Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Najlepszy przyjaciel człowieka, czyli... Dobra świnka, dobra, Sy Montgomery


Ktokolwiek uważał, że najlepszym przyjacielem człowieka jest pies... Mylił się! Sy Montgomery udowadnia, że każde zwierzę można udomowić, wzruszyć się jego losem, nauczyć się z nim funkcjonować i pokochać całym sobą.

Sy Montgomery przygarnia cherlawego prosiaka, któremu nikt nie daje szans na przeżycie. Jednak miłość, troska, godziwe warunki jakie znajduje w ich domu sprawia, że świnka zaczyna stawać na nogi, jeść i powoli doganiać braci ze swojego miotu. Szybko staje się lokalną sławą, przyjacielem wszystkich okolicznych dzieci, punktem obowiązkowym każdej szkolnej wycieczki i w końcu bohaterką mas mediów Ameryki. Świnka o wdzięcznym imieniu Christopher Hogwood staje się najlepszym przyjacielem rodziny, jej członkiem, jej wielką miłością.

Sy Montgomery jest przyrodniczką z zamiłowania i autorką książek z potrzeby serca ale i możliwości finansowych jakie za sobą niesie. Bo żeby realizować swoje pasje potrzebne są fundusze. Kobieta podróżuje po całym świecie, zaprzyjaźnia się ze zwierzętami całego globu, dzieli się swoimi emocjami, spostrzeżeniami o życiu naszych mniejszych braci. Jest posiadaczką sporego stadka zwierząt. Kobieta jest bardzo wrażliwa na krzywdę i los zwierzaków. Bierze pod swoje skrzydła każde pokrzywdzone, zabiedzone i wymagające opieki stworzenie. Nie zastanawia się czy jest to pies, papuga, kot czy świnia. Jej mąż w znacznym stopniu podziela jej pasję i godzi się na wielogatunkowy zwierzyniec. Oboje uczą się życia w tym dziwnym stadzie, pokory i przyjmują lojalność, zaufanie,  oddanie jakim obdarzają ich zwierzęta. Okazuje się, że rodzina obrasta w miłość i przyjaźń jakiej nie doświadczyli do tej pory. Przygodnie spotkani ludzie, za sprawą Christophera otwierają się przed nimi i wspierają w trudnych chwilach. Wyobcowani dotąd Montgomerowie, lubiący swoje towarzystwo stają w centrum uwagi, w blasku fleszy i pielgrzymek mieszkańców pragnących poznać łaciatą, czarno- białą świnię oraz jej opiekunów.

Zabawne w tej historii jest to, że świnię przeznaczoną na ubój, przygarnia wegetarianka i praktykujący Żyd. Z tej sytuacji rodzi się wiele wesołych anegdot, które pozwalają zawrzeć nowe znajomości, rozpocząć rozmowę czy rozładować emocje. Pochodzenie i sposób na życie daje im również możliwość zbadać jak długo żyją świnie. Trudno to określić gdy pożeramy je, jak tylko urosną do odpowiedniej wagi. Dzięki Christopherowi możemy dowiedzieć się wiele ciekawych rzeczy np. jakie ma upodobania, jakie choroby mogą go dopaść, jak się zachowuje na różnych etapach rozwoju i jak bardzo jest inteligentny. Jego mądrość, umiejętność dostosowywania się do różnych sytuacji zadziwiła na równi autorkę książki, jak i mnie zwykłego zjadacza schabowego. Od tej pory inaczej spojrzę na swój jadłospis.

"Dobra świnka, dobra" jest pełna optymizmu, radości życia i mądrości, których nie dostrzegamy na co dzień. Oglądając bogactwo zdjęć z rodzinnego archiwum Montgomerych nie sposób się nie uśmiechnąć i nie pozazdrościć im sposób bycia tak bliskiego naturze, zgodnego z ich sumieniem, światopoglądem, grzejących się w miłości, oddaniu przygarniętych zwierząt.












"Dobra świnka, dobra" Sy Montgomery, tł. Adam Pluszka, Marginesy, Warszawa 2015






Recenzja napisana dla serwisu DużeKa. 






zBLOGowani.pl



Czytaj dalej...

Autor książek od kuchni, czyli... Złodziejki czasu, Hanna Cygler



Hanna Cygler postanowiła uchylić rąbka tajemnicy i wprowadzić czytelnika w życie poczytnych autorek książek. 

Tytułowe "Złodziejki czasu" to Kinga Zalewska młoda debiutantka krwistych horrorów, Elwira Janosz czołowa "kryminalistka", Maria Teresa Flores znana autorka romansów i Anna Folton biografka uznanych osobistości. Te cztery zupełnie różne kobiety połączył ogólnopolski festiwal literatury kobiecej i zrodzona na nim przyjaźń, która związała ich nierozerwalną więzią, na dobre i na złe.

Atutem "Złodziejek czasu" są różnorodne bohaterki, które wzbudzają różne emocje. Z Kingą można zaprzyjaźnić się niemal od pierwszej strony. Jest dziewczęca, otwarta, wesoła, wrażliwa z odrobiną nieśmiałości, która dodaje jej uroku. Elwira to zołza. Jest pewna siebie, egocentryczna, śmiało sięga po to, co chce nawet jeżeli jest to kontrowersyjne. I często uchodzi jej to płazem. Jednak kiedy trzeba potrafi okazać wrażliwą stronę swojego serca. Maria Teresa jest poważnym wykładowcą akademickim. Samotna, zdystansowana do życia i swej twórczości. Jest ostoją, potrafi słuchać i udziela mądrych wskazówek. Anna jest nieśmiała, zamknięta w sobie, niedostępna. Ale dotykając odpowiednich miejsc na mapie jej serca można otworzyć drzwi jej prawdziwej natury.

I choć na pierwszy rzut oka wydaje się, że dzielące je różnice są znaczne i nie do zaakceptowania, przyjaźń która je łączy jest największą wartością. Razem tworzą team doskonały bo idealnie się uzupełniają. Kiedy trzeba działać roztropnie prym wiedzie Maria Teresa, a kiedy sytuacja wymaga ryzyka najlepsza jest Elwira.

Czytelnik, który sięga po książki ulubionego pisarza często zastanawia się jakie jest jego życie osobiste i czy opisywane historie są odzwierciedleniem jego codziennych praktyk, przeżyć i doświadczeń. Dzięki Hannie Cygler mamy możliwość wejść za kulisy i brudnymi buciorami wtargnąć w prywatną przestrzeń osób będących na literackim świeczniku. Oczywiście nie można brać słów Pani Hanny zbyt dosłownie i przełożyć na rzeczywistość w skali 1:1. Spodziewam się jednak, że w powieści jest wiele odniesień do prawdziwego życia, anegdot i zaobserwowanych wydarzeń.

"Złodziejki czasu" to namacalny dowód na to, że osoby popularne są zwykłymi ludźmi i na co dzień mają podobne do naszych problemy. Nie omijają ich problemy finansowe, kłopoty małżeńskie, kłamstwo, oszczerstwa, zdrady, tajemnice czy wykorzystanie dobrego imienia, chęci, naiwności, zaufania. Co więcej sława daje więcej możliwości, by bardziej odczuć skutki takich sytuacji. Znana osoba ma o wiele więcej do stracenia i jej upadek będzie bolesny i upokarzający.

Jak sobie radzą z przeciwnościami losu? Tak jak TY. Rozpaczą, załamaniem, ale i odwagą, by zmienić swoje życie. Choć wiadomo, nie jest proste zaczynać wszystko od początku.

"Złodziejki czasu" to także kulisy pracy pisarza od momentu pomysłu na nową książkę po negocjacje z wydawcą, promocje, eventy. Napisać powieść nie jest łatwo, a zyskać uznanie czytelników jeszcze trudniej. Razem z bohaterkami przechodzimy przez drogę usłaną przeciwnościami losu, brakiem weny twórczej, przebranżowienia, ale i odnajdywaniu odnóg, które mogą przynieść osobistą satysfakcję.

Z książek Hanny Cygler bije ogromne doświadczenie i opanowanie warsztatu. Lekkość formowania fabuły, przystępny język, zabawa formą, to cechy charakterystyczne jej powieści. Autorka może pozwolić sobie także na autoironię, dowcip i zamieszanie w środowisku literackim. Wydaje mi się, że niektóre postaci drugoplanowe mają swoich realnych odpowiedników. Odszyfrowałam niektóre z nich, ale czy to prawda czy moje przeczucia, skojarzenia... Chyba nigdy się nie dowiem...

"Złodziejki czasu" skradły mój wolny czas... Nie zamierzam się skarżyć, biorę to na swoją odpowiedzialność! :P

"- Ja panią w zasadzie powinnam oskarżyć.- Dziewczyna podsunęła zdziwionej Elwirze książkę do złożenia autografu.- Po prostu kradnie mi pani czas. Jak zacznę czytać, to zapominam o całym świecie." 









"Złodziejki czasu" Hanna Cygler, Rebis, Poznań 2015





Recenzja napisana dla serwisu DlaLejdis, któremu dziękuję za egzemplarz recenzyjny książki :))






zBLOGowani.pl


Czytaj dalej...

Syndrom sztokholmski, czyli...Czuły punkt, Dominika van Eijkelenborg



Człowiek jest nieprzewidywalny tak jak i uczucia, którymi dysponuje. Nienawiść może zmienić się w miłość, strach w przywiązanie, odraza w bliskość. Dzieje się tak w szczególnych wypadkach kiedy obawa o własne życie miesza się z wdzięcznością za odrobinę ciepła i uwagi. Medycyna nazwała ten wyjątkowy stan psychiczny, syndromem sztokholmskim, który rozwija się u ofiary przemocy i polega na emocjonalnym uzależnieniu od oprawcy.

Właśnie taka sytuacja przydarzyła się Weronice, polskiej studentce weterynarii uczestniczącej w programie wymiany studentów z holenderską uczelnią. Dziewczyna zostaje uprowadzona z ulicy, zgwałcona i uwięziona. Pilnuje jej bezwzględny gangster, który groźbą wymusza na niej posłuszeństwo. Z czasem ich relacja zaczyna się zmieniać, ocieplać, staje się bardziej romantyczna. Na ile jest to prawdziwe uczucie, a na ile emocjonalne uzależnienie tzw. syndrom sztokholmski?

"Kompromisy. Podejmujemy je dla siebie samych, dla kogoś, kogo kochamy, dla ratowania relacji, na której nam zależy. Podejmujemy je ze strachu lub z niewiedzy, że moglibyśmy postąpić inaczej. Niektóre przynoszą zmiany, gdy inne tłamszą nas w stagnacji. Kompromisy, bolesne zgody, które zawsze mają swoją cenę."

Ucieszyłam się, że główna bohaterka jest Polką i zdziwiłam, że holenderska pisarka tak gładko weszła w jej skórę. Zaledwie chwilę później przyszło otrzeźwienie. Zaraz! Przecież nie znalazłam informacji o tłumaczeniu... I być nie mogło bo Dominika van Eijkelenborg to po prostu nasza rodzima autorka z egzotycznie brzmiącym nazwiskiem. Zapewne doskonale zna realia emigracji i nauki życia w obcym kraju. Odzwierciedlenie tych doświadczeń można odczytać między wersami. Tęsknota za bliskimi połączona z radością odkrywania nowych miejsc, samotność mieszana z ekscytacją i generalną próba życia na własny rachunek. Weronika jest spokojną, skrytą, nieśmiałą, zatrwożoną dziewczyną. Trudno jej zawierać nowe znajomości. Skrywa za to w sobie jakąś tajemnicę, która zwraca uwagę i przyciąga rówieśników. Tak zdobywa chłopaka i przyjaciółkę. Niestety nie mieli oni szans zmienić jej zgubnej decyzji o samodzielności.
Po porwaniu i uwięzieniu Weronika staje się jeszcze bardziej wycofana. Przemoc, gwałt, cierpienia tworzą z niej uległą kupkę nieszczęścia, która każdą oznakę człowieczeństwa odbiera w zwielokrotnionym rozmiarze.
Zastanawia mnie tylko, czy Pani Dominika nie pozwoliła zbyt szybko zapomnieć Weronice o doznanych krzywdach. Gwałt mocno odbija się na psychice kobiety. Często bywa, że ofiary przez długi czas nie pozwalają sobie na bliskość z drugim człowiekiem. Weronika nie tylko pozwala dotykać się swojemu strażnikowi, ale śpi z nim w jednym łóżku bez choćby jednego grymasu na twarzy i galopujących myśli w głowie.

Luke to brutalny gangster, który nie boi się nawet najbardziej szemranych interesów. Jest prawą ręką pewnego "biznesmena" handlującego żywym towarem. Luke jest przyzwyczajony, że zawsze dostaje to, czego pragnie. Weronika jest częścią umowy handlowej, poza zasięgiem, poza zainteresowaniem. I właśnie ta nietykalność oraz jej delikatność, skromność, eteryczność najbardziej go pociąga. Luke tworzy plan, który może go bardzo drogo kosztować.

"Czuły punkt" pod względem uczuciowym, emocjonalnym zaspokoił moje oczekiwania. Zależność pomiędzy katem i ofiarą, niejednoznaczność ich romansu, koleje losu nietypowej miłości intryguje i zmusza do poszukiwania odpowiedzi.
Również język, styl przypadł mi do gustu. Dominika van Eijkelenborg nie przerysowuje wydarzeń, z wdziękiem kreuje poszczególne etapy z życia Weroniki, uzupełnia obraz informacjami z poszukiwań i policyjnego śledztwa, choć nie są one szczególnie drobiazgowe i dokładne. Narracja jest naprzemienna. Sytuację poznajemy raz z punktu widzenia Weroniki, a raz Luka, raz ofiary, raz kata, raz oblubienicy, a raz oblubieńca. Dzięki temu poznajemy każdy aspekt, każdą myśl, każdy argument.
Niestety tempo akcji, pozostawia moim zdaniem, wiele do życzenia. Jest zbyt powolne i za spokojne. Nie ma także zbyt wielu spektakularnych zwrotów, które ożywiłyby ospałą atmosferę. Zaakcentowany jest jeden, który diametralnie zmienia bieg historii, ale to dopiero przy końcu powieści.

"Czas nabiera innego znaczenia, gdy nie ma się poczucia jego mijania, gdy noc i dzień zlewają się w jedno, gdy sekundy, minuty i godziny wydają się zmieniać swą długość w zależności od natężenia bólu."

Bilans plusów i minusów wypada na korzyść "Czułego punktu". Przeczytałam książkę w rekordowo krótkim czasie, z autentycznym zainteresowaniem i mimo kilku wbitych szpilek wyszłam z lektury zwycięsko i z satysfakcją.







Przeczytaj fragment --> TUTAJ






"Czuły punkt" Dominika van Eijkelenborg, HarperCollins Polska, Warszawa 2015







zBLOGowani.pl




Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka