Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mira. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mira. Pokaż wszystkie posty

Duet z przypadku, czyli... Czy boisz się ciemności?, Sidney Sheldon



Kobiecy thriller to gatunek literatury trzymającej w napięciu stworzony z myślą o kobietach. Z reguły jego bohaterkami również są kobiety i z kobiecego punktu widzenia rozkładamy zbrodnię na czynniki pierwsze. Czy powinna być eteryczna i delikatna jak niewiasta, czy drapieżna, pełna pasji, emocji niczym wamp? To z pewnością zależy od autora i jego interpretacji brutalności, zła i niegodziwości świata.

Zastanawiam się czy "Czy boisz się ciemności?" Sidney Sheldona nie włożyć do wspólnego worka "Thriller kobiecy". Choć jest napisany przez mężczyznę, to wiele aspektów przemawia by powieść za takową uznać... Ale tak między nami mówiąc, w ogóle nie nazwałabym tej książki thrillerem, ani kryminałem. Co najwyżej powiastką o lekkim zabarwieniu sensacyjnym. Nie ma w niej mroku, grozy, strachu jeżącego włos na głowie, oddechu czutego na karku i zagrożenia, które paraliżuje zmysły, myśli, a uaktywnia instynkt...

To o czym w takim razie jest książka Sidney Sheldona?

Cztery światowe metropolie, cztery morderstwa udające samobójstwo, potężny, wpływowy koncern, manipulacja pogodą i dwie pogrążone w żałobie kobiety. Co łączy powyższe zdarzenia i jakie niebezpieczeństwo czyha na wdowy, Kelly Harris i Dianę Stevens?

Kelly i Diana, zostały zmuszone przez okoliczności, przeprowadzić amatorskie śledztwo w sprawie śmierci swoich mężów. Ktoś uporczywie próbuje im w tym przeszkodzić. Kobiety niezrażone przeciwnościami losu uparcie poznają świat korupcji, egoizmu, brutalności i tyranii. Z ich perspektywy śledztwo jest poważne, zaangażowane. Z mojego punktu widzenia jest bardzo przerysowane, wręcz śmieszne. Duet z przypadku, do tego początkowo niechętnie do siebie nastawiony, cudem wychodzi cało z każdej opresji, a dziwnymi zbiegami okoliczności dotyka prawdy, która może wstrząsnąć światem, międzynarodową gospodarką, zniszczyć przyszłość naszej planety. Rozbawiły mnie dialogi detektywek. Strasznie nienaturalne, wymuszone, niewiarygodne.

Szczególnie powaliła mnie na kolana sytuacja, w której kilku policjantów wraz z naszymi bohaterkami odwiedza niebezpiecznego szefa mafii z oskarżeniami i prośbą o zachowanie życia. Ten oczywiście się gęsto tłumaczy i mało nie przeprasza za starty moralne. Trudno uwierzyć...

Policja w tej książce, to garstka śledczych, którym można wcisnąć byle kłamstwo, by mieć ich z głowy. Szybko zamykają swoje śledztwo i liczą, że kto inny dojdzie prawdy.

Jedyną pełnokrwistą postacią, wyróżniającą się z całej historii jest Tanner Kingsley. Mężczyzna nie ma zahamowań, jest brutalny,władczy, charyzmatyczny, obdarzony silnym, wybuchowym charakterem, nie boi się zaangażować w projekt, który może przynieść mu sławę i wielkie bogactwo. Dąży do celu nawet po trupach i nie zawaha się poświęcić własnej rodziny.

W rozrachunku bohaterowie udali się średnio Sidney' owi Sheldonowi. Fabuła również, choć były zadatki na coś oryginalnego. Temat podjęty przez autora, manipulacja pogodą, bardzo efektowny, ale opakowany w tandetne słowa. Szkoda, że zmarnował się taki potencjał.

"Czy boisz się ciemności?" nie jest książką w moim stylu. Brakuje w niej mocnych akcentów, bardziej śmieszy niż przeraża, a akcja przypomina raczej gonitwę szaleńców niż szybki, zwinny, gwałtowny, zwodniczy bieg do utraty tchu.








"Czy boisz się ciemności?" Sidney Sheldon, tł. Jan Kraśko, Mira, Warszawa 2015





Czytaj dalej...

Holenderska Vendetta, czyli... Smak tulipanów, Antoinette van Heugten




II wojna światowa, nazizm wyzwoliły pierwotne instynkty w ludziach w całej Europie. Ich dumne, radosne oblicza naznaczył strach, ból, rozpacz i chęć zemsty za doznane krzywdy. W swoim cierpieniu nie zawsze dostrzegają prawdziwych oprawców, sprawców swojej tragedii. Niekompletna wiedza nie tłumaczy chęci odwetu, a czas zamiast koić rany, roznieca gniew i kumuluje negatywne emocje. 

Dramatyczne skutki wojny i Holokaustu dają o sobie znać trzydzieści lat później w domku na przedmieściu Houston. Doświadczyła jej niczego nieświadoma Nora de Jong. Po dniu pełnym zawodowych wyzwań, w swoim domowym azylu odnajduje mrok i destrukcję zbrodni. W salonie na śnieżnobiałym dywanie leżą okaleczone zwłoki matki Anneke, a w sypialni martwe ciało nieznajomego mężczyzny. Nigdzie, natomiast, nie ma jej malutkiej córeczki Rose. Kto mógł ją porwać i dlaczego?

Dość szybko okazuje się, że za zbrodnią stoi historia i holenderska przeszłość matki. By rozwiązać zagadkę, Nora musi powrócić do korzeni.

Do tej pory myślałam, że amerykańska policja jest najbardziej profesjonalna, kompetentna i skuteczna na całym świecie. Książka Antoinette van Heugten udowadnia, że nawet oni nie mogą dokonać niemożliwego. Tropy odnalezione na miejscu zbrodni nie wystarczają by móc rozwikłać i zakończyć sprawę. Wiadome jest, ze zabójca pochodził z Holandii, ale jaki mógł mieć motyw aby zabić szanowaną obywatelkę Stanów Zjednoczonych?
Dopiero Nora, podczas porządkowania rzeczy matki, odkrywa do tej pory nie ujawnioną przeszłość Anneke. Holenderskie papiery, sfałszowane paszporty choć rzucają nikłe światło na śledztwo, to są jedynym punktem zaczepienia. Jednak i tym razem policja nie daje sobie rady. Międzynarodowa biurokracja przerasta ich możliwości. To dla mnie niepojęte. Służbowe kanały komunikacyjne w sprawach kidnapingu czy brutalnej zbrodni powinny być prostą drogą wymiany informacji. A tu detektywi napotykają trudności na każdym kroku. 
Mam wrażenie, że gdyby nie Nora poddaliby się bez walki nie bacząc na zdrowie, życie zaginionego sześciomiesięcznego dziecka... 
To ona w końcu bierze sprawy w swoje ręce, przejmuje dowodzenie i wyjeżdża do Holandii. Tam rozpoczyna prywatne śledztwo i podróż w przeszłość. 

Razem z Norą poznajemy losy Holendrów podczas II wojny światowej, okupacji i stosunek do holenderskich Żydów. 
Czytając Dziennik Anny Frank, można by przypuszczać, że Żydzi w Holandii nie przeżyli takiej traumy i przemocy jak Żydzi z innych terenów będących pod okupacją. Mogłoby się wydawać, że ich sąsiedzi tylko czekali by ich chronić, ukryć, żywić przez całą wojnę. Niestety. Nazizm miał swoich wiernych wyznawców w każdym europejskim narodzie. W Holandii również. Bieda, potworny głód, choroby i śmierć odebrały resztki godności, uczuć i empatii. By bronić bezpieczeństwa swojego i bliskich można podpisać pakt nawet z samym diabłem. 

Żydowską rodzinę Rosen nie ominęło cierpienie, brutalność i bestialstwo wojny. Morderstwo, gwałt, śmierć w komorach gazowych odcisnęły na niej swoje piętno. Ci co przeżyli już zawsze będą obwiniać sibie o tragiczny los bliskich i szukać ukojenia w planowaniu zemsty. 

Co przed trzydziestoma latami połączyło Anneke i rodzinę Rosen? 

"Smak tulipanów" to dla mnie, miłośniczki historii, ciekawa i obowiązkowa lektura. Ujmuje ona temat Holokaustu i holenderskich Żydów z zupełnie innej perspektywy. Do tej pory poznałam jedynie punkt widzenia i doświadczenia Anny Frank, które nie odnosi się do setek tysięcy wszystkich Żydów w Holandii. 
Antoinette van Heugten bardzo realistycznie oddała horror tamtych czasów, kiedy człowiek był człowiekowi wilkiem. Ciekawie połączyła również losy obu rodzin, wzajemnych stosunków, uczuć, emocji ale i nieporozumień, strachu, niezrównoważenia i szaleństwa, które na zawsze zostały niezmienione, w którym trwały następne pokolenia. 

Podobała mi się niepewność, dynamika i przekora z jaką Nora prowadziła swoje śledztwo. Miała ku niemu zresztą swoisty motywator, życie swojego dziecka. Nie poddawała się nawet wtedy, gdy zaczęła grozić jej śmierć. Była tym bardziej zdeterminowana, im w większym była niebezpieczeństwie. 

Nie przekonała mnie opieszałość policji, jej brak zainteresowania i niekompetentność. Nie dość, że nie odnaleźli żadnych tropów związanych ze śmiercią Anneke, to nie brali poważnie słów Nory. 
Zdziwiło mnie również z jaką łatwością bohaterowie podrabiali ważne dokumenty. Nora bez problemu dostała się do Holenderskiego Instytutu Dokumentacji Wojennej po fałszywym nazwiskiem, ukryła się w nim i grzebała w niedostępnym, chronionym archiwum...
Tak samo zaskakujące było przewiezienie przez dwie granice porwanego dziecka, bez papierów, bez bagaży, nawet bez doświadczenia w opiece nad małym dzieckiem...

"Smak tulipanów" to powieść, którą z pewnością warto polecić. Po pierwsze opisuje najbardziej tragiczny moment w historii współczesnego świata. Po drugie portretuje rodzinę, która z pokolenia na pokolenia spala nienawiść i chęć zemsty za doznane krzywdy. 








"Smak tulipanów" Antoinette van Heugten, tł. Janusz Maćczak, Harlequin, wyd. II, Warszawa 2015







Czytaj dalej...

Wielki Brat czuwa, czyli... W milczeniu, Erica Spindler

Kiedy jeden człowiek uzurpuje sobie prawo do bycia Bogiem, do decydowania o czyimś życiu lub śmierci,to wcześniej czy później musi dojść do tragedii, która swoim rozmiarem wzbudzi ból, strach, przerażenie i bunt, wściekłość , nienawiść mogący oczyścić atmosferę i arenę zbrodni.

Kimże są Wigilanci? To ludzie kierujący się surowym kodeksem moralnym, są samozwańczymi stróżami porządku i w imieniu dobra, ładu danej społeczności, na własną rękę wymierzają sprawiedliwość. Szczerze powiem, że dopóki nie sięgnęłam po książkę Ericy Spindler, nie miałam pojęcia o istnieniu tego typu grup o charakterze fanatycznym.

Dziennikarka Avery Chauvin styka się z taką grupą- Siedmiu w rodzinnym miejscowości Cypress Springs, do którego wraca na pogrzeb ojca. Oficjalnie mężczyzna popełnił samobójstwo. Avery jednak nie chce i nie może w to uwierzyć. Wkrótce jej przypuszczenia zaczynają nabierać kształtów, a za każdą odkrytą wskazówką kryje się kolejna zbrodnia i ostrzeżenie od mieszkańców miasteczka. Kim są tajemniczy strażnicy porządku?

Po raz kolejny w ciemno sięgnęłam po najnowszą powieść Ericy Spindler. Nawet nie czytałam opisu wydawcy. Bo i po co. Skoro ufam, że książki autorki trzymają poziom i oferują idealną kryminalną rozrywkę? Z ulgą donoszę, że miałam rację. Mistrzyni mrocznej atmosfery ludzkich żądz i namiętności oraz łączenia koszmarnej przeszłości z nie lepszą teraźniejszością powraca z intrygującym tytułem.

Cypress Springs sprawia wrażenie sielskiej miejscowości, w której mieszkańcy dobrze się znają, a do tego wszyscy się przyjaźnią. Jednak to tylko fasada, która skrywa sieć inwigilacji, szpiegowania, donosu. Każdego kto nie prowadzi się przykładnie, nie jest bogobojny, nie postępuje w tradycyjny, ustalony sposób czeka surowa kara, począwszy od ostracyzmu na śmierci skończywszy. Kto nie potrafi współżyć w tym społeczeństwie wyjeżdża, a ten kto zostaje podporządkowuje się obowiązującym, niepisanym prawom. Avery jest jedną z tych, które wyjechały szukać swojego miejsca na ziemi. Nie odwiedza bliskich, skupia się na swojej karierze. Dopiero wypadek matki i samobójcza śmierć ojca zmuszają ją do powrotu. Tempo życia, pęd za pieniądzem- to  nie tego tak naprawdę szukała. Spokój, paradoksalnie, odnalazła w Cypress Springs, pośród ludzi, których zna i kocha. Ale ci ludzie pokazali jej swoje drugie oblicze, tak odległe od przyjacielskich uścisków i słodkich uśmiechów.

Avary odkrywając prawdę o śmierci ojca demaskuje grupę miejscowych Wigilantów, którzy muszą podwoić wysiłki by zamaskować wszystkie swoje zbrodnie. Kto należy do Siedmiu, w jak wielkim niebezpieczeństwie znajdzie się Avery i kto będzie jej sojusznikiem, musicie przeczytać sami :)

"Jak człowiek mniej wie, mniej widzi, mniej rozumie. Żyje spokojniej i bezpieczniej."

Fabuła powieści rozkręca się powoli ale miarowo i systematycznie przyspiesza akcję. Erica Spindler bardzo taktownie balansuje pomiędzy emocjami. Najpierw lekko prowadzi po sennym miasteczku, zapoznaje z mieszkańcami, rozrysowuje korelacje, zaznacza ważne punkty z życia głównej bohaterki. Później dodaje jeżącą włos na karku atmosferę szaleństwa, fanatyzmu, poniżenia, strachu, cierpienia. Połączenia  są subtelne, powiedziałabym niedostrzegalne w natłoku myśli, rozważań, domniemywań, prób rozwikłania zagadki. Nie jest łatwo odgadnąć motywy i przestępcę gdyż tak łatwo Erica Sindler zwodzi i prowadzi fałszywym krokiem. Łatwo jest poddać się jej manipulacji i z góry założyć zakończenie. Jednak finał zaproponowany przez autorkę okazuje się dużo bardziej złożony, przerażający i zaskakujący.

"W milczeniu" mogę polecić każdemu miłośnikowi Ericy Spindler....Nie...Ich nie trzeba namawiać.
Książkę proponuję więc tym, którzy lubią dobrze opowiedziane historie, logiczne zagadki i z pozoru niewinne miasteczka, które okazują się bramą do piekła.





"W milczeniu" Erica Spindler, tł.Klaryssa Słowiczanka, Harlequine, Warszawa 2015





Czytaj dalej...

Dzieci wśród karteli narkotykowych, czyli... Mroczny trop, Alex Kava


Handel dziećmi i wykorzystywanie ich do celów zbrodniczych to bulwersujący temat, który niezmiennie porusza opinię publiczną. Niestety nie znaleziono skutecznego sposobu jak wyeliminować ten proceder i z roku na rok rośnie liczba maluchów i nastolatków prowadzonych drogą zdemoralizowania, bezprawia i nienawiści.

Najnowsza powieść Alex Kavy nawiązuje do tej profesji i wtłacza przerażone dzieci w środek karteli narkotykowych, przemytu kokainy i molestowania seksualnego. Jedną z nich jest Amanda, młoda Amerykanka zmuszana do przewożenia narkotyków we własnym żołądku. Samotna, wystraszona, bezdomna dziewczyna zgodzi się na wszystko byleby ogrzać się w cieple domowego ogniska i najeść do syta. Połknie nawet pięćdziesiąt trzy baloniki szczelnie wypełnione kokainą. Pewnego dnia Amanda jest świadkiem śmierci jednej z kurierek. Przerażona ucieka. Schronienia udziela jej Ryder Creed słynny zaklinacz i treser psów- poszukiwaczy. Tym samym wypowiada wojnę najgroźniejszemu bossowi narkotykowemu Icemanowi i staje ręka w rękę z agentką Maggie O' Dell.

Iceman to człowiek bezwzględny, który nie cofnie się zanim nie wypełni swoich zadań. Musi pokazać wszystkim na co go stać i udowodnić swoją siłę dilerom i przemytnikom narkotykowego półświatka. Swoje ofiary torturuje nietypowymi metodami, które przynoszą konsternację wśród agentów FBI i totalne zagubienie. Nie są w stanie określić motywów działania, miejsca zbrodni, kolejnych ofiar.
Iceman chce by świat dowiedział się o jego zbrodniach, dlatego podsyła wskazówki Maggie O'Dell, która musi nie tylko zmierzyć się z czasem ale i swoimi przełożonymi, którzy próbują odsunąć ją od sprawy...

Ryder Creed i Maggie O' Dell nieczęsto spotykają się na ścieżkach zawodowych. Jednak kiedy do nich dochodzi sprawa, nad którą pracują okazuje się trudna, niebezpieczna i wpycha ich w mrok najczarniejszych ludzkich pragnień i ułomności. W tym przypadku żądza pieniądza jest tak wielka, że nie ma oporów przed wykorzystaniem niewolniczej pracy dzieci, ich niewinności, naiwności, zaufania, lojalności.

Odżywa także namiętność, która kiedyś powstała pomiędzy Ryderem a Maggie. Oboje nie byli gotowi na poważny związek. Teraz także nie uświadamiają sobie jak są dla siebie ważni i jak bardzo mogliby sobie pomóc, ułagodzić traumy i zapomnieć o przeszłości. Ich twarde charaktery i uparty nie pozwalają na zacieśnienie więzów, choć podświadomie bardzo tego pragną.

Alex Kava pięknie opisała przyjaźń pomiędzy człowiekiem a psem. Umiejętne wychowanie, prowadzenie czworonoga, system nagród może sprawić, że pupil nie tylko stanie się najlepszym przyjacielem, ale odda w dwójnasób całą zdeponowaną, okazaną miłość, nauczy się wykonywać ważne zadania i być może uratuje życie w chwili, gdy najmniej się tego spodziewamy. Psich bohaterów jest w powieści kilku. Autorka zadbała by nie były to jakieś psy...Nie dające się odróżnić, wyróżnić i zapaść w pamięć. W "Mrocznym tropie" każdy czworonóg jest inny. Mają różne charaktery, osobowość, możliwości, predyspozycje, przyzwyczajenia, potrzebują różnorodnych pieszczot, nagród, uwagi.  

"Mroczny trop" czyta się niezwykle lekko, szybko, przyjemnie. Co jest zasługą ogromnego doświadczenia i wprawnego pióra Alex Kavy. I w tym tomie autorka trzyma czytelnika w niepewności, napięciu i tajemnicy, którą można obierać kawałek po kawałku, odkrywając kolejne niewiadome, niedomówienia i zagadki. Nawarstwienie kryminalnej intrygi i powolne dochodzenie do jej rozwiązania, to moja ulubiona rozrywka.






"Mroczny trop" Alex Kava, tł. Katarzyna Ciążyńska, Harlequin, Warszawa 2014




Czytaj dalej...

Tami Hoag "Dziewczyna #9"


"Staramy się nadać jakiś sens rzeczom, które nie mają żadnego sensu. Możemy jedynie robić to, co w naszej mocy. Reszta już nie od nas zależy. A jeśli to, co w naszej mocy, nie wystarczy, następnym razem musimy się bardziej starać."

W Minneapolis w noworoczną noc z bagażnika jadącego samochodu wypada na ulicę młoda kobieta. Jest półnaga, bez dokumentów, ze śladami licznych ran kutych, a skóra jej twarzy została wypalona jakąś żrącą substancją. Nie żyje. Nie wiadomo jednak czy zmarła od zadanych ciosów czy od uderzenia w oblodzoną jezdnię. Jednoznaczną odpowiedź może dać jedynie patolog sądowy. Policja podejrzewa, że za śmierć dziewczyny odpowiedzialny jest seryjny morderca, Doc Holiday, który porywa i porzuca swoje ofiary w przypadkowych miejscach. Jeżeli rzeczywiście tak jest, to morderca wprowadził do swojego modus operandi makabryczne urozmaicenie. Śledztwo prowadzą detektywi wydziału zabójstw, Sam Kovac i Nikki Liska.

W łapy seryjnego mordercy wpadło dziewięć młodych kobiet. Ustalenie ich tożsamości jest trudne gdyż Doc Holiday nie ogranicza się w swojej zbrodniczym procederze do z góry określonego obszaru. Podróżuje po całym stanie, porywa dziewczyny w jednym mieście, a porzuca w drugim. Modus operandi zmienia się całkowicie w przypadku dziewiątej ofiary. Śmierć i porzucenie wydarzyło się w jednym miejscu, co zawęża obszar poszukiwań. Dość szybko detektywi identyfikują tożsamość zmasakrowanego ciała. To uczennica elitarnej szkoły PSI Performance Scholastic Institute, skupiającą uzdolnioną artystycznie młodzież. Do tej samej szkoły uczęszcza piętnastoletni syn Nikki, Kyle. W trakcie śledztwa wychodzi na jaw nietolerancja i agresja młodzieży, która doprowadziła do wielu aktów przemocy, werbalnych, cielesnych i w przestrzeni internetowej, wykorzystując popularne portale społecznościowe.
Najbardziej uderza w czytelnika nierówne traktowanie uczniów przez dyrektora szkoły PSI, co bezceremonialnie wykorzystują nastolatki. Czują się bezkarne wobec innych, co prowadzi do eskalacji nienawiści, agresji, przemocy.
Szkoła powinna być miejscem gdzie każde dziecko czuje się bezpieczne. Nie może na nie wpływać zasobność portfela rodzica, jego zawód, możliwości czy znajomości. Niestety współczesną rzeczywistością rządzi pieniądz, który staje się synonimem nieograniczonej władzy i głównym decydentem o losie innych.

W "Dziewczynie #9" znajdziemy również wpływ braku akceptacji w rodzinie na życie wrażliwej i niepokornej nastolatki. Relacje pomiędzy matką a córką nie zawsze są łatwe, a stają się trudniejsze w okresie dojrzewania i buntu. Skupienie matki na własnym życiu i dążeniu do własnego szczęścia z pominięciem potrzeb dziecka często kończy się tragicznie.

"Nastolatki w tym wieku stanowiły w najlepszym wypadku splot niepewności. Z jednej strony marzyły o dorosłości, z drugiej jednak bały się rozstania ze swoimi misiami i lalkami. Chciały uchodzić za indywidualności, a tymczasem lgnęły do rówieśników i rozpaczliwie pragnęły akceptacji. 

Tami Hoag wskazuje również wpływ nienormowanego czasu pracy na bliskie relacje z dziećmi. Nikki jest tak zaangażowana w śledztwo, że nie zauważa problemów starszego syna, nie jest świadoma jego uczuć, nie zna jego kolegów, nie ma czasu zainteresować się życiem poza domowym nastolatka. To z kolei przekłada się na brak zaufania do matki i nie wpuszczanie jej na swoją prywatną przestrzeń.

Tami Hoag jest amerykańską autorką bestsellerowych thrillerów wielokrotnie nagradzanych. Wiem już dlaczego. Żeby powieść wypadła wiarygodnie, trzeba choć odrobinę znać się na tym, o czym się pisze. Autorka snuje swoją historię tak, jakby uczestniczyła w wielu śledztwach dotyczących brutalnych morderstw, a sceny w prosektorium opisuje tak, jakby codziennie analizowała przyczyny zgonu, "kroiła" zwłoki oraz wdychała opary śmierci i rozkładu.

Z początku może przeszkadzać styl i język powieści- intensywny, na wskroś współczesny, krzykliwy, skrótowy, potoczny. Trzeba się z nim oswoić by w pełni zaczytać się w tekście. Jak już to się stanie, trudno będzie oderwać się od tej historii. Autorka zadbała o to intrygującą zagadką, wiarygodnymi opisami, wartką akcją i napiętymi relacjami pomiędzy współpracownikami, partnerami, rodzicami a dziećmi lub wśród nastolatków.

Tami Hoag zwodzi i kluczy. Podrzuca wiele wskazówek, rozwiązań, motywów, sprawców i dość długo nie daje jednoznacznej odpowiedzi. Udaje jej się do końca trzymać czytelnika w niepewności i we własnych domysłach.  Nie przewidziałam takiego zakończenia ale harmonijnie wpasowało się w omawiane zagadnienia.

Myślę, że "Dziewczyna #9" usatysfakcjonuje miłośników gatunku.





Tami Hoag "Dziewczyna #9", tł. Barbara Budrecka, Mira/Harlequin, Warszawa 2014



Czytaj dalej...

Sekta kontra wiara

"Zło przybiera najrozmaitsze formy. Często bardzo atrakcyjne."

Stowarzyszenia czy organizacje młodzieżowe są akceptowalne gdy nie wymuszają na swoich członkach określonych zachowań, często niezgodnych z ich wiarą, sumieniem, hierarchią wartości. Te, które wymagają bezwarunkowej uległości, nie tolerują zmiany zdania i nie pozwalają na swobodne rozporządzanie własnym mieniem, ciałem i umysłem można uznać za sektę niebezpieczną dla otoczenia, środowiska, społeczeństwa.

Rajska wyspa Key West na Florydzie okazuje swoje diabelskie oblicze. Najpierw bez wyjaśnienia znika pastor kościoła Rajskiej Wspólnoty Chrześcijan, Rachel Howard, potem samobójstwo prominentnego bankiera wreszcie brutalne morderstwo nastolatki Tary, z której  macicy zostaje wycięty trzymiesięczny płód. Czy te sprawy coś łączy? Śledztwo na własną rękę postanawia przeprowadzić siostra Rachel, Elizabeth Ames. W tym celu przeprowadza się na Key West i przepytuje jej mieszkańców, którzy za wszelką cenę pragną ukryć swoją prawdziwą twarz.

Liz jest bardzo mocno związana emocjonalnie ze swoją siostrą. Nie może znieść, ze jej zaginięcie pozostaje w dalszym ciągu niewyjaśnione, a miejscowy policjant sugeruje samowolną ucieczkę spowodowaną problemami bądź chorobą psychiczną. Kobieta nie wierzy w tę hipotezę i postanawia rozwikłać zagadkę osobiście. W tym celu sprzedaje mieszkanie, rzuca pracę i wyjeżdża na Key West- wyspę uchodzącą za raj dla turystów i mieszkańców. Ale nawet takie rajskie miasteczko dotyka proza życia i przemoc mrożąca krew w żyłach. Zagadkowe zgony i brutalne morderstwa są efektem prowadzonych przez Liz działań, przesłuchań i poszukiwań. Dlaczego pytania drażnią tubylców? Co ukrywają przed światem?

Elizabeth wspiera miejscowy barman i były policjant, pokiereszowany przez los i życie. Choć zarzeka się, że nie powróci do czynnej służby, to jego policyjna intuicja, wiedza, adrenalina  nie zawodzi go i doprowadza do wyjaśnienia zagadki. Nie będzie to łatwe zadanie gdyż poszlaki wskazują na wieloletniego przyjaciela. Będzie musiał wybrać pomiędzy lojalnością a prawdą, między sercem a rozumem.

Wykorzystanie mechanizmów rządzących sektami pozwala wejść do środka i poznać od środka struktury i zależności pomiędzy kolejnymi członkami takich organizacji. O dreszcz grozy doprowadza mnie myśl, że jeden człowiek potrafi porwać setki, tysiące, miliony. Mamy przecież taki przykład z naszej niedalekiej historii. Jeszcze bardziej frustrująca jest myśl, że łatwość dostępu do mocnych przy czym niebezpiecznych narkotyków generuje możliwość wymuszania na ludziach oczekiwanych zachowań i jednocześnie odsuwając od siebie wszelkie podejrzenia i oskarżenia.

Erica Spindler ponownie nie zawodzi. Buduje napiętą, gęstą, mroczną od zabobonów i satanistycznej wiary atmosferę. Wciąga czytelnika w wykreowany przez siebie świat i nie wypuszcza dopóki nie opadnie kurtyna wyjaśnienia. Lubię sposób w jaki Erica Spindler kluczy między hipotezami, wskazuje możliwych sprawców, wycofuje się z oskarżeń by uderzyć z drugiej strony, często w ogóle nie branej pod uwagę. Bohaterowie idealnie odgrywają swoje role wzruszając, przerażając czy budząc niesmak, wściekłość i niezrozumienie. Doskonale się przy tym uzupełniają i konfrontują w każdej sytuacji. Sam wątek kryminalny- spójny a wyjaśnienie możliwe i klarowne.

Erica Spindler z łatwością porusza się na granicy powieści romantycznej, thrillera, sensacji i sprawia, że każdą jej książkę czyta się z autentycznym zainteresowaniem i niecierpliwym oczekiwaniem zaskakującego finału. Erica Spindler należy do nielicznych wielopowieściowych autorek, które za każdym razem zapewniają emocje od pierwszej do ostatniej strony.




Erica Spindler "Wyścig ze śmiercią", tł. Krzysztof Puławski, Mira/Harlequin, Warszawa 2014




Za możliwość przeczytania książki dziękuję Pani Monice reprezentującej wydawnictwo Mira/Harlequin :)))) Dziękuję za okazane zaufanie :)




Czytaj dalej...

Królowa też człowiek

Każdy człowiek, czy to kobieta czy mężczyzna, rozporządza swoim życiem. Ma prawo dokonywać własnych wyborów i przyjmuje za nie odpowiedzialność. Niestety był taki czas w historii kiedy kobiety były traktowane jako człowiek drugiej kategorii  bez możliwości stanowienia o samej sobie nawet będąc królową wpływowego mocarstwa.

To o jednej z takich kobiet chcę Wam dzisiaj opowiedzieć.

Do francuskiej księżniczki Katarzyny de Valois uśmiecha się szczęście. O jej rękę stara się król Anglii, Henryk V, co więcej zostaje przyjęty. Nie wie, że ślub i ona sama są ważną kartą przetargową w poważnej grze politycznej. Wraz z ręką Katarzyny, król otrzymuje koronę Francji, co jednoznacznie i diametralnie zmienia, umacnia jego pozycję w świecie. Henryk V jest bardzo ambitny i skupiony jedynie na utrzymaniu, pomnażaniu władzy i bogactwa, a naiwnej młodej królowej marzą się romantyczne porywy serca.
Krótko po ślubie Henryk V umiera i pozostawia Katarzynę z maleńkim synkiem. Królowa opuszcza Londyn i nieprzyjemnie przekonuje się na ile ważna jest jej pozycja we dworze. Bracia króla skutecznie izolują ją od świata, odgradzają od mężczyzn, nie pozwalają na ponowne małżeństwo, mnożą trudności i ograniczają jej swobodę surowo zmieniając prawo. Czy Katarzyna zazna jeszcze gorącego, porywającego uczucia?

Życie Katarzyny od dzieciństwa nie układało się w pasmo szczęścia i sukcesów. Początkowo wychowywana przez służbę w zapomnieniu przez ojca tracącego zmysły i matkę skupioną na własnych podbojach miłosnych, wzrastała w samowoli i dzikości, potem trafia do klasztoru gdzie zakonnice mają przysposobić ją do życia w małżeństwie i wśród ludzi. Katarzyna nie znająca miłości i czułości w skrytości duszy marzy o romantycznym uczuciu. Henrykowi V wystarczy jedno życzliwe spojrzenie by zdobyć jej serce. Przykro było czytać jak miotała się w małżeństwie i starała za wszelką cenę przypodobać się samolubnemu i egoistycznemu królowi.
Jednak najgorsze miało dopiero nadejść, wraz ze śmiercią Henryka. Jej sytuacja zmienia się diametralnie, przestaje liczyć się jako osoba, a staje jedynie matką następcy trony i wdową. Bracia tragicznie zmarłego króla a zwłaszcza Gloucester zaczyna traktować ją przedmiotowo i mnożyć problemy na każdym kroku. Choć działa w imieniu Anglii, to skazuje 25- latkę na samotność i zgryzotę. "Ja dla niego z racji urodzenia byłam bardzo użyteczna, ale jako człowiek nie znaczyłam nic". 
W królowej rodzi się przekora, bunt i z determinacją walczy o swoje szczęście. Tym bardziej, że na horyzoncie pojawia się mężczyzna, który chce dzielić z nią życie.

"Teraz pojmujesz, Katarzyno, że małżeństwo z tobą to dla każdego swoiste samobójstwo polityczne i społeczne."

Uwielbiam romanse historyczne, a kiedy są umiejscowione w Anglii za czasów Tudorów, po takie sięgam bez wahania. Tło historyczne przedstawione bardzo realistycznie i z dbałością o szczegóły. Walka o władzę, dworskie intrygi odmalowane w sposób budzący podziw. To ogromny plus dla Anne O' Brien.

Porównanie  i uznanie Anne O' Brien za lepszą od niekwestionowanej królowej powieści historycznej Philippy Gregory, to moim zdaniem jednak mocne nadużycie. Znam i podziwiam twórczość Gregory więc mam podstawy do podważenia okładkowej tezy.
Anne O' Brien zbyt szczegółowo opisała codzienność Katarzyny i skupiła się na nieistotnych detalach, po czym nie starczyło miejsca na rozbudowanie emocjonalnej strony powieści. Poczułam jedynie liźnięcie niepewności, nieśmiałości, osamotnienia, niezrozumienia, odosobnienia, lęku, strachu, oburzenia, buty, przekory, siły, potęgi miłości podczas jej drogi od zahukanej księżniczki do pewnej siebie królowej, żony, matki. Nie pomogła nawet narracja prowadzona w pierwszej osobie z punktu widzenia Katarzyny. Rozbudowane opisy przynosiły znużenie ciekawej przecież  historii tworzenia się dynastii Tudorów.

Trudno mi jednoznacznie ocenić książkę. Nie jestem ani jej zdecydowaną przeciwniczką ani nie pochłonęła mnie tak, jakby sobie tego życzyła. Ma kilka wad i kilka zalet więc dla Was pozostawiam decyzję o wyborze i zaproszeniu "Zakazanej królowej" do swojego domu.




Anne O' Brien "Zakazana królowa", tł. Hanna Hessenmuller, Harlequin/Mira, wyd. II, Warszawa 2014




Za możliwość przeczytania książki dziękuję Pani Monice reprezentującej wydawnictwo Harlequin/Mira :)))) Dziękuję za okazane zaufanie :)


Czytaj dalej...

Niespełniona miłość

Niespełnione marzenia oraz miłość mogą być podwaliną pod zachowania, które przynoszą nienawiść prowadzącą do niebezpieczeństwa, paraliżującego strachu i realnej groźby śmierci.

Detektyw Taylor Jackson podczas śledztwa w sprawie Naśladowcy i ciężkim postrzale w głowę, traci zaufanie przyjaciółki, współpracowników i głos. Nie może poradzić sobie z tą traumą. Męczą ją nocne koszmary, bezsenność a brak możliwości komunikacji doprowadza ją do granicy wytrzymałości. Żeby dojść do zdrowia i całkowitej sprawności potrzebuje spokoju, z daleka od wścibskich spojrzeń sąsiadów, prasy oraz od nadopiekuńczego narzeczonego Baldwina. Przyjmuje więc zaproszenie do szkockiej posiadłości swojego przyjaciela Memphisa. Okazuje się jednak, że to nie była odpowiednia decyzja...

Taylor jest doświadczonym i skutecznym detektywem. Jednak na jej sumieniu ciąży sprawa Naśladowcy. Obwinia się o cierpienia przyjaciółki Sam, która stała się ofiarą i pionkiem w rękach prześladowcy. Ze swoich obaw i przewinień nie może zwierzyć się policyjnej psycholog, która nie tylko jest jej znajomą ale i furtką powrotu do czynnej służby. Taylor jest kobietą, która boi się zaangażowania, zawierzenia i pełnego oddania drugiej osobie. I mimo uczucia szuka wymówek, które mogłyby pomóc wyplątać się z kolejnego związku. Memphis jest jej kołem ratunkowym. Ten mężczyzna to współczesny dandys. Przystojny, uroczy, pewny siebie egoista. Wszystko łatwo mu przychodzi i "wychował się w przeświadczeniu, że wszystko mu się należy". Przez całą powieść jego zachowanie, pobudki są najbardziej irytujące, tajemnicze i niezrozumiałe.

Fabuła jest prowadzona z perspektywy paru osób, jednego głównego i kilku dopełniających. Trzonem fabuły jest Taylor, która w posiadłości na odludziu dochodzi do zdrowia, wikła się w niebezpieczną intrygę. Memphisa, który jednocześnie nie może zapomnieć o tragicznie zmarłej żonie i próbujący zdobyć względy Taylor. Baldwina uczestniczącego w akcji tajemniczej organizacji Atlantic. Sam, która próbuje dojść do ładu ze swoimi emocjami po nagłej stracie dziecka oraz traumie bycia ofiarą i zakładniczką groźnego przestępcy.

J.T. Ellison bardzo wprawnie poprowadziła narrację odpowiednio stopniując napięcie, zagęszczając atmosferę i umiejętnie zawieszając wątek w najciekawszym momencie. W powieści dużo jest tajemnicy, zaskoczenia, wygrywania na emocjach czytelnika groźnych, niebezpiecznych, psychodelicznych tonów.
Umiejscowienie akcji w starym zamczysku ogromnie przypadł mi do gustu. Wiekowe mury skrywają wiele historii, które łatwo wykorzystać w niecnym celu.

Autorka równie doskonale poradziła sobie z "szalejącym" umysłem Taylor. Nie dość, że wstawiła ją w ramy braku równowagi emocjonalnej, szoku pourazowego i histerii konwersyjnej to pozwoliła igrać i grzebać w jej psychice niezrównoważonej psychoterapeutce i przerażające wizje damy w czerwieni. Taka wybuchowa mieszanina musi budzić emocje. I tak jest.

"Umarli nie kłamią" to nietypowy, nieszablonowy thriller. Bohaterowie, nierealne doznania, ryzykowne posunięcia, nietypowe zależności sprawią, że powieść na długo zostanie w pamięci.




J.T. Ellison "Umarli nie kłamią", tł. Melania Gruszczyńska, Mira/Harlequin, Warszawa 2014





Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Moniki reprezentującej wydawnictwo Mira/ Harlequin :)))) Dziękuję za okazane zaufanie :)


Czytaj dalej...

Maszyna do zabijania

Często zastanawiam się czy człowiek ma przyznany limit szczęścia i na jakich warunkach został on przyznany? Czy szczęście można wyczerpać? Czy za szczęście przyjdzie nam kiedyś zapłacić?

Kate i Richard Ryanowie mają wszystko, dom, miłość, rodzinę, pieniądze, prestiż. Powinni być szczęśliwi ale tak do końca nie mogą tego o sobie powiedzieć. Dlaczego? Brakuje im dziecka. Niestety nie mogą spłodzić potomka. Kate boryka się z endometriozą a Richard jest bezpłodny. Jedyną szansą na spełnienie się w roli rodziców jest adopcja. Zapisują się do renomowanej agencji adopcyjnej i w przeciągu kilku miesięcy ich największe marzenie się spełnia. Wychowują niemowlę- Emmę. Niestety ten krok staje się przysłowiowym gwoździem do trumny małżeństwa Ryanów. Julianna, biologiczna matka Emmy zakochała się w Richardzie i postanowiła uczynić wszystko aby rozbić jego małżeństwo i zająć miejsce Kate. Gdyby tego było mało, tropem Julianny podąża psychopatyczny morderca.

Jak mogłam się tego spodziewać Erica Spindler oddaje czytelnikowi kolejną zatrważającą i  trzymającą w napięciu historię. Z początku wydawało mi się, że autorka dzieli się ze zbyt wieloma intratnymi informacjami. To mocne uderzenie na wstępie dziwiło mnie ale i wpędziło w zadumę, co też atrakcyjnego dla nas szykuje w dalszej części. Bo to, że coś takiego będzie nie miałam wątpliwości i nie pomyliłam się. Erica Spindler idealnie buduje napięcie i zagęszcza atmosferę wokół bohaterów czyniąc ją niebywale klaustrofobiczną, duszną, ziejącą przerażeniem, poczuciem zagrożenia, strachu i niepewności. Do tego sięga po tematy poruszające opinię publiczną od wielu lat: bezpłodność, adopcja czy zawodowi mordercy będący na usługach państwa. Każdy z nich jest na swój sposób przerażający, a połączenie w jedno kumuluje emocje.

Bohaterowie bardzo zróżnicowani, charakterystyczni, wyróżniający się. Najbardziej bliska stała się dla mnie Kate. Jej zbudzone uczucia macierzyńskie, artystyczna dusza, cechy idealnego przyjaciela czy ustawienie jej w pozycji ofiary od samego początku umożliwiają zajęcie uprzywilejowanej pozycji i zdobycie sympatii czytelnika. I to nie jest nic złego :) Julianna z kolei powinna wzbudzać litość i współczucie, choćby ze względu na swoje trudne dzieciństwo i specyficzne wychowanie, ale drażni swoją postawą na każdym kroku dlatego trudno jest ją polubić. Richarda z początku można obdarzyć zaufaniem, ale z każdą kolejną kartką powieści zaczyna coraz bardziej irytować. Za to psychopata zostaje psychopatą, który ewoluuje w dobrym bo przerażającym kierunku.

Książki Ericy Spindler są dla mnie gwarancją jakości i doskonałej kryminalnej rozrywki. "Stan zagrożenia" to doskonałe połączenie gatunków: obyczajówki, romansu i thrillera, które robi wrażenie i trafia w niemal każdy gust czytelniczy :)

Polecam :)



Erica Spindler "Stan zagrożenia", tł. Krzysztof Puławski, Mira/Harlequin, Warszawa 2014



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Moniki reprezentującej wydawnictwo Mira/Harlequin :))) Dziękuję za okazane zaufanie :)



Czytaj dalej...

Umarli- nieumarli

Śmierć bliskiej osoby jest szokiem i ogromną stratą dla każdego człowieka. Okres żałoby natomiast jest próbą poradzenia sobie z tą trudną sytuacją oraz odbudowaniem swojego otoczenia i świata, w którym się żyje. Nie obce w tym okresie są myśli o sensie istnienia i życiu po życiu. Co nas czeka po drugiej stronie? Czy spotkamy swoją rodzinę, przyjaciół, znajomych?
Czas, który mija od śmierci bliskich w końcu zatraca ich obraz w naszej pamięci a wspomnienia, które po nich zostają są wyrywkowe, niepełne, wybrane. Wtedy marzeniem jest zobaczyć, porozmawiać, dotknąć, przytulić jeszcze raz tę zmarłą osobę. Niestety nie jest to możliwe. A gdyby było?

Taka sytuacja przydarzyła się bohaterom książki "Przywróceni" Jasona Motta. Zmarli powracają. Z początku nieśmiało, z dostojeństwem a w końcu masowo i chaotycznie. Społeczeństwo nazywa ich Przywróconymi a siebie samych- Prawdziwie żywymi. Ten podział generuje eskalację przemocy.

Książka ogromnie mnie zaskoczyła. Spodziewałam się typowej opowieści typu lekkiego fantasy. Otrzymałam prozę na granicy powieści psychologiczno- filozoficznej z głębszym, ważkim przekazem. Jason Mott pisząc swoją powieść chciał udostępnić i użyczyć czytelnikowi miejsca na własne przemyślenia, rozliczenie się ze śmiercią bliskim sercu osobom. Chciał również zasiać ziarno niepewności i rozważań na temat życia po życiu i co my zrobilibyśmy w podobnej sytuacji.
Autor nie skupia się na przyczynach powracania zmarłych i nie wskazuje konkretnego finału tego zjawiska. Ważniejsze jest analiza ludzkich zachowań w obliczu niewyjaśnionego. Jedni przyjmują Przywróconych jako dar i błogosławieństwo boże, drudzy boją się własnego sumienia, odpowiedzialności i pokuty za przeszłe działania, grzechy i uczynki, a inni walczą niczym z jakąś plagą zagrażającą własnemu życiu.
Kim tak naprawdę są Przywróceni? Kimś innym dla każdego człowieka. To jego własne doświadczenia, uczucia portretują i utożsamiają te istoty. Mogą być ludźmi, piętnem, wspomnieniem, odbudową wiary, przebaczeniem. Wystarczy otworzyć umysł, posłuchać głosu własnego serca.
Lektura książki jest również doskonałym punktem wyjścia do rozważań na temat człowieczeństwa oraz tego, czego nauczyła nas historia XX wieku.

To co mnie uderzyło najbardziej to izolowanie Przywróconych na zasadzie gett otoczonych murami i drutami kolczastymi, które jednoznacznie kojarzą się z II wojną światową. Tak samo jak stłoczenie na niewielkiej przestrzeni setki tysięcy ludzi, brak odpowiedniego wyżywienia, haniebne warunki sanitarne...Nietolerancja, niezrozumienie, strach, rasizm jest najgorszym podpowiadaczem w dziejach ludzkości. To poprzez te podszepty rozlewano i będą rozlewać ludzką krew, nie bacząc na wiek, płeć i winę.
Czy do tego zmierza nasza cywilizacja? Do samodestrukcji?

Jeżeli wymagacie od książek więcej to "Przywróceni" zapewnią tematów do rozważań na długi, bardzo długi czas. Każdemu polecam tę wyjątkową książkę.




Jason Mott "Przywróceni", tł. Barbara Budrecka, Harlequin, Warszawa 2013


Podsumowanie

Plusy:
- książka na granicy powieści psychologiczno- filozoficznej
- pozwala na gdybanie
- próba rozliczenia się ze śmiercią i niewyjaśnionymi zjawiskami
- ocena zachowań i postaw ludzkich
- ocena człowieczeństwa
- zmusza do refleksji
- wydarzenia opisywane z punktu widzenia rodz. Hargrave' ów i co niektórych Przywróconych

Minusy:
- brak

Jednym zdaniem:
Pwieść Jasona Motta to doskonały wybór na refleksyjne, jesienno- zimowe wieczory.


Książkę maiłam możliwość przeczytać dzięki uprzejmości Pani Moniki reprezentującej wydawnictwo Mira/Harlequin :))) Dziękuję za okazane zaufanie :)


Czytaj dalej...

Makabryczne znalezisko

W 2005 roku Nowy Orlean nawiedza jeden z najgroźniejszych i niebezpiecznych żywiołów. Huragan Katrina pozostawia po sobie krajobraz nędzy i rozpaczy, złamane ludzkie nadzieje, spokój i przyszłość. Miasto jest zniszczone w ogromnym stopniu, jest wiele ofiar, brakuje produktów nawet dla zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych i fizjologicznych. Nie ma wody, prądu a po ulicach szarżują szabrownicy rabujący ocalone majątki. W tych i tak już trudnych warunkach, a wysypisku zostają odnalezione kobiece dłonie. Policja nie znajduje rozwiązania dla tego makabrycznego znaleziska. Brak środków,narzędzi, łączności zsuwa zbrodnię na drugi plan. Tak jak wiele przestępstw w tym czasie. Także tajemnicza śmierć policjanta i równocześnie męża detektyw Patti O'Shay utyka w martwym punkcie. Obie sprawy nabierają rozpędu po upływie dwóch lat, kiedy to zostają odnalezione szczątki kobiety pozbawionej prawej dłoni. W grobie zostaje także odnaleziona odznaka zamordowanego policjanta. Patti ponownie otwiera śledztwo.

Detektyw O'Shay czuje się odpowiedzialna za śmierć męża. Nie może sobie również wybaczyć, że nie odnalazła jego zabójcy. Kiedy zostają odnalezione nowe dowody, śledztwo staje się dla niej sprawą priorytetową. Nie zamierza kurczowo trzymać się obowiązujących reguł. Zdaje się na swoje przeczucie i kiedy trzeba łamie regulamin. Takie działanie nie podoba się jej współpracownikom, którzy za wszelką cenę starają się tuszować kolejne wyskoki. Lubię takie zdeterminowane kobiety, które nie uginają się trudnościami. Z drugiej strony współczułam Patti gdyż tak dużo straciła już w swoim życiu, najpierw dziecko, potem marzenia o macierzyństwie, a na końcu mąż. Rodzina i przyjaciele wygłuszali i maskowali jedynie pustkę w jej sercu, nigdy nie uleczyli natomiast krwawiących ran.

Z rozbawieniem ale i zadumą przyglądałam się dużej rodzinie Patti O'Shay i jej nietypowym zgraniu. Wszyscy odnoszą się do siebie z szacunkiem, wspierają się w każdej sytuacji i są dla siebie oparciem. Co zabawniejsze większość członków rodziny para się zawodem policjanta. Dzięki temu mają na siebie oko i rozumieją swoje obowiązki i wynikające z tego ograniczenia. Z drugiej strony taka ciągła kontrola może doprowadzić do obłędu. Trzeba się również liczyć, że ma się wpływ na wizerunek swoich bliskich co często bywa znakiem "stop" i ponownym przemyśleniem swoich działań.

Erica Spindler ukryła w swojej książce malutką niespodziankę dla swoich czytelników. Odnajdą ja Ci, co regularnie czytują powieści autorki. Co to takiego? Nawiązanie do innego jej thrillera :)))

Pani Spindler niezmiennie zaskakuje swoją kryminalną dedukcją. Jeszcze nigdy nie udało mi się rozszyfrować kto, kiedy i dlaczego popełnił opisywane zbrodnie, choć zawsze mam swojego faworyta. Podoba mi się to :) Finał powieści zawsze jest dla mnie zaskoczeniem. I to właśnie dlatego sięgam po jej książki...w ciemno...

Oprócz dynamicznej akcji i umiejętnie stopniowanego napięcia cenię cenię thrillery Ericy Spindler za podejmowane tematy. W swoich książkach potrafi idealnie połączyć i wyważyć wątki kryminalno- miłosno- społeczne. "Ślepa zemsta" zawiera w sobie m.in. funkcjonowanie w warunkach ekstremalnych, strata bliskiej osoby, molestowanie seksualne, przemoc, dysocjacyjne zaburzenia osobowości- tożsamości, obłąkańcza zazdrość, traktowanie drugiego człowieka niczym swoją własność, nietolerancja, etyka pracy, nieregulaminowe zachowania, a także strach przed okazaniem uczuć.

Miłośnicy powieści Ericy Spindler z pewnością polubią "Ślepą zemstę", a Ci, którzy jeszcze nie znają autorki koniecznie muszą to nadrobić :)




Erica Spindler "Ślepa zemsta", tł. Małgorzata Borkowska, Harlequin, Warszawa 2013




Podsumowanie

Plusy:
- dynamiczna akcja
- stopniowanie napięcia
- zaskakujący finał
- wciągająca fabuła
- krótkie rozdziały
- interesujący bohaterowie
- umiejętność łączenia i wyważenia wątków kryminalno- miłosno- społecznych
- nawiązanie do jednej z poprzednich książek autorki

Minusy:
-

Jednym zdaniem:
Erica Spindler w świetnej formie.


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Moniki reprezentującej wydawnictwo Harlequin/Mira :))) Dziękuję za okazane zaufanie :)


Czytaj dalej...

Skażone duchy


Odrestaurowywanie bardzo znanych i kultowych wręcz bajek, baśni, powieści dla dzieci i młodzieży, poddawanie ich obróbce według własnego widzimisię oraz przeznaczanie ich dla już całkiem innej grupy wiekowej staje się nowym nurtem na rynku wydawniczym. Zastanawia mnie na ile jest to odpowiedź na faktyczne potrzeby czytelnika, spełnianie własnych ambicji, a na ile korzystanie ze sprawdzonych konstrukcji, schematów prognozujących sukces?

Jak zauważyłam również motyw walki pomiędzy dobrem a złem już dawno przekroczył granice baśni i wieku dziecięcego by na dobre zagościć w świecie fantasy, który tak kręci dzisiejszą młodzież. Dylematem zostaje tylko w jaką skórę oblec bohaterów by jeszcze bardziej uatrakcyjnić lekturę książki. Wampiry? Nie, to już było i przebrzmiało... Anioły? Nie, ich czas też już powoli dobiega końca... Zombi? Tak, ten świat powraca do łask, a autorzy prześcigają się w pomysłach by jak najbardziej go wyeksploatować.
Jedną z nich jest Gena Showalter.

W tragicznym wypadku samochodowym giną rodzice i ukochana siostra Alicji. Dziewczyna trafia pod opiekę dziadków. Z ich pomocą próbuje na nowo poukładać swoje życie. Nie jest to łatwe gdyż okoliczności śmierci jej bliskich nie są jasne, co więcej budzą przerażenie niczym najstraszniejsze majaki z sennych koszmarów. Teraz także życie Alicji jest zagrożone...Pomóc może jej tajemniczy Cole i jego nieustraszona banda.

Alicja jest skrytą, nieśmiałą, zagubioną i zakompleksioną szesnastolatką. Wstydzi się ojca alkoholika przez co wzbrania się przed zawieraniem nowych znajomości, przyjaźni i nie pozwala sobie na miłość i romantyczne uniesienia. Śmierć rodziny i jej okoliczności zmieniają ją. Nie może pozbyć się wszechogarniającego poczucia winy. Zadręcza się pytaniami: dlaczego i po co przeżyła? Czy ma prawo korzystać z radości życia? Ten szereg przytłaczających, czarnych myśli przerywa nowa znajomość, która szybko przekształca się w przyjaźń. Pod wpływem Kat, Alicja zaczyna się otwierać. Teraz możemy dostrzec cały wachlarz cech charakteru dziewczyny, które były głęboko ukryte, nie tylko przed czytelnikiem ale i przed innymi postaciami z książki. Tę zmianę zaczynają dostrzegać również chłopcy. Dwóch z nich zaczyna ostrą rywalizację o względy Alicji oraz o możliwość wtajemniczenia jej w kuluary własnych organizacji.

I tu dochodzimy do wątku miłosnego, który niczym ale to niczym mnie nie zaskoczył. Nie dość, że brak w nim cech nowatorskich to jest sztampowy i przewidywalny do bólu. Dwóch przystojnych, charyzmatycznych młodzieńców, reprezentujące dwa skrajnie różne obozy, walczący o uwagę jednej dziewczyny?!!!!To już było! Nie raz , nie dwa! Według mnie jest to najsłabsza strona książki. Choć nie powiem, napięcie pomiędzy bohaterami Gena Showalter odmalowała idealnie.

Za to na korzyść powieści najbardziej zadziałała różnorodność postaci. Są twardzi wojownicy, wątłe i schorowane ale dumne licealistki, nieświadomi dorośli, wredne zołzy, dwulicowi sprzymierzeńcy, tajemnicze organizacje i Zombi...Bohaterowie nie są pustymi skorupami ludzkimi i tak zwanymi "zapchajdziurami". Każda z tych osób ma własne miejsce, rolę do odegrania i bagaż doświadczeń.

Przejdźmy teraz do najważniejszego. Jak oceniam wątek Zombi? Spodobał mi się. Autorka dobrze przemyślała swoją wizję i stworzyła ciekawą genezę skażonych duchów, metody ich zwalczania czy techniki walki. Udało jej się również wystopniować napięcie, intrygować czytelnika i kilkukrotnie go zaskoczyć.

Ponadto "Alicja w krainie Zombi" niesie za sobą ponadczasowe wartości tj: lojalność, odpowiedzialność, odwaga, duma, przyjaźń, miłość, rodzina, które warto utrwalać młodzieży.


Gena Showalter "Alicja w krainie Zombi", tł. Jan Kabat, Harlequin, Warszawa 2013


Podsumowanie

Plusy:
- nowe wizerunki i spojrzenie na Zombi
- odrestaurowana bardzo znana i lubiana powieść dla dzieci i młodzieży
- różnorodność bohaterów
- niesie ze sobą ponadczasowe wartości
- motyw walki dobra ze złem
- dopasowanie treści pod gust młodzieży

Minusy:
- powielony i schematyczny wątek miłosnego trójkąta

Jednym zdaniem:
Nowe spojrzenie na Zombi.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Moniki reprezentującej wydawnictwo Harrlequin/Mira :)))) Dziękuję za zaufanie :)


Czytaj dalej...

Bliskie spotkania z maniakalnym zbrodniarzem

Ericy Spindler nie trzeba mi rekomendować. Miałam już przyjemność poznać jej książki: "Zabić Jane" (recenzja), "Z ukrycia" (recenzja). Powieści autorki przemawiają do mnie, robią także wrażenie na każdej osobie z mojego otoczenia. Dlatego z czystym sumieniem muszę uznać jej doskonałe wyczucie zainteresowań, świetną kreację bohaterów, brutalne zbrodnie i manewry śledcze.

Małym miasteczkiem Rockford w stanie Illinois wstrząsają makabryczne zbrodnie. Ofiarami są małe, dziesięcioletnie dziewczynki, uduszone i ułożone z planem znanym jedynie mordercy. Detektyw Riggio uczestnicząca w oględzinach zwłok szybko kojarzy, że do podobnych zbrodni doszło pięć lat temu a ich sprawca do tej pory nie został schwytany. Co więcej przez sprawę Mordercy Śpiących Aniołków o mały włos nie załamała się kariera zawodowa Kitt Lundgren, dla której od tej pory śledztwo to stało się priorytetowe a nawet obsesyjne. Czy detektywom Lundgren i Riggio uda się połączyć siły i uchwycić mordercę? Czy są w stanie ze sobą współpracować? Czy uda im się okiełznać własne ambicje?

Dla Kitt Lundgren równolegle ze sprawą Mordercy Śpiących Aniołków, dotyka osobista, rodzinna tragedia. Kobieta przeżywa śmierć córki. Od tej pory te wydarzenia zlewają się w jedno a śledztwo oprócz obesji staje się osobistą rozgrywką. Kitt Lundgren chce uchronić inne matki przed cierpieniami, jakie są jej udziałem. W pierwszej rundzie ponosi sromotna klęskę. Przez własną głupotę, niedyspozycję wywołaną alkoholem traci jedyną możliwość ujęcia sprawcy. To ją kompletnie łamie. Morderstwa w drugiej rundzie mobilizują ją do ponownego działania, otrząśnięcia się z kryzysu i przystąpienia do decydującej rozgrywki, do podjęcia rękawicy i walki na śmierć i życie.

Żałowałam, współczułam Kitt i jednocześnie potępiałam jej zachowanie. Rozumiem jej cierpienie po starcie dziecka ale nie pochwalam jej zarozumiałości, która doprowadziła i umożliwiła ucieczkę mordercy. Z kolei jej walka ze słabościami wzbudza szacunek i dobrze rokuje na przyszłość.
Postać M.C. podbiła moje serce. Młoda, ambitna, zdyscyplinowana, zadziorna policjantka, która na codzień boryka się z wścibską mamą :P Poza tym jest jedyną dziewczyną w rodzinie i od najmłodszych lat musiała znaleźć swoje miejsce w domu, w środowisku, na ziemi. To dodaje jej pewności siebie.
Morderca również był przedstawiony w bardzo intrygujący sposób. Z jego rozmów z Kitt wyłania się człowiek bardzo inteligentny ale również zdolny do wszystkiego, którego nie można jednoznacznie zinterpretować.

Erica Spindler idealnie wodzi czytelnika za nos. Ujawnia wiele faktów, które nijak dają się połączyć. Wielka radość z odkrycia jakiegoś istotnego elementu kryminalnej układanki łączy się z rozczarowaniem kiedy nie możesz go przypasować do większej całości. Podczas lektury "Naśladowcy" bardzo szybko doszła do głosu jedna z moich największych wad: niecierpliwość. Nie odłożyłam książki dopóki nie poznałam prawdy.

To chyba wystarczająca rekomendacja :P



Podsumowanie

Plusy:
- dwie bohaterki, które z jednej srony są swoim przeciwieństwem a z drugiej strony doskonale ze sobą współgrają
-intrygujący i inteligentny czarny charakter
- maniakalny zbrodniarz z problemami i pokręconym życiorysem
- doskonałe prowadzenie fabuły
- napięcie, zwrotna akcja
- wdzięczne zwodzenie czytelnika
- zaskakuje
- poręczna, duża i wygodna czcionka
Minusy:
- otwarte zakończenie pewnego, bardzo mnie interesującego wątku :P

Jednym zdaniem:
Ericę Spindler czytam bez wybrzydzania.


Erica Spindler "Naśladowca", tł.Krzysztof Puławski, Harlequin/Mira, Warszawa 2013



5+/6

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Moniki reprezentującej wydawnictwo Harlequin/ Mira :))) Dziękuję za zaufanie :)


Czytaj dalej...

Co mi zrobisz jak mnie złapiesz


Miranda jest córką burmistrza. Mierzi ją ograniczenie swobody związane z tak wysokim stanowiskiem, tym bardziej że dotyka ją to osobiście. Ojciec bardzo dba o bezpieczeństwo swojej jedynaczki. Zatrudnia wykwalifikowanych ochroniarzy. Jednak Miranda nie tak łatwo chce poddać się woli ojca. Każdemu po kolei tak zachodzi za skórę, że dobrowolnie rezygnują z pracy. Kolejnym bodyguardem jest Tyler. Doskonale wyszkolony i niesamowicie przystojny. Miranda po raz kolejny próbuje swoich sztuczek. Czy tak samo łatwo pordzi sobie z osiłkiem na usługach ojca? A może jego szorstka i tajemnicza natura zaintryguje ją na dłużej?

Gdy tylko zaczęłam lekturę książki od razu skojarzyła mi się pewna amerykańska produkcja, w której córka prezydenta próbuje obejść zakazy i umyka przed swoimi ochroniarzami :) Ten motyw był wykorzystywany niejednokrotnie ale zawsze pozwalał na udaną rozrywkę. Z tą książką było podobnie.

Miranda jest bardzo pomysłowa i umie postawić na swoim. Nie lubi ograniczeń, a osobista ochrona utrudnia jej codzienną egzystencję. Mylnie sądzi, że rodzice próbują ją kontrolować i nie mają do niej zaufania. Jednak prawdziwe powody tej nadzwyczajnej ochrony mają swoje uzasadnienie. Tyler z kolei jest bardzo kompetentny i nie daje się wywieść w pole. Za każdym razem szybko namierza swoją zgubę, czym doprowadza Mirandę do szału.
Jak się pewnie domyślacie tych dwoje połaczy gorące uczucie :)

"Kto się śmieje ostatni" jest przewidywalna i łatwa do rozszyfrowania. Spodziewałam się tego więc nie czułam się rozczarowana. Książka Trish Wylie przeniosła mnie w czasie kiedy to jako nastolatka, zaczytywałam się w Harlequinach. Jest lekko, ekscytująco, zabawnie i sentymentalnie...


Podsumowanie

Plusy:
- obraz życia ludzi będących na świeczniku
- zabawna główna bohaterka i czarujący bohater
- krótka forma
- łatwa w odbiorze
- dowcipna i lekka
- wyrazista okładka
- format idealnie mieszczący się w damskiej torebce

Minusy:
- powielanie schematów
- zbyt powierzchowna

Jednym zdaniem:
Rozrywka i nuta ekscytacji podana w bardzo lekkostrawnej formie.


Trish Wylie "Kto się śmieje ostatni", tł. Małgorzata Zipper, Harlequin/Mira, Warszawa 2013



4+/6

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Moniki reprezentującej wydawnictwo Harlequin/Mira :))) Dziękuję za zaufanie :)

Czytaj dalej...

Śmiercionośny żywioł

"Płomienie śmierci" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Alex Kavy. Czy udane? I tak i nie, ale z pewnością było to ciekawe doświadczenie czytelnicze.

W Waszyngtonie płonie magazyn w dzielnicy bezdomnych. To kolejne dzieło seryjnego podpalacza, którego próbuje rozszyfrować dzielna, inteligentna i gnębiona własnymi demonami Maggie O' Dell, agentka FBI. Kobieta ma sporządzić portret psychologiczny sprawcy, który jest dla policji nieuchwytnym cieniem. Tym razem w zgliszczach magazynu zostają odnalezione zwłoki kobiety. Ale to nie jedyna "niespodzianka" odnaleziona w tym śmiercionośnym żywiole.

Maggie trafił się trudny przeciwnik, który rozgrywa własną grę, niebezpieczną i nieprzewidywalną.
Maggie O' Dell to bohaterka dziesięciu  książek Alex Kavy. W każdej z nich poznajemy historię i kolejne cechy charakteru, bolączki, demony kobiety. Odrobinę deprymowała mnie nieznajomość poprzednich tomów serii, a nawiązania do nich w "Płomieniach śmierci" tylko pogłębiały ten stan. Miałam wrażenie, że coś mi umyka, że nie znam ważnych faktów potrzebnych do rozwiązania tej zagadki.
Z drugiej strony autorce udało się tak poprowadzić fabułę, że autentycznie zainteresowała mnie akcja "Płomieni śmierci" a brak znajomości poprzednich książek przestał mi przeszkadzać.

Maggie O' Dell to ciekawa postać. Kobieta jest agentką FBI z trudna rodzinną przeszłością. Ojciec Maggie prowadził podwójne życie, a o istnieniu przyrodniego brata dowiedziała się dopiero w dojrzałym wieku. Ten fakt zmienił jej postrzeganie świata. W równym stopniu przyczyniła się do tego także śmierć ojca w płomieniach i walka o życie po poważnym postrzale w trakcie wykonywania czynności zawodowych.
Ryzyko, niebezpieczeństwo, śmierć jest wpisane w zawód policjanta, a żeby go wykonywać trzeba spełniać określone predyspozycje. Czy Maggie je posiada?
O' Dell to świetna policjantka. Jest zdeterminowana i gotowa na wszystko. W dążeniu do odkrycia prawdy nie zniechęcają jej rany, psychiczne czy fizyczne ograniczenia. One jedynie ją spowalniają ale nigdy nie zatrzymują. Podziwiam ją. Doświadczenia Maggie mogłyby złamać niejednego człowieka, ja motywują do jeszcze cięższej pracy.
Alex Kava z wyczuciem mistrza wykreowała postać Maggie. Niestety bohaterowie drugiego planu nie są już tacy fantastyczni. Są sztampowi, przewidywalni, czarno- biali. Wielka szkoda.

Historia jest ciekawa, przemyślana, spójna, wiarygodna. Jedyne czego mi zabrakło to drażniące nerwy napięcie. W "Płomieniach śmierci" Alex Kava jest zbyt zachowawcza, przez co cała opowieść stała nie tylko przewidywalna ale i nudnawa. Na szczęście zaskakujący finał uratował książkę i sprawił, że mam ochotę poznać inną powieść odsłaniającą kulisy życia agentki FBI Maggie O' Dell.


Podsumowanie

Plusy:
- ciekawy temat i bohaterowie
- spójność, zwięzłość
- wiarygodność
- okładka nawiązująca do treści książki

Minusy:
- proponowana choć nie wymagana chronologia poznawania książek, w której bohaterką jest Maggie O' Dell (liczne nawiązania)
- miejscami rozwlekła i nudnawa

Jednym zdaniem:
Książki Alex Kavy to ciekawe doświadczenie czytelnicze.


Alex Kava "Płomienie śmierci", tł. Katarzyna Ciążyńska, Harlequin/ Mira, Warszawa 2013



4+/6

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Moniki reprezentującej wydawnictwo Mira/Harlequin :)) Dziękuję za zaufanie :)


Czytaj dalej...

"Na zawsze razem" Nora Roberts

Protoplastą rodziny Stanislaskich jest Nadia i Jurij. Niegdyś biedni ukraińscy uchodźcy próbujący szczęścia w Stanach Zjednoczonych, nowej ojczyźnie, kraju wielkich nadziei i możliwości. Teraz bogaci w doświadczenia i miłość seniorzy rodu strzegą swoich potomków, służą dobrą radą i obserwują jak radzą sobie z życiem, uczuciami, spełnieniem.

Książka "Na zawsze razem" składa się z dwóch odrębnych opowieści zgrabnie połączonych więzami krwi. Pierwsza z nich zatytułowana "Czekając na Nicka" dotyczy jednej z wielu wnuczek Nadii i Jurija, Fredericy Kimball. Dziewczyna dopiero co weszła w dorosłość, usamodzielniła się ale już ma dokładnie sprecyzowane plany na przyszłość. Zamierza pisać teksty do piosenek znanego kompozytora Nicholasa LeBecka i zdobyć jego uczucie. Jednak nie będzie to takie łatwe, jak się jej wydawało. Życie, miłość lubi spontaniczność a nie dopasowywanie ich pod linijkę, czyjegoś widzimisię :)

Druga część książki  "Pasja życia" to historia Kate Stanislaski Kimball. Słynna tancerka zamierza powrócić w rodzinne strony i otworzyć szkołę baletową. Już wybrała idealny budynek, stary, przedwojenny, z charakterem. Potrzebuje jedynie gruntownego remontu.  Miejscowy fachowiec od prac budowlanych, Brody O' Connell wydaje się być równie idealny...Nie tylko do pracy ale i na życie...

Obie historie łączą nie tylko więzy krwi ale i wytrwałość w dążeniu do realizacji swych planów. Frederica i Kate łatwo się nie poddają, a co więcej niepowodzenia tylko bardziej  je motywują. Obie dziewczyny cechuje także zadziwiająca przedsiębiorczość. Każdy plan biznesowy okazuje się sukcesem. Nie korzystają przy tym z rodzinnych koneksji  choć dobre rady chętnie przyjmują.

Familia Stanislaskich jest ze sobą tak zżyta, że nie tylko budzi zazdrość przeciętnego czytelnika ale i daje możliwość podglądnięcia co dzieje się wśród innych wcześniej poznanych członków rodziny.
Całość podana jest w lekkostrawnej formie charakterystycznej dla pióra Nory Roberts. Lektura nie nuży a subtelnie wciąga w intrygujący i ekscentryczny świat rodziny Stanislaskich. "Na zawsze razem" pozwala choć na chwilę przenieść się w inną rzeczywistość, chłonąć bogactwo uczuć i emocji, zanurzyć się w elektryzującym pożądaniu i w wyobraźni dopisać pikantniejszy scenariusz :)


Podsumowanie


Plusy:- dwie odrębne opowieści
- połączenie w jedną całość
- lekka, przyjemna forma
- ukazanie miłości doskonałej w każdym tego słowa znaczeniu
- subtelna okładka

Minusy:
- za dużo "słodyczy"

Jednym zdaniem:
Książka idealna wtedy, kiedy potrzebujemy zapewnienia, że miłość pokona wszystko :)





Nora Roberts "Na zawsze razem", tł. Wanda Jaworska i Krystyna Kozubal, Harlequin, Warszawa 2013


5/6



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Moniki reprezentującej wydawnictwo Mira :))) Dziękuję za zaufanie :))


Czytaj dalej...

"Kronika ślubnych wypadków" Jessica Hart

31 maja nakładem wydawnictwa Harlequin została wydana nowa seria romansów o wdzięcznej nazwie Kiss. Seria ta powstała dla kobiet młodych duchem, które nie boją się wyzwań i nigdy nie uciekają przed problemami. W książkach tych będzie dużo emocji, szczypta humoru, wyraziste postaci i wartka akcja.

"Kronika ślubnych wypadków" jest pierwszym romansem serii Kiss. Wszystkie założenia i wytyczne nowej serii sprawdziły się co do joty. Jest świeżo, sympatycznie, wesoło, seksownie ale nie wulgarnie.

Firth Williams jest inteligentną, przebojową i niezależną kobietą. Jest inżynierem budowlanym, kierownikiem budowy na terenie posiadłości Whellerby i córką charyzmatycznego magnata biznesu. Jej praca w tym typowo męskim zawodzie jest nie tylko przepustką do niezależności, spełnieniem marzeń, sprawdzeniem swej kreatywności i realizowaniem własnych projektów ale także próbą udowodnienia swojej wartości. "Rozsądek pomógł mi wybrać ścieżkę kariery. Lubiłam precyzję inżynierii, konstruowanie solidnych i funkcjonalnych budowli z odpowiednich materiałów, lubiłam gdy każda rzecz miała swoje miejsce. Cieszyła mnie myśl, że coś po sobie zostawię."                                                                                   
Praca w Wallerby byłaby spełnieniem marzeń gdyby nie jej zarządca. Przystojny ale niepoprawny żartowniś, który naprzykrza się jej każdego dnia. Z czasem ich relacje się ocieplają a George ma dla Firth propozycję nie do odrzucenia.

Historię Firth i George'a można podsumować jednym dobrze wszystkim znanym zdaniem- kto się czubi, ten się lubi. George próbuje zwrócić na siebie uwagę pięknej dziewczyny. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że zachowuje się jak rozpuszczony dzieciak. Im bardziej jest zafascynowany Firth, tym bardziej pogrąża się w jej oczach. Na początku kobieta jest zdegustowana i wręcz wściekła żartami i wygłupami George'a. Z czasem zaczyna lubić jego wybryki a ich sprawca zaczyna ją fascynować. Firth odkrywa także, że więcej ich łączy niż dzieli.

"Kronika ślubnych wypadków" zabierze nas w letnią podróż ku niepohamowanej, nieskomplikowanej, lekkiej i rozkosznej rozrywce. Główna bohaterka zapewni nam morze emocji a jej partner będzie próbował wywołać uśmiech na naszych twarzach.






Jessica Hart "Kronika ślubnych wypadków", tł. Melania Gruszczyńska, ISBN: 978-83-238-9769-9


4+/6



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Moniki, reprezentującej wydawnictwo Mira :)))) Dziękuję za zaufanie :)




Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka