Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Sprzedane



Korea Północna i Południowa- dwie odrębne kultury, dwa skrajnie różne światy, które w absurdalny, nieludzki i okrutny sposób wpływają i kształtują życie bohaterek debiutanckiej powieści Brandona W. Jonesa "Wiosenne dziewczęta".

Gyong-ho (Gi) i Il-sun są sierotami i mieszkają w sierocińcu dla dziewcząt. Wraz z ukończeniem odpowiedniego wieku - siedemnastu lat - rozpoczynają pracę w szwalni, gdzie przez wiele godzin szyją spodnie ku chwale i potędze Wielkiego Wodza - Kim Ir Sen i jego syna Umiłowanego Przywódcy - Kim Dzong Il. Choć wiele różni Gi i Il-sun, to łączy je prawdziwa i trwała przyjaźń, która staje się dla nich odskocznią, azylem w świecie surowych i twardych reguł. Życie toczy się utartym, monotonnym, przewidywalnym i nienaruszalnym torem. Do czasu. Il- sun poznaje chłopaka, który organizuje ucieczkę do kapitalistycznej, imperialistycznej Korei Południowej. Nie wiedzą, że to pułapka, a na końcu drogi czeka ich praca w najstarszym zawodzie świata - prostytutek. Poznają upokorzenie, cierpienie i bezsilność, o jakich nie miały pojęcia.

Przyjaciółki są postaciami skrajnie różnymi, kontrastowymi. Gi o chłopięcej urodzie jest skryta i zamknięta w sobie. Lata spędzone w Gułagu nauczyły ją nie czuć i nie myśleć za wiele. Biernie poddaje się nurtowi życia, a w chwilach, gdy ogarnia ją strach i panika, dokonuje matematycznych obliczeń. Dodaje, odejmuje, mnoży, dzieli, potęguje i pierwiastkuje przedmioty, które ją otaczają. Matematyka daje jej także możliwość emocjonalnego odseparowania od upokorzeń i cierpienia, jakiego doznaje podczas pracy prostytutki. Z kolei Il-sun jest nastolatką niezwykłej urody. Cechuje ją radość, optymizm i chęć smakowania życia nawet wbrew prawu. Jej niepokorna i buntownicza osobowość jest zarzewiem wielu niefortunnych wydarzeń i niebezpiecznych sytuacji. Z beztroskiego dziecka zmienia się w arogancką i wyrachowaną kobietę, po to tylko, żeby uchronić swoją „niewinność w nadziei, że pewnego dnia zdoła ją odzyskać.”

Bardzo poruszyły mnie opisy życia Gi i Il- sun. Nie wyobrażam sobie egzystowania w państwie, gdzie pod postacią strachu, groźby i terroru egzekwuje się posłuszeństwo. Dziewczyny „żyją w świecie, w którym za zakurzone szkło na portrecie Wielkiego Wodza i Umiłowanego Przywódcy można stracić życie”. Brak możliwości swobodnej wypowiedzi, wiary, poruszania się, pracy wywołuje u mnie sprzeciw, złość i ogromne pokłady współczucia. Jeszcze większe emocje rozbudza druga część powieści, w której bohaterki podstępem zmuszone są sprzedawać własne ciało. Okrucieństwo, bestialstwo właścicieli i pracowników kolejnych burdeli jest nieludzkie i momentami zbyt drastyczne i szokujące.

Dziewczyny żyjące w totalitarnym państwie, zamkniętym przed całym światem, odgrodzone od wiadomości, wiedzy, przedmiotów są niejako skazane na życie w wiecznej niewoli. Naiwność, nieporadność, bezradność wpycha je w rolę ofiar, co bezwzględnie wykorzystują wszelkiej maści przestępcy. Gi i Il-sun nie mają pojęcia jak wygląda pornoprzemysł, czego się od nich wymaga i na czym polegają ich obowiązki. Zderzenie przypuszczeń z rzeczywistością jest brutalne i wywołuje tak samo wiele emocji u bohaterek, jak i u czytelnika. Autor z brutalną szczerością uświadamia nam, kulturalnym, wykształconym ludziom Zachodu, jakie kobiety są najbardziej zagrożone handlem żywym towarem i procesem ich dogłębnego wyeksploatowania. „Kobiety przywykły do prostego, surowego życia, więc można było je tanim kosztem wykarmić i utrzymać. Cieszyły się, że mogą mieszkać na zapleczu w magazynie, co oczywiście nic go nie kosztowało. Może nie były najbardziej atrakcyjnymi dziwkami, ale ciężko pracowały i miały sporo klientów. Kiedy już się zużyły, sprzedał je na żony zdesperowanym chłopom ze wsi. Z biznesowego punktu widzenia był to doskonały zwrot inwestycji!”

Brandon W. Jones jest bezpośredni w opisywaniu życia bohaterek książki „Wiosenne dziewczęta”. Rzetelnie przedstawia kulisy handlu żywym towarem, pornobiznesu i brutalnie, wręcz drastycznie, opisuje sceny wykorzystywania seksualnego. Z dużą wnikliwością pochyla się również nad stanem emocjonalnym więzionych dziewczyn. Odraza, fizyczny ból i cierpienie, stany rozpaczy i szaleństwa przeplatają się z chwilami szczęścia i błogosławieństwa ze znośnego poziomu życia: smacznego, regularnego posiłku, kąta do spania, ciepłej wody...

„Wiosenne dziewczęta” to lektura porażająca, smutna i zdecydowanie skłaniająca do refleksji, zadumy, a przede wszystkim dyskusji o zmuszaniu kobiet do prostytucji, wykorzystywaniu ich naiwności i niewinności, burzeniu ich marzeń i przyszłości. Pokazanie tego świata oczami jego ofiar już na zawsze wryje się w moje serce.





Brandon W. Jones "Wiosenne dziewczęta", Wielka Litera, Warszawa 2014




Podsumowanie

Plusy:
- ważny społecznie temat: handel żywym towarem, zmuszanie do prostytucji
- ukazanie tematu oczami ofiar
- doskonałe, wiarygodne sylwetki bohaterek
- idealnie uchwycone stany emocjonalne postaci
- miejsce akcji: Korea Północna i Południowa oraz Stany Zjednoczone
- ukazanie życia mieszkańców państwa totalitarnego
- kulisy pornobiznesu

Minusy:
-

Jednym zdaniem:
Książka, którą bezwzględnie trzeba przeczytać.

Cytat:
"Pomiędzy "tak" a "nie" rozciąga się nieskończona liczba możliwości, całe spektrum "może". Gdy człowiek ogranicza się do wyboru albo- albo, nie doświadczy nieskończoności."


Recenzja napisana dla serwisu Dlalejdis, któremu bardzo dziękuję za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego książki :)



Czytaj dalej...

Nauka płynąca z życia i śmierci

Są takie momenty w życiu człowieka kiedy chce się ukryć przed innymi, przed światem, przed emocjami by przeczekać, zamrozić te odczucia, które dały mu w kość. Zmiana otoczenia, percepcji, perspektywy często daje zaskakujący efekt- możliwość dostrzeżenia tego, co wydawało się do tej pory ukryte. Okazuje się, że dotychczasowe doświadczenia są niczym w porównaniu np. z cierpieniem, bólem, rozpaczą, śmiercią, życiem, które dzieje się wokoło, tuż pod nosem...

Natasza- studentka i modelka z dnia na dzień zmienia swoje życie. Porzuca chłopaka, przeprowadza się do nowego domu. Zamieszkuje z koleżanką z roku, Anną w niewielkim, dwupokojowym mieszkaniu w bloku. Doskonale się z nią dogaduje, a z czasem zaprzyjaźnia. Pewnego dnia w połowie dla żartu, a w połowie na przekór własnej słabości- lęku przed śmiercią i przemijaniem, odpowiada na ogłoszenie w sprawie pracy w prosektorium. Z racji tego, że jako jedyna zaproponowała swoją kandydaturę, otrzymuje angaż. Praca ze zwłokami w kontraście do kolorowego świata modelingu odsłania przed Nataszą prawdziwą naturę, prawdziwe piękno i brzydotę życia.

Natasza jest taką bohaterką, która od samego początku budzi sympatię. Wykształcona, piękna, zgrabna ale nie widzi w tym nic nadzwyczajnego, godnego uwagi czy zazdrości. Swoją fizyczną atrakcyjność traktuje jako element zawodu i nic więcej. Za to dostrzega zbytnią miłość własną, przesadę w podkreślaniu wdzięków czy pustkę w oczach swoich koleżanek i za wszelką cenę chce się obronić przed stereotypami związanymi z modelingiem i showbiznesem. W każdej sytuacji stara się kierować zdrowym rozsądkiem, ale praca w przyszpitalnym prosektorium weryfikuje jej postrzeganie świata, w tym wcześniej wytyczone granice. Codzienna styczność ze śmiertelnie chorymi pacjentami i śmiercią uświadamia jej kruchość życia i przymus cieszenia się drobnostkami, ulotnymi acz pięknymi szczegółami upływających dni, koniecznością snucia marzeń, dążenia do ich realizacji, akceptacji swoich ograniczeń, głębszego wejrzenia w siebie, własną tożsamość i czerpanie garściami z rodzinnych korzeni. "Jak często nie zdajemy sobie sprawy z braków i tęsknot, jakie w sobie nosimy. Żyjemy. Po prostu. Szkoła, praca, związek, małżeństwo, dom, dzieci i pies. Nie zastanawiamy się nad tym, czego tak naprawdę potrzebujemy, czego tak naprawdę się boimy, o czym marzymy."

Dlaczego młoda dziewczyna, która powinna cieszyć się życiem, zamyka się w miejscu gdzie króluje cisza i śmierć? Ja też zadawałam sobie to pytanie. Z każdą stroną powieści szukałam wskazówek. Autorka umiejętnie dozuje informacje i trzyma w napięciu niemal do ostatniej strony. Prawda jak zwykle okazała się okrutna.

Olga Paluchowska- Święcka zebrała w swojej debiutanckiej książce prawdy, aforyzmy, sentencje, dewizy dotyczące życia, marzeń, miłości i umiejętnie skleiła je w jedną, wyjątkową całość. Niektóre mądrości są nam dobrze znane ale zapomniane w natłoku codzienności. Dobrze jest na nowo się w nich zanurzyć i przypomnieć sobie co tak właściwie jest ważne w życiu. W wyniku lektury mamy także ochotę przeanalizować własne dokonania, pragnienia i etapy, na których zatrzymaliśmy się w ich realizacji. Może warto do niektórych wrócić, niektóre wykreślić, a jeszcze inne dopisać do listy marzeń.

Jestem pod wrażeniem dbałości o szczegóły w kwestii medycznej dotyczącej chorób bohaterów ale i a w szczególności ich śmierci. Razem z Nataszą uczymy się zaplecza biurowego prosektorium, postępowania ze zwłokami, pobierania materiału do badań histopatologicznych, sekcji, balsamowania, konserwacji, dezynfekcji w końcu przygotowywania ciała do pogrzebu. Podejrzewam, że wiedza ta nie pochodzi jedynie z obszernych źródeł bibliograficznych, ale i z doświadczeń samej autorki, do których przyznaje się w swojej krótkiej charakterystyce. Książka jedynie na tym zyskała. Ta rzetelność dodała jej autentyczności.

Dzięki bohaterom książki mamy okazję przyjrzeć się bliżej ustawieniom Hellingera- autorka nazywa je Rytuałami, które ujawniają zadawnione krzywdy, ból, cierpienie skrywane tak głęboko w sercu, że ich echa są zupełnie nie zrozumiałe w codziennej bytności. Dopiero wyjście im na przeciw, często brutalna konfrontacja przynosi ukojenie i zrozumienie.

Moje jedyne zastrzeżenia dotyczą dialogów pomiędzy bohaterami książki. Nie wszystkie są wiarygodne. Niekiedy zbyt infantylnie, innym razem zbyt poważnie. Słowa nie pasują do postaci, a mądrość do wieku.

Mimo niedociągnięć warto jest przeczytać "Prosektorium". To celne spojrzenie na wartość życia.




Olga Paluchowska- Święcka "Prosektorium", Prószyński i s-ka, Warszawa 2011



Podsumowanie

Plusy:
- konfrontacja świata modelingu i prosektorium
- arkana pracy w kostnicy
- przemiana głównej bohaterki
- możliwość dojrzenia prawdziwej natury życia
- zawiera wiele mądrych słów
- ustawienia Hellingera
- sentymentalna, subtelna, prawdziwa
- dozowanie informacji oraz utrzymywanie ciekawości i napięcia

Minusy:
- mało wiarygodne dialogi

Jednym zdaniem:
Debiut godny uwagi.




Czytaj dalej...

Zapomniana miłość

Czasem zwykłe zdarzenie może doprowadzić do niewyobrażalnych zmian. Jedna niewłaściwa decyzja, wypadek może wywrócić całe życie do góry nogami. 


Tak było w przypadku Melissy. Upadek z dachu doprowadził do urazu mózgu i amnezji. Budzi się w szpitalu nie rozumiejąc, co się właściwie stało. Nie rozpoznaje swoich bliskich, przyjaciół i nie wie, czy upadek był zwykłym, choć niezrozumiałym wypadkiem, czy próbą samobójstwa. Luke, Nick i Megan chcą przywrócić jej pamięć. Dziewczyna wysłuchuje tego, co mają do powiedzenia, ale podskórnie czuje, że coś przed nią ukrywają...

Nota wydawnicza i przepiękna okładka sprawiła, że od razu miałam ochotę przeczytać tę książkę. Kiedy wzięłam ją do ręki i przekartkowałam trafiłam na zdjęcie i opis autorki powieści. Jakież było moje zaskoczenie kiedy odkryłam, że „Zapomnianą miłość” napisała czternastoletnia dziewczyna! Czułam się coraz bardziej zaintrygowana. Ciekawość tego, co ma do powiedzenia młoda pisarka sprawiła, że czym prędzej rozpoczęłam lekturę. Jakie wrażenia? Konsternacja... Nie wiem do końca, jak mam ocenić tę książkę. Stawiam więc na szczerość. Dla nastoletniego czytelnika, do którego de facto skierowana jest powieść, historia opisana przez Milenę Malek będzie ciekawą podróżą przez dylematy i rozterki młodej kobiety oraz uczucia, które niespełnione prowadzą do zachowań obłąkańczych. Dorośli czytelnicy z pewnością znajdą w niej kilka wad.

Bohaterów powieści poznajemy wyłącznie „tu i teraz”. Nie możemy porównać ich zachowania sprzed i po wypadku Melissy, przez co trudno jest określić ich intencje i szczerość w stosunku do dziewczyny. Znamy tylko ich zapewnienia o przyjaźni i wspólnie spędzanych chwilach. To daje nam możliwość utożsamić się z główną bohaterką, wejść w jej skórę i razem z nią podejmować kolejne decyzje. I tu zachowane Mileny jest dla mnie niezrozumiałe i nielogiczne. Nie pamięta swojej przeszłości, a na ślepo wierzy w historie opowiadane jej przy szpitalnym łóżku. Bez żadnego lęku i emocji przyjmuje, że ci ludzie to jej rodzice a tamci są jej przyjaciółmi. Jej umysłu, nawet przelotnie, nie zaszczyca myśl, że mogłaby to być mistyfikacja, czy oszustwo. Nie zapiera się, nie testuje ich wytrzymałości, nie żąda dowodów ich bliskości...

Mam problem również z kreacjami i zachowaniami niektórych postaci. Po pierwsze niezrozumiałe jest dla mnie zachowanie rodziców dziewczyny. Zostawiają ją samą sobie i z czystym sumieniem zajmują się pracą, choć istnieje podejrzenie o próbie popełnienia samobójstwa. Taki sam zarzut mam w stosunku do lekarzy. Przecież w takich sytuacjach opieka zdrowotna nad pacjentem podlega istotnym zaostrzeniom i rygorom. Do tego policjanci, których zachowanie jest co najmniej nieprofesjonalne i niestandardowe, a na koniec sześciolatek zachowujący się niczym maluch z najmłodszej grupy przedszkolnej.

Także niektóre opisy, tj.: „Trzymałem w buzi papierosa”, czy „Wtedy zaczęliśmy to robić” zdradzają młody i niewinny wiek autorki.

Na plus można z kolei uznać duży zasób słów Mileny Malek oraz łączenie ich w zgrabne zdania. Język powieści nie jest tylko i wyłącznie potocznym slangiem używanym przez młodzież, ale skrywa w sobie metaforyczny potencjał. Mieszana narracja jest głosem kilku postaci, która daje możliwość poznania ich w głębszym i szerszym zakresie. Wychodzimy poza Melissę i obserwujemy to, co dzieje się wokół niej. Nie daje nam to jednak odpowiedzi na zasadnicze pytanie: jak doszło do tragedii? Milenie Malek udało się do końca utrzymać czytelnika w napięciu i ciekawości.

Spodobało mi się również to, że autorka nie napisała kolejnej, nudnej, słodkiej historii typu „Love Story”. Starała się za to ukazać miłość, która niespełniona może prowadzić do zachowań mocno odbiegających od normy.

Mam nadzieję, że moje słowa nie podetną Milenie skrzydeł, a wskażą jedynie obszary, nad którymi warto popracować. Choć dziecięca naiwność jest mocno odczuwalna w tej historii, to jestem ciekawa kolejnych opowieści młodej autorki. Czuję w niej ogromny potencjał.





Milena Malek "Zapomniana miłość", Novae Rres, Gdynia 2013




Podsumowanie

Plusy:
- piękna okładka
- mieszana narracja
- miłość niespełniona
- tajemnica utrzymana aż do finału powieści
- język, który nie jest tylko młodzieżowym slangiem
- dobra dla młodego czytelnika

Minusy:
- niewiarygodne postacie
- niezrozumiałe zachowania
- niedopracowanie poszczególnych wątków
- odczuwalny młody wiek autorki

Jednym zdaniem:
Czuję w młodej autorce ogromny potencjał na przyszłość.


Recenzja napisana dla serwisu Dlalejdis, któremu bardzo dziękuję za egzemplarz recenzyjny książki :))



Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka