Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciąża. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciąża. Pokaż wszystkie posty

Trudna droga do macierzyństwa, czyli...Cząstka ciebie, Ella Harper

Małżeństwo, macierzyństwo jest koleją losu prawie każdego z nas. Jednak dążenie w tym celu nie zawsze bywa łatwe i przyjemne. 


Lucy i Luke Harte'owie są idealną parą. Łączy ich miłość i porozumienie, którego można im pozazdrościć. Dopełnieniem ich szczęścia byłoby dziecko. Niestety para ma problemy z płodnością. Lucy nie może donosić ciąży, choć wielokrotnie próbowała i po ośmiokroć cierpiała grzebiąc nadzieję wraz z kolejnymi poronieniami. Ale Harte'owie nie poddają się. Ponownie spodziewają się dziecka i liczą na szczęśliwe rozwiązanie. Jednak nie jest im dane spokojne oczekiwanie narodzin potomka. Luke ulega poważnemu wypadkowi i trafia do szpitala z rozległymi obrażeniami. Zapada w śpiączkę. Podczas choroby męża, Lucy odkrywa jego największą tajemnicę. Ta wywołuje fale zdarzeń, które zmieniają losy całej rodziny.

Niestrudzone, uparte dążenie Harte'ów do powiększenia rodziny zmienia ich nieodwracalnie. Lucy z romantycznej i gotowej do poświęceń partnerki zmienia się w nastawioną na prokreację heterę, która nagina uczucia i emocje męża do własnych potrzeb. Myśli jedynie o in vitro, zapłodnieniu, przyswojeniu zarodka i donoszeniu ciąży. Nie interesuje się niczym innym i nie zwraca uwagi na to, co dzieje się wokół niej. A jej bliscy mają swoje problemy i potrzebują pomocy, wsparcia i zrozumienia. Luke nie czuje się dobrze w swojej nowej roli, dawcy nasienia. Irytuje się bo tęskni za rozmowami z żoną, bliskością. Nie chce widzieć jej rozczarowanego oblicza i nie docenienia bólu, rozpaczy jaki przeżywa wraz z kolejnymi stratami. Lucy swoim zachowaniem sprawia, że ojcostwo, pragnienia Luka stają się mniej istotne niż jej macierzyństwo i oczekiwania. Jestem w stanie zrozumieć zachowanie Lucy i to nie przez tak zwaną solidarność jajników. Instynkt macierzyński jest silnym doznaniem, a chęć posiadania biologicznego dziecka ma uwarunkowania genetyczne i ewolucyjne. Nie podobało mi się jednak takie przedmiotowe traktowania męża i zupełne odgrodzenie się od jego przemyśleń, odczuć i emocji. Lucy totalnie zatraciła się w swoich planach, zamknęła swój umysł i serce na inne rozwiązania.

Kłopoty nie omijają także innych członków rodziny Harte. Patricia, matka Luke, nie może pozbierać się po stracie męża i nieoczekiwanemu wyjazdowi starszego syna. Czuje się bezradna, a każdy kolejny krok wydaje się zbyt wielki do pokonania, a przyszłość przerażająca. Nell, siostra Luke to niepewna własnej wartości młoda kobieta, która uzależnia swoje życie od decyzji bliskich. Ona także nie potrafi poradzić sobie ze swoimi emocjami i gubi się w świecie pełnym pułapek.

Tę rodzinę od lat niszczą wzajemne pretensje, urazy, zadawnione krzywdy, konflikty, niedopowiedzenia i urażone ambicje. Nie potrafiący zadbać o swój byt nie dają wsparcia młodym małżonkom i nie prostują, nie wskazują im właściwych ścieżek, które mogłyby doprowadzić ich zamierzonego punktu.

Dopiero wypadek Luke sprawia, że zaczynają ze sobą rozmawiać, dostrzegać inny punkt widzenia, swoje błędy i przyjąć krytykę zachowania bez histerii czy obrazy.

Ella Harper w swojej książce ukazuje jak sekrety, kłamstwa i ukrywanie uczuć wpływa na trwałość rodziny. Jak nieprzepracowane spory obniżają samoocenę i nie pozwalają zapomnieć, rozwijać się, iść na przód, z uśmiechem patrzeć w przyszłość.

Autorka oddała głos wielu postaciom. Pozwoliła oglądać świat z ich perspektywy i choć przez chwilę postawić się na ich miejscu. To pozwoliło na szerszy kąt widzenia, dostrzeżenie wielu odcieni każdego opisanego problemu i przepracowanie ich pod kątem własnych emocji, moralności, doświadczeń.

Po lekturze "Cząstki ciebie" możemy przemyśleć sobie kwestie dotyczące relacji w naszych związkach, co wpływa na rozluźnienie więzów, co jesteśmy w stanie przebaczyć naszym partnerom, a czego nie da się zapomnieć. Czy miłością można tłumaczyć każdy krok a nawet maniakalne dążenie do realizacji swoich marzeń, do spełnienia?







Ella Harper "Cząstka ciebie", tł. Julia Szajkowska, Prószyński i s-ka, Warszawa 2014




Recenzja napisana dla serwisu Dlalejdis, któremu dziękuję za egzemplarz recenzyjny książki :)))


Czytaj dalej...

Cztery i pół tygodnia, Constanze Bohg


"Tego dnia poszliśmy wreszcie spać ze stuprocentową pewnością, że dojrzeliśmy do podjęcia decyzji. Wyczerpująca droga do niej zajęła nam cztery i pół tygodnia. Przez miesiąc zmagaliśmy się ze sobą, przedyskutowaliśmy najróżniejsze rozwiązania, połamaliśmy sobie niemal palce na klawiaturze komputera i wypłakaliśmy oczy. Użyliśmy wszelkich środków, aby znaleźć odpowiedź na nurtujące nas pytania."

Historia Constanze i Tibora Bohg to wzruszające studium wnikliwych rozważań na temat życia, śmierci, Boga i trudnych, salomonowych wyborów, które każdego dnia musimy brać na swoje barki.

Constanze i Tibor to młode małżeństwo, które szuka dla siebie odpowiedniego miejsca na ziemi. Najpierw próbują odnaleźć szczęście na emigracji, w Stanach Zjednoczonych. Jednak po kilku latach zawodowego rozwoju stwierdzają, że rodzinę chcieliby założyć we własnej ojczyźnie. Wracają do Niemiec, do Berlina gdzie zaczynają starać się o dziecko. Constanze szybko zachodzi w ciążę. Podczas rutynowego badania ultrasonografem u maleńkiego Juliusa Feliksa wykryto rzadką chorobę- przepuklinę mózgową potyliczną czyli rozszczep tylnej części czaszki oraz zewnętrzną migrację móżdżka. Taka diagnoza nie daje nadziei na pomyślne i szczęśliwe rozwiązanie. Przewiduje się u malucha wszelakie patologie układu krążenia, dysfunkcje mózgu, nieodwracalne uszkodzenia i niewielkie szanse przeżycia poza łonem matki. Constanze i Tibor musieli podjąć najważniejszą decyzję w swoim życiu. Musieli rozważyć co będzie najlepsze dla ich rodziny oraz czy wybrać dla swojego nienarodzonego synka życie w bólu i chorobie czy terminację ciąży i tym samym zabicie swojego upragnionego maleństwa.

Każda kobieta w ciąży i matka zna lęk o dobro i los swojego dziecka w życiu płodowym, jak i poza nim. Boimy się jak nasze środowisko, zanieczyszczenia, modyfikowane jedzenie wpłynie na zdrowie malucha, dlatego dbamy i chuchamy na nie już w okresie ciąży. Często znamy zagrożenia chorób genetycznych, wad rozwojowych i z drżeniem serca oczekujemy rutynowych badań, a w szczególności usg, kiedy to możemy przyjrzeć się dzieciątku z bliska. Constanze i Tibor znienacka dowiadują się o chorobie swojego synka i zanim zdążą się z nią oswoić, stawia się ich przed wyborem pomiędzy cierpieniem własnym, a cierpieniem dziecka, wyborem pomiędzy życiem i śmiercią.

Dążenie do perfekcji i usuwanie zbędnego, dysfunkcyjnego, kalekiego organizmu staje się elementem perswazji i niejako wymusza się na rodzinach podjęcie decyzji o aborcji. Małżeństwo Bohg również się z tym styka. Lekarze próbują wmówić im, że terminacja ciąży będzie dla nich i dla dziecka najlepszym rozwiązaniem. Jednak przekorna natura Constanze nie daje się łatwo nagiąć. Kobieta chce móc samej zadecydować o losie swojej rodziny i podjąć decyzję zgodnie z własnym sumieniem. I to nie dlatego, że jest chrześcijanką czy bezkrytycznie ufa dogmatom wiary. Decyzja o aborcji powinna być podjęta przez rodzinę, której ona dotyka. Nikt nie ma prawa mówić im co mają zrobić, jak zrobić gdyż to oni będą żyli z konsekwencjami swojego wyboru.

"Ta decyzja musi wypłynąć wyłącznie ze mnie (...) Muszę zmierzyć się ze wszystkim, co dotyczy naszego maleństwa. Proszę, zmierz się razem ze mną ze wszystkim, co nas czeka."

Nie jestem w stanie pojąć ogromu ich cierpienia i gonitwy myśli, której doświadczyli. Razem  z nimi przeżywałam kolejne niepomyślne diagnozy, rozgoryczenie, lęk o przyszłość ale i cieszyłam się z nimi chwilami radosnego oczekiwania na pierwsze ruchy dzidziusia. Podziwiam ich walkę o godne życie i śmierć małego Juliusa oraz za niesienie kaganka nadziei, którym dzielą się z ludźmi na całym świecie.

"Zdawaliśmy sobie sprawę, że nie możemy zrobić nic poza okazywaniem naszemu maleństwu bezwarunkowej miłości. To była bolesna świadomość wobec tak wielkiego cierpienia."

Jestem pozytywnie zaskoczona standardami specjalistycznej opieki i wsparcia ośrodków perinatalnych, o których wcześniej nie słyszałam. Tam pozwolono Constanze urodzić swoje dziecko w nabożnej ciszy, skupieniu oraz pożegnać się z nim w sposób, który wydał się im najbardziej odpowiedni.W Polsce również istnieją takie hospicja, a ich adresy, numery telefonów można znaleźć na ostatniej stronie książki. Jestem ciekawa jakie praktyki obowiązują w naszych placówkach i czy spełniają oczekiwania ludzi, którzy poszukują w nich pomocy.

"Cztery i pół tygodnia" to poruszająca historia rodzicielskiej miłości, która niesie zarówno ból jak i radość, żałobę i spełnienie.







Constanze Bohg "Cztery i pół tygodnia. Historia naszego małego Juliusa", tł. Katarzyna i Kamil Markiewiczowie, Wydawnictwo Święty Wojciech, Poznań 2014






Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka