Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyjaźń. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyjaźń. Pokaż wszystkie posty

Goodbye days, Jeff Zentner // Katastrofalny sms


Katastrofalny sms

Naszym życiem w dużym stopniu rządzi przypadek. Jeden nierozważny gest, nieprzemyślana decyzja może kompletnie przeorganizować, a nawet zniszczyć przyszłość albo doprowadzić do tragedii. 

Bohater książki Jeffa Zentnera „Goodbye days” w nieprzyjemny sposób doświadczył, że wysłanie niewinnego sms- a może skończyć się katastrofą, w której giną przyjaciele, która może przyczynić się do aresztowania, a cała szkoła huczy od plotek i nienawiści.

Carver to siedemnastolatek, który pasjonuje się słowem, pisze wiersze i marzy o napisaniu książki.  Nieprzemyślany krok, krótki sms wywołuje lawinę, łańcuch reakcji, który kompletnie przewartościowuje jego życie. Wypadek samochodowy, w którym ponosi śmierć trzech jego najlepszych kumpli, to dopiero początek tragedii. Nastolatek z popularnej bandy Brygady SOS staje się chłopakiem do bicia. Niemal wszyscy obwiniają go o śmierć Blake'a, Eliego i Marsa. Sam ma ogromne poczucie winy i pozwala na to, by koledzy z klasy czy szkoły szykanowali go i pluli na niego jadem nienawiści. Jedną z osób, która próbuje pomóc mu przetrwać ten trudny czas to Jesmyn, dziewczyna Eliego. Co pobudza jeszcze większe ataki agresji i powoduje trudne do zniesienia sytuacje. Carver może liczyć także na rodziców, ale niestety chłopak nie docenia w pełni ich wsparcia. Pociechę za to daje mu babcia Blake'a, która pomaga mu zrozumieć ogrom tragedii i ułatwia mu przechodzenie przez okres żałoby.

„Śmierć staje się prawdziwa dopiero wtedy, gdy zmarli mogą wreszcie zamilknąć.”

Jeff Zentner jest cenionym muzykiem. Zna problemy młodzieży, gdyż pracuje z młodymi muzykami, co pozwala mu poznać ich problemy i obserwować ich zachowania. Moim zdaniem autor z wyczuciem wykreował postać Carvera i doskonale oddał jego naiwność życiową, podejmowania decyzji pod wpływem chwili, impulsu i nieumiejętności przewidywania dalekosiężnych konsekwencji swoich zachowań. Śmierć i wszechobecna pustka jeszcze bardziej uwypukla wrażliwość chłopaka i podatność na ciosy. Z zainteresowaniem śledziłam jego losy, obserwowałam jego przemyślenia i aprobatą przyjmowałam jego rozwój i zmiany, które zapoczątkowała ogromny ból i tragedia.

„Ludzki umysł w każdej sytuacji dopatruje się związków przyczynowo- skutkowych. Dzieje się tak, ponieważ tego typu związki pozwalają nam zachować wiarę w rządzący wszechświatem porządek. A to wiara niełatwa nawet dla osób uznających istnienie jakiegoś rodzaju siły wyższej. Większość ludzi woli wziąć na siebie odpowiedzialność za tragedię, niż przyznać, że światem kieruje przypadek. Chaos nas przeraża. Podobnie jak myśl o tym, że władają nami kaprysy losu, wskutek których nawet dobrych ludzi może spotkać coś bardzo złego.”

Jeff  Zentner dobitnie i dość brutalnie wytknął lekkomyślność współczesnej młodzieży i zbyt duże przywiązanie do telefonów i życie zawsze w trybie on- line. Pokazał także jak łatwo spaść z piedestału i stać się wyrzutkiem, kozłem ofiarnym. Uświadamia również jak wielką wartością jest rodzina, i jak jej wsparcie nie jest doceniane przez młodych ludzi. Dopiero konfrontacja z konsekwencjami rozbraja osłony, które wreszcie pozwalają dojrzeć miłość, troskę, bliskość, zaufanie, opiekę. 

„Pamięć o zmarłych jest perłą, która powstaje wokół drażniącego ziarenka piasku, wokół żałoby.”

Jeff Zentner w piękny i poruszający sposób opisał proces przeżywania żałoby. Śmierć zawsze niesie ogromne pokładu bólu, cierpienia i żalu. Każdy z nas inaczej wspomina zmarłych i inaczej czci ich pamięć. „Goodbye days” na kilka sposobów ukazuje ludzką rozpacz po stracie bliskiej osoby. Jest niedowierzanie, złość, nienawiść. Jest chęć zemsty, jest rozpad rodziny. Jest także wsparcie i chęć poznania, która odkrywa całkiem wielkie i całkiem drobne sekrety.

„Myślę o przyziemnych rytuałach, które wypełniają nasze życie i je tworzą. Pracujemy, żeby zdobyć pieniądze, a potem mamy nadzieję, że kupimy sobie za te pieniądze wspomnienia dzielone z ludźmi, których kochamy.”

„Goodbye days” to także opowieść o tym, jak ważne są drobiazgi, z których składa się nasze życie. Przez większość czasu te skrawki codzienności nie są dostrzegane i niedoceniane. Dopiero strata, śmierć uzmysławia nam, jak rutyna i powtarzające się rytuały tworzą nasz świat, naszą oazę i jak czynią z nas ludzi.

„Goodbye days” to książka pisana językiem prostym, ale barwnym i plastycznym. Jeff Zentner z pieczołowitością maluje przed nami sceny codziennego życia, zdarzenia, reakcje, emocje tak, że z ciekawością przewracamy kolejne kartki. Dobrym pomysłem było użycie retrospekcji, które pozwoliły poznać całą Brygadę Sos, relacje, jakie się stworzyły pomiędzy nimi i jak ukształtowała ich przyjaźń.

Nikt tak nie feruje wyrokami, jak nastolatkowie. Zmienne nastroje, dorastanie, stanie jedną nogą w wieku dziecięcym i dorosłości sprawia, że emocje buzują bardziej, że przeżywają bardziej, że pozwalają, by impuls przejmował nad nimi władzę.

„Goodbye days” to wyjątkowa książka, która spodoba się czytelnikom bez względu na wiek. Ukazuje konsekwencje, rujnującą moc nienawiści, agresji oraz budującą siłę miłości i przyjaźni.








„Goodbye days” Jeff Zentner, tł. Grzegorz Komerski, wydawnictwo Jaguar, Warszawa 2017



Czytaj dalej...

Postaw na miłość, Karolina Kubilus // Sama miłość nie wystarczy



Sama miłość nie wystarczy

Miłość jest wszystkim i dla niej jesteśmy gotowi na wszelkie wyzwania, nawet te najtrudniejsze. Jednak czasami sama miłość nie wystarczy. Kiedy brakuje zaufania, poczucia bezpieczeństwa, bliskości, to nawet najmocniejsze uczucie, nie ma szans z zawiedzionymi nadziejami, złudnym szczęściem.
Czytaj dalej...

Lato Eden, Liz Flanagan


Są w życiu człowieka różne sytuacje, ból tak dołujący, tajemnica tak dotkliwa, a poczucie winy tak ogromne, że z obawy przed ujawnieniem, próbuje je schować głęboko w sercu. Nikt nie domyśla się o ich istnieniu, nawet najlepsza przyjaciółka.

Jess i Eden przyjaźnią się mimo różnic, które można zauważyć nawet gołym okiem. Jedna jest przebojową, popularną w swoim środowisku nastolatką, druga po ciężkich przejściach staje się zakompleksioną i niepewną siebie outsiderką. Pewnego dnia ich przyjaźń zostaje wystawiona na próbę. Eden nie wraca do domu, a tylko Jess może ją odnaleźć, nim będzie za późno.

Z pozoru to Eden powinna mieć łatwiej w życiu. Ładna, zgrabna, mądra, mająca powodzenie wśród wśród chłopców, a dziewczyny chcą się z nią przyjaźnić. Jednak to Jess zasłużyła sobie na zaufanie, bliskość i oddanie. Dziewczyny są nierozłączne, dopóki w ich życie nie wkradają się tajemnice. Zaczyna się od tragicznej śmierci siostry Eden. Dziewczyna nie może poradzić sobie ze stratą. Nie znajduje oparcia w rodzicach, którzy cierpią równie mocno. Przytłaczające ją poczucie winy, nie pozwala także zaufać i zwierzyć się najlepszej przyjaciółce. Jess nie zauważa problemu, gdyż sama boryka się z sekretem, który mógłby zaważyć na ich przyjaźni. Dopiero zaginięcie Eden powoduje opadnięcie kurtyny i dostrzeżenie wszystkich symptomów wskazujących na dręczące problemy.

Akcja powieści nie oszałamia, a wręcz przeciwnie jej stagnacja i powolny rytm uspokaja. Pozwala to przyjrzeć się z drobiazgową dokładnością sylwetkom bohaterów, ich relacjom i jak na ich zachowanie wpływają pojawiające się kłopoty. Tajemnice, nawet takie które mają uchronić przed niewygodnymi pytaniami, czy cierpieniem, to nigdy nie jest dobry pomysł. Prawda zawsze ujrzy światło dzienne i może wtedy przynieść więcej przykrości, spowodować spontaniczne decyzje o konsekwencjach, o których trudno zapomnieć. Podobnie jest w przypadku Eden. W jej rodzinie tajemnica zburzyła spokój i stała się wstępem do tragedii, które zbiera żniwo także później. Poczucie winy nie daje żyć i skłania do pochopnych kroków.

Liz Flanagan buduje charaktery swoich postaci w oparciu o trudne doświadczenia
. Śmierć, agresja, ból, poczucie krzywdy to tylko część tego, z czym na co dzień muszą się zmagać. To powoduje określone emocje z jakimi odbiera je czytelnik i jak chce je postrzegać. Pomimo z góry określonych cech, ich zachowanie nie jest jednoznaczne i bywa zaskakujące.

„Lato Eden” czyta się łatwo i płynnie. Brakowało mi jednak zdecydowanych zwrotów akcji i napięcia towarzyszącego poszukiwaniu zaginionej osoby. Być może sprawiają to wspomnienia i powroty do przeszłości, które wyjaśniają sytuację, ale spowalniają tempo. Książka traktuje o nastolatkach i to do nich w pierwszej kolejności jest skierowana. Ja przeczytałam ją z umiarkowaną ciekawością, tylko ze względu na siłę przyjaźni, którą opiewa. Raczej nie będę o niej pamiętać w przyszłości...








„Lato Eden” Liz Flanagan, wydawnictwo IUVI, Kraków 2017 





Czytaj dalej...

Całkiem obcy człowiek, Rebecca Stead


Dorastanie, dojrzewanie to jeden z najtrudniejszych etapów w życiu człowieka. Buzujące emocje, brak ujścia dla złości, pierwsze miłości, strach, obawy, skrytość, a do tego próba zrozumienia problemów dorosłych i skonfrontowania ich ze światem niewinnego dziecka.
„Całkiem obcy człowiek" w przystępny sposób przedstawia takie właśnie rozterki młodziutkich osób, które udają poważniejszych i dojrzalszych, niż są w rzeczywistości. 

Książka ukazuje nam losy kilku nastolatków wychowujących się w jednym środowisku, jednej dzielnicy, jednym podwórku. Poznajemy trzy przyjaciółki. Są różne, jak ogień i woda, ale łączy je relacja silna i trwała. Towarzyszymy pewnej nieznajomej, która popełniła poważny błąd i nie wie jak go naprawić. Mamy też dwóch chłopców, których determinacja w dążeniu do celu jest godna podziwu i rozpoczyna cykl wydarzeń, mogących przynieść dobre zmiany. 

Sięgając po książkę „Całkiem obcy człowiek” spodziewałam się zupełnie innej historii. Myślałam, że to kolejny romans, który rozpocznie się, rozwinie i zakończy, jak inne tego typu powieści. Na szczęście, przyjemnie się rozczarowałam. Rebecca Stead przedstawiła wszystkie odcienie przyjaźni pomiędzy nastolatkami i jak wielkie znaczenie ma ona dla lepszego rozwoju i dorastania. 
Bridge, Tabitha, i Emily przyjaźnią się od dziecka. Kiedyś poprzysięgły sobie, że nigdy nie będą się kłócić. Trudno jest dotrzymać tej tajemnicy. Dziewczyny z biegiem lat zmieniają się, zaczynają mieć inne zainteresowania, odmienne zdanie. Em poznaje chłopca co wywoła wiele zamieszania w jej uczuciach ale i całym życiu. Tab to zdeterminowana feministka. Jej radykalne poglądy nie są dobrze przyjmowane wśród koleżanek. Bridge zaprzyjaźnia się z Sherm' em, który do tej pory był samotnikiem. Okazuje się, że mają ze sobą wiele wspólnego i mogą sobie wzajemnie pomóc. Jamie i pewna licealistka to postacie drugoplanowe, ale wnoszą do powieści ważne wskazówki, które pozwalają rozwiązać wiele problemów i odkryć sporo kart. 

Styl, słownictwo autorki jest proste i obrazowe. Ma to na celu ujrzeć sendo sprawy od razu i jak najdokładniej. Nic nie rozprasza czytelnika, który z przyjemnością zagłębia się w rysowana historię. Rebecca Stead subtelnie ale z odpowiednim naciskiem bierze na warsztat problemy z jakim spotykają się nastolatkowie. Cyberprzemoc, wykorzystywanie swojej popularności, by gnębić mniej lubianych kolegów i wykorzystywanie w tym celu social mediów to zmora współczesnych czasów. Internet i kryjąca się za nim pozorna anonimowość wyzwala ogromne pokłady agresji i nienawiści. Jedna z bohaterek „Całkiem obcego człowieka” musi zmierzyć się z hejtem, pomówieniami i plotkami. Dopiero kiedy staje w obliczu nagonki, zaczyna rozumieć ostrzeżenia i dwuznaczność składającą się na ówczesną rzeczywistość. 
Innym problemem jest rozwód rodziców czy rozstanie dziadków po wieloletnim pożyciu małżeńskim. Trwałość i niezmienność to w życiu dziecka dwa poważne fundamenty. Kiedy oba runą, trudno im znaleźć sens i nadzieję na szczęście w przyszłości. 
Jeszcze jednym ważnym tematem jaki podjęła autorka to podatność na wpływy. Dzieci są ufne, a nastolatkowie poszukujący własnej drogi są szczególnie narażeni na podszepty dobrej rady. Decyzje podejmowane pod wpływem innych osób nie zawsze są trafne i często przynoszą nieoczekiwane, znamienne, bolesne skutki.

„Całkiem oby człowiek” to powieść przeznaczona dla młodzieży. Świetnie się w niej odnajdą, utożsamią i w przyjemny sposób poznają efekty działań, które początkowo wyglądały zwyczajnie i niegroźnie. 
Myślę, że po tę powieść powinni sięgnąć także rodzice by dojrzeć zupełnie inny kaliber problemów młodzieżowych niż te, które były im znane z własnego doświadczenia. To dobry pomysł na lepsze poznanie swojego potomka. Bo choć Rebecca Stead opisuje losy amerykańskiej młodzieży, to powiem Wam szczerze, niczym nie różnią się oni od naszych, polskich dzieciaków. Kłopoty wychowawcze są globalne i niestety nie niezmienne... W dobie rozwoju technologicznego rośnie ryzyko.

„Całkiem obcy człowiek” to wbrew pozorom nie jest smutna i przejmująca opowieść, a wręcz przeciwnie. Bije z niej miłość, przyjaźń, lojalność, przywiązanie, chęć niesienia pomocy i walki o lepsze jutro.









„Całkiem obcy człowiek” Rebecca Stead, tł. Krystyna Kornas, wydawnictwo IUVI, Kraków 2017



Czytaj dalej...

Pierwsza na liście, Magdalena Witkiewicz


Zaufanie bardzo łatwo stracić. Jak trudno je odzyskać wie tylko ten, co doświadczył tego na własnej skórze.

Wierne przyjaciółki, Linę i Patrycję poróżnił mężczyzna. Na długie lata zerwały kontakt i chowały urazę. Dopiero Karolina, córka jednej z nich, zbudowała most porozumienia, który wybaczył krzywdę, naprawił relacje i rozwiązał bolesną tajemnicę sprzed lat.

Patrycja, to matka samotnie wychowująca dwie córki. Dowiaduje się, że jest śmiertelnie chora. Pisze dla bliskich specyficzny bardzo osobisty testament. Traf chciał, że Karolina, starsza z pociech odnajduje zapiski dużo wcześniej niż powinna. Rusza tropem przeszłości matki i dociera do nieznanej jej kobiety, która jest jej dawną przyjaciółką i powierniczką.
Ina to samolubna, wyrachowana, oziębła dziennikarka tropiąca polityczne i celebryckie afery. Jest samotną pracoholiczką, zamkniętą na miłość, także tę od rodziców. Powodów jej zachowania trzeba szukać w przeszłości, od której kobieta odgradza się grubą, bardzo grubą kreską. Gdy w jej drzwiach staje nastolatka, zmienia się wszystko.

Jenak nie tak łatwo jest powrócić w lata młodości i odnaleźć zaufanie, które się wtedy zgubiło, pogrzebało w nadziei na miłość i szczęście oraz rozbiło związki partnerskie i przyjacielskie. Oszukane serce nie jest łatwo posklejać, nie jest łatwo wrócić do rzeczywistości i poradzić sobie z palącą samotnością. Patrycja i Ina radzą sobie każda na swój sposób. Pierwsza poświęca się córkom, druga pracy. Jednak obie nie są w pełni szczęśliwe, przez co komplikuje się życie i nawarstwiają problemy.

Magdalena Witkiewicz jest mistrzynią kreowania bohaterek, z którymi bardzo łatwo jest się utożsamić. Dlaczego? Bo to kobiety z krwi i kości, nieidealne, popełniające błędy, pozwalające ponieść się emocjom. Wiele czytelniczek odkrywa w sobie cechy tych postaci, dzięki czemu może dostrzec swoją pomyłkę, zastanowić się nad swoim postępowaniem i spróbować je zmienić. Również sytuacje, w których stawiane są bohaterki są bardzo realne, a losy często wzruszające i poruszające serca.

W „Pierwszej na liście” Pani Magdalena porusza problem nie tylko zerwanych więzi, ale i siły, która płynie z naszego ciała. Chodzi mi zarówno o empatię, serce oraz o dawstwo komórek macierzystych, szpiku czy organów do przeszczepu. Bohaterki książki udowadniają, że nie trzeba być supermanem żeby uratować komuś życie. Wystarczy odpowiedzialna, gruntownie przemyślana decyzja i fiolka krwi, która ma zbawienne działanie dla chorych pełnych oczekiwania i nadziei. Bardzo wzruszył mnie ten wątek powieści, jako matkę, jako córkę, jako człowieka. Poruszył ale i wzburzył, bo ukazuje obie strony tematu, obie trudne, obie obarczone złożonymi przemyśleniami i doświadczeniami.

„Pierwsza na liście” to opowieść o kobietach, o przyjaźni, o sile i o nadziei. Lektura powieści niesie wiele refleksji i jest prawdziwą literacka ucztą podnoszącą wiele emocji, trafiająca prosto w serce. 






„Pierwsza na liście" Magdalena Witkiewicz, Filia, Poznań 2015







Recenzja napisana dla Księgarni BookMaster :)
Książki w BookMaster




Czytaj dalej...

Zacznij od nowa, Susan Sussman



Nie tak łatwo jest zacząć od nowa, kiedy serce obciążają nam lata doświadczeń, zobowiązań i oczekiwań. Susan Sussman z lekkim dowcipem, ironią ale i brutalną szczerością opisuje drogę i rezultat zmian kobiety zmuszonej do działania.

Barbara chce uczcić pamięć niedawno zmarłej przyjaciółki. W tym celu rzuca palenie, które przez wiele, wiele lat było jej jedynym ukojeniem i gwarancją spokojnego, szczęśliwego życia. Od tego momentu jej uregulowany, poukładany świat staje na głowie. Przybieranie na wadze, kolejne diety, osamotnienie, odsunięcie się męża, dzieci i przyjaciół, plotki. Barbara nie była na to przygotowana i teraz staje w obliczu zmian, które mają wszystko naprawić. Czy to możliwe?

Barbara to kobieta pełna ciepła, troskliwa matka i czuła żona. Co za tym idzie jest bardzo emocjonalna. Utrata bliskiej przyjaciółki całkowicie potrząsa jej światem. Czuje się zagubiona i osamotniona.  Rzucenie nałogu jest dla niej formą hołdu, ale i próbą odnalezienia się w nowej rzeczywistości. Niestety, nic nie idzie po jej myśli, a co więcej wprowadza zamęt i konsekwencje, których się nie spodziewała. Okazuje się, że miłość w tej rodzinie jest oparta na chwiejnym fundamencie. Pierwsze nadwyżkowe kilogramy budzą zdziwienie, ale już kolejne ochłodzenie relacji na linii mąż- żona i matka- dzieci. W tym momencie zrobiło mi się przykro i bardzo żal Barbary. Niewybredne żarty, aluzje, ostracyzm nie pomagały jej ani w żałobie, ani w walce z nałogiem, tym bardziej nie podbudowywały jej psychiki, wiary w siebie i samooceny.  Za to przeszywały jej serce zatrutymi jadem strzałami i utkwiły głęboko w głowie.

Rzucenie palenia to bardzo trudne zadanie. Każdy nałogowy palacz to przyzna. Barbara zamieniła jeden nałóg w drugi. Papierosy zamieniła na jedzenie, które szybko odcisnęło się na jej ciele. Walka z nadprogramowymi kilogramami także do najłatwiejszych nie należy. Susan Sussman zafundowała swojej bohaterce huśtawkę nastrojów, nadmierne łaknienie, poczucie winy, zawstydzenie swoim wyglądem i głód diety cud. Razem z Barbarą testujemy najnowsze trendy dietetyczne, cudowne leki, wyszczuplające seanse i hipnozę. Jak one wpływają na organizm przeciętnej kobiety, jakie są ich skutki uboczne? I najważniejsze, poznamy odpowiedź na pytanie: czy kilogramy są wyznacznikiem szczęścia? Czy smukła linia jest gwarantem miłości, idealnego życia? Co powoduje, że czujemy się dobrze w swoim ciele? Jak naprawdę widzą nas inni?

"Czy zauważyłyście, że tak wiele z nas, otyłych, przejmuje się tym, co powiedzą lub pomyślą inni? Wydaje nam się, że ludzie ciągle o nas mówią, obserwują nas i osądzają."

"Zacznij od nowa" Susan Sussman to powieść, która trochę ironicznie, dowcipnie, trochę na poważnie traktuje o tym, co dla nas kobiet jest ważne. Przyjaźń, miłość, rodzina powinna być kompasem prowadzącym przez życie. Czasem wskazówka niebezpiecznie odchyla się w jedną czy drugą stronę, ale zawsze prowadzi do celu. Dzięki Barbarze możemy ustrzec się przed kilkoma wpadkami i jeszcze raz zastanowić się nad decyzjami. Okazuje się, że nie zawsze warto uganiać się za ideałami, które tak naprawdę istnieją tylko w naszej głowie, naszej wyobraźni.

W książce znajdziemy również kwestie dotyczące małżeńskiej lojalności, walki o władzę, męską manipulację, kulisy zawodu dziennikarza, relacje damsko- męskie typu: mężczyzna z przeszłością- kobieta po przejściach, defraudacja, anoreksja. Pomyślicie pewnie, czy to nie za dużo? Nie, absolutnie. Susan Sussman bardzo sprawnie skomponowała wszystko w jedną spójną, zadziwiającą i ciekawą całość. Wątki płynnie się łączą, wprowadzają element zaskoczenia i pozwalają zdobywać doświadczenia i dojrzewać bohaterom do koniecznych zmian.

"Zacznij od nowa" to powieść przede wszystkim dla kobiet. One odnajdą się w niej doskonale i odnajdą jeden z przepisów na szczęście. Bo nie ma złej pory za zmiany. W każdym momencie, w każdym wieku, wszędzie można, a nawet trzeba żyć w zgodzie ze sobą i próbować wyłapać z życia to, co najlepsze.







"Zacznij od nowa" Susan Sussman, tł. Xenia Wiśniewska, Prószyński i s- ka, Warszawa 2016








Recenzja napisana dla serwisu DlaLejdis :)





Czytaj dalej...

Podróż po szczęście, czyli...Niech ci się spełnią marzenia, Barbara O' Neal

Czy wiek jest przeszkodą w spełnianiu marzeń, zmianie swojego życia, podejmowaniu kluczowych decyzji? Czy tylko ludzie młodzi mogą zostawić za sobą to, co złe i rozpocząć od nowa zbierać doświadczenia? Czy starsi muszą tkwić w miejscu, które nie przynosi im spełnienia i wpędza w depresję? Czy można uogólniać i szufladkować to, co wolno albo to, czego nie wypada?

Bohaterki Barbary O' Neal pozwolą spojrzeć z innej perspektywy na życie i to, co je napędza bądź to, co je blokuje. I po lekturze "Niech ci się spełnią marzenia" nic nie będzie dla Ciebie za trudne, zbyt odważne, zbyt kontrowersyjne.

Lavender, Ginny, Valerie i Ruby wiele dzieli: wiek, status rodzinny i problemy jakie je dotknęły. Wiele je również łączy: pasja, pisanie bloga, chęć dokonania zmian w swoim życiu i prawdziwa międzypokoleniowa przyjaźń. Choć poznały się przez internet, to bardzo dobrze dogadują się ze sobą i pozytywnie wpływają  na siebie nawzajem. Właśnie po raz pierwszy spotkają się twarzą w twarz. Zwykłe spotkanie przyniesie niezwykłe konsekwencje.

"Zabawne, że choć były tak różne, stały się dla siebie tak ważne. I to mimo dzielących ich lat i kilometrów."

Pierwszy raz spotykam się z twórczością autorki i  już zaczynam rozumieć uwielbienie wielomilionowej rzeszy czytelniczek jej prozy na całym świecie. Barbara O' Neal potrafi z wdziękiem, subtelnością i ciepłem opowiedzieć historię swoich bohaterek, ich mentalną i życiową przemianę oraz ich wpływ na losy przyjaciółek. Autorka nie kreuje zwykłych opowiastek dla znudzonych życiem gospodyń domowych. W życie swoich bohaterów wplata ważne społecznie tematy, które mogą, a nawet mają stać się zauważalne oraz być przedmiotem dyskusji i zmiany myślenia.

W książce "Niech się spełnią marzenia" Barbara O' Neal pochyla się nad postrzeganiem zależności pomiędzy wiekiem, a próbą zmiany swojego losu. Lubimy zakładać, że tylko młodzi mają prawo kompletnie przeorganizować swoje życie. Bo tylko młodość ma prawo popełniać błędy. Starsi muszą wypić naważone piwo. Bo w końcu sami wybrali... I każda zmiana, każda próba wyjścia z matni przyjmowana jest z krytyką, a czasami nawet wykluczeniem z lokalnych społeczności.
To bardzo krzywdzące założenie. Każdy ma prawo do szczęścia, do realizowania się, do pasji i do spełniania marzeń. Nie może nas dyskryminować wiek, płeć, status, wykształcenie, wiara... Musimy pozwolić sobie i innym na życie po swojemu, nawet jeżeli różni się od tego, co sami uznajemy za słuszne.

"- Nie mam pojęcia, gdzie jest moje miejsce.
- Nikt z nas tego nie wie, dopóki go  nie znajdzie."

Bohaterki tej książki ukazują trudną drogę pomiędzy działaniem, a opinią publiczną, która raz za razem rzuca kłody pod nogi. Właśnie wtedy z pomocną dłonią przychodzi przyjaźń, zaufanie i wiara, że już teraz może być tylko lepiej.

Innymi tematami po jakie sięgnęła autorka to: ciąża po długiej, wyniszczającej chorobie, samotne macierzyństwo, strata bliskich, żałoba, godzenie się z przeszłością, wychowywanie zbuntowanej nastolatki, dojrzewanie do rozstania, radzenie sobie z wojennymi traumami czy gotowość na śmierć.

Dodatkowego smaczku powieści dodaje fakt, że Lavender, Ginny, Valerie i Ruby są blogerkami. Barbara O' Neal uwiarygodniła ich sylwetki personalnymi, blogowymi wpisami, komentarzami pod nimi oraz przedstawiła dbałość bohaterek o swoją pasję, pracę i sposób na życie.

"Niech ci się spełnią marzenia" nie jest skierowana do konkretniej grupy wiekowej odbiorców. Każda kobieta znajdzie w niej coś dla siebie, czy jest babcią, mamą czy córką. Czy jest u progu życia czy jego schyłku. Ważne jest to, czy wierzy w bezinteresowną przyjaźń, spełnianie marzeń skrytych głęboko w sercu, a których nie ma odwagi zrealizować. Wreszcie książka pozwoli dostrzec im korzyści płynących z chwil zdrowego egoizmu.

Pozwól sobie na szczęście :)







"Niech ci się spełnią marzenia" Barbara O' Neal, tł. Katarzyna Makaruk, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2015





Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Literackiego :))) Dziękuję za okazane zaufanie :)


Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka