Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Egmont Literacki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Egmont Literacki. Pokaż wszystkie posty

Pierwsze koty i Jezioro łabędzie, Ewa Nowak



Pierwsze koty za płoty to ulubione powiedzenie moje i jednej z bohaterek najnowszej książki Ewy Nowak. Coś się wydarza, coś przeżywamy pierwszy raz, dlatego obawiamy się co przyniosą nam te doświadczenia. Często okazuje się, że niepotrzebnie. Okazuje się, że są to miłe przeżycia wnoszące wiele pozytywnych emocji i nauk na przyszłość.

Ada ma szesnaście lat, talent plastyczny, chłopaka, cudowną mamę i siostrę oraz tatę uprzykrzającego im życie. Wszystko wydaje się iść sprawdzonym, utartym torem. Przychodzi jednak taki dzień, kiedy Ada zaczyna zauważać  rysy na swoim związku, swojej rodzinie, swoich planach. Czy uda jej się naprawić uszkodzenia czy pozwoli im się rozpaść?

Rodzina Ady nie jest zwykła, szablonowa. Tata jest zawodowym żołnierzem i koszarowe rygory wprowadza w życie swoich bliskich. Wydziela drobne kwoty na prowadzenie domu, ogranicza zużycie światła i wody, nie pozwala na rozrywki, zmusza do dostosowywania się do jego planów i jego pomysłów. Ada i jej siostra robią wszystko by realizować swoje marzenia w tajemnicy przed rygorystycznym ojcem. Mają na to swoje sposoby, a w spisek włączają mamę, która im kibicuje w każdej podjętej decyzji. 

Ada kończy gimnazjum i to jest czas kiedy musi podjąć pierwszą decyzję dotyczącą jej przyszłości. Jak wybrać swoją drogę kiedy uparcie blokuje ją tata? Dziewczyna pięknie rysuje i chciałaby szlifować swój talent w Liceum Plastycznym. Boi się podjąć wyzwanie bo wie, że jej krok znacząco odbiłby się na życiu rodziny. Dodatkowych rozterek przysparza jej Konrad, pierwsza prawdziwa miłość. Chłopak wykorzystuje swoją pozycję i uczucie jakim darzy go nastolatka. Zaczyna naciskać na poszerzenie relacji o intymność. Ada nie jest jeszcze na to gotowa. I właśnie w takiej przełomowej sytuacji pojawia się On, ten trzeci...

Ewa Nowak jest jedną z ulubionych powieściopisarek dla młodzieży. Pisze o aktualnych, współczesnych problemach nastolatków. Na przykładzie swoich bohaterów wskazuje możliwe zagrożenia i próbuje wskazać właściwe wyjście. Z pomocą Ady przybliża emocje nastolatków związanych z konfliktem w rodzinie, pierwsze poważne miłosne dylematy, rozważnie nad inicjacją seksualną gimnazjalistów czy znęcanie wśród rówieśników. 

Nie chodzisz do gimnazjum... Tam jest straszna dzicz. Ludzie są jak kanibale, nie ma żadnej litości.

Co jest lekarstwem na powyższe problemy? Z pewnością zaufanie, rozmowa i postępowanie zgodnie z podszeptami własnego sumienia. Nie warto iść z nurtem i robić coś, bo inni mają to już za sobą lub ulegać emocjonalnym szantażom. Warto także czasem zrobić coś na przekór, z zaskoczenia, pod wpływem impulsu czy zdać się na los :)

Ewa Nowak pisze prosto i językiem trafiającym prosto do odbiorcy. Młodzi bohaterowie szybko przypadną do serca, pozwolą się utożsamić i odnaleźć w nich siłę do walki z własnymi rozterkami, problemami. 

"Pierwsze koty" to powieść w głównej mierze skierowana do młodszej młodzieży (jak to się kiedyś mówiło), do gimnazjalistów. Ale z przyjemnością przeczytają ją również ich mamy, czego sama jestem przykładem :)





"Pierwsze koty" Ewa Nowak, Egmont, Warszawa 2015






Miałam okazję przeczytać książeczkę dla dzieci, również autorstwa Ewy Nowak, która łączy w sobie doskonałą rozrywkę oraz wiedzę na temat Piotra Czajkowskiego i jego najsłynniejszego baletu "Jezioro łabędzie". 

Przyznam szczerze, że nigdy nie interesowałam się baletem. Jednak nawet taka ignorantka, w tej dziedzinie, jak ja wie kim jest Czajkowski i zna fragmenty tej kompozycji. Dlatego z przyjemnością poznałam historię ponadczasowego dzieła, perypetie podczas wystawiania baletu, prób i reakcji widzów tego widowiska. Myślę, że z równym zainteresowaniem książeczkę przeczytają dzieci, a w szczególności dziewczynki zafascynowane pointami, paczkami i tańcem na palcach :)

Ta publikacja jest przeznaczona dla dzieci w wieku od 5 do 7 lat. Szata graficzna, ilustracje, wielkość czcionki, język, poziom tekstu jest dostosowany do czytelnika. Młody molik książkowy z łatwością sam przeczyta książeczkę, znajdzie wyjaśnienie trudniejszych słów w słowniczku, a na zakończenie przygody skomponuje sobie dyplomik  za samodzielne czytanie :)











"Jezioro łabędzie" Ewa Nowak, Egmont, Warszawa 2015





Książki przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont :)





Czytaj dalej...

Koszmarna dwójka, Jory John, Mac Barnett

Przeprowadzka to nie jest łatwe doświadczenie ani dla dorosłych, ani tym bardziej dla dzieci. wszyscy musza pozostawić za sobą miejsca, które dobrze znają, ludzi którzy dużo znaczą. Przed nimi za to wyzwania, ponowna asymilacja i odnalezienie się w nowych sytuacjach, poszukiwanie przyjaciół, którzy mogliby osłodzić gorycz rozczarowań.

Miles Murphy wraz z mamą przeprowadza się do Doliny Ospałej, w którym ponad wszystko czci się krowy, o krowach się mówi, czyta i żyje na co dzień w wielkiej komitywie. Ale Milesa  nie cieszy nowe okoliczności. Zostawił za sobą dom nad brzegiem oceanu, dwóch najlepszych kumpli i co najważniejsze reputację najlepszego kawalarza w miasteczku. Teraz będzie musiał od nowa budować swoją pozycję, a to nie do końca mu się uśmiecha. Pierwszy dzień w szkole uświadamia mu, że to będzie ciężka praca bo w Dolinie Ospałej jest już jeden żartowniś i trudno będzie go zrzucić z piedestału.

Miles to bardzo pomysłowy chłopiec. Jego żarty są wymyślne ale nie do końca śmieszne dla jego uczestników. Konsekwencje kawałów nie są trudne do przewidzenia i za każdym razem finałem jest ogólna złość i pogoń za dowcipnisiem. Za to są świetnym rozweselaczem dla czytelnika. Planowanie, rozrysowywanie i przeprowadzanie kolejnych dowcipów oraz wyczekiwanie efektów wywołują uśmiech za każdym razem. Jeszcze więcej śmiechu pojawia się kiedy dochodzi do rywalizacji między obecnym kawalarzem, a pretendującym do tej roli Milesem. Bo jeden chce współpracy, a drugi zająć zaszczytne miejsce najlepszego. Obaj chłopcy nie spuszczają z tonu i wzajemnie grają sobie na nerwach. Kto wygra, kto będzie pokonanym?

Jednak "Koszmarna dwójka" ma ukryty głębszy sens. To oprócz doskonałej, lekkiej rozrywki opowieść o chłopcu poszukującym akceptacji, próbującym odnaleźć się w nowej roli, poszukującym przyjaźni. Okazuje się, że potrzeba wiele pracy nad sobą, swoim zachowaniem, swoimi oczekiwaniami by odnaleźć marzenia i spełnić swoje pragnienia. Sprawdza się także stara prawda, że to czego potrzebujesz, odnajdziesz w najmniej oczekiwanym momencie.

Jory John i Mac Barnett stworzyli fajnych dziecięcych bohaterów, którzy trafiają do serc młodych jak i nieco starszych czytelników. Każdy ma w sobie przekornego dzieciaka, którego odkryje wraz z lekturą "Koszmarnej dwójki" i upuści nieco z poważnej, szacownej, dojrzałej postawy. Ta książka pozwoli zapomnieć o szarej codzienności, odprężyć się i poznać kilka faktów dotyczących krów. Wiedzieliście, że "każda krowa ma odmienny wzór łat"? "Można je dzięki nim rozpoznawać jak po odciskach palców."

Autorzy w prostych słowach, z humorem prezentują dynamiczną historię z życia pewnego miasteczka, szkoły i chłopców, którzy poszukują przyjaźni, akceptacji, swojego miejsca na ziemi.

Na uwagę zasługują czarno- białe ilustracje autorstwa Kevina Cornella. Doskonale harmonizują z tekstem i podkreślają go. Młodszym dzieciom pozwoli łatwiej wyobrazić sobie opisaną opowieść, a starsi odnajdą w nich dowcip i docenią szczegóły.

"Koszmarna dwójka" z pewnością spodoba się wielbicielom Koszmarnego Karolka, Dziennika cwaniaczka czy Hani Humorek.





"Koszmarna dwójka" Jory John, Mac Barnett, tł. Marcin Wróbel, Egmont, Warszawa 2015






Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa:)



Czytaj dalej...

Nie do pary, Ewa Nowak

Nastoletni brak zdecydowania

Ewa Nowak to chyba najbardziej znana polska autorka książek dla dzieci i młodzieży. Nie trzeba jej nadto rekomendować bo kto zna, sięga bez zastanowienia, a kto poszukuje dobrej młodzieżówki od razu na półkę, na której będzie miał w czym wybierać. Jednakże nie oparłabym się nie napisaniu kilku słów o jej najnowszej propozycji :)

Zarówno bohaterem jak i narratorem "Nie do pary" jest Alek. Chłopak jest inteligentny, pewny siebie i łatwo nawiązuje kontakty z rówieśnikami. Być może był w dzieciństwie zbytnio "tresowany" przez matkę, co wpłynęło na relacje na linii rodzice- syn. Być może też dlatego gubi się w uczuciach i nie potrafi stworzyć trwałych związków. Poszukuje dziewczyny idealnej ale za bardzo przebiera i testuje kolejne kandydatki do swojego serca. Przez co wplątuje się w zaskakujące, zabawne i nieciekawe sytuacje.


Fabuła książki odrobinę przypomina pamiętnik, w którym Alek opisuje swoje przeżycia i kolejne podboje miłosne. Zaplątuje się w swoich uczuciach i nie widzi, że krzywdzi swoim zachowaniem dziewczęta, które są mu bliskie. Drobnymi oszustwami i coraz większymi kłamstwami gubi się w we własnych opowieściach i nie potrafi wyzwolić się z zamkniętego kręgu. Jak każdy nastolatek płci męskiej, również Alek, popędzany buzującymi hormonami, nie uniknął pokus cielesnych. Nie baczy przy na konsekwencje, które są jak najbardziej realne i nieodwracalne. Szesnastolatek nie czuje oparcia w rodzinie i sam mierzy się z zakrętami swojego losu. 


Każda postać powieści "Nie do pary" jest dopracowana w każdym szczególe. Doskonale ze sobą współgrają, tworzą harmonijna linię emocji szarpniętą czasem trudną sytuacją, niedomówieniem czy nie do końca szczerą relacją. 

Oprócz wątku nastoletniej miłości i szukania swego miejsca na ziemi, występują wątki ze świata dorosłych, które maja ogromne znaczenie na życie dzieci, ich postrzeganie świata, poczucie bezpieczeństwa, ich relacje z rówieśnikami. Niespełniona matka z ambicjami, papierowy związek, romans, alkoholizm to również znajdziecie w książce "Nie do pary". I do tego zgrabnie wpleciony w główny nurt powieści. 

Ewa Nowak zgrabnie stylistycznie, bogactwem ekspresji, poczuciem humoru i nutą ironii przenosi w świat nastolatków i pozostawia z refleksją nad młodzieżowymi problemami i rozterkami. Głosem szesnastolatka, uroczo acz dosadnie dokonuje porównania pomiędzy światem dziewcząt i chłopców, młodzieży i dorosłych. Oglądanie swojego wizerunku odbitego w oczach dziecka nie zawsze jest łatwe i przyjemne ale niezmienne prawdziwe. 

"Nie do pary" z pewnością spodoba się młodszemu czytelnikowi, ale po powieść może sięgnąć także jego rodzic. Każdy z nas odkryje w książce coś dla siebie, coś ciekawego, coś wyjątkowego.








"Nie do pary" Ewa Nowak, Egmont, Warszawa 2015



Czytaj dalej...

Basia i wyprawa do lasu oraz Kubuś i jego gromadka

Niemal każde dziecko i jego rodzic zna Basię :)

To rezolutna dziewczynka pomaga maluchom poznawać świat, zrozumieć go i poradzić sobie w trudnych sytuacjach. Jej życie nie odbiega od życia Waszych maluchów. Dziewczynka  wychowuje się w pełnej rodzinie, z dwójką rodzeństwa. Chce zamanifestować swoją obecność, ale musi też zrozumieć, że nie wszystko musi kręcić się wokół niej.

Tytuł książeczki wskazuje czego będzie dotyczyć doświadczenia Basi. Tym razem będzie to przygoda w lesie. Dziewczynka i jej rodzina nauczą się rozróżniać grzyby, dowiedzą się które z nich są jadalne, a które nie oraz spotkają się z leśniczym, który opowie im o leśnych zwierzętach i o prawidłowym zachowaniu w lesie.

Seria książeczek Basia jest przeznaczona dla dzieci od 3 do 7 lat. Dzieci z łatwością utożsamią się z tytułową bohaterką, która nie tylko jest przesympatyczna ale także wesoła, dociekliwa i pełna pomysłów. Tekst również jest przyjazny i prosty w odbiorze, a ilustracje autorstwa Marianny Oklejak dobrze podkreślają zapisane słowa. Dzieci łatwo mogą wyobrazić sobie poszczególne etapy wędrówki Basi i jej rodziny, dowiedzieć się o zachowaniach, zwyczajach zwierząt. Co jedzą dzięcioły i dlaczego tak stukają w drzewa, po co istnieją komary i kiedy żerują sarny to pytania, które już nie będą dla Was zagadką :)

Najważniejsze jest to, że Zofia Stanecka pokazuje piękno przyrody, uwrażliwia dzieci na naturę, jej potrzeby i uczy od najmłodszych lat dbania o czystość i porządek wokół nas oraz właściwe zachowanie w leśnym zakątku tak by nie naruszyć dóbr flory i fauny.

Polecam dla maluchów i zapobiegliwych rodziców :) Seria Basia pomoże Wam przejść przez milowe kamienie rozwoju dzieci ale także zatrzymać się w pędzie życia i dojrzeć to, co jest w nim najważniejsze :)







Jestem pewna, że na przygody Kubusia Puchatka nie będę
Was musiała długo namawiać. Sami w większości dobrze znacie mieszkańców Stumilowego lasu i niezmiennie wpływają oni na jakość Waszego humoru i samopoczucia.

Kubuś i jego gromadka to pięć całkiem nowych historyjek, z których nauczycie się zabawy w naśladowanie, poznacie przepis na ciasteczka nie do zjedzenia, sekrety dobrego ogrodnika, jak okiełznać tremę przed publicznym występem oraz całkiem zwyczajne marzenie Kłapouchego.

Opowiadania są bardzo sympatyczne, dokładnie tak samo jak "miś o bardzo małym rozumku". Jedne są zabawne, inne całkiem poważne, a jeszcze inne podpowiedzą jak radzić sobie z trudnościami. Bohaterami opowieści są wszyscy przyjaciele Krzysia i Kubusia Puchatka. Razem stawiają czoło losowi, bawią się, uczą, sprzeczają, pomagają :) Na koniec każdego rozdziału bonus w postaci przepisu na ciastka, nową zabawę, porady ogrodnicze, dobre rady dla aktorów i puchatkowa bajka.

Na pochwały zasługuje szata graficzna książeczki. Twarda oprawa, wygodny format, wyraźny, duży druk, krótkie teksty, staranne, licencjonowane ilustracje, które od pierwszej strony przyciągną uwagę, pobudzą wyobraźnię, a poziom zabawy osiągnie punkt kulminacyjny.

Zapraszam wszystkich do lektury :)





* przepraszam za jakość zdjęć. Aparat mi szwankuje :/




"Basia i wyprawa do lasu" Zofia Stanecka, Egmont, Warszawa 2015
"Kubuś i jego gromadka", Egmont, Warszawa 2015



Czytaj dalej...

Poczytaj ze mną i z wydawnictwem Egmont, czyli... Na ratunek Karuzeli, Ewa Nowak i Pan od angielskiego, Paweł Baręsewicz



Niektóre dzieci bywają rozpieszczone i oczekują, że spełni się ich wszystkie kaprysy. Taką rozkapryszoną dziewczynką jest córka króla Dęboludów. Zażyczyła sobie by słońce świeciło na niebiesko. Król jest zmuszony spełnić jej prośbę. Jak spełni to dziwne marzenie?

Paweł Baręsewicz na kilku stronach stworzył całkiem fajną opowieść fantasy dla młodego czytelnika. Od początku pozostawia w niepewności i ciekawości. Kim jest tytułowy pan od angielskiego, co to jest bosungsing i kto to są Dęboludy?

Autor w jednej opowieści łączy zabawę z wyobraźnią, z nauką szacunku do przyrody i z refleksją nad rozkapryszonymi księżniczkami.




"Na ratunek Karuzeli" Ewy Nowak jest z kolei książeczką przygodową. Opisuje epizod z życia małego chłopca, który przypadkiem staje się bohaterem. Kto nie marzy by zostać policjantem, strażakiem czy ratownikiem... Antek miał szansę zmierzyć marzenie z rzeczywistością. Nie jest łatwo ratować czyjeś życie Trzeba skonfrontować się z własnym strachem i słabością. 



Obie książeczki w niewielkiej objętości przemycają ważne wartości, które należy pielęgnować albo zachowania, które należałoby piętnować. Obie historie wciągają od pierwszej strony, trzymają młode nerwy i emocje w napięciu i pozwalają spędzić czas na konstruktywnej rozrywce. Książki są skierowane do zarówno do maluchów jak i do dzieci, które potrafią już samodzielnie czytać. Duża czcionka ułatwi składanie liter oraz wspomoże proces edukacji. Piękne ilustracje Aleksandry Krzanowskiej i Joanny Rusinek pobudzą wyobraźnię i poczucie estetyki.

Poszukajcie kolekcji Poczytaj ze mną.





"Pan od angielskiego" Paweł Beręsewicz, Egmont, Warszawa 2015
"Na ratunek Karuzeli" Ewa Nowak, Egmont, Warszawa 2015




Czytaj dalej...

Monika Kowaleczko- Szumowska "Galop '44"






"Tu nie przestrzegano zasad fair play; tu toczyła się walka na śmierć i życie"

Dziś obchodzimy 70 rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Zbrojny zryw mieszkańców stolicy był odpowiedzią na ciągły, nieprzerywany terror niemieckiego okupanta. Powstańcy na szali wolności swojej Ojczyzny postawili swoją młodość, niewinność i życie.
Dla nas żyjących współcześnie obowiązkiem jest ocalić pamięć o przelanej krwi żołnierzy, Powstańców, cywilów, ich poświęceniu i odwadze.

Podobna myśl przyświecała Monice Kowaleczko- Szumowskiej, autorce powieści młodzieżowej "Galop '44". W sposób bardzo przystępny i ciekawy przenosi nas w czasy gdzie  kultywuje się wartości patriotyczne, a śmierć najcenniejszym darem w drodze ku wolności Ojczyzny.

Mikołaj i Wojtek są braćmi, ale nie łączą ich braterskie uczucia. Mają zupełnie inne charaktery, zainteresowania, oczekiwania od życia. Mimo to jeden dzień w roku spędzają wspólnie, to rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. 1 sierpień jest ważną datą dla rodziny, ale dla chłopców niekoniecznie, szczególnie dla Wojtka, który jest już znudzony  szumem wokół kolejnych rocznic. Podczas corocznej wizyty w Muzeum Powstania Warszawskiego bracia zwiedzają replikę kanału, u którego wylocie przekraczają granicę czasu. Wchodzą prosto w wydarzenia sierpnia '44. Wiedza o Powstaniu zderza się z rzeczywistym losem Powstańców. Czy i jakie wnioski wyciągną z tego niesamowitego doświadczenia?

Mikołaj jest szalony, spontaniczny i nieprzewidywalny, a Wojtek jest małomówny, zamknięty w sobie, powściągliwy. Mikołaj i Wojtek obracają się we własnych światach, a między nim i nie ma braterskiej więzi i bliskości. Ich relacje całkowicie zmienia podróż w czasie. Zaczynają się o siebie troszczyć, interesować się sobą, obdarzać zaufaniem. Trudne warunki w jakich się znajdują, głód, strach, cierpienie, ciągłe zagrożenie, bliskość śmierci sprawia, że wychodzą ze swoich szczelnych kokonów i otwierają się na przyjaźń i na miłość oraz doświadczenia, których nie zdobyliby nigdzie indziej.

Postacie wykreowane w książce były inspirowane prawdziwymi życiorysami i losami Powstańców, a tło historyczne, przygody bohaterów komentowane z ekspertami z Muzeum Powstania Warszawskiego. Bardzo wiernie zatem zostało oddane sedno Powstania i jego żołnierzy: praca łączników, sanitariuszek, mistyfikacja radiostacji "Świt", budowa przekopu przez Aleje, ataki na niemieckie posterunki, Polki jako żywe tarcze dla niemieckich czołgów, przeprawy kanałami czy alianckie zrzuty. Na uwagę zasługuje również zróżnicowanie dialogów pomiędzy współczesnością, wojskowo- powstańczym żargonem a gwarą warszawskiej klasy robotniczej. Te wszystkie elementy przenoszą czytelnika w czasie, tak jak Mikołaja i Wojtka. Brutalność wojny została odrobinę przytemperowana, zważywszy na wiek odbiorcy do jakiego skierowana jest powieść, ale mimo wszystko pełna jest bólu, cierpienia, przerażenia, wściekłości na okupanta, uczuć patriotycznych, entuzjazmu, ulgi, działania, zdecydowania, nieprzejednania, spontaniczności, lojalności i prawdziwej przyjaźni.

"Galop '44" pokazuje jak ważne jest zachowanie pamięci o historii i ludziach, których bohaterstwo wyznacza hierarchię wartości, poczucie narodowej tożsamości i przynależności. Jest również próbą odpowiedzi na pytanie czy współczesne społeczeństwo, młodzież byłaby gotowa "pójść na barykady" oddać swoje życie dla wolności swoich współbraci i swojej Ojczyzny.




Monika Kowaleczko- Szumowska "Galop '44", Egmont, Warszawa 2014




źródło zdjęć: http://www.1944.pl/galerie/fototeka/



Czytaj dalej...

Choderlos de Laclos "Niebezpieczne związki"

"Głupcy są wszak na świecie dla naszej uciechy."

Do czego zdolna jest kobieta odrzucona, wzgardzona przez mężczyznę? Według Pierra Ambroise Francosis Choderlos de Laclos pała żądzą zemsty.

Markiza de Merteuil obmyśla chytrą intrygę by publicznie ośmieszyć swojego byłego kochanka, hrabiego de Gercourt i pomścić swą zniewagę. Jej sojusznikiem jest wicehrabia de Valmont, znany w towarzystwie uwodziciel. Jego zadaniem jest skłonić do romansu młodziutką i niewinną Cecylię Volagnes, której ręka przeznaczona jest wyżej wymienionemu wiarołomnemu hrabiemu. Markiza wciąga w swój plan coraz więcej osób, który nieuchronnie prowadzi ku tragedii.

"Niebezpieczne związki" to jedyna książka pióra de Laclosa, która po raz pierwszy została wydana w 1782 roku. Przez policję skazana na zniszczenie z powodu "rozwiązłości i nieobyczajnej" treści a niezwykle popularna wśród towarzystwa. Autor doskonale uchwycił i przeniósł na papier próżność, moralność, hipokryzję i obyczajowość epoki, w której żył, i w której rozgrywa się historia jego bohaterów. Markiza zaprawiona w romansach, potrafiąca rozszyfrować intencje kochanków i umiejąca na chłodno kalkulować korzyści wynikające z przelotnych miłostek. Wicehrabia Valmont znany uwodziciel z pewną słabością do markizy, która nie pozwala mu odmówić swej pomocy. Cecylia i Danceny- młode i niewinne ofiary kolejnych intryg, niepotrafiący rozeznać się w salonowych, miłosnych potyczkach będącego najważniejszą rozrywką ówczesnego towarzystwa.

Francja, schyłek XVIII wieku, ówczesna szlachta skazana na przymusową bezczynność, gnuśność, znudzona ekstrawaganckimi balami, koktajlami, rautami, opatrzona sztuką operową zajmuje się nowymi rozrywkami- manewrami miłosnymi. Folgują swoim zachciankom, pożądaniu i oddają się sztuce flirtu, uwodzenia, rozpusty i wynikającymi z nich materialnymi korzyściami. Kobiety dawniej hołubione i stawiane na piedestale, stają się kokietkami, kusicielkami na równi z mężczyznami. Już nie są nagrodą, trofeum w miłosnym wyścigu, co więcej same w nim uczestniczą i zbierają laury. Kobiety z wiotkich mimoz stają się twardymi, wymagającymi, bezwzględnymi femme fatale. Mężczyźni z kolei graja rolę bezbronnej zabawki oczekującej uwagi.

Niezwykle ciekawa jest sama konstrukcja powieści w całości złożona z listów wymienianych pomiędzy postaciami, z pełnym zachowaniem sztuki epistolarnej, konwenansów. Wydawać by się mogło, że taka forma będzie niespójna, będzie się rwała. Nic bardziej mylnego. Poznajemy nie tylko etapy sieci intryg zarzuconej przez markizę ale na bieżąco, na gorąco poznajemy ich osąd, osobiste odczucia, emocje im towarzyszące. Bardzo pouczające doświadczenie budzące podziw i uznanie dla ich autora.

"Niebezpieczne związki" to klasyka romansu, która była wielokrotnie filmowana. Miałam przyjemność oglądać kilka i byłam pewna, że z czasem skuszę się by przeczytać papierowy odpowiednik. Żałuję, że dopiero teraz :)






Pierre Ambroise Francois Choderlos de Laclos "Niebezpieczne związki", tł. Tadeusz Żeleński (Boy), Egmont, Warszawa 2014





Książkę miałam przyjemność przeczytać dzięki uprzejmości Macieja :))


Czytaj dalej...

Marie Lucas "Między teraz a wiecznością"

Czy istnieje życie pozagrobowe i czy po śmierci mamy jakiś wpływ na naszych bliskich? Pewnie nie raz zastanawialiście się nad odpowiedziami na te pytania. Życie po życiu jest niezbadaną tajemnicą i dla każdego człowieka, w oparciu o wiarę i doświadczenia, oznacza co innego. Również wielu pisarzy nurtuje to zagadnienie, co daje swoje odzwierciedlenie w ich twórczości. Do tego grona dołączyła niedawno niemiecka powieściopisarka Marie Lucas.

"Między teraz a wiecznością" to powieść skierowana do młodzieży traktująca o nadnaturalnych zdolnościach pewnego nastolatka oraz wynikająca z nich izolacja i ostracyzm rówieśników. Na czym polega "dar" Nikiego? Może on porozumiewać się ze zmarłymi i pośredniczyć w dialogu pomiędzy światem żywych i umarłych. Jego koledzy boją się i nie rozumieją w pełni tych umiejętności przez co spychają go na margines szkolnego życia. Pozycja Nikiego zmienia się wraz z pojawieniem się nowej uczennicy, Julii. Szesnastolatka skrywa tajemnicę, której rozwiązanie zna tylko zmarły dziadek i chłopak potrafiący rozmawiać z duchami...

Blurb książki zapowiada niesamowitą historię trącącą dreszczykiem pochodzącym prosto z krainy umarłych. Niestety jej lektura okazała się rozrywką na podrzędnym poziomie. Marie Lucas miała ciekawy pomysł na swoją powieść ale poniosła klęskę w jej wykonaniu. Co mnie zraziło?

Po pierwsze: bohaterowie. Niki, outsider wyposażony w mroczną tajemnicę. Z pozoru intrygująca postać. Z pozoru. Poznając go bliżej w pełni zrozumiałam obawy i strach jego rówieśników. Chłopak ma tendencję do obwieszczania śmierci bliskich swoich kolegów prosto z mostu, bez owijania w bawełnę, nie zważając na okoliczności i miejsce, w którym się znajdują. Drażnił mnie też brak wrażliwości, empatii czy choćby zwykłego współczucia. Nie podobało mi się również jego podejście do swojego "daru". Przez szesnaście lat porozumiewał się ze zmarłymi i w żadnym momencie nie zainteresował się dlaczego on został nim obdarowany, jakie ma możliwości, jakie zadania, czy tylko on i dlaczego to potrafi. Jedynie jego uczucia względem Julii są szczere, ale czy to wystarczy by go polubić? Dla mnie to za mało.
Drugą irytującą postacią jest sama Julia i jej materialistyczne podejście do życia. Wychowywała się w niepełnej ale zamożnej rodzinie. Niestety śmierć ojca wymusiła pewne zmiany: przeprowadzkę i konieczność rozsądnego gospodarowania oszczędnościami. Nastolatka nie może pogodzić się ze swoim nowym statusem i nie przyznaje się do niego również wśród nowych przyjaciół. Ci  z kolei robią tak samo niemiłe wrażenie jak Julia :/

Po drugie: fabuła. O ile nadnaturalne wątki potrafią wciągnąć od czasu do czasu, tak elementy powieści typowo obyczajowe są nużące, płytkie i nie niosą za sobą żadnej głębszej wartości.

Po trzecie: akcja. A właściwie jej brak. Niemal nic się nie dzieje, a jak już zaczyna to szybko gaśnie. Jak iskra nie podsycana podmuchem wiatru.

Być może książka "Między teraz a wiecznością" nie spodobała mi się ze względu na mój wiek i nie wykluczam, że zupełnie inaczej odbiorą ją nastolatki (ale te młodsze 13- 15 lat).






Marie Lucas "Między teraz a wiecznością", tł.Agnieszka Hofmann, Egmont, Warszawa 2014




Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Macieja :)



Czytaj dalej...

Czerwona pustynia

"Wszystko zapisano w gwiazdach na początku świata. Czas narodzin, czas śmierci. Nawet to, jakim będziesz człowiekiem, dobrym czy złym."

Niedaleka przyszłość, nowy świat zbudowany na ruinach starego. Nowe rządy, nowa władza, nowe prawa. Żeby przeżyć trzeba szukać miejsc nieosiągalnych i niedostrzegalnych dla innych. Najlepiej żyć w ukryciu i nie rzucać się w oczy.

Nad wysychającym Srebrnym Jeziorem, w zupełnie niekorzystnych i trudnych warunkach do życia, mieszka pewna rodzina- ojciec z trójką dzieci. Najstarszy z nich Lugh buntuje się przeciwko pustelniczemu trybowi życia. Ma dość walki o przetrwanie, o każdy kolejny dzień, o nędzne ochłapy jedzenia, brak jakichkolwiek perspektyw. Chce czegoś znacznie więcej. Kiedy dojrzewa do opuszczenia rodzinnego stadła, wydarza się coś nieoczekiwanego. Porywają go tajemniczy jeźdźcy. Siostra Lugh, Saba za wszelką cenę stara się go odnaleźć. Podczas swojej wędrówki wkracza w inny świat, inną rzeczywistość, której musi stawić czoła by przeżyć. Czy jest na to gotowa? Czy będzie potrafiła walczyć z zaciekłą brutalnością i skazywać swoich przeciwników na pewną śmierć? Czy jest w stanie poświęcić swoją wrażliwość, człowieczeństwo w imię miłości do brata?

Powieść dystopijna od wielu miesięcy zaprząta moją uwagę. Jestem ogromnie ciekawa kolejnych odsłon antyutopijnej rzeczywistości. Pod tym względem jedyną granicą jest wyobraźnia pisarzy, a zapewniam że większość z nich posiada niesamowity talent kreowania nie tylko mrocznego, złowrogiego i brutalnego otoczenia ale i nastoletnich bohaterów gotowych na wszystko. Moira Young nie odbiega od tego kanonu. Spodobała mi się jej wizja i jej świat przedstawiony, gdzie żeby przetrwać trzeba mieć naprawdę silną wolę życia oraz umiejętność dostosowania się do każdych warunków i sytuacji. A zapewniam, że są kontrowersyjne w stosunku do młodego wieku bohaterów.

Lugh, Saba i Emmi to jeszcze dzieci wychowywane jedynie przez ojca i w kulcie zmarłej w połogu matki. Nie znają troski i czułości, a i możliwość przetrwania muszą zapewnić sobie sami. Lugh i Saba są bliźniętami urodzonymi w dniu przesilenia zimowego, co w przyszłości okazuje się znaczącym elementem ich życia. To ta data sprawia, że Lugh zostaje porwany a jego siostra musi wyruszyć z misją ratunkową. Saba ma możliwość poznania świata, który był dla niej do tej pory nieosiągalny. Na własnej skórze przekonuje się, że nauki ojca nie były jedynie próbą zatrzymania ich przy sobie, przy grobie matki ale zawoalowanym ostrzeżeniem przed niebezpieczeństwami państwa, w której króluje anarchia. To ta data wpłynie również na zmianę ich postrzeganie siebie, otoczenia, wpłynie na ich wybory i zmieni rodzinne relacje oraz zawierane przyjaźnie. Ta data zmieni całe ich życie.

Inni bohaterowie równie idealnie wpisują się w charakter powieści. Zdają egzaminy i z umiejętności walki, planowania, przyjaźni, oddania i lojalności. Szczególne miejsce w moim sercu zajęła Emmi. Ta mała dziewczynka udowodniła, że odwagą i chartem ducha dorównuje dorosłym a czasem nawet ich przerasta.

Akcja "Krwawego szlaku" jest bardzo dynamiczna. Postacie wpadają w wir wydarzeń, gnają ku kolejnym przygodom nie pozostawiając czytelnikowi czasu na chwilę oddechu. Przy tym każda scena wydaje się być przemyślana, barwna i dopracowana. Nie ma tu miejsca na żadną przypadkowość i wątki bez znaczenia.

Należy jeszcze wspomnieć, że Moira Young zrezygnowała z zastosowania myślników przy dialogach. Myślałam, że będzie to przeszkodą nie do ogarnięcia, a zaskoczyło mnie to jak łatwo przystosowałam się do tak oryginalnego tekstu. Zupełnie nie odczułam braku wyraźnego wyróżnienia rozmów od reszty słów. Za to surowość i prostota języka oraz krótkie, dynamiczne zdania podkreślają brutalność wydarzeń i surowość krajobrazu.

"Krwawy szlak" to pierwsza odsłona Kronik Czerwonej Pustyni i dobrze zapowiadający się początek dystopijnej serii. Bezwzględna, groźna, brutalna rzeczywistość, mroczny klimat, pochłaniająca całą uwagę fabuła oraz skazani na krwawą walkę  bohaterowie i spektrum emocji to jej największe atuty.




Moira Young "Krwawy szlak", tł. Anna Klingofer, Egmont, Warszawa 2014




Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pana Maćka :))) Dziękuję za okazane zaufanie :)


Czytaj dalej...

Domorosły detektyw


Lemony Snicket znany jest czytelnikowi ze swojej Serii Niefortunnych Zdarzeń, która zdobyła popularność nie tylko wśród dzieci ale i dorosłego czytelnika. Książeczki serii doczekały się wznowionego i odnowionego wizualnie wydania oraz całkiem udanej ekranizacji. Teraz Lemony Snicket powraca z nowym tytułem "Kto to może być o tej porze?". Autor nie zawodzi a fani mogą cieszyć się kolejną intrygą, a także znanym i lubianym już posępnym, ironiczno- satyrycznym stylem.

Bohaterem i jednocześnie narratorem książeczki jest trzynastoletni Lemony Snicket domorosły detektyw i terminator u S. Teodory Markson. Inteligentna inaczej i strasznie irytująca nauczycielka przyjmuje zlecenie odszukania i odzyskania tajemniczej figurki Bombinującej Bestii w Splamnione Nadmorskie- nadmorskim miasteczku, które już nie leży nad morzem.

Ten, kto zna utwory Lemony' ego Snicket'a domyśli się zapewne, że ta prosta sprawa szybko się skomplikuje oraz wynicuje z jednej na drogą stronę i z powrotem wprowadzając czytelnika w osłupienie, konsternację i zachwyt. I to jest największa zaleta prozy tego autora. Kiedy sięgasz po jego książkę, nie wiesz co cię czeka na kolejnej stronie, w którą stronę rozwinie się akcja i ile jej zwrotów uświadczysz. Również  "Kto to może być o tej porze" jest nieprzewidywalna i bardzo przewrotna.

Co za tym idzie bohaterowie i sytuacje są pozbawione banału, sztampy. Co więcej są ironiczne, kolorowe, wyraziste i przerysowane. Lemony jest młodzieńcem bardzo inteligentnym, otwartym na przeróżne doświadczenia i całym sobą chłonie to, co widzi, myśli, czuje. Do gustu przypadła mi również małoletnia dziennikarka szlifująca warsztat dzień i w nocy, która jest równocześnie istotnym źródłem wiedzy o nadmorskim- nienadmorskim miasteczku. S. Teodora to najbardziej irytująca osoba jaką znam. Nie dość, że nie pomaga w sprawie, to dodatkowo ją komplikuje. Jej wywody dedukcyjne powalają na kolana. I właśnie w takich momentach ujawnia się niesamowity dar Lemony' ego Snicket' a: giętki umysł, niesamowita inteligencja, kreatywność, bogata wyobraźnia i absurdalny humor.

Doskonałe są też ilustracje Seth' a które nie tylko współgrają z całą opowieścią ale podbijają atmosferę posępności, tajemnicy, niepokoju.

"Kto to może być o tej porze?" to początek niesamowitej Serii Niewłaściwych Pytań gdzie zagadka goni zagadkę, a odpowiedzi są kolejnymi niewiadomymi. Serdecznie zapraszam na niepowtarzalną przygodę z domorosłym detektywem, który pokaże Ci świat jakiego nie widziałeś.





Lemony Snicket "Kto to może być o tej porze?", tł. Jolanta Kozak, Egmont, Warszawa 2014




Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pana Maćka :)))) Dziękuję za okazane zaufanie :)


Czytaj dalej...

Tylko miłość

Eve Edwards może się poszczycić doktoratem z Oxfordu. Uważa naukową kwerendę za ważny element zabawy, jaką jest dla niej pisanie powieści historycznych. Na użytek tej książki oglądała wnętrza z epoki i rycerskie turnieje oraz uczestniczyła w ucztach w stylu elżbietańskim, aby lepiej poznać ducha i smaki epoki. Do tego stopnia, że opanowała sztukę eleganckiego jedzenia bez widelca, znaną w epoce Tudorów. Bardzo spodobało mi się takie zaangażowanie autorki w opisywaną przez siebie historię. Dzięki niemu można w powieści wyczuć powiew historii i czasów, których nie dane mi będzie już poznać osobiście.
 
Młodziutki Will Lacey z dnia na dzień staje się hrabią, właścicielem podupadającego majątku, pustej kiesy i głową rodziny. W jednej chwili staje się odpowiedzialny za mieszkańców hrabstwa jak i swoje młodsze rodzeństwo, które trzeba wykształcić i zapewnić stabilną przyszłość. Jedynym sposobem aby uratować rodzinne włości jest korzystny mariaż. W tym celu hrabia Lacey wyrusza na dwór królewski by wśród dworskich dwórek wybrać małżonkę z pokaźnym posagiem. Kandydatki są dwie, różne niczym woda i ogień. Czy młody szlachcic wybierze miłość czy pieniądze?

"Alchemia miłości" to przede wszystkim romans historyczny więc na wątku miłosnym osnuta jest cała opowieść. Głównym założeniem powieści jest odwieczny konflikt przed jakim staje człowiek: serce czy rozum. Will Lacey musi bić się z myślami czy poświęcić własne szczęście na ołtarzu wygody materialnej dla swojej rodziny. Od niego zależą losy matki, dwóch braci i dwóch sióstr. Czasy, w których przyszło mu żyć są okrutne dla emocjonalnej strefy człowieka. Nie liczą się uczucia ale zdobywanie koneksji, wpływów i spokoju na przyszłość. Wszelkie przejawy wrażliwości, uczuciowości są wyszydzane przez śmietankę towarzyską, ale jednocześnie jest ich największym pragnieniem.

Eve Edwards z przejmującą szczerością odkrywa przed czytelnikiem przejawy hipokryzji i dwuznaczności panujące na królewskim dworze i wśród tak zwanej elity. Łatwo jest stać się bohaterem ale równie szybko można stracić twarz i uwagę, stać się pośmiewiskiem. Nawet pilnując każdego swojego kroku, można narazić się na potknięcia wążace na wizerunku. Reputację ma się tylko jedną, raz zszargana niesie za sobą smugę piętna.

Jednym z wątków, który zwrócił uwagę i ogromnie mnie zainteresował to dyskryminacja względem katolików. Religijna historia Anglii jest zawiła ale pewne jest to, że w czasach Tudorów nie łatwo było praktykować własną wiarę. Jeden nierozważny ruch, krok mógł skutkować oskarżeniem o spisek wobec królowej, co w konsekwencji prowadziło do rychłej śmierci. Bohaterowie Eve Edwards doświadczyli takiej sytuacji.

"Alchemia miłości" zaskoczyła mnie. Myślałam, że będzie to lekka i nieforsowna opowieść dla młodzieży osadzona w bardzo atrakcyjnym obecnie przedziale historycznym. Myliłam się. Odnalazłam w niej, oprócz rozrywki i przyjemności, tematy ważkie, warte pochylenia się nad nimi, chwili zadumy i refleksji.



Eve Edwards "Alchemia miłości. Kroniki rodu Lacey", tł. Małgorzata Fabianowska, Egmont, Warszawa 2013


Podsumowanie

Plusy:
- w jednej chwili przenosi do Anglii, w czasy Tudorów
- opisuje życie na dworze królewskim, uczty, turnieje i zakulisowe intrygi
- ukazuje pełną dyskryminację katolików, metody ich karania
- konwenanse, twarde i sztywne reguły życia wśród szlachty oraz wszystkie jej dwuznaczności i hipokryzja
- możliwości działań, zachowań i rola kobiety w XVI wieku

Minusy:
- kilka zwrotów zbyt nowoczesnych jak na czasy rozgrywające w tej książce

Jednym zdaniem:
Romans historyczny w wydaniu, które najbardziej do mnie przemawia.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pana Maćka :))) Dziękuję za okazane zaufanie :)


Czytaj dalej...

Cukiernia Szczęsnych

Pewnie dziwicie się czemu sięgam po literaturę dziecięcą. Nie ma w tym żadnej tajemnicy. Jestem mamą dwóch urwisów i lubię wiedzieć co w trawie piszczy. Moim zadaniem jako rodzica (między innymi :)) jest sprawdzić, jaka jest oferta dla dzieci na rynku wydawniczym, by w odpowiednim czasie móc podsuwać moim pociechom odpowiednie czytadła. Takim oto sposobem w moje ręce wpadła książka Kathryn Littlewood "Magiczna cukiernia".

Klęski Zdrój to fikcyjne małe miasteczko, w którym mieszka nietypowa rodzinka Szczęsnych. Mama i tato- Bella i Albert oraz czwórka rozkosznych dzieci: Rozmarynka, Pietrusia, Kminek i Tymek prowadzą najsłodszą z najsłodszych cukiernię. Ich wyroby są tak wyśmienite, że co rano, jeszcze przed jej otwarciem ustawia się długa kolejka chętnych by spróbować świeżych słodkości. Bella i Albert nie zajmują się tylko prozaicznymi wypiekami, gdy sytuacja tego wymaga sięgają do tajemniczego Almanachu wiedzy kulinarnej Szczęsnych i z czarodziejskich przepisów wytwarzają pomocne ciasta, ciasteczka, torty i inne słodycze. Ciiii...To sekret...Nikt nie może dowiedzieć się o magicznej księdze...
Pewnego dnia rodzice wyruszają z misją ratunkową do sąsiedniego miasteczka. Podczas ich nieobecności opiekę nad Almanachem i młodszym rodzeństwem ma sprawować Rozmarynka. Początkowo dziewczynka idealnie wywiązuje się ze swojego obowiązku. Jednak kiedy pojawia się piękna i tajemnicza ciotka Lily, która przejmuje władzę nad rodzeństwem, domem i cukiernią, zachowanie Rozmarynki zmienia się. Z ciekawości i chęci zwrócenia na siebie uwagi postanawia wypróbować kilka przepisów. Zadanie okazało się trudniejsze niż myślała, a jej ciasteczka sprowadzają ogromne kłopoty...

Przygody Rozmarynki z magicznym pieczeniem są zabawne, pouczające i bardzo wciągające. Bardzo byłam ciekawa jakie ciasto wyrośnie z dziwacznych składników, jak będzie smakowało i jakie przyniesie konsekwencje.
Zachowanie, wygląd i charaktery mieszkańców są odrobinę przerysowane ale tym bardziej uwypuklają ich wady bądź pragnienia. Po magicznej interwencji wszystko nabiera jeszcze bardziej intensywnych kształtów.

"Magiczna cukiernia" w przystępny sposób, podszyty dowcipem ukazuje młodemu czytelnikowi do czego doprowadza nieposłuszeństwo, zgubna ciekawość i pozwala dojrzeć przykre konsekwencje swoich czynów. Pozwala także dostrzec efekty , finał spełnionych marzeń. Czy spełnienie pragnień wygląda tak, jak tego oczekiwaliśmy? Rozmarynka to miła i posłuszna dwunastolatka. Pomaga rodzicom w cukierni, opiekuje się młodszym rodzeństwem i dzień po dniu odkrywa swoje powołanie i pasję kulinarną. Jej zachowanie zmienia się po wyjeździe rodziców. Piękna, czarująca ciotka Lily jest obiektem zazdrości i gniewu Rozmarynki. To przez te uczucia, dziewczynka po raz pierwszy sprzeciwia się woli rodziców i nie dotrzymuje złożonej obietnicy. Konsekwencje tego czynu są przykre i dopiero wtedy zaczyna rozumieć swoje błędy. Rozmarynka bije się z myślami, oskarża w duchu i próbuje naprawić szkodę. Nie jest to łatwe. Wie, że czeka ją jeszcze trudniejsze zadanie. Musi o wszystkim opowiedzieć rodzicom...

"Magiczna cukiernia" to także przypomnienie i dowód na to, że kiedy wszystko się wali i sypie z pomocą zawsze pospieszy rodzina. To u swoich najbliższych warto poszukać zrozumienia i pociechy. Bella i Albert to wyrozumiali rodzice, choć czują rozczarowanie zachowaniem córki, wybaczają jej błędy. To dobry przykład budujący zaufanie do dorosłych.
Książka Pani Kathryn Littlewood zdobyła moją pozytywną ocenę i z miłą chęcią zaproponuję ją moim synom. "Magiczna cukiernia" to pierwszy tom sagi o Szczęsnych. Z zaciekawieniem czekam na dalsze losy tej nietypowej rodzinki :)




Kathryn Littlewood "Magiczna cukiernia", tł. Joanna Schoen, Egmont 2013, ISBN: 978-83-237-5338-4




5/6


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Panu Maciejowi :))) Dziękuję za zaufanie :)))
Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka