Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Powstanie Warszawskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Powstanie Warszawskie. Pokaż wszystkie posty

Czas burzy, Adrian Grzegorzewski



Coraz więcej publikuje się książek nawiązujących do czasów II wojny światowej. Możemy poznać zarówno świadectwo, relacje ludzi żyjących w tym okropnym czasie jak i zagłębić się w powieść opartą na prawdziwych wydarzeniach. Adrian Grzegorzewski na stałe mieszka w Londynie, ale jego korzenie sięgają i splatają się w polskiej ziemi, aż po Kresy, na których rozegrały się dantejskie sceny, a cierpienie wyryło w pamięci potomnych żal, tęsknotę oraz walkę o prawdę i pamięć. To właśnie wspomnienia, opowieści ciotki sprawiły, że książka „Czas burzy” i jej poprzedniczka „Czas tęsknoty” mogły ujrzeć światło dzienne. 

Piotr i Swieta odnaleźli miłość podczas wojennej zawieruchy. Musieli walczyć o uczucie nie tylko z niepewną chwilą codzienności, ale i z wrogością swoich narodów. Piotr bowiem jest Polakiem, a Swieta Ukrainką. Czas wojny, ludobójstwa, ucieczki, walki z okupantem jest sprawdzianem ich więzi, ale i człowieczeństwa, z którego rozliczają ich przyjaciele i współtowarzysze broni. Czy uda im się ocalić miłość i szczęśliwie doczekać wyzwolenia i pokoju?

„Czas burzy” to kontynuacja losów bohaterów poznanych w „Czasie tęsknoty”. Od razu tłumaczę, nie trzeba znać poprzedniej książki, by zrozumieć okoliczności, w których znaleźli się Piotr i Swieta oraz cieszyć się niczym niezmąconą lekturą. Adrian Grzegorzewski w bardzo przystępny i zarazem naturalny sposób wprowadza czytelnika w sytuację, co zupełnie wystarcza, by się rozeznać. 
 
„Jeżeli istnieje jakiekolwiek miejsce na ziemi, za które Bóg przed samym sobą wstydziłby się bardziej niż za Sodomę i Gomorę, to jest to Wołyń. W ciągu jednego lata dziesiątki tysięcy jego dzieci zapukało do bram nieba, stojąc przed nimi w czerwonych od przelanej krwi koszulach” 

Autor od samego początku bombarduje informacjami na temat codzienności podczas okupacji, trudne stosunki z sąsiadami, coraz śmielsze ataki upowców ich bestialstwo, wreszcie ludobójstwo. Serce rozrywa rozpacz, a rozum próbuje doszukać się jakichś sensownych słów, by zrozumieć jak mogło dojść do tak okrutnej rzezi na kobietach, dzieciach i starcach. Niestety, tego nie da się pojąć. Ludzki umysł nie ogarnia tej potwornej nienawiści i braku litości. W takich warunkach, mimo wszystko rozkwita miłość pierwsza, niewinna, ale od początku silna i trwała. Kolejne wojenne zawirowania nie są w stanie przeszkodzić Piotrowi i Swiecie w byciu razem. Jednak łut szczęścia nie może trwać długo. Ciężka podróż przez okupowaną Polskę, wymogi konspiracji czy Powstanie Warszawskie, a także chęć zemsty za wyrządzone krzywdy, prowadzą do tragedii. 


Wydawać się mogło, że Swietę i Piotra dosięgły wszystkie zagrożenia wojny. Jednak to taki czas, kiedy trzeba żyć na 200 % żeby zdążyć doświadczyć wszystkiego, zanim dosięgnie zabłąkana kula, nazistowskie katownie czy komora gazowa w obozie zagłady. Bohaterowie książki doskonale zdają sobie z tego sprawę i robią wszystko, aby być tam, gdzie może się przydać waleczne serce i gotowość na poświęcenia. 

„Życie składa się z chwil, a pamięć człowieka jest jak pełna regałów biblioteka.” 

Oprócz wyżej wspomnianych postaci poznajemy także Martę i Witalija, z którymi życie obeszło się równie brutalnie. Razem z nimi uczestniczymy w wydarzeniach ważnych, znaczących, choć nie przez wszystkich znanych i docenionych. Operacja „Ostra Brama”, czyli heroiczna walka Polaków z pułkownikiem Aleksandrem Krzyżanowskim „Wilk” i porucznikiem Witoldem Turonkiem „Tur” na czele o zdobycie Wilna i możliwość decydowania o losach Kresów po wojnie. Jak to sięskończyło, dobrze wiemy, ale nie możemy odmówić żołnierzom oddania, odwagi i lojalności. 

Wielbiciele serialu Czas honoru pokochają książki Adriana Grzegorzewskiego. Mamy bohaterów, którzy nie boją się oddać życia za Ojczyznę, którzy bez broni i odpowiedniego wsparcia wychodzą wrogowi naprzeciw, którzy kochają całym sercem i nienawidzą równie mocno. 

„Czas tęsknoty” i „Czas burzy” to hołd złożony ciotce, rodzinie i wszystkim Kresowiakom zmuszonym porzucić swoje domy, cały dobytek oraz do tułaczki po świecie, w którym nie mogli znaleźć swojego miejsca i spokoju ducha.

Gorąco polecam miłośnikom historii.








„Czas burzy” Adrian Grzegorzewski, Znak, Kraków 2017









Czytaj dalej...

Powstańcy '44. Bohaterowie i świadkowie, Małgorzata Czerwińska- Buczek

Powstanie Warszawskie w dalszym ciągu rozpala serca Polaków. Chcemy poznać bohaterów, którzy zaryzykowali swoją młodość, wolność i życie by stworzyć kolejnym pokoleniom szansę na godziwy i spokojny byt z dala od okupacji, wojny, wszelkich form ucisku. Dla Powstańców decyzje uczestniczenia w walce nie było wyborem, było jedynym wyjściem, koniecznością, obowiązkiem, zrywem patriotycznym. Współcześni Polacy są im winni pamięć i cześć. Książki takie jak "Powstańcy '44" Małgorzaty Czerwińskiej- Buczek o jedna z form upamiętniających tamten czas, przybliżenie sylwetek bohaterów i możliwość poznania wyjątkowych ludzi. 

Powyższa publikacja to zbiór rozmów, które autorka przeprowadziła z należytym pietyzmem, doświadczeniem, poszanowaniem historii i swoich rozmówców. Dzięki temu łatwo było im się otworzyć i przytoczyć wspomnienia trudne, często traumatyczne, poruszające, nawet tyle lat po wojnie...

Bohaterami książki są Barbara Gancarczyk, która znajdowała się w centrum najcięższych walk. Widziała bestialstwo nazistów i bezbrzeżne okrucieństwo wojny. Witold Kieżun zasłynął dzięki samotnemu zwiadowi, który zaowocował czternastoma niemieckimi jeńcami i zapasem arsenału i broni. Sanitariuszki Janina Rożecka, Maria Pajzderska, Janina Chmielińska. Jeden z najmłodszych uczestników Powstania Sławomir Pocztarski. Cudem ocalony z egzekucji w czasie rzezi na Woli, Jerzy Janowski, dowódca powstańczego plutonu Marian Gałęzowski, łączniczka w Brygadzie Dywersyjnej Urszula Katarzyńska. 

To byli młodzi ludzie, którzy wychowali się w rodzinach praktykujących tradycje patriotyczne. Dla nich Powstanie było obowiązkiem i do walki rwali się z niesamowitą odwagą. Nikt nie zabronił im wstąpić do konspiracji, choć większość nie była nawet pełnoletnia. Wyposażeni w waleczność, wiarę, modlitwę i błogosławieństwo rodziców, mieli śmiałość sprzeciwić się okupantowi i zawalczyć o wolność. Z lekcji historii wiemy, że odpłacono im brutalnością, okrucieństwem, bestialstwem, niezrozumieniem, wykluczeniem na długie lata z życia publicznego i pozbawieniem należnej chwały. 
Dlatego trzeba przywracać pamięć ich poświęceniu i uczyć dzieci o ich bohaterstwie, ich darze dla pokoleń wolnych ludzi. 

Byłem odważny, przekonany, że w każdych okolicznościach zachowam się jak prawdziwy żołnierz. Jednak gdzieś tam w środku nie przestałem być wylęknionym dzieckiem.

Powstańcy sami opowiadają swoje historie. Małgorzata Czerwińska- Buczek jest towarzyszem, dokumentalistką opowieści i osobą odpowiedzialną za zebranie tych biografii w jednym miejscu. Dlatego te wspomnienia budzą wiele emocji zarówno samych bohaterów, jak i czytelnika. Zadziwiające, że pamięć Powstańców, dziś już nobliwych nestorów, jest tak bogata w szczegóły przeraźliwej, wojennej rzeczywistości. Razem z nimi cofamy się w czasie i jesteśmy świadkami masakr, rzezi, egzekucji na ludności cywilnej i eksterminacji samych Powstańców. 

W książce oprócz wspomnień z Powstania Warszawskiego, poznamy powojenny los bohaterów. Nie zawsze spokojny i szczęśliwy. Często naznaczony niedogodnościami, represjami, tułaczką, emigracją... Powstańcy, oprócz myśli, dzielą się zdjęciami z prywatnego archiwum. 

"Powstańcy '44" to lektura bogata w historyczne fakty ale i ludzkie losy, które warto znać. 





"Powstańcy '44. Bohaterowie i świadkowie" Małgorzata Czerwińska- Buczek, Bellona, Warszawa 2015



Czytaj dalej...

Łączniczki. Wspomnienia z Powstania Warszawskiego, Maria Fredro- Boniecka, Wiktor Krajewski


W okolicach ważnych rocznic dla historii Polski wydawnictwa prześcigają się w publikacjach przypominających o tamtych czasach i wydarzeniach.

1 sierpnia minęła 71 rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. Dla wielu Polaków ten dzień to nie tylko data z podręcznika historii, to żywy dowód pamięci i hołdu oddanego odważnym żołnierzom Armii Krajowej, ochotniczym Powstańcom, harcerzom i ludności cywilnej, którzy postanowili wziąć w swoje ręce losy ukochanego kraju i przywrócić mu należną wolność. Autorzy tacy jak Maria Fredro- Boniecka i Wiktor Krajewski podtrzymują płomień patriotyzmu i przypominają sylwetki bohaterów zapomnianych, pomijanych w szarzyźnie codzienności.

"Łączniczki" to opowieść o dzielnych dziewczynach, które na równi z mężczyznami ruszyły do walki o suwerenność swojej ojczyzny i wolność dla swoich krajanów oraz przyszłych pokoleń. Nie obawiały się postawić na szali młodości, przyszłości, życia.

W wojnie nie chodziło o patos, o bohaterstwo. Wojna była ogromnym dramatem. Zarówno dla dorosłych z doświadczeniem (...) jak i dla nas , podówczas młodzieży. Z dnia na dzień zawalił się świat, który wydawał się jedynym możliwym. Wszystko się zmieniło.

Balbina Szymańska- Ignaczewska przed wojną wychowywała się w Kole w zamożnej rodzinie. Podczas okupacji kolportowała prasę podziemną. Potrafiła zachować zimną krew, dobrze kłamała. Te cechy nie raz uratowały jej życie. W chwili wybuchu Powstania Warszawskiego miała 18 lat. Jej pseudonim "Basia", należała do batalionu "Oaza".

Jolanta Mirosława Zawadzka- Kolczyńska uczęszczała do elitarnej szkoły dla panien z dobrego domu. Jej koleżankami z ławki były Jadwiga Piłsudska, wanda Chotomska czy siostry Branickie. W czasie wojny przewoziła broń partyzantom, była strzelcem i łączniczką. W chwili wybuchu Powstania Warszawskiego miała zaledwie 16 lat. Jej pseudonim "Klara", była łączniczką dowódcy 6. kompanii w Zgrupowaniu "Chrobry II".

Wanda Traczyk- Stawska była harcerką z powołania, córką legionisty. Walkę z wrogiem uważała za swój obowiązek. Podczas okupacji roznosiła wyroki szmalcownikom i volksdeutschom oraz kolportowała prasę. Jej pseudonim "Pączek", łączniczka- strzelec oddziału osłonowego Wojskowych Zakładów Wydawniczych, będącego oddziałem dyspozycyjnym gen. "Montera".

Bronisława Romanowska- Mazur była łączniczką w służbie zdrowia oraz organizowała kursy sanitarne. W chwili  wybuchu Powstania Warszawskiego miała 18 lat. Pisała wiersze, które "stały się świadectwem tamtego okrutnego czasu". Jej pseudonim "Sosna", drużyna "Las", "Ul- Puszcza", "Rój Tom", PW szpital powstańczy w Legionowie, I Rejon VII Obwodu "Obroża" Okręgu Warszawskiego AK.

Barbara Wilczyńska- Sekulska w konspiracji służyła razem z mamą. Roznosiły tajną prasę, dokumenty i broń. W chwili wybuchu Powstania Warszawskiego miała 17 lat. Jej pseudonim "Penelopa", była łączniczką i sanitariuszką Batalionu "Kiliński", IV kompanii "Watra".

Teresa Kuklińska- Tyrajska była harcerką, gdzie przeszła kurs sanitarny i zajmowała się pomocą przy transporcie paczek dla więźniów Pawiaka. W chwili wybuchu Powstania Warszawskiego miała 17- 18 lat. Jej pseudonim "Basia", należała do Batalionu "Oaza".

Krystyna Królikiewicz- Harasimowicz w konspiracji przewoziła meldunki, kolportowała prasę. Dzięki swojemu urokowi osobistemu i talentowi gry aktorskiej nie raz wyszła cało z opresji. W chwili wybuchu Powstania Warszawskiego miała 23 lata. Jej pseudonim "Kryśka".

Maria Stypułkowska- Chojecka już jako trzynastolatka bardzo chciała walczyć z wrogiem. W tym celu zapisała się do harcerstwa. W chwili wybuchu Powstania Warszawskiego miała 18 lat. Jej pseudonim "Kama", należała do Batalionu "Parasol".

Zofia Słojkowska- Krajewska "do konspiracji przystąpiła, gdyż chciała mieć poczucie, że nie siedzi bezczynnie. Wojna była dla niej tak ogromnym stresem, że w wieku 16 lat osiwiała." W chwili wybuchu Powstania Warszawskiego miała 16 lat. Jej pseudonim "Nelly".

Po straszliwej okupacji powstanie było dla nas momentem, kiedy poczuliśmy się wolnymi ludźmi. Ci, którzy nigdy nie utracili poczucia wolności, nie zdają sobie sprawy, jaką ma ono wartość. Trzeba młodym przekazywać, że człowiek bardziej niż jedzenia i warunków materialnych potrzebuje wolności.

Tych dziewięć nazwisk to dowód odwagi i bohaterstwa. Gdy rozpoczęła się wojna były beztroskimi dziewczynkami, których jedynym zadaniem była nauka, pomoc rodzicom i dobre zachowanie. Bestialstwo, okrucieństwo okupanta zmusiło je do szybszego dojrzewania i podejmowania decyzji, które ważyły na całym ich przyszłym życiu. Dziewczęta były świadkami codziennej brutalności nazistów, bezsensownej śmierci.  Nie umiały się z tym pogodzić, nie chciały się z tym pogodzić. Patriotyczne wychowanie, miłość do ojczyzny, ból bezsilności i obrazy niewyobrażalnego cierpienia wymusiły chęć przystąpienia do walki, do próby odzyskania dawnego życia i wolności.

W czasie powstania nie bałam się własnej śmierci. Byłam przygotowana na nią w każdej chwili.

"Łączniczki" to książka, która powstała z wielogodzinnych rozmów. Zawiera wspomnienia bohaterów tamtych czasów, a ich pamięć jest okrutnie żywa. Powstanie Warszawskie to pandemia ekstremalnych przeżyć gdzie zwykłe codzienne życie, radość, śmiech, przyjaźń, miłość mieszały się z niewyobrażalnym bólem, cierpieniem, łzami, rozpaczą, głodem, śmiercią. 71 lat temu Polskę wziął w objęcia strach, wojna, armagedon, ale dzięki ofierze Balbiny, Jolanty, Wandy, Bronisławy, Barbary, Teresy, Krystyny, Marii i Zofii możemy korzystać ze swoich praw, żyć w spokoju, cieszyć się wolnością.

Człowiek z biegiem czasu zaczyna kamienieć w środku i staje się odporny na to, co dzieje się wokół niego.

"Łączniczki" to połączenie biografii, wspomnień i archiwalnych zdjęć. Każda z bohaterek przemawia własnym głosem i opisuje wydarzenia, których była świadkiem. Te osobiste, nacechowane emocjonalnie zwierzenia trafiają prosto w serce i powodują wzruszenia trudne do powstrzymania.

Przy takiej poruszającej publikacji trudno oceniać walory estetyczne. Jednak chciałabym napisać kilka słów. Książka od razu ujęła mnie okładką, z której spogląda na nas błękitnooka żołnierka z charakterystyczną biało- czerwoną opaską. W środku natomiast znajdziecie wspomnienia
"Łączniczek" to odrębnych rozdziałach. Autorzy w skrócie przedstawiają biografię bohaterek i nie zapominają o powojennym losie. Nie ingerują w tekst, nie interpretują go, nie oceniają, nie porównują. Nie spodobała mi się ogromna czcionka, która sztucznie zwiększa objętość. Wolałabym także żeby fotografie były posegregowane i przypasowane do konkretnych wspomnień. Oczekiwałam, że poznam więcej szczegółów z powstańczej rzeczywistości i niebezpieczne zadania, jakie były powierzane łączniczkom. Co nie do końca zostało spełnione.

"Łączniczki" zachęcają do poszukiwań, rozbudzają ciekawość i przypominają o odwadze kobiet, które były świadkami historii.



"Łączniczki. Wspomnienia z Powstania Warszawskiego", Maria Fredro- Boniecka, Wiktor Krajewski, W.A.B., Warszawa 2015





Recenzja napisana dla serwisu DużeKa :)))





Czytaj dalej...

Powstanie Warszawskie okiem dzieci, czyli... Fajna Ferajna, Monika Kowaleczko- Szumowska


"My, powstańcy, powoli odchodzimy, ale na szczęście dorastacie Wy, którym chcemy opowiedzieć nasze historie."

My dorośli wiemy jak ważne jest pamiętać o historii. Zwłaszcza tych momentów, które odbiły swoje okrutne piętno na państwach, miastach i ludziach, których znamy, lubimy i cenimy, których echa bestialstwa odbijają się po dzień dzisiejszy.

Jak sprawić by o wydarzeniach II wojny światowej, poświęceniu wolności i życia tysięcy Polaków chciały poznać nasze pociechy? By miały ochotę nieść pamięć przez pokolenia? By patriotyzm był dla nich ważny, tak samo jak dla ich dziadków? 
Lekcje historii, nudne wykłady to za mało. Szczególnie teraz gdy uwagę młodych ludzi przykuwają gry, internet, portale społecznościowe, cała współczesna popkultura. 

"Fajna Ferajna" to, moim zdaniem, doskonały pomysł by pokazać dzieciom świat autorytetów, wielkich ideałów i wartości, które warto naśladować. Dziewięcio- dziesięciolatkowie mają wyjątkowe poczucie sprawiedliwości, które warto podtrzymywać podsuwając im wartościową lekturę. 

"Hipek" pełniący służbę w warszawskich kanałach; Mirek Jajko, który był łącznikiem; Jureczek, który nosił paczki, listy, lekarstwa; "Miki", który na ochotnika zaniósł Niemcom list wzywający do poddania się; "Jaga" sanitariuszka; "Kazimierz" kolporter prasy powstańczej; Basia, która przetrwała Powstanie w nieludzkich warunkach i mała Halusia, która ratowała bezpańskie zwierzęta, to bohaterowie najnowszej książki Moniki Kowaleczko- Szumowskiej. Mieli od dziewięciu do siedemnastu lat, ale z równym zaangażowaniem brali udział w Powstaniu Warszawskim i każdego dnia ryzykowali życiem w obronie wolności swoich rówieśników i rodaków. 

Pani Monika wykorzystując swoje doświadczenie w pracy w Muzeum Powstania Warszawskiego, osobiste rozmowy z postaciami z książki, przedstawia prawdziwe wydarzenia tamtych lat i wzbogaca, o ile to możliwe, o współczesny dzieje każdego z bohaterów. Ich wspomnienia przeplata śmierć i cudem ocalone życie, łzy i śmiech, smutek i radość, szczęście i rozpacz. Opowieści płyną prosto z serca w chłonny wiedzy umysł dziecka. Tekst jest prosty, zwięzły i skierowany bezpośrednio do niego. 

Uzupełnieniem opowiadań są rewelacyjne ilustracje, które doskonale odzwierciedlają charakter książki i jego historyczną wymowę. W większości czarno, szaro, białe obrazki przedstawiają okupacyjny i powstańczy los dzieciaków, buduje trwożną ale podniosłą atmosferę oraz powagę odważnych działań małych wojowników. 

"Fajna Ferajna" to książka dla tych, dla których ważny jest patriotyzm oraz pamięć o bohaterach II wojny światowej i Powstania Warszawskiego. To idealna lektura dla dziecka i rodzica, wspólnych ważnych rozmów o solidarności, sprawiedliwości, odwadze i gotowości podjęcia ryzyka w imię najwyższych wartości. 













"Fajna Ferajna" Monika Kowaleczko- Szumowska, BIS, Warszawa 2015



Czytaj dalej...

Trzy odbicia w lustrze, Zbigniew Zborowski

Na życie nie można patrzeć tylko i wyłącznie przez pryzmat własnych przeżyć i  emocji, ale rozszerzyć kąt widzenia o los przodków. Wizerunek w lustrze to suma rodzinnych doświadczeń zbieranych z pokolenia na pokolenie, przenoszonych wartkim nurtem krwi i zlepku różnych kodów DNA. Należy pamiętać, że przeszłość ma ogromny wpływ na teraźniejsze i przyszłe czasy. Nawet nie kultywowana upomni się o swoje prędzej, czy później. 

Zbigniew Zborowski prezentuje w swojej najnowszej powieści "Trzy odbicia w lustrze" wizerunki trzech pokoleń kobiet, które łączy tajemnica z przeszłości, i których życie ściśle splata się z trudną historią Polski na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat.

Lata trzydzieste XX wieku. Zosia odrzuca uczucie i zaręczyny zakochanego w niej mężczyzny. Za swoją odmowę czekają ją obelgi i klątwa rzucona w nienawiści: "Nigdy szczęścia nie zaznasz! Ani w życiu, ani w miłości. Twoje bachory też. Tfu, tfu, tfu! Pluję na ciebie trzy razy. Będziesz cierpieć zawsze , kiedy pokochasz." Słowa przemijają i pamięć o nich również. Do Zosi wróciły w dniu kiedy myślała, że złapała szczęście za nogi i zdobyła miłość młodego dziedzica. Niestety zamiast spokoju i błogości czeka ją poniżenie i cierpienie. Ale na tym nie koniec. Do Polski wkraczają wrogie wojska, które przewartościują jej życie i nadadzą jemu zupełnie inny, zaskakujący sens. 

Powieść Zbigniewa Zborowskiego stoi trzema silnymi kobiecymi postawami, które są filarem i drogowskazem na życie dla otaczających ich ludzi. Bohaterki książki są wyraziste i mogą stać się bliskie każdemu czytelnikowi. Odnajdujemy w nich własne emocje, problemy, życie. Mimo odrobiny patosu, postaci są naturalne, bliskie rzeczywistości i nie boją się sięgać po swoje nawet jeśli cena, jaką muszą zapłacić okazuje się za wysoka.  

Zosia, uboga dziewczyna ze szlacheckim rodowodem. Chce zmienić swój los i żyć w godnych warunkach, nie martwić się o przyszłość. Jej priorytetem jest zdobyć wykształcenie, a żeby na nie zarobić udziela korepetycji w ziemiańskich majątkach na Kresach. Niestety jest bardzo naiwna i wierzy we wszystko, co usłyszy. Jest zatem łatwym miłosnym łupem i składa na ołtarzu obłudy swoją niewinność. Za chwile przyjemności los wystawi jej wysoki rachunek: wykluczenie, wstyd, niechcianą ciążę oraz ogrom samotności. 

Wanda jest nieślubną córką Zosi. Jej dzieciństwo przypadło na najcięższy okres w historii Polski: piekło wojny, okupacji niemieckiej i sowieckiej, rzezi na Wołyniu, Powstania Warszawskiego, Zimnej Wojny, czasów PRL- u. Karmiona komunistyczną propagandą, trwająca w strachu wojennej zawieruchy i brutalnej postawy matki  w obliczu zagrożenia życia, widzi świat na opak. Nie dostrzega znamion macierzyńskiej miłości, czułości, troski, a jedynie hologram stworzony na użytek ówczesnej władzy wychowującej naród w strachu, hipokryzji i braku szacunku dla najwyższych wartości. 

Anna jest córką Wandy. Przez dekadę mieszkała w domu dziecka, pozbawiona rodziny, uczuć a obdarowana złem, brudem i brutalnością tego świata. Dorastając zapatrzyła się w możliwości jakie daje kapitalizm i pieniądze, nie zawsze zdobyte legalną drogą. Jej największym atutem jest zmysł przedsiębiorczości, a wszystko czego się dotknie zamienia się złoto. Jednak czy bogactwo przyniesie jej szczęście czy tak jak mityczny Midas pogrąży się w swym przeznaczeniu? 

"Przekleństwo zawsze coś człowiekowi odbiera. Coś z czekającej go przyszłości. Wybija dziurę w przeznaczeniu. Ale wszechświat nie może opierać się na dziurach, więc puste miejsce zawsze zostaje zapełnione (...) Zło równoważy dobro. Przekleństwo przyciąga błogosławieństwo. "

Jaka prawda skrywa się w słowach szeptuchy. Czy rzeczywiście można odwrócić moc rzuconego przekleństwa? Co musi uczynić Zosia by zdjąć klątwę ze swojej rodziny? Jaką cenę zapłaci za chwile szczęścia?

Mocną stroną powieści jest tło historyczne przedstawione bardzo skrupulatnie i drobiazgowo. Dużą zasługą wiarygodności przeszłych faktów jest zaczerpnięcie wiedzy u samego źródła. Autor przyznaje, że inspirował się własnymi doświadczeniami, losami swoich przodków oraz ludzi, których spotkał na swojej drodze. W doskonały sposób udało mu się przenieść na papier zarówno emocje i uczucia towarzyszące wojennemu strachowi, niepewności, obaw, cierpieniu, bólu, stracie oraz brutalne obrazy okupacyjnej rzeczywistości, bezlitosne piekło walk o zachowanie zdrowia, człowieczeństwa, życia i heroicznych wysiłków matki ratującej swoje dziecko przed zagładą. Autor równie realistycznie oddał powojenne losy wielu Polaków: przesiedlenie, czasy komunizmu, działalność Urzędu Bezpieczeństwa, aresztowania, tortury, więzienie, po czasy obecne nie pozbawione trosk i problemów błahych i takich, które stygmatyzują społeczeństwo.

"Trzy odbicia w lustrze" to książka, której nie daje się łatwo sklasyfikować gdyż zawiera w sobie elementy wielu gatunków literackich. Po części jest to powieść historyczna, obyczajowa, saga rodzinna z odrobiną romansu, przygody, psychologii, sensacji i kryminału. Cechuje ją niebywale wartka, zmienna, zaskakująca akcja, przyprószona tajemnicą, która okrywa kolejne pokolenia warstewką metafizyczności. 

"Trzy odbicia w lustrze" to intrygująca opowieść o ludziach, ich postawach w kontekście historii, w obliczu zagrożenia, zdrady, choroby, przez pryzmat emocji i kilku słów rzuconych w nienawiści.    





Zbigniew Zborowski "Trzy odbicia w lustrze", Zysk i s- ka, Poznań 2014





Recenzja napisana dla serwisu DużeKa :) Wiktorii i wydawnictwu Zysk i s- ka pięknie dziękuję za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego książki :)


Czytaj dalej...

Marcin Mastalerz "Miasto 44"


W rok siedemdziesiątej rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego rynek wydawniczy i filmowy zalała fala publikacji dotyczących tego wydarzenia. Z wielkim zainteresowaniem śledzę nowe propozycje, gdyż ten etap historii Polski bardzo mnie interesuje. Obecnie najgłośniej jest o  "Mieście 44", a to za sprawą głośnego filmu w reżyserii Jana Komasy. Książka, która ukazała się pod tym samym tytułem jest adaptacją scenariusza filmowego w wykonaniu Marcina Mastalerza.

"Miasto 44" to opowieść o grupce przyjaciół, która stanęła na barykadach, z bronią w ręku by uwolnić Polskę spod jarzma niemieckiego okupanta. Powstańcami są młodzi ludzie, niedoświadczeni w boju mający gorące serce i ideały, które pozwoliły im poświęcić, postawić na szali swoją młodość, przyszłość, życie.

"Mieliśmy być wolni, jesteśmy niewolnikami rozkazów, których sensu nie sposób dociec. Miałam ratować życie, a zajmuję się głównie grzebaniem zabitych i dźwiganiem tych, którym już nikt pomóc nie zdoła. Miałam być łączniczką- sanitariuszką, jestem popychadłem. Miała być wielka przygoda, są pourywane ręce i nogi, spalone żywcem dzieci, przerażone oczy rannych próbujących bezskutecznie wepchnąć z powrotem  do brzucha kotłowaninę krwawych bebechów. "

Stefan, Kama , Biedronka, Olek, Beksa, Góral to indywidualne osobowości o skrajnie różnych poglądach. Jedni są zafascynowani walką i nie mogą doczekać się kiedy pozwolą im zabijać Niemców, inni są wycofani, wystraszeni ale dają się porwać zbiorowej histerii, inni nie są gotowi ginąć za Ojczyznę, uciekają, dezerterują, chronią siebie i swoje rodziny tak, jak potrafią. Jan Komasa i Marcin Mastalerz nie próbują moralizować i wytykać błędów dowództwa, dylematów moralnych Powstańców, postaw w obliczu zagrożenia. Chcieli pokazać ludzi cieszących się swoją młodością, poszukujących miłości, pochłoniętych ekstazą zrywu narodowego. To co doświadczyli, to co przeżyli nie sposób nazwać inaczej niż horror, koszmar, makabra.

"Śmierć, jeśli już, miała być bohaterska, z pieśnią na ustach i elegancką jak order dziurką od kuli w sercu. Są: powolne zdychanie, wycie z bólu i beznadziei, samotne dogorywanie pod gruzami, konanie w męce na środku ulicy, bezsilność, rozpacz, strach." 



Nie będę wypowiadać się co do poprawności historycznej książki gdyż jest wielu autorytetów w tej dziedzinie, którzy chwalą sobie przekaz i autentyczność  "Miasta 44", np.: gen, bryg. Zbigniew Ścibor- Rylski, dr hab. Andrzej Krzysztof Kunert, prof. Władysław Bartoszewski czy prof. Norman Davis.

Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to to, że Marcin Mastalerz zbyt uprościł przekaz książki. Co prawda opisuje co, jak, gdzie, kiedy, ale zabrakło mi w tym większych emocji. Zabrakło mi wnikliwości, finezji w portretowaniu bohaterów, ich uczuć, ich poświęcenia. Słowa są surowe, mało plastyczne, nie łączą się i nie przechodzą jedne w drugie, co daje zgrzyty, które mogą momentami irytować czytelnika z dużymi oczekiwaniami. Nie mniej jednak książkę czyta się rewelacyjnie, czego zasługą jest prosty język i filmowe fotosy, których jest bardzo dużo, i które przekazują o wiele więcej niż słowa, które uruchamiają wyobraźnię i w żaden sposób nie można już wyhamować tego procesu.

Historią tych młodych bohaterów żyję po dzień dzisiejszy, przeżywam to czego byli świadkami i ubolewam nad tym, że musieli oddać za ojczyznę najcenniejszy dar, jakim jest życie.

Książka Marcina Mastalerza będzie idealnym dopełnieniem filmu Jana Komasy, który zamierzam oglądnąć jak najprędzej.




Marcin Mastalerz "Miasto 44", PWN, Warszawa 2014














Czytaj dalej...

Monika Kowaleczko- Szumowska "Galop '44"






"Tu nie przestrzegano zasad fair play; tu toczyła się walka na śmierć i życie"

Dziś obchodzimy 70 rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Zbrojny zryw mieszkańców stolicy był odpowiedzią na ciągły, nieprzerywany terror niemieckiego okupanta. Powstańcy na szali wolności swojej Ojczyzny postawili swoją młodość, niewinność i życie.
Dla nas żyjących współcześnie obowiązkiem jest ocalić pamięć o przelanej krwi żołnierzy, Powstańców, cywilów, ich poświęceniu i odwadze.

Podobna myśl przyświecała Monice Kowaleczko- Szumowskiej, autorce powieści młodzieżowej "Galop '44". W sposób bardzo przystępny i ciekawy przenosi nas w czasy gdzie  kultywuje się wartości patriotyczne, a śmierć najcenniejszym darem w drodze ku wolności Ojczyzny.

Mikołaj i Wojtek są braćmi, ale nie łączą ich braterskie uczucia. Mają zupełnie inne charaktery, zainteresowania, oczekiwania od życia. Mimo to jeden dzień w roku spędzają wspólnie, to rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. 1 sierpień jest ważną datą dla rodziny, ale dla chłopców niekoniecznie, szczególnie dla Wojtka, który jest już znudzony  szumem wokół kolejnych rocznic. Podczas corocznej wizyty w Muzeum Powstania Warszawskiego bracia zwiedzają replikę kanału, u którego wylocie przekraczają granicę czasu. Wchodzą prosto w wydarzenia sierpnia '44. Wiedza o Powstaniu zderza się z rzeczywistym losem Powstańców. Czy i jakie wnioski wyciągną z tego niesamowitego doświadczenia?

Mikołaj jest szalony, spontaniczny i nieprzewidywalny, a Wojtek jest małomówny, zamknięty w sobie, powściągliwy. Mikołaj i Wojtek obracają się we własnych światach, a między nim i nie ma braterskiej więzi i bliskości. Ich relacje całkowicie zmienia podróż w czasie. Zaczynają się o siebie troszczyć, interesować się sobą, obdarzać zaufaniem. Trudne warunki w jakich się znajdują, głód, strach, cierpienie, ciągłe zagrożenie, bliskość śmierci sprawia, że wychodzą ze swoich szczelnych kokonów i otwierają się na przyjaźń i na miłość oraz doświadczenia, których nie zdobyliby nigdzie indziej.

Postacie wykreowane w książce były inspirowane prawdziwymi życiorysami i losami Powstańców, a tło historyczne, przygody bohaterów komentowane z ekspertami z Muzeum Powstania Warszawskiego. Bardzo wiernie zatem zostało oddane sedno Powstania i jego żołnierzy: praca łączników, sanitariuszek, mistyfikacja radiostacji "Świt", budowa przekopu przez Aleje, ataki na niemieckie posterunki, Polki jako żywe tarcze dla niemieckich czołgów, przeprawy kanałami czy alianckie zrzuty. Na uwagę zasługuje również zróżnicowanie dialogów pomiędzy współczesnością, wojskowo- powstańczym żargonem a gwarą warszawskiej klasy robotniczej. Te wszystkie elementy przenoszą czytelnika w czasie, tak jak Mikołaja i Wojtka. Brutalność wojny została odrobinę przytemperowana, zważywszy na wiek odbiorcy do jakiego skierowana jest powieść, ale mimo wszystko pełna jest bólu, cierpienia, przerażenia, wściekłości na okupanta, uczuć patriotycznych, entuzjazmu, ulgi, działania, zdecydowania, nieprzejednania, spontaniczności, lojalności i prawdziwej przyjaźni.

"Galop '44" pokazuje jak ważne jest zachowanie pamięci o historii i ludziach, których bohaterstwo wyznacza hierarchię wartości, poczucie narodowej tożsamości i przynależności. Jest również próbą odpowiedzi na pytanie czy współczesne społeczeństwo, młodzież byłaby gotowa "pójść na barykady" oddać swoje życie dla wolności swoich współbraci i swojej Ojczyzny.




Monika Kowaleczko- Szumowska "Galop '44", Egmont, Warszawa 2014




źródło zdjęć: http://www.1944.pl/galerie/fototeka/



Czytaj dalej...

Dziewczyny z Powstania



"Wojna wyciągnęła z ludzi wszystko, co najgorsze. Ludzkie życie nie miało żadnej wartości."

Czy wojna to wyłącznie męska domena? Czy tylko oni są zdecydowani oddać w ofierze swoją młodość, miłość, wolność, rodzinę, życie? Absolutnie nie. Historia pełna jest przykładów kobiet zdolnych do najwyższego poświęcenia w imię i w obronie Ojczyzny, niestety, zapomnianych przez następne pokolenia wolnych Polaków.

Wydawnictwo Znak wychodzi ciekawemu czytelnikowi na przeciw i najpierw w książce Łukasza Modelskiego "Dziewczyny wojenne" (moja recenzja), które oddały siebie, swoje umiejętności, dobrą wolę, zapał w walce z niemieckim okupantem podczas II wojny światowej i teraz w "Dziewczynach z Powstania" Anny Herbich gdzie poznajemy młode dziewczęta, nastolatki wręcz, które odważnie u boku mężczyzn stanęły na barykadach i ramię w ramię uczestniczyły w krwawych starciach, z góry skazanych na niepowodzenie. Kim i jakie były Dziewczyny z Powstania? Dlaczego godzina "W" była dla nich ważna? Czy po latach żałują swojej decyzji?

" 1 sierpnia 1944 roku w Warszawie znajdowało się pół miliona kobiet. W trakcie sześćdziesięciu trzech dni heroicznej bitwy walczyły, bały się, śmiały, kochały, opłakiwały bliskich. Chroniły swoje dzieci, ukrywały się w piwnicach, biły na barykadach. Przeżywały momenty triumfu i zaznawały goryczy klęski. Wiele z nich zginęło, wiele zostało rannych, niemal wszystkie straciły dorobek całego ­życia i przeżyły gehennę wypędzenia. Powstanie Warszawskie było również ich doświadczeniem."

Moim zdaniem, Anna Herbich słusznie uważa, że historia jest pisana przez mężczyzn i dla mężczyzn. W tym świecie nie ma miejsca na wyczerpujące prześledzenie losów kobiet w dramatycznych wydarzeniach, które dotknęły nasz kraj w XX wieku. Autorka postanowiła to zmienić i przedstawić jedenaście walecznych kobiecych sylwetek. Mogę się jedynie domyślać  jak wielką inspiracją do powstania tej książki, był życiorys jej babci, Ireny Herbich, która 1 sierpnia '44 roku wyprawiła swojego męża do Powstania, a sama w nieludzkich warunkach próbowała przetrwać i ocalić życie swoje i swojego trzymiesięcznego synka.


Innymi odważnymi dziewczętami były: Halina Jędrzejewska "Sławka", Halina Wiśniewska, Halina Hołownia, Zofia Radecka, Jadwiga Bałabuszko- Sławińska "Jadwiga" i "Blizna", Anna Branicka- Wolska, Krystyna Sierpińska "Marzenka", Jadwiga Łukasik, Teresa Łatyńska "Michalska" i Janina Rożecka "Dora". To młode dziewczyny, niewinne, niedoświadczone, pełne ideałów, dla których godzina "W" wybiła w momentach przełomowych, kiedy z panienek stawały się żonami i matkami lub kiedy były zupełnie bezbronnymi dziećmi, które musiały twarzą w twarz stanąć z brutalnością okupanta. Były sanitariuszkami, łączniczkami, codziennie musiały oglądać cierpienie współtowarzyszy broni i bezwzględną masakrę ludności cywilnej Warszawy. Dziewczęta bez względu na status, majątek, wiek bezzwłocznie stawały do roli obrończyń Ojczyzny.

"Już w trakcie walk 1 sierpnia mogliśmy się przekonać, jak potworna jest dysproporcja sił między Niemcami a Polakami. Liczyliśmy się więc ze stratami, ale nikt z nas nie przypuszczał, że zostanie nas dosłownie garstka. Z trzystu żołnierzy naszego oddziału pod koniec Powstania przy życiu nie pozostało nawet dwudziestu."

Każda z nich poszła do Powstania dlatego, że od dzieciństwa wpajano im wielką miłość do Ojczyzny, "dla której – w godzinie próby – należy być gotowym na największe poświęcenia." Uważały również, że ich obowiązkiem jest walczyć o wolność, o niepodległość, suwerenność. Przed wybiciem godziny "W" w tych młodych dziewczynach czuć było entuzjazm i oczekiwanie, strach przyszedł wraz z pierwszymi ofiarami i barbarzyństwem wroga. Mimo to do mówiły: "Do Powstania poszłabym raz jeszcze. Bez najmniejszego wahania. Nie zrozumie tego nikt, kto nie przeżył okupacji."

Ich oczami śledzimy mobilizację, walki, pierwszych zabitych, głód, brud, zabijanie bezbronnych dzieci na oczach ich matek, zbiorowe  gwałty, palone ciała, rozczłonkowane zwłoki kolegów z oddziału, tęsknotę za bliskimi, niepewność jutra, całą brutalność i nieprzejednaność wojny. Podziwiam te kobiety za to, że po tym co przeszły i co zobaczyły nie zachwiały się w swoich wartościach, potrafiły wziąć odpowiedzialność za swoje czyny i do końca wierzyły, że ich poświęcenie nie poszło na marne.

"Pył powoli opadał, a ulicami chodzili w kółko oszołomieni, ranni ludzie. Chodniki były usłane trupami i wijącymi się rannymi. Nieludzkie wycia, błaganie o pomoc, zapach prochu zmieszany ze słodkim swędem spalonego ciała. Spojrzałam pod nogi. Przeraźliwie zdeformowane ludzkie ciało, a właściwie jego resztki, pełzało po podwórzu."

Dziewczyny z Powstania szczerze opowiedziały o swoich doświadczeniach, swoich obawach, swoich przemyśleniach z sierpnia '44  oraz o tym, jak te wydarzenia wpłynęły na ich przyszłość. Z ich życiorysów jawi się obraz kobiet silnych, odważnych, niezależnych, walecznych, bezinteresownych, o których poświęceniu należy pamiętać przeżywając każdy kolejny dzień w wolnej Polsce.





Anna Herbich "Dziewczyny z Powstania", Znak Horyzont, Kraków 2014





źródła:
* zdjęcie okładki: http://www.panczakiewicz.pl/start/?post_type=portfolio&p=4763
* zdjęcia pochodzą z książki "Dziewczyny z Powstania" Anny Herbich:
- portretowe, w kolejności od lewej (zrobione podczas II wojny światowej lub tuż po niej i obecnie): Halina Jędrzejewska, Halina Wiśniewska, Halina Hołownia, Zofia Radecka, Jadwiga Bałabuszko- Sławińska, Anna Branicka- Wolska, Krystyna Sierpińska, Jadwiga Łukasik, Teresa Łatyńska, Janina Rożecka, Irena Herbich.
- z Powstania:
1. Powstanie Warszawskie- chwila wytchnienia od walki
2. powstańcy pomagający rannemu
3. sanitariuszki z noszami na ulicy Jaworzyńskiej
4. widok na ulicę Śliską z czasu Powstania
5. Stare Miasto pod koniec Powstania
6. łączniczka na Nowym Świecie zaraz po wyjściu kanałami ze Starówki



Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka