Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joanna Opiat- Bojarska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joanna Opiat- Bojarska. Pokaż wszystkie posty

Kiedy ciało jest na sprzedaż..., czyli... Koneser, Joanna Opiat- Bojarska



Joanna Opiat- Bojarska to jedna z moich ulubionych polskich autorek. Oczarowała mnie "Blogostanem", a kryminałem "Gdzie jesteś, Leno?" zmusiła do uwielbienia :) Jako zagorzałą fanka zbieram wszystkie powieści Pani Joanny, lecz zobowiązania nie pozwalają na chronologiczną lekturę. Na szczęście w moje ręce wpadł ostatnio "Koneser", któremu nie odmówiłam swojej uwagi.

W Poznańskich lasach zostały odnalezione szczątki kobiety i okaleczone ciało mężczyzny. Powiązać te dwie bestialskie zbrodnie próbują podkomisarz Burzyński, posterunkowy Majewski oraz antropolog Anita Broll. Tropy prowadzą do największego poznańskiego domu uciech Burdel Kinga, handlarzy żywym towarem i czarnego rynku narządów do nielegalnych przeszczepów.

Jest popyt, jest podaż. Wszystko jest na sprzedaż. Liczy się cena, którą jesteś w stanie zaproponować. Współczesny konsumpcjonizm wydaje się tolerować nawet najbardziej nieprawdopodobne propozycje i rozliczać na drobne nawet ludzkie ciało. Płatna miłość jest substytutem bliskości, czułości, uwagi bądź łatwym sposobem by rozładować frustracje i popęd seksualny. Własne narządy są sposobem na szybki zarobek i łatwą gotówkę. Emocje, uczucia, potrzeby wyłączają zdrowy rozsądek i dopiero w sytuacji, z której nie ma wyjścia otwierają się oczy na przerażający rozrachunek naiwności i brutalności.

Świat nie jest bezpiecznym miejscem. Joanna Opiat- Bojarska udowadnia, że nawet w polskim mieście, na naszej ulicy, tuż za ścianą odgrywają się dramaty, które prowadzą do bestialskich zbrodni. Autorka bardzo przemyślnie zaprojektowała plan powieści i poszczególne punkty zwrotne. Z uwagą śledziłam rozwój wypadków i próbowałam na własną rękę rozgryźć zagadkę dwóch ciał i powiązań między nimi. Udało mi się to dopiero gdy autorka mi na to pozwoliła :)
Podoba mi się to, że Pani Joanna uparcie i z wielką wnikliwością zbiera materiały do swoich książek. Przez co sprawia, że jej postaci wynoszą się ponad ich strony oraz odurzają autentycznością metod śledczych, faktów medycznych i casusów prawnych.

Ucieszyłam się, że sprawę poprowadzi znany mi duet Burzyński- Majewski. Ponownie miałam przyjemność obserwować ich pracę i walkę pomiędzy doświadczeniem, opanowaniem, rezerwą z młodością, nieobliczalnością i niebywałą intuicją, z której można ulepić nieprzewidywalne i ekscytujące śledztwo. Różnice pomiędzy policjantami są tak naprawdę idealnym uzupełnieniem przynoszącym wymierne korzyści. Niepokorny Majewski szóstym zmysłem kieruje się we właściwych kierunkach, a stonowany Burzyński potrafi połączyć nawet najbardziej szalone i  kuriozalne fakty w logiczną, spójną całość. Tylko Burza potrafi utrzymać młodzika w ryzach i czerpać z tej nietypowej przyjaźni energię potrzebną mu w życiu prywatnym. Bo oprócz makabrycznego znaleziska możemy obserwować codzienność policjantów, którzy tak jak my borykają się z problemami współczesnego świata. Burzyński stoi nad przepaścią. Musi zdecydować co jest dla niego ważniejsze, rodzina czy praca. Majewski z kolei w swoim rozrywkowym trybie życia, odnajduje przystań, w której chciałby zacumować na dłużej...

Fenomenem "Konesera" jest postać Anity Broll, która mnie zawojowała. Pewna siebie, zdystansowana, kompetentna w pracy, a miękka i niepewna w zaciszu domowym. Jej pasja i zatracenie w antropologii dodała całej powieści charakteru i specyficznej atmosfery.

Joanna Opiat- Bojarska po raz kolejny, po mistrzowsku skonstruowała kryminalną intrygę, zachwyciła realnymi oraz zachwyciła wyrazistymi bohaterami. Bez problemu wciągnęła w świat brawury, seksbiznesu i wielkich pieniędzy. Jednym słowem Pani Joanna wie jak zaintrygować, utrzymać ciekawość i zaskoczyć w finałowym momencie :)







"Koneser" Joanna Opiat- Bojarska, Czarna Owca, Warszawa 2015




Czytaj dalej...

Kilka pytań do... Joanny Opiat- Bojarskiej

W kolejnym odcinku cyklu Kilka pytań do...wystąpi wychwalana przeze mnie: Joanna Opiat- Bojarska.

Wczoraj na blogu zachwycałam się książką "Gdzie jesteś Leno?" (recenzja), ale również inne powieści mojego gościa są warte uwagi. "Kto wyłączy mój mózg", "Blogostan" (recenzja) i "Klub Wrednych Matek"(recenzja) to dopiero początek twórczych umiejętności Pani Joanny. Czekam na więcej :)))


Poczęta, urodzona i mieszkająca w Poznaniu, absolwentka poznańskiej Akademii Ekonomicznej.
Prowadzi firmę działającą na rynku nieruchomości. Książki zaczęła pisać przez przypadek.

Zadebiutowała szczerą i inteligentną powieścią obyczajową "Kto wyłączy mój mózg?", która ujrzała księgarniane światło dzienne w październiku 2011 roku. To miała być jedyna książka, którą popełniła.

Niestety wpadła w uzależnienie. Od pisania, oczywiście.


Prywatnie – żona, matka i szczęśliwa właścicielka różowego laptopa, w którego stuka, w każdej wolnej chwili. To tylko potwierdza uzależnienie.



Jaka jest Joanna Opiat- Bojarska?

Ojej, czyli zaczynamy od najtrudniejszego pytania. To ja może odpowiem śpiewająco?
Jestem kobietą, wodą, ogniem, burzą, perłą na dnie.
Wolna jak rzeka nigdy nie poddam się.
Mogę lodowcem sięgać chmur.
Mogę Niagarą spadać w dół.
Mogę jak Etna zbudzić się, więc nie złość mnie.*



Co lubi Pani robić w wolnym czasie?

Pojęcie wolnego czasu w znaczeniu leżenia do góry brzuchem i zastanawiania się „co mogłabym zrobić” jest mi niestety obce. W każdej wolnej chwili przyklejam się do mojego różowego laptopa i piszę. A jeśli nie piszę, to myślę … o pisaniu.


Jakie jest Pani największe marzenie?


Marzenia … nie lubię o nich mówić. Wolę je realizować. Na liście najbardziej trywialnych ale jeszcze spełnionych marzeń mam skok ze spadochronem. Chciałabym zrobić jeden krok i polecieć w dół… poczuć wolność i adrenalinę.


Jak rodzina postrzega Pani pracę i pasję?

Mąż i córka wspierają mnie, kibicują i często towarzyszą podczas spotkań autorskich.


Z czyim zdaniem liczy się Pani najbardziej?


W kwestiach literackich liczę się ze zdaniem mojego męża. On jest częścią mnie, właściwie jesteśmy nierozłączni (pracujemy razem). Roztaczam przed nim moje wizje, opowiadam o kolejnej fabule. Później poznaje przygotowany przeze mnie konspekt powieści. Często dyskutujemy o bohaterach i wątkach. Uwielbiam to. Mężczyźni zupełnie inaczej patrzą na świat. Mój mąż jest też jedyną osobą, która czyta moje powieści przed wysłaniem do wydawcy.


Czy czytuje i jak odbiera Pani recenzje na temat swoich książek? Krytyka bardziej motywuje czy dołuje?

Nie wyobrażam sobie nie czytać recenzji. Każdą książkę piszę, by przekazać Czytelnikowi coś bardzo ważnego, zawartego między słowami, ukrytego w fabule. Zapoznawanie się z recenzjami jest czynnością sprawdzającą „czy moje przesłanie dotarło do czytelnika”. Cieszy mnie kiedy widzę, że dotarło.

Co mnie bardziej motywuje? Pochwały cieszą Ego i dodają energii do tworzenia kolejnych rzeczy. Nadają sens literackiej pasji. Dodają skrzydeł. Jednak to krytyka sprawia, że wznoszę się na wyższy poziom, poprawiam błędy i nie dociągnięcia. Moje analityczne podejście do życia widoczne jest także widoczne w podejściu do recenzji. Jeśli odnajdę w nich słowa krytyki analizuję skąd się wzięły. Jeśli są uzasadnione, biorę je do siebie. Jeśli jednak wynikają z niewiedzy czytelnika macham na nie ręką. Ktoś kiedyś napisał po lekturze „Blogostanu”, że autorka wykazała się nieznajomością zasad panujących w świecie blogowym, bo to przecież nie możliwe, żeby pewne posty publikowane przez bohaterkę „Blogostanu” na jej blogu były czytane przez tysiące Internautów. Opinia ta rozbawiła mnie i zdziwiła. Dlaczego? Bo dawno, dawno temu, kiedy jeszcze nie myślałam o pisaniu książek, na bloga, którego wtedy prowadziłam pewnego dnia trafiły tysiące Internautów. Okazało się, że mój post dotyczący czterdziestolatek pojawił się na głównej stronie Onetu. Dokładnie ten sam post, który później na swoim blogu publikowała bohaterka „Blogostanu”.



Powiedziała Pani, że wpadła w uzależnienie od pisania. Co Panią najbardziej w tym pociąga?

Czy nałogowy palacz wie, co pociąga go w paleniu papierosów? Ja czuję, że pisać muszę... inaczej się uduszę (ooo, i znowu odpowiadam śpiewająco). Gdy nie mogę tego robić jestem rozdrażniona, nerwowa i sfrustrowana. Trudno byłoby mi przestać. Jestem nałogowcem. Gdy piszę czuję się jak na haju.


W Pani przypadku, pisanie to sposób na życie, realizowanie pasji czy praca zarobkowa?

W moim przypadku pisanie to realizowanie pasji i sposób na szczęśliwe życie. Szczęśliwe w znaczeniu psychologicznym (nie ekonomicznym). Często mówi się, że kto czyta żyje podwójnie (cyt. Umberto Eco). Nie wiem ile razy żyje ten kto pisze … ale to jest cudowne uczucie.


Czy z pisania książek, mówiąc kolokwialnie, można "wyżyć"?

Jeśli ktoś chciałby zacząć pisać książki, żeby z nich „wyżyć” szczerze odradzam. Wydaje mi się, że często towarzyszy nam utopijna wizja autora, który zaszyty gdzieś na uboczu, w pięknej drewnianej chacie pisze swoje kolejne dzieło. Nie śpieszy się, zupełnie nie zauważając upływu czasu, a pieniądze ze sprzedaży poprzednich dzieł spływają na konto dużym strumieniem.


Jak wygląda proces tworzenia książki, tak od kuchni nie pomijając nawet najbardziej pikantnych szczegółów :) ?


Proces tworzenia jest złożony, chociaż w moim przypadku bardzo powtarzalny. Zawsze najpierw pojawia się przesłanie. Coś na co chcę zwrócić uwagę czytelnika. Później bardzo powoli pojawia się pomysł, w jaką historię obudować moje przesłanie, by było widoczne, by zmuszało do refleksji ale jednocześnie nie przytłaczało czytelnika swoim ciężarem. Następnie mozolnie zaczynam tworzyć plany. Plan informacji, które muszę zdobyć. Miejsc, które muszę zobaczyć. Ludzi, z którymi muszę porozmawiać. Plan głównego wątku i wiele innych. Gdy jestem wypełniona informacjami zaczynam układać fabułę powieści. Kryminał, wiadomo, zaczynam od końca. Nie mogłabym pisać „Gdzie jesteś, Leno?” gdybym nie wiedziała od początku co się z Leną stało i dlaczego. Kiedy już mnie więcej wiem co i jak – zaczynam przygotowywać konspekt książki. Rozpisuję, rozdział po rozdziale, co mniej więcej ma się wydarzyć. Szczegółowość tego można porównać z opisem seriali w tygodnikach telewizyjnych. Rozdział 8. Ania w kawiarni rozmawia z Łukaszem o trupie. Łukasz odprowadza ją do domu a ona proponuje mu, by włamali się do mieszkania denata.

Na tym etapie odczytuję konspekt mężowi, który zwykle mówi „hm, jeszcze tego nie widzę”. A ja już to widzę, dosłownie – bo dla mnie pisanie książek jest zapisywaniem projekcji mojego mózgu. Powieść wyświetla mi się w formie filmu.

Później rozbudowuję konspekt o wątki poboczne. Mieszam i staram się zmylić czytelnika. Zakładam specjalny zeszycik w którym rozpisuję sobie postacie. Każda ma swoją stronę, na której notuję jej wygląd, powiedzonka, ulubione potrawy, filmy itp. Inaczej pogubiłabym się niechybnie.

Gdy kończę prace koncepcyjne zaczynam pisać. Z gotowym konspektem mogę to robić właściwie w każdym miejscu i o każdej porze. Z przyczyn obiektywnych (bycia również żoną, matką, kochanką i pracodawcą) zazwyczaj pisać mogę jedynie wieczorami. Trzymam się planu, ale pisanie nie jest nudne, bo przecież nadal mam wolną rękę i milion decyzji do podjęcia. Uwielbiam pisanie właśnie za to że dzięki niemu łączę przeciwieństwa – nieskończoność i wymierność, ograniczenia i wyobraźnię, matematyczne planowanie i humanistyczne opisywanie rzeczywistości. No i to co dla mniej najważniejsze – tworzę i przekazuję emocje. Bez nich życie nie miałoby sensu.



Czy zbieranie materiałów do książki to zawsze łatwe i przyjemne zadanie? Czy ludzie chętnie dzielą się swoimi doświadczeniami?

Zbieranie materiałów to dla mnie jeden z najprzyjemniejszych etapów. Cenię sobie fakty. Mam umysł analityczny. Uwielbiam gromadzić dokumenty. Analizuję je i zastanawiam się „co by było gdyby”. „Gdzie jesteś, Leno?” jest pierwszą ale nie ostatnią książką, którą stworzyłam opierając się o fakty. Łączenie fikcji literackiej z prawdziwym życiem, prawdziwymi wydarzeniami, prawdziwymi miejscami to coś co lubię. Pracuję nad kolejną powieścią typu real fiction. Jeśli pytasz o czynnik ludzki -to on czyni fakty złożonymi, on komplikuje, on nadaje charakter. Ludzie są bardzo różni. Jedni chętnie opowiadają o sobie, drudzy nie mówią dużo, ale zapytani udzielają wyczerpujących odpowiedzi. Są też tacy, którzy milczą. Przyznaję, że mam niesamowite szczęście. Trafiam na odpowiednich ludzi. Ciepłych, ciekawych i niesamowitych. Obecnie szukam konsultanta w dziedzinie psychologii do najnowszej książki, której szkielet powoli układa mi się w głowie (zawsze tak mam, że jak zbliżam się do końca pisania, w moja wyobraźnia odnajduje nowy temat).


Którą swoją książkę lubi Pani najbardziej i dlaczego?

Najbardziej lubię tą, nad którą obecnie pracuję  Wierzę, że każda kolejna książka jest trochę lepsza od poprzedniej. Staram się rozwijać i przy każdym kolejnym projekcie stawiam sobie poprzeczkę coraz wyżej. Muszę jednak przyznać, że bardzo lubię „Gdzie jesteś, Leno?” – to moja pierwsza powieść kryminalna. Zostanę przy tym gatunku jeszcze przez jakiś czas.

 

Pierwsza powieść "Kto wyłączy mój mózg? " to błyskotliwy debiut, "Blogostan" to opis czarnych stron samotności i uzależnienia od internetu, "Klub Wrednych Matek" jest słodko- gorzką pigułką na temat macierzyństwa, "Gdzie jesteś, Leno?" zapowiada się na przenikliwy kryminał. Nad czym teraz pracuje i czym nas zaskoczy Joanna Opiat- Bojarska?

Miło byłoby gdybym za każdym razem mogła Was zaskakiwać. Pozytywnie oczywiście.

Przy promocji moich dotychczasowych książek wielokrotnie gościłam w telewizji, udzielałam wywiadów do gazet, brałam udział w sesji zdjęciowej. Zobaczyłam jak wygląda ten piękny, cukierkowy świat mediów od kuchni. Dwoistość tego świata zainspirowała mnie tak bardzo, że postanowiłam o nim napisać. Powoli zbliżam się do końca dziennikarskiego thrillera z miłym i inteligentnym mordercą i ważnym przesłaniem. To będzie dynamiczna akcja, fikcja powiązana z rzeczywistością, tajemnice z przeszłości, afera lekarska i dużo innych wątków.



Czy jest coś, co chciałaby Pani powiedzieć swoim czytelnikom?

Każdą moją powieść rozpoczyna motto. Słowa znanych ludzi skorelowane z treścią książki są dla mnie bardzo ważne. Każde z osobna i wszystkie razem tworzą odpowiedź na pytanie jak być szczęśliwym. Taki prywatny kodeks szczęścia Opiat-Bojarskiej. Bo moje książki, niezależnie od tego jaki gatunek literacki prezentują dotykają problemu bycia szczęśliwym.


W jaki sposób, Pani zdaniem, można zachęcić ludzi a przede wszystkim młodzież do czytania książek?


Ludzi zachęcić można jedynie wpajając im miłość do książek w młodości. A młodzież? Gdyby to ode mnie zależało, to zorganizowałabym akcję „Pisarz też człowiek”. W każdej szkole, raz w miesiącu gościłby współczesny pisarz polski – na takim spotkaniu autorskim, oczywiście w nowoczesnym klimacie odpowiadającym młodzieży. Jestem przekonana, że młodzi ludzie zaczęli by rozmawiać o książkach i autorach (bo przecież ten mądrze mówił, a tamten nudził) i dzięki temu z ciekawości sięgnęliby po książki. Wydaje mi się, że najważniejsze jest to, by pokazać młodzieży, że książki to nie tylko przykry obowiązek i lektury szkolne. Powieści, także powieści polskich jest przecież tak dużo, że dosłownie każdy może znaleźć wśród nich takie, które go zainteresują. Takie, które przeczyta nie z musu, ale z ciekawości i zinterpretuje je, tak jak będzie chciał, a nie tak jak nauczycielka od polskiego każe.


*- cytat z „Jestem Kobietą” – autor tekstu: Jacek Cygan




 Pani Joanno!

Pięknie dziękuję za szczere i wyczerpujące odpowiedzi na moje pytania. Będę mile i sympatycznie wspominać czas, który Pani dla mnie poświęciła. Życzę by pasja tak pięknie się rozwijała, jak do tej pory. Czekam na kolejne książki, entuzjazm, emocje...
Serdecznie pozdrawiam :))))

 
Czytaj dalej...

Gdzie jest Lena?

Joanna Opiat- Bojarska szturmem wtargnęła w moje życie. Powieścią "Blogostan" zwróciła  uwagę, "Klubem Wrednych Matek" podbiła serce, a "Gdzie jesteś Leno?" opanowała ciało, umysł, duszę i kupiła mnie bez reszty. Jest tylko kilku takich autorów, polskich i zagranicznych, których książki chcę mieć bez względu na opis, wygląd okładki, promocję czy rekomendacje. Joanna Opiat- Bojarska zapisała się na czele tej grupy.

 W sobotę, w nocy, kilkanaście minut po godzinie drugiej bez śladu znika ładna, zgrabna, dobrze sytuowana, radosna studentka, Lena Pietrzak. Rodzina i przyjaciele rozpaczliwie poszukują każdej wskazówki, która pomogłaby w odszukaniu zaginionej dziewczyny. Również policja pracuje nad rozwiązaniem tej zagadkowej sprawy, bez wytchnienia i bez ustanku. Czy zdołają odnaleźć Lenę? Czy grozi jej niebezpieczeństwo? Co tak naprawdę wydarzyło się w sobotnią noc?

Joanna Opiat- Bojarska bardzo dokładnie przemyślała historię, którą chciała nam opowiedzieć. Czuć w niej dopracowanie co do najmniejszego szczegółu. Każdy fragment powieści idealnie się ze sobą komponuje i harmonizuje. Żaden fakt, wskazówka, informacja nie jest przypadkowa. Ma własne miejsce, swój czas i znaczenie. Nie znaczy to jednak, że w powieści Pani Joanny, nie można popuścić wodzy własnej wyobraźni. Można, a nawet trzeba. Podczas lektury "Gdzie jesteś Leno?" trzeba również zaangażować swoje uczucia i emocje by jeszcze dogłębniej przeżyć jej treść. Nie jest to trudne, gdyż autorka idealnie wyważyła tony powieści i nasza emocjonalność uruchamia się sama, dodając dramatyzmu całej opowieści. Przez pryzmat naszych własnych doświadczeń rodzą się w głowie miliony pytań: co ja bym zrobiła na miejscu matki Leny? Co bym czuła, jak się zachowała? Co, jak, gdyby?

Nie jest łatwo rozwiązać tajemnicę zaginięcia Leny. Joanna Opiat- Bojarska zadbała żeby podejrzanych było wielu z realnym i możliwym motywem. Każda z przytaczanych sytuacji i potencjalnych możliwości wydaje się bardzo prawdopodobna. Ogromny szacunek dla autorki za to, że nie pogubiła się w tych zawiłościach a dała czytelnikowi możliwość aktywnego uczestnictwa w śledztwie i uruchomienia szarych komórek.

Duże wrażenie zrobiła na mnie kreacja bohaterów. "Gdzie jesteś Leno?" to galeria niesamowitych, niejednoznacznych charakterów i osobowości. Doświadczony podkomisarz Przemysław Burza Burzyński, który zbyt mocno angażuje się w swoją pracę i zaniedbuje przy tym rodzinę, jest moim faworytem. Z uwagą śledziłam wątki z jego udziałem, podziwiałam proces dedukcji, drżałam z niepewności po kolejnych starciach z wściekłą żoną, dobrze bawiłam się podczas jego utarczek słownych z policyjnym partnerem. Podkomisarza Burzę polubiłam na tyle, że chętnie widziałabym go w innej książce, w innym czasie, przy innej sprawie.
Drugi z policjantów Michał Majewski również przypadł mi do gustu. Jest w pewnym sensie zaprzeczeniem, alter ego Przemysława Burzyńskiego. Młody, przystojny, bogaty, wolny i...równie inteligentny :) Razem tworzą zgrany duet, mimo początkowych trudności.
A Lena, jej matka? To kobiety, które skrywają tajemnicę. Nie jedną tajemnicę. Przy nich nic nie wydaje się takie, jakie być powinno. Obie panie jednoznacznie ukazują konsekwencje pewnych zachowań.

Konstrukcja powieści jest taka, jaką lubię najbardziej. Krótkie, dynamiczne rozdziały. Zatytułowanie ich dniem tygodnia i godziną tylko nadaje tempa, wartkości akcji i potęguje napięcie. Wyścig z czasem staje się dzięki temu jeszcze bardziej realny.
Wydarzenia poznajemy z perspektywy kilku bohaterów, co daje szerszy obraz widzenia. Jesteśmy w różnych miejscach, w innych środowiskach, obserwujemy podejrzanych, ich zachowanie.  
Zakończenie jest dużym zaskoczeniem i ukoronowaniem dzieła Pani Joanny.

"Gdzie jesteś Leno?" jest swoistym manifestem i apelem. Nasze zachowanie wpływa na życie innych. Przyjrzyjmy się wnikliwie naszemu otoczeniu, obserwujmy nasze pociechy i bliskich, temu co może wyzwolić chęć ucieczki, jakie są powody zaginięć. Szczególnie teraz, latem kiedy tak wiele młodych ludzi ucieka z domu...


Podsumowanie

Plusy:
-  ważny społecznie temat
- dopracowanie każdego szczegółu fabuły
- mistrzowskie odzwierciedlenie uczuć i emocji osoby, której bliski zaginął
- wartka akcja, narastające napięcie, wyścig z czasem
- konstrukcja powieści
- zaskakujący finał
- galeria różnorodnych postaci
- inteligentne i dowcipne dialogi
- intrygująca okładka

Minusy:
- brak

 Jednym zdaniem:
 Lektura książki była rozkoszną przyjemnością.



Joanna Opiat- Bojarska "Gdzie jesteś Leno?", Replika 2013



6/6


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Karoliny reprezentującej wydawnictwo Replika :)) Dziękuję za zaufanie :)))


Czytaj dalej...

"Klub Wrednych Matek" Joanna Opiat- Bojarska

"Klub Wrednych Matek" to nie jest moje pierwsze spotkanie z Joanną Opiat- Bojarską. Jej styl, kawałek jej duszy poznałam przy okazji lektury "Blogostan" (recenzja). Temat, oprawa, forma a także sama kreacja powieści wyśmienicie wpisała się w mój gust czytelniczy. Na mocy tych wspomnień i dobrego wrażenia postanowiłam po kolejną książkę autorki sięgnąć w ciemno. Czy to był dobry pomysł?

"Klub Wrednych Matek" to historia czterech przyjaciółek- Karoliny, Sylwii, Kasi i Beaty. Kobiety poznały się na studiach i od tamtej pory mniej lub bardziej regularnie umawiają się na wspólne spotkania, na których omawiają bieżące sprawy, doradzają sobie, konsultują problemy i radości a także oddają się najpospolitszym ploteczkom :)
Przyjaciółki prowadzą życie na podobnym poziomie, żyją w stałych związkach małżeńskich bądź partnerskich.
Karolina to przebojowa bizneswomen. Stawia na karierę, nie odczuwa instynktu macierzyńskiego, nie pociągają ją zupki, pieluszki i kupki. Jednak życie toczy się własnym torem i lubi zaskakiwać w najmniej odpowiednim momencie. Jakie niespodzianki szykuje dla Karoliny?
Sylwia wraz ze swoim partnerem usilnie starają się o potomka, ciągle bez skutku. Czy kiedykolwiek zostaną rodzicami?
Beata jest w ciąży. Długo czekała na upragnione dwie kreseczki na teście ciążowym. Jednak spełnienie marzeń bywa przewrotne i nie zawsze to, co otrzymujemy wygląda tak, jak tego oczekujemy...
Kasia z kolei to ustatkowana mężatka i matka dwuletniej Amelki. Jednakże życie i małżeństwo odbiega od jej wyobrażeń. Czy spróbuje coś z tym zrobić, coś zmienić?

Książka opatrzona banalnym, frywolnym, lekkim z pozoru tytułem i okładką, jest powodem do wielu refleksji i stanu zadumy nad barwami i wszelkimi odcieniami macierzyństwa i przewrotnej kobiecej natury.
W kontekście książki warto odpowiedzieć sobie na pytania: Czy warto żyć pod linijkę, mieć wszystko zaplanowane czy dopuścić do głosu spontaniczność i zaufać własnym instynktom? Może nie trzeba być idealnym, wystarczy być szczęśliwym?
Czy kobiecie przypisana jest jedynie rola matki, żony i kochanki? Czy mamy prawo sięgać dalej, wyżej, głębiej? Czy wszystkie podążamy zgodnie z biologicznym rytmem instynktu macierzyńskiego? Czy jak już posiadamy dzieci, to "głupiejemy" na ich punkcie i nic innego już się nie liczy? Czy można spełniać się zawodowo będąc mamą?

Joanna Opiat- Bojarska dowcipnie i z przymrużeniem oka przybliża świat, problemy i rozterki kobiet na progu macierzyństwa. Autorka nie tworzy słodko- mdłej ułudy szczęścia przyszłych i obecnych mamusiek. Wali prosto z mostu bombami typu pampers. Rodzicielstwo to nie zabawa ale nie jest to również obowiązek odbierający wszelką przyjemność. Raz jest ciężko, raz słodko, raz radośnie, raz nie można powstrzymać łez rozpaczy. W naszych zachowaniu i decyzjach ważne jest wyśrodkowanie, tak jak w wielu dziedzinach naszego życia. I jedyną zasadą, której warto się trzymać jest "szczęśliwa mama- szczęśliwe dziecko" :)


W bohaterkach stworzonych przez Panią Joannę można się przejrzeć jak w lustrze, a każda z czytelniczek znajdzie w nich część siebie.  Każda jest inna i pod względem wyglądu, charakteru czy temperamentu. Są barwne ale nie pstrokate, są dziarskie i pełne werwy ale potrafią zatrzymać się by pomyśleć, przeanalizować swoje postępowanie.
Język jakim posługuje się autorka jest prosty, codzienny czasem dosadny przez co trafia do szerokiego grona czytelników a przesłanie jest łatwo przyswajalne.
Kolejnym plusem powieści jest spójny, ciekawy tekst prowadzony z dużą lekkością, dynamiczne dialogi, pełne poczucia humoru, ironii..."Klub Wrednych Matek" czyta się błyskawicznie a chwile spędzone z książką  to cudowny relaks po ciężkim dniu :)

Polecam :)



Joanna Opiat- Bojarska "Klub Wrednych Matek", Replika 2013, ISBN: 978-83-7674-226-7



5/6


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Pani Karolinie reprezentującej wydawnictwo Replika :)))  Dziękuję za zaufanie :))



Czytaj dalej...

"Blogostan" Joanna Opiat- Bojarska

Joanna Opiat- Bojarska z dużym realizmem, trafnymi spostrzeżeniami opisała bolączki współczesnej, młodej kobiety poszukującej swojego miejsca na ziemni, spełnienia w miłości i życiu zawodowym.

Główna bohaterka książki, Sylwia Michalak jest taką statystyczną przedstawicielką naszego społeczeństwa. Poznajemy ją w przełomowym momencie życia, właśnie rozpoczyna swoją pierwszą pracę. Musi zmierzyć się ze światem, który znała jedynie w teorii. Jej mocną stroną jest zaangażowanie i niegasnący entuzjazm. Taka postawa przynosi jej uznanie i pochwały szefa a jej samej satysfakcję z wyboru profesji.
Sylwa spełnia się nie tylko na polu zawodowym. Ma stałego chłopaka i wrażenie, że odnalazła swoją drugą połówkę. Ale czy tak jest na prawdę? Czy to tylko pozory, ułuda?
Dziewczyna swoim szczęściem postanawia dzielić się na blogu, który najpierw staje się jej pasją a później uzależnieniem.
Znienacka w życiu Sylwii pojawia się tajemniczy mężczyzna, przyrodni brat, o którego istnieniu nie miała pojęcia. W ułamku sekundy jej uporządkowany świat, rozpada się jak domek z kart.

Życie Sylwii Michalak jest bardzo rzeczywistym lustrzanym odbiciem problemów wielu kobiet. Każda z nich znajdzie w "Blogostanie" cząstkę siebie. Bo tak jak Sylwia próbujemy dążyć do perfekcji, szczęścia i miłości. Niejednokrotnie ścieżki na tych drogach bywają poplątane i nie łatwo bez wskazówek dojść do celu. Również ludzie spotykani podczas naszej wędrówki są różni. Jedni chcą nam pomóc inni tylko wykorzystać. Trudno jest odgadnąć cudze zamiary.

Joanna Opiat- Bojarska w słodko- gorzkich słowach ukazuje codzienność kobiet w różnym wieku. Możemy obserwować ich podróż przez proces samorealizacji. Podglądamy ich emocje i relacje związane z mężczyznami, którzy okazują się nie być ideałami. Mamy szansę przyjrzeć się dogłębnie męskiej dwulicowości , podłości i dążenia jedynie do własnej wygody i dla własnej korzyści oraz niedbałość o uczucia swych partnerek.

Joanna Opiat- Bojarska odkrywa również ogromną samotność jednostki w tłumie ludzkich istnień, często na siebie zachodzących. Sylwia chociaż ma dobry kontakt z matką, nie potrafi z nią rozmawiać, zwierzać się sobie na temat rzeczy ważnych, trudnych często traumatycznych. Nie rozmawiają o swoich uczuciach i emocjach, nie znają swoich przemyśleń, swojego światopoglądu. Nie dzielą się troskami, największymi obawami, strachem i problemami. Sylwia nie ma żadnej przyjaciółki, przed którą mogłaby się wygadać. Nie dziwi zatem fakt, że coraz częściej i opowiada o swoim życiu internautom.

I tutaj dochodzimy do kolejnego problemu zaakcentowanego przez Joannę Opiat- Bojarską, o uzależnieniu od świata wirtualnego. Czasem trudno zauważyć granicę, która dzieli dobrą zabawę od nałogu. Sylwia jest takim przykładem na to, jak zwodniczy i uzależniający jest internet. Jak bezszelestnie i podstępnie kranie wolny czas, ogranicza rozwój zainteresowań i pasji, jak rozdziela związki międzyludzkie, jak otępia, jak niszczy...Autorka zwróciła również uwagę na to, że tragedia, rozpacz innych skupia uwagę. Jak łatwo jest przeoczyć czyjś ból, czyjąś fizyczność a skupić się jedynie na wirtualnym pobudzaniu własnych emocji.

Temat książki bardzo mnie zainteresował gdyż sama jestem blogerką i czasami przeraża mnie myśl, że mogłabym się uzależnić od własnego bloga, stracić poczucie rzeczywistości, odciąć się od rodziny i skończyć jak Sylwia.
I chociaż tytuł jest odrobinę zwodniczy, bo to nie internet jest tak naprawdę tematem prowadzącym. Według mnie to dobra książka obyczajowa o relacjach międzyludzkich i o stosunkach damsko- męskich i o poszukiwaniu własnego miejsca.

Książkę polecam każdemu, bez wyjątku...


Joanna Opiat- Bojarska "Blogostan", Replika 2012, ISBN: 978-83-7674-178-9



>>5+/6<<
Absolwentka Akademii Ekonomicznej w Poznaniu. Umysł ścisły. Prowadzi firmę działającą na rynku nieruchomości. Zadebiutowała szczerą i inteligentną powieścią obyczajową „Kto wyłączy mój mózg?”.

Swoją przygodę z pisaniem zaczęła cztery lata temu na blogu www.gbsczyja.blog.onet.pl.

Dziś nie wyobraża sobie życia bez pisania. Informacje o jej książkach można znaleźć na jej blogu literackim www.opiatbojarska.blog.pl.









Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości pani Karoliny z wydawnictwa Replika


Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka