Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BIS. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BIS. Pokaż wszystkie posty

Batawe, Augusta Docher pod patronatem medialnym Aleksandrowych myśli

Z wielką dumą i radością prezentuję najnowszą powieść Augusty Docher "Batawe", która zostanie wydana pod patronatem medialnym bloga Aleksandrowe myśli. To trzecia część popularnego cyklu Wędrowcy. Towarzyszę bohaterom od samego początku więc to wyróżnienie jest dla mnie znaczące :)



Tak o książce pisze wydawca:

 Annie znów grozi niebezpieczeństwo. To z powodu Księgi stała się celem Wędrowców z plemienia Habbatum. Dziewczyna jednak z każdym dniem jest coraz bardziej świadoma swojej mocy i wspierana przez ukochanego Leo przybliża się do odczytania własnego przeznaczenia. Czy obojgu wystarczy sił, by wypełnić swój los?  Jaką rolę w tym wszystkim odegra Alisha i jaki jest jej związek z Brianem? Czy Eperu zdołają powstrzymać plemię Habbatum przed przejęciem władzy nad Wędrowcami, a nawet światem? Skomplikowane losy bohaterów, nieoczekiwane sploty zdarzeń, dramaty i chwile szczęścia – wszystko to sprawia, że lektura ostatniej części „Wędrowców” dostarczy czytelnikom wielu wrażeń. 




Premiera 18 stycznia 2018






Czytaj dalej...

Habbatum, Augusta Docher

Nie tak dawno temu zaczytywałam się w powieści Augusty Docher opisującej wędrówkę dusz plemienia Eperu. Teraz miałam okazje poznać kontynuację tej historii. "Habbatum" zajęło moją uwagę przez długi czas. 

Anna zostaje porwana. Nikt nie wie przez kogo i dlaczego. Pewne jest jedno. Musi mieć to związek z Leo i Eperu. I rzeczywiście. Porywaczka należy do plemienia Habbatum i jest naturalnym wrogiem Wędrowców. Dlaczego zainteresowała się Anną? Do czego potrzebna jest jej młoda i dość naiwna dziewczyna? Co zrobi Leo? Czy uda mu się uratować ukochaną?

Zaczęło się super! Tajemnica goni tajemnicę, a histeria podszyta strachem prowadzi do wielu niecodziennych i niespodziewanych sytuacji. Augusta Docher z wprawą dozuje informacje czym długo utrzymuje zainteresowanie i zmusza do poszukiwania odpowiedzi. W "Habbatum" przedstawia bohaterów bardziej dojrzałych i skłonnych do zachowań bardziej egoistycznych. Anna nie jest już słodką nastolatką zakochana bez pamięci, gotową na wszystko w imię miłości. Teraz odkrywamy jej bardziej zadziorny charakterek. Zazdrość o Leo, jego popularność wdziera się w związek i przysparza wielu problemów. Jest więcej złości, wymówek, obrażania. Również Leo nie pozostaje dłużny. Chciałby mieć ukochaną tylko dla siebie, a wszelkie jej kontakty z innymi osobami (czyt. mężczyźni) doprowadza go do pasji. Porwanie wszystko zmienia i zmusza młodych do określenia swoich uczuć i emocji. Tym bardziej, że między nich wkrada się tajemniczy Brian. Nie wiadomo czy jest on wrogiem czy przyjacielem. Jak wiadomo trójkąty podgrzewają atmosferę. Augusta Docher podąża w tym kierunku i mocno komplikuje życie swoich bohaterów. 

Akcja "Habbatum" rozgrywa się w dużo szybszym tempie niż Eperu i był to dla mnie ogromny plus. Jednak epizody rozgrywające się pomiędzy ważnymi i wartkimi akcjami trochę ją spowalniały i wprowadzały w stan lekkiego znużenia. Rozumiem, że co nie co trzeba w tekście wyjaśnić, tym bardziej że fabuła książki jest dość oryginalna, ale osobiście przykróciłabym niektóre fragmenty. Nie jest to jakiś znaczny mankament i nie zmienia to mojego zdania, że serię Wędrowcy warto przeczytać :)

Podoba mi się, że Augusta Docher bardzo precyzyjnie i drobiazgowo opisuje zarówno bohaterów, sytuacje i otoczenie. Z łatwością można przenieść się do świata Anny i Leo i poczuć się jak u siebie w domu, miejscu znanym, przyjemnym, naszym. Dzięki temu bogactwu słowa, uporządkowaniu możemy skupić się wyłącznie na wydarzeniach i emocjach, który stanowią główny walor powieści.  

Tak jak napisałam na wstępie, "Habbatum" zajął moją uwagę na długi czas. Oczekuję, że Batawe, kolejny tom serii, będzie równie zajmująca :)








"Habbatum" Augusta Docher, BIS, Warszawa  2016




Czytaj dalej...

Eperu. Wędrowcy, Augusta Docher


Reinkarnacja i pamięć absolutna to temat, który stał się ostatnio modny. Dla mnie to ogromna radość, bo lubię książki w tym typie. Tajemnica śmierci i narodzin, wędrówka pomiędzy życiami, znaczenie i burza emocji związana z kolejnymi wcieleniami to interesująca, fascynująca wręcz przygoda, intelektualna rozrywka, ale i zaproszenie do przemyśleń na temat doczesności, przyszłości, roli świata rzeczywistego i niematerialnego. 

Augusta Docher to nowe nazwisko na polskim rynku wydawniczym. Ta energetyczna, pełna optymizmu osóbka przyniosła powiew pobudzającego orzeźwienia i swoim debiutem Eperu już trafiła w serca swoich czytelników. 

Młodziutka Anna Wilk podczas rodzinnych wakacji w Cannes poznaje idola nastolatek, aktora Leo Black' a. Pomiędzy tym dwojgiem rodzi się gwałtowne uczucie, które jest dla nich absolutnym zaskoczeniem. Jednak poddają mu się bez uprzedzeń, zastrzeżeń i z ogromną ufnością. Ale Leo nie jest zwyczajnym człowiekiem. Jest Wędrowcem, odradzającym się w coraz to nowych wcieleniach. Co ważniejsze doskonale pamięta wszystkie swoje życia, czerpie z nich doświadczenia i inspiracje. Jak Anna przyjmie tę wiadomość? Czy będzie umiała pogodzić się z umiejętnościami swojego ukochanego? Czy będzie przy nim bezpieczna?

Anna jest nieśmiałą, trochę wycofaną dziewczyną z artystyczną duszą. Pięknie rysuje, interesuje się tańcem i ma wrażliwe serce. Po śmierci taty wychowywała ja mama, z którą ma bardzo bliski, przyjacielski kontakt. Trudne życie i brak perspektyw zmusił je do emigracji. Mieszkają w Londynie gdzie udaje im się spełniać marzenia. Do Anglii wyjechały razem z Wandą i Wiki, które z najbliższych przyjaciółek stały się najważniejszymi członkami rodziny. Leo Black z przebojem wkroczył w ich życie, zburzył spokój i w każdej z nich obudził nieznane do tej pory uczucia. 

Początkowo historia Anny i Leo toczy się miarowo, z dużą porcją lukru i dość przewidywalnie. Fascynacja, coraz większe emocje i miłość, która spadła im prosto z nieba. Potem z każdym kolejnym rozdziałem narastają tajemnice i chęć natychmiastowego odnalezienia rozwiązania. Ale nie myślcie, że Augusta Docher tak łatwo pozwoli Wam dojść do prawdy. Wcześniej trochę namiesza i utrudni zagadkę, a na sam koniec pozostawi z nierozbrojoną bombą, która zburzy spokój i wymusi niecierpliwe oczekiwanie na kolejny tom.  

Podoba mi się dokładność i sumienność w budowaniu fabuły i postaci. Można odnieść wrażenie, że doskonale ich znamy, jakby byli częścią naszego otoczenia, naszego życia. Bohaterowie stykają się z różnymi sytuacjami, dają się ponieść emocjom, popełniają błędy, unoszą dumą ale potrafią także przyznać się do porażki, przyjąć na siebie ciężar winy i zadośćuczynić krzywdy. Dzięki tym tak realnym sylwetkom Eperu czyta się niemal na jednym oddechu, z duszą na ramieniu i rosnącą ciekawością. Na odbiór powieści wpływają także plastyczne opisy, wartka akcja (szczególnie w drugiej części), dowcipne, naturalne dialogi i naprzemienna narracja dająca szerszy pogląd całej historii. 


Książka jest docelowo skierowana do młodzieży, w wieku ok 16 lat. Ale może sprawić przyjemność również starszemu czytelnikowi. Poruszone tematy mają charakter ponadczasowy, ponadpokoleniowy, ponad płeć i wiek. Eperu gloryfikuje rodzicielskie poświęcenie, miłość macierzyńską, znaczenie przyjaźni, pasji. Opowiada o trudnym procesie dorastania, dokonywania ważnych wyborów oraz braniu odpowiedzialności za własne czyny i życie. Jest także płynną, dynamiczną, fantastyczną opowieścią o tajemnicach, wędrówkach dusz, jej zagrożeniach ale i znaczeniu dla ludzkości.

Jeżeli lubicie takie złożone historie, to serdecznie polecam Eperu :)




"Eperu. Wędrowcy" Augusta Docher, BIS, Warszawa 2015






Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa :)


Czytaj dalej...

Kilka pytań do Augusty Docher+ wyniki konkursu :)


Na wstępie chciałam bardzo serdecznie podziękować Wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie. Jestem poruszona, bo pytania były świetne i miałam poważny problem z wyłonieniem laureata konkursu. Najchętniej każdego obdarowałabym egzemplarzem Eperu. Chciałabym również odpowiedzieć na każde pytanie, ale było ich tak dużo, że wybrałam siedem Osób. Moją "Wybranką" została Cyrysia. Gratuluję. A Wszystkich, którzy niestety nie zdobyli Eperu zapraszam do udziału w innych konkursach (informacje o nich na bieżąco aktualizuję na fanpage Augusta Docher).

Cyrysia

1. Dlaczego postanowiła Pani wydać książkę pod pseudonimem? Czy nie lepiej ''jawnie'' cieszyć się swoim sukcesem?
Cieszę się jawnie, bo nigdzie nie ukrywam faktu, że Beata Głąb i Augusta Docher to ta sama osoba. A dlaczego pseudonim? Imię Augusta to pewnego rodzaju hołd dla mojego Ś.P. Taty (Jemu zadedykowałam Eperu, jak i całą trylogię o Wędrowcach). Docher z kolei, to zabawa słowem (docher oznacza coś w pewnym języku, kto dociekliwy: poszuka i znajdzie ;)

2. Czy ma Pani jeszcze w zanadrzu inne powieści, które czekają na proces wydawniczy?
Tak. W 2016 roku (pierwszy kwartał) powinna się ukazać moja powieść obyczajowo-erotyczna "Anatomia uległości" - wyd.Lucky, oraz II część trylogii o Wędrowcach - Habbatum. Czekam również na rozpatrzenie mojej trzeciej propozycji, czyli pierwszej części cyklu krakowskiego "Łuska".

3. Pani życiowe motto to?
Żyj i daj żyć innym. Niestety czasami nie wychodzi... (mam tendencję do naprawiania świata i wtryniania się w życie innych, ale zawsze z dobrymi intencjami).


Book Worm

1. Szczęście to pojęcie względne. Dla jednych to duża suma pieniędzy na koncie, dla innych zdrowie bliskich... A czym dla Pani jest szczęście? Czymś konkretnym, czy zlepkiem wielu niepowtarzalnych momentów?
Myślę, że dla każdego człowieka najważniejsze jest zdrowie jego samego i rodziny. Pieniądze? Jak to mówią: "Pieniądze szczęścia nie dają, tym którzy ich nie mają". I ja chyba myślę podobnie. Łatwiej się żyje mając zdrowie i pieniądze, niż tylko to pierwsze ;)
A czym dla mnie jest szczęście? Świadomością, że gdy zasypiam mogę myśleć, że nazajutrz czeka mnie kolejny fajny/wspaniały/dobry dzień.

2. Czy pisząc książkę, pozwalała Pani zerknąć na zarys tekstu komuś bliskiemu, by wysłuchać sugestii, czy trzymała Pani go w tajemnicy, aż do postawienia ostatniej kropki?
Pierwszym czytelnikiem był mój syn. Mam też blisko siebie kilka wspaniałych przyjaciółek, koleżanek i one czytały, a ja bardzo uważnie wysłuchiwałam ich opinii. Są dla mnie bardzo cenne (i te osoby i ich zdanie). 

3. Gdyby nagle świat miał się skończyć i ludzkości zostałby tydzień życia, jak spędziłaby Pani ten czas?
To pytanie jest chyba najtrudniejsze. Myślę, że rozpaczałabym bardzo. Jestem mamą, mam trójkę dzieci, w tym 10-letnią córeczkę. Gdy pomyślałabym, że ona i tysiące innych dzieci nigdy nie będą mieć szansy na to, żeby dorosnąć, zakochać się, mieć własne potomstwo, przeżyć tyle wspaniałych chwil, chyba pękłoby mi serce.

Ewa Grzelak

1. W jaki sposób odkryła Pani w sobie talent literacki i jak długą drogę trzeba było przejść, aby wydać powieść (czy było trudno, jak reagowali potencjalni wydawcy, wielu ich było?)?
Droga Ewo, nijak odkryłam. W lutym 2014 roku siadłam z laptopem na kolanach i po prostu zaczęłam pisać. W lipcu wysłałam Eperu do wielu wydawnictw, a kilka miesięcy później miałam to ogromne szczęście, że otrzymałam aż trzy propozycje od wydawnictw. Było ciężko, bo debiutant w Polsce ma przed sobą sporo trudności. Teraz trzymam kciuki za samą siebie (żeby Eperu zostało dobrze przyjęte) i za wszystkich debiutujących (żeby mieli tyle szczęścia, ile mi przypadło w udziale).

Natalia Jaworańska

1.Czy oprócz książek pisze Pani wiersze lub teksty piosenek?
Niestety, chyba mam jakiś "feler", bo jedyne co potrafię (chyba?) to pisanie powieści. Poezja, krótkie formy: opowiadania itp., to nie dla mnie.

2.W jaki sposób pracuje Pani nad książką? Np. siedzi cały dzień zamknięta w pokoju pisząc, czy często inspiruje się Pani prostymi, codziennymi wydarzeniami, tymi z rodzaju "oczywistych", czy wena przychodzi i odchodzi (pojawia się niespodziewanie lub jest w Pani większość czasu)?
Nie mam żadnych skomplikowanych rytuałów. Piszę, siedząc na kanapie, na środku salonu. Często w obecności córki, męża i ryczącego TV. Nie przeszkadza mi to, bo powieści "piszą się" same w mojej głowie, najczęściej przed zaśnięciem, albo w trakcie prac domowych, a sam proces wklepywania ich do komputera może odbywać się kiedykolwiek i w jakichkolwiek warunkach.

Radosław Kowalski

1. Jaki był pierwszy bodziec, który natknął Panią do napisania swojej książki?
Śmierć Taty. Nie potrafiłam się z nią pogodzić. To Tato mnie natchnął (tak sądzę), i to Jemu właśnie zadedykowałam całą trylogię o Wędrowcach. 

2. Kto udzielał Pani największego wsparcia?
Mąż. Cierpliwie znosił i znosi moją alienację, gdy czasami błądzę myślami i jedyne co mówię, to: uhm...

martucha180

1) Co znaczy EPERU i skąd pomysł na to­­ słowo/skrót?
Eperu to nazwa jednego z plemion Wędrowców. A skąd pomysł? Z Wikipedii ;)


2) Z blurbu wnoszę, że ta powieść skierowana jest bardziej do młodego czytelnika. Którą książkę

poleciłaby Pani starszym uczniom jako lekturę obowiązkową? Którą książkę zdaniem Pani warto by było omawiać na lekcjach języka polskiego?
Eperu to powieść dla czytelników od 16 roku życia, ale czytały ją również młodsze osoby i znacznie starsze. Chyba każdy może coś w niej znaleźć dla siebie, bo bohaterowie są w różnym wieku. Lektura obowiązkowa? - Mam ambiwalentne uczucia, bo jak powszechnie wiadomo: co nakazane, niekoniecznie mile widziane, więc może nie będę nikomu narzucać swojej opinii.

3) Pisanie książek wymaga lekkiego pióra. Jak z jego lekkością było w czasach szkolnych? Jak Pani wypracowania oceniali poloniści – co chwalili, a co krytykowali? Czy widzieli w Pani talent literacki czy wręcz przeciwnie?
Talent? Jako kilkunastolatka wygrałam konkurs na opowiadanie (szczebel wojewódzki), więc pewnie coś we mnie tkwiło. Eperu zaczęłam pisać mając 44 lata, a zanim to nastąpiło - moje życie skupiało się głównie na ścisłych kierunkach (ekonomia, rachunkowość). Życie potrafi zaskakiwać bardziej, niż jakakolwiek książka...

Kasia Jabłońska

1. Gdyby miała Pani stworzyć bohatera, który byłby takim Pani męskim ideałem, to jakie miałby cechy?
Chyba nie powinnam odpowiadać na to pytanie inaczej, jak napisać: mam męża i on na szczęście spełnia prawie wszystkie moje kryteria bycia ideałem faceta (właśnie lekko przymrużam prawe oko).

2. Gdy myśli Pani o chwili dla siebie, to co ma Pani wtedy na myśli?

Lektura dobrej książki, fajny film, praca w ogrodzie.



Pięknie dziękuję Pani Beacie za to, że poświęciła dla nas swój wolny czas i podzielenie się cząstką siebie :) Cyrysi serdecznie gratuluję :) Czekaj na mail ode mnie :)


Czytaj dalej...

Konkurs z Augustą Docher czyli "Eperu. Wędrowcy" do zdobycia :)






16 lipca miała premierę książka tajemniczej Augusty Docher :) Dzięki wydawnictwu BIS będziecie mieli okazję bliżej poznać autorkę, a także zdobyć jej debiutancką powieść oraz kilka gadżetów :)

Poniżej kilka słów o książce i regulamin konkursu :) Życzę powodzenia :)




Pierwsza część cyklu „Wędrowcy”


Anna Wilk z pozoru jest zwykłą nastolatką, która powoli wkracza w dorosłe życie. Pasjonuje się malowaniem, wybrała studia artystyczne. Choć urodzona w Polsce, od wielu lat mieszka razem z matką i Wiką, serdeczną przyjaciółką, w Londynie. Z okazji ukończenia szkoły matki Anny i Wiki zaplanowały dziewczynom niespodziankę: wyjazd do Francji. Przebojowa Wika odkrywa, że znajdą się tam akurat wtedy, gdy niedaleko, w Cannes, odbywać się będzie słynny festiwal filmowy. A że kocha się w jednym z popularnych aktorów, Leo Blacku, wymusza na Annie wspólne pójście po autografy. Wydarzenia w Cannes wywracają życie Anny do góry nogami, bowiem Leo Black nieoczekiwanie wyławia ją z tłumu i proponuje spotkanie. Szybko pojawia się zauroczenie. Leo nie jest jednak zwykłym człowiekiem – jest Wędrowcem, człowiekiem odradzającym się w nowych wcieleniach. Jak zmieni się życie Anny i jak potoczą się losy tego niezwykłego związku? 







1. Organizatorem konkursu jest właściciel bloga Aleksandrowe myśli
2. Fundatorem nagrody jest Wydawnictwo BIS. 
3. Nagrodą w konkursie jest książka "Eperu. Wędrowcy" Augusta Docher + gadżety
4. Konkurs trwa od 24.07.2015 do 04.08.2015 do godz. 23:59.
5. Biorąc udział w konkursie uczestnik akceptuje niniejszy regulamin.
6. Aby wziąć udział w konkursie użytkownik musi w komentarzu pod tym postem zamieścić pytanie (1 maksymalnie 3) do Pani Augusty Docher, swój nick bądź imię 
oraz podać swój adres e- mail. 


* będzie mi bardzo miło jeżeli zostaniesz obserwatorem bloga Aleksandrowe myśli

* możesz polubić profil bloga na Facebooku 
* możesz polubić profil wydawnictwa BIS na Facebooku
* możesz umieścić informacje o konkursie na swoim blogu  :)


7. Konkurs skierowany jest do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
8. Zwycięży osoba, która według Pani Augusty Docher zadała najciekawsze pytanie/a. 
9. Wywiad oraz głoszenie wyników nastąpi około 12.08.2015 r. W uzasadnionych przypadkach możliwe jest przesunięcie tego terminu, o czym poinformuję na łamach bloga.
10. Po ogłoszeniu wyników konkursu, skontaktuję się z laureatem i poproszę o przesłanie danych osobowych. Nagroda zostanie wysłana do zwycięzcy w ciągu 21 dni roboczych na adres wskazany przez laureata konkursu.
11. W konkursie można wziąć udział tylko raz.
12. W razie jakichkolwiek pytań proszę o kontakt pod adres mail: aleksnadra@interia.eu






* źródło okładki książki: Wydawnictwo BIS



Czytaj dalej...

Skok, który zmienił życie, czyli... Szczygieł, Zbigniew M. Nowak



Jedna chwila, brawura, chęć zaimponowania rówieśnikom może zmienić całe życie zmuszając jednocześnie do refleksji, które muszą pomóc odbudować rzeczywistość i ponownie znaleźć swoje miejsce na ziemi.

Są wakacje, morze, plaża, pierwsza miłość, nastoletnie wygłupy. Siedemnastoletni Hubert chcąc się popisać, skacze do wody i uderza głową o morskie dno. Uszkadza tym samym  kręgi szyjne i zrywa rdzeń kręgowy. Lekarz walczą o jego życie, matka żarliwie modli się o cud, a rokowanie w tym przypadku to paraliż i wózek inwalidzki. Jedyną szansą dla chłopaka jest operacja u znanego specjalisty. Czy uda im się przywrócić choć częściową władzę nad ciałem? Jak chłopak u progu życia poradzi sobie z tragedią, która go spotkała?

"Szczygieł" Zbigniewa M. Nowaka jest powieścią opartą na faktach. Ta historia wydarzyła się w rzeczywistości i brutalną siłą wepchnęła rodzinę na nowe tory skomplikowanych procedur, niepewności jutra oraz pełnego spektrum uczuć i emocji.

O Hubercie sprzed wypadku nie można wiele powiedzieć gdyż nie znamy jego przeszłości zbyt dobrze. Z niewielu informacji możemy ułożyć obraz zwykłego nastolatka, nie wyróżniającego się w tłumie. Pełen wigoru, chęci życia i smakowania go w każdym aspekcie. Młodość, brawura zatraca zdrowy rozsądek i popycha do zachowań, które my jako dorośli uważamy za niebezpieczne, a nastolatkowie za zabawne i spontaniczne. Bo czymże może grozić skok do wody? A jednak. Morze jest zdradliwe, pływy morskie zmieniają jego dno, głębokość wody. Niefrasobliwa kąpiel i skoki w niesprawdzonym miejscu mogą skończyć się tragicznie. Hubert przekonuje się o tym na własnej skórze. Dużo lepiej możemy go poznać już po wypadku kiedy to bije się z myślami, oskarża, tłumaczy,  nienawidzi, cierpi, wygraża losowi, traci nadzieję i ją odzyskuje. Jedna chwila nad morzem zmusza go do dojrzałości i do konfrontacji z codziennością, przyszłością. Już na zawsze zmieni jego stosunek do życia, zmusi do zdjęcia różowych okularów.

Dużą podporą dla Huberta są rodzice i rodzina. Mobilizują oni wszystkie siły by pomóc nastolatkowi i w psychicznym rozrachunku, jak i fizycznym wysiłku. Nie pozwalają na zobojętnienie, z determinacją poszukują ratunku nawet w medycynie niekonwencjonalnej. Nie odgradzają chłopaka od świata, a wręcz wypychają go do ludzi i wspierają w poszukiwaniach nowego sensu życia, bycia.

"Są chwile bez znaczenia- puste, jałowe i nudne, które przeciekają chyłkiem pozornie nieważne i bezpieczne. Mijają bez śladu i sensu (...) Niemal bezwartościowe, odmierzane skrupulatnie składają się na czas. Czyjś indywidualny, osobisty. Są i chwile brzemienne  zdarzeniami, pamiętne na zawsze. Odmieniają życie jako punkty zwrotne. Niespodziewane i przeklęte- zatrute ciernie w delikatnej tkance. W nich decyduje się wszystko, wszystko kończy się w nich i od bierze swój nowy początek. I kiedy się zdarzą, już nic nie jest takie, jak wcześniej..."

Bardzo przejmujące są fragmenty, w których matka musi błagać o pomoc dla syna. Karetki nie chcą przyjeżdżać do chorego, a jak już przyjadą to bez odpowiedniego sprzętu, narażając tym samym pacjenta na kolejne niebezpieczeństwa, w tym zgon. W osłupienie wprawia również ostracyzm najbliższych sąsiadów i słowa "To, co was spotkało, to nie może być nic innego jak kara boska za wasze grzechy! Jak nic, kara!". Hipokryzja nie zna granic, a ludzie ukrywający się pod płaszczykiem bogobojnych katolików, to plaga naszych czasów. Niestety. Niejednokrotnie byłam i jestem jej świadkiem.

"Szczygieł" to książka o prawdziwym życiu, jego blaskach i cieniach. To powieść o rodzinie, o podnoszeniu się z tragedii, o cierpieniu ponad siły i znajdywaniu woli walki, o traceniu i zdobywaniu nadziei, o budowaniu przyszłości i nowej rzeczywistości. Jeżeli czujecie się na siłach, poznajcie historię Szczygła i pamiętajcie, że w jednej sekundzie można stracić wszystko, co jest dla Was najważniejsze.








"Szczygieł" Zbigniew M. Nowak, BIS, Warszawa 2015








zBLOGowani.pl




Czytaj dalej...

Powstanie Warszawskie okiem dzieci, czyli... Fajna Ferajna, Monika Kowaleczko- Szumowska


"My, powstańcy, powoli odchodzimy, ale na szczęście dorastacie Wy, którym chcemy opowiedzieć nasze historie."

My dorośli wiemy jak ważne jest pamiętać o historii. Zwłaszcza tych momentów, które odbiły swoje okrutne piętno na państwach, miastach i ludziach, których znamy, lubimy i cenimy, których echa bestialstwa odbijają się po dzień dzisiejszy.

Jak sprawić by o wydarzeniach II wojny światowej, poświęceniu wolności i życia tysięcy Polaków chciały poznać nasze pociechy? By miały ochotę nieść pamięć przez pokolenia? By patriotyzm był dla nich ważny, tak samo jak dla ich dziadków? 
Lekcje historii, nudne wykłady to za mało. Szczególnie teraz gdy uwagę młodych ludzi przykuwają gry, internet, portale społecznościowe, cała współczesna popkultura. 

"Fajna Ferajna" to, moim zdaniem, doskonały pomysł by pokazać dzieciom świat autorytetów, wielkich ideałów i wartości, które warto naśladować. Dziewięcio- dziesięciolatkowie mają wyjątkowe poczucie sprawiedliwości, które warto podtrzymywać podsuwając im wartościową lekturę. 

"Hipek" pełniący służbę w warszawskich kanałach; Mirek Jajko, który był łącznikiem; Jureczek, który nosił paczki, listy, lekarstwa; "Miki", który na ochotnika zaniósł Niemcom list wzywający do poddania się; "Jaga" sanitariuszka; "Kazimierz" kolporter prasy powstańczej; Basia, która przetrwała Powstanie w nieludzkich warunkach i mała Halusia, która ratowała bezpańskie zwierzęta, to bohaterowie najnowszej książki Moniki Kowaleczko- Szumowskiej. Mieli od dziewięciu do siedemnastu lat, ale z równym zaangażowaniem brali udział w Powstaniu Warszawskim i każdego dnia ryzykowali życiem w obronie wolności swoich rówieśników i rodaków. 

Pani Monika wykorzystując swoje doświadczenie w pracy w Muzeum Powstania Warszawskiego, osobiste rozmowy z postaciami z książki, przedstawia prawdziwe wydarzenia tamtych lat i wzbogaca, o ile to możliwe, o współczesny dzieje każdego z bohaterów. Ich wspomnienia przeplata śmierć i cudem ocalone życie, łzy i śmiech, smutek i radość, szczęście i rozpacz. Opowieści płyną prosto z serca w chłonny wiedzy umysł dziecka. Tekst jest prosty, zwięzły i skierowany bezpośrednio do niego. 

Uzupełnieniem opowiadań są rewelacyjne ilustracje, które doskonale odzwierciedlają charakter książki i jego historyczną wymowę. W większości czarno, szaro, białe obrazki przedstawiają okupacyjny i powstańczy los dzieciaków, buduje trwożną ale podniosłą atmosferę oraz powagę odważnych działań małych wojowników. 

"Fajna Ferajna" to książka dla tych, dla których ważny jest patriotyzm oraz pamięć o bohaterach II wojny światowej i Powstania Warszawskiego. To idealna lektura dla dziecka i rodzica, wspólnych ważnych rozmów o solidarności, sprawiedliwości, odwadze i gotowości podjęcia ryzyka w imię najwyższych wartości. 













"Fajna Ferajna" Monika Kowaleczko- Szumowska, BIS, Warszawa 2015



Czytaj dalej...

Tajemnica dziewczynki ze zdjęcia, czyli...Nie mów nic, Barbara Freethy



Twórczość Barbary Freethy nie jest mi obca. Miałam przyjemność poznać ją wraz z książkami z serii Zatoka Aniołów. Urzekła mnie wtedy całkiem dobrym warsztatem, lekkim piórem, umiejętnością przyciągania uwagi do opisywanych miejsc i bohaterów oraz ciepłym tonem, którym opatulała swoje opowieści, czyniąc je przyjemną rozrywką i doskonałym relaksem. Kiedy otrzymałam propozycję opiniowania najnowszej powieści pisarki, ucieszyłam się jak dziecko w oczekiwaniu na słodki przysmak.

"Nie mów nic" to odrębna powieść i nie ma żadnych punktów stycznych z książkami o Zatoce Aniołów. Tym razem pochylimy się nad pewną starą fotografią, która zachwiała życiem młodej kobiety. Dwudziestopięcioletnia Julia stoi na rozdrożu i nie wie w jakim ma ruszyć kierunku. Pół roku temu straciła ukochaną mamę, a tym samym poczucie bezpieczeństwa, spokoju, stabilizacji. Nie jest pewna czy uczucie jakim darzy swojego narzeczonego jest prawdziwą miłością, litością, podziękowaniem za wsparcie czy ucieczką od problemów. I właśnie zdjęcie z wystawy, przedstawiające małą, smutną, samotną dziewczynkę z moskiewskiego sierocińca, tak bardzo do niej podobną, zmusza ją działania. Chce dowiedzieć się kim jest sfotografowane dziecko i czy może być z nią spokrewnione...

Zdjęcie jest cienką granicą, za którą skrywane są tajemnice rodzinne dużego kalibru, mającego znaczenie i mogącego zagrozić życiu kilkoro ludzi. Jak można się domyśleć nie będzie łatwo rozwikłać tajemnicę i dotrzeć do informacji długo zacieranych i wymazywanych z pamięci postronnych świadków. Samej Julii nigdy nie udałoby się dotrzeć do źródła, dlatego ma sojusznika w postaci przystojnego fotografa, z gatunku tych złych i niebezpiecznych mężczyzn, którzy najbardziej pobudzają wyobraźnię skromnych, nieśmiałych dziewczątek. Razem odkrywają karty historii i docierają do zaskakującego sedna. Sylwetki bohaterów nie zaskakują. Mimo to Barbara Freethy dobrała ich i "uszyła" na miarę dobrej powieści rozrywkowej. Jest przyciąganie, jest chemia. Fabuła jest poruszająca, czasami dowcipna, a momentami przyspiesza bicie serca.

Barbarze Freethy udało się zwodzić czytelnika i zaproponować mu zagadkę spójną, logiczną i w dużej mierze wiarygodną. Wiadomo, że powieść rządzi się swoimi prawami i wiele z przedstawionych decyzji, podróży, biurokracji zostały uproszczone, tak by akcja rozwijała się prężnie i żwawo parła do przodu. Jestem w stanie przymknąć na to oko bo autorce udało się przyciągnąć moją uwagę i utrzymać ją tak długo by szczęśliwie dotrzeć do finału. Z niecierpliwością przewracałam kartki by jak najszybciej znaleźć poszukiwaną prawdę. Z ulgą  mogę donieść, że odnalezienie jej przyniosło mi satysfakcję oraz zadowolenie z przyjemnego spożytkowania czasu wraz z lekturą.

"Nie mów nic" to doskonały wybór gdy liczycie na prostą ale nie banalną rozrywkę, w której przeszłość domaga się sprawiedliwości.






"Nie mów nic" Barbara Freethy, tł. Anna Pajek, BIS, Warszawa 2014






Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Lidii reprezentującej wydawnictwo BIS. Dziękuję za okazane zaufanie :)






Czytaj dalej...

Kot kameleon, Joanna Wachowiak


Dużymi krokami zbliżają się Mikołajki i Święta Bożego Narodzenia. Będziemy poszukiwać prezentów dla milusińskich, a nic tak nie pobudza wyobraźni i pożytecznie zajmuje czas jak dobra lektura :)

Dziś z przyjemnością mogę polecić książeczkę autorstwa Joanny Wachowiak "Kot kameleon".

Rodzice Natalii muszą wyjechać z miasta w bardzo ważnej sprawie. Swoją ukochaną córeczkę postanawiają zostawić na wsi pod opieką babci Anieli. Dziewczynka zastanawia się co będzie robić w miejscu gdzie nie ma innych dzieci do zabawy, ani ciekawych miejsc do zwiedzenia, a jedynym towarzyszem będzie kot, który budzi w niej uczucie przerażenia...Na miejscu okazuje się, że jej obawy były bezpodstawne, a wystarczającym orężem zwalczającym nudę jest...wyobraźnia.

Joanna Wachowiak oczarowała mnie słowem i kreowaną historią od pierwszej strony, a razem ze mną w świat fantazji zanurzyli się obaj synowie. Przyjemnie było obserwować ich zasłuchanych, z rozmarzonym uśmiechem na ustach i głośno nawołujących do kontynuowania lektury nie zważając na otoczenie i obowiązki.

W dzisiejszych czasach trudno zając dziecko pożytecznym zajęciem stymulującym jego harmonijny rozwój. Telewizja, komputer, konsola stały się zabawkami, od których trudno odciągnąć kuszony obrazem wzrok i głośnym dźwiękiem słuch. Natalka z książeczki "Kot kameleon" jest więc swoistym dziecięcym przewodnikiem po kreatywnych możliwościach spędzania wolnego czasu. Dziewczynka udowadnia, ze można się doskonale bawić przedmiotami codziennego użytku, bez technicznych zdobyczy dzisiejszego świata. Przymierzanie starych kapeluszy, wyobrażenie siebie w innej postaci i scenerii to bardzo zajmujące doświadczenie. Tak samo jak zbieranie ziół, komponowanie zapachów i zamykanie ich w formie mydła może być doskonałym narzędziem do nauki przyrody, otoczenia, naszego organizmu, który wymaga specjalnej troski. Albo segregowanie starych rodzinnych zdjęć może przybliżyć dzieciom historię, dzieje ich rodziny, umocni korzenie i podbuduje poczucie własnej wartości. W końcu opowieść babci o pewnym kocie wzbudzającym strach...Bo to rozmowa daje naszym dzieciom najwięcej. To od nas uczą się świata, bazują na naszych doświadczeniach i obserwują nasze zachowanie, międzyludzkie interakcje w obcej, czasem przerażającej rzeczywistości.

Oprócz mądrej i ciekawej treści na uznanie zasługuje wydanie książeczki. Twarda oprawa, grube kartki, duży druk i fenomenalne ilustracje Emilii Dziubak to rozkosz dla oka, ucha,  dłoni i serca :)

"Kot kameleon" to mądra opowieść o zwierzętach, o emocjach, o otaczającym nas świecie, o zaangażowaniu, o sercu i miłości oraz relacjach, zaufaniu, które buduje się przez lata.





Joanna Wachowiak "Kot kameleon", BIS, Warszawa 2014




Książeczkę miałam przyjemność przeczytać dzięki uprzejmości Pani Lidii reprezentującej wydawnictwo BIS :)))) Dziękuję za okazane zaufanie :)



Czytaj dalej...

Kraina Smoków

Chiny od dawien dawna zajmują bardzo dużo miejsca w moim sercu i umyśle. Uwielbiam powieści osadzone w orientalnym klimacie wschodu, ale z największym zainteresowaniem sięgam po literaturę faktu dotyczącą obyczajowości, mentalności, kultury Krainy Smoków w historii, jak i współcześnie. W tej chwili nie stać mnie na podróż do Chin, dlatego palcem po mapie, z otwartą głową i wyobraźnią podążyłam za Małgorzatą Błońską.

Książka "Pistacja w Krainie Smoków. Chiny inaczej" została napisana na podstawie reportaży radiowych emitowanych w Regionalnej Rozgłośni Polskiego Radia w Opolu, przy współpracy wielokrotnie nagradzanego reportażysty radiowego Adriana Chimiaka. Jest ona zapisem wrażeń, emocji, doświadczeń, obserwacji młodej Polki, która złączyła swoje życie z dalekim egzotycznym, orientalnym krajem, Chinami, z Pekinem.  Jej słowa, opinie są dla mnie wiążące i autorytatywne gdyż od pięciu lat, codziennie przebywa z Chińczykami, bawi się i pracuje z nimi. Kto jak nie Małgorzata Błońska może wiedzieć więcej?

Pewnie chcielibyście wiedzieć skąd wzięła się Pistacja. Chętnie zacytuję Wam słowa autorki, która sama doskonale wyjaśni pochodzenie tego uroczego pseudonimu: "Ha, ha, ha! Sprawiasz, że mam w brzuchu zakwasy ze śmiechu- powiedziała moja studentka Liao. No tak. Ja sama uwielbiam się śmiać i tak to się jakoś dzieje, że sprawia mi przyjemność wywoływanie śmiechu u innych.
- Jesteś moim Kaixinguo- powiedziała, ocierając łzę śmiechu,która pojawiła się w kąciku prawego oka- Ale zapomniałam jak to się mówi po angielsku.
- Kaixin oznacza szczęście, guo to owoc, ale co to razem znaczy po chińsku, nie mam pojęcia- odpowiedziałam.
- No wiesz, ten...zielony mały orzech...w skorupce.
- Pistacja?- zapytałam niepewnie.
- Tak!!! Jesteś moją pistacją! (...)
- Jeśli nazwiesz kogoś pistacją- mówi Liao- oznacza to, że ta osoba cię uszczęśliwia i sprawia, że się uśmiechasz. "

Małgorzata Błońska vel Pistacja w bardzo ciekawy sposób opisuje to co widzi, słyszy, smakuje, doświadcza. Zdanie, które buduje są przystępne dla każdego. Rozdziały krótkie acz treściwe i są samą esencją tego, co warto wiedzieć o jedzeniu, chińskiej medycynie naturalnej, skandalach, studiowaniu, mitach i religiach,ślubach, rodzinie, wychowaniu dzieci, święcie zmarłych, podróżowaniu, pracy czy ogólnie stylu życia. W odpowiednim momencie czaruje klimatycznym urokiem Chin,jego krajobrazami albo przeraża jego zanieczyszczeniem. Wspomina o cechach łączących nasze narody i zdecydowanie podkreśla różnice. Wychwala smaczne jedzenie ale i szokuje potrawami, które nam wydaje się niejadalne np. myszki trzech krzyków "Cały czas zastanawiałam się, dlaczego te maleństwa nazywa się myszkami trzech krzyków. Znajomi powiedzieli, że zrozumiem, gdy tylko zaczniemy jeść. Otóż, myszki są wciąż żywe, więc pierwszy krzyk wydają, gdy łapie się je pałeczkami z talerza. Drugi, gdy macza w sosie sojowym, a trzeci, gdy się je gryzie..." Brrr... "Chiny są miejscem , gdzie nie ma rzeczy niejadalnych. To, co my nazywamy robactwem, dla Chińczyków jest smakołykiem. To, co my dajemy do jedzenia psom i kotom- tu uchodzi za rarytas."
Pistacja doskonale również łamie stereotypy i demaskuje propagandę, które przypisuje Chinom cały zachodni świat.

Pekin jak każde światowe miasto jest pełne kontrastów, gdzie piękno miesza się z brzydotą, bogactwo z biedotą, nowoczesność z tradycją. To co wyróżnia je na tle innych to wyjątkowy optymizm, życzliwość i szacunek dla innych reprezentowany przez Chińczyków. Są zawsze uśmiechnięci, pomocni, a na ulicach czy barach rzadko zdarzają się bójki czy kłótnie. Poczucie bezpieczeństwa: bezcenne, a w Chinach nie musisz niczego się obawiać :) To co najbardziej mnie urzekło  w stylu bycia mieszkańców Krainy Smoków to: "Chińczycy uwielbiają ruch. W Pekinie znajduje się mnóstwo parków, w których o każdej porze spotyka się osoby ćwiczące tai- chi. Grają też w karty, szachy, koszykówkę i siatkówkę. Moje koleżanki z pracy grają na przerwach w gumę i zośkę. I wcale nie są ode mnie młodsze, kilka z nich jest w wieku moich cioć, a jedna mogłaby być moją babcią." Czyżby został odkryty sekret doskonałej kondycji i długowieczności Chińczyków? Czy to nie wydaje się zbyt banalne, za proste?

Anegdoty i przemyślenia autorki pozwoliły mi poznać Chiny jeszcze bliżej, jeszcze bardziej się nimi zauroczyć. Książkę polecam wszystkim głodnym wiedzy o Państwie Środka, Krainy Smoków  :)))





Małgorzata Błońska, Adrian Chimiak "Pistacja w Krainie Smoków. Chiny inaczej", BIS, Warszawa 2014



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Lidii reprezentującej wydawnictwo BIS :)))) Dziękuję za okazane zaufanie :)


Czytaj dalej...

Klasyka w nowej odsłonie

Któż z nas nie zna bajek takich jak: "Czerwony kapturek", "Smok Wawelski", "Baba Jaga", "Królewna Śnieżka", "Złota rybka". To klasyka bajek na dobranoc, które czytywali lub opowiadali nam rodzice. Moją ulubioną opowiastką był "Czerwony kapturek". Znałam ją na pamięć ale nigdy mi się nie znudziła, a od wszystkich dookoła wymagałam kolejne czytanie.

Czy nie przyszło Wam nigdy do głowy odrobinę przy nich pomajstrować? Ja nieraz miałam na to ochotę i we własnym zakresie i na użytek moich synów odrobinę przerabiałam te bajki. Marcin Pałasz poszedł o krok dalej i zaaranżował znane bajki na nowo, zupełnie inaczej. Kim jest mężczyzna, sprawca tych zmian? Marcin Pałasz to z zawodu pisarz i optymista , jak sam mawia o sobie. Mieszka i pracuje we Wrocławiu. Cechą wyróżniającą jego twórczość jest poczucie humoru, stąd motto jego pracy- "Słowa niosą uśmiech". Jest także miłośnikiem zwierząt , które często goszczą w jego książkach. Nominowany do nagrody "Książka roku 2004" Polskiej Sekcji IBBY. Czterokrotnie nominowany i dwukrotnie wyróżniony w konkursie na Literacką Nagrodę im. Kornela Makuszyńskiego.
A jakie sa propozycje zmian w znanych i lubianych bajkach?

Emerytowana Złota rybka zaprzyjaźnia się z robakiem stanowiącym przynętę by wyprowadzić żądnego materialnych dóbr rybaka w pole. Królewna Śmieszka jest skłonna do żartów, które sprawiają przykrość oraz krzywdę rodzinie i poddanym. Dziewczynka musi nauczyć się odpowiedzialności za własne uczynki. Smok Wawelski zamiast siać zamęt i strach staje się atrakcją turystyczną. Baba Jaga przy pomocy Jaśka i Gośki staje się sławną raperką Babą Dżagą. Zielony Kapturek pomaga staremu, niedowidzącemu, obarczonemu sklerozą wilkowi głodnemu sławy, chwały i własnej bajki.

Propozycja Marcina Pałasza to bajki na miarę naszych czasów. Są wesołe, zabawne, zwariowane, nowoczesne, nieco przewrotne doskonale ukazują marzenia i pragnienia współczesnego człowieka. Bajki te dają dzieciakom multum korzyści. Można z nimi porozmawiać o pułapkach obecnego świata, zachowaniach trudnych i nieakceptowanych przez społeczeństwo oraz pomogą dostrzec dobre i wartościowe wzorce postępowania.
Duże, wyraźne, barwne ilustracje autorstwa Elżbiety Kidackiej są pomocne w zrozumieniu tekstu i własnej wizualizacji czytanego słowa.
Duża czcionka nie męczy wzroku dziecka i pozwoli na samodzielne czytanie oraz poszerzenie zasobu słownictwa.

Czy eksperymentowanie z ogólnie znanymi bajkami ma sens? Z mojego punktu widzenia, jak najbardziej tak. Po lekturze bajek Marcina Pałasza możemy sami pokombinować i wymyślać własne kompozycje, co bardzo wpłynie na kreatywność, wyobraźnię i słownictwo naszych pociech.
Zatem do dzieła. Wymyślajmy, zmieniajmy a co najważniejsze czytajmy bajki.



Marcin Pałasz "b@jki", BIS, Warszawa 2012



Podsumowanie

Plusy:
- kolorowe, wyraźne, duże ilustracje
- duża, wygodna czcionka
- eksperymenty z klasycznymi bajkami
- bajki są zabawne, wesołe, zwariowane, przewrotne, nowoczesne
- bajki na miarę naszych czasów
- daje możliwość wyjaśnienia dziecku pułapek współczesnego świata
- daje możliwość podkreślenia i przyklaśnięcia pozytywnych zachowaniom
- pozwala na samodzielne czytanie starszemu dziecku
- poszerza zasób słów
- pobudza kreatywność i wyobraźnię

Minusy:
-

Jednym zdaniem:
Warto poeksperymentować z "B@jkami".


Książeczkę poznałam dzięki uprzejmości Pani Lidii reprezentującej wydawnictwo BIS :))) Dziękuję za okazane zaufanie :)

Czytaj dalej...

Kotka prawdę Ci powie...

"Przyzwoity kot z zasady ignoruje wszystko, co choćby w najmniejszym stopniu przypominało polecenie". 

Chociaż nie jestem jakąś wyjątkową miłośniczką kotów, to lubię kocie podejście do swojego życia, ich indywidualność i co za tym idzie nieprzewidywalność. Kot ma własne zdanie na każdy temat i trzeba dużej wrażliwości, wnikliwości i cierpliwości by się z nim dogadać i zrozumieć jego "słowa". "Szczęście jest kotką" jest właśnie takim zapisem z próby porozumienia się z własnym pupilem.

Bohaterka książki znajduje na ganku pod swoimi drzwiami pudełko z zaskakującą zawartością. Niespodzianką okazuje się rudo pręgowana kotka. Między właścicielką a jej zwierzakiem szybko nawiązuje się nić sympatii i porozumienia. Kotka otrzymuje wdzięczne imię Gałganka, które bardzo jednoznacznie ją charakteryzuje. I tak zaczyna się niesamowicie śmieszna, ciepła i pouczająca historia przyjaźni człowieka z kotem :)

Gałganka jest bardzo pewną siebie, wygadaną i przemądrzałą kotką. Zaskakuje trafnymi spostrzeżeniami z życia swojego otoczenia, które komentuje z sarkazmem i ironią. Z humorem podsumowuje także zachowanie człowieka, który okazuje się nie tylko niezłym brudasem ale i prawdziwym głuptasem :) Z książki dowiecie się również jak wyglądało stworzenie świata i wygnanie z Raju z punktu widzenia kota.
Jednak nie tylko takie kontrowersyjne tematy zostały poruszone na kartach tej książki. Większość dotyczy przyziemnych, codziennych kontaktów i czynności, które budują porozumienie pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem. Zdobycie zaufania i miłości naszego pupila nie jest nam dane odgórnie. Trzeba sobie na nie zapracować. Bohaterka jest niemożliwie cierpliwa i znosi zachowania Gałganki ze stoickim spokojem, wzruszeniem i radością. Jednak kiedy w życie kotki wkracza mężczyzna, wszystko się zmienia.
źródło: http://nortus.pinger.pl/m/1450123

Eva Berberich przedstawia czytelnikowi dwie różne ścieżki zdobycia miłości kotki. Damską, którą cechują uczucia i emocje oraz męską, którą wytycza charakter i rozum. Jeżeli chcesz się dowiedzieć, który sposób zadziałał na Gałgankę, sam musisz przeczytać książkę :P

Eva Berberich na codzień również jest właścicielką kota, co można odczuć w jej tekście. Zastanawia mnie jak wielką trzeba być miłośniczką kotów, jak ogromna trzeba mieć wrażliwość by móc z nim "porozmawiać". Autorka poznała tę tajemnicę. "Rozmówki" zawarte w książce brzmią tak cudownie autentycznie, że trudno rozróżnić co jest fikcją a co rzeczywistością.

Eva Berberich stworzyła ciekawą i zabawną opowieść o kocie, o człowieku i o życiu. Anegdotki są świeże, oryginalne, niosą radość i optymizm, którego tak brakuje nam w tą dżdżysto- zimną pogodę.
Warto poznać Gałgankę i to co ma do powiedzenia o współczesnym świecie.





Eva Berberich "Szczęście jest kotką", tł. Barbara Floriańczyk, BIS, Warszawa 2013



Podsumowanie

Plusy:
- dobry pomysł i dobre wykonanie
- portret kota wszechwiedzącego
- anegdoty z życia kota i jej właściciela
- wypowiedzi ironiczne, z sarkazmem, z humorem
- dowcipna
- stworzenie świata i wygnanie z Raju okiem kota
- odczuwalna w tekście miłości wrażliwość dla zwierząt szczególnie kotów
- ocieka optymizmem


Minusy:
-

Jednym zdaniem:
Kot o człowieku i człowiek o kocie :).


Książkę miałam przyjemność przeczytać dzięki uprzejmości Pani Lidii reprezentującej wydawnictwo BIS :)))) Dziękuję za okazane zaufanie :)



Czytaj dalej...

Miłość wygrana w karty?

"Kochanek z piekła rodem" to kolejna, druga część cyklu Diablęta z Hallstead Hall.

Hester Plumtree choć usatysfakcjonowana ożenkiem Olivera, poznanego w "Narzeczonych mimo woli" (recenzja), nie spoczywa na laurach. Już szykuje kolejną intrygę. Tym razem w jej ręce wpada Lord Jarret Sharpe- hazardzista i kobieciarz. Pod pozorem utraty sił i w konsekwencji groźnej choroby oddaje wnukowi prowadzenie browaru. Jeżeli uda mu się wygenerować zysk ze sprzedaży piwa, zostanie zwolniony z ultimatum- przymusowego małżeństwa. Radość z tego faktu przyćmi pewna panna, która przebojem wdziera się w dekadenckie życie Jarreta. Czy miłość i przyszłość można wygrać w karty?

Panna Lake cechami charakteru bardzo przypomina Hester Plumtree. Sama prowadzi mały, lokalny browar i stawia czoło całemu światu. To nie jest łatwe zadanie. Dodatkowo panna Lake skrywa tajemnicę, która może zniszczyć przyszłość jej rodziny. Podobał mi się upór z jakim walczy o swoje prawa, uwagę, zawód i umiejętności. Nie waha się postawić wszystkiego na jedną kartę.
Jarret to wierne wręcz lustrzane odbicie Olivera z pierwszej części cyklu. Podobnie się zachowuje, mówi, robi i nawet tak samo i bez polotu obdarza pieszczotami swoją kochankę. W scenach erotycznych nie ma pasji, sensualności, dreszczu pożądania i drażliwego pragnienia. Autorka nie tylko popełniła ten sam błąd co w poprzedniej książce ale i wiernie je z niej przekopiowała. No może z wyjątkiem anturażu...

Plusem jest ujawnienie kolejnych losów rodzeństwa Jarreta. Wiemy jak radzi sobie w małżeństwie Olivier, co porabiają inne Diablęta i jak wychodzi im szukanie swojej połówki jabłka. Zostają także po części wyjaśnione tajemnice rodu sprzed lat...

Zawiodłam się ogromnie na "Kochanku z piekła rodem". Sugeruje werwę i pieprzne wątki erotyczne a otrzymujemy odgrzewane kotlety, którym umknął smak i zapach świeżości. Może czytanie kolejnych części cyklu trzeba rozłożyć w czasie by dostrzec w nich coś wyjątkowego...

Podsumowanie

Plusy:
- silne i odważne postacie kobiece
- ciekawa intryga
- podstępna starsza pani, która próbuje układać życie swoim wnukom
- wartka akcja choć bardzo zbliżona do poprzedniego tomu cyklu
- pariarchat i konwenanse potraktowne z humorem i dowcipem

Minusy:
- schemat
- przewidywalność
- powielactwo
- sceny miłosno- erotyczne bez polotu, prawie identyczne z tymi z poprzedniej części cyklu Diabląt

Jednym zdaniem:
Cykl Diablęta z Hallstead Hall należy czytać z długimi odstępami.


Sabrina Jeffries "Kochanek z piekła rodem", tł. Dorota Jankowska- Lamcha, BIS, Warszawa 2013



2/6

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Lidii reprezentującej wydawnictwo Bis :))) Dziękuję za zaufanie :)



Czytaj dalej...

Ultimatum podstępnej babki

Jak na oddaną miłośniczkę romansu historycznego, nie mogłam oprzeć się intrygującej serii Diablęta z Hallstead Hall autorstwa Sabriny Jeffries, a wydanej przez wydawnictwo BIS.

Wspomniane Diablęta to osierocone rodzeństwo, które samotnie wychowuje bezkompromisowa, podstępna babka Hester Plumtree, właścicielka i zarządczyni dobrze prosperującego browaru. Kobieta rozpieszcza wnuki i na wiele im pozwala...Oliver "jest pochłonięty piciem lub łajdaczeniem się", Jarret ma w głowie jedynie hazard, Minerva pisze gotyckie powieści, Gabriela interesują wyłącznie wyścigi, a Cecylia "nie przepuści żadnej okazji, by chwycić za pistolet i strzelać do celu." Hester czuje się coraz starsza i coraz bardziej rozczarowana postępowaniem swoich podopiecznych. Chciałaby już bawić prawnuki, ale na to nie zanosi się w najbliższej przyszłości. A jakby tak użyć podstępu??? Hester stawia ultimatum: majątek i wpływy za małżeństwo.

W "Narzeczonych mimo woli" pierwszym tomie serii to markiz Oliver Sharpe będzie się starał odwieść babkę od tego niewykonalnego zadania. Nie ma zamiaru żenić się, ale nie chce też skazać swojego rodzeństwa na życie biedzie, bez rodzinnego majątku i koneksji...Jak to pogodzić? Trzeba przechytrzyć Hester Plumtree...Sprowadza do domu fałszywą narzeczoną. Amerykankę, katoliczkę, plebejuszkę- na taką żonę babcia z pewnością nie wyrazi zgody...Czy na pewno?

Hester Plumtree nie jest łatwo wywieść w pole. Po śmierci męża sama musiała poprowadzić browar. Dla kobiety na początku XIX wieku było to niełatwe zadanie. Musiała wykazać się ogromnym hartem ducha, odwagą i przedsiębiorczością żeby stawić czoła mężczyznom i pokazać im, że jest godnym przeciwnikiem i kontrahentem. Gierki niedoświadczonej przez życie młodzieży nie są zatem w stanie pokrzyżować jej planów. Każda próba obejścia ultimatum przynosi jej tylko dobrą zabawę i uśmiech. Do tego potrafi wykorzystać nadarzające się sytuacje i kiedy uważa, że plany Olivera mogą przynieść jej korzyści, bez skrupułów wykorzystuje je przeciwko wnukowi.
 Postać fałszywej narzeczonej- Marii Butterfield, choć sztampowa to miła i ciekawa w odbiorze. To młoda Amerykanka, która przybywa do Anglii ratować narzeczonego, a wpada w pułapkę największego hulaki Olivera Sharpa. Ich pierwsze spotkanie jest oryginalne i wymyka się spod sztywnych regół i konwenansów. Jednak taka jest też sama Maria.
Jedynie Oliver niczym mnie nie zaskoczył. Był przewidywalny i irytujący.

"Narzeczonych mimo woli" czytało się lekko i przyjemnie. Była szczypta pieprzu, dowcipnych dialogów ale i infantylno- nieśmiałych zachowań. Zabrakło mi także sensualnych doświadczeń erotycznych. Sceny miłosne zostały potraktowane po macoszemu i brakuje im polotu, a tego nie znoszę. Skoro już autorka zdecydowała się napisać o życiu intymnym bohaterów, to niech będzie o czym czytać :P


Podsumowanie

Plusy:
- silne i odważne postacie kobiece
- ciekawa intryga
- podstępna starsza pani, która próbuje układać życie swoim wnukom
- wartka, nienużąca akcja
- pariarchat i konwenanse potraktowane z humorem i dowcipem

Minusy:
- schemat
- przewidywalność
- sceny miłosno- erotyczne bez polotu

Jednym zdaniem:
Miłośniczki gatunku chętnie poznają historię opisaną przez Sabrinę Jeffries.


Sabrina Jeffries "Narzeczeni mimo woli", tł. Karolina Zaremba, BIS, Warszawa 2012



4/6

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Lidii reprezentującej wydawnictwo Bis :))) Dziękuję za zaufanie :)


Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka