Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziecięca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziecięca. Pokaż wszystkie posty

Poradnik dla smoków. Żywienie i wychowanie ludzi, Laurence Yep i Joanne Ryder


Smoki to bardzo wdzięczny temat na powieść dla dzieci. Są na tyle ciekawe, intrygujące, fantastyczne, że pomysłowe, porywające i urzekające historie układają się same. 


Okładka książki Poradnik dla smoków. Żywienie i wychowywanie ludziLaurence Yep i Joanne Ryder zaprosiły do świata pełnego magii, dobrych rad, manier i zasad, z którymi łatwiej wieść szczęśliwe życie. 

Panna Drake, wiekowa i dość zrzędliwa smoczyca straciła swoją ukochaną towarzyszkę. Z dnia na dzień, coraz bardziej smutna, snuje ponure myśli. Wszystko zmienia się wraz z przyjazdem Winnie. Dziewczynka ma stać się nowym pupilem smoka, ale jest święcie przekonana, że to ona jest właścicielką panny Drake. Jest to powodem wielu nieporozumień, które doprowadzają do wielu zaskakujących sytuacji. Panna Drake postanawia wychować Winnie na swoja nową pupilkę.

Smoczyca to zwierzę o wyrobionym guście i manierach. Nie toleruje improwizacji, wariactwa, pośpiechu, arogancji. Winnie jest zupełnym jej przeciwieństwem. Jest pełna życia, ciekawa świata, głodna wiedzy, a przede wszystkim towarzystwa. Nachodzi pannę Drake w jej grocie, wciąga do rozmów, zachęca do przygód. Mimo początkowej niechęci, smoczyca daje się wciągnąć w szalone pomysły swojej pupilki i już nie wiadomo, kto kogo wychowuje, kto komu pomaga, gdzie kończy się zwykła znajomość, a zaczyna przyjaźń. 

„Poradnik dla smoków. Żywienie i wychowanie ludzi” to powieść dla najmłodszych o zaskakującym i bardzo przewrotnym tytule. Każdy z rozdziałów rozpoczyna się mądrością dotyczącą wychowania pupila. Można wziąć je dosłownie i wykorzystać jako poradę o traktowaniu naszego domowego zwierzaka. Ale jest też dobrym podsumowaniem o nas ludziach, naszych przyjemnościach czy potrzebach. W przystępny sposób oswaja dzieci z życiem, ze stratą, ale także odbudowywania poczucia bezpieczeństwa i gotowości na nowe znajomości, dobre zmiany.

Język powieści jest dostosowany do wieku grupy czytelników, do której jest skierowana. Prosty, ale jednocześnie w dobrym smaku, bez kolokwializmów i zbyt dużych uproszczeń. Jest również bardzo plastyczny, obrazowy, wspomagający wyobraźnię i wizualizację czytanych słów. Postacie występujące w książce bardzo wyraziste i łatwo zapadające w pamięć. Zachowania bohaterów bardzo fajnie podsumowane, skłaniające do refleksji i dyskusji.

„Poradnik dla smoków. Żywienie i wychowanie ludzi” to historia o narodzinach nietypowej przyjaźni, ale i umiejętności jej pielęgnowania. Nie tak łatwo jest nawiązywać fajne i wartościowe relacje. Dzięki książce czytelnik dowie się, że trudne początki bywają zapowiedzią trwałych więzi. 







„Poradnik dla smoków. Żywienie i wychowanie ludzi” Laurence Yep, Joanne Ryder, tł. Agnieszka Pohl, wydawnictwo IUVI, Kraków 2016




Czytaj dalej...

"Krzysia i turniejowe turbulencje", "Krzysia i oblężenie zamku" Frances Watts



Jako dziecko marzyłam, żeby być księżniczką, mieszkać w zamku i uczestniczyć w wielkich balach, na które zjeżdżaliby się rycerze z królestw na całym świecie.

Niedawno miałam okazje poznać dziewczynkę, która po części realizuje moje marzenia :) Mieszka w zamku, ale nie jest księżniczką i zupełnie nie interesuje jej podrygiwanie w takt średniowiecznej muzyki. Krzysia, bo o niej mowa, jest strażniczką mieczy. Dba o ekwipunek bojowy rycerzy i chciałaby zostać pierwszym giermkiem płci żeńskiej, a także robić wszystko to, co w tamtych czasach było zabronione dziewczynkom.

Od razu polubiłam rezolutną Krzysię, która nie potrafi usiedzieć na miejscu dłużej niż minutę. Swoim oddaniem, ciężką pracą i pomysłowością zyskuje szacunek najważniejszego rycerza na dworze Sir Benedykta. To dzięki niemu może spełnić się największe marzenie Krzysi. Na pewien czas zostanie giermkiem i weźmie udział w turnieju. Musi szybko nauczyć się jeździć konno, nadrobić lekcje fechtunku i doskonaleniu walki lancą. Nie jest to proste zadanie. Koń jest wielki, kapryśny, zbroja ciężka i pozostało mało czasu. Czy Krzysia znajdzie sposób na swoje kłopoty? 
W kolejnej części Krzysia zmierzy się z oblężeniem zamku. Czy małej dziewczynce uda się przechytrzyć wroga?

Krzysia to bardzo miła dziecięca bohaterka. Jest mądra ale nie przemądrzała i potrafi z każdym się porozumieć czy dojść do ładu. W dosłownym tego słowa znaczeniu. Znajduje sojuszników tam, gdzie nikt się nie spodziewa oraz zdobywa wiedzę i naukę, która zaowocuje w przyszłości. Nie da się jej nie lubić. Szybko przypada do serca i zmusza do uważnego śledzenia jej przygód. 


Podoba mi się, że akcja osadzona jest w przeszłości, w średniowieczu. Dzieci mają okazję poznać zwyczaje panujące na dworze królewskim, jak wyglądają uroczystości, jakie były w tamtych czasach rozrywki i podział prac kobiet i mężczyzn. Krzysia łamie wszelkie stereotypy. Jako dziewczynka zajmuje się typowo męską profesją, a także jest głosem rozsądku w kłopotliwym świecie dorosłych.  I  te nieoczywistości są najbardziej zajmujące. Krzysia pokazuje niełatwą rolę dziewczynki na dworze królewskim ale i jej determinację w dążeniu do osiągnięcia celu i realizacji marzeń. Uprzedzenia kłębią się w głowie a nie są realnym odzwierciedleniem umiejętności i kompetencji. Warto to uświadamiać naszym pociechom na każdym kroku.

Australijska autorka książeczek, Frances Watts otrzymała wiele wyróżnień i nagród za swoją twórczość w tym od swoich małych czytelników. Cieszę się, że i my możemy poznać przygody strażniczki mieczy. 

Serię o Krzysi w "Turniejowych turbulencjach" i " Oblężeniu zamku" bardzo gorąco polecam. Płynna i szybka akcja, pomysłowość odważnej dziewczynki i zdolność rozmawiania ze zwierzakami to urocze połączenie, które spodoba się i chłopcom i dziewczynkom :)








"Krzysia i turniejowe turbulencje", "Krzysia i oblężenie zamku" Frances Watts, Literówka, Warszawa 2015



Czytaj dalej...

Czas na zabawę: Zwierzaki na tratwie



Wydawnictwo Egmont rusza z nową serią gier, Zagraj ze mną. Z zasady ma to być zabawa prosta i przyjemna, przeznaczona dla całej rodziny. Jedną z pierwszych propozycji są Zwierzaki na tratwie. Założenia gry są zacne, ale nijak mają się z rzeczywistością.  Ale o tym później...

Pudełko kryje w sobie:

-  6 tekturowych tratw
- 30 drewnianych zwierzątek
- 30 kart ze zwierzętami
- 18 żetonów z punktami
- 4 znaczniki głosowania TAK
- 4 znaczniki głosowania NIE
- klepsydra



Żeby rozpocząć zabawę należy położyć na stole jedną z tratw. Wokół  niej ułożyć 10 kart zwierząt, a na nich ustawić jej drewnianych odpowiedników. Każdy z graczy musi teraz oszacować czy wskazane zwierzęta zmieszczą się na tratwie. Głosuje znacznikiem TAK lub NIE. Jeżeli odpowiedział twierdząco musi w ciągu 1 minuty udowodnić swoją tezę. Jeśli mu się uda otrzymuje punkt. Jeśli nie, punkty otrzymuje/ą przeciwnicy. W rozgrywce biorą udział wszystkie tratwy. Zwycięzcą zostaje gracz, który zdobył najwięcej punktów.

Wszystko się zgadza, gra zapowiada się ciekawie, a do tego wspomaga wyobraźnię przestrzenną, utrwala liczenie i uczy radzenia sobie z presją czasu. Po części się z tym zgadzam. Pięciolatkowie rozwiną nowe umiejętności, ale tylko w pierwszych rundach. Z każdą kolejną rozgrywką Zwierzaki na tratwie stają się coraz bardziej przewidywalne, a na koniec przyjdzie smutne rozczarowanie, bo okazuje się, że za każdym razem, obojętnie jaka będzie konfiguracja kart, zwierzęta zmieszczą się na tratwie. Odrobina napięcia, doza niepewności znika, wyparowuje. Gdyby zmienić rozmiar tratw, bardziej je zróżnicować mogłaby być to bardzo udana zabawka.

Kolejnym istotnym dla mnie minusem jest nie do końca zrozumiałs instrukcja. Dlaczego przy głosowaniu wszystkich uczestników na NIE pozwala na trzykrotną wymianę kart, a głosowanie na TAK dołożenie tylko jednej karty? I nie jestem do końca przekonana czy błąd tkwi w zasadach czy moim ich zrozumieniu...

Jak zawsze mogę pochwalić wykonanie. Drewniane zwierzątka są rozpoznawalne, użyte kolory przyjazne, estetyczne, bezpieczne, a piasek w klepsydrze przesypuje się sprawnie i nie utrudnia gry o dodatkowe emocje. Do gry zostały dołączone woreczki strunowe, które pozwolą utrzymać jej elementy w ładzie i harmonii.

Zwierzaki na tratwie jest grą, która sprawi frajdę przez kilka dni, ewentualnie nadaje się dla  maluchów, które zrozumieją jej zasady, ale nie zauważą, że tratwy mają taki rozmiar, który pozwala schronić się wszystkim wylosowanym zwierzętom.




Czytaj dalej...

Czas na zabawę: Jaki to zwierzak?




Jeżeli chcecie w łatwy i przyjemny sposób nauczyć dzieci czegoś o zwierzętach zamieszkujących cały ziemski glob, to gra Jaki to zwierzak może być doskonałym narzędziem edukacyjnym. Dziecko nie tylko poprzez zabawę wchłonie wiedzę jak gąbka ale miło spędzi czas z rodzicem, rodzeństwem, przyjaciółmi.

W pudełku znajdziemy takie elementy gry:
- dzwonek
- 50 kart zwierząt
- kostkę i naklejki na kostkę

Jak rozpocząć zabawę? Należy ustawić dzwonek na środku stołu, przetasować karty i ułożyć je w 5 stosach. Karty muszą leżeć stroną z urytym zwierzęciem u góry. Gdy wszystkie elementy rozłożemy według wzoru możemy przystąpić do gry. Rzucamy kostką, na której ukaże się wylosowana cecha zwierząt występujących na kartach tj.: nie ma nóg, ma 2 nogi, ma 4 nogi, aktywne w nocy, aktywne w dzień, aktywne w nocy i w dzień. Teraz wszyscy jednocześnie przyglądają się kartom leżącym na wierzchu wszystkich 5 stosów. Starają się jak najszybciej odnaleźć zwierzę, które posiada cechę wskazaną przez kostkę. Gracz, który odnajdzie takie zwierzę musi głośno wypowiedzieć jego nazwę i uderzyć ręką w dzwonek. Nastepnie bierze kartę, odwraca ją i sprawdza czy miał rację. Jeżeli tak, bierze ją jako swoją zdobycz :) Jeżeli nienie, odkłada ją do pudełka i dodatkowo traci jedną z tych, które zdobył wcześniej. Wygrywa ten gracz, który nazbiera najwięcej kart. 

Jaki to zwierzak? bardzo mi się podoba. Uczy dzieciaki cech charakteryzujących poszczególne zwierzaki oraz spostrzegawczości i refleksu. Gra budzi wiele emocji i śmiechu kiedy wszyscy chcą trafić w dzwonek jako pierwszy. Zwierzaki na kartach są poukrywane za drzewami, krzakami, skałami czy górami lodu i na początu nie tak łatwo skojarzyć maluchom nazwy szukanego przedstawiciela fauny. 

Gra jest estetycznie wykonana, zwierzęta przypominaja pierwowzór z natury, obrazki są kolorowe, a dzwonek głośny :) Jedynie karty mogłyby być ze sztywniejszego i twardszego materiału. Boję się, że przy częstym używaniu mogą ulec zepsuciu tzn. pognieceniu czy przedarciu.  Poza tym nie mam żadnych uwag. Tyle radości, co przynosi jedna rozgrywka, można tylko chwalić :)







Czytaj dalej...

Czas na zabawę: Plusk





Ostatnio mam mniej czasu dla moich synów. Chcę więc spędzać z nimi czas efektywnie i w takiej formie, żeby przyniosła jak najwięcej radości, śmiechu i zabawy. Wydwnictwo Egmont zawsze przychodzi mi z pomocą :) Naszym najnowszym odkryciem jest gra Plusk, przy której nie umiemy zachować się poważnie i cicho. Formuła i zasady gry sprzyjają beztroskiej rozrywce i wyrażaniu emocji na wszelkie możliwe sposoby :)

Plusk jest niewielką grą przeznaczoną dla dzieci powyżej 6 roku życia i dorosłych, zamkniętą w metalowej puszce. Kryje ona 30 drewnianych klocków w 5 różnych kształtach  i w 6 kolorach oraz 14 kropel  wody. 

Zasady zabawy są bardzo proste. Wystarczy podzielić między zawodników drewniane elementy. Z nich wspólnie będzie budowana wieża. Ale uwaga! Uczestnik ustawia na wieży klocek, który dostał od przeciwnika. Przekazywany klocek musi być w kolorze albo kształcie klocka znajdującego się na szczycie wieży (np. gdy na szczycie wieży znajduje się czerwony sześcian, gracz musi przekazać sąsiadowi sześcian w dowolnym kolorze lub czerwony klocek w dowolnym kształcie). Gracze budują wieżę do momentu jej zawalenia. Sąsiad siedzący z prawej strony gracza, który zawalił budowlę zdobywa punkt i otrzymuje kroplę wody. Ale to nie koniec gry. Uczestnicy wykonują zadania ściśle określone w instrukcji i kontynuują zabawę do momentu, aż jeden z graczy pozbędzie się wszystkich klocków albo zdobędzie trzy krople wody. 

Z ręką na sercu muszę przyznać, że rewelacyjnie bawimy się przy tej grze. Co prawda nie obywa się bez krzyków, obrażania (ale to chyba element każdej dziecięcej rywalizacji) ale jest również powodem wybuchów śmiechu, tworzenia grup wsparcia czy grup chcących udowodnić mamie, że nie wszystko jej się udaje :P

Oprócz doskonałej zabawy, Plusk uczy zręczności, planowania i układania strategii. Gracze próbują przewidzieć przebieg rozgrywki, utrudnić ją przeciwnikowi by samemu sięgnąć po laur zwycięstwa. Oczywiście nie zawsze udaje się zaplanować i rozegrać grę według własnego widzimisię. Wtedy trzeba porozmawiać z dzieckiem o sukcesach i porażkach, co jest dobrą lekcją na przyszłość.

Podoba mi się prostota zasad ale i wykonania gry. Mała puszka w której się ją przechowuje jest łada i wygodna, a do tego przyjemna w transporcie. Można ją wsadzić do kieszeni, dziecięcego plecaczka czy torebki i cieszyć się zabawą w niemal każdych warunkach. Drewniane elementy i krople wody są wykonane estetycznie, mają ładne, żywe kolory i nie trzeba się obawać drzazg czy zadziorów mogących zranić dłonie w trakcie zabawy.  

Plusk polecam wszystkim rodzicom, dzieciakom, którzy nie obawiają się głośnej zabawy wśród śmiechu i krzyku :)






Czytaj dalej...

Koszmarna dwójka, Jory John, Mac Barnett

Przeprowadzka to nie jest łatwe doświadczenie ani dla dorosłych, ani tym bardziej dla dzieci. wszyscy musza pozostawić za sobą miejsca, które dobrze znają, ludzi którzy dużo znaczą. Przed nimi za to wyzwania, ponowna asymilacja i odnalezienie się w nowych sytuacjach, poszukiwanie przyjaciół, którzy mogliby osłodzić gorycz rozczarowań.

Miles Murphy wraz z mamą przeprowadza się do Doliny Ospałej, w którym ponad wszystko czci się krowy, o krowach się mówi, czyta i żyje na co dzień w wielkiej komitywie. Ale Milesa  nie cieszy nowe okoliczności. Zostawił za sobą dom nad brzegiem oceanu, dwóch najlepszych kumpli i co najważniejsze reputację najlepszego kawalarza w miasteczku. Teraz będzie musiał od nowa budować swoją pozycję, a to nie do końca mu się uśmiecha. Pierwszy dzień w szkole uświadamia mu, że to będzie ciężka praca bo w Dolinie Ospałej jest już jeden żartowniś i trudno będzie go zrzucić z piedestału.

Miles to bardzo pomysłowy chłopiec. Jego żarty są wymyślne ale nie do końca śmieszne dla jego uczestników. Konsekwencje kawałów nie są trudne do przewidzenia i za każdym razem finałem jest ogólna złość i pogoń za dowcipnisiem. Za to są świetnym rozweselaczem dla czytelnika. Planowanie, rozrysowywanie i przeprowadzanie kolejnych dowcipów oraz wyczekiwanie efektów wywołują uśmiech za każdym razem. Jeszcze więcej śmiechu pojawia się kiedy dochodzi do rywalizacji między obecnym kawalarzem, a pretendującym do tej roli Milesem. Bo jeden chce współpracy, a drugi zająć zaszczytne miejsce najlepszego. Obaj chłopcy nie spuszczają z tonu i wzajemnie grają sobie na nerwach. Kto wygra, kto będzie pokonanym?

Jednak "Koszmarna dwójka" ma ukryty głębszy sens. To oprócz doskonałej, lekkiej rozrywki opowieść o chłopcu poszukującym akceptacji, próbującym odnaleźć się w nowej roli, poszukującym przyjaźni. Okazuje się, że potrzeba wiele pracy nad sobą, swoim zachowaniem, swoimi oczekiwaniami by odnaleźć marzenia i spełnić swoje pragnienia. Sprawdza się także stara prawda, że to czego potrzebujesz, odnajdziesz w najmniej oczekiwanym momencie.

Jory John i Mac Barnett stworzyli fajnych dziecięcych bohaterów, którzy trafiają do serc młodych jak i nieco starszych czytelników. Każdy ma w sobie przekornego dzieciaka, którego odkryje wraz z lekturą "Koszmarnej dwójki" i upuści nieco z poważnej, szacownej, dojrzałej postawy. Ta książka pozwoli zapomnieć o szarej codzienności, odprężyć się i poznać kilka faktów dotyczących krów. Wiedzieliście, że "każda krowa ma odmienny wzór łat"? "Można je dzięki nim rozpoznawać jak po odciskach palców."

Autorzy w prostych słowach, z humorem prezentują dynamiczną historię z życia pewnego miasteczka, szkoły i chłopców, którzy poszukują przyjaźni, akceptacji, swojego miejsca na ziemi.

Na uwagę zasługują czarno- białe ilustracje autorstwa Kevina Cornella. Doskonale harmonizują z tekstem i podkreślają go. Młodszym dzieciom pozwoli łatwiej wyobrazić sobie opisaną opowieść, a starsi odnajdą w nich dowcip i docenią szczegóły.

"Koszmarna dwójka" z pewnością spodoba się wielbicielom Koszmarnego Karolka, Dziennika cwaniaczka czy Hani Humorek.





"Koszmarna dwójka" Jory John, Mac Barnett, tł. Marcin Wróbel, Egmont, Warszawa 2015






Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa:)



Czytaj dalej...

Legendy Polskie, Nikola Kucharska + Autograf za milion dolarów, Rafał Witek


Polskie legendy to źródło naszej historii, niesamowitych opowieści i morałów, które wychowują pokolenia dzieciaków. Kiedyś przekazywane z ust do ust skupiały całe rodziny. Razem śmiali się, bali, wzruszali i łączyli w bliskości, która teraz powoli powszednieje, kruszy się, zanika. Warto więc powrócić do korzeni i razem odkrywać przeszłość i wartości ważne dla każdego człowieka. 

Nikola Kucharska proponuje "Legendy Polskie" z zachowaniem starych prawd, obyczajów i doniosłego znaczenia ale w nowej, odmienionej odsłonie, która spodoba się dzieciakom. Każda legenda to osobna ilustracja, a przebieg, porządek historii śledzimy według cyfr, które należy wyszukać na stronie. Każda z nich to kolejny etap opowieści, który krok po kroku doprowadza nas do pouczającego zakończenia.

W książce znajdziecie najpopularniejsze legendy: jak powstała Warszawa? Co to są postrzyżyny i z nich wynikło? Jak groźny był Bazyliszek i jakim sposobem można go było pokonać? Kto zabił smoka Wawelskiego? Skąd się wziął pomysł na najsmaczniejsze pierniki toruńskie? Dlaczego księcia Popiela zjadły myszy? Czy złota kaczka mogła dać bogactwo i czego za nie zażądała?

Lektura "Legend Polskich" to doskonała zabawa dla rodzica i dziecka. Dorosły może opowiedzieć legendę własnymi słowami kurczowo trzymając się oryginału lub dodać do niej przykłady ze współczesnego życia, podpytując pociechę o złe i dobre zachowania, co można by było zmienić by opowieść zakończyła się inaczej. Maluch z kolei aktywnie uczestniczy w czytaniu, śledzi kolejne cyfry, łączy słowa z poszczególną ilustracją i wizualizuje w głowie usłyszaną historię. Poza tym każda ilustrowana legenda wymaga uwagi i spostrzegawczości. Położenie cyfry 1 nie zawsze znajduje się w oczekiwanym miejscu, co daje powód dodatkowej zabawy w poszukiwanie początku komiksowej opowieści. 

"Legendy Polskie" to przemyślany produkt do czytania, zabawy, nauki i tworzeniu bliskości, wspólnych tradycji oraz powrotu do tego co sprawdzone przez pokolenia rodziców i dzieci.









Autograf za milion dolarów

Styl Rafała Witka poznałam z synami podczas lektury poprzedniej książki w serii Bzik& Makówka "Ucieczka z tajemniczego ogrodu" (moja opinia). Od tego momentu powieści autora stały się naszymi ulubionymi. Jednocześnie bawią, uczą i dają wytchnienie oraz odrobinę wolnego czasu dla rodzica, na zregenerowanie sił :)

W tej części przygód Bzika& Makówki przenosimy się do Paryża w poszukiwaniu sekretnej wiadomości od najbardziej znanego surrealistę XX wieku, Salvadora Dali. Oczywiście dzieciaki wpadną w nie lada kłopoty, przyprawią rodziców o zawał serca ale również spełnią dobry uczynek, który ma ogromne znaczenie dla dzieci zmuszanych do ciężkiej pracy za marne wynagrodzenie. 

Rafał Witek dobrze zna gusta swoich czytelników. Potrafi zainteresować czytelnika i wciągnąć go w świat niesamowitych przygód wraz z dziesięcioletnimi bohaterami, którzy mają oryginalne pomysły na spędzanie wolnego czasu. Dzieciaki starają się zachowywać poprawnie, ale sami wiecie... dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane :) Im bardziej się wysilają, tym więcej kłopotów sprawiają. A przy tym są bardzo sympatyczne, dociekliwe i bardzo samodzielne. 

Rafał Witek z lekkością, dowcipem, energią rozwija wyobraźnię, mobilizuje do snucia marzeń nawet tych nierealnych, mimochodem przemyca wiedzę na różne tematy i uwrażliwia na problemy społeczne szczególnie te dotykające dzieci na całym świecie. 

Sam układ powieści bardzo przypasował mojemu synowi. Lubi on krótkie teksty przetykane komiksowymi ilustracjami, tabelkami, schematami, zabawnym, wyłuszczonym cytatem. Bardzo ułatwia mu to lekturę książki, a fabuła nie zdąży go znużyć. I to jest chyba jedna z największych zalet cyklu Bzik & Makówka. 

"Autograf za milion dolarów" zachwycił mojego dziesięciolatka. Wasze pociechy zapewne też zauroczy :)





Seria Bzik & Makówka:



1. Zgniłobrody i Luneta Przeznaczenia
2. Ucieczka z Tajemniczego Ogrodu- recenzja
3. Autograf za milion dolarów




Czytaj dalej...

Ukochany miś z dzieciństwa, czyli...Miś zwany Paddington, Michael Bond



Moja przyjaźń z Misiem Paddingtonem trwa już dwadzieścia siedem lat. A zaczęła się pewnego pochmurnego jesiennego dnia, który przywitałam gorączką, kaszlem i katarem. Moja mama by zapewnić mi rozrywkę na ten trudny chorobowy czas, kupiła mi książeczki z przygodami zabawnego, peruwiańskiego misia, który wyemigrował do Londynu. Na zdjęciu jest właśnie ta publikacja, którą najpierw zachowałam dla siebie na gorszy humor, a teraz dotrzymuje towarzystwa moim synom.

Ale wróćmy do Misia Paddingtona. To przemiły niedźwiedź, który poszukuje nowego domu. Z mrocznych ostępów Peru, jako pasażer na gapę, trafia na stację kolejową Paddington w Londynie. Tam znajduje go rodzinka Brown, która przygarnia emigranta i oferuje mu dom oraz przyjaźń. Miś odwzajemnia ich uczucia, przywiązuje się i mocno angażuje w życie rodziny. Co przynosi zabawne i nieoczekiwane konsekwencje.

"Miałem mnóstwo przygód. Wciąż mi się coś przydarza. Należę do tych niedźwiedzi, którym trafiają się rozmaite historie."

I to święta prawda. Miś Paddington niechcący nabałagani przy kąpieli, narozrabia na stacji metra, wywoła sensację w domu towarowym i stanie się odkryciem w światku amatorskich artystów malarzy. Jego zachowanie jest tak uroczo naiwne, że nie budzi wściekłości a raczej czułość, tkliwość, sentymentalizm. Za to go uwielbiam. Nie próbuje być człowiekiem ale pozostaje misiem i stara się odnaleźć w nowym środowisku, czasami pełnego pułapek.

Czy jest możliwa przyjaźń pomiędzy człowiekiem a niedźwiedziem? Michael Bond udowadnia, że tak. Sprawia także, że każde dziecko chce mieć własnego Paddingtona i przeżywać takie przygody, jak te opisane w książeczce. Sama jestem tego przykładem. Długo marzyłam i wyobrażałam sobie możliwe zabawy i śmieszne sytuacje.

I właśnie po to istnieją książki, by pobudzać wyobraźnię i zmuszać do kreatywnej zabawy.

Miś Paddington to cudowny przyjaciel dla każdego dziecka :) Idealny na dziecięce smutki i twórca radości :)

Teraz Paddingtona można nie tylko czytać ale i oglądać :) Ja na pewno przyjrzę się ekranizacji kultowej już bajki dla dzieci :)








"Miś zwany Paddington" Michael Bond, tł. Kazimierz Piotrowski, Krajowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1988








* zdjęcie misia pochodzi z ksiażki. Rysunek jest autorstwa Peggy Fortnum. 





Czytaj dalej...

Czarownice są wśród nas?

"W czasie deszczu dzieci się nudzą." Tak samo jest wtedy gdy są przeziębione czy chore. Brak zajęcia, obowiązków, codziennej rutyny sprawia, że próbują według własnego uznania zapełnić wolny czas. Czasem są to niegroźne psoty i żarty, albo przeróżne doświadczenia sondujące rodzicielskie granice a czasami umysł podsuwa im obrazy, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.

Diana i Antoś mieszkają w sąsiedztwie wielkiego, zrujnowanego i opuszczonego domu. Rodzice zabraniają im zbliżać się do budynku z obawy o ich bezpieczeństwo. Dzieci są jednak przekonane, że w tym domu straszy. Kiedy wprowadza się do niego rudowłosa kobieta w czarnym płaszczu i kapeluszu, a do tego poskramia zdziczałego czarnego kota, na rodzeństwo pada blady strach. To z pewnością najprawdziwsza czarownica!!! Diana i Antoś z powodu choroby muszą pozostać w domu. Mają wtedy okazję podglądać nową właścicielkę strasznego dworu, dzięki czemu są świadkami dziwnego zachowania sąsiadki. W jej domu odnajdują kociołek z tajemniczą miksturą. Postanawiają wtedy zniszczyć jej czarodziejską moc. Nieświadoma niczego mama dzieci, zaprasza wiedźmę do własnego domu...

"Tajemnice pani Holly" autorstwa Nadine Walter to mini kryminał przeznaczony dla młodziutkiego czytelnika w wieku od 5 lat, jak wskazuje wydawca. Historia opisana przez autorkę jest interesująca i bardzo wciągająca. Moi synowie z rosnącą ekscytacją słuchali słów z książeczki, żywo komentowali przygody Diany i Antosia, oceniali zachowania,  wskazywali najzabawniejsze lub najistotniejsze wątki oraz próbowali odgadnąć jak zakończy się opowieść. Sama z równą niecierpliwością śledziłam akcję i byłam autentycznie zainteresowana jaki będzie jej finał.

Styl i język jakim posłużyła się Nadine Walter jest adekwatny do wieku dziecka. Nie jest ani za trudny ani przepełniony kolokwializmami. Jest wyważony i zrozumiały.


Mali czytelnicy oprócz doskonałej rozrywki, uczą się nie oceniać ludzi po wyglądzie i zachowaniu. Stereotypy choć często rządzą naszym życiem, nie mogą być wyznacznikiem postępowania.
Dzieci dowiedzą się z książki także tego, że podglądanie czy podsłuchanie wyrwanych z kontekstu słów czy scen mogą wyrządzić więcej złego niż dobrego.

W "Tajemnicach pani Holly" znajdziemy barwne i ciekawe ilustracje autorstwa  Vincenta Poensgena. Wprowadzają czytelnika w odpowiedni klimat i są idealnym dopełnieniem całej historii.




Podsumowanie

Plusy:
- ciekawa historia
- prosty, wyważony, dostosowany język i stopień skomplikowania fabuły
- wartka, dynamiczna akcja
- opowieść z morałem
- duże litery wygodne do samodzielnego czytania
- ilustracje
- dołączona zakładka typu: "wytnij- złóż- sklej" :)

Minusy:
- brak

Jednym zdaniem:
Idealna na wspólne chwile z naszymi pociechami.



Nadine Walter "Tajemnice pani Holly", tł. Justyna Kuczerka- Moszczyńska, Bis, Warszawa 2013

5/6


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Lidii reprezentującą wydawnictwo Bis :))) Dziękuję za zaufanie :))


Czytaj dalej...

"Misiek i fałszerze czekolady" Anna Gras

Czekoladowa okładka skutecznie zwraca uwagę. Także moją :) Jak przystało na zdeklarowaną miłośniczkę czekolady, zasiadłam z "tabliczką" w fotelu i skupiłam się na konsumpcji :)

Misiek to bardzo elokwentny jedenastolatek. Jest zdolnym uczniem miejscowej podstawówki, synem ekstrawertycznej i ekscentrycznej matki, przyjacielem Elwiry, miłośnikiem programów kulinarnych, zwłaszcza z udziałem Roberta Makłowicza oraz smakoszem potraw wykwintnych i tych mniej eleganckich. Jedzenie jest dla niego ważnym elementem życia. Lubi testować swoje podniebienie przeróżnymi kompozycjami smaków i konsystencji.  Nie lubi za to chamskich docinków, Biedronki i Kielczyka oraz lekcji W-Fu.                                                       
                                                                                    
Za namową dyrektora szkoły, Misiek bierze udział w konkursie, w którym ma rozpoznać potrawę wyłącznie za pomocą zmysłu smaku. Zabawa jest przednia, tym bardziej, że chłopiec staje się jej faworytem. Niestety, w finalnej rundzie przegrywa. Ktoś podsunął Miśkowi sfałszowaną czekoladę. To granda! Tak nie może być! Misiek postanawia odkryć dlaczego czekolada smakuje jak przypalony grysik i kto śmiał sfałszować jego ulubioną czekoladę.

Misiek to świetny chłopak. Jest inteligentny i choć sam o tym z pewnością nie wie- dowcipny. Nie jest zbyt lubiany w szkole, ale jak wszystkim dobrze wiadomo lepiej zbytnio nie wyróżniać się w tłumie, tym bardziej szkolnym tłumie. A Misiek wyróżnia się na całego. Ma nietypowe, rzadko spotykane u dzieci zamiłowanie do jedzenia, z czego jego rówieśnicy często żartują. Chłopiec nic sobie z tego nie robi i śmiało trzyma się własnej ścieżki. Jego przegrana w międzyszkolnym konkursie jest powodem do kolejnych docinków. Misiek jest zdruzgotany. Przecież został oszukany. Chce oczyścić swoje dobre imię i rozpoczyna prywatne śledztwo.

Wysiłki Miśka w dotarciu do prawdy są emocjonujące i bardzo ciekawe. Byłam autentycznie zainteresowana dalszym rozwojem wypadków i kto fałszuje czekoladę. Rozwiązanie bardzo mnie ubawiło.
Dowcip i humor oprócz czekolady jest w książce wszechobecny. Autorka nie stara się usilnie rozbawić czytelnika, nachalnie. Wychodzi jej to zgrabnie i z dużą lekkością, dzięki czemu dobry nastrój udziela się i czytającemu.
Lubię gdy książka dla dzieci i młodzieży oprócz zabawnego tekstu i wciągającej fabuły, pobudzała do refleksji, chwili zadumy i wskazywała uniwersalne, ponadczasowe, ważkie wartości. "Misiek i fałszerze czekolady" taka jest. Pokazuje, że warto mieć pasję, trzymać się własnych zasad i nie zmieniać się na siłę tylko po to by zostać zaakceptowanym przez rówieśników.

"Misiek i fałszerze czekolady" spodobają się nie tylko dzieciom ale i ich rodzicom :)




Anna Gras "Misiek i fałszerze czekolady", Grodkowskie 2008



5/6


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Agaty reprezentującej wydawnictwo Grodkowskie :))) Dziękuję za zaufanie :)))


Czytaj dalej...

Tajemnica klucza

Ewa A. Frankowska ukończyła Wydział Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego (1987) oraz Studium Literacko-Artystyczne Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie (2005). Pierwsze opowiadania zamieściła w zbiorze „Pretekst“ (Księgarnia Akademicka - 2005) - wydanym wspólnie z wykładowcami i słuchaczami Studium Literacko-Artystycznego UJ. W II edycji konkursu im. Macieja Słomczyńskiego (styczeń 2009) otrzymała wyróżnienie za „Opowiadania czytane nocą“. Należy do Stowarzyszenia SLA w Krakowie. W 2011/2012 roku studentka Podyplomowych Studiów Polityki Wydawniczej i Księgarstwa (UW). Warszawianka w czwartym pokoleniu, wielbicielka prawego brzegu miasta. W życiu towarzyszą jej mąż, dzieci, czarny pies, kot o białych łapkach i laptop pełen wymyślnych recept na śmierć. Osobiście niesprawdzonych.

W przeszłości miałam przyjemność poznać jedno z dzieł autorki, był to kryminał "W ciemności nocy"(recenzja).  Styl Pani Ewy był na tyle przystępny i przyjemny, że z chęcią sięgnęłam po kolejną jej książkę. Tym razem jest to propozycja dla młodszych czytelników.

"Tajemnica klucza czyli o tym, czego Zosia i Boguś szukali na Saskiej Kępie" jest próbą zapoznania dzieci z fragmentem historii regionu, osiedla. Przybliżenie wybitnych postaci zamieszkujących dawniej Saską Kępę oraz zachowanie pamięci o miejscach i wydarzeniach, które już nie istnieją.

Bohaterami książki są Zosia i Boguś, mali mieszkańcy Warszawy. Podczas wiosennych porządków dziewczynka znajduje stary, przedwojenny klucz od domu babci. Zosia z pomocą swojego kolegi Bogusia postanawia odnaleźć ten dom. Poszukiwania stają się fantastyczną przygodą  a klucz, jak się okazuje,  posiada magiczne zdolności. Kiedy go dotyka i pociera, świat zmienia się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. W miejsce nowoczesnych apartamentowców i wieżowców pojawiają się łąki, parki i drzewa albo tajemnicze domy i sklepy. Jeżeli chcecie się dowiedzieć, co się za tym kryje, zapraszam do lektury "Tajemniczego klucza" :)

Przygody Zosi i Bogusia to pięć spacerów ulicami Saskiej Kępy i nad Wisłą. Każda taka wyprawa jest oddzielną historią tematyczną i dotyczy jednej z tajemnic przeszłości. Ta urocza dwójka bohaterów znajduje dom pisarzy Aliny i Czesława Centkiewiczów- polarników, badaczy i autorów książek o tematyce podróżniczej dla dzieci. Odwiedzają także mieszkanie kompozytora Witolda Lutosławskiego. Odkrywają dawno zburzone kino Sawa i oranżadę w proszku :), klub żeglarski czy kąpieliska na Wiśle.

Ewa A. Frankowska posługuje się prostym językiem dostosowanym do potrzeb i umiejętności młodego czytelnika. Historie są ciekawe, dobrze przemyślane i atrakcyjne dla dzieci. Duże litery ułatwią czytanie początkującym molikom książkowym a i będą dobrze widoczne dla rodzica w przytłumionym, wieczornym oświetleniu. Przygody Zosi i Bogusia pobudzają do odkrywania miejsc i historii Saskiej Kępy. Dla mieszkańców Warszawy książka jest idealną zachętą do wyruszenia śladami jej małych bohaterów. Być może z pomocą dziadków czy rodziców mali odkrywcy odkryją kolejne tajemnice swojego miasta.                  
Dla pozostałych małych czytelników "Tajemnica klucza" jest doskonałym źródłem wiedzy o stolicy i niedawnej historii.

Niepodważalną zaletą "Tajemniczego klucza" są przepiękne ilustracje autorstwa Marty Zalewskiej. Obrazki są bajecznie kolorowe, szczegółowe i idealnie odzwierciedlają tekst. Namalowanie ilustracji farbami nadaje im charakteru i oryginalności. Dobrze widoczne pociągnięcia pędzlem dają wrażenie malowania bezpośrednio w książce. Twarda oprawa wieńczy dzieło. Książka będzie bardziej odporna na zniszczenia i upływający czas :)




Ewa A. Frankowska "Tajemnica klucza czyli o tym, czego Zosia i Boguś szukali na Saskiej Kępie", Czerwona Papuga 2013, ISBN: 978-83-936820-0-3



5/6



Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Pani Agnieszce reprezentującej wydawnictwo Czerwona Papuga :))))  Dziękuję za zaufanie :))


Czytaj dalej...

Cukiernia Szczęsnych

Pewnie dziwicie się czemu sięgam po literaturę dziecięcą. Nie ma w tym żadnej tajemnicy. Jestem mamą dwóch urwisów i lubię wiedzieć co w trawie piszczy. Moim zadaniem jako rodzica (między innymi :)) jest sprawdzić, jaka jest oferta dla dzieci na rynku wydawniczym, by w odpowiednim czasie móc podsuwać moim pociechom odpowiednie czytadła. Takim oto sposobem w moje ręce wpadła książka Kathryn Littlewood "Magiczna cukiernia".

Klęski Zdrój to fikcyjne małe miasteczko, w którym mieszka nietypowa rodzinka Szczęsnych. Mama i tato- Bella i Albert oraz czwórka rozkosznych dzieci: Rozmarynka, Pietrusia, Kminek i Tymek prowadzą najsłodszą z najsłodszych cukiernię. Ich wyroby są tak wyśmienite, że co rano, jeszcze przed jej otwarciem ustawia się długa kolejka chętnych by spróbować świeżych słodkości. Bella i Albert nie zajmują się tylko prozaicznymi wypiekami, gdy sytuacja tego wymaga sięgają do tajemniczego Almanachu wiedzy kulinarnej Szczęsnych i z czarodziejskich przepisów wytwarzają pomocne ciasta, ciasteczka, torty i inne słodycze. Ciiii...To sekret...Nikt nie może dowiedzieć się o magicznej księdze...
Pewnego dnia rodzice wyruszają z misją ratunkową do sąsiedniego miasteczka. Podczas ich nieobecności opiekę nad Almanachem i młodszym rodzeństwem ma sprawować Rozmarynka. Początkowo dziewczynka idealnie wywiązuje się ze swojego obowiązku. Jednak kiedy pojawia się piękna i tajemnicza ciotka Lily, która przejmuje władzę nad rodzeństwem, domem i cukiernią, zachowanie Rozmarynki zmienia się. Z ciekawości i chęci zwrócenia na siebie uwagi postanawia wypróbować kilka przepisów. Zadanie okazało się trudniejsze niż myślała, a jej ciasteczka sprowadzają ogromne kłopoty...

Przygody Rozmarynki z magicznym pieczeniem są zabawne, pouczające i bardzo wciągające. Bardzo byłam ciekawa jakie ciasto wyrośnie z dziwacznych składników, jak będzie smakowało i jakie przyniesie konsekwencje.
Zachowanie, wygląd i charaktery mieszkańców są odrobinę przerysowane ale tym bardziej uwypuklają ich wady bądź pragnienia. Po magicznej interwencji wszystko nabiera jeszcze bardziej intensywnych kształtów.

"Magiczna cukiernia" w przystępny sposób, podszyty dowcipem ukazuje młodemu czytelnikowi do czego doprowadza nieposłuszeństwo, zgubna ciekawość i pozwala dojrzeć przykre konsekwencje swoich czynów. Pozwala także dostrzec efekty , finał spełnionych marzeń. Czy spełnienie pragnień wygląda tak, jak tego oczekiwaliśmy? Rozmarynka to miła i posłuszna dwunastolatka. Pomaga rodzicom w cukierni, opiekuje się młodszym rodzeństwem i dzień po dniu odkrywa swoje powołanie i pasję kulinarną. Jej zachowanie zmienia się po wyjeździe rodziców. Piękna, czarująca ciotka Lily jest obiektem zazdrości i gniewu Rozmarynki. To przez te uczucia, dziewczynka po raz pierwszy sprzeciwia się woli rodziców i nie dotrzymuje złożonej obietnicy. Konsekwencje tego czynu są przykre i dopiero wtedy zaczyna rozumieć swoje błędy. Rozmarynka bije się z myślami, oskarża w duchu i próbuje naprawić szkodę. Nie jest to łatwe. Wie, że czeka ją jeszcze trudniejsze zadanie. Musi o wszystkim opowiedzieć rodzicom...

"Magiczna cukiernia" to także przypomnienie i dowód na to, że kiedy wszystko się wali i sypie z pomocą zawsze pospieszy rodzina. To u swoich najbliższych warto poszukać zrozumienia i pociechy. Bella i Albert to wyrozumiali rodzice, choć czują rozczarowanie zachowaniem córki, wybaczają jej błędy. To dobry przykład budujący zaufanie do dorosłych.
Książka Pani Kathryn Littlewood zdobyła moją pozytywną ocenę i z miłą chęcią zaproponuję ją moim synom. "Magiczna cukiernia" to pierwszy tom sagi o Szczęsnych. Z zaciekawieniem czekam na dalsze losy tej nietypowej rodzinki :)




Kathryn Littlewood "Magiczna cukiernia", tł. Joanna Schoen, Egmont 2013, ISBN: 978-83-237-5338-4




5/6


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Panu Maciejowi :))) Dziękuję za zaufanie :)))
Czytaj dalej...

"Rico, Oskar i złodziejski kamień" Andreas Steinhöfel

Andreas Steinhöfel to tłumacz, krytyk literacki, scenarzysta oraz autor licznych i wielokrotnie nagradzanych książek dla dzieci i młodzieży.

"Rico, Oskar i złodziejski kamień" to trzecia część serii o przygodach bardzo samodzielnych i ciekawskich chłopcach. Do tej pory nakładem wydawnictwa Wam ukazały się "Rico, Oskar i głębocienie" oraz "Rico, Oskar i złamane serca".

Bohaterami książek Andreasa Steinhöfela są dzieci z problemami, dzieci, które nie są takie jak wszyscy, dzieci wyróżniające się z tłumu. Rico jest chłopcem "głęboko utalentowanym", jak nazywa go wychowująca samotnie matka. Oskar z kolei jest nieśmiałym i wystraszonym geniuszem, który zna odpowiedzi na niemal każde pytanie. On również wychowuje się w niepełnej rodzinie, a jego ojciec co róż popada w depresję. Chłopcy zamieszkują pewne niemieckie blokowisko wśród nie zawsze przyjaźnie nastawionych sąsiadów. Rico i Oskar są przyjaciółmi i razem rozwiązują zagadki kryminalne, które rozgrywają się w ich otoczeniu.

Pewnego dnia chłopcy znajdują trupa na klatce schodowej. Zmarłym okazuje się ich sąsiad pan Fitzke. Niezwykłe jest to, że chłopców nie dziwi zjawisko śmierci, nie są ani zaniepokojeni ani  przerażeni. Pan Fitzke pozostawił  po sobie testament, w którym przekazuje swoją kolekcję kamieni małemu Rico. Chłopiec przyjmuje wiadomość ze spokojem i zaciekawieniem. Jednak przejęcie spadku nie obejdzie się bez zgrzytów. Ktoś włamuje się do mieszkania nieboszczyka i kradnie najcenniejszy okaz z kolekcji. Chłopcy postanawiają wytropić złodzieja.

Narratorem książki jest Rico a same wydarzenia są przedstawione w formie pamiętnika. Bardzo łatwo jest wejść w opisywaną historię oraz w w życie i problemy jej małych bohaterów. Książka jest skierowana przede wszystkim do młodego molika książkowego a więc język oraz szata graficzna jest skierowana pod wymagania tej grupy wiekowej. Bardzo fajnym pomysłem jest wyjaśnianie w ramkach co trudniejszych słów i zagadnień. Czyni to oczywiście sam narrator co bywa zaskakujące a czasem i zabawne.
Na uwagę zasługują także atrakcyjne ilustracje wykonane ręką Petera  Schössow. 

Samych bohaterów nie sposób nie polubić. Wzrusza ich los, ich problemy przystosowawcze a z drugiej strony bawi nas ich pęd ku odkrywaniu wszelkich tajemnic. Całość czyta się z przyjemnością i narastającym zaciekawieniem. Dla dzieci przeżycia Rica i Oskara będą wspaniałą przygodą, odkryją nieznane wyzwania i zauważą kolejne niebezpieczeństwa. Lektura książki jest idealną propozycją na wspólne czytanie, spędzenie czasu oraz porozmawianie i nauczenie naszych pociech tolerancji, zasad postępowania, bezpieczeństwa.

Autor w swoich książkach próbuje oswajać z rzeczywistością małych czytelników. Udaje mu się wyśmienicie. Pokazuje, że inność nie jest zła, że każde dziecko, niezaprzeczalnie, posiada inne zdolności, inne zalety, jest niepowtarzalne a przebywając w tak różnorodnym towarzystwie wiele mogą się nawzajem nauczyć.

Gorąco polecam książkę rodzicom i ich pociechom :)






Andreas Steinhöfel "Rico, Oskar i złodziejski kamień", tł. Elżbieta Jeleń, WAM 2013, ISBN: 978-83-7767-167-2


5/6


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Panu Łukaszowi reprezentującego wydawnictwo WAM :)))  Dziękuję za zaufanie :))


Czytaj dalej...

"Wszystkie koszmary koszmarnego Karolka" Francesca Simon

Ku przerażeniu rodziców, na rynku wydawniczym ukazała się kolejna książeczka o koszmarnym Karolku. 


Dla tych, co go jeszcze nie znają, króciutkie przypomnienie. Karolek według swoich rodziców jest najbardziej koszmarnym dzieckiem na świecie. Nikogo nie słucha, nie stosuje się do panujących zasad, wszystko i wszyscy go denerwują, a szczególnie młodszy brat Damianek. Od blisko 20 lat możemy poznawać coraz to nowe i koszmarne przygody w bajecznie kolorowych książeczkach.

Kolejna z nich zatytułowana "Wszystkie koszmary koszmarnego Karolka" to alfabetyczny spis wszelkich rzeczy, osób zdarzeń, których Karolek albo nienawidzi, albo kocha. Tych drugich jest zdecydowanie mniej, bo cóż może go zainteresować, skoro jest obrażony na cały świat i zawsze w opozycji do niego? No chyba, że są to słodycze, bądź rzeczy, dzięki którym może zdenerwować rodzinę czy znajomych.

Z książeczki "Wszystkie koszmary koszmarnego Karolka" dowiemy się m.in., że na ulubioną czekoladę Karolek wydaje całe kieszonkowe lub gdzie chowa znienawidzona brukselkę, która babcia jest najukochańsza, jakie jest hasło do tajnego klubu i wiele wiele innych.

Spis jest przejrzysty, hasła wytłuszczone, całość idealnie dostosowana do specyficznej grupy odbiorców, jakimi są dzieci w wieku wczesnoszkolnym. Łatwo się po nim poruszać ze względu na szczegółowy spis treści, ale i odnośniki pod każdym hasłem. Każdy dobrze wie, że najłatwiej i najprzyjemniej uczyć się poprzez zabawę. "Wszystkie koszmary koszmarnego Karolka" oswaja dzieci z książkami typu słownik, leksykon czy encyklopedia. Na jej podstawie możemy nauczyć nasze pociechy wyszukiwania haseł, poszukiwania odpowiedniej strony, jak wykorzystywać odsyłacze itp. Hasła są pisane w kilku zdaniach, prostymi słowami. To również dobry sposób na poznanie, przyswajanie, przypominanie alfabetu. Dzieci mimowolnie uczą się, jak wyglądają litery i jak po sobie występują.

Oprócz korzyści edukacyjnych książka "Wszystkie koszmary koszmarnego Karolka" ma przede wszystkim charakter rozrywkowy. Spodoba się wszystkim fanom koszmarnego Karolka i jest obowiązkowym prezentem dla każdego kolekcjonera przygód swojego ilustrowanego bohatera. 







Francesca Simon "Wszystkie koszmary koszmarnego Karolka", tł. Maria Makuch, Znak Emotikon 2012, ISBN:  978-83-240-1976-2


5/6



Recenzja napisana dla serwisu DlaLejdis, któremu bardzo dziękuję  za książkę :)))


Czytaj dalej...

"Anielskie sprawki" Agnieszka Przywara

"Anielskie sprawki" jest bajką napisaną w ramach konkursu „Bajki dla Tomka” organizowanego przez Centrum Zdrowia Dziecka w 2010 roku. Pani Agnieszka Przywara wzruszona cierpieniem Tomka jak i innych chorych dzieci, postanowiła wziąć udział w konkursie. Wygrała. Na podstawie jej tekstu powstał również audiobook – wydany przez Polskie Radio dla Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie.

"Anielskie sprawki" to historia małej dziewczynki, która z powodu swojej choroby nie może żyć tak jak jej rówieśnicy. Jej chore serduszko wymusza bardzo spokojny i spowolniony tryb życia. Przez okno w swoim pokoiku może obserwować zwykłe zabawy dzieci w jej wieku. Podgląda jak biegają, grają w przeróżne gry, cieszą się słońcem. Jak sama mówi: "miałam mnóstwo czasu by obserwować mijające mnie chwile". Może dzięki tej umiejętności wnikliwego postrzegania, świat aniołów stanął przed nią otworem? Bo Muszelka nie tylko widuje anioły, ale z nimi rozmawia, poznaje ich problemy i na swój dziecięcy sposób znajduje ich rozwiązania. Dzięki tym spotkaniom przeżywa przygody, o których nawet nie marzyła.

Książeczka jest podzielona na piętnaście rozdziałów, a każdy z nich jest poświęcony innemu aniołowi i innej kłopotliwej sytuacji. Z każdą kolejną stroną poznajemy Muszelkę, jej zachowanie, jej marzenia. Razem z nią obserwujemy zmiany pór roku, przygotowania do świąt.
Muszelka jest bardzo rozsądną, poważną i usłuchaną dziewczynką. Bardzo zaskoczyło mnie jej dojrzałe postrzegania świata, wymuszonego przez ciężką chorobę.. Wie co jej wolno, a co jest zabronione i trzymam się ustalonych zasad. Choć tęskni za "normalnym" życiem nie naraża swojego zdrowia na niebezpieczeństwo. Bardzo kocha swoich rodziców i martwi się ich zatroskanymi spojrzeniami, nie chce im sprawić zawodu.

"Anielskie sprawki" warto podsunąć naszym pociechom. Dzięki niej dzieci uczą się prawidłowych zachowań, postrzegają że dobro zostaje wynagrodzone, że troska o innych, uważność, wrażliwość, cierpliwość przynosi zaskakujące niespodzianki. Przypomina również wartości, które w naszym zapędzonym świecie zostają zepchnięte w ciemne kąty niepamięci. "Anielskie sprawki" oprócz pedagogicznego przesłania niesie za sobą również moc terapeutyczną. Pomoże oswoić dziecięce lęki czy chociaż na chwilę odwróci uwagę od choroby. Książeczka jest również formą przedstawienia, przybliżenia, odkrycia przed dzieckiem religijnej strony życia, kształtowania jego wiary.

Na uwagę zasługują również piękne ilustracje Pani Zofii Zabrzeskiej, która odmalowała omawiane anioły tak jak wyglądały i w mojej wyobraźni.

Muszę również pochwalić estetyczne, przemyślane i szczegółowo dopracowane wydanie "Anielskich sprawek". Twarda oprawa, kolorystyka, dekoracyjne obramowania każdej ze stron, cieszy oko i usatysfakcjonuje każdego małego molika książkowego jak i jego rodziców :)))







Agnieszka Przywara "Anielskie sprawki", WAM 2012, ISBN: 978-83-7767-170-2



5/6


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Panu Łukaszowi z wydawnictwa WAM :))))



Czytaj dalej...

"Koszmarny Karolek pisze list" Francesca Simon

Karolka nie warto naśladować. Jednak na przykładzie historyjek o niegrzecznym chłopcu, łatwiej wytłumaczyć dzieciom złe zachowania i ich konsekwencje.

Francesca Simon nieprzerwanie, od prawie 20 lat bawi małych czytelników, a ich rodziców przyprawia o zawrót głowy. Bo "Koszmarny Karolek" to nie jest wzorzec godny do naśladowania. To łobuziak z największych ludzkich koszmarów. Karolek jest uparty, złośliwy, nie słucha rodziców i ma tak szalone pomysły, że aż strach pomyśleć, iż mogą być inspiracją do naśladowania.

Tym razem "Koszmarny Karolek pisze list" i przedstawia zmagania chłopca z pisaniem listów z podziękowaniami za świąteczne prezenty. Karolek pisać nie lubi, dziękować tym bardziej. Zresztą za co, prezenty były nietrafione i zupełnie nie w jego guście. Jednak zdecydowana postawa rodziców i widmo kary najokrutniejszej zmusza łobuziaka do uległości. Chłopiec zastanawia się, jak wybrnąć z tego niewdzięcznego zadania, by zbytnio się nie napracować, a żeby każdy otrzymał dziękczynny bilecik. Jak zwykle używa w tym celu szalonych fortelów,  które są wytworem jego niesamowitej fantazji i niespotykanej przebiegłości. Każdy ze swojego doświadczenia zna takiego zadziornego i zbuntowanego Karolka, który na każde polecenie i pytanie odpowiada "nie", tak dla zasady. W takich wypadkach trudno zachować spokój, zimną krew i po raz setny powtarzać to samo.

Karolka nie warto naśladować. Jednak na przykładzie historyjek o niegrzecznym chłopcu, łatwiej wytłumaczyć dzieciom złe zachowania i ich konsekwencje. Starsze dziecko, w wieku wczesnoszkolnym może bez zbędnego stresu obserwować postępowanie łobuziaka, ocenić je i wyciągnąć wnioski, dlatego warto książkę przeczytać razem z pociechą, a później o niej porozmawiać. Miło spędzicie czas i jednocześnie wzmocnicie swoje więzi.

Książka jest napisana językiem prostym, przejrzystym i atrakcyjnym dla każdego dziecka. Duże litery, krótkie teksty ułatwiają im samodzielne czytanie, a ilustracje cieszą oko. Dokładnie odzwierciedlają słowa, co dodatkowo wpływa na lepsze zrozumienie treści. Obrazki są kolorowe, wykonane z dużą dbałością, a postacie są dobrze znane z telewizyjnej kreskówki pod tym samym tytułem. Dzięki temu nasi milusińscy nie są zdezorientowani i już z daleka witają książeczkę z uśmiechem na twarzy i dzikim okrzykiem radości (przykład z autopsji).



Francesca Simon "Koszmarny Karolek pisze list",  Znak Emotikon 2012, ISBN: 978-83-240-2021-8
 
5/6


Recenzja napisana dla serwisu DlaLejdis, któremu bardzo dziękuję za egzemplarz recenzyjny książeczki :)

Czytaj dalej...

"Karolcia" Maria Krüger

Mój synek od września będzie uczniem drugiej klasy. Na liście potrzebnych mu  podręczników, w tym lektur znalazła się "Karolcia". Bardzo się ucieszyłam gdyż książka autorstwa Marii Krüger była i jest moją ukochaną lekturą czasu dziecięcego. Szybko skorzystałam z okazji, przeczytałam "Karolcię" i powróciłam w beztroski okres wczesno- szkolny.

Tytułowa Karolcia to prawie dziewięcioletnia ( dokładnie ma 8 lat i 8 miesięcy), rezolutna i pomysłowa dziewczynka. W trakcie przeprowadzki zauważa w szparze podłogi podłużny, niebieski koralik. Ze zdziwieniem zauważa, że paciorek spełnia wszystkie życzenia swojego właściciela. Zaczyna się niesamowita przygoda. Ale, ale...Jest jedno ostrzeżenie, niebieski koralik, za wszelką ceną, chce zdobyć pewna zła czarownica Filomena...

Tak jak i ponad dwadzieścia lat temu, jak i teraz "Karolcia" błyskawicznie przeniosła mnie w niezwykłą krainę wyobraźni. Miałam w głowie wiele planów jak i kiedy użyć magicznego koralika. Nie tylko ja dobrze się bawiłam, wraz ze mną robiła to Karolcia i jej przyjaciel Piotrek. Przygody naszej trójki śledziła z ukrycia, poirytowana Filomena. Nie udało jej się wykraść niebieskiego koralika.

Najmilsze jest to, że dzieci ze szkolnej lektury nie spełniały tylko swoich zachcianek ale próbowali chronić swoich kolegów, pomagali mamie a w finale spełnili wszystkie skrywane marzenia. Dzięki "Karolci" wszyscy jej rówieśnicy mogą czerpać, pełnymi garściami, z przekazywanych im wzorców. Mają szansę dostrzec, że dawanie jest równie przyjemne co otrzymywanie.
W czasach kiedy dzieci są otępiane telewizją, komputerem, nie mają odpowiednich ideałów, "Karolcia" i podobne jej lektury, winny być podsuwane naszym pociechom jak najczęściej, jak najwcześniej.

Przyjemności podczas lektury dostarcza język piękny, prosty bo w końcu to książka dla ośmiolatków, ale atrakcyjny dla dzieci. Zdania są krótkie, przygody pomysłowe i oryginalne. Ilustracje umieszczone w "Karolci" to czarno- białe rysunki autorstwa Haliny Bielińskiej,  nie zakłócają procesu wyobraźni gotowymi szablonami. Każde dziecko na swój sposób pokoloruje je swoimi propozycjami.


 Maria Krüger "Karolcia", Siedmioróg 2008, ISBN: 978-83-7162-457-5

Może to sentyment, a niech tam...


>>6/6<< 


Ciąg dalszy przygód Karolci i jej przyjaciół znajdziecie w książce "Witaj Karolciu"


Maria Krüger– polska pisarka literatury dziecięcej oraz dziennikarka w prasie dla dorosłych czytelników.
Ukończyła Wydział Humanistyczny UW oraz Akademię Nauk Politycznych w Warszawie. Z zawodu ekonomistka.
Debiutowała w 1928 w "Płomyczku". Pisała również do czasopism: "Świerszczyk", "Płomyk" oraz przedwojennych:... "Dziatwa", "Słonko" i "Poranek". Podczas okupacji współdziałała z grupą "Epoka". Uczestniczyła w Powstaniu Warszawskim.
Wymyśliła znaną telewizyjną audycję "Miś z okienka", do której długo pisała teksty. Jej najbardziej znana książka to Karolcia (1959), przetłumaczona na kilka języków. Ukazała się także część druga pt. Witaj Karolciu!. W 1995 powstał spektakl telewizyjny na jej podstawie. W 2008 roku książka została zekranizowana (reż. Jowita Gondek).
Jej najbardziej znane opowiadanie to opowieść z historii Polski pt. Godzina pąsowej róży (1960), która doczekała się adaptacji filmowej i radiowej. Film zrobił swojego czasu prawdziwą furorę wśród nastolatek, m.in. dlatego, iż grały tam ówczesne sławy polskiego kina – Elżbieta Czyżewska, Lucyna Winnicka, Barbara Ludwiżanka. Na XV MFF dla Dzieci i Młodzieży w Wenecji film otrzymał "Złotego Lwa". Napisała również ,,Szkołę narzeczonych"



Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka