Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą II wojna światowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą II wojna światowa. Pokaż wszystkie posty

Oblubienica morza, Michelle Cohen Corasanti, Jamal Kanj // Miłość i nienawiść o smaku pomarańczy


„Jeśli chcesz coś zmienić, wejdź tak wysoko, jak tylko jesteś w stanie, a potem zapal światło.”
Nienawiść to pierwszy stopień do utraty człowieczeństwa i początek drogi do samego piekła. Wystarczy przejrzeć najświeższe newsy w internecie, obejrzeć serwisy informacyjne, aby znaleźć dowody potwierdzające tę tezę. Nie trzeba długo szukać, nie trzeba kopać za głęboko...

Jednakże akcja Oblubienicy morza rozpoczyna się w  przeszłości, kiedy to nienawiść stała się początkiem najbardziej krwawych i brutalnych zbrodni i wojny, której echa jeszcze brzmią w uszach naszych dziadków, a czasem też rodziców. Lata czterdzieste XX wieku, bo o nich mowa, a przede wszystkim wydarzenia, które miały wtedy miejsce są tłem dla przepięknej historii miłosnej bezlitośnie zdeptanej i rzuconej w krew rozlaną za rodzinę, za solidarność, za wolność, za sprawiedliwość. Czy bohaterom uda im się zbudować szczęśliwą przystań na lata, na przyszłość?

Z książką Oblubienica morza po raz pierwszy poznaję się z Michelle Cohen Corasanti, której debiutancka powieść przyniosła wiele pozytywnych słów na miarę światowego bestsellera. Drzewo migdałowe poza tym po raz pierwszy, dobitnie, bezkompromisowo ukazuje relacje Palestyńczyków z Syjonistami i ich konflikt, który obfituje konsekwencjami o okrutnym zabarwieniu. Oblubienica morza również dotyka tej tematyki. Bezlitośnie obnaża skutki nienawiści, która toczy się od kilkudziesięciu lat. 

Michelle Cohen Corasanti i Jamal Kanj bardzo obrazowo malują swoją historię. Raz oczami wyobraźni przenosimy się do klimatycznej Jafy i plantację pomarańczy gdzie wszystko przesyca się zapachem tych słodkich owoców. W tej sielskiej atmosferze rodzi się miłość piękna, pierwsza, delikatna, ale też silna, niewzruszona i fundamentalna. Raz jesteśmy świadkami bestialskiej rzezi, której ofiarami są niewinne dzieci, starcy, kobiety i mężczyźni, którzy próbowali odnaleźć swoje miejsce w ojczyźnie zagrabionej przez wroga. Ogrom przemocy poraża, szokuje i wzbudza tyle negatywnych emocji, że powieść staje się skałą przyduszającą serce i niepozwalającą na swobodny oddech. Dla równowagi jest też opowieścią o słodkiej mocy miłości, która ukryta bezpiecznie w głębi duszy trwa i trwa, przynosząc niespodziewane efekty. 

Oblubienica morza to powieść, którą dość trudno recenzować, bo wywołuje szereg skrajnych uczuć, które drgają w głowie jeszcze długo po zakończeniu lektury. Plastyczny język wyraziście kreśli obrazy, które nie chcą zniknąć sprzed oczu, a sielskość krajobrazu w obliczu potworności, które dotykają niewinnych ludzi są jak policzek, zmuszający do rozwagi. 

Książka ta, jak każda inna dotykająca tematu wojny, niesprawiedliwości, obojętności na przemoc, jest lekturą trudną i wymagającą. To nie jest historia, którą z przyjemnością przeczytasz na beztroskim urlopie. To powieść, która wstrząsa, zmusza do przemyśleń, która zburzy Twój spokój, sprawi, że po policzku spłynie łza. Słona kropla pojawi się raz ze wzruszenia, z poczuciem nadziei, raz z bezsilności, z którą obserwujemy toczące się wydarzenia. 

Oblubienica morza i Michelle Cohen Corasanti to moje lipcowe odkrycie. Gorąco polecam Waszej uwadze.








Oblubienica morza, Michelle Cohen Corasanti, Jamal Kanj, tł. Monika Wiśniewska, wydawnictwo SQN, Kraków 2018






Czytaj dalej...

Zapowiedź // Snajperki. Dziewczyny z Armii Czerwonej, Luba Wingradowa

Dziś chciałabym Wam zaproponować książkę, która pozwoli Wam poznać kobiety, a właściwie dziewczęta uczestniczące w jednej z najbardziej okrutnych, brutalnych i barbarzyńskich wojen XX wieku. Zapewne dobrze wiecie, że Sowieci nie mieli litości ani dla swoich wrogów, ani jeńców czy też cywili. Równie bezwzględnie traktowali swoich żołnierzy, także kobiety, które oddawały swoje życie za idee ogłaszane przez Stalina, a które nigdy nie zostały uhonorowane, ani zapamiętane :/ 




To książka tak ważna i wciągająca, że nie da się o niej zapomnieć. 
Antony Beevor

"Zabij Niemca!- głosiły sowieckie propagandowe ulotki. "Jeden faszysta na jedną kulę!". Wszyscy mieli obowiązek zaciągnąć się do armii sowieckiej. Bez względu na płeć. I wiek.
Nastoletnie dziewczyny w za dużych, męskich mundurach zdawały się nieporadne i zagubione. Ale okazały się skutecznymi żołnierzami, których zasługi nigdy nie zostały należycie docenione. 

Godziny wyczekiwania w napięciu, pierwszy zabity wróg, a potem kolejne „punkty na koncie”, śmierć koleżanek, ale też zabawa, zaloty i pierwsze miłości. Tak wyglądało życie Kławy, Marusi, Rozy i innych, znoszących trudy wojny, zahartowanych snajperek, bez wahania naciskających na spust. Jednocześnie bardzo młodych dziewcząt tęskniących za mamą, za domem, za normalnością.

Co czuje młoda dziewczyna, gdy kolejna już przyjaciółka ginie na froncie? I gdy to kolega z własnego obozu okazuje się być najgroźniejszym wrogiem? Jak to jest być „frontową żoną”? Czy można wrócić z wojny do domu i znów gotować barszcz, jak mama i babcia?

Lyuba Vinogradowa przeszukując archiwa, studiując wspomnienia naocznych świadków udowadnia, że wojna tylko z pozoru jest męską sprawą. 


Książka dr Luby Winogradowej o snajperkach walczących podczas II Wojny Światowej w Armii Czerwonej to dzieło nie tylko unikalne. To fascynujące, pełne detali świadectwo ich życia i szkolenia, opis przyjazdu na front, zdobywania niezbędnych dla snajpera umiejętności, zabijania Niemców, obrony przed molestowaniem seksualnym ze strony sowieckich oficerów (nazywały to „walką na dwa fronty”), godzenia się z utratą koleżanek, a właściwie każdego aspektu ich życia i śmierci. Musiały radzić sobie z brudem, wszami, rozkładającymi się ciałami, koniecznością pozostawania bez ruchu na przenikliwym mrozie oraz uczuciami, jakie nimi targały, gdy po raz pierwszy w życiu zabijały człowieka. Wyraźnie widoczna w celowniku twarz ofiary sprawiała, że większość snajperek przeżywała traumę, zmuszając się do pociągnięcia za spust. Ale „eliminacja faszystowskiej bestii” przychodziła im już później dużo łatwiej. Winogradowa odważnie demaskuje również kłamstwa sowieckiej propagandy, zarówno te dotyczące wysłanej w delegację do Stanów Zjednoczonych słynnej snajperki, porucznik Ludmiły Pawliczenko, jak i komsomolskiej męczennicy Zoi Kosmodiemjanskiej.

Antony Beevor





Premiera: 7 maja 2018 




* zdjęcia zostały udostępnione za wiedzą i zgodą Wydawnictwo Znak. 


 
Czytaj dalej...

Patronat // Córki smoka, William Andrews // Heroiczna walka o godność


Heroiczna walka o godność


Przeczytałam już wiele książek o tematyce II wojny światowej, zarówno literatury faktu, wspomnień, pamiętników, jak i powieści inspirowanych prawdziwymi wydarzeniami. Okrucieństwo, bestialstwo tamtych czasów jest mi dobrze znane i raczej nic mnie już nie zaskoczy. Martwi mnie jedynie, że w tych publikacjach pomijana jest przemoc seksualna najeźdźcy, okupanta, a wręcz mogę powiedzieć, że jest  w dalszym ciągu dość niewygodnym tematem tabu. Kobiet, które zostały w ten sposób skrzywdzone i wykorzystane, było tysiące, a ich cierpienie pomijane, nieopowiedziane jest po stokroć boleśniejsze. 

William Andrews w swojej powieści „Córki smoka” przerwał zmowę milczenia i odsłonił brutalniejszą stronę wojny, bo dotyczącą cywilów, młodych dziewcząt, które musiały doświadczyć siły, okrucieństwa i sadyzmu żołnierzy zmuszających je do upokarzającej uległości. 

Anna jest Koreanką adoptowaną przez amerykańskie małżeństwo. Jej życie ułożyło się harmonijnie i szczęśliwie. Kiedy umarła jej adopcyjna mama, dziewczynę zaczęły interesować jej azjatyckie korzenie. Wyrusza w podróż na odległy kontynent, by poznać swoich krewnych. Niestety, dowiaduje się, że jej biologiczna matka także nie żyje. Wydaje się, że jej wyprawa poszła na marne, ale pojawia się tajemnicza staruszka, która całkowicie zmieni jej przyszłość.

Przeszłość, nasze pochodzenie, związki rodzinne, doświadczenia składają się na to, kim jesteśmy i jak postrzegamy świat. Do śmierci swojej ukochanej, adopcyjnej mamy, Anna uważała, że jej życie jest pełne, spełnione i szczęśliwe. Nie interesowało ją odległe wydarzenia i nie poświęcała im żadnej myśli. Śmierć zmienia wszystko. Stała się punktem wyjściowym, początkiem i końcem oraz źródłem pytań, które mnożą się w zaskakującym tempie. Nagle ważna staje się przeszłość i korzenie, które ją kształtują. Anna koniecznie chce poznać losy swojej biologicznej rodziny, powody swojej adopcji i być może rodzeństwa, które mogłoby osłodzić jej pustkę po stracie matki. Podróże kształcą, a wyprawa Anny do Korei jest ważną lekcją tolerancji, wybaczenia i historii, która odcisnęła głębokie piętno. 

Na azjatyckim kontynencie Anna poznaje losy swojej rodziny, ale nie spodziewa się, że były takie dramatyczne.

Motyw orientu w powieściach to zawsze łakomy kąsek dla entuzjastów literatury. Niesie nadzieję na tajemnicę i egzotykę, której tak bardzo brakuje w szarym, codziennym, często nudnym życiu. Ta zawarta w powieści „Córki smoka” jest bardzo brutalna, okrutna, bezduszna, ale obudzi wiele emocji i pytań, które zburzą obłudę i zmowę milczenia.

Starsza pani poznana przez Annę w koreańskim sierocińcu ukazuje głęboko skrywaną prawdę o losie cywili, a zwłaszcza kobiet w czasach II wojny światowej podczas japońskiej okupacji. Serce się ściska na myśl, co musiały przejść dziewczynki, by ocalić życie i dać świadectwo swojej niedoli, swojego cierpienia. Bohaterki opowieści staruszki miały ledwie kilkanaście lat, a zostały zmuszone do najbardziej upodlającej uległości wobec drugiego człowieka, mężczyzny, okupanta. Katowane, głodzone, zmuszane, szantażowane oddawały swoje ciało japońskim żołnierzom, często popadając w depresję, szaleństwo czy oddając się w ułudnie bezpieczne ramiona śmierci. Dziewczęta szybko traciły poczucie własnej wartości, a ich samoocena drastycznie malała pod natłokiem cierpienia, wstydu i braku poczucia godności. Tylko nieliczne w otępieniu przetrwały niezliczone ciąże, prymitywne aborcje, choroby weneryczne, aż do końca wojny i wyzwolenia, które okazało się jedynie przejęciem władzy bez rozliczenia, bez zadośćuczynienia pogłębiając tylko poczucie niesprawiedliwości. Korea Północna pod przewodnictwem dyktatora nie uznawała tragedii tych kobiet, a każda próba nagłośnienia tej sprawy była natychmiast i bezlitośnie karana. 

Powieść Williama Andrewsa „Córki smoka” jest inspirowana faktami, które miały miejsce w Korei podczas II wojny światowej pod japońską okupacją. Kobiety, które zostały zmuszone do seksualnego niewolnictwa, dopiero niedawno doczekały się sprawiedliwości i zadośćuczynienia. Tym dotkliwszy i bardziej poruszający jest los tzw. kobiet do towarzystwa opisany w książce. 

Autor nie koloryzuje, a z bezlitosną, naturalistyczną prostotą ukazuje dramat tysięcy kobiet. Mocno skupia się na ich traumie, cierpieniu, ich brutalnej rzeczywistości, upodleniu, poniżeniu, ale też wartościowej i heroicznej walce o utrzymanie tych resztek godności, które im pozostały, by przetrwać. 
William Andrews bardzo płynnie przechodzi pomiędzy przeszłością a teraźniejszością. Pozwala wybrzmieć bólowi, cierpieniu i wzruszeniu, by za chwilę zaciekawić innym aspektem historii czy rzucić w wir wydarzeń. 
Równie dobrze poradził sobie autor z kreacją bohaterów. Anna świeża, dowcipna, dojrzała jak na swój wiek i trzeźwo patrząca na życie, zmienia się pod wpływem żałoby, natłoku informacji, przytłaczającej historii. Pani Hong niezłomna, sztywno trzymająca się zasad, tradycji mocno osadzona w przeszłości, która determinuje jej działania. Jae- hee i Sun- hi, dziewczyny do towarzystwa, które w brutalnej rzeczywistości robią wszystko, żeby przetrwać. Wszystkie postaci występujące w książce doskonale się uzupełniają, uwypuklają swoje wady, zalety, słabości, a także odwzorowują ciężkie czasy, w których przyszło im żyć. 

„Córki smoka” to wyjątkowa książka i jeden z ważniejszych dla mnie patronatów medialnych. Cieszę się, że Wydawnictwo Niezwykłe zdecydowało się wydać książkę nieszablonową, łamiącą tabu, pozwalającą zapamiętać kobiety, których godność została wystawiona na ogromnie bezduszną próbę. 









„Córki smoka” William Andrews, tł. Dominika Warda, Wydawnictwo Niezwykłe, Oświęcim 2018  








Czytaj dalej...

Historia złych uczynków, Katarzyna Zyskowska // Karma wraca


„Czym chciałeś zranić zaboli ciebie
Szybko wracają rzucone kamienie
Los czasem szorstki jest
Lecz sprawiedliwy
I nigdy się nie myli
Los nigdy się nie myli
trzeba cierpliwym być.” *


Każda decyzja, każdy krok, przemyślany bądź nie ma swoje konsekwencje w przyszłości. I choć wydaje się, że przymknięcie oka na niesprawiedliwość czy też nierozważnie wypowiedziane słowo  tak naprawdę nie ma znaczenia, to jest to nieprawdą. Co więcej, staje się kolejnym kamieniem na ścieżce życia i może z czasem stanowić przeszkodę nie do pokonania.

Poznanie Niny i Miłosza rozgrywa się w najbardziej pospolity sposób. Dziewczyna jest studentką, a mężczyzna jej wykładowcą. Od pierwszych chwil łączy ich osobliwe uczucie naznaczone tajemnicą, pasją, brutalnością i pożądaniem. Kiedy Miłosz znika bez śladu, tajemnice nawarstwiają się, ale jednocześnie pojawia się szansa na poznanie odpowiedzi na kilka najważniejszych pytań. Czy Nina jest gotowa na odkrycie prawdy?

Do tej pory przeczytałam tylko jedną książkę Katarzyny Zyskowskiej. „Niebieskie migdały”, bo o niej mowa, to ciepła powieść do śmiechu i wzruszeń, taka opowieść o kobietach i dla kobiet. „Historia złych uczynków” zupełnie jej nie przypomina. To książka poruszająca temat o dużo cięższym kalibrze. Ale o tym za chwilę...

Początkowo wydaje się, że powieść Katarzyny Zyskowskiej to może być kolejna obyczajówka z romansem i morałem w tle. Jednak z każdą kolejną stroną zmienia się nastawienie czytelnika, natężenie emocjonalne i wrażenia, które trudno okiełznać i zamknąć w ramy. Powieść od pierwszej strony chwyciła mnie w swoje szpony i za każdym jej odłożeniem, trudniej było mi wrócić do rzeczywistości. Klimat powieści jest ciężki od napięcia i mroku człowieczej duszy. Katarzyna Zyskowska zagłębia się w ludzką psychikę i wnikliwie, dogłębnie pokazuje jak jest pokrętna i jak czasem trudno uchwycić różnicę pomiędzy dobrem, wspaniałomyślnością, obojętnością, złem. Rysuje również przed czytelnikiem kilka mrocznych scenariuszy, które tak łatwo podsumować znanym powiedzeniem karma wraca.

Za wyjątkowością „Historii złych uczynków” stoją rewelacyjnie wykreowane postaci. Każda jest specyficzna, osobliwa i kompletnie niejednoznaczna. Nie można przyjąć, że ktoś jest kryształowo dobry, współczujący i humanitarny ukrywając w swoim domu Żydów w czasie niemieckiej okupacji. Nie można uznać innego za przestępcę, choć z takimi przystaje. Katarzyna Zyskowska zaskakuje na każdym kroku, a jej bohaterowie mają swoje za uszami, choć starają się maskować i udaje im się to znakomicie.
Z natury jestem ufna i naiwna. Po lekturze książki inaczej spojrzałam na siebie i na innych. Mimo lat na karku i zróżnicowanego życiowego doświadczenia jestem pod wrażeniem, jak łatwo jest założyć maskę i żyć wyimaginowanym życiem. 

Akcja powieści rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych. Dwie opowieści dzieli siedemdziesiąt lat i łączy zaskakująca puenta. Nie są może jakoś mocno rozgraniczone, ale łatwo je rozróżnić choćby zmianą narracji z pierwszej na trzecioosobową. Poznajemy historię Niny w czasie teraźniejszym i Feli, której losy śledzimy od upalnego lata tuż przed wybuchem II wojny światowej. Kobiety dzielą lata, ale łączy pogoń za uczuciem, za niespełnioną miłością. Razem z Niną uczestniczymy w brutalnym układzie pełną tajemnic i pożądania. Fela dzieli się z czytelnikiem pierwszymi uniesieniami miłosnymi, barbarzyństwem wojny i bezwzględnością wyborów. 
Każda z tych historii porusza inną strunę serca oraz tworzy inny pakiet wrażeń i przemyśleń, które pod koniec lektury dają piorunujący efekt. 

„Historia złych uczynków” to powieść mocna, uderzająca trafnymi spostrzeżeniami i wnioskami. Książka pochłania, wsysa i pozostawia w oszołomieniu, w konsternacji, w rozdygotaniu, które trudno opanować. Podobało mi się to, że błyskawicznie absorbowała uwagę, przenosiła w czasie i pozwalała rzeczywistości rozpłynąć się jak mgła. Ponadto zachwyciły mnie poetyckie porównania i plastyczne opisy, które doskonale współpracowały z wyobraźnią. 

Koniecznie musicie przeczytać!







„Historie złych uczynków” Katarzyna Zyskowska, Znak, Kraków 2018



 





* fragment tekstu piosenki Ewy Farny „Bumerang”



Czytaj dalej...

Córki smoka, William Andrews pod patronatem medialnym Aleksandrowych myśli

 Z prawdziwą dumą prezentuję książkę, która zostanie wydana pod patronatem medialnym bloga Aleksandrowe myśli. 
Ci co znają mnie dłużej, wiedzą że tematyka II wojny światowej, w każdym wydaniu, jest niesamowicie bliska mojemu sercu. Dlatego „Córki smoka” to dla mnie wyjątkowa lektura.



Tak o książce pisze wydawca: 
Po długiej podróży do sierocińca w Korei dwudziestoletnia Amerykanka Anna Carlson dowiaduje się, że jej biologiczna matka nie żyje. Jednak właśnie w chwili, gdy zdruzgotana dziewczyna dochodzi do wniosku, że przebyła całą drogę na próżno, tajemnicza staruszka daje jej paczuszkę zawierającą wiekowy grzebień i kartkę z adresem.

Dzięki temu Anna trafia do mieszkania niezbyt zamożnej, lecz eleganckiej kobiety – Hong Jae-hee, która opowiada jej o niesamowitych wydarzeniach zaczynających się od japońskiej okupacji Korei i Chin podczas II wojny światowej, kiedy to ponad  dwieście tysięcy Koreanek zostało niewolnicami japońskich żołnierzy – „kobietami do towarzystwa”. Jae-hee zna tę historię bardzo dobrze: była jedną z nich.

Anna odkrywa, że cenny grzebień ze skorupy żółwia, ozdobiony dwugłowym smokiem z kości słoniowej, pokonał wraz z kobietami w jej rodzinie mnóstwo przeciwności losu. Im lepiej dziewczyna poznaje jego dzieje, tym bardziej uświadamia sobie, że dotyka śladów niewyobrażalnej siły charakteru, odwagi, miłości i niezłomności.


Kilka słów o autorze i od autora: 

William Andrews pisał nocami i w weekendy (czasami w tygodniu) przez piętnaście lat, zanim wydał swoją debiutancką powieść The Essential Truth – thriller, który zdobył pierwszą nagrodę w konkursie Mayhaven Contest for fiction. Przez ponad trzydzieści lat tworzył teksty reklamowe i był specjalistą ds. marketingu w kilku firmach klasyfikowanych w rankingu Fortune 500, a także prowadził własną agencję reklamową. Córki smoka są powieścią historyczną. Do jej napisania zainspirowała autora pochodząca z Korei córka. To jego trzecia powieść, która odniosła sukces. Druga książka, thriller The Dirty Truth, w 2014 r. zdobyła nagrodę Independent Publisher Book Awards. Dziś Andrews mieszka w Minneapolis ze swoją żoną. Przeszedł na emeryturę i poświęcił się pisaniu.

To bardzo ważna historia, którą każdy powinien poznać. Większość czytelników zapewne nie zdaje sobie sprawy, że określenie „kobieta do towarzystwa” to eufemistyczne pojęcie określające dziewczynki i młode kobiety, które były niewolnicami seksualnymi w japońskiej armii w czasach II wojny światowej. 

Niewiele jest książek opowiadających o tych strasznych wydarzeniach, dlatego postanowiłem napisać Córki smoka – składającą się z 92 000 słów powieść o losach jednej z wykorzystywanych kobiet. Obecnie Japończycy, ze swoim premierem Shinzō Abe na czele, robią wszystko, aby o owych faktach zapomniano. To niedopuszczalne. Mam nadzieję, że moja książka pomoże czytelnikom zrozumieć, dlaczego Koreańczycy, Chińczycy czy Filipińczycy tak bardzo sprzeciwiają się podobnej postawie.

Moja powieść The Eseential Truth zdobyła pierwszą nagrodę w konkursie Mayhaven Contest for fiction. Przez trzydzieści cztery lata byłem twórcą tekstów reklamowych, za które otrzymałem wiele nagród. Przed Córkami smoka napisałem dwie książki (aktualnie je przeredagowuję), ucząc się trudnej sztuki tworzenia prozy.

Dlatego jestem pewien, że powieść Córki smoka spodoba się wielu czytelnikom.

Bill Andrews


PS „Kobiety do towarzystwa”, które są jeszcze wśród nas, dobiegają już osiemdziesiątki i dziewięćdziesiątki. Jest ich coraz mniej. Treść Córek smoka może być czasem trudna w odbiorze, zwłaszcza dla bardziej wrażliwych czytelników, jednak zapewniam, że ostatecznie opowieść naprawdę podnosi na duchu. Poza tym, jak już wspomniałem, to historia, którą każdy powinien poznać!



Jesteście ciekawi książki? Czytacie powieści z wielką historią w tle? Czy czytujecie literaturę wojenną?





Czytaj dalej...

Zamordować dziecko, Violetta Domagała



Tematyka powieści Violetty Domagały „Zamordować dziecko” jest mocno kontrowersyjna. Jako szczęśliwa matka dwóch synów nie jestem w stanie pojąć, jak można skazać własne dziecko na śmierć.
Czytaj dalej...

Kolonia Marusia, Sylwia Zientek


11 lipca obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa na Wołyniu. Tego dnia w 1943 roku Polacy zostali bestialsko i brutalnie wymordowani, ograbieni z dóbr, a przede wszystkim z pamięci na długie lata. Obecnie wiedza dotycząca Rzezi Wołyńskiej jest znacznie szersza, podejmowane są liczne akcje upamiętniające ofiary tej zbrodni, powstają liczne publikacje dokumentujące tamten okrutny czas. Jedną z nich jest „Kolonia Marusia” autorstwa Sylwii Zientek. Ta poruszająca książka i intymne wyznanie pisarki, pozostanie ze mną na długi czas.

Tytułowa Kolonia Marusia to dawna, mała osada na Wołyniu, którą zamieszkiwało kilka polskich rodzin, w tym rodzina Sylwii Zientek. Sielskie krajobrazy, płodna ziemia, dobrobyt i szczęście przeplata się tu z przytłaczającą tragedią, która odcisnęła ogromne piętno na rodzinie Błońskich i następnych pokoleniach. Po dzień dzisiejszy napełnia trwogą, strachem, cierpieniem, którego trudno się pozbyć, które uprzykrza codzienność i nie pozwala cieszyć się życiem.

Tragedią tą jest czystka etniczna przeprowadzona na ludności polskiej przez ukraińskich nacjonalistów. Na ziemi wołyńskiej w 99 wioskach zginęło w latach 1943-45 ponad 100 000 Polaków, dzieci, kobiet, mężczyzn, starców. Rodzinie Błońskich cudem udało się przeżyć. Uciekli w ostatniej chwili, pozostawiając cały swój majątek, wspomnienia, nadzieje. Po wielu trudach osiedlili się w małej wiosce pod Zamościem, w opuszczonym poniemieckim gospodarstwie, gdzie musieli zaczynać wszystko od nowa. Wolni, żywi, ale przytłoczeni traumą ocalałych, przekazują swój ból i strach następnym pokoleniom. 

Kolonia Marusia to bardzo intymna opowieść Sylwii Zientek, bo dotyczy historii jej rodziny, jej osobistych przeżyć, doznań, demonów przeszłości pojawiających się w chwilach szczęścia. Książka poraża ogromem emocji, które bardzo szybko przenoszą się na czytelnika. W części poświęconej Rzezi Wołyńskiej nie sposób swobodnie oddychać. Co chwilę serce przeszywa strzała bólu i strachu, które dla ludzi zamieszkujących tamte okolice, były chlebem powszednim, które towarzyszyły im także w chwili śmierci. Jestem przerażona bestialstwem Ukraińców, którzy bez cienia litości mordowali dzieci, gwałcili kobiety, plądrowali domostwa i gospodarstwa, palili dorobek życia oraz pamięć po swoich sąsiadach. 
Nie mniej trudna i poruszająca jest część poświęcona matce autorki i traumie, która zniszczyła jej życie. Kobieta nie potrafiła zapomnieć o tragedii, którą przeżyła, nie umiała cieszyć się tym, co osiągnęła, a swoim strachem zaraziła swoje córki, z którym po dzień dzisiejszy muszą walczyć, by nie zatracić szczęścia. 

Kolonia Marusia to ważna lektura. Tematyka, która zostaje w niej poruszona, to manifest pamięci. Nie tylko o rodzinie, której udało się przetrwać czy ludziach, którzy dosłownie zostali zmieceni z powierzchni ziemi, pochowani we wspólnych mogiłach, ale o uczuciach i emocjach, które się wtedy narodziły. Przekazywane z pokolenia na pokolenie nie zapewniają tylko wdzięczności za ocalenie, wiary i nadziei na lepsze jutro, ale przejmujący smutek i cierpienie, które mocno uprzykrzają życie. 

Sylwia Zientek mocno poruszyła moje serce. Brak mi słów, by opisać wszystkie swoje wrażenia...











„Kolonia Marusia” Sylwia Zientek, W.A.B, Warszawa 2017





Czytaj dalej...

Czas burzy, Adrian Grzegorzewski



Coraz więcej publikuje się książek nawiązujących do czasów II wojny światowej. Możemy poznać zarówno świadectwo, relacje ludzi żyjących w tym okropnym czasie jak i zagłębić się w powieść opartą na prawdziwych wydarzeniach. Adrian Grzegorzewski na stałe mieszka w Londynie, ale jego korzenie sięgają i splatają się w polskiej ziemi, aż po Kresy, na których rozegrały się dantejskie sceny, a cierpienie wyryło w pamięci potomnych żal, tęsknotę oraz walkę o prawdę i pamięć. To właśnie wspomnienia, opowieści ciotki sprawiły, że książka „Czas burzy” i jej poprzedniczka „Czas tęsknoty” mogły ujrzeć światło dzienne. 

Piotr i Swieta odnaleźli miłość podczas wojennej zawieruchy. Musieli walczyć o uczucie nie tylko z niepewną chwilą codzienności, ale i z wrogością swoich narodów. Piotr bowiem jest Polakiem, a Swieta Ukrainką. Czas wojny, ludobójstwa, ucieczki, walki z okupantem jest sprawdzianem ich więzi, ale i człowieczeństwa, z którego rozliczają ich przyjaciele i współtowarzysze broni. Czy uda im się ocalić miłość i szczęśliwie doczekać wyzwolenia i pokoju?

„Czas burzy” to kontynuacja losów bohaterów poznanych w „Czasie tęsknoty”. Od razu tłumaczę, nie trzeba znać poprzedniej książki, by zrozumieć okoliczności, w których znaleźli się Piotr i Swieta oraz cieszyć się niczym niezmąconą lekturą. Adrian Grzegorzewski w bardzo przystępny i zarazem naturalny sposób wprowadza czytelnika w sytuację, co zupełnie wystarcza, by się rozeznać. 
 
„Jeżeli istnieje jakiekolwiek miejsce na ziemi, za które Bóg przed samym sobą wstydziłby się bardziej niż za Sodomę i Gomorę, to jest to Wołyń. W ciągu jednego lata dziesiątki tysięcy jego dzieci zapukało do bram nieba, stojąc przed nimi w czerwonych od przelanej krwi koszulach” 

Autor od samego początku bombarduje informacjami na temat codzienności podczas okupacji, trudne stosunki z sąsiadami, coraz śmielsze ataki upowców ich bestialstwo, wreszcie ludobójstwo. Serce rozrywa rozpacz, a rozum próbuje doszukać się jakichś sensownych słów, by zrozumieć jak mogło dojść do tak okrutnej rzezi na kobietach, dzieciach i starcach. Niestety, tego nie da się pojąć. Ludzki umysł nie ogarnia tej potwornej nienawiści i braku litości. W takich warunkach, mimo wszystko rozkwita miłość pierwsza, niewinna, ale od początku silna i trwała. Kolejne wojenne zawirowania nie są w stanie przeszkodzić Piotrowi i Swiecie w byciu razem. Jednak łut szczęścia nie może trwać długo. Ciężka podróż przez okupowaną Polskę, wymogi konspiracji czy Powstanie Warszawskie, a także chęć zemsty za wyrządzone krzywdy, prowadzą do tragedii. 


Wydawać się mogło, że Swietę i Piotra dosięgły wszystkie zagrożenia wojny. Jednak to taki czas, kiedy trzeba żyć na 200 % żeby zdążyć doświadczyć wszystkiego, zanim dosięgnie zabłąkana kula, nazistowskie katownie czy komora gazowa w obozie zagłady. Bohaterowie książki doskonale zdają sobie z tego sprawę i robią wszystko, aby być tam, gdzie może się przydać waleczne serce i gotowość na poświęcenia. 

„Życie składa się z chwil, a pamięć człowieka jest jak pełna regałów biblioteka.” 

Oprócz wyżej wspomnianych postaci poznajemy także Martę i Witalija, z którymi życie obeszło się równie brutalnie. Razem z nimi uczestniczymy w wydarzeniach ważnych, znaczących, choć nie przez wszystkich znanych i docenionych. Operacja „Ostra Brama”, czyli heroiczna walka Polaków z pułkownikiem Aleksandrem Krzyżanowskim „Wilk” i porucznikiem Witoldem Turonkiem „Tur” na czele o zdobycie Wilna i możliwość decydowania o losach Kresów po wojnie. Jak to sięskończyło, dobrze wiemy, ale nie możemy odmówić żołnierzom oddania, odwagi i lojalności. 

Wielbiciele serialu Czas honoru pokochają książki Adriana Grzegorzewskiego. Mamy bohaterów, którzy nie boją się oddać życia za Ojczyznę, którzy bez broni i odpowiedniego wsparcia wychodzą wrogowi naprzeciw, którzy kochają całym sercem i nienawidzą równie mocno. 

„Czas tęsknoty” i „Czas burzy” to hołd złożony ciotce, rodzinie i wszystkim Kresowiakom zmuszonym porzucić swoje domy, cały dobytek oraz do tułaczki po świecie, w którym nie mogli znaleźć swojego miejsca i spokoju ducha.

Gorąco polecam miłośnikom historii.








„Czas burzy” Adrian Grzegorzewski, Znak, Kraków 2017









Czytaj dalej...

Wojenne związki, Maren Röger

II wojnę światową najczęściej rozpatrujemy od strony represji okupanta, walk narodowościowych, wywiadu, świadectw obozowych czy Powstania Warszawskiego. Maren Röger, niemiecka historyk i kulturoznawca, postanowiła spojrzeć na ten okres historii z zupełnie innej perspektywy. Założyła sobie temat bardzo kontrowersyjny, bo opisuje związki miłosne pomiędzy Polakami a Niemcami, pomiędzy ofiarą, a katem. Nie było łatwo zebrać dokumentację, bo ta jest niepełna i fragmentaryczna. Jednak zebrane informacje pozwoliły postawić tezy dotyczące rodzaju wojennych związków oraz ocenę ówczesnego społeczeństwa.
Czytaj dalej...

Tłumacząc Hannah, Ronaldo Wrobel

Prawdę o sobie poznajemy w kilku sytuacjach, np. uczestnicząc w sytuacji ekstremalnej, w poczuciu permanentnego strachu, zagrożenia życia lub doświadczając obezwładniającego uczucia, jakim jest miłość. Bohater książki Ronaldo Wrobel „Tłumacząc Hannah” pod wpływem uroku pięknej kobiety, odkrywa misternie uknutą sieć intryg, ale co ważniejsze poznaje siebie, realizuje pragnienia, odnajduje drogę, którą warto podążać. 
Czytaj dalej...

Akuszerka, Katja Kettu

Miłość to z założenia uczucie piękne, niepowtarzalne, niosące dary uszlachetniające duszę, ciało i umysł. Co jednak, kiedy miłość łączy kata i ofiarę, kiedy rodzi się wśród brzydoty, brutalności i eskalacji nienawiści? Czy staje się ona ucieczką czy przeznaczeniem, kłamstwem czy prawdziwym uczuciem?
Czytaj dalej...

Styczniowe zapowiedzi z gatunku Literatura Faktu





„Dobranoc, Auschwitz” Aleksandra Wójcik, Maciej Zdziarski, Znak
 
Polacy, którzy przeżyli Auschwitz. Ostatni moment, by posłuchać ocalonych.

Józef Paczyński, rocznik 1920. Więzień numer 121 – z pierwszego transportu, fryzjer komendanta Rudolfa Hössa. Na pytanie, czemu nie poderżnął mu gardła, będzie musiał odpowiadać przez całe życie.
Marceli Godlewski, 1921, AK-owiec, egzekutor Kedywu. Po wielu miesiącach przesłuchań trafia do obozu, skąd ucieka przy pierwszej okazji.
Lidia Maksymowicz, najmłodsza. Uwięziona jako trzyletnia dziewczynka. Wystraszone dziecko ukrywające się pod pryczą przed wzrokiem doktora Mengele.
Karol Tendera, więzień numer 100 430. Zakażony tyfusem w ramach eksperymentu medycznego. Nigdy nie pogodzi się z tym, że można bezkarnie mówić o „polskich obozach zagłady”.
Stefan Lipniak, 1924. Czterdzieści cztery miesiące za drutami. Cała młodość. Niewiele o tym mówi, bo życie to nie tylko obóz.
Mija 70 lat. Byli więźniowie Auschwitz nadal żyją i są wśród nas. Spotykamy ich na ulicy, w tramwaju, w aptece. Mijamy w pośpiechu, nie zwracając uwagi. Wciąż mają dużo do opowiedzenia. Oto ich historie.


 „Brutalna kołysanka” Anna Malinowska, Agora 

Wstrząsający reportaż o losach dzieci uprowadzonych przez Lebensborn – nazistowską organizację powołaną w celu hodowli dzieci cennych rasowo.

Lebensborn to jedna z najczarniejszych legend II Wojny Światowej. Powołana do życia w 1935 roku przez Reichsfuhrera SS Heinricha Himmlera, miała być hodowlą czystych rasowo Niemców. Oficjalnie Lebensborn miała pomagać niezamężnym matkom i ich nieślubnym dzieciom. Prawda jednak okazała się bardziej wstrząsająca. Roman Hrabar, polski adwokat z Katowic po kapitulacji Niemiec zdemaskował prawdziwe zbrodnicze oblicze tej organizacji. Ale przede wszystkim odnalazł i przywiózł do Polski tysiące zrabowanych dzieci. W książce Anny Malinowskiej opowiadają one o swoich niezwykłych losach.

Książkę poleca Magdalena Grzebałkowska, finalistka Nike, autorka książki "1945. Wojna i pokój".


„Mogło być inaczej” John Brooks, Prószyński i s- ka

Dziecko adoptowane w Polsce przez amerykańskie małżeństwo i historia, którą powinien poznać każdy, kto ma problemy z dzieckiem.

W 1991 r. John Brooks i jego żona Erika adoptowali w Polsce czternastomiesięczną dziewczynkę. Nadali jej imię Casey. Przez kilkanaście lat John, Erika i Casey byli szczęśliwą rodziną. W wieku dojrzewania u Casey pojawiły się objawy poważnych zaburzeń emocjonalnych, niespodziewane napady złości i agresji, depresja i skłonności samobójcze. John i Erika przez kilka lat szukali pomocy psychologicznej. Nie znaleźli jej, a wyjaśnienie zaburzeń, na które cierpiała Casey pojawiło się zbyt późno.

"Mogło być inaczej" to książka o rodzicach, którzy desperacko poszukiwali pomocy, starając się ochronić swoją adoptowaną córkę, przed nią samą. To książka o rodzicach, którzy – podobnie jak wielu spośród nas – nie potrafili dostrzec, z jak poważnymi problemami boryka się ich dziecko, ani nie wiedzieli, w jaki sposób można próbować je rozwiązać. To wreszcie książka o rodzicach, którzy – chociaż przegrali walkę – nie spoczęli, dopóki nie zrozumieli, dlaczego tak się stało. To w końcu książka o ojcu Casey, autorze tej książki – książki, która może uratować niejedno życie.


„Zagadki kryminalne PRL” Kazimierz Kunicki, Tomasz Ławecki, Bellona

„Zagadki kryminalne PRL” to dwadzieścia mrożących krew w żyłach opowieści o głośnych zbrodniach, w wielu przypadkach seryjnych, które wydarzyły się w ciągu 45 lat istnienia Polski Ludowej we wszystkich społecznościach – od wiejskiej i małomiasteczkowej po wielkomiejską, a także w najróżniejszych środowiskach – chłopskim, robotniczym, studenckim, inteligenckim a nawet, co bardziej szokowało dawniej niż obecnie, intelektualnym. Część morderstw pozostała w ogóle niewyjaśniona, wiele rozwikłano tylko częściowo, a niektóre stanowią do dziś zagadkę, którą współcześni prawnicy, kryminolodzy i historycy usiłują rozwiązać, korzystając z materiałów Instytutu Pamięci Narodowej oraz współczesnych metod badań kryminalistycznych.
Autorzy „Tajemnic kryminalnych PRL”– Kazimierz Kunicki i Tomasz Ławecki mają w dorobku po kilkadziesiąt książek, w tym szereg pozycji popularnonaukowych, reportaży z kraju i ze świata, przewodników turystycznych, esejów oraz biografii sławnych Polaków. Znaczną część z nich napisali wspólnie, jak choćby opowieści o wydarzeniach „spisanych krwią” wydanych pod tytułem „Śladami słynnych zbrodni” (we współpracy z Lilianą Olchowik-Adamowską), w których nawiązywali do historycznej konwencji pitawala, jak od XVIII wieku nazywano zbiory kronik i sprawozdań z procesów kryminalnych. Tamta książka obejmowała wielowiekowy okres do końca okupacji niemieckiej, w tej natomiast autorzy zajmują się problemami zbrodni i kary z czasów nie aż tak odległych, a jednak odchodzących z wolna w zapomnienie.





Czy któraś z książek wzbudziła Wasze zainteresowanie? 


 
Czytaj dalej...

Listopadowa zachęcajka :)

Jesień, jak żadna inna pora roku, sprzyja czytaniu :) Słota i chłód otoczenia pozwala otulić się ciepłym kocykiem i zanurzyć w literackiej podróży. W listopadowy czas chętnie poznałabym miejsca i bohaterów książek: 



„Mischling czyli kundel” Affinity Konar, Prószyński i s- ka

Perła troszczy się o smutek, przeszłość i dobro. Stusia odpowiada za radość, przyszłość i zło.
Jest rok 1944, bliźniaczki Perła i Stusia Zamorskie wraz z matką i dziadkiem trafiają do Auschwitz. Siostry szukają siły i ucieczki od ponurego obozowego świata w swojej bliskości, w języku im tylko znanym, w grach wyuczonych we wczesnym dzieciństwie.
Jako część eksperymentu populacyjnego, mającego na celu badanie dzieci urodzonych z ciąż mnogich, znanego jako Zoo Mengelego, dziewczynki doświadczają cierpień i przywilejów nieznanych innym więźniom, zostają okaleczone psychicznie i fizycznie, odarte ze wspólnej osobowości. Ich tożsamość zmienia się pod brzemieniem bólu oraz poczucia winy.
Zimą, w czasie koncertu zorganizowanego przez Mengelego Perła znika, a Stusia pogrąża się w żałobie, lecz wciąż nie traci nadziei, że bliźniaczka żyje.
Po wyzwoleniu obozu przez Armię Czerwoną rusza na poszukiwania siostry wraz z przyjacielem, Feliksem – chłopcem, który straciwszy brata, pragnie zemsty – przez Polskę zniszczoną w czasie drugiej wojny światowej.
Jak przeżyć traumę, co zrobić, by przetrwać, jak pozostać sobą i zachować w pamięci to, co było piękne w tradycji rodzinnej, jak odnaleźć się w nowej rzeczywistości po wyzwoleniu?


„Damy ze skazą” Kamil Janicki, Znak 

Kobiety, które zapewniły Polsce koronę.
Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium.
Ich duma unicestwiła królestwo.
Matylda to dziedziczka najpotężniejszej dynastii świata. Głupota rodzonego brata zamienia jej życie w piekło. Nieodpowiedzialny szczeniak z koroną na głowie przegrywa ją podczas partii kości.
Rycheza angażuje cały swój spryt i nieustępliwość, by zmazać hańbę matki. Przybywa do kraju rządzonego przez ogarniętego obsesją tyrana. To ona zrobi z niego bohatera. I ona zapewni mu królewską koronę.
Przedsława, zgwałcona i obdarta z marzeń przez nienawistnego furiata, poprzysięga zemstę. Za jej sprawą na rodzące się polskie mocarstwo spada klątwa.
Poznaj historię polskiej korony, obdartą z mitów i fałszerstw. W świecie pełnym nienawiści, w którym ludzkie życie jest warte tylko tyle, ile gotowi są za nie zapłacić handlarze niewolników, te wielkie damy zrobią wszystko, by zdobyć sławę silniejszą od śmierci.
Urażona duma, poniżenie, zdrada, której nie wolno wybaczyć. Grzechy ludzi zbyt ambitnych, by uznać własne potknięcia, zepchną cały ród i imperium na drogę prowadzącą ku zagładzie. I tylko kobiety będą mogły je uratować.


 „Bliżej niż niebo” T. Greenwood, W.A.B.

Chora miłość nie cofnie się przed niczym.
Indie Brown we wczesnym dzieciństwie przeżyła uderzenie pioruna – zgodnie z oficjalną wersją wydarzeń życie dziewczynce bohatersko uratowała matka, Judy. Sęk jednak w tym, że sama Indie zapamiętała tamten incydent zupełnie inaczej. Zresztą nie tylko ten. Wygląda na to, że wszystkim trojgu dzieciom Judy co i rusz zdarzały się groźne wypadki.
Książka Greenwood to skomplikowana historia o miłości i przemocy zadawanej dzieciom przez najbliższych, opowiedziana z precyzją i intensywnością, która wprost poraża.


„Kolonia Marusia” Sylwia Zientek, W.A.B.

Wołyńskie krwawe lato, które odcisnęło tragiczne piętno na trzech pokoleniach kobiet
Halina dorastała w Kolonii Marusi, niewielkiej wiosce na polskim Wołyniu, w ziemi, której piękno i spokój opiewał w swoich wierszach Czechowicz. Potomkini polskiej szlachty, córka bogacza i miejscowej piękności – miała wszystko, o czym można marzyć. Sielankę przerywa wybuch wojny. A gdy Ukraińcy zaczynają mordować Polaków, świat małej Haliny wywraca się do góry nogami. I choć jej samej i jej rodzinie udaje się uciec, przeczucie nadchodzącej katastrofy już zawsze będzie jej towarzyszyć, odciskając na jej życiu piętno, które kobieta jak swoiste dziedzictwo przekaże córce.
Sylwia, pisarka, a wcześniej wzięta prawniczka, po śmierci matki próbuje odtworzyć dramatyczne losy rodziny, o których Halina nigdy nie chciała mówić. Ma nadzieję, że dzięki temu odzyska spokój ducha i kontrolę nad swoim życiem, w którym coraz silniejsze ataki paniki próbuje powstrzymać kolejnymi lampkami wina. Od dziecka bowiem jest przekonana, że lada chwila wydarzy się katastrofa.
Zientek tworzy poruszające, przenikliwe i niezwykle realistyczne studium traumy tak wielkiej i niewyobrażalnej, że oddziałuje na kolejne pokolenia. To także wspaniały, niekiedy bolesny i wzruszający obraz relacji matki i córki, które są dla siebie jednocześnie największym rozczarowaniem i najważniejszym punktem odniesienia. To również piękna opowieść o szczęściu, które w każdej chwili może zostać nam odebrane.


 „Dotyk” Claire North, Świat Książki

Elektryzujący nowy thriller autorki pierwszych"Pierwszych piętnaście żywotów Harry'ego Augusta".
Próbował mnie zabić, ale to ja go zabiłam. Było to dawno temu. Pamiętam, że panował mrok. Zauważyłam mordercę w ostatniej chwili. Umierając, dotknęłam jego dłoni i nagle nastąpiła pierwsza przesiadka. Patrzyłam, jak umieram. Spoglądałam na siebie oczami zabójcy. Teraz przesiadki to drobiazg. Przeskakuję z ciała do ciała, kiedy chcę. Mogę być każdym.



Czy zainteresowała Was któraś z powyższych książek? Jakie tytuły macie w planach na listopad?




 

Czytaj dalej...

Japoński kochanek, Isabel Allende



Po książkę sięgnęłam ze względu na wątek II wojny światowej i internowania ludności japońskiej po atakach na Pearl Harbor w 1941 roku. Choć "Japoński kochanek" nie zaspokoił mojej ciekawości, to otworzył przede mną drzwi do innej ciekawej historii. 

Irina Bazili rozpoczyna pracę jako opiekunka w Lark House, domu spokojnej starości. Zaprzyjaźnia się z pensjonariuszami, a przede wszystkim z ekscentryczną malarką Almą Belasco.  Starsza pani powierza Irinie swoje wspomnienia i dzieli się największą tajemnicą swojego życia.

"Zaawansowany wiek nie czyni sam z siebie nikogo lepszym ani mądrzejszym, on jedynie uwydatnia to, kim każdy był od zawsze."

Irina jest imigrantką z Mołdawii. Nie ma szczęścia. Matka alkoholiczka, która zapewniła jej najgorszy koszmar życia. Powoli udaje jej się wyjść z matni i traumy, odzyskuje spokój. Pomaga jej w tym praca z czworonogami i opieka nad staruszkami w Lark House. Zawiązuje tam niezwykłe przyjaźnie, które dają jej siłę do walki o swoje szczęście i moc zapominania, wybaczania zła z przeszłości. Daje jej również miłość, oczywistą ale nie pozbawioną trudności i trosk. 

"Ból dzielony z innymi jest łatwiejszy do zniesienia."


"Japoński kochanek" to właśnie historia o miłości, tej teraźniejszej budującej, dającej szczęście oraz tej z przeszłości, która daje ochronę przed trudną rzeczywistością i nadzieją na lepsze jutro. Jednak żeby odkryć tę potęgę uczucia, trzeba zdemaskować tajemnicę, która jest pilnie strzeżona. Alma odkrywa karty swojej przeszłości, ale skrzętnie ukrywa emocje i tożsamość kochanka. Determinacja bratanka i Iriny w końcu dają skutek i starsza dama wyjawia swój największy sekret. 

Tak oto cofamy się w przeszłość, docieramy do zamglonego portu w Gdyni, poznajemy dramatyczne losy rodziny Almy i jak II wojna światowa wpłynęła na jej życie jako dziecka i młodej kobiety. Obserwujemy także historię pewnej japońskiej rodziny, skazanej na wysiedlenie i internowanie...

Isabel Allende statecznie, ze spokojem buduje swoją opowieść. Z wnikliwością kreśli dzieje rodzin skrzywdzonych przez los. Coś ich do siebie przyciąga i łączy ich drogi, splata na zawsze i daje ukojenie.
Jak dla mnie książka jest zbyt zrównoważona i jednostajna. Nie znajdziecie w niej zwrotów czy jakiegoś większego zaskoczenia. Jest również dość przewidywalna i skrzętnie skrywana tajemnica dość łatwa do rozszyfrowania. 

Nie ma szału ale mimo wszystko podobała mi się. Pełna jest życiowych sentencji, które ukazują prawdziwe życie i mądrość nabywaną z wiekiem, doświadczeniem, nieuniknionymi stratami. Jeżeli macie ochotę na refleksyjna powieść, to "Japoński kochanek" nada się idealnie. 


"Starość to najlepszy czas, żeby być tym, kim się chce, i robić to, na co przyjdzie ochota."








"Japoński kochanek" Isabel Allende, tł. Joanna Ostrowska, Grzegorz Ostrowski, Muza, Warszawa 2016







Za możliwość przeczytania książki dziękuję Księgarni TaniaKsiążka.pl




Czytaj dalej...

Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek, Mary Ann Shaffer, Annie Barrows



Literatura łączy ludzi, którzy na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą nic wspólnego. Literatura staje się także zapomnieniem przed okrutną rzeczywistością i daje nadzieję na pomyślną przyszłość.

Tuż po II wojnie światowej, młoda dziennikarka i pisarka Juliet wydaje w formie książki cykl, swoich felietonów. Wyrusza w  podróż po zniszczonej Anglii by promować swoją pracę, spotkać się z zachwyconymi czytelnikami, ale i poszukać materiałów na nową powieść. Przypadkiem dowiaduje się o niezwykłym Stowarzyszeniu Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek, który powstał w nietypowych okolicznościach podczas okupacji niemieckiej. Zaintrygowana postanawia poznać tych ludzi i ich historię. Na miejscu okazuje się, że nie tylko znalazła pomysł na książkę ale i wiele, wiele więcej.

Już sam tytuł książki, "Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek", skłania do lektury :) Bo który z nas Miłośników Literatury nie chciałby poznać losów pokrewnych dusz? Również forma książki jest zaskakująca. Cała składa się z listów wymienianych pomiędzy jej bohaterami. To nie jest łatwe. Trzeba tak poprowadzić korespondencję, żeby wyglądała jak najbardziej naturalnie, ale i zdradzała detale z życia oraz spójną kolejność toczących się wydarzeń. Mary Ann Shaffer i jej siostrzenicy Annie Barrows udała się ta sztuka. Z ogromną ciekawością śledziłam poczynania poszczególnych osób i jaki wpływ wywierają one na Juliet. Początkowa fascynacja Stowarzyszeniem zmienia się w przyjaźń, a także miłość. Kobieta odkrywa także, jak na mieszkańców Guernsey wpłynęła okupacja, jakie spowodowała trudności i do jakich tragedii doprowadziła. Bo nie chodzi tu jedynie o okrucieństwo nazistów, ale także ich przyjazne gesty, co było źle przyjmowane przez jedną jak i drugą stronę.

Wiele złego wydarzyło się przez tę wojnę, co nie raz zostało opisane w powieściach, biografiach, podręcznikach. Zdarzały się także piękne akty solidarności, takie jak te opisane w powyższej książce. Autorki dowodzą jak wielki wpływ ma literatura i jak wiele może zmienić w życiu każdego człowieka. Zaczyna się zupełnie niewinnie albo przez przypadek, a potem staje się skuteczną tarczą przed okrutną rzeczywistością, rutyną dnia codziennego i problemami dotykającymi nas na każdym kroku.

"Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek" to piękna opowieść o przyjaźni, fascynacji i pasji, która staje się czymś więcej, czymś co ze strachu lub zwykłej przyjemności staje się treścią życia.

Mary Ann Shaffer zdradza w jakich okolicznościach powstała książka i nie sposób nie doszukiwać się analogii tych dwóch zdarzeń ;)  









"Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek" Mary Ann Shaffer, Annie Barrows, tł. Joanna Puchalska, Świat Książki, Warszawa 2016





Czytaj dalej...

Dziewczyny Wyklęte 2, Szymon Nowak



Był czas kiedy walka, bohaterstwo, heroizm polskich żołnierzy były piętnowane, karane, wymazane z pamięci społeczeństwa.

Szymon Nowak staje na straży ich dobrego imienia i odgruzowuje ich sylwetki, dokonania z odmętów historii.

"Kiedy wybuchła wojna, wszystkie miały silne przeświadczenie o konieczności zaangażowania się w walkę z okupantem."

Szymon Nowak w "Dziewczynach Wyklętych 2" skupia się na życiorysach kobiet i dziewcząt, które podczas II wojny światowej były sanitariuszkami, łączniczkami, kolporterkami, żonami, narzeczonymi, siostrami Żołnierzy Wyklętych, a tuż po niej w czasach stalinizmu i PRL wrogami ludu, bandytkami i zbrodniarkami.

Poprzez biografie Ireny Grzywacz, Elżbiety Zawackiej, Władysławy Gwóźdź, Ireny Lidii Gröger, Heleny Wardal Józefy Podubnej, Zofii Pelczarskiej, Eugenii Prauss, Ruty Czaplińskiej, Janiny Wasiłojć, Krystyny Łapińskiej, Danuty Osińskiej, Zofii Rojuk, Stanisławy Kowalewskiej i Haliny Pikulskiej możemy poznać niezwykłe losy napiętnowane bólem, cierpieniem, niesprawiedliwością, więzieniem, śmiercią. Taką cenę zapłaciły za swoją walkę, za ideały, za patriotyzm, za wolną Polskę.

Przez kilkadziesiąt lat ich poświęcenie zostało skazane na zapomnienie, a ich nazwiska wymazane z historii. Dopiero niedawno rodziny, historycy, a także fascynaci  tacy jak Szymon Nowak przywracają ich dobre imię, rehabilitują i ukazują w świetle dziennym  patriotyzm i ogromne zaangażowanie w walkę o ojczyznę.

Działania i decyzje bohaterek "Dziewczyn Wyklętych 2" są różne, ale konsekwencje niemal identyczne. Początkowy entuzjazm, konspirację, trudy wojny musiały łączyć z zadaniami żołnierza z rolą kobiety, narzeczonej, żony, matki. 9 maja 1945 roku miał być wybawieniem, zwycięstwem, radością, a okazał się datą, z którą rósł strach przed zdemaskowaniem i represjami. Kobiety prędzej czy później zapłaciły za swój udział w wojnie. Bezwzględność podczas przesłuchań, brutalność i poniżenia, brak zasad i moralności to wstęp do kar niewspółmiernych do wykroczenia. Wieloletnie odsiadki, zesłania i ta najbardziej okrutna- śmierć. Najbardziej poruszająca jest lojalność Dziewczyn Wyklętych, nieugiętość wobec kata i wyrok przyjęty z podniesioną głową. Bohaterki książki to w większości młode kobiety, nastolatki, młode matki, a nie dały satysfakcji swoim oprawcom, z godnością przyjmowały swój los.

"- Dlaczego nie krzyczałaś, kiedy cię bito? Zacisnęła tylko zęby, ale kiedy jeszcze raz powtórzył pytanie, wycedziła:- Tak zostałam wychowana."

Jestem poruszona lekturą "Dziewczyn Wyklętych 2" i rozgoryczona czasami, w których przyszło im żyć. Zamiast podziękowań torturowano je w więzieniach, zamiast chwały czekało je poniżenie, zamiast czci, pamięci czekała je kulka w łeb i zapomnienie.

Szymon Nowak rzetelnie przygotował swoją książkę. Dotarł do niepublikowanych zdjęć z archiwów rodzinnych, dokumentów z przesłuchań, wyroków, prywatnych listów. Miał również okazję porozmawiać osobiście z niektórymi opisywanymi bohaterkami. Czym samym przedstawione historie robią na czytelniku jeszcze większe wrażenie. Mogą sami przekonać się o niesprawiedliwości, fałszowaniu rzeczywistości i zawisłości komunistycznych urzędów i urzędników.

"Dziewczyny Wyklęte 2" to lektura obowiązkowa dla miłośników historii i sylwetek kobiet silnych jak skała oraz gołębim sercu, dla których ponad wszystko liczyły się Bóg, honor, ojczyzna.






"Dziewczyny Wyklęte 2" Szymon Nowak, Fronda, Warszawa 2016







Recenzja napisana dla serwisu DlaLejdis :)















Czytaj dalej...

Pamiętnik Mary Berg

19 kwietnia obchodziliśmy 73 rocznicę wybuchu Powstania w gettcie warszawskim. Uczciliśmy pamięć Powstańców, wspominaliśmy ich bohaterstwo, poświęcenie i męczeńską śmierć. Będąc w tych czasach, tych emocjach sięgnęłam po wyjątkowy pamiętnik, wyjątkowej dziewczyny Mary Berg, która dorastała, dojrzewała w gettcie warszawskim. W sposób bardzo szczegółowy zapisywała swoje przeżycia, obserwacje by opowiedzieć światu o swoich pobratymcach, pomścić ich walkę, cierpienie, upokorzenie oraz upomnieć się o zemstę dla nazistowskich potworów. 

"Teraz, kiedy wszyscy już znają ostateczny los getta, jeszcze większe znaczenie ma dla nas poznanie szczegółów życia jego społeczności, które trwało, a nawet niekiedy kwitło, mimo strasznych warunków egzystencji."

Mary Berg (Mary Wittenberg) była córką bogatych i wpływowych Żydów z Łodzi. Jej matka była amerykanką, projektantką mody, a ojciec znanym malarzem i handlarzem antykami. Zawierucha wojenna zaprowadziła ich do okupowanej Warszawy, a nazistowska polityka zamknęła w gettcie. Sytuacja Mary i jej rodziny była nietypowa bo amerykańskie pochodzenie matki stało się ochroną i przepustką do uprzywilejowanych warunków życia. Nie oszukujmy się. Nie gwarantowało wygód i dobrobytu, ale dawało szansę na przetrwanie. Omijały ich przesiedlenia i wywózki, a koneksje i zgromadzone przed wojną bogactwo pozwoliło uniknąć głodu. Jednak nie zamknęło oczu na okrucieństwo, bestialstwo nazistów wobec ich pobratymców, sąsiadów, przyjaciół. Mary skrupulatnie zapisywał obserwowane, często drastyczne i ekstremalne sytuacje, eskalację nienawiści. Co więcej Mary zauważała różnice i nierówności, które biednym Żydom niosą śmierć, a bogatym względny spokój i pełny żołądek. Na miarę własnych możliwości starała się pomóc mniej uprzywilejowanym krewnym i znajomym, ale to wciąż za mało. Irytowała się na brak wsparcia Polaków czy państw neutralnych, nie biorących udziału w wojnie, którzy zdawali się nie widzieć cierpienia Żydów w gettcie i obozach zagłady. 



Ze względu na amerykański paszport matki, Mary Berg i jej rodzinie udało się opuścić getto tuż przed jego likwidacją i największymi wywózkami do Auschwitz- Birkenau. Trafili do obozu przejściowego w Vittel we Francji, a potem do Ameryki. Jej zapiski ukazały się drukiem już w lutym 1945 roku, a sama Mary nie ustawała w próbach otwarcia światu oczu na tragedię, cierpienie i śmierć Żydów. 

Nie ukrywam, że lektura "Pamiętnika Mary Berg" jest trudna, a to ze względu na ogrom cierpienia ofiar i bestialstwa katów. Pomiędzy tym co bolesne opisuje codzienne życie getta, które nie było pozbawione rozrywek, przyjemności, nauki, radości i miłości. To właśnie ta plątanina szczęścia, niepewności przyszłości, ogromnego bólu fizycznego i psychicznego sprawia, że od pamiętnika nie można się oderwać, mimo igieł wbijanych w serce, mimo lodowych obręczy zaciskających rozum. Przekaz Mary jest bardzo prosty i czytelny. Dziewczyna nie próbuje niczego ubarwiać, ani niczego pomijać. Relacjonuje z rzetelnością i sumiennością nawet te najbardziej drastyczne, traumatyczne wydarzenia. Rysuje obraz ludzi przejętych swym położeniem, pełnych strachu, niepewności, swojego rodzaju otępienia, a czasem też pogodzenia z losem i zgodą na śmierć. Zauważa też, co mnie najbardziej zabolało, polski antysemityzm, brak chęci w niesieniu pomocy czy próby bogacenia się na krzywdzie prześladowanych Żydów. Co prawda wspomniała o tych Polakach co pomagali, ale w jej oczach były to jednostki. 

"Dla ludzi getto to jak w kinie: ciągła, nieustająca groza. A to nie tak. Groza otaczała nas wciąż, ale normalne życie toczyło się obok. W getcie były flirty, miłostki, koncerty, teatr. Ludzie chodzili do restauracji. A za restauracją ktoś umierał z głodu. Normalność i nienormalność splatały się nieustająco."

Spojrzenie na wojnę, nazizm, getto oczami  młodej dziewczyny daje niewiarygodny rezultat i burzę emocji. Daje nam dostrzec to, co do tej pory nam umykało, co zostało przemilczane czy niezauważone. Jesteśmy również świadkami emocjonalnej bitwy w sercu Mary, która obwinia się o swoje uprzywilejowane położenie, o swoje przetrwanie, o swoje życie. 

Myślę, że kanon lektur szkolnych powinien wzbogacić się o "Pamiętnik Mary Berg"!









"Pamiętnik Mary Berg", tł. Adam Tuz, wyd. IV,  Prószyński i s- ka, Warszawa 2016






* zdjęcia pochodzą z książki "Pamiętnik Mary Berg"












Czytaj dalej...

Pora westchnień, pora burz, Magdalena Kawka

"Tylko żyjąc zgodnie i nawzajem się szanując, możemy ocalić fundamentalne wartości…"

To moje pierwsze spotkanie z twórczością Magdaleny Kawki, choć autorka zdobyła już rzesze wiernych fanów wcześniejszymi publikacjami. Zdecydowałam się sięgnąć po ten tytuł ze względu na jej wojenną tematykę, która jest bliska mojemu sercu. Czy Magdalena Kawka przebiła je strzałą silnych wzruszeń? 

Lwów, 1939 rok. Lilka z koleżankami przygotowuje się do matury. Czas poza nauką spędza na beztroskiej zabawie i pierwszych miłosnych uniesieniach. Nie wie jeszcze, że jej życie już za chwilę diametralnie się zmieni. Tuż po wybuchu II wojny światowej delikatne do tej pory nastroje antysemickie i antypolskie narastają, a wielokulturowe miasto staje się miejscem narodowych waśni, odrodzeniem dawnych żalów, konfliktów i wyrównania rachunków. Nadchodzi pora burz...

"Wilk nie przestaje być wilkiem tylko dlatego, że nosi skórę owcy. Rozejrzyj się wokół siebie, naucz się patrzeć. Chmury już się zbierają…"

Lilka z trwogą obserwuje zmiany jakie zachodzą w jej rodzinnym mieście. Radziecka okupacja sprawia, że z dnia na dzień zgodni do tej pory sąsiedzi:Polacy, Żydzi, Ukraińcy stają się wrogami zmuszonymi walczyć o przetrwanie. Zamożni rodzice dziewczyny stają się solą w oku nowej władzy. Przyzwyczajeni do luksusów, zostają zmuszeni do borykania się z niewygodami i niedostatkami żywności. Kiedy ojciec Lilki zostaje wywieziony na Syberię, ich los staje się jeszcze bardziej niepewny. I pomyśleć, ze jeszcze nie tak dawno jedynym zmartwieniem dziewczyny był brak odpowiedzi na list miłosny, niedostateczne lub nadmierne zainteresowanie chłopców czy wybór stroju na spotkanie z koleżankami.  Lilka w jednej chwili przechodzi błyskawiczny kurs dorastania i staje się podporą swojej rodziny. Niespodziewanie angażuje się w działalność konspiracyjną, która przyniesie jej wiele osobistych rozczarowań oraz przeżyć, które ukształtują ją i umocnią.

Magdalena Kawka cudownie opisała to wyjątkowe dorastanie młodej bohaterki. Z trzpiotowatej, nieco infantylnej panienki skupionej na tym co dzieje się tu i teraz, przeistacza się w kobietę, której w oczy zajrzała śmierć okrutna i bezkompromisowa. Choć Lilka nie zawsze zachowuje się tak, jak wymagają tego okoliczności, to wzbudza sympatię i chęć śledzenia jej losów. Z każdą kolejną trudnością, każdą kolejną stratą części swojej dziecięcej naiwności i niewinności staje się bliższa, bardziej namacalna, bardziej realna. Towarzyszące jej postaci doskonale podkreślają jej zalety bądź wady i stają się doskonałym, wielobarwnym tłem z wybijającymi się akcentami. Są nimi Wiktor i Orest, dwa bieguny, pomiędzy którymi miota się  więziona uczuciami i emocjami Lilka. Miłość kontra zależność, niepewność kontra ochrona, Polak kontra Ukrainiec... Wróg kontra przyjaciel?

"Wojna, moja duszko… Dla niektórych czas refleksji i rozrachunków z samym sobą."

Autorka równie doskonale opisała dwie różne twarze Lwowa. Tę przyjazną, wielokulturową perłę polskiej korony oraz tę przykrytą ciemną chmurą nienawiści i wyrównywaniem rachunków gdzie niebezpieczeństwo kryje się w twarzach i rękach sąsiadów. Pani Magdalena przybliżyła i przypomniała miejsca zapomniane, a będące przecież częścią naszej narodowej tożsamości, naszej kultury, naszej historii.

"Czasem nie potrzeba wroga z zewnątrz, by ludzie przemienili się w hieny."

"Pora westchnień, pora burz" to przepięknie napisana opowieść o młodej dziewczynie próbującej odnaleźć się w trudnych czasach wojny, w których liczyła na solidarność znaną z kart historii, a zaznała zdrady, podstępu, manipulacji. 

"Nie sztuka być dobrym człowiekiem, gdy świeci słońce. Sztuką jest nie sprzeniewierzyć się wartościom, kiedy szaleje zamieć."

"Pora westchnień, pora burz" to powieść, która nie tylko zrani serce wzruszającą historią, ale zagnieździ się w nim i nie pozwoli o sobie zapomnieć. 









"Pora westchnień, pora burz" Magdalena Kawka, Prószyński i s- ka, Warszawa 2016






Czytaj dalej...

Przedpremierowo: Oblubienice wojny, Helen Bryan

Premiera: 2 czerwiec 2016





Sięgając po literaturę wojenną spodziewamy się poznać bohaterów, którzy czynnie brali udział w walce z okupantem i ich bezwzględnym dążeniu do odzyskania wolności, niezależności i suwerenności. "Oblubienice wojny" ujmuje ten temat z całkiem innej strony. Odmiennej, często niedocenianej, ale równie ciekawej, niebezpiecznej i emocjonującej. 

Bohaterkami powieści jest pięć kobiet, których ścieżki krzyżuje pokrętny los w małej angielskiej wsi Crowmarsh Priors. Wybuch II wojny światowej zastaje  Alice, Elsie, Tanni, Evangeline i Frances w różnych sytuacjach. Jednak jej brutalność, okrucieństwo do walki ramię w ramię z trudnościami dnia codziennego, pogarszających się warunków bytowych i utrzymania rodziny przy życiu, w dobrym zdrowiu, z pełnym brzuchem. 

Wojna to domena mężczyzn. Jednak kobiety ponoszą za nią równie ogromną cenę. "Rzadko się o nich mówi, a przecież to właśnie one czuwały przy ogniskach domowych mimo ciężaru wojny." To na ich barki zostają zrzucone codzienne obowiązki, począwszy od prac fizycznych na polach i w fabrykach po opiekę nad bliskimi i zaspokajaniu ich potrzeb, które w takich nienaturalnych warunkach bywało heroiczne. Powracając do lat czterdziestych ubiegłego wieku, skupiamy się na śmiałkach z bronią w ręku, którzy poświęcali życie w imię odzyskania wolności. Zapominamy za to o bohaterach, którzy nie zważając na niebezpieczeństwa, zdobywali chleb, lekarstwa, cichy kąt do spania. To właśnie z myślą o nich powstała książka "Oblubienice wojny". Z jej kart poznajemy losy pięciu młodych kobiet, którym wojna z jednej strony pokrzyżowała plany, a z drugiej doprowadziła do niezwykłego spotkania i związała silną nicią przyjaźni. Jedynie Alice jest rdzenną mieszkanką wioski Crowmarsh Priors. Reszta kobiet trafia w to miejsce zupełnym przypadkiem. Tanni jest Żydówką i musi uciekać z Austrii ogarniętej nienawiścią i antysemityzmem. Evangline również została zmuszona do ucieczki, ale w jej przypadku są to nieoczekiwane skutki romansu. Dla Frances przeprowadzka na wieś miała być karą i swoistą nauką moralności, a dla Elsie była konsekwencją obowiązkowej ewakuacji. Dziewczyny szybko znajdują wspólny język i solidarnie próbują przetrwać wojenną zawieruchę. Dbają o swoje rodziny, o swoją małą społeczność i szukają sposobności walki z wrogiem na miarę swoich możliwości. 

W tak trudnych warunkach nie ma czasu na długie rozważania. Myśl jest czynem, bez względu na konsekwencje. Tyczy się to zarówno działań wojennych jak i uczuć, które je dopadają, nie zważając na okoliczności. Nasze bohaterki angażują się w działalność na wielu frontach. Wstępują w szeregi Land Girls gdzie dbają o jakość upraw i jej zbiory, uczestniczą w tworzeniu szpitali polowych, szmuglowaniu konspiracyjnych ulotek i dołączają do, utrzymywanych w całkowitym sekrecie, Kierownictwa Operacji Specjalnych gdzie zajmują się np. wywiadem, kolaboranctwem, wykonywaniem wyroków. Obserwujemy je również podczas wykonywania zwyczajnych kobiecych obowiązków i powinności, począwszy od dbania o ognisko domowe, poszukiwanie miłości, wychodzenie za mąż, zakładanie rodziny. Pojawienie się dzieci zupełnie zmienia ich spojrzenie na życie i na wojnę. Stają się bardziej zdeterminowane i bezwzględne, a jednocześnie pełne ciepła i matczynej troski. To właśnie te dwie twarze kobiet i matek są sednem powieści, jej siłą, jej popularnością w wielu krajach. 

"Oblubienice wojny" to powieść, która zrodziła się ze wspomnień bohaterskich czynów kobiet w Ameryce Stanów Zjednoczonych i Anglii. Jednak i polskie spadkobierczynie trudnej historii odnajdą część losów swoich matek i babek. Życie kobiet nie różni się mimo położenia geograficznego, a wojenna zawierucha łączy je jeszcze bardziej. 

Polecam opowieść o zwykłych kobietach, których siłą była przyjaźń i miłość. 








"Oblubienice wojny" Helen Bryan, tł. Olga Kwiecień, wydawnictwo Helion, Gliwice 2016








Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka