Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Damidos. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Damidos. Pokaż wszystkie posty

Historyczny Patchwork Kresowy


Adam Leński po śmierci ojca stara się uporządkować jego mieszkanie. Podczas żmudnej segregacji dokumentów znajduje tajemnicze listy, notatki, luźne kartki, pamiętnik. Wyłania się z nich zupełnie inna, druga twarz Stefana Leńskiego. Adam postanawia odkryć wszystkie sekrety swojej rodziny...
"Bóg, jeśli jest, musi się straszliwie nudzić. Bo jak ma się nie nudzić, skoro wie wszystko? Pewnie dlatego wymyśla takie okropieństwa, które dzieją się na świecie. Wojny, choroby, kataklizmy."
Joanna Lustyk z książką "Nad rzeką niepamięci" dotyka najbrutalniejszych i najtrudniejszych wydarzeń z historii Polski w XX wieku: I wojna światowa, radziecka i niemiecka okupacja podczas II wojny światowej, Katyń czy rzeź na Wołyniu. Cierpienie, ból, rozpacz, strach miesza się z krótkimi okresami nieskrępowanego szczęścia, wolności i miłości.

Ostatnimi czasy o polskiej trudnej historii mówi się coraz więcej. Doceniam to. Musimy rozliczyć się z gwałtem zadanym naszym ziemniom, ludziom, rodzinom, sąsiadom. Nie możemy sugerować się opiniom innych, przemilczać prawdy w imię poprawnych stosunków międzynarodowych czy świętego spokoju. Na początku XX wieku została przelana polska krew i nie można o tym zapomnieć chciażby po to by uczcić pamięć pomordowanych i poległych. Musimy pamiętać o dawnych zbrodniach by nie dopuścić do nich ponownie w przyszłości. "Nad rzeką niepamięci" idealnie podtrzymuje tę pamięć.
Joanna Lustyk próbuje dociec co popycha ludzi do tak niewyobrażalnych zbrodni. Miłość, nienawiść, zazdrość, ból, upokorzenie? Czy człowiek rodzi się z pierwiastkiem brutalności, okrucieństwa i żądzy mordu? Czy nienawiść można w sobie obudzić i podsycać ją nierealnymi oczekiwaniami? Jak to dostrzec, jak przeciwdziałać, jak zadośćuczynić???

Choć tło historyczne powieści wydaje się być bardzo mocno zaakcentowane, to "Nad rzeką niepamięci" niesie także inne przesłanie. Dzięki postaci Adama możemy zaobserwować jak ważne dla życia człowieka są korzenie, więzi rodzinne i prawda choćby najbrutalniejsza. Sekretne zapiski ojca ujawniają inną rzeczywistość, która w pierwszej chwili wydaje się zbyt abstrakcyjna, nierealna a, z którą trzeba sobie poradzić, dopuścić do głosu, do serca, przetrawić i podjąć odważne decyzje.

Autorka przekonuje także, że każdy człowiek ma drugą twarz, ukrytą i niedostępną. Każdy ma sekrety. Pragniemy coś ukryć, schować tylko dla siebie. Czasami są to zwykłe błahostki, przemyślenie, opinie...Czasami są to takie tajemnice, które mogą zmienić czyjeś życie. Czy łatwo jest utrzymać iluzję rzeczywistości?

Joanna Lustyk stworzyła książkę niezapomnianą i bardzo potrzebną. Ku przestrodze i ku pamięci...



Joanna Lustyk "Nad rzeką niepamięci", Damidos 2013


Podsumowanie

Plusy:
- tajemnica
- pogląd na najtrudniejsze momenty w polskiej historii
- polskie losy na Kresach
- brutalna, dosłowna, poważna
- przejmująca, wzruszająca, poruszająca
- poszukiwanie prawdy bez względu na wszystko
Minusy:
- brak
Jednym zdaniem:
Książka dotyczy pięknej acz trudnej i bolesnej polskiej historii.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Damidos :)) Dziękuję za zaufanie :)




Czytaj dalej...

Życie po stracie bliskiej osoby

"Cienie na wrzosowisku" przedstawia dalsze losy bohaterów poznanych w "Pensjonacie na wrzosowisku" (recenzja) i "Miłości na wrzosowisku" (recenzja). Powrót do tych miejsc i ludzi była jak wizyta u dawno nie widzianych znajomych. Zżerała mnie ciekawość co nowego u Basi, Marka, dzieci. Jak żyje im się na Wyspach, czy nie chcą wracać do Polski, jak prosperuje kawiarenka...

Wydaje się, że życie Basi i jej rodziny płynie sielsko, nienaruszone, stabilne. To tylko pozory. Śmierć Jamesa bardzo poruszyła Basię i do tej pory nie może się otrząsnąć z tej tragedii. Nie może jednak swojej żałoby po kochanku przeżywać oficjalnie. Ma męża, który niczego się nie domyśla i dzieci, którym nie chce rujnować życia. Kawiarenka i mała Emilka pochłaniają całą uwagę Basi i kiedy wydaje się, że pogodziła się ze swoją stratą, nadciąga niespodziewany kryzys...

Basia nie spodziewała się po sobie tego, że będzie umiała i mogła tak oszukiwać własną rodzinę. Dla kilku chwil miłości zaryzykowała nie tylko swoją reputację, ale i dobre stosunki z dziećmi. Nie chcę oceniać jej zachowania, być może miała swoje powody by zdecydować się na zdradę i prowadzenie podwójnego życia. Żal mi jedynie męża i dzieci, którzy nieświadomi niczego budowali swoje oczekiwania i uczucia. Każdy mam prawo znać swoje prawdziwe położenie by czuć się bezpiecznym.

Przeżywanie przez Basię żałoby, jej rozpacz była tak autentyczna, że krzyczała z kart książki bólem i cierpieniem. Strata bliskiej osoby jest bardzo traumatycznym wydarzeniem, po którym trudno się podnieść i żyć normalnie. Staje się tym trudniejsze kiedy swoją rozpacz trzeba maskować, ukrywać w sercu i cierpieć w samotności.
Tak jak do tej pory kibicowałam poczynaniom Basi tak w tej części zawiodła mnie. Zawsze zdecydowana tym razem nie wie czego chce. Snuje się z kąta w kąt. Raz chce być blisko męża, raz go odpycha. A kiedy jej życie i małżeństwo wisi na włosku nie robi nic, ufając że los podejmie decyzję za nią.

"Cienie na wrzosowisku" były schematyczne i bardzo przewidywalne. Co prawda były w niej ciekawsze momenty skupiające uwagę, to jednak przez większość czasu lektura była nużąca. Tak jakby autorka straciła cały zapał i nie skupiła się dostarczenie nad historią, którą miała do przekazania. Może lepszym rozwiązaniem byłoby połączenie trzech powieści w jedną całość? Odrobinę urozmaicenia dodał książce pamiętnik Emilki. Można było spojrzeć na Basię z boku, z dystansem, pod innym kątem. Kolejnym plusem jest przedstawienie realiów życia na obczyźnie, malownicze opisy miejsc i relacje międzyludzkie.



Podsumowanie

Plusy:
- malownicze opisy angielskich krajobrazów
- spójna z pozostałymi częściami
- możliwość uczestniczenia w rozwoju bohaterki i podglądanie jej życia
- obserwacja życia na obczyźnie
- życiowa (problemy, zachowania zaczerpnięte z rzeczywistości)
- prosty przekaz

Minusy:
- zbyt przewidywalna, schematyczna
- za wiele powtórzeń
- historia zbyt skąpa na oddzielne trzy książki

Jednym zdaniem:
Jeżeli znasz poprzednie powieści Anny Łajkowskiej, to i po "Cienie na wrzosowisku" z chęcią sięgniesz.


Anna Łajkowska "Cienie na wrzosowisku", Damidos 2013



4/6

Książkę otrzymałam od wydawnictwa Damidos :))) Dziękuję za zaufanie :)

Czytaj dalej...

Miłosne dylematy

Gabriela Gargaś to jedna z moich ulubionych współczesnych polskich autorek.  W jej powieściach odnajduję cząstkę swej duszy i serca. Za każdym razem czuję, jak jej słowa wypełniają mnie w całości, dają radość i inspirują pozytywną energią. Ponadto wydaje mi się, że z Gabrielą Gargaś łączy nas identyczny poziom emocjonalności, który pozwala mi zagłębić się w jej świat, w jej rzeczywistość, jej uczucia.

Najnowsza książka Gabrieli Gargaś to "Trudna miłość". Już sam tytuł jest niesamowicie wymowny. Jeszcze przed lekturą zmusza do refleksji i zadumy nad tą królową ludzkich uczuć.  Miłość z natury bywa trudna. Dlaczego? Ponieważ tak łatwo ją zatracić. Miłość wymaga uwagi, zabiegów, pielęgnacji. Kto raz ją zdobędzie, nie może osiąść na laurach. Każdego dnia trzeba na nowo ją oswajać i nigdy nie wolno wystawić jej na pokuszenie. Miłość, o którą tak zadbamy, przyniesie spełnienie, spokój, szczęście...

Natalia jest śmiertelnie znudzoną trzydziestodziewięciolatką, żoną, matką i "kurą domową".  Nie czuje się ani szczęśliwa ani spełniona. Co więcej uważa, że stoi na poboczu życia, które mija ją ze świstem powietrza. Nie wie i nie potrafi tego zmienić. Swoje rozdrażnienie wyładowuje na mężu, który i tak z dnia na dzień coraz bardziej się od niej oddala. Natalia ma wrażenie, że łączy ich już tylko wspólna córka- Julia, codzienna rutyna i brak odwagi by odmienić swoje życie. Irytację kobiety pogłębia także jej przyjaciółka Gośka, która robi co chce i z kim chce. Nie przejmuje się konwenansami, oceną, dekalogiem, uczuciami, ludzką zawiścią. Natalia chciałaby być taka jak ona ale czy odważy się na tak radykalny i zdecydowany krok?
Nowo poznany tajemniczy mężczyzna zmienia życie Natalii. Czy będzie tak, jak to sobie wymarzyła? Czy polubi nową, samą siebie?
Jak sami dobrze wiecie, los bywa przewrotny. Natalii przyjdzie się zmierzyć z rzeczywistością, którą sama stworzyła. Co z tego wyniesie, czego się nauczy?

Natalia to specyficzna osoba. W dzieciństwie nie została nauczona ani nie pokazano jej jak okazywać uczucia. Matka kobiety była bardzo powściągliwa w tej dziedzinie, wiecznie zapracowana nie miała czasu dla swojej jedynej córki. Dlatego Natalia rzuca się na miłość całą sobą. Jest zachłanna na czułość, dotyk, ciepłe słowa. Innym wydaje się być zaborcza, pazerna i zazdrosna a ona próbuje jedynie nacieszyć się bliskością. Czasami miałam wrażenie, że poszukuje związku jedynie dla tych dowodów miłości, że nie interesuje jej człowiek sam w sobie, a jego gesty.
Dlatego po części jestem w stanie zrozumieć jej zauroczenie nieznajomym mężczyzną. On okazał jej zainteresowanie, zrozumienie, zabiegał o nią, sprawił, że poczuła się ważna a przede wszystkim doceniona. W domu czekała na nią codzienna rutyna, gary, gotowanie, sprzątanie, pranie...Zero wrażeń, zero emocji.
Dopiero gwałtowna zmiana powoduje otrzeźwienie. Natalia wreszcie odkrywa jak zmienić swoje życie i jednocześnie odświeżyć, zawalczyć o swój związek. Wreszcie odnajduje i rozumie istotę małżeństwa: "Małżeństwo to kilka nakładających się na siebie sfer: sfera rozmowy, milczenia, wspólnego spędzania czasu, modlitwy, wychowania dzieci, chorowania i starzenia się."

Mam wrażenie, że "Trudna miłość" eksponuje jedynie osobę Natalii, jej wnętrze, jej emocjonalność i jej postrzeganie świata. Inne postacie są tylko tłem, które ma za zadanie wyłuszczać i interpretować, a nawet generować zachowanie bohaterki.

Powieść "Trudna miłość" jest podzielona na trzy części. Każda z nich opisuje pewien etap z życia Natalii. Razem tworzą spójną wędrówkę od kobiety znudzonej po kobietę spełnioną.
Spodobała mi się taka konstrukcja. Jest ład, porządek, chronologia. Fabuła jest przejrzysta i pozwala na płynną lekturę.
Narracja pierwszoosobowa, charakterystyczna dla książek Gabrieli Gargaś pozwala wejść w skórę Natalii i choć na chwilę stać się kobietą opętaną miłością.

Miłość i jej odcienie choć jest tematem numer jeden w powieści Gabrieli Gargaś, to muszę zaznaczyć, że nie jedynym. "Trudna miłość" jest również o przyjaźni, takiej do grobowej deski, o wybaczaniu, o radzeniu sobie w trudnych życiowych sytuacjach, trudnych wyborach, samorealizacji oraz byciu kobietą, matką, żoną, człowiekiem...

Na koniec muszę wspomnieć o okropnej okładce. Mam nadzieję, że autorka nie będzie mi miała tego za złe...
Okładka nie ma nic wspólnego z treścią książki. Sugeruje banalne romansidło, z którym "Trudna miłość" nie ma nic wspólnego! Treść powieści to esencja kobiecej natury, odrobina metafizyki i wulkan emocji.




Podsumowanie

Plusy:
- doskonały portret kobiety zagubionej w meandrach miłości
- idealnie scharakteryzowana główna bohaterka
- historia, która może przytrafić się każdemu
- wulkan emocji
- przejrzystość
- konstrukcja powieści
- narracja pierwszoosobowa

Minusy:
- okładka!!!

Jednym zdaniem:
Kto nie zna twórczości Gabrieli Gargaś, koniecznie musi to nadrobić.


Gabriela Gargaś "Trudna miłość", Damidos 2013



4/6

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję autorce oraz wydawnictwu Damidos :)) Dziękuję za zaufanie :)))


Czytaj dalej...

"Kwiaciarka cz. 2" Ksawery De Montepin

Z Ksawerym De Montepin spotkałam się podczas lektury pierwszej części "Kwiaciarki". Pamiętam, że książka zrobiła na mnie dobre wrażenie. Sama historia była bardzo ciekawa a do tego osadzona w XIX wiecznym Paryżu. Dlatego, kiedy w moje ręce trafiła kontynuacja tej książki, zadrżałam z emocji. Bardzo mnie ciekawiło jak potoczyły się losy poznanych wcześniej bohaterów czy winni otrzymali zasłużoną karę?

W pierwszej części mieliśmy do czynienia ze zbrodnią doskonałą, fatum, przypadkiem, skazaniem niewinnych ludzi na śmierć. Autor zostawił nas z poczuciem, że bogaty może więcej, że odpowiednie znajomości mogą odsunąć wszelkie podejrzenia. Jednak kłamstwo nie popłaca a hrabina de Lagarde przekonała się o tym na własnej skórze. Morderstwo męża miało jej przynieść bogactwo, ale nic z tego. Małżonek przed śmiercią stracił cały majątek w wyniku niekorzystnych inwestycji. Hrabina zostaje na lodzie więc już szykuje kolejną intrygę. Postanawia wydać za mąż swoją córkę, za bogatego bratanka Filipa de Kervena, swojego zbrodniczego wspólnika.
Jednocześnie brat hrabiny Albert de Lussan poszukuje swojej dawnej miłości i jej córki, którym chce wynagrodzić krzywdy wyrządzone w przeszłości. Lecz zamiast kobiet znajduje mężczyznę, który może zniszczyć życie hrabiny de Lagarde. Czy mus się uda?

Ksawery De Montepin utrzymał poziom, styl i lekkość znaną nam z pierwszej części "Kwiaciarki". Dzięki temu do końca podbił moje serce. Klimatem i użytym językiem, w dalszym ciągu znajdujemy się w XIX wiecznym Paryżu i pod urokiem tego jego magicznego uroku.
Ksawery De Montepin do rozpoczętych wątków wprowadził nowe nie mniej intrygujące i ciekawe. Jak na romans przystało, mieliśmy do czynienia z wybuchem ognistych uczuć, które nie zważały na konwenanse, na statut społeczny, na majątek. Nie wszystkim jest to w smak. Najbliżsi knują spiski, które mają zniszczyć pierwsze, trwałe, nierozerwalne związki.

Dzięki Ksaweremu De Montepin poznajemy także ludzką chciwość i obłudę. Przyglądamy się niszczącej mocy, sile plotki i pomówień. Jesteśmy świadkami również potęgi odkupienia wynikających z wyznania prawdy.
Druga część "Kwiaciarki" obfituje w nagłe zwroty akcji, które doprowadzają nieuchronnie do oczyszczającego i budującego końca. I chociaż jest on przewidywalny to nie psuje nam to przyjemności czytania i przekonania się czy rzeczywiście będzie taki jaki nam się wydaje...

Polecam!

Cytaty z książki:

1. "Byłoby zbyt niesprawiedliwe, aby ten człowiek, tak odważny, tak szlachetny, opłacił własnym życiem moje ocalenie!"
2. "Kodeks to arcydzieło geniuszu i mądrości ludzkiej, to świątynia, której nie wolno naruszyć bez dopuszczania się świętokradztwa. "
3. "Ich dostojność pieniądze, zawsze biorą górę nad jej wysokością miłością."
4. "Zawsze tylko przypadek rządzi wszystkim!"


Ksawery De Montepin "Kwiaciarka cz. 2", Damidos 2012, ISBN: 978-83-7855-003-7

4+/6


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję panu Łukaszowi z wydawnictwa Damidos


Czytaj dalej...

"Miłość na wrzosowisku" Anna Łajkowska

"Miłość na wrzosowisku" Anny Łajkowskiej jest kontynuacją losów Basi, którą dość dobrze poznaliśmy w książce "Pensjonat na wrzosowisku". Kobieta zakochana w szkockich wzgórzach, obficie pokrytych kwieciem wrzosu, namawia męża na przeprowadzkę do Haworth. Tam otwierają małą kawiarenkę, w której Basia może spełniać swoje marzenia i rozwijać swoje pasje. Pomysł na biznes szybko się sprawdza i powoli zaczyna przynosić korzyści.
Jednak jak to często bywa, sukces zawodowy nie idzie w parze z dobrymi relacjami rodzinnymi. Nastoletnie córki są zajęte własnymi sprawami, dobry kontakt zostaje zerwany, mnożą się konflikty a stosunki małżeńskie ulegają rozluźnieniu. W takiej sytuacji łatwo ulec pokusie, a na horyzoncie czeka dawny i przystojny znajomy...

Zdarza się, że kolejna część książki bywa nieudana i przynosi czytelnikowi rozczarowanie. Na szczęście Annie Łajkowskiej udało się tego uniknąć i autorka odniosła podwójny sukces. Udany debiut i kontynuacja, która  w równym stopniu spotkała się z przychylnym odbiorem.
Annie Łajkowskiej udało się utrzymać romantyczno- szorstki klimat i urok szkockich wrzosowisk. W dalszym ciągu z chęcią odwiedziłabym opisywane w książce miejsca.
Autorka utrzymała również zainteresowanie czytelnika losami Basi aż do ostatniej strony. Wmanewrowała bohaterkę w zawiłe sytuacje bytowo- uczuciowe, które trudno rozwiązać jednym ruchem ręki. W nielicznych retrospekcjach poznaliśmy początki małżeństwa Basi i Marka, co pozwoliło na lepsze rozumienie podejmowanych decyzji, rozgoryczeń i żalów.

Anna Łajkowska udowodniła, że marzenia się spełniają ale czy zawsze przynoszą oczekiwane rezultaty?

Tak jak w "Pensjonacie na wrzosowisku" tak i w "Miłości na wrzosowisku" przenosi nas w przeszłość i odkrywa sekrety prawdziwej, niezachwianej miłości, które pomagają głównej bohaterce  w podejmowaniu decyzji i zrozumieniu samej siebie. W pierwszej części poznaliśmy zapomniane czasy przemian ustrojowych w Polsce, a tym razem cofamy się do okresu II wojny światowej.
Wplecenie tych wątków w fabułę było dla mnie atrakcyjne. Nie tylko urozmaicały akcję ale i wzbogacały doznania i odczucia.

Książki Anny Łajkowskiej to urokliwe powieści o miłości.  Autorka przedstawia nam piękno tego uczucia ale jednocześnie nie idealizuje go. Przedstawia z twardą rzeczywistością wszystkie jego barwy, w tym załamania bieli, szarości po prawdziwą czerń. Pokazuje jego jasne jak i ciemne, czasem bardzo ciemne strony. Przez co, to co czytamy jest wiarygodne i przekonywujące.

Jedynym ale za to bardzo, bardzo małym minusem jest brak głosu Marka, tak dobrze znanego z pierwszej części.
Brakowało mi tego męskiego punktu widzenia  na trzeźwo oceniającego zachowanie żony i obiektywnego podsumowania zdarzeń zawartych w książce.

Jednym słowem warto przeczytać obie książki :)



Anna Łajkowska "Miłość na wrzosowisku", Damidos 2012, ISBN: 978-83-7855-001-3


>>5-/6<<


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję panu Łukaszowi z wydawnictwa Damidos





Czytaj dalej...

"Pensjonat na wrzosowisku" Anna Łajkowska

Czy kiedykolwiek mieliście dość własnego życia? Chcieliście rzucić wszystko w cholerę? Czy kiedykolwiek mieliście zbyt dużo wolnego czasu a żadnej pasji, która mogłaby go wypełnić?

Od jakiegoś czasu bohaterka "Pensjonatu na wrzosowisku" zaczęła zadawać sobie właśnie takie pytania. Basia mieszka w Anglii. Wyjechała na Wyspy za mężem, zabrała jedynie dorastające córki, małego synka i nadzieję na lepsze jutro.  Z ogromnym żalem odsprzedała dobrze rokującą firmę, zajmującą się planowaniem ślubów. To była jej pasja i spełnienie marzeń. Pomalutku życie na emigracji zaczęło sprawiać jej frajdę. Byli dobrze sytuowani i nie brakowało im pieniędzy na wszelkiego rodzaju zbytki. Lecz bycie tzw. kurą domową przestało Basi pasować. Leniwe dni ciągły się w nieskończoność, nieustanne kłótnie z nastoletnimi córkami i permanentna nieobecność męża sprawiły, że Basia powiedziała "stop". Pewnego dnia wsiadła do samochodu z trzyletnim synkiem i wyruszyła na wakacje w przeciwnym kierunku niż reszta rodziny. Kobieta musi odpocząć i przemyśleć swoje kolejne działania.

Razem z Basią trafiamy do Haworth przepięknej, górzystej mieściny obsypanej wrzosem. Te cudowne, malownicze opisy na każdym kroku pobudzały moją wyobraźnię. Chciałam osobiście zobaczyć tę szkocką miejscowość i zamienić się miejscami z bohaterką książki. Magia tej miejscowości określanej "Krainą sióstr Brontë" uspokaja Basię. Tutaj ma czas aby na nowo nauczyć się marzyć i odnaleźć swoją pasję. Jak mogła się przekonać bez tego nie może w pełni korzystać i radować się z życia. Dużą rolę w przemianie Basi odegra Charoll, dobroduszna właścicielka pensjonatu. Kobiety zaprzyjaźniają się, spędzają ze sobą dużo czasu. W pewnym momencie Basia musi całkowicie zaufać Charoll i powierzyć jej własne dziecko i zdrowie. Z czasem  mimochodem podsuwa jej przeróżne pomysły na spędzanie czasu, służy radą i motywuje do działania. Pozwala jej też na nowo odkryć siłę rodziny, przyjaźni i miłości.

Metamorfoza Basi to nie tylko zasługa Charoll. Pozytywny wpływ na kobietę miała też zmarła krewna, która pozostawiła po sobie pamiętnik, który można traktować jako emocjonalny testament. Dzięki niemu ma okazję lepiej poznać swoją kuzynkę ale i przekona się, że nie zawsze jest tak źle jak to wygląda.
Dzięki dziennikowi również ja, osobiście przeżyłam sentymentalną podróż w czasy mojego dzieciństwa. Kiedy to zakupy robiliśmy na straganach, na wszelkiego rodzaju rynkach i targowiskach. Pamiętam eskapady moich rodziców z wielkimi torbami, udających się na zarobek.
Anna Łajkowska fenomenalnie oddała klimat tamtych czasów. Lektura "Pensjonatu na wrzosowisku" była fantastyczną przygodą i wycieczką w dawne, zapomniane czasy.

Jeszcze tylko parę słów o narracji. Historię poznajemy z punktu widzenia Basi i to ona kreuje nasze wyobrażenia o rodzinnie i emocjach.  Dobrym pomysłem było wtrącanie kilku słów z perspektywy Marka, męża Basi. To było ciekawe doświadczenie. Musicie sami przeczytać i sprawdzić czy ich spojrzenie na tę sytuację było jednakowe, czy patrzyli w tę samą stronę?

Jedyne co mnie zdenerwowało to epilog, w którym zostały opisane dalsze losy Basi i jej rodziny. Pytacie dlaczego? Anna Łajkowska napisała drugą część książki pt "Miłość na wrzosowisku". Tak więc epilog jest pewnego rodzaju spoilerem...


Anna Łajkowska "Pensjonat na wrzosowisku", Damidos 2012, ISBN:978-83-7855-000-6



>>5/6<<
Anna Łajkowska urodziła się w 1968 roku. Jest absolwentką polonistyki na Uniwersytecie Gdańskim oraz marketingu i zarządzania na Politechnice Gdańskiej. Autorka czerpie inspiracje z własnych doświadczeń – w 2006 roku z całą rodzina wyemigrowała do Wielkiej Brytanii. Pobyt na Wyspach sprawił, że wielkim atutem jej powieści są szczegółowe opisy miejsc, w których rozgrywa się akcja książki, przedstawianych z malarską niemal dokładnością. Obecnie mieszka w Pruszczu Gdańskim. Uczy języka polskiego w szkole podstawowej. Jest żoną lekarza oraz mamą trójki dzieci.


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości pana Łukasza z wydawnictwa Damidos



Czytaj dalej...

"Brama zdrajców" Edgar Wallace

Edgar Wallace uchodzi za autora wielu, bo ponad 170, bardzo poczytnych powieści awanturniczo- przygodowych.
Zastanawiam się czy miałam okazję przeczytać choćby jedną książkę z tego gatunku. Nic mi nie przyszło do głowy. Dlatego "Brama zdrajców" była dla mnie tak kusząca.

Czy z najbardziej i najpilniej strzeżonej twierdzy jaka była Tower of London, można skraść klejnoty koronne? Czy istnieje choć jeden człowiek, który poważyłby się na taki krok? Czy można zagrać na nosie strażnikom i funkcjonariuszom Scotland Yardu?

Graham Hallowell to drobny rzezimieszek. Chciałby żyć łatwo, w całkowitej wolności i w oderwaniu od zasad, nakazów i zakazów. Nigdy nie splamił się uczciwą pracą a pieniądze wyłudza od przyrodniego brata bądź zdobywa je w inny sposób, najczęściej niezgodny z prawem.
Tower of London
Graham Hallowell w sekrecie spotyka się z Tigerem Trayne. Razem opracowują plan, który ma im przynieść łatwą gotówkę a być może również, możliwość zapisania się na kartach historii...
Zapraszam na ekscytującą przygodę na miarę Arsena Lupina.

Plan włamania do Tower i kradzież klejnotów koronnych jest bardzo nowatorski. Jego opracowanie wymagało czasu, zmysłu orientacji, wnikliwej obserwacji oraz sprytu. Kiedy udało się dopracować i ułożyć w całość te elementy, nic już nie mogło powstrzymać złodziei. Musicie sami przeczytać czy ta misja się powiodła.

"Brama zdrajców" to plejada fantastycznych bohaterów. Znajdziemy tu między innymi: bogatego księcia Kishlastanu, poszukującego kobiet do swojego Haremu. Tajemniczy Mr Hallet, który ma wiele do ukrycia. Spostrzegawcza Mrs. Ollorby, która budzi postrach w środowisku przestępczym. Czy panna Hope Joyner, dla której własne pochodzenie jest nieznane. Każdy z nich posiada jakąś tajemnicę a czytelnik czerpie ogromną radość z ich odkrywania. Jesteśmy świadkami ich rozwoju ale oglądamy też ich upadki i cieszymy się kiedy dosięga ich sprawiedliwość.

Ale czy prawdziwa powieść awanturnicza może obejść się bez wątku miłosnego? Oczywiście, że nie.
W "Bramie zdrajców" odgrywa ona znaczącą rolę. Miłość odkrywamy w kilku odsłonach. Jedna jest romantyczna, druga jest walką o pozycję, trzecia jest potwierdzeniem męskości ale najpiękniejsza jest ta rodzicielska, skora do wszelkich poświęceń.

"Brama zdrajców" zamyka się na 204 stronach. Każda karta wypełniona jest po brzegi przygodą, sensacyjną i brawurową intrygą, porywem miłości oraz powiewem orientu z sprawą indyjskiego księcia.
Edgar Wallace pokazał nam niezwykły i bardzo interesujący kawałek historii Londynu.



Edgar Wallace "Brama zdrajców", Damidos 2012, ISBN: 978-83-7855-002-0


>>4+/6<<

Pisarz angielski, autor tomu poezji („Songs”, 1895) i licznych, bardzo poczytnych (tłumaczonych na polski) powieści awanturniczo-kryminalnych, np. „The Square Emerald” (1926), „The Terror” (1927), „The Flying Squad” (1928).
Jako nieślubne dziecko aktorki wychowywał się przygarnięty przez rodzinę tragarza. Naukę zakończył w szkole podstawowej. Pracował od 12. roku życia, a w wieku 18 lat zaciągnął się do Royal West Kent Regiment i służył przez 6 lat w Południowej Afryce. Przez krótki czas był korespondentem Daily Mail, ale został zwolniony pod zarzutem zniesławienia. Całe życie pochłonięty był tym, żeby uciec od smutnych przeżyć dzieciństwa i młodości. Marzył o zrobieniu majątku i wejściu do "wielkiego świata".

Wszystko to nie zapowiadało jego późniejszej popularności jako pisarza i tego, że pozostawi po sobie blisko 170 powieści, 17 sztuk teatralnych i wiele scenariuszy filmowych napisanych w ciągu dwudziestu ośmiu lat.

Jego wielkim sukcesem była już pierwsza powieść Zemsta Sprawiedliwych (The Four Just Men, 1905). To on był autorem scenariusza do filmu King-Kong (1932). Przed wojną wydano w Polsce 65 jego powieści, po wojnie tylko kilka. Był bardzo pracowitym i wydajnym pisarzem - używał wyłącznie dyktafonu, a teksty przepisywała maszynistka.

Zdobył ogromną popularność, ale sukcesu finansowego nie odniósł - pozostawił swoim spadkobiercom blisko 150 tysięcy funtów szterlingów długów. 


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję panu Łukaszowi z wydawnictwa Damidos

 
Czytaj dalej...

"Żona oligarchy" Anna Blundy

"Miłość to gra bez wygranych"
Amy Winehouse

Każdy chce być szczęśliwy. Dla jednych jest to miłość, chęć założenie rodziny, inni chcą być sławni, dzierżyć w dłoni władzę lub chcą być po prostu bogaci. Właśnie na kanwie tych pragnień Anna Blundy oparła swoją powieść.

"Żona oligarchy" to nie pierwsza książka Anny Blundy. Autorka ma na swoim koncie kilka pozycji, między innymi: "Biblia złych wiadomości", "Czysta wódka", "Podwójny strzał", "Ślepa wiara". Niestety muszę przyznać, że to moje pierwsze spotkanie z tą brytyjską dziennikarką, reporterką i pisarką. Mam nadzieję, że nie ostatnie.

Przyszedł czas aby po trosze zarysować Wam fabułę "Żony oligarchy".  Powieść rozpoczyna się od morderstwa. Dwie młode, eleganckie kobiety zabijają mężczyznę. Zbrodnia ta nie jest popełniona w afekcie. Była zaplanowana i dokonana z zimną krwią. Dlaczego doszło do morderstwa i kim jest ofiara i jej kaci? Wraz z postępem akcji i w miarę czytania książki będziemy odkrywać sensacyjne puzzle tej zawiłej i intrygującej zagadki.
Cofamy się w czasie. W małym, mroźnym miasteczku Kirgask na Syberii mieszka Paweł i Katia. Nie maja łatwego życia. Ich codzienność to ciągła walka o jedzenie, o przetrwanie, o życie ale i o możliwość spełniania marzeń. Pewnego dnia jadą do Moskwy szukać szczęścia i pieniędzy. Tam spotykają Mo i Eliego, Anglików przebywających w Rosji na szkolnej wycieczce. To z pozoru niewinne i przypadkowe spotkanie połączy i zwiąże ich losy na całe życie.
Po latach cała czwórka, spotyka się ponownie. Katia epatuje otoczenie swoją urodą i bogactwem. Paweł Iwanczenko jest teraz najzamożniejszym człowiekiem w Rosji i zawsze zdobywa to czego pragnie. Choćby po trupach. Mo jest zafascynowana władczym i charyzmatycznym Pawłem. Eli to prawnik zaintrygowany Rosją, jej kulturą, jej możliwościami. Czy spełnią swoje marzenia? Czy zdobędą to, czego pragną?

Akcja książki rozgrywa się na przełomie lat 80-tych i 90- tych XX wieku. Rosja przeraża swoim okropieństwem i brutalnością, powala na kolana i chwyta za serce. Autorka wprowadza nas we wszelkie możliwe zakamarki ciemnej, brudnej egzystencji. Zmusza nas do szukania odpowiedzi na pytania: Jak żyć, gdy codzienność to ciągła inwigilacja, zastraszanie, w ogromnej biedzie, okropnych warunkach i bez szans na szybką poprawę sytuacji? Jak żyć kiedy skorumpowana władza nie ściga przestępców a doświadcza i skupia się na zwykłym, uczciwym człowieku? Pokazuje nam fragmenty z życia, pogodzonych z losem Rosjan. Najgorsze jest to, że  bieda i powszechny alkoholizm zmusza ich do zachowań uwłaczających godności, gdzie dla zdobycia pieniędzy gotowi są pędzić bimber, na prostytucję lub sprzedawać własne dzieci w celach seksualnych. Anna Blundy odmalowała przed nami przerażający obraz rzeczywistości z tamtych lat. Idealnie oddała klimat małych, rosyjskich miasteczek, wielkich metropolii i ludzkie nastroje.

Kreacje bohaterów są bardzo różnorodne. Nie wszystkie są jednoznaczne i nie wszyscy budzą sympatię. Ale o to właśnie chodzi, dzięki nim książka nabiera życia i charakteru. Niektóre postacie są bezwzględne i bezkompromisowe w swoich poczynaniach. Różnymi ścieżkami dążą do spełnienia swoich marzeń. Nie mają pojęcia jakie będzie ostateczne rozliczenie ich pragnień. Nie zdają sobie sprawy jaką cenę będą zmuszeni zapłacić i jak wiele mogą stracić.

Anna Blundy umiejętnie poprowadziła fabułę, tak że z rosnącą ciekawością przerzucałam kartki książki. Każda strona odkrywa przed czytelnikiem szeroki wachlarz emocji. "Żona oligarchy" zaangażuje w swą historię każdą cząstkę mojej duszy, serca i umysłu. Niejednokrotnie musiałam odłożyć powieść aby ochłonąć, przemyśleć, "przetrawić" treść. Jednak za każdym razem z nową energią i zapałem wracałam do lektury.

Polecam czytelnikom głodnym wielkich wrażeń, wzruszeń, niebanalnej historii i efektownego zakończenia.


Anna Blundy "Żona oligarchy", Damidos 2012, ISBN: 978-83-62885-21-3


>>5+/6<<

Anna Blundy- brytyjska pisarka, dziennikarka i reporterka.
Studiowała język rosyjski na uniwersytecie w Oksfordzie, była dziennikarką rosyjskiego wydania Timesa. Od 2006 r. pracuje dla BBC.







Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję panu Łukaszowi z wydawnictwa Damidos


Czytaj dalej...

"Kwiaciarka Ksawery De Montepin

Ksawery De Montepin był dziewiętnastowiecznym, popularnym,  francuskim powieściopisarzem. Specjalizował się w romansach sensacyjno- przygodowych. Kilka z nich stało się podstawą scenariuszy filmowych. W Polsce ukazało się przed laty ponad 20 utworów tego mistrza melodramatu.
Wydawnictwo Damidos przypomniało czytelnikom jedną z nich.

Jak sugeruje wydawca, "Kwiaciarka"  to pasjonująca intryga, zbrodnia, wielkie namiętności i równie wielkie pieniądze...

Ale zacznijmy od początku.
Hrabina de Lagarde to kobieta o twardym charakterze, która dąży do celu nie zważając na konsekwencje. Los nie poskąpił jej urody, szczęścia i rozumu, które wykorzystuje do własnych celów i ku swojej wygodzie. Hrabinie nie są obce wielkie namiętności i chwile zapomnienia. Jednak górę nad uczuciami bierze rozsądek. Wychodzi za mąż za mężczyznę, który posiada ogromny majątek, i który może zapewnić jej spokojna i dostatnią egzystencję. Dla Marceli jest to najistotniejszy cel i sens życia. Po kilkunastu latach spokojnego pożycia małżeńskiego dochodzi do nieoczekiwanych zdarzeń. Hrabia dowiaduje się o skrywanym sekrecie małżonki. Dochodzi do konfrontacji. Marcela nie może sobie pozwolić na rozwód, skandal i wykluczenie z paryskiej socjety. W jej głowie rodzi się okrutny spisek. Razem ze swoim kochankiem planują zbrodnię doskonałą, która przygotowują z niebywałą starannością... Morderstwo zostaje dokonane...W ich pułapkę wpada nie tylko dociekliwy mąż ale i dwóch niewinnych mężczyzn. W wyniku zbiegu okoliczności zostają oni oskarżeni o zabójstwo hrabiego de Lagarde. Jakby tego było mało śledztwo prowadzi sędzia Filip Kerven, kochanek Marceli. Los tych mężczyzn został przesądzony.

Ksawery De Montepin  w swojej książce konfrontuje życie i przepych dziewiętnastowiecznej paryskiej elity z cieżkim życiem innych warstw społecznych oraz światem drobnych złodziei i rzezimieszków. W każdej z tych grup znajdziemy ludzi dobrych, szczodrych jak i takich co dbają jedynie o własne wygody i dążą do celu choćby i po trupach. Autor chce nam przypomnieć, że człowieka nie można oceniać powierzchownie. Pod warstwą modnych ciuchów, miłych słów i fałszywych uśmiechów można znaleźć zgniłą duszę a w ubogiej dzielnicy prawdziwy brylant. Moim zdaniem to właśnie bohaterowie wpływają na miła i płynną lekturę "Kwiaciarki". Hrabina de Lagarde, Filip Kerven- przebiegli, wyrachowani, bez sumienia, od początku nie budzą sympatii. Jan Remy i Paweł Giret- zwykli, niewyróżniający się w tłumie mężczyźni, pracują w kuźni. Spokojni, uczciwi, niesłusznie oskarżeni o morderstwo, budzą współczucie. Helena de Lagarde, Magdalena i Gabriela Remy te kobiety ucierpiały najbardziej i muszą na nowo poukładać własne życie. Dzieli je pozycja w społeczeństwie ale łączy dobre i czyste serce. Jest jeszcze Wielki Dzieciak i Wiewiórka, to para złodziei. Próbują zebrać pieniądze na własny dom na wsi. Swoje złodziejstwo traktują jak normalny zawód, nie widzą w nim nic zdrożnego. Podczas włamania do domu hrabiostwa de Lagarde są świadkami morderstwa. Nie mają odwagi przyznać się do kradzieży i tym samym uratować wolność, dobre imię a nawet życie Jana i Pawła.

W powieści znajdziemy również odpowiedź na pytania: Do czego zdolna jest kobieta przyparta do muru, kiedy coś lub ktoś może zagrozić jej pozycji? Czy można popełnić zbrodnię doskonałą?
W XIX wieku na pewno było to łatwiejsze. Nie istniały jeszcze takie metody śledcze jakie stosują policjanci w czasach teraźniejszych. Łatwiej było zrzucić winę na przypadkowego człowieka, który znalazł się w nieodpowiednim miejscu i o nieodpowiedniej porze. I tu zrodziła się w mojej głowie kolejna myśl, jak ludzki los jest zależny od przypadku. Można całe żyć spokojnie i uczciwie a w jednej chwili wszystko stracić w wyniku fatalnego zbiegu okoliczności, bez możliwości wytłumaczenia się i bez udowodnienia swojej niewinności.

Klimat i język książki przenosi nas do dziewiętnastowiecznego Paryża. Z każdej strony powieści oddziałuje na nas magiczny urok tego miasta. "Kwiaciarka" jest przedstawiana jako romans, ale dla mnie to powieść obyczajowa z wątkiem kryminalnym a wątek miłosny dopiero się zarysowuje gdyż "Kwiaciarka" jest pierwszą częścią tej historii. Spodobał mi się styl Ksawerego De Montepin, który używa zwrotów typu: "Opuśćmy na chwilę Filipa i Marcelę i wróćmy do Joinville" , "Jak powiedzieliśmy wcześniej" lub "Zanim przystąpimy do dalszego opowiadania zdarzeń". Mam wrażenie jakby autor osobiście przedstawiał mi tę opowieść.
Jednak zdaję sobie jednak sprawę, że nie wszystkim musi to odpowiadać.

Mnie "Kwiaciarka " zaciekawiła i z chęcią przeczytam o dalszych losach tych bohaterów.



Ksawery De Montepin "Kwiaciarka", Damidos 2012, ISBN: 978-83-62885-20-6



>>4+/6<<


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję panu Łukaszowi z wydawnictwa Damidos


Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka