Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sekrety. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sekrety. Pokaż wszystkie posty

Labirynty ludzkiego umysłu, czyli... W głąb labiryntu, Sigge Eklund

Moja fascynacja literaturą skandynawską trwa. Jeżeli tylko mam okazję poznaję nowe nazwiska, tytuły i historie, które w chłodnych północnych klimatach brzmią o wiele bardziej groźnie, niebezpiecznie i tajemniczo. Tym razem zapoznałam się z prozą Sigge Eklund, który w Szwecji jest literackim celebrytą. W Polsce termin ten nie jest znany, a jego wydźwięk jest raczej negatywny. Zastanawiałam się czy to celebryctwo tyczy się bardziej jego osobowości czy twórczości i co czeka mnie wraz z lekturą "W głąb labiryntu"...


W zwyczajnym szwedzkim miasteczku, w zwyczajnej szwedzkiej rodzinie zostaje porwana jedenastoletnia dziewczynka. Nikt nie żąda okupu, nie ma żadnych tropów, nie wiadomo co stało się z Magdą Horn. Podejrzenie pada na ojca dziewczynki? Czy mężczyzna był zamieszany w zniknięcie córki? Co ukrywa? Co wiedzą jego najbliżsi, znajomi, współpracownicy?

"Żałoba wszystko przenika i ukazuje ludzi takimi, jacy są naprawdę."

Narracja powieści nie jest typowa. Wydarzenia poznajemy z punktu widzenia czterech osób, które z czterech odrębnych historii tworzą jeden misternie skonstruowany, spójny, smutny, miejscami przerażający obraz rodziny będącej w rozpadzie, tajemnic z przeszłości, poczucia winy, wzajemnej nieufności, zgubnej fascynacji.

Swoje zdanie mają: Asa i Martin Horn- rodzice porwanej Magdy, Tom- najbliższy współpracownik Martina i Katja- szkolna pielęgniarka i towarzyszka życia Toma. Tą czwórkę osób łączy o wiele więcej. Sami nie spodziewają się jak bliskie są te połączenia i jaki miały wpływ na zaginioną jedenastolatkę. Tylko Ty czytelniku jesteś dopuszczony do tajemnicy, do faktów, na które spłynęła kurtyna milczenia i wzajemnych zależności oraz zgubnego wpływu przeszłości na teraźniejszość, na uczucia, emocje. Tylko Ty masz szansę rozwikłać zagadkę miejsca pobytu Magdy. Bo rozwiązanie nie jest konkretne i wskazane przez autora. Jest w Twojej gestii i kwestią własnej dedukcji oraz wrażliwości.

Sam sylwetki  postaci są pomysłowe, złożone, niejednoznaczne. Nie wiadomo co można się po nich spodziewać. Z wierzchu wyglądają i zachowują się jak inni, w środku gromadzą sekrety, które wszystko zmieniają. Naszą wiedzę, stosunek, podejście, oskarżenia, współczucie. Asa jest psychologiem. Powinna umieć poradzić sobie z emocjami zarówno własnymi, jak i bliskich. Nie potrafi tego zrobić. Co więcej zatraca się w swoim nieszczęściu i poszukuje coraz bardziej dziwnych pomysłów na rozwój śledztwa. Martin prowadzi podwójne życie, które zagraża jego rodzinie. Nieświadomie wystawia ich na niebezpieczeństwo. Poza tym żyje w poczuciu winy, niespełnionych marzeń i frustracji. Tom z kolei jest zafascynowany swoim przełożonym. Stara się do niego upodobnić.  Jest także zazdrosny o jego sukcesy. Katja również ma do przepracowania traumy z przeszłości: trudne dzieciństwo, adopcja, akceptacja nowej rodziny, środowiska, własnej tożsamości.

Podobało mi się jak Sigge Eklund zbudował swoją powieść. Osoby pozornie nie związane z tematem, mają wiele do powiedzenia. A to  co wydobywa się z ich ust, burzy to co stworzyliśmy we własnej głowie. Nic nie jest takie, na jakie wygląda, a cała historia staje się o wiele bardziej skomplikowana, niż na początku sądziliśmy. To sprawia, że "W głąb labiryntu" czyta się z zainteresowaniem i uwagą do ostatniego słowa.










"W głąb labiryntu" Sigge Eklund, tł. Bogumiła Ratajczak, PWN, Warszawa 2015



Czytaj dalej...

Odkupienie win, czyli... Bez litości, James Scott

Sekrety wychodzą na jaw w najmniej oczekiwanym  momencie i często przewracają życie do góry nogami. Czy warto uparcie trzymać się opowiadanych kłamstw czy stawić czoło prawdzie i z odwagą przyjąć konsekwencje?

Elspeth Howell długo ukrywała swoje grzeszne życie przed swoimi dziećmi oraz prawdę o ich przeszłości i pochodzeniu. Za swoje kłamstwa płaci wysoką cenę. Jej rodzina zostaje bestialsko wymordowana. Jedynie najmłodszy syn, 12 letni Caleb uszedł cało z masakry i jest żądny zemsty. Razem z matką rusza tropem morderców.

Autor przenosi nas na prowincję Ameryki końca XIX wieku. Zimową porą, podczas burzy śnieżnej, hulającego lodowatego wiatru rozgrywa się największy dramat rodziny Howell. Jednak brutalne morderstwo to mocny, ale jedynie początek zatrważającej historii pozostałej przy życiu Elspeth i Caleba. Z lodowatym ukłuciem na karku obserwujemy ich rozpacz, dołujące poczucie winy i rodzącą się chęć zemsty, która pomaga przetrwać żałobę i utrzymuje przy życiu. Obserwujemy również proces przemiany jaki zachodzi w Elspeth kiedy dociera do niej, że w pewien sposób jest odpowiedzialna za tę zbrodnię. Ustala dla siebie karę, która polega na powrocie do przeszłości, zmierzeniu się z prawdą i poniesieniu ostatecznych konsekwencji.

Zimowa aura, która towarzyszą matce i synowi podczas wędrówki wpływa na tajemniczość, mroczność, ponurość, tajemnice, które kłębią się w głowach ocalonych. Akcja powieści toczy się powoli, spokojnie z oporem, tak jak brodzący w głębokim śniegu bohaterowie.  Z początku jej sens jest niezrozumiały, z czasem zaczyna tworzyć jeden, spójny, przerażający, budzący nieustanne zagrożenie obraz z góry skazany na deformację, zniszczenie, nicość, niebyt.

James Scott z determinacją popycha Elspeth i Caleba w środowisko pełne brutalności i braku poszanowania dla prawa i życia. Muszą oprócz swojej traumy zmagać się z przemocą, która ich otacza, oblepia i nie pozwala na trzeźwy osąd, kto jest przyjacielem, a kto wrogiem. Wreszcie James Scott konfrontuje przeszłość, prawdę, rzeczywistość i weryfikuje uczucia, które połączyły bohaterów tej osobliwej powieści.

Finał zaskakuje, zmusza do refleksji nad sprawiedliwością i czy mamy prawo wymierzyć ją osobiście.

Jeżeli nie boicie się wymagającego thrillera, skomplikowanej psychologicznej dysputy na temat kłamstwa, konsekwencji, zemsty i odkupienia win, to sięgnijcie po debiutancką powieść Jamesa Scotta "Bez litości".








"Bez litości" James Scott, tł. Jerzy Malinowski, W.A.B., Warszawa 2015






Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka