Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał. Pokaż wszystkie posty

Kryminalny konkurs :)

Witam wszystkie Mole Książkowe :)
Po chwilowych trudnościach organizacyjnych wracam do pracy ze zdwojonymi siłami. Na pierwszy ogień zostawiam konkurs, który mam nadzieję szybko zrekompensuje moją nieobecność :)



Regulamin konkursu:


1. Organizatorem konkursu jest właściciel bloga Aleksandrowe myśli
2. Fundatorem nagrody jest Wydawnictwo Amber
3. Nagrodą w konkursie są dwa pakiety książek: „Perfekcyjna śmierć" Helen Fields i „Dziewczyna którą byłam” Mary Torjussen
4. Konkurs trwa od 04.07.2018 do 14.07.2018 do godz. 23:59.
5. Biorąc udział w konkursie uczestnik akceptuje niniejszy regulamin.
6. Aby wziąć udział w konkursie uczestnik musi w komentarzu pod tym postem wykonać zadanie: pochwal się zdjęciem swojej kryminalnej biblioteczki :)

* będzie mi bardzo miło jeżeli zostaniesz obserwatorem bloga Aleksandrowe myśli
* możesz polubić profil bloga na Facebooku 
* możesz polubić profil wydawnictwa na Facebooku 
* możesz umieścić informacje o konkursie na swoim blogu  :)

7. Konkurs skierowany jest do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
8. Zwyciężą osoby (dwie), których zdjęcie najbardziej spodoba się organizatorowi konkursu.
9. Ogłoszenie wyników nastąpi około 20.07.2018 r. W uzasadnionych przypadkach możliwe jest przesunięcie tego terminu, o czym organizator poinformuje na łamach bloga.
10. Biorąc udział w konkursie uczestnik wyraża zgodę na przetwarzanie danych osobowych w zakresie umożliwiającym przeprowadzenie konkursu, wyłonienie zwycięzcy i kontakt z laureatem. 
11. Po ogłoszeniu wyników konkursu laureaci są zobowiązani podać swoje dane adresowe, niezbędne do wydania nagrody. Nagroda zostanie wysłana do zwycięzców w ciągu 21 dni roboczych na adres wskazany przez laureatów konkursu. Dane adresowe będą przetwarzane jedynie w celu wysyłki nagrody i usunięte niezwłocznie po nadaniu paczki lub do czasu przekazania ich sponsorowi. Więcej w &7 Polityki Prywatności Bloga.
12. Udział w konkursie jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na nieodpłatne upowszechnianie, publikację prac w dowolnej formie (wraz z danymi osobowymi autorów).
13. Nie jest możliwe odstąpienie nagrody osobom trzecim ani wypłacenie jej równowartości w formie pieniężnej, ani wymiana na jakąkolwiek inną nagrodę.
14. W konkursie można wziąć udział tylko raz.
15. Organizator zastrzega sobie prawo do wykluczenia - bez podania szczegółowego uzasadnienia - z Konkursu osób, co do których istnieje podejrzenie oszustwa bądź jakichkolwiek przejawów nieuczciwej konkurencji.
16. W razie jakichkolwiek pytań proszę o kontakt pod adres mail: aleksnadra@interia.eu
17. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)


Powodzenia :D

Czytaj dalej...

Spotkanie z carycą kryminału 🔎🔫🔪💰



Spotkanie #1:KOLACJA Z ZABÓJCĄ
Gość specjalny: ALEKSANDRA MARININA, Prowadzenie: RENATA KIM
27 MARCA (wtorek), GODZ. 18.00, wstęp wolny Big Book Cafe - ul. Dąbrowskiego 81 / Warszawa

ROSczytani to nowy, otwarty klub literacki skierowany do entuzjastów czytania. Jego gośćmi są znakomici pisarze rosyjscy. Spotykamy się, by w niezobowiązującej atmosferze Big Book Cafe wspólnie z autorami dyskutować wokół ich przekładanych na język polski książek. Jak literatura portretuje współczesną Rosję? Jakie opowieści i gatunki pisarstwa robią dziś furorę wśród rosyjskich czytelników? Za co my, Polacy kochamy autorów i fabuły ze Wschodu? Jeśli fascynujesz się Rosją lub czujesz, że chcesz zrozumieć ją lepiej, lubisz czytać i dzielić się emocjami z lektury – klub ROSczytani jest dla Ciebie.

Aleksandra Marinina to najsłynniejsza i najpoczytniejsza rosyjska autorka kryminałów. W samej ojczyźnie sprzedała 50 milionów egzemplarzy swoich książek. Jej twórczość jest tłumaczona na ponad 30 języków, w tym koreański i chiński. Marinina, jako pierwsza rosyjska pisarka, uczyniła kobietę główną bohaterką kryminału.

Spotkanie z carycą rosyjskiego kryminału we wtorek, 27 marca inauguruje działalność ROSczytanych – otwartego klubu literackiego. Wizyta autorki odbywa się kilka dni po polskiej premierze jej nowej książki „Sztuka śmierci” (Wydawnictwo Czwarta Strona).


Czytaj dalej...

Imię Pani, Krzysztof Koziołek // Klimatyczna podróż w przeszłość


Klimatyczna podróż w przeszłość

Przyjęło się uważać, że zakony, klasztory, kościoły to miejsca kultu religijnego przez są wolne od wszelkiej agresji i przemocy.

Całkiem inaczej podszedł do tego zagadnienia Krzysztof Koziołek i to właśnie w zakonie benedyktynów osadził brutalną akcję i uśmiercił kilku zakonników.

Zbrodnia ta, choć uznana za przypadek przez miejscowego policjanta, wzbudza ogromne zainteresowanie Gustava Dewarta, który przyjechał do opactwa wypocząć i podreperować zdrowie psychiczne. Jednakże komisarzem kryminalnym jest się we krwi, a gwałtowna śmierć nie może pozostać niewyjaśniona. 

„Imię Pani” to rasowy kryminał retro. Akcja powieści została osadzona w latach trzydziestych XX w. jeszcze przed wybuchem II wojny światowej. Opactwo Cystersów w Grüssau (obecny Krzeszów) jest integralną częścią regionu i niejako centrum kulturowego dziedzictwa. Niezapomniane obrzędy religijne skupiają uwagę wiernych z całej okolicy. Krzysztof Koziołek zebrał wiele materiałów na temat samego miejsca, zakonu, klasztoru i doskonale wszystko udokumentował w swojej powieści. Z pieczołowitością odwzorował minioną epokę, mentalność ówczesnych mieszkańców Grüssau, ich wizerunek, a także topografię samego miasteczka. To doskonale wprowadza w klimat powieści i  pozwala czytelnikowi bez przeszkód przenieść się w czasie. A to już połowa sukcesu :)

Czynnikiem, który wpływa na zainteresowanie czytelnika, są wyraziści i wiarygodni bohaterowie. Autor stworzył postacie idealnie dopasowane i uzupełniające się. Gustav nie jest człowiekiem, który od samego początku budzi sympatię. Jest dość mrukliwy, nieprzystępny i dość szybko się irytuje. Nie robi to na mnie wrażenia. Jeżeli bohater jest spójny z planem powieści, jeżeli nie zachowuje się sztucznie i nie jest zwyczajnie nudny, to wolę takie ciemniejsze charaktery niż słodkie, uległe istoty bez polotu. Za to bardzo mnie denerwował miejscowy policjant pozostawiony w kontrze do Gustava. Zawzięcie bronił swojego zdania, stanowiska i pozycji, przez co kompromitował się na każdym kroku. Drażni mnie ten typ ludzki. Jednak w książce sprawdził się doskonale. Jaśniejszą stronę powieści stanowił zakonnik Lubomski. Był promykiem, który rozświetlał ciemność i zawsze zjawiał się znienacka. Reszta postaci to idealnie zgrane i skomponowane tło, które jak trzeba było, dodawało koloru, lub inteligentnie blakło w punktach kulminacyjnych.

Spodobało mi się przedstawienie samego  Grüssau jako hermetycznej społeczności, gdzie obcy traktowani są z góry i z rezerwą, a swoich chroni się jak ognia.

Akcja „Imię Pani” rozkręca się dość powoli, ale miarowo i rytmicznie. Nakreślenie sytuacji i wprowadzenie czytelnika w odpowiedni klimat wymaga trochę czasu, i ja to rozumiem. Mniej cierpliwym może się to nie spodobać. Intryga sprawnie zawiązana, przeprowadzona i wyjaśniona. Krzysztof Koziołek przez większość powieści tak dozował fakty i informacje, by jak najdłużej zachować tajemniczość i zawiłą zagadkę. To lubię.  

Podsumowując „Imię Pani” to klimatyczna powieść z wartkim wątkiem kryminalnym, brutalną zbrodnią i zagadką, której rozwiązanie ma znaczenie dla całej społeczności, ale i może zmienić losy ludzi, którzy nie mają z nią zupełnie nic wspólnego.
Krzysztof Koziołek zaprosił mnie w przeszłość, która mnie zaintrygowała, zaciekawiła i pozwoliła uciec od rzeczywistości na wiele godzin :)

Miłośnicy kryminałów retro muszą zapamiętać ten tytuł :)










„Imię Pani” Krzysztof Koziołek, Manufaktura Tekstów, Nowa Sól 2017






Czytaj dalej...

Już jesteś martwa, Sharon Bolton // Zbrodnia o międzynarodowym zasięgu


Zbrodnia o międzynarodowym zasięgu

Sharon Bolton to dobrze znana polskiemu czytelnikowi autorka powieści kryminalnych z elementami thrillera. Powiem szczerze, że mimo ogromnych chęci, książka „Już jesteś martwa” to moje pierwsze spotkanie z pisarką. Czy było udane? I czy będą kolejne? 

Jessica Lane pragnie świętować czterdzieste urodziny siostry w szczególny sposób. Zaprasza ją na lot balonem. Podczas wycieczki zauważają mężczyznę, który morduje młodą kobietę. Na ich nieszczęście morderca również ich zauważa. Rusza w pościg za balonem i świadkami swojej zbrodni. Panika doprowadza do tragedii. Balon rozbija się, uczestnicy eskapady giną. Jedynie Jessice udaje się przeżyć, ale wie, że musi uciekać przed większym zagrożeniem. Czy uda jej się zgubić prześladowcę?

Sharon Bolton zaczyna dość makabrycznie. Brutalna zbrodnia na pierwszym planie, tragiczna w skutkach histeria i przerażający wyścig z czasem. Skoro od początku została wysoko postawiona poprzeczka to, czy jest możliwość zaskoczenia czytelnika, tak by nie mógł oderwać się od książki? Owszem. Sharon Bolton udaje się ta sztuka. Autorka usypia czujność licznymi retrospekcjami, które mają za zadanie urozmaicić akcję i śledztwo, ale jednocześnie wprowadzają kontrolowany zamęt, który utrudnia rozszyfrowanie intrygi. Każdy przeskok w czasie wnosi coś nowego. Nasze postrzeganie opisanej rzeczywistości zaczyna się rozjeżdżać z wizją Sharon Bolton, która celowo i chytrze podrzucała smakowite kąski, by na nich skupić uwagę, a prawdziwe oblicze zbrodni odkryć w końcowych rozdziałach. Taki rozwój wypadków jest mi na rękę, bo chyba najtrudniej zachować nieprzewidywalność.

Sharon Bolton zgrabnie wykreowała bohaterów swojej powieści. Mamy dwie siostry, które dzieli i jednocześnie łączy pewna tajemnica. To ona wymusiła nietypową rozłąkę sióstr, ale i wytworzyła bardzo bliską więź, którą niełatwo zerwać. Obie kobiety dźwigają ciężki bagaż doświadczeń, który urealnia ich wizerunki. 
Poznajemy także portret mordercy, jego myśli i zdeprawowaną psychikę. Możemy go obserwować wśród bliskich mu osób. I tak po prawdzie to nie umiem się zdecydować, kto jest bardziej opętany zbrodnią- on czy oni. Mężczyzna wywodzi się z rodziny cyganów, którzy nie szanują zasad, moralności ale wierzą w siłę rodziny. Ta więź napędza do działania i daje oparcie w trudnych chwilach. 

Trochę trudno piać o tej książce, gdyż muszę ważyć każde słowo. Jedna nierozważna uwaga, zdanie może całkowicie zepsuć Wam przyjemność czytania i naprowadzić na rozwiązanie. Dlatego moja opinia będzie wyjątkowo krótka ;)

„Już jesteś martwa” to wciągająca lektura, która porusza ogromnie ważny temat, z którym boryka się cały świat. Opisane sytuacje już są częścią naszego życia. Z niepokojem śledzimy je na ekranach telewizorów i z przerażeniem obserwujemy niemoc ludzi, którzy powinni zagwarantować nam bezpieczeństwo. 
Sharon Bolton doskonale uchwyciła ludzką podłość, chciwość i dobitnie uświadomiła, że nawet początkowe dobre intencje, są jedynie pożywką dla zbrodni, która rozrasta się bez kontroli. 

„Już jesteś martwa” to niepokojący thriller, który zaskakuje mrocznymi twistami. Do końca nie wiadomo kto jest ścigany, kto ścigającym i jaki jest zasięg przestępstwa, które poznajemy po kawałku. 

Na zakończenie dodam, że w powieści znajduje się polski wątek :) Od razu robi się przyjemniej na sercu :)








„Już jesteś martwa” Sharon Bolton, tł. Małgorzata Stefaniuk, wydawnictwo Amber, Warszawa 2017



Czytaj dalej...

Konkurs z Victorią Jenkins



 Regulamin konkursu:


1. Organizatorem konkursu jest właściciel bloga Aleksandrowe myśli
2. Fundatorem nagrody jest wydawnictwo Amber
3. Nagrodą w konkursie są dwa egzemplarze książki „Dziewczyny w wodzie” Victoria Jenkins (po jednym dla laureatów konkursu)
4. Konkurs trwa od 24.10.2017 do 05.11.2017 do godz. 23:59.
5. Biorąc udział w konkursie uczestnik akceptuje niniejszy regulamin.
6. Aby wziąć udział w konkursie użytkownik musi w komentarzu pod tym postem zamieścić odpowiedź na pytanie: Napisz blurb kryminału, który chciałabyś/chciałbyś przeczytać.

* będzie mi bardzo miło jeżeli zostaniesz obserwatorem bloga Aleksandrowe myśli
* możesz polubić profil bloga na Facebooku
* możesz umieścić informacje o konkursie na swoim blogu  :)

7. Konkurs skierowany jest do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
8. Zwyciężą osoby, których odpowiedź najbardziej mi się spodoba.
9. Ogłoszenie wyników nastąpi około 10.11.2017 r. W uzasadnionych przypadkach możliwe jest przesunięcie tego terminu, o czym poinformuję na łamach bloga.
10. Po ogłoszeniu wyników konkursu poproszę o przesłanie danych osobowych. Nagroda zostanie wysłana do zwycięzców w ciągu 21 dni roboczych na adres wskazany przez laureata konkursu.
11. W konkursie można wziąć udział tylko raz.
12. W razie jakichkolwiek pytań proszę o kontakt pod adres mail: aleksnadra@interia.eu


Powodzenia!

Czytaj dalej...

Konkurs z Sharon Bolton




 Regulamin konkursu:


1. Organizatorem konkursu jest właściciel bloga Aleksandrowe myśli
2. Fundatorem nagrody jest wydawnictwo Amber
3. Nagrodą w konkursie są dwa egzemplarze książki „Już jesteś martwa” Sharon Bolton (po jednym dla laureatów konkursu)
4. Konkurs trwa od 17.10.2017 do 30.10.2017 do godz. 23:59.
5. Biorąc udział w konkursie uczestnik akceptuje niniejszy regulamin.
6. Aby wziąć udział w konkursie użytkownik musi w komentarzu pod tym postem zamieścić odpowiedź na pytanie: Komu przyznałabyś/ przyznałbyś tytuł Król Kryminału? (odpowiedź uzasadnij)

* będzie mi bardzo miło jeżeli zostaniesz obserwatorem bloga Aleksandrowe myśli
* możesz polubić profil bloga na Facebooku
* możesz umieścić informacje o konkursie na swoim blogu  :)

7. Konkurs skierowany jest do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
8. Zwyciężą osoby, których odpowiedź najbardziej mi się spodoba.
9. Ogłoszenie wyników nastąpi około 05.11.2017 r. W uzasadnionych przypadkach możliwe jest przesunięcie tego terminu, o czym poinformuję na łamach bloga.
10. Po ogłoszeniu wyników konkursu poproszę o przesłanie danych osobowych. Nagroda zostanie wysłana do zwycięzców w ciągu 21 dni roboczych na adres wskazany przez laureata konkursu.
11. W konkursie można wziąć udział tylko raz.
12. W razie jakichkolwiek pytań proszę o kontakt pod adres mail: aleksnadra@interia.eu


Powodzenia!
Czytaj dalej...

Noc sztyletników, Adam Węgłowski

Historia Kuby Rozpruwacza, a zwłaszcza zagadka jego tożsamości i motywów działania, choć znana i oficjalnie potwierdzona, to w dalszym ciągu budzi ciekawość oraz staje się inspiracją dla kolejnych książek. Jedną z nich jest „Noc sztyletników” Adama Węgłowskiego, autora który dał się już poznać czytelnikom w „Przypadku Ritterów” (moja opinia).

Kamil Kord w poszukiwaniu natchnienia wyrusza w podróż do Londynu, by z bliska przyjrzeć się pracy prowadzonej przez Scotland Yard, w sprawie mordercy działającego w okolicach Whitechapel. Razem z dawnym przyjacielem Nikodemem Ponarem  próbują dołożyć do śledztwa swoje trzy grosze, ale zamiast uchwycić budzącego panikę zbrodniarza, odkrywają całkiem inną, nie mniej ciekawą intrygę, która zahacza o Polskę, Polaków i Powstanie Styczniowe.

Zarówno Kamila Korda jak i Nikodema Ponara znałam z „Przypadku Ritterów” gdzie dali się poznać z jak najlepszej strony. Może i są odrobinę zarozumiali, pewni siebie, ale to nie umniejsza ich zasług w dziedzinie dedukcji, szybkiego kojarzenia faktów i gotowości do poświęceń czy poszukiwaniu prawdy bez względu na konsekwencje. Sporo ryzykują podążając szlakiem kolejnych mordów i szukając wskazówek w miejscach, gdzie panicz dobrego urodzenia nie powinien się zapuszczać. Ciekawość wypiera zdrowy rozsądek, co pomaga odkryć zaskakującą prawdę o polskich emigrantach.

Adam Węgłowski odkrywa przed czytelnikiem historię sztyletników, tajną organizację utworzoną podczas Powstania Styczniowego. Przyznam szczerze, że nigdy nie interesowałam się tym okresem dziejów Polski. Dzięki autorowi poszerzyłam nieco horyzonty, a przedstawiona opowieść całkiem przypadła mi do gustu. Tajemnicza organizacja, konspiracja, tajni likwidatorzy od razu pobudzają apetyt zainteresowania, dociekliwości i poszukiwacza. Adam Węgłowski sprytnie wkomponował swoją intrygę w znaną, głośną, londyńską sprawę Kuby Rozpruwacza, co pozwoliło z elegancja i zgrabnością nawiązać do losów polskich emigrantów. Jeden z nich, skromny, rodzinny, nie rzucający się w oczy  starzec, staje się postacią wyrachowaną, bezlitosną z ogromnym bagażem z przeszłości, o którą upomniała się sprawiedliwość i zemsta. A co najbardziej mnie zaskoczyło? To, że powód tej wendety jest tak prozaiczny, jak samo życie. 

Podobało mi się, że Adam Węgłowski wielkiego trudu przykuwa uwagę i wabi czytelnika dokładnie zaplanowaną przez siebie drogą. Kroczymy po niej niepewni, ale gotowi odkryć, co zastaniemy na jej końcu. Autor próbuje rozproszyć uwagę delikatnym miłosnym wątkiem, ale okazuje się że to tylko etap podróży, mający swoje ukryte znaczenie. W przypadku kryminału retro, nie mniej ważne od ciekawej intrygi, jest określenie ówczesnych realiów. Wydaje mi się, że Adam Węgłowski i w tym aspekcie dobrze się spisał. Gęsta atmosfera strachu, brud i trudne warunki bytowe dzielnicy nędzy, kobiety sprzedające własne ciało, często odurzone, spowite tanim alkoholem i drobni rzezimieszcy oddają klimat Belle époque. 

„Nie wszyscy ludzie są potworami, choć jest ich wśród nas więcej niż byśmy chcieli.”

„Noc sztyletników” to intrygująca pozycja w gatunku kryminał retro. Polecam miłośnikom XIX wiecznego Londynu oraz zagadek kryminalnych zahaczających o polską historię.








„Noc sztyletników” Adam Węgłowski, Oficynka, Gdańsk 2016




Czytaj dalej...

Patronat Aleksandrowych myśli: Oddech śmierci, Joanna Bagrij



Co popycha ludzi do zbrodni? Co pozwala im wierzyć, że ich czyny nie zostaną zdemaskowane, a oni sami unikną odpowiedzialności i kary za popełnione przestępstwa?

Joanna Bagrij to kolejna autorka, która próbuje zmierzyć się z tym zagadnieniem. Chce dołożyć swoje przemyślenia i dopisać kolejne scenariusze makabrycznych zbrodni, sylwetek przebiegłych, bezwzględnych psychopatów, efektownych metod śledczych oraz precyzyjne rozwikłanie zawiłych zagadek kryminalnych. 

Bohaterami debiutanckiej powieści Joanny Bagrij "Oddech śmierci" jest dość nietypowe rodzeństwo uwikłane w serię brutalnych morderstw. Czy są ich sprawcami, przynętą, a może tylko bezbronnymi obserwatorami? 

Ethan i Natalie są bliźniętami ale dzieli ich wszystko, począwszy od wyglądu, poprzez cechy charakteru, uzdolnienia po oczekiwania, podejście do życia i stan zdrowotny. Natalie jest skuteczną bizneswoman twardo stąpającą po ziemi. Ethan jest artystą bujającym poza granicami jaźni. Nie jest to tylko zasługa jego wrażliwej duszy, ale i choroby umysłowej, która powoduje okresową utratę kontaktu z rzeczywistością. Splot niefortunnych zdarzeń sprawia, że rodzeństwo zostaje uwikłane w zbrodnie. Są blisko wydarzeń ale zupełnie nie rozumieją co się wokół nich dzieje. Tajemnice zagęszczają się, a niebezpieczeństwo coraz bardziej się zbliża... Pomoc i ochronę proponuje Mark Cariste, detektyw miejscowego komisariatu. Jednak i on gubi się w mnogości poszlak i błędnych informacji. 

Jak już zauważyliście, Joanna Bagrij dość mocno skomplikowała swoją intrygę kryminalną. Co osobiście bardzo mi się podobało, gdyż nie łatwo było ją rozwikłać. Jak mi się wydawało, że dochodzę już do konkretnych konkluzji, autorka wprowadzała nowy element śledztwa, kolejny trop wywracając tym samym wszystko do góry nogami. Ofiary stawały się podejrzanymi, podejrzani ofiarami, a bezstronni obserwatorzy nie byli tacy całkiem niewinni. Podobało mi się, że Pani Joanna nie zatraciła przy tym sensu, a kolejne wydarzenia spójnie się łączyły, by na samym końcu dać satysfakcjonujące rozwiązanie.

Wartka i dynamiczna akcja to jeden plus. Kolejnym są wyraziste postacie, dające zapamiętać się na długo. Charakterologicznie oddani bardzo wiernie, żywi, wzbudzający wiele emocji. Zacznijmy od Ethana i Natalie. Początkowo ich relacje budzą wiele podejrzeń i wątpliwości. Z czasem poznajemy ich tajemnicę, która całkowicie zmienia ich postrzeganie. Mark, z kolei to typowy policjant. Sumienny, skrupulatny, zdystansowany, piekielnie inteligentny. Potrafi kojarzyć fakty i sprawnie je połączyć. Jego koledzy po fachu okazali się całkiem inni. Jedni zbyt frasobliwi, inni zbyt mocno zaangażowani. Jedni i drudzy popełniają błędy, które mogą kosztować życie. Bohaterowie drugoplanowi wydają się być jedynie barwnym urozmaiceniem, ale ich rola do spełnienia okazuje się być dużo ważniejsza z każdą przeczytaną strona powieści. 

Następną zaletą "Oddechu śmierci" jest sprawne połączenie trzech światów: biznesowego, policyjnego i artystycznego. Joanna Bagrij udowodniła, że doskonale orientuje się w każdym środowisku. Rzetelnie i ze znajomością np. procedur czy specyficznym językiem wprowadzała nas w kolejne etapy śledztwa, pracę w prosektorium, szpitalu, zakładzie psychiatrycznym, prowadzenie galerii sztuki. Pozwoliła także zagłębić się w umysł artysty, osoby chorej, psychopaty. 

"Oddech śmierci" byłby idealnym debiutem gdyby nie mikroskopijne minusiki. Zbyt rozbudowany wstęp, momentami przydługie i za bardzo szczegółowe opisy oraz zarzucenie czytelnika mnogością informacji. Na szczęście to tylko początkowe trudności. 

"Oddech śmierci" Joanny Bagrij polecam miłośnikom kryminałów, którzy nie obawiają się zawiłych zagadek, brutalnych, wręcz makabrycznych zbrodni i bohaterów mających zbyt wiele do ukrycia. Tajemnice, bolesna przeszłość i dysfunkcje ludzkiej psychiki dają tyle wrażeń, emocji i powodów do przemyśleń, że nie łatwo będzie zapomnieć o tej książce. I to się liczy :)








"Oddech śmierci" Joanna Bagrij, Wydawnictwo Czarna Kawa, Polanka Wielka 2016






Czytaj dalej...

Wariatka, Joanna Jodełka



Joanna Jodełka to polska autorka kryminałów, która zachwyciła mnie niedawno swoją powieścią "Kryminalistka" (recenzja). Z wielką przyjemnością ale i obawą, skrytą w zakamarkach umysłu, sięgnęłam po jej najnowsze dzieło "Wariatkę". Już na początku zdradzę, że podczas lektury towarzyszyły emocje, które na długo zachowam w pamięci.

Joanna, główna bohaterka "Wariatki" to znana nam z "Kryminalistki" autorka poczytnych kryminałów. Po gwałtownej, brutalnej śmierci męża trafia do szpitala psychiatrycznego w stanie ciężkiej depresji. Odmawia przyjmowania leków, jest agresywna, a jej zachowanie szokuje lekarzy i pacjentów. Czy to tylko poza dla otoczenia, maska skrywająca jej prawdziwe emocje? Świadome działanie czy bezradność i otępienie po traumatycznej stracie? Co skrywa Joanna i dlaczego jej nowo wydana powieść wzbudza w niej strach oraz obawę o własne życie?

Joanna Jodełka już od pierwszej strony umiejętnie przyciąga uwagę i rozbudza ogromną ciekawość. Nie wskazuje jednoznacznie czy obawy Joanny, swojej bohaterki są realnym zagrożeniem czy jedynie skutkiem ubocznym silnych leków. Nie tylko czytelnik czuje się zagubiony w mieszaninie omamów i rzeczywistości. Joanna również nie odróżnia prawdy od fikcji. Nie wie więc komu mam zaufać, kogo się wystrzegać, kto jest jej sojusznikiem, a kto wrogiem. Musi liczyć jedynie na siebie i przypomnieć sobie niuanse sprawy, które opisała w książce. Domyśla się, że dotarła do jakiejś tajemnicy, prawdy, której wyjawienie może przynieść nieoczekiwane rezultaty.

"Wariatka" jest książką, w której napięcie i mroczna atmosfera pnie się na wyżyny... a akcja co chwilę zmienia tor i prowadzi w dokładnie przeciwnym kierunku. Trzeba mocno pogłówkować by nadążyć za Joanną (autorką i bohaterką ;)), zrozumieć i połączyć w jedno wszystkie wątki.
Pomysł na fabułę i jej prowadzenie bardzo zmyślne i atrakcyjne. Jest tajemnica, którą trzeba rozwiązać, jest niepewność, która zwodzi i daje do myślenia. Są krwiste i brutalne zbrodnie, jest trochę wulgarności, niepoprawności, tabu, erotyki w różnych, często zaskakujących konfiguracjach. Jednak największą uwagę skupiają specyficzni, wyróżniający się bohaterowie. To pełnokrwiste postacie, które nie boją się działać impulsywnie i nie zawsze w zgodzie z literą prawa. Dzięki nim, czytelnik odczuwa przeróżne emocje, które kumulują się, a w finałowym momencie dają upust, dając tym samym poczucie czytelniczego spełnienia :)

Jak widzicie Joanna Jodełka nie pozwala na nudę. Jej "Wariatka" jest pudełko, w którym skrywa się mniejsze kartonik, a w nim jeszcze mniejszy. Podsyca ciekawość, niecierpliwość i na końcu pozwala cieszyć się niespodziewanym zakończeniem. Joanna Jodełka zdecydowanie wyróżnia się na tle polskich "kryminalistów", co czyni ją moją osobistą liderką na liście ulubionych pisarzy.







"Wariatka" Joanna Jodełka, Świat Książki, Warszawa 2016








Czytaj dalej...

Literat, Agnieszka Pruska



Książki mają i muszą być inspiracją dla ich czytelników. Niestety, zdążą się że są bazą wiedzy dla różnych życiowych degeneratów, przestępców, zbrodniarzy...

Samozwańczy sportowiec znajduje w przydrożnym rowie mumię. To zaskakujące odkrycie  daje początek serii brutalnych zbrodni, które trudno ze sobą połączyć i odnaleźć pomysłowego, ale i bardzo niebezpiecznego mordercę. Tego zadania podejmuje się nadkomisarz Barnaba Uszkier, który nie boi się sięgnąć po nietypowe metody śledcze, by przywrócić spokój mieszkańcom Gdańska i okolicznych miejscowości.

Barnaba Uszkier jest bardzo wdzięczną postacią. Doświadczony policjant, dociekliwy śledczy, oddany mąż i ojciec oraz lojalny przyjaciel. Wydaje się, że mężczyzna nie ma wad. Oj ma jedną, poważną. Jest pracoholikiem, który nie spocznie póki nie ukończy sprawy, nad którą pracuje. Najnowszy niecny bohater przysparza mu wiele pracy, frustrującej niemocy i takiej ilości niewiadomych, z których trudno sklecić sensowny tok wydarzeń. Do czasu. Niestrudzony, niezmordowany nadkomisarz znajduje sposób na sukces. Uruchamia wszystkie swoje kontakty, w policji, w kościele, wśród bezdomnych, członków Klubu Miłośników Kryminałów i rozpoczyna nierówną walkę, specyficzny dialog z brutalnym mordercą.

Agnieszka Pruska stworzyła skomplikowaną intrygę, która początkowo może przypominać chaos, ale z pewnością jest on kontrolowany i zamierzony. Autorka dobrze wgryzła się w świat zbrodni, szeroko określonej kryminalistyki i z lekkością, logiką, spójnością zaserwowała te zamiłowania, doświadczenia swoim czytelnikom. Pomysłowość zbrodni w "Literacie", nie zna granic. Każde morderstwo wydaje się być indywidualnym polem gry pomiędzy mordercą, a policją. Nic bardziej mylnego, to kolejne etapy dużo bardziej karkołomnej rozgrywki, która budzi niepokój, grozę, strach i panikę. Postać samego mordercy jest bardzo ciekawa. Pani Agnieszka pozwala nam zawrzeć z nim znajomość, ale tylko powierzchowną i ograniczonej kontrolą. Metody jego działania, motywy postępowania, jego pokrętny umysł musimy poznać tak jak inni, podczas trudnego, powolnego i drobiazgowego śledztwa. Jednak to co odkryjemy, jest zaskoczeniem i punktem wyjścia do wielu inspirujących dyskusji.

"Literat" to kolejny zajmujący polski kryminał, a Agnieszka Pruska kolejną polską autorką rokującą na twórcę bestsellerów :) Tak trzymać :)







"Literat" Agnieszka Pruska, Oficynka, Gdańsk 2013







Recenzja napisana dla serwisu DlaLejdis :)







Czytaj dalej...

Czytanie z kości, Jakub Szamałek




Kryminał jest dobry wtedy, gdy wciąga bez ostrzeżenia, a morderca rozszyfrowany zostaje na samym końcu. I nie ma znaczenia czy fabuła rozgrywa się w czasach współczesnych czy historycznych. 

Jakub Szamałek w swojej książce "Czytanie z kości" połączył dwie płaszczyzny czasowe, przez co dał czytelnikowi podwójną dawkę emocji i czytelniczej przyjemności.

Inga Szczęsna jest archeologiem. Jedną ze swoich prac naukowych, o tajemniczym pochówku z Tarentu, zainteresowała wybitną profesor Archeologii i Antropologii z Oxfordu. Ava Bellmont zaproponowała współpracę młodej stypendystce. Razem przebadają kości starożytnego mężczyzny, spróbują odnaleźć przyczynę jego śmierci, a zdobyte materiały posłużą do napisania artykułu do poczytnego magazynu naukowego. 

Wbrew pozorom to nie historia Ingi i Avy wysuwa się na pierwszy plan. Jest ona jedynie spoiwem pomiędzy przeszłością, a teraźniejszością i kluczem do rozwiązania starożytnej zagadki. Głównym bohaterem powieści jest mężczyzna, z którego kości czytają niczym z książki dwie archeolożki. To one dają wskazówki i punkty odniesienia, na której można snuć opowieść o odwadze, nieustępliwości, wyjątkowej intuicji i dedukcji ale i wielkiej głupocie, łatwowierności, nadmiernego zaufania i ślepej wierze w przeznaczenie. 

Jakub Szamałek z dużą wprawą kreuje swoje historie, relacjonuje tu i teraz oraz to, co zdarzyło się dawno temu. Opowieści płynnie się zazębiają, a całość brzmi logicznie i sensownie. Wartka akcja, zmienne koleje losu, mylne tropy, intryga i zaskakująca puenta to ogromny plus dla powieści i jej twórcy. Autor wykorzystał swoją rozległą wiedzę w dziedzinie archeologii,  historii i smacznie zaserwował ją czytelnikowi. Nie trzeba mieć rozległej wiedzy historycznej by czerpać przyjemność z lektury tej książki. Przecież problemy, namiętności, żądze i marzenia są takie same, bez względu na epokę, w której żyjemy. Reszta jest specyficznym tłem, anturażem złożonym z tajemnicy, którą rozwiał wiatr.

"Czytanie z kości" to ciekawa, wciągająca opowieść o człowieku, jego słabościach, jego sile odnalezionej w trakcie upadku i upartego dążenia do odnalezienia odpowiedzi na wszystkie pytania. A skoro ciekawość to pierwszy stopień do piekła, to czy warto być dociekliwym? Przekonaj się sam :)







"Czytanie z kości" Jakub Szamałek, Muza, Warszawa 2015





Recenzja napisana dla serwisu Dlalejdis.





Czytaj dalej...

Skok, Janet Evanovich, Lee Goldberg



Pewnie wielu z Was zna Janet Evanovich i jej sztandarową postać Stephanie Plum. Nakładem wydawnictwa Fabryka Słów ukazało się najmłodsze "dziecko" autorki, które stworzyła w duecie z Lee Goldbergiem, twórcą ponadczasowego i kultowego już Detektywa Monka. Czy wyśmienici soliści dali radę napisać coś ciekawego, na miarę swoich bestsellerów?

Cóż... Trudno powiedzieć... Spodziewałam się czegoś więcej, ale nie jestem też rozczarowana...

Bezkompromisowa agentka FBI, Kate O' Hare od wielu miesięcy ściga inteligentnego i błyskotliwego oszusta. Kiedy już ma go na wyciągnięcie ręki, najważniejsi szefowie FBI zmuszają ją do współpracy z tym przestępcą. Jak możecie się domyślić wyniknie z tego jedna wielka kryminalna komedia :)

Jak wspomniałam wcześniej liczyłam na coś innego. Miałam chrapkę na mocno ironiczny humor i surrealistyczną rzeczywistość znaną mi z Grajdoła. Owszem sytuacje, w jakich zostali postawieni bohaterowie, nie są typowe i całkiem realne. Autorzy już na wstępie przyznali, że swobodnie interpretowali fakty. Oj tak, bardzo swobodnie :) Zabrakło mi jednak tego dowcipu, ciętej riposty, testosteronu i feromonów buchających z każdej strony powieści. "Skok" jest o wiele bardziej stonowany. 

Nie brakuje w niej za to barwnych postaci z ogromną pewnością siebie, z przerośniętym ego, megalomanią. Dość szybko zjednują sobie przychylność i nawet najgorszy przestępca może liczyć na uwagę i nić sympatii. 
Współpraca pomiędzy Nickiem Foxem a Kate obfituje w konflikty, przekomarzania i flirt. Trudno oprzeć się ciekawości, co wyniknie z tej wymuszonej solidarności. Bardzo szybko przeczytałam powieść i nie ukrywam, że interesuje mnie ciąg dalszy. 

"Skok" to prosta, lekka, zabawna, pomysłowa, surrealistyczna komedia kryminalna idealna na zimowy relaks.

"Skok" z pewnością spodoba się fanom Stephanie Plum. 







"Skok" Janet Evanovich, Lee Goldberg, tł. Dominika Repeczko, Fabryka Słów, Lublin 2015





Czytaj dalej...

Duża dawka rzeczywistości, czyli... Germania, Harald Gilbers

Harald Gilbers jest niemieckim redaktorem, felietonistą, a także reżyserem teatralnym. Za swoją debiutancką powieść "Germania" otrzymał w 2014 roku prestiżową nagrodę Friedrich- Glauser- Preis dla twórców kryminałów. Autor zdradza, że gro jego pracy nad książką to "ślęczenie nad manuskryptem w ciszy gabinetu" i analiza bezpośrednich źródeł historycznych, tak by w pełni oddać realizm opisywanych czasów...


Akcja "Germanii" rozgrywa się pod koniec II wojny światowej w Berlinie, zniszczonym przez naloty i bomby aliantów. W krajobrazie gruzu i popiołu dochodzi do serii brutalnych mordów kobiet, których okaleczone zwłoki są składane pod pomnikami ofiar i bohaterów wojennych. Śledztwo prowadzi oficer SS Vogler. Niestety nie radzi sobie zbyt dobrze. Zmusza więc do współpracy Richarda Oppenheimera, niegdyś najlepszego śledczego berlińskiej policji, dziś ofiary nacjonalistycznej polityki Hitlera odsuniętego od pracy i życia ze względu na żydowskie pochodzenie. Ten lekko perwersyjny duet wilka i baranka pod presją czasu ściga bezwzględnego mordercę.

Wytężona praca poszukiwacza, historyka przyniosła wymierne korzyści. Tło historyczne opisane bardzo rzetelnie i z zachowaniem charakterystycznych szczegółów. W zbombardowanej stolicy III Rzeszy rozgrywają się dramaty ludności cywilnej, która mimo braku poparcia dla polityki Hitlera stała się jego ofiarami brutalnego systemu. Jednak wśród zwolenników upadku nazizmu, wkroczenia alianckich wojsk do Berlina możemy obserwować zachowania wyjątkowo brutalne wobec nielicznych osobników narodu żydowskiego i niezdrowa fascynacja nacjonalistycznym reżimem. Oczami bohaterów obserwujemy nieustanne naloty, pożary, zawalone domy, panikę, zmęczenie nieustannym strachem i ochroną życia i zdrowia, próby schronienia się w niepewnych piwnicach, wyciąganie spod gruzów ciał berlińczyków, grzebanie zmarłych, zmuszanie i indoktrynowanie kobiet do macierzyństwa, projekt Lebensborne, podziemna aborcja.

Na obu frontach działa nietypowy duet śledczy, esesman i Żyd oraz ich nietypowa relacja rozwijająca się na granicy akceptacji i przyjaźni. Vogler jest wysoko postawionym oficerem SS. Nie może zdradzić się ze swoją słabością do swojego żydowskiego partnera. Z kolei Oppenheimer zdaje sobie sprawę ze swojej niedogodnej pozycji i szuka rozwiązania, które uratowałoby jego skórę i życie. Podczas śledztwa przekonuje się jak wielu ma sojuszników i jak wielu ludzi pamięta jego zasługi dla społeczeństwa.

Pozostałe postacie to nie tylko tło dla głównych bohaterów, ale pełnokrwiste osobowości i podatne marionetki, które mają ważną rolę do odegrania. Mamy agresorów i ofiary, bohaterów i pomocników diabła, zastraszonych mieszkańców Berlina i młodych nazistów.

Zbrodnia, bestialskie okaleczenia ciał, pozostawienie zwłok pod pomnikami wojennymi to nie tylko czysta agresja ograniczonego emocjonalnie mordercy, a wielowarstwowa definicja pogardy dla życia, dla podstawowych wartości i lojalnego zapatrzenia w swojego przywódcę.

"Germania" byłaby idealnym kryminałem retro gdyby nie małe potknięcie w rozwijaniu akcji. Harald Gilbers przez mnogość opisów zagubił dynamikę. To co w założeniu miało być suspensem wyhamowało bieg akcji przez co książki nie czyta się z taką ekscytacją, na jaką zasługuje opisana historia.








"Germania" Harald Gilbers, tł. Agnieszka Hofmann, PWN, Warszawa 2015





Czytaj dalej...

Życie z piętnem ocalałego, czyli... Jutro, jutro i znów jutro, Thomas Sweterlitsch

Strata bliskiej osoby i przeżywanie żałoby czasem może stać się obsesją na jej punkcie. Przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć, wysuwa się na pierwszy plan, koncentruje uwagę, determinuje życie. Podstępnie, powoli, po cichu niszczy codzienność, a późnej przyszłość. Pozostawia w otępieniu albo skłania do szukania sztucznego pobudzenia zmysłów zrywając kontakt z rzeczywistością.

Dominic Blaxton, główny bohater powieści "Jutro, jutro i znów jutro", jest na dobrej drodze by stoczyć się w otchłań uzależnienia i mamiącej złudnym szczęściem przeszłości.

Kataklizm, wybuch bomby o szerokim spektrum rażenia doszczętnie zniszczył Pittsburgh. Dosłownie starł całe miasto z powierzchni ziemi, a wraz z nim wszystkich mieszkańców, w tym ukochaną żonę Dominica i ich nienarodzone dziecko. Mężczyzna nie potrafi pogodzić się ze śmiercią najbliższych. Dzień po dniu spędza na odurzaniu się narkotykami i wędrówkach po cyfrowej rekonstrukcji Pittsburgha, gdzie wciąż od nowa przeżywa nieliczne chwile z hologramową ukochaną. Jego podróże w przeszłość chce wykorzystać wpływowy Theodore Waverly. Chce by Dominic odnalazł jego córkę zaginioną w katastrofie. Podczas poszukiwań Blaxton odkrywa ciało zamordowanej kobiety oraz próbę manipulacji w cyfrowym obrazie miasta. Kim była ofiara? Dlaczego musiała umrzeć? Kto jest mordercą? Co czeka Dominica?

"To, co za nami, i to, co przed nami, niewiele znaczy w porównaniu z tym, co tkwi w nas."

Akcja książki toczy się w niedalekiej przyszłości, gdzie technika, cyfryzacja daleko wyprzedza to, co znamy z naszej rzeczywistości. Na czasie jest oprogramowanie Adware, które za pomocą kamery wszczepionej w źrenicę oka i okablowania scalonego z mózgiem, pozwala na serfowanie po sieci bez konieczności uruchomienia komputera i łącza Wi- Fi. W dowolnej chwili możesz sprawdzić wiadomości, pocztę, oglądnąć prognozę pogody i zalogować się na portale społecznościowe, ale tym samym jest się także bombardowany spamem i treściami pornograficznymi. Adware jest również ścieżką do nadużyć, manipulacji i infiltracji. Łatwo jest założyć oprogramowanie szpiegujące, które może okazać się przyczyną wielkich kłopotów. Adware pomaga Dominicowi w pracy i spotkaniach z żoną. Z czasem staje się uzależnieniem, koszmarem, upadkiem.

Dominic żyje z poczuciem winy. Jest jednym z ocalałych z kataklizmu, który nie potrafi, nie chce pogodzić się ze śmiercią ukochanej żony i nienarodzonego dziecka. Obwinia się za to, że żyje i pragnie jak najszybciej dołączyć do swoich bliskich. W wirtualnym świecie jest sentymentalnym, romantycznym, oddanym mężczyzną, w realu jest narkomanem złamanym poprzez prozę życia. Nie boi się niebezpieczeństwa, ryzykuje, wychodzi przed szereg, łatwo nim manipulować i zmuszać do konkretnych zachowań. Do czasu. Odkryte nieprawidłowości, zwłoki młodej kobiety, którą nikt się nie interesuje, zmowa milczenia, zafałszowana rzeczywistość zmusza go do radykalnych działań.

"Jutro, jutro i znów jutro" to powieść z elementami kryminału, trzymającego w napięciu thrillera z lekką formą fantasy. Zagadka tajemniczej śmierci i jeszcze bardziej tajemnicze poszukiwania zaginionej dziewczyny wciągają od pierwszej strony i utrzymują ją do ostatniej kropki. Thomas Sweterlitsch ciekawie przedstawia człowieka cierpiącego na depresję, zespół stresu pourazowego i uzależnionego od środków odurzających. Podsuwa nam wizję katuszy wywołanych cierpieniem, żałobą, obsesją, a także miłością niespełnioną, nie przeżytą od początku do naturalnego końca. Autor z wprawą wplata wątki cyfryzacji społeczeństwa i wprowadzanie nowych technologii. Język powieści jest prosty i łatwy do zrozumienia nawet dla laika w dziedzinie informatyki. W żadnym momencie nie czułam się zagubiona, niedoinformowana, pozostawiona w gąszczu technicznego bełkotu.

Thomas Sweterlitsch zmusza czytelnika do refleksji nad tym, do czego dążą ludzie i jaki próbują zgotować nam los. Wirtualizacja świata, awatary, androidy, sztuczna inteligencja, oprogramowanie kompatybilne z ludzkim organizmem daje wiele możliwości do cyberataków, permanentnej inwigilacji i manipulacji.

"Jutro, jutro i znów jutro" to debiut amerykańskiego pisarza. Bardzo udany, ciekawy, nowoczesny, który łączy zdeprawowanie, dewiacje, brutalność codzienności z pięknem miłości, przywiązania, bliskości i bólem samotności.










"Jutro, jutro i znów jutro" Thomas Sweterlitsch, tł. Jerzy Malinowski, W.A.B., Warszawa 2015





zBLOGowani.pl



Czytaj dalej...

Zbrodnia i śledztwo w cieniu PRL- u, czyli... Śpij, malutka, Przemysław Koza

PRL to czasy kiedy manipulacja społeczeństwem, pojedynczymi jednostkami sięgnęła szczytu i pozwoliła na zachowania bulwersujące, kontrowersyjne, obrazoburcze.

Starszy sierżant sztabowy Milicji Obywatelskiej w małej miejscowości Smętorzowie, Józef Krzepicki, staje się ofiarą komunistycznego systemu. Epizody prywatnego życia blokują karierę, a służbowe rujnuje rodzinę. Milicjant topi problemu w morzu alkoholu i polowaniu na wrony. Podczas jednej z wypraw do pobliskiego lasu Krzepicki dowiaduje się, że po pijaku postrzelił swoją siedmioletnią córeczkę. Grozi mu przykładne aresztowanie i surowy wyrok. Podczas śledztwa okazuje się, ze nic nie jest takie na jakie wygląda. A za śmiercią dziewczynki kryje się mistyfikacja na najwyższych szczeblach władzy.

Lubię kryminały. I lubię okres PRL- u w literaturze, który może być doskonałą areną pod, wydawałoby się, nierealne wydarzenia. Jednak nie wszystkich udaje się w pełni wykorzystać potencjał czasów i możliwości jakie oferuje. Przemysław Koza nie wypadł najgorzej. Udało mu się uchwycić absurdy epoki, mechanizmy manipulacji, zależności pomiędzy władzą, partią, a ich marionetkami i zwykłymi obywatelami. Ciekawie poprowadził kryminalną grę. Kluczył, wprowadzał mylne tropy, zafałszowane zeznania długo pozostawiając czytelnika w nieświadomości i ciekawości.

Z całą resztą było trochę gorzej. Po pierwsze postaci. Sztampowi, schematyczni a ich zachowania tendencyjne i przewidywalne. Józef Krzepicki, alkoholik, którego śmierć córki wyzwala pompatyczne wyznania i przyrzeczenia: "Nie spocznę, dopóki nie dorwę tego skurwysyna, który zabił mi dziecko, aż nie zobaczę jego nędznego końca." Żałoba i prywatne śledztwo nie przeszkadza mu zupełnie w życiu towarzyskim i w myśleniu rozporkiem zamiast mózgiem. Zachowanie jego żony dla mnie zupełnie niezrozumiałe. Nie chce utrzymywać kontaktu z Józefem, nie obwinia go o śmierć córeczki, chociaż całe Smętorzowo już wydało na niego wyrok. Wpada za to do knajpy, w której raczy się alkoholem i oskarża o niedopełnienie obowiązku pochówku. Przecież nawet z nimi nie mieszkał, nie interesował się rodziną, a miał załatwiać pogrzeb?????? Inni bohaterzy również za mocno odrealnieni, tak jak sytuacje, które ich spotykają. Milicjant, który pilnuje rannego człowieka w samochodzie i nie orientuje się, ze to manekin?!

Nie podobało mi się również to, że autor usilnie i topornie wpychał w tekst PRL- owskie produkty, np. "w dwóch woreczkach po krówkach ze spółdzielni cukierniczej "Jedność"". Mam wrażenie, że Przemysław Koza bardzo chciał na każdym kroku przypomnieć w jakich czasach rozgrywa się akcja jego książki, ale mógł to zrobić bardziej naturalnie.

Cała powieść "Śpij, malutka" zgrzyta. Okładka ma się nijak do historii. Tekst czyta się opornie, brak jej lekkości, dynamizmu, spektakularnych zwrotów akcji. Biorę to na karb braku doświadczenia i niecierpliwości.

Reasumując, książkę Przemysława Kozy można przeczytać w jedno popołudnie, o ile przymknie się oko na pewne niedociągnięcia. Praca czyni mistrza i wierzę, że kolejne dzieła autora będą coraz lepsze.









"Śpij, malutka" Przemysław Koza, Novae Res, Gdynia 2015





Recenzja napisana dla serwisu DużeKa, któremu dziękuję za egzemplarz recenzyjny książki :)





Czytaj dalej...

Makabryczny plan, czyli... Koronkowa robota, Pierre Lemaitre



Moim zdaniem dobry kryminał cechuje brutalna, nawet makabryczna zbrodnia, wybitny detektyw, który mimo przeciwności losu, w mozole i pocie czoła dopada sprytnego mordercę i tajemnica, którą trudno rozwikłać, ale która logicznie, spójnie układa się w jedną całość.

"Koronkowa robota" francuskiego pisarza, scenarzysty i laureata Nagrody Goncourtów z 2013 roku, Pierra Lemaitre, taka właśnie jest. Szokująca, bulwersująca, zawiła, nierozwiązywalna, dotykająca całej gamy emocji, złożona ze słów zapadających w pamięć i z finałem, który doprowadza do szału, do erupcji wściekłości, do pytań, do zadumy...

Morderca, okrzyknięty przez prasę mianem Literat, morduje młode kobiety wzorując się na klasykach literatury kryminalnej: Czarna Dalia, American Psycho, Roseanna, Laidlaw, Zbrodnia w Orcival czy Zabójca z cienia. Morderca, nawiązuje bezpośrednią korespondencję z komisarzem paryskiej policji, Camille Verhoeven, w których szczyci się swoimi zbrodniami i zapowiada kolejną masakrę. Policjant musi znaleźć psychopatę zanim zginie kolejna dziewczyna.

Camille Verhoeven jest nietypowym komisarzem i człowiekiem. Ma czterdzieści lat, jest bardzo niski i łysy jak kolano. Powikłania w czasie ciąży sprawiły, że jego wzrost zatrzymał się na stu czterdziestym piątym centymetrze. Przez większość życia był to jego największy kompleks. Z czasem nauczył się wykorzystywać niedobory wzrostu i swoja aparycję by zbudować autorytet, charyzmę i reputację. W policji są to niezastąpione atrybuty. Do innych jego zalet należy wysoka inteligencja, pracowitość i nieustępliwość. Nie ma takiej sprawy, której nie rozwiązałby Camille Verhoeven. Dlatego zbrodnie Literata zostały przydzielone właśnie jemu. Jednak nawet on z trudnością odnajduje wskazówki, które pozwolą mu ruszyć tropem prowadzącym wprost do największego paryskiego psychopaty. Trudne śledztwo nakłada się na życiową rewolucję policjanta. Oczekuje on narodzin pierwszego dziecka. Nie chce odpuścić w pracy i nie chce przegapić najważniejszego wydarzenia w swoim życiu. Wyścig z czasem nabiera podwójnego znaczenia.

"Wbrew pozorom sprawca na pewno nie jest owładnięty manią destrukcyjną. Już bardziej manią posiadania, która graniczy z destrukcją, nie jest ona jednak głównym motorem jego poczynań. Pragnie zdobywać kobiety, lecz ich zdobycie nie przynosi mu ukojenia. Więc je torturuje. Ale tortury nie przynoszą mu ukojenia, więc je uśmierca. Ale również morderstwo nie załatwia sprawy. Może je zdobywać, gwałcić, torturować, ćwiartować, pastwić się nad nimi, ale wszystko na próżno. Niejasno przeczuwa, że nigdy nie zazna spokoju. Nigdy się nie zatrzyma, gdyż jego pogoń nie ma końca."

Początkowo nie jest znana przeszłość mordercy, cele, motywy ani modus operandi. Wytężona praca, nietypowe współprace wyłuszczają okrutną prawdę. Literat precyzyjnie, w skali 1: 1 odwzorowuje najbardziej makabryczne zbrodnie z popularnych kryminałów. Ich opisy są niezwykle obrazoburcze, dokładne, szczegółowe, dosadne. Szokują i przyprawiają o mdłości nawet wytrawnego miłośnika gatunku. Czytelnika o słabych nerwach, z góry uprzedzam: niektóre sceny powinny zostać oznaczone czerwonym kluczykiem, albo ostrzeżeniem "Tylko i wyłącznie dla dorosłych! Czytasz na własne ryzyko!". 

Splątanie ścieżek zawodowych i prywatnych, makabryczny los młodych kobiet, zdrada w policyjnych szeregach, wymuszony układ pomiędzy Verhoevenem, a psychopatą daje miejsce na szaleńczy pęd i na dramatyczne zwroty akcji. Gra na amplitudzie emocji przyspiesza tętno, podnosi ciśnienie, domaga się satysfakcjonującego zakończenia, którego nie ma... Finał jest totalnym zaskoczeniem, który bardzo mnie zdenerwował. Nie tak miało być!!! Nie zgadzam się!!! I mimo moich okrzyków niezadowolenia nie da się cofnąć czasu, nie da się nic zmienić. I żebyście mnie źle nie zrozumieli. Nie jestem rozczarowana, wręcz przeciwnie. Po prostu nie spodziewałam się takiego zakończenia... A burzy ono znane, stosowane i utarte schematy :)

"Koronkowa robota" to będzie wyjątkowa książka na mojej półce. Zajmie na niej honorowe miejsce, wśród ulubionych.










"Koronkowa robota" Pierre Lemaitre, tł. Joanna Polachowska, Muza, Warszawa 2015




Czytaj dalej...

Premierowo: Małe brytyjskie miasteczko miejscem brutalnej zbrodni, czyli... Błąd w zeznaniach, Sophie Hannah

Dziś premiera!




Sophie Hannah miałam okazję poznać przy wyjątkowym projekcie wskrzeszania mojego ulubionego bohatera kryminałów- Herkulesa Poirot. Wtedy nie piałam z zachwytu, bo trudno jest wejść w cudzą skórę, a jeszcze do tego zadowolić rzesze fanów Agathy Christie... To naprawdę wysoko postawiona poprzeczka. Nie da się tego zrobić w stu procentach, nie da się spełnić wszystkich oczekiwań. Dlatego jej autorski projekt przyjęłam z ciekawością i ekscytacją jaka towarzyszy zawieraniem nowych znajomości.

W Spilling, we własnym domu, własnym gabinecie zostaje zamordowany kontrowersyjny publicysta, autor kąśliwych felietonów. Wielu z chęcią pozbyłoby się niewygodnego, wścibskiego dziennikarza. W dniu morderstwa i w pobliżu miejsca zbrodni, miejski monitoring zarejestrował kilkukrotny przejazd srebrnego audi i dziwne zachowanie kierowcy. Samochód należy do Nicki Clements, typowej gospodyni domowej ale z nietypowymi tajemnicami. Co ukrywa i czy mają one związek z głośnym morderstwem?

Sophie Hannah bardzo wyraźną kreską rysuje swoje postaci. Są nie tylko wyraziści, ciekawi, ale i wiernie odwzorowują sylwetki ukształtowane przez współczesne wzorce, zdobycze technologiczne, upośledzenia funkcji społecznych, zacieranie granic moralnych, więzów rodzinnych. Nicki jest patologiczną kłamczuchą. Tak funkcjonowała od wczesnego dzieciństwa i tak funkcjonuje jako człowiek dorosły, żona, matka. Oszukuje w sprawach błahych i istotnych. Nie do końca zdaje sobie sprawę dlaczego to robi. Strach przed konsekwencjami to jedna z przyczyn, drugą jest radość z samego faktu kłamania i odsunięcia od siebie nieprzyjemnych sytuacji.

W kryminałach idealnie sprawdzają się policyjne duety. Sophie Hannah także ma swoją parkę. Parkę w podwójnym tego słowa znaczeniu. Simon Waterhouse i Charlie Zailer są partnerami w pracy i małżeństwem w życiu prywatnym.  Doskonale się dogadują, współpracują i motywują na każdym etapie śledztwa. Uosabiają mądrość, intuicję i niezłomność w dążeniu do celu. Dzięki czemu osiągają dobre wyniki, uznanie i satysfakcję.
Innym ciekawym duetem w powieści jest Liv i Gibbs. Łączy ich intymna relacja, która nie powinna mieć miejsca. Ich uczucia to notoryczna namiętność, zdrada, kłamstwo, tajemnice.
Postaci drugoplanowe nie dają się zepchnąć na margines. Nad wyraz uczciwa i stłamszona przez męża Melissa; Lee, którego nie sposób nie nazwać dziwakiem; Hannah, która w poszukiwaniu miłości i bliskości zgadza się na iluzję małżeństwa oraz tajemniczy Król Edward i Gavin, których cechuje manipulacja i perwersja.

"Internet sprowadził istną plagę niewidzialnych mężczyzn."

To właśnie tajemnice są kluczem całej historii, od niej się zaczyna i od niej tworzą się kolejne. Nie wiadomo co jest prawdą, co fałszem i co ukrywa Nicki Clements. Tajemnice w "Błędzie w zeznaniach" są jak pudełka, w których schowane są kolejne, mniejsze i żeby dowiedzieć się co skrywa to maleńkie na końcu, trzeba po kolei otworzyć wszystkie. Z każdym rośnie ciekawość i niecierpliwość.

Sophie Hannah przez kolejne strony wodzi za nos i nie pozwala znaleźć odpowiedzi. Trzeba się porządnie wysilić by złapać wszystkie końce kryminalnej hydry. Autorka świetnie maskuje tropy i podrzuca nic nie warte wskazówki. Ale ich znaczenie dopiero na koniec staje się logiczne, przejrzyste, czytelne. Właśnie to lubię w kryminałach. Nieprzewidywalność, która napędza energią do lektury.

"Błąd w zeznaniach" opisuje się jako thriller psychologiczny i tak jest. Nicki żyje w ciągłym napięciu, w plątaninie własnych kłamstw. Surowe wychowanie, brak więzi emocjonalnej, wykorzystanie słabości dla materialnej korzyści, permanentny strach przed zdemaskowaniem, seksualne frustracje to tylko część poruszonych tematów, które w małym brytyjskim miasteczku znajdują ujście i doprowadzają do brutalnej zbrodni. Razem z bohaterami odczuwamy rosnącą niepewność i wzrok utkwiony w plecach. Kto to? Co to? Dlaczego? Koniecznie sięgnijcie po książkę i poszukajcie odpowiedzi.

Sophie Hannah udowodniła mi, że najlepsze są historie pisane własnym stylem, tempem, perspektywą, tajemnicą. Z pewnością sięgnę po inne książki autorki.









"Błąd w zeznaniach" Sophie Hannah, tł. Marta Kisiel- Małecka, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2015










zBLOGowani.pl



Czytaj dalej...

Sztuka a zbrodnia, czyli... Czarne nenufary, Michel Bussi


Michela Bussi poznałam wraz z lekturą książki "Samolot bez niej". Zrobiła ona na mnie piorunujące wrażenie, pozostawiła w osłupieniu na długi czas i dzięki temu zaklasyfikowałam ją jako jedną z najlepszych powieści jakie przeczytałam w 2014 roku. Tym razem porwały mnie "Czarne nenufary". Choć z początku lektura nie zapowiadała się ekscytująco, to szybko przyszło mi zmienić zdanie a finał przeszedł moje najśmielsze oczekiwania.

Miejscowość Giverny w Normandii we Francji  jest równocześnie ukochanym miasteczkiem Claude' a Moneta znanego i cenionego malarza. To właśnie jego praca i jego dzieła Nenufary są przedmiotem zbrodni, które wstrząsają miejscową ludnością. W przeszłości zginął chłopiec, po kilkudziesięciu latach w tych samych okolicznościach ginie słynny okulista. Co łączy obie ofiary? Niemym świadkiem tej historii jest dziesięcioletnia niezwykle uzdolniona dziewczynka, miejscowa nauczycielka i przeszło osiemdziesięcioletnia staruszka.

"Zgadzam się by marzenia jako zbrodnie sądzić..."

Poznajemy losy tych trzech kobiet w niezależnych od siebie opowieściach. Wydaje się, że nic ich nie łączy, ale to złudne spostrzeżenie. Wspólnie  zamieszkują urocze miasteczko Giverny i dzielą zamiłowanie do sztuki. Dziesięcioletnia Fanette jest uzdolniona plastycznie. Ma wielkie szanse wygrać w międzynarodowym konkursie "Malarze na trawie" amerykańskiej fundacji, której założycielem był przyjaciel Claude' a Moneta. Trzydziesto sześcioletnia Stephanie Dupain jest miejscową nauczycielką zauroczoną życiem i spuścizną artystyczną Moneta. O malarstwie wie wszystko. Podejrzewa się, że była uczuciowo związana z zamordowanym okulistą. Najstarsza z kobiet, ponad osiemdziesięcioletnia staruszka jest posiadaczką niezwykłego obrazu, jednego z serii Nenufary. Pilnie strzeże swojej własności. Dla czytelnika jest trzeźwym osądem i podsumowaniem wydarzeń, działań podejmowanych w  Giverny. Obserwuje i komentuje życie swoich sąsiadów, przyjaciół , mieszkańców, turystów, nieznajomych. Jest cieniem podążającym za inspektorami policji, obserwatorem, narratorem.

"Sztuka to nie bajka ani legenda. Sztuka to po prostu interes."

Urokliwość miasteczka, jego historyczna, artystyczna, impresjonistyczna spuścizna nie przynosi szczęścia jego mieszkańcom. Niszczycielska namiętność jaka wiąże się z miłością, zazdrością, ale i podążaniem za spełnieniem marzeń czy bezkompromisowym kompletowaniem wartościowej kolekcji dzieł mistrza musi w końcu oprowadzić do rozliczeń, do konfrontacji, do zbrodni.

Michel Bussi postarał się by nie było łatwo rozwiązać zagadki dwóch niespodziewanych śmierci. Mnoży wskazówki, kluczy pomiędzy hipotezami, wskazuje coraz to nowych podejrzanych i wikła bohaterów w emocjonalne zależności pomiędzy oskarżającymi a oskarżonymi. Użycie naprzemiennej narracji: pierwszoosobowej, prezentowanej przez staruszkę, subiektywnej, oceniającej i trzecioosobowej w formie bezstronnej relacji z miejsca zbrodni i podjętego śledztwa, wprowadza dodatkowy ale kontrolowany zamęt, który ma trzymać czytelnika na wodzy, w niepewności, w rozdwojeniu i nie pozwolić mu dotrzeć do prawdy zanim autor mu na to nie pozwoli.

Akcja powieści rozgrywa się współcześnie ale zahacza o początek XX wieku i historię życia jednego z najsłynniejszych malarzy, Claude' a Moneta i powstania największej serii obrazów Nenufary. Michel Bussi starał się jak najwierniej oddać klimat i atmosferę Giverny dlatego użył miejsc: ulice, szkoła, kościół, cmentarz, strumyk i różowy dom artysty w skali 1: 1. Również informacje dotyczące samego malarza, jego dzieł, spadkobierców są prawdziwe. Jednak w całej historii życie Moneta nie jest dominujące, a inspiracją która sprawdziła się w kreacji opowieści, której fundamentem jest fatalna i niszcząca namiętność.

Michel Bussi ponownie po raz kolejny mnie zaintrygował, bez ostrzeżenia wciągnął w swój świat, prowadził przez swoją historię ścieżkami zgodnymi ze swoimi założeniami i nie pozwolił mi iść na skróty. Dzięki temu miałam okazję poznać złożoność, wielopoziomowość jego opowieści i bohaterów. Na koniec zaserwował mi zaskakujące rozwiązanie. Czego chcieć więcej?







"Czarne nenufary" Michel Bussi, tł. Maria Braunstein, Świat Książki, Warszawa 2015




Polecam tego autora: Samolot bez niej (moja opinia)









* źródło zdjęcia nenufarów Moneta: wikipedia.org


Czytaj dalej...

Teatr jednego aktora, czyli... Kryminalistka, Joanna Jodełka


Joanna Jodełka to znane nazwisko w środowisku literackim i kryminalnym. W sieci można znaleźć wiele pochlebnych komentarzy, pozytywnych recenzji jej dzieł zarówno krytyków,  blogerów jak i zafascynowanych czytelników. Niestety do tej pory nie udało mi się zapoznać z książkami autorki, a po lekturze "Kryminalistki" ogromnie tego żałuję. To kolejne moje osobiste odkrycie literackiej perełki i królowej współczesnego kryminału.

"A ty, jeśli nie masz dość empatii, odłóż natychmiast tę książkę! Oddaj ją komuś. Zostaw na śmietniku. Daj dziecku, niech porwie. Co mnie to obchodzi. Ale nie czytaj dalej. Po co masz mi  się przyglądać? Nie będę ładna!"

Joannę poznajemy gdy siedzi na ławce w parku. Roztrzęsiona, wystraszona, rozczochrana, brudna, zakrwawiona, w poszarpanym ubraniu przyznaje się do zabicia dwóch osób. Co ją do tego skłoniło i kto jest ofiarą? Tego dowiadujemy się z jej ust, gdy zdradza wydarzenia z ostatnich kilku dni.

"Miłość do samego siebie pozostaje podstawową zasadą moralności."

Joanna, autorka kryminałów, jest zagubiona, niepewna, zdominowana, niedoceniana,  nieszczęśliwa. Powodem tego stanu rzeczy jest mąż, który uważa się za ideał w każdej dziedzinie życia: jako mężczyzna, kochanek, psychoterapeuta, celebryta, pisarz, biznesmen, sąsiad, przyjaciel... Kolacja, którą wydaje dla prominentnych mieszkańców Siedlec jest początkiem brutalnego, makabrycznego teatru zwidów, omamów, choroby psychicznej, manipulacji i szantażu.

Joanna to główna bohaterka i narratorka zarazem. To ona decyduje jaką formę przyjmą zwierzenia, wyznanie winy, nietypowa spowiedź. To ona decyduje ile chce wyjawić, a ile może pozwolić domyśleć się czytelnikowi. Zwraca się bezpośrednio do odbiorcy i sprawia, że wchodzimy z nią w kontakt, że z uwagą słuchamy tego co ma do powiedzenia. I oto jej chodzi. Chce wreszcie być w centrum uwagi, chce zwrócić na siebie oczy całego świata, ale czy jest gotowa na obiektywną ocenę?

Mieszana narracja- to prawdziwy majstersztyk! Raz w czasie teraźniejszym, w pierwszej osobie poznajemy rozedrgane, wibrujące, szalejące, niszczące emocje wystraszonej, rozhisteryzowanej kobiety, a w retrospekcjach, którymi  dzieli się z czytelnikiem, niemal abstrakcyjną historię będącą ziszczeniem najgorszych sennych koszmarów.

"Wszystko, co słyszymy, jest opinią, nie faktem.
Wszystko, co dostrzegamy, jest punktem widzenia, nie prawdą."

Joanna Jodełka jest mistrzynią intrygi! W myśl powyższego cytatu, tak mydliła oczy, tak fałszowała tropy, tak manipulowała faktami, że nie sposób jednoznacznie wskazać motywów zbrodni, jak się okazuje, doskonałej, która dokonała się na kartach powieści. Autorka niepostrzeżenie, niemal hipnotycznie wciąga czytelnika w swoją historię, który nie może odłożyć książki póki nie pozna zakończenia. I niestety mimo ostatniej strony, ostatniego zdania nie jest do końca pewny czy dobrze zrozumiał każde słowo, odnalazł ukryty sens, zawoalowane znaczenie i czy jawnie odsłonięta prawda jest nią rzeczywiście, czy może jest zaszyfrowaną wskazówką o całkiem innej wymowie. Jest zmuszony ponownie przekartkować powieść i na nowo próbować rozwikłać intrygę, jeszcze raz zmierzyć się z tajemniczą, zawiłą, złożoną zagadką.

Nastrój, atmosfera, którą buduje Joanna Jodełka jest gęsta, namacalna, lepka, z której trudno się otrząsnąć, która pozostawia w odrętwieniu, która wywołuje dreszcze jeszcze na długo po skończonej lekturze.

"Kryminalistka" to całkiem nowa jakość kryminału, wyrwana z ram gatunku i poskładana po Jodełkowemu. Super. Jestem zachwycona :)








"Kryminalistka" Joanna Jodełka, Świat Książki, Warszawa 2015







Czytaj dalej...

Mroczne strony sportu, czyli... Sam na sam ze śmiercią, Nikodem Pałasz



Po powieść Nikodema Pałasza "Sam na sam ze śmiercią" sięgnęłam bo jej tematyka przypomniała mi ulubione książki Harlana Cobena i jego sztandarowego bohatera Myrona Bolitara, który tropi mroczne strony sportu i rozwiązuje zagadki tajemniczych, makabrycznych zbrodni z brawurą i na granicy moralności. Czy doświadczyłam podobnej przyjemności z lektury naszego rodzimego autora?

Właściciel klubu Grabex Zielonka proponuje byłemu policjantowi, Wiktorowi Wolskiemu odnalezienie mordercy Molokiego Mooketsi, wschodzącej gwiazdy polskiego futbolu, który został brutalnie zamordowany w swoim podwarszawskim mieszkaniu. W trakcie prywatnego śledztwa wychodzą na jaw mroczne tajemnice klubu, od kryminalnej przeszłości pracowników, po korupcje w świecie sportu jak i na najwyższych szczeblach władzy.

Wiktor Wolski, to postać, która przerosła moje oczekiwania, oczywiście w pozytywnym znaczeniu :) Policjant na co dzień zmaga się bólem i cierpieniem po stracie najbliższych oraz z demonami przeszłości, które nie pozwalają mu żyć w spokoju. Miota się pomiędzy wspomnieniami, a teraźniejszością, nieustannie kalkuluje zdobyte informacje, które jednocześnie przybliżają go do rozwiązania, jak i tworzą kolejne pytania, nowe rejony poszukiwań. Wolski jest mocnym, silnym, władczym, charyzmatycznym mężczyzną. Trudno go oszukać, ale wyprowadzić z równowagi bardzo łatwo. Nie jest romantycznym bohaterem, który działa w granicach prawa i rozsądku. Wręcz przeciwnie. Jeżeli wie, że jest na właściwym tropie, zrobi wszystko by dokopać się do prawdy. Czas, miejsce, środki finansowe nie graja roli. 

                                "Gdy się mnie spuści ze smyczy, bez mięsa do budy nie wracam."

I rzeczywiście jest wyjątkowo skuteczny. Jego działania przyciągają niebezpieczeństwo i chęć zemsty. Dlatego jest bardzo zapobiegliwy i ubezpieczony na każdą ewentualność. Mimo, że nie jest postacią, którą stawia się za wzór, to nie sposób go nie polubić. Oprócz atrakcyjnego wizerunku (tak go sobie wyobrażam :P) lojalności wobec przyjaciół, jest mistrzem ciętej riposty oraz specyficznego poczucia humoru. 

"Informacja jest w cenie. Jak zawsze. Po co? By manipulować kursem akcji, sprzedawać informacje konkurencji czy samym zainteresowanym."

Podstawą powieści "Sam na sam ze śmiercią" jest świat polskiego futbolu, korupcji, patologi zawodowego sportu, która szerzy się niczym zaraza. Wszystko jest na sprzedaż i nie liczą się przy tym emocje, uczucia, pasja i umiejętności zaangażowanego sportowca. Zdolności są niczym w porównaniu z walizką pieniędzy, a powołanie do kadry narodowej zależy od zasobności portfela. Nikodem Pałasz wie o czym pisze, bo zawodowo zajmuje się marketingiem sportowym tj. zarządza karierami, buduje wizerunek sportowców, współpracuje z mediami, poszukuje sponsorów oraz tworzy strategie marketingowe. Na co dzień spotyka się z "brudną" stroną sportu, a swoje obserwacje rewelacyjnie przelewa na papier. W jego słowach zaciera się granica między tym co fikcyjne, a rzeczywiste. A to moim zdaniem największa zaleta każdego dobrego kryminału. 


Jak już wspomniałam sportowa strona powieści to jedynie płodne podłoże, a każdy nawet laik w dziedzinie piłki nożnej (tak jak ja) może odnaleźć się w historii i przeżyć ją niezwykle emocjonująco. 

"Sam na sam ze śmiercią" trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony, intryguje bogatymi, różnorodnymi postaciami, planami wydarzeń, szczegółowymi opisami i wieloma wątkami, które zaskakująco łączą się w jedną całość.
Nikodem Pałasz zaskoczył mnie i wciągnął w swój świat. Niecierpliwie czekam na jego kolejną, a w międzyczasie przeczytam debiutancką "Brudną grę" :)









"Sam na sam ze śmiercią" Nikodem Pałasz, Muza, Warszawa 2015









źródło zdjęć (2 pierwsze): http://booklips.pl/wywiady/celowo-przekraczam-granice-wywiad-z-nikodemem-palaszem/
Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka