Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kobiety to czytają. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kobiety to czytają. Pokaż wszystkie posty

Pokalane poczęcia, Natalia Rogińska

Wiele się obecnie mówi i pisze o poczęciu. Również Natalia Rogińska dodała głos w tej kwestii. Trochę przewrotnie, ale całkowicie zgodnie z rzeczywistością. 

Greta i Szymon, Agata i Gucio, Michalina i Ksawery, Honorata i Staszek, Beata i Olaf oraz Adriana w różnych sytuacjach zostali postawieni przed wydarzeniem jakim jest rodzicielstwo. Niepłodność, in- vitro, surogatka, komplikacje genetyczne, aborcja, rodzina wielodzietna, zdrada, samotne macierzyństwo czy ciąża w stylu eko. Jak sobie poradzą w postawionych przez los sytuacjach?

Oprócz ciąży i dzieci powyższe pary łączy arogancki lekarz ginekolog. Mimo swojego lekkiego podejścia do funkcji rozrodczych, jest  lubianym i cenionym specjalistą. Kobiety, bez względu na wiek,  za nim przepadają, a koledzy go nienawidzą. Przez jego gabinet przewijają się wszyscy nasi bohaterowie i to tam rozpoczyna się ich historia. 
W dużym skrócie poznajemy problemy par, ich podejście do życia i oczekiwania na przyszłość. Nie wszystkie postawy zgadzały się z moim światopoglądem, ale dały wiele powodów do przemyśleń na temat ciąży, rodzicielstwa, badań prenatalnych czy mieszania w prywatne sprawy kwestii politycznych i zasad kościoła. 

Moją największą sympatię zdobyli Michalina i Ksawery. Ich sytuacja nie była najlepsza. Trudności z donoszeniem ciąży, badania i w końcu okrutna diagnoza. Żal mi się ich zrobiło. Nie dość, że ich marzenia omal nie legły w gruzach, to nie otrzymali od bliskich potrzebnego im wsparcia. 
Za to najbardziej wkurzył mnie Staszek, który uparł się na dużą rodzinę i nie wziął pod uwagę zdania żony, ani własnych możliwości finansowych. Jednak mimo mojego negatywnego nastawienia ich życie, choć z oporami, układa się w przyjemny obrazek. Pozostali bohaterowie także wzbudzali szereg przeróżnych emocji, od zdziwienia, zażenowania, kompletnego osłupienia, poruszenia, rozbawienia.  Specjalistką od rozśmieszania była Agata. Ok, ekologia staje się ważna i potrzebna. Ale w zestawieniu z ciążą bywa zabawna, tym bardziej brutalne zetknięcie jej z rzeczywistością. Najdłużej zatrzymałam się nad surogacją, która zaczyna stawać się jednym z rozwiązań niepłodności. Czasem jednak staje się metodą na zarobienie pieniędzy albo sposobem na życie. Przeraża mnie handel swoją intymnością, swoją fizjologią, w końcu dzieckiem bez żadnych ustaleń i ograniczeń prawnych. 

"Pokalane poczęcia" to książka, w której Natalia Rogińska zawarła wszystkie najtrudniejsze, najbardziej poruszające, a nawet kontrowersyjne przypadki prokreacji. W skondensowanych opowiadaniach familijnych, ukazuje wszystkie frustracje, niepowodzenia i inne emocje towarzyszące zachodzeniu w ciążę, powiększania rodziny, a także próbie jej zapobiegania. Próbuje również prześledzić motywy, którymi kierują się kobiety w wyborze ojca swoich dzieci, jak długo są gotowe walczyć o potomstwo i jak widzą swoją macierzyńską przyszłość.

Reasumując, "Pokalane poczęcia" to kolejny, ciekawy głos w kwestii rodzicielstwa, macierzyństwa, ojcostwa, sumienia. To powieść idealna dla kobiet, której bohaterkami są nie całkiem idealne kobiety ;)








"Pokalane poczęcia" Natalia Rogińska, Prószyński i s-ka, Warszawa 2016





Czytaj dalej...

Wielkie kłamstewka, Liane Moriarty

Małe sekreciki i kłamstewka urastają do wielkich rozmiarów, które poruszają lawinę niedomówień, nieporozumień, nieszczęść i w konsekwencji prowadzą do tragedii. Liane Moriarty w "Wielkich kłamstewkach" z godną uwagi drobiazgowością rysuje przed czytelnikiem czarny scenariusz zdominowany przez tajemnice niosące niszczycielską siłę.

Mała, sielska miejscowość na przedmieściach Sydney staje się sceną nieszczęśliwych wydarzeń. Pomówienia, bezpodstawne oskarżenia, traumatyczna przeszłość i tajemnice ukrywane we własnych czterech ścianach, to punkt wyjścia pod szkolne awantury, bezlitosną konfrontację i śmierć na wieczorku integracyjnym. Kto jest ofiarą, kto oprawcą? Tego dowiesz się, drogi czytelniku, dopiero na ostatnich kartach książki i gwarantuję, że rozwiązanie będzie zaskoczeniem, bez możliwości jednoznacznej oceny, za to pozostawiające z kłębiącymi myślami na temat przemocy, od tej bezmyślnej w wykonaniu dzieci po tę bardzo przemyślaną i okrutną pomiędzy dorosłymi.

Trzy kobiety, trzy przedstawicielki pozycji społecznej i modelu rodziny odnajdują wspólny język i zaprzyjaźniają się. Szybko muszą zweryfikować swoją znajomość oraz opowiedzieć się po jednej ze stron. Synek jednej z nich, Jane, zostaje oskarżony o  dręczenie klasowej koleżanki. Informacja ta nie zostaje jednoznacznie potwierdzona, ale lawina oskarżeń ruszyła, a matki uczniów podzieliły się na dwa obozy, te, które wierzą w winę pięcioletniego Ziggy' ego i te, które w nią nie wierzą. To doprowadza do wielu skrajnych, nieodpowiedzialnych zachowań godzące w dobre imię dziecka, matki, nauczycielki, szkoły, instytucji państwowej.

W naszym życiu doświadczamy coraz więcej brutalności i agresji, począwszy od telewizji na języku nienawiści i bezpośredniej napaści skończywszy. Hejt, poniżanie, szykany to także problem współczesnych szkół, a także (co jest straszne) przedszkoli. Nie zdajemy sobie sprawy, że wyzwiska, niewinne popchnięcie, uszczypnięcie czy ugryzienie może prowadzić do przemocy w agresywniejszej formie w przyszłości. Nie uświadamiamy sobie także, że to sytuacje domowe, choćby najlepiej ukrywane, są podstawą zachowania naszych latorośli.

Jednak matki przedstawione w "Wielkich kłamstewkach" zafokusowane na temacie przemocy, zapomniały że jest się niewinnym aż do udowodnienia winy ponad wszelką wątpliwość. Tutaj wpływowe panie zatruły życie młodej, samotnej matki i same wykazały się agresją, z którą tak efektownie walczyły.

"Wielkie kłamstewka" to opowieść o wielu wymiarach nienawiści i brutalności, którą spotykamy w codziennym życiu, a której często nie dostrzegamy zaaferowani własnymi problemami. Liane Moriarty udowodniła, że agresja, znęcanie fizyczne, psychiczne może dotyczyć każdego, zarówno rodziny z tak zwanego marginesu społecznego, ale także ludzi na stanowiskach, na świeczniku.

"Wielkie kłamstewka" to także historia różnych koligacji rodzinnych, od samotnego macierzyństwa, poprzez "normalny" dom, po rodziny patchworkowe. Każda z nich musi mierzyć się z problemami dnia codziennego dotyczącą utrzymania ale i z wychowaniem dzieci i relacjami z bliskimi.

Powieść Liane Moriarty to zajmująca opowieść z ważnym tematem i głosem w dyskusji o przemocy domowej. Prosty język, narrator przemawiający z kilku perspektyw, niespieszne ale wciągające tempo akcji i podsumowujący każdy rozdział chór głosów, obserwatorów wydarzeń daje poczucie dobrze spędzonego czasu z lekturą.




"Wielkie kłamstewka" Liane Moriarty, tł. Magdalena Moltzan-Małkowska, Prószyński i s- ka, Warszawa 2015




Czytaj dalej...

Złączeni, Carol Cassella

Świat jest mały, a życie pełne jest niespodzianek. Nie wiesz co czeka cię za rogiem, choć snujesz dalekosiężne plany i wypełniasz kolorowe grafiki. Los bawi się plącząc nasze ścieżki i prowadzi według własnego widzimisię. 

Do szpitala w Seattle trafia nieprzytomna, ciężko ranna kobieta z wypadku. Została potrącona na drodze, a kierowca uciekł nie udzielając pomocy poszkodowanej. Nie ma przy sobie dokumentów i nikt jej nie poszukuje, co bardzo utrudnia leczenie i planowanie terapii. Okazuje się, że partner lekarki opiekującej się pacjentką N.N. może znać jej tożsamość. Skąd? Jak? Dlaczego? Czy coś ich łączy?

W fabule książki przeplata się przeszłość z teraźniejszością. Poznajemy wymagający zawód lekarza na ostrym dyżurze oraz procedury, których precyzyjne i bezduszne dyrektywy nie współgrają z życiem i wymogami poszczególnej jednostki, szczególnego przypadku. Podglądamy także narodziny wyjątkowej przyjaźni pomiędzy dziewczynką, a chłopcem z zadatkami na stabilne uczucie. Jednak jak wspomniałam wcześniej, życie pisze swoje scenariusze... Relacja rozpada się, przynosi wiele cierpień ale i wspomnień, doświadczeń, które pozwalają dorosnąć i zrozumieć istotę dojrzałości.

Carol Cassella pozwoliła przeszłości wrócić i zawładnąć teraźniejszością wstrząsając uporządkowanym życiem Charlotty, Raney i Erica. Otworzyła z trudem zabliźnione rany ale przygotowała opatrunek, który ma szansę naprawić wszelkie krzywdy, nie tylko te fizyczne, widoczne, namacalne.

Choć "Złączeni" to w dużej mierze opowieść obyczajowa, to czytelnik styka się ze sztuką lekarską, leczeniem, kruchym życiem, nieuchronnością śmierci i osobliwymi przypadkami medycznymi, które uświadamiają jak niewiele wiemy o ludzkim organizmie i procesach w nim zachodzących od chwili zapłodnienia, narodzin po bezduszny zgon. 

 Najpierw musi być gorzej, żeby mogło być lepiej

Carol Cassella zadaje również pytanie, które w obecnym czasie jest bardzo ważne i szeroko komentowane. Kto ma prawo decydować o życiu lub śmierci osoby przebywającej w stanie wegetatywnym... kiedy wszystkie znane badania wskazują  śmierć mózgu... Kto weźmie na siebie ciężar decyzji i konsekwencji... Sąd, lekarz, ksiądz, bliska osoba... Czy odłączając respirator jesteśmy pewni, że postąpiliśmy właściwie? Że wykorzystaliśmy wszystkie szanse, które dała nam nauka? 

"Złączeni" to książka pełna pytań, które zmuszają do myślenia jeszcze długo po zakończeniu lektury. Czy jest możliwa przyjaźń między mężczyzną a kobietą? Czy warto zastąpić miłość jej substytutem? Kiedy zaczyna się ojcostwo? Ile można poświęcić dla dziecka? Czy genetyka to odpowiedź na wszelkie zagadnienia?

Autorka wykazała się ogromnym zaangażowaniem w zbieraniu materiałów do swojej książki. Rozmawiała z wieloma lekarzami, odkryła ich sekrety i podzieliła się nimi z czytelnikiem. Pozwoliła mu zaangażować się w życie bohaterów, w ich na wskroś realnych sylwetkach, w których można dojrzeć samego siebie, własne doświadczenia, przemyślenia, obawy, smutki i radości. 

Carol Cassela czaruje słowem, wciąga w wir dramatycznej, refleksyjnej historii o miłości, o poszukiwaniu siebie, własnej ścieżki i sposobu na życie. 

 Nie będziesz wiedziała, kim jesteś, dopóki się nie dowiesz, kim nie jesteś.

"Złączeni" to wyjątkowa książka w wyjątkowej i bardzo lubianej przez kobiety serii. To opowieść, która porusza, wstrząsa, która nie pozwala zapomnieć. 




"Złączeni" Carol Cassella, tł. Magdalena Moltzan-Małkowska, Prószyński i s-ka, Warszawa 2015






Czytaj dalej...

Wbrew sobie, Katarzyna Kołczewska


Szczera historia o życiu

Żyć w szczęściu, w zgodzie ze sobą i innymi nie jest łatwo, a robi się trudniejsze kiedy wokół kłębią się tajemnice i niedomówienia. Sekrety skrywane przez lata mogą wyrządzić więcej krzywd niż najstraszniejsza prawda. Maskowanie przeszłości, uczuć, emocji sprowadza się do tego, że życie staje się spaczonym obrazem rzeczywistości, w którym trudno się połapać, stanąć pewnie i rościć sobie należne prawa.

"Wbrew sobie" to historia rodziny, która w przeszłości się pogubiła i w imię miłości wybrała wyboistą drogę w przyszłość, na której końcu zamiast szczęścia stanęły nieporozumienia, urażone żale i ambicje.


"Podejmujemy najlepsze decyzje, na jakie nas stać w danej chwili."

Ewelina sięga po to czego pragnie i nie liczy się z uczuciami innych. Jej celem jest macierzyństwo, którego nie może spełnić. Ostatnia ciąża kończy się tragedią. Złamana porażką odtrąca swoich bliskich, a w szczególności męża, który świata za nią nie widzi. Jest egoistką, manipulantką bez skrupułów czy kobietą w rozpaczy, opłakującą swoje dziecko i marzenia? Czy ma prawo zachowywać się w ten sposób, rozczulać się nad sobą i być tak obojętną na otoczenie? 

Siostra Eweliny, Justyna też nie ma lekko. Pracuje ponad siły, opiekuje się mężem z zaawansowaną cukrzycą (niedowidzenie, dializy) i wychowuje dwójkę dzieci, w tym krnąbrnego nastolatka. Nie chce pomocy od matki. Kobiety poróżniła trudna i traumatyczna przeszłość oraz poczucie winy i żal do siostry, której zostały oszczędzone konsekwencje tamtych wyborów. Rodzina jest podzielona, kłótnie coraz bardziej zażarte, a przyszłość nie rysuje się w różowych barwach. Jak potoczą się losy Eweliny, Justyny i Marianny? Czy odnajdą wspólną ścieżkę, odbudują więzy i bliskość? 

"Przewidziany zwyczajowo czas żałoby się skończył i nikogo nie obchodzi, czy zdążyła ją przeżyć."

W swojej powieści Katarzyna Kołczewska poruszyła wiele ważnych i życiowych tematów. Jednymi z nich są niepłodność, strata dziecka, przeżywanie żałoby. To problemy, które doświadcza coraz więcej par. Co gorsze nie wzmacniają one więzów, a coraz częściej stają się przyczyną rozstań, separacji, rozwodów. W "Wbrew sobie" taki scenariusz dopadł Ewelinę i Adama. Para pogrążona w rozpaczy oddala się coraz bardziej od siebie i mimo usilnych prób partnera małżeństwo rozsypuje się jak domek z kart. "Nie rozumiesz mnie i nie pomagasz mi w moim cierpieniu po stracie dziecka." to jeden z zarzutów Eweliny. Jednak nie zauważa, że Adam również cierpi, żałuje, rozpacza. Każdy ma prawo inaczej przeżywać stratę i nie można przedkładać cierpienia swojego nad cierpienie innych, co więcej obarczać ich odpowiedzialnością za wszelkie nieszczęścia. Kobieta zachowuje się jak rozpuszczona królewna, ale to rola, którą przygotowała dla niej matka. 

Marianna w przeszłości wynagradzając dzieciom swoją nieobecność za bardzo odseparowała Ewelinę od rzeczywistości. Pokazała jej jedynie jasne strony życia. Nie dziwi więc zupełnie jej zachowanie. 

"W wychowaniu nie jesteś w stanie przewidzieć wszystkich konsekwencji swoich decyzji. Druga, że podejmujesz, jako matka, zawsze najlepsze decyzje, na jakie cię w danej chwili stać. Jeżeli podejmujesz takie, a nie inne, to oznacza, że na inne cię nie stać."

Kolejnym ważnym tematem poruszonym w książce jest proza życia, codzienność z chorą osobą. Justyna opiekuje się mężem, który wraz z postępującą cukrzycą traci kolejne pola dominacji: praca, pieniądze, opieka nad dziećmi, w końcu panowania nad własnym ciałem. Regularne wizyty w szpitalu, dializy, leki, oczekiwanie na przeszczep wpływa na życie całej rodziny. Wszystko skupia się na głowie Justyny, która nie radzi sobie z obowiązkami, a nie może liczyć na pomoc najbliższych sercu kobiet.

Wątkiem pobocznym ale bardzo ważnym jest wykorzystywanie i to pod wieloma aspektami. Wyzysk, pracy nieletnich czy posługiwanie się tajnymi, poufnymi informacjami w celu uzyskania korzyści materialnych. To poruszająca historia, która daje wiele do myślenia. Zmusza do weryfikacji wielu poglądów.

"Czas nie goi żadnych ran, może to zrobić tylko zemsta lub odkupienie win."

Jednak najważniejszym punktem powieści wydają się tajemnice, które dezorganizują całe życie bohaterów książki. To one wymuszają podjęcie pewnych kroków, decyzji, które determinują przyszłości i relacje pomiędzy siostrami, córkami a matką, kobietami a partnerami. 

Katarzyna Kołczewska potrafi zahipnotyzować czytelnika, wciągnąć go w wykreowany świat i zmusić do współuczestniczenia w życiu bohaterów. Postaci są pełnokrwiste i nie sposób przewidzieć ich zachowania. Przy próbie ich uschematyzowania wszelkie plany biorą w łeb i czujesz się zaskoczony wydarzeniami. Na początku obawiałam się mnogości niepowodzeń. Zastanawiałam się czy autorka aby nie przesadziła... Ale ich przeszłość, tajemnice, które skrywają dają właśnie taki efekt, lawinową ilość kryzysów, by mogli wreszcie spojrzeć na swoje życie z innej perspektywy i zastanowić się, co mogą zmienić by zatrzymać okrutny los. Taki kopniak w tyłek daje potrzebny impuls do modyfikacji, metamorfozy. 

"Twoja wartość nie zależy od tego, kto ciebie zechce, tylko od tego, co ty sama o sobie myślisz."

Jestem zachwycona tą powieścią wielowątkową, dopracowaną i bardzo aktualną. "Wbrew sobie" to niebanalna opowieść o błędach przeszłości, próbie rehabilitacji, okazywaniu wsparciu, przyjmowaniu pomocy, nadziei i walce o miłość, marzenia, szczęście. Wbrew wszystkiemu nawet wbrew sobie...



"Wbrew sobie" Katarzyna Kołczewska, Prószyński i s- ka, Warszawa 2015






Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Prószyński i s- ka :)



Czytaj dalej...

Słowa pamięci, Rowan Coleman


Miłość w obliczu choroby


Seria Kobiety to czytają to moje ulubione książki. Ich tematyka jest poruszająca, czasem mocno wstrząsa i daje wiele powodów do rozmyślań jeszcze długo po zakończeniu lektury. Dokładnie taka jest jedna z najnowszych powieści w serii, "Słowa pamięci" Rowan Coleman, którą czytałam z rozdygotanym sercem, oczami zaszklonymi napływającymi łzami i wzruszeniem chwytającym za gardło...


Poznajcie Claire Armstrong. Jej zachowanie jest niby zwyczajne: praca, dom, wychowanie dzieci, mąż, gotowanie, sprzątanie, ale budzi niepokój i pewne zastrzeżenia. Po czasie zwyczaje kobiety stają się bardziej niezrozumiałe, a do czytelnika dociera, że bohaterka cierpi na poważną chorobę, która dysharmonizuje życie, plan dnia swojej rodziny oraz zmusza ją do wzmożonej uwagi i opieki.

Claire cierpi bowiem na chorobę zwyrodnieniową mózgu, wczesny Alzheimer. Kobieta powoli zapomina o drobiazgach, potem nazw przedmiotów, imion swoich bliskich, a w końcu nie pamięta co ich z nimi łączy oraz o bliskości, która tworzyła z nich rodzinę. Choroba szybko postępuje. Claire musi maksymalnie wykorzystać czas, który jej pozostał.

Choroba Alzheimera jest kojarzona wyłącznie z ludźmi starszymi, a można na nią zachorować już w wieku 30 lat. "Choroba charakteryzuje się postępującymi zaburzeniami w sferze czynności poznawczych, zwłaszcza zanikiem pamięci, utratą zdolności do myślenia abstrakcyjnego i do wykonywania w sposób logicznie uporządkowany złożonych, a w miarę postępu choroby także prostych zadań.W miarę postępu choroby jej objawy nasilają się, aż do całkowitej niezdolności pacjenta do samodzielnego życia. Według statystyk choruje na Alzheimera 200 tysięcy Polaków"*, a o szybkim diagnozowaniu i leczeniu choroby jeszcze niewiele wiadomo. 

W świetle wiedzy o chorobie Alzheimera bardzo poruszające staje się cierpienie młodej kobiety, mężatki, matki w obliczu postępujących zmian. Próbuję wyobrazić sobie jej ból codziennej straty wspomnień i świadomość "utraty" swoich bliskich w najbliższym czasie. Co więcej kobieta usilnie powraca do przeszłości, w której skryta jest tajemnica biologicznego ojca córki, jej korzenie i nadzieja na przyszłość.

"Bywają decyzje, których nie wolno opierać na tym, co się może wydarzyć"

Rowan Coleman nie boi się oddać głos każdemu bohaterowi tego dramatu. Słyszymy jęk cierpienia, przerażenia osoby dotkniętej Alzheimerem, poznajemy jego obawy związane z utratą pamięci, uczuć, wizerunku swoich bliskich. Doświadczamy emocji babci, która obserwuje rozpad doskonałej rodziny i niemoc w obliczu nieuleczalnej choroby. Swoje doświadczenia opisuje również starsza córka, która oprócz problemów matki musi zmagać się z własnymi demonami. Swoje trzy grosze wtrąca także mąż, który zostaje zepchnięty do roli biernego obserwatora. To objawy podstępnej choroby zmuszają go do postawy , z którą się nie zgadza i której nie toleruje. Jednak dla dobra żony jest gotowy do najwyższych poświęceń.

"Takie jest życie. Trzeba korzystać z okazji i chwytać szczęście."

"Słowa pamięci" są nafaszerowane skrajnymi emocjami i uczuciami, od radości wchodzącej w euforię, satysfakcję, miłość i pożądanie, po te mniej przyjemne, zabarwione ciemna barwą jak niezrozumienie, wściekłość, żal, zawód, cierpienie, niemoc, Uczucia płynnie przechodzą z sytuacji na sytuację, ze słowa na słowo, z osoby na osobę. Potęgują się, wzmacniają i opadają w poddańczym geście całkowitej rezygnacji w rosnącą silną wolę walki.

Książka "Słowa pamięci" to nie tylko historia szybko postępującej choroby, jej etapach i wpływu na Claire i jej zachowanie. To również opowieść o różnych odcieniach miłości, i tej macierzyńskiej, i partnerskiej. Alzheimer wiele zmienił w relacjach partnerskich głównej bohaterki. Kobieta bardzo szybko zapomina o swoim mężu i o uczuciach jakie ich łączyło. Odsuwa od siebie mężczyznę, boi się go i nie rozumie jego obecności w swoim domu. 


Równie mocno zmieniły się stosunki między kobietami Armstrong. Ruth porzuca swoje życie, swoje obowiązki i swoje przyjemności przeprowadza się do córki i opiekuje jak małym dzieckiem. Pilnuje by nie stała jej się krzywda i by krzywdy nie zrobiła swoim córkom. Claire z niezależnej, samodzielnej, pełnej temperamentu kobiety staje się dziewczynką, która żyje w przeszłości, świecie niedościgłym dla jej bliskich. Caitlin z córki zmienia się w matkę dla młodszej siostry i swojej rodzicielki. Musi stać się filarem, podporą rodziny a nie czuje się na to gotowa.  Rowan Coleman uzmysławia czytelnikowi, że granica pomiędzy rolami jakie odgrywamy w życiu jest płynna i w zależności od okoliczności trzeba zmienić punkt widzenia, swoje plany, oczekiwania.

"Macierzyństwo to chronienie dziecka przed tym, co mogłoby je zranić, ale także zachęcanie go do życia jak najlepiej, jak najpełniej, jak najśmielej i niezłomna wiara, że nawet jeśli ciebie przy nim nie ma, więc nie możesz trzymać go za rękę, ono i tak odniesie sukces."

"Słowa pamięci" to także opowieść o poświęceniu, oddaniu, które nie jest karą, dopustem bożym ale wyrażeniem miłości w najpiękniejszym z gestów. 

To piękna, mądra, wzruszająca książka, którą polecam każdemu. 







"Słowa pamięci" Rowan Coleman, tł. Agnieszka Barbara Ciepłowska, Prószyński i s- ka, Warszawa 2015 




Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Prószyński i s- ka




* źródło: http://naukawpolsce.pap.pl/



Czytaj dalej...

Trudna droga do macierzyństwa, czyli...Cząstka ciebie, Ella Harper

Małżeństwo, macierzyństwo jest koleją losu prawie każdego z nas. Jednak dążenie w tym celu nie zawsze bywa łatwe i przyjemne. 


Lucy i Luke Harte'owie są idealną parą. Łączy ich miłość i porozumienie, którego można im pozazdrościć. Dopełnieniem ich szczęścia byłoby dziecko. Niestety para ma problemy z płodnością. Lucy nie może donosić ciąży, choć wielokrotnie próbowała i po ośmiokroć cierpiała grzebiąc nadzieję wraz z kolejnymi poronieniami. Ale Harte'owie nie poddają się. Ponownie spodziewają się dziecka i liczą na szczęśliwe rozwiązanie. Jednak nie jest im dane spokojne oczekiwanie narodzin potomka. Luke ulega poważnemu wypadkowi i trafia do szpitala z rozległymi obrażeniami. Zapada w śpiączkę. Podczas choroby męża, Lucy odkrywa jego największą tajemnicę. Ta wywołuje fale zdarzeń, które zmieniają losy całej rodziny.

Niestrudzone, uparte dążenie Harte'ów do powiększenia rodziny zmienia ich nieodwracalnie. Lucy z romantycznej i gotowej do poświęceń partnerki zmienia się w nastawioną na prokreację heterę, która nagina uczucia i emocje męża do własnych potrzeb. Myśli jedynie o in vitro, zapłodnieniu, przyswojeniu zarodka i donoszeniu ciąży. Nie interesuje się niczym innym i nie zwraca uwagi na to, co dzieje się wokół niej. A jej bliscy mają swoje problemy i potrzebują pomocy, wsparcia i zrozumienia. Luke nie czuje się dobrze w swojej nowej roli, dawcy nasienia. Irytuje się bo tęskni za rozmowami z żoną, bliskością. Nie chce widzieć jej rozczarowanego oblicza i nie docenienia bólu, rozpaczy jaki przeżywa wraz z kolejnymi stratami. Lucy swoim zachowaniem sprawia, że ojcostwo, pragnienia Luka stają się mniej istotne niż jej macierzyństwo i oczekiwania. Jestem w stanie zrozumieć zachowanie Lucy i to nie przez tak zwaną solidarność jajników. Instynkt macierzyński jest silnym doznaniem, a chęć posiadania biologicznego dziecka ma uwarunkowania genetyczne i ewolucyjne. Nie podobało mi się jednak takie przedmiotowe traktowania męża i zupełne odgrodzenie się od jego przemyśleń, odczuć i emocji. Lucy totalnie zatraciła się w swoich planach, zamknęła swój umysł i serce na inne rozwiązania.

Kłopoty nie omijają także innych członków rodziny Harte. Patricia, matka Luke, nie może pozbierać się po stracie męża i nieoczekiwanemu wyjazdowi starszego syna. Czuje się bezradna, a każdy kolejny krok wydaje się zbyt wielki do pokonania, a przyszłość przerażająca. Nell, siostra Luke to niepewna własnej wartości młoda kobieta, która uzależnia swoje życie od decyzji bliskich. Ona także nie potrafi poradzić sobie ze swoimi emocjami i gubi się w świecie pełnym pułapek.

Tę rodzinę od lat niszczą wzajemne pretensje, urazy, zadawnione krzywdy, konflikty, niedopowiedzenia i urażone ambicje. Nie potrafiący zadbać o swój byt nie dają wsparcia młodym małżonkom i nie prostują, nie wskazują im właściwych ścieżek, które mogłyby doprowadzić ich zamierzonego punktu.

Dopiero wypadek Luke sprawia, że zaczynają ze sobą rozmawiać, dostrzegać inny punkt widzenia, swoje błędy i przyjąć krytykę zachowania bez histerii czy obrazy.

Ella Harper w swojej książce ukazuje jak sekrety, kłamstwa i ukrywanie uczuć wpływa na trwałość rodziny. Jak nieprzepracowane spory obniżają samoocenę i nie pozwalają zapomnieć, rozwijać się, iść na przód, z uśmiechem patrzeć w przyszłość.

Autorka oddała głos wielu postaciom. Pozwoliła oglądać świat z ich perspektywy i choć przez chwilę postawić się na ich miejscu. To pozwoliło na szerszy kąt widzenia, dostrzeżenie wielu odcieni każdego opisanego problemu i przepracowanie ich pod kątem własnych emocji, moralności, doświadczeń.

Po lekturze "Cząstki ciebie" możemy przemyśleć sobie kwestie dotyczące relacji w naszych związkach, co wpływa na rozluźnienie więzów, co jesteśmy w stanie przebaczyć naszym partnerom, a czego nie da się zapomnieć. Czy miłością można tłumaczyć każdy krok a nawet maniakalne dążenie do realizacji swoich marzeń, do spełnienia?







Ella Harper "Cząstka ciebie", tł. Julia Szajkowska, Prószyński i s-ka, Warszawa 2014




Recenzja napisana dla serwisu Dlalejdis, któremu dziękuję za egzemplarz recenzyjny książki :)))


Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka