Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poradnia K. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poradnia K. Pokaż wszystkie posty

Łaciną na życie, czyli... Burdubasta, Stanisław Tekieli

ALEKSANDROWE MYŚLI POLECA* ALEKSANDROWE MYŚLI POLECA* ALEKSANDROWE MYŚLI POLECA



"Burdubasta to jedno z bardziej niesamowitych łacińskich słówek, o niejasnym, choć niewątpliwie plebejskim pochodzeniu. Oznacza starego osła lub też, prześmiewczo, podstarzałego gladiatora, niezbyt już radzącego sobie z bronią. Jego stan wyraźnie przypomina kondycję dzisiejszej, stojącej nad grobem łaciny – ale w naszej mocy jest trochę przedłużyć poczciwej bestii życie."

Łacina była ojczystym językiem Rzymian. Do XVIII wieku powszechnie używana i służąca w wielu dziedzinach życia: komunikacji międzynarodowej, nauki, kultury i sztuki. Współcześnie stosuje się łacinę w bardzo ograniczonym zakresie. Uczą się go jedynie studenci wybranych kierunków związanych na przykład: z prawem, medycyną czy literaturą. W mediach czy kulturze masowej stosowana w wyjątkowych sytuacjach mających podkreślić znaczenie wypowiadanych słów, wydarzeń bądź brzmią tylko w ustach nobliwych nestorów rodu: Cave canem, Pacta sunt servanda, Festina lente. Dzieci, młodzież bardziej interesują elektroniczne gadżety niż dawny, zapomniany język, który przez wieki kształtował kulturę, religie, dobre wychowanie. A jeżeli zdarzy im się wykorzystać podsłyszane frazy, to często używają ich niepoprawnie i bez przekonania. Do tego dochodzi ich zrozumienie. Czy to mądra wskazówka czy może starożytna obelga? 

Należę do tych osób, które poszukują nowych wrażeń, doświadczeń, dróg i ścieżek pomagających poznawać i uczyć się wszystkiego co proponuje otaczający nas świat. Niewiele wspólnego miałam do tej pory z łaciną. Aż do tej chwili. To za sprawą pouczającej, zabawnej, mądrej publikacji "Burdubasta" dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy. Poznałam najpopularniejsze łacińskie zwroty, ich znaczenie, etymologię, powiązania, ciekawostki historyczne z nimi związane. 



Żeby nie było nudno, usypiająco, przewidywalnie, teoretycznie i naukowo, Stanisław Tekieli zaproponował liryczno- satyryczną formę poznawczą. Każde powiedzonko zostało sprytnie wkomponowane w krótki rymowany utwór. Doskonałym uzupełnieniem i jednocześnie gwarantem na zapamiętanie przeczytanej treści są zabawne ilustracje autorstwa Agnieski Żelewskiej. 

Nie od dziś wiadomo, że zabawa najlepszą formą nauki. "Burdubasta" jest doskonałą rozrywką z ambitnym planem ożywienia martwego, ale jakże użytecznego języka. 






"Burdubasta albo skapcaniały osioł czyli łacina dla snobów" Stanisław Tekieli, Poradnia K, Warszawa 2015




Czytaj dalej...

Satyrą w rzeczywistość czyli... Ja tutaj tylko na chwilę, Marian Załucki

Marian Załucki urodził się 5 maja 1920 roku w Kołomyi. Wczesną młodość spędził we Lwowie. Poeta, satyryk, autor książek “Przejażdżki wierszem”, “Uszczypnij muzo”, “Ojczyste kpiny”, “A nie mówiłem”, ”Niespokojna czaszka”, “Przepraszam żartowałem”, “Czy pani lubi Załuckiego?”

Po wojnie mieszkał w Krakowie, gdzie debiutował w Teatrze Satyryków prezentując swoje wiersze. W latach 1956-67 występował w kabarecie Wagabunda, a od 1962 roku w teatrach warszawskich Buffo, Syrena oraz w kabaretach “U Lopka”, “Dudek” i w popularnych programach Podwieczorek przy mikrofonie, Poznajmy się, Zgaduj zgadula.

Zmarł 13 kwietnia 1979 roku w Warszawie. Już po śmierci, w 1985 roku ukazał się zbiór wierszy Kpiny i kpinki.




"Ja tutaj tylko na chwilę" to wybór wierszy Załuckiego, które ze swadą, satyrą podsumowuje wydarzenia, które dzieją się wokół człowieka. Co dziwne są szalenie ponadczasowe i aktualne także dla nas. Mariana Załuckiego cechuje niebywała spostrzegawczość, poczucie i mądrość życiowa, która pozwala bez emocji a z uśmiechem na twarzy przyjąć absurdy człowieczego losu bez względu na czas i miejsce. Bo mimo rozwoju cywilizacji, samodoskonalenia, ulepszenia technologii i eksploracji kosmosu człowiek nie zmienił się. Może i przybrał bardziej dogodną postawę, ubrał się w kolorowe fatałaszki, uwierzył w ułudę wolności i samodecydowaniu o własnym losie. Ale oczekiwania, postawy ludzkie, bolączki, problemy, radości i smutki są takie same od zarania dziejów. Czy to współcześnie czy w czasach PRL- u drażnią nas kolejki u lekarza, walka o władzę, niedostrzeganie cierpienia i biedy jednostki oraz uwierająca starość.

Załucki był zawsze blisko człowieka, tego statystycznego, uwikłanego w rodzinę, pracę, obowiązki i z ich punktu widzenia malował rzeczywistość. To przysporzyło mu wielu wiernych fanów, popularność i miłość.


Mnie czekać kazano. 
Spojrzałem nieśmiało. 
Prócz mnie już sto innych 
Tu osób czekało... 
A każda z nich w ręku 
Dzierżyła numerek, 
Na każdym numerku 
Cyferek był szereg. 
Im wyższy numerek, 
Tym więcej cyferek, 
A mój był niestety 
Najwyższy numerek! 
Nie było gdzie usiąść, 
Stanąłem w przeciągu. 
I stałem cierpliwie 
Iks godzin okrągło, 
Tłumacząc przeróżnym 
Ciekawym osobom, 
Że ja tu - przepraszam - 
Z wątrobą!... 
Z wątrobą... 
Z śledzioną. 
Z nerkami. 
Z ischiasem. 
Z żołądkiem. 
l z sercem... 
(Bo pika mi czasem.) 
Z gardziołkiem. 
(Bo boli.) 
Z kolanem. 
(Bo strzyka.) 
Z migreną. 
(Dokucza.) 
Z przewodem. 
(Zatyka.) 
Mówiłem. Czas mijał... 
Mówiłem. Czas leciał... 
(Dziewiąta... Dwunasta... 
Już druga! Już trzecia!) 
Wtem przerwał mi moje 
Bolesne wywody 
Siedzący pod oknem 
Pan jakiś niemłody, 
Z siwizną na skroniach 
Widoczną z daleka. 
Dłoń podniósł do góry 
I krzyknął: 
- Wystarczy! 
Nim swojej kolejki 
Pan się tu doczeka, 
Do chorób tych dojdzie 
I uwiąd też s t a r c z y! 
Zdziwiony rzuciłem 
Więc wzrok na mężczyznę... 
Ów palcem na skroniach 
Swych wskazał siwiznę 
I dodał żałośnie: 
- Bo rzec panu muszę, 
Że ja tu wciąż czekam 
Z dziecięcym kokluszem!

Jeżeli denerwują Was kolejne spory polityków, przeczytajcie Załuckiego. Świata to nie zmieni ale przynajmniej pojawi się uśmiech na Waszych twarzach.






"Ja tutaj tylko na chwilę" Marian Załucki, Poradnia K, Warszawa 2014





Wiersze i fraszki  miałam przyjemność przeczytać dzięki uprzejmości Pani Ingebordze reprezentującej wydawnictwo Poradnia K :))) Dziękuję za okazane zaufanie :)


Czytaj dalej...

Marie Freyssac "Sceny z życia rosyjskich milionerów"

Premiera 1 wrzesień 2014

Marie Freyssac jest młodą, francuską dziennikarką. Jej marzeniem była podróż do Rosji i doświadczenie życia w kraju ogromnego rozłamu pomiędzy warstwami społecznymi- bogatymi a biednymi, różnic kulturowych, słowiańskiej fantazji. Przypadek sprawił, że miała okazję spełnić swoje pragnienie. Wyrusza do Rosji w roli guwernantki, niani, nauczycielki języka francuskiego czteroletniego Aloszy oraz siedmioletniej Lizy, dzieci współczesnych rosyjskich nuworyszy, oligarchów. Swoje spostrzeżenia zawiera w książce "Sceny z życia rosyjskich milionerów".

Autorka sama mówi: "Nie staram się być obiektywna ani dokładnie przedstawiać życia rosyjskich oligarchów. Opisuję po prostu sytuacje, jakie przeżyłam w niesamowitym świecie miliarderów oraz codzienne życie zwykłych mieszkańców Moskwy".

Kim są jej pracodawcy? To rodzina Sokołowów, około pięćdziesięcioletni Artiom, przedsiębiorca i trzydziestoletnia Nastia, która jest ozdobą męża i organizatorką życia rodzinnego. Jakie ma obowiązki? Trzy dni w tygodniu po pół godziny nauczać Lizę i Aloszę manier, języka francuskiego oraz spełnianie wszystkich ich zachcianek- żeby "były szczęśliwe". Co oznacza, że należy ulegać ich kaprysom i robić wszystko, aby jak najczęściej się śmiały i jak najrzadziej płakały." Miejsce pracy? Wytworna posiadłość na Rublowce, niedostępna dla statystycznego obywatela, a nawet fiskusa. Chroniona przez wykwalifikowanych ochroniarzy. Jej wynagrodzenie? 5000 euro, wynajęte mieszkanie, wakacje z rodziną, "do tego dochodzą jeszcze podróże prywatnym samolotem, luksusowe hotele, wykwintne wina, wakacje w słonecznych stronach, celebryci."

Czegóż trzeba więcej młodej dziewczynie, przed którą otwierają się wytworne drzwi do spełnienia marzeń? Co przyniesie jej ta podróż, to doświadczenie? Jakie różnice zaobserwuje pomiędzy Francuzami a Rosjanami? Jak żyją rosyjscy oligarchowie?

Pierwsze co rzuca się w oczy to to, że folgują zachciankom swoim i całej rodziny bez umiaru. Alosza i Liza mają wszystko począwszy od zabawek, poprzez najnowsze zdobycze technologiczne po markową odzież, buty i dodatki. Wystarczy, ze wskażą jakąś rzecz palcem, już jest ich. Niestety nie mają one dla nich większej wartości, nie umieją się nimi cieszyć i ich nie szanują. Są wychowywane w przekonaniu, że wszystko im się należy bez żadnego zaangażowania z ich strony, bez wyrzeczeń, bez trudu. Jedynym problemem rodziny wydaje się być lepszym od sąsiada i mieć lepsze, ładniejsze zabawki- prywatny samolot, najnowocześniejszy samochód, superszybka motorówka, najdłuższy jacht, oryginalne wakacje czy przyjęcie urodzinowe...Według autorki taki czysto konsumpcyjny tryb życia cechuje rosyjskich nuworyszy.

Wychowanie dzieci również różni się od tego co znamy w Europie. Potomków kształtuje się i traktuje zależnie od płci. Dziewczynka ma się bawić lalkami, dbać o wygląd i zajmować się modą. Chłopiec ma być męski czyli "w łazience ojciec poucza go: „Ochlap twarz wodą. Tak robią prawdziwi mężczyźni!”. Gdy szlocha, siostra przywołuje go do porządku: „Przestań płakać, jesteś mężczyzną!”. Gdy nie chce jeść owsianki, matka grzmi: „No jedz, przecież jesteś mężczyzną!”. Gdy jest ubrany w koszulkę polo, wujek zwraca mu uwagę: „Postaw kołnierzyk jak prawdziwy mężczyzna!”. Gdy wierci się na krześle, rosyjska guwernantka beszta go: „Siedź prosto, jesteś mężczyzną!”. Gdy przyjaciółka domu opuszcza ich progi, na odchodnym rzuca: „Powinieneś otwierać drzwi damom, przecież jesteś mężczyzną!”. Krótko mówiąc, przy każdej sposobności wszyscy dają mu do zrozumienia, że powinien się zachowywać jak prawdziwy mężczyzna".

Najbardziej zaskoczyło mnie podejście do przeziębienia i choroby, która w rodzinie Sokołow jest przyjmowana jako kataklizm. Kwarantanna, zakaz kąpieli i odwiedziny w ochronnych maseczkach wydaje się kuriozalne...

Sposób spędzania wolnego czasu, wakacje i podróże rodziny Sokołow to ekstrawagancja sama w sobie. Przyjęcie urodzinowe Lizy przypominające wystawne wesele, całodniowe obżarstwo, Nowy Rok świętowany podczas rejsu z widokiem na podświetloną wieżę Eiffla, nauka gry golfa na jachcie, podróż koleją transsyberyjską...

Ale to jeszcze nie wszystko. W książce Marie Freyssac znaleźć można pogląd Rosjan na staropanieństwo, homoseksualizm, alkoholizm, państwową służbę zdrowia, cudzoziemców, politykę i wiele, wiele więcej...

Marie Freyssac  opisuje życie nie tylko bogaczy ale i zwykłych ludzi, którzy muszą sobie radzić na wiele sposobów by przetrwać w tym bezdusznym świecie pełnym powiązań, wpływów, wszechobecnej korupcji i hipokryzji.

"Sceny z życia rosyjskich milionerów" to lektura, która przyniosła mi wiele przyjemności :)





Marie Freyssac "Sceny z życia rosyjskich milionerów", tł. Natalia Stochalska, Poradnia K, Warszawa 2014




Książkę miałam przyjemność przeczytać dzięki uprzejmości Pani Ingebordze reprezentującej wydawnictwo Poradnia K :))) Dziękuję za okazane zaufanie :)





Czytaj dalej...

Podróże kształcą

Podróże kształcą- to fakt bezsprzeczny. Uczymy się nie tylko o historii, kulturze i obyczajowości odwiedzanych miejsc, ale poznajemy własne możliwości i ograniczenia, mocne strony i słabości, odnajdujemy także pokłady swojej wrażliwości, emocjonalności, odkrywamy pasje, doświadczamy życia bardzo głęboko gdzie napotykamy swoje prawdziwe "ja". 

Podróżowanie to jak na razie moje niespełnione marzenie. Żeby zaspokoić swoją ciekawość posiłkuję się opowieściami innych, którzy odważyli się wyściubić nos ze swojego wychuchanego gniazdka. Jedną z takich osób, globtroterką z pasją jest Marzena Filipczak. Dzięki jej książce "Między światami" miałam okazję poznać miejsca, które nie są zbyt często odwiedzane przez turystów, czy dostępne podczas standardowych pakietów oferowanych przez biura podróży. A szkoda. Autorka udowadnia, że właśnie takie wyprawy są najciekawsze, najbardziej odkrywcze i niezapomniane :)

"Przeczytałam gdzieś relację z Nouruz, czyli Nowego Roku, obchodzonego w dzień równonocy wiosennej. Zdjęcia Kurdów w tradycyjnych strojach spowodowały, że chciałam pojechać natychmiast, bo radości, jaka malowała się na ich twarzach, nie widziałam już dawno."

"Między światami" to zapis podróży po krajach, miastach, wioskach gdzie status kobiety jest diametralnie różny od tego co jest nam znane na co dzień, a niebezpieczeństwo w nie wpisane, to jedynie stereotyp masowo wtłaczany w naszą świadomość. Armenia, Górski Karabach, Osetia Północna, buddyjska Kałmucja, pozostałości Jedwabnego Szlaku w Uzbekistanie, Kirgistan, Kurdystan turecki, Kurdystan iracki, Iran, izolowany od świata Turkmenistan i stepy Kazachstanu zostały "odczarowane" z czarnego PR- u, a ciekawy czytelnik doświadczy "opowieści o gościnności tak wielkiej, że aż zapierającej dech w piersiach i niepojętej z zachodniego punktu widzenia, która każe gospodarzom towarzyszyć gościowi nawet w toalecie i oddać mu miejsce w swoim łóżku".
 
Marzena Filipczak preferuje podróże w pojedynkę. W ten sposób łatwiej jest jej wejść w świat tubylców odwiedzanego miejsca, wtopić się w tłum, zapoznać z miejscowymi, a ci z kolei chętniej zapraszają ją do prywatnych domów, do wspólnego stołu, zaproponują nocleg czy towarzystwo i przewodnictwo na terenie własnego kraju. Wiele z tych zaproszeń pozwoliło podróżniczce przyjrzeć się codzienności swoich gospodarzy, uczestniczyć w ich zabawach czy świętach. Dzięki temu "ucztowała" na cmentarzu wspominając w ten sposób  zmarłego ojca pewnego Armeńczyka lub bawiła się na trzydniowym uzbieckim weselu.
 
Razem z autorką wsiądźmy do marszrutki i wyruszmy po przygodę, po emocje, po doświadczenia. 

Z książki dowiecie się również co robił minibus w salonie uzbeckiego domu, dlaczego torby uzbeckich cinkciarzy są takie ciężkie, gdzie robi się najwięcej operacji plastycznych nosa oraz dlaczego Marzena Filipczak przewiozła przez granicę 60 kg kołpaków i kto oprócz Romów porywa dziewczynę by móc się z nią później, bez skrępowania ożenić. 

Marzena Filipczak jest fantastyczną gawędziarką. W ciekawy, zajmujący i bardzo przystępny  sposób opowiada o swoich doświadczeniach, przeżyciach, obserwacjach. Krótko przybliża historię miejsca, obyczaje, różnice kulturowe, rolę kobiety i mężczyzny w społeczeństwie, zdobycze cywilizacyjne, wskazuje miejsca godne zwiedzenia i służy dobrą radą w ważnych jak i przyziemnych sprawach. Dodatkowo umiejętnie wplata podróżnicze anegdoty, które idealnie dopełniają oraz cementują całą relację. Autorka posługuje się językiem prostym, zrozumiałym, żywym, plastycznym, dowcipnym. W żadnym momencie nie czułam znużenia, a coraz większe zainteresowanie. Wybrane fotografie tylko zaostrzają apetyt na samodzielną wyprawę. Nietypowy alfabetyczny indeks na końcu książki jest równocześnie Instrukcją obsługi Wschodu i okolic. Zawarte tam informacje przydadzą się, gdy sami będziecie planować wyprawę :)

Marzena Filipczak otwiera umysły i wyobraźnię. Nic w życiu nie jest uznane za pewnik. Świat się zmienia a wraz z nim, my. To co dziś jest przed nami zamknięte, jutro może wyglądać zupełnie inaczej. Autorka udowadnia, że wyobrażenia o krajach, kulturze, zachowaniu bywa iluzją. Jeżeli chcesz się czegoś nauczyć, musisz to sprawdzić, poznać, dotknąć, posmakować. 

Wszystkim entuzjastom podróży, smakowania życia polecam książkę "Między światami". Doskonała, pełna wrażeń przygoda bez konieczności wstawania z fotela :)))





Marzena Filipczak "Między światami", Poradnia K, Warszawa 2014




Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Katarzyny reprezentującej Go Culture :))) Dziękuję za okazane zaufanie :)



Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka