Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jirafa Roja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jirafa Roja. Pokaż wszystkie posty

Łukasz Gołębiewski "Złam prawo"


"Złam prawo" to moje kolejne spotkanie z Łukaszem Gołębiewskim i klnę się na wszystkie świętości, że nie ostatnie. Bardzo odpowiada mi styl autora: surowy, bezpośredni, cyniczny, ironiczny i jego bohaterowie, którzy przyjmują życie z dobrodziejstwem inwentarza bez skamlenia o lepsze jutro ale z butą wychodzi mu na przeciw.

"Łamanie prawa, to jednak coś więcej niż obchodzenie zakazów, więcej niż uniki, naciąganie przepisów, błędy w zeznaniach podatkowych. W łamaniu prawa widzę coś bezczelnie występnego, perwersyjna przyjemność, całkowitą świadomość niedozwolonego czynu."

Jest rok 1981. Dwunastoletni Krzyś szuka przygód, chce być chuliganem, chce smakować życie w każdym jego aspekcie. Razem z dwójką przyjaciół Alkiem i Arkiem sieją postrach na blokowym podwórku. Razem poznają smak alkoholu, papierosów i pierwszych doznań erotycznych. Są szczęśliwi...do czasu...Krzysiek jest świadkiem dwóch tajemniczych śmierci: Alka i Arka, które pozostają niewyjaśnione przez dwadzieścia pięć lat.
Obecnie. Krzysztof dobiega czterdziestki i folguje swoim hedonistycznym zachciankom oraz nosi "w sobie mściwą i niezaspokojoną potrzebę osobliwie pojmowanej sprawiedliwości". Przypadkiem w jego ręce trafia trop morderstw z przeszłości. Rusza za nim i wreszcie znajduje odpowiedzi na wszystkie pytania. Ale czy o taka prawdę mu chodziło?

"Złam prawo" to bardziej odkrywanie własnego ja, poszukiwanie własnego miejsca na ziemi i budowanie własnej wartości głównego bohatera niż faktyczne poszukiwanie sprawców zbrodni sprzed lat.
Krzysztof zabiera nas do swojego świata gdzie prym wiedzie anarchia, brak zasad, brak ram, alkohol i erotyzm. To w folgowaniu własnych grzeszkom próbuje odnaleźć coraz to nowe doznania, ale i sens życia, jego cel, wartości. Rozpaczliwie pragnie akceptacji i prawdziwej bliskości. Ale czy mu się to udaje  i czy rzeczywiście pragnie zrozumienia?

"Czy można zaspokoić apetyt, kiedy jest się wiecznie nienasyconym?"

Tłem powieści jest stan wojenny, Solidarność, Lech Wałęsa, zmiany ustrojowe. Ma on wpływ na życie naszego bohatera ale represje nie dotykają go bezpośrednio. Jest tylko kanwą, na którym autor kreśli życie Krzyśka. Jego światem jest Jarocin, punkrockowe zespoły, muzyka, miłość, seks, spełnienie. Nie interesuje go świat zewnętrzny. Jest skoncentrowany tylko na sobie i nie dostrzega nic co go bezpośrednio nie dotyczy. Po latach przekonuje się co go ominęło, czego nie zobaczył w samolubnym pędzie zbuntowanego nastolatka.

Łukasz Gołębiewski zaprasza do kontrowersyjnego świata, w którym optymistyczne, różowe okulary trzeba zostawić na progu wraz z ideałami, porządkiem i ładem. Kreowana rzeczywistość jest brutalna, bezpośrednia, frontem uderzająca w czytelnika.





Łukasz Gołębiewski "Złam prawo", Jirafa Roja, Warszawa 2010






Czytaj dalej...

Łukasz Gołębiewski "Melanże z Żyletką"


Czy istnieje miłość idealna? Czy mamy szansę spotkać na swojej drodze partnera, który spełni nasze oczekiwania w każdej dziedzinie życia? A może miłość to utopia, do której nie warto dążyć za wszelką cenę?

Takiej miłości poszukują bohaterowie powieści Łukasza Gołębiewskiego "Melanże z Żyletką", dojrzały mężczyzna- uzależniony od alkoholu i dobrej zabawy oraz młoda dziewczyna poszukująca jeszcze własnego ja. Czy postacie z tak skrajnie różnych światów mają szansę odnaleźć wspólną drogę?

Główny bohater jest zauroczony niewinnym obliczem nastolatki Zuzy Pogrzebacz, zwanej Żyletką, zgadza się na wspólne mieszkanie . Dziewczyna powinna przygotowywać się do matury, ale zafascynowana niezależnym, starszym od siebie mężczyzną, do tego pisarzem odpuszcza sobie naukę i pogrąża się w alkoholowych libacjach. Zuza z każdym dniem coraz bardziej angażuje się w nietypowy związek, popada w uzależnienie od alkoholu i odreagowuje brak zainteresowania okaleczając swoje ciało. Tych dwoje ludzi miotają się pomiędzy sobą, swoimi uczuciami, obawami, zafascynowaniem, nienawiścią i miłością. Z jednej strony pragną być ze sobą, ale z drugiej dostrzegają rażące niedopasowanie i różne oczekiwania. Jednocześnie nie potrafią znieść rozłąki. Schodzą się i rozstają w dramatycznym tańcu skazanym na porażkę.

"Melanże z Żyletką" to w głównej mierze opowieść o upadku moralnym i degeneracji młodej dziewczyny, która zaufała swojemu niedoświadczonemu instynktowi by popaść w czarną dziurę uzależnienia, upadku, zagubienia własnej ambicji i zaprzepaszczeniu przyszłości. Zuza obraca się w świecie gdzie punkrock, alkohol, zwierzęcy seks pozbawiony uczuć, wyprany z emocji  wyznacza kierunek działania i nic poza tym się nie liczy.

Łukasz Gołębiewski znany jest z bezpośredniego tonu, brutalnie prostego języka, którym włada w doskonałym stylu. W tej książce na szczególną uwagę zasługuje zakończenie, które zaszokuje, wpędzi w konsternację, odbierze oddech, zatrzyma krew w żyłach...

"Melanże z Żyletką" to powieść dla czytelnika, który nie boi się perwersji, brudu współczesnego świata, alkoholowo- narkotycznych libacji, przemocy, cierpienia.





Łukasz Gołębiewski "Melanże z Żyletką", Jirafa Roja, Warszawa 2008





Czytaj dalej...

"Dom czwartego przykazania" Dariusz Papież

Czcij ojca swego i matkę swoją- to czwarte przykazanie z Dekalogu ofiarowanego Mojżeszowi przez Boga. Jego przekaz jest jasny i nie trzeba szczegółowo go objaśniać, nawet laikowi :) Szacunek rodzicom należy się choćby za to, że podarowali nam bezcenny dar- życie. To dzięki nim istniejemy i mamy szansę na rozwój, doskonalenie, na zdobywanie doświadczeń, pasji, mierzenie się z uczuciami i tworzenie własnych rodzin. Rodzice (z wyjątkiem sytuacji patologicznych) zapewniają nam opiekę, wychowanie i poświęcają dla nas swój czas. Przychodzi jednak taki moment w życiu, kiedy to my musimy zaopiekować się rodzicami. Starość nie zawsze jest piękna. Choroby, demencja, samotność sprawiają, że starsi ludzie nie mogą już ufać swoim zmysłom, są bezwolni i zdani na łaskę, decyzje swoich pociech. Ci bez zastanowienia przyjmują rodziców pod swój dach czy angażują opiekunki i pielęgniarki bądź też organizują opiekę w tzw. domach starców.  

To właśnie o tych ostatnich, pensjonariuszach domów opieki i ich pracownikach opowiada Dariusz Papież w swojej najnowszej książce "Dom czwartego przykazania". Autor przez rok pracował w domu pomocy społecznej. Doświadczenia jakie zdobył w tym czasie posłużyły mu podczas pisania tej książki.  Wszechstronne i dokładne opisy opieki nad staruszkami oraz rutynowe, zachowawcze działania pracowników są bardzo autentyczne i porażają wyjątkowym realizmem.  Te bardzo szczegółowe zapisy pozwalają wierzyć, że Dariusz Papież doskonale wie o czym pisze, że był naocznym świadkiem podobnych zdarzeń i zachowań.

Bohaterzy to staruszkowie obojga płci, zamknięci w zimnych murach, o których zapomniała nawet najbliższa rodzina. Schorowani, samotni próbują zorganizować sobie czas, który jeszcze im pozostał. Co najbardziej im doskwiera? Brak uwagi, zainteresowania, pieniędzy na własne, skromne wydatki. Przykro się czyta o ich codzienności. O intymności wystawionej na widok osób trzecich, o całkowitym poddaniu się w wykwalifikowane ręce opiekunów, o zaufaniu, które pokładają w rodzinie i obcych osobach, o bezbronności, niewinności i naiwności takiej samej jak u dziecka. Dla nich czas gna bez ustanku, a widmo przemijania puka do drzwi pokoju każdego z pensjonariuszy. Ich jedynym sprzymierzeńcem jest pracownik domu opieki. To często on jest przewodnikiem w ostatniej podróży...Jak sobie radzą w tej trudnej emocjonalnie pracy?

Chciałoby się zapytać na ile pracownicy przejmują się losem swoich podopiecznych? Czy możliwe jest stałe empatyczne podejście do tych starszych często nieporadnych ludzi? Czy uleganie emocjom pomaga czy przeszkadza w wykonywaniu tego zawodu? W swojej książce Pan Dariusz ukazał dwie grupy pracowników. Młodych, entuzjastycznie nastawionych do swojej pracy oraz doświadczonych opiekunów, którym rutyna na tyle weszła w krew, że nie przejmują się smrodem fekaliów, nie obrzydza ich zmiana pampersów oraz innych prozaicznych czynności dotyczących higieny i nie dostrzegają u swoich podopiecznych znamion seksualności, zawstydzenia...Czy w takim anturażu ludzkich nieszczęść, cierpienia, ułomności możliwe jest odnalezienie miłości? Czy jest ona próbą maskowania rzeczywistości czy prawdziwą potrzebą bliskości i czułości?

Dariusz Papież sięgnął po temat trudny, kontrowersyjny i rzadko poruszany. Nikt nie lubi, kiedy wytyka mu się błędy. W książce "Dom czwartego przykazania" autor bez pardonu wskazuje zakłamanie i hipokryzję społeczeństwa. W państwie, w którym dominuje katolicyzm, gdzie podstawą i oparciem religii jest Dekalog, tak jawne łamanie czwartego przykazania musi poruszyć serca i zmusić do refleksji...



Dariusz Papież "Dom czwartego przykazania", Jirafa  Roja 2013, ISBN: 978-83-63879-05-1


5/6



Recenzja napisana dla serwisu Zaczytaj się :) Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Pani Małgosi :)


Czytaj dalej...

"Bandyci Rodriguez" Łukasz Gołębiewski


Łukasz Gołębiewski to dziennikarz, krytyk literacki, przez ponad dziesięć lat związany z „Rzeczpospolitą”. Jest również redaktorem i wydawcą „Magazynu Literackiego Książki” i „Biblioteki analiz”. Ponadto jest autorem książek „Xenna moja miłość”, „Melanże z żyletką”, „Disorder i ja”, „Złam prawo”, „Bomba w windzie”, „Krzyk kwezala” a także książki podróżniczej „Meksyk- kraj kontrastów” oraz esejów o przyszłości kultury.
Pochlebne recenzje twórczości Łukasza Gołębiewskiego zaintrygowały mnie i skłoniły do zapoznania się z jego książkami. Swoją czytelniczą znajomość z autorem postanowiłam rozpocząć od kryminalnej przygody w rytmie meksykańskiej korridy „Bandyci Rodriguez”- najnowszego „dziecka” Pana Łukasza.
Krótko mówiąc książka mnie zaskoczyła.
Rosita i Ricardo są sierotami. Nigdy nie zaznali miłości rodzicielskiej. Matka porzuciła ich w niemowlęctwie, a ojciec mocno zaangażowany w bandycki proceder, zmarł nigdy nie ujrzawszy swych dzieci. W spadku zostawił swoim pociechom, przekazywane z pokolenia na pokolenie, dwa rewolwery „srebrny ośmiocalowy Python i Smith&Wesson z lufą 8 3/8 cala”.
Lata dziewięćdziesiąte, Meksyk. Bród, smród, głód, ubóstwo, nędza, brak perspektyw…
Życie bliźniaków Rosity i Ricardo napędza adrenalina. Przygody, niebezpieczeństwo, łamanie zasad, szybkość, szalone ucieczki, przemoc, brutalność, zbrodnia to ich codzienność. Napająją się każdą chwilą życia i ciągle im mało, a do tego chcą być sławni, zostać legendą, bohaterami pieśni, umrzeć w chwale z bronią w ręku…
Dokąd ich to doprowadzi? Czy mogą czuć się bezkarni? Czego najbardziej żałują?
Pierwsze o czym wspomnę i co ogromnie mi się spodobało, to bardzo dynamiczna akcja choć obejmuje zaledwie dwa dni z życia bohaterów, ciągle działo się coś nowego i zaskakującego. W każdym rozdziale, na każdej stronie pełno jest wydarzeń, które zmieniają pierwotny obraz sytuacji, postaci, wzajemnych odczuć i emocji.
Podziwiam Łukasza Gołębiewskiego za to, że na tak ograniczonej objętości książki potrafił rozmieścić swoje pomysły, nie zdezorientować przy tym czytelnika i nie czyniąc z powieści jarmarcznej tandety, a bardzo intrygującą bandycką opowieść z góry skazaną na tragiczny finał. Mocne i często pikantne sceny są bardzo kontrowersyjne ale idealnie pasują do charakteru powieści.
Do gustu przypadła mi również narracja pierwszoosobowa, naprzemienna, prowadzona z punktu widzenia Rosity i Ricardo. Taka forma książki pozwala na bardziej osobiste przeżywanie i doświadczanie poznawanej historii. Łatwiej jest się utożsamić z bohaterem, wejść w jego skórę i choć na chwilę przenieść się w czasie i przestrzeni.
Opowieść o wydarzeniach współczesnych przeplatana jest wspomnieniami i próbą analizy zachowań własnych, swoich przodków, a także pewną refleksją nad bytem człowieczym.
Bardzo dobrym pomysłem było udzielenie głosu kobiecie i mężczyźnie, dzięki czemu mamy okazję pełniej spojrzeć na opisywane sytuacje, porównać je, wyciągnąć ukryte wnioski i znaczenia oraz przekonać się jak dane wydarzenie „widzi” każda z płci. Bardzo ciekawe doświadczenie.
Sami bohaterowie… intrygujący, żywi, szaleni, irytujący, boscy, charyzmatyczni… Tak długo żyli wśród przemocy, brutalności, zbrodni, że przestają zauważać granice między tym co dobre a co złe, moralne a grzeszne…
Postacie Rosity i Ricardo składają się z samych paradoksów: z jednej strony mili i uprzejmi, a z drugiej okrutni mordercy, trzymają się własnych zasad i łamią granice tabu, a co najdziwniejsze i najciekawsze mają mylne wyobrażenie o sobie nawzajem…
„Bandyci Rodriguez” to bardzo dobra i wartościowa książka, która wciągnie bez reszty. Koniecznie musicie poznać bliźnięta Rodriguez, poznać ich zdanie na temat życia, marzeń, przekraczanie granic.

Łukasz Gołębiewski "Bandyci Rodriguez", Jirafa Roja 2013, ISBN: 978-83-6294-895-6


5/6


Recenzja napisana dla serwisu  Zaczytajsie.pl , od którego otrzymałam książkę, za co bardzo dziękuję :)



Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka