Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SOL. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SOL. Pokaż wszystkie posty

Dostrzeż dziecko

Dzieciństwo nie zawsze jest pasmem szczęśliwych dni, okrzykami radości, miłością, śmiechem i zabawą. 


Dzieciństwo bywa trudne, tak trudne, że niewyobrażalne. „Na wysokim niebie” odkrywa tę drugą, mroczną naturę życia dzieci.

Ania mieszka z rodzicami i braćmi w dużym domu. Z zewnątrz ani dom, ani rodzina niczym szczególnym się nie wyróżnia. Zmiany można dostrzec dopiero przy bliższym poznaniu. Ania jest zaniedbana emocjonalnie, psychicznie i fizycznie. Jej mama dba jedynie o posiłki i jako taki porządek. Reszta zupełnie nie zaprząta jej uwagi. Brak kąpieli, odrobionych lekcji, zabawy to codzienność, nic takiego. Z tego powodu Ania jest szykanowana w szkole przez swoich rówieśników. Nie przeszkadza jej to, już zdążyła się do tego przyzwyczaić, biernie poddaje się spirali brutalności. Zaczepki odreagowuje w bibliotece pochłaniając coraz to nowe książki.  Dzięki swojej pasji poznaje Tobiasza, który zmieni całe jej życie.

Obecnie zauważa się wzrost agresji w szkole. Agresorowi nie jest potrzebny konkretny powód aby móc szykanować słabszych kolegów. Wystarczy złe spojrzenie, nieodpowiednie słowo, niefortunny zbieg okoliczności. Niestety w przypadku Ani powodów jest aż nadto. Brak higieny, tusza, bieda. Jej bierność, obojętność jeszcze bardziej wzmaga ataki, które z dnia na dzień stają się nie tylko perfidniejsze, ale i brutalniejsze. Najgorsze jest to, że nikt z dorosłych nie dostrzega znamion znęcania.

Jeszcze bardziej uderzyła mnie nieumiejętność nauczycieli do poprowadzenia i współwychowania takich uczniów jak Ania. Nie wiem czy ze złej woli czy z głupoty, wychowawczyni staje się dręczycielką na równi z żądną krwi młodzieżą. To pedagodzy powinni pierwsi reagować w takiej sytuacji, są przecież do tego specjalnie szkoleni. Zmowa milczenia, cicha zgoda na dręczenie, przymykanie oczu to największa bolączka systemu edukacji. Z bólem serca muszę przyznać, że byłam świadkiem podobnych sytuacji w szkole mojego syna...

Danuta Awolusi kompletnie rozbroiła mnie swoim tekstem. Nie dość, że jest znakomitą obserwatorką życia, to umiejętnie przenosi uczucia i emocje na papier. W prosty, delikatny i bardzo przystępny sposób zapoznaje czytelnika z trudnym i niewdzięcznym losem Ani. Jednocześnie nie dowierzałam temu co czytam, wściekałam się na nieudolnych nauczycieli, bezwzględnych nastolatków, milczącego ojca, urągałam na warunki bytowe dziewczynki i uśmiechałam się w chwilach, gdy do tej samotnej dziewczynki wyciągnięto rękę z pomocą.

Jednak Ania zbiera nie tylko złe doświadczenia. Poznaje smak prawdziwej przyjaźni, która buduje jej poczucie własnej wartości na długie lata. Przyjaźń staje się fundamentem pod przyszłość i dalsze życie. Także literatura korzystnie wpływa na rozwój dziewczynki. Dzięki czytaniu zapomina o złu, bólu, strachu, brutalności, które spotykają ją na co dzień. Lektura jest oddechem, wytchnieniem i zbieraniem sił na kolejne mocowanie się z życiem.

Danuta Awolusi, w powieści „Na wysokim niebie”, udowadnia, że wystarczy gest dobrej woli, choćby najmniejszy, aby zmienić czyjeś życie lub chociaż rozjaśnić je uśmiechem szczęścia. Warto rozejrzeć się wokół siebie i dostrzec dziecko, może i brudne czy zalęknione, ale głodne uwagi, wsparcia dobrym słowem.
.


Datuna Awolusi "Na wysokim niebie", SOL, Warszawa 2013





Podsumowanie

Plusy:
- doskonały debiut
- obraz dręczonej dziewczynki
- agresor w szkole
- niekompetentni nauczyciele i pedagodzy
- rodzina dysfunkcyjna
- autorka jest doskonałą obserwatorką życia
- umiejętne przeniesienie uczuć i emocji na papier
-

Minusy:
- brak

Jednym zdaniem:
Doskonały debiut Danuty Awolusi.



Recenzja napisana dla serwisu DlaLejdis.pl, któremu pięknie dziękuję za egzemplarz recenzyjny książki :)))


Czytaj dalej...

Kolektyw samonapędzający samopomoc

Monikę Szwaję cenię i podziwiam od dawna. Co prawda od lektury ostatniej książki autorki minęło trochę czasu, to ogromna ciekawość "Anioła w kapeluszu" nie pozwoliła mi przejść obok niej obojętnie. Miło było również porównać swoje wcześniejsze wrażenia do tych obecnych i jak moje postrzeganie, odbiór prozy Pani Moniki zmieniło się na przestrzeni tych lat. Pierwsza refleksja? Dojrzałam i teraz jestem w stanie docenić niuanse przekazu, dostrzegam więcej :)

Monika Szwaja w książce "Anioł w kapeluszu" przedstawiła szeroki, obszerny repertuar zdarzeń, problemów, bolączek współczesnego społeczeństwa. Surogatki, "wynajem brzucha", adopcja ze wskazaniem, sprzedaż dziecka, depresja, wykorzystywanie władzy, stanowiska, pozycji i trudnej sytuacji materialnej, stosunki rodzinne, strata bliskiej osoby, kariera czy kierat korporacyjny. Wśród tych wątków jeden wysuwa się na prowadzenie, a mianowicie chore ambicje i przedkładanie dobra dziecka nad chęć pokazania się, ugruntowania własnego statutu, pochwalenia się swoimi osiągnięciami i majątkiem.
Niestety takie sytuacje wydają się powtarzać coraz częściej. Ludzie zachłystują się swoim sukcesem, nowymi możliwościami przez co zatracają kontakt z rzeczywistością. W tym pędzie ku pieniądzu, większemu bogactwu i odpowiedzialności nie są dostrzegane problemy, trudności i niedogodności bliskich. Każda próba zwrócenia uwagi na ten stan jest odbierane jako zazdrość czy zawiść.

Państwu Zawadzkim poszczęściło się w życiu. Mają mądrego syna Jonasza, piękny dom i pieniądze, które zaspokajają wszelkie potrzeby. Nie muszą martwić się o przyszłość. To im nie wystarcza. Wraz z kolejnymi sukcesami rośnie ich apetyt. Chcą więcej, mocniej, bardziej. Bez skrupułów wykorzystują swoją pozycję, szczególnie matka- Ędżi, by spełniać swoje zachcianki czy manipulować otoczeniem. Ich syn nie ma prawa głosu. Musi robić to, co każą rodzice, a wiele wymagają. Wysokie oceny, wszechstronne zajęcia poza lekcyjne, wszystko pod linijkę, odpowiednie towarzystwo i wyselekcjonowane rozrywki. Chłopiec nie może znieść już tej tyranii. Ucieka. Na swojej drodze spotyka innych życiowych rozbitków, którzy spełnia ogromną rolę w jego życiu.

Autorka postarała się przekazać dokładne stadium dziecka zmuszonego do wysiłku ponad miarę. Chłopiec ma dopiero dwanaście lat a już przeżył wiele złych doświadczeń i emocji, a jego rozwój nie jest harmonijny i naturalny- brak kontaktu z rówieśnikami, nawiązywania przyjaźni, jakichkolwiek więzi uczuciowych. Obowiązki, które narzucają na niego rodzice zmuszają go do zachowań, których nie rozumie, nie toleruje i nie chce przeżywać. Trudno znaleźć wyjście z tej sytuacji.

Równocześnie do historii Jonasza rozwijają się opowieści innych bohaterów książki: studentki pogrążonej w depresji, aktywnej seniorki Lili, znanej i podziwianej psycholożki, nadrzecznego kloszarda. Każda z tych osób zmaga się z własnymi demonami, ale nie brakuje w nich pierwiastka współczucia, empatii i otwarcia na innych. Sprawdzoną metodą na radzenie sobie z własnymi bolączkami, jest pomoc drugiej osobie, innemu cierpiącemu. Z tej zależności skorzystała także Monika Szwaja i uwikłała postacie w taki właśnie kolektyw samonapędzający samopomoc :) Kto komu pomógł i jak musicie sprawdzić sami :)

Sama konstrukcja powieści, przemawia do mnie. Pierwsze rozdziały- wprowadzające, są przypisane konkretnej osobie, spersonalizowane. Dopiero z upływem czasu łączy się i tworzy jedną, zwartą i spójna treść. Uczestniczymy w życiu bohaterów wtedy, kiedy coś się dzieje i zawsze w znaczących momentach ich życia. Kiedy dzień z dniem leniwie się toczy autorka przeskakuje w czasie, wcześniej o tym uprzedzając: "Nie będziemy na siłę zawracać głowy naszym Drogim Czytelnikom Płci Obojga sprawami dnia codziennego naszych bohaterów." Lubię kiedy autor zwraca się bezpośrednio do odbiorców swojej prozy i zupełnie mi to nie przeszkadza podczas lektury :) Wiadomo, że nic ważnego mi nie umknie a unikam nużących, bezowocnych opisów, monologów, rozmyślań.

Tematy zawarte w książce "Anioł w kapeluszu" są poważne i ważne, mimo to nie brakuje w niej dowcipu, z którego słynie Monika Szwaja. Nie umniejsza to ważkości przekazu, ale sprawia, że staje się on przystępniejszy i łatwiejszy w odbiorze. Autorka nie ma na celu dołowania czytelnika ale zmusić go do refleksji i wnikliwszego przyjrzenia się własnemu otoczeniu.




Monika Szwaja "Anioł w kapeluszu", SOL, Warszawa 2013




Podsumowanie

Plusy:
- konstrukcja powieści
- tematy ważne społecznie: surogatki, "wynajem brzucha", adopcja ze wskazaniem, sprzedaż dziecka, depresja, wykorzystywanie władzy, stanowiska, pozycji i trudnej sytuacji materialnej, stosunki rodzinne, strata bliskiej osoby, zachłyśnięcie się bogactwem, kariera czy kierat korporacyjny.
- żywi, złożeni bohaterowie zmagający się z demonami min. z przeszłości
- bohaterowie, którzy mają coś do powiedzenia
- różnorodne zachowania w obliczu tragedii
- bezpośrednie zwroty do czytelnika
- zmusza do refleksji
- z poczuciem humoru

Minusy:
- okładka (osobiście nie podoba mi się ta rysunkowa prezentacja. Podoba mi się natomiast wieloletnia konsekwencja autorki w utrzymaniu jednakowej tendencji okładkowej)

Jednym zdaniem:
Monika Szwaja bez zbędnego nadęcia opowiada o rzeczach ważnych.


W książce rozsmakowałam się dzięki uprzejmości Pani Karoliny reprezentującej wydawnictwo SOL :))) Dziękuję za okazane zaufanie :)


Czytaj dalej...

Konkurs z Moniką Szwają czyli "Anioł w kapeluszu" do wzięcia a




Monika Szwaja (monikaszwaja.pl)
Urodziła się: jakiś czas temu, dostatecznie dawno, żeby mieć własne zdanie. Odebrała edukację: przyzwoitą, na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu (polonistyka). Edukuje się permanentnie (życie!). Status społeczny: wesoła emerytka po prawie czterdziestu latach pracy w Telewizji Polskiej w Szczecinie (ośmioletni poślizg nauczycielski się nie liczy, sercem zawsze była telewizorką).
Pracuje: permanentnie nad czymś. Ostatnio nad wyrywaniem chwastów i pisaniem książek. Znak szczególny: ponadnormatywna liczba szajb: literacka, lotnicza, końska, morska, szantowa, symfoniczna, operowa, irlandzka, ogrodnicza, górska, ratownicza, psiarska (od psów) i ogólna. Stan rodzinny: syn Wawrzyniec, realizator dźwięku w Polskim Radio Szczecin, psy (dziewczynki) Beta i Szanta, kotka Czarusia (imię zmyłkowe, ona drapie, nie czaruje). Plany na przyszłość: ma być sympatycznie.
DOROBEK LITERACKI
Zapiski stanu poważnego
Jestem nudziarą
Romans na receptę
Stateczna i postrzelona
Artystka wędrowna
Dom na klifie
Powtórka z morderstwa
Klub Mało Używanych Dziewic
Dziewice do boju!
Zatoka Trujących Jabłuszek
Gosposia prawie do wszystkiego
Zupa z ryby fugu

(źródło: http://wydawnictwosol.pl/autorzy/szwaja-monika i http://monikaszwaja.pl/)


Czy anioły noszą kapelusze? Owszem, zdarza się. To te same anioły, które nie cierpią sztywnych mundurków. Są z natury bardzo pracowite, często zdarza im się ratować ludzi, których własny anioł stróż wybrał się właśnie na długie wakacje, a oni, pozostawieni sami sobie, popadają w depresje, zdarza im się próbować samobójstwa, uciekać z domu, tracić wolę życia.

Spotkamy w tej książce grono właśnie takich osób, którym "rzeczywistość zwaliła się na głowę". Starszawa pani profesor, niezbyt młody biznesmen, studentka, dziecko... Niektórych bohaterów znamy z poprzednich powieści Moniki Szwai.
Czy ktoś z nich chadza w kapeluszu? Dowiemy się, czytając tę opowieść.

Premiera: 6 listopad 2013





Regulamin konkursu: 

1. Organizatorem konkursu jest właściciel bloga Aleksandrowe myśli
2. Fundatorem nagrody jest wydawnictwo SOL
3. Nagrodą w konkursie jest egzemplarz książki "Anioł w kapeluszu"
4. Konkurs trwa od 01.11.2013 do 08.11.2013 do godz. 23:59.
5. Biorąc udział w konkursie uczestnik akceptuje niniejszy regulamin.
6. Aby wziąć udział w konkursie użytkownik musi w komentarzu pod tym postem zamieścić pytanie (1 maksymalnie 3) do Pani
Moniki Szwai, swój nick bądź imię oraz podać swój adres e- mail. 
* będzie mi bardzo miło jeżeli zostaniesz obserwatorem bloga Aleksandrowe myśli
* możesz polubić profil bloga na Facebooku
* możesz umieścić informacje o konkursie na swoim blogu  :)
7. Konkurs skierowany jest do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
8. Zwycięży osoba, która według Pani
Moniki Szwai zadała najciekawsze pytanie/a. 
9. Wywiad oraz głoszenie wyników nastąpi około 15.11. 2013 r.
10. Po ogłoszeniu wyników konkursu, skontaktuję się z laureatem i poproszę o przesłanie danych osobowych. Nagrody zostaną wysłane do zwycięzcy w ciągu 21 dni roboczych na adres wskazany przez laureata konkursu.
11. W konkursie można wziąć udział tylko raz.
12. W razie jakichkolwiek pytań proszę o kontakt pod adres mail: aleksnadra@interia.eu





Życzę powodzenia :)

Czytaj dalej...

"Wino z Malwiną" Magdalena Kordel

Małe miejscowości mają to do siebie, że wszyscy się w nich znają i wiedzą o sobie prawie wszystko. Ma to swoje zalety ale i wady. Nie jest łatwo wkraść się w łaski tak zgranej społeczności. Każdy nowy mieszkaniec jest poddawany wnikliwej obserwacji i ocenie. Majka przeszła ten test niezwykle obiecująco. Stary dom odziedziczony po ciotce, przekształciła w pensjonat, który daje schronienie ale i możliwość zarobkowania. Zaaklimatyzowała się w nowym środowisku i ułożyła swoje życie na nowo. Majka wreszcie może się czuć jak u siebie w domu.

W tej małej miejscowości na sudeckich ziemiach, Malownicze panują identyczne zasady i model postępowania.
Kiedy w miasteczku pojawia się obca a do tego Niemka, wszelkie plotkary podnoszą larum. Każdy zostaje powiadomiony o zagrożeniu. Mieszkańcy Malowniczego są pewni, że Niemka przyjechała odzyskiwać utracone po wojnie ziemie a jej przyjazd jest początkiem fali ponownego najazdu wroga zza Odry.
Ale kim tak naprawdę jest ta Niemka o swojsko brzmiącym nazwisku Malwina Klimek? Majka postanawia odkryć tę tajemnicę. Czy pozna prawdę? Czy swoim postępowaniem przysporzy sobie kolejnych wrogów? A może pozyska nowych przyjaciół i nowe możliwości?

Majka to fantastyczna postać. Jest to kobieta po przejściach z nastoletnią córką, w trakcie poszukiwań własnego celu, sensu życia, miłości. Wydaje się, że właśnie osiągnęła pełnię szczęścia. Prowadzi mały pensjonat Uroczysko, który daje jej dużo satysfakcji i samozadowolenia. W Malowniczym znalazła swój port, przyjaciół. Również stosunki z córką układają się doskonale.
Majka jest polonistką uwielbianą przez młodzież. Jest nauczycielem z powołania, który potrafi przekazać uczniom wiedzę ale i rozkochać w nauce, natchnąć ich do własnych poszukiwań, przemyśleń. Niestety jej relacje z dyrektorką liceum, w którym pracuje są bardzo napięte. Między kobietami trwa cicha wojna, która doprowadza do zwolnienia Majki z pracy. Jednak nie jest to powód do załamania. Majka ma już inne plany, o wiele bardziej interesujące.
Główna bohaterka to kobieta z sercem na dłoni. Do niej zgłaszają się wszyscy potrzebujący pomocy a i ona nie przejdzie obojętnie obok krzywdy czy to człowieka czy zwierzęcia. Jej uczynność przynosi wiele niespodziewanych sytuacji, które w czytelniku budzi podziw ale i salwy niepohamowanego śmiechu. Życie Majki jest niecodzienne i zaskakujące.

Chylę czoła i podziwiam kunszt pani Magdaleny Kordel w kreowaniu postaci. Nie są one ani szablonowe ani papierowe. Każdy bohater książki "Wino z Malwiną" zasługuje na uwagę. I choć czasami wydają się przerysowane czy prześmiewcze to z całą pewnością odnajdziemy ich sobowtóry w wielu małych miejscowościach w Polsce. Podoba mi się, że każda z postaci ma coś do powiedzenia i do przekazania ku pamięci. Są największym i najważniejszym atutem książki.

Magdalena Kordel posługuje się prostym, zwyczajnym językiem ale podlanym dużą porcją dobrego humoru, ciętego dowcipu i komicznych sytuacji. Oczami głównej bohaterki- Majki możemy przyjrzeć się życiu ludzi małych miasteczek. Gdzie plotka jest najostrzejszym orężem targowych handlarek. Kiedy jedno złe słowo może zaważyć o opinii na całe lata. Sytuacje opisane przez Magdalenę Kordel są wymyślone, ale dla mieszkańców takich "Malowniczych" w całej Polsce to chleb powszedni, to codzienność. Autorka idealnie oddała ten małomiasteczkowy klimat.

"Wino z Malwiną" to nie jest pierwsza książka, której główną bohaterką jest Majka. O wcześniejszych jej przygodach można przeczytać w "Uroczysku", "Sezonie na cuda" czy w "Oknie z widokiem". Powieści nie trzeba czytać chronologicznie, każda jest samoistną idealnie skomponowaną opowieścią, z intrygującym rozpoczęciem i satysfakcjonującym zakończeniem.
Z miłą chęcią poznam wszystkie książki Magdaleny Kordel. 

"Wino z Malwiną" zapewni niezapomnianą rozrywkę, prowokując do śmiechu ale i do refleksji. Magdalena Kordel przeprowadzi nas przez pewną tajemnicę z okresu II wojny światowej, a odkrywanie tych sekretów będzie tak samo satysfakcjonujące dla nas jak i dla Majki.
Serdecznie zapraszam do Malowniczego i pensjonatu Uroczysko na ciepłe i klimatyczne oderwanie się od rzeczywistości.

Cytaty z książki:

1. "Dorośli powinni zostawać aseksualni, bo inaczej stają się obrzydliwi."
2. "Nauczyciel to specyficzny zawód, zupełnie jak lekarz czy policjant, albo ma powołanie albo nie,"
3. "- Ale co, tak podjechali i stoją? Ten koń i pani, i pan? Nie mówili, czego chcą?
- Taaa, szczególnie koń był bardzo rozmowny."
4. "Niestety jak to często bywa, gdy się człowiek na coś nastawi, to coś nastawionemu człowiekowi wejdzie w paradę i unicestwi wszystkie misterne plany."

Magdalena Kordel "Wino z Malwiną", SOL 2012, ISBN: 978-83-62405-26-8

5/6



Za możliwość przeczytania książki, bardzo dziękuję Panu Mariuszowi z wydawnictwa SOL



Czytaj dalej...

"Dziewczyna z aniołem" Agnieszka Krawczyk

Agnieszka Krawczyk ma na swoim koncie cztery powieści: dwie obyczajowe ( "Napisz na priv" i "Magiczne miejsce") i dwa kryminały ("Morderstwo niedoskonałe" i "Dziewczyna z aniołem") oraz opowiadanie Memento w Antologii kryminału "Zatrute pióra". Każda z tych pozycji doczekała się wianuszka wiernych fanów i bardzo pozytywnych recenzji. Te wszystkie ciepłe i chwalebne słowa sprawiły, że miałam ochotę zaznajomić się z twórczością pisarki. W moje ręce trafiła "Dziewczyna z aniołem" i zachwyciła mnie.
"Wiosną 1959 roku Kraków żył trzema wydarzeniami – występami słynnej tancerki Josephine Baker, powodzią stulecia, podczas której woda w Wiśle wezbrała na wysokość siedmiu metrów, oraz tajemniczą śmiercią Iwony Horn"
Jak się pewnie domyślacie to właśnie śmierć Iwony, siedemnastoletniej licealistki zdominowała zainteresowanie mieszkańców Krakowa. Nastolatka została zamordowana we własnym domu tuż przed świętami Wielkiejnocy. Dziewczyna była córką stalinowskiego prokuratora więc Milicja musi się wykazać i jak najszybciej wskazać sprawcę zbrodni, nie liczy się przy tym dokładność i wnikliwość śledztwa. "Bezpieka zawsze znajdzie jakiegoś kozła ofiarnego" jest nim Jacek Maliszka, chory psychicznie brat dowódcy oddziału partyzanckiego, skazanego na karę śmierci przez prokuratora Horna.
Zakochany w Iwonie Filip Dobrowolski nie wierzy w winę oskarżonego. Razem z doktorem Gruszewskim, przyjacielem rodziny,  rozpoczynają własne śledztwo. Wynika z niego, że siedemnastolatka prowadziła podwójne życie, zażywała narkotyki, spotykała się ze starszymi mężczyznami, była bohaterką wstydliwych zdjęć. Grono podejrzanych znacznie się powiększa...Kto zatem zabił Iwonę i dlaczego? Czy uda im się rozwiązać wszystkie tajemnice tej zbrodni?

Wydarzenia poznajemy z puntu widzenia Filipa. Kiedy go poznajemy, jest już sędziwym człowiekiem, ale przeszłość co róż wraca do niego. Historia, która się wydarzyła gdy miał szesnaście lat odcisnęła na nim ogromne piętno. Chce się nią podzielić. Jego opowieść wydała mi się spowiedzią, wyjaśnieniem, próbą zadośćuczynienia, odkupienia win.
Bardzo lubię w książkach narrację pierwszoosobową. Mam wrażenie, że wiem więcej o bohaterach, znam ich emocje i odczucia. Łatwiej jest mi się z nimi utożsamiać i zawierać sympatie.
Jedynym minusem jest niekonsekwencja autorki w prowadzeniu tej narracji. Kilkakrotnie wkrada się w nią relacja doktora Gruszewskiego, jako narrator trzecioosobowy.

Więcej minusów nie dopatrzyłam się. Za to plusów jak najbardziej. Fabuła jest wypleciona z tajemnic z życia ówczesnych nastolatków, charyzmatycznych członków ich społeczności, złych, chorych psychicznie indywidualności, zbrodniczych funkcjonariuszy bezpieki. Akcja jest bardzo dynamiczna, nieustająco  stymulowana nagłymi jej zwrotami. Czytelnik angażuje się w całą historię, uczestniczy w śledztwie, współodczuwa zagrożenia i emocje bohaterów, a zakończenie zaskoczy niejednego z Was.
Również kreacja postaci jest wyśmienita. Autorka przedstawia nam cały wachlarz oryginalnych osobowości, którzy nadają powieści smaku i wyrafinowania. 

Agnieszka Krawczyk z wyjątkową łatwością przenosi nas do Krakowa u schyłku lat pięćdziesiątych. Do czasów kiedy trzeba było uważać na każdy gest, każde słowo, gdzie każdy mógł okazać się szpiegiem na usługach bezpieki. Moim zdaniem autorce doskonale udało się uchwycić ten mroczno- trwożny czas, powoli wypierany z naszej pamięci. Również relacje międzyludzkie, stosunek do życia, marzenia, dążenia i perspektywy zostały trafnie i rzetelnie przedstawione.Dzięki pani Agnieszce mamy okazję skonfrontować obie epoki, tą peerelowską z naszą, teraźniejszą. Wniosek nasuwający się na język jest jednoznaczny: dobrze, że przeszły do historii...

Na koniec dodam, że inspiracją dla Agnieszki Krawczyk do napisania tej powieści były autentyczne i niewyjaśnione do dzisiaj sprawy kryminalne z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Były nimi: zabójstwo Bohdana Piaseckiego, syna szefa PAX-u, porwanego ze szkoły  i zasztyletowanego oraz tajemnicze morderstwo uczennicy Magdy Sobczak.
Cytaty z książki:

1. "Były to czasy, gdy prokurator mógł naprawdę wszystko."
2. "Doskonale pamiętam siebie- chuderlawego młodzieńca o nerwowych ruchach wpatrzonego w jej nieskazitelnie piękną twarz."
3. "Często zdarza się, że gdy umiera kobieta w ciąży, gazy wypychają na zewnątrz martwy płód. To się nazywa "poród trumienny"."
4. "Gdybym miał wówczas większe doświadczenie życiowe lub bardziej interesował się dziewiętnastowieczną sztuką, powiedziałbym od raz, że jest to twarz syfilityczna."
5. "Lekko zezowała orzechowymi oczami, co nadawało jej twarzy rozczulająco nieporadny wyraz."


Agnieszka Krawczyk "Dziewczyna z aniołem", SOL 2012, ISBN: 978-83-62405-27-5
5+/6

Gdyby Agnieszka Krawczyk, autorka powieści „Napisz na priv”, była Robertem Rojkiem z książki Małgorzaty Musierowicz „Kłamczucha”, swój biogram zamknęłaby jednym zdaniem „Urodziłam się i jakoś dotąd żyję”. Żeby trochę rozwinąć temat, za nieśmiertelnym kaowcem z „Rejsu” mogłaby dodać „Urodziłam się w Krakowie, w drugiej połowie lipca, dokładnie 26 lipca”. Od tego czasu bardzo wiele się zdarzyło (o czym poniżej).
Dzięki wielkiemu poczuciu humoru wykładowców oraz niezawodnemu sposobowi na zdawanie egzaminów (przedstawionemu w „Napisz na priv”) udało jej się ukończyć polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Po studiach pracowała jako dziennikarka w krakowskich gazetach codziennych, i tak się dziwnie składało, że każda z nich dosyć szybko bankrutowała. Przykry ten fakt skłonił ją do niewesołej konstatacji, że ma w sobie coś z Jonasza lub syndyka masy upadłościowej. Późniejsza kariera nie potwierdziła na szczęście tego faktu – przez wiele lat pracowała jako redaktorka w kilku krakowskich wydawnictwach, aż wreszcie stwierdziła „ja też potrafię” i napisała książkę, która właśnie ukazała się nakładem wydawnictwa SOL.
Podobnie jak bohater „Krainy chichów” J. Carrola nie znosi pomidorów, ale za to lubi kawę. Kocha swoje miasto, swoją rodzinę i przyjaciół. Bardzo dużo czyta, kolekcjonuje powieści o piratach i stare, ilustrowane wydania książek dla dzieci.
Najlepszą charakterystyką autorki „Napisz na priv” są słowa R. Sabatiniego z powieści „Scaramouche”: „Już od urodzenia posiadał dar humoru i świadomość, że świat jest szalony. Było to całe jego dziedzictwo”.

Pani Agnieszka jest również jedną z założycielek stowarzyszenia autorek kryminałów Zbrodnicze Siostrzyczki i właścicielką własnej strony internetowej, na którą serdecznie zapraszam -->Klik



Książkę przeczytałam dzięki panu Mariuszowi z wydawnictwa SOL, bardzo dziękuję :)



Czytaj dalej...

"Miłość, szkielet i spaghetti" Marta Obuch

Dzięki nowo rozpoczętej współpracy z wydawnictwem SOL, miałam przyjemność przeczytać książkę "Miłość, szkielet i spaghetti" Marty Obuch. Muszę przyznać, że sama z pewnością nie sięgnęłabym po tę pozycję. Nie przekonuje mnie okładka, a to właśnie ona, jako pierwsza, powinna zachęcać do lektury. Jednak zgodnie z przysłowiem: nie wszystko złoto co się świeci, zagłębiłam się w treść książki...I przepadłam. Jednym słowem rewelacja!

Akcja książki rozgrywa się w czasach współczesnych, w Częstochowie. W mieście tym na dobre rozgościła się włoska mafia, która przejawia zbyt wielkie zainteresowanie Jasną Górą. Jednocześnie z jasnogórskiej wieży spada trup a pod murami  klasztoru zostaje odkryty szkielet XVII wiecznego mężczyzny.
Czy te trzy zdarzenia są ze sobą powiązane? Co je łączy? Jakie będzie zakończenie tych zaskakujących wydarzeń?

Główne bohaterki to trzy siostry: Dorota, Ewelina i Julianna. Każda inna i pod względem wyglądu i charakteru. Są zabawne, przebojowe, wykształcone, sprytne i bardzo ze sobą związane. Często do siebie telefonują i odwiedzają. Pomagają sobie w każdej, dosłownie w każdej sytuacji, które bywają zaskakujące, abstrakcyjne, dziwne. Jak łatwo się domyśleć przynoszą wiele łez i jeszcze więcej śmiechu. Na uwagę zasługują również postacie drugoplanowe: Aldente, Rico, profesor Lesiak, komisarz Niecko czy Halinka i Czesława- matka i ciotka głównych bohaterek. Reprezentują wiele postaw, wiele odmiennych charakterów często przerysowanych, które książkę nie tylko urozmaicają ale wyróżniają ją wśród innych powieści w tym gatunku.

"Miłość, szkielet i spaghetti" to bardzo lekka i przyjemna komedia kryminalna. Jest napisana językiem prostym czasem potocznym, ale zawsze dobrze nam znanym z naszych ulic, szkół i domów. Żaden czytelnik nie będzie miał problemu z odczytaniem intencji i zamysłu autorki.
Akcja jest żywa, wartka, pełna zwrotów akcji. Jej ogromnym atutem jest nietypowa galeria oryginalnych  bohaterów, dowcipne dialogi i humor sytuacyjny. Całość ocieka celną ripostą i ironią. Powieść nie pozwala na nudę, ściska serce, zatrzymuje oddech...by za chwilę pozwolić wybuchnąć śmiechem. I tak na okrągło :) Od książki nie mogłam się oderwać, póki nie skończyły się jej kartki. A i tak, długo jeszcze siedziałam z zamkniętą książką i przypominałam sobie co śmieszniejsze żarty i sceny.

Jeżeli lubisz dobry humor, tajemnicze zgony, przystojnych mężczyzn, babskie przepychanki z odrobiną miłości w tle- to książka Marty Obuch jest idealna dla Ciebie! Lektura gwarantuje nagłą poprawę humoru i dobre samopoczucie do końca dnia (i dłużej) :)


Cytaty z książki:

1. "Kurpulentna blondynka smarknęła energicznie w chusteczkę dla dodania sobie animuszu, wytarła czerwony zapuchnięty nos i podjęła decyzję"
2. "Podrepcze umęczona na przystanek i wsiądzie do autobusu, gdzie aromat kilkunastu spoconych ciał pozbawi ją węchu na resztę dnia. "
3. "Kilkunastu staruszków z rozdziawionymi buziami może jednak skutecznie zmącić spokój ducha. "
4. "Co prawda pielgrzymi to nie kibice, ale po wałach spacerują również dzieci, i to raczej one psocą. Mieliśmy już dość ogryzków i butelek po pepsi. Martwa świnka morska przeważyła szalę."
5. "Denat na samobójcę nie wyglądał i już. No i poza wszystkim był...przeterminowany."
6. "Ta w kwiecistej spódnicy przełożyła swobodne nogę przez murek, aż po brzeg sraczkowatych cielistych podkolanek, i rozkoszowała się chlipaniem czegoś z łyżki służącej do nalewania zupy."
7. "Nie bardzo umiem sobie wyobrazić, jak ciocia fika przez mur, ale nie wykluczam. Ciocię stać na wiele."
8. "Domestos zniszczył mi tipsy, a tyłek mam cały spuchnięty, bo zdobywałam próbkę DNA."
9. "Starej kwoce, która zawsze najgłośniej gdakała, aż zjechały ze strachu podkolanka- wisiały smętnie sflaczałe ponad obrzydliwymi ortopedycznymi kapciami."



Marta Obuch " Miłość, szkielet i spaghetti", SOL 2012, ISBN: 978-83-62405-24-4



>>6/6<<
Marta Obuch - autorka komedii kryminalnych, poetka, fotograf.
Debiutowała w 2007r. powieścią ,,Precz z brunetami!".
Następnie była ,,Odrobina fałszerstwa"(2008)
i ,,Diabelska ewolucja"(2009).
Pisarka skończyła szkołę wojskową, polonistykę i fotografię; pracowała również jako dziennikarka. W szczególności ceni sobie prozę Joanny Chmielewskiej, nic więc dziwnego, że poszła w jej ślady. Twórczość Marty Obuch znalazła czytelników ze względu na lekką fabułę i postacie, które wplątują się w najrozmaitsze afery kryminalne. Mieszka w Katowicach, gdzie pisze i prowadzi własną firmę fotograficzną. 

Zapraszam również na oficjalną stronę Marty Obuch, tutaj- klik






Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości pana Mariusza z wydawnictwa SOL











Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka