Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Między Słowami. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Między Słowami. Pokaż wszystkie posty

Wiek cudów, Karen Thompson Walker



Jestem pewna, że nie raz nie zdążyliście zrobić tego, co mieliście zaplanowane. I nie raz prosiliście w myślach, żeby doba rozciągnęła się chociaż o kilka godzin... A gdyby Wasze życzenie się spełniło?

Julia jest typową nastolatką i nie w głowie jej rozważania nad ulotnością życia. A jednak spowolnienie stało się jej rzeczywistością. Zwalniający ruch obrotowy Ziemi sprawia, że doba się wydłuża. Najpierw o kilka minut, a z czasem o kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt godzin. Ludzie muszą przystosować się do nowych warunków oraz nauczyć się żyć mimo groźby śmierci i zagłady świata.

Julia jest narratorką i bezpośrednią obserwatorką zmian jakie dotykają Ziemię. Z dzieciącą prostotą opisuje nam to, co widzi. Dłuższy dzień i dłuższa noc początkowo budzi niepokój i prowadzi do nieudolnych badań nad ich przyczyną. Z każdym kolejnym tygodniem, miesiącem, latami nie udaje się odkryć źródła spowolnienia oraz ogłosić skutków jakie może przynieść ludzkości. Ta niewiadoma, pogłębiająca się panika zmusza rządy państw na całym świecie, nad opracowaniem wspólnej polityki postępowania. Równocześnie ludzie dzielą się na dwa obozy, żyjących zgodnie z naturalnym zegarem oraz tych, którzy dopasowują swoje życie do oficjalnie ogłoszonego czasu na aktywność i odpoczynek. Pomiędzy grupami narastają konflikty i agresja. W końcu palące słońce w dzień i przejmujący chłód nocą otępia i sprawia, że wszystko przestaje się liczyć. Najważniejsze staje się przetrwanie...
Ale myśli Julii nie kumulują się wyłącznie na katastrofie, która ją otacza. Dziewczyna jest w wieku kiedy to emocje rządzą jej zachowaniem. Zaczyna dostrzegać, widzieć więcej. Właśnie obdarzyła kolegę z klasy, pierwszym, nieśmiałym ale bardzo silnym uczuciem. I to właśnie miłość staje się dla niej najważniejsza. Wie, że zostało jej niewiele czasu i pragnie wyszarpać z niego jak najwięcej. 

"Nadal mnie zdumiewa, jak mało tak naprawdę wiedzieliśmy. Mieliśmy rakiety, satelity, nanotechnologię. Mieliśmy sztuczne ręce i dłonie, roboty jeżdżące po powierzchni Marsa. Nasze bezzałogowe samoloty, zdalnie kontrolowane, potrafiły usłyszeć ludzki głos z odległości pięciu kilometrów. Umieliśmy produkować skórę, klonować owce. Mogliśmy sprawić, by serce martwego człowieka pompowało krew w ciele obcej mu osoby. Robiliśmy wielkie postępy w dziedzinach miłości i smutku- mieliśmy leki zwiększające pożądanie, stępiające ból. Dokonywaliśmy przeróżnych cudów: dzięki nam ślepi zaczynali widzieć, a głusi słyszeć, lekarze codziennie wyczarowywali dzieci w łonach bezpłodnych kobiet. Na początku spowolnienia badacze komórek macierzystych byli o krok od wyleczenia paraliżu- chromi z pewnością niebawem zaczęliby chodzić. A mimo to niewiedza nadal górowała nad wiedzą."

"Wiek cudów" to przejmująca książka o uczuciach. Siła przetrwania, strachu, cierpienia jest równie wielka jak siła miłości, przyjaźni. W świecie gdzie wszystko przemija szybciej, a kolejny dzień  może nigdy nie nadejść, tylko emocje sprawiają, że wiesz, że żyjesz. Ryzyko pompuje adrenalinę, czujesz jak bije serce, jeszcze możesz coś zrobić. Nastoletnia bohaterka, narratorka sprawia, że przesłanie ksiażki trafia szybciej, głębiej i zostaje na dłużej. Proste słowa, chłodny przekaz sprawiają, że emocje budzą się dopiero w sercu czytelnika, wzruszają i wstrząsają nim przedstwione wydarzenia i zastanawiają odwieczne mechanizmy nastawione na przetrwanie. Wydaje się, że człowiek jest kruchą istotą, którą byle kataklizm zmiecie z powierzchni Ziemi. A tak nie jest. Jesteśmy silniejsi, niż nam się wydaje. 

Karen Thompson Walker zauważa, że człowiek skupia się na sprawach nieistotnych, a te ważne ignoruje bądź nie dostrzega. Kłopoty naciągają najczęściej z kierunku, którego się nie spodziewamy...

"Doszłam do wniosku, że jako gatunek uświadomiliśmy sobie wtedy, iż przejmowaliśmy się nie tym, czym należało się przejmować: dziurą w warstwie ozonowej, topnieniem pokryw lodowych, zachodnim Nilem, świńską grypą i morderczymi pszczołami. Ale chyba nigdy nie jest tak, że następuje akurat to, czego się obawiamy. Prawdziwe katastrofy zawsze okazują się inne- niewyobrażalne, zaskakujące i nieznane."

Nie spodziewałam się, że "Wiek cudów" tak mnie wciągnie, tak zaciekawi... Teraz z niecierpliwością będę oczekiwać zapowiedzianej ekranizaji książki. 









"Wiek cudów" Karen Thompson Walker, tł. Anna Gralak, Między Słowami, wyd. II, Kraków 2016






Czytaj dalej...

Intrygi i waśnie na królewskim dworze, czyli... Potomek Tudorów, C.W. Gortner

Być królem to niełatwe zadanie, staje się ono po dwakroć trudniejsze jeżeli zamierza się być królową.

Elżbieta Tudor staje na tron w brutalnych i niepewnych czasach przemian religijnych, bezlitosnych intryg, układów, niewierności i zdrady. Musi zachować stan najwyższej uwagi by na zawsze zaznaczyć swoje miejsce w panteonie angielskich władców. Niestety ktoś próbuje spiskować przeciwko niej. Uprowadzenie najwierniejszej damy dworu, zatrute listy, kłamstwa i coraz większe wątpliwości zmuszają ją do zdecydowanych działań. Prosi Brendana Prescotta, swojego zaufanego szpiega, by zbadał sprawę zaginięcia lady Parry oraz odszukał i raz na zawsze unieszkodliwił intryganta.

Uwielbiam powieści historyczne, które zostały osadzone w czasach panowania dynastii Tudorów. Rodzina ta znana z bezwzględności w dążeniu do władzy i jej utrzymaniu daje autorom ogromne pole do popisu i szerokie spektrum zachowań takie jak: spiskowanie, prowokacja, manipulacja, korupcja.

C.W. Gortner nie zawiódł moich oczekiwań. Lekko, prosto i z dbałością o szczegóły przedstawił początki panowania jednej z najsławniejszych monarchiń Anglii- Elżbiety. Barwnie przedstawił dwór królewski, pałacowe gierki, zależności klasowe pomiędzy bohaterami i ich emocjonalne relacje, strach, nieufność przed nową królową i wściekłe przyjmowanie nowej rzeczywistości. Zaciekawił intrygą skrojoną na miarę rodziny królewskiej, która mogłaby zmienić bieg historii, ale i przyniosłaby zgubę potężnej dynastii Tudorów.

"Potomek Tudorów" miesza w sobie zarówno fakty z życia Elżbiety Tudor, rzeczywiste postaci z fikcją literacką i subiektywnym wyobrażeniem autora o wydarzeniach możliwych do zaistnienia. Mieszanina ta łączy się w jeden spójny obraz, który pobudza wyobraźnię i emocje. Autor zachowuje elementy tamtych czasów, zachowania, mentalność, architekturę, stroje, ale już język, styl jest bardziej współczesny. Nie ma to większego znaczenia w odbiorze powieści, która jest nastawiona na rozrywkę, przygodę, na wartką akcję a nie na pomnik historyczny i martwą naturę XVI wieku.

Bohaterowie powieści są wyraziści, pełni pasji i oddani swoim ideałom. Nie poddają się pierwszej lepszej przeszkodzie, więcej każda kolejna jeszcze bardziej ich motywuje do działania. Ale nie wszystko idzie zgodnie z planem, z łatwością, jak po sznurku. Zdarzają się momenty zwątpienia, zadumy i przegrupowania sił. To moralność, wychowanie, wiara, zaufanie napędza do ukończenia zadania.

"To nasze upadki częściej niźli triumfy decydują o tym, kim jesteśmy."

"Potomek Tudorów" to rewelacyjna książka na popołudnie dla miłośników historii, miłości, intryg i władzy, której cenę poznaje się dopiero na łożu śmierci. 






Przeczytaj fragment :) ---> TUTAJ






"Potomek Tudorów" C.W. Gortner, tł.Małgorzata Kafel, Między Słowami, Kraków 2015






Czytaj dalej...

Kiedyś musi się wreszcie ułożyć, czyli... Razem będzie lepiej, Jojo Moyes


Po serii kryminałów w jakich ostatnio się zaczytywałam, w moim sercu urosła potrzeba lektury optymistycznej i miłosnej opowieści. Szansą spełnienia pragnień okazała się książka Jojo Moyes "Razem będzie lepiej". I chociaż historia nie jest radosna, i przeważają w niej nity słodko- gorzkie to finalnie bohaterowie powieści podnieśli mnie na duchu i pozwolili uwierzyć w człowieka, dać mu drugą szansę, po prostu mu zaufać.

Jess jest w separacji z mężem. Bez jego pomocy musi wychować, wykształcić, wykarmić dwoje dzieci: nastoletniego Nicky' ego i dziesięcioletnią Tanzie oraz wiekowego psa. Chwyta się zatem każdej pracy, a i tak brakuje gotówki na bieżące potrzeby. Kiedy okazuje się, że jej córeczka jest uzdolniona matematycznie i ma szansę na naukę w prestiżowej szkole, musi dokonać niewykonalnego- zdobyć pieniądze czesne, które mimo 90 % stypendium, przekracza jej możliwości. Okazją na spełnienie marzeń małej Tanzie jest konkurs matematyczny, który odbywa się w Szkocji. Jak przejechać wielokilometrową i wielogodzinną trasę bez samochodu i kiedy w kieszeni pustka? Niespodziewanym zrządzeniem losy pomocną dłoń wyciąga pan Nicholls...

Jess jest bardzo silną kobietą. Samotnie dźwiga na barkach ciężar odpowiedzialności za dzieci, dom, rachunki. Nie skarży się, nie lamentuje tylko chwyta każdą okazję by zarobić parę groszy. Niestety odbywa się to kosztem braku czasu dla pociech, ich problemów, pasji, marzeń. Jess nie potrafi uchronić nastoletniego Nicky' ego przed agresją rówieśników. Nie dostrzegła matematycznego geniuszu swojej córeczki. I choć stara się walczyć na każdym froncie, to przyziemne obowiązki i prozaiczne życie zaczyna ją przerastać.Sama powoli zaczyna tracić zaufanie do losu i jego odmiany. A w wypowiadanych hasłach "Będzie lepiej! Wreszcie wszystko się ułoży!" wyczuć można fałszywe tony.
Wyjazd do Szkocji i udział Tanzie w konkursie matematycznym staje się celem nadrzędnym. Z pomocą pana Nichollsa odbędą podróż nie tylko przez kraj, ale i własną duszę i serce. Pozwala pobyć im ze sobą, lepiej poznać swoje potrzeby, swoje emocje, zbliżyć się do siebie i stworzyć więź, która będzie doskonałym fundamentem ich relacji.

Jojo Moyes nie idealizuje bohaterów swojej powieści, a wręcz przeciwnie. Ukazała ich bardzo ludzką twarz i zachowania, za które musieli się wstydzić, za które musieli odpowiedzieć i w końcu, za które musieli odpokutować. Autorka zadaje trudne, ale bardzo ciekawe i przede wszystkim ważne pytania o naturę człowieka, jego postępowanie w obliczu kryzysowych sytuacji jakimi są między innymi: kłopoty finansowe, wykorzystywanie poufnych danych w celu wzbogacenia się, uchylanie się od odpowiedzialności, kradzież, przemoc wobec rówieśników, agresja na portalach społecznościowych, brak tolerancji i akceptacji dla inności. Dzięki książkowym postaciom poznajemy schematy takich zachowań, kumulację negatywnych emocji, ale i razem z nimi uczestniczymy w próbie zmiany w myśleniu społeczeństwa, uwrażliwieniu ich na krzywdę drugiej osoby, odmianę w postrzeganiu świata i swojego otoczenia.

"Razem będzie lepiej" to również opowieść o dojrzewaniu w roli rodzica, uczeniu się świadomości rodzicielskiej, odpowiedzialności za zdrowie, przyszłość swoich pociech i radości ze wspólnego obcowania, miłości, bliskości. Jess, Nicky, Tanzie doświadczyli na własnej skórze komu mogą zaufać i kto chce dla nich jak najlepiej.

Swój czas dojrzewania i wyrwania się z kokonu powściągliwości, dystansu i podejrzliwości szczególnie w stosunku do kobiet, przeszedł Ed Nicholls. Mężczyzna doświadczony podłymi manipulacjami nie ma ochoty otwierać się na nowe znajomości. Znajomość z Jess i jej dziećmi zmusiła go zadumy nad własnym życiem i natchnie do zmian.

"Razem będzie lepiej" to książka, przy której i łza zakręci się w oku, i uśmiech zakwitnie na ustach i serce zadudni w rytm galopującego konia. Jojo Moyes zabierze Was w podróż przez trudy i radości życia, pochłonie Was w uścisku bliskości i miłości oraz obdarzy zaufaniem i wiarą w człowieka.


"Sekretem szczęśliwego życia jest krótka pamięć." 









"Razem będzie lepiej" Jojo Moyes, tł. Nina Dzierżawska, Między Słowami, Kraków 2015







Czytaj dalej...

Historia o przeznaczeniu, czyli... Obietnica Łucji, Dorota Gąsiorowska



Są takie obietnice, które bardzo trudno spełnić, a które finalnie mogą zmienić całe nasze życie.

Czterdziestoletnia Łucja wie to najlepiej gdyż zobowiązała się odszukać ojca swojej uczennicy. Obietnicę złożyła jej umierającej mamie. W dobrej woli i wierze. Nie przypuszczała, że jedno zdanie wypowiedziane w chwili największego wzruszenia i współczucia, na zawsze zmieni koleje jej losu.

Główna bohaterka książki to kobieta skrzywdzona w dzieciństwie i niepogodzona ze swoją przeszłością. Wychowała się w niepełnej rodzinie naznaczonej tragedią śmierci i depresji. Jako mała dziewczynka musiała w jednej chwili dorosnąć, stać się odpowiedzialną za los swój i matki, pogrążonej w żałobie i chorobie. Od najmłodszych lat walczyła o uwagę, o miłość, o siebie. Niestety te doświadczenia sprawiają, że nie potrafi odnaleźć szczęścia. Owszem próbuje za wszelką cenę. Ale nie spełnia się ani w życiu zawodowym ani prywatnym. Jest rozwiedziona, samotna, bezdzietna, a miłość do podróżowania i biuro podróży, które założyła przestało przynosić jej satysfakcję. Jedyny ratunek upatruje w ucieczce. Pozostawia za sobą wielkie miasto, a mała wioska na Podkarpaciu ma stać się jej nowym domem.

Różany Gaj staje się oazą i kreatorem dobrych doświadczeń. Zaś siedemdziesięcioletnia gospodyni jest skarbnicą ludowych mądrości, które okazują się ponadczasowe i w stu procentach skuteczne. Bo na zbolałą duszę lekarstwem jest spokój, czas, pasja, prawdziwa przyjaźń  i bezwarunkowa miłość. Proste? Wykonalne?

Dorota Gąsiorowska ma pełen wachlarz argumentów i postaci aby potwierdzić tę tezę. Wystarczy otworzyć książkę i wczytać się w słowa od pierwszej litery do ostatniej kropki.
Autorka wie i intuicyjnie wyczuwa jak poruszyć skostniałe serca. Tworzy piękne, wzruszające sceny, które nie kończą się na litościwym pokiwaniu głową, ale wydobywają z serca uczucia gotowe do poświęceń, do działania, do solidarności. Na przykładzie Staszka, Izabeli, Antoniny obserwujemy jaką krzywdą dla dziecka są słowa i czyny rodziców. Niektórzy nie zdają sobie z tego sprawy bądź co gorsza, nie chcą dostrzegać cierpienia w oczach swoich bliskich, nie chcą czuć się winni, brać za nie odpowiedzialności.
Z kolei życie jedenastoletniej Ani to pasmo emocjonalnej huśtawki pomiędzy ciemnością udręki, a budującym dziecięcym oddaniu i uwznioślającym uczuciom macierzyńskim.

Choć czytając "Obietnicę Łucji" łatwo przewidzieć rozwój sytuacji, to jednak z ciekawością śledzi się rozwój wydarzeń. Taki paradoks... Losy ludzkie, ich korelacje, związki, zależności są tak poplątane, że zastanawiające jest w jaki sposób dojdzie do przetasowań. Pilnie śledziłam kto otrzyma dobrą kartę, kto ma asa w rękawie, a komu oszustwo wyjdzie bokiem.

Dorota Gąsiorowska jest debiutantką na polskim rynku wydawniczym, odkryciem i nieoszlifowanym diamentem, na który warto mieć oko.

"Obietnica Łucji" to piękna, poruszająca opowieść o nadziei na lepsze jutro, o poddaniu się przeznaczeniu, wybaczaniu, pozwoleniu sobie na bycie szczęśliwym i wierze w miłość, która daje siłę, spełnienie, szczęście.

"Nie wolno nigdy tracić nadziei, że jeszcze będzie lepiej. Wiesz co... Los czasem pomaga, kiedy wszystko wydaje się walić nam na głowę." 

"Obietnica Łucji" to również pewien eksperyment z gwarancją czytelniczej jakości.






"Obietnica Łucji" Dorota Gąsiorowska, Znak, Kraków 2015





Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka