu na zło, wykorzystywanie swojej pozycji i władzy budzi przerażenie i sprzeciw. Jeżeli takich mamy przedstawicieli wiary, to ja nie chcę być katolikiem.

Nie mam w zwyczaju oceniać ani polecać cudzych wspomnień. Teraz też tego nie zrobię. Lektura "Nikt nie przyjdzie" boli. Każdy we własnym sumieniu musi rozważyć czy jest gotowy na emocjonalny ładunek zawarty na kartach książki? Czy potrafi przyjąć ogrom cierpień tych dzieci? Czy jest w stanie znieść ich strach, ból, upokorzenie?






Robbie Garner , Toni Maguire "Nikt nie przyjdzie", tł. Julia Wolin, Amber 2013



bez oceny



Recenzja napisana dla serwisu DlaLejdis, któremu bardzo dziękuję za egzemplarz recenzyjny książki :)))


Czytaj dalej...

"Kato- tata. Nie- pamiętnik" Halszka Opfer

Zły dotyk, molestowane seksualne, przemoc fizyczna i psychiczna, prześladowanie dzieci to działania, które trzeba bez wyjątku, jednoznacznie, natychmiast piętnować i surowo karać z bezwzględną stanowczością. Dzieciństwo można przeżyć tylko raz i nie jest ono zależne od naszego wyboru. Dzieci mogą jedynie podporządkować się decyzjom rodziców. To oni powinni stać na straży dziecięcego bezpieczeństwa, beztroski i radości. Niestety rzeczywistość uczy nas, że niekiedy życie pozbawione jest kolorów, że rani głęboko, nie pozwala zapomnieć o zadanych ciosach i wciąż bez ustanku ponawia atak.

Takie pełne koszmarów i cierpienia było dzieciństwo Halszki- autorki i zarazem bohaterki tej opowieści. "Kato- tata" to zbiór jej wspomnień z domu rodzinnego- bolesnych, okrutnych, złych, przepełnionych głodem, brudem, strachem i poniżeniem. Rodzina Halszki jest upośledzona emocjonalnie. Nikt nie zna tam miłości, współczucia, empatii... Każdy dba jedynie o własną wygodę, przetrwanie. Ojciec ma w pracy dobrą opinię, jest szanowany, miły w domu przemienia się w bezlitosnego kata nadużywającego alkoholu i zastraszającego, maltretującego żonę i troje dzieci. Ubliża im, wyśmiewa, bije, torturuje, gwałci. Matka przymyka oko na zdrady męża, nawet te które wydarzają się w jej towarzystwie, pod jej bokiem. Zawsze zgadza się z jego decyzjami, traktuje jak króla, nadskakuje mu. W czasie kłótni i rękoczynów często ucieka sama, ratuje jedynie siebie, dzieci zostawia na pastwę losu, w rękach sadystycznego ojca. Przyzwala na molestowanie seksualne i przymyka oko na wykorzystywanie córki przez ojca. Jej metody wychowawcze wołają o pomstę nieba... Brak opieki, uwagi, morzenie głodem, zastraszanie, faworyzowanie... Czytałam i nie wierzyłam własnym oczom...Rodzeństwa nie łączy żadna solidarność ani żadne uczucia. Walczą między sobą o przetrwanie w myśl zasady "przeżyje najsilniejszy".

Halszka opisuje swoje przeżycia, swoje dzieciństwo w taki sposób, że bardzo szybko się z nią utożsamiamy. Trwamy u jej boku w każdej sytuacji, nie odwracamy wzroku gdy dzieje się jej krzywda, czujemy jej głód, strach, ból, pogardę dla własnego ciała, nieufność i w końcu akceptację swojej roli: "skoro moja mama mu na to pozwala, to widocznie tak ma być" . Halszka nie ma takiego miejsca, w którym mogłaby się zaszyć, ukoić swoje cierpienie. Mogłoby się wydawać, że takim miejscem okaże się szkoła. Nic bardziej mylnego. Nie po raz pierwszy możemy się przekonać, że dzieci między sobą bywają bardzo okrutne. Halszka staje się kozłem ofiarnym, jest wyśmiewana, obrażana, odseparowana od rówieśników. Czytając "Kato- tatę" co chwilę zadawałam sobie pytanie: Kiedy cierpienie tej dziewczynki  wreszcie się skończy? Czy ktoś jej pomoże?

Najbardziej zabolało, zdziwiło mnie to z jakim uczuciem Halszka wyraża się o rodzicach. W chwilach między jednym aktem przemocy a drugim, mówi o swoim oprawcy, o swoich rodzicach- tatuś, mamusia. Kocha ich bo nie zdaje sobie sprawy z tego, że oni ją krzywdzą. Halszka jest przekonana, że tak samo jest w innych domach, że wszyscy ojcowie sypiają ze swoimi córkami...Dlatego nie informuje nikogo o swojej krzywdzie i skrywa ją głęboko w sobie...

"Kato- tata" nie jest niestety fikcją literacką co czyni książkę jeszcze bardziej brutalną i przerażającą. Jeszcze bardziej bolesna jest świadomość, że takie dzieciństwo jest udziałem tak wielu dzieci na całym świecie i to nie tylko z rodzin z tak zwanego "marginesu". To samo może przytrafić się dziecku z Twojego otoczenia, w Twojej społeczności. Tak ważne jest uświadomienie społeczeństwa, że mają prawo reagować na krzywdę dziecka. "Gdybym wtedy natrafiła na odpowiednią książkę czy artykuł, gdybym wiedziała, że mam prawo się bronić- pewnie wyzwoliłabym się spod władzy ojca i moje życie wyglądałoby zupełnie inaczej." Te słowa Halszki jednoznacznie wskazują jak ważne są takie publikacje dla ludzi maltretowanych. Dają im szansę "zobaczyć" skrzywiony obraz swojej rzeczywistości, są początkiem poradzenia sobie ze swoimi doświadczeniami. "Kato- tata" jest dla Halszki Opfer "aktem odwagi i próbą pożegnania się z przeszłością" dla czytelnika ma być motorem do zauważenia "podobnych zjawisk w swoim otoczeniu".
 


Halszka Opfer "Kato- tata. Nie- pamiętnik, Czarna Owca 2012, ISBN: 978-83-7554-034-5


bez oceny



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pana Moisesa, reprezentującego wydawnictwo Czarna Owca :))) Dziękuję za zaufanie :)))

Czytaj dalej...

"Skrzywdzona" Cathy Glass

Niedawno czytałam najnowszą książkę Cathy Glass wydaną nakładem wydawnictwa Hachette "Nie płacz, kochanie" (recenzja). Lektura tej powieści była dla mnie nie lada wyczynem emocjonalnym. Los krzywdzonych dzieci bardzo mnie porusza. Sama do końca nie wiem czemu czytam takie książki, być może chcę oddać tym maluchom hołd, pozwolić im mówić, przywrócić ich pamięć by publicznie piętnować bestialskie zachowania dorosłych względem dzieci??!!

Idąc za ciosem poznałam kolejną książkę autorki z serii Pisane przez życie "Skrzywdzona". Ośmioletnia Jodie Brown przez swoje ataki agresji, chęć manipulacji, "niegrzeczne" zachowanie, wulgarny język, odpychającą aparycję zraża do siebie kolejnych opiekunów społecznych. Cathy Glass staje się dla niej ostatnią deską ratunku, inaczej dziewczynka trafi do placówki opiekuńczej- domu dziecka. Cathy w swoim środowisku znana jest z ogromnej empatii, doświadczenia, kompetencji i konsekwencji. Przejmuje więc opiekę nad ośmiolatką i próbuje zapewnić jej bezpieczeństwo i wychowanie. Zadanie jest bardzo trudne i żmudne. Postawa Jodie nie wpływa na przyjacielskie stosunki z członkami rodziny Glass a nawet doprowadza do mniejszych i większych dramatów. Z czasem Cathy udaje si unormować temperament dziewczynki. Kiedy Jodie czuje się bezpieczna, zaczyna opowiadać o swoim dzieciństwie. Opowieści są przerażające, ohydne, Jodie przez większość swojego życia była molestowana seksualnie, wykorzystywana przez matkę narkomankę i ojca alkoholika...

Brutalne słowa w ustach ośmiolatki szokują, napawają wstrętem i wzbudzają nienawiść. Jak można tak traktować własne dziecko, tak je skrzywdzić, tak napiętnować na resztę życia. Rodzice powinni zapewnić dziecku bezpieczeństwo i ochronę w każdych warunkach. To oprócz bezwarunkowej miłości podstawowe zadanie każdego rodzica. Dziecko musi nam ufać i wierzyć, że robimy dla niego wszystko co najlepsze. Rodzice Jodie pokazali jej świat z najgorszej możliwej strony, zburzyli jej zaufanie do dorosłych, wystawili na najgorsze poniżenia i los, któremu nie życzę nawet największemu wrogowi.

Rodzice Jodie w ferworze własnych uciech i żądz, zrujnowali przyszłość własnego dziecka. Nie obchodziło ich jak dziewczynka poradzi sobie z tym piętnem fizycznie i psychicznie, obarczyli ją poczuciem winy i skazali na opóźnienia rozwojowe. Najgorsze w tej historii jest to, że rodzina już od narodzin Jodie była monitorowana przez opiekę społeczną. Jednak nikt nie zauważył krzywdy małej dziewczynki, nikt w porę nie zaalarmował...
Jasno i klarownie zostały przedstawione niekompetencje pracowników, którzy mieli czuwać nad tym dzieckiem. W tej historii uderzyła mnie również okropna znieczulica i lekceważenie słów Jodie. Rodzice przyjaciółki dziewczynki wiedzieli o jej sytuacji i nic nie zrobili. Wyszli z założenia, że to ich nie dotyczy i nie chcą się wtrącać w sprawy tej rodziny. To jest przerażające i godne wszelkiej nagany!!!!

Cathy Glass to poważna osoba, szanowany pracownik opieki społecznej oraz wieloletnia opiekunka- matka zastępcza dla krzywdzonych dzieci i młodzieży. Wie o czym pisze gdyż doświadcza tego na co dzień w pracy i życiu. Opisuje przeżycia Jodie nie po to by wzbudzić tanią sensację ale po to by zwrócić uwagę społeczeństwa na ten bulwersujący proceder, który jest udziałem tak wielu dzieci na całym świecie...



Cathy Glass "Skrzywdzona", Tł. Magdalena Osip- Pokrywka, Hachette 2010, ISBN: 978-83-7575-785-9



bez oceny
Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka