Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samobójstwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samobójstwo. Pokaż wszystkie posty

Bieg do gwiazd, Dominika Smoleń



„Nie mów mi gdzie i jak mam iść, bo nikt nie powiedział, że idziesz lepszą drogą od mojej.”

Każdy ma swoje problemy. Jedni potrafią je doskonale maskować, innych pochłaniają bez reszty i prowadzą na skraj załamania, wyczerpania, życia i śmierci. Niestety nie mówimy o swoich kłopotach głośno, przez co pomoc nie zawsze dociera na czas...

Ada, główna bohaterka książki „Bieg do gwiazd” Dominiki Smoleń cierpi na depresję spowodowaną chorobą. Odrzucona przez rodzinę sama dźwiga ciężki bagaż doświadczeń i emocji, który z każdym dniem coraz bardziej ją przytłaczają. Ada kilkukrotnie próbowała odebrać sobie życie. Na szczęście bez efektu. Śmierć babci i zagadkowy list pomaga Adzie dostrzec to, co w życiu najważniejsze. Czy to wystarczy, by dziewczyna nabrała chęci do życia?

Ja również dźwigam znaczny bagaż doświadczeń i wiem, jak choroba zmienia człowieka. Ból, cierpienie wykańcza powoli, ale bardzo skutecznie. Choć nie byłam nigdy bezpośrednio dotknięta ciężkim schorzeniem, to moja wewnętrzna empatia pozwoliła mi być i pomagać tym, którzy tego potrzebowali. Gdy poznałam Adę, od razu w mojej głowie zapaliła się lampka ostrzegawcza: człowiek w potrzebie! Okropnie żal było mi dziecka, a potem nastolatki, która ze swoją chorobą została w pojedynkę. Podziwiam ją za twardość charakteru, choć sama uważała całkiem przeciwnie. Od najmłodszych lat stała z cukrzycą twarzą w twarz i  trzymała ją w ryzach tak długo, jak się dało. Jednakże każdy z nas ma chwile zwątpienia, chwile słabości, które przygniatają go do ziemi, aż brakuje tchu. Osamotniona dziewczyna, pozbawiona już siły i walki, poddała się i wybrała wolność, spokój, bezpieczeństwo, które uważała za adekwatne do swojej sytuacji.

I tu muszę wspomnieć o bezdusznych rodzicach. Nie rozumiem, jak można pozostawić siedmioletnie dziecko z poważną chorobą i nie zauważać jego problemów nawet wtedy, gdy drastycznie, przerażająco dosłownie woła o pomoc. Jak można być tak małostkowym, tak obłudnym i pod płaszczykiem pozorów dręczyć córkę brakiem swojej uwagi, troski, ciepła, miłości. Niestety wiem, że tacy rodzice żyją wśród nas, chodzą do kościoła, na zewnątrz obdarzają nas olśniewającym uśmiechem, a w domu, we własnych czterech ścianach stają się potworami, katami, oprawcami. 

Mówi się, że najlepiej pisać o tym , co się dobrze zna. Dominika Smoleń, autorka książki „Bieg do gwiazd” sama jest cukrzykiem i doskonale wie, jak to jest żyć z chorobą i co się wtedy czuje. Doskonale to można odczuć w powieści. Ada jest przepełniona gorzkimi emocjami, bólem egzystencji i obawą o przyszłość. Narracja pierwszoosobowa jeszcze bardziej podkreśla stan, w jakim znajduje się dziewczyna. Czytelnik może poznać cały wachlarz uczuć, które zmieniają się każdego dnia jak w kalejdoskopie. Widzimy Adę w depresji tak czarnej, że świat wokół robi się pochmurny i w euforii tak uskrzydlającej, że tęcza przy niej to jedynie kolorowa wstążka. Wystarczy spojrzeć na okładkę książki, która jest w czerni i bieli... Który kolor przeważy? To już musicie przeczytać sami.  

„Bieg do gwiazd” powinien przeczytać każdy. Po pierwsze dowie się, że warto otworzyć szerzej oczy i dostrzec więcej niż tylko własne problemy. Po drugie, zauważy, że potrzeba niewiele by zmienić czyjeś życie. Po trzecie doceni to, że jego problemy może wcale nie są takie duże i może spojrzenie na nie z innej perspektywy całkiem rozwieją strach i wątpliwości. 

Dla mnie historia Ady była inspirująca, wstrząsająca i poruszająca jednocześnie. Obudziła z zimowego letargu, mocno potrząsnęła, a w finałowym momencie wprawiła mnie w osłupienie...








„Bieg do gwiazd” Dominika Smoleń, Szara Godzina, Katowice 2017



Czytaj dalej...

Szczęście na wagę, Agnieszka Olejnik



Czy małżeństwo i macierzyństwo wymaga poświęceń kosztem własnych marzeń, planów i ambicji? Czy szczęście innych jest ważniejsze niż prawo do samorealizacji?

Agnieszka Olejnik w swojej najnowszej powieści "Szczęście na wagę", pochyla się nad tym tematem, który choć bliski każdemu z nas, to w dalszym ciągu nie powierza mu się zbyt wiele uwagi. 

Ewa jest żoną zapracowanego biznesmena, matką zbuntowanej nastolatki i nauczycielką w pobliskiej szkole. Tak mija dzień za dniem. Nic się nie zmienia. No, może co jakiś czas ubarwia ją spektakularna kłótnia z córką lub mężem.  Pewnego dnia Ewa zaczyna dostrzegać jałowość swojego życia. Postanawia wszystko zmienić. Ta decyzja wywołuje nieoczekiwane perturbacje.

Wiele kobiet z żalem zauważa, że stabilizacja to największa pułapka życia. Owszem, spokój, niezmienność, trwałość są ważne i budują naszą samoocenę, podbudowuje wartości, ale może być także początkiem coraz większych kryzysów. Właśnie taka sytuacja spotkała Ewę. Nie zauważa kiedy niezmienny dzienny harmonogram zabija spontaniczność, radość, a wywołuje rozdrażnienie, niezrozumienie, nieporozumienia. Co dziwne, członkowie rodziny zagubili się w poukładanym świecie i zaczęli szukać rozrywek poza nim. 

Ewa na rzecz męża i córki zagubiła własne przyjemności. Skupiła się na dogadzaniu bliskim, a zapomniała jak to jest czerpać radość z własnych pasji, podczas samorealizacji. Pochmurna mina, mechaniczne czynności nie czynią z niej partnera godnego uwagi. Kobieta chce to zmienić. Liczy, że wraz z metamorfozą odbuduje relacje z córką i ociepli stosunki z mężem. 

Problemy z nastolatką mają dużo głębsze korzenie. Jedynie szczera rozmowa może stać się punktem wyjścia. Ale jak to zrobić kiedy zamknięta w sobie Klaudia serwuje kłamstwa i fałszywy uśmiech? Czy rodzice, którzy nie potrafią się dogadać, odkryją prawdę zanim dojdzie do tragedii?

Agnieszka Olejnik doskonale uchwyciła portret współczesnego społeczeństwa: małżeństwo trwające z wygody, zapracowanego mężczyznę szukającego rozrywek poza rodziną, kobietę pochłoniętą dbaniem o domowe ognisko i dziecko pozostawione samo z własnymi problemami. Każda z przedstawionych postaci jest niebywale realna, bo stanowi portret, lustrzane odbicie wielu z nas. Ich problemy także są rzeczywiste i dobrze je znamy z gazet, internetu, opowiadań, po prostu z życia. Dlatego bardzo łatwo utożsamić się z bohaterami "Szczęścia na wagę" i głęboko przeżywać opisane wydarzenia. 
Autorka pozwala nam "spojrzeć" na problemy tej rodziny z kilku perspektyw. Oczami Ewy doświadczamy frustracji dotyczące nieumiejętności dogadania się córką, bezsilność wobec jej wrogości oraz złość na brak wsparcia ze strony męża. Z kolei, z punktu widzenia  Mirka obserwujemy utratę atrakcyjności, rozluźnienie więzów rodzinnych. Razem z Klaudią przeżywamy zawód miłosny, hejt w sieci, ostracyzm rówieśników, próbę samobójczą. 

Część akcji "Szczęścia na wagę" rozgrywa się w środowisku szkolnym. Mamy okazję podejrzeć je od strony nauczycieli jak i uczniów. Ten świat jest bardzo brutalny i każde odstępstwo od "normalności" traktowane jest jako zbrodnia, którą należy piętnować. Doskonałym narzędziem, którym można okazać pogardę są media społecznościowe. Agnieszka Olejnik pokazuje ich wpływ na życie współczesnych nastolatków. Opinia w internecie jest ważniejsza niż w realu, która często staje się powodem poważnych kłopotów, w końcu tragedii. Autorka, poniekąd, zwraca uwagę czytelników na zagrożenia i wskazuje metody by ich uniknąć. Myślę, że śmiało możemy jej zaufać. Pani Agnieszka sama jest nauczycielką i z pewnością wiele widziała i doświadczyła. 

"Szczęście na wagę" to powieść wielowątkowa i każdy opisany problem jest istotny, ważny, godny uwagi. Obok kłopotów małżeńskich, trudu wychowania nastolatka, poświęcenia i zamieszania wokół samorealizacji, możemy przeczytać o nadwadze, tolerancji i homoseksualizmie. Agnieszka Olejnik idealnie odważyła proporcje każdego tematu i zmieniła w doskonałą, bogatą w emocje powieść o życiu. 

"Szczęście na wagę" zapewniła mi kilkanaście godzin rewelacyjnej podróży wraz z Ewą, Mirkiem i Klaudią, ale także pozwoliła mi dostrzec światło pomiędzy szarymi, nudnymi warstwami codziennego życia. 









"Szczęście na wagę" Agnieszka Olejnik, Czwarta Strona, Poznań 2016







Recenzja napisana dla serwisu DlaLejdis :)








Czytaj dalej...

Dotrzymana obietnica, Jill Anderson



Czy każdą obietnicę należy spełnić? Czy kłopoty, które w związku z nią mogą nas spotkać może być powodem odmowy? A korzyści zgody? Czy miłość jest usprawiedliwieniem wielkiej tragedii?

43- letni Paul od lat cierpi na zapalenie mózgowo- rdzeniowe i zespół chronicznego zmęczenia. Choroba unieruchomiła go w łóżku i przyszpiliła do niego ogromnym cierpieniem. Spowodował także kilkukrotne próby popełnienia samobójstwa. W ostatniej chwili zawsze ratowała go kochająca żona. Ostatnia, udana próba sprawia, że kobieta zostaje oskarżona o nieumyślne spowodowanie śmierci. Czy Jill pomogła mężowi odejść? 

Jill Ansderson zdecydowała się napisać tę książkę by zwrócić uwagę na chorobę, którą rzadko się diagnozuje, a która niszczy zycie wielu pacjentów, ich rodzin oraz zmusza do podejmowania drastycznych decyzji. 
Choroba Paula, zapalenie mózgowo- rdzeniowe i zespół chronicznego zmęczenia jeszcze klika lat temu była traktowana jak bajanie hipochondryka. Badania i to również takie bardziej zaawansowane nie wskazują jednoznacznie jednostki chorobowej ani nie potwierdza objawów na jakie uskarża się pacjent. Przez co ixch problem traktowany jest po macoszemu i diagnozowany jako problem psychiatryczny. W przypadku Paula, nie tylko lekarze bagatelizują problem, ale także jego rodzina. To sprawia, że Andersonowie separują się od bliskich, przestają utrzymywać z nimi kontakt. Żyją tylko dla siebie, ufają tylko sobie. W przyszłości będzie to jeden z argumentów oskarżenia. 

Cierpienie Paula dla nas zdrowych ludzi jest niewyobrażalne. Kilkukrotne podejmowanie prób samobójczych wskazuje nam ogrom jego bólu, zamknąć je w ramy pozwalające zrozumieć z czym zmagał się na codzień i choć odrobinę zrozumieć jego położenie. Ciągły ból, leki które nie mogą go stłumić determinuje jedną myśl, skończyć to raz na zawsze. Wybawieniem jest śmierć. Z tą decyzją nie może pogodzić się Jill. Za każdym razem udaremia skutki podejmowanych prób. Dlaczego ostatnia się powiodła? Czy Jill z miłości zgodziła się odwrócić wzrok? A może nie była dość uważna i Paul ją przechytrzył?

Jeżeli jesteście ciekawi, to zapraszam do lektury "Dotrzymanej obietnicy".  Jill opowie Ci o swoim życiu, o uczuciu łączącym ją z Paulem, piekielnej drodze od lekarza do lekarza, poszukiwaniu odpowiedniego specjalisty, diagnozy, życie z mężczyzną, który traci sprawność, staje się zgorzkniałym  cieniem samego siebie. Zdradzi Ci jak opiekowała się nim dzień i noc, jak walczyła o jego życie... W końcu przytoczy protokoły przesłuchań, urywki z sali sądowej i fragmenty mów końcowych obrońcy i oskarżyciela...

Od siebie mogę dodać, że mam problem z tą książką. Temat jest ważny i godny uwagi, to nie pasuje mi konstrukcja tego utworu. Suche fakty przeplatają się ze wspomnieniami. I nie jest to emocjonalnie nabuzowany przekaz a chłodna relacja, która karze mi zastanowić się nad samą Jill i jej historią... Na ile w niej prawdy?







"Dotrzymana obietnica" Jill Anderson, tł. Arkadiusz Nakoniecznik, Prószyński i s- ka, Warszawa 2016




Czytaj dalej...

Book Tour: Plaga samobójców. Program. Suzanne Young



Czy depresją, myślami samobójczymi, dążeniem w kierunku śmierci można się zarazić?

Suzanne Young założyła właśnie taki scenariusz, który stał się fundamentem rewelacyjnej powieści dla młodzieży, wnikającej głęboko w świat nastolatków, ich nastrojów, dojrzewania i ratowania resztek wolności, indywidualności. 

Młodzi bohaterowie powieści "Plaga samobójców. Program": Sloane, James, Realm muszą przed wszystkimi ukrywać swoje prawdziwe emocje. Każde podejrzane zachowanie, płacz, wyobcowanie, wycofanie, niekontrolowane wybuchy złości mogą zwrócić uwagę rodziców, rządu i wkręcić w tryby autorskiego Programu by uchronić ich przed zaraźliwym wirusem choroby doprowadzającej do samobójstwa. Trudno jednak trzymać nerwy na wodzy, kiedy przeżywa się żałobę po śmierci brata, najlepszego przyjaciela i depresję ukochanego... Sloane nie udaje się zamaskować swoich uczuć i trafia pod opiekę Programu, który ma pozbawić ją wspomnień. Czy uda jej się jednocześnie wyzdrowieć, zachować siebie i wykiwać system?

Program został stworzony by pod przykrywką psychologicznej pomocy kontrolować młode umysły i eksperymentować, eliminować budzące niepewność wspomnienia. Nastolatkowie wobec tych planów są bezsilni. Inwigilowani w domu, w szkole, w miejscach publicznych muszą ukrywać swoje prawdziwe emocje by nie dać powodu do pseudomedycznej izolacji. W życiu głównej bohaterki nawarstwiają się problemy, z którymi trudno poradzić sobie w pojedynkę. Nie może skorzystać z pomocy ukochanego, rodziców bo obawia się zdemaskowania. Bardzo dokładnie poznajemy Sloane i jej uczucia. Jej oczami obserwujemy otoczenie i następujące kolejno wydarzenia. Możemy poczuć jej ból po stracie brata, przyjaciela i postępującej depresji chłopaka oraz strach przed przyszłością, w której brakuje perspektyw. Doświadczamy jej daremnej walki z dorosłymi, systemem, Programem. Czy na pewno? 

Kiedy Sloane trafia pod opiekę Programu, śledzimy poczynania lekarzy, a także batalię jednostki o zachowanie wolności i indywidualności. Nastolatce udaje się oszukać system i zasiać ziarno niepewności. Czy uda jej się coś zmienić?

Suzanne Young miała genialny pomysł na fabułę, stworzyła rewelacyjne osobowości i wciągnęła mnie w historię niesprawiedliwości, przymusu, ucisku wobec młodej części społeczeństwa. Pozbawianie ich wspomnień łamie ich prawo do wolności, indywidualności, niezależności, swojego "ja", czyniąc z nich ludzi gorszej kategorii podatnych na wpływy.

"Plagę samobójców" przeczytałam jednym tchem z ogromną ciekawością, zaskoczona jej dynamicznością i zwrotami akcji, które nie pozwalają na nudę. Zakończenie książki jest zaskakujące, zastanawiające i wzbudzające niecierpliwość w oczekiwaniu na kolejny tom serii :) Ale lubię to :)

Serdecznie polecam :)






"Plaga samobójców. Program" Suzanne Young, Feeria Young 2015






Książkę przeczytałam dzięki Book Tour zorganizowanemu przez Natalię z bloga Książkowe Kocha Nie Kocha  :) 









Czytaj dalej...

Byłam tu, Gayle Forman



Gayle Forman to jedno z najgorętszych obecnie nazwisk popularnego nurtu literackiego Young Adult. Sama poznałam już dwie książki autorki ("Zostań, jeśli kochasz" i "Wróć, jeśli pamiętasz") i muszę przyznać, że zrobiły na mnie pozytywne wrażenie. Tematyka powieści dotyczy młodych ludzi, zmuszonych zmagać się z trudnymi doświadczeniami, uczuciami i emocjami.

"Byłam tu" porusza problem samobójstw wśród młodzieży, próby radzenia sobie z poczuciem winy i żałobą po stracie bliskiego człowieka.

Meg popełnia samobójstwo, które zaplanowała z chirurgiczną precyzją. I właśnie ten porządek, ta systematyczność  oraz kompletny brak przesłanek do podjęcia tak drastycznego kroku, zasiewa ziarenko niepokoju w głowie jej najlepszej przyjaciółki Cody. Dziewczyna próbuje prześledzić ostatnie dni życia Meg, by poznać powody pragnienia śmierci. Chce również pozbyć się poczucia winy, że nie zauważyła problemów koleżanki.

Meg to dziewczyna z sercem na dłoni. Nie przejdzie obojętnie wobec krzywdy innych. Z zaangażowaniem udziela się społecznie. Jest doskonałą uczennicą, przyjaciółką, córką. Dlatego wszystkich zaskakuje jej samobójcza śmierć. Nie tylko jej bliskich ale również czytelnika. Co mogło się wydarzyć, że ta wesoła, rozrywkowa nastolatka, przyciągająca ludzi jak magnes, zdecydowała się na tak drastyczny krok i zakończyć swoje życie w chwili, gdy stoi u jego progu?

Gayle Forman bardzo umiejętnie stopniuje napięcie i dawkuje informacje. Z pomocą Cody zdradza tajemnice z tej z pozoru szczęśliwej dziewczyny. Krok po kroku pozwala odkryć  rzeczywiste powody popychające ją do samobójstwa i nie są to argumenty szokujące, kontrowersyjne. Rozwiązanie okazuje się tak bliskie życiu, tak powszechne... Nie chcę zdradzać zbyt dużo, by nie odbierać Wam przyjemności prowadzenia śledztwa. Musicie sami dotrzeć do mety i poczuć to, co ja, odkrywając prawdę. Ujawnię jedynie, że dochodzenie, badanie okoliczności jest bardzo emocjonujące i przynosi wiele niespodzianek. Zatrważające jest jak internet może pomóc w szukaniu informacji,  a tematyczne fora przynieść bulwersujące odpowiedzi. Nie zapominajmy, że nie jesteśmy w sieci tak do końca anonimowi. Pozostawiamy ślad, który może przynieść przytłaczające konsekwencje.

Autorka bardzo sprytnie wykreowała dualistyczną naturę, zachowanie Meg. Doskonale stworzyła bazę jej życia i ukryła problemy. Czytelnik może poczuć się zaskoczony rozwiązaniem, ale to dobrze bo zmusi go do przemyśleń i być może zauważenia problemu w swoim otoczeniu. Dojrzenie i zrozumienie to pierwszy krok żeby móc nieść pomoc i nie dopuścić do tragedii.

Dzięki Cody możemy dostrzec, że to, co obserwujemy nie zawsze jest dokładnie tym, co widzimy. Człowiek posługuje się maskami, które w zależności od okoliczności zmienia i pokazuje to, co chcemy zobaczyć. Tylko uwaga i wrażliwość są w stanie dostrzec niuanse i moment, kiedy te maski są zmieniane.

Wolności nie można nikomu dać. Wolność każdy zdobywa sam, a ludzie są o tyle wolni, o ile zdecydują się po nią sięgnąć.

"Byłam tu" to oprócz historii na wskroś tajemniczej, tragicznej i poruszającej, opowieść o narodzinach uczucia. Na szczęście wątek romansowy nie wychodzi na pierwszy plan i nie przytłacza tego, co jest najważniejsze. Jest bardziej przy okazji ale dobrze wkomponowuje się w całość.

"Byłam tu" to książka, która jest obowiązkową lekturą dla fanek Gayle Forman. Spodoba się także tym, którzy lubią się wzruszyć i dogrzebać do sensu, istoty sprawy.





"Byłam tu" Gayle Forman, tł. Nina Wum, Bukowy Las, Wrocław  2015





Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję wydawnictwu Bukowy Las  :)






Czytaj dalej...

Tease. Ja jej nie zabiłam, Amanda Maciel


Nienawiść, wyszydzanie, prześladowanie, nękanie, stalking, napaści to problemy z którymi obecnie zmagają się szkoły na całym świecie. Wrogie nastawienie, używanie przemocy fizycznej, psychicznej staje się wyznacznikiem pozycji w uczniowskiej społeczności, metodą na podbudowanie swojej samooceny i pokazania siły, z którą nie warto zadzierać.

Emma Putnam na własnej skórze przekonała się o destrukcyjnej potędze grupy. Wyjątkowa wrażliwość i nieumiejętność adaptacji w nowym środowisku wywołuje ogromną falę nienawiści. Prym w dręczeniu nastolatki wiedzie Brielle i Sara, które coraz to nowymi wyzwiskami, obelgami, szykanami doprowadzają do jej samobójstwa. Teraz oskarżone o psychiczne znęcanie muszą pogodzić się z poczuciem winy i zrozumieć swoją rolę w tej tragedii. 

Nastolatki bardziej intensywnie przeżywają życie, mocniej odbierają porażki, także bardziej ekspresyjnie wyrażają emocje. To, co dla dorosłego, dojrzałego człowieka jest pewnym etapem do przeżycia, dla młodych jest istotą egzystencji, tu i teraz. Dziewczęta z książki Amandy Maciel biorą do serca wszystkie niepowodzenia i szukają kozła ofiarnego, który przyjąłby część winy, a im samym przyniósł chwilowe ukojenie. Niestety, ofiarą staje się ich koleżanka, której kondycja psychiczna nie wytrzymała ciągłego napięcia, publicznej stygmatyzacji. Zaczyna popełniać błędy, które kumulują agresję, nieodwołalnie prowadząc do tragedii.

Chciałoby się bezwzględnie napiętnować sprawczynie prześladowań, ale to nie jest takie proste. Jedna z nich sama wydaje się być ofiarą fałszywej przyjaźni, własnej głupoty i bezradności. Broń Boże nie chcę usprawiedliwiać i tłumaczyć nagannego zachowania. Przemoc i nienawiść trzeba dusić w zarodku. Chcę jedynie zwrócić uwagę, że nie wszystko jest takie, na jakie wygląda. 

Nie mniejszą winę powinno się przypisać dorosłym bohaterom występującym w książce. To oni zawiedli na całej linii. Brak rozmów, kontroli nad swoimi dziećmi, bierność w reagowaniu na ich poczynania. Nauczyciele i dyrekcja szkoły, do której uczęszczały nastolatki byli świadomi zagrożenia, ale nie zrobili prawie nic by uchronić swoich uczniów, wpłynąć na ich zachowanie, zapobiec nieszczęściu. 

Powieść "Tease. Ja jej nie zabiłam" zrobiła na mnie duże wrażenie. W pierwszej chwili wydaje się być chłodnym, beznamiętnym scenariuszem szkolnego dramatu. Jednak wczytując się w kolejne strony odkrywamy emocje skryte za posągowymi obliczami. Najbardziej boli obojętność i kiepsko maskowana radość z pozbycia się wroga. Dopiero widmo kary i społeczne potępienie zaczyna budzić poczucie winy i samokrytycyzmu. Jednak czy jest to zachowanie pod publiczkę czy rzeczywiste wyrzuty sumienia, musicie przeczytać sami.

"Tease. Ja jej nie zabiłam" to debiut amerykańskiej redaktorki książek dla dzieci. Dotyka bardzo ważnego tematu, z którym świat dorosłych kiepsko sobie radzi. Niestety, mimo poruszającego portretu ofiary i szokującego obrazu szkolnego prześladowcy, pierwszoosobowej narracji z punktu widzenia agresora, zabrakło mi głosu Emmy i opisanie wydarzeń z jej perspektywy. Jest to dla mnie postać, której nie poznałam w zadowalający sposób. Jej problemy w przeszłości, tajemnicza terapia i prowokujące zachowanie mogło skrywać coś znacznie więcej. 

Myślę, że to w żadnym stopniu nie wpływa na wagę powieści. Powinien ją przeczytać i młody, i starszy by móc dostrzec pierwsze symptomy napięć prowadzących do agresji i przemocy.





"Tease. Ja jej nie zabiłam" Amanda Maciel, tł. Zuzanna Banasińska, Muza, Warszawa 2015







Czytaj dalej...

Zrozumieć Amelię, Kimberly McCreight

Pozory mylą

Statystyki dotyczące samobójstw wśród nastolatków są przerażające! Rocznie około 300 młodych ludzi w  wieku 16- 19 lat zabija się z powodu pogłębiającej depresji, samotności, prześladowań wśród rówieśników. Jedynie w odebraniu sobie życia upatrują szansę wyjścia z kryzysowej sytuacji i przerażającej rzeczywistości.*

Ten poruszający i niepokojący temat poruszyła w swojej książce "Zrozumieć Amelię" amerykańska pisarka Kimberly McCreight. Opowiedziana przez nią historia daje wiele do myślenia o kondycji psychicznej młodego człowieka, psychologii tłumu, większych grup społecznych i ich wpływu na zachowania jednostki. 

Kate Baron odbiera telefon ze szkoły swojej córki. Amelia została przyłapana na ściąganiu i zawieszona w prawach ucznia. Kiedy kobieta dociera do Grace Hall, dowiaduje się, że dziewczyna nie żyje, popełniła samobójstwo skacząc z dachu. Kate pogrąża się w depresji. Z odmętów melancholii, smutku, obojętności wyrywa ją anonimowa wiadomość sms: Amelia nie skoczyła. Kate rozpoczyna prywatne śledztwo...

Kate Baron jest wziętym prawnikiem i samotną matką. Aby utrzymać siebie i córkę musi poświęcać pracy dużo czasu. Dzieje się to kosztem Amelii, która całymi dniami pozostaje sama, bez opieki, uwagi, zrozumienia. Jej samotność wypełniają stosy książek, przyjaciółka Sylvia i hokej na trawie. Nastolatka jest wielbicielką poezji Virginii Woolf i w jej dziełach szuka odpowiedzi na temat życia, miłości, przyjaźni. W szkole ma opinie kujonki, outsiderki i dziwaczki. Nikt zbytnio się nią nie interesuje.... Do czasu... Amelia dostaje zaproszenie do tajemniczej grupy Sroki. By stać się jej pełnoprawną członkinią jest zmuszona do szeregu działań, które stoją w opozycji do jej charakteru, mentalności, przekonań. Jednak w swojej samotności i obawy przed odrzuceniem przyjmuje warunki gry. Z każdym dniem zadania stają się coraz bardziej wymagające i niebezpieczne. 

Fabuła książki oscyluje wokół zagrożeń jakie niosą prześladowania wśród młodzieży, bezwzględność, brak tolerancji, kłamstwa, tajemnice i błędy wychowawcze, których nie jest w stanie uniknąć żaden rodzic. Kimberly McCreight wystrzega się tonu oceniającego, a w prosty ale dogłębny sposób pokazuje jak wiele sygnałów ostrzegawczych można przegapić i jak wiele można stracić unikając rozmów, bliskości, bezpośredniej konfrontacji oraz utrzymywania iluzji w imię dobra dziecka. 

"Zrozumieć Amelię" to utwór dwugłosowy skierowany zarówno do młodzieży jak i dorosłego czytelnika. Historię poznajemy z dwóch perspektyw, samotnej nastolatki i matki próbującej zrehabilitować swoje dziecko. Autorka zachowała odrębność wypowiedzi. Fragmenty dotyczące Amelii są pisane językiem potocznym, młodzieżowym, przetykanym wiadomościami sms, e- mali, publikowanych postów na Facebooku, krótkich komentarzy. Głos Kate to poważne dochodzenie i rekonstrukcja szkolnego życia córki, próba zrozumienia jej problemów, odkrywanie tajemnic złożonego mechanizmu relacji pomiędzy ofiarą a prześladowcą.

Akcja powieści jest szybka, naszpikowana niewiadomymi i odpowiedziami, które rodzą kolejne pytania. Czy można było zapobiec wydarzeniom? Czy ktoś mógł pomóc Amelii? Czy wszyscy zachowywali się tak, jak powinni? Czy zwykła rozmowa mogła zatrzymać lawinę nieszczęścia? Gdzie byli nauczyciele, a gdzie rodzice? Kto mataczył w śledztwie? Itd... 

"Zrozumieć Amelię" to przerażający obraz ludzkich niedoskonałości, obaw, pragnień, zazdrości, które w pewnym momencie biorą górę i prowadzą do tragedii. 


Szczerze polecam lekturę tej książki. 




* źródło informacji: se.pl


Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka