Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Feeria Young. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Feeria Young. Pokaż wszystkie posty

Book Tour: Plaga samobójców. Program. Suzanne Young



Czy depresją, myślami samobójczymi, dążeniem w kierunku śmierci można się zarazić?

Suzanne Young założyła właśnie taki scenariusz, który stał się fundamentem rewelacyjnej powieści dla młodzieży, wnikającej głęboko w świat nastolatków, ich nastrojów, dojrzewania i ratowania resztek wolności, indywidualności. 

Młodzi bohaterowie powieści "Plaga samobójców. Program": Sloane, James, Realm muszą przed wszystkimi ukrywać swoje prawdziwe emocje. Każde podejrzane zachowanie, płacz, wyobcowanie, wycofanie, niekontrolowane wybuchy złości mogą zwrócić uwagę rodziców, rządu i wkręcić w tryby autorskiego Programu by uchronić ich przed zaraźliwym wirusem choroby doprowadzającej do samobójstwa. Trudno jednak trzymać nerwy na wodzy, kiedy przeżywa się żałobę po śmierci brata, najlepszego przyjaciela i depresję ukochanego... Sloane nie udaje się zamaskować swoich uczuć i trafia pod opiekę Programu, który ma pozbawić ją wspomnień. Czy uda jej się jednocześnie wyzdrowieć, zachować siebie i wykiwać system?

Program został stworzony by pod przykrywką psychologicznej pomocy kontrolować młode umysły i eksperymentować, eliminować budzące niepewność wspomnienia. Nastolatkowie wobec tych planów są bezsilni. Inwigilowani w domu, w szkole, w miejscach publicznych muszą ukrywać swoje prawdziwe emocje by nie dać powodu do pseudomedycznej izolacji. W życiu głównej bohaterki nawarstwiają się problemy, z którymi trudno poradzić sobie w pojedynkę. Nie może skorzystać z pomocy ukochanego, rodziców bo obawia się zdemaskowania. Bardzo dokładnie poznajemy Sloane i jej uczucia. Jej oczami obserwujemy otoczenie i następujące kolejno wydarzenia. Możemy poczuć jej ból po stracie brata, przyjaciela i postępującej depresji chłopaka oraz strach przed przyszłością, w której brakuje perspektyw. Doświadczamy jej daremnej walki z dorosłymi, systemem, Programem. Czy na pewno? 

Kiedy Sloane trafia pod opiekę Programu, śledzimy poczynania lekarzy, a także batalię jednostki o zachowanie wolności i indywidualności. Nastolatce udaje się oszukać system i zasiać ziarno niepewności. Czy uda jej się coś zmienić?

Suzanne Young miała genialny pomysł na fabułę, stworzyła rewelacyjne osobowości i wciągnęła mnie w historię niesprawiedliwości, przymusu, ucisku wobec młodej części społeczeństwa. Pozbawianie ich wspomnień łamie ich prawo do wolności, indywidualności, niezależności, swojego "ja", czyniąc z nich ludzi gorszej kategorii podatnych na wpływy.

"Plagę samobójców" przeczytałam jednym tchem z ogromną ciekawością, zaskoczona jej dynamicznością i zwrotami akcji, które nie pozwalają na nudę. Zakończenie książki jest zaskakujące, zastanawiające i wzbudzające niecierpliwość w oczekiwaniu na kolejny tom serii :) Ale lubię to :)

Serdecznie polecam :)






"Plaga samobójców. Program" Suzanne Young, Feeria Young 2015






Książkę przeczytałam dzięki Book Tour zorganizowanemu przez Natalię z bloga Książkowe Kocha Nie Kocha  :) 









Czytaj dalej...

Wstyd, Rachel Van Dyken


Każdy z nas ma tajemnice i na życiowym koncie popełnione grzeszki, których się wstydzi. Nie chcemy by wyszły na jaw i uprzykrzyły czy zrujnowały plany, a nawet przyszłość. Trzymamy je zatem w sekrecie i uważnie pilnujemy odgradzając się tym samym od życia i przyjemności, które niesie.

To właśnie takich wstydliwych tajemnic dotyczy trzecia, finałowa część serii Zatraceni.

Lisa ukrywa swoją prawdziwą tożsamość. Próbuje wtopić się w tłum, być jedną z wielu podobnych do siebie dziewcząt. Nie robi to dla fun' u czy fanaberii. Chce uciec przed przeszłością, która zaczyna ją doganiać i nieść realne zagrożenie. Wydaje jej się także, że odseparowanie od uczuć i emocji przyniesie jej spokój i bezpieczeństwo... Wtedy na jej drodze stanie On... I jeszcze bardziej skomplikuje jej życie...

 Nadzieja to pewna postać szczęścia, może największego, jakie daje świat.

Rachel Van Dyken po raz kolejny przedstawia trudy dorastania, dojrzewania i brania odpowiedzialności za własne czyny. Lisa musi żyć z demonami przeszłości, które nękają ją każdego dnia zabierając całą radość, poczucie równowagi, stabilności, bezpieczeństwa. Tajemniczy stalker, pogróżki, anonimowe listy burzą spokój, a wprowadza atmosferę strachu, agresji.

"Wstyd" jest promowana jako najbardziej mroczna część serii Zatraceni. Zgadzam się z tym. Ten tom obfituje w negatywne emocje, cień przeszłości zakradający się z nienacka i rzutujący na przyszłość młodej dziewczyny. To również historia o chorym umyśle knującym dotkliwe scenariusze i manipulacji rujnujące relacje, uczucia, życie.

W książce, jakby inaczej, znajdziecie wątek miłosny. Jednak nie spodziewajcie się ckliwej, słodkiej, polukrowanej do granic możliwości opowieści o biednej dziewczynie i rycerskim chłopaku. Wręcz odwrotnie. To spotkanie dwóch osób z niską samooceną, brakiem wiary w siebie, z trudną przeszłością, obawami, poszukujących wielu odpowiedzi. Początkowo ich relacja nie jest łatwa, muszą pokonać wiele przeszkód, ograniczeń, oceny. Czy skomplikowany początek może zmienić się w satysfakcjonujący związek?

Rachel Van Dyken prostym językiem, dynamiczną akcją i ciekawymi postaciami zagłębia się w świat młodych ludzi, którym życie utrudniają używki, technologia, internet. Pokazuje jak łatwo można zaszczuć ofiarę, jak zmienić jej życie w piekło oraz jak trudno jest rozprawić się z oszczerstwami i plotkami. "Wstyd" niesie także pewna naukę i nadzieję, znaną i ponadczasową. Bo każdej burzy wychodzi słońce, każde nieszczęście niesie doświadczenie, a prawdziwi przyjaciele nie pozostawią w biedzie.

Twoje życie wygląda jak czyste płótno, podążaj więc za swoim przeznaczeniem i wiedz, że każdy krok, który zrobisz, pozostawi na śniegu kolejny ślad. Jeśli chcesz, żeby te ślady dokądś cię doprowadziły, dbaj, by były wyraźne. Dopilnuj, żeby twoje ślady miały znaczenie.





"Wstyd" Rachel Van Dyken, tł. Jarosław Irzykowski, Feeria, Łódź 2015




Czytaj dalej...

Przedpremierowo: Aplikacja, Lauren Miller



Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża.

Najnowszy program nauczania powoli zabija świadomość i samodzielne myślenie. Uproszczone podręczniki, wiedza wtłoczona w schemat, testy pisane pod klucz, a do tego wzrost popularności smartfonów, tabletów i aplikacji nie tchnie nadzieją i nie nastraja optymistycznie. Niestety, to nasza przyszłość...

Lauren Miller w "Aplikacji" idzie o krok dalej i uzależnia ludzkość od techniki, technologii tak głęboko, że intuicja, wewnętrzny głos sumienia, nazwane Zwątpieniem jest traktowane jak choroba oraz jest podstawą do społecznego ostracyzmu i eliminacji.

Jest rok 2032. Poznajemy szesnastoletnią Rory, która rozpoczyna naukę w elitarnej Akademii Theden, która gwarantuje swoim absolwentom świetlaną przyszłość. Warunkiem jest ślepa wiara i zaufanie. Pewne wydarzenia podważają wiedzę, odczucia Rory. Spadają z oczu klapki i ukazują całą hipokryzję i manipulację, której macki sięgają w każdy zakątek globu. Czy uda się ocalić ludzkość nieświadomą czyhającego zagrożenia?

Po raz kolejny losy ludzi są w rękach nastolatków. Na szczęście są to dzieciaki bystre, odważne, empatyczne i gotowe na ryzyko w imię przyjaźni, miłości i innych wartości godnych zachowania, powielania. Rory, a właściwie Aurora, jest szesnastoletnią mądralą, która uwielbia się uczyć oraz nie wyobraża sobie świata bez  swojego osobistego handheld' a i popularnego oprogramowania Lux. Dziewczyna nie zdaje sobie sprawy, że głównym dowodzącym jest jej aplikacja, która dokonuje za nią wyborów od godziny, o której wstaje, poprzez kompletowanie  ubrania, po kompozycję składników żywieniowych, propozycje wydarzeń kulturalnych i dobór przyjaciół. Kiedy dziewczyna zaczyna słyszeć wewnętrzny głos, musi zweryfikować poglądy i uporządkować hierarchię wartości. Pomaga jej w tym North, zbuntowany barista z pobliskiej kawiarni. Najpierw staje się powiernikiem szkolnych rozterek, by za chwilę stać się kimś ważnym, bliskim sercu i kompanem w niełatwej rozgrywce. 

Mnie natomiast gemini służyło do wszystkiego. Mój kalendarz, moje plany, mój profil na Forum, playlisty i książki – wszystko to pragnęłam mieć pod ręką, zawsze. Potrzebny był mi też, oczywiście, Lux, dzięki któremu moje życie szło gładko. Radziłam się tej apki co najmniej tysiąc razy na dzień. W co powinnam się ubrać? Gdzie usiąść? Kogo zaprosić na połowinki? Wszystkie decyzje, które wydawały się ważne, i pewnie całe mnóstwo nieistotnych.

W opisanej historii doskonale odnajdą się nastolatki bo to ich życie zostało opisane w "Aplikacji". Znajdziecie tu wszelkie nastoletnie problemy, wybór kierunku nauki, nieporozumienia z nauczycielami, zawieranie przyjaźni, pierwsze miłosne emocje. Lauren Miller sięgnęła także po tematy trudniejsze, cięższe tj.: poszukiwanie w przeszłości własnych korzeni i tożsamości, dorastanie bez matczynej opieki, czy poruszająca bliskość ojca i córki. Te zdawałoby się poboczne wątki są doskonałą kanwą pod międzynarodową, światową manipulację, w której główną rolę odgrywa coraz to bardziej nowoczesna technika i ewolucja technologii w zatrważającym kierunku.

Oboje tkwiliśmy w klatkach przeciętności. Twoja była w Seattle, moja w Bostonie. I oto jesteśmy tutaj. W drodze ku czemuś o wiele lepszemu.

"Aplikacja" to powieść z wartką akcją, tajemnicą i intrygą skierowaną do młodego czytelnika. Jestem pewna, że porwie ich opowieść rozgrywająca się w niedalekiej przyszłości. 






"Aplikacja" Lauren Miller, tł. Jarosław Irzykowski, Feeria, Łódź 2015





Recenzja napisana dla serwisu Duże Ka :)




Czytaj dalej...

Book Tour: Co jeśli... Rebecca Donovan


Miałam przyjemność czytać trylogię Oddechy Rebeccy Donovan i dobrze wiecie, że nie do końca mnie zachwyciła. Nie uprzedzam się zbyt szybko więc z ogromnym zainteresowaniem ugościłam w swoim domu Book Tour z książką Co jeśli... Byłam ciekawa w jakim kierunku rozwinął się talent autorki, czy dopracowała swój warsztat, czy wróciła z historią, która może zachwycić...

Ścieżki czwórki przyjaciół z dzieciństwa Cala, Nicole, Rae i Rechelle rozchodzą się wraz z wyborem college. Zastanawiające jest to, że ustają między nimi również wszelkie kontakty. Jakby nic dla siebie nie znaczyli. Niespodziewanie Cal spotyka Nicole, ale szybko okazuje się, że to dziewczyna tylko łudząco do niej podobna. Nyelle z wyglądu przypomina jego przyjaciółkę, charakterem różni się od niej diametralnie. Jest żywiołowa, wybuchowa, drażliwa, impulsywna, agresywna, szalona, skryta, tajemnicza. Przypadkowa znajomość rozwija się w gorące uczucie, a Cal krok po kroku odkrywa wszystkie sekrety swojej dziewczyny. 

Nawet jeśli się wydaje, że nic się nie stało, wciąż jest to tak samo realne.

Rebecca Donovan miota czytelnikiem pomiędzy teraźniejszością a przeszłością, potęguje napięcie, niecierpliwe oczekiwanie na rozwiązanie wszystkich tajemnic. Zadaje pytania, stawia tezy, pozostawia w niepewności, wplata retrospekcje, które mają naprowadzić na odpowiedzi, ale tym samym jeszcze mocniej wikła losy bohaterów i otwiera worek z jeszcze większą ilością sekretów. Ten zabieg bardzo mi odpowiadał. Jak każdy wolę pogłówkować nad rozwiązaniami, niż mieć je podane na tacy. Rebecca Donovan splotła tę historię, miała kontrolę nad jej wynikiem i w logicznej formie zaserwowała czytelnikowi. 

Co jeśli... jest moim zdaniem powieścią bardziej dopracowaną i porywającą niż wspomniana wyżej trylogia. Jest opowieścią zamkniętą w jednym tomie z wyraźnymi bohaterami, realnymi problemami bez nadmuchiwania i rozciągania w nieskończoność.

Co jeśli... to książka o przyjaźni, takiej prawdziwej która trwa w szczęściu i cierpieniu, która jest siłą, ostoją, pomocą. To również historia o dawaniu i wykorzystywaniu szansy, odnajdywaniu swojego miejsca na ziemi, poszukiwaniu swojej tożsamości, swojej seksualności, narodzinach miłości, starcie, relacjach rodzinnych, więzi z rodzicami. 

Cieszę się, że dałam szansę autorce. Inaczej mogłaby mnie ominąć wartościowa lektura. 




"Co jeśli..." Rebecca Donovan, tł. Andrzej Goździkowski, Feeria 2015




Książkę przeczytałam w ramach akcji Book Tour zapoczątkowanej przez autorkę bloga Blask Książek, a do której bezpośrednio zaprosiła mnie Isabel z bloga Isabel czyta :) Dziewczyny, serdecznie dziękuję :)





Trylogia Oddechy:

1. Powód by oddychać- moja recenzja
2. Oddychając z trudem- moja recenzja
3. Biorąc oddech- moja recenzja


Czytaj dalej...

Book Tour: Utrata, Rachel Van Dyken

Trudno jest żyć-  łatwiej jest umrzeć. Zamykasz oczy i więcej ich nie otwierasz. Co w tym trudnego? Nic- tyle tylko, że tak cholernie trudno zostawić tych, których się kocha.

Trudno jest pogodzić się ze utratą bliskich osób. Żałoba, tęsknota, poczucie pustki, przemijania, samotność przyciska ciężarem tych doznań jeszcze długo po ceremonii pogrzebowej. To naturalny stan i trzeba dużo wyczucia, taktu by pomóc osobie doświadczonej w ten okrutny sposób. Przychodzi jednak czas kiedy życie na nowo zaczyna cieszyć, kiedy zaczyna dostrzegać się jego jasne strony, kiedy jest się gotowym ponownie wyjść do ludzi, bawić się, śmiać, kochać.

Rzeczy nigdy nie są takie, jakimi się wydają- nigdy.

Kiersten rozpoczyna pierwszy rok na studiach. Unika kontaktów z rówieśnikami, ale one coraz bardziej na nią napierają. Najpierw zaprzyjaźnia się z przebojową współlokatorką, potem poznaje fantastycznego faceta, obiekt westchnień całej żeńskiej studenckiej społeczności. Weston próbuje zacieśnić więzi. Kiersten potrzebuje czasu... Nie wie, że oboje mają go bardzo niewiele...

Wszyscy się czegoś boimy.

Jestem już poważną żoną i matką, ale ta książka skierowana do młodzieży, skradła mi serce. Doświadczona przez los młoda dziewczyna i dotknięty chorobą młody mężczyzna. Oboje chcą przeżyć coś niezwykłego, ale wydaje się nie być im to dane. Przynajmniej nie w prostej drodze, takiej jak jest udziałem ich rówieśników. Relacja między chłopakiem a dziewczyną musi przebiegać szybciej, dogłębniej, zatracając się, przeżywając do samego końca.

W rzeczywistości chciałem czegoś więcej. Sęk w tym, że ludzie nie zawsze dostają to, czego chcą.

Główni bohaterowie "Utraty", Kiersten i Weston od pierwszej strony budzą sympatię i ze szczerą ciekawością ma się ochotę śledzić ich losy. Po części sprawia to współczucie, żal, które wywołują swoim  cierpieniami, a po części ich charaktery, które docenilibyśmy w realnym życiu. I dziewczyna, i chłopak są takimi ludźmi, z którymi chce się przyjaźnić.

Wszyscy jesteśmy trochę szaleni, dzięki temu jesteśmy ludźmi.

Rachel Van Dyken dobrze przemyślała swoją opowieść. Począwszy od prostych , szczerych dialogów, poprzez minimalizm opisowy po emocje, które kipią z każdego słowa. Autorka bardzo czytelnie, prosto, przystępnie opowiada o stracie, żałobie, rozpoczynaniu życia po tragedii, wykorzystanych szansach. Bohaterowie uświadamiają czytelnikowi, że życie jest kruche i trzeba czerpać z niego pełnymi garściami, bo nie wiadomo kiedy przyjdzie koniec, kiedy opadnie kurtyna.

Czasami trzeba przejść przez piekło, żeby dosięgnąć nieba.

"Utrata" wciągnęła mnie bez reszty, zmusiła do opętanego przewracania kartek, do nieograniczania się czasem i przestrzenią. Weszłam w historię jak stałam, zmęczona, zdezorientowana, wyszłam z niej z nadzieją, że wszelkie trudności można pokonać i przekonaniem, że życie ma dla nas jeszcze wiele niespodzianek.





"Utrata" Rachel Van Dyken, tł. Anna Dobrzańska, Feeria 2015



Książka bierze udział w akcji Book Tour, który zapoczątkowała Michalina z bloga Książkowy świat, a do której zaprosiła mnie Patrycja z Magii książek :) Dziękuję dziewczynom za to, że mogłam zaczytać się w "Utracie" :)



 Zdjęcie zrobiła dla mnie Aga z Nie teraz- właśnie czytam :)




Czytaj dalej...

Zacząć od nowa, czyli... Biorąc oddech, Rebecca Donovan

"Biorąc oddech" to finałowa część trylogii Oddechy amerykańskiej pisarki Rebeccy Donovan. Ładnie łączy, scala wątki, rozwiązuje tajemnice i zamyka najważniejszy temat: życie pogubionej i skrzywdzonej nastolatki.

Pomiędzy "Oddychając z trudem", a "Biorąc oddech" mijają około dwa lata. W tym czasie Emma porzuciła znajomych, miłość, Weslyn i rozpoczęła życie na własny rachunek. Studiuje i próbuje zapomnieć o matce alkoholiczce, mrocznych tajemnicach Jonathana i ukochanym Evanie. Jedyną osobą, z którą utrzymuje kontakt, to Sara. Niestety dziewczyny dzieli ocean i nie mogą wspierać się tak, jakby tego chciały. Ale to jeszcze nie koniec. Niepokorny los jeszcze nie skończył z Emmą brutalnego tańca zwanego życiem. Zbliża się kolejna fala, która może zmieść ją w morze otchłani. Kto tym razem poda jej pomocną dłoń?

"Zastanawiałam się, co mogę zrobić, by znów zepchnąć tę udrękę w mroki niepamięci i powrócić do dawnego stanu odrętwienia."

Ugh... Trudno mi będzie pisać o tej książce... bo nie jestem nią zachwycona... Nie wiem jak to się stało, że moje współczucie, żal, wsparcie, chęć pomocy skrzywdzonej nastolatce, które pojawiło się po przeczytaniu pierwszego tomu, przemieniło się w obojętność i złość po lekturze ostatniego. Irytowało mnie zachowanie bohaterów niemal na każdej stronie. Emmę jeszcze potrafię wytłumaczyć, bo pogubiła się w życiu, a jej doświadczenia kazały jej uwierzyć, że nie jest godna miłości, czułości, bliskości, szczęścia. Zapomnienia szuka w alkoholu. I kilkukrotnie udaje jej się w znacznym stopniu otępić umysł i ciało, co wykorzystują obcy faceci. I tu rozpoczyna się lista moich zarzutów! Co z koleżankami, które miały dbać o jej bezpieczeństwo? Nie tylko nie ustrzegły jej przed piciem, to jeszcze podsuwały alkohol i chłopaków, którzy mieli ukoić jej ból... Peyton brylowała w tym zadaniu.

"Opróżniłam szklankę zaledwie do połowy, a one były już przy drugim piwie! Może piłam za wolno? A może po prostu powinnam wziąć się w garść i przestać popadać w paranoję."

Kiedy wreszcie Emma otrząsnęła się z alkoholowego ciągu popadła w uzależnienie od Cole' a  i seksu. Wydawało jej się, że tylko w taki sposób zapełni pustkę, którą czuje w sercu. Choć sama podkreśla wielokrotnie, ze nie chce nikogo krzywdzić, robi to na każdym kroku i zdaje sobie z tego sprawę. Nie potrafi albo nie chce tego zmienić. Gdy na jej drodze ponowne staje Evan, jej życie jeszcze raz wali się w gruzy.

Rebecca Donovan poczyniła znaczne postępy z każdą kolejną powieścią. Jej warsztat stał się przystępniejszy, łatwiejszy w lekturze i przyjemniejszy w odbiorze. Udało jej się wykończyć wszystkie wątki i ukoić ciekawość w wielu kwestiach. Jednak moim zdaniem za bardzo skomplikowała losy Emmy, za dużo zrzuciła na jej młode barki i nie dała nikogo kto mógłby jej pomóc w trudnych chwilach. Owszem jest Sara, ale ona ma własne problemy, a do tego jest dostępna jedynie pod telefonem. Inne koleżanki pozwalają jej się zatracić, otępić, odsunąć od życia. Emma z wystraszonego, zastraszonego, zmanipulowanego, skrzywdzonego dzieciaka zmienia się w jakąś karykaturę człowieka, który pielęgnuje swoje lęki, nie godzi się na terapię i nie pozwala sobie pomóc. I o to mam największy żal do autorki. Bo tylu mądrych dorosłych otaczało dziewczynę, a żaden nie postąpił jak należy. Biernie przypatrywali się wyborom...

Cieszę się, że seria Oddechy już za mną, i że Rebecca Donovan zamknęła historię tylko w trzech tomach. Mam nadzieję, że kolejna jej książka (Co jeśli...) okaże się bardziej dopracowaną historią.








"Biorąc oddech" Rebecca Donovan, tł. Robert Kędzierski, Feeria, Łódź 2015




Czytaj dalej...

Ponownie wkręcona w tryby nienawiści, czyli...Oddychając z trudem, Rebecca Donovan


"Powód by oddychać" to książka, która poruszyła serca wielu czytelniczek. Otworzyła oczy na cierpienie, którego często w pędzie życia nie dostrzegamy wokół siebie. Dała nadzieję, że miłość i przyjaźń nie są tylko pustym słowem, a uczuciem, które przynosi wsparcie, pomoc, siłę nawet wtedy, gdy happy endu nie widać na horyzoncie.
Dlatego na kolejny tom trylogii Oddechy czekałam z ogromną niecierpliwością ale i dużymi oczekiwaniami.

I może dlatego pierwsze rozdziały "Oddychając z trudem" przygnębiły mnie, znudziły i rozczarowały. Niestety... Bo choć ucieszyło mnie, ze Emmie udało się ujść cało z okrutnych rąk ciotki, to ubodło mnie, że mocno poturbowana fizycznie i pokiereszowana psychicznie żyje jak wiele nastolatek. Zamiast podbudować się wewnętrznie, skupia się na miłości do Evana i bezkarnie, swobodnie korzysta z uroków życia. Pełną piersią zdobywa świat, flirtuje i imprezuje jakby nie pamiętała niedawnych traumatycznych wydarzeń. Jest tak upojona wolnością, że nie dostrzega nowych kłopotów, niebezpiecznych pułapek zastawionych przez los w dalszym ciągu żądny krwi i cierpienia. Zgoda na zamieszkanie z matką, która dopiero co przypomniała sobie o jej istnieniu, jest delikatnie mówiąc niefortunną decyzją. Mimo ostrzeżeń Emma ufnie oddaje się w ręce rodzicielki.

Ten krok wydaje się nie zrozumiały dla tych, którzy posiadają szczęśliwą rodzinę. Emma pragnie mieć to, co jej przyjaciele. Miłość, zaufanie i oparcie bliskich. Wydaje jej się, że skoro matka próbuje się do niej zbliżyć, to należy dać jej kolejną szansę. Jest gotowa przymknąć oko na nałogi i dostrzegalne niezrównoważenie psychiczne Rachel, byleby zakosztować zwyczajnego, spokojnego życia. Wydaje nam się, ze możemy zmienić czyjś charakter, przyzwyczajenia. Ale to często jest walka z wiatrakami, która przynosi więcej smutku i cierpienia niż relatywnych, wymiernych korzyści.

"Czasami ludzie ranią innych mocniej, niż ci są w stanie znieść. I bywa też, że nie potrafią poprosić o pomoc. Są tak omotani własnym bólem, że zadają ciosy wszystkim wokół."

To właśnie próba ułożenia sobie stosunków z matką napędzają akcję, która zaczyna ewoluować  w kierunku psychodelicznej huśtawki kołyszącej pomiędzy euforią, radością, strachem, bólem, poczuciem winy, tęsknotą. Emma mimowolnie budzi uśpione demony i sprowadza na siebie niebezpieczeństwo. I tym razem dziewczyna nie potrafi poprosić o pomoc, jest bezbronna i zapada się w swojej niemocy, naiwności i wiary w to, że nie zasługuje na dobro, spokój, stabilizację, szczęście, miłość.  Nie chce być ciężarem dla swoich przyjaciół więc w skrytości cierpi niewyobrażalne katusze. Życie z matką alkoholiczką, która dawnymi żalami obarcza swoje dziecko, nie może być harmonijne, nie może przynieść nic konstruktywnego.

Żal mi Emmy, której nikt nie nauczył wiary we własne siły i swoją wartość, piękno. Jest skazana na samozagładę, pokonana własnymi słabościami i nieufnością. Aż strach pomyśleć co przyniesie jej życie i kolejny, finałowy już tom trylogii.

W całkowitym rozrachunku, "Oddychając z trudem" uważam za pouczającą lekturę. Po pierwsze nie należy z góry zakładać co może się wydarzyć i oceniać nie znając całości. Po drugie nie zawsze warto dawać drugą szansę, nawet jeśli jest to ktoś, kto z założenia powinien być nam bliski. Po trzecie dobrymi radami nie tylko piekło jest wybrukowane ale serca tych, dla których ważny jest nasz los.

Tak na marginesie tylko dodam, że fabuła zyskałaby, gdyby zmniejszyć jej objętość, skrócić przegadaną nastoletnią rzeczywistość, a rozwinąć bardziej konflikt na linii matka- córka. Wtedy rzeczywiście można by było bez reszty zachłysnąć się opowieścią i zapomnieć o oddechu do końca lektury.





"Oddychając z trudem" Rebecca Donovan, tł. Ernest Kacperski, Feeria, Łódź 2015




Trylogia Oddechy:

2. Oddychając z trudem





Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Moniki reprezentującej wydawnictwo Feeria :)) Dziękuję za okazane zaufanie :)


Czytaj dalej...

Utrata, Rachel Van Dyken

PREMIERA: 4 LUTY 2015

Kiersten nie jest zwykłą dziewczyną. Ścigają ją koszmarne echa wydarzeń sprzed dwóch lat. Od tamtej pory woli unikać zobowiązań, a smutek jest jedynym znanym jej – i dlatego bezpiecznym – uczuciem. Gdy poznaje Westona, wydaje się, że dzięki niemu wyjdzie z ciemności na słońce. Ale nie wie, że czas nie jest jej sprzymierzeńcem. Choć Wes sądzi, że potrafi ją ocalić, to dając jej wszystko, jednocześnie wszystko zniszczył. Próbował ją ostrzec, ale jak można przygotować się na coś takiego? Czasami musisz się śmiać, by nie wybuchnąć płaczem. A czasami, gdy myślisz, że to już koniec – to jest dopiero początek… 

Pierwszy tom bestsellerowej, przepełnionej emocjami serii YA. 
Czytaj dalej...

Chłopak nikt, Allen Zadoff


Szkolenie do zadań specjalnych, człowiek jako maszyna do zabijania, idealna broń to już nie jest tylko wytwór płodnej wyobraźni pisarzy gatunku fantasy. To już rzeczywistość, która nas otacza i konsekwencja globalizacji, cywilizacji, postępu technologicznego. Rozumiem przesłanki i argumenty przywódców świata, ale czy bezemocjonalna tresura, wyzbycie człowieczeństwa jest remedium na zagrożenie atakiem terrorystycznym, walkę z wrogiem czy wynalazkiem, którego skutki przyjdzie nam odpowiedzieć w niedalekiej przyszłości?

Głównym bohaterem powieści Allena Zadoff "Chłopak nikt" jest szesnastoletni Zach. Nie jest zwykłym nastolatkiem, którego z powodzeniem udaje. On jest chłopakiem bez tożsamości, bez marzeń, planów na przyszłość, bez uczuć, bez emocji. Został wyszkolony w eksperymentalnym obozie i stał się narzędziem w rękach ludzi, którzy decydują o życiu i śmierci. Zach jest bronią na usługach rządu amerykańskiego i eliminuje tych, którzy są jego wrogami. Jego zdaniem jest przybyć, zabić, zniknąć.

"Jesteśmy więźniami życia, którego nie wybieraliśmy."

Życie Zacha przebiegało bez komplikacji do dwunastego roku życia. Wtedy to wraz ze śmiercią rodziców nastąpiły zmiany, których nie mógł, nie potrafił zatrzymać, a którym musiał się poddać by móc przeżyć. Specjalistyczne szkolenia w specyficznym obozie, wysiłek fizyczny, psychiczny, nauka sztuk walki, użycia broni białej i palnej zbudowały nową osobowość, pozbawioną emocji, umiejętności podejmowania własnych decyzji, bez wrażliwości na niuanse życiowych sytuacji, które determinują różnorodność postępowania.  Nie do niego należy ocena, zadawanie pytań, przemyślenia.  On ma jedynie wykonać zadanie, szybko, sprawnie, niewidocznie.

Nikt nie przewidział, że ponadprzeciętna inteligencja chłopaka obudzi się w najmniej odpowiednim czasie. Nikt nie przypuszczał, że Zach zacznie analizować i konfrontować to co widzi i słyszy z tym, co jest mu przekazywane przez organizację, i że dostrzeże rysy w mechanizmie, w którym do tej pory funkcjonował bez zarzutu. Zach zaczyna podważać cele, którym służy i zaczyna budować mur, który powoli odgradza go od współpracowników. Czy jest w stanie zachować zimną krew i działać na dwa fronty? Czy ocali niewinnych? Czy ocali siebie?

"Wszyscy dokonujemy wyborów. A każdy z nich ma swoje reperkusje."

Allen Zadoff bardzo mnie zaskoczył. Oczekiwałam nieskomplikowanej rozrywki, a otrzymałam doskonałą powieść akcji, w której inteligentny młody człowiek musi zmagać się z brutalną rzeczywistością współczesnego świata, w którym nie ma miejsca na niezależność, indywidualność. Żyjemy w czasach gdzie wymuszona kontrola steruje każdym krokiem, gdzie trzeba podporządkować się, wejść w schemat, a każde wystąpienie przed szereg jest bezlitośnie karane, a bezemocjonalne ludzkie skorupy wymierzają sprawiedliwość.

Ogromnym plusem powieści jest to, ze autor odszedł od popularnego w powieściach dla młodzieży banalnego romansu. "Chłopak nikt" nie potrzebuje miłości by obronić pomysł i wykonanie. Ono broni się samo. Dynamiczna akcja, uwikłanie młodych ludzi w sprawy, których nie rozumieją nawet ludzie dojrzali, ewolucja bohatera z pozbawionej ludzkich uczuć maszyny do zabijania w świadomie ustalającego hierarchię wartości człowieka budzi dreszcz ekscytacji i ciekawości.

Choć może tematyka nie jest nowatorska, to nikt nie może odebrać autorowi twórczego, świeżego, bystrego spojrzenia, obserwacji, niebanalnego stylu, konsekwencji, idealnych proporcji pomiędzy sensacją i przygodą oraz bohaterów, którzy trafiają prosto w serce.

"Chłopak nikt" to przerażający wgląd w zakulisowe rozgrywki pomiędzy mocarstwami, doznanie surowości wojskowego szkolenia i przeraźliwej samotności nastolatka, który zaczyna dostrzegać drugie dno ukryte w brutalnych zadaniach. Co go czeka w kolejnych odsłonach serii? Sama jestem bardzo ciekawa i niecierpliwie czekam na kontynuację.





Allen Zadoff "Chłopak nikt" tł. Łukasz Praski, Feeria, Łódź 2014





Za możliwość przeczytania książki dziękuję Pani Monice reprezentującej wydawnictwo Feeria :) Dziękuję za okazane zaufanie :)



Czytaj dalej...

"Powód by oddychać" Rebecca Donovan


Frustracje, choroby psychiczne, problemy emocjonalne, rosnąca fala agresji jest w tej chwili aktualnym zjawiskiem dotykającym coraz większy odsetek dzieci, kobiet, mężczyzn, rodzin. Przemoc dosięga nas każdego dnia w miejscach, które już z nazwy powinny być oazą spokoju i bezpieczeństwa. Czym jest przemoc i dlaczego tak trudno bronić się przed nienawiścią, przed obelgami, przed razami? Na kim najbardziej się skupia i dlaczego? Co czuje maltretowany psychicznie i fizycznie nastolatek mamy okazję prześledzić na kartach powieści Rebeccy Donovan "Powód by oddychać". Powieść ta jest jednocześnie otwarciem nowej porażającej emocjonalnie serii Oddechy skierowanej przede wszystkim do młodzieży i lekturą skłaniającym do rozmów, które mogą zmienić przyszłość, życie i oddalić widmo śmierci od tych, którzy tego potrzebują, a którzy zamknięci w skorupie strachu, boją się poprosić o pomoc.

Wydawać by się mogło, że Emily jest typową nastolatką. Nic bardziej mylnego. Ona jedynie dba by tak odbierało ją otoczenie. Prawda, którą skrywa w swoim wnętrzu jest dużo bardziej złożona i przerażająca. Emily straciła ojca, a matka zdominowana chorobą alkoholową nie potrafiła wywiązać się ze swoich macierzyńskich obowiązków. Opiekę nad dziewczyną przejęła ciocia Carol i wujek George. Niestety jej życie nie jest sielanką. Wyczerpujące domowe obowiązki oraz systematyczna przemoc fizyczna sprawia, ze Emily nie myśli o niczym innym jak wytrwać ból, cierpienie i wyrwać się z tego domowego piekła. Czasem zmian ma być wyjazd na studia, które rozpocznie niebawem.

Jedynym jasnym promykiem w ciemności agresji i poniżenia jest Sara, najlepsza i jedyna przyjaciółka Emily. Tylko ona zna niemal całą prawdę o jej prawdziwym losie. Resztę kolegów i koleżanek trzyma na dystans i nie przejmuje się opinią niedostępnej kujonki. Kiedy w szkole pojawia się nowy uczeń Evan, Emily odkrywa emocje i siłę by się otworzyć i zacząć zmieniać swoje życie.

'"Nikt nie chciał się specjalnie ze mną zadawać, więc trzymałam się z boku. Tak miało być bezpieczniej i łatwiej."

Emily to młodziutka dziewczyna złamana psychicznie i fizycznie przez niewyżytego domowego kata. Nie wierzy we własne siły, nie jest świadoma własnej wartości i nie akceptuje kreowanej w ten sposób rzeczywistości. Nie ma pomysłu jak ją zmienić. Ratuje się kłamstwami, które są jedynie tymczasowym rozwiązaniem. Emily żyje pomiędzy dwiema skrajnymi osobowościami swojego kata. Z jednej strony jest okrutny, mściwy i agresywny a z drugiej jest cnotliwym rodzicem, w sposób szczególny dbający o własne potomstwo. To rozdwojenie jaźni oprawcy jest dezorientujące i wywołujące takie uczucia, dla których Emily postanawia wytrwać i znajdować kolejne powody by łapać oddech. Nie chce pozbawiać swojego kuzynostwa pełnej rodziny i tylko dla nich jest skłonna do poświęceń.

"Narastające napięcie spowodowane usilnym powstrzymywaniem się od krzyku wywoływało wściekły ból głowy. Całe moje ciało było jednym wielkim bólem."

Sytuacji, w której znajduje się dziewczyna nie polepszają narodziny romantycznego uczucia. Nastolatka jest jeszcze bardziej zdezorientowana i zagubiona. Miłość wymaga zaufania, wyrzeczeń, na które nie jest gotowa, a których pragnie jej obolałe serce.

Rebecca Donovan bardzo realistycznie i momentami naturalistycznie oddała sceny znęcania się i przemocy. Równie przekonująco i przejmująco nakreśliła charakter i uczucia poniżanej, stłamszonej, zastraszonej, znajdującej się na granicy życia i śmierci młodej dziewczyny kompletnie opuszczonej i samotnej w swoim cierpieniu. Tak samotnej, bo mimo dobrych chęci i Sary i Evana, nie jest i nie są w stanie wyjść na przeciw przemocy, które przewyższa ich wyobrażenia. Jednak to świat dorosłych zawiódł młodą bohaterkę. To najbliżsi, nauczyciele, lekarze powinni zareagować, wyciągnąć pomocną dłoń albo chociaż zauważyć problem. Stres w jakim żyje Emma, pojawiające się systematyczne zwolnienia, wypadki muszą choćby zaniepokoić, a w książce Rebeccy Donovan były zamiatane pod dywan :/

Mimo wszystko lektura tej książki, jej ładunek emocjonalny, naiwni ale prawdziwi bohaterowie zostaną ze mną na zawsze.

"Powód by oddychać" to wartościowa, wstrząsająca i przejmująca opowieść o dziewczynie zdanej na łaskę okrutnego szaleńca, sile przyjaźni będącej wsparciem i miłości, która jest filarem podtrzymującym życie.





Rebecca Donovan "Powód by oddychać", tł. Ernest Kacperski, Feeria, Łódź 2014





Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Moniki reprezentującej wydawnictwo Feeria :)) Dziękuję za okazane zaufanie :)


Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka