Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Psychoskok. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Psychoskok. Pokaż wszystkie posty

Sześć wstrząsających premier sierpnia :)



Dawka życia, Lizzie Enfield, Prószyński i s- ka

Isobel postanawia nie szczepić swoich dzieci. Podjęła tę decyzję pod wpływem doniesień o poszczepiennych przypadkach autyzmu, aby chronić tych, których kocha najbardziej. Konsekwencje tego wyboru poniosą jej przyjaciele i ich córeczka. Maleńka Iris zaraziła się odrą od nastoletniej córki Isobel. Dziewczynka wyzdrowiała, ale całkowicie straciła słuch. Obie rodziny muszą zmierzyć się z odpowiedzialnością, poczuciem winy i pragnieniem zemsty. Z sytuacją, gdy udane z pozoru życie rozsypuje się jak domek z kart. Lizzie Enfield tak jasno i przekonująco wyłożyła argumenty obu stron, że czytelnik czuje się rozdarty. Komu bardziej współczuć? Poruszająca historia, która skłania do refleksji i budzi wiele emocji.


Jutro będziemy szczęśliwi, Anna Dąbrowska, Zysk i s- ka

Życie pisze własne scenariusze
Trzy lata – już tyle czasu Zuza próbuje poskładać swoje życie od nowa, ale w tej skomplikowanej układance wciąż brakuje najważniejszego elementu – jej wielkiej miłości. Adam zniknął bez słowa pożegnania, zostawiając ją samą, ze złamanym sercem.
Kiedy Zuza postanawia zmienić swoje życie, zjawia się Adam. Czy dziewczyna będzie w stanie spojrzeć w oczy ukochanego, który tak boleśnie ją zranił? Czy tajemnica, którą skrywa Adam, stanie się przeszkodą w drodze do miłości?
Jutro będziemy szczęśliwi to książka, która rozgrzeje cię jak ciepła herbata z miodem, cytryną… i gwiazdką anyżu.

Zima w twojej twarzy, Carla Montero, Rebis

Najnowsza powieść Carli Montero znakomicie łącząca wątki historyczne i miłosne, a do tego oparta na dziejach rodziny autorki!
Zaczyna się w latach 20. XX w. od
katastrofy samolotu w górach Asturii, która odmieni życie pewnego mieszkańca wsi leżącej u ich podnóża. Bohaterowie powieści biorą udział w hiszpańskiej wojnie domowej, walczą w Błękitnej Dywizji na froncie wschodnim i w wyniku niezwykłych zbiegów okoliczności działają w polskim ruchu oporu – mamy tu Warszawę okresu wojny, walkę w partyzantce, ucieczkę z transportu do Auschwitz. Ta powieść to przejmująca panorama ludzkiego losu, z którego kpi wielka historia.


Grzesznik, Artur Urbanowicz, wydawnictwo GMORK

Gabriel Amorth, egzorcysta, sporządził klasyfikację pięciu stopni nękania człowieka przez złego ducha: kuszenie, dręczenie, obsesje, nawiedzenie i opętanie.
Zapomniał jednak o jeszcze jednym, najgorszym: gdy wszystko to spotyka cię jednocześnie…
Marek Suchocki "Suchy", boss suwalskiego półświatka, dowiaduje się, że jego najgroźniejszy konkurent wychodzi z więzienia. Nie czekając na dalszy rozwój wypadków, wraz ze swoimi wiernymi ludźmi postanawia raz na zawsze stawić mu czoło. Porachunki kończą się tragicznie – Marek spada ze schodów i doznaje silnego wstrząsu mózgu. Kiedy po tygodniowej śpiączce odzyskuje przytomność, okazuje się, że jego grupa została rozbita, a wszystkie pieniądze zarobione przez lata przestępczej działalności zniknęły. Jego przeciwnik, przez swoje brutalne i bezkompromisowe dokonania ochrzczony niegdyś przez media Grzesznikiem, daje się poznać jako genialny, niesamowicie inteligentny psychopata, który nie zna litości. Stawia Suchego przed wyborem – albo ustąpi, albo zostanie mu odebrane wszystko, czym tylko kiedykolwiek się cieszył. Na domiar złego, wkrótce po wypadku ujawniają się nowe, przerażające zdolności Marka…


Nić Ariadny, Lidia Tasarz, Psychoskok

Jak to jest, kiedy pewnego dnia budzisz się na szpitalnym łóżku i nie wiesz, kim jesteś? Nie pamiętasz nic, nawet swojego imienia? Wszystko dookoła ciebie jest obce i nieznane, nawet Twoja własna twarz. Nie wiesz, kim jesteś, ani gdzie mieszkasz, a wokół Ciebie zaczynają się dziać dziwne, tajemnicze i niebezpieczne rzeczy. Jak sobie poradzić z niepamięcią i brakiem własnej tożsamości? Na dodatek jesteś sam i sam musisz, krok po kroku, odkrywać, kim jesteś, bo nikt Cię nie szuka i nie wiesz, komu możesz zaufać ...
Taki właśnie los spotyka młodą bohaterkę „Nici Ariadny”, która musi zmierzyć się ze swoją przeszłością, musi sama znaleźć odpowiedź na dręczące ją pytania i sama odnaleźć własną tożsamość. Tylko … czy to, co o sobie odkryje, będzie na pewno dobre?
„Nić Ariadny” to niesamowicie wciągająca i trzymająca w napięciu książka, od której nie sposób się oderwać, dopóki nie dotrzemy do samego końca. Zaskakująca i trzymająca w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Pasjonująca historia, lekki styl i barwne postacie – to wszystko sprawia, że książka niemal „czyta się sama”.


Prezent, Louise Jensen, Burda

Uważaj, o co prosisz, bo możesz to otrzymać… Nigdy nie pozwolę ci odejść… Callie ginie w wypadku samochodowym, a niewyjaśnione okoliczności jej śmierci dodatkowo pogłębiają rozpacz zdruzgotanych rodziców… Tymczasem jej serce zostaje przeszczepione Jennie, która dostaje od życia drugą szansę. Wdzięczna za ten nieoceniony podarunek, Jenna nawiązuje kontakt z rodzicami dawczyni, jednak wkrótce odkrywa, że idealna rodzina Callie skrywa wiele mrocznych sekretów. Co tak naprawdę stało się z jej młodszą siostrą, Sophie, która podobno przebywa za granicą? Co ukrywa Nathan, były narzeczony Callie? Jak naprawdę zginęła kobieta, dzięki której Jenna nadal oddycha? Bohaterka postanawia odkryć prawdę za wszelką cenę, stawiając na szali relacje z bliskimi, zdrowe zmysły, a nawet własne życie.








A Wy, na jaką premierę sierpnia czekacie?




Czytaj dalej...

Dzieciństwo. Czyli byłam molestowana seksualnie, Milena Kamińska

Krzywd zaznanych w dzieciństwie się nie zapomina.

Książka, którą właśnie skończyłam czytać, ma działanie terapeutyczne dla jej autorki Mileny Kamińskiej. To przede wszystkim jej ścieżka terapii, która pomogła uporać się z demonami z dzieciństwa i wielką krzywdą, której zaznała od swoich bliskich. Rozpoczęło ją molestowanie, a później dołączyła samotność, brak poczucia bezpieczeństwa, niska samoocena, wewnętrzny ból rozdzierający do trzewi, ból psychiczny i w końcu samookaleczanie, bulimia, próba samobójcza, która miała uśmierzyć cierpienie, a stało się krzykiem o pomoc. Krzykiem, który wreszcie został usłyszany.

Z reguły dzieciństwo kojarzy się z przyjemnością, bliskością, miłością. To miłe wspomnienie waty cukrowej na patyku z rodzinnych wypadów do lunaparku. To czuła ręka mamy na głowie podczas choroby. To radosne zabawy z tatą w parku. Niestety zdarzają się domy, w których króluje złość, nienawiść, zły dotyk. Właśnie w takim Milena dorastała, tam cierpiała, tam ją skrzywdzono.

Milena to ciche, nieśmiałe dziecko, którą życie zmusiło do szybszego dojrzewania. Przez co w dziecinnym ciałku zamieszkała mocno doświadczona dusza, które nijak mogły się ze sobą porozumieć. Z jednego złego wydarzenia wynikają kolejne, kumulując się w nieznośny konflikt pomiędzy sercem a rozumem, między miłością a nienawiścią, pomiędzy tym co trzeba a tym co powinno.

Milena Kamińska pisała tę książkę podczas terapii by wyrzuć i oczyścić się ze złych, negatywnych emocji i zdobyć upragniony spokój, zgodę z własnym ja. To bardzo poruszający pamiętnik. Z jej słów bije ogrom cierpień, niezrozumienia dla świata, otoczenia, panujących norm. Dotykają one sumienie czytelnika, w którym budzi się solidarność dla Mileny i chęć stanięcia za jej plecami w obronnej postawie. Budzi się również agresja do ludzi, którzy bez mrugnięcia okiem krzywdzą swoich bliskich.

 Czasami człowiek gubi światło w tunelu, nie wie, jak daleko zaszedł, w którą stronę się powinien kierować, często właśnie przez to nieumyślnie wraca, zamiast iść do przodu.
"Dzieciństwo" to książka, która powstała z potrzeby serca, a która może pomóc także innym. Tym, którzy milczą w obawie przed swoim oprawcą, otoczeniem, zemstą. Być może Milena doda im sił i zmusi do zrobienia odważnego kroku. Być może pokaże im, że jest nadzieja, i że wbrew ograniczeniom uda się zawalczyć o siebie.




"Dzieciństwo. Czyli byłam molestowana seksualnie" Milena Kamińska, Psychoskok, Konin 2015 






Czytaj dalej...

Finezja uczuć, Aneta Krasińska

Miłość... Trudno ją zdobyć, utrzymać. Czasem trudno ją zrozumieć. Ale najtrudniej bez niej żyć.

Alicja jest żoną, matką, pracownicą. Jest dokładnie taka sama jak Ty, czytelniczko! Jej życie zmienia się wraz z komunią syna oraz znajomością, która budziła, budzi i będzie budzić kontrowersje. Alicja bowiem obdarzyła uczuciem... księdza... Czy zdecyduje się rozbić rodzinę, a może wiedziona strachem przed konsekwencjami, zmusi swoje serce do podporządkowania się schematom i stereotypom?

 Życie jest skomplikowane i zupełnie nieprzewidywalne. Granice, jakie człowiek sobie wyznacza, z czasem przesuwają się. Priorytety zmieniają swe miejsce w hierarchii. Człowiek jako istota myśląca jest równocześnie nieodgadniony, bo rządzą nim marzenia, pragnienia i słabości.

Miłość rozpoczyna się niczym eksplozja emocji i ferii barw, która pozwala widzieć przyszłość w cukierkowym odcieniu różu. Z czasem przychodzi proza życia, a wraz z nią następują szarości, burość i czerń. Wielkie uczucie zaczyna wymagać szczególnej opieki i dbałości by niosła pociechę, wsparcie, poczucie bezpieczeństwa. Alicja i Adam nie zauważyli kiedy ich małżeństwo zaczęło się przeistaczać i ze zgranego tandemu zmieniło się w samotność w pojedynkę. Praca, wychowanie dzieci, różne priorytety, problemy niepostrzeżenie oddaliły ich od siebie. Zaczęli być podatni na nowe uczucia i emocje. Alicja poddaje się miłości, choć nie czuje się z tym dobrze. W naszym społeczeństwie celibat i kler są traktowani z powagą i każde odstępstwo karane jest publicznym ostracyzmem. Taka miłość to nie jest łatwy kawałek chleba, wiąże się z wieloma ograniczeniami i budzi niezdrowe emocje. Ale ksiądz, zakonnik, to również człowiek, który ma prawo do własnych wyborów. Osobiście jestem zdania, że celibat powinien zostać zniesiony. Być może rozwiązało by to wiele problemów społecznych, filozoficznych, uczuciowych. 

Aneta Krasińska swoją książką "Finezja uczuć" uczula człowieka na dwie ważne kwestie. A mianowicie: o związek należy dbać i pielęgnować go z czułością, uwagą, przenikliwością. Niech Wam się nie wydaje, że miłość będzie trwać niezmieniona aż do grobowej deski. To bajka, którą trzeba wstawić na półkę z jej podobnymi. Miłość jest wymagająca, chimeryczna, nieprzejednana ale odpowiednio zaopiekowana przynosi satysfakcję i spełnienie.
Oraz czy warto żyć w związku wyłącznie dla dobra dzieci, a swoje szczęście zawiesić na wieszaku by poczekało na sprzyjające warunki? Otóż związek, który jest toksyczny bądź niesie jedynie codzienne rozczarowanie odbija się na całej rodzinie, zwłaszcza na dzieciach. To małe ale rozumne istotki, które widzą więcej i odczuwają bardziej niż się wydaje. Szczęśliwa mama to szczęśliwe dzieci, to nie tylko pusty frazes. Pamiętajmy o tym.

Aneta Krasińska totalnie mnie zaskoczyła. Spodziewałam się ciekawej historii, ale nie tego, że porwie mnie przy pierwszym słowie i nie puści ze swych objęć do ostatniego. Bardzo szybko utożsamiłam się z główna bohaterką gdyż jestem w podobnym wieku i miej więcej na tym samym miejscu.
Autorka jest wnikliwą obserwatorką życia. Potrafi tę zwykłą codzienność przenieść na papier, zająć uwagę i skłonić do przemyśleń na temat swoich związków, swojej roli w życiu,  przyjrzeć się swoim emocjom, nazwać je i poczuć impuls do zmian. Prosto bez udziwnień acz plastycznie kreśli obrazy zawiedzionych uczuć, wielkiej, ekscytującej miłości i walki z własnym sumieniem. Podobało mi się, że nie jest przy tym wulgarna, nie epatuje nagością i zmysłowością. Pozwala pewne sceny dojrzeć jedynie we własnej wyobraźni i to tylko wtedy, gdy mamy na to ochotę. Co prawda "Finezja uczuć" oparta jest na obyczajowym skandalu, ale Pani Anecie udało się go przedstawić z wyczuciem , subtelnością, smakiem. 

Gdybym mogła poprawiłabym w książce tylko jedną rzecz: bardziej naprowadziłabym czytelnika na problemy w małżeństwie Alicji i Adama. Ten wątek jest tak delikatny, że niezbyt uważny czytelnik może go nie zauważyć i zdziwić się skąd wynika zakazany romans. 

"Finezja uczuć" to mądry, przemyślany debiut, który z dumą będę prezentować w swojej wirtualnej biblioteczce :) Szczerze polecam :) Pani Aneto! Czekam na więcej :)




"Finezja uczuć" Aneta Krasińska, Psychoskok, Konin 2014 







Czytaj dalej...

Zagrzebane w historii, czyli... Ekstrawagantki, Anna Kozicka- Kołaczkowska

Książka, która łączy w sobie kilka gatunków literackich ma szansę sprostać oczekiwaniom wielu czytelników. Każdy z nich może odnaleźć w niej ważne dla siebie wartości, treści i odkryć przyjemność z poznawana nowych form i połączeń. "Ekstrawagantki" to mariaż powieści przygodowej z historyczną, w którym można odszyfrować także inspiracje kryminałami, romansami, elementami powieści szpiegowskiej czy spiskowej. Czy takie połączenie nie wydaje się zbyt odważne?

Chciałoby się powiedzieć: Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. Niestety "Ekstrawagantki" nie zasłużyły na francuski rarytas... Ale przyzwoite wino  jest trafnym synonimem zawartej w powieści treści.

Akcja książki Anny Kozickiej- Kołaczkowskiej rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych. Współcześnie, z barwnymi bohaterkami Lolą i Agą, które dzieli wiek i doświadczenia, a łączy zamiłowanie do historii. Oraz w XVII wieku, czasach świetności śląskich Książąt Piastowskich. Razem z nimi zwiedzamy Brzeg, Wołów, Legnicę, Wrocław zarówno współcześnie jak i w historycznym kontekście. 

Uwagę obu bohaterek zwróciła Luiza i jej córka Karolina. Śledząc losy dwóch pięknych, szanowanych, nie zawsze szczęśliwych kobiet, Lola i Aga odkrywają tajemniczy Zakon Czaszki i mimowolnie biorą udział w spisku uknutym trzysta lat wstecz.


Anna Kozicka- Kołaczkowska przyjemnie miesza współczesność z wątkami historycznymi. W każdej z czasoprzestrzeni utrzymuje należyty porządek, intryguje, dba o każdy szczegół dwóch rzeczywistości i zachowuje realia danych czasów. Ciekawie przeplata, krzyżuje i oddala ścieżki życia swoich bohaterów. Daje im łut szczęścia by mogli uczestniczyć w spektakularnych odkryciach, które mogą wyjaśnić zawiłą historię Polski i jej sąsiadów. Maluje przed nami mroczne spiski, które na zawsze zmieniły losy świata.

Wszystko co powyżej napisałam może sugerować, że bezkrytycznie zachwyciłam się książką. Niestety tak nie jest. Czegoś mi w "Ekstrawagantkach" zabrakło. Poznajemy Lolę i Agę, które rozpoczęły misję poszukiwania bardziej szczegółowych wiadomości na temat życia śląskiej Dynastii Piastów. Autorka nie do końca wyjaśnia w jakim celu to robią. Rozumiem zamiłowanie historią, ale takie drobiazgowe poszukiwania sześćdziesięcioletniej emigrantki i jej młodej znajomej? Kim są przyjaciele, którzy elektronicznie podsyłają kolejne wskazówki? Kto depcze im po piętach i dlaczego? Nie wiedziałam czego się spodziewać, czego oczekiwać. Zabrakło mi konkretnego celu, który mogłabym rozliczać krok po kroku. Na minus oceniam także sylwetki głównych bohaterek. Prawie nic o nich nie wiem. Są krzykliwe, wszędzie ich pełno, ale co z tego? Utrudniło mi to pełne zaangażowanie się i utożsamienie się z postaciami. Przez co "Ekstrawagantki" czytałam wyjątkowo długo i z wieloma przerwami.

Anna Kozicka- Kołaczkowska miała bardzo dobry pomysł na swoją powieść, która mogłaby zachwycić i powalić na kolana miłośników historii, historycznych romansów, królewskich spisków. Niestety zaszwankowało wykonanie. Zabrakło filaru, który byłby oparciem i drogowskazem. "Ekstrawagantki" mogę podsumować jednym słowem- przyzwoita. Idealnie nadaje się na jednorazową przygodę, powracać do niej nie będę.






"Ekstawagantki" Anna Kozicka- Kołaczkowska, Psychoskok, Konin 2014





Czytaj dalej...

Afrykańska przygoda, czyli... Łosoś a la Africa, Michał Krupa

"Łosoś norwesko- chiński"(moja opinia) autorstwa Michała Krupy okazał się zaskakującą lekturą. Dawno nie czytałam książki tak pozbawionej sensu, ale jednocześnie spójnie składającej się w całość, podstępnie rozbawiając do łez. Dlatego nie miałam żadnych wątpliwości wybierając na weekendowy relaks kontynuację przygód Macieja i Agaty zawartych na stronach "Łososia a la Africa". Tu polska naiwność spotyka się z dziką naturą i rdzennymi mieszkańcami Czarnego Lądu. Zderzenie kultur może przynieść moc wrażeń.

Była agentka wywiadu i domorosły powieściopisarz próbują stworzyć stały, stabilny związek. Niezbyt im się to udaje gdyż Agata, jak powietrza potrzebuje ruchu, potu, adrenaliny, podniecenia, które zapewnia jedynie niebezpieczeństwo i życie na krawędzi. Maciej woli spokój, luksusowe warunki, drinka z kolorową parasolką i regularnego seksu. Ale czego się nie robi dla ukochanej. Mężczyzna zgadza się na wyjazd do Afryki, na safari, na polowanie i nocowanie w namiocie w dzikiej puszczy. Jednak nie dane im podróżować według własnego pomysłu. W Zimbabwe na misji pokojowej stacjonuje Karol Nowak z drużyną, który został tam zesłany w ramach kary za niewykonanie zadania (zatrzymanie Agaty i przechwycenie ważnych dokumentów), nadużycie siły i broni oraz narażenie na utratę zdrowia i życia niewinnych mieszkańców miasta Poznań. Spotkanie w miejscu zapomnianym przez Boga, na drugiej półkuli ziemi staje się początkiem akcji odwetowej i krwawej zemsty...

Nie spodziewałabym się, że Agatę i Maćka może połączyć tak silne uczucie. Oboje pochodzą z innych światów, mają całkiem różne oczekiwania, marzenia, plany i inaczej patrzą na życie. Widać prawdą okazuje się mądrość ludowa, że przeciwieństwa przyciągają się. Agata w związku gra pierwsze skrzypce i bierze  partnera pod pantofel, a wykonanie zadań egzekwuje kuszącym ciałem.  Maciej nie jest chyba świadomy jaką władzę dzierży w rękach ta ambitna kobietka. Klapki z oczu spadają mu dopiero w Afryce, gdy mierzy się z rzeczywistością i afrykańskim prawem.

Do znanych nam bohaterów z poprzedniej części dołączyli Filip i Monika. Przyjaciele naszej pary. Nie mają zacnej roli do odegrania. Agacie i Maćkowi będą przeszkodą, obciążeniem i kulą u nogi gdy przyjdzie czas rywalizacji i rozstrzygnięcia konfliktu z Karolem. Żołnierz ten to "mistrz survivalu i walk w terenie. Mistrz tropienia i osaczania ofiar, oraz niestety także mistrz zadawania tortur i ekspert w dziedzinie bolesnego i długotrwałego zabijania." Jak w tym pojedynku ma sobie poradzić Agata z trojgiem naturszczyków, mieszczuchów przyzwyczajonych do wygód i luksusu? Nowymi twarzami są także Sobieski, Kunegunda, członkowie plemienia Geni tali, którzy dodali kolorów do palety barwnych, wyrazistych postaci.

Wydarzenia tej afrykańskiej przygody poznajemy przez pryzmat dwóch wrogich obozów, zaciekłych wrogów, uciekających i tropiących, amatorów i wyszkolonych, zaprawionych w boju żołnierzy połączonych potężną dawką adrenaliny, podniecenia, niebezpieczeństwa i dławiącą chęcią zemsty.

W "Łososiu a la Africa" Michał Krupa objawił także talent do plemiennych języków: Tutaj mała próbka jego talentu: "Masada kolka nie ja boja. Mista tronda kolewoja." :D

Hmmm...Polski żołnierz wyjeżdżający na misję, Afrykańczyk a nawet Polak mogą poczuć się urażeni słowami autora, który przedstawia ich tendencyjnie, trywialnie i bardzo, bardzo stereotypowo. Jednak biorąc pod uwagę absurdalność sytuacji spotykających bohaterów, irracjonalność postaci i samej rzeczywistości, można to autorowi wpisać na poczet nietypowego poczucia humoru i skłonności do zbyt luźnego popuszczania wodzy wyobraźni. Jednak czy jest w tym coś złego? Bo przyznajcie sami, bawi nas rubaszny często niepolityczny, dosadny żart.Czy umiemy się do tego przyznać i parskać śmiechem wraz z przewracanymi stronami "Łososia"? W żadnym wypadku nie można czytać książki z poważnym zadęciem. Należy się wyluzować i przyjąć niewybredną, frywolną formułę zaprezentowaną przez Michała Krupę z dobrodziejstwem inwentarza albo omijać ten tytuł szerokim łukiem.

Nie czarujmy się, nie oszukujmy, że "Łosoś" to epokowe, ponadczasowe dzieło w gatunku groteski i satyry. Autor poszedł w kierunku czysto komercyjnej rozrywki i doskonale się spisał :) 




"Łosoś a la Africa" Michał Krupa, Psychoskok, Konin 2014





Książkę miałam przyjemność przeczytać dzięki uprzejmości Pani Justyny reprezentującej wydawnictwo Psychoskok :))) Dziękuję za okazane zaufanie :)







Czytaj dalej...

Paranormal romance po polsku czyli... Odnaleziona odwaga, Dragona Rock


Od jakiegoś czasu nosiłam się z chęcią przeczytania lekkiej, zabawnej, romantycznej książki. Najlepiej w stylu i duchu paranormal romance, który mógłby być wytchnieniem po ciężkiej, szarpiącej emocje i nerwy lekturze, jakie dotąd wybierałam. Zdecydowałam się na "Odnalezioną odwagę" Dragony Rock gdyż lubię sięgać po rodzimych autorów, a nie przypominam sobie bym poznała jakiegoś w tym konkretnym gatunku :)

Główną bohaterką książki jest dwudziestosześcioletnia schizofreniczka Lina Kusakabe. Dziewczyna ma bardzo niską samoocenę i poczucie własnej wartości.
Kiedy umiera Xena, ukochany pies, Lina trafia do szpitala psychiatrycznego w stanie załamania i bezdennej rozpaczy. Tam poznaje Subaru Soldat, psychologa kryminalnego, który jako pierwszy dostrzega w niej zwyczajną dziewczynę. Jego zainteresowanie pozwala jej na pierwsze, nieśmiałe próby zaakceptowania swojej choroby, swoich niedoskonałości i uwierzenia w siebie. Pomiędzy nimi rodzi się uczucie, silne, gwałtowne, namiętne i wychodzą na jaw tajemnice, które zmącą umysł Liny i nie będzie pewna czy to wytwór jej wyobraźni czy trudna do zdefiniowania rzeczywistość.

"Jej życie od dawna było nudne i puste. Ludzie przychodzili i odchodzili, najczęściej zostawiając w jej sercu rany lub pustkę po swym odejściu (...) Czy jej przeznaczeniem było tułanie się po świecie samotnie, bez bratniej duszy, przyjaciół, kogoś bliskiego, z kim mogłaby porozmawiać o byle czym."

W mniemaniu Liny to choroba zepchnęła ją na margines życia, oddaliła od ludzi, pozbawiła kontaktów z rówieśnikami, wpędziła w kompleksy. Ale to nie schizofrenia, a niedojrzałość ludzka, brak akceptacji, nietolerancja, niekompetentność nauczycieli i dorosłych w jej otoczeniu wyrządziły wiele złego i zakorzeniły w umyśle dziewczyny poczucie osamotnienia, pustki, niepewności, nieśmiałości. Była przekonana, że nie zasługuje na samodzielność, na zainteresowanie ani na miłość. Kiedy poznaje Subaru z początku nie dowierza w jego przyjaźń i rodzące się uczucie. Na każdym kroku podważa jego zamiary i po każdym emocjonalnym obnażeniu coraz głębiej chowa się w skorupie, pancerzu, który tworzyła latami. Jednak nieustępliwość, cierpliwość, determinacja i erotyczny magnetyzm pociąga Linę jak nic dotąd i w końcu pozwala sobie na nieskrępowaną bliskość.

Jak wspomniałam wcześniej "Odnaleziona odwaga" jest romansem paranormalnym. Jednak zarys magicznych zdolności dopiero się kształtuje. Bo, jak mam powody sądzić, książka ta jest dopiero początkiem większej serii. Zdradzę jedynie, że Dragona Rock odcięła się od mocno eksploatowanego tematu wampirów, demonów, aniołów a postawiła na białą magię i pełnowymiarowe porozumienie ze światem zwierzęcym. Miłośnicy czworonogów doskonale odnajdą się w lekturze i będą przytakiwać niezwykłemu związkowi, jaki może się narodzić pomiędzy pupilem a człowiekiem.

Spodziewałam się, że "Odnaleziona odwaga" będzie lekkim, spokojnym, młodzieżowym romansem. Dlatego sceny erotyczne bardzo mnie zaskoczyły, ale nie zniesmaczyły, czy odrzuciły. Skala uczuć Subaru i Liny osiągnęła temperaturę wrzenia i utrzymuje swój stan na stałym poziomie pobudzenia, zmysłowości, żądzy, spełnienia. Związek tych dwojga jest mieszanką wybuchową z odpalonym lontem. Nie jest pewne jak się zachowają, o co posprzeczają i jak pogodzą. Oboje cechuje dominujący charakter i żadne z nich nie chce odpuścić w spornych momentach.

Dragona Rock jest debiutantką i nie wszystko wyszło jej tak, by z miejsca zachwycić czytelnika i rzucić go na kolana. Dialogi są zabawne, treść dynamiczna jednak nie zawsze brzmiąca wiarygodnie. Zmieniłabym także kilka wyrazów i fraz by dodać im lekkości i nie dopuścić do powtórzeń. Zastanawia mnie także dlaczego bohaterowie noszą obcobrzmiące imiona. Czy nie prościej było użyć polskich odpowiedników? Łatwiej byłoby je odmieniać i zdrabniać... Podobało mi się natomiast, że autorka niemal zrezygnowała z opisów, które by się dłużyły, znudziły, spowolniły akcję czy nie wnosiły do powieści nic świeżego i odkrywczego. Fabułę tworzą plusy i minusy, które nie odebrały mi ciekawości poznania dalszych losów Liny i Subaru.

"Odnaleziona odwaga" to smaczny romans paranormalny z nutą erotyzmu. Ale mnie urzekła przemiana dziewczyny w obliczu miłości, która wyzwala z kompleksów, pozwala uwierzyć w siebie i daje milion powodów by być szczęśliwym.





"Odnaleziona odwaga" Dragona Rock, Psychoskok, Konin 2014




Książkę miałam przyjemność przeczytać dzięki uprzejmości Pani Justyny reprezentującej wydawnictwo Psychoskok :))) Dziękuję za okazane zaufanie :)


Czytaj dalej...

Królowa kokonu, Dominika Czajka

"W życiu chodzi o to, by nie umrzeć, a jeśli się umiera, trzeba zdać sobie z tego sprawę. "

Umieranie nie jest tylko fizycznym zejściem z tego świata, objawiające się brakiem oddechu i rytmu serca. Umierać można także w niedostrzegalny sposób wraz z utratą wiary, miłości, szacunku do siebie, poczucia własnej wartości i nadziei na zmianę swojego życia.

Właśnie takie powolne umieranie dotyka Zofii, głównej bohaterki noweli "Królowa kokonu" pióra Dominiki Czajki. Kobieta jest umęczoną, zrezygnowaną, nieszczęśliwą żoną alkoholika, matką dwóch małoletnich dziewczynek i pracownicą jednego z powszechnie znanych supermarketów. Nie potrafi walczyć o swoje,  nie próbuje zmienić swojego życia, z obojętnością przyjmuje to, co ją spotyka. Z pokorą znosi alkoholowe libacje oraz przyjmuje na swoje barki ciężar utrzymania rodziny i opieki nad ciężko chorym dzieckiem. To co ją trzyma w pionie to religia i modlitwa, która przyjmuje kształt dewocji i jest usprawiedliwieniem biernego postępowania, trwania w patologicznym związku.

Rodzinę, jej problemy i drobniusieńkie radości poznajemy z perspektywy jednej z córek Zofii. Dziewczynka jest za mała by w pełni zrozumieć swoją matkę, jej dramatyczne balansowanie na linii życia. Próbuje tłumaczyć sobie to, co widzi i we własnym zakresie analizuje zachowania poszczególnych członków rodziny. W jej oczach postępowanie matki jest dziwne, niezrozumiałe i neguje jej zachowanie, a ojca zabawne i warte wnikliwej obserwacji.

"Wtedy po raz pierwszy zauważyłam jego dobrą stronę. Do dziś nie umiem odpowiedzieć sobie na pytanie czy mój ojciec był inteligentny i bezradny, czy może egoistyczny i głupi?"

Dziewczynka w całej swojej naiwności i nieświadomości bezbłędnie interpretuje bezkształt własnej rodziny i zaskakuje dojrzałymi przemyśleniami, refleksjami. Obserwuje agonię i degradację swojej rodziny w kontekście społecznym, moralnym i emocjonalnym.

Zupełnie przewidywalna okazuje się postawa Zofii. Wiele jest takich kobiet, które tak jak ona, tkwią w jednym punkcie, sparaliżowane swoją własną bezradnością, boją się zrobić krok w odpowiednią stronę, podążając ku nicości. Bohaterka książki w źle zrozumianej solidarności, miłości małżeńskiej, nierozerwalności boskich więzów trwa w patologii i nie rozumie jak szkodliwe dla rozwoju jej dzieci i jej własnego dobra, jest ta bezsensowna szarpanina z chorobą alkoholową, z marazmem własnej egzystencji.

Nikt nie jest w stanie pomoc temu, kto nie chce tej pomocy przyjąć. Trzeba odważyć się przyznać do swoich kłopotów, otwarcie mówić o swoich potrzebach i być gotowym na zmiany, nawet te najdrobniejsze.

"-Jak zatrzymać najpiękniejsze chwile w życiu?
-Nie można ich zatrzymać.
-Dlaczego?
-Gdyby była taka możliwość, chwile te nie byłyby już takie wspaniałe."

"Królowa kokonu" to krótka, mozaikowa forma pełna emocji, która zmusza do refleksji nad nad własnym stanem ducha czy kondycji własnej rodziny. Czy utrata fundamentalnych zasad egzystencji jest jedynie dowodem ludzkiej słabości czy początkiem końca naszego życia?






Dominika Czajka "Królowa kokonu", Psychoskok, Konin 2014





Możliwość przeczytania książki zawdzięczam Pani Justynie reprezentującej wydawnictwo Psychoskok. Dziękuję za okazane zaufanie :))



Czytaj dalej...

Zabójstwo z urojenia, Stefania Jagielnicka- Kamieniecka

Miłość jest nieprzewidywalna i nie można być do końca pewnym, komu oddaje się klucz do swojego serca. Życie jest doskonałym przykładem na to, że miłosna fascynacja może doprowadzić do nieprzyjemnych, trudnych, traumatycznych sytuacji, a nawet do zbrodni.

Brygida, główna bohaterka książki Stefanii Jagielnickiej-Kamienieckiej "Zabójstwo z urojenia", to zmanierowana, wiecznie znudzona i zdegustowana młoda kobieta. Pod wpływem apodyktycznej matki wychodzi za mąż z rozsądku, za bogatego Austriaka. Przeprowadza się do Wiednia i żyje w złotej klatce spełniając zachcianki grubego, podejrzliwego ale zapatrzonego w nią starca. Brygida ma dość takiego życia, ale nie potrafi postawić na szali luksusu i bogactwa, własnego szczęścia. Przypadkowe spotkanie z rodakiem, Emilem burzy jej wypielęgnowany spokój i skryte głęboko w sercu pragnienia. Dla takiego mężczyzny gotowa jest na wyrzeczenia. Czy spełnią się jej marzenia?

Brygidę ukształtowała matka w myśl zasady: "Z twoją urodą możesz sobie pozwolić na „nicnierobienie”". Wymyśliła dla niej plan, w którym nie ma miejsca na okazywanie uczuć, na miłość. Jej mocny, twardy charakter, nieprzejednaność, determinacja i potulność członków rodziny doprowadza do realizacji założonego scenariusza. Brygida nie potrafi podjąć żadnej decyzji bez akceptacji ze strony matki. Nawet gdy ta umiera, podświadomie, w głowie powstają myśli, zgodne z apodyktycznym charakterem rodzicielki. Czy jest to objaw poważnej choroby czy próba personalizacji wyrzutów sumienia? To zjawisko nasila się wraz z poznaniem Emila i rozpoczęciem romansu. Miłosne zauroczenie nie przynosi euforii, a rozczarowanie, ból, cierpienie. Brygida nie potrafi pogodzić się z odrzuceniem. Za wszelką cenę pragnie zdobyć uwagę i uczucie Emila. Czy byłaby gotowa dla miłości zaryzykować i popełnić zbrodnię?

Sam zamysł powieści bardzo mi odpowiada. Niestety wykonanie nie do końca przypadło mi do gustu. Moim zdaniem bohaterowie są zbyt płytcy, jednowymiarowi, przewidywalni i denerwująco niezdecydowani a nawet niekompetentni, tak jak na przykład protekcjonalne zachowanie lekarza psychoterapeuty. Albo Brygida... Kobieta ewidentnie ma problemy natury psychologicznej. Jednak autorka nie ukazała całości skomplikowanej osobowości, rodzinnych zależności, naleciałości. Skupiła się wyłącznie na pokazaniu skutków apodyktycznego wychowania, macierzyńskiego despotyzmu czy bezwzględności.

Fabuła jest przedstawiona bardzo poprawnie ale momentami za bardzo powierzchownie, bez zagłębiania się w sytuacje postaci, interakcje. Niektóre zdarzenia, wypowiedzi albo zbyt naiwne jak na wiek bohaterów, albo zbyt wydumane. Na szczęście są spore fragmenty, które burzą spokój i emocje czytelnika: wykorzystanie seksualne, podszywanie się pod inną osobę i stworzenie swojego alter ego, opętanie, halucynacje, urojona walka pomiędzy złem a dobrem, Bogiem a szatanem...

"Zabójstwo z urojenia" to jak widać nierówna lektura. Raz zachwyca, by już za chwilę porządnie zirytować...






Stefania Jagielnicka- Kamieniecka "Zabójstwo z urojenia", Psychoskok, Konin 2014





Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Justyny reprezentującej wydawnictwo Psychoskok. Dziękuję za okazane zaufanie :)))



Czytaj dalej...

Łosoś norwesko- chiński, Michał Krupa


Bardzo lubię czytać lekkie, odrobinę surrealistyczne komedie sensacyjne, w których jest się i z czego pośmiać i pokręcić głową w niedowierzaniu oraz odrobinę erotyki, barwnych  dialogów, postaci oderwanych od rzeczywistości. Porcję mojej ulubionej rozrywki zaserwował Michał Krupa w powieści stylizowanej na kryminał podbarwiony aferą szpiegowską, "Łosoś norwesko- chiński".

Młody mężczyzna o wiele obiecującym nazwisku Prus, próbuje napisać poważną autobiografię, z założenia mająca być psychologiczno- filozoficzną rozprawą, dotykającą  metaforyczności życia, jego znaczenia dla miejscowej społeczności i dla świata. Pisanie nie przychodzi mu z łatwością, a muza uparcie omija jego towarzystwo. Z natchnionego eseju wyłania się jedynie przyziemna erotyczna paplanina o seksualnych dokonaniach  rodem z bulwarowych tabloidów. Wtedy z pomocą przychodzi mu przyjaciel i rezerwacja w luksusowym dworku w miejscowości Ruchanko Dolne :P Ale i tam nie znajdzie go spokój ani muza, a międzynarodowa afera, trzy  agentury wywiadowcze i ponętna agentka Agata.

Michał Krupa ma tę wyjątkową umiejętność przyciągania uwagi i wciągania czytelnika w swoją opowieść, choćby najbardziej nieprawdopodobną. Prosty język, cięty dowcip, ironiczna ocena współczesnego świata, barwne postacie i mocno przerysowana fabuła daje poczucie odprężenia i doskonałej zabawy w rytm dynamicznej, mocno wybuchowej akcji. Maciej Prus zostaje przypadkowo wplątany w rozgrywki pomiędzy norweskim, niemieckim i polskim wywiadem, które swój początek wzięły w nic nieznaczącej miejscowości Ruchanko Dolne. To właśnie tam agentka Agata weszła w posiadanie dokumentów bardzo ważnych na międzynarodowej arenie. Od tej chwili życie Maćka i Agaty jest zagrożone, a za dwójką naszych bohaterów rusza pościg zdeterminowanych, krwiożerczych, gotowych na wszystko, dobrze uzbrojonych agentów służb wywiadowczych, pozostawiający za sobą jedynie falę zniszczeń i śmierci.

Agata bardzo poważnie traktuje swoją misję i kulą u nogi jest niewyżyty seksualnie Maciej. On z kolei traktuje sprawę lekko, jakby z niedowierzaniem i dopiero realne zagrożenie utraty życia budzi w nim odpowiednie zachowanie. Oprócz tej dwójki uciekinierów poznajemy całą plejadę groteskowych postaci, mocno oderwanych od rzeczywistości i dodatkowo mocno przerysowanych. Idealnie jednak pasują oni do koncepcji powieści i są spójni z pomysłem autora na fabułę "Łososia".
Za to powody rozpętania afery szpiegowskiej i tajemnica pilnie strzeżonych przez Agatę dokumentów zaskoczyła mnie, wpędziła w konsternację, rozbawiła mnie i rozbroiła  dokumentnie :)

"Łosoś norwesko- chiński" to przezabawna komedia omyłek, pełna dowcipnych dialogów i komizmu sytuacyjnego lektura, która przyniesie odprężenie i pozwoli oderwać się od rzeczywistości, od problemów dnia codziennego.




Michał Krupa "Łosoś norwesko- chiński", Psychoskok, Konin 2014




Książkę miałam przyjemność przeczytać dzięki uprzejmości Pani Justyny reprezentującej wydawnictwo Psychoskok :))) Dziękuję za okazane zaufanie :)



Czytaj dalej...

Zofia i Jan Puszkarow "Sopot 1940. Ścieżki miłości i szyfry wojny"

"Sopot 1940. Ścieżki miłości i szyfry wojny" to kontynuacja szpiegowskiego thrillera w stylu retro pióra Zofii i Jana Puszkarow.

Porwanie Maksa okazuje się być pozorowane i miało na celu wywiezienie ważnego agenta z terenu Polski. Jego nowym miejscem zamieszkania jest Szwecja. Tu przechodzi intensywne szkolenie, szlifowanie zachowań i metod wywiadu, naukę języków. Jego nową misją i celem jest Norwegia i demaskowanie wrogich agentów. Jego partnerką zostaje Arnika, atrakcyjna Szwedka. Podczas wspólnych akcji zawiązuje się pomiędzy nimi uczucie. A co z Martą? W okupowanej Warszawie próbuje utrzymać się przy życiu. Funkcjonuje pod fałszywym nazwiskiem Julia Arewicz i na własną rękę próbuje odnaleźć męża.

Życie w warunkach wojennych nie jest łatwe ale w przypadku Marty vel. Julii wszystko układa się nadzwyczaj gładko, sprawnie, lekko, bez większych problemów. Znajduje pracę, nie cierpi głodu, słucha radia (zakazanego w okupowanej Polsce), nigdy nie została wylegitymowana na ulicy i nie uciekała przed łapanką. Co więcej szczęśliwym trafem dwukrotnie udało jej się uniknąć aresztowania. Gdyby nie tęsknota za mężem i nie wiedza o jego losie, egzystowałaby zupełnie zwyczajnym życiem przeciętnej młodej kobiety.
To bardzo smutne, że książka o wojennym czasie, nie oddaje w pełni tego trudnego okresu dla każdego Polaka. Mam wrażenie, ze w tej części autorzy skupili się na emocjonalnych rozterkach bohaterów spisując okupacyjną historię w podręcznikowy sposób i umieszczając go na marginesie powieści. Również działania wywiadowcze nie przykuły mojej uwagi. Zabrakło mi spektakularnych, brawurowych akcji, działania na granicy ryzyka, balansowania na granicy życia i śmierci.

Bohaterami powieści są postacie poznani z książki "Sopot 1939". Poznajemy ich losy po wybuchu wojny, gdzie żyją, co robią i jakie mają plany. Większość z nich spotka się ponownie ale w zupełnie innej roli. W dalszym ciągu nie czuję więzi z bohaterami. Żadna mnie nie zaintrygowała, zaskoczyła, zbulwersowała- nic. Choć znam ich charaktery, upodobania, plany, marzenia, to żadnej nie polubiłam i nie zaangażowałam się w jej życie.
Zmienił się za to styl autorskiej pary Zofii i Jana Puszkarow. Już nie są tacy stonowani i zachowawczy. Do tekstu wkradło się odrobinę erotyki, a w słowach czuć energię i pasję.

"Sopot 1940. Ścieżki miłości i szyfry wojny" nie jest ani lepsza ani gorsza od swojej poprzedniczki. W tej części przeważa strona emocjonalna i romansowa, a jest tylko lekko  okraszona komunikatami wojennymi.






Zofia i Jan Puszkarow "Sopot 1940. Ścieżki miłości i szyfry wojny", Psychoskok, Konin 2014




Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Justyny reprezentującej wydawnictwo Psychoskok :))) Dziękuję za okazane zaufanie :)

Czytaj dalej...

Zofia i Jan Puszkarow "Sopot 1939. Starcie wywiadów"

Nic nie jest takie, na jakie wygląda. Można kogoś znać wiele lat i darzyć bezgranicznym zaufaniem, a nasze uczucia, emocje i obserwacje mogą okazać się ułudą, domkiem z kart zdmuchniętym jedną nierozważną decyzją.

Jest lipiec 1939 roku. Młodzi nowożeńcy wyruszają liniowcem M/S Piłsudski z Nowego Jorku do Gdyni. Zamierzają spędzić w Sopocie miesiąc miodowy i ułożyć swoje przyszłe życie w Polsce. Meldują się w hotelu "Eden" i zamierzają dobrze się bawić.  Zwiedzają Sopot i inne nadmorskie kurorty lub pochłania ich hazard w hotelowym kasynie. Marta i Maks obserwują nerwowy nastrój rodaków, którzy obawiają się wybuchu wojny, ataku III Rzeszy oraz są świadkami dziwnych wydarzeń, spotkań, rozmów, które z czasem stają się dla nich coraz bardziej niebezpieczne.

Młodymi nowożeńcami są Marta i Maks. Ich rodzice wyemigrowali z Polski zaraz po zakończeniu I wojny światowej. Obie rodziny zaprzyjaźniły się w trakcie podróży i w czasie asymilacji na obczyźnie. Nic dziwnego, że przyjaźń młodych potomków zaowocowała miłością. Niestety nie została ona dobrze przyjęta przez obie familie. Zakochani pobrali się w tajemnicy i uciekli ze swoim uczuciem do Polski. Nieszczęśliwie znaleźli się w niewłaściwym miejscu i o niewłaściwej porze. Już na statku zaczęli się obracać w towarzystwie inwigilowanym przez niemiecki wywiad. Jak się okazuje w trakcie lektury, Maks również jest szpiegiem, tyle że uśpionym i uruchomionym na krótko przed ślubem i wyjazdem do Polski. Marta musi zrewidować swoje uczucia względem męża i ocenić na ile jego zachowanie, obietnice i miłość jest prawdziwa oraz czy w dalszym ciągu może mu ufać.

Jej osobiste dylematy łączą się w czasie z niepokojem i zagrożeniem wojny dla Polski i Polaków. Zbrojenia, mobilizacja, kopanie rowów strzeleckich, przeciwlotniczych, zasieki, ultimatum III Rzeszy...Uprowadzenie Maksa i niewyjaśnione morderstwa dodatkowo komplikują podjęcie decyzji. Dziewczyna wyjeżdża do Warszawy, do ciotki Ali by tam w spokoju poczekać na rozwój sytuacji politycznej i małżeńskiej.

Nie do końca udało mi się polubić Martę i Maksa. Ich zachowanie jest zbyt infantylne jak na powagę podejmowanych przez nich kroków i widmo wojny. Są zbyt ufni przez co bez zastanowienia pchają się w niebezpieczne sytuacje i dziwią się, że dosięgają ich konsekwencje tych zachowań. Poza tym wszyscy bohaterowie bez mrugnięcia okiem, lekko przyjmują to, co przynosi im los. Nie buntują się, nie rozpaczają i nie pozostawiają miejsca na żadne domysły i chwilę zadumy dla czytelnika.

Powieść "Sopot 1939. Starcie wywiadów" z założenia miała być thrillerem retro. Dla mnie zabrakło typowego dla tego gatunku napięcia, poczucia niebezpieczeństwa, przerażenia i uścisku lodowego dreszczu na plecach. Zofia i Jan Puszkarow wykazali się pisarstwem zbyt zachowawczym i statecznym. Irytowało mnie również skłonność autorów do wybiegania w przyszłość i wyjaśniania w tekście, opisywania technicznych właściwości oraz szczegółowych informacji o używanych przez bohaterów sprzętów czy pojazdów. Myślę, że śmiało można było te opisy umieścić w przypisach.

"Sopot 1939. Stracie wywiadów." może spodobać się tym, którzy lubią książki w stylu retro, stylizowane na thriller, z wiernym odwzorowaniem realiów dawnych czasów i miejsc, w tym przypadku kurortu w Sopocie i emocji ludzi oczekujących na niebezpieczeństwo, kataklizm, wojnę.




Zofia i Jan Puszkarow "Sopot 1939. Starcie wywiadów", Psychoskok, Konin 2013




Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Justyny reprezentującej wydawnictwo Psychoskok :))) Dziękuję za okazane zaufanie :)



Czytaj dalej...

Mateusz Kraft "Krakowski kredens"

Każde słowo, decyzja, działanie nie pozostaje bez echa i niesie za sobą pewne konsekwencje. Czasem nasze zachowanie w przeszłości może być powodem bólu, cierpienia i kumuluje emocje, które prowadzą do chęci zemsty i odwetu.

Osiemdziesięcioośmioleteni nestor krakowskiej rodziny Walasików, Stanisław, leży w szpitalu po rozległym wylewie. Lekarze nie dają mu żadnych szans na przeżycie. Wiadomość o rychłej śmierci ojca przeraża czwórkę jego dzieci Marię, Piotra, Gabrielę i Michała. Każde z nich bez opamiętania korzystało z protekcji i wysoko postawionych przyjaciół rodzica. Obawiają się, że wraz z jego odejściem runą ich życiowe plany i marzenia. W tej ostatniej  chwili próbują jeszcze "ugrać" dla siebie jak najwięcej profitów.

Zachowanie dzieci Stanisława wydaje się być bulwersujące i takie jest dla zwykłego, statystycznego człowieka. Jedynym usprawiedliwieniem takiego postępowania może być model wychowania w jakim byli kształtowani. To Stanisław, jego życie, jego sposób bycia odbijają się w zachowaniu jego dzieci. To on sam wpoił im takie wartości, normy społeczne.  Walasik nigdy nie postępował zgodnie z sumieniem i literą prawa więc nie ma się co dziwić, ze jego dzieci postępują tak samo. Ich życiem rządzi pieniądz i obecne w nim korupcja, hipokryzja, homoseksualizm, pedofilia, narkotyki czy nielegalne interesy. Nie zdają sobie sprawy ile krzywd wyrządzają swoim zachowaniem, postępowaniem. Ile na swojej drodze zostawiają ofiar, w których budzą jedynie niesmak, zazdrość i chęć zemsty. Zapytacie pewnie gdzie w tym wszystkim jest matka tych dorosłych już dzieci. Stanowczość, egocentryzm, apodyktyczność Stanisława stłamsiło Janinę, która mogła jedynie podporządkować się woli męża. Nie interweniowała w jego metody wychowawcze, a jedynie z boku, z pełną akceptacja przyglądała się temu co działo się w jej domu. Wszystkie jej dzieci mają za złe tę jej uległość przez co nie darzą jej szacunkiem.

Historię rodziny Walasik, obużające koneksje i powiązania poznajemy z perspektywy Janiny, Marii, jej męża Tomasza, Piotra, Gabrieli, jej męża Dariusza, Michała i samego Stanisława, którego przeszłość sięga w czasy II wojny światowej, niemieckiej okupacji, PRL- u i sowieckiego reżimu. Poznajemy ich stosunek do życia, do surowego ojca, do pieniędzy, kariery zawodowej, miłości, marzeń, planów. Z tych opowieści nie wyłania się piękny, kolorowy obraz familii a wręcz przeciwnie. "W tej zepsutej krakowskiej rodzince nie liczyło się przecież nic, jak tylko kasa i władza." Co gorsza nie zauważają swojego zepsucia i rozgrzeszają każde swoje przewinienie, występek, przestępstwo. "Wszyscy doskonale grali swoje role, jak w prawdziwym teatrze. Jednak dużo bardziej poważnie, bo przecież grali swoje życie. Odgrywali siebie nawzajem według pożądanego wzorca, jednocześnie prawdziwych światu nie ujawniając. Zachowywali swe prawdziwe wnętrze tylko dla siebie, sprzedając na zewnątrz jedynie fałszywe maski." Do czego ich to doprowadzi?

"Krakowski kredens" to bardzo dobra książka o ludzkich słabościach, które determinują życie i stają się niebezpiecznym labiryntem, z którego trudno wybrać to jedno właściwe wyjście. Mateusz Kraft trafnie zdefiniował degenerację i kontrowersyjne wybory. Autor raz za razem łamie tabu, szokuje, wstrząsa poukładanym światem czytelnika i zmusza do refleksji.





Mateusz Kraft "Krakowski kredens", Psychoskok, Konin 2014



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Justynie reprezentującej wydawnictwo Psychoskok :)))) Dziękuję za okazane zaufanie :)


Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka