Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Poczytaj ze mną i z wydawnictwem Egmont, czyli... Na ratunek Karuzeli, Ewa Nowak i Pan od angielskiego, Paweł Baręsewicz



Niektóre dzieci bywają rozpieszczone i oczekują, że spełni się ich wszystkie kaprysy. Taką rozkapryszoną dziewczynką jest córka króla Dęboludów. Zażyczyła sobie by słońce świeciło na niebiesko. Król jest zmuszony spełnić jej prośbę. Jak spełni to dziwne marzenie?

Paweł Baręsewicz na kilku stronach stworzył całkiem fajną opowieść fantasy dla młodego czytelnika. Od początku pozostawia w niepewności i ciekawości. Kim jest tytułowy pan od angielskiego, co to jest bosungsing i kto to są Dęboludy?

Autor w jednej opowieści łączy zabawę z wyobraźnią, z nauką szacunku do przyrody i z refleksją nad rozkapryszonymi księżniczkami.




"Na ratunek Karuzeli" Ewy Nowak jest z kolei książeczką przygodową. Opisuje epizod z życia małego chłopca, który przypadkiem staje się bohaterem. Kto nie marzy by zostać policjantem, strażakiem czy ratownikiem... Antek miał szansę zmierzyć marzenie z rzeczywistością. Nie jest łatwo ratować czyjeś życie Trzeba skonfrontować się z własnym strachem i słabością. 



Obie książeczki w niewielkiej objętości przemycają ważne wartości, które należy pielęgnować albo zachowania, które należałoby piętnować. Obie historie wciągają od pierwszej strony, trzymają młode nerwy i emocje w napięciu i pozwalają spędzić czas na konstruktywnej rozrywce. Książki są skierowane do zarówno do maluchów jak i do dzieci, które potrafią już samodzielnie czytać. Duża czcionka ułatwi składanie liter oraz wspomoże proces edukacji. Piękne ilustracje Aleksandry Krzanowskiej i Joanny Rusinek pobudzą wyobraźnię i poczucie estetyki.

Poszukajcie kolekcji Poczytaj ze mną.





"Pan od angielskiego" Paweł Beręsewicz, Egmont, Warszawa 2015
"Na ratunek Karuzeli" Ewa Nowak, Egmont, Warszawa 2015




Czytaj dalej...

Sentymentalna podróż w beztroskie lata dzieciństwa, czyli... Moje Książeczki. Księga pierwsza


Kotek z okładki książki jest bardzo charakterystyczny.Pierwszy raz pojawił się drukiem w 1959 roku. Książeczki z tym logo były przeznaczone dla najmłodszych czytelników, a zawarte w nich historie zostały stworzone przez najwybitniejszych  autorów polskich i zagranicznych. Choć złotym czasem "Moich książeczek" były lata 60- te, to nowe opowieści wydawano do lat 90- tych. Dlatego moi rówieśnicy z pewnością dobrze go pamiętają.

Wydawnictwo Nasza Księgarnia postanowiło wznowić edycję "Moich książeczek" i w nowej oprawie ale z zachowaniem ówczesnej makiety i przepięknych ilustracji. Przed Wami pierwsza księga, na którą składa się 7 odrębnych historii. Możemy poznać przygody i ludzi i zwierząt, magiczne perypetie bohaterów jak i te codzienne, ale ubrane w barwną treść. Dowiemy się na przykład jakie i komu spełnia marzenia magiczna koniczyna, popłyniemy z myszką Kundzią w daleki rejs, poszukamy z wesołą Ludwiczką króla z piernika, poszukamy złotego koszyczka i tęczowego zajączka, będziemy uczestniczyć w niezwykłym wyścigu ślimaków, poznamy wszystkie przygody Zuzanny.

Autorami bajek są: Adam Bahdaj- jeden z najbardziej popularnych autorów czasów PRL- u, Helena Bechlerowa- autorka, pisarka, tłumaczka. W czasach okupacji prowadziła tajne nauczanie. Hanna Januszewska- swoje teksty publikowała w "Bluszczu", "Płomyczku", "Płomyku", "Świerszczyku". Ada Kopcińska- autorka niedzielnych "Wieczorynek". Anna Świrczyńska- brała udział w Powstaniu Warszawskim, a po wojnie redaktorka "Małego płomyczka".

Ilustratorami są: Hanna Czajkowska, Janina Krzemińska, Maria Mackiewicz, Mirosław Pokora, Bożena Truchanowska, Krystyna Witkowska, Ignacy Witz- wszyscy bardzo utalentowani, wykształceni i nagradzani wieloma nagrodami.

Biogramy wszystkich autorów znajdziecie na końcu książeczki. Dla jednych będzie przypomnieniem wybitnych postaci, dla innych ciekawymi newsami o ludziach, dla których ważna była literatura dziecięca.

Teksty bajek, jak ich autorzy, są różne ale niezmiennie łatwe, proste i przyjazne dla małych dzieci, takich w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Bohaterami są dzieci bądź zwierzęta przez wszystkich dobrze znane i uwielbiane. To daje gwarancję, że maluch będzie śledził akcję z uwagą i zaciekawieniem. W utrzymaniu zainteresowania z pewnością pomogą przepiękne, wyraźne, kolorowe, różnorodne ilustracje. Każda opowieść to nie tylko nowy autor ale i nowy ilustrator. Można porównać sposób patrzenia na świat czy różnorodne techniki malowania.

Polecam wszystkim rodzicom i ich pociechom, babciom, dziadkom, ciociom, wujkom, dla których ważne jest oswajanie dzieciaków z literaturą :D












Czytaj dalej...

Zbrodnia i śledztwo w cieniu PRL- u, czyli... Śpij, malutka, Przemysław Koza

PRL to czasy kiedy manipulacja społeczeństwem, pojedynczymi jednostkami sięgnęła szczytu i pozwoliła na zachowania bulwersujące, kontrowersyjne, obrazoburcze.

Starszy sierżant sztabowy Milicji Obywatelskiej w małej miejscowości Smętorzowie, Józef Krzepicki, staje się ofiarą komunistycznego systemu. Epizody prywatnego życia blokują karierę, a służbowe rujnuje rodzinę. Milicjant topi problemu w morzu alkoholu i polowaniu na wrony. Podczas jednej z wypraw do pobliskiego lasu Krzepicki dowiaduje się, że po pijaku postrzelił swoją siedmioletnią córeczkę. Grozi mu przykładne aresztowanie i surowy wyrok. Podczas śledztwa okazuje się, ze nic nie jest takie na jakie wygląda. A za śmiercią dziewczynki kryje się mistyfikacja na najwyższych szczeblach władzy.

Lubię kryminały. I lubię okres PRL- u w literaturze, który może być doskonałą areną pod, wydawałoby się, nierealne wydarzenia. Jednak nie wszystkich udaje się w pełni wykorzystać potencjał czasów i możliwości jakie oferuje. Przemysław Koza nie wypadł najgorzej. Udało mu się uchwycić absurdy epoki, mechanizmy manipulacji, zależności pomiędzy władzą, partią, a ich marionetkami i zwykłymi obywatelami. Ciekawie poprowadził kryminalną grę. Kluczył, wprowadzał mylne tropy, zafałszowane zeznania długo pozostawiając czytelnika w nieświadomości i ciekawości.

Z całą resztą było trochę gorzej. Po pierwsze postaci. Sztampowi, schematyczni a ich zachowania tendencyjne i przewidywalne. Józef Krzepicki, alkoholik, którego śmierć córki wyzwala pompatyczne wyznania i przyrzeczenia: "Nie spocznę, dopóki nie dorwę tego skurwysyna, który zabił mi dziecko, aż nie zobaczę jego nędznego końca." Żałoba i prywatne śledztwo nie przeszkadza mu zupełnie w życiu towarzyskim i w myśleniu rozporkiem zamiast mózgiem. Zachowanie jego żony dla mnie zupełnie niezrozumiałe. Nie chce utrzymywać kontaktu z Józefem, nie obwinia go o śmierć córeczki, chociaż całe Smętorzowo już wydało na niego wyrok. Wpada za to do knajpy, w której raczy się alkoholem i oskarża o niedopełnienie obowiązku pochówku. Przecież nawet z nimi nie mieszkał, nie interesował się rodziną, a miał załatwiać pogrzeb?????? Inni bohaterzy również za mocno odrealnieni, tak jak sytuacje, które ich spotykają. Milicjant, który pilnuje rannego człowieka w samochodzie i nie orientuje się, ze to manekin?!

Nie podobało mi się również to, że autor usilnie i topornie wpychał w tekst PRL- owskie produkty, np. "w dwóch woreczkach po krówkach ze spółdzielni cukierniczej "Jedność"". Mam wrażenie, że Przemysław Koza bardzo chciał na każdym kroku przypomnieć w jakich czasach rozgrywa się akcja jego książki, ale mógł to zrobić bardziej naturalnie.

Cała powieść "Śpij, malutka" zgrzyta. Okładka ma się nijak do historii. Tekst czyta się opornie, brak jej lekkości, dynamizmu, spektakularnych zwrotów akcji. Biorę to na karb braku doświadczenia i niecierpliwości.

Reasumując, książkę Przemysława Kozy można przeczytać w jedno popołudnie, o ile przymknie się oko na pewne niedociągnięcia. Praca czyni mistrza i wierzę, że kolejne dzieła autora będą coraz lepsze.









"Śpij, malutka" Przemysław Koza, Novae Res, Gdynia 2015





Recenzja napisana dla serwisu DużeKa, któremu dziękuję za egzemplarz recenzyjny książki :)





Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka