Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą debiut. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą debiut. Pokaż wszystkie posty

... i wyjechać w Bieszczady. Thriller z Domaniewskiej, Sara Taylor pod patronatem medialnym Aleksandrowych myśli // zapowiedź

Lubię czytać debiuty i kibicować autorom na początku ich drogi na rynku wydawniczym. Tym razem wzięłam pod swoje blogowe skrzydła książkę nieznanej pisarki ukrywającej się pod pseudonimem Sara Taylor. Jej debiut nie jest ani klasyczną powieścią, ani też biografią, pamiętnikiem czy reportażem. Czym więc jest? Poniżej znajdziecie opis, a ja już teraz zachęcam do lektury.


Tak o książce pisze wydawca: 

Ta książka to zwierciadło, które w sarkastycznym, nieco przerysowanym i przede wszystkim krzywym odbiciu, przedstawia niekiedy gorzki, ale jednocześnie uniwersalny i odarty z różnorakich dekoracji obraz współczesnych: dwudziesto-, trzydziesto- i czterdziestolatków.
Większość pracowników warszawskiego Mordoru, to osoby tylko pozornie szczęśliwe. W rzeczywistości borykają się z wieloma problemami, związanymi choćby z budowaniem głębszych i trwałych relacji.
Ich życie, nastawione jest głównie na zaspokajanie własnych, hedonistycznych potrzeb, czyli ciągłe poszukiwanie przyjemności.
Autorka, która sama wciąż pracuje w jednej z warszawskich korporacji, napisała książkę bardzo uniwersalną, nie o korporacjach i tym jak one funkcjonują, ale o tym jak zmieniają ludzi w nich pracujących. Ale także o nas wszystkich, którzy chcemy doświadczać naszego życia „bardziej”. Bez względu na to, gdzie pracujemy.
Nie jest to reportaż, ale raczej zbeletryzowana, napisana lekkim językiem, satyra.

"Świat warszawskiego Mordoru, ale i Warszawy, staram się pokazać w lustrzanym odbiciu. Jest to jednak krzywe i bardzo subiektywne zwierciadło. Pewne zjawiska świadomie uwydatniam. Inne przemilczam. Najwięcej uwagi staram się poświęcić ludziom. Mniej wewnętrznym procesom i kulturze organizacyjnej poszczególnych korporacji.
Ale to korporacyjne środowisko bardzo silnie oddziałuje na życie każdej i każdego z nas. Zmienia nasze charaktery. Nas samych. I nasze podejście do świata oraz ludzi" - pisze we wstępie autorka.


I kilka słów o autorce: 

Sara Taylor to pseudonim 36-letniej, polskiej pisarki, która zdecydowała się zadebiutować książką „…i wyjechać w Bieszczady. Thriller z Domaniewskiej”.
Od ponad 10 lat nieprzerwanie pracuje w jednej z warszawskich korporacji, dlatego postanowiła się nie ujawniać. Jeszcze nie teraz.
Ma jednak nadzieję, że to właśnie w pisaniu odnajdzie „swoje Bieszczady” i raz na zawsze porzuci pracę w korpo. Już teraz przygotowuje dla swoich czytelników pełnokrwistą powieść.



Premiera: 19 czerwca 2018



Czytaj dalej...

Uwolnij mnie, Daria Skiba // Miłość jest ślepa


Miłość jest ślepa

Przemoc domowa w dalszym ciągu jest tematem tabu. Przez kilkadziesiąt lat może i zmieniła się świadomość o agresji słownej, psychicznej, seksualnej, ale syndrom wstydu i strachu przed stygmatyzacją  pozostał niezmienny. Ofiary obawiają się wykluczenia ze swojego środowiska, boją się  życia po, którego kompletnie nie znają, a także litościwych spojrzeń, które kłują prosto w serce. 

Diana przez wiele lat znosiła pijaństwo, narkomanię i złodziejstwo swojego partnera. Z pokorą znosiła wyzwiska, bolesne razy, gwałty. Choć dostrzegała swoje beznadziejne położenie, to z wiarą ufała, że takie zachowanie się skończy, że Patryk w końcu przejrzy na oczy, zmieni się, ustatkuje, wreszcie pokocha ją, tak jak na to zasługuje. Niestety. Chłopak robi się coraz bardziej agresywny, co uzmysławia Dianie, że ma niewiele czasu, by zmienić swoje życie. Czy uda jej się uciec spod jarzma tyrani? 

Diana jest mądrą, wykształconą dziewczyną. Kocha literaturę i często oddaje się swojej pasji czytania. Z pewnością zna z książek schemat działania prześladowcy. Nie do końca potrafi przełożyć to na rzeczywistość, a ta  przytłacza ją z dnia na dzień. Narzeczony pod wpływem alkoholu i narkotyków podnosi na nią rękę i kradnie ciężko zarobione pieniądze, by mieć na używki. Potem przeprasza, kupuje kwiaty, jest miły i romantyczny. Dalej jak w błędnym kole każdy z elementów pojawia się idealnie zsynchronizowany. Jak długo można znosić podłość, okrucieństwo, ból fizyczny i psychiczny? Na przykładzie Diany widzimy, że długo, o wiele za długo. Patryk zdążył już zachłysnąć się swoją władzą i nie chce odpuścić choćby na sekundę. 

Główna bohaterka Uwolnij mnie chwyta za serce i wciąga w bardzo pozytywną relację z czytelnikiem. Z uwagą śledziłam jej losy, z radością obserwowałam próby wyrwania się z matni, z ulgą dostrzegałam każdy krok ku normalności, z obawą dostrzegałam symptomy burzy, po życiodajnym deszczu. Ta feria emocji i doznań uwierzytelniło jedynie w moich oczach postać Diany.

Daria Skiba równie rzetelnie zbudowała postać tyrana. Brutalnego, bezdusznego, obleśnego, z szaleńczym obłędem. Włosy jeżą się na głowie, gdy czytamy jakie pomysły roją się w chorej głowie Patryka. Ze zwykłego agresora, staje się psychopatą, który już dawno przekroczył granicę pomiędzy dobrem i złem.

Na szczęście Dianie udaje się wyrwać z więzów i wreszcie zacząć żyć pełną piersią. Okazuje się, że codzienność może stać się kolorowa, może być miło, słonecznie, pięknie. Dziewczyna odkrywa także, że miłość, prawdziwa miłość była na wyciągnięcie ręki. 

I wydaje się, że dalej historia ciągnie się słodko i tęczowo. I tu się zdziwicie. Nad Dianę nadciągnęły burzowe chmury, które po raz kolejny wpędzają ją na mroczna stronę życia. 

Uwolnij mnie to przejmujący debiut literacki młodej mamy, blogerki,  miłośniczki dobrej literatury. Każdy, kto zna blogowe alter ego Darii Skiby, wie że ma wysokie wymagania wobec słowa pisanego oraz jest doskonałym krytykiem polskiej i zagranicznej prozy. W swojej książce doskonale spożytkowała wiedzę, którą nabyła przez lata blogowania. Autorka doskonale zna trendy i wie, co może błyskawicznie pochłonąć czytelnika. Akcja Uwolnij mnie może nie jest jakoś spektakularnie dynamiczna, ale zaskakuje kilkoma mocnymi zwrotami, które mogą wbić w fotel. A finał jest mistrzowski. Już teraz nie mogę doczekać się kontynuacji, by poznać dalsze losy Diany. 

Uwolnij mnie to książka, która pokazuje, jak tragiczna bywa przemoc domowa i jakie niesie za sobą konsekwencje. To kolejny głos, który dołącza do chóru o walkę o swoje życie, siebie i swoje marzenia. Może też dać siłę dziewczynom, kobietom, które boją się przyznać, w jakim piekle żyją, co przeżywają każdego dnia i o czym myślą, gdy słyszą zgrzyt  klucza w zamku. 

Zdecydowanie warto sięgnąć po debiut Darii Skiby. 







Uwolnij mnie, Daria Skiba, Agencja Reklamowo- Wydawnicza Vectra 2018




Czytaj dalej...

Premierowo: Pierwszy róg, Richard Schwartz // Gospoda zła


Dosyć powściągliwie podchodzę do wszystkich fenomenalnych powieści i bestsellerowych debiutów. Mam wrażenie, że czasami forma przerasta treść, a czas na lekturę został, delikatnie mówiąc, zmarnowany. Czy w przypadku tej książki powyższa teza się potwierdzi?

Pierwszy róg to powieść autorstwa Richarda Schwartza niemieckiego mechanika samochodowego, która powstała w przeciągu dwóch tygodni. Niemożliwe? I natychmiast stała się hitem na zachodnim rynku literatury fantasy. Poważnie? Wrodzona dociekliwość zmusiła mnie do przygody z książką.

Gospoda na przełęczy gór staje się schronieniem dla wędrowców przed gwałtowną zamiecią i burzą śnieżną. Przymusowe zamknięcie na niewielkiej przestrzeni staje się początkiem makabrycznych zbrodni, wynaturzenia i miejscem, gdzie skumulowało się wszelkie zło...

Bohaterami powieści są zarówno ludzie, jak i stworzenia posługujące się magią. Poznajemy na przykład rodzinę gospodarza, gdzie córki pracują w pocie czoła i dają ojcu pociechę w trudnej codzienności; chciwych kupców, którzy liczą na zyski i okazują pogardę wszystkim niższego stanu; żołnierzy, najemników, zbirów, którzy szukają okazji, by się wzbogacić, ale także piękne elfy, które posiadają wiedzę i potężną moc. Wszyscy spotykają się w odosobnionym zajeździe na przełęczy, gdzie dosięga ich burza śnieżna uniemożliwiająca dalszą podróż. Początkowo każdy pilnuje własnych spraw, ale z każdym dniem w zamknięciu, klaustrofobicznej, mrocznej atmosferze, na jaw wychodzą wszelkie niepożądane sprawki i prawdziwa twarz każdego z gości. Gospodarz i kupcy muszą pilnować swojego mienia, cnoty córek, żołnierze i przestępcy folgują swoim żądzom i nie baczą czy swoim zachowaniem wyrządzają komuś krzywdę. Elfy z kolei muszą bronić swojej prawdomówności i udowodnić, że nie mają złych zamiarów. Kiedy w bestialski sposób zostaje zabity jeden z parobków, powoli, acz sukcesywnie rozpętuje się piekło, apogeum, które krok po kroku odkrywa wszelkie tajemnice samego zajazdu, jak i wszystkich podróżnych. 

Richard Schwartz z wnikliwą dokładnością oddał charakter każdej postaci. Różnią się od siebie pod każdym względem, a jednocześnie tak perfekcyjnie się dopełniają. Autor rewelacyjnie odzwierciedlił mroczną, duszną, lepką od emocji atmosferę. Rodzi się znienacka i prowadzi do gorączki, która opętała całe towarzystwo. 
Już pierwsze rozdziały Pierwszego rogu dowodzą, że lektura będzie ciekawym przeżyciem, a każda kolejna strona tylko to potwierdza. Nie wiem jak Richardowi Schwartzowi się to udało i to zaledwie w przeciągu dwóch tygodni. Powieść jest dopracowana co do szczegółu, nie znajdziecie w niej żadnej przypadkowości oraz luźnych, niepotrzebnych i niepowiązanych wątków. Każdy temat, każda myśl idealnie zazębia się z kolejną tworząc autentyczną, spójną całość. Również język, którym posługują się bohaterowie, sprawia wrażenie autentycznego dialektu.
Pierwszy róg jest mroczny, przygnębiający, tajemniczy, a autor potrafi podkręcić ciekawość, tak że trudno jest odłożyć książkę. Barwne i plastyczne opisy sprawiają, że lektura staje się nie tylko ciekawa, ale i przyjemna i dla wyobraźni, i dla czytelniczego ducha.

Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że Pierwszy róg to fenomenalny debiut i jedna z lepszych fantasy, jakie w życiu czytałam. Richard Schwartz to prawdziwy diament i nadzwyczajny talent. Powieść jest pierwszym tomem serii Tajemnica Askiru i już czuję apetyt na kolejne części. Mam nadzieję jak najszybciej nasycić głów i rozkoszować się mistrzowskim tekstem. 

Spieszę rozwiać Wasze wątpliwości. Książka nie jest literaturą typową męską. Każdy miłośnik fantasy polubi historię opisaną w Pierwszym rogu i śmiem twierdzić, że pokocha ją na równi ze mną. 






Pierwszy róg, Richard Schwartz, tł. Agnieszka Hofmann, Wydawnictwo Initium, Kraków 2018 

Czytaj dalej...

Chłopak, który pokazał mi jak żyć, Samanta Louis pod patronatem medialnym Aleksandrowych myśli

Dziś mam zaszczyt przedstawić Wam książkę, którą blog Aleksandrowe myśli objął patronatem medialnym. Na razie możecie zakupić e- book ale już niebawem zostanie wydana w papierowej wersji :)



Tak o książce pisze wydawca:


Anastasia była zamkniętą w swojej bańce mydlanej wokalistką, która nie darzyła sympatią mężczyzn. Powoli wspinała się po szczeblach kariery, ale nigdy nie chciała rozgłosu. Żyła w cieniu i chroniła swoją prywatność, by poza muzycznym światem zachować swoje zwyczajne życie. Wszystko zmieniło się podczas koncertu, który był zwiastunem nadchodzących problemów. 

Nate był tancerzem dziewczyny, któremu nie wolno było naruszyć jej prywatnej przestrzeni osobistej, poza tańcem. Podczas zakończenia jednego z koncertów, postanawia złamać zasady, nie zdając sobie sprawy z tego, że wywoła tym lawinę zdarzeń, która zakończy się tragicznie. Jednak chłopak nie ma zamiaru odpuścić. 

Mówi się, że miłość to lekarstwo, które jest w stanie uleczyć nawet najgłębsze rany, ale czy tylko?
Przyznać się! Kto słyszał już o książce? A kto chce przeczytać?
Czytaj dalej...

Konkurs z Córką lasu





Regulamin konkursu:


1. Organizatorem konkursu jest właściciel bloga Aleksandrowe myśli
2. Fundatorem nagrody jest wydawnictwo Kufer
3. Nagrodą w konkursie jest egzemplarz książki „Córka lasu” Justyna Chrobak
4. Konkurs trwa od 29.03.2018 do 07.04.2018 do godz. 23:59.
5. Biorąc udział w konkursie uczestnik akceptuje niniejszy regulamin.
6. Aby wziąć udział w konkursie uczestnik musi w komentarzu pod tym postem zamieścić odpowiedź na pytanie: Która powieść fantasy jest Twoją ulubioną i dlaczego?  (forma wypowiedzi dowolna :)))

* będzie mi bardzo miło jeżeli zostaniesz obserwatorem bloga Aleksandrowe myśli
* możesz polubić profil bloga na Facebooku 
* możesz polubić profil wydawnictwa na Facebooku 
* możesz umieścić informacje o konkursie na swoim blogu  :)

7. Konkurs skierowany jest do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
8. Zwycięży osoba, której odpowiedź najbardziej spodoba się organizatorowi konkursu.
9. Ogłoszenie wyników nastąpi około 12.04.2018 r. W uzasadnionych przypadkach możliwe jest przesunięcie tego terminu, o czym organizator poinformuje na łamach bloga.
10. Po ogłoszeniu wyników konkursu laureat jest zobowiązany podać swoje dane adresowe, niezbędne do wydania nagrody. Nagroda zostanie wysłana do zwycięzcy w ciągu 21 dni roboczych na adres wskazany przez laureata konkursu.
11. Nie jest możliwe odstąpienie nagrody osobom trzecim ani wypłacenie jej równowartości w formie pieniężnej, ani wymiana na jakąkolwiek inną nagrodę.
12. W konkursie można wziąć udział tylko raz.
13. Organizator zastrzega sobie prawo do wykluczenia - bez podania szczegółowego uzasadnienia - z Konkursu osób, co do których istnieje podejrzenie oszustwa bądź jakichkolwiek przejawów nieuczciwej konkurencji.
14. W razie jakichkolwiek pytań proszę o kontakt pod adres mail: aleksnadra@interia.eu







Czytaj dalej...

Patronat // Present Perfect, Alison G. Bailey // Niszcząca moc kompleksów


„Perfekcja to iluzja napędzana kompleksami.”

Każdy chciałby być perfekcjonistą w życiu prywatnym i zawodowym. I udaje się to w mniejszym bądź większym stopniu. Jedni niemal dościgają ideał, inni nauczyli się żyć i akceptować swoje niedoskonałości, a jeszcze inni nie potrafią przejść do porządku dziennego i pogodzić się ze swoimi słabościami.

Do ostatniej grupy ludzi należy bohaterka powieści „Present Perfect” Alison G. Bailey.  

Amanda uważa, że wiele brakuje jej do ideału, za jaki uważa swoją siostrę. Myśli, że jest za gruba, za głupia, za bardzo gapowata i nie zasługuje na nic dobrego. Przez swoją niską samoocenę i kompleksy, nie zauważa, że ma wokół siebie ludzi, dla których jest całym światem. Nawet najlepszy przyjaciel Amandy nie potrafi zmienić jej nastawienia. Przez takie podejście do życia, Amandzie umykają piękne uczucia, chwile, momenty, zdarzenia, które mogłyby dać jej szczęście. Dopiero tragedia uzmysławia jej, jak wiele może stracić, jeśli się nie opamięta. 

„Kiedy nie mamy szansy się pożegnać, nie mamy też szansy podziękować. Każdy zasługuje na „dziękuję” i „do widzenia”.”

Amanda to bardzo uczuciowa, ciepła i lojalna dziewczyna, przyjaciółka, siostra, córka. Szkoda, że od najmłodszych lat wmawiała sobie, jak niewiele jest warta. Wraz z dorastaniem i dojrzewaniem jej poczucie wartości szybowało w dół, by wbić w ziemię zawiedzionymi uczuciami i  złamanym sercem. Niska samoocena nie pozwoliła Amandzie czerpać z życia pełnymi garściami, a podstępne kompleksy mocno i głęboko zagnieżdżone w sercu i głowie tylko potęgowały poczucie osamotnienia, wyobcowania i beznadziei. Toteż nastolatka może wydawać się denerwująca, a jej zachowania bardzo irracjonalne. 

Dlatego ucieszyło mnie, że autorka książki, choć mocno wstrząsnęła światem głównej bohaterki, to dała jej broń, która pozwoliła walczyć i spróbować odzyskać utraconą część siebie i szczęścia, które mogła złapać już dużo wcześniej. Tą bronią są bliscy Amandy, jej rodzice, siostra i wierny przyjaciel. To oni dają wsparcie, siłę, podstawy, na których można zacząć budować wszystko od początku. 

„Prawdziwe oblicze osoby poznasz wtedy, gdy postawisz ją w dogodnej sytuacji, a ona nie wykorzysta jej do złych celów.”

Środowiskiem w jakie wprowadza czytelnika Alison G. Bailey, jest szkoła. Jak dobrze wszyscy pamiętamy, dzieci i nastolatkowie są wobec siebie okrutni. Wystarczy ktoś niepewny siebie, o obniżonej samoocenie, by odezwały się najgorsze instynkty. Amandy nie ominęły zaczepki i dogryzanie. Takie zachowanie na pewno nie pomogły jej w budowaniu własnej wartości. Powiem więcej, spowodowały dodatkowy negatywny bagaż doświadczeń, który był ponad jej siły. To samo tyczy się pierwszych zauroczeń, delikatnych uczuć, emocjonujących eksperymentów. 

„Dorastanie oznacza zmiany. Zmieniają się ludzie, sytuacje. Problemy stają się o wiele trudniejsze, a rany głębsze.”

Alison G. Bailey rzetelnie oddała realia środowiska współczesnej, amerykańskiej młodzieży, co ma też niestety spore przełożenie na nasze rodzime warunki. Wiarygodnie przedstawiła młodą, zagubioną dziewczynę u progu życia obarczoną psychologiczną pułapką, podsycaną przez rówieśników. Możemy się irytować na wybory bohaterki, ale nie możemy odmówić złożoności problemów, na jakie została wystawiona zakompleksiona Amanda. Autorka nie oszczędziła też czytelnika i skazała go na emocjonalną przygodę, która ściska za serce.  

„Jakie są dwie najgorsze rzeczy na świecie? Porażka i samotność.
Porażka, do pewnego stopnia, zależy od ciebie. Teoretycznie, jeśli bardzo ciężko pracujesz i dajesz z siebie 100%, osiągniesz wszystko, czego pragniesz. (...)
Samotność jest gorsza. Ją kontrolują inni. Taka zależność od drugiego człowieka bywa przerażająca.” 

Styl autorki jest prosty i dostosowany do wieku bohaterki i czytelników, do których została skierowana książka „Present Perfect”. Powieść stylizowana jest na swego rodzaju pamiętnik, w którym Amanda dzieli się swoimi przeżyciami i  przemyśleniami. Wnioski, które wyciąga ze swojej codzienności i obserwacji pozwalają odkryć, jak wiele dziewczyna ukrywa przed światem i jak ogromny ma problem z samooceną. 

„Szczerość to nie zawsze najlepsze rozwiązanie. 
Zwłaszcza, kiedy rani i odpycha najbliższą ci osobę.”
„Present Perfect” to powieść o niedoskonałościach i słabościach, które mogą doprowadzić do upadku, ale i o sile, która pozwala stanąć na nogi oraz odkryć swoje możliwości. Warto przeczytać książkę i uzmysłowić sobie, że to, co niezadowalające i niewystarczające w rzeczywistości jest piękne i niepowtarzalne. 









„Present Perfect” Alison G. Bailey, tł. Dorota Lachowicz, Wydawnictwo Niezwykłe, Oświęcim 2018


Czytaj dalej...

Kobieta w oknie, A.J. Finn // Spektakularna mistyfikacja



Spektakularna mistyfikacja


Osoba samotna, a do tego dotknięta traumatycznymi wydarzeniami z przeszłości i chorobą o podłożu psychologicznym, w bardzo łatwy sposób może zostać zraniona bądź wykorzystana. Przypadkowa znajomość, zbyt duże zaufanie oraz podszyty alkoholem i lekami lęk może przynieść nieoczekiwane sytuacje. 

Anna Fox jest znakomitym psychologiem dziecięcym. Niestety, dramatyczne okoliczności zmusiły ją do pożegnania się z pracą i jednocześnie wielką pasją. Kobieta cierpi na agorafobię. Nie wychodzi z domu, a jej jedyną rozrywką są stare czarno- białe filmy, alkohol i obserwowanie sąsiadów. Pewnego dnia widzi coś strasznego...

A.J. Finn bardzo wnikliwie nakreślił specyficzną sytuację Anny i z pieczołowitością wprowadził nas w jej życie. Dokładnie poznajemy jej plan dnia, jej zalety, jej słabości i krok po kroku odkrywamy przeszłość, która doprowadziła do choroby i zamknięcia w domu. Anna wydaje się być osobą trzeźwo myślącą o sprecyzowanych zasadach i sztywnym kręgosłupie moralnym. Zadania, z jakimi mierzyła się w swojej pracy, wymagały od niej delikatności i determinacji. Dzięki tej umiejętności zdobywała zaufanie swoich małych pacjentów i mogła znaleźć rozwiązanie ich często całkiem wielkich problemów. Jednakże wino, które piła w sporych ilościach, słyszane głosy i halucynacje całkowicie zaburzyły ten harmonijny osąd. Od tej pory zachowanie Anny wydaje się dziwne, ale jednocześnie podsyca fascynację, budzi ciekawość i niepewność, która powoduje mieszane uczucia. 

A.J. Finn stawia na ścieżce Anny ciekawe postacie. Dobrotliwy lekarz psycholog, ironiczny Ed, słodka Olivia, przyjazna BabuniaLizzie, arogancki Mark, agresywny Alistair czy zastraszony Ethan. Oni wszyscy stanowią spójny spektakl, który ma poruszyć w czytelniku wiele strun, ale także nieźle namieszać w głowach. Każdy bohater epizodu wnosi nowe wskazówki, informacje, które czasem trudno powiązać, które czasem się wykluczają, albo które tylko pozornie przybliżają nas do finału.

Akcja powieści nie gna na złamanie karku, jest dość spokojna, ale miarowa. Wydarzenia poznajemy na bieżąco, ale też z retrospekcji bohaterki, które stopniowo odkrywają coraz to nowe karty. Urozmaiceniem są znaczące zwroty potęgujące napięcie i oddalają od rozwiązania sprytnie uknutej intrygi. Co prawda odkryłam kilka faktów, zanim autor wyjaśnił je w tekście, ale nie zdziwiłabym się, gdyby był to celowy zabieg, który miał na celu dezorganizację myśli i zamęt burzący wszelkie koncepcje. 

Podobało mi się, w jaki sposób A.J. Finn opisał i wykorzystał chorobę głównej bohaterki. Autor precyzyjnie nakreśla czynniki ją wywołujące, opisuje kilka różnych przypadków, które pozwalają ocenić, jak bardzo Anna pogrążyła się w swoich lękach i jak wielkie piętno odbiła na niej smutna przeszłość. Agorafobia, lęk przed otwartą przestrzenią, oprócz uwiarygodnienia postaci stała się również podłożem pod zatrważający ciąg wydarzeń prowadzący do tragedii. 

„Kobieta w oknie” to ciekawy, wciągający thriller psychologiczny, a przede wszystkim dobrze napisany debiut. Czyta się rewelacyjnie, szybko z nurtującym pytaniem: co dalej? A wysnute z lektury wnioski pozostają na dłużej. 









„Kobieta w oknie” A.J. Finn, tł. Jacek Żuławnik, W.A.B., Warszawa 2018






Czytaj dalej...

Book Tour // Sapere Aude, Małgorzata Sambor- Cao // Odważ się być mądrym



Odważ się być mądrym

Przemoc to niestety znak naszych czasów. Coraz więcej jej w naszym życiu i wydaje się, że z każdym dniem narasta i dotyka coraz więcej ludzi, dopada ich znienacka i burzy spokój oraz misternie budowane poczucie bezpieczeństwa. 

Ta, o której pisze Małgorzata Sambor- Cao w „Sapere Aude”, niezwykle wstrząsa, poraża, miażdży serce, bo dotyczy tych najbardziej niewinnych i bezbronnych.

Michael van Horn stworzył w Meksyku azyle dla dzieci, które dają im szansę na normalne życie, z daleka od trosk, niebezpieczeństw oraz losu pełnego przemocy i okrucieństwa. Niestety, chłopak naraził się jednemu z najbardziej wpływowych i brutalnych gangów trzęsących całym rynkiem narkotykowym i seksualnym w całej Ameryce Łacińskiej. Tym samym wydaje na siebie wyrok śmierci...

Michael jest synem bogatego przedsiębiorcy. Wykorzystuje władzę i majątek ojca, by dać nadzieję na przyszłość, która nie będzie okupiona strachem, cierpieniem, przestępstwem. Dzieciaki widzą w nim jedyną nadzieję na godne życie, a społeczeństwo w milczeniu aprobuje powstawanie kolejnych azyli. Michael jak na każdego filantropa przystało, nie obnosi się swoimi działaniami i osiągnięciami, wręcz przeciwnie. Pracuje ze swoimi pracownikami ręka w rękę i nie boi się wyzwań. Chłopak jest gotowy na poświęcenie w imię swoich przekonań i wartości, które wyznaje. Za swoich podopiecznych jest gotowy oddać własne życie. Los szybko weryfikuje jego postawę i muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem jego determinacji. 

Michael to altruista w każdym calu i dobry do szpiku kości. Jego przeciwieństwem są członkowie gangu Barrio i ludzie pracujący na ich usługach. Okrucieństwo, brutalność i barbarzyństwo z jakim działają mrozi krew w żyłach i rozszarpuje serce na milion kawałków. Ich celem są bezbronne dzieci, które wykorzystują w swoich licznych burdelach. Bez litości igrają z ich bezpieczeństwem i ich życiem. Czują się bezkarni, bo mają w kieszeni, i polityków, i policję. Nikt nie jest w stanie im zagrozić.

To zestawienie dwóch wybitnie kontrastowych światów przynosi taki poziom bólu, takie spektrum emocji, że trudno książkę czytać ze spokojem, pisać o niej na blogu czy opowiadać koleżankom. 

Małgorzata Sambor- Cao prowadzi nas przez bardzo kontrowersyjną historię, uderza drastycznymi scenami przemocy, ale nie po to, by szokować, a raczej otworzyć oczy na złą, brutalną stronę życia, która podkrada się do nas bezlitośnie i czyha na chwilę słabości, by nim zawładnąć. 

Niech Was nie zmyli umiejscowienie akcji.Nie możecie czuć się bezpiecznie. Owszem, Meksyk to państwo kontrastów i przemocy, która nie mieści nam się w głowie. Owszem, jest daleko. Jednak przemoc zatacza coraz szersze kręgi i niebawem może stać się zagrożeniem dla każdego, nawet najbardziej cywilizowanego narodu. 

Akcja książki jest dynamiczna, brutalna i raczej polecam ją czytelnikowi o mocnych nerwach. Wątki są doskonale wyważone i logicznie połączone. Każdy z nich przynosił inne emocje, ale jednocześnie w miarowy, rytmiczny sposób podnosił ciśnienie i cisnął na usta wiązankę słów, których nie przystoi przytoczyć. 

Wiedziałam, że „Sapere Aude” wstrząśnie moim światem, ale nie wiedziałam, że uderzy w niego z pełnym impetem i zmiecie niczym tsunami. Trochę trwało, zanim poukładałam wszystko w głowie i otrząsnęłam się z części emocji, które pozostawiła we mnie lektura książki. Jedno jest pewne, „Sapere Aude” nie da się zapomnieć. 









„Sapere Aude” Małgorzata Sambor- Cao, Agencja Wydawniczo- Reklamowa Małgorzata Sambor- Cao, Warszawa 2014







Książkę przeczytałam dzięki akcji BOOK TOUR, który zorganizowała autorka bloga Poligon domowy ♥


Czytaj dalej...

Niepoliczalne, Karen Gregory // Zabójcza przyjaciółka


Zabójcza przyjaciółka

Dorastanie, dojrzewanie to jeden z najtrudniejszych etapów, jakie musi przejść człowiek w swoim życiu. Tak wiele czyha pokus, tak wiele pułapek, które często prowadzą w złym kierunku. Czasem trudno zawrócić na czas i obrać właściwy kurs, zwłaszcza kiedy nie ma się oparcia w bliskich, a jedynym wsparciem jest fałszywa przyjaźń...

Siedemnastoletnia Hedda boryka się z ciężką chorobą, jaką jest anoreksja. Leczenie w klinice, psychoterapia nie wyleczyły jej, ale nauczyły maskować swój stan i lepiej kontrolować swoje zachowanie oraz ukrywać skutki wyniszczającej diety. Niespodziewana ciąża weryfikuje jej plany i decyzje. Hedda musi zdecydować czy poddać się aborcji czy spróbować donosić ciążę i dojrzeć do roli mamy.

Nastolatka pragnie kontrolować każdy aspekt swojego życia. Wydaje jej się, że decydowanie o tym, co i jak je da jej taką władzę. Niestety, taka dieta szybko prowadzi ją do anoreksji. Im bardziej kontroluje swój organizm, w tym większy wpada kłopoty. Trudne miesiące walki samej ze sobą, ukrywanie utraty wagi prowadzi do agresywnego leczenia w klinice i zerwanie więzi rodzinnych. Głęboka samotność sprawia, że Hedda nadaje swojej chorobie ludzkie kształty, imię i daje jej status przyjaciółki, z którą spędza czas, której się zwierza, a ta prowadzi ją na krawędź wyniszczenia. 
Anoreksja zbiera śmiertelne żniwo. Śmierć bliskiej koleżanki staje się punktem zwrotnym, a nieplanowana ciąża szansą na normalne życie wolne od zabójczego alter ego. 

Historię Heddy poznajemy tylko z jej punktu widzenia. Mamy wgląd w jej życie, jej przemyślenia, lęki, frustracje czy drobne radości. Obserwujemy ją podczas trudnej codzienności, ale i możemy zagłębić się we wspomnienia, które doskonale uzupełniają i dają pełny obraz przeżyć nastolatki.
Karen Gregory w wyjątkowo drobiazgowy sposób przedstawia mechanizmy choroby, jaką jest anoreksja od podstaw poprzez głodówki, kłamstwa, bezpośrednie stany zagrażające życiu,  po towarzyszące jej emocje wyniszczające psychikę. Siedemnastolatka przelicza wszystko, co możliwe, żeby nie zwariować. Daje jej to nikłe poczucie władzy i pewność, że jeszcze nie idzie na dno. Wydaje się, że dziecko daje jej szansę wyrwać się z rąk Nii, ale to złuda, która szybko wychodzi na wierzch. Macierzyństwo z kolei jeszcze bardziej burzy psychikę, która może zakończyć się ogromną tragedią. 


„Może i jestem zawodową anorektyczką- popaprańcem, na którym wszyscy postawili krzyżyk- ale może przez kilka tygodni uda mi się być kimś jeszcze.”

Karen Gregory bardzo wnikliwie przedstawiła nam nastoletnią Heddy i wszystko to, co dzieje się w jej głowie. Dziewczyna jest świadoma swojej choroby, żyje z ogromnym poczuciem winy, ale także nie potrafi wyzwolić się spod władzy swojej śmiertelnej przyjaciółki- Nii. Nie pomaga w tym samotność i izolacja od rodziny. Hedda mieszka w małym socjalnym mieszkanku, dostaje śmiesznie niski zasiłek, który tym bardziej nie daje możliwości w wyjściu z choroby. Sposób robienia zakupów, gotowanie, jedzenie mocno zapada w pamięć i rozrywa serce. Moment, w którym Hedda dowiaduje się o ciąży i decyduje o jej przebiegu, także porusza. Jesteśmy także świadkami pierwszych miłosnych uniesień, zaufania i rodzenia się poczucia bezpieczeństwa oraz wzrost samooceny. Jednakże życie Heddy naznaczone jest mniejszymi i większymi tragediami, a nastoletnia miłość potrafi mocno zranić.

„Niepoliczalne” to debiut literacki Karen Gregory. Już teraz mogłabym powiedzieć, że to zapowiedź błyskotliwego talentu autorki i jedna z wielu pereł w jej karierze. Ta książka porusza temat bardzo istotny a wciąż tak bardzo pomijany. Owszem jest większa świadomość społeczeństwa, ale w dalszym ciągu brakuje wrażliwości, by jak najszybciej wyłapywać symptomy choroby i przeciwdziałać jej jeszcze w początkowym stadium. My dorośli tak bardzo i tak szybko żyjemy, że codzienność przelatuje nam przez palce, a wraz z nią problemy naszych dzieci. Często nie dostrzegamy rozpaczy, która tli się w sercu, a jest maskowana zachowaniem, które wymagamy i akceptujemy. Czasem wystarczy rozmowa, która celebrowana codziennie daje szansę szybkiej reakcji. 

Bolał mnie brak wsparcia rodziców Heddy. Rozumiem ich frustrację, ale nie akceptuję separacji, na którą się zdecydowali. Pozostawili córkę samą z problemami i pozwolili zatracić się w chorobie. Także później nie wykazali się zrozumieniem, szczególnie mama. Może gdyby wykazali więcej cierpliwości, dali więcej troski i opieki historia mogłaby się skończyć inaczej. 

„Niepoliczalne” to książka, która trafia prosto w serce i zmusza do głębokich przemyśleń. Karen Gregory porusza tragedią młodziutkiej dziewczyny u progu życia, która jest gotowa na wielkie czyny, na poświęcenie i uleczającą moc miłości. Hedda uświadomiła mi, że upór także, albo zwłaszcza ten na przekór innym może przynieść nadzieję tam, gdzie nikt się jej nie spodziewa. 










„Niepoliczalne” Karen Gregory, Małgorzata Kaczarowska, wydawnictwo Jaguar, Warszawa  2017





Czytaj dalej...

Terapia, Kathryn Perez // Za zasłoną lęku


Za zasłoną lęku

„Terapia” Kathryn Perez to pierwsza książka, wydana przez wschodzącą gwiazdę rynku wydawniczego. Wydawnictwo Niezwykłe rozpoczęło pracę z przytupem i wysoko podniosło poprzeczkę. „Terapia” jest powieścią, którą pokochały czytelniczki niemal na całym świecie. Teraz i Polki mają szansę na lekturę pełną łamiących serce wzruszeń.

„Wszyscy ludzie mają problemy, po prostu większość świetnie sobie radzi z ukrywaniem brudów i udawaniem szczęśliwych.” 

Jessica nie jest lubiana w szkole. Jest ofiarą, na której każdy może odreagować swój stres i pokazać wyższość. Wybitnie celuje w tym klasowa panna popularna, Elizabeth, która dręczy Jess na wszelkie możliwe sposoby nie bacząc na etykę. Dziewczyna odreagowuje w domu pisząc wiersze i tnąc swoje młode ciało. Niespodziewanie w jej obronie staje najprzystojniejszy chłopak w szkole. Czy zapewni jej ochronę, a może stanie się kolejnym powodem usprawiedliwiającym przemoc?


„Im głębiej tnę, tym cięższy jest mój oddech. Kiedy krew ścieka po ciele, nareszcie czuję ukojenie, na którym tak desperacko mi zależało. Znów czuję się jak na haju. To jest moje, tylko moje, nad tym mam kontrolę. Ustalam długość cięcia, jego głębokość i intensywność bólu. Żyletką zapisuję na skórze swoją rozpacz.”

Jessica jest rozchwiana emocjonalnie. Z jednej strony chciałaby mieć kontrolę nad wszystkim, z drugiej pozwala rozporządzać swoim ciałem wedle uznania. Zezwala na wykorzystywanie seksualne, na przemoc, agresję. Czuje, że skoro ją to spotyka, to na to zasługuje. Kompletnie nie wierzy w siebie i ma potwornie niską samoocenę. Jej przystosowaniu się, samoakceptacji nie sprzyja dysfunkcyjna rodzina. Rodzice wiecznie skłóceni, a mama swoje problemy topi w alkoholu. Jess nawet odruchy solidarności i sympatii traktuje wrogo i nieadekwatnie do sytuacji.
Za to w domowym zaciszu leczy lęki i samotność żyletką i pisaniem dziennika. 

„Brak wiary w siebie może zabić wszystkie marzenia i okraść cię z twojej przyszłości.”

Z czasem Jessica uczy się wiary i zaufania. Jej nauczycielem jest Jace, który potrzebuje dużo spokoju i cierpliwości, by ocalić Jess przed światem i przed samą sobą.
To co rodzi się pomiędzy nastolatkami jest jak tsunami. Ściera z powierzchni ziemi lęki, ból, strach, a pozostawia odwagę do przekraczania kolejnych granic, ale i frustrację, niecierpliwość, zazdrość tak nierozerwalnymi emocjami towarzyszącymi miłości. Losy dwójki młodych bohaterów są burzliwe, niepewne, piękne i straszne zarazem. 

„To nie był wyłącznie pocałunek. To była obietnica; czysty obraz miłości. Miłości, która była w zasięgu ręki.”

Kathryn Perez napisała swoją powieść w oparciu o własne trudne i traumatyczne doświadczenia. Dzięki temu stworzyła postać, która nie jest papierowa, a wręcz przeciwnie, która wyrywa się ze stron powieści i pozwala przeżyć falę zaskakujących, skrajnych emocji. Razem z Jessicą doświadczamy bólu wynikającego z nie akceptacji, agresji i potwornej samotności. Razem z Jess odczuwamy pierwsze, nieśmiałe zauroczenie,  zakochanie się wrażliwe na wszelkie bodźce z zewnątrz. Tak samo jest z przeżywaniem straty, zdrady, rozstania, kłamstwa. 

Bohaterkę obserwujemy przez długi okres czasu. Uczestniczymy w jej dorastaniu fizycznie i emocjonalnie. Nie wszystkie jej decyzje przypadną czytelnikowi do gustu, niektóre zaszokują, czy zdenerwują. Ale to główna zaleta książki. Zmusza do reakcji, do rozmowy, do zastanowienia się jak na innych wpływa nasze własne zachowanie. Jaką krzywdę można wyrządzić jednym nierozważnym słowem, gestem, czynem. 

„Rozmowa o uczuciach nie jest prostą sprawą, bo one same są niezmiernie skomplikowane. Czasami ich nie znamy, są podstępne. Zbyt dobrze chowają się za zasłoną lęku, niepewności i braku zrozumienia.”

Narracja prowadzona z punktu widzenia kilku bohaterów, to mój ulubiony sposób przedstawiania literackiej rzeczywistości. Daje to możliwość poznania historii w szerszym zakresie, możliwość konfrontacji faktów i stanowisk, a także możliwość pełniejszej oceny poszczególnych zachowań. W przypadku Jess i Jace'a to też szansa na poznanie jak odbiera emocje i życie chłopiec, a jak dziewczyna. I czy rzeczywiście różnimy się jak ogień i woda... 

„To, że człowiek jest „inny” , nie oznacza, że nie zasługuje na szacunek.”

Teraz kiedy słyszy się tak wiele o przemocy, agresji w szkole i o samobójstwach, do których prowadzi brak akceptacji, książce można dołożyć jeszcze jedną wartość, dydaktyczną.

„Terapia” to książka, która może trafić do szerokiego grona odbiorców. Jest idealna dla młodzieży, bo doskonale wpisuje się w ich mentalność i odbiór rzeczywistości. Jest pisana ich językiem, dotyka ich emocjonalności, obnaża ich słabości, ich siłę.
Doskonale spisze się także jako lektura dla dorosłych, rodziców, nauczycieli. Pozwala  wejść w zamkniętą enklawę, do której nie jesteśmy na co dzień dopuszczeni.









„Terapia” Kathryn Perez, tł. Dominika Lachowicz, Wydawnictwo Niezwykłe, Oświęcim 2017




Czytaj dalej...

Przedpremierowo: Czasami kłamię, Alice Feeney // Kłamstwo ma krótkie nogi


Kłamstwo ma krótkie nogi
"Czasem ludzie wydają się na zewnątrz szczęśliwi i dopiero kiedy się ich posłucha, a nie wyłącznie na nich popatrzy, można poznać, że w środku coś się popsuło."

Amber Reynolds jest w śpiączce, w którą zapadła w wyniku tragicznego wypadku samochodowego. Mimo że jej ciało jest uśpione, to kobieta zachowała świadomość. Jest świadkiem dziwnych rozmów wokół swojego łóżka, z których wynika, że jej życie nie jest udane. Pełno w nim smutku, żalu, nienawiści. Wygląda też na to, że jej mąż nie jest do końca uczciwy, a jej wypadek może wcale nie być wypadkiem. Na koniec jedno małe ostrzeżenie! Amber czasami kłamie!

Lakoniczny opis książki bardzo mnie zaintrygował. Lubię tę odrobinę tajemniczości, która tak bardzo pobudza wyobraźnię. Szczególny sposób promocji powieści dał mi do myślenia, a mój szósty zmysł znak, że Alice Feeney może mnie zaskoczyć. Czy tak było w rzeczywistości?

Historię Amber zaczynamy od strony skutków, do jakich doprowadziły jej poczynania. Poznajemy je naprzemiennie: obecnie, kiedy leży bezbronna w szpitalu i wcześniej, kiedy każdy jej krok prowadzi do katastrofy. Dodatkowym smaczkiem jest pamiętnik, który wprowadza wiele zamieszania.
Kobieta jest w śpiączce. Wiemy, że miała wypadek, ale jak to się wydarzyło, odkrywamy stopniowo. Amber powoli i precyzyjnie cofa się w czasie, tak że czytelnik ma czas, by z porozrzucanych puzzli ułożyć odpowiedni obrazek. Niestety, nie mamy pudełka, żeby podglądnąć, czy nasza praca nie idzie na marne. Ale w tym przypadku jest to ogromna zaleta książki, gdyż opowieść jest przez długi czas tajemnicą. Alice Feeney udaje się utrzymać napięcie i efekt zaskoczenia do ostatniej strony powieści. Co krok, co akapit następuje zwrot akcji, który dosłownie miażdży to, co do tej pory sobie stworzyliśmy w głowie. Autorka wywraca poszczególne wątki do góry nogami i pozostawia w oszołomieniu przez długi czas. 

Nie tylko pomysł i narracja jest godna uwagi. Bohaterowie są dodatkowym atutem. Alice Feeney udało się zbudować wiarygodne portrety psychologiczne. Amber, jej mąż Paul i siostra Claire to postaci, których nie można uznać za schematyczne. Oni żyją własnym życiem i każda próba poznania ich w pełni kończy się fiskiem. Są tak zaaferowani swoimi problemami, siecią kłamstw, w które zabrnęli, symbiozą, którą zbudowali na przestrzeni lat, że nie łatwo im zaufać. Pierwszy raz zdarzyło mi się zmieniać zdanie o bohaterach, i to wielokrotnie. 

„Kłamstwa dostatecznie często powtarzane zaczynają brzmieć jak prawda.”

„Czasami kłamię” wciąga bez ostrzeżenia. I choć z początku wydaje się powieścią całkiem zwyczajną, to niech Cię nie zwiedzie ten pozorny spokój. Alice Feeney zastawia na czytelnika pułapkę, w którą ten beztrosko daje się złapać. Potem czeka już tylko bomba, która wybucha raz za razem, nie dając wytchnienia. 

„Czasami kłamię”  pozostawia w oszołomieniu przez długi czas. Czy jesteście gotowi na takie doznania? 






„Czasami kłamię” Alice Feeney, tł. Agnieszka Walulik, wydawnictwo W.A.B, Warszawa 2017




 Premiera: 25 październik 2017



Czytaj dalej...

Patronat: Niebezpieczna dziewczyna, K.L. Slater // Plan zemsty

Plan zemsty

Dawne żale i krzywda skrzętnie pielęgnowane  przez lata, mogą prowadzić do nieszczęścia i wydarzeń, które trudno pojąć rozumem.
K.L. Slater podąża tym tropem i proponuje wciągającą historię przyprawiającą o dreszcze.
Anna jest świadkiem wypadku drogowego. W sprawczyni rozpoznaje kobietę, która zniszczyła jej życie. Ta sytuacja staje się preludium do zemsty. Jednak skrzętnie opracowany plan wymyka się spod kontroli...
Anna jest samotną kobietą koło trzydziestki. Nie ma rodziny, nie ma przyjaciół. Jej codzienność składa się z pracy, rozpamiętywania przeszłości i planowania zemsty. Anna jest listonoszką, ale nie radzi sobie z tym zajęciem. Nie dostarcza przesyłek na czas, co gorsza, jej niekompetentność zostaje zauważona przez przełożonych, co przynosi zaskakujące rozwiązania. W tej niestabilności emocjonalnej i psychicznej,  jest świadkiem wypadku. W sprawczyni rozpoznaje kobietę, która skrzywdziła ją w dzieciństwie. Anna cieszy się, że wreszcie jej plany mogą nabrać realnego kształtu. Zaczyna się polowanie graniczące z chorobliwą obsesją.
Anna to bohaterka całkowicie nieprzewidywalna. Nie byłam w stanie rozgryźć jej zachowania. Raz prezentowała się jako zakompleksiona, wycofana kobieta z trudną przeszłością, innym razem była maniakalną paranoiczką żyjącą w wyimaginowanym świecie. Wydarzenia, które poznajemy głównie z jej perspektywy, niosą za sobą ogromny niepokój i swoistą nierzeczywistość, w której trudno znaleźć rozwiązanie całej intrygi. Anna jest tak rozchwiana emocjonalnie, że nie byłam pewna jej oceny wydarzeń. Czasem wydawało mi się, że przesadza, coś sobie wyobraża, że nie wszystko może być realne. 

Dodatkowo śledzimy akcję w dwóch płaszczyznach czasowych. Obecnie i kilkanaście lat wstecz. Poznajemy zatem dwie historie, które początkowo nie sposób połączyć. Jednak z postępem lektury, odkrywamy kolejne dno opowieści i zaskakujące powiązania. Idealnym dopełnieniem jest narracja trzecioosobowa, bezstronnego obserwatora. Doskonale podsumowuje i uzupełnia informacje dotyczące Anny i jej zachowania. Jest również elementem manipulacji, której ulega zarówno czytelnik, jak i główna bohaterka.

„Niebezpieczna dziewczyna” to debiut literacki K.L.Slater, a co bardziej niewiarygodne, to jest to jej praca dyplomowa. Autorka doskonale uchwyciła niepokój będący częścią życia Anny, jej obsesję na temat zemsty i jej nieporadność życiową. K.L. Slater bardzo wiarygodnie, przenikliwie i dużą porcją przewrotności prowadzi fabułę. Zaskakuje czytelnika inteligentnymi zwrotami akcji, które doskonale spełniają swoją rolę i wprowadzają zdezorientowanie oraz kontrolowany chaos. Nie można być pewnym jak zakończy się dana scena i czy jest rzeczywista, czy być może jest wytworem chorej wyobraźni bohaterów? 

K.L. Slater to doskonała manipulatorka faktami, dowodami i emocjami. Strach, przerażenie towarzyszy nam na każdym kroku, powoduje że skóra cierpnie, a włos jeży się na karku. Mimo to ciekawość zwycięża i z drżącym sercem musicie doczytać książkę do końca.

Trauma z przeszłości, chęć zemsty może rozmazać obraz rzeczywistości i sprowadzić na manowce. Dokładnie tak, jak w thrillerze „Niebezpieczna dziewczyna” K.L. Slater, który wciąga bez ostrzeżenia, przyprawia o dreszcze i przeraża świadomością, jak łatwo można osaczyć i zmanipulować człowieka.

Zdecydowanie polecam!






„Niebezpiecza dziewczyna” K.L. Slater, tł. Stefan Drzazga, wydawnictwo Amber, Warszawa 2017





Czytaj dalej...

Jeśli tylko..., Karolina Klimkiewicz // Przeszłość puka do Twoich drzwi


Przeszłość puka do Twoich drzwi 

Każda rodzina ma swoje tajemnice. Jedne są drobne, nieszkodliwe, a ich wyjawienie mogłyby przejść bez echa. Inne, mogą zszokować, przerazić lub zmienić życie. 
Czytaj dalej...

Niebezpieczna dziewczyna, K.L. Slater pod patronatem medialnym Aleksandrowych myśli

Z wielką radością donoszę, że blog Aleksandrowe myśli objął patronatem medialnym debiutancką powieść K.L. Slater „Niebezpieczna dziewczyna”. 




Wydawca o książce:

W ciągu roku aż 3 książki K.L. Slater na listach bestsellerów!

Bestseller z tajemniczą i mroczną bohaterką jak z Dziewczyny z pociągu, której nie wierzymy i której się boimy, ale od której nie możemy się oderwać

Miała piętnaście lat, kiedy na jej rodzinę spadła tragedia. Anna wini za to jedną osobę. Poczucie krzywdy stało się jej obsesją. Odsunęła się od ludzi. Jest sama. Nie radzi sobie z życiem.
Aż pewnego dnia jest świadkiem wypadku: samochód potrąca motocyklistę. Anna w mgnieniu oka rozpoznaję kierowcę. To Carla, kobieta, która zniszczyła jej życie.
Wreszcie ma szansę się zemścić.
Z zimną krwią, dokładnie planuje każdy krok. Ale żaden plan nie jest doskonały…
Zwłaszcza kiedy wokół wszyscy kłamią i nikt nie jest tym, kim się wydaje…

Premiera: 28 wrzesień 2017

Jesteście zainteresowani książką? Kto będzie chętny na konkurs? Lubicie thrillery psychologiczne?


 
Czytaj dalej...

Chłopiec z Aleppo, który namalował wojnę, Sumia Sukkar// Zdewastowana rzeczywistość



Zdewastowana rzeczywistość

Wojna to nie tylko konflikt zbrojny dotyczący żołnierzy, rządów, państw, narodowości, walki o swoje racje, niezależność, autonomię. To przede wszystkim tragedia dla cywili, którzy tracą życie, swoich bliskich, poczucie bezpieczeństwa, swoje domostwa i dorobek całego życia.
Czytaj dalej...

Zamordować dziecko, Violetta Domagała



Tematyka powieści Violetty Domagały „Zamordować dziecko” jest mocno kontrowersyjna. Jako szczęśliwa matka dwóch synów nie jestem w stanie pojąć, jak można skazać własne dziecko na śmierć.
Czytaj dalej...

Zatrzymać gwiazdy, Katie Khan


Miłość to uczucie, dla którego warto jest podjąć ryzyko i walczyć o szczęście. Przykłady z literatury pokazują, że wiele par musiało zmagać się z trudnościami, żeby spełnić marzenia o byciu razem. Przeciwności losu, nieporozumienia, odgórne zakazy rządzących, społeczności, rodziny, bliskich to tylko przeszkody, a pokonanie ich to początek na drodze do spełnienia. 

Debiutująca Katie Khan sięgnęła po dość znany wątek zakazanej miłości. Osadzenie go w przyszłości, w dość kontrowersyjnej sytuacji, kiedy to zakazuje się młodym tego uczucia, tylko i ze względu na ich wiek, to odważne i ryzykowne posunięcie.

W niedalekiej przyszłości świat podnosi się po wyniszczającej, brutalnej, okrutnej wojnie. Ziemia jest na tyle zdewastowana, że ratunku zaczynają szukać w przestrzeni kosmicznej. Przedstawiciele, którzy rządzą Europią, trzymają społeczeństwo twardą ręką. Kontynent podzielony jest na kilkanaście Palatynatów. Mieszkańcy Europii są zmuszeni do ciągłej Rotacji. Co trzy lata zmieniają miejsce zamieszkania.  Nie wpływa to zawieraniom związków, które są zakazane, dopóki nie zostanie osiągnięty odpowiedni wiek, pozycja, kariera. Carys i Max sprzeciwiają się tej regule. Ich miłość jest na tyle silna i trwała, że chcieliby razem dzielić życie. Przedstawiciele zgadzają się pewien eksperyment. Chcą sprawdzić ich relacje w ekstremalnej sytuacji. Wysyłają ich w kosmos. 

Wszystko poszło po myśli Carys i Maxa. Szczęśliwi wyruszają na podbój kosmicznej przestrzeni. Niestety awaria statku komplikuje ich los. Zawieszeni w kosmicznej próżni, z zapasem tlenu na około godzinę, wspominają swoje życie na ziemi i początki swojego zauroczenia. 

„Życie byłoby nic niewarte, gdyby nie groźba śmierci.”

Przyszłość wykreowana przez Katie Khan nie wygląda optymistycznie i kolorowo. Konflikt zbrojny, zdewastowana planeta i ludzie żyjący w trosce tylko o swoją karierę i rozwój. Nie ma czasu na uczucia czy to partnerskie, czy macierzyńskie. Nikt nie sprzeciwia się takiej kolei losu i bezwolnie wypełniają powierzone zadania. Raz na trzy lata porzucają wszystko i przenoszą się w zupełnie obce miejsce, pośród obcych ludzi. Owszem zawierają znajomości, nawet przyjaźnie, ale jak je pielęgnować, kiedy nie ma się na nic czasu? Nauka, praca, kariera są najważniejsze. 
Carys i Max zakochują się w sobie od pierwszego wejrzenia. Początkowo próbują żyć jak zawsze, jak wszyscy, ale ich uczucie sprawia, że mogą myśleć tylko o sobie. Ich związek, choć w ukryciu trwa kilka lat. Przeżywają nie jedną chwilę radości czy smutku, a nawet tragedii. Nawet Rotacja nie przerwała tej relacji. Dlatego postanowili spróbować zmienić Regułę Par, ustanowioną zaraz po ukończonej wojnie. Ich decyzja nie jest przyjmowana ze zrozumieniem ani u przyjaciół, ani u rodziny. Na szczęście udaje im się przekonać Przedstawicieli, ale nie spodziewają się takiej reakcji i takiego zadania. Czy los z nich zakpił, czy dał szansę na szczęście?

Historię Carys i Maxa poznajemy naprzemiennie, na ziemi i z przestrzeni kosmicznej. Pierwsza toczy się powoli, niepewnie, z nutą ekscytacji i burzą motyli w brzuchu tak jak rozwijające się między nimi uczucie. Druga jest niepewna, tragiczna i umyka pomiędzy palcami, jak ich życie przeliczone na minuty i dostęp do tlenu. 
Autorka umiejętnie dozuje informacje i z wprawą przeskakuje pomiędzy opowieściami, by wzmagać ciekawość czytelnika. Wytrwale bawi się naszymi emocjami i nie pozwala odłożyć książki przed jej ukończeniem. I tu kolejna niespodzianka. Katie Khan stworzyła trzy alternatywne zakończenia. Myślę, że każdy poczuje się ukontentowany i zadowolony. Choć powiem szczerze, że trudno byłoby mi się zdecydować, który finał najbardziej przypadł mi do gustu. 

„Zatrzymać gwiazdy” to powieść, w której miłość przedstawiona jest jako dobro luksusowe, które nie każdy jest godzien przeżywać i doświadczyć. Młodzi bohaterowie udowadniają, że nie wiek się liczy, nie pozycja i kariera, by kochać, być kochanym, być szczęśliwym. Miłość to uczucie, które pojawia się nagle, które nie wybiera. Miłość dostarcza takich przeżyć, które starczą na całe lata, całe życie.

„Na nasze życie po śmierci składa się to, co zostaje po nas w innych ludziach.”









„Zatrzymać gwiazdy” Katie Khan, tł. Katarzyna Karłowska, Zysk i s- ka, Poznań 2017







Czytaj dalej...

Sekta z Wyspy Mgieł, Mariette Lindstein


Powieść Mariette Lindstein „Sekta z Wyspy Mgieł” idealnie wpisuje się w obecną sytuację w Polsce i na świecie, gdzie manipulacja faktami i człowiekiem jest tak przerażająca. Wydaje się, że nasza wiedza na temat sekt jest na tyle duża, że z pewnością moglibyśmy uniknąć pewnych sytuacji i nie dać się wciągnąć w szeregi podejrzanych organizacji. Prawda jest całkiem inna, zaskakująca i nigdy nie wiadomo gdzie i kiedy czyha niebezpieczeństwo.

Młodziutka Sofia zafascynowana charyzmatycznym liderem newage' owego ruchu o nazwie ViaTerra, zgadza się na współpracę przy tworzeniu biblioteki. Dwuletni kontrakt, dobre warunki pracy nie budzą wątpliwości. Dziewczyna zamieszkuje na tajemniczej wyspie i wraz z całym personelem dba o rozwój ViaTerry i jej wizerunek. Z czasem zauważa coraz większe nieścisłości w teoriach swojego pracodawcy, Franza Oswalda. Razi ją jego sposób traktowania ludzi, coraz dotkliwsze zakazy i manipulacje, które rujnują dotychczasową solidarność i dobre relacje. Próbuje rozwiązać kontrakt, co jej się nie udaje. Przerażona poszukuje drogi ucieczki. Jej poczynania sprzyjają odkryciu tajemnicy, którą spowita jest sama wyspa, ale i Franz, z którego powoli opadają maski zakłamania.

„Sekta z Wyspy Mgieł” inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami z życia Mariette Lindstein. Kobiecie udało się wyzwolić z macek Kościoła scjentologicznego, w którym zajmowała wysoką pozycję. Z dużą dokładnością przedstawiła metody werbunku i etapów manipulacji, którym poddawani są członkowie sekty. I to nie jest tak, że tylko pewni ludzie, podatni na wpływ ulegają takim naciskom. Wielu rozsądnych, trzeźwo myślących  daje się złapać w pułapkę, z której nie ma wyjścia. Początkowe wspólne idee i sposób na życie miarowo przekształca się w fundamentalizm i fanatyzm, przed którym nie sposób się obronić.

Sofia jest tego doskonałym przykładem. Nie od razu dała się porwać tezom Franza Oswalda. Najpierw wszystko sprawdziła, wyjechała na specjalny turnus odbywający się na Wyspie Mgieł, rozmawiała z innymi uczestnikami i dopiero wtedy podjęła decyzję, która wydała jej się najlepszą opcją. Przez długi czas pracowała nie dostrzegając obłudy i kłamstw, które zaczęły prowadzić do niebezpieczeństwa. Dopiero kolejne zakazy, absurdalne kary i coraz większy nacisk ze strony mediów otwierają jej oczy. Czy nie jest już za późno?

Franz Oswald to charyzmatyczny lider. Potrafi zjednoczyć wokół siebie ludzi o różnym doświadczeniu, poglądach, ale wspólnym sposobie na lepsze życie, wierze na poprawę świata i ludzkości. Potrafi przywdziać taką maskę, by idealnie wpasować się w gust każdego człowieka. Jednak jego zachowanie i podejmowane decyzje wskazują, że nie do końca jest zdrowy psychicznie. Jego działania są chaotyczne i bardzo ryzykowne, tak bardzo, że mogą doprowadzić do tragedii. Współpracownicy są zastraszeni i zmanipulowani, że nie dostrzegają zagrożenia, co więcej poddają się jemu bez słowa krytyki. Nie ma im kto pomóc, bo nie utrzymują kontaktów, a wiadomości do bliskich wysyłane są bezosobowo, automatycznie, schematycznie. Sofia dostrzega niebezpieczeństwo, ale sama nie zdoła wyrwać się z pułapki. Poza tym próby odkrycia prawdy czy zdobycia dowodów winy skupia na niej całą uwagę, a trach i niepewność współpracowników może mieć dla niej tragiczne skutki.
Szkoda mi było członków ViaTerry, którzy zastraszeni, przekupywani, manipulowani robili rzeczy, których z pewnością będą żałować. Najbardziej żal mi rodziny, która zaszczuta nie dała rady przetrwać, a zmuszona do uległości, rozpadła się jak domek z kart.

Akcja powieści rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych. Współcześnie, kiedy towarzyszymy Sofii w jej walce o prawdę i w przeszłości, kiedy rozgrywa się równie przejmująca historia. Obie opowieści w pewnym momencie zazębiają się i tworzą przerażającą wizję szaleństwa,  pragnienie władzy i decydowania o każdym aspekcie życia bez względu na cenę.

„Sekta z Wyspy Mgieł” to debiut literacki Mariette Lindstein. Co czasem można odczuć w sztywnych, nienaturalnych dialogach, kilku irytujących powtórzeniach czy rwącym się tempie akcji. Mimo to tematyka jest na tyle ważna, bohaterowie na tyle barwni i wyraziści, a styl autorki poprawia się wraz z postępem fabuły, że z czystym sumieniem mogę polecić Wam tę książkę. 

Wydaje się, że jesteśmy odporni na fałsz, że z łatwością zdemaskujemy manipulacje. Niestety to nie jest takie proste, co każdego dnia możemy zaobserwować na ulicach, w mediach czy polityce... 










„Sekta z Wyspy Mgieł”  Mariette Lindstein, tł. Urszula Pacanowska Skogqvist, Wrocław 2017










Czytaj dalej...

Wszystko się stało, Joanna Mucha


Po tę książkę sięgnęłam z kilku powodów. Pierwszy najważniejszy, bardzo lubię ten gatunek. Dystopia, postapokaliptyczna wizja świata, która nie wróży przyszłości niczego dobrego. Drugim powodem jest znane z politycznej areny nazwisko. Joannę Muchę zna chyba każdy. Posłanka na Sejm, Minister Sportu i Turystyki. Trzecim powodem jest zaskakujące połączenie pierwszego i drugiego oraz ciekawość czy książka i autor mają coś do zaproponowania, czy to tani chwyt marketingowy mający nakręcać sprzedaż. Wy też jesteście tego ciekawi? 

Anna jest czterdziestopięcioletnią rozwódką, matką dwóch pełnoletnich synów i zastępcą burmistrza w niewielkim miasteczku. Żyje normalnie, spokojnie, jak inni, do czasu katastrofy. Po niej już nic nie jest takie samo. Ludzie stracili zdrowy rozsądek, swoje umiejętności, zdobycze kultury i nauki. Zaczęli żyć zgodnie z naturą, pierwotnymi instynktami, bez sumienia, wiary, miłości. Jedynie kilkoro zachowało świadomość, w tym Anna. Czy uda jej się przetrwać w nowym drapieżnym, niebezpiecznym świecie? 

Nie zdajemy sobie sprawy, że w zagrożeniu jakiejkolwiek katastrofy, która zmusiłaby ludzi do życia bez prądu, bez maszyn, bez technologii, do których zdążyli się przyzwyczaić, ludzkość czeka zagłada i powolne konanie w bólu i strachu. Anna typowa mieszczanka nie potrafi uprawiać roli, nie wie, jak i kiedy sadzić warzywa, jak przechowywać jedzenie, a w szczególności mięso bez użycia lodówki. A niestety nowy świat stawia przed nią takie wymagania. Cała żywność, którą udało jej się zebrać, w końcu straci ważność, zepsuje się i nie będzie zdatna do użytku. Co wtedy? Jak przeżyć? Nie ma już rolników, młynów, fabryk. Zastąpili ich zwarte grupy ludzi, którzy stracili świadomość, których zdominował instynkt, przemoc. Walczą między sobą o przywództwo, o jedzenie. Kopulują bez skrępowania, bez moralności, jedynie po to, by zapewnić genom przetrwanie, nie rozumiejąc po co, dlaczego? 
W swojej samotności i nieszczęściu pamięci Anna spotyka Teresę. We dwie stawiają czoło okrutnemu losowi. Żyją w opuszczonym gospodarstwie, ciężko pracują ręka w rękę, aż dochodzi do kolejnego nieszczęścia. Teresa umiera, a Anna pozostawiona sama sobie wspomina życie przed katastrofą i próbuje zrozumieć cel swojego istnienia. 

Akcję książki poznajemy z kilku perspektyw, przed katastrofą, po katastrofie i świat widziany oczami Anny, Teresy i jeszcze kilku bohaterów. Ich rzeczywistość jest brutalna. Proste życie opisane jeszcze prostszymi słowami, przez co bez przeszkód trafiającymi w tryby naszego umysłu. Nie sposób nie zgodzić się z tezami stawianymi przez Annę. Podważanie solidarności, sprawiedliwości i prawości współczesnego człowieka, który odrzuca wiarę, wychowanie, zasady moralne na rzecz mamony,  nieodwracalnie zmienia świat i prowadzi go do zguby.
Postapokaliptyczna wizja niedalekiej przyszłości Joanny Muchy nasiąknięta jest bólem, cierpieniem, samotnością i niestety przemocą, która zatacza coraz większe kręgi. Śmierć już nie jest straszna, bardziej przerażająca jest codzienna przemoc fizyczna, psychiczna, seksualna, od której trudno się odciąć, zapomnieć. Najgorsze, że staje się częścią życia, coraz bardziej akceptowalną. Resztki ludzkiej godności są chowane głęboko w siebie w imię przetrwania. 

Jak już wcześniej pisałam, język powieści jest prosty, a użyte wulgaryzmy, potoczność wypowiedzi podkreślają brutalizm i grozę sytuacji. Akcja powieści jest dość płynna, a egzystencjalne rozważania na temat ludzkiej natury, moralności, człowieczeństwa w żadnym stopniu jej nie spowalniają. Dają natomiast wytchnienie od scen jeżących włos na głowie, przesiąkniętych okrucieństwem, gwałtem, pierwotną siłą miażdżącą okruchy dobroci.
Zakończenie powaliło mnie na kolana. Nie spodziewałam się takiego obrotu sytuacji. Chociaż w czasie kiedy człowiek przestał się liczyć, a rządzi instynkt i chęć przetrwania za wszelką cenę, mogłam się na to nastawić.
Zabrakło mi jedynie informacji o samej katastrofie. Co tak naprawdę się wydarzyło. Odrobinę w niej również chaosu, co można zwalić na karb debiutu. Jednak nie wpływa, nie umniejsza przekazu, wartości powieści.

„Wszystko się stało” należy do tych książek, które pozytywnie mnie zaskoczyły. Nie spodziewałam się niczego wielkiego, a otrzymałam historię, która czy chcesz, czy nie zmusza do myślenia. Tym bardziej że spostrzeżenia, obrazy w niej zawarte są tak trafne, tak bliskie temu, co dzieje się wokół nas. Po prostu strach się bać...











„Wszystko się stało” Joanna Mucha, W.A.B., Warszawa 2017




Czytaj dalej...

Prokurator, Paulina Świst




O „Prokuratorze” głośno w sieci. Jedni chwalą, inni krytykują. A wystarczy spojrzeć na okładkę, hasła promujące książkę, by odpowiednio przygotować się do lektury i nie dać się zaskoczyć ani w jedną, ani drugą stronę. 

Kinga Błońska musi zmierzyć się z prozą życia. Zdradzona przez męża przyjeżdża do Gliwic, by po pierwsze, odreagować stratę, po drugie, bronić w sądzie jednego z groźniejszych bandytów. Nie udaje jej się odnaleźć spokoju, co więcej wplątuje się w aferę, która wywróci do góry nogami cały jej świat. 

Kinga nie jest pierwszą lepszą paniusią, adwokatką z nazwy i aplikacją ukończoną na plecach tatusia. Trzydziestolatka pokazuje, że wyuczony zawód to jej sposób na życie, jej pasja niosąca spełnienie i satysfakcję. Na sali sądowej dała się poznać z najlepszej strony, przez co budzi podziw, lęk i zazdrość, ale też chęć rywalizacji. Głośna sprawa „Szarego” może podkreślić jej kunszt adwokacki bądź dać powód by wykreślić ją z palestry. Nie spodziewa się, że trafi na godnego przeciwnika. Tytułowy Prokurator to Łukasz Zimnicki, młody wilk śląskiego wymiaru sprawiedliwości. Arogancki, ambitny, agresywny. Spotkanie tych dwóch osobowości to jak zderzenie Titanica z górą lodową. Gwałtowne, brutalne i zbierające żniwo naiwności, niewinności i wszelkiego romantyzmu. Kingę i Łukasza łączy zwierzęcy magnetyzm, który ścieżkami pożądania prowadzi ich ku niebezpieczeństwu i zgubie. 

„Prokurator” prowadzi nas przez kulisy prawniczego świata. Odwzorowany z pietyzmem, okraszony sporą dawką bezkompromisowej rzeczywistości, skomplikowanej codzienności, mocnych charakterów, rytuałów przywracających równowagę emocjonalną i psychiczną. Nurzanie się w bagnie przestępczości, zbrodni to nie łatwy kawałek chleba. Bohaterowie powieści radzą sobie z nim na różne sposoby. Dla jednych jest to spokój i opoka rodziny, dla innych gry, alkohol, seks. Jeszcze trudniej jest, gdy chorobliwa ambicja styka się z uczuciem, porywem serca, który silnie uzależnia. 

Paulina Świst kompletnie mnie zaskoczyła. Niby spodziewałam się tematyki książki, ale nie byłam przygotowana, jak gwałtownie wciągnie mnie w swój świat. Autorka w nieregularnym rytmie szarpała moimi emocjami, przechodząc ze skrajności w skrajność. Pożądanie tętniące pomiędzy Kingą a Łukaszem i zgrabnie uchwycony erotyzm pobudza, a nagłe zwroty akcji wzmagają uwagę, ciekawość. 
Nie umiem wskazać, które momenty najbardziej mnie urzekły. Wątek kryminalny bardzo wiarygodnie prowadzony, a głośne rozprawy zasłyszane z telewizji czy gazet, tylko dodają mu autentyczności. Ciekawość tego, co dzieje się po wyjściu z sądu, czy zdjęciu togi, utrzymuje płynność i zazębia akcję, a akcenty erotyczne dodatkowo ją podkręcają. Także sposób narracji jest atrakcyjny. Poznajemy historię z punktu widzenia Kingi i Łukasza, naprzemiennie i dość nieoczekiwanie. Dzięki temu na bieżąco śledzimy poczynania prawników, ich zdanie na temat rozgrywających się wydarzeń, a przede wszystkim emocje, jakie towarzyszą im podczas spotkań. Język powieści prosty, łatwy w odbiorze, potoczny, soczysty w formie, wyrazie, zaakcentowany celną ripostą podkreślającą różnice płci. 

„Prokurator” to brutalny, bezkompromisowy świat mężczyzn, naładowany agresją i testosteronem. A pośrodku twarda babka, z którą należy się liczyć, bez względu na to, czy się to komuś podoba, czy nie. 

„Prokurator” to ostra, arogancka, cyniczna, a jednocześnie autentyczna proza, która odkrywa mechanizmy manipulacji zrodzonej z bólu, upokorzenia, która drwi z czułości, miłości i zmusza do zachowań wbrew sobie. 

Różne plotki czytałam w internecie, a dotyczące autorki „Prokuratora”. Paulina Świst jest w nich mężczyzną albo połączeniem talentów wiodących kryminalistów Bondy i Mroza. Powiem Wam szczerze, nie obchodzi mnie, kto stoi za „Prokuratorem”. Interesuje mnie, tylko kiedy premiera kolejnej powieści ☺






„Prokurator” Paulina Świst, Wydawnictwo Akurat, Warszawa 2017




Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka