Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą antyutopia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą antyutopia. Pokaż wszystkie posty

Co się stanie gdy zabraknie czekolady?, czyli... Moja mroczna strona, Gabrielle Zevin




"Każde pokolenie ma własny czas,
Każde pokolenie chce zmienić świat.
Każde pokolenie odejdzie w cień,
a nasze nie."*

Młodzi, tak jak w piosence zespołu Kombi, uważają że mogą wszystko poukładać po swojemu i pod ich nadzorem świat stanie się lepszy. To przywilej wieku, kiedy jeszcze chce się wyjść przed szereg i walczyć w imię ideałów. Tacy są również bohaterowie najnowszej książki Gabrielle Zevin "Moja mroczna strona". Pokolenie przyszłych szesnastolatków, którzy próbują odnaleźć się w świecie demoralizacji, strachu, gdzie tak wiele im zabroniono i nie dano odpowiednich narzędzi do obrony, a przede wszystkim do zrozumienia przeszłości i jak ona wpłynęła na ich przyszłość.

Autorka zabiera nas do Ameryki Stanów Zjednoczonych, dokładniej do Nowego Jorku 2083 roku, gdzie produkty czekoladowe i kofeinowe są groźną używką, a woda i papier dobrem reglamentowanym. To co jest nam dobrze znane z życia codziennego, w rzeczywistości bohaterów książki, są przedmiotami rzadko spotykanymi, wyłączonymi z użytku, bezwartościowymi reliktami dawnych czasów. Jak do tego doszło?

Niestety Gabrielle Zevin nie wyjaśnia tego w tekście, a moja ciekawość nie została zaspokojona, a żywo interesowały mnie przyczyny katastroficznej wizji Nowego Jorku. Co prawda dostałam makietę, która bardzo mnie zasmuciła (nie życzę światu takiego losu), to zabrakło rzetelnej informacji, co, jak, dlaczego.

Za to poznajemy Anię, spadkobierczynię czekoladowego bossa i główną pretendentkę do zarządzania mafijnym interesem. Nastolatkę nie interesuje intratna pozycja. Chce skończyć szkołę i zagwarantować swojemu rodzeństwu bezpieczną i spokojną przyszłość. Jednak dawne spory, mafijne intrygi zmuszają ją do działania.

"Ludzie zawsze znajdą sposób, żeby dostać to, czego chcą. I zawsze będą istnieli kryminaliści, którzy im tego dostarczą." 

Ania to bardzo mądra i zaradna dziewczyna. Czasami miałam wrażenie, że przewyższa inteligencją większość dorosłych ze swojego otoczenia. Rozbawiło mnie również, że większość z nich poddaje się jej woli i czci niczym czekoladową boginię. To w moich oczach nie dodało jej wiarygodności, a całość jej życiorysu traktowałam z przymrużeniem oka. Nie wiem czy o to chodziło autorce... W powieści zabrakło mi emocji, poruszających scen. Co nieco jest, ale jakby wyblakłe, zapomniane, odłożone na półkę. Przecież Ania straciła matkę, była świadkiem morderstwa ojca, a zachowuje się jakby te straty nic dla niej nie znaczyły. Nie zauważyłam by odcisnęły na niej piętno. Nawet miłość jest taka bez żaru, iskry, namiętności.

Moim zdaniem Gabrielle Zevin za bardzo skupiła się na postaci Ani, a za mało rozwinęła wątki mafijnych intryg i interesów. To mogłoby dodać wartkości akcji i stać się, naprawdę,  ciekawym elementem powieści. A tak całość, w moich oczach, wypadła bardzo blado i naiwnie.

"Moją mroczną stronę" zaliczyłabym do książek, które powinny czytać tylko nastolatki.







"Moja mroczna strona" Gabrielle Zevin, tł. Anna Gren, YA!, Warszawa 2014





Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Grupy Wydawniczej Foksal, a w szczególności wydawnictwu YA!










* fragment piosenki zespołu Kombi "Pokolenie"

Czytaj dalej...

Czerwona pustynia

"Wszystko zapisano w gwiazdach na początku świata. Czas narodzin, czas śmierci. Nawet to, jakim będziesz człowiekiem, dobrym czy złym."

Niedaleka przyszłość, nowy świat zbudowany na ruinach starego. Nowe rządy, nowa władza, nowe prawa. Żeby przeżyć trzeba szukać miejsc nieosiągalnych i niedostrzegalnych dla innych. Najlepiej żyć w ukryciu i nie rzucać się w oczy.

Nad wysychającym Srebrnym Jeziorem, w zupełnie niekorzystnych i trudnych warunkach do życia, mieszka pewna rodzina- ojciec z trójką dzieci. Najstarszy z nich Lugh buntuje się przeciwko pustelniczemu trybowi życia. Ma dość walki o przetrwanie, o każdy kolejny dzień, o nędzne ochłapy jedzenia, brak jakichkolwiek perspektyw. Chce czegoś znacznie więcej. Kiedy dojrzewa do opuszczenia rodzinnego stadła, wydarza się coś nieoczekiwanego. Porywają go tajemniczy jeźdźcy. Siostra Lugh, Saba za wszelką cenę stara się go odnaleźć. Podczas swojej wędrówki wkracza w inny świat, inną rzeczywistość, której musi stawić czoła by przeżyć. Czy jest na to gotowa? Czy będzie potrafiła walczyć z zaciekłą brutalnością i skazywać swoich przeciwników na pewną śmierć? Czy jest w stanie poświęcić swoją wrażliwość, człowieczeństwo w imię miłości do brata?

Powieść dystopijna od wielu miesięcy zaprząta moją uwagę. Jestem ogromnie ciekawa kolejnych odsłon antyutopijnej rzeczywistości. Pod tym względem jedyną granicą jest wyobraźnia pisarzy, a zapewniam że większość z nich posiada niesamowity talent kreowania nie tylko mrocznego, złowrogiego i brutalnego otoczenia ale i nastoletnich bohaterów gotowych na wszystko. Moira Young nie odbiega od tego kanonu. Spodobała mi się jej wizja i jej świat przedstawiony, gdzie żeby przetrwać trzeba mieć naprawdę silną wolę życia oraz umiejętność dostosowania się do każdych warunków i sytuacji. A zapewniam, że są kontrowersyjne w stosunku do młodego wieku bohaterów.

Lugh, Saba i Emmi to jeszcze dzieci wychowywane jedynie przez ojca i w kulcie zmarłej w połogu matki. Nie znają troski i czułości, a i możliwość przetrwania muszą zapewnić sobie sami. Lugh i Saba są bliźniętami urodzonymi w dniu przesilenia zimowego, co w przyszłości okazuje się znaczącym elementem ich życia. To ta data sprawia, że Lugh zostaje porwany a jego siostra musi wyruszyć z misją ratunkową. Saba ma możliwość poznania świata, który był dla niej do tej pory nieosiągalny. Na własnej skórze przekonuje się, że nauki ojca nie były jedynie próbą zatrzymania ich przy sobie, przy grobie matki ale zawoalowanym ostrzeżeniem przed niebezpieczeństwami państwa, w której króluje anarchia. To ta data wpłynie również na zmianę ich postrzeganie siebie, otoczenia, wpłynie na ich wybory i zmieni rodzinne relacje oraz zawierane przyjaźnie. Ta data zmieni całe ich życie.

Inni bohaterowie równie idealnie wpisują się w charakter powieści. Zdają egzaminy i z umiejętności walki, planowania, przyjaźni, oddania i lojalności. Szczególne miejsce w moim sercu zajęła Emmi. Ta mała dziewczynka udowodniła, że odwagą i chartem ducha dorównuje dorosłym a czasem nawet ich przerasta.

Akcja "Krwawego szlaku" jest bardzo dynamiczna. Postacie wpadają w wir wydarzeń, gnają ku kolejnym przygodom nie pozostawiając czytelnikowi czasu na chwilę oddechu. Przy tym każda scena wydaje się być przemyślana, barwna i dopracowana. Nie ma tu miejsca na żadną przypadkowość i wątki bez znaczenia.

Należy jeszcze wspomnieć, że Moira Young zrezygnowała z zastosowania myślników przy dialogach. Myślałam, że będzie to przeszkodą nie do ogarnięcia, a zaskoczyło mnie to jak łatwo przystosowałam się do tak oryginalnego tekstu. Zupełnie nie odczułam braku wyraźnego wyróżnienia rozmów od reszty słów. Za to surowość i prostota języka oraz krótkie, dynamiczne zdania podkreślają brutalność wydarzeń i surowość krajobrazu.

"Krwawy szlak" to pierwsza odsłona Kronik Czerwonej Pustyni i dobrze zapowiadający się początek dystopijnej serii. Bezwzględna, groźna, brutalna rzeczywistość, mroczny klimat, pochłaniająca całą uwagę fabuła oraz skazani na krwawą walkę  bohaterowie i spektrum emocji to jej największe atuty.




Moira Young "Krwawy szlak", tł. Anna Klingofer, Egmont, Warszawa 2014




Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pana Maćka :))) Dziękuję za okazane zaufanie :)


Czytaj dalej...

Czas rewolucji

"Kosogłos" to trzeci, ostatni, finałowy tom bestsellerowej trylogii Igrzyska Śmierci. Oczekiwania były ogromne bo i poprzeczkę wysoko zawiesiła sobie sama Suzanne Collins...

"Katniss Everdeen, dziewczyna, która igra z ogniem, wznieciła iskrę, a ta nieugaszona w porę, podpali całe Panem i rozpęta piekło."

Rewolucja stała się faktem, a Katniss i kosogłos jej symbolem. Jednak nic nie przebiega zgodnie z wyobrażeniami Katniss. Choć ma przy sobie rodzinę, przyjaciół i silnych, wpływowych sprzymierzeńców, u jej boku brakuje Peety, który został osobistym więźniem, marionetką i kartą przetargową Kapitolu i prezydenta Snowa. Kolejne próby przywoływania porządku, akty przemocy i terroru nie pozwalają na zmianę planów, sentymenty i osobiste rozterki. Trzeba zacząć działać, obudzić i pobudzić solidarność i wspólnotę ciemiężonych dystryktów.

W tej części trylogii oprócz siły i odwagi głównej bohaterki poznajemy jej wrażliwszą część natury. Do tej pory martwiła się jedynie o swoją rodzinę i wspóltowarzysza dzięcięcych lat- Gale'a. Teraz zamartwia się losem Peety i kalkuluje jak jej poczynania wpłyną na sytuację uwięzionego chłopaka. Katniss rozmyśla również nad rodzajem swoich uczuć do niego. Czy w dalszym ciągu jest tylko i wyłącznie przyjacielem czy kandydatem na kogoś znacznie bliższego. Katniss czuje się również odpowiedzialna za śmierć większości ludności z Dwunastego Dystryktu, co utrudnia jej zdecydowane posunięcia. Bije się z myślami czy warto walczyć? Czy można wygrać z tyranią i despotyzmem prezydenta Snowa?

Ogólnie postacie znane nam z poprzednich części stali się bardziej dojrzali, doświadczeni i świadomi własnych ograniczeń i konsekwencji wyborów. To co przeżyli, zobaczyli  oraz jakich krzywd doznali nie może przejść bez echa. Te przeżycia na zawsze ukształtowały ich twardy, hardy charakter. Oni już wiedzą, że aby przeżyć trzeba liczyć wyłącznie na siebie.

"Kosogłos" zaskoczył mnie i jednocześnie rozczarował. Mam wrażenie, że Suzanne Collins chciała dać czytelnikowi finał z mega wypasionymi fajerwerkami... Niestety... Wybuchły przed czasem. Akcja co prawda w dalszym ciągu wartka i zmienna ale wszystkiego jest za dużo, za mocno co w pewnym momencie wywołuje chaos, który ciężko opanować. Zaskakujące wydarzenia, wybuchy, dywersje, ataki, kryjówki, rozkazy, uwikłanie bohaterów w przeróżne zadziwiające sytuacje, mutanty, zmiechy itd. To chaotyczne połączenie może nie odebrało mi radości, ciekawości z lektury ale samej powieści odebrało tę płynność, to "coś", ten efekt wow znany z poprzednich tomów trylogii.

Mimo, że "Kosogłos" okazał się najsłabszą częścią Igrzysk Śmierci nie żałuję, że poświęciłam na nią swój czas. Cała trylogia jest dla mnie ewenementem wśród literatury dla młodzieży. Tak bardzo i tak mocno mnie zaabsorbowała, tak zżyłam się z jej bohaterami, że trudno mi będzie teraz wrócić do rzeczywistości...








Suzanne Collins "Kosogłos", tł. Małgorzata Hesko- Kołodzińska i Piotr Budkiewicz, Media Rodzina 2010




Podsumowanie

Plusy:
- rozwój bohaterów oraz poszczególnych sytuacji
- poznanie Katniss od strony emocjonalnej
- rozwiązanie wszystkich wątków
- wartka i zmienna akcja
- rewolucja- krok po kroku
- wykorzystywanie uczuć by osiągnąć przewagę
- konsekwencja graficzna i zintegrowane okładki
- wymowny minimalizm


Minusy:
- chaos
- wszystkiego zbyt dużo

Jednym zdaniem:
Finałowa część niesamowitej trylogii Igrzyska Śmierci- muszisz to poznać.



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Media Rodzina :)) Dziękuję za okazane zaufanie :)


Czytaj dalej...

Kosmiczna zagłada świata, który znamy

Co w dzisiejszym świecie może jeszcze zaskoczyć człowieka? Załamanie rynku finansowego, kryzys gospodarczy, katastrofy, siła żywiołów, wojna? Tego wszystkiego my, jako rodzaj ludzki, doświadczamy od wielu lat, stuleci, epok. Radzimy sobie z nimi raz lepiej, innym razem gorzej. Jednak co najważniejsze, z każdą kolejną katastrofą poznajemy je bardziej, co pozwala lepiej nad nimi panować. Więc co może nas jeszcze zaskoczyć? Kosmiczna inwazja! Chyba tylko wobec niej jesteśmy tak naprawdę bezradni. To co nieznane, nieodkryte, nie zbadane może wprowadzić nas w osłupienie i sparaliżować strachem. W dalszym ciągu nie udaje się udowodnić życia poza ziemskiego. A jeżeli takie istnieje, to jak się zachowa w obliczu spotkania z ziemską cywilizacją. Będzie zielonym ludzikiem, oślizgłym robalem czy istotą, esencją istnienia? Będzie łagodnym gościem czy zmiecie życie z powierzchni ziemi nowymi technologiami lub zdolnościami niepojętymi dla Ziemianina?
"Piąta fala" przedstawia jeden ze scenariuszy takiego międzyplanetarnego spotkania. Jak i czym się ono zakończy dla człowieka?

Pierwsza fala- Ciemność. Uderzenie impulsem elektromagnetycznym pozbawia ludzkość elektryczności, łączności, transportu. Ginie pół miliona ludzi...
Druga fala- Powódź. Podczas globalnego tsunami giną kolejne miliony ludzkich istnień...
Trzecia fala- Zaraza. Ptaki na całej kuli ziemskiej roznoszą chorobę, która w trzy miesiące zabija dziewięćdziesiąt siedem procent "tych, którzy mieli pecha i nie zginęli podczas dwóch pierwszych fal"...
Czwarta fala- Uciszacze. Kosmiczne jednostki próbujące wymordować tych co jeszcze pozostali...

"Pierwsza fala cofnęła nas do osiemnastego wieku. Następne dwie cisnęły nas z powrotem do neolitu. Znów byliśmy łowcami i zbieraczami. Koczownikami. (...) Ale wciąż nie straciliśmy nadziei. Jeszcze nie. Wciąż było nas wystarczająco wielu, żeby walczyć."

Na całej okupowanej planecie pozostała garstka ludzi, którzy nie poddają się, próbują przetrwać, żyć jak najdłużej. Nie rozumieją postępowania obcych. Pragną zagłady ludzkości ale dbają o środowisko naturalne planety...Dlaczego? Jakie mają zamiary? Niektórzy mobilizują się, a inni na własną rękę przeciwstawiają się kosmicznemu terrorowi. Nie wiedzą, że nadchodzi Piąta fala...

Historię kosmicznej inwazji poznajemy za pomocą głosów kilku bohaterów: Cassie, Bena- Zombie, Sammy'ego- Nugget, Evana- Uciszacza. Narratorem wiodącym jest Cassie, a pozostali uzupełniają opowieść swoimi przeżyciami i doświadczeniami. Taki sposób narracji sprawdził się znakomicie. Otrzymujemy pełny obraz zaistniałych wydarzeń, z każdego miejsca i z różnych pozycji. Jesteśmy i w obozie uchodźców, w tajnej bazie wojskowej szkolących nowych rekrutów, a także słyszymy głos z obozu wroga. I choć Rick Yancey pozwala nam wszędzie zaglądnąć, wszystko poznać to nie zdradza najważniejszego. Nie pozwala odgadnąć zamiarów obcej cywilizacji. Każde rozwiązanie jest tylko przypuszczeniem, możliwym scenariuszem.

Tylko dzięki Cassie poznajemy trudy przetrwania podczas każdej z czterech fal. Drobiazgowo opisuje co działo się z nią i jej rodziną. Dzięki niej poznajemy także skutki inwazji na całym świecie, choć to już tylko pobieżnie. Dowiadujemy się jak ci co przeżyli znajdują pożywienie, jak wygląda codzienność, rzeczywistość, czego brakuje, co jest ważne, czy możliwe są cieplejsze ludzkie relacje, jakie są są ich plany na przyszłość i czy w ogóle w nią wierzą.
Każdy z narratorów- bohaterów musi radzić sobie z własnym strachem i obawami przed przyszłością. To młodzi ludzie, dzieci, które w jednej chwili musieli ukształtować się, rozwinąć, dojrzeć. Zagubieni, pozbawieni opieki, pozostawieni sami sobie i zdani tylko i wyłącznie na własne siły rozpoczynają śmiertelny pojedynek. Śmierć budzi przerażenie, a dla nich staje się codziennością a po pewnym czasie nawet jej nie zauważają i nie przywiązują do niej większej uwagi. Teraz to życie budzi strach...
Przerażająca jest wizja dzieci udających się na wojnę, szkolonych do bezwzględności, do zabijania. Im młodszy rekrut tym cenniejszy sojusznik...Metody szkoleniowe burzą krew i jeżą włos na głowie...Duże wrażenie robią także próby manipulacji i pranie mózgu...

Autor znakomicie stopniuje napięcie, szarpie nerwy niedomówieniami ale pozwala także czytelnikowi na własne rozważania i snucie spiskowych teorii. Akcja jest wartka, dynamiczna i pełna zwrotów. Nie wiadomo jak zakończy się dana scena, jakie przyniesie skutki i konsekwencje. Jest nieodgadniona i tajemnicza.
"Piata fala" to powieść science fiction, dotyka tamatyki kosmosu, obcej cywilizacji, nowych technologii, zagłady ludzkości i porusza również wątki szkolenia wojskowego. Zaskoczyło mnie to, że autor użył języka prostego, zrozumiałego i przystępnego nawet dla takiego laika jak ja. Czytając książkę czułam się doskonale, nie musiałam się zastanawiać nad trudną i techniczną terminologią gdyż nic takiego nie znalazło się na jej kartach.

Któryś z blogerów przyrównał "Piątą falę" do kultowych już powieści: "Intruz" Stephenie Meyer i "Igrzyska śmierci" Suzanne Collins, gdzie prym wiedzie wojownicza nastolatka zdecydowana na wszystko. Absolutnie się z tym zgadzam, z tym że ja dołączyłabym do tego zestawu także "Angelfal" Susan Ee. Podobieństwo kształtuje się w uprowadzeniu dziecka, dziewczynie, która wyrusza w paszczę lwa by uratować swoje rodzeństwo oraz niebezpieczeństwu, zagrożeniu, które przyszło z nieba. Nie twierdzę, że jest to bezsensowne powielanie znanych schematów ale umiejętne połączenie ich w nowej, przerażającej wizji postapokaliptycznego świata.

W "Piątej fali" znalazło się również miejsce na wątek romansowy. Jest delikatny, opisany ze smakiem. To pierwsze doświadczenia miłosne pomiędzy młodymi ludźmi, którzy nie zasmakowali do tej pory w poważnych związkach. Pierwsze przytulenie, nieśmiałe pocałunki...Nie jest pozbawiony rozterek, problemów, niezrozumienia, wahania, strachu i kontrowersji. Jednak czy kosmiczna inwazja to czas na miłość?

"Piąta fala" to pierwszy tom sagi o kosmicznej inwazji. Wkrótce także będzie można oglądnąć ekranizację książki. Czekam z niecierpliwością i na film i na kontynuację powieści.



Podsumowanie

Plusy:
- wybitna w gatunku książek science fiction, dystopii i antyutopii
- mieszana narracja i wielu narratorów
- różnorodni młodzi bohaterowie, których kosmiczna katastrofa kształtuje, rozwija i zmusza do dojrzałości
- wartka akcja pełna zwrotów
- krótkie, dynamiczne rozdziały dostosowane do narratora
- przerażająca relacja z inwazji z kosmosu
- postapokaliptyczna wizja świata
- tajemnicza, przerażająca, zmuszająca do refleksji
- dokładna, spójna, doskonale przemyślana
- trwa ekranizacja książki


Minusy:
- brak!!!

Jednym zdaniem:
Wspaniała, doskonała i rewelacyjna książka!!!


Rick Yancey "Piąta fala", tł .Marcin Wróbel, Otwarte, Kraków 2013



6/6

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Moniki reprezentującej wydawnictwo Otwarte :)))) Dziękuję za zaufanie :)


Czytaj dalej...

"Nowy przywódca" Julianna Baggott

Jakiś czas temu miałam okazję poznać książkę "Nowa ziemia" autorstwa Julianny Baggott (recenzja), którą byłam zafascynowana i która do tej chwili żyje własnym życiem w mojej głowie. A co ważniejsze jej zagadnienia, problematyka, przesłanie w dalszym ciągu pobudzają do refleksji i zadumy nad tym w jakim kierunku rozwija się nasza cywilizacja i czy zdajemy sobie sprawę z zagrożeń jakie na co dzień prowokujemy.
"Nowy przywódca" kolejnym tomem trylogii Świat po wybuchu. Na tę książkę czekałam z ogromną niecierpliwością. Zastanawiałam się czy spełni moje oczekiwania tzn. czy znajdą się w niej nowe pomysły? Czy akcja, napięcie i oczekiwanie są chociażby zbliżone do tych z "Nowej ziemi"?
Ciekawiło mnie również jak rozwiną się wątki głównych bohaterów, których zdążyłam nie tylko polubić ale i zaprzyjaźnić.

Patridge w dalszym ciągu pozostaje poza Kopułą. Z każdym kolejnym dniem poznaje bulwersującą i szokującą prawdę o dokonaniach swojego ojca. Dołącza do grupy Wyrzutków, na których czele stoi El Capitan. Razem próbują opracować plan przejęcia władzy i naprawy obecnego świata. Jednak żeby to uczynić Patridge musi wrócić do Kopuły...

Ojciec Patridge, Willux, nie podda się bez walki. Szykuje dla syna odrażającą niespodziankę. Czy uda mu się ją wprowadzić w życie? Czy ktoś przeciwstawi się władczemu i niebezpiecznemu Willuxowi?

W "Nowej ziemi" Julianna Baggott zaskoczyła i zafascynowała mnie swoją bezbrzeżną wyobraźnią. Zmutowani ludzie, stopieni z innymi ludźmi, roślinami, zwierzętami czy przedmiotami martwymi. Z początku budzili we mnie odrazę , strach...Z każdą kolejną kartą powieści, nowym rozdziałem te uczucia zamieniały się w litość, współczucie aż wreszcie przechodziły w stan zrozumienia i przyjaźni. Podobnie było z opisami postapokaliptycznej wizji świata gdzie piękno natury zmienione zostało w zwalisko gruzów i popiołów.

Czy "Nowy przywódca" może zatem jeszcze kogoś zaskoczyć? Zdecydowanie tak. Wcześniejsze przerażające doświadczenia Patridge'a a teraz jego powrót do Kopuły i zrozumienie mechanizmów nią rządzących otwiera nasze oczy na nowe potworności. Julianna Baggott w tym tomie trylogii przechodzi samą siebie w tworzeniu zaskakujących wydarzeń. Niejednokrotnie podczas lektury otrząsałam się z odrazą czy łapałam się na szeptaniu słów "O mój Boże".

W "Nowym przywódcy", co mnie zaskoczyło, mało jest powtórzeń z poprzedniej części dotyczących wyglądu nowego świata czy zmutowanych ludzi. Tym razem autorka skupiła się na dogłębniejszej analizie charakterów swoich bohaterów, odkrywaniu przed czytelnikiem ich nowych cech czy poddawaniu ich nowym doświadczeniom, które kształtują ich osobowość, pojmowanie świata. Autorka pozwala im rozwinąć się, dojrzeć, dorosnąć. W "Nowym przywódcy" tak na dobrą sprawę pojawia się tylko jedna nowa postać, która ma wpływ na przebieg wydarzeń. Reszta bohaterów jest nam znana (czasem pobieżnie) z pierwszego tomu. Tym razem Julianna Baggott dopuściła ich do głosu i odkryła kolejne karty tajemnic z przeszłości i makabrycznej teraźniejszości.

Z ogromną ciekawością i fascynacją czytałam o kolejnych przygodach Pressii, Bradwella, Lydy, Patridge'a czy El Capitana. Niektóre zapierają dech w piersi, inne przerażają lub wprowadzają we wściekłość. Autorka pozwala także by w tym świecie chaosu zakiełkowało uczucie. Przyznam szczerze, ze nie jestem zadowolona z wątków miłosnych. Są jak dla mnie byle jakie, jakby stworzone z przymusu bo tak wypada. Julianna Baggott chyba nie miała pomysłu na to jak pokierować zakochanymi, według mnie nie czuć między nimi tak zwanej "chemii". Jednak niech to jedno potknięcie Was nie zwiedzie. Być może dla Was wątki miłosne będą w sam raz :)

"Nowy przywódca" to obowiązkowa lektura dla fanów Julianny Baggott, wielbicieli "Nowej ziemi" i trylogii Świat po wybuchu. Ja polecam książkę także miłośnikom dystopii, antyutopii i wszystkim ciekawym kolejnych wizji postapokaliptycznego świata. Jeżeli cenicie sobie sugestywny język, plastyczne opisy i wyobraźnię szybującą po nieboskłon, to "Nowy przywódca" musi znaleźć się w Waszej biblioteczce.




Julianna Baggott "Nowy przywódca", tł. Janusz Maćczak, Egmont 2013, ISBN: 978-83-237-5250-9
 

6-/6



Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Panu Maciejowi :))) Dziękuję za zaufanie :)))
Czytaj dalej...

"Angelfall" Susan Ee

"Aniele Boże Stróżu mój
Ty zawsze przy mnie stój..."

Od wieków matki uczą swoje dzieci tej modlitwy. W ten sposób chcą im zapewnić dodatkową obronę, opiekę a poprzez wizerunek pięknego, dobrego i szlachetnego Anioła, do którego maluchy się modlą, chcą im przybliżyć świat Boga i religii. 
Jednak czy Anioły są tak uczynne i wspaniałe jak je malują???

Niedaleka przyszłość, Ameryka, Kalifornia, San Francisco...
Nadszedł czas Apokalipsy...Niebieskie Zastępy Anielskie uzbrojone w ogromne miecze wymierzają sprawiedliwość gatunkowi ludzkiemu. Anioły są nadludzko potężne, obdarzone nadnaturalną siłą i wysoce rozwiniętą intuicją. Walka jest nierówna i z góry skazana na zagładę ludzkości, eksterminację człowieczej duszy, na upadek potomków Adama i Ewy. 
Świat pogrążył się w chaosie, miasta stały się ruiną, zagruzowanym cmentarzyskiem cywilizacji. 
Garstka ludzi, która przeżyła starcie, próbuje przetrwać, odnaleźć się w nowym porządku świata. Jednymi z ocalałych są siedemnastoletnia Penryn Young, jej niepełnosprawna siostra Paige i szalona, chora psychicznie matka. 
Pewnego dnia kobiety są świadkami walki pomiędzy Aniołami. Próbują zniknąć, uciec niezauważone...Niestety, nie udaje im się ta sztuka. Przypadkowo zostają wplatane w anielskie porachunki. Paige zostaje porwana przez bandę Aniołów, a matkę dopada kolejny atak choroby. Penryn zostaje sama. Jenak nie poddaje się. Postanawia odnaleźć i uratować siostrę. W tej niebezpiecznej misji może jej pomóc ranny w bójce,  pozbawiony skrzydeł Anioł. Ale czy zrobi to z własnej woli, po dobroci???

Książki postapokaliptyczne stały się ostatnio bardzo popularne, a rynek wydawniczy został zalany przez powieści tego gatunku. Jak się w tym odnaleźć i wybrać tytuł, który okaże się hitem? Nie powiem, to trudne zadanie...Większość powieści jest oparta na podobnym pomyśle przez co wydają się jednakowe, szablonowe i pospolite. Jednak od czasu do czasu trafi się książka, która zdecydowanie zaprzecza tym cechom i staje się perełką, dziewiczym odkryciem czytelnika. Dla mnie taką książką okazała się "Angelfal".

Jednym z wielu atutów książki jest jej różnorodność. Nie jest to powieść stricte dystopijna. "Angelfal" to efektowne połączenie kilku gatunków, w tym: romantycznego paranormal romanse, elementów fantastyki, trzymającego w napięciu thrillera oraz kilku scen grozy i prawdziwej makabry. Susan Ee umiejętnie skomponowała składniki swojej książki, tak aby każdy czytelnik miał możliwość wyłuskania z niej indywidualnych wartości.
Kolejnym plusem powieści jest język- prosty, momentami dosadny w wyrazie i odbiorze, wyjątkowo plastyczny i sugestywny. Każda scena, każde wydarzenie jest opisane z wyraźną dbałością o szczegóły, dzięki czemu bez zbędnego wysiłku można wizualizować sobie poczynania bohaterów- kadr po kadrze tworząc swój własny seans filmowy.
Zdumiała ale i zachwyciła mnie wyobraźnia Susan Ee. Szczegółowe opisy postapokaliptycznego krajobrazu, ruin świata, brutalne walki Aniołów, odrażających stworów, kanibalizm jerzyły włos na głowie, twarz wykrzywiał grymas obrzydzenia i budziły niezdrową fascynację. Wszystkie podjęte przez autorkę kontrowersyjne wątki zmuszają do refleksji i dyskusji.

Pomysł na przedstawienie Aniołów w postaci złowrogich wojowników, bezwzględnych morderców, którzy bez zbędnych pytań zabijają ludzi, niszczą miasta, rozbijają w perzynę dobrodziejstwa cywilizacji, uważam za bardzo nowatorski i godny uwagi.
Uroda cielesna Aniołów z jednej strony, a ich okrutne, brutalne oblicze z drugiej to dla mnie fascynujące połączenie.
W świecie Susan Ee nie ma Archaniołów niosących dobrą nowinę, Posłańców obwieszczających radosne wydarzenia, Stróży ochraniających człowieka przed złem i demonami. Są za to Anioły niosące nieszczęście i  śmierć, Anioły rozlewające ludzką krew, Anioły walczące o władzę, Anioły, dla których miłość do córy człowieczej jest największą hańbą...

A jacy są bohaterowie "Angelfal"? Postać Penryn zdecydowanie przypadła mi do gustu. Dziewczyna ma dopiero siedemnaście lat a zachowuje się i postępuje dojrzalej niż nie jeden dorosły. Jednak to zachowanie nie wzięło się znikąd. Penryn nie jest typową nastolatką a jej życie pozbawione jest wesołych, niewinnych i  beztroskich chwil. Byt ludzi na świecie determinuje i zmienia Apokalipsa. Penryn także musi się dostosować do nowych warunków i nowych reguł. Nie ma czasu na popełnianie błędów i użalanie się nad sobą. Żeby przeżyć trzeba być asertywnym i zdecydowanym na podjęcie ryzyka. Osobiste i poniekąd traumatyczne przeżycia Penryn- odejście ojca, choroba matki, odpowiedzialność za niepełnosprawna siostrę powodują, że dziewczyna przechodzi szybki proces dojrzewania. Pomaga jej to odnaleźć się w tym nowym, trudnym czasie. Asymilacja chociaż przebiegła w miarę bezproblemowo nie jest pozbawiona wewnętrznych rozterek i rozważań.
Penryn jest postacią, którą nie trudno polubić i się z nią utożsamić. Dodatkowo pomaga w tym pierwszoosobowa narracja. Tak więc z pierwszej ręki poznajemy uczucia, myśli nastolatki oraz kształt nowego świata. Jesteśmy też świadkami podziwu dla Anioła o imieniu Raffe i narodzenia romantycznego uczucia.
Postać Anioła jest najbardziej oczywista i przewidywalna. Oprócz wizerunku, Raffe niczym nie różni się od Edwarda Cullena, Stefana Salvatore czy innych kultowych już kochanków z powieści młodzieżowej. Nieziemsko piękny, bardzo męski, szorstki w słowie, czuły w geście. Mimo swojej stereotypowości idealnie wpasował się w klimat książki i był ogniwem scalającym i umacniającym wrażenia.
Jest jednak taka postać, która wybiła się ponad przeciętność. To matka Penryn. Nieobliczalna, szalona, kontrowersyjna. Nie sposób przewidzieć jak się zachowa, co zrobi, co powie...Wydaje się być oderwana od rzeczywistości, po uszy zanurzona w swoim mrocznym, chorym świecie ale niektóre jej zachowania zupełnie temu przeczą. Albo jest to działanie instynktowne albo ma jakiś konkretny cel...Postać matki wywarła na mnie największe wrażenie i najwięcej sprzecznych emocji, od litości, poprzez zrozumienie po obrzydzenie czy przerażenie.

Z fabuły "Angelfal" wyłania się jedna, ważna, uniwersalna i ponadczasowa wartość- MIŁOŚĆ- macierzyńska, siostrzana czy romantyczna. Dla niej warto żyć i umierać.

Powieść "Angelfal" pochłonęła mnie bez reszty, dla niej przełamałam swoje ograniczenia, zastrzeżenia i nie żałuję. Książka niejednokrotnie mnie zaskoczyła, porwała wraz z wartką i dynamiczną akcją, wzbudziła morze emocji, które napływały falami i uderzały znienacka.

"Angelfal" polecam wszystkim miłośnikom postapokaliptycznych wizji świata :)



Susan Ee "Angelfal", tł. Jacek Konieczny, Filia 2013, ISBN: 978-83-6362-215-2
6/6
Za możliwość przeczytania książki bardzo, bardzo dziękuję Pani Oldze reprezentującej wydawnictwo Filia :))) Dziękuję za zaufanie :)
Czytaj dalej...

"W pierścieniu ognia" Suzanne Collins

Niedawno miałam okazję przeczytać "Igrzyska śmierci" (recenzja). Książka bardzo mi się podobała i miałam ogromną ochotę poznać dalsze losy Katniss i Peety- bohaterów, których polubiłam, i z którymi się zżyłam.
Jednak chęć przeczytania "W pierścieniu ognia" podszyta była obawą, że autorka nie podołała popularności jaką zdobyły "Igrzyska śmierci" i oczekiwaniom czytelników, którzy liczyli na kolejną emocjonalną bombę o szerokiej sile rażenia. Denerwowałam się, że kolejny tom trylogii może okazać się marną kopią, karykaturą swej niesamowitej poprzedniczki.
Jakże się myliłam...

Katniss i Peeta są zwycięzcami Głodowych Igrzysk. Powinno czekać ich spokojne, dostatnie życie gdzie nie ma miejsca na głód, choroby, wycieńczenie i strach o przetrwanie własne i swojej rodziny. Niestety...Katniss i Peeta, swoim występem w barbarzyńskim turnieju, swoimi zasadami oraz zdecydowaną postawą i przeciwstawieniem się organizatorom, obudzili w sercach mieszkańców 12 dystryktów odwagę, poczucie sprawiedliwości i wolę walki o lepszy byt. Wszyscy mają dość bezwzględnych rządów prezydenta Snow'a, wyniesienia mieszkańców Kapitolu ponad innych, wycieńczającej, niewolniczej pracy i permanentny strach o życie. Postanawiają zjednoczyć się, wywołać rewolucję.
Prezydent Snow nie może na to pozwolić. Represje, morderstwa w majestacie prawa to jego broń a żeby zdusić bunt w zarodku, ukazać siłę Kapitolu i bezradność dystryktów ogłasza: "W siedemdzisiątą piątą rocznicę, dla przypomnienia buntownikom, że nawet najsilniejsi z nich nie mogą pokonać potęgi Kapitolu, trybuci obojga płci zostaną wylosowani z puli dotychczasowych zwycięzców w dystryktach." Kapitol jest zły. I Kapitol pragnie zemsty,a ...Katniss po raz kolejny musi stoczyć walkę na śmierć i życie...

W drugiej części trylogii jeszcze wnikliwej poznajemy Katniss i Peetę. Mamy możliwość podejrzeć ich w sytuacjach różniących się od tych, które już znamy. Obserwujemy ich na przykład podczas naturalnych, bardzo zwyczajnych codziennych czynności. Dzięki temu poznajemy nowe cechy ich charakteru oraz możemy zweryfikować swoje dotychczasowe osądy.
W tym tomie lepiej poznajemy postaci, które w "Igrzyskach śmierci" występowały epizodycznie. Tym razem odkrywamy o nich coś więcej, drugą twarz, głęboko skrywane sekrety.
Z rosnącą ciekawością śledziłam poczynania bohaterów, na przemian obgryzając paznokcie w sytuacjach stresowych i oddychając z ulgą w spokojniejszych momentach.

"W pierścieniu ognia" trzyma czytelnika w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Na samym początku akcja wydaje się być stonowana, spokojna i przewidywalna by naraz ulec spektakularnej przemianie. Suzanne Collins zaczyna zaskakiwać, każdy kolejny rozdział przynosi niespodziewane wydarzenia a nagłe zwroty akcji, dosłownie, wciskają czytelnika w fotel. To szaleńcze manipulowanie emocjami przypomina rollercoaster, gdzie od wrażeń kręci się w głowie a w brzuchu czuć łaskoczący taniec motyli...

Suzanne Collins z łatwością wprowadza czytelnika w krainę swojej wyobraźni i nie pozwala zapomnieć o przedstawionej wizji postapokaliptycznego świata. Czy tak może wyglądać nasza przyszłość??? Jak najbardziej, tak! Znamy z historii próby tworzenia rasy Panów i niewolników dbających o ich wygody, wyżywienie, bogactwo.
Póki będziemy postrzegali i wyolbrzymiali różnice  między ludźmi a rasizm i nazizm będzie odnawiał swoje wpływy i rekrutował nowych wyznawców, musimy liczyć się z podobną wizją alternatywnego świata. Od nas tylko zależy, jak będzie wyglądała nasza przyszłość.

"W pierścieniu ognia" oprócz typowo rozrywkowego charakteru, może nam zaproponować także inne, ważne i ponadczasowe wartości. W życiu najbardziej liczy się miłość, przyjaźń, szczerość, lojalność i poczucie własnej wartości. Te cechy wyróżniają nas ludzi od zwierząt, dla których liczy się siła i przetrwanie za wszelką cenę. To właśnie te cechy wyznaczają nasze człowieczeństwo, "ludzkie zachowanie" w sytuacjach ekstremalnych.
Książka ukazuje również wizerunek człowieka udręczonego, podporządkowanego, który pod groźbą śmierci musi złożyć swoją samoocenę, swoje postrzegania świata na ołtarzu egoizmu, narcyzmu i samouwielbienia.
I choć strach jest wielki, to wystarczy iskra by człowiek stanął do walki o własną godność.
Wzruszyła mnie scena, w której mieszkańcy 11 dystryktu oddają hołd Katniss, w której upatrują sobie symbol  wolności i niezależności. Jakim echem odbije się to wydarzenie? Na to pytanie musicie sami znaleźć odpowiedź :)

Polecam, polecam, zdecydowanie polecam zapoznać się z trylogią Igrzyska śmierci :)




Suzanne Collins "W pierścieniu ognia", tł. Małgorzata Hesko- Kołodzińska i Piotr Budkiewicz, Media Rodzina 2009, ISBN: 978-83-7278-395-0


6+/6

Za możliwość przeczytania książki bardzo, bardzo dziękuję Pani Alicji reprezentującej wydawnictwo Media Rodzina :))) Dziękuję za zaufanie :)))


Czytaj dalej...

"Igrzyska śmierci" Suzanne Collins

O książce napisano już wiele i do tego samych dobrych, powiedziałabym najlepszych słowach. Dlatego kiedy otrzymałam swój egzemplarz "Igrzysk śmierci" chciałam od razu zagłębić się w lekturze, niestety do głosu doszedł mój zdrowy rozsądek. Najpierw obowiązki później przyjemność i książka trafiła na półkę. Trochę trwało zanim na powrót po nią sięgnęłam a oczekiwanie na nią było przepełnione niecierpliwością...Teraz kiedy poznałam już treść "Igrzysk śmierci" żałuję, że tak szybko ją przeczytałam, że nie mogę już poznawać i smakować każdego słowa tej niesamowitej książki.

Niedaleka przyszłość, na ruinach dawnej Ameryki Północnej rozciąga się państwo Panem. W jego centrum znajduje się Kapitol- miasto władzy i wszelkich bogactw, a dookoła niego usytuowanych jest dwanaście dystryktów, każdy odpowiedzialny za inną gałąź przemysłu.  Dwunasty dystrykt uważany jest za najpodlejszy i najbiedniejszy. Praca ponad siły w kopalni, niebezpieczeństwo, wypadki, to chleb powszedni tego rejonu. Głód zagląda jego mieszkańcom w oczy każdego dnia i zbiera śmiertelne żniwo. To tutaj zamieszkuje Katniss Everdeen. Ta szesnastolatka spędza czas na nielegalnych polowaniach, poszukiwaniu żywności i dbaniu o młodszą siostrę Prim i matkę pogrążoną w depresji po śmierci ojca. Na jej barkach spoczywa utrzymanie rodziny przy życiu. Jedyną "rozrywką" są coroczne Głodowe Igrzyska. Jego uczestnikami są losowo wybrane osoby, po dwie z każdego dystryktu- jeden chłopak i jedna dziewczyna w wieku od dwunastu do osiemnastu lat. Ich celem jest pokonać przeciwników. Zwycięzca może być tylko jeden. Walka odbywa się na śmierć i życie, im bardziej krwawa, tym bardziej pożądana i chętniej oglądana...
Podczas 74 Igrzysk przyszłość i życie Katniss jest wystawione na najcięższą próbę...

Książka pochłonęła mnie już od pierwszego słowa i stałam się niedostępna dla otaczającego mnie świata. Nikt i nic nie mógł mnie wybić z transu w jaki zapadłam po ujęciu "Igrzyska śmierci" w rękę. Suzanne Collins   zbudowała niepowtarzalną atmosferę, której częścią się czułam i spiętrzyła akcję w taki sposób, że na próżne były próby odłożenia książki na później. Już, od razu, natychmiast musiałam wiedzieć co działo się z bohaterami, jak udało im się przetrwać, czym jeszcze zaskoczą organizatorzy Igrzysk... Akcja jest szalenie dynamiczna, pędzi na złamanie karku, a nagłe jej zwroty wprowadzają wiele napięć, niepewności i zaciekawienia. Krwawe Igrzyska znane są nam już od czasów starożytnych i w książce Suzanne Collins zachowały swój brutalny, okrutny, agresywny i zwierzęcy wręcz charakter. Nowością dla mnie a jednocześnie ogromnym zaskoczeniem było dla mnie uwikłanie w walki dzieci i młodzież. Czas kiedy powinni żyć beztrosko, zbierać wszelkie doświadczenia i cieszyć się dobrymi emocjami są uwikłani w śmiertelną grę o własne przetrwanie. Okropne. Dwunastolatka zadająca lub przyjmująca śmierć...Równie okropne jest traktowanie Igrzysk jako rozrywki, oglądanie relacji na żywo na ogromnych telebimach czy w telewizji. Reality Show gdzie główną rolę odgrywa śmierć, im brutalniejsza tym większą zdobywa uwagę i uznanie.

Oprócz krwawych walk, rzezi, trupów i wszechobecnej śmierci, wyłania się obraz ludzi zniewolonych, bez szans na większe zmiany w tym zakresie. Kapitol i prezydent Snow rządzi Panem twardą ręką. Wszelkie niesubordynacje są surowo karane, duszone w zarodku. Ludziom zaczyna brakować nadziei na lepsze jutro, poddają się, szarzeją, zamierają.

W "Igrzyskach śmierci" znajdziemy cały wachlarz ciekawych osobowości i zachowań. Katniss z jednej strony silna, nieprzewidywalna, zaprawiona w walce z głodem, pełna uczuć wyższych jest jednocześnie bardzo naiwna, zbyt ufna. Jej postawa z jednej strony budzi mój szacunek a z drugiej strony momentami chciałam nią potrząsnąć by wreszcie przejrzała na oczy. Mimo wszystko wzbudziła we mnie sympatię, do końca w nią wierzyłam i kibicowałam z całych sił. W końcu to dopiero nastolatka i ma prawo popełniać błędy. Drugą postacią, co do której miałam mieszane uczucia to Peeta. Trudno mi było zdecydować się czy jego zachowanie jest fałszywe czy aż tak prostoduszne.
Suzanne Collins zdecydowała się na takę niejednoznaczną kreację swoich bohaterów. Każdy może okazać się tym złym ale i odkryć w sobie pokłady dobra. Lubię kiedy zachowania bohaterów są rozwojowe, kiedy ewoluują, kiedy w jednej chwili zdobywają lub tracą moją sympatię. Pod tym względem "Igrzyska śmierci" również mnie zachwyciły :)

Suzanne Collins urzekła mnie również niezwykle plastycznym językiem. Wszystko to co autorka chciała przekazać czytelnikowi "Zobaczyłam" na własne oczy a w mojej wyobraźni powstał niezwykły film. Teraz przyszedł czas aby zobaczyć ekranizację książki :)

"Igrzyska śmierci" Suzanne Collin bezsprzecznie zasługują na miano bestselleru. Gorąco polecam każdemu miłośnikowi słowa pisanego a w szczególności tym, którzy kochają antyutopie czy powieści dystopijne . 



Suzanne Collins "Igrzyska śmierci", tł. Małgorzata Hesko- Kołodzińska i Piotr Budkiewicz, Media Rodzina 2009, ISBN: 978-83- 7278-357-8



6+/6

Za możliwość przeczytania tej fantastycznej książki bardzo, bardzo dziękuję Pani Alicji z wydawnictwa Media Rodzina :)))) Bardzo dziękuję za zaufanie :)


Czytaj dalej...

"Nowa ziemia" Julianna Baggott

Ostatnio, ku mojej uciesze, mam okazję czytać książki, na które sama raczej nie zwróciłabym uwagi. Jedną z nich jest "Nowa ziemia" Julianny Baggott.

Autorka choć ceniona przez krytyków, matka wielu bestsellerów jest mi zupełnie nieznana. Dlatego jeszcze przed rozpoczęciem lektury zapoznałam się z kilkoma faktami z jej życia.
Julianna Baggott w ciągu ostatnich dziesięciu lat opublikowała siedemnaście książek, w tym powieści dla dorosłych, młodzieży i dzieci oraz zbiory poezji. Jej utwory pojawiały się w największych amerykańskich gazetach, rankingach czołowych opiniotwórców. Jej książki ukazały się w ponad pięćdziesięciu zagranicznych wydawnictwach. Julianna Baggott prowadzi zajęcia z twórczego piania jest również współzałożycielką fundacji, której celem jest przekazywanie darmowych książek dzieciom pochodzących z ubogich rodzin.
Te wszystkie wiadomości jeszcze spotęgowały moje zaciekawienie książką

"Nowa ziemia" to pierwsza część trylogii Świat po Wybuchu. Książka została przetłumaczona na dwadzieścia języków a prawa filmowe do niej zakupiła wytwórnia, która jest producentem znanej wszystkim sagi "Zmierzch".
Ale przejdźmy już do najważniejszego, do fabuły. Ale przedtem wyobraźcie sobie, że jednego dnia tracicie wszystko co dla Was najważniejsze, matkę, bliskich, przyjaciół, dach nad głową, bezpieczeństwo. Właśnie coś takiego przydarzyło się bohaterom książki a zaczęło się tak:
Na niebie pojawił się oślepiający, ostry błysk światła, głośne eksplozje, nagły powiew palącego i tąpiącego świat powietrza... Wielu ludzi umarło od spadających bomb, inni w wyniku odniesionych ran a jeszcze inni przeżyli naznaczeni okropnymi deformacjami, stopieni z ziemią, zwierzętami, z przedmiotami, które były w zasięgu ich ręki.
Minęło dziewięć lat. Na gruzach świata, po Wybuchu, mieszkają umęczeni, poranieni ocaleńcy. Wśród nich szesnastoletnia Pressia, która choć sama jeszcze o tym nie wie, została wybrana do wykonania specjalnego zadania. Na razie żyje w błogiej nieświadomości i tak jak inni próbuje przetrwać.
Pewnego dnia Gruzowiska obiega wieść o Czystym, uciekinierze z Kopuły (enklawa wybrańców, którzy na nowo zaludnią ziemię kiedy ta się odrodzi). Partridge ma dość tyranii ojca, eksperymentów, hermetycznego środowiska. Istnieje również szansa, że jego mama przeżyła zagładę, wyrusza więc na jej poszukiwania. Losy Pressi i Partridge'a niespodziewanie łączą się, razem kontynuują podróż, zmieniają bieg historii...

Reżyserzy, pisarze, jasnowidze nie od dziś poruszają bardzo trudny, zawsze aktualny, ciągle powracający i najbardziej nurtujący nas temat: apokalipsa. Snują przed nami coraz to nowe wizje zagłady i końca świata. Do tego nurtu dołączyła również Julianna Baggott z książką "Nowa ziemia", w której świat niszczą wybuchy bomb nuklearnych, gdzie przeżywają tylko nieliczni.
Autorka roztacza przed nami niesamowite i jednocześnie przerażające opisy mutantów np. Pressia, jej dłoń stopiona z plastikową głowa lalki, Bradwell- stopiony z ptakami, matki tworzące jedno ciało z własnymi dziećmi. Obserwujemy ich trudne życie, brak pożywienia, wody. Jesteśmy świadkami utraty człowieczeństwa, zasad moralnych, wiary, które prowadzą do okrutnych gier typu Szał Śmierci gdzie żołnierze specjalnej jednostki OPR dla zabawy zabijają każdego napotkanego mieszkańca Gruzowisk: "członkowie bandy skatowali kobietę na śmierć i triumfalnie unieśli jej ciało w górę, a niemowlęciem rzucali jak piłką".
Julianna Baggott zwraca nam uwagę na to jakie są skutki i konsekwencje naszych działań i naszych wyborów. Przypomina, że sami kreujemy przyszłość i to od nas zależy czy upodobnimy ją do wydarzeń z książki. Mamy jeszcze czas na zmiany. Książka zmusza do wielu przemyśleń na różne tematy, począwszy od ochrony środowiska po egzystencjonalne, sens istnienia.

Głównym atutem powieści są bohaterowie. Pressia jest nastolatką, która nie może sobie pozwolić na zabawę i infantylność. Od najmłodszych lat jest zmuszona walczyć o swój byt. Jest również odpowiedzialna za życie kalekiego i schorowanego dziadka. Musi być twarda, silna i odważna aby móc każdego zdobywać pożywienie a nie jest to łatwe zadanie. Musi bronić się przed wszelkimi stworami i żołnierzami OPR, którzy czyhają na nią na każdym kroku. Jej postawa od początku bardzo mi zaimponowała. Pressia jako jedna z nielicznych nie utraciła człowieczeństwa, dobrych manier, chęci pomocy. Ratuje małego chłopca przed bestią, pomaga Czystemu przetrwać na gruzowiskach, narażając przy tym własne życie. Również postać Partridge'a jest godna uwagi. Wychowywał się w Kopule, w sterylnych warunkach, w spokoju i dostatku. Żyje prawie "normalnie", jak sprzed wybuchu. Z czasem chłopak zaczyna dostrzegać rysy na wizerunku swojego ojca, zaczyna weryfikować jego dokonania, jego słowa. Buntuje sie przeciwko eksperymentom na ludzkim DNA, jego udoskonalaniu. Ucieka. Poza Kopułą uczy się jak przetrwać, jak wygląda prawdziwe życie, przechodzi szybki kurs dorastania, dojrzewa.
Jest również Bradwell. Jego rola w tej historii jest kluczowa. To on uświadamia Pressi i Partridge'owi, że wybuchy, zniszczenie ziemi było celowe, odkrywa globalny spisek, który ma na celu odnowę przyrody na ziemi i likwidacje słabych ogniw w zasobach ludzkich. Poznawanie tych bohaterów, odkrywanie ich tajemnic, śledzenie emocjonalnego rozwoju sprawiło mi ogromną przyjemność.

Julianna Baggott opisuje historię w trzeciej osobie ale z punktu widzenia kilku bohaterów, Pressi, Partridge'a, El Capitana i Lydy. Mamy więc pogląd na wydarzenia z kilku miejsc, również z Kopuły. Ten zabieg sprawia, że całość staje się kompletna i pozwala na oddech i zmianę kierunku akcji. Język jakim się posługuje autorka jest prosty ale jednocześnie bardzo sugestywny i plastyczny, zmusza do zmierzenia się z własną wyobraźnią. Nie unika drastycznych scen towarzyszących morderstw, śmierci, pokazuje zmutowane ciała wynikające z wybuchu bomb. Julianna Baggott przyznaje, że zbierając materiały do powieści, wzorowała się na opisach skutków zrzucenia bomb na Hiroszimę i Nagasaki. Tymi słowami nas przestrzega: "Żywię nadzieję, iż trylogia Świat po Wybuchu  zwróci uwagę ludzi na dokumentalne relacje o bombardowaniach atomowych- potwornościach, o których nie wolno nam zapomnieć".

"Nowa ziemia" to mocny i przerażający obraz świata po nuklearnej zagładzie. W założeniu skierowana do nastolatków ale i dorosły czytelnik doceni styl i subiektywne wizje wykreowane przez Juliannę Baggott. Książka wciąga bez ostrzeżenia, momentami wzrusza, budzi skarajne emocje i trudno jest oderwać się od lektury.
Z niecierpliwością czekam na grugą część przygód Pressi Belze.

Julianna Baggott "Nowa ziemia", tom 1 trylogii Świat po Wybuchu, Egmont 2012, ISBN: 978-83-237-5242-4


>>6/6<<


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję pani Annie Pawlikowskiej :)))
Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka