Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krystyna Mirek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krystyna Mirek. Pokaż wszystkie posty

Rodzinne sekrety, Krystyna Mirek



Po książki Krystyny Mirek sięgam zawsze wtedy, gdy mam ochotę na ciepłą opowieść o rodzinie lub miłości. Ten wybór zawsze się sprawdza i jest gwarancją odprężającej lektury na trudne okresy w życiu rzeczywistym. Podobnie było i tym razem. "Rodzinne sekrety" tchnęły we mnie ciepłe emocje, dały siłę i nadzieję również na moje własne kłopoty i rodzinne nieporozumienia.

W "Rodzinnych sekretach" poznajemy dalszy los rodziny Zagórskich i zmagania poszczególnych jej członków w układaniu swojego życia i odnajdywaniu jego sensu. Maryla krytycznie przyjrzy się swojemu postępowaniu, spróbuje zmienić swoje zachowanie i po raz ostatni zawalczyć o uczucie swojego byłego męża. Aniela zauważa, że jej wybory z przeszłości nie zaprowadziły jej tam, gdzie chciała. Musi wrócić do tamtych chwil i uratować co tylko da się uratować. Najcięższe zadanie ma senior rodu Zagórskich. Musi podzielić się z bratem należnym mu spadkiem. Ale jak to zrobić gdy z każdego kąta wyzierają sentymenty? Jak znaleźć rozwiązanie zadowalające wszystkich? Czy kolejne decyzje podzielą czy połączą rodzinę Zagórskich? Tego musicie już dowiedzieć się sami :)

Rodzina Zagórskich to liczny klan dorosłych i całkiem różnych osób. Potrafią oni zjednoczyć siły i wspierać się nawet wtedy, gdy mają odmienne zdanie, inny światopogląd i doświadczenie. Nienaruszalnym, mocnym filarem rodziny są Jan i Helena, których miłość przetrwała niezmieniona przez dziesiątki lat. Są opoką, oazą spokoju dla swych dzieci, zięciów i wnuków. Ale to właśnie nad nimi zawiśnie jedna z najczarniejszych chmur zmian. Z  Ameryki, po należny spadek przyjeżdża brat Jana i stanowczo upomina się o majątek. Pieniądze mają to do siebie, że raz są, a raz ich nie ma. Krystyna Mirek skomplikowała relacje braci i ich rozliczenie, nie pozwoliła zbyt łatwo załatwić sprawy. W ten sposób dała wiele okazji do przemyśleń i poszukania rozwiązania, które mogłoby wszystkich zadowolić. Podoba mi się, że mimo iż autorka postawiła Zagórskich przed ciężką próbą, nie zrujnowała tym samym rodzinnych więzi. Więcej przybrały one nową formę, bardziej skondensowaną, opartą na jasnych zasadach. Dzieci obserwując zmagania ojca, uczą się rozwiązywać własne problemy i zaczynają dostrzegać szanse, wcześniej przed nimi ukryte i niedostępne. Kolejni członkowie rodziny postanawiają odważyć się na ryzyko i postawić wszystko na jedną kartę.

Rodzina stworzona przez Krystynę Mirek to skupisko bardzo różnych osób, z większymi i mniejszymi problemami, takimi które dotykają również niejednego czytelnika. Kłopoty opisane w książce, są tzw. z życia wzięte, bardzo prawdopodobne i dość często występujące. Dzięki łatwemu utożsamieniu się z bohaterami można przyjrzeć się własnemu życiu i być może dostrzec podobne błędy, niezdecydowanie, skomplikowane decyzje. Można niczym w szklanej kuli podejrzeć przyszłość, zasugerować się konsekwencjami i przemyśleć sekwencję podejmowanych kroków, a być może coś zmienić, zmodyfikować odrzucić. Można także dostrzec, że ryzyko czasem się opłaca i zdecydować się na radykalny ruch.

Krystyna Mirek ma dojść jasno uszeregowaną hierarchię wartości, co w bardzo łatwo przyswajalny sposób demonstruje w swoich powieściach. Najważniejsza jest rodzina, miłość, uczucia, które czynią z nas człowieka przez pomocną dłoń i wrażliwe serce, po  przydatna radę płynącą z mądrości wieku. W przeszłości, korzeniach, tradycji, wychowaniu skrywa się siła, która jest kompasem nawigacyjnym przez życie. W dzisiejszych czasach, w pogoni za dobrami materialnymi, dość często o tym zapominamy.

"Rodzinne sekrety" w bardzo przyjemny, naturalny sposób przypominają co jest w życiu najważniejsze, skąd się wywodzimy i co powinniśmy nieść w przyszłość. Krystyna Mirek zgrabnie maluje historię rodu Zagórskich. Przekłuwa uwagę rodzinnymi sekretami, długo utrzymywanymi w tajemnicy, a które próbują wyrwać się na wolność. Z duża umiejętnością, taktem i wyczuciem odsłania poszczególne fragmenty i wzmaga ciekawość. Cieszy oko pozytywnymi emocjami, którymi naładowane są postacie, ich przemyśleniami i drogą, którą podążają by odzyskać szczęście, spokój. Równie ciekawie opisuje burzliwe relacje pomiędzy sąsiadami, długo skrywane urazy, ale także gotowość na zmiany, również te całkiem nieoczekiwane.

"Rodzinne sekrety" to część rodzinnej sagi wchodzącej w skład uroczej serii Jabłoniowy sad. Lektura książki niesie przyjemność, odprężenie, radość, czułość, nadzieję i nadaje barw szarej rzeczywistości.










"Rodzinne sekrety" Krystyna Mirek, Filia, Poznań 2016







Czytaj dalej...

Zapowiedzi lektury idealnej na lato część II






We dnie, w nocy, Agata Kołakowska, Prószyński i s- ka

Przejmująca opowieść o młodzieńczej nadziei, wielkich niewypowiedzianych marzeniach, życiowych błędach i troskliwej opiece, która czasem wykracza poza nasze wyobrażenia. Anna ma męża i córkę. Pracuje w firmie zajmującej się aranżacją zieleni. Kiedy wysyła rodzinę na weekend do teściów, w końcu ma czas tylko dla siebie. Podczas wieczornego wina podsumowuje swoje dotychczasowe życie. Chyba nie do końca spełniła swoje młodzieńcze marzenia. Jej mąż także rozminął się z niedawnymi aspiracjami. Mimo wszystko Anna stwierdza, że przecież nie może narzekać. Skoro jednak nie jest źle, to dlaczego nie jest do końca dobrze? Piotr jest oddanym ojcem dwóch córek i dobrym mężem. Pracuje jako dziennikarz, co jest spełnieniem jego pragnień z młodości. Jednym słowem, ma wszystko, na czym mu zależy. Jednak na tym sielskim obrazku znajduje się rysa widoczna tylko dla niego. Życie Anny i Piotra skrywa sekret, o którym chcieliby bardzo zapomnieć. Przed przeszłością nie da się uciec, ale może można ją zmienić?




Prezydencki romans, E. McLaughlin& N. Kraus, Rebis


Miała 22 lata, ledwie trzy tygodnie wcześniej skończyła college. Sądziła, że jej życie dopiero się zaczyna. Wtedy poznała jego...
Jamie McAlister właśnie skończyła studia. Jedynym, na co może liczyć, jest etat w Starbucksie, niespodziewanie jednak trafia na dziesięciotygodniowy prestiżowy staż w Białym Domu. Przypadkowe spotkanie z prezydentem Gregiem Rutlandem zapoczątkowuje flirt, który jednak szybko przeradza się w coś o wiele poważniejszego. Gdy wychodzą na jaw intymne szczegóły ich związku, Jamie wraz z najbliższymi znajdzie się w ogniu wyrachowanej publicznej nagonki prowadzonej przez politycznych wrogów Grega, a być może - bez względu na łączące ich uczucie - także przez niego samego...
Przejmujący portret młodej kobiety uwikłanej w wielką politykę, gorzka satyra na tabloidyzację życia, wszystko to jednak okraszone charakterystycznym dla tandemu autorek ciętym, niepozbawionym pikanterii dowcipem.
Zmysłowa, niekiedy mroczna, skandalizująca przypowieść o tym, co może się zdarzyć, gdy za obiekt uczuć obierzesz sobie prezydenta Stanów Zjednoczonych. - "Kirkus Review"Bezkompromisowe spojrzenie na cenę sławy. Ta pełna współczucia relacja z życia dziewczyny, która w życiu boleśnie zbłądziła, pochłonie cię w całości. - "Booklist"



Bajki, które zdarzyły się naprawdę, Anna Moczulska, Znak

I żyli długo i szczęśliwie? Takie rzeczy to tylko w baśniach, powiecie.
Okazuje się jednak, że czasem bajki zdarzają się naprawdę. Niektóre królewny i księżniczki przeżywały historie rodem z baśni…
Zofia Jagiellonka na przykład zaczęła chorować. „Puchnie ze staropanieństwa” – orzekli medycy. I tak oto w jej życiu pojawił się niemłody – i niewierny – książę brunszwicki. Ona jednak, choć niczym Śpiąca Królewna do życia zbudziła się późno, postanowiła zawalczyć o siebie.
Niepiśmienna dziewczyna ze wsi rozkochała w sobie cara Piotra I i z dnia na dzień, jak Kopciuszek, została carycą Katarzyną I. Owinęła sobie męża wokół palca. „Oto, do czego prowadzi rozpusta”, westchnęła tylko, kiedy zazdrosny car sprezentował jej głowę kochanka w słoju.
Elżbieta Bawarska, zwana Sissi, nie dała zatruć sobie życia „Złej Macosze” – swojej teściowej Zofii. Buntowała się na każdym kroku. Urządziła nawet w cesarskim pałacu… salę gimnastyczną ze sprzętem do ćwiczeń.
Anna Moczulska swojej książce opisuje baśniowe scenariusze, które rozegrały się naprawdę w życiu kobiet znanych z kart historii: Anny Jagiellonki, Marii Tudor, Barbary Radziwiłłówny, Joanny Szalonej i wielu innych.




Szczęśliwy dom, Krystyna Mirek, Filia

Pierwsza część współczesnej sagi rodziny Zagórskich, "Jabłoniowy Sad".
Dom Heleny i Jana, położony na przedmieściach Krakowa, otoczony jabłoniowym sadem jest bezpieczną przystanią, do której zawsze mogą wrócić ich cztery, dorosłe córki. Z ganku można zejść prosto do ogrodu, jabłonie szumią łagodnie, rodzą piękne dorodne jabłka i trwają. Każda z czterech córek, Maryla, Gabrysia, Julia i Aniela może w każdej chwili schronić się w jego przytulnym wnętrzu.
Maryla to samotna czterdziestolatka, mama dwóch chłopców, którzy pilnie potrzebują męskiej ręki. Gabrysia stara się o dziecko, za wszelką cenę. Julia to młoda właścicielka przychodni weterynaryjnej. Jej narzeczony jest idealny, a rodzina kibicuje ich szczęściu. Ale czy to faktycznie miłość życia Julii? Anielka, najmłodsza z córek, samotnie wychowuje córeczkę. Nikomu nie zdradziła, kto jest ojcem jej dziecka. Zamierza być szczęśliwą singielką i odrzuca wszelkie propozycje spotkań z mężczyznami.
Jan, dżentelmen starej daty, właściciel małej księgarni stworzył piękny dom. Dla ukochanej żony i córek. Ale po latach widzi, że coś się w tym pięknym planie nie zgadza. Dzieci, które wyrosły w tak niezwykłej atmosferze nie potrafią dobrze ułożyć sobie życia. Córki błądzą i wciąż podejmują złe decyzje. Dlaczego?
Czterdziesta rocznica ślubu zbliża się wielkimi krokami. Uroczystość, która miała być wielkim, radosnym wydarzeniem zmieni życie wszystkich członków rodziny. Czasem los prowadzi nas swoimi drogami, drwi z planów i celów, jakie sobie wyznaczamy. Bywa, że tajemnice z przeszłości nie dają o sobie zapomnieć i kładą się długim cieniem na życiu całej rodziny. Szczęściarzem jest ten, kto ma zawsze dokąd wracać. Do domu, który pozwoli przeczekać burzę i da swoim mieszkańcom siłę do kolejnego kroku. Bo z każdej sytuacji jest wyjście, trzeba je tylko odnaleźć.




Gabriela, goździki i cynamon, Jorge Amado, Filia

Awanturnicza i zmysłowa powieść największego mistrza literatury brazylijskiej.
Ciało barwy cynamonu, goździkami pachną włosy...
Portowe miasto Ilheus, stojące u progu postępu, plantacje kakaowca, restauracje, sąsiedzkie plotki, miejscowe zatargi, walka o władzę oraz pachnąca przyprawami Brazylia pierwszej połowy wieku są tłem tej powieści.
Jej głównym wątkiem jest miłość tytułowej Gabrieli, obiektu westchnień wielu mężczyzn, i przystojnego Araba, właściciela restauracji. Miłość zmysłowa, namiętna, czarująca i magiczna. Amado przenosi czytelnika na gorące brazylijskie plaże i na duszne ulice portowego miasta. Opowiada o niepisanych prawach miejscowej ludności, o egzekucjach niewiernych kochanków, o samotności opuszczonych żon. Radość życia, pochwała miłości i wolności, czczenie zmysłów – oto cudowny świat Amado, który pod pozorem lekkiej, zmysłowej i nasyconej erotyką historii, zawiera ważne przesłanie.



Przypadki pewnej desperatki, Magdalena Wala, Czwarta Strona

Jak połączyć studia, pracę i marzącego o małżeństwie partnera? Co zrobić, kiedy dzwony weselne brzmią jak marsz pogrzebowy? Narzeczony Julii to ideał: kocha dziewczynę na zabój i ofiarowuje jej miłość do przysłowiowej grobowej deski, a ponadto jest spadkobiercą starego pałacyku. Materiał na scenariusz o księżniczce i rycerzu na białym koniu? Na wielkie love story z happy endem? Nie tym razem!
W pałacyku narzeczonego Julia znajduje pamiętnik pensjonarki, który przenosi bohaterkę na dziewiętnastowieczny dwór księżnej Izabeli Czartoryskiej. Kryminalna zagadka relacjonowana przez autorkę pamiętnika coraz bardziej pochłania uwagę dziewczyny i rozbudza jej detektywistyczne zacięcie.
Jak przystało na prawdziwą desperatkę, Julia rozwiązuje tajemnicę dworku żywiołowo i z humorem. Przy okazji sporządza swój osobisty przepis na szczęście.




Śnieżynki, Liliana Fabisińska, Filia

Jedno życie i dwie pary, które uważają, że mają prawo zdecydować o jego losie.
Monika od dzieciństwa miała tylko jedno marzenie: dużą, szczęśliwą rodzinę.
Daga gra w najlepszej orkiestrze w Polsce. Już w przedszkolu wymarzyła sobie tę pracę i owacje na stojąco, w największych salach koncertowych świata.
Dla Moniki miłość to odpowiedzialność, a jej największym autorytetem jest pewien biskup, który – to wcale nie przypadek – nosi to samo nazwisko, co ona.
Dla Dagmary życie to fascynująca, zwariowana przygoda. Nie chce się przywiązywać do nikogo oprócz Igora, a jej dom jest tam, gdzie położy teczkę z nutami i okulary.
Przypadkowe spotkanie sprawia, że Dagmarę i Monikę zaczyna łączyć głęboka przyjaźń. Znają swoje najskrytsze sekrety, wspierają się w chwilach rozpaczy, o której nie mają pojęcia nawet ich najbliżsi. Pewnego dnia składają sobie obietnicę, która może spleść ich losy silniej niż przyjaźń. Obietnicę, przed którą nie można uciec. I która może sprawić, że obie stracą wszystko, co jest dla nich cenne, a przyjaźń zamieni się w wojnę na śmierć i życie.
To książka o przyjaźni, zaufaniu i rodzinnych sekretach. Ale przede wszystkim o tym, że sami nie wiemy, jak byśmy się zachowali w danej sytuacji, a wszystkie „ja na twoim miejscu”, można tak naprawdę włożyć między bajki.




Grey, E.L.James, Sonia Draga

Zobaczcie świat "Pięćdziesięciu twarzy Greya" raz jeszcze, tym razem oczami Christiana.
Historia miłosna, która zafascynowała miliony czytelników na całym świecie z perspektywy Christiana Greya.
Christian Grey sprawuje kontrolę nad wszystkim; żyje w świecie poukładanym, a sobie i innym narzuca duża dyscyplinę. Jego życie jest pozbawione emocji do dnia, gdy do jego biura wpada Anastasia Steele, kobieta o niesfornych brązowych włosach i zgrabnych nogach. Próbuje o niej zapomnieć, ale to tylko pogłębia jego uczucia, których nie potrafi zrozumieć i którym nie zdoła się oprzeć. W przeciwieństwie do kobiet, które poznał w przeszłości, Ana jest nieśmiała, zjawiskowa i zdaje się, że przejrzała, iż za cudownym dzieckiem biznesu i stylem życia właściciela luksusowego apartamentu, kryje się chłodne i zranione serce Christiana.

Czy relacja z Aną pozwoli Christianowi pokonać koszmary dzieciństwa, które nadal go nawiedzają? Czy jego mroczne pragnienia seksualne, potrzeba ciągłej dominacji i wstręt do siebie odstraszą Anę i zniszczą kruchą nadzieję, którą jedynie ona może mu dać?





Co dla siebie wybierzecie?


Czytaj dalej...

Miłość od pierwszego wejrzenia

Na książki Krystyny Mirek zawsze czekam z niecierpliwością małej dziewczynki wyciągającej rączki po nową, piękną lalę. Pytacie dlaczego? Dlatego, że Krystyna Mirek jak nikt inny potrafi pisać o miłości tak, jak chcę ją widzieć- słodko, różowo i bajkowo.

Czym jest życie bez miłości? Pączkiem bez lukru, ptysiem bez kremu i czekoladą bez kakao! Miłość jest wszystkim w życiu każdego człowieka, od maluszka przy piersi po staruszka podpierającego się laską. Miłość sprawia, że nie musimy bać się samotności, mamy z kim przedyskutować aktualne wydarzenia, w razie krzywdy, bólu, smutku możemy oczekiwać dobrego słowa, przytulenia czy pieszczoty. Dlaczego zatem niektórzy własnymi rękami pozbawiają się szans na uczucie?

Angelika przeszła trudną szkołę życia. Doświadczyła odtrącenia, opuszczenia. Jej niepełna rodzina, a w szczególności matka nie potrafiła okazać uczuć swoim pociechom, a jej pogoń za idealnym mężczyzną, raz na zawsze pokazał Angelice, że miłość jest nieosiągalna i nie warto o nią zabiegać. Wyrywa się z tego błędnego kręgu, zrywa kontakt z rodziną i ucieka na prestiżowe stypendium do Monachium. Tam z kruchej, słabej, naiwnej i nieśmiałej nastolatki przeradza się w silną, pewną siebie, ambitną młodą kobietę. Właśnie przyleciała do Polski sfinalizować negocjacje z jedną z najlepszych firm informatycznych. Właścicielem tejże spółki jest Daniel. Mężczyzna- marzenie każdej kobiety. Niestety jak to często z przystojniakami bywa, zupełnie niestały w uczuciach. Firma Daniela prężnie się rozwija i kontrakt z niemieckim kontrahentem może być początkiem spektakularnego sukcesu. Jest gotowy na wszystko aby podpisać umowę, nawet na drobne oszustwo...

Z pozoru oboje bohaterów wiele dzieli: miejsce zamieszkania, przeciwstawne firmy, rodzina, ale łączy ich brak wiary w miłość. Angelika od razu przypadła mi do gustu. Pod powłoką szorstkiej, przebojowej bizneswoman kryje się ciepła i sympatyczna dziewczyna z poszarpanymi więzami rodzinnymi, z utajnionym żalem i strachem przed utratą ciężko okupionej stabilności. Daniel, choć w życiu codziennym tacy mężczyźni bardzo mnie drażnią, również znalazł drogę do mojego serca. Na jego korzyść przemawia to, że nie jest taki do cna zły, zepsuty do szpiku kości i bezczelnie cyniczny. Co prawda zmienia dziewczyny jak rękawiczki i szczyci się tym, to potrafi zachować się z klasą nie niszcząc dogłębnie uczuć porzucanych kobiet.
Spodobało mi się połączenie tych dwojga w parę. Ich szukanie wspólnych ścieżek, poszukiwanie i badanie nowych rejonów, pierwsze szalejące uderzenia serca, emocje wynoszące ich na wyżyny przyjemności, subtelność, euforia...To wszystko pozwoliło mi zadumać się nad własnym związkiem i przypomnieć sobie pierwsze chwile spędzone tylko we dwoje.

Krystyna Mirek przemyciła także wątek gorzkiej miłości pełnej nieporozumień, wyrzutów, niedopasowania i braku odpowiedzialności. Przyznam, że podczas lektury zmagań rodzinnych Anny i Mateusza uroniłam łezkę smutku, współczucia i rozczulenia.

Nie byłabym sobą gdybym nie wspomniała o uroczej parze małżeńskiej z wieloletnim stażem- rodziców Daniela. Ich ciągła opieka i troska nad dorosłym synem bardzo mnie rozbawiła. Tato warujący pod domem potomka, w kawiarnianym ogródku, z gazetą z wyciętym otworem do śledzenia... :)))))

"Miłość z jasnego nieba" to cudna, ciepła, poruszająca i dowcipna opowieść o współczesnych singlach, którzy wpadli w słodką pułapkę miłości... Idealna na Walentynki ale i na czas kiedy zaczynamy wątpić w królową uczuć, albo gdy chcemy się przekonać, że miłość od pierwszego wejrzenia to nie tylko bajka dla dzieci :)))




Krystyna Mirek "Miłość z jasnego nieba", Feeria, Łódź 2014




Podsumowanie

Plusy:
- subtelna okładka
- różne odcienie miłości: dojrzała, od pierwszego wejrzenia, niespełniona
- wiarygodni bohaterowie
- zabawne sytuacje
- wzrusza, porusza, rozczula
- miejsce na specjalna dedykację

Minusy:
-

Jednym zdaniem:
Krystyna Mirek daje czytelnikowi słodką opowieść dla dorosłych dziewczynek.


Książkę miałam przyjemność przeczytać dzięki uprzejmości Pani Karoliny reprezentującej wydawnictwo Feeria :))) Dziękuję za okazane zaufanie :)

Czytaj dalej...

Szczęście we własnych rękach

To już druga powieść Krystyny Mirek, którą miałam okazję przeczytać. Pierwszą był "Pojedynek uczuć" (recenzja), który uwiódł mnie wrażliwością, spostrzegawczością i wnikliwością autorki. Jednocześnie ten wysoki poziom emocjonalnych wzruszeń podniósł poprzeczkę i ukształtował moje oczekiwania względem przyszłych propozycji. "Droga do marzeń" to doskonała odpowiedź, która wpisała się w mój gust i preferencje.

Dwudziestotrzyletnia Konstancja wychowała się i żyje w dobrobycie. Nie liczy się z wydatkami i nie interesuje jej opinia innych. Robi co chce, kiedy chce a jej najwierniejszą przyjaciółką i lekarstwem na wszystko jest złota karta Visa. Jej plan na życie to "nie przemęczać się zbytnio, dobrze się bawić, a we właściwym czasie bogato wyjść za mąż." Ta sielanka nie trwa wiecznie. Z dnia na dzień traci wszystko. Pieniądze, dom, znajomych, bezpieczeństwo. W przysłowiowej jednej koszuli na grzbiecie trafia na ulicę. Jak w tej sytuacji poradzi sobie rozpuszczona dziedziczka? Nie myślcie sobie, że to jedyna katastrofa, która dotyka Konstancję. Oj nie! Dziewczyna poznaje głęboko skrywaną rodzinną tajemnicę, która na zawsze zmieni jej życie.

Krystyna Mirek potrafi zaskoczyć. Już od pierwszej strony, konsekwentnie buduje tajemniczą atmosferę, która nie wiadomo kiedy wciąga, porywa czytelnika i nie wypuszcza ze swych objęć póki nie przebrzmią ostatnie słowa powieści. I nie tylko na mnie tak podziałała "Droga do marzeń". Wszystkie bliskie mi kobiety, nie tylko wyrywały sobie książkę z rąk ale i entuzjastycznie komentowały i chwaliły ją po lekturze. Co jest fenomenem gdyż nie zawsze jesteśmy zgodne w swoich ocenach :)

Przedstawienie bogactwa i dobrobytu może i jest tendencyjne i jednowymiarowe ale takie być musi by Konstancja dostrzegła marność i jałowość swojego dotychczasowego życia oraz marnotrawstwo, które popełniała na każdym kroku. Zrozumienie przychodzi wtedy, kiedy zostaje sama i własnymi rękami, potencjałem musi odbudować swoją rzeczywistość. Zderzenie z biedą, bezdomnością, brudem, odrzuceniem przynosi z początku apatię i poddanie. Jednak szybko przychodzi otrzeźwienie. Okazuje się wtedy, że nie jest pustą, plastikową lalą, że zmuszona potrafi działać, tworzyć, kreować los, przyszłość i to nie tylko swoją.
Doświadczenie, które ją dotknęło przynosi także inne bonusy. Rozpadająca się rodzina jest w stanie się podnieść z kryzysu, obojętność przeradza się uwagę a miłość wyzwala prawdę. Jednak czy ta prawda nie zniszczy miłości?

Krystyna Mirek stawia przed czytelnikami również inne bardzo ważne pytanie. Czy dla chęci macierzyństwa, dziecka, dobra małżeństwa, można wytłumaczyć złamanie prawa? Czy człowiek jest zdolny do wszystkiego byle spełnić własne marzenia i pragnienia? Czy jedną miłość, jedno dziecko można zastąpić innym? Czy można budować swoje szczęście na nieszczęściu innych?Czy bogactwo tłumaczy wszelkie zachowania?

Oprócz treści, wnikliwych obserwacji i analiz oraz trafnych podsumowań muszę pochwalić autorkę za dobór słów. Książka napisana jest piękną polszczyzną, bez grama wulgaryzmu, spolszczeń, zapożyczeń i slangu. Krystyna Mirek udowadnia, że język polski jest bogaty i można nim wyrazić wszystkie uczucia i emocje.

"Droga do marzeń" to cudowna bajka o życiu, gdzie zło przeciwstawia się dobru, gdzie ludzie uczą się na własnych błędach, a miłość zawsze zwycięża :)



Krystyna Mirek "Droga do marzeń", Feeria. Łódź 2013



Podsumowanie


Plusy:
- różne odcienie macierzyństwa, rodziny, małżeństwa
- balansowanie pomiędzy skrajnościami
- rodzinna tajemnica
- kontrowersyjne wybory
- działanie na granicy prawa
- portret dziewczyny ukształtowanej przez dobrobyt
- język

Minusy:
- brak

Jednym zdaniem:
Powieści Krystyny Mirek to gwarant emocjonalnej podróży po zawiłych ludzkich losach i wyborach.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Moniki reprezentującej wydawnictwo Feeria :)) Dziękuję za okazane zaufanie :)))



Czytaj dalej...

Kilka pytań do...Krystyny Mirek oraz rozwiązanie konkursu :)))

Pytań było sporo, w większości ważne i celne. Mogę zrobić wszystko, odpowiedzieć każdemu, ugotować uczestnikom obiad z pięciu dań, ale nie wybrać dwóch zwycięzców z takiego grona. Dlatego nagród będzie więcej, bo wydawnictwo na szczęście przyjęło ze zrozumieniem moje argumenty, że dwóch zwycięzców w tym konkursie, za żadne skarby świata wybrać się nie da Pani Karolinie serdecznie dziękuję

1. Pracuje pani nad najnowszą powieścią, w której będzie pojawiał się temat ,, brzuchów do wynajęcia’’. Niektóre z kobiet traktują bycie surogatką jak wolny zawód. Dla mnie taka kobieta jest, albo niezrównoważona psychicznie, albo po prostu zdesperowana brakiem środków na życie, lecz mimo wszystko uważam, to za nieetyczne. A jakie jest pani zdanie odnośnie w tej kwestii?

To powieść właśnie powstaje. Nikogo nie oceniam, każdy z uczestników sprawy miał szlachetne zamiary, każdy zapłacił za to, co zrobił wysoką cenę. Stawiam tylko pytanie, z perspektywy tego dziecka. Czy ma prawo do prawdy o sobie, czy to ważne, kim są genetyczni rodzice? Czy wiedza o tym w jakich okolicznościach doszło do poczęcia, w dzisiejszym świecie, kiedy zarówno sposób jak i okoliczności są coraz mniej oczywiste, jest ważna. Historia pisana jest oczywiście lekko,  jak poprzednie, jest tam również wiele innych wątków, miedzy innymi o spełnianiu marzeń i wielkiej miłości. Jestem bardzo ciekawa opinii czytelników na jej temat.

2. Napisała pani na swoim blogu, że ,,samotne macierzyństwo nie ma nic wspólnego ze stanem cywilnym. Można mieć męża, partnera, wielu ludzi wokół siebie, bardzo często, lub czasami, samotną mamą’’. Czy w takim razie lepiej żyć w pojedynkę ze swoim dzieckiem, czy może dalej tkwić w spokojnym niby związku?

To pytanie jest trudne i ważne, dlatego piszę z pełną odpowiedzialnością za słowa, z konieczności skracając do minimum potężny temat.
  • Z całą pewnością są związki, o które nie należy, wręcz nie wolno walczyć, ale jest ich naprawdę mało. Większość relacji, które się teraz rozpadają, była do naprawienia.
  • Nikogo nie namawiam do życia w niby związku, jest szare i bez smaku jak żucie tektury, ale każdego do walki o zmianę. Walki mądrej, przemyślanej, w żadnym wypadku nie opartej na emocjach i wzajemnym wyrzucaniu sobie wad i niedociągnięć. Jest dobra literatura poradnikowa, są mądrzy fachowcy, jeśli ktoś naprawdę chce, znajdzie pomoc.
  • Wiele znanych osób mówi publicznie, że lepiej odejść. Są to najczęściej osoby samotne. Ja swój kryzys przetrwałam i dziś z perspektywy siedemnastu lat małżeństwa, widzę  sprawę inaczej. Kryzysy mijają i stanowią zaledwie ułomek  w naszym długim życiu. Gdybyśmy się wtedy nawzajem skreślili, zabralibyśmy sobie i naszym dzieciom wiele szczęśliwych lat, które były, teraz trwają i przyjdą w przyszłości. Szczęśliwy, stabilny związek to naprawdę wielka wartość, o którą warto zawalczyć.
  • Najważniejsza zasada brzmi. Nigdy nie zabieraj się za zmienianie partnera, to trudne, frustrujące i najczęściej nieskuteczne. Zacznij od siebie. Na to masz największy wpływ, a twój mąż, chłopak, narzeczony też się zmieni, albo ty go wymienisz .

3. Jeśli mogłabyś cofnąć czas, wiedząc jak Twoje życie obecnie wygląda, skupiłabyś się od razu, powiedzmy po ukończeniu studiów, na pisaniu książek, na tworzeniu powieści czy jednak pozostawiłabyś wszystko bez zmian - zawodowych?

Mogłam pisać już wiele lat temu, dostawałam takie propozycje, ale nie wierzyłam, że to możliwe, było też kilka innych przeszkód. Czy żałuję tego czasu? Raczej nie. Pisać powieści umiałam, być może, już dawno, ale bycie pisarzem wiąże się też z innymi sprawami. Trzeba być odpornym psychicznie, dojrzałym emocjonalnie, odpowiedzialnym za słowa. Jest mi teraz dużo łatwiej z pewnym bagażem życiowych doświadczeń. Spokojnie wychowałam dzieci, mam teraz czas na spotkania i wyjazdy. Wszystko jest, jak miało być. Nie żałuję.

4. Czy wiedząc, ile zawód pisarki przynosi satysfakcji i przyjemności, pozwolisz swoim córkom na uprawianie "wolnego zawodu", realizację marzeń czy spróbowanie różnego rodzaju stylów życia, czy jednak będziesz je namawiała na ukończenie solidnych, perspektywicznych kierunków studiów?


Moje córki są wolnymi istotami o dość sprecyzowanych planach. Niczego nie będę im narzucać, tym bardziej, że nie wierzę w bezpieczny zawód w dzisiejszych czasach. Znam bezrobotnych lekarzy i prawników, informatyków i nauczycieli. Studia nie gwarantują dobrej pracy, choć z pewnością są pomocne. Jedyny sposób jaki znam, to być dobrym , w tym co się robi, mieć pomysł, pasję i sporo samodyscypliny.

5. Czy któraś z postaci z Pani książek jest wzorowana na kimś z Pani otoczenia? Czy utożsamia się Pani z którymś z bohaterów Pani książek?

Nie biorę postaci z życia, nie cytuję wypowiedzi konkretnych osób, nie piszę o swoich prywatnych sprawach ani o własnym życiu, choć oczywiście książki mocno bazują na doświadczeniu życiowym i obserwacjach. Ale wykorzystuję tylko uniwersalne zasady, prawidła rządzące tym światem, wspólne dla wielu, przetestowane i sprawdzone. Postacie i wydarzenia są fikcyjne.

6.Jakie reakcje chce Pani wywołać u swoich czytelników?

Chciałbym, żeby lektura była przyjemna. Stanowiła odskocznię od rzeczywistości, podnosiła na duchu, bawiła, ale chciałabym się też podzielić pewnym doświadczeniem. Najlepiej się uczyć na błędach bohaterów literackich, to nie boli i nic nie kosztuje, a jest skuteczne.

7. Czy ma Pani ulubioną książkę z dzieciństwa, którą darzy sentymentem?

Ulubioną książką mojego dzieciństwa jest ,,Błękitny Zamek” . W piątej powieści będzie takie małe mrugnięcie okiem w jej stronę, na pamiątkę dziecięcych fascynacji i jako wyraz szacunku dla autorki Lucy Maud  Montgomery, która pisała ciepłe powieści, a życie miała ciężkie jak mało kto.

8. Na Pani stronie znalazłam informację, że pracuje Pani nad romansem historycznym. Czy mogłaby Pani powiedzieć coś więcej na jego temat?

Romans historyczny czeka w kolejce na swój czas, napisany do połowy. To dla mnie zupełnie nowe wyzwanie, ale uważam, że ten gatunek ma w sobie spory potencjał. Mam zamiar spróbować, czas pokaże, czy się uda. To historia młodej dziewczyny, która uczy się życia i miłości w czasach kiedy wujek Google i ciocia Wikipedia jeszcze nie istnieli. Wszystkiego trzeba było doświadczyć na własnej skórze, samemu zdobyć każdą informację. To bardzo romantyczna historia. Mam nadzieję, że się spodoba.

9. I to, co interesuje mnie najbardziej: w jaki sposób pracuje Pani nad swoimi książkami? Czy ma Pani od razu w myślach cały zarys historii, czy też może podąża Pani za swoimi bohaterami? Jak wygląda Pani proces twórczy?

Na początku jest zawsze tylko jedna scena, jakiś obraz. W trakcie, kiedy ją opisuję, pojawia się druga, kończę drugą, a w głowie jest już kolejna. I tak się ścigam z własną wyobraźnią. Praca nad jedną książką jeszcze trwa, a kolejna już domaga się uwagi i czasu. Nigdy nie mogę nadążyć, wyobraźnia zawsze jest kilka kroków do przodu. Nie planuję fabuł, tylko opowiadam zgodnie z prawdą, co się bohaterom wydarzyło. Ale panuję nad tym, wiem, co chcę powiedzieć. Bohaterowie nie są odpowiedzialni za tworzenie powieści, od tego jest autor.

10. Na Pani stronie znalazłam informację, że pracuje Pani nad kilkoma projektami jednocześnie. Czy w takiej sytuacji udaje się bez problemu pogodzić przygody różnych bohaterów i nie wprowadza to zamętu w Pani pomysły?

Przechodzenie z projektu w projekt nie sprawia mi większych trudności. Mam wprawę, podobnie jak wiele kobiet w ogarnianiu kilku rzeczy naraz. Ale też zawsze mam jeden temat, który dominuje, a reszta toczy się w tle.

11. Ostatnio często spotykanym projektem są powieści erotyczne. Czy możemy się spodziewać, że Pani również spróbuje swoich sił w tym kierunku?

Powieści erotycznej nie napiszę Wiem to na pewno, bo dostawałam, podobnie jak kilku innych polskich autorów, kuszące propozycje parę miesięcy temu, kiedy na listach bestsellerów królowały szare i czarne okładki. Odmówiłam.
Nie zrobię tego ponieważ, nie czuję, żeby to przyniosło coś dobrego czytelnikom. Rozumiem tęsknotę kobiet za pięknym seksem, ale w tych książkach czytelniczki nie znajdą na niego recepty. Bo rzecz nie tkwi w pozycjach ani zakupionym sprzęcie czy luksusowych willach. Możesz się zawiesić za nogę na lampie, drugą owinąć wokół karnisza, ale jeśli nie kochasz mężczyzny, z którym jesteś, ani on ciebie, na dłuższą metę nic nie pomoże. Dlatego  wolę pisać o miłości, to o wiele bardziej korzystne. Od początku dziejów obowiązuje bowiem taka promocja, że do prawdziwej miłości seks dostaje się gratis.  Lepiej czytać o miłości, poznawać jej tajemnice, a seks przeżywać  w realu, czego wszystkim czytelniczkom z serca życzę.  Choć seks w moich książkach oczywiście jest, jako ważny i piękny składnik ludzkich losów, ale bez biologii i anatomii.


12. Ostatnio wiele powieści obyczajowych dla kobiet jest pisanych z jednego punktu widzenia. U wielu autorek można dostrzec tendencje, że facet jest tym "złym" w związku, albo jest nieczułym człowiekiem, który nie interesuję się kobietą. W ostatniej Pani książce również pojawił się taki mężczyzna. Czy tworząc powieść, Pani stara się dostrzec problem z różnych perspektyw? Czy tworząc taki obraz mężczyzny, autorka nie narzuca jednoznacznego wzorca dla czytelniczek? 

Mówi się, że dusza kobiety jest trudna do zrozumienia, ale niech ktoś spróbuje rozgryźć mężczyznę, to dopiero zobaczy To prawdziwe wyzwanie, które staram się realizować zgodnie z prawdą życiową. A ona mówi, że złe i dobre cechy charakteru  zupełnie nie zależą od płci. Dotyczą nas wszystkich w równym stopniu. Dlatego zarówno w poprzednich powieściach jak i w ,,Pojedynku uczuć” mężczyźni są różni. W ostatniej występuje zły szef, ale w poprzednich był dobry. Główny bohater ,,Pojedynku uczuć”  Szymon Burski to świetny chłopak wzorowany na wielu wspaniałych mężczyznach, których znam.

13. W jakim stopniu Pani maż przyczynia się do powstawania Pani utworów? Czy czynnie bierze udział w tworzeniu powieści, czy jest biernym obserwatorem Pani pracy?

Mój mąż nie pomaga mi w pisaniu dosłownie, tak jak ja nie pomagam mu w optymalizacji działań komputerowych baz danych, czym on się zajmuje zawodowo. Ale wspieramy się nawzajem i w kłopocie mogę na niego liczyć. ,,Pojedynek uczuć” to tytuł, który wymyślił mój mąż, kiedy nie mogłam wpaść na żaden sensowny pomysł, celnie i z informatyczną precyzją trafiając w sedno.

14. Jak zachęciłaby Pani męskich czytelników, do zapoznania się z Pani utworami? Czy znajdą coś dla siebie w Pani utworach? Jeżeli tak to co?

Nie zamierzałam swoimi książkami podbijać męskich światów. Uważałam, że to dla mnie z trudne i świadomie zwracałam się do kobiet, których życie dobrze znam i rozumiem. Ale też od początku, ku mojemu zaskoczeniu, mężczyźni czytali moje powieści i przychodzili na spotkania. Na premierze ,,Pojedynku” była ich już całkiem spora liczba. Dlatego mam ochotę zmierzyć się z tym wyzwaniem i spróbować skonstruować taką uniwersalną powieść . Mam już projekt, potrzebuję jeszcze czasu. Na razie w kolejnej powieści jednym z głównych bohaterów jest samotny ojciec, świetny facet, choć cokolwiek uparty  W powieściach obyczajowych każdy czytelnik niezależnie od płci może znaleźć prawdę o życiu i miłości, a to zawsze cenne. Może też po prostu dobrze się bawić, co również uważam za ważną funkcję literatury.

15. Co mogłaby mi pani poradzić jako osobie, która tak jak pani kocha książki z wzajemnością i chce zacząć pisać "coś swojego"? Jest jakaś sprawdzona recepta? Jak wyglądały pani początki pisarstwa? Co było najtrudniejsze?

Nie wiem, czy moja odpowiedź kogokolwiek zadowoli, nie znam bowiem żadnych magicznie prostych i szybkich sposobów. Znam tylko jeden skomplikowany oraz pracochłonny Jeżeli ktoś woli łatwe i magiczne, proszę dalej już nie czytać.

Sposób jest następujący:

  • Należy wybrać dziedzinę literatury, która daną osobę interesuje w sposób szczególny. Najlepiej to, co się samu chętnie czyta. Następnie przeczytać, o ile możliwe, wszystko lub prawie wszystko, co do tej pory zostało wydane, poznać klasyków i aktualne bestsellery, stać się fachowcem, wyczuć, skąd wiatr wieje i jakie są trendy, co zostało już powiedziane, a co jeszcze można dodać, następnie wnieść do tego  własny wkład, znaleźć coś nowego, swojego.
  • Należy to dobrze napisać, wyszlifować warsztat, przemyśleć wątki i wstukać w komputer. Odłożyć, przemyśleć, poprawić.
  • Znaleźć wydawcę. W tym celu należy orientować się na tym rynku, czytać strony internetowe, przeglądać prasę branżową, żeby wybrać odpowiedniego partnera.
  • Podpisać umowę. Orientować się podstawowych punktach prawa autorskiego, realiów rynkowych i rzeczywistości, żeby sobie potem nie pluć w brodę.
  • Rozumieć podstawowe prawa ekonomii, w których się funkcjonuje.
Każdy z tych punktów to temat na tygodniowe warsztaty. Ale nie każdy musi iść tą drogą, to jest dobra wiadomość.

16. Kto jest Pani ulubionym pisarzem i jaki wpływ miała ta osoba na ukierunkowanie Pani twórczości?

Ulubionych pisarzy mam sporą grupę, każdego podziwiam za coś innego, ale jeśli miałbym wskazać kogoś konkretnego,  to wychowałam się przy stole w kuchni Borejków i Małgorzata Musierowicz długo była moim wzorem.

17. Jest Pani pisarką, więc tworzy Pani nowy, książkowy świat, w którym występują postacie; w którym bohaterowie przeżywają przygody -mają swoje problemy i radości- zaś moje pytanie brzmi: skąd Pani czerpie natchnienie do konstruowania tego wyimaginowanego świata; osób? Czy są to przykłady, z którymi się Pani kiedyś spotkała i chce Pani niektóre rzeczy po prostu przelać na papier czy też może najpierw wszystko zaczyna się w myślach, w głowie, w wyobraźni? Co jest tym głównym natchnieniem?

Pomysły, proces twórczy to dość tajemnicza sprawa. Prócz całej tej twardej wiedzy, o której wspomniałam wcześniej, jest też element, którego nie rozumiem, nie mam na niego wpływu i traktuję z wielkim respektem. Nie wiem bowiem do końca, skąd to się bierze, że kładę dłonie na klawiaturze i historia płynie. Twarda wiedza, doświadczenie życiowe to jedno, ale fakt, że bohaterowie żyją w mojej wyobraźni i pomysły się kłębią, to coś co pozostaje poza zasięgiem woli. Tak po prostu jest. Myślę, że to cecha wrodzona, jak słuch muzyczny czy umiejętność malowania.

18. Jak Pani daje radę pogodzić rolę żony, matki i pisarki? Są to przecież tak trudne role życiowe, trzy różne światy...

Rolę żony, matki i pisarki godzi się dość łatwo. Przed południem, kiedy dzieci są w szkole, a mąż w pracy, piszę, a potem spędzam czas z rodziną. Natomiast pogodzenie tego z pracą w szkole było bardzo karkołomne. Ale jeszcze do czerwca tego roku tak robiłam. To było trudne, wymagało bardzo dobrej organizacji czasu i samodyscypliny. Na dłuższą metę nie sądzę, żeby się dało pogodzić. Prędzej czy później, na którejś linii zaczęłabym popełniać błędy. Dlatego na razie zrezygnowałam ze szkoły.

19. Jakie ma Pani jeszcze hobby, prócz książek?

Interesuję się psychologią, a także zarządzaniem czasem to spora dziedzina wiedzy w Polsce wciąż mało znana i praktykowana, a naprawdę potrafi zmienić ludzkie życie. Moje zmieniła. Chciałbym kiedyś w przyszłości prowadzić warsztaty na ten temat, żeby się podzielić zebranym doświadczeniem i wiedzą. Mam  też takie typowo  kobiece hobby, kocham gotować, zbieram książki kucharskie i przepisy, szydełkuję, hoduję kwiaty, lubię góry i strumyki.

20. Czy po wydaniu książek „Prom do Kopenhagi” oraz „Polowanie na motyle” Pani życie się zmieniło?

Po wydaniu dwóch pierwszych książek wiele się zmieniło. Po pierwsze zyskałam czytelników i moje pisanie stało się bardziej celowe i konkretne. Po drugie nabrałam doświadczenia, wiem, co i jak chcę powiedzieć. Utwierdziłam się też w słuszności podjętych decyzji.


21. Zaczęły się wakacje, więc proszę nam zdradzić, jakie są Pani plany urlopowe? Czy jest jakieś miejsce do którego lubi Pani wracać?

W tym roku planów urlopowych nie ma. Mam zamiar pisać i pisać. Chyba, że skończę książkę. Ale lubię polskie morze, chociaż pada, wieje i drogo.


22. Czy wraca Pani do czytania swoich książek i z perspektywy czasu patrzy na nie jakoś inaczej, chcąc coś zmienić lub dodać?

Kiedy wracam do poprzednich książek, zawsze coś bym zmieniła, poprawiła. Każdą pisałam na dany czas najlepiej jak potrafiłam, ale człowiek się uczy i rozwija.

23. Czy Chciałaby Pani, żeby któraś z Pani powieści doczekała się ekranizacji filmowej, a jeśli tak to która i dlaczego?

Oczywiście, że chciałabym ekranizacji, to chyba pragnienie każdego autora.  Jeśli miałoby to spotkać jakąś książkę, to zawsze zaproponowałabym ostatnią. Staram się bowiem pisać coraz lepiej i z każdą książką nabieram doświadczenia.

24. Łączy nas zawód, ale nie wiem, czy Pani swój kiedykolwiek wykonywała. Jeśli tak, to jak zachęcała Pani uczniów do czytania książek (niekoniecznie lektur) i pisania dla samego siebie, jeśli nie – to jakby Pani to zrobiła?

Zawód wyuczony, czyli nauczanie języka polskiego w szkole wykonywałam od ukończenia studiów aż do końca czerwca tego roku Łączy więc nas wiele. Co sądzę o autorach listy lektur dla gimnazjum, nie mogę powiedzieć, bo za dużo tam brzydkich słów. Zachęcałam do czytania wszelkimi sposobami, jakie przyszły mi na myśl. Robiliśmy konkursy, prezentacje, filmy. Moi uczniowie prowadzą literackie i recenzyjne blogi.  Odkąd debiutowałam własną książką, uczniowie śmielej zaczęli sięgać do szuflad i przynosić swoje prace. Teraz zamówili powieść dla młodzieży i traktuję to jak wielkie wyzwanie. Marzy mi się, żeby była jednocześnie atrakcyjna dla młodego czytelnika i wartościowa.


25. Skąd czerpie Pani pomysły na zabawne dialogi? Czy są one na przykład gdzieś zasłyszane, czy wymyślone?

Zasłyszanych dialogów nigdy nie spisuję. Bohaterowie mają swoje mocne charaktery i zgodnie z nimi mówią, to samo wychodzi. Ale dialogi to rzeczywiście była dla mnie najtrudniejsza sprawa na początku.

26. Czy uważa Pani, że warto się pojedynkować w uczuciach?

Myślę, że to nie jest kwestia wyboru. Człowiek, chce czy nie chce, zmaga się z uczuciami. One nie pozwalają się łatwo kontrolować. Ważne by ich nie unikać, stawiać im czoła.

27. Czy Polka, która wyjedzie za granicę za chlebem może być w jakimś stopniu szczęśliwa, z dala od rodziny? Jak odnaleźć własne miejsce w takich realiach? Czy taka kobieta może wciąż czuć się Polką, choć opuściła swój kraj? Czy powinna się wstydzić własnej tęsknoty za malowniczymi, polskimi krajobrazami, która pojawia się, gdy wspomina dawne wyjazdy z rodzicami w dzieciństwie? Co może jej dać wtedy lektura polskiej książki?

To pytanie bardzo mnie poruszyło. Mieszkałam jakiś czas z całą rodziną za granicą. Żyło nam się tam dużo lżej, ale tęskniłam ogromnie. Pięć lat temu wróciliśmy do Polski, do trudnych warunków, polityków, polskich warunków pracy. Zmagamy się z wieloma przeciwnościami, ale nie żałowałam tej decyzji ani przez ułamek sekundy. Warto wyjechać, zobaczyć kawałek świata, nauczyć się języka, poznać ludzi, rozwinąć się zawodowo, ale jeśli nie ma się odpowiedniego charakteru, w pewnym momencie trzeba wracać. Nie uważam, by należało wstydzić się tęsknoty. W Polsce bociany kołują mi nad domem prawie codziennie i wcale mnie to nie wzrusza. Wtedy płakałam nad każdą wierzbą, mazurkiem Chopina, a nawet nad polską kiełbasą Książki dawały mi siłę, zamawiałam je przez internet i przez chwilę moja dusza mogła odpocząć. Można być szczęśliwym za granicą, mamy przyjaciół, którzy zostali i dobrze im się żyje, tylko trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czy to aby na pewno jest to, czego się naprawdę w życiu pragnie. Bo większość emigrantów jednak całe życie tęskni. Dlatego my się spakowaliśmy i wróciliśmy, choć większość otoczenia pukała się znacząco w czoło. Nie chciałam się obudzić z myślą, że jest już za późno.

28. Czy czyta Pani recenzje swoich książek i w jaki sposób reaguje Pani na negatywne komentarze?

Czytam oczywiście bardzo uważnie recenzje książek. Wszystkie. Pozytywne dają mi siłę, negatywne mądrość. "Pojedynek uczuć" ma same pozytywne jak na razie i jestem przekonana, że to między innymi dlatego, że przy poprzednich książkach wzięłam sobie do serca nie tylko pochwały, ale także krytykę. Czytam recenzje nie tylko swoich książek, ale także innych autorów i wyciągam wnioski. Blogi recenzenckie to mój chleb powszedni. Cały czas się uczę.

 29. Co jest miarą dobrego życia? 


Karolina, celnie w sam środek tarczy. Bardzo trudne pytania, a jednocześnie takie najistotniejsze. Jeśli człowiek w swoim życiu znajdzie na nie własną odpowiedź wszystko inne ułoży się samo.
Zacznę od prostszego. Miarą dobrego życia, według mnie,  jest poczucie spokoju i szczęścia. Występujące jednocześnie. Spokój bierze się z czystego sumienia, poczucia, że dążąc do celu, nie sprzedało się tego, co najważniejsze. Szczęście ma dla każdego inną twarz. Ważne, żeby znaleźć swoje. Dla jednego to kariera w korporacji dla drugiego piątka dzieci lub gospodarstwo agroturystyczne. Poczucie szczęście nie jest zależne od stanowiska czy pieniędzy, choć pewne minimum musi być spełnione. Zależy od tego, czy kiedyś miałeś odwagę, by poszukać własnej drogi, dobrze ją zdefiniować, a  potem konsekwentnie, w zgodzie z własnym sumieniem, nią podążać. Nigdy na to nie jest za późno.


30. Jaka jest Pani recepta na miłość? 

Miłość to dla mnie temat dominujący i w życiu i książkach. Zbyt złożony i skomplikowany, by go scharakteryzować w paru słowach. W każdej książce mówię o niej trochę, a rozgryzam jej tajemnice całe życie. Jedną z lepszych recept jest Hymn o miłości św. Pawła. To taki tekst, w którym każda linijka jest tematem na trzytomową powieść. Tylko trzeba się dokładnie wczytać, bo pobieżna lektura może prowadzić do wniosków: pochyl głowę, wszystko znoś. To nieprawda. Stawiaj warunki, ale nie tylko partnerowi, przede wszystkim sobie.

31. Pisanie jest darem czy można się go nauczyć?

Myślę, że jest jednym i drugim. Tylko w przypadku kiedy talent i pracowitość spotkają się w jednym ciele, powstaje coś ważnego. Wiele osób ma talent,  nieliczni dość cierpliwości, by go szlifować.



Nie mogę przyznać nagród wszystkim, a wynik z konieczności jest subiektywny. Proszę o zrozumienie. Zwycięzcom gratuluję. Książki otrzymują: cyrysia, Paula, Emil Smistek, nieidentyczna, martucha 180, Klementynka oraz Karolina. Wszystkich pozostałych uczestników zapraszam na portal na facebooku Lubię czytać. Tam też niedługo będzie konkurs i książka do wygrania. Serdecznie pozdrawiam i trzymam kciuki.


Wywiad w całości został opracowany przez Panią Krystynę Mirek :)  W imieniu swoim i czytelników bloga Aleksandrowe myśli dziękuję za poświęcony czas, za "spowiedź" literacką i życiową :)))
Życzę samych sukcesów w życiu zawodowym i prywatnym :)


Czytaj dalej...

"Pojedynek uczuć" Krystyna Mirek


Krystyna Mirek nie jest dla mnie anonimową autorką. I chociaż nie czytałam do tej pory żadnej jej książki, to od jakiegoś czasu śledzę dokonania pisarki. Poprzednia książka Pani Krystyny "Polowanie na motyle" znajduje się w kręgu mojego zainteresowania :) Ale przejdźmy do "Pojedynku uczuć". Bardzo się cieszę, że książka trafiła w moje ręce. Jej tematyka idealnie wpisuje się w mój gust czytelniczy a jej lektura przyniosła mi wiele satysfakcji.

Główną bohaterką książki jest trzydziestoletnia Maja. Kobieta żyje w nieformalnym związku z Adamem, z którego narodził się Krzyś. Czterolatek jest oczkiem w głowie mamy, a dla taty kolejnym dowodem sukcesu i niczym więcej. Adam nie zabiega o względy malucha, nie poświęca mu czasu, nie interesuje się nim zanadto. Co więcej stracił zainteresowanie również matką chłopca. Porzuca ich z dnia na dzień, zostawia z dużym kredytem "we frankach (oby padły i nigdy się nie podniosły)" i wszystkimi kłopotami dnia codziennego. Maja wykazuje ogromny hart ducha choć podszyty strachem i lękiem. Na nowo układa swoje życie. Sprawdź jak jej się to udało :)

Maja stała mi się bardzo bliska. Jej priorytety, hierarchia wartości, osobowość, dążenia, niezdecydowanie, zależność jest moim lustrzanym odbiciem. Choć ja dokonałam trochę innych wyborów to wydźwięk, sens naszego życia jest ten sam :) Dzięki temu łatwo mi było wejść w skórę Mai i odebrać książkę bardzo personalnie. Życie matki we współczesnym świecie jest trudne. Staje się jeszcze trudniejsze gdy macierzyństwo jest samotne. Każda mama chce dla swojego dziecka jak najlepiej i chce dbać o wszystkie jego potrzeby i fizyczne, i psychiczne. Jak je zaspakajać gdy brakuje czasu na wspólną zabawę i rozmowy, pieniędzy na bogate w witaminy i minerały jedzenie, dobrej woli na kontakty ojca z synem. Problemy się mnożą a rozwiązań jest jak na lekarstwo.

Skomplikowane stosunki rodzinne, kontakt z siostrą i matką także nie ułatwiają życia Mai. Ada jest zafiksowana na punkcie swojej pracy, bez pardonu wykorzystuje dobre chęci swojej rodzicielki i zachłannie zagarnia jej pomoc tylko dla siebie. Nie rozumie i bagatelizuje problemy siostry, co skutkuje rozluźnieniem więzów. Mama obu kobiet stoi bezradnie, rozdarta między Adą a Mają i nie wie, która bardziej jej potrzebuje. Ta walka między dobrym, a lepszym doprowadza do tragedii.

Krystyna Mirek "W pojedynku uczuć" wskazuje także problem społeczny jakim jest pracoholizm. Dzięki postaci Leona Burskiego unaocznia czytelnikowi zgubne skutki pogoni za karierą. Czy pieniądze, pozycja jest warta upadku rodziny, miłości? Czy dążenie do celu, choćby po trupach to jedyna droga do samorealizacji?

Wydawałoby się, że rynek wydawniczy jest nasycony powieściami obyczajowymi, że trudno o coś nowego, oryginalnego i chwytającego za serce. Myli się ten, kto tak myśli. Krystyna Mirek udowadnia, że ma jeszcze wiele do dodania w tym gatunku. Co prawda opisuje trudy macierzyństwa bez lukru, związki partnerskie, więzy rodzinne, pogoń za pieniądzem, ale nie przerysowuje ich a rzetelnie opisuje współczesną rzeczywistość. I ta realność, autentyzm się sprawdza. Jednak powieść nie byłaby tak rewelacyjna, gdyby nie bohaterowie. Autorka tchnęła w nich życie, dodała trzeciego wymiaru i pozwoliła się z nimi zaprzyjaźnić. Czegóż trzeba więcej?

Polecam :)




Krystyna Mirek "Pojedynek uczuć", Feeria 2013, ISBN: 978-83-7229-335-0





5+/6



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Karoliny reprezentującej wydawnictwo Feeria :))) Dziękuję za zaufanie :)))


Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka