Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą małżeństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą małżeństwo. Pokaż wszystkie posty

Finezja uczuć, Aneta Krasińska

Miłość... Trudno ją zdobyć, utrzymać. Czasem trudno ją zrozumieć. Ale najtrudniej bez niej żyć.

Alicja jest żoną, matką, pracownicą. Jest dokładnie taka sama jak Ty, czytelniczko! Jej życie zmienia się wraz z komunią syna oraz znajomością, która budziła, budzi i będzie budzić kontrowersje. Alicja bowiem obdarzyła uczuciem... księdza... Czy zdecyduje się rozbić rodzinę, a może wiedziona strachem przed konsekwencjami, zmusi swoje serce do podporządkowania się schematom i stereotypom?

 Życie jest skomplikowane i zupełnie nieprzewidywalne. Granice, jakie człowiek sobie wyznacza, z czasem przesuwają się. Priorytety zmieniają swe miejsce w hierarchii. Człowiek jako istota myśląca jest równocześnie nieodgadniony, bo rządzą nim marzenia, pragnienia i słabości.

Miłość rozpoczyna się niczym eksplozja emocji i ferii barw, która pozwala widzieć przyszłość w cukierkowym odcieniu różu. Z czasem przychodzi proza życia, a wraz z nią następują szarości, burość i czerń. Wielkie uczucie zaczyna wymagać szczególnej opieki i dbałości by niosła pociechę, wsparcie, poczucie bezpieczeństwa. Alicja i Adam nie zauważyli kiedy ich małżeństwo zaczęło się przeistaczać i ze zgranego tandemu zmieniło się w samotność w pojedynkę. Praca, wychowanie dzieci, różne priorytety, problemy niepostrzeżenie oddaliły ich od siebie. Zaczęli być podatni na nowe uczucia i emocje. Alicja poddaje się miłości, choć nie czuje się z tym dobrze. W naszym społeczeństwie celibat i kler są traktowani z powagą i każde odstępstwo karane jest publicznym ostracyzmem. Taka miłość to nie jest łatwy kawałek chleba, wiąże się z wieloma ograniczeniami i budzi niezdrowe emocje. Ale ksiądz, zakonnik, to również człowiek, który ma prawo do własnych wyborów. Osobiście jestem zdania, że celibat powinien zostać zniesiony. Być może rozwiązało by to wiele problemów społecznych, filozoficznych, uczuciowych. 

Aneta Krasińska swoją książką "Finezja uczuć" uczula człowieka na dwie ważne kwestie. A mianowicie: o związek należy dbać i pielęgnować go z czułością, uwagą, przenikliwością. Niech Wam się nie wydaje, że miłość będzie trwać niezmieniona aż do grobowej deski. To bajka, którą trzeba wstawić na półkę z jej podobnymi. Miłość jest wymagająca, chimeryczna, nieprzejednana ale odpowiednio zaopiekowana przynosi satysfakcję i spełnienie.
Oraz czy warto żyć w związku wyłącznie dla dobra dzieci, a swoje szczęście zawiesić na wieszaku by poczekało na sprzyjające warunki? Otóż związek, który jest toksyczny bądź niesie jedynie codzienne rozczarowanie odbija się na całej rodzinie, zwłaszcza na dzieciach. To małe ale rozumne istotki, które widzą więcej i odczuwają bardziej niż się wydaje. Szczęśliwa mama to szczęśliwe dzieci, to nie tylko pusty frazes. Pamiętajmy o tym.

Aneta Krasińska totalnie mnie zaskoczyła. Spodziewałam się ciekawej historii, ale nie tego, że porwie mnie przy pierwszym słowie i nie puści ze swych objęć do ostatniego. Bardzo szybko utożsamiłam się z główna bohaterką gdyż jestem w podobnym wieku i miej więcej na tym samym miejscu.
Autorka jest wnikliwą obserwatorką życia. Potrafi tę zwykłą codzienność przenieść na papier, zająć uwagę i skłonić do przemyśleń na temat swoich związków, swojej roli w życiu,  przyjrzeć się swoim emocjom, nazwać je i poczuć impuls do zmian. Prosto bez udziwnień acz plastycznie kreśli obrazy zawiedzionych uczuć, wielkiej, ekscytującej miłości i walki z własnym sumieniem. Podobało mi się, że nie jest przy tym wulgarna, nie epatuje nagością i zmysłowością. Pozwala pewne sceny dojrzeć jedynie we własnej wyobraźni i to tylko wtedy, gdy mamy na to ochotę. Co prawda "Finezja uczuć" oparta jest na obyczajowym skandalu, ale Pani Anecie udało się go przedstawić z wyczuciem , subtelnością, smakiem. 

Gdybym mogła poprawiłabym w książce tylko jedną rzecz: bardziej naprowadziłabym czytelnika na problemy w małżeństwie Alicji i Adama. Ten wątek jest tak delikatny, że niezbyt uważny czytelnik może go nie zauważyć i zdziwić się skąd wynika zakazany romans. 

"Finezja uczuć" to mądry, przemyślany debiut, który z dumą będę prezentować w swojej wirtualnej biblioteczce :) Szczerze polecam :) Pani Aneto! Czekam na więcej :)




"Finezja uczuć" Aneta Krasińska, Psychoskok, Konin 2014 







Czytaj dalej...

Tam, gdzie rodzi się zazdrość, Edyta Świętek


Przeszłość dogoni nas szybciej niż myślimy. Jeżeli ukrywamy w niej niebezpieczne tajemnice, możecie być pewni, że zmienią życie w zaskakujący sposób.

Na własnej skórze przekonała się o tym Daria, bohaterka najnowszej powieści Edyty Świętek "Tam, gdzie rodzi się zazdrość". Była pewna, że trudna, traumatyczna, przeszłość i ponury sekret nie są już w stanie zagrozić jej rodzinie. Pomału nauczyła się żyć w spokoju, wyszła za mąż i próbuje odnaleźć się w nowej roli. Niestety wrogowie sprzed lat nie mają zamiaru ustąpić, co więcej materializują się w najmniej oczekiwanym momencie i w osobach, w których pokładała największe zaufanie. Darię i jej rodzinę czeka najważniejsza rozgrywka.

Powieść "Tam, gdzie rodzi się zazdrość" jest kontynuacją wcześniejszej książki autorki "Tam, gdzie rodzi się miłość". Niestety nie miałam okazji  jej czytać. Trochę obawiałam się, że nie będę umiała znaleźć się w tej historii, ale to były przedwczesne obawy. Edyta Świętek w swoim tekście podpowiada, powraca do wcześniejszych wydarzeń, by czytelnik taki jak ja nie czuł się zagubiony i nie w temacie. Od pierwszego rozdziału poczułam się zaintrygowana i płynnie weszłam w opowieść. Zaciekawiły mnie postacie, ich zachowanie, przeszłość, relacje, marzenia, apetyt na życie. Przyznam szczerze, że nie polubiłam głównych postaci, ale to nie przeszkadzało mi smakować lekturę i korzystać z dobrodziejstw, które za sobą niesie.

Pewnie zastanawiacie się dlaczego bohaterowie nie przypadki mi do gustu... Cóż...Daria jest bardzo do mnie podobna, a ja usilnie walczę by przestać być taka uległa, naiwna, nieśmiała i niezdecydowana. Fakt obie jesteśmy uparte, ale nic nam z tego nie przychodzi oprócz rozżalenia i łez wylanych w ciemnym kąciku. Powinnam ją zatem dobrze rozumieć. I tak jest. Wolałabym jednak żeby mocniej walczyła o siebie i tym samym odstąpiła mi trochę siły i nadziei... Marek z kolei do apodyktyczny samiec alfa, nieprzejednany, chorobliwie zazdrosny, który wymaga, represjonuje, rozlicza. Wydaje się, że wszystkie jego zachowania są wykalkulowane z chirurgiczną precyzją. Pod koniec okazał ludzkie uczucia, które trochę ocieplają jego wizerunek. Czy to początek jego przemiany?

Bardzo podobała mi się mroczna intryga, w którą zostali uwikłani członkowie rodziny. Nic tak  nie psuje krwi jak majątek, władza, zazdrość, stracone nadzieje i wydumane oczekiwania. Edyta Świętek umiejętnie buduje klimat, atmosferę, napięcie, nerwowe oczekiwanie, rozbudza emocje. Najpierw delikatnie, niemal niezauważenie wprowadza niepokój by kilka rozdziałów później całkowicie zburzyć spokój.

Nie do końca przekonało mnie pojawienie się się pewnych osób w kulminacyjnym momencie. Wygląda jakby zostało sklecone na prędce i na siłę dopasowane do okoliczności. Ale być może to tylko moje wrażenie. Do niczego więcej przyczepić się nie mogę i nie chcę. Jestem całkiem zadowolona z lektury. Za to rozbawiło mnie wplecenie w historię kwiaciarki o jakże znajomym nazwisku :)

"Tam, gdzie rodzi się zazdrość" to ciekawa opowieść obyczajowa z małym ale wyróżniającym się wątkiem sensacyjnym, który podkreśla to co w ludzkiej naturze jest najlepsze i najgorsze. W sytuacjach dramatycznym poznajemy prawdziwą twarz ludzi, którzy nas otaczają.





"Tam, gdzie rodzi się zazdrość" Edyta Świętek, Replika 2015




Książkę przeczytałam dzięki Magdalenie, autorki bloga Przegląd czytelniczy i wydawnictwu Replika :) 



 
Czytaj dalej...

Relacje międzyludzkie, a pieniądze, czyli... W cieniu, A.S.A. Harrison


Co łączy ludzi gdy Ci przestaną tworzyć związek? Przyjaźń? Czy jest możliwa skoro zostały zawiedzione oczekiwania, wspólne plany i przyszłość? Nienawiść? Przecież dopiero co wiązała ich miłość, czułość, seks? Rozczarowanie, smutek, żal, rozpacz, wściekłość? To chyba najbliższe prawdzie emocje. A do czego mogą doprowadzić?

Todda Gilberta i Jodi Brett rozdzielił banalny romans i tak zwany kryzys wieku średniego. Zniszczyło to relacje pomiędzy nimi i zmusiło do podsumowań, na które nie byli gotowi. W jednej chwili trwający kilkanaście lat związek sprowadził się do czysto materialnej materii- pieniądz, utrzymanie, alimenty, standard życia. Okazuje się, że małżeństwo zwyczajowe nie uprawnia do godziwego podziału majątku, a jedyny scenariusz mogący pomóc zachować status to, m o r d e r s t w o.

 "Doświadczenie może być niechciane, może przynosić same szkody, ale doświadczenie jest substancjalne, faktyczne, miarodajne, żyje w ludzkiej przeszłości i wpływa na teraźniejszość, niezależnie od tego, co człowiek próbuje z nim zrobić."

Związek dwojga ludzi, uczucia jakie ich połączyły (tym bardziej, że jest podstawą powieści) powinny od samego początku buzować pomiędzy bohaterami, a czytelnikiem. A.S.A. Harrison powinna tak poprowadzić te relacje by zaciekawić ale i dać powody do refleksji. Co prawda byłam zainteresowana przyczynami wygaśnięcia miłości, namiętności i zdrady, do której dopuścił się Todd. Lecz nie do końca udało mi się poznać rzeczywiste źródło rozpadu tego związku. Mężczyzna utrzymuje pozory, iluzję szczęścia by znienacka pozbawić kobietę dachu nad głową i środków do życia. Proponuje przyjaźń, czułość a nawet okazjonalny seks, a za plecami przelicza i kalkuluje wydatki oraz oszczędności. Z kolei Jodi zachowuje się jak dziecko, które nie rozumie swojej sytuacji. Pozwala by inni kierowali jej życiem, przyszłością. Próbuje uczyć się żyć w świecie dorosłych. Nie wspominając o kochance- Natashy, która doprowadzała mnie do szału- egoistka przez duże E. Nie wiem jaki facet zostawiłby dla niej spokój i stabilizację...

A skoro nie dostałam jasnych odpowiedzi, przestałam angażować się w życie bohaterów.  Śledziłam jedynie ich losy, ale z dystansem i z przymrużeniem oka.

"W cieniu" to książka, którą stawia się na równi z bestsellerowymi thrillerami "Zaginiona dziewczyna" i "Zanim zasnę". Jednak dla mnie to jest nieporozumienie. Owszem historię czyta się z prędkością światła, to nie ma w sobie tego napięcia, niepewności, niepokoju, emocji, które grają na odsłoniętych, wrażliwych nerwach czytelnika. Miałam wrażenie jakby była ona już wielokrotnie "wałkowana", a dla mnie pozostała sucha, chłodna relacja opowiedziana przez niewprawnego oratora, pozbawiona ważnych szczegółów, znaczących  faktów i pikantnych momentów. Już sam blurb książki w jednym zdaniu streszcza całą blisko 350- cio stronicową treść. Nie pozostawia żadnej tajemnicy i prowadzi jak po nitce do kłębka, do finału, który początkowo mnie zdziwił ale nie zaskoczył i nie wcisnął w fotel.

"W cieniu" może spodobać się tym, którzy dostrzegają okrutny materializm rządzący współczesnym światem, który niszczy rodziny, związki, przyjaźnie i inne relacje międzyludzkie. Jednak nie wymagajcie od tej lektury zbyt wiele, a w szczególności dreszczu niepokoju, zamętu i nieobliczalności.








"W cieniu" A.S.A. Harrison, tł. Dorota Malina, Znak, Kraków 2015








Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka