Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śpiączka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śpiączka. Pokaż wszystkie posty

Przedpremierowo: Czasami kłamię, Alice Feeney // Kłamstwo ma krótkie nogi


Kłamstwo ma krótkie nogi
"Czasem ludzie wydają się na zewnątrz szczęśliwi i dopiero kiedy się ich posłucha, a nie wyłącznie na nich popatrzy, można poznać, że w środku coś się popsuło."

Amber Reynolds jest w śpiączce, w którą zapadła w wyniku tragicznego wypadku samochodowego. Mimo że jej ciało jest uśpione, to kobieta zachowała świadomość. Jest świadkiem dziwnych rozmów wokół swojego łóżka, z których wynika, że jej życie nie jest udane. Pełno w nim smutku, żalu, nienawiści. Wygląda też na to, że jej mąż nie jest do końca uczciwy, a jej wypadek może wcale nie być wypadkiem. Na koniec jedno małe ostrzeżenie! Amber czasami kłamie!

Lakoniczny opis książki bardzo mnie zaintrygował. Lubię tę odrobinę tajemniczości, która tak bardzo pobudza wyobraźnię. Szczególny sposób promocji powieści dał mi do myślenia, a mój szósty zmysł znak, że Alice Feeney może mnie zaskoczyć. Czy tak było w rzeczywistości?

Historię Amber zaczynamy od strony skutków, do jakich doprowadziły jej poczynania. Poznajemy je naprzemiennie: obecnie, kiedy leży bezbronna w szpitalu i wcześniej, kiedy każdy jej krok prowadzi do katastrofy. Dodatkowym smaczkiem jest pamiętnik, który wprowadza wiele zamieszania.
Kobieta jest w śpiączce. Wiemy, że miała wypadek, ale jak to się wydarzyło, odkrywamy stopniowo. Amber powoli i precyzyjnie cofa się w czasie, tak że czytelnik ma czas, by z porozrzucanych puzzli ułożyć odpowiedni obrazek. Niestety, nie mamy pudełka, żeby podglądnąć, czy nasza praca nie idzie na marne. Ale w tym przypadku jest to ogromna zaleta książki, gdyż opowieść jest przez długi czas tajemnicą. Alice Feeney udaje się utrzymać napięcie i efekt zaskoczenia do ostatniej strony powieści. Co krok, co akapit następuje zwrot akcji, który dosłownie miażdży to, co do tej pory sobie stworzyliśmy w głowie. Autorka wywraca poszczególne wątki do góry nogami i pozostawia w oszołomieniu przez długi czas. 

Nie tylko pomysł i narracja jest godna uwagi. Bohaterowie są dodatkowym atutem. Alice Feeney udało się zbudować wiarygodne portrety psychologiczne. Amber, jej mąż Paul i siostra Claire to postaci, których nie można uznać za schematyczne. Oni żyją własnym życiem i każda próba poznania ich w pełni kończy się fiskiem. Są tak zaaferowani swoimi problemami, siecią kłamstw, w które zabrnęli, symbiozą, którą zbudowali na przestrzeni lat, że nie łatwo im zaufać. Pierwszy raz zdarzyło mi się zmieniać zdanie o bohaterach, i to wielokrotnie. 

„Kłamstwa dostatecznie często powtarzane zaczynają brzmieć jak prawda.”

„Czasami kłamię” wciąga bez ostrzeżenia. I choć z początku wydaje się powieścią całkiem zwyczajną, to niech Cię nie zwiedzie ten pozorny spokój. Alice Feeney zastawia na czytelnika pułapkę, w którą ten beztrosko daje się złapać. Potem czeka już tylko bomba, która wybucha raz za razem, nie dając wytchnienia. 

„Czasami kłamię”  pozostawia w oszołomieniu przez długi czas. Czy jesteście gotowi na takie doznania? 






„Czasami kłamię” Alice Feeney, tł. Agnieszka Walulik, wydawnictwo W.A.B, Warszawa 2017




 Premiera: 25 październik 2017



Czytaj dalej...

Filmowo: Zostań, jeśli kochasz, reż. R. J. Cutler

Film "Zostań, jeśli kochasz" w reżyserii  R. J. Cutler to doskonałe dopełnienie powieści, która stała się bestsellerem w wielu krajach i zdobyła serca milionów czytelników.

Beztroska, spontaniczna wycieczka kończy się tragicznie. Wypadek samochodowy, śmierć rodziców, brata oraz śpiączka. Mia jako jedyna przeżyła, ale znajduje się  pomiędzy światami, gdzieś na granicy życia i śmierci, gdzie musi podjąć trudną decyzję zostać czy odejść, umrzeć i nie czuć bólu po stracie najbliższych, czy żyć w poczuciu ogromnej, największej straty.

Historię Mii poznajemy na dwóch płaszczyznach, w retrospekcjach ukazujących szczęście rodziny, małe i duże szkolne problemy, pierwszą miłość i pierwsze poważne decyzje dotyczące przyszłości oraz w pierwszych chwilach po wypadku, z zaświatów, z których razem z bohaterką wyczekujemy pomocy oraz obserwujemy wpływ rzeczywistości, bliskich, uczuć i emocji na decyzję nieprzytomnej dziewczyny. Połączenie tych płaszczyzn przynosi wiele dramatyzmu, wzruszeń ale i zmusza do refleksji nad ulotnością, kruchością życia oraz bardziej filozoficznie, eschatologicznie dotyczącym życia pośmiertnego, istnienia nieśmiertelnej duszy, światełku na końcu tunelu...

Główną rolę zagrała aktorka młodego pokolenia, określona mianem najbardziej fascynującej, Chloë Grace Moretz. Moim zdaniem idealnie odegrała swoje partie. Jest pełna urody, wdzięku, nastoletniej nieśmiałości, niepewności. Właśnie tak widziałam Mię czytając powieść Gayle Forman. Partnerował jej  Jamie Blackley, który był jedynym zgrzytem w odbiorze filmu. Jego gra była nienaturalna, momentami zbyt sztuczna, jakby aktor nie do końca czuł swoją postać, wszedł w nią, poznał jej emocje. Dlatego "Zostań, jeśli kochasz"  jest nierówny. Raz łapie za serce, raz nuży, irytuje, ale w ogólnym rozrachunku oceniam go pozytywnie. Cieszę się, że role w filmie zagrali aktorzy, których nieczęsto widuję na ekranach kin i telewizorów. Przez co obraz nie został przyćmiony niepotrzebną popularnością i obronił historię, którą warto poznać.

Lubię porównywać książkę i jej ekranizację. Wiadomo, że film i literatura rządzą się swoimi prawami i nie wszystko to, co opisane da się przenieść na duży ekran. R. J. Cutlerowi udało się  oddać emocje bohaterów, ich uczucia, lęki, obawy, żal, ból, cierpienie. Pozwolił widzowi zaangażować się i współprzeżywać radość i tragedię, radość i złość. Powieść została wystarczająco wiernie przeniesiona na scenariusz i jest wyjątkowym jej dopełnieniem.

"Zostań, jeśli kochasz" to opowieść o tragedii rodziny, stracie bliskich osób, próbie pogodzenia się ze śmiercią rodziców. To również opowieść o romantycznej miłości, dla której warto żyć, o którą warto walczy, zabiegać, postawić wszystko na jedna kartę.  To również film o muzyce, pasji, która daje ukojenie. Heitor Pereira melodią, dźwiękami klasyków i współczesnego rocka dodał filmowi odpowiedniego nastroju, klimatu, magii, którą w książce można sobie wyobrazić, a podczas oglądania poczuć ją na własnej skórze, także dosłownie.




"Zostań, jeśli kochasz" reż. R. J. Cutler, dystrybucja w Polsce: Monolith Video Sp. z. o.o, USA 2014








Recenzja napisana dla serwisu DlaLejdis :)

Czytaj dalej...

Złączeni, Carol Cassella

Świat jest mały, a życie pełne jest niespodzianek. Nie wiesz co czeka cię za rogiem, choć snujesz dalekosiężne plany i wypełniasz kolorowe grafiki. Los bawi się plącząc nasze ścieżki i prowadzi według własnego widzimisię. 

Do szpitala w Seattle trafia nieprzytomna, ciężko ranna kobieta z wypadku. Została potrącona na drodze, a kierowca uciekł nie udzielając pomocy poszkodowanej. Nie ma przy sobie dokumentów i nikt jej nie poszukuje, co bardzo utrudnia leczenie i planowanie terapii. Okazuje się, że partner lekarki opiekującej się pacjentką N.N. może znać jej tożsamość. Skąd? Jak? Dlaczego? Czy coś ich łączy?

W fabule książki przeplata się przeszłość z teraźniejszością. Poznajemy wymagający zawód lekarza na ostrym dyżurze oraz procedury, których precyzyjne i bezduszne dyrektywy nie współgrają z życiem i wymogami poszczególnej jednostki, szczególnego przypadku. Podglądamy także narodziny wyjątkowej przyjaźni pomiędzy dziewczynką, a chłopcem z zadatkami na stabilne uczucie. Jednak jak wspomniałam wcześniej, życie pisze swoje scenariusze... Relacja rozpada się, przynosi wiele cierpień ale i wspomnień, doświadczeń, które pozwalają dorosnąć i zrozumieć istotę dojrzałości.

Carol Cassella pozwoliła przeszłości wrócić i zawładnąć teraźniejszością wstrząsając uporządkowanym życiem Charlotty, Raney i Erica. Otworzyła z trudem zabliźnione rany ale przygotowała opatrunek, który ma szansę naprawić wszelkie krzywdy, nie tylko te fizyczne, widoczne, namacalne.

Choć "Złączeni" to w dużej mierze opowieść obyczajowa, to czytelnik styka się ze sztuką lekarską, leczeniem, kruchym życiem, nieuchronnością śmierci i osobliwymi przypadkami medycznymi, które uświadamiają jak niewiele wiemy o ludzkim organizmie i procesach w nim zachodzących od chwili zapłodnienia, narodzin po bezduszny zgon. 

 Najpierw musi być gorzej, żeby mogło być lepiej

Carol Cassella zadaje również pytanie, które w obecnym czasie jest bardzo ważne i szeroko komentowane. Kto ma prawo decydować o życiu lub śmierci osoby przebywającej w stanie wegetatywnym... kiedy wszystkie znane badania wskazują  śmierć mózgu... Kto weźmie na siebie ciężar decyzji i konsekwencji... Sąd, lekarz, ksiądz, bliska osoba... Czy odłączając respirator jesteśmy pewni, że postąpiliśmy właściwie? Że wykorzystaliśmy wszystkie szanse, które dała nam nauka? 

"Złączeni" to książka pełna pytań, które zmuszają do myślenia jeszcze długo po zakończeniu lektury. Czy jest możliwa przyjaźń między mężczyzną a kobietą? Czy warto zastąpić miłość jej substytutem? Kiedy zaczyna się ojcostwo? Ile można poświęcić dla dziecka? Czy genetyka to odpowiedź na wszelkie zagadnienia?

Autorka wykazała się ogromnym zaangażowaniem w zbieraniu materiałów do swojej książki. Rozmawiała z wieloma lekarzami, odkryła ich sekrety i podzieliła się nimi z czytelnikiem. Pozwoliła mu zaangażować się w życie bohaterów, w ich na wskroś realnych sylwetkach, w których można dojrzeć samego siebie, własne doświadczenia, przemyślenia, obawy, smutki i radości. 

Carol Cassela czaruje słowem, wciąga w wir dramatycznej, refleksyjnej historii o miłości, o poszukiwaniu siebie, własnej ścieżki i sposobu na życie. 

 Nie będziesz wiedziała, kim jesteś, dopóki się nie dowiesz, kim nie jesteś.

"Złączeni" to wyjątkowa książka w wyjątkowej i bardzo lubianej przez kobiety serii. To opowieść, która porusza, wstrząsa, która nie pozwala zapomnieć. 




"Złączeni" Carol Cassella, tł. Magdalena Moltzan-Małkowska, Prószyński i s-ka, Warszawa 2015






Czytaj dalej...

Trudna droga do macierzyństwa, czyli...Cząstka ciebie, Ella Harper

Małżeństwo, macierzyństwo jest koleją losu prawie każdego z nas. Jednak dążenie w tym celu nie zawsze bywa łatwe i przyjemne. 


Lucy i Luke Harte'owie są idealną parą. Łączy ich miłość i porozumienie, którego można im pozazdrościć. Dopełnieniem ich szczęścia byłoby dziecko. Niestety para ma problemy z płodnością. Lucy nie może donosić ciąży, choć wielokrotnie próbowała i po ośmiokroć cierpiała grzebiąc nadzieję wraz z kolejnymi poronieniami. Ale Harte'owie nie poddają się. Ponownie spodziewają się dziecka i liczą na szczęśliwe rozwiązanie. Jednak nie jest im dane spokojne oczekiwanie narodzin potomka. Luke ulega poważnemu wypadkowi i trafia do szpitala z rozległymi obrażeniami. Zapada w śpiączkę. Podczas choroby męża, Lucy odkrywa jego największą tajemnicę. Ta wywołuje fale zdarzeń, które zmieniają losy całej rodziny.

Niestrudzone, uparte dążenie Harte'ów do powiększenia rodziny zmienia ich nieodwracalnie. Lucy z romantycznej i gotowej do poświęceń partnerki zmienia się w nastawioną na prokreację heterę, która nagina uczucia i emocje męża do własnych potrzeb. Myśli jedynie o in vitro, zapłodnieniu, przyswojeniu zarodka i donoszeniu ciąży. Nie interesuje się niczym innym i nie zwraca uwagi na to, co dzieje się wokół niej. A jej bliscy mają swoje problemy i potrzebują pomocy, wsparcia i zrozumienia. Luke nie czuje się dobrze w swojej nowej roli, dawcy nasienia. Irytuje się bo tęskni za rozmowami z żoną, bliskością. Nie chce widzieć jej rozczarowanego oblicza i nie docenienia bólu, rozpaczy jaki przeżywa wraz z kolejnymi stratami. Lucy swoim zachowaniem sprawia, że ojcostwo, pragnienia Luka stają się mniej istotne niż jej macierzyństwo i oczekiwania. Jestem w stanie zrozumieć zachowanie Lucy i to nie przez tak zwaną solidarność jajników. Instynkt macierzyński jest silnym doznaniem, a chęć posiadania biologicznego dziecka ma uwarunkowania genetyczne i ewolucyjne. Nie podobało mi się jednak takie przedmiotowe traktowania męża i zupełne odgrodzenie się od jego przemyśleń, odczuć i emocji. Lucy totalnie zatraciła się w swoich planach, zamknęła swój umysł i serce na inne rozwiązania.

Kłopoty nie omijają także innych członków rodziny Harte. Patricia, matka Luke, nie może pozbierać się po stracie męża i nieoczekiwanemu wyjazdowi starszego syna. Czuje się bezradna, a każdy kolejny krok wydaje się zbyt wielki do pokonania, a przyszłość przerażająca. Nell, siostra Luke to niepewna własnej wartości młoda kobieta, która uzależnia swoje życie od decyzji bliskich. Ona także nie potrafi poradzić sobie ze swoimi emocjami i gubi się w świecie pełnym pułapek.

Tę rodzinę od lat niszczą wzajemne pretensje, urazy, zadawnione krzywdy, konflikty, niedopowiedzenia i urażone ambicje. Nie potrafiący zadbać o swój byt nie dają wsparcia młodym małżonkom i nie prostują, nie wskazują im właściwych ścieżek, które mogłyby doprowadzić ich zamierzonego punktu.

Dopiero wypadek Luke sprawia, że zaczynają ze sobą rozmawiać, dostrzegać inny punkt widzenia, swoje błędy i przyjąć krytykę zachowania bez histerii czy obrazy.

Ella Harper w swojej książce ukazuje jak sekrety, kłamstwa i ukrywanie uczuć wpływa na trwałość rodziny. Jak nieprzepracowane spory obniżają samoocenę i nie pozwalają zapomnieć, rozwijać się, iść na przód, z uśmiechem patrzeć w przyszłość.

Autorka oddała głos wielu postaciom. Pozwoliła oglądać świat z ich perspektywy i choć przez chwilę postawić się na ich miejscu. To pozwoliło na szerszy kąt widzenia, dostrzeżenie wielu odcieni każdego opisanego problemu i przepracowanie ich pod kątem własnych emocji, moralności, doświadczeń.

Po lekturze "Cząstki ciebie" możemy przemyśleć sobie kwestie dotyczące relacji w naszych związkach, co wpływa na rozluźnienie więzów, co jesteśmy w stanie przebaczyć naszym partnerom, a czego nie da się zapomnieć. Czy miłością można tłumaczyć każdy krok a nawet maniakalne dążenie do realizacji swoich marzeń, do spełnienia?







Ella Harper "Cząstka ciebie", tł. Julia Szajkowska, Prószyński i s-ka, Warszawa 2014




Recenzja napisana dla serwisu Dlalejdis, któremu dziękuję za egzemplarz recenzyjny książki :)))


Czytaj dalej...

Miłość wystawiona na ciężką próbę

"I ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że cię nie opuszczę aż do śmierci." Tak brzmi przysięga małżeńska w polskim Kościele. Jednak z literatury i kina jest nam znana zupełnie inna formułka: "Czy chcecie wytrwać w tym związku w zdrowiu i w chorobie, w dobrej i złej doli, aż do końca życia?"
Jak słowa wypowiadane w chwili wielkiego uniesienia i w rozkwicie uczucia mają się do rzeczywistych, realnych problemów jakie niesie za sobą życie? Czy po wielu latach często niełatwych dialogów, kompromisów miłość jest w stanie przetrwać każdą burzę?

Mel Taylor ma kochającego męża Adama, słodką córeczkę Mayę, piękny dom i pracę, w której się spełnia. Nic więcej do szczęścia jej nie potrzeba. Jednak kobieta żyje w ciągłym strachu przed utratą wszystkiego co do tej pory osiągnęła. Wierzy, że każdy ma swoja porcję kłopotów do przeżycia, a ona jest przecież taka szczęśliwa...
Kobieca intuicja jej nie myli... W przededniu dziesiątej rocznicy ślubu Adam ulega wypadkowi. Trafia do szpitala z rozległym urazem mózgu, jest nieprzytomny. Potrzebna jest natychmiastowa interwencja neurochirurga.  Po operacji mężczyzna pozostaje w śpiączce, a rokowania nie są pomyślne. Lekarze dają mu minimalne szanse na wybudzenie.
Po uzgodnieniu z lekarzami, Mel zabiera męża do domu by tam się nim opiekować i pielęgnować go.
Ta sytuacja niestety źle wpływa na rozwój Mayi. Mel staje przed trudnym wyborem. Komu jest bardziej potrzebna: bezwładnemu mężczyźnie czy małemu, bezbronnemu dziecku?


Mel jest zwykłą trzudziestotrzylatką, której nie obce są porażki i sukcesy, rozterki, śmiech, płacz, niepewność, miłość. Łatwiej jest jej przejść przez niepowodzenia gdyż ma przy sobie mężczyznę, któremu bezgranicznie ufa i na którego może liczyć w każdej sytuacji. Są małżeństwem od dziesięciu lat ale parą stali się już jako nastolatkowie. Od tamtej pory wszystko wokół nich się zmieniło ale nie uczucie, które ich połączyło. Miłość jest ich konstans, ostoją, jedyną pewną wśród niepewności. Irytującą Adama wadą Mel jest jej silna wiara w to, że kiedyś przyjdzie im rozliczyć się ze swojego szczęścia.
Adam jest mężczyzną idealnym ale nie nierzeczywistym. To ucieleśnienie faceta, o którym marzy każda kobieta. Opiekuńczy, czuły, obowiązkowy, przedkłada swoje dobro nad dobro innych, potrafi zaskoczyć, umie zaopiekować się swoją córeczką, potrafi ciekawie rozmawiać ale i pomilczeć przy nim jest niezwykle miło.
Maya to cudowna dziewczynka pełna życia, wigoru, rozgadana, rozemocjonowana, milusińska... i długo można wymieniać :)
Ogromnie polubiłam całą rodzinkę Taylor i mocno zaangażowałam się w ich życie. Bardzo przeżyłam wypadek Adama i dzieliłam emocje jego rodziny oraz towarzyszyłam im na każdym etapie w tym trudnym czasie. Choć dobrze wiedziałam, że to fikcja literacka, to Linda Green tak opisała i skonstruowała swoją opowieść, że nie mogłam nie wejść w nią całą sobą.

Narracja powieści jest naprzemienna. Wydarzenia poznajemy z perspektywy głównych bohaterów. Zatem mamy spojrzenie kobiety i mężczyzny, które pięknie ze sobą współgrają i dopełniają się. Linda Green pokusiła się również na dwojakość narracji nawet w obliczu śpiączki Adama. Jednak w posłowiu uprzedza, że to co chcemy uznać za słowa Adama nie koniecznie nimi są. To jak odbierzemy te rozdziały zależy od naszej wrażliwości, wyboru i wiary.

"I wtedy to się stało" dotyka trudnej tematyki jakimi są: ciężka, długotrwała choroba bliskiej osoby, zaufanie do lekarzy i opieki medycznej, poświęcenie drugiemu człowiekowi, rezygnacja z części swojego życia, salomonowe wybory między złym i gorszym.
Dzięki Mel i Adamowi poznajemy, oswajamy śpiączkę i uczymy się, że warto ufać swojej intuicji nawet wtedy, a zwłaszcza wtedy gdy wszyscy przestają wierzyć, starać się.

Autorka przyznaje, że inspiracją do książki były prawdziwe dramaty rodzin, które poznała zbierając materiały do swojego reportażu, w tym historia Jean- Dominique Bauby' ego zawarta w książce "Motyl i skafander" (którą czytałam i polecam pamięci). Poruszenie czułością, miłością i oddaniem w opiece nad chorymi wymusiły niejako, wyklarowały postacie jakimi stali się Mel i Adam. To co los dla nich przygotował było okrutne, bolesne, traumatyczne, ale to z jakim efektem przetrwali ten czas budzi nadzieję, że miłość rzeczywiście może przenosić góry.

Wizualnie powieść Lindy Green idealnie wpisuje się w lekki, bezpretensjonalny klimat serii Leniwa Niedziela. Treść z kolei zaskakuje świetnie napisaną i głęboko przemyślaną historią o miłości wystawionej na ciężką próbę. "I wtedy to się stało" z oczekiwanej łatwej rozrywki przemieniła się w opowieść, która długo pozostanie w moim sercu ku pokrzepieniu, ku pamięci, ku wierze i nadziei.





Linda Green "I wtedy to się stało", tł. Wojciech Nerkowski, Świat Książki, Warszawa 2014



Tę piękną książkę o miłości na długo zapamiętam dzięki Pani Katarzynie reprezentującej wydawnictwo Świat Książki :)))) Dziękuję za okazane zaufanie :)



Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka