Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tania Książka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tania Książka. Pokaż wszystkie posty

Wybrany, Urszula Sowińska



Marzenia są dobre i napędzają do życia oraz efektywniejszego wykorzystania własnego potencjału, dopóki nie przysłaniają samego celu i nie przekształcają się w desperackie, chore ambicje, które coraz trudniej zrealizować.

Tytułowy „Wybrany” jest wykształconym, młodym człowiekiem, który oczekuje od życia o wiele więcej, niż daje mu los. Postanawia opuścić małe, prowincjonalne, rodzinne miasteczko bez perspektyw, by w dużej aglomeracji spełniać swoje marzenia o prestiżowej pracy, bogactwie, uznaniu. Niestety, nie łatwo sprostać jego oczekiwaniom. Uboga stancja, harówka w hipermarkecie i pogłębiająca się samotność, to jego codzienność. Coraz bardziej sfrustrowany, zatraca granicę pomiędzy tym co dobre, a co złe.

Staszek nie jest typem bohatera, który wzbudza pozytywne odczucia i sympatię, a wręcz odwrotnie. Okropnie denerwował mnie jego styl bycia, wszechobecna pogarda dla współpracowników, surowa ocena bliskich i przyjaciół i brak szacunku do matki, która wychowała go sama, mimo wielu trudności. Chłopak wyimaginował, wizualizował swoją przyszłość i daży do niej bez względu na cenę. Jak każdy, chciałby mieć dobrą pracę, być ceniony, spełnić swoje marzenia o wygodnym domu, spokojnym bycie i braku zmartwień dotyczące finansów. Lecz Staszek nie przywykł do porażki, a kolejne potyczki urastają do rozmarów tragedii, gwałtowie niszczącej jego poczucie wartości i samoocenę. Dobre wykształcenie miało być jego zabezpieczeniem i karta przetargową w wielkim mieście. Papierek z wyższej uczelni miał być przepustką do elit i pierwszym stopniem na progu wielkiej, spektakularnej kariery. Ku jego zaskoczeniu, tak się nie stało. Co więcej, okazało się, że jest jedym z wielu w wielkomiejskim wyścigu szczurów. Tak rodzi się ogromna frustracja i pogarda, która z dnia na dzień przybiera coraz większą formę życiowej porażki. Z tej złości na los, na siebie, na bliskich i znajomych, zaciera się w jego głowie, a w szczególności sercu, obraz moralności, prawości, sprawiedliwości.  W końcu sięga po środki, które ostatecznie niszcza w nim ostatnie przejawy człowieczeństwa.

Urszula Sowińska doskonale odtworzyła współczesny pęd człowieka w kierunku dóbr materialny, oraz jednostronne ukierunkowanie na egoizm w czystej formie. Na podstawie marzeń młodego człowieka, jego oczekiwań ukazuje jak szybko można popaść w chorobliwą ambicję, która zwodzi na manowce i zniekształca rzeczywistość. Pozwala równeż zajrzeć na drugą stronę medalu i dostrzec cenę spełnienia, która nie zawsze jest współmierna.

Autorka udowadnia też , że samo wykształcenie, nie jest gwarancją sukcesu. Na niego składa się także osobowość, dbałość o równowagę emocjonalną i odrobina szczęścia.
Dlaczego Staszek nie osiągnął spełnienia? Czy oczekiwał od życia zbyt wiele? A może zbyt szybko się poddał?
Oczywiście wszystkie odpowiedzi znajdziecie w książce. Ale nie tylko. Urszula Sowińska zmusi Was do refleksji nad sensem samego życia. Czy marzenia należy spełniać bezwarunkowo i dążyć do nich za wszelką cenę? Oraz czym jest sprawiedliwość i czy warto wymierzać ją na własną rękę?

Dla mnie „Wybrany” był wciągającą historią, i która nie pozostawiła mnie obojętną. Tematyka powieści to w głównej mierze konfrontacja pomiędzy uniwersalnymi wartościami tj. szacunek, prawda, sprawiedliwość, moralność, rodzina, miłość, a chorobliwą ambicją, pogardą, przemocą. Mocne argumenty, proste sceny i zdania podkreślają ułomność człowieka, jego niskie pobudki i skłonność do przyziemnych namiętności. Urszula Sowińska skromnie dobiera słowa, co w moim odczuciu podkreśla wydźwięk historii i to co jest w niej najważniejsze. Za to celnie uderza trafnymi spostrzeżeniami, nie stroni od znanych i wciąż żywych stereotypów, które doskonale budują napięcie i wprowadzają w melancholijny nastrój.

„Wybrany” to książka specyficzna i wiem, że nie każdemu przypadnie do gustu. Zbyt wiele w niej negatywnych emocji, arogancji, użalania się nad swoim losem i tzw. „chodzenia na łatwiznę”. Za to, pozwala się zadumać i paradoksalnie, docenić to, co mamy i co w życiu jest najważniejsze.






„Wybrany” Urszula Sowińska, Wydawnictwo w Punkt, Warszawa 2017







Czytaj dalej...

Japoński kochanek, Isabel Allende



Po książkę sięgnęłam ze względu na wątek II wojny światowej i internowania ludności japońskiej po atakach na Pearl Harbor w 1941 roku. Choć "Japoński kochanek" nie zaspokoił mojej ciekawości, to otworzył przede mną drzwi do innej ciekawej historii. 

Irina Bazili rozpoczyna pracę jako opiekunka w Lark House, domu spokojnej starości. Zaprzyjaźnia się z pensjonariuszami, a przede wszystkim z ekscentryczną malarką Almą Belasco.  Starsza pani powierza Irinie swoje wspomnienia i dzieli się największą tajemnicą swojego życia.

"Zaawansowany wiek nie czyni sam z siebie nikogo lepszym ani mądrzejszym, on jedynie uwydatnia to, kim każdy był od zawsze."

Irina jest imigrantką z Mołdawii. Nie ma szczęścia. Matka alkoholiczka, która zapewniła jej najgorszy koszmar życia. Powoli udaje jej się wyjść z matni i traumy, odzyskuje spokój. Pomaga jej w tym praca z czworonogami i opieka nad staruszkami w Lark House. Zawiązuje tam niezwykłe przyjaźnie, które dają jej siłę do walki o swoje szczęście i moc zapominania, wybaczania zła z przeszłości. Daje jej również miłość, oczywistą ale nie pozbawioną trudności i trosk. 

"Ból dzielony z innymi jest łatwiejszy do zniesienia."


"Japoński kochanek" to właśnie historia o miłości, tej teraźniejszej budującej, dającej szczęście oraz tej z przeszłości, która daje ochronę przed trudną rzeczywistością i nadzieją na lepsze jutro. Jednak żeby odkryć tę potęgę uczucia, trzeba zdemaskować tajemnicę, która jest pilnie strzeżona. Alma odkrywa karty swojej przeszłości, ale skrzętnie ukrywa emocje i tożsamość kochanka. Determinacja bratanka i Iriny w końcu dają skutek i starsza dama wyjawia swój największy sekret. 

Tak oto cofamy się w przeszłość, docieramy do zamglonego portu w Gdyni, poznajemy dramatyczne losy rodziny Almy i jak II wojna światowa wpłynęła na jej życie jako dziecka i młodej kobiety. Obserwujemy także historię pewnej japońskiej rodziny, skazanej na wysiedlenie i internowanie...

Isabel Allende statecznie, ze spokojem buduje swoją opowieść. Z wnikliwością kreśli dzieje rodzin skrzywdzonych przez los. Coś ich do siebie przyciąga i łączy ich drogi, splata na zawsze i daje ukojenie.
Jak dla mnie książka jest zbyt zrównoważona i jednostajna. Nie znajdziecie w niej zwrotów czy jakiegoś większego zaskoczenia. Jest również dość przewidywalna i skrzętnie skrywana tajemnica dość łatwa do rozszyfrowania. 

Nie ma szału ale mimo wszystko podobała mi się. Pełna jest życiowych sentencji, które ukazują prawdziwe życie i mądrość nabywaną z wiekiem, doświadczeniem, nieuniknionymi stratami. Jeżeli macie ochotę na refleksyjna powieść, to "Japoński kochanek" nada się idealnie. 


"Starość to najlepszy czas, żeby być tym, kim się chce, i robić to, na co przyjdzie ochota."








"Japoński kochanek" Isabel Allende, tł. Joanna Ostrowska, Grzegorz Ostrowski, Muza, Warszawa 2016







Za możliwość przeczytania książki dziękuję Księgarni TaniaKsiążka.pl




Czytaj dalej...

Ugly love, Colleen Hoover



Jeżeli masz ochotę na wzruszenie i doznania szarpiące serce, to jest jedna autorka, która spełni Twoje oczekiwania i to z gwarancją satysfakcji. Jest nią Colleen Hoover!

"Ugly love" to druga powieść pisarki, którą miałam okazję przeczytać i szczerze przyznaję, że po raz kolejny dałam się uwieść jej słowom, ponieść fali emocji, wygodnie umościć się w historii i głęboko przeżywać ją razem z bohaterami.

Pierwsze spotkanie Tate i Milesa nie należało do przyjemnych. Jednak każde kolejne rozbudza w nich iskrę, fascynację i gorące pragnienia.  O ile Tate jest gotowa poddać się rodzącemu uczuciu, o tyle Miles nie zamierza dać więcej niż swoją męskość, swoją seksualność. Proponuje dziewczynie układ: seks bez zobowiązań i jedną wiążącą zasadę: "nie pytaj mnie o przeszłość i nie licz na przyszłość"... Czy ten układ ma szansę przetrwać? Czy ich połączy, a może zniszczy?

Od pierwszej chwili polubiłam Tate i Milesa. Mają w sobie coś, co nie pozwala przejść obok nich obojętnie. Młodzi, piękni, otwarci, trochę zagubieni, cierpiący, pełni nadziei... Dziewczyna jest uroczo naiwna ale i zdeterminowana, gotowa na walkę, która może zniszczyć jej kruche serce. Chłopak z kolei boryka się z ogromną traumą z przeszłości nie dającą spokoju i nie pozwalającą odnaleźć szczęścia. I chociaż układ, ktory ich łączy denerwuje mnie okropnie, wiem że i w rzeczywistości są pary, które gonią za ułudą miłości, gotowi zapłacić za nią zbyt wysoką cenę.

Colleen Hoover intuicyjnie ale i z doświadczeniem angażuje czytelnika w swoją historię. Pozwala zajrzeć w przeszłość, zrozumieć zachowania bohaterów, pozkazać ich od tej strony, która porusza i rozbudza współczucie. I mimo, że nie akceptujemy niektórych wyborów to szaleńczo kibicujemy im na każdym kroku i bezwiednie podpowiadamy rozwiązania albo szeptem pełnym goryczy komentujemy niepowodzenia. 

Książka wpisuje się w gatunek Young Adult, ale doskonale odnajdą się w niej i dużo starsi czytelnicy. "Ugly love" to powieść o miłości, która przecież dotyczy każdego z nas. Jest tu miejsce na delikatne uniesienia, poczucie satysfakcji, nieprzypadkowe akty spełnienia oraz cierpienie mogące zniszczyć zebrane emocje. Miłość to nie tylko tęcza i różowe okulary, to gama uczuć, często będących swoim przeciwieństwem i dojrzałość w umiejętnym ich selekcjonowaniu. 

"Miłość nie zawsze jest piękna. Czasami przez lata masz nadzieję, że okaże się czymś innym. Czymś lepszym. A potem, zanim się spostrzeżesz, wracasz do punktu wyjścia i zostajesz z niczym."

"Ugly love" i Colleen Hoover porwała mnie w niezapomnianą podróż, pozostawiła z  uczuciem satysfakcji, wspomnieniami zapierającymi dech w piersi i oczekiwaniem na kolejną wyprawę, już niebawem :)








"Ugly love" Colleen Hoover, tł. Piotr Grzegorzewski, Otwarte, Kraków 2016




Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Księgarni Tania Książka :)









Czytaj dalej...

Bez słów, Mia Sheridan



Miłość nie potrzebuje słów ale czynów, które udowodnią i podkreślą prawdziwość oraz rangę uczucia.

Dwoje zagubionych ludzi odnajduje się w małej, sennej miejscowości niemal gdzieś na końcu świata. Rany z przeszłości nie pozwalają im w pełni rozwinąć skrzydeł, ale razem są gotowi pokonać wszelkie trudności. Czy Archer i Bree próbując odnaleźć spokój, odnaleźli miłość?

Archer jest outsiderem, a przez mieszkańców traktowany jest jak niespełna rozumu pustelnik. Prawda o jego życiu jest zaskakująca. To inteligentny, czarujący ale zamknięty w sobie chłopak, którego przeszłość odizolowała od świata i zamknęła mu drogę do szczęścia. Archer jako dziecko stracił rodziców, głos i poczucie bezpieczeństwa, poczucie własnej wartości. 
Przeszłość Bree również jest naznaczona cierpieniem. Wyjazd do Pelion miał być ucieczką przed rzeczywistością, a wydaje się że okazała się wyczekiwanym zbawieniem.
Jak to często bywa, spotkanie Bree i Archera nastąpiło całkiem przypadkowo, ale od pierwszej chwili wyryło się w ich sercu złotymi zgłoskami. Od tej pory wszystko się zmieniło, nabrało znaczenia, stało się początkiem ukojenia. 

Mia Sheridan od pierwszej strony rozbudza ciekawość i nie pozwala jej tak łatwo zaspokoić. Podążając za rozwiązaniem tajemnicy, wprowadza nas w świat miłości, choć ograniczonej ciszą i gestami dłoni, to wymownie bogatej w emocje i doznania. Z lubością obserwowałam jak Archer z zakompleksionego, zahukanego i niepewnego siebie chłopca zmienia się w mężczyznę gotowego na wiele poświęceń w imię miłości. Bliskość Bree jest pożywką otwierającą go niczym kwiat. To również dzięki Bree mieszkańcy Pelion dostrzegają w nim wrażliwego człowieka i znikają wszelkie uprzedzenia. 

"Bez słów" to nie tylko opowieść o miłości szarpiącej najczulsze struny serca, ale i historia zranionych uczuć, ambicji, nienawiści oraz manipulacji, która niszczy więzi, doprowadza do tragedii i izolacji.  

Odkryj z Mią Sheridan wszystkie odcienie miłości i sprawdź jak wiele można powiedzieć nie używając słów.









"Bez słów" Mia Sheridan, tł. Martyna Tomczak, Otwarte, Kraków 2016





Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Księgarni Tania Książka :)









Czytaj dalej...

Znikasz, Christian Jungersen



W Danii jedna na osiem osób po czterdziestym piątym roku życia nie wie, że ma uszkodzony mózg (zawał mózgu, tętniaki, niewielkie wylewy, łagodne guzy). Nie przypuszczają nawet, że te zmiany znacząco wpływają na ich życie. Zmiany charakteru nie wynikają jedynie z postępującym wiekiem i zdobywanymi doświadczeniami. Mogą być efektem nacisków na nerwy i uszkodzonych naczyń krwionośnych. I tu rodzi się pytanie, czy człowiek rzeczywiście posiada wolna wolę? Czy nasze decyzje są rzeczywiście naszymi wyborami czy wymuszone przez mechaniczne, niewyczuwalne, niezdiagnozowane uszkodzenia mózgu?

Taki właśnie temat wziął na warsztat znany duński autor Christian Jungersen i zbudował przerażającą wizję codzienności naznaczonej chorobą, która niszczy, która rujnuje...

Małżeństwo Mii i Frederika po serii ciężkich kryzysów zaczyna wychodzić na prostą. Kobieta cieszy się zaangażowaniem męża i ociepleniem wzajemnych stosunków. Zaplanowane wspólne wakacje jawią się w optymistycznych barwach. I rzeczywiście początek wyjazdu jak najbardziej udany. Wszystko zmienia wypadek i wzrost agresji u Frederika. Okazuje się, że przyczyną tragedii jest guz mózgu. Hospitalizacja, nerwy i niepewność przyszłości to jednak nie wszystko. Okazuje się, że mężczyzna dopuścił się defraudacji...

I Mię i Frederika trawi gniew. Jego emocje są podyktowane chorobą, jej nagromadzonymi problemami, strachem, niepewnością. Jego agresywne zachowanie jest medycznie wytłumaczalne i więcej mu wolno. Seksualne napaści na żonę, niemoralne propozycje, wyzwiska, przepychanki, otępienie, depresja. Jej z kolei nie wypada publicznie przeklinać, tłuc naczynia, niszczyć rzeczy, bić... Frustracje Mii narastają i nie mają ujścia, co prowadzi najpierw do fizycznych starć z mężem, próby topienia żalu w alkoholu itp. Do tego dochodzą problemy karne i finansowe, a także niezrozumienie otoczenia jej sytuacji i choroby Frederika. Bo jak wytłumaczyć laikowi, że defraudacja, podjęcie ryzyka, hazardu jest spowodowane uciskiem na neurony, nerwy mózgu i w żadnym razie nie były kontrolowane, a tym bardziej zamierzone. Sprawy nie ułatwia fakt, że Frederik jest osobą publiczną, dyrektorem jednej z prestiżowych prywatnych szkół. Nie tylko jego wizerunek zostaje nadszarpnięty. Zostają wyciągnięte konsekwencje, które w największym stopniu dotyczą Mii. To ona stoi frontem do swojej społeczności, mediów, lekarzy, prawników. To także z jej prywatnego majątku zostają ściągnięte długi, to ona musi utrzymać rodzinę, zadbać o interesy swoje i syna. 

Christian Jungersen rewelacyjnie zbudował sylwetki swoich bohaterów. Jest dokładny w ich portretowaniu zarówno od strony fizycznej jak i psychicznej. Drobiazgowo oddaje relacje pomiędzy nimi, narastające kłótnie, kryzysy, budującą zgodę, odradzające się zaufanie. Z równą precyzją oddaje emocje Mii w obliczu choroby męża. Możemy doświadczyć jej strachu, wściekłości, frustracji, ale także niezłomnej walki o zdrowie i dobre imię Frederika. Ale kobieta nie jest żadną heroiną. Zdarza jej się popełniać błędy, wpadać w rozpacz,  dokonywać złych wyborów, upaść na kolana, poddać się, opuścić gardę, zadać cios, dać się ponieść emocjom. Jest tylko człowiekiem. Na jej barki został zrzucony ogromny ciężar, który musi dźwigać na przekór wszystkim. 

Historia Mii i Frederika może przytrafić się każdemu, co samo w sobie jest przerażające. Człowiek nie może być pewien siebie, swoich bliskich i nie zawsze może ufać swoim osądom i wyborom. W wątpliwość poddane jest istnienie wolnej woli czy duszy, która odpowiada za to kim jesteśmy i czym się kierujemy...

"Znikasz" to powieść zaskakująca, boleśnie prawdziwa i zmuszająca do poszukiwań, zadawania pytań, do zadumy, refleksji, dyskusji. 






"Znikasz" Christian Jungersen, tł. Mateusz Borowski, Znak, Kraków 2015






Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Księgarni Tania Książka :)




Czytaj dalej...

Ekspozycja, Remigiusz Mróz



O Remigiuszu Mrozie głośno w blogosferze. Jedni zachwycają się jego talentem, inni doszczętnie krytykują. Żeby móc wypowiedzieć się w tej kwestii, musiałam zapoznać się z książką autora. I z najszczerszym sercem skłaniam się ku opinii tych pierwszych. Ba! Jestem zachwycona! Uwielbiam wszelkiego rodzaju intrygi sięgające w głąb historii Polski, świata, religii. "Ekspozycja" to właśnie tego typu tajemnica, której podstawy chronione są z mroczną brutalnością.

Turyści znajdują na Giewoncie ukrzyżowane martwe męskie ciało. Na miejsce zbrodni przyjeżdża komisarz Wiktor Forst znany ze osobliwego podejścia do pracy i śledztwa. Znajduje w ustach ofiary numizmat pochodzący z czasów I wieku naszej ery. W przeciągu kilku godzin odnajdują się kolejne ciała, przy których odnaleziono podobne monety. I tu sprawa się komplikuje. Forst nagle zostaje odsunięty od śledztwa, zawieszony i postawiony do dyspozycji prokuratora. Komisarz nie odda łatwo skóry. Ucieka i poniekąd zmusza do współpracy znaną dziennikarkę Olgę Szrebską. Razem próbują odkryć motywy morderstw i zabójcę, a odgrzebane tajemnice są szokujące.

W świecie, w którym łatwiej o darmowe WI-FI, niż o darmowe jedzenie, każdy może zabijać się w sposób, jaki uzna za najgłupszy.

Wiktor Forst jest takim bohaterem, jakiego lubię najbardziej. Pewny siebie, odważny, szczery, cyniczny, nieprzenikniony, z czułą intuicją i niemal niezniszczalny. Rozumiem tych, których drażni  jego umiejętność wychodzenia cało z każdej opresji. Jednak Remigiusz Mróz nie oszczędza swojego bohatera, zadaje mu rany, poważne rany dotykające nie tylko ciała, ale duszy, serca,  czym udowadnia, że to jednak człowiek. W czepku urodzony, ale jednak człowiek. Dzięki jego działaniom akcja książki bezlitośnie gna na złamanie karku. Autor z wielką wprawą miesza tropy i wskazówki, piętrzy tajemnice i zmienia kierunek wydarzeń o 180 stopni. Czasami wydaje się, że stawia pod ścianą, ale to ułuda, to zaplanowane działanie by jeszcze bardziej skomplikować sytuację i zmusić umysł czytelnika do wytężonej pracy. 

I tu dochodzimy do kryminalnej intrygi. Pan Remigiusz z rozmysłem sugeruje kontrowersyjne powiązania między współczesnością, a przeszłością dotyczącą wiary chrześcijańskiej, odnalezionych zwojów znad Morza Martwego, które cały czas budzą wiele gorących dyskusji w kręgach naukowych, filozoficznych, kościelnych na całym świecie. Czy tajemnice ukryte na papirusie mogą skruszyć spokój współczesnych ludzi? Czy zburzy doktryny wiary? I czy to jest rozwiązaniem zagadki z książki? Tego oczywiście nie zdradzę. Ale muszę napisać, że zakończenie kompletnie mnie zaskoczyło. Nie udało mi się rozsupłać łamigłówki. I na tym nie koniec. Na ostatnich kartach powieści Remigiusz Mróz jeszcze bardziej mną wstrząsnął. Końcówka mnie powaliła i z niecierpliwością oczekuję drugiego tomu. Muszę  upewnić się czy to, o czym myślę rzeczywiście się wydarzyło...

Mogłoby się wydawać, że "Ekspozycja" jest męską książką. Owszem pełno w niej brutalności, mocnego, dosadnego przekazu i charakterystycznej, mężnej sylwetki. Całość powieści ociepla postać Szrebskiej. Co prawda nie jest ona typową, statystyczną kobietką. To tak jak Forst, silna osobowość, z którą należy się liczyć. Nie mniej jednak można się z nią utożsamić i razem z nią przeżyć nie jedną mrożącą krew w żyłach sytuację. 

"Ekspozycja" to powieść, która zaraziła mnie Mrozomanią. Jak lekarstwa potrzebuję kolejnych książek autora i mam nadzieję popaść w uzależnienie.




"Ekspozycja" Remigiusz Mróz, Filia, Poznań 2015





Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Księgarni Tania Książka :)))

 
Czytaj dalej...

Dziewczyny z Syberii, Anna Herbich



Jest wojna. Mieszkasz na obszarze okupowanym przez Sowietów. Wiesz, że Twoja wolność, bezpieczeństwo jest zagrożone. Nie spodziewasz się, co Cię czeka, ale wiesz, że to będzie coś bardzo złego. Jest ciemna, zimna noc. Serce bije Ci jak dzwon, drżysz z przejęcia... Słyszysz walenie w drzwi kolbami karabinów. Gniewne okrzyki: Dawaj! Dawaj! mrożą Ci krew w żyłach. Masz czas by spakować tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Bierzesz Biblię, ciepłe ubranie, trochę biżuterii, pieniędzy i jedzenia. Cała w strachu wsiadasz na ciężarówkę lub furmankę i jedziesz na dworzec, po cichu modląc się o życie. Poszturchiwana, popychana, bita wsiadasz do bydlęcego wagonu. Cudem udaje Ci się zająć miejsce na drewnianej pryczy. Wokół widzisz strach, przerażenie, ból, cierpienie w oczach swoich sąsiadów i rodziny. W głowie wciąż pojawia się pytanie: Co z nami będzie? Podróż w nieznane trwa kilka tygodni. Jedzenie się skończyło. To co dostajesz od strażników nie wystarcza by najeść się do syta. Podrażnia apetyt, żołądek i nie daje ukojenia. W wagonie jest coraz ciaśniej, coraz bardziej niewygodnie. Wszędzie czujesz odór niemytego ciała i ludzkich odchodów. Codziennie widzisz trupy wynoszone z wagonów na kolejnych postojach. Boisz się czy kolejnym balastem nie będą ciała Twoich bliskich... W końcu docierasz do celu. Wychodzisz na świeże powietrze, razi Cię światło, nie możesz utrzymać się w pionie, odczuwasz potworny ziąb, a już ktoś uderza Cię w plecy, zmuszając do wędrówki przez tajgę... Po drodze giną kolejni ludzie, z głodu, z wycieńczenia, bo są za słabi, bo nie nadążają za grupą... Wreszcie trafiasz do kołchozu, do obozu gdzie gołymi rękoma budujesz nowy dom: drewniany barak lub ziemiankę... Dostajesz przydział pracy. Codziennie przez wiele godzin wycinasz drzewa, spławiasz je w rzece, rąbiesz drewno, kopiesz rowy, wydobywasz węgiel, glinę... Nie masz czasu dopilnować swoich dzieci, nie wiesz, że właśnie umiera Twoja matka. Po ciężkim dniu katorżniczej pracy przynosisz do domu kromkę chleba... Musisz się nią podzielić...W nocy nie odpoczywasz. Tulisz w ramionach synka, z którego ulatuje życie. Rano nie chcesz, nie możesz się z nim rozstać. Nie możesz pozwolić by zakopano go w bezimiennym grobie na obcej ziemi. Ale wróg siłą wyrywa go z Twoich ramion, nie dbając o uczucia, o Twoje serce. Biegniesz za nim, ciągniesz za kurtkę. W zamian dostajesz razy i słowa: "Należało Ci się. Jesteś wrogiem narodu."

Powyższy tragiczny scenariusz dotknął wiele polskich rodzin w czasach II wojny światowej i tuż po niej. Sowiecki reżim skazał na tułaczkę, niewolniczą pracę, głód, choroby ludzi uznanych za wroga komunistycznego ustroju. I nie ważne było czy skazanym był dorosły mężczyzna czy kobieta, starzec czy dziecko. Dzielili równy los i konsekwencje.
Dzięki Annie Herbich mamy szansę poznać życiorysy dziesięciu kobiet, które trafiły na Syberię, gdzie utraciły dzieciństwo, młodość, bliskich, gdzie ledwo ocaliły życie. Musiały zmagać się nie tylko z widmem Kostuchy ale i dzikiej, nieokiełznanej natury, która w równym stopniu co Sowieci zbierała śmiertelne żniwo.

Gdyby Bóg zechciał wskrzesić wszystkich więźniów łagrów, to w całej Rosji podniosłaby się ziemia.

Janina na zsyłkę wyjechała z mamą ochotniczką. Chciały dołączyć do swojej rodziny i razem z nimi dzielić trudy i znoje. Stefania do łagru trafiła wyrokiem sądu. Została skazana za zbrojną działalność kontrrewolucyjną. Danutę wywieziono z mamą jednym z ostatnich transportów. Alina miała tylko dziesięć lat kiedy została zesłana na Sybir. Od razu trafiła do sierocińca. Po jakimś czasie udało jej się połączyć z mamą. Natalia z bratem została skazana za służbę w polskim podziemiu. Danutę aresztowało NKWD tuż przed wybuchem wojny pomiędzy Związkiem Sowieckim, a Niemcami. Weronikę złapano w obławie. Najpierw długo siedziała w więzieniu w Grodnie. Wyrok za zdradę ojczyzny i wspieranie "faszystowskiej organizacji podziemnej" zesłał ją do łagru na dwadzieścia pięć lat. Grażyna i jej mama dobrowolnie wyjechały na Sybir w oczekiwaniu na połączenie z tatą i mężem. Niestety, to były płonne nadzieje. Barbara i jej rodzina, a także Zdzisława odmówiły przyjęcia sowieckiego obywatelstwa. Kara mogła być tylko jedna.

To co przeżyły te kobiety jest nie do ogarnięcia umysłem człowieka, który żyje w czasach pokoju. Brutalny los, który stał się ich udziałem, brzmi jak scenariusz filmu grozy. Codzienność okraszona okrucieństwem, nienawiścią, zbrodnią, bezsensowną śmiercią, uderza prosto w serce i zmusza nas do refleksji na temat ulotności życia, zasadności prowadzenia wojen i znaczenia słowa solidarność, bohater.

Bohater nie musi walczyć z bronią w ręku. Nie musi być żołnierzem. Bohaterem może być kobieta, której jedyną bronią są silna wola i determinacja.

Bohaterkami książki Anny Herbich są zwykłe kobiety, takie jak Ty czy ja, które dosłownie siłą woli przetrwały wojenny terror, dantejskie sceny podczas wywózki, bezwzględność oprawcy, niewyobrażalne trudy podróży, katorżniczą pracę, piekielny ziąb, głód i bezlitosne choroby. Musiały patrzeć na swoje poranione ciało zmieniające się w żywy kościotrup, zanikanie człowieczeństwa, powolne konanie swoich bliskich, ostateczność śmierci. Ich heroiczna postawa, umiejętność podnoszenia się z kryzysów, decydowanie się na ryzyko, łamanie zasad i mocna wiara dała im szansę przetrwać piekło na ziemi.

Zesłanie wyciągało z ludzi ich najgorsze cechy.

Syberia była miejscem, w którym ludzka życzliwość niemal nie występowała.

Annę Herbich poznałam dzięki jej poprzedniej książce "Dziewczyny z Powstania", które pokochałam całym sercem. Wiedziałam, że lektura "Dziewczyn z Syberii" przyniesie mi wiele wrażeń, wzruszeń, emocji. Janina, Stefania, Danuta, Alina, Natalia, Danuta, Weronika, Grażyna, Barbara i Zdzisława szczerze, bez owijania w bawełnę opowiedziały o swoich przeżyciach i trudnej drodze dojrzewania, dorastania w czasach kiedy zupełnie nie liczyło się ludzkie życie. Podzieliły się swoim zdaniem na temat wojny, patriotyzmu, swoich doświadczeń i zdobyły się na ocenę swojej egzystencji.

Co czytelnik otrzyma po lekturze "Dziewczyn z Syberii"? Na pewno poruszającą relację świadków historii, wiedzę, odpowiedzi na ważne pytania i  pewność, że nasze codzienne problemy to tylko chwilowa niedogodność. W życiu zdarzają się większe tragedie, które na zawsze zmieniają charakter, serce i tego właśnie doświadczyły bohaterki tej publikacji...





"Dziewczyny z Syberii" Anna Herbich, Znak, Kraków 2015





Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości księgarni Tania Książka :)





Czytaj dalej...

Rozwydrzona bezbożnica


Maria Konopnicka poetka, pisarka, wyniesiona do rangi wieszczki narodowej. Znana przede wszystkim z lektur szkolnych i nie zawsze ciekawych lekcji języka polskiego  w szkole podstawowej. Jej największym choć niezamierzonym a namaszczonym przez Polaków tekstem sztandarowym jest "Rota" pieśń patriotyczna, która obok hymnu narodowego budowała i buduje dumę, tożsamość, świadomość narodową oraz była pociechą podczas rozbiorów, wojen i okupacji.

Wielu próbowało spisać i uporządkować życiorys poetki skupiając się albo na jej twórczości bądź kontrowersji narastających wokół niej przez kolejne lata. Iwona Kienzler postanowiła w swojej publikacji przedstawić ją jako zwykłą kobietę uwikłaną w skomplikowane związki emocjonalne i trudy życia codziennego.

Maria Konopnicka jak niemal każda kobieta nie lubiła przyznawać się do swojego wieku. Co więcej poszła o krok dalej i pokusiła się o zafałszowanie swojej prawdziwej daty urodzenia (1842) i upowszechnianie metryki odmładzającej ją o cztery lata. Jej poglądy, zachowanie, decyzje wyprzedzały ówczesne czasy, jej osobowość wychodziła poza schemat, wszelkie ramy  tym samym czyniąc ją postacią kontrowersyjną. Szeroko komentowane romanse z dużo młodszymi mężczyznami, zażyła przyjaźń z malarką Marią Dulębianką czy nawołująca do rewolucji społecznych twórczość potępiana przez Kościół zaintrygowały mnie na tyle, że lektura "Rozwydrzonej bezbożnicy" była dla mnie koniecznością.

Iwona Kienzler przedstawia Konopnicką nie jako pomnik epoki realizmu ale kobietę z krwi i kości, wyzwoloną, dumną, postępującą zgodnie z własnym upodobaniem, nie oglądającej się na nikogo i na nic.  Poznajemy jej dzieciństwo, dorastanie, naukę szkolną, podczas tworzenia, w małżeństwie, jako matkę, żonę, kochankę, przyjaciółkę. Jesteśmy świadkami problemów i sukcesów małżeńskich, rodzicielskich, zawodowych.

Po raz pierwszy czytam biografię Marii Konopnickiej. I jak talentu literackiego nie można jej odmówić , tak uderzyła mnie jej niedojrzałość i sprawdzony sposób na kłopoty- odsuwanie ich od siebie i ucieczka. Pierwsza z nich- odejście od męża- skandalizujący postępek mogący ściągnąć na jej głowę potępienie i towarzyski ostracyzm. Powód- brak porozumienia duchowego, wspólnych zainteresowań i zbytnie zainteresowanie gospodarką. Z pozoru Matka Polka samotnie wychowująca gromadkę dzieci. Gdy przyjrzeć się bliżej, nierówno traktowała własne pociechy, jednych faworyzując inne skazując na brak uwagi i odtrącenie. "Dzieliła swoje dzieci na lepsze i gorsze, od chorej psychicznie córki zupełnie się odwróciła, a wnuki prawie zupełnie ją nie interesowały." Swoje rodzicielskie powinności spełniała z obowiązku aniżeli z bezinteresownej miłości.

Obraz żony i matki nie przypadł mi do gustu Najbardziej zaciekawiły mnie wątki traktujące o działalności Konopnickiej na polu literackim- trudności z debiutem, krytyczne recenzje kolegów po fachu, wsparcie Elizy Orzeszkowej, kontrowersje na linii poetka- Kościół. Nie wszystkie dzieła Marii Konopnickiej wynikały z potrzeby serca i były wyrazem jej emocji. Równie płodnie tworzyła "dla chleba" za odpowiednie wynagrodzenie. Co mnie nie dziwi bo poeta też człowiek i z czegoś musi żyć, jeść, być.

Na koniec zostawiłam temat związku Konopnickiej z Dulębianką. Iwona Kienzler również nie wskazuje jednoznacznie charakteru tego związku. Domniemuje jedynie czy to była przyjaźń czy kochanie. Tego zapewne nie dowie się już nikt. Zastanawiam się jedynie czy to ma jakiekolwiek znaczenie? Jak to ma ją definiować jako poetkę, kobietę, człowieka?

"Rozwydrzona bezbożnica" to bardzo ciekawa publikacja. Obawiam się tylko, że trafi do bardzo ograniczonego grona czytelników.


Przy okazji pochwalę się magnetyczną zakładką, którą niedawno promowałam na blogu :) Sprawdza się idealnie. Magnes nie jest mocny, nie odkształca kartek a jednocześnie dobrze się trzyma :)):))








Iwona Kienzler "Maria Konopnicka. Rozwydrzona bezbożnica", Bellona, Warszawa 2014



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pana Pawła reprezentującego księgarnię Tania Książka i bloga Kochamy Książki. Dziękuję za okazane zaufanie :)


Czytaj dalej...

TaniaKsiazka.pl zachęca społeczeństwo do czytania książek.

Jak zachęcić do czytania książek? Księgarnia  TaniaKsiazka.pl odpowiada!

Księgarnia TaniaKsiazka.pl od pewnego czasu zaczęła coraz aktywniej zachęcać społeczeństwo do czytania książek. W ramach kampanii “Czytanie to nie hobby, to styl życia!” TaniaKsiazka.pl zaprojektowała, zrealizowała i wprowadziła do sprzedaży własne zakładki magnetyczne, koszulki oraz serię vlepek. Każdy gadżet księgarni posiada stworzoną specjalnie na potrzeby projektu, oryginalną grafikę oraz jedyny w swoim rodzaju opis.    Według raportu Biblioteki Narodowej, biorąc pod uwagę statystyki czytelnictwa Polaków z lat 2002­- 2012, liczba osób, którym książka jest zupełnie obca wzrosła o ponad 16%, przekraczając niechlubny pułap 60%. Natomiast liczba osób regularnie sięgających po książkę (7 lub więcej przeczytanych książek w ciągu roku) spadła aż o połowę, utrzymując się obecnie w granicach 11%. W związku z mocno przeciętną liczbą osób czytających książki w Polsce, księgarnia  TaniaKsiazka.pl postanowiła podjąć pewne kroki, które mają na celu zachęcenie społeczeństwa  do sięgnięcia po lekturę. W szeregach księgarni padło pytanie “Jak zachęcić rodaków do czytania książek?”, po czym zebrano wszystkie pomysły i po pewnym czasie postanowiono urzeczywistnić kilka z nich w postaci gadżetów z jasnym przekazem. Każda z realizacji jest formą niecodziennego sposobu komunikacji ze społeczeństwem, która ma na celu rozsiewanie         bakcyla książkowego oraz przekonanie Polaków, iż warto czytać książki. Krótka charakterystyka realizacji:    


1. TanioKsiążkowa koszulka. Koszulki posiadają na froncie klimatyczną grafikę, przedstawiającą człowieka w masce gazowej, który pomimo ciężkich warunków, w jakich się znajduje, odnalazł w sobie chęć do sięgnięcia po książkę. Pod grafiką widnieje hasło “Czytanie to nie hobby, to styl     życia!”, które jest dopasowanym do grafiki motywem przewodnim T-­shirtu. Koszulki są dostępne w wersji damskiej (w rozmiarach S, M, L, XL) oraz męskiej (w rozmiarach S, M, L, XL, XXL).     




2. TanioKsiążkowe Vlepki (naklejki) Seria 10 vlepek (naklejek) o rozmiarze 7x7 cm ­ Każda wersja posiada odrębną grafikę oraz inny przekaz (między innymi: Walcz ze złem. Czytaj książki!; Czytanie jest sexy!; Czytanie poszerza horyzonty!). Vlepki są dostępne na stronie księgarni w dwóch pakietach – Mega pakiet 50 sztuk (po 5 sztuk vlepek każdego rodzaju) oraz Pakiet 20 sztuk (po 2 sztuki vlepek każdego rodzaju).    






3. TanioKsiążkowa Zakładka Magnetyczna Zakładka magnetyczna jest alternatywą do tradycyjnej, papierowej zakładki do książki. Zaznaczając miejsce, w którym zakończyliśmy czytać, mamy pewność, iż zakładka nie wypadnie z książki, gdyż odróżnieniu od zwykłej zakładki, kurczowo trzyma się             zaznaczonej strony. Na zakładce widnieje logo księgarni TaniaKsiazka.pl oraz cytat autorstwa popularnego hiszpańskiego pisarza o treści “Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to, co już masz w sobie.”. 




 Realizacje można znaleźć na stronie księgarni www.taniaksiazka.pl/polecamy-tanioksiazkowe-gadzety-c-599_10314.html.





Czytaj dalej...

Wspomnienia alkoholiczki

Choroba alkoholowa może dotknąć każdego bez względu na wiek, płeć, wykształcenie, status społeczny. Jest bardzo podstępna i zanim można ją rozpoznać, sieje spustoszenie w całym organizmie.

"To właśnie wódka daje złudne odprężenie, poczucie własnej wartości, zabija poczucie samotności. Lecisz na skrzydłach, jeszcze nie dając sobie sprawy z tego, że te skrzydła są kurze, podcięte, i że w którymś momencie wylądujesz twarzą prosto w kałuży; jeszcze udowadniasz sobie, a jakże, że panujesz nad sytuacją, że wszystko potrafisz, że to tylko dla animuszu, że jeżeli chcesz, to w każdej chwili możesz przestać pić."

Książka "Mam na imię Marina i jestem alkoholiczką" jest prawdziwą historią z życia pewnej czterdziestokilkulatki. Powstała ku przestrodze i pociesze ludzi, którzy nie zdają sobie sprawy kiedy kończy się zabawa, a zaczyna walka o życie. Sama autorka mówi: "Piszę tę książkę nie po to, żeby dawać rady, ale po to, żeby pokazać na własnym przykładzie, jak gorzkie i bolesne może być niezrozumienie problemu alkoholizmu." 

Marina urodziła się w Moskwie w rodzinie znanych i lubianych aktorów. Można by pomyśleć, że jej życie było usłane różami, mlekiem i miodem płynące. Niestety. Kiedy weźmie się pod lupę ustrój panujący w Rosji w latach pięćdziesiątych XX wieku zupełnie zmienia się perspektywa i losy małej Mariny. Komunistyczny reżim od urodzenia dziewczynki kształtuje niezdrowe zachowania, które w przyszłości staną się piętnem i początkiem jednej z najpodstępniejszych chorób cywilizacyjnych ludzkości. Na przykładzie życia Mariny można domniemywać, że alkoholizm czyha na odpowiednie warunki psychiczno- uczuciowe by uderzyć z mocą zwalającą z nóg. "Samotność, brak domu, zagubienie, niewiara w dorosłych, których świat przestał być przylądkiem dobrej nadziei (...) Korzenie mojego zapijaczonego życia tkwią w środowisku, a moim środowiskiem były takie jak ja dzieci, samotne, zagubione, nie mogące mieć własnego zdania, nie mające rodziców na co dzień. Z niewykształconym poczuciem własnej wartości i godności, z rozchwianym systemem emocjonalnym i, co najważniejsze, z brakiem jakiegokolwiek poczucia bezpieczeństwa."

Wspomnienia Mariny są spisane w sposób bardzo chaotyczny, momentami trudno się połapać w chronologii wydarzeń. Podział bohaterki na dwie osoby- Kaśkę i Marinę, też z początku stwarza wiele problemów, co utrudnia płynną lekturę ze zrozumieniem. Jednak kiedy przyzwyczaimy się do tej specyficznej narracji, możemy dostrzec ogrom zniszczeń jakie alkohol czyni nie tylko w organizmie kobiety, ale całym jej życiu. Marina jest pijaczką z wielkim bagażem złych doświadczeń, które budzą w czytelniku wiele emocji. Życie w komunistycznej Rosji było bardzo trudne, dla każdego, a Marinie i innym podobnym jej dzieciom złamały przyszłość. Kaśka nie pije, ale na każdym kroku upominają się o nią błędy przeszłości. Nie potrafi racjonalnie spojrzeć na swoje życie i pakować się w mocno kontrowersyjne historie. Na własne życzenie wkracza w rozchwiane emocjonalnie przyjaźnie, które mogą doprowadzić no nawrotu choroby. Nie rozumiałam i nie rozumiem do tej pory jej uporu w podtrzymywaniu tych trudnych relacji. Jakby na siłę chciała sobie udowodnić, że nie zasługuje na spokój i szczęście.

"Mam na imię Marina i jestem alkoholiczką" to ostrzeżenie. Przeczytaj pomyśl zanim sięgniesz po kolejnego drinka.


"Myślę, że dom w życiu dziecka jest recepturą na życie, daje wzorce zachowań, uczy postępowania w różnych sytuacjach, kształtuje charakter i osobowość"





Marina Rowan "Mam na imię Marina i jestem alkoholiczką", wyd. II, Media Rodzina, Poznań 2014




Recenzja napisana dla księgarni Tania Książka, a Panu Pawłowi serdecznie dziękuję za egzemplarz recenzyjny książki :)))



Czytaj dalej...

Tańcz głupi tańcz*

Czym jest szczęście? Euforią i spełnieniem w każdej dziedzinie życia? A może małymi radościami liczonymi chwilą? Nie ważne jakby szczęścia nie analizować, codziennie dążymy do realizacji marzeń. Najczęstszym pragnieniem jest zdrowie, miłość, rodzina, bogactwo. W tej codziennej gonitwie w spełnianiu swych fantazji zapominamy o jednym: "za wszystko przyjdzie nam kiedyś zapłacić"**. Czy cena okaże się adekwatna do otrzymanego szczęścia? Czy warto było podążać za króliczkiem?

Rykusmyku to malutka mieścina w okolicach Legnicy. Żyją tu ludzie, którzy jak inni, zmagają się z życiem i marzą o lepszym świecie. Wśród nich znajdziecie pięciu przyjaciół, którzy choć dotknięci trudnym dzieciństwem i prozą życia nie zamierzają poddać się szarej, nudnej i przewidywalnej codzienności. W nietypowy sposób pragną pożegnać się z dzieciństwem i wkroczyć w dojrzałość. W tym celu eksplorują podziemie zamku, które na co dzień dominuje i przyprawia o dreszcze wszystkich mieszkańców Rykusmyku. Tam, w tajemniczej, mrocznej atmosferze próbują wytańczyć marzenia. Doświadczenie to na zawsze rozdzieli ich życiowe ścieżki i napiętnuje brzemieniem rozrachunku zysków i strat.

Świat Łukasza Orbitowskiego składa się w całości z ciemnych barw. Trudne relacje rodzinne, przemoc, zależności, nieprzemyślane decyzje i wybory, znieczulica, marazm, obojętność to rzeczywistość, w której obracają się bohaterowie książki. Wszystko jest brzydkie, złe, przerażające. Przesiąknięci tą atmosferą, dotknięci ciężką ręką losu, postanowili przeciwstawić się przeznaczeniu. Chcieli, w przeciwieństwie do reszty mieszkańców Rykusmyku, odnieść sukces i być szczęśliwi. Spełnione marzenia szybko weryfikują ich faktyczne potrzeby. Otrzymują to, co chcieli ale obarczone ceną nie do udźwignięcia, a poczucie odpowiedzialności nabiera dla nich zupełnie innego kształtu i wymiaru.

Akcja książki rozgrywa się pulsującej życiem i błyskającej światłami stolicy- Warszawy, w klimatycznym Krakowie, na sennej dolnośląskiej prowincji czy oryginalnym krajobrazie Kopenhagi ale jej sercem i węzłem scalającym jest Rykusmyku. To tam rozgrywają się najistotniejsze wątki, które nadają rytm i tempo powieści "Szczęśliwa ziemia".
Każde z powyższych miast jest dziurką od klucza, przez którą podglądamy dorosłe życie Bartka, Karola, Staszka i Szymka oraz ich zmagania ze spełnionymi życzeniami. Po latach opadają im klapki z oczu i dostrzegają faktyczny obraz rodzinnego miasta i jego mieszkańców.

Łukasz Orbitowski dokonał udanego mariażu powieści obyczajowej z elementami fantastyki. W życie zwyczajnych mieszkańców Rykusmyku wtłacza niewiarygodną, niewytłumaczalną, przerażającą istotę, która gra z ich uczuciami i niespełnionymi pragnieniami. Tworzy ciężką atmosferę strachu, mroku, cierpienia, która udziela się czytelnikowi zacieniając i jego własne emocje. Wątek fantasy jest jeden, mocno zaakcentowany ale nie przytłaczający przez co idealnie łączy się z pozostałą częścią opowieści idealnie ją dopełniając.

"Szczęśliwa ziemia" to specyficzna książka o przyjaźni, dojrzewaniu i odpowiedzialności za dokonane wybory. Autor z całą stanowczością przypomina, że czasu nie można cofnąć, a to co otrzymaliśmy w losie jest ścieżką naszych działań, decyzji i trzeba tak ułożyć się z ich skutkami czy doświadczeniami aby niczego nie żałować.

Łukasz Orbitowski genialnie operuje piórem. Kreuje słowa, które zmuszają do refleksji i zadumy jeszcze długo po odłożeniu książki.






Łukasz Orbitowski "Szczęśliwa ziemia", SQN, Kraków 2013



Podsumowanie

Plusy:
- intrygująca okładka
- zmusza do refleksji i zadumy
- doskonała kreacja słowa
- idealny mariaż powieści obyczajowej i elementów fantasy
- marzenia i ich skutki
- zmienna narracja
- mroczna, przytłaczająca atmosfera
- autor wielu nagród

Minusy:
- świat opisany tylko i wyłącznie w ciemnych kolorach

Jednym zdaniem:
Wymagająca lektura.



Recenzja napisana dla księgarni Tania Książka i bloga Kochamy książki :))) Dziękuję za okazane zaufanie :)



* przekształcony tytuł piosenki "Tańcz głupia tańcz" Lady Pank
** cytat pochodzi z piosenki "Nic nie może wiecznie trwać" Anny Jantar



Czytaj dalej...

Między nami?

Coraz częściej osoby znane ze świata show-biznesu czy polityki piszą i publikują książki: Danuta Wałęsa, Danuta Stenka, Maryla Rodowicz. Pragną podzielić się z czytelnikiem nie tylko swoimi wspomnieniami, spostrzeżeniami, przemyśleniami ale chcą przybliżyć swoje dokonania, obnażyć swoje słabości, uchylić rąbka prywatności, która do tej pory była jedynie ich własna.
Do tego szacownego grona dołączyła ostatnio także Pani Małgorzata Tusk, żona polskiego premiera Donalda Tuska, która wywołała wiele szumu i kontrowersji w plotkarskich portalach i prasie.
Muszę się przyznać, że sięgnęłam po tę pozycję z czystej ciekawości. Prywatnie lubię, szanuję i podziwiam Donalda Tuska. Chciałam się dowiedzieć co ma do powiedzenia jego żona, która na co dzień rzadko udziela się publicznie i raczej kryje się w cieniu swojego sławnego męża. Co się takiego stało, że postanowiła zabrać głos i to, co powiedziała wyjdzie rodzinie Tusk na dobre? Czy będzie kolejnym czynnikiem w rozgrywce politycznej- nieczystej, plotkarskiej?

Muszę pogratulować Małgorzacie Tusk odwagi i szczerości jaką odznaczyła się publikując swoją książkę "Między nami". Przyznała się nie tylko do własnych słabości, ograniczeń, niedojrzałości w pewnych kwestiach i na pewnym etapie swojego życia, ale i podzieliła się z czytelnikiem swoją depresją poporodową oraz kryzysami małżeńskimi, które w postawiły jej związek na ostrzu noża. Można by było dywagować po co i dlaczego powstała ta książka. Ja mam wrażenie, że jest ona takim ostrzeżeniem, że problemy i kłopoty są ludzkie i dotykają każdego bez względu na wiek, wykształcenie, pozycję czy status majątkowy. Nawet sławni i bogaci borykają się z trudnościami, które mogą ich przerosnąć. Ważne natomiast jest to, jak sobie radzimy z tymi problemami. Czy łatwo się poddajemy, czy decydujemy się na żmudny ale budujący proces zmian, mający na celu wyprostować zakrzywione dróżki naszego życia.

Małgorzata Tusk przyznała także jak trudną przeciwniczką do serca bliskiej osoby jest pasja, w tym przypadku polityka. To głównie przez nią, przez ciągłe poświęcanie czasu, ciągłą nieobecność mogło rozpaść się małżeństwo państwa Tusk. Z obu stron potrzeba było wiele zrozumienia i kompromisów by scalić związek i budować go trwale przez ponad trzydzieści lat. "Życie z moim mężem często przypomina ostry rajd z przeszkodami, ale ja zachowuję w tym wszystkim własną przestrzeń". I być może to właśnie takie ustępstwo i pielęgnowanie własnych zainteresowań i pasji jest najlepszą drogą do sukcesu? Pani Małgorzata znalazła swoje miejsce na ziemi i cel, w którym spełniając się jest szczęśliwa.

W "Między nami" możemy znaleźć także wiele anegdot z życia państwa Tusk: śmiesznych, smutnych, refleksyjnych. Z sentymentem powróciłam do ciężkich ale i obfitujących w zabawne sytuacje lat PRL- u, najważniejszych momentów najnowszej historii Polski, wspomnień o największym Polaku- Janie Pawle II. Z ciekawością czytałam także o zakulisowych zachowaniach znanych polityków oraz o emocjach towarzyszących kolejnym wyborom parlamentarnym i prezydenckim.
Szkoda tylko, że tak mało miejsca Pani Małgorzata poświęciła ciekawostkom z oficjalnych wizyt zagranicznych polityków i członków rodzin królewskich. To co zostało udostępnione bardzo mnie zaintrygowało i pobudziło ciekawość.
Dużym plusem natomiast jest szeroka dokumentacja fotograficzna. Zdjęcia czarno- białe i kolorowe doskonale odzwierciedlają czasy i etapy życia Pani Małgorzaty. Jeszcze lepsze wrażenie zrobiłyby te fotki, gdyby zebrano w jednym miejscu i wydrukowano na grubszym i błyszczącym papierze. Nie zawsze podobały mi się za to podpisy umieszczone pod fotografiami. Niektóre były zbyt intymne i prywatne jak na mój gust.
Dodatkowym smaczkiem dla mnie była wycieczka po Trójmieście, moich rodzinnych stronach, które dobrze znam i kocham :)

Podsumowując "Między nami" spodoba się czytelnikowi, który lubi czytać biografie i wspomnienia sprzed lat. Poszukujących tanich sensacji mogę uspokoić, nie znajdziecie tu nic co mogłoby połechtać Wasze niecne pragnienia ;)




Małgorzata Tusk "Między nami", Znak, Kraków 2013




Podsumowanie


Plusy:
- dokładna dokumentacja fotograficzna
- twarda oprawa
- niezbyt wydumana okładka
- przyjazny dla oka druk
- indeks nazwisk
- podzielona tematycznie
- odważna
- zdradza wiele z prywatności państwa Tusk
- zawiera anegdoty
- oprowadza po najważniejszych wydarzeniach Polski XX wieku
- wędrówka po Trójmieście
- ciekawostki z życia sfery politycznej Polski i poza jej granic

Minusy:
- niektóre zdjęcia ze zbyt prywatnymi dopiskami
- momentami zbyt chaotyczna

Jednym zdaniem:
Książkę "Między nami" polecam tylko tym autentycznie zainteresowanym życiem Małgorzaty Tusk.


Książkę miałam przyjemność przeczytać dzięki Panu Pawłowi reprezentującego Księgarnię Tania Książka  oraz bloga Kochamy Książki  :)) Dziękuję za okazane zaufanie :)


Czytaj dalej...

Śladami Pabla Picassa

Pablo Picasso, jego twórczość i życie, zwłaszcza wiek młodzieńczy od wielu lat jest powodem ogromnego zainteresowania, studiów i inspiracji Francesca Mirallesa. Autora szczególnie zaintrygowały dwie podróże młodego artysty do Horty de Sant Joan, które zainicjowały zmiany z początkującego malarza w twórcę absolutnego. Zdumiała go jednocześnie minimalna dokumentacja wizyt jednego z najgenialniejszych artystów dwudziestego wieku, w tym małym katalońskim miasteczku. Ten brak informacji dał impuls pod kreację i stworzenie podwaliny pod powieść sensacyjno- przygodową.

Leo Vidal, barceloński dziennikarz śledczy otrzymuje propozycję nie do odrzucenia. Tajemniczy marszand sztuki nowoczesnej Steiner, zleca naszemu bohaterowi podróż śladami Pabla Picassa i odnalezienie zaginionego obrazu mistrza. Ma na to 10 dni, a w perspektywie czek na okrągłą sumkę. Zadanie okazuje się trudniejsze niż zakładano, gdyż brakuje wyraźnych wskazówek, tropów a nawet dowodów na istnienie obrazu.
Jednak ta podróż nie jest marnotrawstwem czasu. Leo staje się świadkiem zaskakujących wydarzeń, tajemniczych znajomości i niebezpiecznych przygód.

Leo Vidal jest bohaterem o bardzo skomplikowanej sytuacji życiowej. Jest w długoletniej separacji, opiekuje się nastoletnią, zbuntowaną córką ze skłonnością do zachowań autodestrukcyjnych. Nie ma z dziewczyną najlepszego kontaktu, nie umieją się dogadać, nie mają dla siebie czasu. Okazuje się, że nawet nie znają się zbyt dobrze. Leo pochłonięty pracą, pasjami, śledztwami, własnym życiem zapomina o córce i jej potrzebach. Do tego żona zafiksowana scjentolożka... Nie dziwi mnie zatem zachowanie Ingrid, jej krzyk rozpaczy, wołanie o pomoc i uwagę.
Kiedy Leo przyjmuje tajemnicze zlecenie marszanda, pozostawia opiekę nad nastolatką żonie, która szybko pozbywa się obowiązku i ucieka przed odpowiedzialnością.

Problemy natury osobistej to nie jedyne dolegliwości Leo. Mężczyzna wydaje się być lepem na wszelkie nieszczęścia świata. Kiedy próbuje pomóc autostopowiczce, ta okazuje się niezrównoważoną psychicznie wariatką z zamiłowaniem do broni palnej i szukającej kłopotów na każdym kroku swojego życia. Z kolei pomoc ciężarnej kobiecie łączy się z ucieczką przed jej sadystycznym partnerem, a grzecznościowe odwiedziny równają się przypadkowej śmierci. Co jeszcze złego może przytrafić się Leo?

Przygody Leo to zlepek intrygujących, ciekawych ale i niebezpiecznych wydarzeń, w których dziennikarz może sprawdzić siłę swojego charakteru, możliwości. Kiedy działa pod presją, a jego życie wisi na włosku uświadamia sobie błędy jakie do tej pory popełnił. Jest gotowy na zmiany, ale czy nie jest już na nie za późno?
źródło: polityka.pl

Mam wrażenie, że w książce większy nacisk jest położony na osobiste przemiany bohaterów oraz kręte ścieżki ich życia, relacji międzyludzkich niż na podróżach, twórczości, inicjacji, dojrzewania i kariery Pabla Picassa. Fakt, przytoczone zostały anegdoty o malarzu, kilka prywatnych notatek, listów, pobieżna analiza jego obrazów, ale temat moim zdaniem został potraktowany po macoszemu. Brakuje mi barw, pociągnięć pędzla, natchnienia i sztuki przez duże S.

Mam jeszcze jedną uwagę. W tekście odnalazłam rozbieżne informacje na temat wieku Pabla Picassa, kiedy przebywał z wizytą u swojego przyjaciela. Na początku jest to 15 lat, a później 17.
Z wiekiem związane jest także inne potknięcie. Raz czytamy: "Pablo poznał pochodzącego z Horty de Sant Joan, o sześć lat od niego starszego, Manuela Pallaresa" a innym razem: "Pierwszego dnia lekcji w roku szkolnym 1895/96 usiadł obok młodszego od siebie o 5 lat malageńczyka"
Takie rażące niedopatrzenie budzi moją irytację. Nie wiem tylko czy tą pomyłką obciążyć Francesca Mirallesa, który przecież fascynował się tą historią czy tłumaczkę.

"Sekret Picassa" miał prowadzić do kontrowersyjnego, epokowego odkrycia, a ostro przywrócił mnie do rzeczywistości dalekiej od ekscytacji i euforii.
Książka jest trzecią z serii o przygoda Leo Vidala i być może czytając je chronologicznie doceniłabym ją bardziej??!!
W obronie powieści mogę powiedzieć, że czyta się ją lekko, z uśmiechem, z zadumą, refleksją i zdziwieniem, że na tak ograniczonej objętości (zaledwie 190 stron) można umieścić tak złożone i złamane życie Leo, jego problemy i próbę metamorfozy.



Francesc Miralles "Sekret Picassa", tł. Karolina Jaszecka, Bellona, Warszawa 2013



Podsumowanie


Plusy:
- wartka akcja
- zaskakujące sytuacje
- ciekawe sylwetki bohaterów
- interesujące ujęcie mężczyzny myślącego wyłącznie o pracy
- postać zbuntowanej nastolatki, która wyraźnie krzyczy o pomoc i uwagę
- nacisk położony na relacje międzyludzkie, kręte ścieżki życia bohaterów i ich metamorfozy

Minusy:
- rozbieżność w informacjach co do wieku Pabla Picassa
- mniej Picassa a więcej rozterek życiowych dziennikarza

Jednym zdaniem:
Lekka rozrywka na jesienny wieczór.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pana Pawła reprezentującego księgarnię Tania Książka :))) Dziękuję za okazane zaufanie :))

Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka