Islandia to kraj, w którym sagi i legendy od stuleci stanowiły
pożywkę dla kultury tego kraju. "Są one tak potężną opoką, że można by
oprzeć na niej całą islandzką tożsamość narodową"*. W sagach i legendach
królują elfy, trolle i krasnale, które w pięknych pejzażach wyspy mają
swój dom i schronienie. Jeżeli wydaje się Wam, że są to słodkie istotki
znane ze sklepowych półek z przytulankami, to grubo się mylicie.
Islandzkie trolle to bestie, które żywią się strachem, cierpieniem,
krwią i ciałem swoich ofiar. Nie mają litości i folgują jedynie sobie
znanym podnietom i przyjemnościom.
To właśnie je Grzegorz Krzyżewski zaprosił na karty swoich opowiadań, oddając niejako cześć kulturze kraju, który obecnie zamieszkuje.
"Islandzkie historie z dreszczykiem" to trzy mini opowiadania: Pink nie zawsze znaczy różowo, Hellinum i Gulls, które łączy nie tylko miejsce akcji ale i makabryczno- przerażająca treść. Autor postarał się aby tekst ociekał krwią, a bohaterowie znaleźli się w niecodziennych, nieprzewidzianych sytuacjach i wystawił ich cierpliwość, nerwy i charakter na próbę niemożliwą do ogarnięcia ciałem i umysłem.
Szczerze przyznam, ze najmniej podobało mi się pierwsze opowiadanie. Może i było odrobinę wulgarne czy obsceniczne ale nie wywarło na mnie żadnych innych mocniejszych wrażeń. Rozgoryczona trollica poszukująca ojca dla swojego potomstwa pośród człowieczego rodu. Nie czyni tego znanym, ludzkim obyczajem ale z brutalnością godną maniaka czy psychopaty. To dobry materiał na bajkę + 18.
Drugie opowiadanie z kolei to jest całkiem niezły pomysł na film fabularny. W Hollywood powstaje ich mnóstwo i mają one swoją rzeszę wiernych fanów.
Grupa młodych ludzi przypadkiem znajduje szczelinę w ziemi a w niej wejście do jaskini. Zaintrygowani wchodzą do środka. Rozdzielają się na grupy. Szybko stają się ofiarami tajemniczej istoty, która bezlitośnie morduje ich jeden po drugim... Tekst jest brutalny, pierwotny, bezlitosny. Ze wstrętem i obrzydzeniem obserwujemy sceny rozczłonkowywania ludzkich zwłok, ich przygotowywania i gotowania, ku uciesze dziatwy oczekującej na posiłek albo niewinna zabawa ludzkim okiem niczym piłką zgrabnie odbijającą się od podłogi.
Trzecie opowiadanie to mój faworyt. Idealnie wpisał się w mój paniczny wręcz obsesyjny lęk przed wszelkimi skupiskami ptaków. Pierwszy do mojej ornitologicznej fobii przyczynił się Alfred Hitchcock ze swoim filmem "Ptaki", a Grzegorz Krzyżewski przypomniał go i ponownie zaognił ogniwo strachu. Gulls czytałam zatem z największym przerażeniem i emocjami naprężonymi jak postronki.
Opowiadania są krótkie ale skoncentrowane i treściwe. Usatysfakcjonowały mnie również poziomem rozlanej krwi, brutalności, przerażenia i pomysłowości. Także połączenie historii, prastarych legend i współczesnej rzeczywistości ma swój urok. Zabrakło mi jedynie większego skupienia na stronie emocjonalnej. Tekst jest surowy, bezpośredni, zwięzły a opowiadania zbyt krótkie na właściwe, jak na mój gust, wystopniowanie napięcia.
Miłośnicy krótkich form zabarwionych szkarłatem krwi oraz histerii i paniki człowieka w obliczu zagrożenia z pewnością odnajdą się w stylistyce zaproponowanej przez Grzegorza Krzyżewskiego
Grzegorz Krzyżewski "Islandzkie historie z dreszczykiem"
Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorowi- Grzegorzowi Krzyżewskiemu :)) Dziękuję za okazane zaufanie :)
* cytat pochodzi ze strony: http://www.proteatravel.pl/page_przewodnik_is_sagi.html
Czytaj dalej...
To właśnie je Grzegorz Krzyżewski zaprosił na karty swoich opowiadań, oddając niejako cześć kulturze kraju, który obecnie zamieszkuje.
"Islandzkie historie z dreszczykiem" to trzy mini opowiadania: Pink nie zawsze znaczy różowo, Hellinum i Gulls, które łączy nie tylko miejsce akcji ale i makabryczno- przerażająca treść. Autor postarał się aby tekst ociekał krwią, a bohaterowie znaleźli się w niecodziennych, nieprzewidzianych sytuacjach i wystawił ich cierpliwość, nerwy i charakter na próbę niemożliwą do ogarnięcia ciałem i umysłem.
Szczerze przyznam, ze najmniej podobało mi się pierwsze opowiadanie. Może i było odrobinę wulgarne czy obsceniczne ale nie wywarło na mnie żadnych innych mocniejszych wrażeń. Rozgoryczona trollica poszukująca ojca dla swojego potomstwa pośród człowieczego rodu. Nie czyni tego znanym, ludzkim obyczajem ale z brutalnością godną maniaka czy psychopaty. To dobry materiał na bajkę + 18.
Drugie opowiadanie z kolei to jest całkiem niezły pomysł na film fabularny. W Hollywood powstaje ich mnóstwo i mają one swoją rzeszę wiernych fanów.
Grupa młodych ludzi przypadkiem znajduje szczelinę w ziemi a w niej wejście do jaskini. Zaintrygowani wchodzą do środka. Rozdzielają się na grupy. Szybko stają się ofiarami tajemniczej istoty, która bezlitośnie morduje ich jeden po drugim... Tekst jest brutalny, pierwotny, bezlitosny. Ze wstrętem i obrzydzeniem obserwujemy sceny rozczłonkowywania ludzkich zwłok, ich przygotowywania i gotowania, ku uciesze dziatwy oczekującej na posiłek albo niewinna zabawa ludzkim okiem niczym piłką zgrabnie odbijającą się od podłogi.
Trzecie opowiadanie to mój faworyt. Idealnie wpisał się w mój paniczny wręcz obsesyjny lęk przed wszelkimi skupiskami ptaków. Pierwszy do mojej ornitologicznej fobii przyczynił się Alfred Hitchcock ze swoim filmem "Ptaki", a Grzegorz Krzyżewski przypomniał go i ponownie zaognił ogniwo strachu. Gulls czytałam zatem z największym przerażeniem i emocjami naprężonymi jak postronki.
Opowiadania są krótkie ale skoncentrowane i treściwe. Usatysfakcjonowały mnie również poziomem rozlanej krwi, brutalności, przerażenia i pomysłowości. Także połączenie historii, prastarych legend i współczesnej rzeczywistości ma swój urok. Zabrakło mi jedynie większego skupienia na stronie emocjonalnej. Tekst jest surowy, bezpośredni, zwięzły a opowiadania zbyt krótkie na właściwe, jak na mój gust, wystopniowanie napięcia.
Miłośnicy krótkich form zabarwionych szkarłatem krwi oraz histerii i paniki człowieka w obliczu zagrożenia z pewnością odnajdą się w stylistyce zaproponowanej przez Grzegorza Krzyżewskiego
Grzegorz Krzyżewski "Islandzkie historie z dreszczykiem"
Podsumowanie
Plusy:
- historie na granicy legend i rzeczywistości
- prosty język
- surowy, pierwotny i bezlitosny tekst
- pomysły
- efekciarstwo
- poziom rozlanej krwi, brutalności i przerażenia
Minusy:
- zwięzłość
- zbyt mało miejsca na odpowiednie wystopniowanie napięcia
- książka występuje w postaci e- booka
Jednym zdaniem:
Historie z dreszczykiem na granicy legend i rzeczywistości.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorowi- Grzegorzowi Krzyżewskiemu :)) Dziękuję za okazane zaufanie :)
* cytat pochodzi ze strony: http://www.proteatravel.pl/page_przewodnik_is_sagi.html
przez
Blokotka