Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Temat tabu, czyli... Epoka hipokryzji, Kamil Janicki


Seks, seksualność, metody zapobiegania ciąży, homoseksualizm to tematy odważne ale w dalszym ciągu znajdujące się w obszarze tabu. Mimo coraz odważniejszej literatury (podczytywanej ukradkiem), śmielszych filmów, na co dzień wstydzimy się własnej cielesności, potrzeb, ważnych rozmów uświadamiających, ostrzegających, szerzących tolerancję. Dziwią nas także statystyki, które dobitnie wskazują erotyczne rozpasanie młodych ludzi, coraz niższy wiek inicjacji seksualnej, ich kompletną ignorancję i przychodzą nam na myśl czasy kiedy spotkanie chłopaka i dziewczyny odbywały się w obecności przyzwoitki, a ukradkiem skradziony pocałunek był szczytem perwersji. Cóż... Kamil Janicki w książce "Epoka hipokryzji" szybko zdementuje tę obiegową opinię i zadziwi Was stwierdzeniem, że rewolucja seksualna rozpoczęła się w Polsce i to w okresie międzywojennym!

W książce zostało poruszonych wiele tematów takich jak: życie seksualne młodych, onanizm, zabawki erotyczne (znajdziecie również zdjęcie pierwszych wibratorów, które wyglądem bardziej przypominają wiertarkę udarową niż współczesne gumowe fallusy), zdrada małżeńska, prostytucja, aborcja, choroby weneryczne, pornografia, początki antykoncepcji i homoseksualizm.

Kamil Janicki dokopał się do ciekawych i zapomnianych ciekawostek. Przytoczył wiele ówczesnych publikacji, sylwetek popularnych lekarzy ginekologów, pierwszych seksuologów ale i głos społeczeństwa w postaci wybitnych eseistów, publicystów: Tadeusza Boya- Żeleńskiego, Antoniego Słonimskiego i czołowej feministki Izy Moszczeńskiej, Zofii Nałkowskiej, którzy odsłaniali hipokryzję swoich rodaków i głosili prawo do poszanowania wolności wyboru, słowa, ciał.
Autor przykuwa uwagę od pierwszej strony i zadziwia, szokuje, obnaża wszystkie sekrety, które wywołują wiele emocji od rozbawienia do odrazy.

Mnie najbardziej zainteresowało:

  • międzywojenna antykoncepcja: najlepszymi środkami niszczącymi męskie nasienie są kwas borowy, kwas salicylowy, kwas mrówczany, lizol, sublimat, które były bardziej truciznami niż bezpieczną metodą antykoncepcji. "Wypicie sublimatu stanowiło jedną z najczęstszych metod samobójstwa." Jednak największą niespodzianką było dla mnie to, że pierwszą na świecie lateksową prezerwatywę wymyślił Polak, Julius Fromm, który 1892 roku wyemigrował do Berlina. Niestety ideologia nacjonalistyczna i polityka Hitlera zmusiły Fromma do sprzedania, podejrzewam że za bezcen, swojego imperium matce chrzestnej Hermanna Göringa. 
  • jak odróżnić dziewicę od mężatki, np.: "Mocz dziewic jest rzadszy i przezroczysty, mężatek zaś gęściejszy, zamącony, dający osad..."
  • jak wyleczyć onanistę, np.: "wprowadzenie pierścienia metalicznego w otwór napletka" lub "zakładanie penisa do drucianej klatki, koszulki pancerzowe, spodnie bez rozporka, przyrządy zegarowe, pierścienie z kolcami, zawiązywanie rąk" lub "przypalanie napletka"
  • fascynacja i obsesja na punkcie urządzeń elektrycznych, w tym wibratory, które służyły do masażu :P
  • rozdział o najstarszym zawodzie świata, który piętnował kobiety na całe życie 
  • charakterystyka niewiasty: "Każda kobieta powinna mieć: Trzy białe: skóra, zęby, dłonie; trzy czarne: oczy, brwi, rzęsy; trzy czerwone: wargi, policzki, paznokcie; trzy długie: tułów, włosy, ręce; trzy krótkie: zęby, uszy, stopy; trzy szerokie: klatka piersiowa, czoło, przestrzeń między brwiami; trzy wąskie: usta, kostki u nóg, talia (...); trzy cienkie: palce, włosy, wargi; trzy małe: piersi, nos, głowa."- I co Wy na to?

Kamil Janicki nie przytłacza naukowym żargonem, a prosto, po ludzku przedstawia wyniki własnych poszukiwań i na luzie, z humorem otwiera seksualny świat naszych pradziadków :) Autor sprawnie łączy ówczesne teksty, cytaty z własną interpretacją, podsumowaniem. Jego zdolności badawcze, tropienie w meandrach historii kluczowych wiadomości jest niezwykłym darem, z którego mam przyjemność czerpać wiedzę i satysfakcję z niebanalnej, odkrywczej lektury :) Powiem szczerze obawiałam się tej publikacji, a teraz mogę jedynie powiedzieć, że Nie spodziewałam się tak fascynujących, czasem zabawnych, a czasem przerażających historii. "Epoka hipokryzji" daje wiele tematów do dyskusji. 


Szczerze polecam zainteresowanym!

A na dokładkę znajdziecie jeszcze przedwojenny sennik erotyczny :) Uważaj na arbuzy, ich jedzenie przepowiada sprzeniewierzenie żony, cokolwiek to oznacza...









"Epoka hipokryzji. Seks i erotyka w przedwojennej Polsce" Kamil Janicki, Ciekawostkihistoryczne.pl, Kraków 2015






Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Znak :)


Czytaj dalej...

Przedpremierowo: Ostrożność, depresja postnatalna, a może mistyfikacja?, czyli... Buźka, Sophie Hannah

Premiera: 11 czerwiec 2015

Sophie Hannah po raz kolejny wystawiła moje emocje na próbę, wyżęła nerwy niczym wytrawna praczka bieliznę i pozostawiła w konsternacji na długi czas. Wymienione cechy to dla mnie gwarant udanej lektury, a zauważyłam, że stają się charakterystyczne dla prozy tej brytyjskiej autorki, która sama określa siebie jako genetyczną spadkobierczynię Agathy Christie. 


Alice Fancourt dwa tygodnie temu urodziła córeczkę. Nie wyobraża sobie, że mogłaby wyjść z domu i pozostawić ją pod opieką bliskich. Z niedźwiedzią przysługą przychodzi teściowa i oznajmia, że wykupiła dla młodej mamy karnet do elitarnego klubu sportowego. Alice z niechęcią wychodzi "do ludzi". Gdy wraca po dwóch godzinach, znajduje w łóżeczku córeczki obce niemowlę. Kobieta jest zrozpaczona, a nikt nie chce uwierzyć w jej słowa. Policja uważa ją za histeryczkę, a bliscy za kłamczuchę, niespełną rozumu, idealna przedstawicielkę depresji postnatalnej (poporodowej). Dla świętego spokoju zgadzają się na testy DNA. W dniu badania matka z córką znika. 

Sophie Hannah w wywiadach podkreśla, że początkowa scena książki musi przykuwać uwagę, zainteresować na tyle by czytelnik nie wypuścił lektury z rąk aż do jej naturalnego zakończenia. W przypadku "Buźki" ta teza sprawdziła się idealnie. Mamy młodą matkę, która wychodzi z domu, a po powrocie zastaje obce dziecko, które bliscy próbują jej wmówić jako własne. Kobieta sama już nie wie czy to objawy choroby, a może wielkiej mistyfikacji, przerażającej gry, w której nie zna zasad. Dodatkowo okazuje się, że mąż, teściowa nie są ludźmi, za których starają się uchodzić, a za ich słowami kryją się jedynie kłamstwa i manipulacje. 

David Fancourt jest szanowanym i jednym z najbogatszych mieszkańców miasteczka Spilling. Nikt nie spodziewa się jakie sekrety kryje pod płaszczykiem szarmanckiego i eleganckiego mężczyzny. Pod wpływem wydarzeń wychodzi z niego prawdziwa natura i błędy wychowawcze oraz wpływy apodyktycznej matki. Vivienne jest dokładnie taka sama. Pod wyrafinowaną maską kobiety sukcesu kryje się hipokryzja i zepsucie, które otwierają nową przestrzeń dla obaw, strachu, przerażenia Alice. Zdeterminowana próbuje rozwiązać zagadkę tajemniczego niemowlęcia, zaginięcia córeczki i przeszłości niebezpiecznych bliskich. Pytania rodzą odpowiedzi, a te zamiast zaspokajać ciekawość rozbudzają ją z całym impetem. Nikomu nie można zaufać i trzeba mieć oczy i uszy otwarte na każdą, nawet najmniejszą informację. To w szczegółach tkwi rozwiązanie, które niby jest podane na tacy, a tym samym ukryte przed żądnym sensacji czytelnikiem. 

Sophie Hannah przyznaje, że Agatha Christie miała duży wpływ na jej twórczość, i że przejęła jej pisarską filozofię i poglądy na temat zasad dobrej powieści kryminalnej. Tak jak niedościgniona mistrzyni zapętla opowieść, miesza tropy i podsuwa wskazówki, tak by czytelnik nie od razu pojął misterny plan i tajemnice poszczególnych bohaterów. Pozwala nam na poznawanie, obserwację, dedukcję ale ma w zanadrzu kilka zwrotów akcji, które dokumentnie niszczą stworzony obrazek i zmuszają do zadawania kolejnych pytań, głębszej analizy. 

"Buźka" to niepokojący thriller i powieść psychologiczna pełna napięcia, suspensu, która niebezpiecznie przyspiesza tętno serca, wstrzymuje oddech i na długo zostaje w pamięci. Zaginione dziecko, zrozpaczona matka, demoniczny tatuś i nadopiekuńcza teściowa to początek koszmaru, który chcę przeżywać jedynie na kartach powieści...





Książka została wcześniej wydana pod tytułem: "Twarzyczka" 





"Buźka" Sophie Hannah, tł. Marta Kisiel- Małecka, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2015











Czytaj dalej...

Podróż do reklamacji, czyli... Tysiąc rupii, Anna Kokesz

Uwielbiam egzotykę w literaturze. Dzięki niej mam szansę poznać nowe miejsca, nową kulturę, kuchnię, sztukę i pomysł na życie. 


Mogę spodziewać się, że podróżowanie wraz z autorami tego typu książek zapewni mi wiele emocji i wrażeń na monotonne dni spędzone we własnym domu czy pracy. Taką ekskluzywną wycieczką do Indii miała być powieść Anny Kokesz "Tysiąc rupii". Niestety nie jestem usatysfakcjonowana i najchętniej zwróciłabym się do "biura podróży" o rozpatrzenie reklamacji.

Ojciec Julii i Marysi ma wygłosić na indyjskim uniwersytecie kilka referatów. Zabiera ze sobą córki. Dziewczyny mają szansę przeżyć największą przygodę życia zwiedzając, smakując, doświadczając każdym porem, oddechem egzotyczny klimat, pejzaż Indii.

Niestety niewiele dowiedziałam się o tym rejonie świata. Autorka bardzo pobieżnie oprowadzała po odwiedzanych miejscach, miastach. Nie skupiła się ani na architekturze, ani na kulturze, ani smakach, ani relacjach międzyludzkich. Z powieści najbardziej zapamiętałam hinduskie slumsy, ogromną biedę, wyciągnięte ręce brudnych, małych Hindusów, kolory sari w jakie były ubrane mijane kobiety, indyjską biurokrację i listę czynności jakie wykonywała główna bohaterka każdego cennego dnia spędzonego na drugim końcu świata. Anna Kokesz nie odkryła przede mną bogactwa Indii, nie dała poznać ogromnego rozłamu życia pomiędzy wpływowymi a ubogimi Hindusami, którzy muszą przekraczać wszelkie granice, moralne i mentalne, by zapewnić byt sobie i swoim dzieciom. Nie została należycie doceniona kultura, sztuka, muzyka, taniec, wiara mieszkańców tego kraju. Tak samo jak różnorodność grup etnicznych, społecznych, niezliczonej ilości języków, zwyczajów, tradycji. Morze barw, tkanin, zapachów, smaków zostało przykryte ciężką narzutą powielanych schematów.

Same wykonanie także nie było najlepsze. Język chaotyczny, potoczny. Niespodziewane przeskoki z jednego tematu na drugi, niedokończone myśli. Zdanie wielokrotnie złożone, pomylony szyk, który wpływał na płynność i łatwość czytania. Muszę powiedzieć, że naprawdę umęczyłam się z lekturą tej książki, choć jej objętość to zaledwie 191 stron. Historia mnie nie wciągnęła, nie zainteresowała, a wręcz wynudziła.

Jak dla mnie, "Tysiąc rupii" jak na książkę podróżniczą jest zbyt skromna, lakoniczna, mało odkrywcza. Z kolei na powieść obyczajową jest w niej za mało treści, głębi, akcji, uczuć, emocji. Jeżeli natomiast miała być wspomnieniem czy pamiętnikiem, to czemu dostępna dla szerokiej publiczności?









"Tysiąc rupii" Anna Kokesz, Novae Res, Gdynia 2015




Recenzja napisana dla serwisu Dlalejdis, któremu dziękuję za egzemplarz recenzyjny książki :)


Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka