Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

"Dwanaście" Marcin Świetlicki

Wydawnictwo: Wydawnictwo EMG
Seria: Polska Kolekcja Kryminalna
Premiera:  Kwiecień 2006
ISBN: 83-922980-1-2
Liczba stron: 216
Wymiary: 148 x 210 mm
Okładka: miękka
Moja ocena: 3/6


Marcin Świetlicki jest uznanym pisarzem i laureatem wielu nagród literackich między innymi nagrody im. Georga Trakla, nagrody Kościelskich, Grand Prix w konkursie czasopisma "brulion", nagrody im. ks. Jana Twardowskiego, Paszportu Polityki (przyjęcia którego odmówił). Wielu czytelnikom jest znany ze swoich wierszy a jeszcze innym z zespołu Świetliki, w którym jest wokalistą i tekściarzem. Thriller "Dwanaście" jest jego debiutem prozatorskim.

Akcja rozgrywa się w Krakowie w czasie dwunastu miesięcy 2005 roku. Głównym bohaterem jest Mistrz, który jako młody chłopiec grał w kultowym serialu dla dzieci "Mały mistrz na tropie".
Teraz ma 44 lata, od dawna nie posiada dowodu osobistego, komórki ani konta w banku. Wszyscy mówią o nim "spuchł, utył i posiwiał". Całymi dniami siedzi i pije wódkę w krakowskich barach. Jednym z nich jest Biuro, knajpa jego starego znajomego Mango, kiedyś lidera zespołu Biały Kieł. Ma u niego stolik "specjalnie zarezerwowany i wódkę w rozsądnych ilościach za darmo".
Pewnego zimowego dnia za sprawą tajemniczej Patrycji Twardowskiej zostaje wplątany w kryminalną aferę. W przerwach między alkoholowymi libacjami próbuje prowadzić śledztwo. Chce odkryć kim jest człowiek, który zabija kolejnych członków zespołu Manga.

Książka miała być mroczna, trzymająca w napięciu, z wartką akcją.
Dla mnie jest chaotyczna przez co nierzeczywista. Często czułam się zdezorientowana i zagubiona nie mogąc odnaleźć się w fabule. Przez większość stron przechodziłam nie wiedząc co jest treścią thrillera a co pijackim bełkotem Mistrza. Czy to co mówi jest tym co się wydarzyło czy tylko jego wyobrażeniem tego co mogłoby się stać.
Narracja w trzeciej osobie pozwoliła mi pozostać na uboczu i zająć się tylko obserwacją, nie identyfikując się z nikim i z niczym.
Czasem trudno było mi przemóc się aby wziąć książkę do ręki i przeczytać chociaż kilka stron. innym razem nie mogłam się od niej oderwać.
Pod tą zawiłością słów i pokręconych zdań skrywają się prawdziwe ludzkie dramaty. Gwałt, morderstwo, poszukiwanie własnej tożsamości, upadek moralny, cena sławy i sukcesu. Jednak nie każdy zdąży to odkryć, rzucając lekturę w kąt by już nigdy do niej nie powrócić.
"Dwanaście" jest książką dla wytrwałych, którzy nie poddają się przy pierwszym niepowodzeniu i potrafią być konsekwentni.

Dużym atutem tej opowieści są wyraziste postacie:
Marzena Malinowska- "była to kobieta duża i ładna", "krwiożercza" dziennikarka telewizji 66TV, która dla dobrego tematu gotowa jest iść po trupach. Zastrasza, przekupuje, zmusza i szantażuje.
Pan Grzesio- ciapowaty operator kamery stacji telewizyjnej 66TV. Nie potrafi sam rozwiązywać swoich problemów, wyręcza się teściem. Jego pasją jest "czynienie dopisków na różnych forach internetowych, anonimowe komentowanie wszystkich i wszystkiego".
Ćma- kobieta w średnim wieku udająca podlotka. W czasach młodości była fanką zespołu Biały Kieł, sypiała z jego członkami. Obecnie oddaje swoje ciało każdemu kto życzliwie lub z zainteresowaniem na nią spojrzy.
Mango Głowacki- właściciel baru Biuro, wokalista zespołu Biały Kieł. Wiecznie szuka miłości. "Mężczyzną był kochliwym rekordowo".
"Patrycja Twardowska- prowokatorka czy gwiazda pierwszej świetności"- młodociana performerka, artystka obejmująca wszelkie dziedziny sztuki.
I na koniec sam Mistrz- samotny borykający się z echami sławy, bohater serialu sprzed lat a teraz "spuchł, utył i posiwiał".

Zakończenie jest wielkim zaskoczeniem. Dwa ostatnie rozdziały są wytłumaczeniem i rozwiązaniem zagadki kryminalnej. Akcja przyspiesza a treść jest jasna i klarowna. Od razu w mojej głowie zrodziło się pytanie: Nie można było pisać tak od początku, a nie mieszać w głowie biednym czytelnikom?

Chcąc być szczerą, muszę przyznać, że sama do końca  nie wiem czy książka mnie zachwyca czy rozczarowuje.
Recenzja napisana dla Portalu DużeKa i można ją przeczytać również tutaj  :)
Za egzemplarz recenzyjny bardzo dziękuję pani Kasi :)
Czytaj dalej...

"Dziecko niczyje" Michael Seed

Wydawnictwo: Promic
Tłumaczenie: Andrzej Appel
ISBN: 978-83-7502-249-0
Format: 125 x 196 mm
Oprawa: broszurowa ze skrzydełkami
Liczba stron: 288
Moja ocena: 6+/6


Ojciec Michael Seed a właściwie Steven Wayne Godwin jest człowiekiem, którego zna dziś cała Wielka Brytania. 53 letni franciszkanin jest jednym z najsłynniejszych postaci Kościoła katolickiego na Wyspach. Jest przyjacielem i duszpasterzem koronowanych głów, celebrytów. Cieszy się szacunkiem parlamentarzystów, jest spowiednikiem Tony'ego Blaira.
Słowami swoich przyjaciół: Martiny Cole- powieściopisarki, Sir Jeffrey'a Archera- pisarza i Ann Widdecombe- parlamentarzystki, Michael Seed  "nigdy nie zawodzi jako przyjaciel, potrafi słuchać, jest wspaniałym księdzem i duszą towarzystwa, ma cudowne poczucie humoru. To człowiek wyjątkowy i nietuzinkowy, życzliwy, ciepły i mądry. Jest gorliwym zakonnikiem, wrażliwy, dobry". Jednak nawet oni nie znali całej historii jego dzieciństwa, tego co przeżył i doświadczył.

Michaela wychowywał Joe i Lillian Seed. Adoptowali oni chłopca kiedy ten skończył 17 miesięcy
 ( sam zainteresowany dowiedział się o tym kiedy skończył lat 17). Mieszkali oni w najuboższej dzielnicy Manchesteru a w domu zawsze było brudno i śmierdziało wilgocią. Jako 4 letni chłopiec był świadkiem przemocy fizycznej jaką ojciec stosował wobec matki. Bił ją niemal codziennie, z każdym dniem coraz bardziej. Coraz to nowe wymyślał sposoby aby upokorzyć Lillian. Kiedy agresja wobec kobiety już mu nie wystarczyła "zabrał się" za Michaela. "Zawsze dostawałem klapsy. Byłem też bity w nogi, pupę, po rękach, niekiedy w twarz". Chłopiec był bardzo samotny mama niespecjalnie zdawała sobie sprawę z mojej obecności, a dla taty byłem nicponiem, złym chłopcem, bezużytecznym bachorem, kulą u nogi, dzieckiem niczyim". Lillian była w depresji , brała silne leki uspokajające, antydepresanty. Michael określał to w ten sposób: "Mama jest "wyłączona". Nie funkcjonowała wtedy normalnie. Całymi dniami była jakby nieobecna. Często było tak jakbym miał w domu śliczną, dużą, chodzącą lalkę. Poruszała się ale nie dało się z nią porozmawiać". Michael często chodził głodny, w domu rzadko były produkty spożywcze, matka nie gotowała obiadów ani nie przygotowywała innych posiłków. Joe między innymi za to bił, kopał, przypalał skórę i gwałcił Lillian. Przez zażywane leki, które ją otępiały, przestała się wszystkim przejmować, przestała się nawet bronić przed przemocą. Nikomu się nie poskarżyła, nigdzie i nikogo nie prosiła o pomoc. Nie broniła przed agresją nawet swojego syna. Joe znęcał się nad rodziną na wszelkie możliwe sposoby. Najgorsze jest to, że wszyscy naokoło wiedzieli co się dzieje w mieszkaniu Seedów ale przymykali oczy. Udawali, że nie słyszą krzyków, rozpaczy, płaczu. Udawali, że nie widzą siniaków, oparzeń, rozciętych brwi i warg a jak już coś  zauważyli gładko wierzyli w kłamstwa Lillian i Michaela. Był taki moment kiedy rodziną zainteresowała się opieka społeczna ale skończyło się na jednorazowej wizycie. Ten mały chłopiec znikąd nie otrzymał wsparcia, współczucia i opieki. Nawet kiedy poszedł do szkoły nikt nie dopatrzył się maltretowania. Gdyby tego jeszcze było mało, Michael był świadkiem wielu prób samobójczych matki. Próbowała przedawkować leki ale zawsze udało się ją odratować. . Po tych nieudanych próbach Lillian jeszcze bardziej stała się otępiała i zamknięta we własnym świecie. Zachowywała się i była pustą kukłą, nieprzydatną do niczego kobietą, która całymi dniami albo spała albo patrzyła w jeden punkt, pozostając w czymś w rodzaju letargu. Wtedy dla Michaela zaczęła się prawdziwa gehenna i horror. Ojciec zaczął go molestować seksualnie. "Nauczył" chłopca zabawy w "wyciskanie mleka". Miał on wtedy 5 lat i był przerażony.
Michael doświadczył wszelkich możliwych upokorzeń, maltretowania i przemocy nie tylko w domu rodzinnym ale również w domu dziadków, do którego się przeprowadzili oraz w szkole. Znęcali się nad nim uczniowie a za nieposłuszeństwo karali biciem również nauczyciele. Gdy umarła Lillian, rzuciła się pod pociąg, następuje eskalacja nienawiści i agresji wobec Michaela. Chłopak obwinia się o śmierć matki i jednocześnie obwinia ją, za to że zostawiła go samego w tym podłym świecie.

Książka jest trudna ale tylko ze względu na podjętą tematykę. Łatwo się czyta gdyż jest napisana prostym językiem zrozumiałym dla każdego. Z każdej kartki, strony wyziera na nas ból, gniew, strach. Odczuwamy wszystkie emocja Michaela.
Czytając książkę byłam wściekła na to że nikt chłopcu nie pomógł, nawet anonimowo. Donosząc do odpowiednich władz, na policję, gdziekolwiek kiedy niewinne dziecko było maltretowane przez sadystów i dewiantów. Byłam przerażona wszystkimi potwornościami jakie musiał znosić i jakie jest w stanie zrobić człowiek drugiemu człowiekowi, kobiecie, dziecku. Współodczuwałam ból Michaela. Czułam odrazę.
"Dziecko niczyje" wydobędzie z czytelnika cały wachlarz uczuć. Podczas czytania łzy same napływały do oczu a pięści zaciskały się w proteście. Ta historia zostanie w mojej pamięci na bardzo długo...
Dawno nie miałam do czynienia z książką tak przejmującą i poruszającą. Najgorsze jest to, że nie jest to fikcja literacka a rzeczywistość!!!
Mimo wszystko książka daje również nadzieję. Wiele można przetrwać i wyjść z opresji obronną ręką. Tylkom od nas zależy jak potoczą się nasze losy. Michael jest idealnym przykładem. Nie jeden na jego miejscu poddał się i stoczył na samo dno. Znam ze słyszenia ale i z życia wiele przykładów ludzi, którzy po porażce nie podnieśli się. Przegrali życie. Tak łatwo jest odpuścić.
Michael mimo wielu krzywd potrafił obrócić zło w dobro.
Aż chce się powiedzieć "Co nas nie zabije to nas wzmocni".


Za egzemplarz recenzyjny bardzo dziękuję pani Annie z wydawnictwa Promic

Czytaj dalej...

"Africanus. Syn konsula" Santiago Posteguillo

Autor: Santiago Posteguillo
Wydawnictwo: Esprit , Listopad 2011
ISBN: 978-83-61989-71-4
Liczba stron: 428
Wymiary: 145 x 205 mm
Tłumaczenie: Patrycja Zarawska
Moja ocena: 5/6





Po książkę sięgnęłam z wielką rezerwą gdyż epoka w niej opisywana nie jest bliska mojemu sercu ani nie znajduje się  w kręgu moich historycznych zainteresowań.
Po książkę sięgnęłam z wielką ciekawością zaintrygowana pozytywnymi opiniami i recenzjami na innych blogach.
Bałam się, że powieść przytłoczy mnie wiedzą o starożytnym Rzymie, pojęciami, bitwami.
Nic bardziej mylnego.


Hannibal
Wojny toczone przez Hannibala z Iberami czy z Italią opisane są w sposób, który pozwalał na jednoczesne czytanie i obserwowanie oczami wyobraźni. Obrazy same pokazywały się w głowie bez żadnego wysiłku. Dla kogoś kto zachwycił się filmem "Gladiator",  "Troja" czy "300" książka ta będzie fantastyczną podróżą w czasie, spektaklem popisów starożytnych wojowników, inteligentnych wodzów, krwiożerczych i specjalnie wytresowanych do walki zwierząt.
Sceny wojenne zapierają dech w piersi. Czytając je nie wiadomo kiedy obgryzłam paznokcie po same łokcie kibicując to jednej to drugiej stronie.
Jednak mimo wszystko,wojna opisana choćby w nie wiadomo jak barwny, emocjonujący i spektakularny sposób, zawsze pozostaje wojną. Przynosi spustoszenie, okrucieństwo, niepotrzebną śmierć żołnierzy i cywilów, żal, złość i wiele innych uczuć. Cierpi przez nią wiele ludzi i przez wiele pokoleń i nigdy nie przynosi dobrego rozwiązania. "Pokój, nawet niesprawiedliwy, jest pożyteczniejszy niż najsprawiedliwsza wojna".

Santiago Posteguillo chciał w swojej książce przybliżyć nam życie dwóch z najsłynniejszych wodzów w dziejach świata. I choć w opisie czytamy, że skupił się wyłącznie na  Scypionie Africanusie to ja bardziej i głębiej poznałam Hannibala. Czytałam o jego inteligencji i to on był genialnym strategiem, zaprawionym w boju, był geniuszem sztuki wojennej, potrafił zmotywować swoich żołnierzy nawet wtedy kiedy byli wycieńczeni, chorzy, bez wiary. Pchany chęcią zemsty (za śmierć ojca) a potem wielkiej chwały i bogactwa.
 Przeciwnika Hannibala poznajemy od momentu narodzenia. Obserwujemy jego rozwój i dojrzewanie. Możemy zaobserwować jego talent w posługiwaniu się mieczem, taktyce wojennej i  łatwości przyswajania wiedzy. Kiedy miała 17 lat pierwszy raz walczył z Hannibalem u boku ojca. Tam wykazał się wielką odwagą ale i wielką synowską miłością ratując konsula od pewnej śmierci. Nie było między nimi prawdziwej konfrontacji. Nie mogliśmy zaobserwować wiedzy i inteligencji Scypiona Africanusa w walce. Na szczęście są kolejne części tej historii: "Legionach przeklętych" i "Zdradzie Rzymu". Może tam rozwinie skrzydła.

Scypion Africanus
 "Africanus. Syn konsula" to nie tylko powieść o wojnie. Poznajemy życie i obyczaje starożytnego społeczeństwa. Obserwujemy ich zachowanie w prywatnych domostwach jak i w miejscach publicznych. Odkrywamy życie i losy człowieka od najniższej warstwy społeczeństwa po senat i konsulów rzymskich. Oglądamy ich w sytuacjach chwały, wielkiego patosu ale i wtedy gdy udają się do domów publicznych, podczas żebrania czy podczas wykonywania wyroków na nieposłusznych legionistach.

Możemy przeczytać o rozrywkach Rzymian. 2, który w 5 r. p. n. e. podzielił mieszkańców Italii  "na tych, którzy postrzegali teatr jako godny pogardy zagraniczny obyczaj, owoc greckich wpływów, zakłócających naturalny rozwój czystej rzymskiej myśli i sztuki, oraz tych, którzy mimo wszystko uważali wystawianie tych pierwszych przedstawień za ogromny postęp w życiu kulturalnym miasta". 

Mimo moich początkowych obaw  i ku mojemu zaskoczeniu książka przypadła mi do gustu. Chętnie oglądnęłabym ekranizację "Africanusa." Myślę, że ma spore szanse stać się hollywoodzkim hitem na miarę "Gladiatora" czy "Troi". Już zastanawiałam się nawet nad wyborem aktorów... :)


 Santiago Posteguillo
Jest profesorem na uniwersytecie w Walencji i autorem licznych książek poświęconych starożytności. Africanus (2006) doczekał się w Hiszpanii już 14 wydań. Dalsze dzieje Scypiona Afrykańskiego Posteguillo opowiedział w Legionach przeklętych (2008; 18 wydań) i Zdradzie Rzymu (2009; 6 wydań).


Za egzemplarz recenzyjny bardzo dziękuję pani Annie z wydawnictwa Esprit

Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka